piątek, 23 czerwca 2017

Nagroda Bookera 2017



Nagrodę Man International Booker Prize 2017 dla Dawida Grosmana za powieść „Wchodzi koń do baru”.

Miałam okazję czytać tę książkę. 
Nasza recenzja tutaj - klik.



czwartek, 22 czerwca 2017

Sonata Gustava - Rose Tremain

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Przepiękna, wspaniała, poruszająca, napisana wyjątkowym językiem książka. Pod płaszczykiem zwykłych ludzkich spraw porusza istotne, ponadczasowe kwestie. Szkoda, że ta lektura jest tak mało reklamowana.
Akcja rozgrywa się w Szwajcarii w okresie II wojny światowej.
Gustav wydaje się być najbardziej samotnym dzieckiem na świecie. Chowany zimno (dosłownie i w przenośni), łaknący uczucia, szczególnie tego od matki, jak przysłowiowa kania dźdźu. Im bardziej matka go odtrąca, tym on bardziej ją kocha. Taki dziecięcy paradoks.
Ojciec chłopca zginął w dość tajemniczych okolicznościach. Gustav ma tylko matkę, wyjątkowo oschłą, zimną, do bólu poprawną (jak cała neutralna Szwajcaria, gdzie żyją) osobę. Kobieta wychodzi z założenia, że tylko maksymalnie surowe wychowanie uczyni z syna prawdziwego mężczyznę. Czytając o tym miałam wrażenie, jakby kobieta chciała z chłopca uczynić kopię swojego męża, a dodatkowo przenieść na dziecko swoje upokorzenia, winy, żale z powodu tego, że życie nie jest takim, jakie sobie wymarzyła. Ale to nie tylko o to chodzi.
Pocieszenie, przyjaźń Gustav znajduje u swojego rówieśnika Antona Zwiebela. To Anton uczy Gustava wszystkiego od rysowania, poprzez jazdę na łyżwach na okazywaniu uczuć kończąc.
Im bardziej Gustav łaknie przyjaźni z Antonem, tym matka staje się bardziej oschła,a przy tym maksymalnie dziwna. I w tym momencie skończę nakreślanie fabuły. Nie chcę wam odbierać przyjemności wynikającej z lektury.
Sonata Gustava to wspaniała, ale jednocześnie smutna powieść. Smutna ponieważ dotyczy dziecka i tego co w jego wychowaniu powinno być podstawą, bazą, tego cod aje bagaż na całe życie. Tego właśnie matka nie daje swojemu małemu synkowi. Dlaczego? Tego dowiecie się w trakcie lektury.
Kobieta jest koszmarna, ale jak się okaże ma to swoje uzasadnienie, co nie znaczy, ze usprawiedliwienie. Może nie tyle jest ona zaburzona, co ma w sobie pokłady gniewu, żalu, jakąś blokadę, a to wszystko wymieszane z surowym szwajcarskim wychowaniem, które nakazuje być równie neutralnym, jak ojczyzna.
Wspomniałam o neutralności Szwajcarii. To jednak tylko pozory. Bowiem wojna, która toczy się wiele kilometrów dalej, której echa docierają do Gustava i jego matki, wywiera na wszystkich ogromny wpływ. Czy jednak będą potrafili pozostać wobec niej neutralni, jak ich kraj?
Tremain opowiada wielowarstwową historię,w której każdy czytelnik odnajdzie coś innego, coś innego będzie dla niego istotne. Autorka zmusza do refleksji, zasmuca, a jednocześnie uczy (z odrobinę moralizatorskim zacięciem) i niewątpliwie gra na emocjach czytelnika, i to bardzo mocno. Polecam. Warto.
 

niedziela, 18 czerwca 2017

Le Corbusier. Architekt jutra - Anthony Flint

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Tytułowy Le Corbusier, to właściwie Charles-Édouard Jeanneret-Gris francuski architekt szwajcarskiego pochodzenia, urbanista, malarz i rzeźbiarz, czołowy przedstawiciel modernizmu. Jego wszechstronna działalność wpłynęła nie tylko na architekturę, ale także na sztuki plastyczne i urbanistykę.
Żaden inny XX-wieczny architekt nie odcisnął tak silnego piętna na architekturze jak Le Corbusier. Był swoistym geniuszem, który nie skończył żadnej szkoły architektonicznej, napisał 50 książek, stworzył własny kierunek w malarstwie, a przede wszystkim dokonał rewolucji w architekturze współczesnej. Najprościej ujmując, on jest twórcą bloków w których mieszka tak wielu z nas, choć jego początkowa idea została wypaczona przez komunistyczne budownictwo. Ale nie tylko to jest jego znakiem rozpoznawczym.
W 1925 roku stworzył głośny budynek - był to tymczasowy pawilon l'Esprit Nouveau na Międzynarodową Wystawę Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu. Było to jedno z pierwszych jego słynnych dzieł.
Następnie stworzył wiele doskonałych, prostych, wręcz purystycznych willi. Dwie z nich odbijają się szerokim echem na całym świecie - willa Stein w Garches z 1927 roku oraz willa Savoy w Poissy. A to dopiero początek jego działalności i oszałamiającej kariery.
O pozostałych przeczytacie w niniejszej książce, do której lektury zachęcam.
Anthony Flint w swojej książce ciekawie prezentuje cała drogę kariery architekta, jego wzloty, słynne, wspaniale dzieła, ale także porażki..a tych ostatnich kilka było. Nie zawsze efekt końcowy był zgodny z oczekiwaniami klientów. Twórczość Le Corbusiera była specyficzna.
Auror pisze o życiu bohatera tak po prostu, ale także widzianym przez pryzmat jego twórczości,a o jego dziełach poprzez związki z kobietami, bywanie w świecie bogatych oraz wielkich artystów.Wszak Le Corbusier obracał się wśród największych artystów, którzy żyli i tworzyły w podobnym czasie. Należą do nich m.in. Picasso, Dali.
Flintowi udało się w książce zamieścić kilka nieznanych do tej pory faktów, smaczków dot. architekta i jego życia. Zdecydowanie ubarwia to lekturę.
Czyta się doskonale. O wartości merytorycznej książki świadczy fakt, iż swoją pozytywną opinię wyraził Grzegorz Piątek – znawca modernizmu, laureat Złotych Lwów na architektonicznym Biennale w Wenecji, błyskotliwy krytyk i historyk architektury. Polecam. Le Corbusier. Architekt jutra, to doskonała, frapująca książka. 


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24.pl (klik) 

https://platon24.pl/0/?products%5Bstock%5D=%5B0%20TO%20*%5D&products%5Bformats%5D=0&products%5Bavaible_from%5D=0&products%5BsearchTerm%5D=LE%20CORBUSIER%20ARCHITEKT%20JUTRA





środa, 14 czerwca 2017

Złodziej luster - Martin Seay

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5,5/6
Rewelacyjna książka, która mimo trudnego początku wciągnęła mnie bez reszty..
Do lektury skłoniła mnie Wenecja na okładce, Wenecja w treści. Uwielbiam wszystko, co z tym miastem związane.
Tak jak napisałam, początek trudny. Ciężko było mi się wgryźć w treść, przyzwyczaić do specyficznego, złożonego z bardzo krótkich zdań stylu autora. I nie ukrywam, gdyby nie ciekawość i miłość do włoskiego miasta, odłożyłabym książkę na półkę nie czytając dalej.
Jak się szybko okazało, popełniłabym wielki błąd. Po mniej więcej 50-60 stornach lektura zaczęła być wielką przyjemnością. 

Zła byłam, że na czytanie mogłam poświęcić tylko kilkanaście minut od czasu do czasu, z doskoku.
Teraz myślę co wam napisać o Złodzieju luster, żeby za dużo nie zdradzić, a jednocześnie zachęcić do czytania. Trudno o tej książce coś więcej napisać także z innego względu. Fabuła jest wielowątkowa (choć w sumie sprowadza się do jednego mianownika), skomplikowana (ale tym się nie zrażajcie, to zaleta), ma sporą ilość różnorodnych bohaterów i generalnie nie da się jej nakreślić, nawet w zarysie, w kilku zdaniach.
Dodatkowo jest to lektura będąca połączeniem powieści obyczajowej, odrobinę historycznej z domieszką niewielkiej porcji delikatnej fantastyki i sporą dozą thrillera. Totalny misz masz, fakt.
Akcja toczy się w trzech różnych miejscach, na trzech płaszczyznach czasowych - w XVI-wiecznej Wenecji, w kalifornijskiej Venice Beach w 1958 roku oraz w Las Vegas w roku 2003. Możecie zadać sobie pytania, co te miejsca mają ze sobą wspólnego..poza Wenecją w nazwie, tle?! Jak się okazuje bardzo dużo, choć początkowo nic na to nie wskazuje.
Sednem opowieści są wielkie tajemnice, ludzkie namiętności, pragnienia, przeogromna siła dążeń, pasji i... No tego to już nie zdradzę. Gwarantuję za to, że będziecie zaskoczeni i aż do końca nie powinniście na 100% domyślać się o co chodzi i jakie będzie rozwiązanie.
Książka przypomina misternie splecioną...makatkę, albo kołdrę patchworkową pozszywaną z delikatnych fragmentów, które z pozoru nie pasują do siebie, a jak się okazuje po spojrzeniu na cały przedmiot, są idealnie dopasowane i tworzą coś wyjątkowego.
Trzy opowieści, trzy miejsca, trzy płaszczyzny czasowe. Każdej z nich autor poświęca ok. 100-110 kolejnych stron. To w sam raz, żeby wniknąć w treść, poznać fabułę, zwroty akcji, bohaterów i mieć rozbudzone oczekiwania na dalszy ciąg. A dalszy ciąg za każdym razem coraz bardziej zaskakuje.
Gorąco zachęcam do lektury. Dajcie tej niezwykłej, wspaniale wydanej książce szansę. Warto.

 

wtorek, 13 czerwca 2017

Polacos. Chajka płynie do Kostaryki - Anna Chamuła

Wydawnictwo Czarne, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Polacos...co przychodzi do głowy gdy słyszymy (czytamy) początek tytułu niniejszej książki? Chyba większości fakt, iż jest to książka o Polakach, tylko ten tytuł jakiś taki...
I tak i nie. Polacos. Chajka płynie do Kostaryki to książka przede wszystkim o Żydach żyjących w przedwojennej Polsce, o ich codzienności, radościach i smutkach oraz tym co zmusiło ich do emigracji, tułaczki i jaki był tego efekt. Za cel emigracji wybrali sobie (albo to raczej los za nich wybrał) daleką Kostarykę. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.
Autorka niniejszej książki Anna Pamuła przez rok przebywała w Kostaryce, chodziła, jeździła śladami tamtych emigrantów, słuchała ich opowieści . Przez cały czas poznawała polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat wcześniej. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
To opowieść o różnych ludziach, choć w sumie bardzo podobnych do siebie. Część z nich do emigracji zmusił los, część tragiczne okoliczności zbliżającej się wielkimi krokami wojennej zagłady. Ich zwierzenia to na równi opowieść emigrantów, jak i ludzi, którzy dosłownie cudem ocaleli. Jak czują się po kilku dekadach, jak czuli się po kilkunastu latach wiedząc przed czym udało im się uciec?
Książka jest dobrze i ciekawie napisana, doskonale udokumentowana, czyta się z ciekawości, tym bardziej, iż autorka porusza temat obcy dla wielu z nas. Tzn. o ucieczce, tułaczce polskich Żydów wiemy. Ale ilu z nas tak naprawdę wie o ich wyjeździe akurat do Kostaryki?!
Polecam, warto. Wydawnictwo Czarne ponownie wydało dobry, dopracowany reportaż.


https://platon24.pl/ksiazki/polacos-chajka-plynie-do-kostaryki-119340/


piątek, 9 czerwca 2017

Ochrzczeni krzyżami - Eduard Koczergin

Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Niezwykle poruszająca opowieść, tym bardziej szokująca, iż prawdziwa.
Jej autor, Eduard Koczergin urodził się w roku wielkich czystek w ZSRR, czyli w 1937 roku. To jak i miejsce urodzenia zaważyło na całym jego dalszym życiu. Gdy miał 4 lata ojca rozstrzelało NKWD. Wkrótce matka (Polka) została zesłana do łagru. Kilkuletnie dziecko, jakim wtedy był autor książki, umieszczono w domu dla sierot niedaleko Omska. Przeżywa tam piekło, jakiego nie potraficie sobie nawet wyobrazić. Cud, że ten kilkuletni chłopiec przeżył. Postanawia stamtąd uciec gdy ma 8 lat. Tak, mały, samotny chłopiec ucieka przez Syberię.
A to dopiero początek piekła, jakie przeszedł ten najpierw chłopiec, pózniej młody mężczyzna. Zapewne zastanawia was, jak 8-latkowi udało się przeżyć, jak przebył kilak tysięcy kilometrów tuż po zakończeniu II wojny światowej, samotnie podążąjąc na zachód z Omska, z Syberii? Tego dowiecie się z lektury książki. Zachęcam, warto.
Opowieść życia Koczergina porusza, szokuje, sprawia, iż od lektury trudno się oderwać.
Zderzenie losów chłopca z totalitarnym aparatem bezdusznego i opresyjnego państwa jest niezwykłe i dla nas żyjących w wygodnym świecie, nie do pojęcia, że dziecko mogło dokonać tego czego dokonało. Przebywa drogę, która dla dorosłego była nie do przebycia – ponad 2600 km, za wszelką cenę pragnie dotrzeć do domu, do Petersburga, wierzy, że znajdzie tam ukochaną matkę. Wędrówka trwa 7 lat.
Ochrzczeni krzyżami to nie tylko zapiski gehenny, która stała się udziałem małego chłopca. To także opowieść o narodzinach wielkiego talentu. Koczergin to bowiem znany rosyjski pisarz, scenograf. Jest on bardzo popularny u siebie w kraju, a jeszcze bardziej na światowych scenach teatralnych od Nowego Jorku po Tokio, mało zaś znany u nas mimo iż jak wspomniałem posiada polskie korzenie.
Zachęcam do poznania tego artysty i jego losów. Zachęcam do lektury książki. Udowadnia ona, iż nie objętość, ilość zapisanych kart jest ważna, lecz treść.
Warto ją rozreklamować, ponieważ zasługuje na to, żeby jak najwięcej osób do niej dotarło i zapoznało się z nią. Jest to perełka w morzu większych lub mniejszych literackich gniotów i gniotków, którymi nas raczą różnorodni autorzy.  

środa, 7 czerwca 2017

Wzgórze psów - Jakub Żulczyk

Wydawnictwo Świat Książki, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Tym razem akcja rozgrywa się nie w Warszawie, a w niewielkim miasteczku o nazwie Zybork. Bohaterem jest typowy wytwór naszych czasów, młody 33-letni człowiek na przysłowiowym dorobku, który przez spory okres czasu odcinał kupony od krótkotrwałej i jednorazowej sławy. Ot typowy "słoik" (choć nie lubię tego określenia) A. D. 2016, któremu umiarkowanie się powiodło w stolicy, ba raczej w ogóle się nie powiodło.
Mikołaj do Zybroka przyjeżdża wraz z żoną Justyną, dziennikarką. Oboje uciekają przed stołecznymi problemami, m.in. przed koniecznością a zarazem także bezsensem szukania nowej pracy, przed drożyzną, kredytem we frankach i wieloma innymi sprawami. Ratunkiem ma być wynajęcie ich warszawskiego "frankowego" mieszkania, spłata z czynszu rat (żeby bank nie zajął) i emigracja na prowincję. Przyjazd do tego właśnie miasteczka nie był przypadkowy. Mikołaj tu dorastał, tu się wychował. Za sprawą tego powrotu zatoczył koło. Jak na tym wyjdzie? Czy faktycznie jest tak niemile widziany w rodzinnym miejscu? 

Co takiego stało się w przeszłości? Co dzieje się teraz? A dzieje się, oj dzieje. W prowincjonalnym miasteczku mamy wszystko co najgorsze z bezsensem życia bez przyszłości oraz przestępczą prowincjonalną organizacją bandycką na czele. Do tego dochodzi koszmarek w postaci przeciętnego zyborskiego mieszkańca. W trakcie lektury ze szczęściem człowiek zauważa, że sam nie jest w Zyborku. Żulczyk ma dar plastycznego opisywania.
Na ile ważne będą kontakty z trudną rodziną, ojcem alkoholikiem ledwo dającym sobie radę z walką z nałogiem i trudnym (w szeroko rozumianym tego słowa znaczeniu) bratem?
Jaki wpływ na życie Mikołaja i jego żony będzie miała wszechobecna zła energia połączona z beznadzieją, marazmem i coraz większym zagrożeniem?
Książka bardzo podobna do Ślepnąc od świateł. Ten sam typ otoczenia, ta sama beznadziejność, momentami patologia, pustka, marazm i staczanie się. Czy zakończenie będzie również podobne?
Wzgórze psów to z jednej strony doskonała powieść społeczno-socjologiczna, z drugiej- bardzo dobry z mistrzowsko budowanym napięciem thriller, w którym nic nie jest oczywiste.
Żulczyk świetnie opisuje zarówno wszystkich bohaterów, to co ich dotyczy, kształtuje, co im przeszkadza, co jest ich kwintesencją, jak i otoczenie, prowincję, degrengoladę i to wszystko od czego większość ludzi ucieka.
Plusem jest pojawiający się co jakiś czas przebłysk tak specyficznego dla autora poczucia humoru oraz fakt, iż jak się okaże, nie to jest w książce najważniejsze co się takowym czytelnikowi wydaje.
Mimo sporej objętości (książka liczy 850 stron) czyta się szybko. Żulczyk porywa, ale i zmusza do przemyśleń. Polecam choć nie ukrywam, nie wszystkim ta książka przypadnie do gustu. 

wtorek, 6 czerwca 2017

Stosik z wyprzedaży...

Dotarł do nas 2 dni temu i cieszy oko :) jak każda nowa książka i do tego w taaak korzystnej cenie. Ceny książek wahały się od 5,90zl. do 18.90 zł. za sztukę.
Najdroższy był Roderick Hudson, ale w normalnej cenie kosztowałby...59,90zł.




Od góry:
Jasper Jones, autor Craig Silvey

W małym australijskim miasteczku pewnego letniego wieczoru trzynastoletniego Charliego Bucktina wyciąga z domu miejscowy rozrabiaka Jasper Jones. Chłopcy odkrywają w buszu ciało nieżyjącej dziewczynki i postanawiają na własną rękę wykryć sprawcę potwornej zbrodni. Rozwój wypadków jest nieoczekiwany, wręcz szokujący…
Silvey z ogromną wrażliwością i wyczuciem kreśli postacie nastolatków, ich sprawy, przeżycia i pierwsze miłosne zauroczenia, a zarazem szczerze i dosadnie opisuje świat dorosłych, naznaczony dyskryminacją i rasizmem, w którym młodym ludziom przyszło dorastać i się z nim zmierzyć.
„Jasper Jones” konfrontuje cechy głęboko ludzkie z okrucieństwem i zakłamaniem, tak jak robili to Mark Twain, Harper Lee i Jerome David Salinger. To jedyne w swoim rodzaju połączenie „Zabić drozda” i „Buszującego w zbożu”.  


Łza i morze, autor Marcin Nowak Lubecki
Nie ukrywam, iż do kupna zachęciła mnie...okładka. Kocham wszystko, co z Wenecją związane.
Jakie były dalsze losy Tadzia, bohatera Mannowskiej „Śmierci w Wenecji”?
W przewrotnym debiucie Marcina Nowaka Lubeckiego odnajdujemy go w rzeczywistości PRL-owskiej jako zaangażowanego politycznie literata, uznanego pisarza, prezesa Związku Literatów Polskich, sygnatariusza antydemokratycznych uchwał. W życiu prywatnym to stateczny mąż i ojciec, choć nie milkną plotki o jego homoseksualizmie. 


Sprawa Tułajewa, autor Victor Serge
Rosja, czas Wielkiego Terroru. W kraju jest nędzna sytuacja gospodarcza: deficyt towarów, kolejki po żywność, bieda, biurokratyczna korupcja. Co więcej, panuje wszechobecny lęk o życie: ludzie tracą pracę, nie mogą wyjechać z kraju, są niewinnie aresztowani, niektórzy popełniają samobójstwa. Szukający sprawiedliwości Romaszkin kupuje na targu nielegalny rewolwer. Jednak nie jest w stanie go wykorzystać i oddaje go sąsiadowi Kostii. Ten pewnego dnia przypadkowo spotyka towarzysza Tułajewa, wysokiego urzędnika z Komitetu Centralnego. Obwiniając go o głód i nędzę, pod wpływem impulsu, zabija sprawcę masowych deportacji i czystek. Zabójstwo ważnego urzędnika jest okazją do eliminacji przeciwników politycznych Wodza. Rozpoczyna się śledztwo prowadzone na całym świecie od Moskwy, poprzez Barcelonę i Paryż do łagrów i więzień. Następują przesłuchania, oskarżenia, aresztowania, zeznania, tortury, procesy.
Victor Serge, bezpaństwowiec ścigany przez stalinowskich agentów, w swojej powieści dekonspiruje mechanizmy terroru w stalinowskiej Moskwie. Powieść składa się z 10 rozdziałów, w których przedstawiani są kolejni protagoniści. Brak głównego bohatera, zastąpiono głównym tematem, jakim są stalinowskie czystki, dokonywane po zabójstwie Tułajewa. Jest to powieść o państwie totalitarnym, która pokazuje jak radzili sobie z terrorem zwykli, szarzy ludzie. 


Daisy Miller i inne opowiadania, autor Henry James
„Daisy Miller”, „Wychowanek”, „Łgarz” i „Bestia w dżungli” to cztery spośród ponad stu opowiadań w bogatym dorobku autora. Każde z nich to świat w miniaturze i literackie arcydzieło.
Daisy Miller, jedna z najsłynniejszych bohaterek Jamesa, to postać figlarna i pełna uroku, pozornie tylko próżna i powierzchowna. Swoją odwagą i buntem wobec snobistycznych postaw Europejczyków przełomu stulecia wyznacza drogę wielu bohaterkom literatury współczesnej i może uchodzić za prekursorkę nurtu feministycznego. „Wychowanek” przedstawia portret „światowych” ludzi o wygórowanych ambicjach, widziany przez pryzmat rozważań nauczyciela ich przedwcześnie dojrzałego syna. W „Łgarzu” znów na pierwszym planie mamy postać żeńską, jakże różną od śmiałej Daisy: to kobieta bez reszty zdemoralizowana miłością do męża, wymykająca się jednoznacznej ocenie, cyniczna w swej uległości, a może zakochana bez pamięci? „Bestia w dżungli” to rzecz o dobrowolnej samotności, rodzaj wewnętrznego monologu człowieka odciętego od rzeczywistości, który na rzecz urojonej katastrofy bezwiednie odtrąca to, co w życiu najistotniejsze.
 


Europejczycy, autor również Henry James
Henry James konfrontuje nowoczesnych, swobodnych obyczajowo Europejczyków z pozornie prowincjonalnymi, purytańskimi Amerykanami. Zderza dwie odmienne kultury, obserwując przy tym, czy w podobnym połączeniu można odnaleźć szczęście. „Europejczycy” to pełna kunsztu powieść o różnicach i inności. 


Roderick Hudson, czyli Henry James po raz 3.
Rowland Mallet, zamożny bostoński kawaler i koneser, jedzie w odwiedziny do swojej kuzynki Cecilii, u której poznaje Rodericka Hudsona, młodego, przystojnego studenta prawa, w wolnym czasie trudniącego się rzeźbiarstwem. Mallet – wielbiciel sztuki, sam pozbawiony talentu, nad czym ubolewa – dostrzega szansę, aby pomóc w spełnieniu ambicji Roderica. Proponuje mu zaliczkę na poczet przyszłych zleceń i wspólny dwuletni wyjazd do Rzymu: wierzy, że tam, w otoczeniu zabytków, chłopak będzie miał szansę rozwinąć swój talent i zaistnieć w świecie sztuki. Po trudnych początkach jego nadzieje się spełniają: artystyczna kariera Rodericka nabiera rozmachu, a on sam zyskuje coraz większą sławę, budzi kontrowersje i staje się sensacją. Któregoś dnia na swoje nieszczęście zakochuje się w nieosiągalnej kobiecie i traci natchnienie. Mallet próbuje ratować przyjaciela za wszelką cenę...
 


I kilka taniutkich acz zapowiadających wielką ucztę literacką, pozycji z Wyd. Smak Słowa:

Sezon migracji na Północ, autor At-Tajjib Salih

Kiedy młody mężczyzna wraca po wielu latach studiów do swojej rodzinnej wioski w Sudanie, odkrywa, że wśród znanych twarzy jest ktoś zupełnie obcy - enigmatyczna postać Mustafa Sa'id. Mężczyźni szybko się zaprzyjaźniają i Mustafa opowiada młodszemu koledze poruszającą historię swojego życia podczas pobytu w Londynie lat dwudziestych, tuż po I wojnie światowej.
Rozrywany towarzysko i pożądany przez kobiety jako egzotyczna błyskotka, Mustafa dokonał brutalnego rewanżu na dekadenckim Zachodzie i został w odwecie przezeń zniszczony.
Powieść ukazała się po raz pierwszy w 1966 i wywołała prawdziwą burzę w środowisku arabskim. W Egipcie umieszczono ją na indeksie i objęto zakazem druku na prawie 30 lat (utwór uznano za bluźnierczy i pornograficzny), w krajach Zatoki Perskiej i w Sudanie zakaz nadal jest utrzymywany. Mimo wszelkich tych kontrowersji w 2001 roku "Sezon migracji na Północ" został uznany przez Akademię Literatury Arabskiej w Damaszku za najważniejszą powieść arabską XX wieku.
Powieść przetłumaczono na ponad 20 języków. Rozeszła się ona po świecie w milionach egzemplarzy. 


Tego samego autora kolejna książka Wesele Zajna
Ta krótka powieść uznawana jest przez wielu za najwybitniejszą w twórczości At-Tajjiba Saliha. Zaliczana do nurtu sudańskiego realizmu magicznego przedstawia w ciepły, liryczny sposób codzienne życie, wierzenia, obyczaje, pracę i rozrywki mieszkańców małej sudańskiej wioski. Tytułowy bohater, Zajn, jest odmieńcem, będącym przedmiotem żartów swoich sąsiadów i znajomych, głównie z powodu swego kochliwego usposobienia – zakochuje się często, lecz bez wzajemności, zawsze w najpiękniejszych dziewczętach. Plotki o jego weselu poruszają wszystkich mieszkańców wioski, każdego jednak z innych powodów...


Noc profesora Andersena, autor Dag Solstad
Powieść „Noc profesora Andersena” jest uważana za jedną z najlepszych w twórczości Solstada. Podejmuje niezwykle ważną problematykę tożsamości człowieka we współczesnym świecie. Jest to także fascynujące studium człowieka, uwikłanego w skomplikowaną relację, rodzaj psychologicznej gry, która wyzwala w nim zaskakujące dla niego samego myśli i działania. Dobro i zło znajdują się niepokojąco blisko siebie… 

Pål Andersen, 55-letni profesor literatury i zdeklarowany ateista, spędza samotnie Wigilię w swoim mieszkaniu w Oslo. Uważa się za człowieka, który wie, kim jest i zna swoje miejsce w świecie. Ale tej nocy przekonania Andersena zostają wystawione na próbę. Obserwując przez okno budynek naprzeciwko, staje się przypadkowym świadkiem morderstwa: na jego oczach młoda, nieznana mu kobieta zostaje uduszona przez obcego mężczyznę. Profesor Andersen w pierwszym odruchu sięga po telefon, żeby zadzwonić na policję. Z powodów, których nie do końca sobie uświadamia, czuje jednak, że nie może tego zrobić i odkłada słuchawkę. Zamiast zgłosić zajście, zaczyna potajemnie obserwować mordercę. Z czasem coraz bardziej uzależnia się od obserwacji i obserwowanego.

W kraju mężczyzn, autor Hisham Matar
Dziewięcioletni Sulejman zaczyna powoli dorastać i uświadamiać sobie, że poza beztroskimi zabawami i objęciami kochających rodziców istnieje jeszcze inny świat. Kiedy jego ojciec wyjeżdża w interesach, na czas swojej nieobecności mianuje syna głową rodziny. Przypadkowo Sulejman odkrywa jednak, że ojciec wcale nie wyjechał… Nagle szeroki, dopiero poznawany świat dorosłych staje się przerażającym miejscem, w którym nawet rodzice kłamią, a najważniejsze pytania pozostają bez odpowiedzi.
Zaniepokojony dziwną nieobecnością ojca Sulejman zwraca się ku matce, która pod osłoną nocy powierza mu tajemną historię swojego dzieciństwa. W miarę opowieści kłamstwa i lęki przybierają na sile, a ściany domu Sulejmana zdają się niemalże pękać pod naporem skrywanych w nim tajemnic.


Miasta soli. Zagubieni, autor Abdulrahman Munif
„Miasta soli. Zagubieni” to pierwsza część cyklu Miasta soli, pisanego przez Munifa w latach osiemdziesiątych. To monumentalne dzieło, składające się z pięciu części i liczące ponad 2500 stron, jest krytycznym spojrzeniem na arabskie społeczeństwo, dającym obraz jego głębokiej przebudowy od czasów plemiennych po odkrycie ropy i inwazję Zachodu, oraz ukazującym negatywny wpływ, jaki to zderzenie cywilizacji wywarło na tradycyjną kulturę arabską. Kreśląc historię świata arabskiego, Munif dowodzi , że Arabowie są ofiarami ucisku, wykorzystywania i niesprawiedliwości ze strony cywilizacji zachodniej. Odkrycie ropy zapewniło bogactwo elitom, podczas gdy większość nadal cierpi niedostatek oraz jest prześladowana politycznie.
Pierwsza część, „Miasta soli. Zagubieni” obejmuje lata 1933/1953. W małej, żyjącej na pustyni społeczności Beduinów odkryte zostają złoża ropy naftowej, co powoduje nagły przypływ zainteresowanych intratnym przedsięwzięciem cudzoziemców. Między Beduinami a przybyszami z Zachodu dochodzi do konfliktów na tle kulturowym.
Miejsce akcji nie jest bliżej określone, co przesądza o spojrzeniu na żyjących w nim mieszkańców jako na członków całej, wielkiej wspólnoty Arabów, bez podziału na narodowości.
Munifa często określa się mianem twórcy nowego gatunku literackiego – powieści odzwierciedlającej społeczne, polityczne i gospodarcze problemy współczesnego społeczeństwa arabskiego. Wierzył, że słowo może stać się skutecznym narzędziem do zmian, a literaturę traktował jako środek do zwiększania świadomości i wrażliwości społecznej. Jest to także próba przedstawienia historii tej części świata oczami tubylca, podyktowana chęcią zaprezentowania szerszym kręgom prawdziwego oblicza inwazji cywilizacji Zachodu na kulturę arabską. Ropa naftowa, zdaniem Munifa, razem z dyktaturą polityczną przyczyniła się bowiem do upadku, dezorientacji i cierpienia społeczeństwa arabskiego w jego poszukiwaniu drogi do nowoczesności.









poniedziałek, 5 czerwca 2017

Inwigilacja - Remigiusz Mróz

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Inwigilacja to 5. tom rewelacyjnej serii, którą roboczo nazywam Chyłka& Zordon.
Twórczość Mroza wzbudza różnorodne opinie od uwielbienia po niechęć i strach, iż autor nagle wyskoczy nagle z lodówki :). Ja znajduję się blisko uwielbienia, choć potrafię dostrzec pewne wady konkretnych książek ...no tak mi się przynajmniej wydaje.
Jedyna seria książek tego autora, która nie przypadła mi do gustu to trylogia z komisarzem Forstem. Doczytałam do połowy 2. tomu i dałam sobie spokój.
Chyłka& Zordon to inna sprawa :)
Bohaterami jest dwoje prawników - aplikant adwokacki Kordian o wdzięcznej ksywie Zordan i jego o x lat starsza patronka Joanna od nazwiska przez wszystkich zwana czule Chyłką. Oboje niezwykle przypadli mi do gustu, a Chyłka w szczególności. Kobieta torpeda, z niewyparzonym językiem, jadąca chyba na turbo doładowaniach (albo to efekt zjadania gigantycznych porcji krwistego mięsa). Polubiłam ją niezmiernie i wiernie jej kibicuję. 

Z tego powodu zakończenie Inwigilacji wzbudziło we mnie złość. Zła jestem na autora. Mam nadzieję, że jakoś sensownie z tego wybrnie w 6. tomie. I do tego ta biedna iks piąteczka :(.
Nic więcej nie zdradzę, nie chcę spojlerować. Napiszę tylko, że Mróz czerpie pełnymi garściami z otaczającej nas, coraz bardziej chorej rzeczywistości. Na tym co się dzieje wokół nas w Polsce bazuje w każdym tomie. Dlatego też książki są do bólu prawdziwe. Patrząc w koło..tematów do kolejnych części serii długo mu jeszcze nie zabraknie. Niestety.

W Inwigilacji kolejny raz Chyłka i Zordan dostają do poprowadzenia sprawę z pozoru oczywistą i z pozoru niemożliwą do wygrania. Nie zdradzę tego jak potoczą się losy klienta moich ulubionych prawników. Napiszę tylko, iż to kropla w morzu problemów, które na nich czyhają. Akcja ponownie pędzi, jak szalona i mimo sporej objętości Inwigilację czyta się błyskawicznie.
To tyle..aha, oczywiście gorąco polecam :) I proszę autora, niech no Chyłka w kolejnym tomie ma się dobrze, niech wyjdzie z tej opresji cało, będzie dobrą matką (choć fakt, niestandardową) i niech nikt nie podniesie ręki na iks kolejną.
 

czwartek, 1 czerwca 2017

Pamiętniki z pobytu na Syberii. Część I i II - Rufin Piotrowski

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Pamiętniki z pobytu na Syberii w niezwykły sposób opowiadają losy polskiego zesłańca na Sybir, byłego uczestnika powstania listopadowego. Są na równie bardzo ważnym dokumentem socjologiczno-historycznym, jak i doskonałą lekturą, która bawi, porywa, zadziwia.
Książka opowiada o drodze, jaką Piotrowski przebył zanim dostał się na Sybir, o walce, o tułaczce, o pobycie w Paryżu, o chęci dalszej walki, o tym co z tego wynikło, czyli także pobycie w Kamieńcu Podolskim, schwytaniu przez carskie władze i wielu innych sprawach.
Wspomnienia Piotrowskiego są niezwykle ciekawe, zręcznie napisane. Całość w wielu miejscach przypomina powieść łotrzykowską. Często w trakcie lektury zapominałem, iż autor opowiada prawdziwe losy, swoje losy.
Oprócz "walorów rozrywkowych" (jeżeli można je tak określić) mocna storna wspomnień są kwestie dokumentalne, historyczno-poznawcze. Autor bardzo dużo uwagi poświęca otoczeniu, ludziom, budynkom, drogom, życiu codziennemu, nadziei przepełniającej Polaków, ale także dyktaturze carskiej gnębiącej Rosjan i wielu innym aspektom. Część opisów jest bardzo szczegółowa i plastyczna. Czyni to lekturę jeszcze bardziej ciekawą.
Dzięki tak szczegółowym opisom mamy okazję poznać Polaków na emigracji, paryską Polonię oraz życie w carskiej Rosji. Z tych opowieści Piotrowskiego wyłaniają się zadziwiające obrazy częstokroć stojące w sprzeczności z tym co my mamy zakodowane czy na temat Polaków w Paryżu po powstaniu listopadowym, czy na temat carskiej Rosji. Warto przeczytać.
Cała opowieść Piotrowskiego zdumiewa zarówno różnorodnością doznań, które stały się jego udziałem, jak i tym, ile w stosunkowo krótkim czasie przeżył bohater.
Polecam. Doskonała pozycja.
 

środa, 31 maja 2017

Dzieci cesarza - Claire Messud

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Zaskakująco dobra powieść, choć nie ukrywam, trochę różna od tego, czego się spodziewałam.
Bohaterami jest troje trzydziestolatków i jeden dwudziestokilkulatek oraz kilka osób ok. 50-ki, całkowicie niespełnionych zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Ich życie poznajemy i śledzimy w okresie od kilku miesięcy do kilku dni po 11 września 2001 roku. Ten dzień, jak sami pamiętamy, zmienia wszystko. Dla naszych bohaterów jest swoistym katalizatorem, a dla jednego z nich początkiem nowego życia, jakże odmiennego od tego przed 11 września.
A bohaterów w książce dostatek i wielka różnorodność....
Mamy cudownego, sympatycznego sfochowanego i wiecznie czegoś szukającego gaya, który jednym uczynkiem diametralnie zmienia swoje i tak niezbyt wesołe życie.
Dwie trzydziestolatki, jedna spełniona w pracy, niespełniona w życiu prywatnym, drugą niespełniona na żadnej z tych płaszczyzn. Podobno najlepsze przyjaciółki...podobno.
Małżeństwo po 50-tce, oboje zaabsorbowani tym co robią, odrobinę egoistyczni, nie dostrzegający tego,co dzieje się koło nich.

Dodatkiem jest na oko 50-letni Australijczyk, którego przybycie do Nowego Jorku wiele zmienia.
Na koniec mamy kuriozalnego dwudziestokilkulatka, niezaradnego, uważającego, iż jest zdany na sukces, a życie go nie docenia. jego pojawienie się w nowojorskiej rodzinie zmienia wszystko.
Ich życie pędzi podobnie jak cały Nowy Jork. Dokąd ten pęd ich zaprowadzi? Tego dowiecie się z lektury tej bardzo dobrze napisanej, szczerej, sarkastycznej i zmuszającej do chwili refleksji książki.
W wielu momentach fabula zwalnia, jest powolna ponieważ autorka sporo miejsca poświęca drobiazgowej analizie i charakterystyce każdej z postaci. Dla mnie to jednak była zaleta, tym bardziej, iż Messud używa doskonałego, kpiącego, dosadnego, opisowego języka. Czytać jej charakterystyki bohaterów to prawdziwa przyjemność.
Na plus należy poczytać umiejętność autorki przejścia od ironicznej, odrobinę prześmiewczej charakterystyki mieszkańców Wielkiego Jabłka do kwestii ponadczasowych.
Gorąco polecam, choć nie ukrywam, nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Jednak warto jej dać szansę sprawdzić czy to dla was pisała Claire Messud. Dla mnie z pewnością tak.

Cesarstwo to ty - Javier Moro

Wydawnictwo Noir sur Blanc, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Bohaterem niniejszej książki, która jest zbeletryzowaną biografią jest pierwszy cesarz Brazylii Piotr I (1798-1834).
Gdy go poznajemy na kartach książki ma zaledwie 18 lat. Akcja powieści toczy się przez kolejne 30 lat.
Śledzimy życie bohatera, jego zawirowania, to do czego jest zmuszany (jak małżeństwo z rozsądku), jak i to co nim rządzi (czyli
bujne życie uczuciowe, liczne romanse, wręcz seksoholizm i nieokiełznana energia, a do tego niejednoznaczny charakter, rozchwianie emocjonalne, uleganie wpływom).
Ciekawym jest ukazanie, jak władca musiał dostosowywać swoje zapędy do realiów, jak lawirować pomiędzy tym co można, a tym co trzeba. Całość to zręcznie utkany miks z faktów, historii kraju, socjologii oraz obyczajowości Brazylii. Niesamowitych wrażeń w trakcie lektury dodaje unoszący się nad wszystkimi kartkami klimat Brazylii, Południowej Ameryki, dla nas egzotyki, gorącego temperamentu, niezwykłego kraju.
Plusem są licznie wplatane anegdoty oraz ciekawostki np. o tym jak to się ma z brazylijska kawą, karnawałem w Rio i sambą, czyli tym, z czym Brazylia nam się kojarzy.
Niewątpliwym atutem jest fakt, iż w książce występuje wiele prawdziwych postaci pomiędzy które Moro zręcznie wplata osoby fikcyjne.
Smaku dodają też liczne wtręty w postaci fragmentów listów, od Piotra i do Piotra, które pisane były przez nieomal całe jego życie. Są one fascynujące i świetnie oddają mentalność i psychikę władcy oraz ich przemiany do jakich dochodziło na kolejnych etapach życia i historii.
Javier Moro potwierdził, iż jest nie tylko wielkim znawcą Brazylii, ale także jej pasjonatem.
Książkę czyta się z ogromną przyjemnością i w mgnieniu oka. Opowieść fascynuje, wciąga, wręcz porywa. 

Cenna jest bogata bibliografia. Polecam. Świetna, dopracowana i napisana z pasją książka.

poniedziałek, 29 maja 2017

300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan - John Dougill

Wydawnictwo Agora, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

300 lat milczenia to dobrze napisane połączenie reportażu historycznego z esejem i szczypta powieści.
Całość czyta się dobrze, choć nie ukrywam, dla mnie osoby wiedzącej o historii i kulturze Japonii tyle co przeciętny człowiek, czyli praktycznie nic, była to trudna lektura. Ale tylko na początku. Autor sprawnie i szybko wdraża czytającego w kontekst historyczno-sytuacyjno-kulturowy i sprawia, iż cała lektura już po kilkunastu stronach sprawia tylko przyjemność.
Opowieść rozpoczyna się pod koniec XVI wieku, a konkretnie w roku 1594. W tym roku do Japonii droga morską przybyli pierwsi europejscy (pochodzący z Portugalii) misjonarze. Akcja toczy się przez kolejne wieki. W zasadzie trudno podać datę, która jest końcem fabuły, a co za tym idzie także szerzenia chrześcijaństwa na japońskich ziemiach.
Osią opowieści są przede wszystkim problemy z jakimi spotkali się chrześcijańscy misjonarze, ich kontakty z japońską ludnością, trudności jakie napotkali w trakcie chrystianizacji kraju, walka a o to co wyznawali i co chcieli zrobić oraz to jak wielki wpływ na całość wydarzeń miały różnice mentalne, kulturowe pomiędzy Europejczykami, a Japończykami.
Dougill przez wiele lat wędrował po Japonii, docierał do różnych źródeł, miejsc szerzenia chrześcijaństwa, miejsc kaźni zarówno misjonarzy jak i tych, których udało im się nawrócić, poznał także dzisiejszych japońskich chrześcijan. Z tego wszystkiego,z pozyskanego materiału powstała bardzo ciekawa książka.
Ciekawym i niezwykle istotnym jest to, iż autor opowiada całą historię niezwykle drobiazgowo od jej rozpoczęcia, poprzez wszystkie etapy aż do nieomal współczesności. Takie objaśnianie krok po kroku będzie ciekawe dla osób, podobnie jak ja będących laikami w tej dziedzinie.
Polecam lekturę książki przed obejrzeniem super holywoodzkiej projekcji
Martina Scorsese. Taka lektura będąca wprowadzeniem w problem zdecydowanie sprawi, iż film obejrzy się z większym zrozumieniem i zaangażowaniem.
Polecam.

sobota, 27 maja 2017

Nocne czuwanie - Sarah Moss

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Rozpoczynając lekturę nie wiedziałam czego się spodziewać.
Bez wątpienia do książki przyciąga przepiękna, odrobinę magiczna i jak się okazało - idealnie wpisująca się w treść okładka.
Miejscem akcji jest fikcyjna szkocka wyspa Colsay. Należy ona do jednej rodziny, jak się okaże bardzo dziwnej rodziny. Głowy rodziny zajmują się pracą naukową i turystyką. Obie te działalności mają się uzupełniać i przynieść im spory dochód.
Nie chcę wam zdradzać dokładnie fabuły, ale gwarantuję, że pod pozorem normalnej rodziny, takiej jakich wiele, kryje się coś niezwykłego, niebanalnego.Z każdą kolejną stroną, z każdym rozdziałem poznajemy niezwykłość członków klanu Cassinghamow ich mniejsze i większe tajemnice, przysłowiowe trupy schowane w ścianie. Poznajemy także mroczną tajemnicę wyspy. Umieszczenie akcji na wyspie owianej wiatrami, otoczonej przez potężne fale, ryk morza, ponurą aurę sprawia, iż książka od początku ma niezwykły, lekko dołujący choć także wzbudzający ciekawość klimat.
Dodatkowego smaczku dodają wplecione w fabułę listy XIX-wiecznej
pielęgniarki, która arcyciekawie opowiada swoją niezwykłą opowieść. Co te dwie historie mają ze sobą wspólnego? Jak się okaże bardzo dużo.
Nocne czuwanie to jak się na początku lektury sądzi - banalna powieść. Szybko jednak okazuje się, iż to mylny osąd. Jest to bowiem niezwykła, dostarczająca wielu emocji, zmuszająca do myślenia opowieść, którą zapamięta się na długo.
Gdybym miała jednym zdaniem określić treść Nocnego czuwania, napisałabym, iż to ponadczasowa książka o roli kobiety w społeczeństwie. Polecam.

 

piątek, 26 maja 2017

Vege kociołkowanie - Ewa Hangel

Wydawnictwo Studio Emka, Moja ocena 5/6
Vege kociołkowanie Ewy Hangel, której tytuł jest idealnie zgodny z treścią.
Książka, jak pisze autorka, powstała z pasji gotowania w plenerze. Jednak przepisy w niej zawarte są diametralnie odmienne od tradycyjnych szaszłyków czy karkówki z grilla.
Sednem książki są przepisy wegetariańskie przyrządzane w kociołku nad ogniskiem.
Nie ukrywam, kociołka ani ogniska nie mam, ale dania wegetariańskie uwielbiam. Postanowiłam pójść na kompromis i przyrządzić wybrana potrawę w garnku...wiem może świętokradztwo, ale efekt był bardzo dobrym,a potrawa super smaczna i z pewnością wejdzie na stałe do naszego menu.
Przyrządziłam Paprykas krumpli w wersji vege. Polecam :). Pycha. Za kilka dni będziemy całą rodziną wypróbowywać kolejny przepis. W planach na najbliższe dni mamy: czerwoną fasolkę w sosie chilli i bataty na słodko-ostro. Brzmi smakowicie.
Póżniej wypróbujemy potrawy z kaszami w roli głównej. Zajmują one sporo miejsca w książce, a kasze są często niedoceniane choć bardzo zdrowe. Ciekawie brzmią przepisy na : kaszotto z gruszką, grzybami i rukolą czy  chilli, ananasem i orzechami.

Sporo miejsca autorka poświęca także potrawom z makaronami. Przepisy, które wpadły mi w oko to przepisy z warzywami, owocami, orzechami, z fetą, z mleczkiem kokosowym, makaron sojowy z suszonymi pomidorami i oliwkami.
Poza tym kuszą wszelakie strączkowe, które całą rodzina uwielbiamy. Np. cieciorka ze szpinakiem i serem feta, chłopska oszukana zupa z soczewicą i wiele innych.  
14 przepisów jest przeznaczonych dla cukrzyków.
Książka pełna jest aromatycznych, prostych i niedrogich (co uważam za ważne) przepisów. Jestem przekonana, iż każdy czytelnik znajdzie dla siebie co najmniej kilka receptur.
Przepisy są ciekawe, sporo w nich innowacji, przypraw, a także prostych, ogólnodostępnych składników. Co ważne, żadna z potraw nie wymaga drobnego siekania, równego krojenia, ani aptekarskiego odmierzania składników. :)

Trochę brakuje mi kolorowych zdjęć przedstawiających potrawy, ale i tak uważam książkę za bardzo udaną i gorąco ją polecam. 




 

czwartek, 25 maja 2017

Konkurs - rozdawajka :)



Mam do oddania 2 egzemplarze świetnej książki - Czas burzy - Adriana Grzegorzewskego moja recenzja tutaj (klik). 

Zapraszam chętnych do wpisywania się w komentarzach w tym poście.
Nie daję żadnych zadań, pytań etc. Wygrywają 2 osoby (będzie losowanie), spośród tych, które się tu wpiszą, obserwują mój blog i w tym roku dodały przynajmniej 1 komentarz :)
Do każdej książki zostanie dodana druga książka - niespodzianka.
Konkurs trwa do 01 czerwca 2017r. do godz. 23.59.
Wyniki 02 lub 03 czerwca.
Wysyłka książki na terenie Polski listem poleconym w ciągu 14 dni od otrzymania od zwycięzców adresu.  

Miłej zabawy :)

 

wtorek, 23 maja 2017

Inwazja - Wojtek Miłoszewski

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Bardzo dobra książka. Ale nie powinno mnie to dziwić. Wojtek jest autorem scenariuszy do dwóch świetnych seriali: Watahy i Prokuratora. Mocne, dopracowane w każdym calu, niejednoznaczne, trzymające w napięciu i bardzo realne. Taka sama jest i ta książka.
Widać to u Miłoszewskich rodzinne. Wojtek jest bowiem młodszym bratem Zygmunta, doskonałego autora kryminałów.
Akcja Inwazji jest realna, zatrważająco ociera się o prawdziwość, rozgrywa się tu, teraz, bez mała obok nas.
Mamy Angelę Merkel, Władymira Putina, Donalda Trumpa, prezydenta naszego kraju bojącego się prezesa, fikającego ministra obrony narodowej i wiele innych postaci będących zgoła odbiciem lustrzanym najważniejszych osób w Polsce i na świecie. Gro z nich wymienionych jest wprost z imienia i nazwiska.
Do tego tabuny uchodźców, w zastraszającym tempie szerzący się dramat i Polska w autentycznej ruinie.
W trakcie lektury obawiałem się, iż jeszcze moment i nie będzie co i kogo podnosić ze słynnych kolan, nawet w formie hasła i pokrzykiwania z drabinki. 

Nie ukrywam, Miłoszewski nie kryje swoich poglądów politycznych i w trakcie lektury mamy wrażenie, iż książka powstała jako swoisty mini paszkwil polityczny. To takie literackie Ucho prezesa, gorzkie Ucho... Oj dostanie się Wojtkowi od jedynych i słusznych obywateli. :)
Do tego dochodzi jeden z najczarniejszych dla nas scenariuszy, wojna z Rosją. A to dopiero początek. Dodatkiem są liczne wątki poboczne, które tworzą iście wybuchową mieszankę. Śledzimy losy zarówno naszych żołnierzy, jak i rosyjską agresję na Polskę, której nie jesteśmy się w stanie przeciwstawić, oraz nieudolność naszego rządu i różnorodne losy zwykłych ludzi, takich, jak ja czy każdy z was.
Czyta się doskonale, szybko, mając w podświadomości bardzo gorzkie deja vu.
Ta książka to kronika, lustro naszej rzeczywistości i mocny (chciałoby się napisać- cholernie mocny) political fiction, ale w wielu miejscach i nie fiction, ot misz masz jednego z drugim. Przy tym istnieje obawa, iż to co fiction za moment stanie się reality.
Gorąco polecam. A bracia Miłoszewscy niech się wezmą do roboty, czekam na kolejną książkę i film, jednego i drugiego autora.

 

poniedziałek, 22 maja 2017

[*] R.I.P.


Artysta mojego dzieciństwa i młodości, wspaniały głos, wielki talent i wyjątkowo ciepły, mądry człowiek. Wielka strata :(

Arcydzieło, czyli.... Dwie niedźwiedzice - Meir Shalev

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Bardzo lubię i cenię izraelską literaturę. Ma w sobie coś specyficznego, podobnie jak i sam Izrael.
Dwie niedźwiedzice to kolejna książka Meira Shaleva, którą miałam okazję przeczytać i kolejny raz jestem zachwycona.
Odrobinę zagadkowy i niejasny tytuł powieści nawiązuje w kilku miejscach do Biblii.
Chodzi m.in. o zamieszczoną w Starym Testamencie historię proroka, który rzucił klątwę na wyśmiewające go dzieci. W jej efekcie dzieci zostały rozszarpane przez tytułową niedźwiedzicę. Dwie niedźwiedzice to także gwiazdozbiór, pustyni, Abrahama i jego syna. Jak to się ma do treści książki? To już tajemnica, którą odkryjecie w trakcie lektury tej niezwykłej książki.
Główną bohaterką jest Ruta Tawori, nauczycielka Biblii. Książka ma specyficzną konstrukcję i jest jakby wywiadem rzeka z bohaterką, a jednocześnie wszystko układa się w pasjonującą opowieść, którą snuje właśnie Ruta. Opowiada ona trzypokoleniową historię swojej rodziny, której nigdy na przestrzeni lat nie szczędzono bólu i cierpienia. Ruta np. opłakuje zmarłego synka. Czy jakakolwiek matka potrafi sobie wyobrazić większy ból, większą stratę?!
Jest to jakby saga, ale nie do końca. To opowieść na równi o jednej bohaterce, jej najbliższych, jak i wielu pokoleniach im podobnych. Spora ilość wydarzeń, rozterek, zachowań, spojrzeń na wiele spraw jest ponadczasowa i znajdzie zastosowanie w większości epok. Całość opowiedziana różnorodnym językiem, z jednej strony prostym i ckliwym, z drugiej brutalnym, przepełnionym emocjami.
Dodatkiem, który sprawia, iż jest to jeszcze bardziej pasjonująca lektura, są wspaniałe opisy przyrody. Od razu rzuca się w oczy, iż autor szanuje naturę i poprzez tę książkę niejako oddaje jej hołd. Wiem, brzmi to może trochę patetycznie, ale tak właśnie czuję.
Z pewnością to bardzo mądra, ponadczasowa i zmuszająca do myślenia historia, której wydźwięk może znaleźć przełożenie na różne życiowe sytuacje.
Z książki przemawia (jak to w izraelskich pozycjach) swoiste rozżalenie, ale i pewność, że coś zostało bohaterom i ich narodowi odebrane, że wszystko jest nie tak, a jednocześnie zgodnie z planem pochodzącym z góry, od Stwórcy. Trudne do pogodzenia i zrozumienia wiem. Trzeba po prostu przeczytać. Ten żal za czymś co nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć, dotyczy na równi całego narodu żydowskiego, jak i pojedynczych bohaterów.
Najlepsze jest jednak zakończenie. Daje intelektualnie popalić i na bardzo długo pozostaje w pamięci.
Książka ma same plusy, ale tym co najbardziej mnie urzekło (jeżeli w ogóle w kontekście prozy Shaleva coś urzeka bardziej) jest sylwetka Ruty. Kobieta jest niesamowita. Tyle wycierpiała, a przy tym nie poddaje się, nie idzie tylko z prądem, nie zdaje się na to co zgotował jej los. Ruta walczy całą sobą, choć wiele razy miała ochotę zaszyć się w przytulnym miejscu i wyć z rozpaczy. Przy tym jest to kobieta inteligentna w pełni oddająca się swojej roli w moszawie. Dodatkowo ciąży na niej brzemię przechowywania tajemnicy, która zaważa na wszystkim. A jakby tego było mało, za Rutą ciągnie się śmierć. 

Nic więcej nie zdradzę. Napiszę tylko jeszcze, że na równi podziwiałam tę bohaterkę, współczułam jej, jak i miałam ochotę nią porządnie potrząsnąć. Wielką sztuką jest stworzyć tak niejednoznaczną postać.
Dwie niedźwiedzice to niezwykła, niebanalna, skomplikowana choć piękna i warta zadania sobie wysiłku powieść. Czytelnik który zdecyduje się na lekturę musi zdać sobie sprawę, iż będzie to spotkanie z prozą całkowicie odmienna od dotychczas znanej. W treści buzują najrozmaitsze uczucia, od miłości poprzez smutek i radość do namiętności i nienawiści, a nawet okrutnej chęci zemsty. Opowieść przepełniona jest żalem, ale i realnym spojrzeniem na świat i to co wynika z naszego życia, to co jesteśmy w stanie zmienić.
Książka angażuje czytelniku już od pierwszej strony. Gorąco polecam.


piątek, 19 maja 2017

Stosik...

Stosik przybył do mnie wczoraj :)
Tak się prezentuje w całości.... 
 A tak z podziałem na...kolumny:)

Egzemplarze recenzenckie od wydawnictw:




Egzemplarze od Księgarni Internetowej Platon24.pl 
Po kliknięciu na tytuł książki, przeniesiecie się do księgarni...
Nowy Jork...
Autorka pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu „New Yorkera”, po trosze hipisie, a po trosze chasydzie; opowiada o wielkich transakcjach finansowych i najdroższych sukienkach, których prototypy powstają w kuchenkach mikrofalowych. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Efektem jest książka, która zaprasza do wędrówki po tym fascynującym, mitycznym i wciąż nieznanym mieście. 
Za jeden wiersz cztery lata w chińskim więzieniu  
W lipcu 1989 roku, kiedy o czerwcowych wydarzeniach na placu Tiananmen dowiedział się już świat, Liao Yiwu, młody poeta wiodący dotąd beztroskie życie wagabundy, postanowił przemówić. Za publiczne wygłoszenie swego poematu Masakra został wtrącony do więzienia. Liao Yiwu spędził w zamknięciu cztery lata. Za jeden wiersz to wstrząsająca relacja z tego okresu: opis mało znanych realiów chińskiego więzienia, przemocy stosowanej przez strażników i współwięźniów, tortur, a także wszechogarniającej monotonii codziennego życia. Jednak nawet za więziennym murem pisarz potrafił znaleźć człowieczeństwo. 
Polacos
W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym. Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
Wyścig o Paryż
Niezwykła, oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o kobietach, które miały odwagę złamać obowiązujące reguły i stanąć na wojennym froncie. 
W cieniu Europy
to połączenie reportażu, rozważań o historii i dziennika z podróży po Rumunii, kraju położonym na granicy Europy, którego mieszkańcy posługują się językiem wskazującym na tęsknotę za łacińskim Zachodem. Autor obserwuje Rumunię dziś, ale nieustannie odwołuje się do przeszłości, bez której niczego tam zrozumieć się nie da.
W trzewiach świata
Eve Ensler poświęciła całe życie kobiecemu ciału: w jaki sposób o nim mówić, jak je chronić i doceniać. Sama jednak nigdy nie wsłuchiwała się we własny organizm, zraniony nadużyciami seksualnymi ojca. Dopiero praca w Kongo, gdzie Ensler spotkała kobiety, które doświadczyły okrucieństwa gwałtu i przemocy, zmienia jej spojrzenie. To doświadczenie oraz wyniszczająca choroba zmusiły ją, by na nowo przyjrzała się swojemu ciału: poddawanemu badaniom, ciętemu, kłutemu, wyczerpanemu. Ta książka to poruszający zapis walki z chorobą i zarazem metafora krzywd, jakie wyrządzamy naszej planecie.
Prom
czyli Mróz w skandynawskim wydaniu, tom 3.
Dzikusy
Poznaj powieść, na punkcie której oszalała cała Francja
Ironiczna i nieprzewidywalna mieszanka thrillera politycznego i rodzinnej sagi, która wciąga jak najlepszy serial
Po raz pierwszy w historii prezydentem Francji może zostać imigrant z Algierii. Tymczasem w podparyskim Saint-Etienne gwarną, algierską rodzinę Nerrouche trawi gorączka ślubnych przygotowań. Tylko młodego Krima, świadka pana młodego, dręczy rosnący niepokój. Nim miną 24 godziny, losy szalonego rodu i politycznej nadziei kraju skrzyżują się z wielkim hukiem.

Znaleźć, naprawić, wykończyć
Znakomita powieść szpiegowska, od której nie można się oderwać!

Rok po ujawnieniu istnienia tajnych więzień CIA w Polsce Ewa Górska, obecnie porucznik w stanie spoczynku, znów wikła się w niebezpieczną rozgrywkę. Na prośbę amerykańskiego dziennikarza próbuje dotrzeć do „taśm prawdy”, zawierających dowody na torturowanie podejrzanych o terroryzm przez agentów CIA. Tymczasem w Madrycie dochodzi do ataku na stację metra, a Górska i Kolski otrzymują informację o planowanych zamachach terrorystycznych w Londynie i… Warszawie.
Znakomita powieść cenionego włoskiego autora. Dlaczego spełniony mąż i ojciec decyduje się zdjąć z palca obrączkę, zmienić miejsce zamieszkania i obojętnie patrzeć, jak jego przeszłość powoli rozpada się na kawałki? 
„Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie” – pisze Martin Pollack, powracając do dręczących go tematów: wypierania pamięci o zbrodni w imię ochrony społeczeństwa, amputowanych traum, dziedziczenia winy, niewidocznego szlaku grobów, którymi naznaczona jest cała Europa Wschodnia. Zwraca też uwagę na historię uchodźctwa w naszej części świata i – co za tym idzie – na długą tradycję różnorodności etnicznej. Obnaża narracje, za pomocą których politycy chcą odgrodzić się dziś od uchodźców, a jednocześnie ujednolicić pamięć i zakłamać historię. Tymczasem ślady wielonarodowego bogactwa przebijają z każdej podróży autora i z kilku tysięcy starych fotografii.  
Kupione na wyprzedaży...ceny od 4,90 zł do 19,00zł. Książki z Wydawnictwa Literackiego to tzw. egz. po przejściach, ale doprawdy największą skazą Rotha (ta pomarańczowa) jest zagięty 1 (jeden) róg i to wszystko, Głód ma z kolei niewielką rysę na okładce.
Eco za 7,90 zł. egz. aż wołał...kup mnie :) a tych tytułów nam brakowało do kolekcji. Ich "wada" pomarańczowa kreska na okładce, kreska długości z 2-3 cm. 
Z kolei w książce Tokarczuk nie widzę żadnej rysy, kreski, nic, żadnej wady. No cóż...kosztowała 5,90zł. ale to chyba zaleta :)



 
 


wtorek, 16 maja 2017

Nie przysyłajcie kwiatów - Martin Solares

Wydawnictwo WAB, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Nie przysyłajcie kwiatów to druga powieść Martina Solaresa i po raz drugi poznajemy wyjątkowo mroczny obraz Meksyku. Porwania i zabójstwa, o których słyszymy co i rusz w tv są na porządku dziennym. Do tego dochodzi korupcja w najwyższych władzach, nieposzanowanie nikogo i niczego, kradzieże, defraudacje oraz rządy mafii.
Synonimem całkowitego bezprawia w Meksyku (kraju kojarzonym z plażami i tequilą) jest miasto Ciudad Juárez. To tam, jeszcze kilka miesięcy temu mordowano dziesięć osób dziennie, porywano co najmniej 2-3 każdego dnia i to tam było zagłębie kradziony w obu Amerykach aut.
Solares w swojej książce udowadnia, iż nie tylko Ciudad Juarez jest meksykańską ostoją bezprawia. Akcja książki rozgrywa się położonym nad Zatoką Meksykańską stanie Tamaulipas. Piękne krajobrazy, wspaniałe plaże, kolory to tylko ułuda, za którą kryje się...no właśnie co? A tego dowiecie się z lektury tej niesamowitej książki.
W tym jakże rzeczywistym kryminale mamy wszystko czego trzeba, żeby lektura usatysfakcjonowała najbardziej nawet wymagającego czytelnika. Jest porwanie córki
lokalnego biznesmena, skorumpowanie tych, którzy z racji pełnionych funkcji powinni pomagać ludności, jest wszechobecne zło, walka karteli. Jest także on, ostatni sprawiedliwy, niczym z klasycznych westernów, były policjant Carlos Trevina, na którego polują...koledzy po fachu, kiedyś mu bliscy, a teraz...
Do tego wszystkiego dochodzi kompania byłych wojskowych, którzy będąc na emeryturze przemianowali się na grupę najemników i płatnych zabójców w jednym. Oni z kolei pomagają jeszcze gorszym od siebie, którzy pragną przejąć władzę w mieście.
A to dopiero początek. Trzeba przyznać Solaresowi, że pisze doskonale, obrazowo, plastycznie, umiejętnie podkręcając akcję. Strona po stronie poznajemy mroczne oblicze Meksyku, jakże różne od tego blichtru i beztroski, który biją z folderów agencji turystycznych. Miasto w którym toczy się akcja, to miejsce, tak zdeprawowane, tak niebezpieczne, nieludzkie, iż w ostatnim czasie opuściło je 3/4 mieszkańców. Po prostu uciekli.
I mimo, iż jest to miejsce fikcyjne, to nie ma najmniejszej wątpliwości, iż Solares utworzył je składając fragmenty prozy życia z całego Meksyku. Dołujący obraz kraju, który ma tyle atutów, żeby stać się wspaniałym miejscem do życia.
Książka wciąga już od pierwszej strony. Jednocześnie przykuwa okrucieństwem, złości na niemożność zrobienia porządku tam na miejscu. Autorowi udało się wszystko tak nakreślić,iż treść wywołuje wiele skrajnych emocji. To wielki atut.
Gorąco zachęcam do lektury. Dla mnie to świetna społeczno-obyczajowa powieść z wątkiem kryminalnym, powieść, która powinna być przestrogą, a jednocześnie bestsellerem


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24 (klik)  
https://platon24.pl/ksiazki/nie-przysylajcie-kwiatow-115186/






 

sobota, 13 maja 2017

Projekt Królowa - Dominka Rosik

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4-/6
8 zupełnie obcych sobie osób nagle budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Nic o sobie nie wiedzą, nie mają pojęcia gdzie i dlaczego się znajdują. Nie pamiętają niczego z poprzedniej nocy, dnia. Nie wiedzą czy mogą sobie nawzajem zaufać, czy też wręcz odwrotnie. Poddadzą się czy będą walczyć? Co się za tym kryje?
Narratorami są trzy (spośród 8 uwięzionych) osoby, każda z nich inna. Ciekawy zabieg.
Pomysł na fabułę choć wtórny (i w wielu filmach, książkach zdarty do bólu) niezły. Jednak minus zdecydowanie daję za wolne, bardzo wolne tempo akcji. Niestety, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. Dlatego lekturę zdecydowanie odradzam osobom lubiącym książki na zasadzie zabiligoiuciekł. 

Największym minusem jest spora przewidywalność. Niespodziewane zwroty akcji nie są najmocniejszą stroną tej lektury. Podobnie sytuacja ma się z zadaniami, jakie muszą wykonać bohaterowie.
Niby wszystko ok, sprawnie napisane, nieźle ukazane, ale przez całą lekturę wszystko wręcz krzyczało...to już było. Sam pomysł (jak napisałam wcześniej) w zasadzie jego zarys, szkielet to wtórnik. W sumie nie miałabym nic przeciwko jego wykorzystaniu. Wszak trudno jest wymyślić w literaturze coś bardzo nowatorskiego. Jednak autorka popełniła karygodny błąd wykorzystując motywy znane z innych książek,
filmów. Nie we wszystkich momentach, ale moim zdaniem w zbyt wielu, zbyt mało dodała własnych elementów. Całość z grubsza przypomina coś pozlepianego z elementów innej książki, gdzie pojedyncze luźne miejsca są zapełnione własnymi pomysłami.
To minusy. Książka ma jednak także plusy. Z jakiegoś powodu dałam jej ocenę 4-/6, a nie np. 2/6.
Do zalet z pewnością należy zaliczyć ciekawie nakreślone sylwetki postaci oraz krok po kroku, dosyć dokładne ukazanie zmian, jakie zachodzą w ich charakterze, w postrzeganiu świata, otoczenia, samych siebie. Postaci wraz z kolejnymi przeczytanymi rozdziałami zmieniają się i to bardzo. I to chyba największa zaleta Projektu Królowa. Mogę śmiało napisać, iż motyw psychologiczny (szeroko rozumiany) jest tym przewodnim w książce.
Ciekawe jest także powołanie do życia na kartach książki tak różnorodnej galerii postaci. Różnice ich charakterów dodają książce kolorytu. Mamy szeroki przekrój charakterów, od osób wycofanych, nieśmiałych, poprzez despotyczne, śmiałe, genialne, aż do... a tu nie zdradzę, zachęcam za to do lektury.
Projekt Królowa mimo kilku wad, to niezła lektura, której warto dać szansę. Z pewnością sięgnę po kolejny tom. Mam tylko żal do autorki o te wtórniki, wykorzystania pomysłów z innych książek, filmów. Dominika Rosik pisze nieźle, ciekawie i uważam, że stać ją na więcej. Mam nadzieję, że to udowodni w kolejnych książkach.
 

piątek, 12 maja 2017

Masa. O żołnierzach polskiej mafii

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 3/6
Recenzja mojego męża.

Kolejna pozycja z byłym pruszkowskim gangsterem Jarosławem Sokołowskim ksywka Masa w roli głównej. Seria powstała we współpracy gangstera z dziennikarzem i pisarzem Arturem Górskim.
Tym razem omawiana jest kwestia karków, zwykłych, szeregowych żołnierzy mafii, ludzi od czarnej roboty.
Są to głównie ochroniarze, ludzie odbierający to co zdaniem mafiozów im się należy, kierowcy, drobni przemytnicy, z reguły ludzie o podstawowym wykształceniu, niskim IQ i bez jakichkolwiek zasad moralnych. To o nich opowiada Masa, ale nie tylko on. 

Górski sporo miejsca w książce poświęca postaciom kolejnych żołnierzy, a także im samym oddaje głos.
Dodatkowo w tym tomie serii pojawia się rozmowa z psychoterapeutą, który wiele godzin przepracował z bandytami. Ciekawe jest jego spojrzenie na wiele kwestii.
Czyta się jak to Masę, raz lepiej, raz gorzej. Sporo w książce powtórzeń z poprzednich części. Ot lektura służąca zabiciu kilku godzin, gdy nie ma się nic lepszego ro zrobienia. Jednak nie ukrywam nie jest to literatura wysokich lotów. Można jak najbardziej przeczytać, dla odprężenia, dla relaksu. Nie oczekujmy jednak zbyt wiele. Nawet wspomniany przeze mnie relaks nie jest na wysokim poziomie.
Pomijając walory  literackie (albo ich brak) cała seria budzi we mnie od początku pewien niesmak. Oburza sam fakt, iż tak wielu żyje dostatnio zarabiając na krzywdzie, nieszczęściu innych. To jedna sprawa. Inna z kolei to fakt, wydawania wspomnień, zwierzeń gangstera, co jakby nie było jest formą może nie tyle gloryfikacji jego działalności, sposobu wcześniejszego życia, co pokazaniem, że można w ten sposób dostatnio, często spokojnie przez długie lata żyć.
Dodatkowo kwestie moralne, sam fakt w jaki sposób żyje teraz Masa..w luksusie, doskonałym klimacie, delektując się najlepszym jedzeniem, winem, cygarami. Bycie świadkiem koronnym opłaca się i nie ukrywajmy może być kuszące dla wielu młodych ludzi. Najpierw iść drogą przestępstwa, żyć dostatnio, póżniej zostać świadkiem koronnym i żyć w dostatku. W jakim celu harować od pierwszego do pierwszego?
Mocno żenujące w kontekście tego jak żyją miliony Polaków.
Poza tym dochodzi też kwestia wiarygodności opowieści Masy.
Czy warto czytać, sami zdecydujcie.

środa, 10 maja 2017

Zapowiedź...najbardziej oczekiwany kryminał roku!



Premiera: 14.06.2017

Czy gdybyś mógł wejść drugi raz do tej samej rzeki, popełniłbyś te same błędy?
Z końcem kariery policyjnej przed Leonem Brodzkim jeszcze jedno, najtrudniejsze zadanie. W serii niewyjaśnionych zbrodni, do których dochodzi w Toruniu, Brodzki odkrywa pewną prawidłowość – to powtórzone zagadki sprzed lat, które były najtrudniejszymi w jego karierze. Morderca, nazywający siebie Heraklitem, ewidentnie chce, by Brodzki ponownie przeszedł przez piekło makabrycznych zbrodni. Tylko tym razem mają to być zbrodnie doskonałe… Kto brutalnie okalecza ofiary? Kto kryje się pod numerem telefonu 511 867 571?
I co zrobi Brodzki, gdy w sprawę zostanie uwikłana jego córka? Jaką cenę zapłaci za odkrycie prawdy?

Brodzki co noc śni o wiślanej otchłani, w której toną ludzie…

Choć podobno dwa razy nie da się wejść do tej samej rzeki, policjant będzie musiał odbyć powtórkę swojej drogi zawodowej… i swojego życia.

ROZPOCZNIJ MORDERCZĄ GRĘ