sobota, 26 stycznia 2013

Jerzy Giedroyć. Życie przed Kulturą - Marek Żebrowski

Wydawnictwo Literackie, Oprawa twarda, 532 s., Ocena 5/6
Ja książki nie czytałam, mimo, iż na mojej półce znajduje się już od listopada, więc ładne kilka tygodni. Co prawda kilkakrotnie robiłam do niej podejście, próbowałam zaprzyjaźnić się z jej bohaterem, ale chyba nie po drodze nam było.Nie żeby książka była zła merytorycznie, nic z tych rzeczy, na podstawie tych kilku rozdziałów które przeczytałam, mogę śmiało stwierdzić, że jest doskonała. Niestety Jerzy Giedroyć nie znajdował się nigdy w kręgu moich zainteresowań, ot tak po prostu, mimo, iż doceniam jego wkład w kulturę i historię.
Książkę za to przeczytali moja mama i mąż i oboje są nią zachwyceni, mama odrobinę mniej, mąż bardziej. Przytoczę wiec ich krótkie opinie.
Jerzy Giedroyć ur. 27.07.1906r. w Mińsku, zm. 14.09.2000r. w Maisons-Laffitte pod Paryżem. Był polskim publicystą, politykiem, działaczem emigracyjnym, nie ebz kozery nazywano go polskim księciem emigracji. Po przewrocie majowym jeden z liderów Myśli Mocarstwowej i Związku Pracy Mocarstwowej. Był m.in. prezesem Związku Drużyn Ludowych Mocarstwowej Polski.
Był także twórcą i sercem Kultury. W 1947r. ukazał się pierwszy numer czasopisma Kultura (wówczas kwartalnika), które wkrótce miało się stać najważniejszym czasopismem powojennej emigracji polskiej oraz ośrodkiem skupiającym najwybitniejszych polskich publicystów i pisarzy emigracyjnych.
Marek Żebrowski w swojej książce prezentuje nam Giedroycia (jak sam tytuł wskazuje) takim, jakim był przed założeniem i wydaniem 1. numeru Kultury. 
Poznajemy wiec dzieciństwo Giedroycia, który wędrował  z Moskwy do Mińska w trakcie szalejącej rewolucji (mając zaledwie kilkanaście lat). Palił nałogowo jako jedenastolatek. Nie kochał szkoły, ale uwielbiał pikniki z kolegami i koleżankami. Ożenił się z piękną femme  fatale. Lubił wylegiwać się do dziesiątej. Zafascynowany Witkacym eksperymentował z narkotykami.  
Poznajemy wiec zupełnie odmiennego człowieka od późniejszego zdyscyplinowanego tytana pracy.
Opowieść jest o tyle poruszająca, a nawet momentami szokująca, że jej bohaterem jest dziecko, a póżniej nastolatek.  

Żebrowskie przedstawia lata nieznanej dotąd, ale bardzo prywatnej sfery życia człowieka, który dla wszystkich stał się sławnym autorytetem i obrońcą wolności słowa. 
Książka odkrywa tajemnice życia prywatnego Giedroycia. Opisuje krąg najbliższych mu wówczas ludzi. 
W tle szaleje rewolucja 1917r., dramatyczne konflikty II RP, narasta antysemityzm i napięcie w polityce wobec mniejszości ukraińskiej. To zdecydowanie wpłynęło na późniejszy światopogląd Giedroycia. 
Śledzimy także jego wojenne doświadczenia, barwny obraz jego pracy w ambasadzie polskiej w Bukareszcie i opis drogi, jaką przebył z armią gen. Andersa. 
Niewątpliwym plusem książki jest ogromna ilość zdjęć wygrzebanych z rodzinnego lamusa oraz bardzo dokładnie oddane realia świata, w którym w danym okresie czasu żył Giedroyć. 
Mojemu mężowi najbardziej przypadł do gustu opis Mińska na początku XX w., tuż przed narodzinami Giedroycia i w pierwszych latach jego życia, oraz opisy późniejszej przeprowadzki do Moskwy.   
Książka bez wątpienia jest świetna pod względem merytorycznym, jest także unikalnym świadectwem historycznym i obyczajowym różnych epok na przestrzeni 40 lat, a sami przyznacie, że działo się wtedy zarówno w naszej, jak i światowej historii. 
Żebrowski pokusił się o zebranie (oprócz dużej ilości zdjęć, o czym już wspominałam) dokumentów, listów, które zdecydowanie ubarwiają lekturę i sprawiają, że wszystkie fakty zdają się być jeszcze prawdziwsze.
Warto wspomnieć, że ksiażka mimo wielu faktów historycznych i skanów dokumentów, napisana jest językiem bardzo przystepnym, co sprawia, że może ją przeczytać każdy.
Gorąco zachęcam do lektury.

5 komentarzy:

  1. Poszukam, bo książka warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wielką chrapkę na tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę mam na półce, planuję lekturę na weekend:)

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.