czwartek, 18 października 2018

Przygody młodego podróżnika - David Attenborough

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
David Attenborough to niezwykle ważna w świecie i dla wielu z nas postać. Brytyjski biolog, popularyzator wiedzy przyrodniczej na świecie, pisarz, narrator i podróżnik zaszczepił żądze podróżowania, chęć poznawania świata w milionach ludzi na całym świecie.
Filmy, których jest realizatorem i narratorem charakteryzują się przede wszystkim przepięknymi ujęciami i ukazywaniem świata, którego większość z nas nigdy by nie zobaczyła, a także prezentowaniem rzadkich, trudno osiągalnych zwierząt, które przywoził do kolekcji londyńskiego zoo.
Niniejsza książka to zapiski z wieloletnich podróży, notatki z obserwacji, dowcipne, ale i pouczające anegdoty, wspomnienia, zachwyty i uczucia wręcz przeciwne.  To także opowieść o tym co było, a co (tu stwierdzam z żalem) niestety już nie wróci. Wiele rzeczy, zjawisk przestało być najważniejszych, pewne aspekty przegrały w wyścigu z wszechobecnym pieniądzem. Świat już niestety nie jest tym samy, jakim z początku swojej kariery opisuje go Attenborough.
Książka aż skrzy się od wspaniałych opisów. I nic dziwnego. Wszak jej autor to wielki pasjonat natury. Całość okraszona lekkim, ale naprawdę leciutki moralizatorstwem (wsadzonym w tekst, ot tak mimochodem) jest doskonale, lekko, acz inteligentnie napisana. Czyta się z wielką przyjemnością co i rusz wybuchając śmiechem...angielski humor jest jednak niesamowity.
Przygody młodego podróżnika, to także mądra książka, która uczy miłości do natury, pokory wobec świata, na którym żyjemy i który niestety konsekwentnie niszczymy, szacunku i po prostu innego spojrzenia na kilka ważnych spraw.


wtorek, 16 października 2018

Skradzione małżeństwo - Diane Chamberlain

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5/6
Kolejna, bardzo sprawnie napisana książką Chamberlain. Kolejna wg. znanego, sprawdzającego się schematu.
Jest rok 1944, Tess DeMello podejmuje brzemienną w skutki decyzję... zrywa zaręczyny z ukochanym mężczyzną i wyprowadza się z Baltimore do Hickory, małego miasteczka, aby tam poślubić człowieka, którego widziała tylko jeden raz w życiu.
Dlaczego? Co nią kierowało? Jak odnajdzie się w nowym środowisku, we wrogim jej miasteczku? Tess bardzo szybko zdaje sobie sprawę, jak wielki błąd popełniła. Wrogie otoczenie, nieznany, dziwny, często wrogo zachowujący się mąż. A to dopiero początek historii. 
Chamberlain napisała dobrą, poruszająca powieść o tym, jak jeden krok może zmienić nasze całe życie i o tym do czego zdolna jest kobieta. 
Bardzo ciekawie odmalowane male miasteczko, jego atmosfera, wizerunek mieszkających w nim ludzi. To niewątpliwie plus powieści.
Kolejnym atutem jest warstwa emocjonalna., Jak to u tej autorki, ładunek emocjonalny, gra na uczuciach czytelników jest ogromny. Książka, opisana w niej historia poruszają od pierwszego rozdziału. Chociaż nie ukrywam, główna bohaterka, Tess jest dziecinna, infantylna, w wielu momentach po prostu irytująca. Jednak takie wykreowanie p6sotaci to celowy zabieg. Młodziutka dziewczyna w połowie lat 40. XX wieku, małe miasteczko, jego atmosfera, problem, z którym boryka się Tess, w taką fabułę p6sotać infantylnej, egzaltowanej dziewczyny doskonale się wpisuje.
Na końcu oczywiście wielki happy end, który jest bardzo charakterystyczny dla prozy Diane Chamberlain. Scenariusz, tak jak napisałam, wyeksploatowany znany od wielu książek, ale doskonale się sprawdzający. Skradzione małżeństwo czyta się dobrze, szybko, doskonała lektura na długie jesienne i zimowe wieczory.
 

niedziela, 14 października 2018

Trwaj przy mnie - Elizabeth Strout

Wydawnictwo Wielka Litera, Moja ocena 5-/6
Bardzo dobra powieść (jak to u Strout) opowiadająca o małej, odizolowanej od świata mieścinie, w której wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, a jedyną sensacją jest plotka, która jak nigdzie indziej potrafi zniszczyć każdego, nawet najbardziej cenionego obywatela. 
To także opowieść o wykluczeniu z grupy, społeczności, o ferowaniu wyroków, o tym, jak szybko obdarzamy sympatią, szacunkiem i jak szybko kogoś z tych przywilejów obdzieramy. 
Taką osoba był miejscowy pastor, którego uznanie niewielkiej społeczności wyniosło na piedestał, a póżniej paskudna plotka nieomal zniszczyła, a dotychczasowa sympatia przerodziła się w pogardę, ostracyzm.
Strout nie tylko ukazuje bardzo ciekawie zobrazowaną małomiasteczkową społeczność, ale także mechanizm powstawania plotki, jej ewoluowanie, to w jaki sposób owa plotka staje się nie tyle sensacją okolicy, co możliwością wniesienia energii, życia, jakiegoś ulotnego blasku w tak przeciętne małomiasteczkową egzystencję.
To bardzo kameralna, momentami nawet intymna powieść. W wielu momentach w trakcie lektury możemy czuć się zażenowani. Wszak omawiane, ba roztrząsane na publicznym forum są najintymniejsze problemy jednego człowieka, jego życie, poczynania, słowa poddawane są prawdziwej wiwisekcji. Z jednej strony to poruszające, może nawet szokujące, żenujące, a z drugiej strony w każdym z nas ludzi istnieje odrobina zaciekawienia ludzkim losem, ludzkimi poczynaniami, gestami. 
Połączenie plotki, jej istnienia z ludźmi,którzy ją tworzą, rozprzestrzeniają, z ich charakterami, jest poruszające, arcyciekawe i prowadzi do niek6eidy bardzo smutnych wniosków. Tego typu zachowania, jakie przedstawia w swojej powieści Elizabeth Strout, są ponadczasowe i nie ograniczają się niestety tylko do małych miejscowości. Ludzie są z reguły bardzo podobni do siebie, bez względu na miejsce zamieszkania, rasę, narodowość. Smutne, ale prawdziwe. 
Autorka oprócz naczelnego tematu, czyli egzystencji plotki i tego, co jest ona w stanie zrobić, porusza także inne zagadnienia, jak np. utrata wiary, kryzys w małżeństwie, różne lęki i obawy. Główny temat wyszedł jej mistrzowsko. Tematy poboczne umiarkowanie dobrze. Miałam wrażenia, jakby autorka dodała je trochę na siłę, nie dopracowała ich.
Mimo tego drobnego mankamentu warto po tę książkę sięgnąć. Doskonałe pióro i sporo materiału do przemyśleń.


 

piątek, 12 października 2018

Jesienna wyprzedaż książkowa...Książki za 10 zł, 15 zł i 20 zł!

https://www.taniaksiazka.pl/promocja/id-214
My, mole książkowe, mamy okazję skorzystać z kolejnej, wspaniałej i niezwykle kuszącej promocji w Księgarni Tania Książka.
Tym razem mamy okazje kupić mnóstwo tanich i bardzo tanich, ciekawych, idealnych na jesienne i zimowe wieczory książek.
Wśród tytułów, które przykuły moją uwagę (a które szczerze wam polecam) znajdują się m.in. takie pozycje, jak: 
Mój przyjaciel kot, czyli historia po prostu niesamowitej i wyjątkowej przyjaźni człowieka i kota;
Dziewczyna z nagietkowym szalem, czyli wspaniałą opowieść łącząca dwa wymiary czasowe, 
Dziedzictwo Orchana, poruszającą opowieść
o miłości, strachu i klątwie pokoleń, rozgrywającą się na tle zapomnianej masakry Ormian

Ja na 100% skuszę się na takie książki, jak:
Ogród marzeń, love story z rodzinnymi sekretami w tle,
Na gwiażdzistych morzach, opowieść o miłości i sekretach, oraz XIX-wiecznej Brazylii,
List z przeszłości, wspaniałą opowieść o odkrywaniu sekretów z przeszłości,
Amulet Jaśminy, opowieść o przeznaczeniu i prawdziwej magii....i niestety chyba zamówię jeszcze kilka książek..tytuły i ceny kuszą niesamowicie. 

Pamiętajcie, promocja trwa tylko do 16 października br.

https://www.taniaksiazka.pl/promocja/id-214

czwartek, 11 października 2018

Naturalista - Andrew Mayne

Wydawnictwo WAB, Ocena 3,5/6
Recenzja mojego męża
Nie ukrywam, spodziewałem się czegoś więcej. Co prawda czyta się nieźle, szybko, w wielu momentach książka wciąga, ale przez cały czas lektury miałem wrażenie, że to no może nie wtórnik, ale coś co już było. 
Na plus należy niewątpliwie zapisać ciekawe zastosowanie nauki w toczącym się w fabule śledztwie. Theo Cray, naukowiec i główny bohater, ściga zabójcę. W swojej pogoni za nim wykorzystuje wszystkie znane mu naukowe metody. Sięga po to, co często dla wielu zwykłych, nie będących naukowcami, ludzi jest przysłowiową czarną magią. Botanika, biologia, chemia, fizyka, antropologia, skomplikowane anagramy i równania, to wszystko służy Crayowi do rozwiązywania kolejnych etapów zagadki, a czytelnikowi do poznania często niezwykłego zastosowania nauki. Ciekawostki, novum ratują książkę w wielu miejscach. I w zasadzie na tym plusy Naturalisty się kończą.
Książka mogłaby być dużo lepsza, gdyby Mayne nie zrobi z niej zwyczajnego czytadła z krótkimi rozdziałami, błyskawicznie zmieniającą się akcją. Wielu uzna to zapewne za zaletę. Dla mnie to wada, która z książki uczyniła klon wielu innych. A sam pomysł był bardzo dobry i ciekawy.
Wadą jest też sam główny bohater, Theo Cray. Autor uczynił go alfą i omegą, postacią nieomylną, a przez to maksymalnie irytującą i w wielu momentach po prostu śmieszną. Ot taki genialny, mało subtelny, arogancki, niedelikatny, żyjący we własnym skomplikowanym świecie człowiek. Wiem, że takie osoby są. I wszystko byłoby ok, gdyby autor trochę inaczej przedstawił Craya. Niestety, ale uczynił z niego parodię tego typu osób.
Poza tym nadmiar dramatyzmu wydarzeń. Wszystko ma swoje granice, nawet groza i dramatyzm. Ich nadmierne zastosowanie sprawiło, iż fabuła nie była mroczna, czy ciekawa, a po prostu śmieszna i w kilku miejscach infantylna, groteskowa. 
No i obezwładniająca wprost liczba stereotypów. Ich ilość dosłownie poraża. Wyglądało to trochę tak, jakby autor przekopiował je z kilku innych książek i zsumował w jednej. 
Naturalista  nie znudził mnie, ani nie sprawił, iż zarwałem dla tej książki noc. Ot po prostu czytadło jakich wiele, które co najwyżej w wielu momentach wywołuje śmiech, albo uśmiech połączony ze zdziwieniem. Książka mimo swoich wad jest dosyć sprawnie napisana, ale po szybkim przeczytaniu, po kilku dniach czytelnik zapomni o czym była.
Naturalisty ani nie polecam ani nie odradzam. Można po tę książkę sięgnąć, jeżeli macie ochotę na sztampowe do bólu czytadło z amerykańską akcją na zasadzie zabiligoiuciekł.


wtorek, 9 października 2018

Skaza - Robert Małecki

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobry kryminał i powieść społeczno-obyczajowa w jednym. 
Głównym bohaterem jest policjant z wieloletnim stażem, Bernard Gross, który żyje i pracuje zgodnie ze stwierdzeniem...Psem nie zostajesz wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością na wyrządzone zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwasz skazę.
Gross ma wyjątkowy talent, dar, nawet jak na policjanta. Do tego jest pracowity i bezkompromisowy. W pracy odnosi kolejne sukcesy, a w życiu prywatnym kolejne porażki. 
Małeckiemu udało się bardzo dobrze sportretować steranego życiem gliniarza, po przejściach, z wielkim bagażem porażek i trudów do udźwignięcia.
Pewnego zimowego dnia ze skutego lodem jeziora zostają wyciągnięte zwłoki nastolatka. Za moment znalezione zostają drugie zwłoki. Wokół tych wydarzeń toczy się akcja książki. Śledztwo, które prowadzi Gross jest powolne, ale dokładne i jestem przekonana, iż miłośnikom drobiazgowo prowadzon6cyh dochodzeń, da mnóstwo satysfakcji. 
Dodatkowo śledztwo ubarwia dochodzenie w sprawie zaginięcia sprzed ponad 10 lat. Retrospekcje są zręcznie włączone w bieżące wydarzenia.
Małecki od pierwsze rozdziału trzyma czytelnika w napięciu, niezwykle umiejętnie dozując zarówno kolejne okruchy informacji dot. prowadzonego dochodzenia, jak ukazując fragmenty życia samego Grossa, który co dzień mierzy się z kolejnymi demonami. Oba wątki są nad wyraz interesujące.
Skaza to bardzo dobry, mroczny, klimatyczny, obezwładniający książkową mroźną atmosferą kryminał  Nie ma w nim żadnej masakry ala amerykański thriller, nie ma rozlewu krwi, strzelaniny, błyskawicznej akcji. Jest za to doskonale ukazane dochodzenie, które krok po kroku prowadzi nas do finału i jest portret porządnego człowieka, który ma wyjątkowo pod górę. Gorąco polecam.


poniedziałek, 8 października 2018

Zapowiedź...

Autor Półbrata i Beatlesów powraca – tym razem z powieścią o miłości!
Lars Saabye Christensen
MAGNES
przeł. Iwona Zimnicka
premiera: 31 X 2018

Nowa powieść najpoważniejszego norweskiego kandydata do literackiej Nagrody Nobla to historia miłosna. Jej bohaterowie, Jokum i Synne,  próbują za wszelką cenę być razem, choć, jak się wydaje, nic ich nie łączy poza zamiłowaniem do sztuk wizualnych. Jokum jest wycofanym i melancholijnym fotografem, a Synne historyczką sztuki, specjalizującą się w twórczości Edwarda Hoppera, uwielbiającą sławę i blask wielkiego świata. Poznali się na studiach w latach 70. XX wieku i od początku zdają sobie sprawę, że są jak bieguny tytułowego magnesu.
Tłem dla tej opowieści są dwa duże miasta ­– Oslo i San Francisco. Wraz z Synne i Jokumem czytelnik obserwuje kolejne dekady XX wieku, towarzyszące im zmiany w sztuce, społeczeństwie i sposobach postrzegania świata. Po raz kolejny jednym z pierwszoplanowych bohaterów w twórczości Christensena okazuje się... czas.
Dziś, ponad dwa lata po premierze norweskiej edycji, wiadomo już, że Magnes jest jedną z trzech najistotniejszych książek w dorobku Larsa Saabye Christensena: Beatlesi stanowią największe osiągnięcie w młodzieńczym okresie jego twórczości, Półbrat jest arcydziełem pisarza w średnim wieku, zaś Magnes – dzieło artysty dojrzałego – to suma wszystkiego, co najlepsze w jego pisarstwie, a przy tym – i to jest najbardziej imponujące – czytelnik ma wrażenie, że autor znów robi coś absolutnie nowego.
Oświadczenie jury Brageprisen, które nagrodziło powieść w 2015 roku:
Magnes to jednocześnie typowa powieść Christensena i coś zupełnie nowego. Znajdziemy tu nieprzebrane bogactwo myśli, wielką radość z pisania i zarazem wielką powagę. Tekst, który zaczyna się jak typowa opowieść o dojrzewaniu i miłości, szybko zmienia formę i staje się potężnym, doskonale napisanym dziełem, bogatym w odniesienia i elementy krytyki społecznej. Autor, który lubuje się w osobliwych protagonistach i urokliwych imionach, otwiera przed nami bramy innego świata”.

niedziela, 7 października 2018

Przepaść - Michelle Paver

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 3-/6
Paver opowiada historię brytyjskiej wyprawy na Kanczendzongę, drugi co do wysokości szczyt w Himalajach, trzeci na ziemi. Wyprawa  Z tym, iż pragnę od razu zaznaczyć, sednem książki nie jest sama wspinaczka, a przygotowanie do niej, konkretne postaci z ekipy, relacje pomiędzy nimi.
Książka ma być opowieścią i takim miksem powieści obyczajowej, grozy, z porcją historii i psychologii. Grozy dopełniać miała nie tyle sama potężna i groźna góra, co wizje (i to bardzo dziwaczne z pogranicza horroru) narratora.
Taki zabieg no cóż, wyszedł żenująco słabo. Uważam, że gdyby autorka więcej miejsca i uwagi poświęciła samej wyprawie, trudowi zdobywania góry, książka tylko by na tym skorzystała. A tak, elementy, które z założenia miały być elementami grozy są po prostu infantylne i nudne. Mogą one co najwyżej wzbudzać uśmiech politowania.
Dużo ciekawszy jest wątek przedstawiający samych bohaterów wyprawy i relacje pomiędzy nimi. Szkoda, że proporcje nie zostały odrzucone - mniej uwagi i treści poświęcone wizjom narratora, dużo więcej przygotowaniom ekipy, wspólnemu działaniu, waśniom i przyjaźniom pomiędzy nimi. Bohaterowie są, ale jacyś tacy niedopracowani, niedorobieni, wielu z nich jest po prostu nijakich. Szkoda, bo ten wątek dawał spore możliwości. Autorka ich po prostu nie wykorzystała. 
Generalnie przez większą część czasu książka nudzi. Ot tak po prostu. Nie ma w sobie absolutnie nic z horroru, czy dobrej literatury. Po poprzedniej książce autorki, Cieniach w mroku, Przepaść nie powinna zostać w ogóle wydana.  Cieniami w mroku autorka bardzo wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę i niestety, Przepaść do tej poprzeczki nie dobiła w najmniejszym nawet stopniu. Szkoda.

sobota, 6 października 2018

Była raz wojna. Bomby poszły - Steinbeck John

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża
Była raz wojna... to niezapomniany i poruszający obraz życia w czasie wojny. Jest początek lat 40. XX wieku, środek najokrutniejszej z okrutnych wojen.
Steinbeck ukazuje nam Wielką Brytanię, Afrykę północną, Włochy i  wielką wojnę w poruszającym kolażu obrazów i opisów. 
Razem z autorem jesteśmy w samym sercu wydarzeń. Obcujemy z ludźmi, jemy, śpimy, przezywamy z nimi sukcesy i porażki, rozmawiamy, walczymy obok nich. 
To co moim zdaniem najważniejsze w tej książce to fakt, iż Steinbeck głos oddaje ludziom, walczącym żołnierzom, tym, którzy na co dzień mają do czynienia z okrucieństwem wojny. To oni są na pierwszym miejscu. Walka, wojna jest tylko tłem do ukazania prawdziwych bohaterów. 
Autor reportaży ukazuje swoich bohaterów we wszystkich możliwych sytuacjach. Steinbeck, tak znany ze swojej wnikliwości, także tym razem zdaje się nie opuszczać żołnierzy ani na krok, a obrazy, które widzi, wydarzenia, których jest świadkiem prezentuje wyraziście, bez upiększania. 
Drugi aspekt książki, oprócz ukazania żołnierzy wplecionych w okrucieństwo wojny, to fakt zaprezentowania wyjątkowej grupy ludzi. Są nimi lotnicy obsługujący bombowce. Śledzimy ich proces rekrutacji, szkolenia, działanie w sercu akcji, poznajemy dzień codzienny, poczynania, przemyślenia elity żołnierskiej, jak nazywa ich Steinbeck.
Była raz wojna... to reportaże, które pisane na zamówienie dziennika "New York Herald Tribune" tworzą poruszający i wyjątkowy zbiór, który z pewnością warto przeczytać.
To także swoisty przykład doskonale napisanej literatury na zamówienie, literatury, która z założenia miała podnieść morale zarówno żołnierzy, jak i cywilów. Niezależnie od tego, jak potraktujemy tę książkę, warto po nią sięgnąć i poznać reportaże. W kilku miejscach może razić odrobinę afektowany styl pisarski, ale należy pamiętać w jakim celu powstały te teksty.




piątek, 5 października 2018

Zniknięcie Josefa Mengele - Guez Olivier

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Josef Mengele, potwór, były oprawca w Auschwitz nazywany doktorem śmierć ucieka w 1949 roku przed wymiarem sprawiedliwości i wierzy, że na nowo ułoży sobie życie w Buenos Aires. Nazistowscy zbrodniarze są tropieni na całym świecie.
Do Argentyny zbiegło wielu zbrodniarzy wojennych. Mengele jest pewien, że i jemu się uda. 
Pod fałszywą tożsamością, na początku butny, arogancki, nadal przekonany o swojej nadludzkiej wyższości, póżniej zżerany strachem, ucieka, krąży po całym świecie, zmienia kolejne kryjówki, nie zaznając spokoju. Argentyna i dostatnie życie tam, to dopiero początek. Mengele nigdzie nie zaznaje spokoju, ;pościg nadciąga, a on musi uciekać. Udaje mu się to, mimo iż kilka razy był o włos od złapania. Pomogło mu okrutne szczęście, pomogli zafascynowani nim i złem, które wyrządzał ludzie.
Mengele umiera 07 lutego 1979 roku w Bertiodze, w Brazylii. Zadziwiające, iż udało mu się uniknąć kary. 
Książka ta, to fabularyzowana, doskonale napisana opowieść o ucieczce, ogromnym szczęściu kata, pościgu, zmienianiu tożsamości, ukrywaniu się potwora. Całość bazuje na relacjach z pościgów, zachowanych dokumentach, notatkach, przekazywany droga ustną informacjach. Gro treści książki to domysły, przypuszczenia, ale szkielet stanowią fakty, jakie miały miejsce od zakończenia II wojny światowej aż do śmierci Mengele. 
W opowieść o ucieczce i pościgu, tropieniu wpleciona jest spora garść informacji o ówczesnej sytuacji Ameryki Południowej. Te informacje wyjaśniają, dlaczego nazistom tak łatwo było ukryć się w tamtejszych krajach.
Zniknięcie...jest świetnie, bardzo ciekawie napisane. Lektura wciąga już od pierwszej strony.
Nic dziwnego, iż książka uhonorowana została bardzo prestiżową Prix Renaudot 2017 oraz nominowana do licznych nagród literackich, m.in. Prix Médicis i Listy Goncourtów (w kilku krajach). Czyta się doskonale, gorąco polecam


środa, 3 października 2018

Bona. Zmierzch Jagiellonów - Magdalena Niedźwiedzka

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Bona otwiera cykl, który nie ukrywam, zapowiada się doskonale...Zmierzch Jagiellonów.
Chyba każdy, nawet osoba nieinteresująca się historią, słyszał, czytał o królowej Bonie, ma o niej większe lub mniejsze pojęcie. Była jedną z najsłynniejszych kobiet na polskim tronie, najbardziej władczą, ale i taką, która najwięcej zrobiła dla naszego kraju. 
Żyła w fascynujący sposób,umarła osamotniona i zdradzona. Byłam bardzo ciekawa, jak przedstawi ją Magdalena Niedźwiedzka, jaka to powieść. Bo od razu zaznaczę, należy pamiętać, iż Bona,,, Niedźwiedzkiej to powieść historyczna, nie rozprawa naukowa. 
Jednak należy od razu zaznaczyć, iż powieść jest niesłychanie dopracowana pod względem merytorycznym. Dotyczy to zarówno wszystkich szczegółów życia dworskiego, jak i postaci uwiecznionych na kartach książki. 
Kraków XV i XVI wieku nakreślony przez pisarkę ożywa na kartach książki na tyle, iż czytelnik w trakcie lektury zdaje się przenosić w czasie. Wierne oddanie realiów Polski w tym okresie to jeden z wielu atutów książki. O Polsce tuż przed przybyciem Bony do Krakowa i za jej czasów dowiadujemy się bardzo wiele i ze wszystkimi szczegółami. Trzeba autorce przyznać, iż w tym (ale nie tylko w tym) zakresie dokonała bardzo drobiazgowego resarchu.
Podobnie ma się sprawa z Italią, w której rodzi się i dorasta przyszła królowa Polski. Dwór matki Bony, księżnej Izabeli zdaje się ożywać w trakcie lektury.
A sama główna bohaterka....no cóż, jest niezwykła, nietuzinkowa, ostra, inteligentna, nie dająca się podporządkować nikomu i niczemu. Z pewnością jest kimś więcej niż tylko żoną swojego męża. Niedźwiedzka swoją bohaterkę uczyniła kobietą z krwi i kości, niezwykłą, pełną werwy, żądzy, nietuzinkową. Warto ją poznać w trakcie lektury książki. Zachęcam do lektury.


 

niedziela, 30 września 2018

Rozstanie - Katie Kitamura

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra, ciekawie napisana książka. Wydawałoby się, że o rozstaniu, które jest tytułem i sednem książki, napisano już w zasadzie wszystko i nic ciekawego, nowatorskiego nie da się w w tym zakresie wymyślić.
Kitamura udowadnia, iż jest inaczej.
Autorka stworzyła opowieść o związku, który teoretycznie już nie istniej, para rozstała się definitywnie jakiś czas temu. Ale to tylko pozory. Miedzy nimi istniej coś, co jeszcze n6ei uległo zniszczeniu, coś z czym poradzić musi sobie pod względem emocjonalnym główna bohaterka.
Rozstanie to nie jest powieść akcji. To opowieść bardzo statyczna. Wiele w niej rozmyślań, analiz, mało szybkiej akcji. Kitamura skupia się na tym co było, co doprowadziło do rozstania, teraźniejszych uczuciach bohaterki, tym co teraz czuje, jak to wpływa na jej poczynania. Poprzez pryzmat poszukiwań Jego, Ona analizuje każdy aspekt życia z Nim i tego co czuje teraz. To Ona jest narratorką i główną bohaterką, a On do końca książki pozostaje niemy, istniejący tylko w rozmyślaniach, dywagacjach.
Ważny element opowieści to rozstania i żałoba. Ma to podwójne znaczenie. 
Pierwsze to fakt, iż On pisze od lat kolejne, cieszące się wielką popularnością książki i stracie, o żałobie, o pochówkach,
Drugie to sam fakt rozstania tych dwojga i związanej z tym żałoby, pogrzebu, złudzeń, nadziei, marzeń.
Bardzo dobra książka, która zmusza do refleksji nad tym, jak ulotne jest życie i to co bierzemy za pewnik co teraz, dzisiaj jest naszym szczęściem. Świetnie ukazany jest także fakt, iż w naszym życiu nic nie jest jednoznaczne, białe lub czarne, że nasze decyzje i zachowania są bardzo złożone i mają większy wpływ na przyszłość niż nam samym się wydaje.
Gorąco zachęcam do lektury. Świetna, dająca do myślenia książka, w której grecka prowincja będąca tylko tłem rozmyślań, jest doskonale nakreślonym dodatkiem.

 

sobota, 29 września 2018

Torfowisko - Susanne Jansson

Wydawnictwo Marginesy, Ocena 4,5/5
Recenzja mojego męża.

Akcja rozgrywa się w Mossmarkenm krainie lasów i mokradeł, miejscu odludnym, ponurym, depresyjnym. Idealne miejsce żeby je uczynić scenerią do rozgrywającego się na kartach książki thrillera pomieszanego z powieścią obyczajową z elementami sporej tajemnicy z przeszłości. 

Odnalezione na bagnach ciało z epoki brązu to jedna z ciekawostek i elementów lekkiej grozy. Do tego dochodzą całkiem współczesne zaginięcia wokół których toczy się akcja.W Mossmarkenm mieszka niewielka grupa osób, bardzo zamkniętych, co najmniej dziwnych, stroniących od obcych. W związku ze zniknięciem kolejnych osób policja ma do rozwiązania trudną zagadkę, a na współpracę miejscowych nie ma co liczyć.
Jako thriller książka jest powiedzmy na 4-. Natomiast tym co ją ubarwia jest bez wątpienia (i tu pewnie sporo osób zaskoczę) bardzo ciekawie podana duża porcja wiedzy dot.  torfowisk, bagien, mokradeł, fauny i flory i wszystkiego co z tym ekosystemem związane. Debiutująca autorka bardzo zręcznie wplotła tę wiedze w fabułę. 
Do tego dodała narastający nastrój grozy poprzeplatany mrocznymi wierzeniami, pełnymi grozy opowieściami. Trzeba przyznać, iż nastrój tej książki jest obok porcji wiedzy o mokradłach jest jej najmocniejszą stroną. Jednak przyznam się, że niezwykle trudno mi zaklasyfikować Torfowisko do jakiegoś konkretnego gatunku literackiego. Trochę thrillera, kryminału, garść grozy, psychologii, socjologii, botaniki i paludologi, czyli nauki o bagnach. 
Czyta się dobrze, z ciekawością, choć nie oczekujcie stricte kryminału z niesamowitym tempem akcji. Torfowisko jest spokojną, nawet często statyczną powieścią..
Z czystym sumieniem polecam tę książkę. Dobry, ciekawy debiut Susanne Jansson.

czwartek, 27 września 2018

Dziewczyna, którą byłam - Mary Torjussen

Wydawnictwo Amber, Moja ocena 4,5/6
Gemma ma wspaniałe, idealne życie. Dobrze zarabia, prowadzi świetnie prosperującą agencję nieruchomości, ma udane małżeństwo, uroczego synka, Czego można chcieć więcej?! Jak się szybko okaże, w idealnym świecie także drzemią demony z przeszłości, które nie dają kobiecie spokoju.
Dodatkowo jeden wyjazd, jedno szkolenie, jedno odstępstwo od zasad  może zmienić wszystko, a jeden błahy z pozoru wieczór, będzie miał monstrualne konsekwencje. Rozpoczyna się coś w rodzaju stalkingu. Gemma dostaje się w potrzask. Nie ma pojęcia dlaczego tak się dzieje. Strach, to co ją spotyka są coraz dotkliwsze. Przed prześladowaniem nie można się ukryć. Co z tego wyniknie? Czy wydarzenia z przeszłości mają coś wspólnego z tymi z teraźniejszości? Czy przeszłość dopadła Gemmę po latach? A może chodzi o coś zupełnie innego? Czy uda jej się ochronić jej życie i rodzinę?
Dziewczyna, którą byłam to bardziej powieść psychologiczna niż kryminał.
Najciekawszymi elementami książki są świetnie nakreślone postaci oraz narastające wokół zagrożenie, paraliżujący strach, które zdają się oblepiać bohaterkę. Dodatkowo w pewnym momencie dochodzi wręcz do konfrontacji na linii Gemma vs największe koszmary jej życia. Kto zwycięży?
Drugim elementem, który wiedzie prym w książce jest ukazanie mechanizmów stalkingu i bardzo sprytnej manipulacji. Manipulowanie urasta w tej opowieści do rangi sztuki. Jestem przekonana, iż większość z nas będąc na miejscu Gemmy uległaby elementom manipulacji, tym bardziej, iż jak udowadnia autorka, często świat wokół nas zależy od tego, jak go postrzegamy, a ów ogląd może być bardzo zwodniczy. 
Dziewczyna, która byłam to ciekawie napisana, trzymająca w napięciu opowieść z dobrą, poruszająca warstwą psychologiczną. Czyta się dobrze, książka trzyma w napięciu. Polecam.


 

wtorek, 25 września 2018

Córka kucharki - Weronika Wierzchowska

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5/6
Ciekawa opowieść o Lucynie Ćwierczakiewiczowej – matce, kucharce, autorce bestsellerowych książek kucharskich i pierwszej kulinarnej celebrytce w drugiej połowie XIX wieku.

Ta książka to opowieść o Ćwierczakiewiczowej, ale i o tym czego często mimo dostatku i powodzenia, brakuje. Chodzi tu o dziecko, którego Lucynie brakowało, ale nie tylko. Także (a może przede wszystkim) o miłość, wzajemny szacunek, ciepło, przyjaźń, ludzkie odruchy wobec drugiego człowieka.
O co dokładnie chodzi, tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej ciekawiej, dobrze napisanej książki.
Córka kucharki wciąga od pierwszego rozdziału. Największy atut książki to doskonale nakreślone postaci Ćwierczakiewiczowej i małej sieroty Tosi, konflikt między nimi, postawa obu. Bardzo ciekawie ukazana jest sama Ćwierczakiewiczowa, jej ego, osobowość, zasady, dominująca postawa, poglądy i ich co najmniej dyskusyjny sposób oznajmiania wszem i wobec.
Do tego dochodzi gro innych, drugoplanowych bohaterów, których autorka także doskonale ukazała. 
Wierzchowskiej udało się tak dobrze sportretować bohaterki, iż jedną lubimy, ba kochamy od razu, drugiej szczerze nie znosimy.  Te uczucia nie zmieniają się przez cały czas lektury, chociaż dla samej Ćwierczakiewiczowej seniorki miałam z biegiem czasu sporo zrozumienia.
Dodatkowym atutem jest drobiazgowe oddanie XIX-wiecznej rzeczywistości, tego jak się żyło, jak myślano, jakie były obyczaje, dni codzienne. 
Książkową rzeczywistość poznajemy z punktu widzenia sieroty Tosi, w jej wspomnieniach. Tosia będąc dorosłą, sędziwą kobietą, żyjąc już w XX wieku cofa się kilka dekad do wieku XIX i prezentuje nam świat mieszczan, niekiedy blichtru, patos, zakłamania, radości, ale i okrucieństwa.  
Wisienką na torcie są kulinarne opisy, których autorka sporo zamieściła w książce. Trudno zresztą inaczej, gdy jedną z bohaterek jest najsłynniejsza kucharka XIX wieku. Opisy, smaki, aromaty, krzątanina, atmosfera kuchni i salonu, a także targu w trakcie zakupów...sprawiają, iż wielokrotnie w trakcie lektury ślinka płynie do ust, a nos nieomal sam wyczuwa wszelkie zapachy. 
Gorąco zachęcam do lektury. Dobra, dopracowana obyczajowa powieść z elementami historycznymi i humorystycznymi. 



niedziela, 23 września 2018

Tańczący trumniarz - Jeffery Deaver

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.
Jeffery Deaver ma bardzo ciekawy styl pisarski, dobre, mocne piór i sięgając po jego książki wiem, że mnie nie zawiedzie. Nie inaczej było w przypadku Tańczącego trumniarza. To dobry, mocny, realny thriller wymieszany z doskonałym kryminałem. 
Tytułowy tańczący trumniarz to seryjny zabójca, który dostaje zadanie zlikwidowania trójki świadków. Trumniarz jest nieprzewidywalny, inteligentny, jest jak duch, po którym można spodziewać się najgorsze. Powstrzymać go i zlikwidować może równie groźny przeciwnik Jest nim genialny Lincoln Rhyme.Ma na to 48 godz. Jak łatwo przewidzieć wszystko mu się uda, ale perypetii i nagłych zwrotów akcji będzie co niemiara. Smaczku dodaje swoisty pojedynek pomiędzy Lincolnem a Trumniarzem. Jest to pojedynek na to, kto kogo przechytrzy, kto jest bardziej inteligentny, pomysłowy, sprytny, cwany, bardziej bezwzględny. Tę walkę możemy obserwować przez całą książkę. Bardzo ciekawy zabieg. 
Po raz kolejny Deaver mnie nie zawiódł. Zaserwował mi prawdziwą ucztę thrillerowo-kryminalną, kilka godzin wspaniałej, pełnej napięcia lektury i lekturę od której wierzcie mi, trudno się oderwać.Dużo akcji, bardzo dobre tempo, inteligentna rozgrywka między dobrem, a złem i niespodziewany zwrot pod sam koniec książki. To jest to, co u Deavera lubię najbardziej. Autor ponownie napisał świetną książkę. I fakt, iż nieomal od początku znamy tożsamość zabójcy, w niczym nie przeszkadza. Książkę czyta się i tak doskonale. Polecam.

sobota, 22 września 2018

Czarownice z Manningtree - Beth Underdown

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Czarownice z Manningtree to opowieść o czarach, wielkiej księdze, czarownicach i ich brutalnym tropicielu oraz Anglii rodem z XVII wieku z całym brudem, waśniami rodzinnymi i wojnami. Te elementy wymieszane razem dają dosyć upiorny, ale bardzo ciekawy efekt. 

Niewątpliwym atutem jest fakt, iż tworząc swoją książkę autorka bazowała na sporej porcji autentycznych dokumentów, które pochodzą z XVII-wiecznej Anglii. Suche fakty udało jej się przekuć w fascynująca opowieść, którą czyta się z wypiekami na twarzy.
Książka ma formę dziennika. Narratorką i autorką jest młoda
Alice Hopkins, która po powrocie do rodzinnego miasteczka w 1645 roku została uwięziona. Szybko okazało się, iż jej dawny dom rodzinny przestał być bezpiecznym miejscem, a ukochany brat stał się kimś obcym, okrutnym, przerażającym. Mathew Hopkins stał się bowiem człowiekiem owładniętym jedną obsesją - tropieniem czarownic. Swój pamiętnik Alice  pisze właśnie w niewoli, w której ma do czynienia z tym co najokrutniejsze ze strony drugiego człowieka, najbardziej prymitywnym, upokarzającym, nie dającym nadziei.
Czarownice z Manningtree to poruszająca, a w wielu momentach nawet wstrząsająca lektura. Ukazane w książce okrucieństwo wobec drugiego człowieka, ciemnota, zabobon, a dodatkowo też zwyczajna ludzka głupota w połączeniu z mrokami XVII-wiecznej Anglii tworzą niesamowity klimat. Smaczku dodaje fakt oparcia książki na autentycznych wydarzeniach. Groza przejmuje w trakcie lektury. W wielu momentach wydaje się niewiarygodnym, iż coś takiego mogło się wydarzyć.
Dodatkową grozę wzbudza fakt, jak zręcznie można było przed wiekami manipulować ludźmi, jak sprawnie i szybko zarażać ich obawami, lekami, nienawiścią, chorymi urojeniami, jak sprytnie i sprawnie szerzyło się zło. 
Z drugiej strony mamy ofiary, bezbronne, słabe, samotne, zniewalane, często powoli lądujące w okowach niewoli, czy to fizycznej czy mentalnej.
Jest to książka, w której próżno szukać akcji, szybkich zwrotów fabuły. W wielu miejscach to lektura powolna, ba nawet statyczna. Jednak doskonałym piórem i opracowaniem tematu autorka udowadnia, iż szybka ala amerykańska akcja nie jest potrzebna do tego, żeby czytelnika wciągnąć w głąb lektury i bez mała osaczyć. 
Napięcie, groza wzrastają z każdą stroną. Do tego dochodzi mrok i czające się w tle nieoznaczone złe siły. Wszystko jest umiejętnie dozowane i podkręcane przez autorkę aż do bez mała eksplodującego finału. Idealna gra na podszytej lękiem wyobraźni, która jest częścią składową każdego człowieka. 
Bardzo dobry obraz XVII-wiecznej Anglii, ówczesnej ciemnoty, obyczajów, absurdu i męskiego szaleństwa ukazany w kobiecym dzienniku. Jednak zapiski Alice Hopkins to nie jedyny wątek, który jest główną osią książki. Underdown serwuje nam dużo więcej.
Zdecydowanie warto po tę książkę sięgnąć. Czyta się wyśmienicie, a ciekawe doznania i mroczne, przepełnione grozą wrażenia gwarantowane. 


 

czwartek, 20 września 2018

Dziewczyny z Wołynia. Prawdziwe historie - Anna Herbich

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 6/6
Pogrom wołyński, jedno z najstraszniejszych wydarzeń w naszej historii. Bohaterki niniejszej książki były jeszcze dziećmi, gdy pogrom miał miejsce. Były one świadkami rzezi, ludobójstwa i choć przeżyły także ofiarami. Każda z nich w pogromie straciła kogoś bliskiego, czy to z rodziny, czy spośród przyjaciół, sąsiadów. 

Anna Herbich w swojej kolejnej książce ( po Dziewczynach z Powstania, Dziewczynach z Syberii, Dziewczynach z Solidarności) podejmuje ponownie bardzo trudny temat. Tym razem to chyba najtrudniejsza pod względem emocjonalnym książka. 
Dziewczyny z Wołynia. Prawdziwe historie to książka zawierająca niezwykle poruszające historie. Bohaterki opowiadają o rzezi tak, jak to wydarzenie zapamiętały, widziały, tak jak go doświadczyły. Opowiadają co widziały, jak zawalił im się cały świat, jakie piętno to wywarło na ich dalszym życiu. 
Nam, czytelnikom żyjącym bezpiecznie w XXI wieku nawet trudno sobie wyobrazić, co te kobiety przeżyły. 
Nie będę wam tego przybliżać. Nie dałabym rady, a poza tym nie ma to najmniejszego sensu. Sens ma jedynie przeczytanie tej wspaniałej książki. 
Herbich żeby zebrać tak obszerny materiał do swojej książki, musiała przeprowadzić wiele rozmów. W trakcie lektury zastanawiałam się, jak bardzo bolesny dla bohaterek książki musiał być powrót do tamtych wydarzeń, opowieść o tych wydarzeniach. Opowiadanie o rzezi, śmierci najbliższych to traumatyczne doświadczenie niezależnie od tego ile czasu od tych dni minęło. Jestem pełna podziwu, że się na to zdobyły.
Dziewczyny z Wołynia... nie są książką, którą można przeczytać w ciągu 1-2 dni. Ogrom tragedii, bólu, jaki zgromadzony jest na kartach książki sprawia, iż opowieści trzeba sobie dozować. To bolesna i bardzo emocjonalna lektura. Przygotujcie się na szok, niedowierzanie i na to, że w trakcie lektury niejeden raz będą wam się cisnąć łzy do oczu. 
Gorąco polecam - ważny temat, kolejna książka Anny Herbich na liście z napisem bestsellery.





środa, 19 września 2018

Małgośka - Anna Nejman

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Małgośka to historia dwóch kobiet, które bardzo różnią się od siebie, a które los połączył w zadziwiający sposób. 

To także opowieść o kobiecie, którą los rzuca na przysłowiową głęboką wodę i o tym jak dziwne bywają koleje losu. Często my sobie zaplanujemy jedno, a okazuje się, że los przygotował dla nas coś zupełnie innego. Takie koleje losu są udziałem tytułowej bohaterki książki.
Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Teraźniejszość przeplatana jest retrospekcjami.Wydarzenia z obu okresów są równie ciekawie nakreślone.
Głównym mottem powieści jest to zdanie...Wszystko może się, wydarzyć, jeśli odważysz się zaryzykować.
I w Małgośce dzieje się praktycznie wszystko. Co istotne, z głównymi bohaterkami (a szczególnie z tytułową Małgośką) będzie mogło utożsamić się wiele czytelniczek...może komuś jej odwaga zaimponuje, może kogoś zmusi do działania, do porzucenia marazmu, stanu zawieszenia.. 
Przecież wiele z nas lub naszych bliskich wyemigrowało czy to z powodów materialnych, czy rodzinnych. Miejscem emigracji często jest UE, ale bez mała równie często (tak jak ma to miejsce w książce) USA. Wielu z nas zostało do tego niejako zmuszonych, czy to przeciwnościami losu, czy możliwościami, które są nam oferowane.
Ale Małgośka to nie tylko opowieść o dwóch kobietach i emigracji. To także lektura o życiu, o braniu go za bary, o daniu losowi szansy, o odwadze, przyjaźni i tym co tak naprawdę się liczy, a także czy to co się wydarza w naszym życiu to przypadek czy zapisany gdzieś los.
Książka jest bardzo dobrze napisana, ciekawie, wciąga, a bohaterki trudno nie polubić. 
Małgośka napisana jest lekko, ale nie infantylnie. Na szczęście pisarce udało się uniknąć czegoś co sprawia, iż z wielu powieści zamiast sensownej literatury tworzą się lukrowane, nie dające się czytać opowiastki.  
Przy Małgośce nie tylko miło spędzimy czas, ale także wielokrotnie zadumamy się nad życiem i nad tym co ono ze sobą niesie. Polecam.



wtorek, 18 września 2018

Skrzydła dla motyla - Ntailan Lolkoki

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Książka w stylu Kwiatu pustyni autorstwa Waris Dirie.
Skrzydła dla motyla poruszają i to bardzo. Do tego szokują, wzbudzają złość, chęć niesienia pomocy, a nawet pomszczenia. 

Główną bohaterką jest Masajka Ntailan Lolkoki, która opisuje swoje dzieciństwo w Kenii. Z założenia powinno ono upłynąć w nieomal sielskiej atmosferze. Rodzina dziewczyny należała bowiem do średnio zamożnej, z pozoru normalnej rodziny.
Jednak i w dobrze sytuowanej rodzinie tradycja to rzecz święta, nie ważne są cierpienia młodej dziewczyny liczy się tradycja.  
To co spotkało 12-letnią Ntailan było koszmarem, które skutki ciążą na jej ciele i psychice do dziś, mimo iż jest dorosłą kobietą. 
Mimo, iż historia opisana w książce jest okropna, to jestem zadowolona, iż taka pozycja powstała. O tym barbarzyństwie (a także innych, które dzieją się na całym świecie w imię tradycji) powinno się mówić głośno, jak najwięcej, z najdrobniejszymi szczegółami opisując koszmar, jakiego doświadczają dziewczynki.
Autorka bardzo szczerze opowiada o Kenii, o obyczajach nadal istniejących w tym kraju, o tym, jak się odbyło jej obrzezanie, o skutkach tego barbarzyństwa i o swoim życiu po. 
Opowiada także o operacji o której dowiedziała się od Waris Dirie. Poddała się możliwości  operacji rekonstrukcyjnej dla ofiar okaleczenia żeńskich narządów płciowych (FGM) i ze szczegółami opowiada także o tym co dał jej ten zabieg.
Jako 12-letnia dziewczynka Ntailan Lolkoki została okaleczona i przez długie lata milczała. Jako dorosła kobieta otrzymała szansę, by cofnąć to, co się stało i żyć normalnie.
Gorąco zachęcam do lektury. 

poniedziałek, 17 września 2018

Obywatel Coke. Kapitalizm według Coca Coli - Bartow Elmore

Wydawnictwo Rebis, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Ciekawa, bardzo dobrze napisana książka opowiadająca o jednym z najbardziej znanych, najbardziej rozpoznawalnych produktów na świecie. Coca cola to także kultowa marka, produkt w dawnym bloku komunistycznym uosabiający inny, lepszy świat. Coca cola to dla wielu po prostu wszystko. 

Elmore w swojej książce opowiada nam o coca coli, jako produkcie, ale także o wszystkim co z nią związane. Czytamy więc o samym pomyśle, składzie, koncernie, reklamach, prawdach i mitach, które przez kolejne dekady narosły wokół tego napoju i jego loga. 
W książce znajdziemy także wiele anegdot i ciekawostek.
Jako jedną z ciekawostek podam fakt, iż Coca cola była pionierem w dziedzinie outsourcingu, czyli wszystkie działania zlecała firmom zewnętrznym. Nie produkowała, nie działała sama, tylko zlecała. Teraz jest to rzecz w zasadzie normalna, a przynajmniej bardzo często spotykana. Xxxx lat temu była to nowość. 
Sporo miejsca autor poświęca także obaleniu mitu coca coli, który sukcesywnie narastał na całym świecie przez minione kilka dekad. Elmore rozprawia się z nim bez skrupułów. 
Gro miejsca poświęcone jest także analizie wpływu marki coca cola na ludzi w kolejnych pokoleniach, na gospodarkę, na środowisko, na pojmowanie rzeczywistości. Całość poparta bardzo ciekawymi przykładami i analizami. Przyznam się, ze gro tego co opisuje autor jest oczywiste, ale bez tej książki, bez wspomnienia o tym nie zwróciłbym na wiele aspektów uwagi. 
Sporo miejsca poświęca także arcy sprytnym strategiom, a nawet można śmiało rzec cwaniactwu coca coli. Na czym one polegały? Tego dowiecie się z lektury niniejszej książki.
Bartow Elmore, profesor historii gospodarczej z Uniwersytetu Stanowego w Ohio, napisał dobrą, bardzo ciekawą książkę, którą bez wątpienia warto przeczytać. A czyta się ją doskonale. Polecam.
Obywatel Coke. Kapitalizm według Coca Coli to książka dla każdego, kto jest ciekawy świata i zachodzących w nim przemian.




niedziela, 16 września 2018

Królowa cukru - Natalie Baszile

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5/6
Królowa cukru to książka, która bazuje na starym, znanym większości czytelników schemacie. Ona dostaje spadek, udaje się w nowe środowisko, mierzy się z zupełnie odmiennym życiem, jest także wykluczenie ze społeczności, zawzięta walka o to co się w spadku dostało, przeciwności losu, bardzo skomplikowane relacje rodzinne i międzyludzkie tak w ogóle.
Czy młoda dziewczyna z wielkiego miasta zdoła poprowadzić z sukcesem wielkie gospodarstwo? Czy w ogóle doceni spadek? Czy w zaściankowej społeczności Południa USA da sobie radę, znajdzie bliskich, albo choćby sojuszników?
Powiecie schemat mocno wyeksploatowany.  Niby tak, ale wszystko zależy od tego jak się ten schemat wykorzysta, co do niego doda. 
Autorka uczyniła z Królowej cukru opowieść bardzo ciekawą, momentami wręcz fascynująca, magicznie wciągającą w klimat Południa USA i w tamtejsze życie oraz miejscowe piekiełko. 
Królowa cukru to powieść składająca się jakby z dwóch części, które autorka bardzo umiejętnie wymieszała. Jedna część to otrzymanie spadku i walka o odziedziczoną plantację. Druga część to świetnie ukazane relacje międzyludzkie. Dotyczy to zarówno kontaktów z otoczeniem, jak i relacji rodzinnych głównej bohaterki.Pisarka porusza nawet tak ważne tematy, jak uprzedzenia i podziały rasowe, których Południe USA nie wyzbyło się do dzisiaj mimo, iż mamy XXI wiek. Całość wymieszana z zadawnionymi urazami, krzywdami i stylem życia oraz traktowania ludzi w stanie Luizjana. 
Jednak na wyjątkową uwagę zasługują bardzo ciekawie nakreślone postaci bohaterów, obu płci. Baszile jednak tymi silniejszymi uczyniła w swojej książce kobiety. Jej bohaterki to postaci wyjątkowo silne, twarde, często bezkompromisowe i mimo trudów dążące do celu.
Polecam, czyta się doskonale.

sobota, 15 września 2018

Mama kłamie - Michel Bussi

Wydawnictwo Świat Książki Moja ocena 4-/6
Lubię książki Bussiego, chętnie po nie sięgam, na ogół wiem czego się po nich spodziewać. Niestety, ale nie tym razem. 

Mama kłamie to zdecydowanie najsłabsza książka tego francuskiego pisarza. Osobom, które dopiero rozpoczynają przygodę z prozą Francuza może się spodobać. Ja, która mam za sobą lekturę wszystkich jego książek, oceniam ją właśnie jako najsłabszą. Da sie przeczytać. Nie jest to jakaś grafomania, ale wiem, ze autora stać zdecydowanie na więcej.
Mama kłamie napisana jest w charakterystycznym dla Bussiego stylu, ale niestety tym razem w kilku momentach autor zbyt przekombinował.
Każda historia, która opisuje Bussi jest dziwna, na końcu okazuje się wyjątkowo niesamowitą i zadziwiająca. Ta z omawianej książki jest w wielu momentach kuriozalna, a nie tylko dziwna i jak napisałam wcześniej...mocno przekombinowana.  
Sama intryga nadal jest doskonała, tylko Bussi mógł coś takiego wymyślić, ale kombinując poszedł w złą stronę i nie wyszło to wg. mnie książce na dobre...niepotrzebnie wkładał do treści tyle bajkowych historii. Przedobrzył i tyle. Zbyt dużo wrzucił do jednej książki. Ale mimo to uważam, iż warto sięgnąć po tę pozycję.
Nie zrozumcie mnie źle Mama kłamie to nadal niezła książka, ale do nijak się ma do wcześniejszych dzieł tego autora, które są po prostu mistrzowskie.  
Jedno jest pewne, książce już od samego początku należy poświęcić 100% uwagi. Pisarstwo Bussiego ma to do siebie, że angażuje bez reszty i wymaga od czytelnika uruchomienia 100% szarych komórek, inaczej można się zagubić. Mnogość wątków, postaci, ich rozedrganie, bez małą rozdwojenie, ogromna ilość wątków ocierających się o pogranicze fantastyki z bajką, mitem, bardzo zaburzona chronologia, to wszystko sprawia, iż najnowszy Bussi wymaga uwagi, skupienia i nie ukrywam..sporo samozaparcia. 
Mimo mojego zastrzeżenia zachęcam do lektury, choć jeżeli ktoś dopiero zaczyna swoją znajomość z prozą tego psiarza, proponuje na początek inne tytuły.


czwartek, 13 września 2018

Wzloty i upadki młodej Jane Young - Gabrielle Zevin

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 4/6
Jeżeli mam być szczera, to nie wiem, czy książka podobała mi się, czy nie.

Fabuła banalna do bólu. Ona, młoda 25-letnia stażystka ma romans z dużo starszym żonatym kongresmenem. Romans jest wyjątkowo toksyczny. Banalne do bólu. 
Sprawę widzimy z różnych stron. Z jednej strony mamy zranioną, oszukaną, ale czy na pewno niewinnie skrzywdzoną?! kobietę, z drugiej strony zdrajcę, żonę, która stoi obok i głosi frazesy, iż trzeba zapomnieć o trudnych dniach i iść dalej, razem bla bla bla. 
Z kolejnej strony jest ogromna ingerencja, wręcz hejt mediów, ale i blog stażystki o wdzięcznej i wszystko mówiącej nazwie „Blog stażystki i kongresmena”.
Z jednej strony to opowieść o zdradzie i oszustwie rozpatrywanym z różnych stron i różnych punktów widzenia, a z drugiej strony to opowieść o wieloetapowym i obserwowanym z  różnych stron niszczeniu ludzkiego życia...ale szczegółów wam już nie zdradzę żeby nie psuć elementu zaskoczenia.
Nie jest to wybitna powieść, ale czyta się ją dobrze, lekko z zaciekawieniem i z pewnością warto po nią sięgnąć. Sporo w niej niespodziewanych zwrotów akcji, sporo ciekawie nakreślonych bohaterów, sporo też odniesień do świata, który nas współcześnie otacza. 
W treści znajdziecie też kilka kwestii, które zmuszą was do chwili refleksji.
Choć jak wspomniałam nie jest to zła książka i czyta się ją szybko, to jednak pozycja z typu tych, o których w kilka dni po lekturze zapomnicie. To co najbardziej mi w niej przeszkadzało to sztampowość, nieomal kalka wielu wydarzeń, które miały miejsce i które zapewne wydarzą się za xxx czasu. Czytając w wielu miejscach łatwo się domyślić co będzie dalej. 
I to najbardziej mi przeszkadzało. Aha i jeszcze główna bohaterka, Aviva...po prostu nie przypadła mi do gustu.