środa, 2 grudnia 2020

Histeria - Izabela Janiszewska

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Kontynuacja szokująco doskonałego debiutu, a przy tym mistrzowski wręcz kryminał. Przyznam, czegoś takiego się nie spodziewałam. Większość polskich kryminałów jest delikatnie to ujmując...średnia. Janiszewska zdecydowanie zawyża poziom.
Kolejna mocna, bolesna, wręcz traumatyczna, ale i niezwykle potrzebna powieść, która na długo pozostanie w pamięci.
Histeria to 2. książka autorki. Debiutanckim Wrzaskiem Janiszewska bardzo wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę. Histerią podbiła ją jeszcze wyżej.
Histeria jest jeszcze okrutniejsza, bardziej bolesna niż Wrzask i głębiej wnika w otchłań bólu, cierpienia. Tym razem sprawa jest o tyle trudniejsza, bardziej bolesna, iż dotyczy nieletnich, dzieci.
Mocna fabuła. Ktoś krzywdzi, ba można powiedzieć, że karze matki. Karą jest zabójstwo. Zawsze obok matki, pokrzywdzonej, ofiary jest jej dziecko. Ale czy na pewno to matka jest ofiarą? Czy to ona tak faktycznie doznała krzywdy? Co się za tym kryje? Na te i wiele innych pytań będą musieli znależć odpowiedż prowadzący śledztwo, m.in. komisarz Bruno Wilczyński, który popada w obsesję. Policjant nie może pogodzić się z tym, że wciąż nie udało mu się wsadzić za kratki psychopatycznego mordercy.
Histeria to mocna, okrutna, bo poruszająca tak dramatyczne, istniejące obok nas problemy książka. To opowieść z przesłaniem, mottem, uczulająca, otwierająca nam oczy i zdecydowanie zabierająca czytelnika z jego maleńkiej bańki komfortu. krzywda dzieci, okrucieństwo wobec nich maja miejsce tuż obok nas, za ścianą, w sąsiednim mieszkaniu, u przyjaciół. Musimy być czujni, zwracać na wszystko uwagę. Nie możemy pozostać obojętni.
Histeria jest pełna ciekawych postaci, różnych wątków. Wszystko to znajduje swoje miejsce i uzasadnienie w treści. Każdy wątek zostaje doprowadzony do końca, nic nie umyka, nie zostaje zapomniane.
Autorka porusza trudne, okrutne tematy, których z reguły nie porusza się ani w literaturze, ani w wiadomościach, reportażach. Mocna, krzycząca bólem i rozpaczą powieść obyczajowo-społeczna z wątkiem kryminalnym.
Bardzo dobre zakończenie, które jeszcze bardziej pobudza apetyt na kolejna książkę Izabeli Janiszewskiej. Polecam.

poniedziałek, 30 listopada 2020

Potwory - Anna Potyra

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
W warszawskim lasku znalezione zostają zwłoki zadżganej nożem kobiety. Ofiary nie można zidentyfikować, niemniej śledczy przystępują do pracy. Błyskawicznie rozpoczyna się dochodzenie, które z pełną energią prowadzą Mateusz Corsetti i profilerka Iza Rawska.
Im głębiej w las, im dalej idzie dochodzenie tym więcej potworów wychodzi na jaw. Owe tytułowe potwory to nie tylko ludzie, ale także, a może przede wszystkim to, co w nich drzemie. Potyra niezwykle umiejętnie sportretowała śledczych, przesłuchiwanych przez nich świadków, podejrzanych, zabójcę, ale i ofiarę. W każdym z nich w mniejszym lub większym stopniu drzemie potwór. Bohaterowie w różnym stopniu zdają sobie z tego sprawę, różnie na swoje demony reagują, w różnym stopniu pozwalają im się uaktywnić. Nikt jednak nie jest bez potworów, nikt nie jest czysty. Smutny, acz moim zdaniem niezwykle prawdziwy obraz społeczeństwa.
Potyra kładzie także nacisk na to, jak doznania z dzieciństwa, okresu dorastania, doznane wtedy smutki, radości, krzywdy wywierają wpływ na nasze póżniejsze życie, na to kim będziemy gdy dorośniemy, jakie będą nasze relacje z innymi ludżmi.
W jednym i drugim przypadku bardzo ciekawe studium konkretnych postaci, ich wnętrz, tego jak postępują, na co się decydują, ale także ogółu społeczeństwa. Brawo.
Z tego też powodu dla mnie Potwory to bardziej mocna książka psychologiczno-obyczajowa z wątkiem kryminalnym niż sam kryminał. Niemniej to dobra, warta przeczytania, zmuszająca do chwili refleksji lektura.
Wartym zaznaczenia jest także środowisko w jakim rozgrywa się akcja, w jakim żyła, działała ofiara. To świat opery. Dosyć nietypowe, rzadko będące miejscem akcji środowisko.
To druga książka autorki. Pierwszą była Pchła. Nie miałam okazji jeszcze jej przeczytać, ale po bardzo udanej lekturze Potworów szybko sięgnę po Pchłę.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po Potwory. Mocna, dobrze napisana, poruszająca ważne tematy lektura. Gwarantuję udane spędzenie czasu.

sobota, 28 listopada 2020

Niezbity dowód - Małgorzata Rogala

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 3-/6
Wielka tajemnica, zabójstwo, antyki i lampy Tiffany'ego w tle., tropy prowadzace do Bazylei.
Niby wszystko jest żeby powstał dobry kryminał, ale czegoś brak. Książka nie jest zła. Jest po prostu przeciętna, bardzo przeciętna. Jeżeli ktoś zna wcześniejsze książki Małgorzaty Rogali, czyta z żalem za tymi dobrymi, przykuwającymi uwagę, z mocnym wątkiem kryminalnym, przesłaniem, poruszającymi ważny problem społeczny.
Tym, co naprawdę mnie zainteresowało w Niezbitym dowodzie były opisy pracy, eksponatów z pracowni Tiffany'ego. Ciekawe. jednak chyba nie to powinno zaciekawiać, intrygować w rasowym kryminale. Brak z kolei tego, co jest osią, sercem dobrego, porządnie nakreślonego kryminału. Bo do takiego miana pretenduje Niezbity dowód. Niestety, nic z tego. Tej książki nie można nazwać kryminałem. Ot bardzo, ale to bardzo przeciętna powieść z lekkim wątkiem kryminalnym i nieudolnie prowadzonym śledztwem. To wszystko.
Zaskakują mnie opinie w sieci, że to najlepsza książka autorki. Przeczytałam wszystkie i śmiało mogę napisać, iż to najgorsza, najsłabsza powieść Rogali. Pisarka ma w dorobku zdecydowanie lepsze książki, mocniejsze, ważniejsze, potrzebne.
Brak emocji, brak sensownie prowadzonego śledztwa, brak intrygi i napięcia. Jest nuda, wodolejstwo urozmaicane w/w opisami. Do tego te sztuczne dialogi. Mam takie odczucie, jakby ktoś inny, nie Rogala pisał tę książkę.
Jestem bardzo rozczarowana tą pozycją. Wiem, że autorkę stać na dużo więcej.
Nie zachęcam was do lektury. Chyba, ze absolutnie nie macie nic innego do czytania.



czwartek, 26 listopada 2020

Spica - Tomasz Białkowski


Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5,5/6

Kolejna świetna książka Tomasza Białkowskiego, którą miałam okazję przeczytać.
Główną bohaterką jest niezwykle mocno doświadczona przez życie Iga Spica. Za namową przyjaciółki postanawia ona coś zmienić w swoim życiu, wyrwać się z kokonu traumy. Przyjmuje wyjazdowe zlecenie tłumaczenia negocjacji handlowych. Sprawa z pozoru banalna. Niby tak. Każdy doświadczony tłumacz sobie z tym poradzi.
Jednak Iga Spica nie jest zwyczajną kobietą, nie jest zwyczajną, normalnie podchodzącą do życia i swojej pracy tłumaczką. Niezwykle mocno doświadczona przez los poprzez zabójstwo nastoletniego syna, cierpiąca w każdy możliwy sposób Spica robi wszystko żeby przetrwać, ale jednocześnie żeby zatracić siebie, ukarać siebie za to, że żyje.
Tutaj należą się ogromne brawa dla autora za stworzenie tak poruszającej bohaterki. Jej losy mogliśmy śledzić w poprzednim tomie serii - Powróz. Jeżeli jednak nie znacie tego tomu (choć zachęcam do jego lektury), nic to. Autor licznymi nawiązaniami zręcznie wprowadza czytelnika w losy bohaterki.
W ogóle Białkowski świetnie pisze, genialnie łączy ze sobą wątki (a tych w Spicy jest kilka), nic mu nie umyka, nic się nie urywa, co niestety jest częste u innych pisarzy.
Do losów Spicy dołączył bardzo ciekawy, niezwykle tajemniczy wątek znalezienia w wiejskim kościele kłębowiska nagich, kobiecych ciał, a wśród nich małego chłopczyka, syna miejscowego policjanta. Co to oznacza? Z czym to się wiąże? Czy ma to związek z samą Igą Spicą? Co wspólnego z Igą, wydarzeniami ma pewien tajemniczy obraz? Pytania się mnożą. Do tego dochodzą mroczne znaleziska na terenie wyspy, związek jej mieszkańców z zabójstwem syna Igi i wiele, wiele innych.
Im dalej w tekst, fabułę, tym jest ich więcej. Duszna, mroczna, podszyta niepewnością i lękiem atmosfera oraz mnóstwo zagadek.
Udziałem Igi, ale i wspomnianego miejscowego policjanta stanie się wiele niesamowitych wydarzeń. Klimat tej powieści od samego początku jest mroczny, duszny, oblepiający. Miałam wrażenie, iż mrok, groza, niewyjaśnione przenikają każdą komórkę mojego ciała. Takie uczucie, nasilone zakończeniem, pozostaje z czytelnikiem do końca lektury. Czyta się genialnie.
Do tego klaustrofobiczna atmosfera małej społeczności. Brrr. Nie daj Boże w takiej utknąć na dłużej.
Wielkim atutem jest fakt, iż wiele miejsc, w których rozgrywa się akcja książki można z łatwością zidentyfikować. Znajdują się one w rodzinnej okolicy autora, Olsztynie i sąsiedztwie miasta.
Spica to kolejny dowód na to, iż Tomasz Białkowski kładzie nacisk na jakość, a nie na ilość. I to się sprawdza. Nie idzie wzorem niektórych autorów, co miesiąc książka. Ubolewam, iż na kolejne pozycje tego autora trzeba długo czekać. Wiem jednak, iż warto.
Gorąco zachęcam was do lektury Spicy, ale i innych książek Tomasza Białkowskiego. Mimo sporego dorobku to nadal wg. mnie za mało znany polski autor. Warto dać mu szansę.



wtorek, 24 listopada 2020

Mój Michael - Amos Oz


Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Kolejna doskonała powieść Oza. Brak szybkiej akcji, brak zapierających dech w piersiach zwrotów fabuły.A jednak czyta się tak, iż trudno się oderwać.
Powieść stagnacyjna, spokojna. Czasami, w wielu nawet momentach ma się ochotę ruszyć jakąś korbką, przycisnąć przycisk byle coś się zmieniło, byle miało miejsce jakieś nagłe wydarzenie. Nic takiego się nie dzieje. Fabuła nadal toczy się spokojnie. A i tak książka porywa. Oz ma po prostu niebywały talent.
Fabuły nie da się streścić. Ba, nie da się jej nawet naszkicować. Są takie książki. Jest ich niewiele, ale są. I Mój Michael do nich właśnie należy.
No, ale spróbuję choćby w dwóch zdaniach napisać, że to książka o spotkaniu dwojga ludzi, ich ślubie, wspólnym życiu i pustce oraz marzeniach i niespełnieniu mimo pozornego szczęścia i spełnienia. Akcja toczy się w Jerozolimie w latach 50. XX wieku. W tle echa wojny izraelsko-arabskiej. A w domu i życiu bohaterów...To genialne studium związku, zmian w życiu, powiązania tych zmian z otoczeniem i czegoś zdecydowanie więcej.
No i wyszło nie tak jak chciałam. Napisane powyżej zdania o treści Mojego Michaela nawet w najmniejszym stopniu nie oddaje treści, sensu, magii książki. Ehhh...
Książka daje niesamowite możliwości interpretacji. Mimo braku nagłych zwrotów akcji. Mimo stagnacyjnej fabuły wiele się w niej dzieje. Te wydarzenia, treść każdy bez mała czytelnik może odebrać w inny sposób. Można różnie interpretować książkę. Jestem ciekawa, jak wy ją odbierzecie, jakie wrażenie na was wywrze.
Powieść została uznaną przez krytykę za izraelską Panią Bovary. Przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków, na jej podstawie powstał amerykańsko-izraelski film Michael Sheli. Polecam.

Inne recenzje książek Oza:

Dla fanatyków. Trzy refleksje 

Poznać kobietę 

Opowieść o miłości i mroku

Wśród swoich 

poniedziałek, 23 listopada 2020

Szlak Srebrnych Mgieł - Joanna Tekieli

Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 5,5/6
Szlak Srebrnych Mgieł miał być wyprawą życia dla Beaty i Witka, w 10. rocznicę ich ślubu. Oboje kochali się nad życie. Byli dla siebie największymi przyjaciółmi, polówkami tego samego jabłka. Byli dla siebie wszystkim.
Jednak los zakpił z nich obojga w najokrutniejszy sposób. Witek ginie w wypadku samochodowym. Beacie pozostają wspomnienia, ból, rozpacz, pustka. Bez Witka Beata nie potrafi poradzić sobie z życiem, z tym, co ją spotkało.
W końcu Beata postanawia samotnie przejść Szlak Srebrnych Mgieł. Decyduje się na to w kolejną rocznicę śmierci męża. Czy to jej się uda? Czy da radę się podżwignąć? Czy podejmie wyzwanie, zrealizuje plan ich obojga, czy zdobędzie Szlak Srebrnych Mgieł? Czy znajdzie w sobie tyle siły żeby walczyć?
Niesamowicie cudowna książka, przenosząca nas w inny świat, pozwalająca na zatopienie się w problemach, smutach, ale i radościach Beaty. Jednocześnie dzięki tej historii inaczej patrzymy na swoje własne problemy, inaczej wartościujemy każdy dzień, sprawy codzienne wyglądają zdecydowanie inaczej.
Szlak Srebrnych Mgieł przenosi nas w inną rzeczywistość, niezwykle odległą, ale jednocześnie taką bliską, na wyciągnięcie ręki. Historia jest bardzo emocjonalna. Autorka niezwykle zręcznie gra na uczuciach czytelnika.
To opowieść o ludziach, o szczęściu, jakim jest spotkanie drugiej połówki, co patrząc realnie, niewielu jest dane. To także historia wielkiej straty, niewyobrażalnego cierpienia, ale także czegoś zdecydowanie więcej.
Ta historia porusza, zmusza do przemyślenia kilku spraw, do zatrzymania się choć na moment. W trakcie lektury wielokrotnie kręci się łza w oku. Gorąco zachęcam was do sięgnięcia po tę niepozorną książkę. Będziecie oczarowani i bardzo zaskoczeni.

niedziela, 22 listopada 2020

Epizody z życia mojej mamy - Iwona Małgorzata Żytkowiak


Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 5,5/6
Zaskakująco dobra książką. Twórczość autorki znam z innych książek. Mogłam więc oczekiwać dobrej literatury. Jednak tytuł, Epizody z życia mojej mamy, nie zapowiada jakiejś wielkiej literatury, poruszającej lektury. A tu pełne zaskoczenie.
Epizody.... to 12 wspaniale napisanych, niezwykle poruszających historii, 12 portretów i jedna bohaterka - mama. Tuz po 40. urodziła ona piąte dziecko, synka, Ksawerego. Ale dzieci to nie jedyny jej cel w życiu. Bohaterka pracuje, dokształca się, jest mądra, zadbana, ma marzenia, do czegoś dąży. Jest także pełna rozterek, chce być najlepsza z matek, ale nie chce rezygnować z siebie samej.
Ta książka to 12 wspaniałych obrazów jednej kobiety, jej życia codziennego, miłości do dziecka, poświęcenia, ale nie tylko. To wizerunek jej świata, jej życia wymieszany z tym, co widzi i jak to odbiera dziecko, ale i człowiek dorosły.
Opowieści są różnorodne. Prezentują całą gamę uczuć, od smutku, wręcz rozpaczy, poprzez lekki uśmiech, aż do wybuchu śmiechu. Takie są portrety matki, takie jest życie.
Autorka posiada dar, o sprawach poważnych, nawet smutnych, o kwestiach życiowych pisze lekko, co nie znaczy, że infantylnie Ot bez zbędnego moralizatorstwa ukazuje różnorodne aspekty życia, pokazuje wiele scen,w których jestem o tym przekonana, odnajdzie się spora rzesza czytelniczek. Czyta się doskonale. Do tego genialne moim zdaniem i całkowicie zaskakujące zakończenie. Myślałam, ze będzie ono inne, inny finał, inna sytuacja. Jednak no cóż, takie jest życie.
Brawa za treść, za niezwykle potrzebne historie i za to, jak bardzo są one życiowe.Iwona Małgorzata Żytkowiak dopuszcza czytelnika do bez mala intymnego świata nie tylko matki, kobiety, ale i dziecka. Polecam. Ważna, potrzebna pozycja.

piątek, 20 listopada 2020

Jedwab - Alessandro Barrico

 


Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Jedwab to kolejna powieść dowodząca, że nie ilość, a jakość ma znaczenie. Ta niewielka, bo licząca 120 stron książka jest ze wszech miar wyjątkowa.
To pięknie odmalowana poetycka, lekka niczym tytułowy jedwab opowieść. Bohaterem jest młody kupiec handlujący jedwabiem i jedwabnikami, Hervé Joncour. Gdy światowemu handlowi tym drogocennym surowcem zagraża niebezpieczeństwo, Herve postanawia opuścić kochającą żonę i przytulny dom w małej wiosce, by przemierzyć Syberię i dotrzeć na sam kraj świata – do egzotycznej Japonii. Nawet nie przypuszcza, co go tam czeka, jak ta podróż zmieni jego życie, dosłownie i w przenośni.
Nie zdradzę wam, co spotkało Joncoura. Nie chce spojlerować. Gwarantuję, że będziecie zdziwieni. Autor snuje wręcz bajkową opowieść w dużej mierze o miłości, ale innej niż ta znana nam w XXI wieku w Europie. Poza tym to nie tylko opowieść o miłości, a o czymś zdecydowanie więcej.
Nie jest to lektura dla szukających erotycznych, mocnych wrażeń. Jedwab jest oparty na miłości, uczuciu, nie tylko ludzi między sobą. Poza miłością osią historii jest symbolika, poetyckość, ułuda i coś, co trudno jednoznacznie zdefiniować. To opowieść o miłości prawdziwej, niezwykle trudnej, wręcz nierealnej, takiej o której się marzy, a która na zawsze dla większości pozostaje w sferze marzeń.
Mistrzowsko napisana historia pełna niedomówień i niedopowiedzianych emocji. Krótka powieść udowadniająca, iż można stworzyć coś, co nie idzie na jakość, nie powala ilością słów, za to rozkłada całkowicie jeżeli chodzi o jakość tekstu, jego wymowę. Polecam.120 stron wyjątkowej prozy.

Miasto Iluzji. Róże - Konrad Grześlak

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Dwie śmierci. Jedna dziewczyna. Jeden dziwny przedmiot. Medalion przedstawiający pistolety i róże.
II tom wieńczący historię niedokończonego scenariusza sprzed lat...i doskonałe zakończenie serii.
Początki, lektura pierwszego tomu (klik) były trudne.
Tym razem, przy II tomie było o wiele lepiej. Znałam sposób, styl pisania autora, to jak pokazuje fabułę, rzeczywistość. Choć narracja nadal przypominała puzzle złożone z niepasujących do siebie wielu, zbyt wielu elementów, to wiedziałam, iż lada moment wszystko będzie do siebie pasować, poskłada się.
Na początku lektury II tomu nic nie jest oczywiste. Ta wspomniana przeze mnie "puzzlowatość", wielowątkowość, wręcz wyskakujący z kartek książki nadmiar wrażeń.
Do tego garść sensacji, doskonale skrojonej, szczypta erotyki, ze smakiem wplecionej w całą historię. Plus tajemnicza walka, tajemnicze zło i ona, kobieta Alicja, walcząca o przerwanie, o niejakie wyswobodzenie.
Atutem są doskonale nakreśleni, wiarygodni, różnorodni bohaterowie. Ich światy, sprawy przenikają się, tworzą zaskakujące zwrot akcji, niesamowitą atmosferę.
Wiem, brzmi to niejasno, ale trudno o kolejnym tomie cokolwiek napisać bez spojlerowania. Poza tym w przypadku prozy Grześlaka trudno także streścić fabułę. Nie da się. Jest, jak wspomniałam wielowątkowa, odrobinę jakby z innego świata. Ale czyta się znakomicie. Fabuła wciąga i zanim się spostrzeżemy mamy koniec książki.
Grześlak sporo serwuje, ale jak się szybko okazuje wszystko ma sens, swoje miejsce, jest dopasowane do innych elementów układanki.Całość doskonale dopasowana, przemyślana, świetnie napisana i realna.
Do tego całkowicie zaskakujący finał.
Miasto iluzji to dobrze napisana, bardzo ciekawa i wiarygodna historia. Polecam. Zadziwiające, iż to debiut autora. Diament w ogromnej fali nieomal jednakowych kryminałów z przeczołganymi przez życie i los detektywami.

czwartek, 19 listopada 2020

Szklane skrzydła motyla - Katrine Engberg


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6

Niezły, choć pasjonującym (jak wydawca) bym tego thrillera nie nazwała. Nie nudziłam się w trakcie lektury. Ale też nie wciągnął mnie na tyle żebym nie mogła się oderwać od lektury.
Niezła zagadka, dobrze prowadzone dochodzenie, ciekawe zakończenie, niezłe tło psychologiczne, to niewątpliwe atuty tej książki.
Zarys fabuły ciekawy, intrygujący. Pewnego dnia w jednej z fontann na rynku w Kopenhadze zostają znalezione nagie zwłoki kobiety. Następnego dnia sytuacja powtarza się z tym, że ofiara jest mężczyzna. Pikanterii i zagadkowości całej sprawie dodaje fakt, iż morderca upuścił krwi ofiarom poprzez ponacinanie większości żył. A to dopiero początek odnajdywanych zwłok. Kolejne dni oznaczają kolejne zwłoki. Policja rozpoczyna dochodzenie, które prowadzi doświadczony policjant Jeppe Kørner.
Kto będzie następną ofiarą? Kto zabija i dlaczego?
Na początku wspomniałam, iż atutem książki jest niezłe tło psychologiczne. Szklane skrzydła motyla, podobnie jak inne skandynawskie książki, mocno, dosadnie traktuje o pewnych aspektach życia społecznego, kładzie nacisk na to, co zdaniem autora jest niedoskonałe, co budzi emocje, złość, sprzeciw, co jest przez państwo traktowane po macoszemu, a co zdecydowanie i szybko wymaga naprawy.
Mniej tu nacisku położonego na postać śledczego, choć jest ona ciekawie nakreślona. Jednak autorka nie rozkłada jej na czynniki pierwsze tak jak ma to miejsce w innych skandynawskich kryminałach. Tu mocny nacisk kładziony jest właśnie na problemy społeczne, ich podłoże i konsekwencje. Mocne. Warte przeczytania choćby ze względu na poruszane kwestie społeczne, które znajdują odbicie także w polskiej rzeczywistości.
Szklane skrzydła motyla nie są może arcydziełem literackim, nie są wybitnym kryminałem, ale są niewątpliwie ważną, potrzebną, ciekawie poruszająca pewne kwestie, wciągającą lekturą. Bez euforii, ale i bez poczucia straconego czasu. Warto przeczytać. polecam.