czwartek, 28 lutego 2019

Stracony list - Jillian Cantor

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 3-/6
Akcja książki rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, pod koniec lat 80. XX wieku w USA i w 1938 i 1939 roku w Austrii. 
Lata 30. to historia Kristoffa, młodego męźczyzny, który terminuje u żydowskiego mistrza grawerskiego, projektanta i twórcy znaczków. 
W oddalonej od innych osiedli, niewielkiej górskiej wiosce niczym grom z jasnego nieba spadają na młodzieńca dwa wydarzenia, Anschluss Austrii i początek II wojny światowej oraz wielka miłość. Kristoffowi mimo, iż nie jest on Żydem, los nie oszczędza trudów, zagrożenia, walki o życie swoje, ukochanej i jej rodziny. Losy młodego grawera śledzimy przez pryzmat wojennej zawieruchy na terenie Austrii.
Rok 1989, to wydarzenia rozgrywające się w Los Angeles. Katie ma same problemy, a na głowie rozwód i chorobę ojca, który cierpi na Alzheimera. Pewnego dnia kobieta w zbiorach znaczków, które kolekcjonował jej ojciec, znajduje tajemniczy list. Dzięki niemu rozpoczyna niesamowitą przygodę, która odmieni jej życie.
Sam pomysł, oś fabularna książki są bardzo ciekawe. Cantor umiejętnie przeplata wydarzenia z lat 80. i 30., dozuje napięcie, kreśli wizerunek bohaterów, tło społeczno-polityczne, opowiada przygody Kristoffa i jego ukochanej. Jednak to wszystko jest powierzchowne. W trakcie lektury miałam wrażenie prześlizgiwania się po powierzchni opowieści, czytania jakiegoś konspektu. Brak mi dogłębnego potraktowania poruszanych kwestii, brak szerszego ukazania akcji, mocniejszego potraktowania fabuły.
Niektóre wydarzenia, które opisuje autorka jawią się niczym z Czterech pancernych i psa lub Stawki większej niż życie. Są one nieomal przygodowe, lekkie, w ciepłych (mimo opisywanej grozy) barwach. Pod tym względem chyba coś nie zagrało. Mimo, iż opowieść grająca na emocjach porusza, to kilka scen sprawia, iż samemu ma się ochotę ruszyć do boju, bynajmniej nie dlatego żeby ukarać Niemców, ale żeby przeżyć fajną przygodę. Dokładnie tak - fajną. Nie przepadam za tym określeniem, ale w tym przypadku idealnie ono pasuje. Nie wiem, jak wam, ale mnie to zgrzyta i to poważnie. Owszem nie oczekiwałam książki historycznej, rozprawy naukowej, ale wiedza historyczna, jaką autorka przekazuje czytelnikom jest na poziomie filmu przygodowego i to niezbyt ambitnego. Wszystko ma swoje granice. Gdyby Cantor inaczej to rozegrała Stracony list byłby doskonałą, wartościową lekturą. Niestety, ale jest tylko emocjonalnym choć doskonale zabijającym czas czytadłem ze straconym potencjałem.  
Trochę lepiej zostały potraktowane wydarzenia z 1989 roku i historia Katie, ale to za mało żebym dała książce wyższą ocenę.

wtorek, 26 lutego 2019

Piętno Mafii - Piotr Rozmus

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Dobra książka, w której wydarzenia toczą się w tempie ekspresowym, a cała historia opowiedziana jest od początku dwutorowo.
Zaczyna się od porwania w Szczecinie nastoletniej Agnieszki. W tym samym czasie w Szwecji ma miejsce porwanie małego chłopca. Jak się okaże te z pozoru nie mające ze sobą nic wspólnego sprawy bardzo wiele łączy. Policja obu krajów rozpoczyna dochodzenia. Jak się okaże śledztw prowadzi także ktoś jeszcze. Rodziny za wszelką cenę starają się  odnaleźć porwanych. Sprawa okazuje się jednak bardziej skomplikowana niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Do tego dochodzi handel ludźmi, przemyt narkotyków, strzelaniny i wiele zagadek w tym porachunki z przeszłości. 
Akcja toczy się w różnych miejscach na świecie.... Polska, USA, Szwecja, Włochy, miasta wielkie i malutkie miasteczka, zło i mafia oraz ich piętno są wszędzie. 
Brutalność, bezwzględność, pamiętliwość to znaki rozpoznawcze tej książki, ale i działania włoskiej mafii, która rządzi na jej kartach. 
Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Cudze grzechy, za które trzeba odpokutować. Wina, zdrada, pamięć i kara. Co z tego wyniknie?!
Piętno mafii czyta się doskonale, szybko, a od lektury trudno się oderwać. Autor snuje fascynującą opowieść podsuwając co i rusz błędne tropy, myląc czytelnika.
Akcja nawet na moment nie zwalnia. Sam początek jest wielkim bum, a im dalej w książkę, im więcej rozdziałów za nami, tym większy galimatias w głowie czytelnika, tym większe tempo akcji.
Historia, którą opowiada Rozmus jest bardzo skomplikowana, wielowątkowa. Tym większe brawa należą się autorowi, iż z całości wybrnął obronną ręką, nic mu się nie skomplikowało, nic nie zagubiło, nie pomyliło. Wątki są konsekwentnie prowadzone aż do samego końca.
Na zakończenie świetny finał.
Piotr Rozmus to autor trzech, dobrze przyjętych przez krytykę i czytelników powieści. Najnowsza, Piętno mafii dołącza do nich, już zbiera świetne recenzje. Ten autor po prostu umie pisać.
Polecam Piętno mafii. To doskonale nakreślona, ciekawa, trzymająca w napięciu i zaskakująca swoim rozmachem książka, mocna proza. Zachęcam do lektury.

niedziela, 24 lutego 2019

Aleja włókniarek - Marta Madejska

Wydawnictwo Czarne, Moja ocena 5,5/6
Pochodzę z Łodzi. Tam mieszkałam jeszcze kilka lat temu. Moja babcia całe życie pracowała w łódzkiej przędzalni. Nic więc dziwnego, iż po prostu musiałam przeczytać książkę Marty Madejskiej.
Autorka bardzo ciekawie opowiada o kolejnych pokoleniach łódzkich kobiet, które prace w fabryce rozpoczynały kiedy miały kilkanaście lat, a całość życia dzieliła się na trzy etapy: fabrykę, szpital, cmentarz.
Swoją opowieść Madejska snuje przez kolejne dekady, kolejne pokolenia łódzkich włókniarek, ale i kolejne etapy rozwoju łódzkiego przemysłu włókienniczego. 
Opowieść o kobietach przemysłu w Łodzi osadzona jest silnie w historii przemysłu, a tym samym w historii miasta. 
Madejska zręcznie snuje swoja opowieść od początku przemysłu w Łodzi w XIX wieku, poprzez rok 1905, obie wojny i okres PRLu.
Autorka wykonała ogromną pracę. Udało jej się przedrzeć przez sporą liczbę dokumentów z różnego okresu rozwoju Łodzi i łódzkich fabryk. Madejska zebrała informacje nie tylko o mieście i jego organiźmie oraz przemyśle, ale także o tysiącach na ogół bezimiennych kobiet, które były siłą napędową Łodzi. Większość z tych kobiet, była i pozostanie anonimowa, nigdzie nie opisana z imienia i nazwiska. Pozostaną po prostu nieme. Ot  kolejne trybiki w maszynie włókienniczego mocarstwa. Książka Madejskiej wydobywa je na światło dzienne, przywraca im pamięć, oddaje głos.
To także opowieść o tym, jakie zmiany zachodziły w kolejnych pokoleniach włókniarek. Opowieść o włókniarkach ewoluuje od biernej, wręcz niewolniczej pracy w XIX wieku, poprzez wydarzenia 1905 roku, przemiany w okresie międzywojennym i strajki na początku PRLu, aż po upadek łódzkiego przemysłu włókienniczego w 1989 roku. 
Czyta się doskonale. Książka jest bardzo ciekawa, rzetelnie poparta materiałem źródłowym, bardzo dopracowana. Polecam.


https://www.gandalf.com.pl/b/aleja-wlokniarek/?abpid=11&abpcid=136&bb_id=3&bb_coid=41252331&abpar1=buybox3&abpar2=4852062.67443.&abpar3=LQ%3D%3D&utm_source=ads4books&utm_medium=cps&utm_campaign=buybox

sobota, 23 lutego 2019

Zapowiedź...

27 lutego nakładem Wydawnictwa MG ukaże się Gambit.
Jest to thriller polityczny doskonale osadzony w realiach ukraińskich, które autor (o nim poniżej) zna z autopsji. Akcja powieści obejmuje okres między listopadem 2013 r. a lutym 2014 r. i w znacznej części rozgrywa się na kijowskim Majdanie Niezależności. Zręcznie poprowadzona intryga ujawnia kulisy gry prowadzonej przez Rosję, której stawką jest europejska przyszłość Ukrainy. Książka pokazuje zróżnicowanie tego kraju, jego tragiczną historię, która wpływa na losy i kształtuje postawy jego mieszkańców. Dla głównego bohatera, Stasa Sycza, młodego studenta z Kołomyi, który trochę przypadkowo znalazł się w centrum wydarzeń, Majdan jest nie tylko doświadczeniem pokoleniowym, ale także szkołą życia. Stas przekonuje się, że cena zwycięstwa często potrafi odebrać jego smak.    

Leszek Szerepka (ur. w 1964 r.) poeta, historyk, dyplomata i publicysta. Długoletni pracownik Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie. W polskich placówkach dyplomatycznych na Wschodzie (Moskwa, Kijów i Mińsk) spędził łącznie kilkanaście lat. Ostatnio, w latach 2011-2015, ambasador RP na Białorusi, a w latach 2007-2010 zastępca ambasadora RP na Ukrainie. Autor licznych analiz i artykułów dotyczących obszaru byłego ZSRS. Współautor, wraz z Martą Jaroszewicz, książki Wyzwania Migracyjne w państwach wschodniego sąsiedztwa Unii Europejskiej, Warszawa 2007 r. W 2016 r. wydał zbiór esejów politycznych Oblicza Białorusi.     

Leszek Szerepka podejmuje tematykę historyczną w atrakcyjnej formie powieści, która nie jest po prostu beletrystyką. Bohaterowie, mniej lub bardziej odlegli od postaci znanych z najnowszej historii Ukrainy wprowadzają nas do gabinetów władzy, na Majdan. Autorem świetnego historycznego przedstawienia jest doświadczony analityk i dyplomata, który jeśli pisze to wie o czym. 
Paweł Kowal

Leszek Szerepka doskonale nie tylko zna, ale też świetnie opisuje realia rewolucji godności. I to właśnie w nich osadza swoich bohaterów, którzy reprezentują wszystkie walczące o dalsze losy Ukrainy strony. Czasem ich działania nie mają nic wspólnego z bohaterstwem, a raczej z wyrachowaną walką polityczną. I nawet jeśli książka Leszka Szerepki to political fiction, to czytając ją lepiej zrozumiemy, jak wygląda rzeczywista walka Wschodu i Zachodu o przyszłość Ukrainy. 
Piotr Pogorzelski - dziennikarz, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Kijowie.
 
Ukraiński gambit to wielka rozgrywka oglądana nie tylko z gabinetów najważniejszych polityków, ale przede wszystkim z perspektywy tych, którzy na ich polecenie układali szczegółowe plany. Najbardziej jednak ujmują losy zwykłych ludzi, którzy czynią literacki obraz ukraińskiej rewolucji naszym osobistym przeżyciem. To trzeba przeczytać.
Grzegorz Kalinowski – autor poczytnych kryminałów

czwartek, 21 lutego 2019

Kobieta w bieli - Wilkie Collins

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Kobieta w bieli powstała w 1860r. Jest to jedna z pierwszych światowych powieści kryminalno-sensacyjnych, powszechnie traktowana jako jedna z najpiękniejszych tego gatunku. Jest to także mistrzowska powieść obyczajowa. Czyta się wyśmienicie.
Intryga, jak na dzieło prekursorskie w swoim gatunku, jest bardzo skomplikowana i mistrzowsko wręcz utkana. Jest to jeden z wielu plusów książki. Kolejnym jest drobiazgowe ukazanie XIX-wiecznego społeczeństwa angielskiego ze wszystkimi jego wadami i zaletami. W trakcie lektury miałam wrażenie oglądania filmu lub wręcz uczestniczenia w rozgrywających się na kartach książki zdarzeniach. 
Collins opowiada nie tylko drobiazgowo, ale i bardzo plastycznie. Historia nauczyciela rysunku zakochanego w uczennicy zachwyca bogactwem detali podobnie, jak wątki poboczne. Co istotne bogate opisy nie są przeładowane. Są one idealnie skomponowane, zgrane z fabułą.
Za sprawą rozbudowanego wątku sensacyjno-kryminalnego (oczywiście na miarę połowy XIX wieku), podsuwanych śladów, co i rusz nowych tropów, insynuacji, czytelnik mimo woli zamienia się w detektywa, snuje przypuszczenia, sam w duchu oskarża i rozwiązuje zagadkę. Jak pokazuje czas i kolejne przeczytane strony, domniemania są na ogół błędne. Autor umiejętnie zwodzi, prowadzi z czytelnikiem wysublimowaną grę, zachwyca, ale i odrobinę denerwuje, gdy okazuje się, iż błędnie wytypowaliśmy, czy to sprawcę, czy kolejne zachowania bohaterów.
Smaczku całej historii dodaje fakt, iż jest ona opowiedziana z różnych perspektyw. Pozwala nam to poznać różne punkty widzenia zależne nie tylko od bohatera, ale także płci, wieku, statusu majątkowego.
Collins jest mistrzem w kreowaniu swoich bohaterów. Każda z postaci jest drobiazgowo opisana, ma unikalny, mocno zaznaczony charakter, jest barwnie nakreślona. To kolejny atut Kobiety w bieli.
Czy pośród tych zalet jest jakaś wada? Tak, jedna. Książka zdecydowanie zbyt szybko się kończy. Lektura tej pozycji, wniknięcie w świat Wilkie Collins jest wielką przyjemnością. Gorąco zachęcam do lektury.

 

środa, 20 lutego 2019

Zapowiedź...

Pod koniec lutego w Wydawnictwie Amber swą premierę będzie mieć książka, której tematyka wstrząsnęła światem.
Autorka na łamach Świat sprzed #MeToo  ujawnia 100 szokujących scen traktowania kobiet od połowy XX wieku: w reklamie, filmie, komiksach, zdjęciach, a nawet ilustracjach bajek.
 
W październiku 2017 roku ruch #MeToo wstrząsnął światem. Wybuch miał epicentrum w Hollywood wraz z ujawnieniem sprawy Weinsteina, potem fala uderzeniowa objęła kilkadziesiąt krajów i pozwoliła dojść do głosu kobietom krzywdzonym za społecznym przyzwoleniem. Odtąd upokarzanie i znęcanie się nad ciałem kobiety jest już niedopuszczalne. Kobiety na całym świecie nie chcą dłużej pozwalać, by ich ciało traktowano jak przedmiot, jak obiekt seksualny.
Ta książka przedstawia wizerunki kobiet w kulturze masowej – w reklamie, filmie, fotografii, ilustracjach książek i komiksów, w bajkach dla dzieci - od lat 50. XX wieku do dziś. Wizerunki dziś nie do zaakceptowania. A jednak te szokujące zdjęcia, plakaty, obrazy i fotosy odzwierciedlają sposób traktowania kobiet przed październikiem 2017 roku.
 Świat sprzed #MeToo usiłuje zrozumieć mechanizmy kulturowe i obyczajowe, które pozwoliły tysiącom Harveyów Weinsteinów na oczach wszystkich postępować jak drapieżca seksualny.

wtorek, 19 lutego 2019

Dubaj. Prawdziwe oblicze - Jacek Pałkiewicz

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
Dobra, ciekawie napisana książka, która ukazuje inne oblicze sztucznego raju, jakim wg. mnie jest Dubaj. 
W ciągu ostatniego 1,5 roku 8 razy byłam w Dubaju. Każda wizyta to pobyt długości 10-20 dni, tak mi się sprawy rodzinne ułożyły. Nigdy nie miałam złudzeń, że Dubaj to raj. Zawsze miejsce to uważałam za plastikowy, sztuczny, pełen ułudy twór, w którym za zasłoną nowoczesności i mega rozwoju kryje się dużo zła i tego, co na ogół przed przeciętnym turystą jest skrzętnie skrywane. 
Miałam okazję wiele zaobserwować, więc z przyjemnością sięgnęłam po książkę Pałkiewicza żeby porównać wrażenia, dowiedzieć się czegoś więcej.  
Dubaj oczami Pałkiewicza zadziwia, w wielu miejscach zniesmacza, czasami budzi uśmiech, ale częściej przeraża. Autor zrywa złotą maskę, zdejmuje z wizerunku miasta blichtr, ułudę doskonałego do życia miejsca. W zamian dostajemy ponure oblicze sztucznego, pozbawionego podstawowych dla Europejczyka zasad miasta.
Początek książki to Dubaj jaki znamy z przewodników, folderów, miejsce pełne przepychu, raj na ziemi, który jest w zasięgu ręki o ile mamy odpowiednio wypchany portfel.  
Im dalej w przysłowiowy las, tym więcej lukru autor zdejmuje z tego wyidealizowanego obrazu. Ukazuje nam brak swobód, które charakteryzują demokratyczny kraj, brak podstawowych praw dla setek tysięcy najemnych robotników z najbiedniejszych krajów,
szokujące tortury dokonywane przez przyrodniego brata obecnego przywódcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich i wiele innych rzeczy. Świat to oczywiście widzie, ale jak pisze Pałkiewicz (...) petrodolary zapewniają emirowi niemałą pobłażliwość. 
Książka wciąga, jest świetnie napisana, budzi niedowierzanie, przerażenie, niesmak i przewartościowuje to co myślimy o Dubaju i ZEA.  Dubaj...budzi także w czytelniku bunt. Trudno tak nie reagować, gdy czyta się o tym wszystkim, co kryje się pod warstwą luksusu na pokaz. Warto przeczytać niezależnie od tego czy wybierzecie się kiedykolwiek do Dubaju czy nie. Warto być turysta, człowiekiem świadomym, a nie tylko bezrefleksyjnym podziwiaczem.


niedziela, 17 lutego 2019

Tam gdzie jesteś - Tomasz Betcher

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 4,5/6
Zdawałoby się, iż to lekka i przyjemna opowieść. Nic bardziej mylnego. Ani lekka, ani przyjemna.
Autor opowiada poruszającą historię ludzi, jakich wbrew pozorom wielu w naszym społeczeństwie. On wykluczony, zagubiony, zaskakujący, bezdomny, bezrobotny. Ona zamożna, w trakcie burzy życiowej, zadbana, pracownica banku. Oboje mają pod górkę, oboje na życiowym zakręcie, każde z przeszłością do której nie chcą wracać.
Gdy się spotykają najpierw jest niechęć, może nawet strach, póżniej sympatia, która przeradza się w ostrożną przyjaźń, a ta z kolei w miłość. Uczucie od pozzątku skazane na porażkę. Ale czy na pewno? 
Wbrew pozorom nie jest to ckliwe romansidło, czy czytadło, jakich wiele. Co prawda w książce mamy wątek miłosny, ale nie on jest najważniejszy. Pod pozorem lekkiej opowieści z uczuciem w tle, autor porusza kilka kwestii, na które na co dzień nie zwracamy uwagi. 
Przede wszystkim chodzi o problem bezdomności, braku środków do życia, społecznego wykluczenia. Przyznajcie sami, kto z was nie odwraca wzroku, gdy widzi bezdomnego?! Większość zapewne tak robi. Jak udowadnia autor, w bezdomnym można i warto zobaczyć człowieka, często bardzo wartościowego, z fascynującą przeszłością i możliwościami na przyszłość. Warto dać takiemu człowiekowi szansę.
Autor bardzo ciekawie nakreślił bohaterów. Obie główne postaci, Adam i Ania są fascynujący, żywi, działający na wyobraźnię. Kontrast między nimi jest wręcz szokujący. Jeżeli autorowi zależało na tym, żeby zaprezentować przepaść dzielącą ludzi nie mających nic od tych mających dom, prace, rodzinę, udało mu się to doskonale. 
Temat bezdomności, wykluczenia mimo istnienia tego problemu od dawna, jest stosunkowo rzadko poruszany w polskiej literaturze. Betcher napisał dobrą, ciekawą, poruszającą, a co najważniejsze niezwykle potrzebną książkę. Mam nadzieję, że każdy z czytelników choć przez chwilę zastanowi się nad ludźmi wykluczonymi, bezdomnymi, może do kogoś takiego wyciągnie rękę.

Międzynarodowy Dzień Kota:). Koty w literaturze.

17 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kota:). Te piękne zwierzęta są uwielbiane przez część ludzkości i darzone niechęcią - a co najmniej trzymane na dystans przez resztę świata. Kot nie pozostawia nikogo obojętnym. I zawsze gra pierwsze skrzypce. Nic dziwnego, że koty inspirują twórców i towarzyszą wielkim tego świata, także pisarzom.
Miłośnicy kotów podkreślają, że to nie człowiek jest „właścicielem" (ani tym bardziej „panem") zwierzaka, a wręcz przeciwnie. To kot wybiera sobie człowieka i łaskawie pozwala się obsługiwać. Nie bez kozery mamy powiedzenie, że psy mają właścicieli, a koty służbę:).  Nic dziwnego, że na przestrzeni wieków gatunek ten był uznawany z jednej strony za święty, a z drugiej za mający tajemnicze konszachty z „siłą nieczystą".
Rozczuliło mnie znalezione w wikipedii poniżej zamieszczone zdjęcie:) Coś pięknego i niesamowitego jeżeli chodzi o kolorystykę:)

Historia, również współczesna obfituje w kocie osobistości - wspomnijmy chociażby Socksa, kota Billa Clintona (który doczekał się tytułu „najpotężniejszego kota świata", własnej gry komputerowej i komiksu), Humprey'a - „etatowego" mieszkańca Downing Street 10, pełniącego funkcje „doradcze" wobec Margaret Tatcher, Johna Majora oraz Tony'ego Blaira i noszączego dumny tytuł „The Chief Mouser to the Cabinet Office of the United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland" (Głównego Myszołapa Kanceralii Rządu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii oraz Irlandii Północnej), czy Alika, towarzyszącego przez długie lata Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oczywiście koci charakter, niezależność i nieodparty urok są od zawsze kuszące dla twórców. Malarze, rzeźbiarze, ale także literaci i filmowcy chętnie sięgają po „kocie motywy". Jednak robiąc to, muszą liczyć się z jednym zastrzeżeniem. Nawet, gdy pisarz czy reżyser chce uczynić z kota postać drugoplanową, prędzej czy później bohater ten wymyka się spod kontroli i dołącza do grona głównych bohaterów (także wtedy, gdy długość roli całkowicie na to nie wskazuje). Jeśli twórca pogodzi się z tym, powstają postaci niezwykle interesujące. Tak jest chociażby w przypadku Behemota - bodaj najsłynniejszego kociego bohatera. W powieści Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow umieścił demona - pazia przyjmującego postać czarnego kota w świcie Wolanda, który przybywa do Moskwy. Behemot doskonale odnajduje się w radzieckiej rzeczywistości, pije wódkę i zagryza marynowanymi grzybkami, gra w szachy, samodzielnie jeździ tramwajem uwielbia specyficzne żarty i psoty, nie zapominając przy tym, że „kot jest istotą starożytną i nietykalną". Pełen wdzięku kot stworzony przez Bułhakowa do dziś jest ulubioną postacią wielu czytelników. Pisarz „przemycił" w postaci czarnego futrzastego pomocnika Wolanda wiele kocich cech, sprytnie wplatając je w charakterystykę postaci, obdarzonej imieniem biblijnego potwora. Nic dziwnego, że Behemot tak bardzo podoba się „kociarzom", a jego imię nosi wiele kotów.
Kot w roli tytułowej - to pomysł na całkiem sporo różnych książek - zabawnych, wzruszających a czasem specyficznie „poradnikowych". Warto tu wspomnieć takie pozycje jak Kot w stanie czystym Terry'ego Pratchetta (pozycja obowiązkowa w biblioteczce „zakoconych"), oparta na faktach Odyseja kota imieniem Hooper Gwen Cooper, czy polską zabawną powieść Wszyscy mężczyźni mojego kota Karoliny Macios. 
Koty stały się także wdzięcznymi (i stałymi oraz - oczywiście - pierwszoplanowymi, nawet jeśli reżyser myślał inaczej) bohaterami filmów. Wyjątkowym bohaterem - komiksowo-filmowym jest Garfield - rudy despota, leniwy, uwielbiający latanię, oglądanie telewizji i swoją wyjątkową domową pozycję.
Polska najsłynniejsza „kocia" seria „Przygody kota Filemona" do dziś cieszy się popularnością. Specyficzne pary stworzyli kocur Tom i mysz Jerry oraz kot Sylwester i ptaszek Tweetie. Koty (nieco większe) grają główne role w jednej z najpiękniejszych opowieści ze studia Disney'a „Król Lew". Kilka lat temu do plejady kocich gwiazd z głośnym mruczeniem dołączył Kot w butach. Ach to jego spojrzenie...:) (zdjęcie w nagłówku posta:). Do miana „kultowych" bohaterów dołączył też kot Simone'a - stanowiący kwintesencję „kotowatości" bohater animacji Simona Tofielda.Koty nie występują jedynie w kreskówkach. Warto przypomnieć tu „Elzę z afrykańskiego buszu", która pół wieku temu poruszała serca widzów na całym świecie, czy kota Rademenesa z polskiego serialu "Siedem życzeń". Z bliższych obecnym czasom kocich postaci mamy choćby uzdolnionego kota z filmu „Poznaj mojego tatę", który samodzielnie korzysta z „ludzkiej" toalety, a swoją niezależnością mocno utrudnia życie głównemu bohaterowi. To doskonały przykład tego jak „kocia" rola w zamierzeniu epizodyczna urosła do rangi głównej.
Oczywiście koty nie zawsze pozytywnymi bohaterami. Ale dziś nie będziemy wspominać licznych horrorów, w których zwierzęta te były nośnikami „siły nieczystej" czy innych filmów, w których zostały obdarzone paskudnym charakterem i złymi zamiarami. W końcu mamy dziś kocie święto.
Obcując z kotem człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy - mawiała Colette. Pamiętajmy o tym, nie tylko dzisiaj. 
Także wielu znanych pisarzy było miłośnikami kotów. Załączam zdjęcie Ernesta Hemingwaya i jego futrzaka.
Więcej zdjęć sławnych pisarzy i ich kotów znajdziecie tutaj.
Informacje z internetu i ze strony pasje.senior.pl

sobota, 16 lutego 2019

Papierowe duchy - Julia Heaberlin

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5/6
Trudno jednoznacznie zaklasyfikować tę książkę. Z jednej strony to kryminał wymieszany z thrillerem, a z drugiej powieść obyczajowa z silnym wątkiem psychologicznym i kilkoma bez przerwy nasuwającymi się pytaniami, m.in. o to, jak pielęgnowane, podsycane latami obsesje wpływają na człowieka, co mogą zrobić z człowiekiem skrywane przez lata sekrety. 
Jedno jest pewne, to niebanalna, nietuzinkowa pozycja, którą warto przeczytać.
Fabuła to miks z jednej strony zakrawających na obsesję dążeń autorki, która za wszelką cenę pragnie wyjaśnić śmierć siostry, a z drugiej strony to rozgrywka, chora, ostra zabawa bohaterki z chorym na demencję.
Książka ma specyficzną, unikalną atmosferę. Z jednej strony przywodzi ona czytelnikowi na myśl powieść drogi. Główna bohaterka (której tożsamości na początku nie znamy) zdaje się od dawna, od lat podróżować i poszukiwać. Szuka odpowiedzi na pytania dot śmierci jej siostry, ale nie tylko. Z jednego wątku poszukiwawczego wyłania się kolejny. Każdy wątek generuje kilka pytań. Sama bohaterka to skomplikowana, niejednoznaczna osoba, którą pisarka wspaniale nakreśliła. To kobieta szukająca, zmagająca się z demonami, taka, która nie potrafi się pogodzić z tym co było i jednocześnie tym, co zdeterminowało jej teraźniejszość.
Pomiędzy fikcyjne wydarzenia autorka wrzuciła garść autentycznych. Warto tu wspomnieć o samosądzie, najostrzejszym, najbardziej drastycznym w historii USA. Są też głośne morderstwa, które wydarzyły się naprawdę i wiele innych autentycznych aspektów.
Heaberlin daje czytelnikowi mnóstwo materiału do przemyślenia, zmusza do analizowania, stawia wiele pytań, na które próżno znaleźć prostą, jednoznaczną odpowiedź.
Sprawia to, iż książkę choć czyta się dobrze, ma się czasami ochotę odłożyć na półkę. Lektura Papierowych duchów wyczerpuje i to mocno. Nie jest to łatwa pozycja, ale bez wątpienia warta, żeby dać jej szansę. Polecam.
.

środa, 13 lutego 2019

Srebrna zatoka - Jojo Moyes

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Jojo Moyes to pisarka, której książki od kilku lat goszczą u mnie w domu. To także bardzo nierówna autorka. Niektóre książki ma mistrzowskie, inne takie sobie. Srebrna zatoka należy do tych pierwszych. Obok Zanim się pojawiłeś to najlepsza książka Moyes. 
Srebrna zatoka to odosobnione miejsce, niewielka osada na australijskim wybrzeżu. To tam można obserwować delfiny, a coroczne pojawienie się humbaków jest dla miejscowych świętem.
Tam swoje korzenie zapuszcza Liza z córkami. Tam czuje sie bezpieczna. Tam odbudowuje swoje życie. Także tam pewnego dnia pojawia się zupełnie nieproszony Mike, pochodzący z wielkiego miasta buisnesmann. Jego przybycie nie tylko dla Lizy, ale i dla całej osady oznacza zmianę i wielkie zagrożenie. Następują liczne walki. Toczą się one zarówno w małomiasteczkowej codzienności, jak i w duszach, umysłach bohaterów. Każdy z nich z czymś się zmaga, każdy ma za sobą jakieś problemy, traumy, bagaż doświadczeń. Każdy na skutek wydarzeń w Srebrnej zatoce przechodzi metamorfozę.
Na ogromny plus zasługuje także doskonałe nakreślenie atmosfery tej niewielkiej osady nad Srebrną zatoką. Do tego dochodzą opisy krajobrazu i przyrody, która w osadzie jest codziennością.Sporo miejsca Moyes poświeciła charakterystycznym dla tego regionu stworzeniom, małym i dużym. Opisy ich życia, poruszane szeroko kwestie zagrożenia ich bytu, corocznych migracji, wpływ człowieka na środowisko naturalne, to wszystko wspaniale ubarwia książkę, daje sporo materiału do przemyśleń i chwyta za serce. Niejedna z czytelniczek, wrażliwa na losy fauny i flory, uroni łzę czytając o tym, co my ludzie wyrabiamy z matką naturą. Perypetie ludzi i świata zwierzęco-roślinnego udało się autorce wymieszać w doskonałych proporcjach.
Finał łatwo sobie wyobrazić, happy end, jak to u Moyes. Ale zanim do tego dojdzie będzie się działo bardzo dużo. Moyes nie tylko mistrzowsko oddała klimat napięcia, walki, przemian pomiędzy bohaterami, ale także świetnie ukazała to, co ich doprowadziło do danego miejsca, co sprawiło, iż zachowują się tak, a nie inaczej.
Autorka umiejętnie buduje napięcie emocjonalne, wręcz gra na uczuciach czytelnika. I choć niektórzy bohaterowie trącą schematyzmem, a finał, jak wspomniałam łatwo przewidzieć, to i tak książkę czyta się doskonale niecierpliwie przewracając kolejne kartki. 
Polecam. Srebrna zatoka to świetna, chwytająca za serce powieść o miłości, przyjaźni, odpowiedzialności i tym, co w życiu najważniejsze. 

poniedziałek, 11 lutego 2019

Letnia noc - Dan Simmons

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
Świetna książka, którą czyta się z wypiekami na twarzy, a kolejne strony odwraca się niecierpliwie, z lekką obawą, co autor nam zaserwuje.. 
Letnia noc to miks thrillera, książki przygodowej, powieści obyczajowej z domieszką garści kryminału i powieści grozy. 
Akcja książki rozgrywa się w latach 60. XX wieku w USA, w miasteczku w stanie Illinois. Kończy się rok szkolny zaczynają się wakacje. Będą one brzemienne w skutki dla grupy nastoletnich chłopców. Zamknięty zostaje budynek, który przez wiele lat był tym, wokół którego krążą najbardziej tajemnicze opowieści, tym który skrywa od lat największe sekrety. O tej budowli przez lata krążyły legendy. Budynek Old Central School ma lada moment zostać wyburzony. 
Koniec roku szkolnego zbiega się w czasie z niezwykle dramatycznymi wydarzeniami. W miasteczku zaczynają ginąć dzieci. Na początku wydaje się to być przypadkiem, ale do czasu. Nastoletni bohaterowie książki postanawiają rozwikłać zagadkę. Nie wiedzą na co się porywają. Przewracając kolejne kartki książki razem z bohaterami wkraczamy do zagadkowego, tajemniczego i jakże niebezpiecznego świata. 
Od lektury książki już na samym początku trudno się oderwać. Simmons zabiera nas do tajemniczego i niebezpiecznego świata, w którym nic nie jest oczywiste, a wydarzenia zdają się układać w tor kolejki górskiej w wesołym miasteczku. Następuje miks wydarzeń z teraźniejszości i przeszłości, zagadek, które obezwładniają i niezwykle dynamicznej akcji. Do tego należy dodać sporą porcję nadprzyrodzonych mocy. 
Fabuła przypomina najlepsze powieści S. Kinga, w tym z racji młodocianych bohaterów wspaniałe To...chociaż do samego To sporo (w sensie fabularnym) Letniej nocy brakuje. Książka jest także odrobinę słabsza od genialnego moim zdaniem Terroru Simmonsa, ale i tak to bardzo dobra lektura, którą szczerze polecam.Co prawda niektórzy narzekają na zbyt długą pierwszą połowę książki, na mnogość opisów, jednak mnie to w ogóle nie przeszkadzało. Szczegółowe opisy tworzą niepowtarzalny klimat książki, poza tym są cechą charakterystyczną pisarstwa Simmonsa.
Gorąco zachęcam do wniknięcia w świetnie odmalowany, duszny, przerażający małomiasteczkowy klimat wielkiej grozy.


sobota, 9 lutego 2019

Zapowiedź...

27 lutego nakładem Wydawnictwa Literackiego ukaże się nowa książka Richarda Flanagana - Pierwsza osoba.

„Dobry pisarz musi mieć brudne ręce…” W swojej najnowszej powieści, zainspirowanej karierą autentycznego oszusta i własnym doświadczeniem z rolą pisarza widma, Richard Flanagan pyta o istotę literatury, prawdy i kłamstwa. To pierwsza po Ścieżkach Północy powieść laureata Nagrody Bookera.
W środku nocy Kif Kehlmann, młody, początkujący pisarz, odbiera telefon. Głos z niemieckim akcentem. To Siegfried Heidl, najsłynniejszy oszust w dziejach Australii. Ukradł bankom 700 milionów dolarów i czeka na proces. Wplątany w niejasne powiązania z CIA, NASA i zabójstwo wspólnika, szuka kogoś, kto napisze jego autobiografię. W sześć tygodni.
Dla Kifa to propozycja życia – honorarium, wynoszące 10 000 dolarów, mogłoby postawić jego rodzinę na nogi i pomóc mu skończyć własną powieść. Zgadza się. Jednak wraz z postępami w pracy ma coraz więcej wątpliwości. Dlaczego człowiek, który z łatwością okpił wielkich tego świata, miałby nagle zrzucić wszystkie maski i otworzyć się przed niedoświadczonym pisarzem? Dlaczego do spisania historii swojego życia Heidl wybrał akurat jego – autora książki o tasmańskim modernizmie i kilku opowiadań? Czy to wszystko nie jest czasem kolejną grą, ostatnim wielkim przekrętem króla oszustów? A jeśli tak – jaka w całej tej bladze ma być rola Kifa?
W miarę jak czas mija, a świat Kehlmanna zmierza ku wielkiemu katharsis, jedno pytanie nie daje mu spokoju: czym jest prawda? Ta frapująca, na przemian komiczna i przyprawiająca o dreszcz książka stanowi zapadającą głęboko w pamięć podróż w samo serce naszej epoki.
„Richard Flanagan to jeden z najbardziej wszechstronnych autorów. Każda z jego siedmiu powieści jest inna, zupełnie jakby nie pochodziły od jednego pisarza. Nazywano je arcydziełami. (…) Pierwsza osoba to współczesna wersja Portretu Doriana Greya”. Joyce Carol Oates, „New York Review of Books”
„Przejmująca, zabawna, niepokojąca, wzruszająca… Flanagan szczerze i uczciwie konfrontuje trudne prawdy o życiu pisarza i życiu rodzinnym, materialnym i duchowym ubóstwie, miłości, rozpaczy i pożądaniu”. „The Australian”
„Zjadliwie dowcipna… A przy tym też głęboka i dająca wiele do myślenia”. „The Bookseller”


Moje recenzje książek Flanagana:
Nieznana terrorystka
Śmierć przewodnika rzecznego
Pragnienie
Księga ryb Williama Goulda
Ścieżki północy

czwartek, 7 lutego 2019

Paleta marzeń - Małgorzata Falkowska

Wydawnictwo Lira, Moja ocena 4,5/6
Dobra, relaksująca, nie pozbawiona mądrości życiowych książka. 
Główna bohaterka Magda właśnie udaje się na rozprawę rozwodową. Bynajmniej nie jest płacącą nieutuloną w żalu kobietą. Magda nie rozpacza po rozpadzie jej pięcioletniego małżeństwa. Wręcz przeciwnie. Magda tryska radością, optymizmem. szczęściem. Jej małżeństwo było bowiem mega toksyczne. W zasadzie wydarzyło się w nim praktycznie wszystko, co możecie sobie wyobrazić. Związek ten wywrócił życie Magdy do góry nogami. 
Magda ma dopiero 21 lat, a za sobą już taki bagaż doświadczeń. Teraz musi myśleć o sobie i o swoim dziecku i o tym, jak wyrwać się spod ramion toksycznej matki. Magda ma oparcie finansowe w rodzicach, ale płaci za to olbrzymią cenę. Czy uda jej się odciąć pępowinę, żyć własnym życiem?
Jakby tego było mało, pewnego dnia okazuje się, że pewien uliczny artysta kpi z prawa do prywatności Magdy i jej córki. Nasza bohaterka staje przed kolejnym ważnym zadaniem. Musi chronić swoje dziecko. Co z tego wyniknie? Tego dowiecie się w trakcie lektury tej ciekawej, dobrze napisanej książki. Napisze tylko, iż nic nie będzie tak oczywistym, jakim się z pozoru wydaje. Sporo gaf, ciekawych wydarzeń, nie[porozumień i zmian.
Małgorzacie Falkowskiej udało się napisać ciekawą, nieźle skonstruowaną, wielowątkowa historię. Czyta się ją ze sporym zainteresowaniem.
Istotnym jest, iż swoja bohaterkę, mimo młodego wieku, autorka obdarzyła wieloma ciekawymi cechami. Oszczędziła jej bycia trzpiotowatą, słodką i infantylna dziewczyną.  Uczyniła z niej dorosłą, walcząca o siebie i swoją córkę kobietę. Książka wiele na tym zyskała. 
Smaczku opowiadanej historii dodają nagłe zwroty akcji, ciekawe riposty i niespodzieqane zakończenie.
Gorąco zachęcam do lektury Palety marzeń. Idealna powieść na każdą porę roku. Książka nieszablonowa, zmuszająca do uwagi i zastanowienia się nad kilkoma ważnymi aspektami. Czyta się doskonale. Kilka ciekawie spędzonych godzin gwarantowanych. 

środa, 6 lutego 2019

Całkiem sama - Mary Higgins Clark

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4/6
Kilka lat temu zaczytywałam się w książkach Mary Higgins Clark. Póżniej miałam pewien okres przerwy. I dopiero teraz sięgnęłam po najnowsze dzieło pisarki.
Owszem, Całkiem samą czyta się dobrze, ale bez euforii, której oczekiwałam, a którą pamiętam sprzed kilku lat. Nie wiem, czy to styl pisarski autorki się zmienił, czy może ja stałam się innym czytelnikiem.
Niewątpliwie jest to książka, która mogę polecić jeżeli szukacie wciągającego czytadła, pozycji, która was zrelaksuje, którą szybko przeczytacie. Jednocześnie należy pamiętać, iż jest to książka o której równie szybko zapomnicie, acz miło z nią spędzicie czas.  
Plusem jest brak przemocy i erotyki. Na rynku księgarskim jest pełno coraz bardziej wyuzdanych czy krwawych książek. Jest ich dosłowny zalew. Mary Higgins Clark oferuje nam coś innego. Autorka przedstawia niezłą, inteligentną intrygę z elementami bezkrwawego thrillera i szczyptą romantyzmu (ale doprawdy niewielką). Na zakończenie serwuje nam niezły, zaskakujący finał. Do tego dochodzi garść innych zabiegów. 
Autorka od lat pisze wg. znanego schematu. Jednak jest on na tyle dobry, iż książki czyta się z przyjemnością. Uruchamiają one szare komórki, sprawiają, iż na moment wstrzymujemy oddech. Nie bez kozery Mary Higgins Clark jest nazywana królową suspensu.
W książce Całkiem sama mamy tak lubiana i często stosowana przez pisarkę tajemnicę, klątwę....Ktokolwiek wypłynie z tym naszyjniku na morze, nie dotrze żywy do brzegu.(...) związaną z tajemniczym naszyjnikiem Kleopatry, sporo dramatycznych wydarzeń, nieźle naszkicowanych bohaterów, odrobinę zaskoczenia i niezłe tempo akcji, które wraz z krótkimi rozdziałami sprawia, iż przez książkę dosłownie mkniemy w tempie ekspresowym. Czyta się dobrze, ale czegoś brak. Ot po prostu książka, jakich wiele. I tak się zastanawiam, czy to moje oczekiwania się zmieniły, czy może autorka trochę (ale niewiele) obniżyła jakość swojego pisarstwa. Książki Mary Higgins Clark, które miałam okazję przeczytać wiele lat temu, pamiętam do dziś. O tej, choć spędziłam z nią kilka przyjemnych godzin, szybko zapomnę.
Jeżeli nastawicie się tylko na niewymagającą, acz wciągającą lekturę, wasze oczekiwania z pewnością zostaną spełnione. Gwarantuję kilka udanych godzin. Jeżeli szukacie czegoś więcej, to nie ta lektura.

wtorek, 5 lutego 2019

Pod gwiazdą polarną - Stef Penney

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 3/6
Pod gwiazdą polarną to bardzo dobrze napisana, przepiękna opowieść....która ma jedno zasadnicze ale. O tym za chwilę.
To miks powieści historycznej, przygodowej i historii miłosnej osadzonej na tle surowego, mroźnego i okrutnego piękna Arktyki.
Flora Mackie, główna obok Arktyki bohaterka książki, będąc nastolatką przybyła do krainy lodu razem ze swoim ojcem. Była to jednorazowa wyprawa. Teraz po latach powraca do Arktyki jako szefowa własnej ekspedycji badawczej. To co jej się przydarzy, kolejne dni oraz piękno i jednocześnie zagrożenie Arktyki, są sednem opowieści. 
Jakob de Beyn, bardzo ważna w tej książce postać, jest członkiem konkurencyjnej wyprawy. Kiedy on i Flora spotykają się po raz pierwszy, od razu nawiązuje się między nimi więź, która przeradza się w żarliwą miłość.I właśnie o tę miłość chodzi.
Penney pisze wspaniale ze swadą, ciekawie. Sporą część książki wręcz się połyka. Fragmentami książki, które opowiadają o Arktyce jestem zachwycona. Wydarzenia fikcyjnie łączą się z autentycznymi, postaci będące prawdziwymi odkrywcami Arktyki są wymieszane z bohaterami stworzonymi na potrzeby książki. Wszystko to doskonale się uzupełnia.
Skąd więc niska w sumie ocena? Skoro książka mnie zachwyciła powinnam dać dużo wyższą notę. 
Owszem, dałabym, gdyby autorka nie powciskała w fabułę wątków erotycznych. 1-2 takie wątki ok, nie byłoby problemów. Jednak Penney poszła na całość i naszpikowała wręcz ciekawą, napisaną pięknym językiem opowieść wątkami mocno erotycznymi. Opisy erotyczne są szczegółowe, jest ich dużo i są zupełnie zbędne.
W pewnym momencie miałam wrażenie, jakby to były dwie książki wymieszane ze sobą.
I tak z fascynującej, ciekawej opowieści zrodził się romans, który w wielu momentach trudno strawić. Wielkie rozczarowanie. Książka wspaniale się zaczyna, opowieść fascynuje, Arktyka porywa, początek zapowiada świetną lekturę i nagle mniej więcej od połowy książki, pomiędzy wspaniałymi opisami Arktyki i jej surowej przyrody takie coś. Ogromne rozczarowanie i zmarnowanie sporego potencjału.
Trudno mi was zachęcać czy zniechęcać do lektury.  Sami musicie podjąć decyzję.

 

sobota, 2 lutego 2019

Nigdy nie zapomnisz - Kathryn Croft

Wydawnictwo Burda Książki, Moja ocena 3/6
Nigdy nie zapomnisz to moje 1. spotkanie z twórczością Kathryn Croft. Wcześniej dużo o autorce słyszałam. Ma wielu wiernych fanów, pisze książki dla kobiet i dla męźczyzn.
Książka na kilka plusów, ale i minusów. Jest to ciekawy thriller, którego najmocniejszymi stornami są doskonale nakreślone sylwetki bohaterów oraz bardzo mroczna, gęstniejąca z każdą stroną atmosfera. 
Leah Mills obecnie 40-latka, bibliotekarka, której całym życiem są książki i praca. Przed laty, będąc młodą dziewczyną, popełniła poważny błąd, którego skutki w swojej psychice odczuwa do dziś. Jej obecne życie wydaje się być schronieniem, a jednocześnie także swoista pokuta za wyrządzone w szkole średniej zło. Czy tak jest naprawdę? A może za takim życiem Leah kryje się coś więcej?
Ogromnym plusem jest doskonale nakreślona atmosfera niedowierzania, smutku, beznadziejności w jakiej żyje, egzystuje główna bohaterka. Sama Leah także jest ciekawie nakreślona. Jej bezwolna, egzystująca na granicach sensownego bytu postać sprawiała w niektórych momentach wrażenie bezwolnej, poddającej się losowi kukły. Kilkakrotnie miałam ochotę nią mocno potrząsnąć.
Do atutów książki należy również zaliczyć narastające poczucie zagrożenia, oglądanie się bohaterki za siebie (dosłownie i w przenośni), ogarniający ją coraz większy strach.
To plusy. Ale są i minusy.
Przede wszystkim to retrospekcje. Ukazują one to, co wydarzyło się w szkole średniej. Ja rozumiem, że nastolatki mają inną psychikę, inaczej myślą, rozmawiają, żyją. Jednak moim zdaniem Croft uczyniła nastoletnia Leah zbyt infantylną, zachowująca się w dziwny, czasami niezrozumiały dla mnie sposób. Retrospekcje były moim zdaniem najmniej ciekawymi częściami książki.
Kilka urwanych wątków, które autorce nagle się zgubiły, jak choćby pomoc psychologa. Szkoda, że nie zostały dociągnięte do końca.  Do tego kilka wątków nijakich, jak choćby historia samego prześladowcy...jakaś taka niedorobiona, nudna, dodana na siłę.
Do niezbyt udanych elementów zaliczam także samo zakończenie. Niby mamy narastającą dosłownie z każdym kolejnym zdaniem atmosferę grozy, niby jest element zaskoczenia, ale czegoś w samym finale brakuje. Miałam wrażenie jakby zakończenie zostało dodane na siłę. 
Jak widać książka ma plusy i minusy. Mam co do niej mieszane odczucia. Z jednej strony warto po nią sięgnąć, ma zalety, czyta się szybko. Jednak plusy sprawiają, iż czytelnik liczy na więcej, dużo więcej. I tutaj następuje spore rozczarowanie, ale i złość. Książka ma bowiem spory potencjał, który niestety w części został zmarnowany. Miałam wrażenie jakby Nigdy nie zapomnisz pisały dwie różne osoby, każda po kilka elementów, a sama książka została póżniej poskładana niczym z klocków. Jest to bardzo nierówna lektura. 
Decyzję czy sięgnąć po Nigdy nie zapomnisz, czy nie, pozostawiam wam.