sobota, 16 grudnia 2017

Dziennik 2003 - 2004 - Krystyna Janda

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 6/6
Jest to kolejny tom pełnego wydania Dzienników Krystyny Jandy.
Jest to także kolejny tom ukazujący niezwykle złożoną twarz aktorki. Z jednej strony twarda baba, ostra, nieprzebierająca w słowach, inteligentna, doskonała aktorka wiele wymagająca przede wszystkim od siebie.  
Z drugiej strony poznajemy twarz wrażliwej, empatycznej kobiety, serdeczniej, ciepłej, pogodnej osoby.
I tak się zastanawiam, co jeszcze można by o tym Dzienniku napisać. 
Jest genialny - podobnie jak jego autorka. Jest mądry, pogodny, zmuszający do spojrzenia na wiele spraw z dystansem- podobnie, jak jego autorka. 
Nie dziwię się, że Dziennik Krystyny Jandy to ewenement na skalę światową.
Jest szczery, ale nie zdradza zbyt wiele, nie ukazuje intymności, nie jest wulgarny- podobnie, jak jego autorka. 
Masa przemyśleń, mądrych zdań, zabawnych anegdot, przemyśleń głębszych i płytszych, ale zawsze wzbudzających uśmiech, to jak rozmowa ze starszą, najlepszą, niezwykle mądrą przyjaciółką. 
Ten Dziennik, każdy tom, każde zawarte w nim słowo, to cała Krystyna Janda, wspaniała kobieta, ikona światowego kina, osoba, która warto oglądać, słuchać, czytać. 
Od bardzo, bardzo dawna żadna książka tak mnie nie porwała, jak oba tomy Dzienników.
Janda powinna być dawkowana każdemu bez względu czy ma depresję, melancholię  czy ogarnął go głupawkowy śmiech. Janda i jej Dzienniki są doskonałe na każdą porę dnia, roku, na każdy stan ducha. Polecam do podczytywania od czasu do czasu we fragmentach, jak ja to robiłam i jako większą porcję na raz, gdy macie chęć na coś lekkiego acz mądrego, gdy dopada was większa porcja życiowego marazmu. 680 stron cudownej lektury.


piątek, 15 grudnia 2017

Książka wędruje do....



...Izabeli Łęckiej-Wokulskiej :)

Gratuluję i poproszę o adres do wysyłki- najlepiej o ile to możliwe paczka w ruchu, a jak nie to pocztex lub poczta polska...

dane do wysyłki przyślij proszę na email anetapzn@gazeta.pl
Wkrótce kolejny konkurs, kolejna książka do wygrania, a po Nowym Roku ogłoszę kolejne poloewanie na konkretną ilosć wejsc na blog na liczniku i zaprezentuję stosik książek, który będzie nagrodą w konkursie.
Przy okazji, zwyciężczyni poprzedniego polowania sandra.c1990 jeszcze nie przysłała  do mnie adresu do wysyłki paczki. Czekam do końca tego roku.

czwartek, 14 grudnia 2017

Hitler. Biografia - Peter Longerich

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

Tyran, psychopata, wykonawca „programu” ideologii rasowej czy charyzmatyczny wódz? Każde pokolenie kreśli inny wizerunek Hitlera, na nowo stawiając pytania o współodpowiedzialność Niemców za jego reżim. Jak zrobił to Peter Longerich, renomowany historyk nazizmu, Holokaustu, autor m.in. świetnej książki o Goebbelsie, Himmlerze?

Autor skupił się na szczegółowym przedstawieniu życia i działalności Adolfa Hitlera. O twórcy III Rzeszy napisano wiele książek, mniej lub bardziej udanych. Zdawałoby się, że więcej już napisać się nie da. Otóż nic bardziej mylnego. Longerich napisał ciekawą, daleką od epatowania okrucieństwem czy też gloryfikowania Hitlera książkę,w  której znajdziemy (co mnie bardzo zdziwiło) kilka nowości. Tym samym historyk potwierdził, że jest nie tylko wybitnym znawcą tematu, ale także doskonałym pisarzem. 
Tym co uważam za najciekawsze w tej pracy, jest fakt, iż Longerich opisuje czyny Hitler umiejscawiając je w pewnym kontekście, ukazując przyczyny, to co ukształtowało tę osobę na taką a nie inną, oraz skutki jego czynów. Badacz w najmniejszym nawet stopniu nie usprawiedliwia Hitlera, ale sami przyznacie, iż w przypadku pozycji historycznych, monografii, biografii kontekst historyczny jest bardzo ważny. Pozwala to czytelnikowi spojrzeć na całość odrobinę bardziej złożenie, inaczej. Ukazywanie źródeł, wyciąganie przyczyn, badanie skutków, zawsze dają inny, bardziej wiarygodny moim zdaniem obraz.
Trudno coś więcej napisać o treści. To tego typu książka, kiedy wszyscy wiedzą z grubsza co i jak, a liczy się ukazanie sprawy, narracja, a te są na najwyższym poziomie. Mogę tylko zachęcić do sięgnięcia po tę pozycję. Niech was nie przeraża jej objętość. Longerich pisze lekko, co nie znaczy, że jest to pozycja beletrystyczna. 
Autor porządnie i bardzo profesjonalnie podszedł do zadania, przeprowadził bardzo złożone, trwające lata i szeroko zakrojone badania, przeczesał wiele archiwów. 
Efektem jest bardzo bogata baza źródłowa i książka, której lektura (mimo trudnego tematu jaki jest w niej poruszany) jest wielką przyjemnością. Bo nawet gdy temat trudny, bolesny, ale książka napisana jest doskonale, po mistrzowsku pod względem przeprowadzonej kwerendy, lekkim mimo ciężkiego tematu językiem, czyta się ją doskonale. Tak właśnie jest z biografią Hitlera. Polecam.





środa, 13 grudnia 2017

Polećcie książkę historyczną....

Czy ktoś mi poleci dobrą historyczną polską książkę z polska historią w tle...klasyka, Cherezińska, Jagiellońskie królewny odpadają, przeczytane. 
Marzy mi się coś w klimacie serii Kacpra Ryxa z...uwaga...Historią żółtej ciżemki i stylem pisarskim Prusa, ale to chyba sama sobie powinnam napisać...a może jednak polecicie coś...

Wgraj książkę...ostatnie godziny konkursu....

Do wygrania pięknie wydany zbiór Opowiadań Julio Cortazara.

Wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj - klik.

wtorek, 12 grudnia 2017

Moja magiczna Praga - Isabelle Broom

Wydawnictwo Amber, Moja ocena 5-/6
Moja magiczna Praga to doskonała lektura na aurę, jaką mamy aktualnie za oknem, za czas w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, na kiepski humor.

Historia opowiedziana przez Isabelle Broom jest typowa dla lekkich, zimowych czytadeł. Jest taka grupa książek, które nadają się do czytania w tym specyficznym bożonarodzeniowym okresie. I Moja magiczna Praga do tej grupy należy.
Fabuła prowadzona jest bardzo sprawnie, lekko, książkę czyta się ze sporą przyjemnością, ale nie jest to lektura, którą będziecie pamiętać bardzo długo. Ot miły, relaksujący umilacz czasu ze  sprawnie i ciekawie nakreślonymi historiami z miłością w tle. 
Autorka prezentuje nam trzy historie, które okażą się powiązane ze sobą nie tylko przez zimowy czas i Pragę, w której rozgrywa się fabuła.  Bohaterkami są na równi trzy kobiety, które bardzo polubiłam, jak i Praga,którą Broom doskonale prezentuje w książce. 
Wielkim atutem tej lektury są opisy stolicy Czech, miasta pięknego o każdej porze roku, ale zimą wyjątkowego, wręcz baśniowego z magią w tle.
Nie jest to zbyt skomplikowana lektura, ale z pewnością bardzo relaksująca i poprawiająca humor. Sporo gagów, zabawnych opisów i przecudownych dialogów. Dodatkowo już na początku lektury wiemy, że całość skończy się happy endem. 
Która z nas nie potrzebuje czasami takiego plasterka na zbolałą duszę, lektury pogodnej, dającej pewność pozytywnego zakończenia, losów bohaterek,w  które można się zanurzyć choćby na kilka godzin.
Polecam. W natłoku przedświątecznych gonitw, obowiązków, znajdźcie dla siebie chwilę, zaparzcie kubek dobrej kawy, herbaty i zasiądżcie w ukochanym fotelu z egzemplarzem Mojej magicznej Pragi. Jestem przekonana, iż kilka godzin poświęconych na lekturę da wam wytchnienie, naładuje akumulatory, poprawi humor.  

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Nie mówcie, że nie mamy niczego - Medeleine Thien

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Madeleine Thien to kanadyjska pisarka o chińsko-malezyjskich korzeniach, bardzo dobra pisarka. Jej książka to wspaniała choć bolesna opowieść o tym co ważne, o przyjaźni, miłości, utraconych, ale i wykorzystanych szansach, o trudnych wyborach i zaplątaniu ludzi w wielka historię.
Zupełnie nie dziwi mnie fakt, iż książka została nominowana do prestiżowej Nagrody Bookera.
Nie mówcie, że nie mamy niczego to poruszająca historia rodzin dwóch chińskich muzyków, którzy po rewolucji kulturalnej, która miała miejsce w1966 roku z różnych względów nie mogli już uprawiać swojego zawodu. Różnie potoczyły się dalsze losy braci. Starszy został w Chinach, młodszy wyemigrował do Kanady. Dalsze losy braci i ich dzieci nie należą do spokojnych. Mają miejsce m.in. samobójstwo i prześladowania oraz niezwykle bolesne odkrywanie rodzinnych tajemnic oraz własnej tożsamości. Akcja książki obejmuje ponad 50 lat losów Chin, pozostałej części świata oraz głównych bohaterów.
Pewnym utrudnieniem (ale tylko na początku) może być fakt, iż wydarzenia opisywane są wyrywkowo. W książce nic nie dzieje się chronologicznie, akcja przeskakuje, ale bardzo szybko można się do tego przyzwyczaić.
Nie mówcie, że nie mamy niczego oprócz tego, iż opowiada historię ludzi wplątanych w niezwykle trudne i bolesne zawirowania historii, jest także ważnym i jakże potrzebnym głosem w sprawie ludzkiej godności, praw człowieka poszanowania jednostki ludzkiej zarówno przez kraje, ustroje, mocarstwa, jak i przez drugiego człowieka. 

To także historia o tym, jak mocny, albo słaby (w zależności od tego, o kogo chodzi) potrafi być zwykły człowiek gdy na jego drodze stanie totalitaryzm.
Jako bonus i niewielkie złagodzenie ilości bólu, tragizmu, jakie w sobie książka zawiera, w treści bez mala przez cały czas przewija nam się muzyka. Bach, Szostakowicz i wielu innych genialnych twórców muzyki jest obecnych na kartach tej niezwykłej książki.
Niewątpliwie jest to trudna w odbiorze książka, ale warto zmierzyć się z nią, zadać sobie trud. To jedna z tych powieści, które zostają z czytelnikiem na zawsze. Jest to powieść, którą śmiało można porównać do dziel największych światowych pisarzy, jak np. Dostojewskiego, Tołstoja, czy innych.
Gorąco zachęcam do lektury.

piątek, 8 grudnia 2017

Wygraj zbiór opowiadań Julio Cortazara....




Dzięki Wydawnictwu Muza mogę wam zaoferować jeden zbiór opowiadań wspaniałego pisarza Julio Cortazara.

Książka powędruje do osoby, która:
  • obserwuje mój blog
  • dodała mnie do goole followers
  • w tym roku zamieściła minimum 2 komentarze pod moimi postami
  • i tutaj w komentarzach napisze kilka zdań na temat swoich pozytywnych bądź negatywnych doświadczeń z opowiadaniami....
Zwycięzcę wybiorę sama, więc to będzie subiektywny wybór, więc od razu zaznaczam - reklamacje nie będą przyjmowane :)

Wysyłka książki na terenie Polski, najchętniej paczką w ruchu, ale jak ktoś ma możliwość odebrania tylko na poczcie..i tak książka zostanie wysłana:)

Tom liczy sporo stron, jest pięknie wydany i waży prawie 1 kg.

Więc do dzieła...konkurs trwa do 13 grudnia 2017r.do godziny 23.59 czasu blogowego Chciałabym, żeby książka do zwycięzcy dotarła jeszcze w tym roku.

środa, 6 grudnia 2017

Bezpieczna przystań - Danielle Steele

Wydawnictwo Amber, Moja ocena 5,5/6
Danielle Steel to znana pisarka amerykańska. Niezwykle popularna autorka kobiecych romansów i książek obyczajowych . Każda jej książka to bestseller.
Co istotne, pisarka tworzy nie tylko książki dla kobiet. Jej twórczość to lektura dla każdego.
Jest także rzeczniczką praw dzieci. Steel udziela się społecznie – jest przewodniczącą Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotecznego oraz rzecznikiem prasowym American Human Association, działającego na rzecz dzieci uzależnionych.
Opublikowała ponad 50 książek, których łączny nakład przekroczył rekordową liczbę 300 milionów egzemplarzy, a każda nowa trafia nieodmiennie na czołowe miejsca najpoważniejszych list bestsellerów. Z powodu, iż jej książki utrzymują się na pierwszym miejscu list bestsellerów, Steel trafiła nawet do Księgi Guinnessa. Bardzo popularna jest także w Polsce.
Wczoraj potrzebowałam kolejnej lektury przyjemnej, o której wiem, że da mi odprężenie. Książkę mimo sztampowego przebiegu czytałam...no może nie z wypiekami na twarzy, ale z wielka przyjemnością do póżna w nocy.
Pisarka z reguły w swoich książkach pokazuje świat całkowicie niedostępny dla większości z nas. Jednak co cenne, jej bohaterowie przeżywają problemy, z którymi możemy się także my, zwyczajne czytelniczki utożsamiać. Mimo, iż czasami książki Steel trącą lekkim infantylizmem, ja przy nich doskonale wypoczywam. 

Bezpieczna przystań, to kolejna w dorobku pisarki wzruszająca opowieść o rodzinie naznaczonej cierpieniem, o wielkiej stracie i o ludziach, którzy odnaleźli nadzieję. 
Powrót do normalnego życia po większej lub mniejszej stracie zawsze jest niezwykle trudny, dramatyczny, a droga, którą musi przejść osoba, która kogoś utraciła, naznaczona jest wybojami, trudnościami,z  którymi nie chciałby zmierzyć się nikt z nas. Steel pokazuje jednak, że z każdej, nawet najcięższej i najbardziej dramatycznej historii można wyjść obronną ręką, o ile ma się przy sobie kogoś bliskiego, kogoś na kogo można liczyć.
Bezpieczna przystań, to powieść na każdą porę roku, ale na będącą w pełni zimę, czas okołobożonarodzeniowy w szczególności. Święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim radość i nadzieja, a także chęć bycia z kimś bliskim. To samo jest kwintesencją Bezpiecznej przystani.  
Czy ta się wspaniale, a po lekturze długo myśli się o treści i z radością (przynajmniej w  moim przypadku) wraca się do swojego życia. 
Gorąco zachęcam do lektury. 

wtorek, 5 grudnia 2017

Licznik złapany, ogłoszenie wyników...




Miło mi poinformować, iż kilka osób złapało licznik, dostałam 5 emailii w tym niestety 1 bez załącznika :(. Następnym razem (bo będzie kolejne polowanie) wysyłajcie może nawet 2x żeby mieć pewność, że załącznik przejdzie.
Wygrał email, który dotarł do mnie najwcześniej
Przysłała go Sandra.c1990 i to ona wygrywa pakiet 6 książek.
Gratuluję.
Wszystkim dziękuję za polowanie.
Wkrótce ogłoszę nowe i zaprezentuję pakiet książek-nagród.

Sandrę poproszę o emaila z adresem na terenie Polski, do wysyłki na mój email anetapzn@gazeta.pl.
Na adres czekam do końca br. Po tym terniniue stosik otrzyma kolejna osoba, ta która jako 2. przysłąłą scan. 
Sandra, napisz proszę w komentarzach tu w tym poście, że wysłałaś adres, żeby w spamach nie wylądował. 
Wysyłka książek paczką w ruchu, pocztexem lub pocztą polska w ciągu tygodnia. Sama wybierz, jaki dostawca najlepiej ci odpowiada.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Głębia - Henning Mankell

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Po Mankella sięgam w ciemno i zawsze z góry daję książce najwyższą ocenę. Nigdy jeszcze się na jego twórczości nie zawiodłam. I nadal nie odżałowałam, że więcej już nic nie napisze.
Głębia to niekryminalny Mankell umiejscowiony w trakcie trwania I wojny światowej.
Tytuł można rozumieć dwojako, a nawet na trzy sposoby.
Tytuł Głębia może dot. głębi morskiej, którą bada główny bohater, szwedzki hydrolog Lars Tobiasson-Svartman. Został on
oddelegowany do pomiarów głębokości morza Bałtyckiego i wyznaczenia nowego toru wodnego dla szwedzkich okrętów. To tylko brzmi tak nudnie. Książka jest fascynująca i niezwykła.
Ale wracajmy do tytułu. Może to być także głębia męskiej psychiki, którą szwedzki pisarz wspaniale prezentuje w książce. Mankell idzie tym razem na całość i zagłębia się w męską psychikę dokładnie. Wiele mnie w tym aspekcie zadziwiło:).
Wiem, skandynawskie i mankellowskie pisarstwo słyną z psychologicznym rozważań, rozkładania psyche bohatera na czynniki pierwsze, ale tym razem jest jeszcze mocniej, mroczniej, głębiej. A trzecia głębia...hmmm..tego dowiecie się z lektury...Głębi :)
Nie napiszę wam ani słowa więcej o fabule. Nie ma to sensu, a poza tym nie nakreśliłabym jej dobrze. Ba, jestem przekonana, iż obojętnie co napisałabym o treści książki, jak zarysowała akcję, to i tak pozostanę w tyle daleko za Mankellem. 

Mankell tą książką po raz kolejny udowodnił, że mistrzowskim pisarzem był niezależnie od tego w jakim gatunku literackim tworzył. Krótkie, proste zdania, a tak bardzo przemawiające obrazowo.
Odłożył etui na bok i podniósł wieko drewnianej skrzyneczki, którą postawił na stoliku o wysokim rancie zabezpieczającym przed zsuwaniem się przedmiotów podczas sztormu. Były w niej cztery zegarki. Trzy wskazywały dokładnie tę samą godzinę. Miały za zadanie nawzajem się pilnować. Czwarty, ten, który Lars Tobiasson-Svartman odziedziczył po ojcu, miał nieruchome wskazówki. Na nim czas się zatrzymał.
I smutny koniec. Jest to charakterystyczne dla Mankella. Jego książki nawet gdy kończą się happy endem (o ile to w szwedzkich warunkach możliwe) i tak są smutne. Ale Głębia jest wyjątkowo smutna, tragiczna. W pewnym momencie złapałam się na tym, że zaczęłam się zastanawiać, czy czytać do końca, czy chcę znać ten koniec. 
Głębia porusza, wyciska człowieka, akcja przykuwa, choć jest powolna, mało dynamiczna, bardzo mało, ale jeżeli lubicie tego typu literaturę będziecie zachwyceni, podobnie jak ja jestem. Gorąco polecam.

piątek, 1 grudnia 2017

Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe - Barbara Seidler

Wydawnictwo Czarne, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.
Pamiętajcie, że byłem przeciw, to zbiór reportaży kryminalnych, sądowych. Poruszają one kwestie zarówno zabójstw, jak i procesów o miedzę, bójek na wiejskiej zabawie, gehenny w kwaterunkowym mieszkaniu, zbrodni pobicia chłopca na śmierć przez partnerkę jego ojca, afery mięsnej i wielu innych spraw, którymi żyła Polska w okresie PRL-u. 
Wiele z tych spraw wydarza się nadal, teraz wokół nas w XXI wieku. To dowodzi, że zło, zbrodnia są ponadczasowe, a ludzie wcale tak mocno się nie zmieniają.
Ta książka to także swoista kronika PRL-u spraw, jakie wtedy znajdowały się na wokandzie, działań ludzkich, motywacji, skutków, okoliczności. Reportaże zamieszczone w niniejszym zbiorze pochodzą bowiem z okresu 1962- 1982.
Cennym uzupełnieniem doskonałych pod względem literackim reportaży, są liczne opisy najdrobniejszych nawet szczegółów związanych z bohaterami i sprawami, których dany reportaż dotyczy oraz język, jakim posługują się bohaterowie.Dzisiaj ten język jest już odrobinę anachroniczny, ale to sprawia, iż w trakcie lektury jeszcze lepiej możemy wczuć się w klimat. Seidler opisuje wszystko, co związane z zagadnieniem, także losy, reakcje świadków, rodzin pokrzywdzonych czy też oskarżonych, mdlejących podsądnych, krzyki kobiet po ogłoszeniu wyroku. 
Poza tym autorka nie ogranicza się do pobytu w sali sądowej i suchej relacji rozpraw. Barbara Seidler zadaje sobie wiele trudu, jeżdzi w teren na miejsca zdarzeń, wszystko opisuje, rozmawia z ludźmi, próbuje znaleźć przyczynę, korzenie danej sprawy. 
Ta książka to także wyjątkowy zbiór twórczości reporterskiej najwyższych lotów. 
Lektura wciąga i trzyma w napięciu w napięciu od pierwszego do ostatniego zdania. To wszystko dzieje się jakby obok, pochłania czytelnika mimo okropieństw jakie są naszym udziałem. Barbara Seidler pisze w sposób mistrzowski, tak jak piszą rzadko którzy współcześni reporterzy. Niech się schowają współcześni twórcy kryminałów, których gro (poza nielicznymi wyjątkami) nie powinno w ogóle pisać. 
Barbara Seidler bez wątpienia była najważniejszą, najostrzej pisząca reporterką sądową w Polsce w okresie PRL-u.  Szczerze, bez tuszowania relacjonowała najsłynniejsze procesy sądowe. Opisywanie najgłośniejszych spraw przyniosło jej popularność, a sławę trwająca do dziś- relacje ze zwykłych spraw sądowych. Oba typy opisywane są w tej książce, do lektury której zachęcam. 
Dodatkowym ogromnym atutem książki jest wystąpienie autorki przeciwko karze śmierci. Uczyniła to wbrew obowiązującemu w PRL-u prawu, wbrew opinii ludzi. Mocne i potrzebne. 
Polecam.



czwartek, 30 listopada 2017

Żony dżihadystów - Matthieu Suc

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5/6
Nazywają się Izzana, Diane, Sumja i dzieliły życie z terrorystami. W zasadzie o kobietach, żonach, partnerkach dżihadystów, terrorystów nie mówi się, albo bardzo zdawkowo. Suc postanowił to zmienić. Zrobił to analizując nagrania z podsłuchów, zeznania i niepublikowane dotąd relacje.
Zadziwia najbardziej fakt, iż trzy główne bohaterki to Europejki, ba Francuzki, nawrócone na islam, dwie z nich pochodzą nawet z najwyższej francuskiej arystokracji. I takie kobiety zmieniają całe swoje życie, przechodzą na islam, dają się zakryć nikabem, wierzą, pomagają, ułatwiają dokonywanie zamachów, a uczuciem darzą żyjących obok nich zabójców. Nie rozumiem tego. Trzeba mieć naprawdę coś z głową, żeby dać się tak omamić, tak zmienić, przejść na złą stronę.

Jednak jak się okazuje w trakcie lektury, nic nie jest jednoznaczne, czarne albo białe. Z opowieści, które zebrał i przeanalizował autor książki wyłania się różnorodny obraz kobiet, pobudek, przyczyn, uczuć. Czy jednak można znaleźć jakiekolwiek wytłumaczenie dla bycia przy człowieku, który zabił x osób? Czy można być tak ślepą, żeby niczego nie podejrzewać? Czy wreszcie miłość wszystko tłumaczy, nawet przyłożenie ręki do zamachów? Na te pytania nie znajdziecie nigdzie jednoznacznej odpowiedzi. Jednak lektura tej książki wiele wam zaprezentuje, choć nie ukrywam, także wiele namiesza w waszym spojrzeniu na całą sprawę.
Ze snutych w książce opowieści wyłania się przerażające i dotąd ukryte tło zamachów, które wstrząsnęły Francją, ale i pozostałą częścią Europy. Wyłania się także obraz kobiet, który przeraża, szokuje, zadziwia. 
Książka jest bardzo dobrze napisana, choć nie ukrywam, kilkakrotnie w trakcie lektury byłam tak wściekła na te i wiele innych kobiet, że miałam ochotę rzucić książkę w kąt. 
Jak można wytłumaczyć takie zachowanie jednej z kobiet w trakcie przesłuchania. Jej mąż był podejrzany o zabicie 12 osób.

– Nie zamierzam odpowiadać na żadne pytania dotyczące mojego męża.
– Z jakiego powodu?
– Bo nie mam na to ochoty.
– Przypominam, że została pani zatrzymana w związku z dokonanym zabójstwem [...] i aktem terroryzmu. Co ma pani do powiedzenia w tej sprawie?
– Mnie to nie dotyczy.
Gorąco zachęcam do lektury.



poniedziałek, 27 listopada 2017

Latarnia z Kiss River - Diane Chamberlain

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Latarnia z Kiss River tworzy całość z recenzowaną przeze mnie kilka miesięcy temu książką Światło nie może zgasnąć. Jednak każdą z tych pozycji można czytać niezależnie od siebie.
Dla tych, którzy jednak, jak ja, czytają jeden tom po drugim, nadmienię tylko, iż od wydarzeń z części I minęło 10 lat, a w życiu poznanych we wcześniejszej książce bohaterów bardzo dużo się zmienia.
Tytułowa latarnia morska Kiss River jest zniszczona i znajduje się
w nadmorskim, niezwykle malowniczym zakątku Outer Bank.
Jak to u tej pisarki, smutki przeplatają się z radościami, chwile spokojne z tymi dramatycznymi. A na pierwszy plan nadal wysuwa się tęsknota za kimś bliskim, za szczęściem, za odwzajemnioną miłością.
Sercem opowieści obok klimatycznego miasteczka i wspaniałej latarni są historie dwóch kobiet. Ponownie Chamberlain przeplata wydarzenia z teraźniejszości z tymi sprzed kilkudziesięciu lat. Tworzy to doskonały klimat, który uzupełniają sekrety i tajemnice.
Co istotne, mimo, iż akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, porusza ona wiele tematów ponadczasowych, które są istotne dla ludzi niezależnie do tego w jakim okresie czasu i gdzie żyją.
Część z nich poznajemy wcześniej w trakcie trwania fabuły, część na samym końcu książki.
Jest też spora część sekretów, których wyjaśnienie zostało tylko zaanonsowane przez autorkę. Zakończenie książki sprawia, iż możemy mieć nadzieję, iż to nie koniec historii z Outer Bank.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książki. Seria z Kiss River to doskonała lektura na nadchodząca zimę, ale nie tylko. Jestem przekonana, iż większość czytelniczek znajdzie w nich coś dla siebie, a w problemach bohaterów niczym w lustrze dostrzeże swoje własne.

niedziela, 26 listopada 2017

Saloniki. Miasto duchów. Chrześcijanie, muzułmanie i żydzi w latach 1430–1950 - Mark Mazower

Wydawnictwo Czarne, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.

Saloniki to wyjątkowe miasto założone przez Filipa Macedońskiego w IV w. p.n.e. Doskonale położone, nad wodą, na skrzyżowaniu ważnych szlaków łączących Azję z Europą od zawsze było łakomym kąskiem dla najeźdźców i ma bogatą, liczącą ponad 2 tys. lat historię.
Mark Mazower opowiada zaledwie o niewielkim wycinku tej historii o pięciu wiekach, gdy Saloniki przez spory okres czasu znajdowały się pod panowaniem tureckim,a w mieście zamieszkiwały najróżniejsze nacje i religie, a mieszkańcy miasta władali wieloma językami.
Mazower bazuje na bardzo bogatym i różnorodnym materiale źródłowym. Należą do nich setki dokumentów. Są to dokumenty m.in. osmańskie, weneckie, greckie, austriackie, francuskie, angielskie.
Efekt trwających wiele miesięcy prac i badań jest ta licząca ponad 500 stron książka, w której autor pokrótce opowiada o wczesnej historii miasta, o jego rozwoju szerzej skupiając się na pięciuset w/w latach. Opowieść to połączenie elementów często gorzkiej i krwawej historii z kulturą, stylem życia, architekturą, ale przede wszystkim sporą porcją informacji dot. współżycia pomiędzy różnymi grupami religijnymi i etnicznymi. Ukazane są też zarzewia konfliktów, ale i symbiozy wynikającej z bliskiego współżycia różnorodnych kulturowo i etnicznie grup ludzkich.
Całość okraszona anegdotami, ciekawymi cytatami. Wszystko to sprawia, iż Saloniki. Miasto duchów. Chrześcijanie, muzułmanie i żydzi w latach 1430–1950 czyta się doskonale.
Oczywiście, książka nie jest doskonała. Autor nie poruszył kilku ważnych zagadnień, kilka potraktował odrobinę zbyt lakonicznie. Ale Saloniki mają tak bogata i wielowymiarową historię, nawet w w/w okresie, iż tom szerzej omawiający tę tematykę musiałby liczyć kilkakrotnie razy więcej stron. Mimo tego drobnego minusu, książkę polecam.
Opowieść Mazower kończy na 1950 roku. Dlaczego wybrał taka datę dowiecie się z lektury tej ciekawej książki, do czego gorąco zachęcam.





sobota, 25 listopada 2017

Klikaj, klikaj i wygraj 6 książek :)

 
Polujemy na 909,909 wejść na liczniku.

Tym razem wygra tylko 1 osoba...

Wygra ten, kto jako pierwszy przyśle na mojego emaila anetapzn@gazeta.pl screen w jpg ekranu z licznikiem 909,909 lub najbliższym tej liczy wejść w górę czyli np. 909,910 etc.
Konkurs tylko dla obserwujących mój blog, którzy dodadzą mnie do obserwowanych i do google followers...

Do wygrania 1 pakiet książek, 6 książek :




piątek, 24 listopada 2017

Szczypta miłości - Amanda Prowse

Wydawnictwo Kobiece, Moja ocena 5/6
Szczypta miłości to lekka choć mówiąca o trudnym zagadnieniu, jakim jest umiejętność kochania i wybaczania książka.
Amanda Prowse pod pozorem lekkiej opowieści prezentuje coś znacznie ważniejszego, coś co być może dla wielu osób będzie pokrzepieniem, swoistym poradnikiem. 
Przede wszystkim autorka bardzo zręcznie przelewa na papier emocje, prezentuje swoich bohaterów w sytuacjach, które mogą przydarzyć się wielu z nas, a także udowadnia, iż miłość, prawdziwe uczucie nie znają żadnych ograniczeń związanych z wiekiem, każdy może kochać, każdy powinien kochać. 
Do głównej bohaterki książki, energicznej kobiety biznesu o imieniu Pru, miłość przychodzi zupełnie niespodziewanie, nagle i przyprawia ją o niejeden kłopot. Ale uczucie, jak to uczucie, rządzi się swoimi prawami, nie zważa na okoliczności, otoczenie, co pasuje, a co nie. Nawet najbardziej niezwykła miłość jest wielkim darem, a życie choć daje w koś jest wspaniałe. I tak to prezentuje w swojej najnowszej książce Amanda Prowse. 
Cała historia z pozoru zwyczajna jest niesamowicie pogodna (choć uronicie w trakcie lektury niejedną łzę), zagmatwana, wzbudza uśmiech, ale i daje wielką nadzieję, że życie jest nie tylko rutyną, ale wielkim darem i niesie ze sobą ogrom niespodzianek. Doskonała lektura na jesienno-zimową chandrę, na okołoświąteczny czas, na gorszy humor. Taki (jak ja to nazywam) plasterek na duszę.
Nic dziwnego, iż każda kolejna nowość tej autorki to pewny bestseller.
Jestem przekonana, iż Szczypta miłości to pozycja uniwersalna, książka dla kobiet w wieku 18 jak i 88 lat.

czwartek, 23 listopada 2017

Kijanki i kretowiska - Aleksandra Zielińska

Wydawnictwo WAB
Jak widzicie nie oceniam tej książki. Po prostu nie wiem, czy mi się podobała czy nie. Tak, jest to możliwe.
Bez wątpienia Kijanki i kretowiska wywarły na mnie bardzo duże wrażenie. Autorka opowiada historie, których przez długi okres czasu nie da się zapomnieć.
Kijanki kretowiska to zbiór 11 opowiadań. Wiem, nie wszyscy lubią opowiadania. Gdy dodamy do tego fakt, iż ich tematem przewodnim jest...śmierć, to mamy ciężki orzech do zgryzienia- czytać, nie czytać.
Od razu napiszę - czytać, zdecydowanie czytać. Warto choćby dla samej formy, stylu, sposobu w jaki Zielińska posługuje się słowem.
Te opowiadania to miks ludzkich tragedii, przerażającej samotności, egzystencji, walki o życie, o byt, porażającej samotności i nieuchronnego końca często naznaczonego przez przypadkowość zdarzeń. Bohaterowie często walczą, często poddają się losowi. Mroczne, dołujące, ale doskonale napisane.
Z powodu owego smutku, mroku, nieuchronności końcowego zdarzenia nie da się czytać opowiadań na jeden- dwa razy. Należy sobie lekturę dawkować po jednym opowiadaniu co kilka dni. Ja tak właśnie robiłam. Dlatego lektura tego niezbyt grubego tomiku zajęła mi sporo czasu.
Nie miałam styczności wcześniej z prozą Zielińskiej, niczego podobnego także nie czytałam. Ale mój mąż przyrównał Kijanki i kretowiska do Śladów Jakuba Małeckiego. Jeżeli ktoś czytał Ślady, będzie wiedział o co chodzi.
Pomimo tego, iż nie jest to najłatwiejsza, najsympatyczniejsza lektura gorąco zachęcam do sięgnięcia po Kijanki i kretowiska. Warto zapoznać się ze stylem Aleksandry Zielińskiej i tym co drzemie w losie jej bohaterów.


 

środa, 22 listopada 2017

Dziedzice ziemi - Ildefonso Falcones

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5,5/6
Ildefonso Falcones to hiszpański pisarz, którzy w Polsce zasłynął książką Katedra w Barcelonie, która i mnie zachwyciła. Nic więc dziwnego, iż po kolejną książkę hiszpańskiego pisarza sięgnęłam bez wahania.
Dziedzice ziemi to obszerna, świetnie napisana, barwna opowieść. Tym razem hiszpański pisarz
przenosi nas na kartach swojej powieści do średniowiecznej Barcelony końca XIV stulecia. Jest dokładnie rok 1387. Bohaterem jest osierocony dwunastolatek, Hugo Llor, którego wziął pod opiekę Arnau Estanyol. Chłopiec pracuje w stoczni i marzy o tym, by w przyszłości stać się słynnym wytwórcą statków.
Niestety, ale szybko to co zapowiadało się doskonale, protekcja zamożnego człowieka, kończy się. Estanyol zostaje skazany na śmierć, a nastolatek po raz kolejny przeżywa dramat i musi stawić czoła termu co jemu i jemu podobnym serwują bogaci. 
Razem z chłopcem, póżniej młodym męźczyzną wędrujemy po XIV- i XV-wiecznej Hiszpanii, poznajemy kraj, okrutne obyczaje, krajobrazy, kulturę. I choć los nie oszczędza Hugo, to  nie zrezygnuje on z marzeń o lepszym życiu oraz o prawdziwej miłości. Czy ma na to szansę?
Dziedzice ziemi to doskonale napisana książka, którą śmiało mogę porównać do Katedry w Barcelonie zarówno pod względem rozmachu, jak i wymowy. Nie jest to bowiem tylko książka przygodowo-historyczna. To przede wszystkim opowieść o niezwyciężonym duchu, sile walki o to co ważne, potędze marzeń.
Książka zachwyca bogactwem faktów historycznych, genialnym oddaniem ówczesnych realiów, plastycznym nakreślenie wizerunku ówczesnej Hiszpanii. Kraj z wyjątkowym naciskiem na Barcelonę, ukazany jest z różnych perspektyw, przez pryzmat różnych wydarzeń, różnych osób, zarówno bogatych, jak i biednych. Bardzo ciekawy zabieg. 
Ogromnym atutem jest także powiązanie wydarzeń prawdziwych z fikcyjnymi i umiejętne wplecenie w to porywającej fabuły.
Czyta się bardzo dobrze. Jestem przekonana, iż to pozycja uniwersalna, książka dla kobiet jak i dla męźczyzn, w wieku 18 jak i 80 lat. 
 Polecam i czekam na kolejną książkę autora.  Każda kolejna nowość jego autorstwa to pewny bestseller.  


wtorek, 21 listopada 2017

Pustkowia - Arne Dahl

Wydawnictwo Czarna Owca, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

To jeden z bardziej przeze mnie lubianych pisarzy. Lubię jego styl pisania, ostry język, poczucie humoru, sposób prowadzenia fabuły.
Co prawda zasłynął serią książek o Drużynie A, ale tym razem Arne Dahl powraca z trzymającym w napięciu nowym kryminałem.
Tą książką autor rozpoczyna serię o parze detektywów - Samie Bergerze i Molly Blom.
Fabula kręci się (przynajmniej początkowo, bo póżniej jest coraz ostrzej, dziwniej, groźniej) wokół zaginięcia pewnej kobiety.
Ellen Savinger i zaginęła trzy tygodnie temu. Sam Berger ma złe przeczucia, ale koledzy ze sztokholmskiej policji twierdzą, że skoro nie ma ciała, nie ma przestępstwa. Bardzo szybko okazuje się, iż to, co wydawało się zwyczajnym (o ile w kontekście zaginięcia człowieka można o czymś takim mówić) zniknięciem, jest zdecydowanie czymś więcej. Prowadzone powoli dochodzenie nabiera niespodziewanego rozpędu i zaczyna wydobywać na światło dzienne sekrety, które większość chciałaby ukryć i to bardzo głęboko. Autor w tak charakterystyczny dla siebie sposób wprowadza powoli nowe fakty, które podkręcają fabułę, mnożą pytania i sprawiają, iż zagadka jest jeszcze trudniejsza do rozwikłania.
To wszystko zaprowadzi Sama Bergera w miejsca i do wspomnień, o których chciałby zapomnieć. Co z tego wyniknie? Tego dowiecie się z książki. Gorąco zachęcam do lektury Pustkowi. Celowo nie piszę więcej o fabule, żeby nie spojlerować i nie obierać wam przyjemności wynikającej z lektury.
Pustkowia to istna bomba, torpeda. Jest to dokładnie taki typ kryminału, jaki najbardziej lubię. To powieść o zawrotnie szybkiej akcji, pełna pułapek i kryjówek i bardzo zaskakująca, trzymająca w napięciu oraz zapadająca w pamięć.
Lekki minus dałbym tylko zakończeniu, które choć także mocne, zaskakujące, to jednak czuję po lekturze niewielki niedosyt.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Mój patronat - Moja magiczna Praga



Miło mi poinformować, iż 05 grudnia br. nakładem Wydawnictwa Amber ukaże się książka Isabelle Broom pt. Moja magiczna Praga.
Jestem przekonana, iż będzie ona doskonałą lekturą nie tylko na okołoświąteczny czas.

Trzy kobiety. Trzy historie miłosne. Jedno miasto, gdzie spełniają się marzenia.
Dla Megan wypad do Pragi tuż przed Bożym Narodzeniem z jej przyjacielem ma być tylko inspiracją przed zbliżającą się wystawą fotograficzną.
Chce, żeby znajomość z Olliem pozostała tylko przyjaźnią. I boi się, że jeśli on pozna jej przeszłość, Megan może znów wszystko stracić…
Dla Hope to niespodzianka, jaką zaskakuje ją mężczyzna, w którym się zakochała. I byłaby to piękna niespodzianka, gdyby nie jej córka…
Dla Sophie Praga zawsze była magicznym miejscem. Czeka niecierpliwie, aż dołączy do niej Robin, jej ukochany, z którym co roku odwiedzają to romantyczne miasto. Ale jego przyjazd niepokojąco się opóźnia...
Historie trzech kobiet splatają się, gdy każda z nich odkrywa swoją własną Pragę. Tak cudownie nierealną w wirujących płatkach śniegu i tak prawdziwą, gdzie jak w życiu jest smutek i radość. A szczęście można spotkać za każdym rogiem…
 

sobota, 18 listopada 2017

Przypominam - pakiet 6 książek do wygrania :)

 
Polujemy na 909,909 wejść na liczniku.

Tym razem wygra tylko 1 osoba...

Wygra ten, kto jako pierwszy przyśle na mojego emaila anetapzn@gazeta.pl screen w jpg ekranu z licznikiem 909,909 lub najbliższym tej liczy wejść w górę czyli np. 909,910 etc.
Konkurs tylko dla obserwujących mój blog, którzy dodadzą mnie do obserwowanych i do google followers...

Do wygrania 1 pakiet książek, 6 książek :




Nagrody dla osób, które wczoraj wygrały w organizowanych przeze mnie konkursach, m.in. polowaniu, już się pakują i w tym tygodniu będą wysłane. Mam nadzieję, że poczta polska szybko je dostarczy. 





Zapraszam do nowej zabawy...są chętni? 

piątek, 17 listopada 2017

Śpiące królewny - Stehen King, Owen King

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Sięgam po wszystko, co Stephen King napisał. Tym razem dodatkowym bodźcem do lektury był fakt, iż mistrz grozy książkę napisał wspólne ze swoim synem Owenem.
Byłem ciekaw, jak panom King poszło, czy da się odróżnić fragmenty pisane przez ojca i syna. I od razu napisze, nie udało mi się to. Nie bylem w stanie określić bez wątpliwości, które fragmenty pisał Stephen, a które w zasadzie u nas nie znany Owen.
Książka jest ciekawa, choć nie ukrywam, fabuła do najbardziej oryginalnych nie należy. Wydaje się być w pewnym stopniu zbitką kilku znanych filmów, jak chociażby Kokon oraz Skazani na Shawshank, ale nie tylko. W Śpiących królewnach jest także odrobina Buicka 8 oraz Mrocznej Wieży. Do tego wszystkiego Kingowie dodali jednak także sporo swojego novum.

O fabule mogę tylko napisać tyle, iż wszystko zaczyna się od epidemii, na skutek której kobiety na całym świecie zapadają w sen, który przypomina śpiączkę. Wtedy ich ciała zostają spowite poprzez twór podobny do kokona. To dopiero początek. 
Celowo nie nakreślam wam bardziej szczegółowego rysu fabuły. Jest ona dosyć rozbudowana, wielowątkowa (choć tak naprawdę, główny wątek jest jeden) i w niektórych momentach odrobinę chaotyczna. Jednak od razu zaznaczam, z owego lekkiego chaosu Kingowie wychodzą bardzo dobrze, obronną ręką, wszystko doprowadzone jest do końca, nic nie jest urwane, wszystko ma przysłowiowe ręce i nogi.
Na kolejny plus należy autorom poczytać doskonale nakreślone sylwetki bohaterów. Niezależnie do tego, czy jest postać pierwszo- czy drugoplanowa, Kingowie zadbali o jej dokładne przedstawienie.
Bardzo dobrze nakreślony jest także klimat małego miasteczka i wszystko, co z nim związane.
Jednak mimo pewnej wtórności, Śpiące królewny czyta się dobrze, momentami bardzo dobrze, chociaż brak w książce tego nieuchwytnego czegoś, co miały np. Misery, To, Bastion. Poza tym tandemowi ojciec-syn udało się tak wszystko połączyć, tak doprawić wyciśniętymi z fabuły do maksimum sokami, iż lektura zajmująca kilkanaście godzin jest sporą przyjemnością.I choć nie jest to najlepsze dzieło Stephena Kinga, sądzę, iż każdy fan tego autora będzie lekturą usatysfakcjonowany.




 

czwartek, 16 listopada 2017

Jej wszystkie śmierci - Marta Zaborowska

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5-/6
Bardzo lubię książki Marty Zaborowskiej. Rozpoczynając lekturę Jej wszystkich śmierci oczekiwałam podobnych wrażeń, jakich dostarczyły mi wcześniejsze książki, których bohaterką jest policjantka Julia Krawiec.
Najnowsza powieść Zaborowskiej jest inna niż poprzednie.
Mimo, iż opowieść jest zręcznie napisana, to dosyć nierówna.
Zaczyna się bardzo dobrze.Ciekawie napisane, gładka szybka akcja, w którą wczytałam się w mgnieniu oka.
Środek książki napisany jest na zasadzie grochu z kapustą. Niektóre fragmenty są niczym torpeda, inne wloką się niemiłosiernie. Z kolei zakończenie mega mocne niczym najlepszy thriller i niespodziewane.
Głównym bohaterem (tylko z założenia) jest trzydziestoparoletni Erwin Cis, który po latach wraca z Hamburga do Polski, żeby odebrać od prawnika tajemniczą kopertę, którą zostawiła dla niego miłość życia i dowiedzieć się o śmierci swojej dawnej narzeczonej. To tylko początek bardzo ciekawej historii, która ma zaskakujące zakończenie i zmienia nasze wyobrażenie o bohaterach.
Napisałam, iż Cis jest tylko z założenia głównym bohaterem. Tak to odebrałam. Dla mnie głównymi bohaterami są kobiety, które we wszystkich możliwych typach i wieku występują w tej ciekawej historii. Trzeba autorce przyznać, iż bardzo ciekawie nakreśliła ich sylwetki. Różny wiek, stan posiadania, wykształcenie, miejsce zamieszkania, różni je wszystko, łączy, jak się okaże jedno.
Każdy z bohaterów książki (nawet ten z drugiego planu) jest doskonale przedstawiony, mocny, wyrazisty, obdarty z otoczki słodkiego pitupitu, jak ja to nazywam. Zaborowska niczego nie ukrywa, wszystko prezentuje wprost, dosadnie. W wielu postaciach, ich zachowaniu spora grupa czytelników zobaczy coś z siebie. Jestem o tym przekonana.
Do tego bijące po oczach, mocne i ważne przesłanie.
Mimo nierównego środka książki, Jej wszystkie śmierci czyta się bardzo dobrze i mogę książkę polecić, szczerze polecić.

wtorek, 14 listopada 2017

Dobra córka - Karin Slaughter

Wydawnictwo Harper Collins, Moja ocena 3,5/6
Przyznam się, iż po ochach i achach w sieci spodziewałam się lepszej, bardziej trzymającej w napięciu książki. Owszem, Dobra córka jest umiarkowanie dobrą, momentami kiepską pozycją. Z pewnością nie jest tak dobrą jak mogłaby być. 

Zawiniły trochę zbyt krótkie zdania, zbyt małą ilość fabuły w porównaniu do dialogów, prześlizgnięcie się po kilku kwestiach, potraktowanie ich po łebkach, rozdrobnienie kilku kwestii, które nie wiadomo czemu ma służyć. Poza tym brak oryginalności. Autorka nie wykazała się, fabuła, jej schemat, są do bólu sztampowe.
Ale i tak całość czyta się nieźle, choć jest to Slaughter w niżowej fazie swoich literackich możliwości. A Dobra córka z pewnością nie jest książką, którą zapamięta się na dłużej. Ot czytało jakich wiele.
Jak to zwykle u Slaughter opowieść zaczyna się od zbrodni popełnionej w przerażający sposób wiele lat temu. Taka zbrodnia przeraża i uzasadnia oczekiwania równie mocnego dalszego ciągu. Niestety, następuje rozczarowanie.
Akcja przeskakuje o 20 lat do przodu. Pomiędzy tymi częściami brak jakiegoś "kleju" jak ja to nazywam. Czytamy o wydarzeniach sprzed wielu lat i nagle, na kolejnej stronie o zupełnie innych. Przez kilkanaście zdań trudno się zorientować o co chodzi. Sporo czasu zajmuje wniknięcie w fabułę, choć nie jest ona zbyt skomplikowana. Po prostu książka jest dziwnie napisana.
Następne rozdziały to dramatyczne wydarzenia, ofiary, krew, pojawiająca się zagadka, próba jej rozwiązania i wiele życiowych, rodzinnych problemów, w których spora rzesza czytelników odnajdzie swoje własne. I gdyby kwestie tych problemów potraktować szerzej, porządnie, a nie na odczep się, byłoby ok. Tak się jednak nie dzieje. Mam uczucie, jakby Karin Slaughter, którą znam z całej serii doskonałych książek, napisała coś żeby napisać. 

Wiem, ze autorkę stać na dużo więcej,a  Dobra córka w najmniejszym nawet stopniu nie dorównuje innym książkom Slaughter, szkoda. Zmarnowany potencjał. Jak wspomniałam na początku, czyta się nieźle, ale to wszystko. Takich czytadeł jest na przysłowiowe pęczki na rynku.


 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Trzecia fala. Wizja gospodarki przyszłości - Steve Case

Wydawnictwo Studio Emka, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Autor książki, Steve Case to pioniera w dziedzinie przedsiębiorczości oraz inwestowania. Case wiele lat temu stworzył w USA firmę American Online. Być może ta nazwa niewiele wam mówi, ale firma ta przez lata była liderem w obsłudze ruchu internetowego. A to o czymś świadczy.
Case stworzył także Startup America, inicjatywę z ramienia Białego Domu, która ma na celu promowania nowatorskiej przedsiębiorczości.
Jego majątek netto to 1,34 miliarda USD.
Tytuł książki i zagadnienia w niej poruszane mogą początkowo wiele osób przestraszyć. Jednak bez obaw, Trzecią falę czyta się doskonale.
Jest to książka napisana bardzo merytorycznie, zarówno ze znajomością tematu, jak i pasją, a także niezwykle przystępnie.
Książka składa się z kilku części i jest swoistym miksem opowieści o samym jej autorze, o jego życiu oraz ideologii i dochodzeniu do obecnego miejsca, sporej porcji rad i przestróg dla osób startujących w świecie biznesu, ale także dla tych, które są w nim już zadomowione. Rady i informacje znajdujące się w jakby ostatniej części Trzeciej fali dot. instytucji rządowych w szerokim tego słowa znaczeniu, ich szans, roli i obowiązków we współczesnym nowoczesnym społeczeństwie i jego gospodarce.
Jest to lektura bardzo ciekawa, momentami wręcz pasjonująca i z pewnością zainteresuje wiele osób, nie tylko z grona biznesmenów startupowców czy informatyków.
Przyszłość, tytułowa trzecia fala przedstawione przez autora, fascynują i nie ukrywam odrobinę przerażają. Z pewnością jednak owa fala zmieni nasze ludzkie życie, sposoby funkcjonowania w świecie, to co będzie możliwe i co się będzie z nami działo. Bez wątpienia
wkraczamy w zupełnie nową fazę ewolucji technologicznej, fazę, w której internet będzie w pełni zintegrowany z każdą częścią naszego życia.
Dlaczego? Jak to możliwe? Co to za sobą niesie? Tego dowiecie się z lektury tej bardzo ciekawej książki.