Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Ta książka, to mistrzowska, wyjątkowa opowieść o wspaniałej, jedynej w swoim rodzaju artystce i kobiecie. To nie jest jedynie zapis kariery jednej z największych ikon XX wieku, lecz bardzo cekawa, poruszająca, gęsta od emocji opowieść o poszukiwaniu własnej wartości, o potrzebie bycia widzianą i słyszaną oraz o sile. Streisand pisze w sposób niezwykle bezpośredni, momentami wręcz obnażający, ocierający się o ekshibicjonizm. Jednocześnie sposób narracji, opowieści jest pełen wdzięku i charakterystycznej dla niej autoironii. Dzięki temu książka aż kipi życiem i jest bardzo autentyczna. Ta opowieść jest taka, jaka była i jest jej bohaterka.
Pierwsze rozdziały, poświęcone dzieciństwu ukazują, jak ten okres wpłynął na naszą bohaterkę, na jej dorosłe życie. Strata ojca i ogromny dystans matki stały się jakby osią osobowości artystki. Rónocześnie te fakty takie dzieciństwo, ukształtowały artystkę na całe życie. To właśnie z tych doświadczeń wyrosło jej poczucie niedoskonałości, niespełniania oczekiwań. Paradoksalnie w sumie okrutne dzieciństwo stało się siłą napędową kariery naszej bohaterki. Gdyby wszystko w dzieciństwie Barbry było ok, być może nie zostałaby ona wielką gwiazdą. Takie, a nie inne dzieciństwo ukształtowalo ją, popchnęło do walki o siebie. Streisand z niezwykłą szczerością pokazuje, jak bardzo dzieciństwo wpływało na jej wybory, ambicje i relacje z ludźmi.
Kolejne części książki prowadzą czytelnika przez fascynującą drogę do sukcesu, która nie jest bajką o nagłym odkryciu talentu. Jest to historia wytrwałego, momentami wręcz desperackiego budowania swojej pozycji od podstaw. Szczególnie poruszające są opisy pierwszych występów w małych klubach Nowego Jorku, gdzie Streisand pozbawiona zaplecza finansowego i kontaktów, musiała polegać wyłącznie na swoim talencie i determinacji. Jej „wejście tylnymi drzwiami” do branży rozrywkowej staje się jednym z najbardziej inspirujących motywów książki, bo pokazuje, że sukces nie zawsze jest wynikiem sprzyjających okoliczności — często rodzi się wbrew nim. Na kolejnych stronach jesteśmy dalej prowadzeni przez życie naszej bohaterki.
Nie będę tego opisywać i dbierać wam przyjemności z lektury. Nadmienię tylko, że wielką zaletą książki jest galeria postaci, które pojawiają się na jej kartach. Spotkania z takimi osobowościami jak Judy Garland, Marlon Brando, Robert Redford, Tennessee Williams czy Sydney Pollack są rzetelnie opisane, a nie tylko wspomniane. Jednocześnie to wspaniałe opowieści, ale i ciekawa kronika czasów.
Jednym z najciekawszych aspektów książki jest sposób, w jaki autorka opisuje swoją ewolucję — od niepewnej siebie, samotnej dziewczyny z Brooklynu do artystki, która nie tylko zdobywa największe sceny świata, ale także zaczyna dyktować warunki w branży, do której wstęp miało niewiele kobiet. W tamtych czasach branże zdominowali męźczyźni.
Wspaniale jest pokazane, jak artystka odzyskuje kontroę nad własnymi uczuciami, odczuciami, życiem.
Nie sposób nie zwrócić uwagi na styl tej autobiografii, który jest odbiciem samej autorki: dynamiczny, emocjonalny, a jednocześnie niezwykle przenikliwy. Streisand potrafi płynnie przechodzić od refleksji do anegdoty, od humoru do wzruszenia. Od lektury trudno się oderwać.
Na imię mam Barbra to nie tylko historia sukcesu jednej z największych gwiazd świata, lecz także cudowna opowieść o determinacji, odwadze i potrzebie autentyczności. To książka, która inspiruje poprzez pokazanie, jak wiele można osiągnąć, pozostając wiernym własnym przekonaniom. Zachwyca szczerością, głębią i niezwykłą energią. Polecam. Jestem zachwycona.
Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.