środa, 28 lipca 2021

Córka fortuny - Isabel Allende

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Niezbyt wiem, co mogę o Córce fortuny napisać. Książka absolutnie mnie zachwyciła. Czym? Wszystkim.
Przede wszystkim przekrojem, zasięgiem, jakim obejmuje treść. Akcja rozgrywa się bowiem w Valparaíso i Chile połowy XIX wieku, Kanton i Hongkong czasów wojen opiumowych, erupcja kalifornijskiej gorączki złota, jej nomen omen złoty okres, szaleństwo i śmierć tysięcy ludzi i powolna śmierć marzeń o bogactwie i rozczarowanie.
Co mają ze sobą wspólnego Kanton, Hongkong, Kalifornia i miasto w środkowym Chile położone u podnóża Andów? Mają i to bardzo wiele. Nie będę wam zdradzać o co chodzi. Nie chcę psuć elementu zaskoczenia i przyjemności wynikającej z lektury.
A przyjemność będzie i to wielka. Allende pisze genialnie. Wspaniale operuje piórem i swoją opowieść snuje wielowątkowo, panoramicznie, cudownie i zachwycająco.
Jeżeli chodzi o treść książki dodam tylko, iż mamy tam dodatkowo wielką miłość i równie wielki związany z nią dramat i ucieczkę przed hańbą. Co cenne, opowieść o tym wielkim uczuciu, które jest klamrą spinającą całą historię, Allende snuje umiejętnie, magicznie unikając jednak ocierania się o kicz. To po prostu kawałek doskonałej prozy.
Zachwyca portret tamtych czasów. Porywa panorama i szczegółowe nakreślenie obrazu miejsc, w których toczy się akcja. Zachwycają także niezwykłe kreacje bohaterów. Najbardziej porwała mnie Eliza, która w imię wielkiej miłości, wyrusza w niebezpieczną podróż za ukochanym. Trudy, które musiała ponieść to jedno. Jednak najciekawsze, najbardziej chwytające za serce są przemiany jakie zaszły w niej samej. Z młodej, niewinnej, odrobinę płochliwej nastolatki przez kolejne miesiące i lata zmienia się w pewną siebie, stanowczą, odważną, choć nadal pragnąca miłości, uczucia i ciepła kobietę. Miałam wrażenie, jakby to była zupełnie inna osoba. Obserwowanie jej przemian na przestrzeni 10 lat było fascynujące.
Napisałam, iż zachwyca portret tamtych czasów. To prawda. Jednak autorka dała nam coś więcej niż opisy miast, krajów, społeczności, zasad i obyczajów. To portret, wręcz panorama całych krajów, ich historii, przemian, zależności, ludzkich losów. To historia Kalifornii, Chin i Chile XIX wieku wspaniale zaprezentowana, porywająca.
Całość cudownie połączona z losami Elizy Sommers i innych postaci, wspaniale naszkicowana, porywająco zaserwowana.
Jednak ostrzegam wielbicieli Domu duchów, Córka fortuny jest inna od tej najsłynniejszej książki Allende. Inna jednak nie znaczy gorsza. Córka fortuny jest równie doskonała. Polecam.

poniedziałek, 26 lipca 2021

Księga tęsknot - Sue Monk Kidd

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Księga tęsknot to kolejna doskonała książka autorki Sekretnego życia pszczół.
I teraz nie wiem, co dalej. Jeżeli za dużo napiszę wam o fabule, o postaciach to zepsuje całą niespodziankę jaka na was czeka i odbiorę przyjemność wynikająca z lektury. W związku z tym napisze niewiele i będę was gorąco zachęcać do sięgnięcia po Księgę tęsknot. To wyjątkowa, zaskakująca i poruszająca lektura.
Z jednej strony to bardzo skomplikowana opowieść, a z drugiej historia niezwykle prosta.
Autorka prezentuje nam novum, historię Jezusa, jego życia prywatnego, ale w kontekście jego małżeństwa, żony Any. Dla wielu to będzie coś niedopuszczalnego, herezja wręcz. Dla mnie to była ciekawa alternatywa i świetna literatura.
Jak podają dane badaczy, 18 lat życia Jezusa czyli okres między 12. a 30. rokiem życia jest tajemnicą. Nie ma o tych latach żadnych informacji. Sue Monk Kid stworzyła alternatywną, ciekawą historię, fikcyjny świat. Czyta się doskonale.
Całość napisana ciekawie, świetnym językiem z ogromna galerią wspaniale nakreślonych postaci. Każdy z bohaterów jest ciekawy. Nawet ci pojawiający się na kartach książki przez chwilę są pełnokrwiści, nieszablonowi i na długo zapadają w pamięć.
Jednak postacią, która mnie najbardziej zachwyciła jest żona Jezusa, Ana. Kobieta niezwykła, pogodna, wybitnie mądra, nieszablonowa, odważna, starająca się zawsze walczyć o swoje, o swoją rodzinę.
To ona nadaje tok w jakim idzie ta opowieść. Ona jest postacią wiodącą.
Postać Any to nie tylko alternatywna bohaterka, osoba wypełniająca nieznane nam lata życia Jezusa. To także postać będąca swoistym protestem. Na początku ery, w czasach Jezusa, kobiety były tłem, służbą, marginalizowano je, nie miały prawa głosu. Ana, choć postać fikcyjna, jest głosem tamtych prawdziwych kobiet, ich rzeczniczką. Ona walczy, nie boi się, jest aktywna, błyskotliwa, niebanalna. Do tego Ana przezywa i to pełnią uczuć. Opis męki Jezusa ukazany jej oczyma...niezwykły. Takich niezwykłych scen jest więcej.
Ana jest czymś nowym w świecie rządzonym przez mężczyzn. I chociażby dlatego należy się jej uwaga. Postać niezwykła, ciekawa, niebanalna.
Trudno coś więcej napisać o Księdze tęsknot. Mogę tylko dodać, iż zachwyca wszystko, pomysł, postaci, fabuła, styl pisarski autorki. Idealna lektura na każdą porę roku. Doskonałe, wręcz wybitne dzieło. Polecam. 

 

piątek, 23 lipca 2021

Śmierć pani Westaway - Ruth Ware

 

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Świetna, doskonała nie tylko na wakacyjny czas książka. Czyta się ją z zaciekawieniem, sympatia i uśmiechem na ustach, bo to fajna i sympatyczna książka. Dodatkowo książka trzyma w napięciu i zmusza do uruchomienia szarych komórek.
Śmierć... nie jest stricte kryminałem. To raczej niezwykle udany miks powieści obyczajowej z thrillerem psychologicznym i spora porcją kryminału.
Historia opisana w książce rozgrywa się w angielskim stylu, w angielskim klimacie, w wiekowym domostwie, wśród historii i wielopokoleniowych tajemnic rodu Westaway. Klimat książki aż kipi od klasycznej, takiej jaką sobie wyobrażamy Anglii.
Domostwo rodowe jest wielkie, mroczne, zawilgocone, zakurzone i pełne demonów i moli. Do tego dochodzi z każdą kolejną stroną pogłębiający się angielski, duszny, mroczny wręcz gotycki klimat. Dodatkowo autorka swoją opowieść snuje mrocznie, ponuro, niespiesznie, co kilka kartek dorzucając garść informacji i ciągnąc czytelnika na manowce.
Cudowna, magiczna wręcz opowieść, genialny klimat. A tajemnice rodu wychodzą na jaw aż do ostatniej strony.
A wszystko rozpoczyna się gdy młoda tarocistka Hal biedna, pragnąca pieniędzy nade wszystko otrzymuje tajemniczy list. Po jego przeczytaniu jest pewna, że jej los się odmieni, na lepsze. Gdyby wiedziała w co się ładuje.
Ogromny plus za genialnie naszkicowane postaci, mistrzowsko oddany klimat angielskiej prowincji, wielkiego domostwa, tajemnego rodu chowającego przysłowiowe trupy w szafie.
Brawa za doskonałą intrygę i po prostu za porządne, dopracowane napisanie świetniej, przykuwającej uwagę powieści, która na kilka godzin zabiera czytelnika do innego świata.
Gorąco polecam i zachęcam do lektury. 500 stron mija nie wiadomo kiedy. Satysfakcja czytelnicza gwarantowana.


czwartek, 22 lipca 2021

Noc w Caracas - Karina Sainz-Borgo

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobrze napisana, mocno poruszająca, wręcz przeczołgująca czytelnika emocjonalnie historia. Tym trudniej się to czyta, iż jest to prawda, a nie literacka fikcja. Takie sprawy, dramaty mają nadal w XXI wieku miejsce, w centrum cywilizowanego zdawałoby się świata.
Akcja rozgrywa się w Caracas, stolicy Wenezueli, w miejscu gdzie wiele się dzieje (w negatywnym tego słowa znaczeniu), gdzie mieszkańcy (szczególnie kobiety) boją się nawet za dnia wyjść z domu.
W takim miejscu żyje młoda kobieta Adelaida. Nagle spada na nią wielkie nieszczęście. Umiera jej mama. Oprócz przeżycia żałoby Adelaida musi sobie poradzić jeszcze z jednym, z przeżyciem tak w ogóle. Ani miasto, ani dzielnica, w której mieszka, ani realia społeczno-gospodarcze nie dają nadziei na lekkie, spokojne, beztroskie życie. Wręcz przeciwnie.
W Caracas wiele się dzieje, nędza, niesprawiedliwość, zamieszki, które z każdym dniem są potężniejsze. To wszystko sprawia, iż kto może emigruje, a ci co zostaną żyją w strachu, nędzy, niewoli i giną na ulicach.
Na Adelaide szybko spadają kolejne nieszczęścia. W ciągu kilku chwil zostaje pozbawiona wszystkiego. Walczy o godność, o życie. Pewnego dnia kobieta staje przed koniecznością podjęcia najważniejszej w jej życiu decyzji. Jaka to decyzja i co z tego wyniknie dowiecie się w trakcie lektury tej niesamowitej i niezwykle poruszającej książki.
Opisy życia w rozpadającej się, targanej złem, przemocą i nędzą Wenezueli poruszają, podobnie jak opis życia w nędzy, strachu, poniżeniu milionów mieszkańców, których przedstawicielem jest Adelaida. Czyta się zaciskając kciuki i kibicując bohaterce, a jednocześnie mając ściśnięte ze strachu gardło.
Noc w Caracas szokuje, chwyta za serce tym bardziej, iż patrząc na okładkę nic nie zapowiada tak dramatycznej treści.
Lektura uświadamia nam, mieszkańcom Europy, niezależnie od tego, w którym jej kraju żyjemy, mniej czy bardziej demokratycznym i dostatnim, jak wielkie mamy szczęście, jacy wygrani jesteśmy w stosunku do setek milionów ludzi na całym świecie.
Warto, ba trzeba przeczytać i choć na chwilę zwolnić i zastanowić się nad tym, jak i gdzie żyjemy, ile mamy i co tak naprawdę jest człowiekowi potrzebne. Polecam.

środa, 21 lipca 2021

Tango - Ewa Cielesz

 

Wydawnictwo Axis Mundi, Moja ocena 5,5/6
Kolejna, doskonała i poruszająca książka Ewy Cielesz. To także pierwsza tak osobista książka autorki.
Tym razem Cielesz pisze o toksycznej miłości, takiej mega toksycznej, która oplątuje człowieka, zniewala, zatruwa i dominuje całe życie.
Opowieść bazuje na bardzo trudnych doświadczeniach córki pisarki, której udało się wyzwolić z toksycznego związku. Jak tego dokonała? Jak to wszystko się rozwijało? Jak to się skończyło?
Odpowiedż na te i wiele innych pytań znajdziecie w Tangu, do którego lektury gorąco zachęcam.
Cielesz opisała mechanizmy i stany emocjonalne, które wbrew pozorom dotykają wielu z nas. Z początku jest cudownie, a póżniej krok po kroku sielanka przeradza się w koszmar. A to dopiero początek.
Rzadko który pisarz na tapetę bierze tak trudny, mocny i niestety bardzo często występujący temat. Tym większe brawa dla Ewy Cielesz. Jej książka jest mocna, poruszająca, w wielu miejscach szokująca, ale i bardzo potrzebna. Warto po jej lekturze zastanowić się czy to nad własnym związkiem czy nad relacją kogoś bliskiego. Warto rozejrzeć się w koło. Może ktoś potrzebuje pomocy. Czasami tak niewiele potrzeba żeby komuś pomóc. A wydobyć się z takiego koszmaru, toksycznego związku nie jest łatwo. Pomocna dłoń jest często wybawieniem.
Opowieść jest dynamiczna, zaskakująca i mocna. Ale przede wszystkim zapada w pamięć i to na bardzo długo. Porusza relacja bohaterów, szokuje przeobrażanie się cudownego z pozoru człowieka w kata, wstrząsa ogrom upodlenia i przemocy psychicznej, która wg. mnie jest o wiele gorsza o tej fizycznej. Jakim cudem i dlaczego miłość zmienia się w cierpienie?!
Trudno cokolwiek więcej napisać o Tangu. Tym bardziej, iż kontrast między z pozoru lekką okładką i tytułem, a treścią jest zaskakujący i porażający. Dodatkowo, chociaż jestem kilka godzin po lekturze, opowieść siedzi we mnie niczym zadra i nie mogę się od niej uwolnić, nie mogę przestać myśleć o tym, co przeczytałam.
Są książki, które mają misję społeczną i na bardzo długo zapadają w serce czytelnika. Tango bez wątpienia taką powieścią jest. Gorąco zachęcam do lektury. Satysfakcja czytelnicza, szok i kac czytelniczy gwarantowane.


Zapowiedź...

 



11.08.2021 nakładem Wydawnictwa Czarna Owca ukaże się nowa książka Przemysława Piotrowskiego.

Skrzypiące pod nogami deski. Wiatr wyjący na zewnątrz. Gałęzie poruszające się za oknami. Nieprzenikniony mrok, w którym coś się czai…
Zuza nigdy nie miała zbyt wielkiego szczęścia, ale zawsze jakoś dawała sobie radę. Gdy zostaje oszukana przez byłego partnera, musi spojrzeć prawdzie w oczy. Ma trzydzieści cztery lata i dwumilionowy dług, a za niecałe pół roku urodzi bliźniaczki.
I wtedy w jej życiu pojawia się Marek, mężczyzna idealny: przystojny, troskliwy i dojrzały. Po kilku miesiącach związku proponuje dziewczynie przeprowadzkę do rodzinnych Toporzyc. Wątpliwości Zuzy związane z wyjazdem rozwiewają dopiero podejrzani ludzie, którzy pojawiają się pod jej oknami.
Już na wsi Marek dowiaduje się, że musi jechać do Niemiec z powodu pilnego zlecenia. Gdy zaczyna się jesień, a noce robią się coraz dłuższe, Zuza zostaje sama w starym domu w środku lasu. Wiejska sielanka z każdym dniem coraz bardziej przypomina koszmarny sen…

Moje recenzje książek Przemysława Piotrowskiego:

Krew z krwi (klik)

Piętno (klik)

Sfora (klik)

wtorek, 20 lipca 2021

Topieliska - Ewa Przydryga




Wydawnictwo Muza, Moja ocena 3-/6

Po szumnych zapowiedziach, krzyczących z okładki hasłach, entuzjastycznych recenzjach w sieci, spodziewałam się czegoś więcej, czegoś o wiele lepszego.
Otrzymałam bardzo przeciętną książkę, którą owszem, można przeczytać, ale o której błyskawicznie się zapomni i która tak naprawdę bardzo umiarkowanie wciąga czytelnika.
Przydryga opowiada historię kobiety, jakich wiele. To Pola Szulc, szczęśliwa matka trzyletniego Jasia i żona uwielbianego przez nią Jakuba. Wydaje się, że tej rodzinie niczego do szczęścia nie brak. Jednak pewien styczniowy poranek zmienia ich całe życie. Jej najbliżsi znikają, a z rzeki zostaje wydobyty samochód jej męża.
Po kilku dniach zostaje znalezione ciało Jakuba. Nie odnaleziono za to synka Poli. Kobieta przeżywa prawdziwy dramat. Policja prowadzi szeroko zakrojone śledztwo, w trakcie którego na jaw wychodzą zaskakujące fakty. A to dopiero początek. Pola rozpoczyna własne dochodzenie. Gdyby wiedziała dokąd ją ono zaprowadzi, co odkryje.....
Plus za umiejscowienie akcji książki w Trójmieście i kaszubskiej wsi Łapalice. Bardzo ciekawe, zręcznie opisane miejsca. Są tak zaprezentowane, iż w czasie lektury ma się ochotę natychmiast spakować i do nich pojechać.
Cała historia zaczyna się ciekawie, nieźle i te początkowe sceny, choć oklepane, wyeksploatowanie w zbyt wielu książkach, wszak to scena wypadku, obiecują niezły dalszy ciąg.
Dalej powinno być coraz lepiej. Jest niestety na zasadzie sinusoidy, czyli raz lepiej, raz gorzej. Wiele scen sprawia wrażenie pisanych na siłę. Do tego kilka nieścisłości, które budzą w czytelniku coś pośredniego pomiędzy śmiechem, a litością. To sprawia wrażenie wielkiego niedopracowania, nie poświęcenia konkretnym scenom tyle uwagi ile potrzebują. Ot pisanie na akord.
Do tego prawie (poza nielicznymi, bardzo nielicznymi scenami) całkowity brak napięcia. Sami przyznacie, iż tego typu książka powinna wciągać, budzić dreszcz niepokoju, napięcia, zaciekawienia, intrygować. Tego wszystkiego w tej pozycji brak.
Scen gorszych, słabszych jest niestety więcej niż tych dobrych, wartościowych. Ale ok można od biedy czytać.
Z tym, że całość pogarsza się zdecydowanie mniej więcej w połowie książki. Pierwsza połowa choć bez euforii, jest w miarę poprawna. Druga połowa to jakaś odrealniona tragedia. Miałam wrażenie, jakby każdą część pisał ktoś inny. Za to niezłe, ku mojemu zaskoczeniu, zakończenie, choć sprawiające wrażenie doklejenia, dosztukowania z innej bajki.
Pierwsza część zaciekawia, choć nie porywa, ale zaciekawia na tyle żeby czytać dalej. Druga część nudzi, budzi złość, że dało się zwieść części pierwszej. A szkoda. Gdyby inaczej popracować nad fabułą, szczególnie drugą jej polową, mogła z tego wyjść całkiem niezła książka.
Dodatkowo szum marketingowy, medialny, euforyczne hasła reklamowe, napisy na książkach obiecujące tak dużo. Gdyby nie one może, ba najprawdopodobniej, mój balonik oczekiwań byłby o wiele mniej nadmuchany. A tak, liczyłam na zbyt wiele. To najlepszy dowód, że marketing powinien mieć ręce i nogi, jakieś wypośrodkowanie. Tu tego zabrakło. Liczyłam na zbyt wiele, a otrzymałam nierówną, mniej niż przeciętną i ogólnie dosyć słabą i niedopracowaną książkę. Szkoda, Topieliska mogły być naprawdę dobrą lekturą.


poniedziałek, 19 lipca 2021

Pierwsze światło - Emma Chapman

 

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 5/6
To była trudna choć nie ukrywam, bardzo ciekawa lektura.
Autorka to Emma Chapman to młoda badaczka, astrofizyczka, członkini Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego. Stworzyła ona swoiste kompendium wiedzy i przewodnik po wszchświecie, źródło wiedzy o kosmosie, historię powstawania gwiazd i galaktyk, o mechaniżmie powstawania zaćmień słońca, o widmach gwiazd, prędkości światła oraz o najmniej zbadanym okresie w historii wszechświata. Sporo w książce rysunków, wykresów, zdjęć, które zdecydowanie ułatwiają zrozumienie zdawałoby się skomplikowanej dla przeciętnego czytelnika treści. Chapman udowadnia, że astrofizyka wcale nie musi być trudna skomplikowana i przyprawiać o ból głowy. Nie znaczy, że jest super łatwa. Niektóre tematy są trudniejsze, inne łatwiejsze. Jednak całość jest bardzo przystępna i niezwykle ciekawa.
Trudno, ba niemożliwe byłoby napisać coś więcej o treści książki. Są takie pozycje, które warto polecić, a trudno opisać. Pierwsze światło do nich należy. Nadmienię tylko, iż badaczka doskonale tłumaczy zagadnienia astronomii i fizyki. Miło się tę książkę czyta i mogę ją spokojnie, z czystym sumieniem polecić każdemu, kto chce się czegoś więcej dowiedzieć.
Dużo w tej opowieści nauki, mnóstwo nawiązań do wielu dziedzin popularnonaukowych, sporo wtrętów, że tak je określę ...branżowych. W kilku momentach czytało się trudno, powoli, a jednak to była ciekawa, momentami fascynująca lektura. Chapman niezwykle umiejętnie połączyła naukę z bardziej ludzkimi, lżejszymi, bliższymi przeciętnemu człowiekowi wtrętami. Dzięki temu książka i przedstawiona w niej widza są bardziej ludzkie, przystępne, dla każdego.
Sporo się z Pierwszego światła dowiedziałam. I choć nigdy nie byłam fanką fizyki, a lektura ta nie zrobiła ze mnie wielbiciela gwiazd, to patrzę na nie zupełnie inaczej. Książkę polecam wszystkim ciekawym świata, dobrze opracowanych pozycji. 

 

sobota, 17 lipca 2021

Wilkołak - Wojciech Chmielarz

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Kolejna książka Chmielarza, którą miałam okazję przeczytać i kolejna bardzo dobra lektura.
Mimo, iż jest to kolejny tom przygód prywatnego detektywa Dawida Wolskiego i warto znać wszystkie części serii, to jednak bez znajomości poprzednich tomów czytelnik i tak odnajdzie się w Wilkołaku.
Wiele spraw jest przypomnianych, wiele razy wręcz wchodzimy w skomplikowaną psychikę głównego bohatera, poznajemy też różne aspekty jego niezbyt prostego życia. Zresztą przeszłość Wolskiego to bardzo ciekawa i świetnie skonstruowana sprawa. I mimo, iż Chmielarz wielokrotnie o niej w Wilkołaku przypomina, to jednak gorąco zachęcam do sięgnięcia po wcześniejsze tomy serii. Nie pożałujecie.
Sam Wolski, oś wszystkich trzech tomów Cyklu Gliwickiego, jest ostry, momentami dziwny, ot takie przerośnięte bobo nie do końca odnajdujące się w realnym świecie. Ale to tylko czasami. Są chwile gdy Wolski działa doskonale, jest mocny, konsekwentny, ma niewyparzony język i jest do bólu nieprzewidywalny, nieokiełznany. Często gra też zwykłego, niewzbudzającego sympatii cwaniaczka.
Ja mam w stosunku do niego mieszane uczucia i nie potrafię się jednoznacznie określić..lubię Wolskiego czy nie. Trudna postać, świetnie nakreślona, niewątpliwie ciekawa i inna od steranych życiem alkoholików, którzy zapełniają karty książek.
Jednak Chmielarz nie unika wątku psychologicznego. Niby Wolski taki cwaniaczek, wyluzowany, ale mroczne, mocno na niego oddziałujące stosunki z ojcem posiada. Ich trudną, w wielu momentach bardzo trudną relację autor świetnie nakreślił. Mocno ona rzutuje na wszystkie tomy serii.
Ale wracając do Wilkołaka....
I tu mam problem, co napisać o 3. tomie serii żeby nie spojlerować wcześniejszych... Trudna sprawa.
Napiszę tylko, iż po raz kolejny, jak to u Chmielarza bywa, powieść jest mocna, ostra i wielowątkowa. Co dla mnie najważniejsze, wszystkie wątki są umiejętnie doprowadzone do końca. W przeciwieństwie do wielu innych pisarzy nic się autorowi nie gubi, nic nie umyka. Chwała mu za to.
Bardzo ciekawie odmalowana jest sylwetka tego złego, czyli psychopatycznego mordercy. Chmielarz poszedł na całość i chwała mu za to. Niezwykła, niebanalna, zła do szpiku kości postać zdecydowanie dodająca mroku całej historii.
Trudne relacje, poplątane dni codzienne, przeszłość, która mocno wbija się w terażniejszość, zwodniczy spokój, doskonale prowadzone śledztwo i konfrontacja, do której dojdzie. Jak się to wszystko skończy? Sami się o tym przekonajcie w trakcie lektury Wilkołaka, a najlepiej całej serii czyli także - Wampira i Zom
bie. Wciągająca, ostra, intrygująca, może momentami irytująca, ale świetnie napisana trylogia.
Porcja doskonałego kryminału wymieszanego ze świetną powieścią psychologiczną.
Polecam.

czwartek, 15 lipca 2021

Bez planu B - Wioletta Piasecka

 

Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 4,5/6
Zaskakująco dobra, ciekawie napisana, relaksująca opowieść obyczajowa. Idealna lektura na lato, książka która zrelaksuje i zapewni mile spędzone godziny.
Bohaterki są dwie, Ewa i Renata. Kobiety znają się jeszcze z czasów studenckich, a obecnie razem pracują w jednej z wielkich korporacji. Jedna jest szefową, druga podwładną.
Kiedyś, jeszcze nie tak dawno temu, jedna skoczyłaby w ogień za druga. Obecnie, w zasadzie trudno powiedzieć z jakiego konkretnie powodu, ich stosunki pogarszają się. Różnice pomiędzy kobietami powiększają się z każdym kolejnym dniem. Kiedyś im to nie przeszkadzało, teraz za sprawą głównie Renaty różnice rosną i coraz bardziej rzutują na stosunki kobiet.
Bardzo ciekawe, choć momentami odrobinę irytujące, jest przedstawienie obu kobiet. Jedna to kobieta idealna, wzorzec doskonałości, druga zło wcielone. Czy one do końca są takie jednowymiarowe?! A może coś się za tym kryje?
Kiepskie stosunki w pracy przekładają się także na życie osobiste. Jedna ma szczęśliwy związek, druga wręcz przeciwnie.
Pewnego dnia wydarza się coś, co jeszcze bardziej komplikuje relacje między kobietami. A to dopiero początek całej historii.
Bez planu B to ciekawa, wbrew lekkiej okładce, życiowa i poruszająca różne problemy opowieść. Tematyka jest różnorodna, co jest wielkim atutem książki. jednak na plan pierwszy wysuwa się kwestia ironii losu oraz tego, że tak naprawdę nic nie jest nam dane raz na zawsze, ani szczęści, ani dramat i tragedia. Warto dbać, o to co mamy, pielęgnować znajomości, dbać o najbliższych. Szczęście potrafi być bardzo ulotne.
Należy także walczyć żeby wydobyć się z marazmu, smutku. Należy wierzyć, że złe dni miną, a szczęście do nas przyjdzie.
Warto także zastanowić się, czy opłaca się tkwić w chorych relacjach, godzić się na wyzysk, mobbing, pogoń za karierą. Czy to wszystko ma dla nas naprawdę jakiekolwiek znaczenie?!
Zestawienie problemów głównych bohaterek z Afryką, do której na moment się przenosimy, z życiem tamtejszej ludności, z ich realiami, jest szokujące. To taki kubeł zimnej wody wylany na rozpieszczoną europejską głowę.
Z pozoru jest to lekka, wakacyjna opowieść. Ale to tylko pozory. To życiowa, zabarwiona nutką goryczy historia, w której fragmentach wiele czytelniczek odnajdzie siebie, swoje doświadczenia, przejrzy się niczym w lustrze.
Bez planu B to dobra, ciekawa, poruszająca ważne kwestie lektura. Czyta się ją szybko, z zaciekawieniem. Idealna książka na lato i nie tylko, w której autorce udało się uniknąć zarówno infantylności, jak i moralizatorskiego tonu. Polecam.