sobota, 21 kwietnia 2018

Czarny szlak - Andreas Föhr

Wydawnictwo Filia, Moja ocena 5,5/6
Z kryminałami niemieckich autorów jest mi umiarkowanie po drodze. Dlatego z pewną obawą sięgnęłam po książkę Czarny szlak

Jednak ku mojemu zaskoczeniu okazało się, iż Andreas Föhr napisał dobrą, dopracowaną i zaskakującą powieść.
Pełno w niej mylnych tropów, krnąbrnego policjanta (który wtrąca się w to, w co nie powinien) i powiązań z przeszłością oraz próba rozliczenia z wydarzeniami sprzed kilku dekad.
Jest także zaprezentowana ewolucja człowieka od czasów jego młodości, okresu buntu studenckiego, aż po dorosłość, często sytą, pełna zadowolenia. Czy człowiek na przestrzeni kilku dekad, ew. kilkunastu lat zmienia się, zmieniają się jego ideały, priorytety, co tak w rzeczywistości się liczy? Ważnym w kontekście książki jest także pytanie, czy młodociane, studenckie przyjaźnie, znajomości maja szansę przetrwać i czy w każdym przypadku jest sens ich podtrzymywania?  Na te i inne pytania znajdziecie w części odpowiedź w Czarnym szlaku. Napisałam, że znajdziecie tylko część odpowiedzi. Tak. Bowiem książka pozostawia pewne pole do własny przemyśleń, a wiele pytań nadal będzie tkwić w waszej głowie jeszcze długo po zakończeniu lektury. 
Atutem książki są także postaci, bardzo sprawnie, ciekawie, czasami groteskowo nakreślone. Zdecydowanie ubarwiają one lekturę.Główny bohater nietuzinkowy, pozostałe postaci także zadziwiające...no, a Stalin...miodzio.
No i sama intryga kryminalna, zręczne połączenie wątku z przeszłości z teraźniejszym, wpływu jednego na drugi. Bardzo dobra robota.
Na uwagę zasługuje też praca translatorska, szczególnie w kontekście dialogów. Za świetny przekład dziękuję tłumaczce, Agnieszce Hofmann.

piątek, 20 kwietnia 2018

Niebezpieczna fortuna - Ken Follett

Wydawnictwo Albatros, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Kolejna dobra książka Kena Folletta. Co prawda nie dorównuje ona kultowej Igle czy Filarom ziemi, ale i tak to dobra, dopracowana pozycja.
Niebezpieczna fortuna, to dobry thriller historyczny o miłości, pieniądzach i zemście, czyli o tym, co w życiu jest siłą napędową dla większości ludzi. Akcja rozgrywa się w realiach Anglii II połowy XIX wieku i jest rozciągnięta na ponad 30 lat.

Ken Follett udowadnia, iż jest doskonałym pisarzem, zręcznie kreśli realia różnych epok, doskonale ukazuje głębię i zakamarki ludzkiej duszy (mroczna,zła, demoniczna postać Augusty, majstersztyk), nawet te najmroczniejsze oraz opisuje to, co wynika z działań człowieka w różnych dziedzinach życia.
W każdej kolejnej książce pisarz udowadnia, iż jest wszechstronny. Zawsze serwuje czytelnikowi coś więcej poza akcją i ciekawymi postaciami.
Tym razem oprócz ciekawej sagi, świetnie nakreślonych realiów i mechanizmów XIX-wiecznej Anglii mamy także w fabułę wpleciony wykład z bankowości, jej podstaw, działania, bezwzględności oraz wolnorynkowej gospodarki.
Minus drobny daję za schematyczny wątek miłosny, oraz za do bólu idealistyczną postać Hugh Pilastera, który nawet w bagnie światowej bankowości, finansjery (a jak wiadomo, pieniądze deprawują) jest ideałem...trochę naciągane. Ale Follettowi wiele można wybaczyć.
Mimo drobnego minusa to dobra książka o tym, jak wielką w sensie negatywnym, siłą jest nienawiść, ile zła może wyrządzić i jak szybko i doszczętnie może zniszczyć człowieka, który jest nią owładnięty.
Polecam.

czwartek, 19 kwietnia 2018

Zapowiedź...

W tym miesiącu nakładem Oficyny Noir sur Blanc ukażą się dwa ciekawe kryminały...


Woda wiecznej młodości z mojego ukochanego cyklu Donny Leon z komisarzem Brunettim w roli głównej.
Dotychczasowe śledztwa Brunettiego dotyczyły zarówno szokujących zbrodni, jak i drobnych przewinień. Jednak tym razem pochłonie go sprawa, co do której nie wiadomo nawet, czy była przestępstwem…
Piętnaście lat wcześniej nastoletnia dziewczyna wpadła nocą do jednego z kanałów. Nie potrafiła pływać, więc zaczęła się topić, a ocalała tylko dzięki pomocy jednego z przechodniów, pijaka, który usłyszał jej szamotanie i zdołał wyciągnąć ją na brzeg. Jednak podtopienie zdążyło trwale uszkodzić mózg dziewczyny, na zawsze zatrzymując ją na poziomie rozwoju dziecka. Pijany wybawca twierdził, że widział, jak została wepchnięta do wody przez jakiegoś mężczyznę, ale dzień później nie był już w stanie niczego sobie przypomnieć.
Podczas bankietu dobroczynnego babcia dziewczyny, zamożna wenecka arystokratka, prosi Brunettiego, by zajął się wyjaśnieniem tej sprawy. Komisarz nie wie, jak właściwie mógłby pomóc – nawet jeśli popełnione zostało przestępstwo, po tak długim czasie uległoby już przedawnieniu. Jednak powodowany ciekawością i wzruszony namowami przytłoczonej smutkiem i zgryzotą starej kobiety (najlepszej przyjaciółki jego teściowej), zgadza się wszcząć śledztwo, które wkrótce stanie się dla niego niemal obsesją.
Na wskroś włoska, pełna blasków i cieni weneckiego życia (olśniewających palazzo i niszczejących zabytków, kolejnych fal imigracji i perypetii rodowitych Wenecjan), nowa powieść Donny Leon jest godną kontynuacją jej doskonałej serii kryminałów.
 
...i grecki kryminał....
Niespłacone długi, Trylogia kryzysu
Pierwsza w Polsce książka autorstwa bestsellerowego greckiego pisarza Petrosa Markarisa - gorzko prawdziwa, a zarazem pełna humoru powieść kryminalna, tocząca się w pogrążonej w kryzysie Grecji.
Po krachu cały kraj staje w martwym punkcie. Nikt już nie zawraca sobie głowy chodzeniem do pracy, wszędzie dookoła wybuchają gorące debaty i protesty, a demonstracje blokują centrum Aten skuteczniej niż korki w godzinach szczytu. Nawet rodzina Charitos musi zacisnąć pasa. Kostas i Adriani właśnie zapłacili za wesele swojej jedynej córki i po trzydziestu latach kupili nowy samochód – teraz nie wiedzą, czy będą w stanie spłacić zaciągnięte zobowiązania... Wkrótce potem światem finansowym wstrząsa makabryczne zabójstwo dwóch bankierów, a media i policja ostrzegają przed zagrożeniem aktami terroru. Nienawiść wobec finansistów rośnie z dnia na dzień, a miasto zalewają ulotki nawołujące do buntu przeciwko bankom i niepłacenia rat i odsetek.
To pierwsza książka z cyklu śledztw komisarza Kostasa Charitosa, ale również nietypowy przewodnik po zaułkach i uliczkach Aten, o których nie przeczytacie w żadnych przewodnikach, i w których możecie poczuć prawdziwą Grecję, ze wszystkimi jej blaskami i cieniami.
 

Spacer na krawędzi - Sherri Smith

Wydawnictwo HarperCollins Polska, Moja ocena 1,5/6
Zarys fabuły ciekawy, młoda kobieta (po przejściach) wraca po latach do rodzinnego miasteczka, żeby oczyścić z zarzutu brata-bliźniaka oskarżonego o zamordowanie swojej nastoletniej uczennicy.

Fabuła choć odrobinę sztampowa, zapowiadała się ciekawie. 
Ba, nawet pierwsze trzy rozdziały były dosyć dobrze napisane.
Dawały one nadzieję rozkręcenia się książki, kilku godzin niezłej lektury. Niestety, ale dalsza lektura bardzo mnie rozczarowała. 
Smith zmarnowała potencjał drzemiący zarówno w prowadzonym przez główną bohaterkę śledztwie, jak i duchach przeszłości i różnych traumach, uzależnieniach, które są udziałem bohaterki. 
Smith porusza temat lekomanii i narkomanii. Bazując na tych dwóch kwestiach, tak powszechnych w dzisiejszych społeczeństwach, można było pociągnąć niezłą, odrobinę moralizatorską fabułę, coś pokazać, przekazać. Niestety nie wyszło, bardzo nie wyszło.
Całość jest nudna i po prostu niezjadliwa, z każdą kolejną stroną gorsza. 
Śledztwo, które prowadzi bohaterka to chyba najmocniejsza strona książki, a i tak woła ono o pomstę. 
Poruszane wątki życia w małomiasteczkowej dusznej enklawie, kwestie zachowania się młodzieży, niesłusznych oskarżeń, wspomnianych nałogów są jakby na siłę wsadzone do fabuły, nijak w zasadzie nie poprowadzone. Te wtrącone co jakiś czas kilkanaście zdań, trudno nazwać należytym potraktowaniem tematu.
No i bohaterowie..katastrofa. Główna bohaterka z sensownej kobiety w pierwszych rozdziałach nagle przeradza się w infantylną, nie wiedząca czego chce, irytująca postacią, której nie byłam w stanie znieść. Odradzam lekturę.

środa, 18 kwietnia 2018

Królewskie sny - Józef Hen

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 6/6
Uwielbiam książki Józefa Hena. Zawsze przenoszą mnie w inny świat.

Tym razem autor opowiada o ostatnich latach pano­wania Władysława Jagiełły. Był to okres żałoby tuż po śmierci jego trzeciej żony Elżbiety I oraz kolejnego małżeństwa władcy, tym razem z trzykrotnie młodszą od niego Sonką, księżniczką litewską.
Książkę dosłownie połykałam, mimo, iż już kilkakrotnie miałam okazję widzieć świetny serial z 1988 roku z genialna rolą Gustawa Holoubka.
Książka zawiera wszystko czego potrzeba, żeby opowieść historyczna stała się porywającą lekturą.
Jest wiec wielka historia, są zakulisowe rozgrywki, walki o tron dla następcy, bardzo skomplikowana polityka zarówno wewnętrzna, jak i zagraniczna. Są też romanse, a jakże, oraz ciekawe rozterki starzejącego się męźczyzny, w tym wypadku polskiego władcy.
Mistrzowsko ukazane jest ostatnie 14 lat życia polskiego króla od 1420 do 1434 roku.
Książka ma trzy wyraźne części, które doskonale na siebie zachodzą.  Są to - trudna polityka wewnętrzna Polski, małżeństwo z Sonką i polityka zagraniczna, trudy z nią związane oraz zmienne szczęście, jakie w tym zakresie było udziałem polskiego króla i naszego kraju.
Bardzo ciekawa jest narracja...z punktu widzenia Oleski, błazna dworskiego, sługi, krytyka, ale i przyjaciela Jagiełły.
Hen pisze lekko, przyjemnie, choć w żadnym wypadku jego książka nie ociera się o tandetne czytadło. To doskonale dopracowana pod względem merytorycznym, świetnie napisana, z arcyciekawie nakreślonymi postaciami opowieść. 
Warto wspomnieć także o niebywale pięknym języku, którym posługuje się w każdej swojej książce niezrównany Józef Hen. 
Królewskie sny (jak i inne dzieła Hena) to książka, które uwiedzie nawet przeciwników powieści historycznych. Gorąco zachęcam do lektury i obejrzenia serialu.
 


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha - Dariusz Rosiak

Wydawnictwo Czarne, Ocena 4/6
Recenzja mojego męża
.
Sat-Okh – Długie Pióro, syn wodza Szewanezów i Polki, która uciekła z zesłania na Syberii. Stanisław Supłatowicz, żołnierz AK, uciekinier z transportu do Auschwitz, marynarz, autor poczytnych książek, w środowisku polskich miłośników amerykańskiego folkloru postać kultowa. Tyle wiedzieliśmy do tej pory, tyle sam o sobie mówił. Swoim życiorysem mógłby obdarować kilka osób. Bohater wciąż fascynuje, chociaż od jego śmierci minęło kilkanaście lat.

Dariusz Rosiak to reporter, który postanowił nam tę postać przybliżyć.
Z książki dowiadujemy się m.in. o dorastaniu wśród swojego ludu w Ameryce, a póżniej jeszcze przed wojną o drodze, jaka przebył ze swoją matką, poprzez Kanadę do Polski.
Czytamy także o wieloetapowej i zakrojonej na dużą skalę akcji, którą dziś nazwalibyśmy PRową, czyli o tworzeniu wokół siebie mitu, legendy, nimbu innego, prawdziwego Indianina. Odbywało się to poprzez różne audycje, książki, wywiady, artykuły w prasie, spotkania z ludźmi oraz powołanie ruchu indianistów.
Największy rozgłos Sat-Okh zyskał pod koniec lat 40. i w latach 50. XX wieku. Jego sława wykraczała daleko poza granie PRL-u. Bardzo popularny był w innych krajach bloku wschodniego, szczególnie w dawnym ZSRR,

Trzeba przyznać, iż Rosiak rzetelnie wykonał ogromną pracę. M.in. przeprowadził bardzo dużo rozmów z różnymi ludźmi, zbadał materiały z prasy, książki, materiały z różnych archiwów, filmy dokumentalne i archiwalia, sprawdził nawet księgi parafialne w kościołach.
Cennym uzupełnieniem są różne wstawki jak np. 20 czarno-białych zdjęć i ilustracji  czy stenogram z nagrania filmu dokumentalnego z 1988 roku. Niektórym stenogram liczący blisko 20 stron może się wydawać zbędnym, mnie akurat bardzo przypał do gustu. Efektem tych badań jest całkowite obalenie mitu Sat-Okha i jedna z największych mistyfikacji w naszym kraju...choć nie w 100%.
Co było/jest prawdą, a co fikcją, tego dowiecie się z lektury książki.
Biało-czerwony... jest dobrze napisany, bogato udokumentowany, czyta się doskonale. Powinienem więc dać wyższą ocenę. Może i tak, tylko nie porwała mnie sama postać bohatera. 

Pomijając fałsz i zakłamanie Sat-Okha, Biało-czerwony to porcja doskonałej reporterskiej pracy i za to daję 6. Natomiast 3 daję za samą postać. Czegoś jej brak. Trudno to nawet określić, ale to takie nieuchwytne coś, co bohater ma i do nas przemawia, albo tego nie ma. Supłatowiczowi vel Sat-Okhowi tego czegoś brak. Może to efekt upływu czasu, jaki minął od jego śmierci, a może fakt obalenia mitologizowanej przez wielu postaci prawdziwego Indianina. Nie wiem. Jedno jest pewne po książkę Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha, jak i po inne autorstwa Dariusza Rosiaka warto sięgnąć. Nie żałuję czasu poświęconego na lekturę. Jednak to jedna z tych pozycji, do których nie wrócę. Są lepsze książki, reportaże, biografie reporterskie.
Polecam. 








 

niedziela, 15 kwietnia 2018

Skrucha - Frode Granhus

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5/6
Skrucha, to 3. tom cyklu, którego bohaterem jest policjant Rino Carlsen. Bardzo dobrze, że będzie to seria, ponieważ Wir to bardzo dobra książka, która na równo łączy elementy mrocznego kryminału, jak i powieści społeczno-obyczajowo-psychologicznej. W takim połączeniu lubują się skandynawscy pisarze.
Tym razem sprawa dotyczy dziecka. Pewnego letniego dnia w Bodo uprowadzono sześcioletnią Idę, córkę świeckiego kaznodziei.
Do śledztwa zostają wyznaczeni detektywi Rino Carlsen i Guro Hammer, atrakcyjna, świeżo zatrudniona w miejscowej komendzie, specjalizująca się w sprawach przemocy wobec dzieci.
W miarę, jak śledztwo zatacza coraz szersze kręgi, na jaw wychodzą przestępstwa sprzed dwudziestu siedmiu lat dotyczące porwań dzieci. Na światło dzienne wychodzą także różne inne tajemnice starannie skrywane pod pozorem idealnego społeczeństwa funkcjonującego w spokojnej, sielsko-anielskiej okolicy. Złe zostaje znalezione w najmniej oczekiwanych miejscach, rodzinach, u osób, które są/były ostoja społeczności lokalnej.
Rozpoczyna się wyścig z czasem. a teraźniejszość przeplata się ze zbrodniami z przeszłości.
Norweski pisarz stworzył kryminalno-obyczajową książkę z silnym wątkiem psychologiczno-społecznym. Jest ona co prawda napisana wg. utartego schematu, ale i tak doskonale się ją czyta.
Frode Granhus stworzył dobry kryminał, w 100% skandynawski. Obaj prowadzący dochodzenia policjanci (policjant i policjantka) mają trudne życie prywatne, własne demony przeszłości, które mocno rzutują na teraźniejszość, są w trakcie podejmowania niezwykle obciążających decyzji. Czyli po raz kolejny w skandynawskim kryminale mamy do czynienia z policjantem/detektywem po przejściach i niezależnie od jego wieku metrykalnego 

Ogromnym plusem są niewątpliwie opisy. Miejsca, w których rozgrywa się akcja są na wskroś skandynawskie, surowe, piękne, naturalne. Dodatkowo aura mimo, iż letnia jest momentami mroczna, ponura. I te opisy... Trzeba przyznać pisarzowi, iż dokładnie wypośrodkował obrazy, które przed nami odmalowuje. Nie ma ich ani za dużo, ani za mało. Rzadko się zdarza, żeby opis przyrody, okolic nie był albo infantylny, albo przegadany. Granhus trafił w przysłowiową dziesiątkę.
Kolejny plus to umiejętne zwodzenie czytelnika. gdy już zdawało mi się, że wiem, o co tak naprawdę sprawcy chodzi, Granhus podsuwał kolejne poszlaki, zwodził, sprawiał, iż jeszcze bardziej niecierpliwie odwracałam kolejne kartki książki.
A samo zakończenie..mistrzowskie.
 

piątek, 13 kwietnia 2018

Kości proroka - Ałbena Grabowska

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Premiera 18 kwietnia 2018r.
Ałbena Grabowska pisze świetne książki. Tym razem poczyniła na poły powieść sensacyjną, na poły historyczną z dużą dozą obyczajowych wtrętów i kulturowo-kulinarnych ciekawostek. W sporej części Kości proroka można uznać także za przewodnik... po Bułgarii :)

Akcja toczy się naprzemiennie na trzech płaszczyznach czasowych- w I wieku, w XII wieku i współcześnie w XXI wieku. 
Trzy wątki i trzy płaszczyzny czasowe przeplatają się wzajemnie i prowadzą do bardzo dobrego finału z wielką zagadką i sporą porcją historii i chrześcijaństwa w tle.. 
Opowieści niczym z Indiany Jones, albo Kodu Leonarda Da Vinci, bałkańskie wtręty, bardzo ciekawi bohaterowie, którym się wiernie kibicuje i zagadka praktycznie do końca lektury pozostająca nierozwiązaną. 
Co ciekawe nie tylko tajemnica, odkrywanie zagadki, dochodzenie do prawdy i znalezienie zabójcy jest w tej książce ważne. Autorka spory nacisk położyła na zmiany, jakie zachodzą w samych bohaterach. Zmienia się Gitka, bohaterka z XXI wieku, w połowie Polka w połowie Bułgarka, nadal przeżywająca nieudany romans sprzed 8 lat.
Zmieniają się Ariel i Cyryl. Prosty rybak staje się kronikarzem, a spokojny, skromny człowiek zostaje...a tego nie zdradzę :)
 

W Kościach proroka zostaje poruszonych kilka spraw, takich, które zmuszają do przemyślenia, ocierają się o większe lub mniejsze podstawy wiary, egzystencji człowieka.
Choć bez obaw. W książce brak przynudzania, wykładów historycznych. Jest za to porządny resarch i wiedza o tym o czym autorka pisze. To wszystko + ciekawy pomysł i dobre pióro skutkują porządną, dopracowaną, wręcz porywającą lekturą.  

Wspomniałam o sporej porcji Bułgarii i bałkańskich wtrętach. Z racji rodzinnych konotacji znam doskonale Grecję. Jednak Bułgaria, mimo pewnych podobieństw z Grecją, to dla mnie obcy kraj. Dlatego z ciekawością czytałam o kuchni, wyglądzie ulic, miast, obyczajach. Szczególnie te ostatnie, sporo żywcem wziętych z Grecji, typowo bałkańskie podejście do wielu spraw, co nie znaczy, ze pozytywne. Ot bałkańska mentalność i klimat. 
Jestem przekonana, iż Kości proroka będą dla wielu osób zachętą do odwiedzenia w tym sezonie Bułgarii. 
Ałbena Grabowska, Polka o bułgarskich korzeniach, napisała kolejną doskonałą powieść. Polecam.


Olga Tokarczuk z nominacją do Man Booker International Prize !!! Trzymamy kciuki.



 
Ogłoszono nominacje do jednej z najbardziej prestiżowych nagród literackich Man Booker International Prize. Wśród tegorocznych kandydatów jest Olga Tokarczuk! Nagroda przyznawana jest corocznie za powieść przetłumaczoną na język angielski. 


Na krótkiej liście znalazły się:
László Krasznahorkai (Węgry), tłumacze na angielski: John Batki, Ottilie Mulzet & George Szirtes, "The World Goes On". Pisarz otrzymał już nagrodę w 2015.

Han Kang (Korea Południowa), tłumaczka na angielski: Deborah Smith, "The White Book". Han Kang wygrała Man Booker Prize International w 2016 roku za powieść Wegetarianka.

Ahmed Saadawi (Irak), tłumacz na angielski: Jonathan Wright, "Frankenstein in Baghdad"

Virginie Despentes (Francja), tłumacz na angielski: Frank Wynne, Vernon Subutex 1 (w Polsce powieść ukazała się w 2016 roku nakładem wydawnictwa Otwarte pod patronatem lubimyczytać.pl)

Antonio Muñoz Molina (Hiszpania), tłumacz na angielski: Camilo A. Ramirez, Jak przemijający cień (w Polsce powieść ukaże się nakładem Domu Wydawniczego Rebis w maju br.)

Olga Tokarczuk (Polska), tłumaczka na angielski: Jennifer Croft, Bieguni (Wydawnictwo Literackie)
 
Zwycięzcę poznamy 22 maja. Nagroda – 50 tys. funtów – zostanie podzielona między autora i tłumacza (bądź tłumaczy). Dodatkowo każdy autor i pisarz, którego książka przeszła do finału otrzymał 1 tys. funtów.

czwartek, 12 kwietnia 2018

Witaj w domu - Ninni Schulman

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 2,5/6
Niestety, ale dobrze się zapowiadająca książka (bo pierwsze 4 rozdziały są bardzo ciekawe) z każdą kolejną stronę staje się coraz bardziej przewidywalna.

Z każdym kolejnym rozdziałem miałam też wrażenie, że skądś tę fabułę znam, gdzieś już to czytałam. 
Schulman pisze wg. znanego chyba większości czytelników scenariusza, oklepanego, wyeksploatowanego do bólu. I nie miałabym nic przeciwko temu, bo jeżeli coś jest sprawdzone, dlaczego z tego nie korzystać, ale... No właśnie, jest jedno ale. 
W Witaj w domu próżno szukać jakiegoś novum, czegoś innego, ciekawego, co odróżni tę książkę od kilkudziesięciu innych, porwie czytelnika. 
Na dodatek mniej więcej w połowie książki można domyśleć się, kto, jak i dlaczego. Niestety, ale nie ma nic gorszego w przypadku kryminałów czy thrillerów.
No i sam wątek kryminalny. Nie dość, że oklepany schematycznie, banalny, to na dodatek śledztwo prowadzone tragicznie.
Wydawca powołuje się na podobieństwo do książek Camilli Lackberg. No cóż..książki Lackberg (które tak na marginesie czytam) to arcydzieło literackie, kopalnia pomysłów, niebanalnych bohaterów. Schulman zdecydowanie przegrywa z Lackberg, a do tego mam wrażenie wtórności.
Szkoda, że tak wyszło z Witaj w domu. Początek był dobry, momentami bardzo dobry, zarys fabuły ciekawy i dawał spore możliwości, tylko wykonanie nie wyszło.  Nic dziwnego, że książkę czytałam ponad tydzień, w odcinkach, po kilkanaście stron więcej. Inaczej się po prostu nie dało.