wtorek, 23 maja 2017

Inwazja - Wojtek Miłoszewski

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Bardzo dobra książka. Ale nie powinno mnie to dziwić. Wojtek jest autorem scenariuszy do dwóch świetnych seriali: Watahy i Prokuratora. Mocne, dopracowane w każdym calu, niejednoznaczne, trzymające w napięciu i bardzo realne. Taka sama jest i ta książka.
Widać to u Miłoszewskich rodzinne. Wojtek jest bowiem młodszym bratem Zygmunta, doskonałego autora kryminałów.
Akcja Inwazji jest realna, zatrważająco ociera się o prawdziwość, rozgrywa się tu, teraz, bez mała obok nas.
Mamy Angelę Merkel, Władymira Putina, Donalda Trumpa, prezydenta naszego kraju bojącego się prezesa, fikającego ministra obrony narodowej i wiele innych postaci będących zgoła odbiciem lustrzanym najważniejszych osób w Polsce i na świecie. Gro z nich wymienionych jest wprost z imienia i nazwiska.
Do tego tabuny uchodźców, w zastraszającym tempie szerzący się dramat i Polska w autentycznej ruinie.
W trakcie lektury obawiałem się, iż jeszcze moment i nie będzie co i kogo podnosić ze słynnych kolan, nawet w formie hasła i pokrzykiwania z drabinki. 

Nie ukrywam, Miłoszewski nie kryje swoich poglądów politycznych i w trakcie lektury mamy wrażenie, iż książka powstała jako swoisty mini paszkwil polityczny. To takie literackie Ucho prezesa, gorzkie Ucho... Oj dostanie się Wojtkowi od jedynych i słusznych obywateli. :)
Do tego dochodzi jeden z najczarniejszych dla nas scenariuszy, wojna z Rosją. A to dopiero początek. Dodatkiem są liczne wątki poboczne, które tworzą iście wybuchową mieszankę. Śledzimy losy zarówno naszych żołnierzy, jak i rosyjską agresję na Polskę, której nie jesteśmy się w stanie przeciwstawić, oraz nieudolność naszego rządu i różnorodne losy zwykłych ludzi, takich, jak ja czy każdy z was.
Czyta się doskonale, szybko, mając w podświadomości bardzo gorzkie deja vu.
Ta książka to kronika, lustro naszej rzeczywistości i mocny (chciałoby się napisać- cholernie mocny) political fiction, ale w wielu miejscach i nie fiction, ot misz masz jednego z drugim. Przy tym istnieje obawa, iż to co fiction za moment stanie się reality.
Gorąco polecam. A bracia Miłoszewscy niech się wezmą do roboty, czekam na kolejną książkę i film, jednego i drugiego autora.

 

poniedziałek, 22 maja 2017

[*] R.I.P.


Artysta mojego dzieciństwa i młodości, wspaniały głos, wielki talent i wyjątkowo ciepły, mądry człowiek. Wielka strata :(

Arcydzieło, czyli.... Dwie niedźwiedzice - Meir Shalev

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Bardzo lubię i cenię izraelską literaturę. Ma w sobie coś specyficznego, podobnie jak i sam Izrael.
Dwie niedźwiedzice to kolejna książka Meira Shaleva, którą miałam okazję przeczytać i kolejny raz jestem zachwycona.
Odrobinę zagadkowy i niejasny tytuł powieści nawiązuje w kilku miejscach do Biblii.
Chodzi m.in. o zamieszczoną w Starym Testamencie historię proroka, który rzucił klątwę na wyśmiewające go dzieci. W jej efekcie dzieci zostały rozszarpane przez tytułową niedźwiedzicę. Dwie niedźwiedzice to także gwiazdozbiór, pustyni, Abrahama i jego syna. Jak to się ma do treści książki? To już tajemnica, którą odkryjecie w trakcie lektury tej niezwykłej książki.
Główną bohaterką jest Ruta Tawori, nauczycielka Biblii. Książka ma specyficzną konstrukcję i jest jakby wywiadem rzeka z bohaterką, a jednocześnie wszystko układa się w pasjonującą opowieść, którą snuje właśnie Ruta. Opowiada ona trzypokoleniową historię swojej rodziny, której nigdy na przestrzeni lat nie szczędzono bólu i cierpienia. Ruta np. opłakuje zmarłego synka. Czy jakakolwiek matka potrafi sobie wyobrazić większy ból, większą stratę?!
Jest to jakby saga, ale nie do końca. To opowieść na równi o jednej bohaterce, jej najbliższych, jak i wielu pokoleniach im podobnych. Spora ilość wydarzeń, rozterek, zachowań, spojrzeń na wiele spraw jest ponadczasowa i znajdzie zastosowanie w większości epok. Całość opowiedziana różnorodnym językiem, z jednej strony prostym i ckliwym, z drugiej brutalnym, przepełnionym emocjami.
Dodatkiem, który sprawia, iż jest to jeszcze bardziej pasjonująca lektura, są wspaniałe opisy przyrody. Od razu rzuca się w oczy, iż autor szanuje naturę i poprzez tę książkę niejako oddaje jej hołd. Wiem, brzmi to może trochę patetycznie, ale tak właśnie czuję.
Z pewnością to bardzo mądra, ponadczasowa i zmuszająca do myślenia historia, której wydźwięk może znaleźć przełożenie na różne życiowe sytuacje.
Z książki przemawia (jak to w izraelskich pozycjach) swoiste rozżalenie, ale i pewność, że coś zostało bohaterom i ich narodowi odebrane, że wszystko jest nie tak, a jednocześnie zgodnie z planem pochodzącym z góry, od Stwórcy. Trudne do pogodzenia i zrozumienia wiem. Trzeba po prostu przeczytać. Ten żal za czymś co nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć, dotyczy na równi całego narodu żydowskiego, jak i pojedynczych bohaterów.
Najlepsze jest jednak zakończenie. Daje intelektualnie popalić i na bardzo długo pozostaje w pamięci.
Książka ma same plusy, ale tym co najbardziej mnie urzekło (jeżeli w ogóle w kontekście prozy Shaleva coś urzeka bardziej) jest sylwetka Ruty. Kobieta jest niesamowita. Tyle wycierpiała, a przy tym nie poddaje się, nie idzie tylko z prądem, nie zdaje się na to co zgotował jej los. Ruta walczy całą sobą, choć wiele razy miała ochotę zaszyć się w przytulnym miejscu i wyć z rozpaczy. Przy tym jest to kobieta inteligentna w pełni oddająca się swojej roli w moszawie. Dodatkowo ciąży na niej brzemię przechowywania tajemnicy, która zaważa na wszystkim. A jakby tego było mało, za Rutą ciągnie się śmierć. 

Nic więcej nie zdradzę. Napiszę tylko jeszcze, że na równi podziwiałam tę bohaterkę, współczułam jej, jak i miałam ochotę nią porządnie potrząsnąć. Wielką sztuką jest stworzyć tak niejednoznaczną postać.
Dwie niedźwiedzice to niezwykła, niebanalna, skomplikowana choć piękna i warta zadania sobie wysiłku powieść. Czytelnik który zdecyduje się na lekturę musi zdać sobie sprawę, iż będzie to spotkanie z prozą całkowicie odmienna od dotychczas znanej. W treści buzują najrozmaitsze uczucia, od miłości poprzez smutek i radość do namiętności i nienawiści, a nawet okrutnej chęci zemsty. Opowieść przepełniona jest żalem, ale i realnym spojrzeniem na świat i to co wynika z naszego życia, to co jesteśmy w stanie zmienić.
Książka angażuje czytelniku już od pierwszej strony. Gorąco polecam.


piątek, 19 maja 2017

Stosik...

Stosik przybył do mnie wczoraj :)
Tak się prezentuje w całości.... 
 A tak z podziałem na...kolumny:)

Egzemplarze recenzenckie od wydawnictw:




Egzemplarze od Księgarni Internetowej Platon24.pl 
Po kliknięciu na tytuł książki, przeniesiecie się do księgarni...
Nowy Jork...
Autorka pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu „New Yorkera”, po trosze hipisie, a po trosze chasydzie; opowiada o wielkich transakcjach finansowych i najdroższych sukienkach, których prototypy powstają w kuchenkach mikrofalowych. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Efektem jest książka, która zaprasza do wędrówki po tym fascynującym, mitycznym i wciąż nieznanym mieście. 
Za jeden wiersz cztery lata w chińskim więzieniu  
W lipcu 1989 roku, kiedy o czerwcowych wydarzeniach na placu Tiananmen dowiedział się już świat, Liao Yiwu, młody poeta wiodący dotąd beztroskie życie wagabundy, postanowił przemówić. Za publiczne wygłoszenie swego poematu Masakra został wtrącony do więzienia. Liao Yiwu spędził w zamknięciu cztery lata. Za jeden wiersz to wstrząsająca relacja z tego okresu: opis mało znanych realiów chińskiego więzienia, przemocy stosowanej przez strażników i współwięźniów, tortur, a także wszechogarniającej monotonii codziennego życia. Jednak nawet za więziennym murem pisarz potrafił znaleźć człowieczeństwo. 
Polacos
W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym. Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
Wyścig o Paryż
Niezwykła, oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o kobietach, które miały odwagę złamać obowiązujące reguły i stanąć na wojennym froncie. 
W cieniu Europy
to połączenie reportażu, rozważań o historii i dziennika z podróży po Rumunii, kraju położonym na granicy Europy, którego mieszkańcy posługują się językiem wskazującym na tęsknotę za łacińskim Zachodem. Autor obserwuje Rumunię dziś, ale nieustannie odwołuje się do przeszłości, bez której niczego tam zrozumieć się nie da.
W trzewiach świata
Eve Ensler poświęciła całe życie kobiecemu ciału: w jaki sposób o nim mówić, jak je chronić i doceniać. Sama jednak nigdy nie wsłuchiwała się we własny organizm, zraniony nadużyciami seksualnymi ojca. Dopiero praca w Kongo, gdzie Ensler spotkała kobiety, które doświadczyły okrucieństwa gwałtu i przemocy, zmienia jej spojrzenie. To doświadczenie oraz wyniszczająca choroba zmusiły ją, by na nowo przyjrzała się swojemu ciału: poddawanemu badaniom, ciętemu, kłutemu, wyczerpanemu. Ta książka to poruszający zapis walki z chorobą i zarazem metafora krzywd, jakie wyrządzamy naszej planecie.
Prom
czyli Mróz w skandynawskim wydaniu, tom 3.
Dzikusy
Poznaj powieść, na punkcie której oszalała cała Francja
Ironiczna i nieprzewidywalna mieszanka thrillera politycznego i rodzinnej sagi, która wciąga jak najlepszy serial
Po raz pierwszy w historii prezydentem Francji może zostać imigrant z Algierii. Tymczasem w podparyskim Saint-Etienne gwarną, algierską rodzinę Nerrouche trawi gorączka ślubnych przygotowań. Tylko młodego Krima, świadka pana młodego, dręczy rosnący niepokój. Nim miną 24 godziny, losy szalonego rodu i politycznej nadziei kraju skrzyżują się z wielkim hukiem.

Znaleźć, naprawić, wykończyć
Znakomita powieść szpiegowska, od której nie można się oderwać!

Rok po ujawnieniu istnienia tajnych więzień CIA w Polsce Ewa Górska, obecnie porucznik w stanie spoczynku, znów wikła się w niebezpieczną rozgrywkę. Na prośbę amerykańskiego dziennikarza próbuje dotrzeć do „taśm prawdy”, zawierających dowody na torturowanie podejrzanych o terroryzm przez agentów CIA. Tymczasem w Madrycie dochodzi do ataku na stację metra, a Górska i Kolski otrzymują informację o planowanych zamachach terrorystycznych w Londynie i… Warszawie.
Znakomita powieść cenionego włoskiego autora. Dlaczego spełniony mąż i ojciec decyduje się zdjąć z palca obrączkę, zmienić miejsce zamieszkania i obojętnie patrzeć, jak jego przeszłość powoli rozpada się na kawałki? 
„Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie” – pisze Martin Pollack, powracając do dręczących go tematów: wypierania pamięci o zbrodni w imię ochrony społeczeństwa, amputowanych traum, dziedziczenia winy, niewidocznego szlaku grobów, którymi naznaczona jest cała Europa Wschodnia. Zwraca też uwagę na historię uchodźctwa w naszej części świata i – co za tym idzie – na długą tradycję różnorodności etnicznej. Obnaża narracje, za pomocą których politycy chcą odgrodzić się dziś od uchodźców, a jednocześnie ujednolicić pamięć i zakłamać historię. Tymczasem ślady wielonarodowego bogactwa przebijają z każdej podróży autora i z kilku tysięcy starych fotografii.  
Kupione na wyprzedaży...ceny od 4,90 zł do 19,00zł. Książki z Wydawnictwa Literackiego to tzw. egz. po przejściach, ale doprawdy największą skazą Rotha (ta pomarańczowa) jest zagięty 1 (jeden) róg i to wszystko, Głód ma z kolei niewielką rysę na okładce.
Eco za 7,90 zł. egz. aż wołał...kup mnie :) a tych tytułów nam brakowało do kolekcji. Ich "wada" pomarańczowa kreska na okładce, kreska długości z 2-3 cm. 
Z kolei w książce Tokarczuk nie widzę żadnej rysy, kreski, nic, żadnej wady. No cóż...kosztowała 5,90zł. ale to chyba zaleta :)



 
 


wtorek, 16 maja 2017

Nie przysyłajcie kwiatów - Martin Solares

Wydawnictwo WAB, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Nie przysyłajcie kwiatów to druga powieść Martina Solaresa i po raz drugi poznajemy wyjątkowo mroczny obraz Meksyku. Porwania i zabójstwa, o których słyszymy co i rusz w tv są na porządku dziennym. Do tego dochodzi korupcja w najwyższych władzach, nieposzanowanie nikogo i niczego, kradzieże, defraudacje oraz rządy mafii.
Synonimem całkowitego bezprawia w Meksyku (kraju kojarzonym z plażami i tequilą) jest miasto Ciudad Juárez. To tam, jeszcze kilka miesięcy temu mordowano dziesięć osób dziennie, porywano co najmniej 2-3 każdego dnia i to tam było zagłębie kradziony w obu Amerykach aut.
Solares w swojej książce udowadnia, iż nie tylko Ciudad Juarez jest meksykańską ostoją bezprawia. Akcja książki rozgrywa się położonym nad Zatoką Meksykańską stanie Tamaulipas. Piękne krajobrazy, wspaniałe plaże, kolory to tylko ułuda, za którą kryje się...no właśnie co? A tego dowiecie się z lektury tej niesamowitej książki.
W tym jakże rzeczywistym kryminale mamy wszystko czego trzeba, żeby lektura usatysfakcjonowała najbardziej nawet wymagającego czytelnika. Jest porwanie córki
lokalnego biznesmena, skorumpowanie tych, którzy z racji pełnionych funkcji powinni pomagać ludności, jest wszechobecne zło, walka karteli. Jest także on, ostatni sprawiedliwy, niczym z klasycznych westernów, były policjant Carlos Trevina, na którego polują...koledzy po fachu, kiedyś mu bliscy, a teraz...
Do tego wszystkiego dochodzi kompania byłych wojskowych, którzy będąc na emeryturze przemianowali się na grupę najemników i płatnych zabójców w jednym. Oni z kolei pomagają jeszcze gorszym od siebie, którzy pragną przejąć władzę w mieście.
A to dopiero początek. Trzeba przyznać Solaresowi, że pisze doskonale, obrazowo, plastycznie, umiejętnie podkręcając akcję. Strona po stronie poznajemy mroczne oblicze Meksyku, jakże różne od tego blichtru i beztroski, który biją z folderów agencji turystycznych. Miasto w którym toczy się akcja, to miejsce, tak zdeprawowane, tak niebezpieczne, nieludzkie, iż w ostatnim czasie opuściło je 3/4 mieszkańców. Po prostu uciekli.
I mimo, iż jest to miejsce fikcyjne, to nie ma najmniejszej wątpliwości, iż Solares utworzył je składając fragmenty prozy życia z całego Meksyku. Dołujący obraz kraju, który ma tyle atutów, żeby stać się wspaniałym miejscem do życia.
Książka wciąga już od pierwszej strony. Jednocześnie przykuwa okrucieństwem, złości na niemożność zrobienia porządku tam na miejscu. Autorowi udało się wszystko tak nakreślić,iż treść wywołuje wiele skrajnych emocji. To wielki atut.
Gorąco zachęcam do lektury. Dla mnie to świetna społeczno-obyczajowa powieść z wątkiem kryminalnym, powieść, która powinna być przestrogą, a jednocześnie bestsellerem


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24 (klik)  
https://platon24.pl/ksiazki/nie-przysylajcie-kwiatow-115186/






 

sobota, 13 maja 2017

Projekt Królowa - Dominka Rosik

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4-/6
8 zupełnie obcych sobie osób nagle budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Nic o sobie nie wiedzą, nie mają pojęcia gdzie i dlaczego się znajdują. Nie pamiętają niczego z poprzedniej nocy, dnia. Nie wiedzą czy mogą sobie nawzajem zaufać, czy też wręcz odwrotnie. Poddadzą się czy będą walczyć? Co się za tym kryje?
Narratorami są trzy (spośród 8 uwięzionych) osoby, każda z nich inna. Ciekawy zabieg.
Pomysł na fabułę choć wtórny (i w wielu filmach, książkach zdarty do bólu) niezły. Jednak minus zdecydowanie daję za wolne, bardzo wolne tempo akcji. Niestety, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. Dlatego lekturę zdecydowanie odradzam osobom lubiącym książki na zasadzie zabiligoiuciekł. 

Największym minusem jest spora przewidywalność. Niespodziewane zwroty akcji nie są najmocniejszą stroną tej lektury. Podobnie sytuacja ma się z zadaniami, jakie muszą wykonać bohaterowie.
Niby wszystko ok, sprawnie napisane, nieźle ukazane, ale przez całą lekturę wszystko wręcz krzyczało...to już było. Sam pomysł (jak napisałam wcześniej) w zasadzie jego zarys, szkielet to wtórnik. W sumie nie miałabym nic przeciwko jego wykorzystaniu. Wszak trudno jest wymyślić w literaturze coś bardzo nowatorskiego. Jednak autorka popełniła karygodny błąd wykorzystując motywy znane z innych książek,
filmów. Nie we wszystkich momentach, ale moim zdaniem w zbyt wielu, zbyt mało dodała własnych elementów. Całość z grubsza przypomina coś pozlepianego z elementów innej książki, gdzie pojedyncze luźne miejsca są zapełnione własnymi pomysłami.
To minusy. Książka ma jednak także plusy. Z jakiegoś powodu dałam jej ocenę 4-/6, a nie np. 2/6.
Do zalet z pewnością należy zaliczyć ciekawie nakreślone sylwetki postaci oraz krok po kroku, dosyć dokładne ukazanie zmian, jakie zachodzą w ich charakterze, w postrzeganiu świata, otoczenia, samych siebie. Postaci wraz z kolejnymi przeczytanymi rozdziałami zmieniają się i to bardzo. I to chyba największa zaleta Projektu Królowa. Mogę śmiało napisać, iż motyw psychologiczny (szeroko rozumiany) jest tym przewodnim w książce.
Ciekawe jest także powołanie do życia na kartach książki tak różnorodnej galerii postaci. Różnice ich charakterów dodają książce kolorytu. Mamy szeroki przekrój charakterów, od osób wycofanych, nieśmiałych, poprzez despotyczne, śmiałe, genialne, aż do... a tu nie zdradzę, zachęcam za to do lektury.
Projekt Królowa mimo kilku wad, to niezła lektura, której warto dać szansę. Z pewnością sięgnę po kolejny tom. Mam tylko żal do autorki o te wtórniki, wykorzystania pomysłów z innych książek, filmów. Dominika Rosik pisze nieźle, ciekawie i uważam, że stać ją na więcej. Mam nadzieję, że to udowodni w kolejnych książkach.
 

piątek, 12 maja 2017

Masa. O żołnierzach polskiej mafii

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 3/6
Recenzja mojego męża.

Kolejna pozycja z byłym pruszkowskim gangsterem Jarosławem Sokołowskim ksywka Masa w roli głównej. Seria powstała we współpracy gangstera z dziennikarzem i pisarzem Arturem Górskim.
Tym razem omawiana jest kwestia karków, zwykłych, szeregowych żołnierzy mafii, ludzi od czarnej roboty.
Są to głównie ochroniarze, ludzie odbierający to co zdaniem mafiozów im się należy, kierowcy, drobni przemytnicy, z reguły ludzie o podstawowym wykształceniu, niskim IQ i bez jakichkolwiek zasad moralnych. To o nich opowiada Masa, ale nie tylko on. 

Górski sporo miejsca w książce poświęca postaciom kolejnych żołnierzy, a także im samym oddaje głos.
Dodatkowo w tym tomie serii pojawia się rozmowa z psychoterapeutą, który wiele godzin przepracował z bandytami. Ciekawe jest jego spojrzenie na wiele kwestii.
Czyta się jak to Masę, raz lepiej, raz gorzej. Sporo w książce powtórzeń z poprzednich części. Ot lektura służąca zabiciu kilku godzin, gdy nie ma się nic lepszego ro zrobienia. Jednak nie ukrywam nie jest to literatura wysokich lotów. Można jak najbardziej przeczytać, dla odprężenia, dla relaksu. Nie oczekujmy jednak zbyt wiele. Nawet wspomniany przeze mnie relaks nie jest na wysokim poziomie.
Pomijając walory  literackie (albo ich brak) cała seria budzi we mnie od początku pewien niesmak. Oburza sam fakt, iż tak wielu żyje dostatnio zarabiając na krzywdzie, nieszczęściu innych. To jedna sprawa. Inna z kolei to fakt, wydawania wspomnień, zwierzeń gangstera, co jakby nie było jest formą może nie tyle gloryfikacji jego działalności, sposobu wcześniejszego życia, co pokazaniem, że można w ten sposób dostatnio, często spokojnie przez długie lata żyć.
Dodatkowo kwestie moralne, sam fakt w jaki sposób żyje teraz Masa..w luksusie, doskonałym klimacie, delektując się najlepszym jedzeniem, winem, cygarami. Bycie świadkiem koronnym opłaca się i nie ukrywajmy może być kuszące dla wielu młodych ludzi. Najpierw iść drogą przestępstwa, żyć dostatnio, póżniej zostać świadkiem koronnym i żyć w dostatku. W jakim celu harować od pierwszego do pierwszego?
Mocno żenujące w kontekście tego jak żyją miliony Polaków.
Poza tym dochodzi też kwestia wiarygodności opowieści Masy.
Czy warto czytać, sami zdecydujcie.

środa, 10 maja 2017

Zapowiedź...najbardziej oczekiwany kryminał roku!



Premiera: 14.06.2017

Czy gdybyś mógł wejść drugi raz do tej samej rzeki, popełniłbyś te same błędy?
Z końcem kariery policyjnej przed Leonem Brodzkim jeszcze jedno, najtrudniejsze zadanie. W serii niewyjaśnionych zbrodni, do których dochodzi w Toruniu, Brodzki odkrywa pewną prawidłowość – to powtórzone zagadki sprzed lat, które były najtrudniejszymi w jego karierze. Morderca, nazywający siebie Heraklitem, ewidentnie chce, by Brodzki ponownie przeszedł przez piekło makabrycznych zbrodni. Tylko tym razem mają to być zbrodnie doskonałe… Kto brutalnie okalecza ofiary? Kto kryje się pod numerem telefonu 511 867 571?
I co zrobi Brodzki, gdy w sprawę zostanie uwikłana jego córka? Jaką cenę zapłaci za odkrycie prawdy?

Brodzki co noc śni o wiślanej otchłani, w której toną ludzie…

Choć podobno dwa razy nie da się wejść do tej samej rzeki, policjant będzie musiał odbyć powtórkę swojej drogi zawodowej… i swojego życia.

ROZPOCZNIJ MORDERCZĄ GRĘ

poniedziałek, 8 maja 2017

Czas burzy - Adrian Grzegorzewski

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Czas burzy to 2. tom bardzo dobrej serii Czas tęsknoty. 1. tom recenzowałam 3 lata temu. Ale ten czas leci. Recenzja tutaj (klik).
Pamiętałam, iż tom 1. bardzo przypadł mi do gustu. W związku z tym, że różnie to bywa z kolejnymi częściami serii, odrobinę obawiałam się, jak autor poradzi sobie z kolejnym tomem.
Zupełnie niepotrzebnie. Czas burzy jest jeszcze lepszy niż jego poprzednik.
Ponownie spotykamy bohaterów tak dobrze już znanych i śledzimy ich dalsze perypetie, rozwój ich miłości, o którą tak zażarcie walczyli w 1. tomie, a która z racji różnych narodowości (Polak, Ukrainka) była skazana na potępienie.
Tym razem akcja toczy się w trakcie II wojny światowej m.in. w okupowanej Warszawie, na Ukrainie, w trakcie walk AK, walk o Wilno i w Powstaniu Warszawskim.
Adrianowi Grzegorzewskiemu udało się stworzyć niezwykle ciekawą i wciągającą lekturę, która jednocześnie jest niezłą lekcją historii.
Wydarzenia autentyczne przeplatają się z fikcyjnymi, postaci historyczne jak np. Rotmistrz Pilecki, czy dowódca kompanii Rudy batalionu Zośka - porucznik Andrzej Romocki Morro towarzyszą tym, które wymyślił autor. Wszystko idealnie zgrane, dopasowane, przenikające się.
Do tego doskonałe, umiejętnie podkręcane tempo akcji, trudne decyzje przed którymi stają bohaterowie, dramatyczne wydarzenia i wiele uczuć, choć nie należy mylić tego z infantylnością czy romansidłem. Nic z tych rzeczy.
Książka oscyluje na granicy powieści społeczno-historyczno-obyczajowo-przygodowej. Taki miks, w którym Grzegorzewski wszystko doskonale wymieszał i wyważył. 

Polecam i bardzo żałuję, że to ostatnia część.



Wotum nieufności - Remigiusz Mróz

Wydawnictwo IV Strona, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.

Remigiusz Mróz to najgłośniejsze i najpłodniejsze nazwisko literackie w Polsce. Każda jego kolejna książka (a tworzy z zastraszającą wręcz prędkością) to pewny bestseller. Moja żona, czyli autorka tego bloga, zaczytuje się w jego książkach choć nie wszystkie ocenia tak samo. Uwielbia serię z Chyłką i Zordonem, która mnie trochę śmieszy. Bardziej przypadła mi do gustu seria Parabellum.
Postanowiłem także sięgnąć po Wotum nieufności. Bardzo lubię political fiction i byłem ciekaw jak Mróz poradzi sobie z tym zagadnieniem. Czytając książkę miałem nieodparte wrażenie, iż polityki w książce co niemiara, ale fikcji już niestety mniej, dużo mniej. To tyle odnośnie określenia - political fiction.
Książka ma wiele atutów i czyta się ją doskonale mimo, iż wymaga sporego skupienia.
Jak zwykle u Mroza atutem są doskonale odmalowani, pełnokrwiści i niezwykle różnorodni bohaterowie. Jednych można lubić (zdecydowana mniejszość) innych nie, niektóre osoby wzbudzają wręcz obrzydzenie, ale z pewnością wobec żadnej postaci nie pozostanie się obojętnym.
Do tego dochodzi niesamowite wprost tempo akcji i wielość wątków pobocznych plus jeden będący osia główną. Tak, wątków jest w książce co niemiara, ale co istotne, wszystkie są konsekwentnie prowadzone, nic się nie plącze, nie gubi, nie ulatuje w niebyt, co jest niestety plagą wśród wielu polskich autorów. Nie wiem doprawdy, jak Mróz to robi, rozrysowuje wątki kolorami, czy inaczej?!
Polityka i wszystko co z nią związane, są kwintesencją książki. Tym samym fabuła jest brudna, momentami odrażająca, obrzydliwa, ukazuje ludzi oraz ich najniższe instynkty, żądze oraz to do czego są zdolni w imię szeroko pojmowanej władzy. Straszne, bo jestem przekonany, iż jest to bardzo prawdziwe i mniej więcej to samo, tego samego kalibru i brudu rzeczy dzieją się tuż za rogiem, w świecie vipów, posłów, ministrów. Często to o czym słyszymy w tv, czytamy w prasie przeraża, budzi obrzydzenie. Mróz w Wotum nieufności pokazuje, iż może (i zapewne jest) być jeszcze gorzej.
Kolejnym atutem jest wplecenie w fabułę nowoczesnej technologii. Przebija się ona we wszystkich powieściach Mroza, ale w tej jest wyraźna jak w żadnej dotąd.
Wotum nieufności, nowość made by Mróz, czyta się z wielkim zainteresowaniem choć nie ukrywam, iż w niektórych miejscach (jeżeli chodzi o główne założenia) jest to kalka m.in. House of Cards. Ale zdawałem sobie z tego sprawę, iż tak może być. Wszak lojalnie o tym uprzedza notka wydawcy.
Nagana należy się jednak korekcie. W kilku miejscach powtarzają się ciągle te same słowa. Doprawdy jeżyk polski jest dosyć bogaty, można użyć różnorodnych synonimów. Mimo tej drobnej wady gorąco zachęcam do lektury niniejszej książki. Dobra rozrywka, boleśnie realna, wzbudzająca lekkie obawy o to co dzieje się tuż obok nas gwarantowana.

niedziela, 7 maja 2017

Nic oprócz śmierci - Magdalena Knedler

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 1/6
Przeczytałam Tylko do 63. strony i dalej nie mam najmniejszego zamiaru. Już wyjaśniam dlaczego.
Książka ma kiepską, kiepściutką akcję. Takie wrażenie odniosłam po lekturze kilku pierwszych rozdziałów. Mniej więcej przy 50. stronie uznałam, że raczej powinnam sobie darować dalszą lekturę. Książka nie zainteresowała mnie. Jednak postanowiłam dać głównej bohaterce Annie Lindholm szansę. Powodem była nie moja sympatia do tej kobiety, a fakt, iż część akcji rozgrywa się w Wiedniu, mieście w którym mieszkam i które kocham, ba uwielbiam.
Jednak, gdy dotarłam do dołu 63. strony odpuściłam sobie. Ręce, nogi, wszystko mi opadło, ponieważ zobaczyłam takiego kwiatka....

Dla tych, którzy w powyższych zdaniach nie widzą nic złego wyjaśniam, Koncert Noworoczny odbywa się nie w Operze Wiedeńskiej, a w Musikverein. To zupełnie inne budynki, oddalone od siebie o jakieś 1,5 kilometra. To co napisała pani Knedler w swojej książce to wręcz profanacja. Filharmonicy Wiedeńscy co roku grają Koncert Noworoczny w Złotej Sali Musikverein. Musikverein jest centrum muzyki klasycznej dla wielbicieli tego gatunku w Wiedniu. Podpowie to nawet zwyczajna wikipedia.Nie potrzebny jest doktorat, czy znajomość niemieckiego, żeby znaleźć tak podstawowe informację. Tylko odrobina dobrych chęci i podejście z szacunkiem do czytelnika.
Szczerze, nie wyobrażam sobie, jak można zrobić taki karygodny błąd, nie przygotować się merytorycznie do pisania książki. To lekceważenie czytelnika. 
W związku z tym za dalszą lekturę i znajomość z twórczością autorki podziękuję mimo, iż książka Dziewczyna z daleka przypadła mi do gustu.. 
Aha i jeszcze jedno, dziwią mnie wysokie oceny tej książki, zachwyty nad drobiazgowością opisów Wiednia i doskonałym przygotowaniem autorki. Mnie ten jeden (jakże istotny) błąd wystarczył, żeby uznać, iż pisarka nie przygotowała się do swojej pracy. Jako czytelnik nie toleruję czegoś takiego, choćby na kolejnych stronach były najbardziej drobiazgowe i prawdziwe opisy.

sobota, 6 maja 2017

Dom nad jeziorem - Kate Morton

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6 
Dom nad jeziorem to kolejna doskonała książka autorstwa Kate Morton, kolejna, która od początku wciąga i trzyma w napięciu.
Akcja, jak to u tej pisarki, toczy się dwutorowo - współcześnie oraz w 1933 roku. Co istotne, obie płaszczyzny czasowe doskonale się uzupełniają i przeplatają. Dzięki takiemu zabiegowi poznajemy wydarzenia z różnych punktów widzenia, na które często ma wpływ nie tylko osoba narratora, ale także różnica kilkudziesięciu lat. Na pewne sprawy inaczej patrzy ktoś żyjący na początku XX wieku, a inaczej osoba żyjąca w XXI wieku. Różnica czasu licząca 70 lat to bardzo dużo.
Do tego mamy opuszczone domostwo z wielką tajemnicą i dochodzenie. Całość intryguje, ponieważ (jak to w życiu bywa) śledztwo prowadzi młoda policjantka Sadie Sparrow , która zaczyna zadawać niewygodne pytania o przeszłość znanej rodziny i przedziera się przez gąszcz tajemnic. Wyjątkowo dociekliwie prowadzi dochodzenie wokół seniorki rodu, znanej autorki poczytnych kryminałów, która żyje w bajkowym domu w Hampstead. Policjantka nie zdaje sobie sprawy, iż może to być dla niej bardzo niebezpieczne. Śledztwo prowadzone bardzo drobiazgowo doprowadzi do.... To już tajemnica, której oczywiście nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej, jak i innych książek Kate Morton.
Pisarka stosuje schemat stary, jak przysłowiowy świat. jednak doskonale on się sprawdza i mimo tego, iż większość czytelników czytała podobne książki co najmniej kilkakrotnie, Morton ani przez chwilę nie nudzi. Stworzyła powieść, w której umiejętnie dozuje napięcie i powoli odkrywa kolejne elementy układanki. Smaczku dodają opisy angielskiej rzeczywistości, tej obecnej i tej sprzed 70 lat oraz wplecenie całej intrygi w iście bajkowy klimat mrocznego domu i otaczającego go bajecznego ogrodu.
Dodatkowym atutem jest fakt, iż wydarzenia są w wielu momentach zaskakujące, nieprzewidywalne. Doskonała lektura, polecam.



Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Conrad24.pl (klik)
https://ksiegarnia.conrad24.pl/16285__kate-morton

wtorek, 2 maja 2017

Syn - Philipp Meyer

Wydawnictwo IV Strona, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Bardzo dobrze napisana, epicka podróż w czasie i rozprawa z mitem o założeniu USA. 
Głównymi bohaterami oprócz Stanów Zjednoczonych jest rodzina McCulloughów z Teksasu. Losy rodu śledzimy od 1849 roku od najazdu Komanczów na rodzinne ranczo poprzez XIX i XX wiek. Historia kolejnych pokoleń wpleciona jest w dzieje USA. 
Mistrzowsko ukazana jest nie tylko historia kraju, ale także jego dziedzictwo kulturowe zarówno w odniesieniu do rdzennej ludności jak i nowo przybyłych osadników. 
Co istotne, Meyer niczego nie ukrywa, niczego nie wybiela, nie upiększa. Historia Ameryki ukazana jest z całym dobrodziejstwem, co oznacza przede wszystkim mnóstwo wstydliwych epizodów, o których wielu chciałoby zapomnieć. Przemoc, rasizm w najgorszym wydaniu, gwałty, morderstwa, kradzieże, chaos to wszystko znajdziemy w tej opowieści.
Do tego dochodzą ogromne, zbyt wiele niszczące przemiany, których kiełkowanie, rozwój i konsekwencje autor świetnie ukazał. Na przestrzeni życia głównego bohatera, nestora rodu Eliego, Teksas, który jest główną areną wydarzeń, zmienia się nie do poznania. W kolejnych dekadach jest jeszcze gorzej. Dochodzą wojny, wydobycie ropy, walka o każdego centa i każdą pędź ziemi. Czy w tym wszystkim znajdzie się miejsce na przyzwoitość, moralność?
Niewątpliwym atutem powieści są świetne nakreślenie bohaterów. Większości z nich nie polubimy, ale z pewnością na długo zostaną w pamięci czytelnika. 
Całość stanowi arcyciekawe studium człowieka, przemian kraju, szeroko rozumianych zmian i tego, jak bardzo naszym życiem kierują nienawiść i żądza oraz jak bardzo i od jak dawna podzielone jest amerykańskie społeczeństwo, i to pod każdym względem.
Syn jest bardzo dobrą książką, jeżeli ktoś oczywiście lubi takie klimaty rodem z Dzikiego Zachodu. Całość w iście epickim stylu, z rozmachem, dopracowana do perfekcji, porywającą wielowątkową historię, pełnokrwistych bohaterów. Całość czyta się świetnie. 
Nie dziwię się, iż Syn znalazł się w finale Nagrody Pulitzera dla najlepszej powieści 2015 roku i zyskał uznanie zarówno krytyków, jak i czytelników. Ta opowieść to powrót do starego, dobrego pisarstwa w wielkim stylu ala Steinbeck.

Cela 7 - Kerry Drewery

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Nie ukrywam, podeszłam do tej książki odrobinę sceptycznie. Jednak ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu czytało się doskonale. Co prawda musiałam chwilę przyzwyczajać się do specyficznego stylu narracji autorki, ale było warto.
Książka mimo, iż z założenia przeznaczona jest dla młodszego niż ja czytelnika, z pewnością przypadnie do gustu osobom w różnym wieku.
Na spore uznanie zasługuje główna postać, zaledwie 16-letnia dziewczyna, która staje przed nie lada wyzwaniem. Pewnego dnia Marta przyznaje się do zamordowania znanego i uwielbianego celebryty. Błyskawicznie trafia do celi. O jej przyszłości mają zdecydować telewidzowie reality show. Niewyobrażalne prawda?! Niemożliwe do zaistnienia w naszym świecie. Ale czy na pewno? Nie jestem tego tak bardzo pewna. Świat zmienia się błyskawicznie, na naszych oczach, w ciągu kilku dni to co było nieetyczne, niemożliwe staje się normą. I odwrotnie. W trakcie lektury trudno się nie zastanawiać, nawet ot tak mimochodem...co by było gdyby u nas, tuż obok nas, w naszym mieście, kraju było jak w książce? Co by było gdyby to nie sądy, policja, prawnicy pilnowali prawa, wymierzali sprawiedliwość, a czynili to zwyczajni ludzie? Czy potrafilibyśmy oprzeć się wydawaniu wyroków? Czy na pewno większość ludzi ogarnęłoby wtedy przerażenie? Te i wiele innych pytań automatycznie przychodziły mi na myśl w trakcie lektury.
Świat zaprezentowany przez autorkę jest niesamowicie realistyczny. W niektórych momentach aż dreszcze przechodzą na równi z zaskoczenia, jak i przerażenia, że coś takiego może się w rzeczywistości zdarzyć i to nie za xx lat, ale w zasadzie..niedługo. Oby jednak nie

Co dla mnie szczególnie istotne, autorce udało się nakreślić postać pełnokrwistą, ale przy tym uniknęła cukierkowatej infantylności, która zbyt często bywa domeną książek przeznaczonych dla młodszych czytelników. Inni bohaterowie także są doskonale odmalowani.Jednych się lubi, innych nie znosi, ale wobec żadnej z postaci nie pozostaje się obojętnym.
Narracja, do której (jak wspomniałam) początkowo musiałam się przyzwyczajać doskonale się sprawdziła. Ukazanie całej historii z punktu widzenia różnych osób było doskonałym pomysłem.

Cela 7 wciąga zarówno sylwetkami bohaterów, błyskawicznie rozwijającym się tempem akcji, jak i nierealności, a jednocześnie ogromnym realizmem opisywanej sytuacji. Niecierpliwie czekam na kolejną książkę.

poniedziałek, 1 maja 2017

Obrońca skarbów Karol Estreicher - w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki - Marta Grzywacz

Wydawnictwo Naukowe PWN, Moja ocena 3,5/6
Na przestrzeni wieków z naszego kraju zrabowano bardzo dużo najróżniejszych dzieł sztuki. Napisano o tym wiele książek.
Kolejna z nich jest pozycja, której autorką jest Marta Grzywacz.
Obrońca skarbów...
jest fabularyzowanym dokumentem traktującym o nieudane próby ukrycia dzieł sztuki. Sprawcą tego był tytułowy Karol Estreicher, historyk sztuki, który wraz z grupą naukowców przygotowywał się do wywiezienia i ukrycia bezcennego dla nas ołtarza Wita Stwosza. Ale nie tylko ten skarb padł ofiarą nazistów, nie tylko o nim traktuje książka. Zapakowane do wywiezienia z Krakowa, z Polski zostają także m.in. arrasy Zygmunta Augusta, Dama z gronostajem i inne dzieła mistrzów.
Praca była żmudna, skomplikowana, a zespół chcący za wszelką cenę ochronić nasze skarby składał się z wielu osób, nie tylko Estreichera. Czy i na ile udało im się zrealizować plan? Tego dowiecie się z lektury tej ciekawie napisanej książki.
Jak wspomniałam, pozycja ta ma charakter dokumentu fabularyzowanego. Fakty historyczne przeplatają się z ciekawie nakreślona akcją. Sporo w opowieści momentów dramatycznych, kilka paradoksalnie komicznych. Czyta się nieźle, choć autorce nie udało się uniknąć pewnych błędów. Kłopotów może sprawić lekki chaos chronologiczny. Drażnią też wstawiane w tekst wymyślone dialogi.Nie ukrywam, iż wolałabym, żeby autorka podeszła do sprawy w sposób bardziej naukowy.
Na minus poczytuję także fakt, iż sam Karol Estreicher wymieniony w tytule książki, pojawia się w treści w zbyt małym jak na mój gust stopniu. A szkoda. To była bardzo ciekawa
postać. Liczyłam na więcej Estreichera w opowieści o Estreicherze.
Poza tym bardziej karygodny błąd merytoryczny, to fakt, iż Grzywacz uważa, że przywódców Polskiego Państwa Podziemnego aresztowano w Moskwie. Błąd. Proponuję się doszkolić w tym zakresie. Książka, jak widać ma kilka minusów, ale i tak uważam, że warto po nią sięgnąć. Szczególnie cenna będzie ona dla osób umiarkowanie interesujących się historią. Lekko sensacyjny charakter opowieści zdecydowanie takie osoby zainteresuje.

sobota, 29 kwietnia 2017

Zła waluta - Ewelina Dyda

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 3/6
Zła waluta to nowość i debiutancka książka Eweliny Dydy. Jest to także niezła powieść miejsko-społeczna, bardzo ciekawy przewodnik po Tarnobrzegu i bardzo kiepski kryminał. To tak krótko o książce, która ku mojemu pewnemu zdziwieniu plasuje się dosyć wysoko na liście bestsellerów. .
Mam wrażenie, iż debiutująca autorka chciała się wzorować na mistrzach gatunku noir, ale jej nie wyszło.
Najpierw plusy. Przede wszystkim genialnie nakreślony obraz Tarnobrzega, miasta o którym każdy wie, że jest, a tak na prawdę niewielu je zna. Realizm miejski wyszedł autorce mistrzowsko. Do tego dodała duszny, parny, senny, przytłaczający klimat małej, prowincjonalnej mieściny. Miodzio. Nie będąc nigdy w Tarnobrzegu od razu chciałam z niego uciekać.
Bohaterowie, ich opisy, przekrój społeczny, intelektualny, wiekowy. Świetnie nakreślona każda z osób. Kolejny plus.

Pośrodku pomiędzy zaletami i wadami ustawiłabym samego głównego bohatera, początkującego prywatnego detektywa, człowieka ze specyficznym poczuciem humoru. Ciekawa postać, ale... ma jeden minus. Moim zdaniem powinien być odrobinę bardziej...hmmm...drapieżny, mieć większe za przeproszeniem jaja. Tego oczekuję od śledczego w mrocznym kryminale. Rau choć to bardzo ciekawa, sympatyczna, dodająca kolorytu postać, w tym zakresie wydaje się być prawie całkowicie wykastrowany. Ale uroku książce dodaje. Z tym, że chyba urok głównego bohatera to nie jest to co najważniejsze w kryminale i to do tego mrocznym, czarnym.
Minusy, to przede wszystkim kiepściutkie śledztwo. Dlatego napisałam, że to fatalny kryminał. Bardzo, bardzo nędzna intryga i równie nędznie prowadzone dochodzenie.
Co prawda akcja śledcza toczy się, powoli, bardzo powoli, ale do przodu. Miałam jednak cały czas wrażenie, jakby to było na siłę, z przymusu. A nie tak powinno wyglądać śledztwo w kryminale noir do jakiego pretenduje niniejsza pozycja.
Jeżeli chodzi o dialogi, to sprawiają wrażenie, jakby je pisały dwie różne osoby. Część z nich fajna, z ikrą, z poczuciem humoru, ripostą, taka jakie lubię. Pozostała część..takie lelum polelum, bez ładu i składu.
Poza tym zbyt dużo zbyt drobiazgowych opisów, które absolutnie niczego do fabuły nie wnoszą...poza zapełnieniem stron. Nie chodzi mi o opisy samego miasta czy postaci. Te jak wspomniałam są wielkim atutem. Chodzi mi o szczegółowe do bólu opisy, które tak na prawdę nie wiadomo po co są w treści umieszczone.
Książka bestsellerem z pewnością nie jest. Toteż nie ukrywam, iż z wielkim zdziwieniem czytam entuzjastyczne opinie tak wielu osób. Niewątpliwie ta nowość Wydawnictwa WAB ma sporo plusów i minusów. Sami zdecydujcie czy chcecie ją czytać, czy nie. 

środa, 26 kwietnia 2017

Stosik



Kupiony na wyprzedaży :) Ceny książek od 5,90zł. do 24,90zł. Najdroższa była Historia Wenecji, moje marzenie książkowe, bo w samym mieście byłam już kilkanaście razy. 

Najtańsze były opowiadani Johna Updike.

Wierzyć i niszczyć. Intelektualiści w machinie wojennej SS.
Elita. Ekonomiści, prawnicy, lingwiści, filozofowie. Inteligentni, wykształceni, błyskotliwi.
Ich dzieciństwo przypadło na lata Wielkiej Wojny. Codzienność wyznaczały głód, żałoba i walka o przetrwanie. Dojrzewali w społeczeństwie chaosu, nędzy i ekonomicznej ruiny. Dla wielu z nich Niemcy weimarskie były państwem w agonii. Rozbitym, zadłużonym i upokorzonym, bo to na nie zrzucono całą odpowiedzialność za wybuch światowego konfliktu i jego skutki.
Kiedy pojawiła się nadzieja na odrodzenie, włączyli się w proces budowy Tysiącletniej Rzeszy z entuzjazmem i wiarą, kładąc naukowe podwaliny nazistowskiej ideologii. 

Listy do mojego oprawcy. 
11 lutego 1979 w Iranie zwyciężyli zwolennicy rewolucji islamskiej. Huszang Asadi zawsze pragnął wolności i sprawiedliwości, był żarliwym patriotą i wierzył, że w nowej rzeczywistości już nikt nie będzie głodny i bezdomny, a dyktatura szachów przejdzie do historii. A potem znalazł się w piekle. Trafił do więzienia na fali rozprawy z opozycją. Śledczy kazali nazywać się braćmi, bo w republice islamskiej każdy prawowierny mężczyzna nosi to miano przed imieniem. Bracia kontrolowali jego sen, jedzenie i każdy ruch. W imię religii używali bata i kajdanek. Decydowali, kiedy wolno mu zdjąć przepaskę z oczu. Poniżali i torturowali. Po 682 dniach Asadi wyrzekł się godności i ideałów. 
W poszukiwaniu ojczyzny. Wspomnienia z chińskiego obozu pracy.
Tytuł mówi chyba sam za siebie. Chiński obóz pracy na pustyni Gobi. Wspomnienia Gao Ertai to opis działania machiny terroru i dyktatury - którym ulegają wszyscy bez względu na pochodzenie, wykształcenie i zawód, przed którymi uciec można tylko w bezwzględne posłuszeństwo i całkowitą podległość, których nie sposób pojąć ani wytłumaczyć. To także wstrząsające źródło do najnowszej historii Państwa Środka, o którym ciągle tak mało wiemy.

Łzy mojego ojca i inne opowiadania Johna Updike.
Najnowszy zbiór opowiadań Johna Updike`a to nostalgiczna wyprawa do jego rodzinnej Pensylwanii, opowieści z podmiejskich dzielnic Nowej Anglii i relacje z zagranicznych wojaży.
Chicago.

Nowa książka (nowa w naszej kolekcji) ze świetnej serii Kontynenty Wyd. Smak Słowa. 
W swojej nowej powieści Al-Aswani podejmuje temat wykorzenienia i multietniczności, eksplorując możliwości życia na styku różnych tradycji i kultur. Jego bohaterowie - egipscy i amerykańscy studenci oraz wykładowcy - pracują lub uczą się w Centrum Medycznym Uniwersytetu Illinois. Amerykańska uczelnia staje się świadkiem ich wzlotów i upadków, miłości, tęsknot i bolączek. 

Jedenasta powieść, osiemnasta książka.
J.w. seria Kontynenty :)+ moja ukochana skandynawska literatura. Idealne połączenie.
Książka jest portretem starzejącego się intelektualisty, Bjørna Hansena, który żyjąc w poczuciu przypadkowości, niedopasowania i nudy, decyduje się podjąć radykalne środki, żeby temu zaradzić. Zostawia żonę i małe dziecko, by razem z kochanką przeprowadzić się z Oslo do Kongsberg, na prowincję, gdzie zamierza rozpocząć nowe życie. 

Wiążąc koniec z końcem Paula Austera.
Książka autobiograficzna, z pewnością ciekawa dla tych wszystkich, którzy w życiu pisarza pragną znaleźć klucz do jego twórczości, czyli m.in. dla mojego męża.
I Alberto Moravia (którego kocham) x2:
Konformista.

Marcello za wszelką cenę pragnie normalności. Rozpamiętując wydarzenia z dzieciństwa, które ukształtowały jego życie, angażuje się w działalność rosnącego w siłę ruchu faszystowskiego.
Gdy otrzymuje zlecenie zabicia dawnego profesora, nie waha się nawet przez moment – zdaje sobie sprawę, że tylko krew może zmyć krew. Postanawia wykonać wyrok podczas zaplanowanej podróży poślubnej do Paryża. Zadanie okazuje się jednak bardziej skomplikowane, a sam Marcello wplątuje się w sieć namiętności i pasji, w której będzie musiał się odnaleźć. Moravia, analizując ludzką psychikę, gra symbolami i metaforami, które czynią jego powieść wciągającą i uniwersalną. 

Pogarda.
Tym razem to powieść psychologiczna ukazująca śmierć miłości i niewinności.
Pierwsza krucjata. Wezwanie ze wschodu.
W 1096 roku kwiat rycerstwa europejskiego ruszył wyzwalać Jerozolimę z rąk muzułmanów. Bezpośrednią przyczyną pierwszej krucjaty miało być przemówienie papieża Urbana II wygłoszone w Clermont. Co sprawiło, że zaczął nawoływać do świętej wojny, obiecując w zamian odpuszczenie grzechów? Peter Frankopan poszukuje odpowiedzi na te pytania nie tam, gdzie jego poprzednicy, ale w stolicy cesarstwa wschodniego, w Konstantynopolu. Przejrzyście przedstawia splot interesów politycznych cesarstwa i papiestwa, który doprowadził do świętej wojny.

Na ratunek Italii.
To opowieść o ratowaniu dzieł sztuki zrabowanych z Włoch podczas II wojny światowej.
Szlachetny Żyd Hitlera. Życie lekarza biedoty Edwarda Blocha.

Autorką jest pani, która napisała m.in. świetnie opracowany Wiedeń w czasach Hitlera i biografie cesarzowej Sisi, Brigitte Hamann. 
Bohaterem tej książki jest urodzony w Czechach dr Eduard Bloch (1872-1945) był lekarzem domowym matki Hitlera, Klary. Z pełnym cierpliwości oddaniem opiekował się swoją chorą na raka pacjentką aż do ostatnich chwil jej życia w 1907 roku. W tym właśnie czasie ten pobożny Żyd zawarł bliższą znajomość z osiemnastoletnim Adolfem Hitlerem. Gdy w 1938 roku przyjechał on, już jako „führer”, do Linzu, wielokrotnie i z wielką estymą mówił o swoim „szlachetnym Żydzie, dr Blochu”. Zadbał także o to, by gestapo „otoczyło go opieką”. W 1940 roku pozwolono Blochowi i jego żonie wyjechać do USA. Lecz Ameryka stała się drugą ojczyzną tylko dla niej, Lilli. Wykorzystując wiele prywatnych źródeł Brigitte Hamann opowiada o losach Blocha i jego licznej rodziny w czasach politycznego zamętu. W jej opowieści losy pojedynczych ludzi splatają się z historią okresu międzywojennego, pierwszej wojny światowej, austriackiego faszyzmu, „anszlusu”, drugiej wojny światowej i lat powojennych. W swojej książce Hitlers Wien Hamann przekonywająco wyjaśniała przyczyny antysemityzmu Hitlera, w tej natomiast obala ryzykowną i częstokroć dyskutowaną tezę, że jego prawdziwym powodem był żydowski lekarz Bloch. 
Wiedeń 1814. Jak pogromcy Napoleona, bawiąc się, ustalali kształt Europy.
Pierwsza monografia obejmująca całościowy obraz największego spotkania dyplomatyczno-towarzyskiego w dziejach Europy, czyli Kongresu Wiedeńskiego.

Historia Wenecji.
Historia Wenecji zaczyna się od strachu. John Norwich zabiera w fascynującą podróż przez historię jednego z najbardziej zachwycających miejsc na świecie!
Jak to się stało, że Wenecja jako jedyne włoskie miasto nigdy nie została zdobyta siłą? Co sprawiło, że to właśnie tam rozwinął się najważniejszy ośrodek handlowy Europy? Na jakich zasadach funkcjonowała ponad 1000-letnia Republika Wenecka? I, przede wszystkim, kto przy zdrowych zmysłach opuściłby stały ląd, by założyć miasto na podmokłym pustkowiu wystawionym na łaskę i niełaskę morza? Ci, którzy przed czymś uciekają...

No i cegła cegieł... Pamięć Shoah: kulturowe reprezentacje i praktyki upamiętniania.
Antologia Pamięć Shoah – zbierająca osiemdziesiąt cztery teksty polskich oraz zagranicznych badaczy – jest próbą zmierzenia się z nasilającą się obecnością problematyki Zagłady w polu historiografii, socjologii, teologii, psychiatrii i sztuki oraz w szeroko pojętym dyskursie publicznym: w mediach i krytycznych praktykach artystycznych śmiało wkraczających w przestrzenie miejskie, w komiksie i kinie popularnym. Zamieszczone w tomie teksty mają zróżnicowany charakter – do udziału w przedsięwzięciu zostały zaproszone osoby tak odmiennych specjalności i profesji, jak filozofowie, psychiatrzy, kulturoznawcy, teoretycy mediów, architekci, literaturoznawcy, filmolodzy, politolodzy, pisarze oraz artyści. Artykułują oni odmienne punkty widzenia, które mogą wydawać się wzajemnie nieprzekładalne. Ogólne ujęcia teoretyczne spotykają się tu ze studium przypadku, teksty w poetyce osobistej impresji z „chłodną” analizą dyskursu; rekonstrukcja doświadczenia ofiar – realizowana środkami historiografii, psychiatrii oraz fikcji literackiej – z problemem instrumentalizacji pamięci w wymiarze społecznym, politycznym oraz medialnym. Większości autorów tomu bliska jest zarazem refleksja nad Zagładą jako „zdarzeniem przekształcającym” (według określenia Alana Milchmana i Alana Rosenberga), które obejmuje nie tylko aktywną żałobę po ofiarach oraz analizę motywacji sprawców – czego najbardziej spektakularnym przejawem jest przełożona u nas niedawno książka Jonathana Littella – ale i postawy świadków, najczęściej ludzi obojętnych na los żydowskich sąsiadów i współobywateli – „gapiów”, jak określił ich Paul Ricoeur – nierzadko przejmujących rolę katów, donosicieli lub szmalcowników. Prezentowane w tomie teksty zgrupowane są w działach opatrzonych osobnymi, tematycznymi wstępami, ułatwiającymi czytelnikowi poruszanie się w tej zróżnicowanej, interdyscyplinarnej materii. 


poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Lew kontra święty. Historia pewnej wrogości- Paweł Basiński

Wydawnictwo Marginesy, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Część książki przeczytałem kilka tygodni temu. Póżniej Lew... na półce czekał na drugą turę czytania. Nie mam nic konkretnego do zarzucenia książce. Wręcz przeciwnie. To dobra, dopracowana w każdym calu pozycja.
Czasami po prostu tak jest, iż mimo, że książka jest doskonałą, odkłada się ją na półkę, ponieważ nie jest to jej czas. Tak właśnie było z Lwem...
To druga książka Pawła Basińskiego, którą miałem okazję czytać. Pierwszą był Lew Tołstoj. Ucieczka z raju. Gorąco polecam.
Basiński jest doskonałym gawędziarzem, co udowodnił w obu swoich książkach. Dodatkowo każda z jego książek jest porządnie opracowana pod względem merytorycznym.
Lew.. opowiada historie wzajemnej wrogości wielkiego pisarza i jego największego adwersarza świętego Jana Kronsztadzkiego. Kronosztadzki w owym czasie jeszcze świętym oczywiście nie był, ale prosił Boga, żarliwie się modląc, żeby...zabił Tołstoja. Dlaczego? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury książki. Warto.
Opowieść prowadzona jest naprzemiennie. W jednym rozdziale głos oddany zostaje Tołstojowi, w drugim Kronosztadzkiemu, itd.
Oprócz niebywałego daru prowadzenia ciekawej narracji i dopracowania merytorycznego w oczy rzuca się wtręt licznych cytatów, odpowiednio dobranych do sytuacji, listów, których adresatami byli obaj męźczyźni oraz spora porcja fotografii, które jeszcze bardziej ubarwiają i tak ciekawą lekturę.
Doskonale ukazane są sylwetki obu głównych bohaterów. Przy tym Basiński kładzie nacisk nie tylko na ich życie, czy wzajemne stosunki, ale także na duchowość, poszukiwanie przez obu własnego miejsca na ziemi.Spor nacisk autor kładzie na ukazanie fenomenu Kronosztadzkiego oraz opętanie religią Tołstoja, jego przejrzenie na oczy i stopniowe oddalanie się od cerkwi.
Książka bardzo dobra, wciągająca choć nie ukrywam, wymaga uwagi. Z pewnością nie jest to czytadło, które przeczytamy w kilka godzin. Lwu.. trzeba poświecić kilka dni, sporo niepodzielnej uwagi. Jednak warto. Poza niewątpliwymi walorami literackimi i historycznymi jest to pozycja, która na bardzo długo pozostanie w pamięci. 

Za książkę serdecznie dziękuję Księgarni Internetowej Platon24.pl (klik) 
https://platon24.pl/ksiazki/lew-kontra-swiety-112184/

niedziela, 23 kwietnia 2017

To, co ukryte - Laura Lippman

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 3/6
Nie ukrywam, iż liczyłam na coś więcej. Co prawda kilka lat temu przeczytałam 4 inne książki Lippman i zdawałam sobie sprawę, że to bardzo nierówna autorka), ale sądziłam, iż To, co ukryte znajdzie się na górze sinusoidy, jaką jest twórczość tej pisarki. Niestety, ale tak nie jest.
Chwytliwy, poruszający temat, zabójstwo, zaginięcie dziecka, dwie 11-latki skazane za tę zbrodnię, zniknięcie kolejnego dziecka i zagadka z tym związana. Historia wstrząsa. Bo kogo nie poruszy porwanie, zabójstwo dziecka?! To na plus.
Dodatkowy plus to prolog. Nie ukrywam, nie przepadam za prologami. Zbyt często niewiele one wnoszą do fabuły, albo są kiepsko napisane. W tym przypadku sprawa przedstawia się zupełnie inaczej. Doskonały prolog, mocne wejście.
Kolejny plus to zaskakujące zakończenie całej historii.
Atutem także są ciekawie nakreśleni bohaterowie. Jednak minusem z kolei ich przeogromna ilość. Można się pogubić. Zdecydowanie usunęłabym kilka postaci, które wg. mnie nic do treści i samego dochodzenia nie wnoszą, a sprawiają, iż wielu czytelników poczuje się osaczonych ilością postaci.
Trochę zbytnio ciągnie się pierwsza powiedzmy 1/3 książki. Rozumiem, iż pisarka stara się dozować zarówno wiadomości, jak i tempo akcji. Jednak pierwsze kilkadziesiąt stron jest zdecydowanie zbyt rozwlekłe, co sprawia, iż w treść trudno się wczytać. Odkrywane krok po kroku kolejne elementy układanki w niektórych momentach za sprawą przegadania zamiast intrygować denerwują.
Poza tym zbyt dużo opisów, dygresji, które niczego do akcji nie wnoszą.
O niektórych książkach mogę napisać, iż (jak ja to określam) same się czytają, z niecierpliwością przewracam w nich kolejne kartki. Z książka Lippman tak nie jest. To trudna lektura i bynajmniej nie chodzi tu tylko o bolesną tematykę.
O wadach i zaletach wspomniałam wcześniej. Mimo kilku sporych minusów warto po tę pozycję sięgnąć, ale nie warto nastawiać się na kryminalny czy thrillerowy hit. Ot nie najgorsza lektura na 1-2 wieczory, przy której potrzeba odrobiny samozaparcia i wytrwałości.

piątek, 21 kwietnia 2017

11. urodziny w Taniej Książce...gratisy, super okazje, rabaty...

http://www.taniaksiazka.pl/swietuj-z-nami-11-urodziny-taniej-ksiazki--a-430.html
  Kliknij w baner :)

Jak pięknie, kolejny rok do przodu :) Strasznie cieszymy się, że jesteś z nami i gorąco zapraszamy Cię do hucznego świętowania 11. urodzin księgarni TaniaKsiazka.pl.
23 kwietnia 2017 r. TaniaKsiazka.pl kończy równo 11 lat. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym dniu obchodzimy też Światowy Dzień Książki. Nie ma rady, wypada poświętować. Ale, ale, jako, że świętowanie tylko przez jeden dzień jest dla słabych, zarządzamy prawie miesięczną balangę. Jak się bawić, to się bawić. Odrobina szaleństwa nie zaszkodzi. Do rzeczy...

Od 19 kwietnia 2017 r. aż do 17 maja 2017 r. możesz oczekiwać szczególnych atrakcji, o których będziemy regularnie informować poniżej, na tej oto stronie. Przygotowaliśmy sporo niespodzianek - poprzez klasyczne promocje, dodawanie gratisów do zamówień, uhonorowanie najlepszych klientów, po rozmaite konkursy na naszych i zaprzyjaźnionych z nami profilach społecznościowych i serwisach.
 
4 tygodnie Święta Taniej Książki - harmonogram atrakcji
Będziemy świętować przez prawie 4 tygodnie. Niektóre z atrakcji potrwają przez całe urodziny, inne będą aktywne tylko przez kilka dni. Oto harmonogram:
19 kwietnia - 26 kwietnia 2017 r.: Konkursy urodzinowe! Z okazji TanioKsiążkowego święta wiele zaprzyjaźnionych z nami stron oraz wydawnictw wyraziło chęć uczestnictwa w naszych konkursowych zabawach. W efekcie zaplanowaliśmy kilkanaście konkursów, w których do wygrania będzie masa ciekawych książek i nie tylko :) Ruszamy 19 kwietnia 2017, linki do konkursów znajdziecie poniżej:
Do wygrania 7 książek, kubek oraz smakowita kawa od Wydawnictwa Znak (ważne do 24 kwietnia 2017 r). 
Do wygrania 10 egz. książki "Był sobie pies" Wydawnictwa Kobiecego (ważne do 26 kwietnia 2017 r)
Do wygrania 20 książek Wydawnictwa REBIS (ważne do 25 kwietnia 2017 r)  >
19 kwietnia - 26 kwietnia 2017 r.: TanioKsiążkowe gadżety do 50% taniej! Torby ekologiczne, zakładki magnetyczne, kubki, koszulki... 
19 kwietnia - 26 kwietnia 2017 r.: Uciekające rabaty! Zaczynamy od kodu na dodatkowe 10% zniżki. Co dwa dni rabat się zmniejsza. 10, 9, 8... Odliczanie trwa. >

środa, 19 kwietnia 2017

Oszust - Javier Cercas

Wydawnictwo Noir Sur Blanc, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Pokrótce, to doskonała książka o człowieku, który haniebnie okłamał, oszukał swój naród, na niebywałych wręcz kłamstwach zbudował swoja pozycję, autorytet. Opowieść ponadczasowa, wierzcie mi.
Jak zwykle u Cercasa mamy do czynienia ze swoistym połączeniem powieści z doskonale opracowaną literaturą faktu i historycznym esejem.
Tytułowym oszustem i głównym bohaterem jest urodzony w 1921 roku Hiszpan, a konkretnie pochodzący z Barcelony - Enric Marco Batlle. Wg. jego własnej opowieści, w trakcie II wojny światowej
trafił do niemieckiego więzienia oraz obozu koncentracyjnego. Po zakończeniu wojny wrócił do ojczyzny i zrobił karierę na wielu polach. W wielu dziedzinach uchodził za autorytet, eksperta, był stawiany milionom za wzór.
Jak się jednak okazało (a doszedł do tego pewien dociekliwy badacz) całe jego powojenne osiągnięcia, cały sukces były zbudowane na kłamstwie. Fakty jakie po wielu latach wyszły na jaw wprawiły w osłupienie, ale i niebywałe oburzenie całą Hiszpanię. Zszokowani byli wszyscy poczynając od znanych polityków, działaczy aż po zwyczajnego obywatela, jakich w Hiszpanii miliony. Ów skandal miał niesamowite następstwa. Jakie? Jak to wszystko przebiegło? O co dokładnie chodzi? Tego dowiecie się z lektury Oszusta, do której gorąco zachęcam.
Oszust to niesamowicie wciągająca choć nie ukrywam, wymagająca lektura. Zmusza do poświęcenia jej sporej porcji uwagi, kojarzenia faktów, wniknięcia w cała historię, ale także zmusza do wielu przemyśleń.
Cercas bazuje na prawdziwych postaciach, skandalu jaki został wywołany ujawnieniem pewnych faktów, reakcjach na to każdej ze storn. Przy tym autor nie ocenia, nie wydaje osądów za to stara się być jak najbardziej bezstronnym i szuka, cały czas szuka dodatkowych materiałów i potwierdzenia lub negacji przytoczonych faktów. W pewnym momencie sami stawiamy sobie pytanie, co jest prawdą a co sfabrykowanym dowodem... tak jak często bywa w życiu. Zachęcam do lektury.




poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Zimowa miłość - Elżbieta Rodzeń

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
Popłakałam się już po lekturze pierwszych dwóch stron. sama niedawno usypiałam kotkę :( Dalej było także poruszająco, choć nie aż tak jak na początku. Koniec mocny, wzruszający.
Anna, Michał i jego córeczka. Oni lekarze, wykształceni ze wspólną przeszłością, dziecko niezwykłe ze wszech miar, wzbudzające na równi sympatię, jak i czułość.
Oboje dorośli przez większą część lektury są dla czytelnika zagadką, choć ona, Anna zdecydowanie większą.
Wydarzenia bieżące (skąd inąd bardzo dramatyczne) przeplatane są retrospekcjami sprzed kilkunastu lat, z okresu gdy się poznali, a póżniej doszło do rozstania. Krok po kroku odkrywamy powód, który sprawił, iż Anna zniknęła z życia Michała.16 lat temu byli parą. Coś, jakieś wydarzenie, o którym Michał nie ma pojęcia (a może go nie kojarzy) sprawiło, iż się rozstali. Dlaczego?
Oboje muszą się zmierzyć ze strachem o to co będzie za monet, za kilka dni, tygodni, o to, czy ich kiełkujące od nowa na dnie serc uczucie ma szansę, a także stoczyć walkę z przeszłością. Czy im się to uda?
Wydarzenia, pora roku, zimowa aura doskonale współgrają z postawami, zachowaniem obojga dorosłych bohaterów, szczególnie Anny, która wydaje się kobieta o wrażliwym choć przed laty zamarzniętym sercu.
Zimową miłość czyta się bardzo dobrze. Jest to powieść oparta na sztampowym wzorcu, ale liczy się poprowadzenie akcji, oraz samo zakończenie.Na szczęście nie jest to ckliwe romansidło, czego nie ukrywam, obawiałam się rozpoczynając lekturę. Byłam przekonana, iż ona i on, spotkanie po latach równa się ckliwe, infantylne, lukrowane romansidło. Nic bardziej mylnego. Elżbiecie Rodzeń udało się stworzyć dobrą, ciekawą powieść obyczajową.
Pod pozorem spotykającej się po latach ex pary, autorka ukazuje nam dużo więcej, przemyca kilka ważnych problemów, na które warto zwrócić uwagę.
Zimowa opowieść to książka doskonałą na każdą porę roku, nie tylko na zimę. Zapewnia ona kilkanaście godzin dobrej lektury, relaks, zmusza do refleksji i sprawia, że na dłużej zagości w pamięci czytelnika. Książka chwyta za serce. Polecam.
 

sobota, 15 kwietnia 2017

Sieć podejrzeń - George Harrar

Wydawnictwo Wielka Litera, Ocena 4/6
Recenzja mojego męża.
(…) strach to fundament, na którym opiera się całe nieszczęście ludzkości.
Na tym ( + dodatkowo zagmatwaniu) także bazuje autor książki. Sieć podejrzeń to nie jest zła książka, ale też nie jest bardzo dobra. Plasuje się mniej więcej po środku. Nie ukrywam jednak, iż warto pp nią sięgnąć.
Bohaterem jest Evan Birch, uniwersytecki wykładowca filozofii, który tę dziedzinę nauki przypisuje do wszystkiego, wszystko się stara nią tłumaczyć. To sprawia, iż książka jest bardzo mocno nasycona filozofią, dogmatami, cytatami, postaciami filozofów i ich biogramami. To sprawia, iż czyta się ją dosyć trudno,a w pewnym momencie lektura po prostu zaczyna nużyć.
Schemat fabuły klasyczny, ale niezły - ot spokojny profesor filozofii, poukładane, momentami nudne do bólu życie, rodzina, praca, dom, zakupy, jakiś odczyt na którejś z uczelni. I nagle to wszystko zaczyna się sypać i nic, ale to naprawdę nic nie jest w stanie zastopować tej rozsypki. A wszystko zaczyna się tak zwyczajnie i z początku wydaje się, iż całość nieporozumień uda się racjonalnie i szybko wytłumaczyć. Ale to tylko pozory.
Bardzo szybko drobne poszlaki, znaki, niewiele znaczące z pozoru sygnały, pseudo dowody zdają się oplatać Evana, ale tylko jego. Błyskawicznie jednak wszystko zaczyna dotyczyć także jego rodziny. Bardzo szybko nikt w rodzinie Birchów nie wie komu może zaufać, ani co jest prawdą, a co kłamstwem.
Nazwę je więc zbiegami okoliczności, jeśli pan woli. W tej sprawie jest ich wiele, a lata pracy nauczyły mnie, że zbiegi okoliczności zawsze zdarzają się z jakiegoś powodu. (...)
Czy rzeczywiście jeden przypadkowy gest, jedno słowo mogą zmienić w piekło życie całej rodziny?
Tak jak wspomniałem książka przesycona jest filozofią i skupia się głównie na ukazaniu mechanizmów, które doprowadzają człowieka i jego bliskich do konkretnego zachowania, do bez małą obłędu, do nierozróżniania co jest prawdą, a co fałszem. Jak się okazuje, jest to bardzo proste i spotkać może każdego.
Czyta się dobrze, książka wciąga, ale dopiero w momencie gdy przestawimy sobie oczekiwania, gdy zaczniemy uważać, iż czytamy thriller. Sieć podejrzeń nie jest thrillerem, nie jest kryminałem. To niezła, ciekawie zbudowana powieść obyczajowo-psychologiczno-filozoficzna.