środa, 22 września 2021

Krawiec - Magdalena Szydeł

 

Wydawnictwo Dolnośląskie, Moja ocena 3,5/6
Po Krawcu sporo sobie obiecywałam. Może zbyt dużo.
Pierwsze niecałe 100 stron jest bardzo dobrych, ciekawych, wciągających, dających nadzieję na jeszcze lepszy ciąg dalszy.
No właśnie, ciąg dalszy. Z tym bywa różnie. Niby nie jest żle, ale z pewnością bardzo nierówno. Książka przypomina sinusoidę. Są fragmenty gorsze, są i bardzo dobre. Obu rodzajów jest mniej więcej tyle samo.
Ciekawa bohaterka, dziennikarka, która wypoczywa na urlopie wraz z nieposłuszną kotką (jak to koty, brawa za uchwycenie ich charakteru) o wdzięcznym imieniu Mielonka. Urlop przerywa szef Alicji podsuwający jej gorący dziennikarski temat dot. zabójstwa starszej pani. Dziennikarka podejmuje trop. Jak się szybko okaże nic w tej sprawie nie jest ani proste ani oczywiste. Wszystko zaczyna się gmatwać niesamowicie.
Nieźle, choć bez euforii prowadzone śledztwo dziennikarskie. Ciekawe opisy Poznania i katowickiego Nikiszowca, gdzie rozgrywa się akcja książki. Dobrze osadzone wtręty z przeszłości. Niby wszystko ok. Jednak brak napięcia, zaintrygowania fabułą, brak tego charakterystycznego dla dobrego kryminału dreszczyku, pazura.
Ot niezła, dająca się czytać bez euforii, ale i bez zgrzytania zębami lektura. Nic nadzwyczajnego, ale też nic strasznego. Z pewnością to książka o której zapomina się po jej zakończeniu. Nic nie zostanie w pamięci na dłużej...no chyba, że sprawy kotki :)
Są momenty wow choć przyznaję, jest ich niewiele. Są momenty poprawne, ale są i tak nudne, że matkoooo. Bardzo nierówna książka. Dodatkowo mniej więcej w drugiej połowie akcja tak strasznie zwalnia, iż miałam wrażenie, że stoi w miejscu.
Plusem jest fakt, iż prawie do końca nie mogłam odgadnąć kto jest zabójcą.
Lektura Krawca nie jest całkowitą stratą czasu. Niezłe momenty plus zakończenie i klimat poznański oraz katowicki bronią się. Jednak nie jest to też książka, którą szczerze mogę polecić. Owszem, możecie sięgać po tę lekturę pod warunkiem, że nie macie w danym momencie nic lepszego do czytania.

poniedziałek, 20 września 2021

1794


Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 6/6
Rewelacyjny 2. tom wspaniałej trylogii Bellman Noir. Kolejny raz fantastyczna, wyjątkowa lektura i kolejny raz mój zachwyt.
1. tom trylogii, 1793 wprawił mnie w zachwyt. 1794 potwierdza tylko teorię, że Niklas Natt och Dag świetnie pisze.
Ponownie autor zabiera nas do Sztokholmu końca XVIII wieku. Miasto pełne brudu (dosłownie iw przenośni), zbrodni, wynaturzeń, nędzy, ale i bogactwa. Plastyka, fenomenalne opisy realiów w Sztokholmie w tytułowym 1794 roku są niesamowite.
XVIII-wieczna kraina pełna brudu, przemocy, mroku, obłudy, grzechu...taki Dickens w sztokholmskim wydaniu. U angielskiego pisarza też jest taka charakterystyczna, brudna, okropna atmosfera z tym, że Londynu. W 1794 mamy Sztokholm wraz z okolicami, genialnie nakreślony, mistrzowsko i niezwykle plastycznie oddany. W trakcie lektury miałam ochotę kilkakrotnie się umyć, wyszorować, tak porządnie. Smród sztokholmskich rynsztoków czuć na odległość. Miałam wrażenie, jakby brud XVIII wieku mnie oblepiał.
W tym mieście dobrze żyje się tylko bardzo zamożnym, a co za tym idzie niesłychanie wpływowym. Stać ich na wszystko. Mogą robić co chcą, ale do czasu. Większość społeczeństwa to jednak osoby biedne żeby nie napisać nędzarze i wyrzutki społeczne. Im żyje się zdecydowanie gorzej, a ich nędza, śmiercią nikt się nie przejmuje.
Skrzywdzone postaci nędzarzy budą na równi litość, ale i ogromne brzydzenie tak wszystko jest realnie przedstawione. Brud, nędza, zło, wynaturzenie zdają się czytelnika oblepiać.
Genialnie oddani bohaterowie. Do tego zręczne wplecenie w fabułę autentycznych, historycznych postaci.
Na sam koniec na długo pozostające z czytelnikiem moralne rozważania. Nie potrafię przestać myśleć o walce dobra ze złem, o wyższości prawa nad zbrodnią i cwaniactwem, o tym, jak złudna, zła, trudna i pogmatwana bywa ludzka natura.
Gorąco zachęcam do lektury obu tomów serii. Naprawdę warto. I niecierpliwie czekam na kolejny tom. 

Recenzja 1793 (klik)

piątek, 17 września 2021

Pamiętnik karła

 

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5/6
Bohaterki książki siostry Raj wracają :) i to z przytupem., Już w poprzedniej części pokazały co potrafią. Siostry to nowa jakość, nowy kryminalny duet, takiego w literaturze jeszcze nie było. Pamiętnik karła to podobnie, jak Córka nieboszczyka doskonały kryminał, świetna książka, wyśmienita lektura.
Tym razem siostry Raj muszą rozwikłać pewną zagadkę i dojść, co mają wspólnego wspomnienia celebryty sprzed kilku wieków i morderstwo bardzo bogatej kobiety. Pozornie nic tych dwóch rzeczy ze sobą nie łączy. Jednak to tylko pozory.
Jedna z sióstr Raj ma dar pakowania się w kłopoty. Zwyczajowo zwiastują one śledztwo, dochodzenie do prawdy. Nie inaczej jest i tym razem.
Tycjana i Angelina, czyli siostry Raj ponownie mają ręce pełne roboty, a perfidna opatrzność ciągle rzuca im pod nogi kłody. Dodatkowo całą sprawę niesamowicie gmatwa ich znajomy. Na jaw szybko wychodzą sekrety pieczołowicie dotąd skrywane przez rodzinę. Jest ich tyle, że mamy wrażenie, iż nieomal pączkują, jak drożdże.
W takiej sytuacji nie jest łatwo rozwikłać sekret i doprowadzić dochodzenie do końca. Ale siostry Raj to wyjątkowy duet, który i tym razem stanie na wysokości zadania.
Pamiętnik karła jest świetnie napisany i jest godnym następcą tomu 1, czyli Córki nieboszczyka.
Siostry Raj są niesamowite, indywidualistki, ekscentryczne, bardzo je polubiłam. Przytrafiają im się różne dziwaczne rzeczy. W ogóle cała książka to nagromadzenie kuriozalnych wpadek, przypadków, unikalnych i niesamowitych wydarzeń.
Osią wydarzeń jest oczywiście prowadzone dochodzenie. Jednak siostry Raj wraz z autorka książki mocno się napracowały żeby nic nie było proste, łatwe, oczywiste. Wszystko jest inne niż moglibyśmy przypuszczać, przerysowane, kuriozalne i cudownie zabawne. Do tego dynamiczna akcja, doskonały pomysł na fabułę i wszystko dziejące się w tempie ekspresowym i zmieniające się niczym w kalejdoskopie. Na nudę nie ma czasu ani szans.
Całość może sprawiać wrażenie odrobinę przerysowanej, ale taki moim zdaniem był cel autorki. Taki też jest urok tej opowieści. Pamiętnik karła to zdecydowanie dobra, dopracowana, lekka, ale i inteligentna lektura nie tylko na czas letniej kanikuły. Czyta się wyśmienicie. Niecierpliwie czekam na 3. tom.

czwartek, 16 września 2021

Marzyciel - Władysław Stanisław Reymont

 

Wydawnictwo MG, Moja ocena 5.5/6
Władysław Stanisław Reymont kojarzy się z Ziemią Obiecaną i Chłopami, rzadziej z np. Komediantką. Sporadycznie można znależć w bibliotekach inne jego utwory. A szkoda. Reymont wielkim pisarzem był, co udowadnia w Marzycielu. Kolejny raz książka jest dowodem, ze nie ilość, a treść mają znaczenie.
Marzyciel liczy 224 strony. Zdawałoby się, że to mało. Fakt, to lektura na 2-3 godziny. Jednak jakie to strony, czym wypełnione. Dodatkowo warto nadmienić, iż w książce zawarty jest jeszcze jeden utwór, Senne dzieje. Jest on zdecydowanie odmienny i krótszy od Marzyciela.
Marzyciel to nie tyle sama powieść, co jej szkic. Reymont, co wiadomo z innych jego dzieł, był dociekliwym, spostrzegawczym i pracowitym człowiekiem. Potrafił wiele dostrzec i zręcznie umieścić to w treści swoich książek.
W Marzycielu autor przemyca wiele doświadczeń z własnego życia. Pisarz przez pewien czas pracował na kolei. W związku z tym wiele widział, wiele zaobserwował. Można przypuszczać, iż główny bohater Marzyciela, kiedyś szlachcic, obecnie kolejowy kasjer Józio Pełko, ma odzwierciedlenie w rzeczywistej postaci. Jak wiele osób, ba śmiem twierdzić, jak większość w tamtych czasach, Józio nieomal śni na jawie o lepszym, innym życiu. Zderzenie marzeń z rzeczywistością jest okrutne. Wieczorami podróżuje palcem po mapie, marzy o wycieczce, ucieczce do innych miast, do wód, do pięknych miejsc, a póżniej, rano schodzi do kasy żeby sprzedawać bilety przeciętnym, nudnym, szarym ludziom. Rzadko przed jego okienkiem pojawia się ktoś ciekawszy.
Marzenia kontra nudne, ubogie i niczego nie rokujące życie. Do czego go to doprowadzi? Co wydarzy się w jego życiu? Jakie to będzie miało konsekwencje? Tego dowiecie się sięgając po Marzyciela.
Książka jest naprawdę doskonała, dająca sporo materiału do przemyśleń i ukazująca pewne ponadczasowe kwestie. Poza tym świetnie nakreśleni bohaterowie, zarówno ci z pierwszego, jak i drugiego planu. Każda postać, nie tylko Józio Pełko, jest mistrzowsko oddana, świetnie zobrazowana i zasługuje na uwagę. Reymont prezentuje ogromny przekrój społeczeństwa. Na pierwszy plan bez wątpienia wysuwa się Józio, który choć z pozoru wydaje się być dobrym, wzbudzającym współczucie człowiekiem szybko okazuje się wyjątkowo antypatyczną osobą.
Doskonałe oddanie klimatu czasów sprzed ponad 100 lat, obraz prowincji, jej wszystkich wad i bardzo niewielu zalet, rzeczywistość początku XX wieku. Do tego okres gdy zubożała szlachta, jak Józio odchodzi w zapomnienie, a na jej miejsce pojawiają się nowi, wcale nie lepsi. Tamte czasy, okres przemian, prowincja, atmosfera na kolei i w samym miasteczku to wszystko genialnie odmalowane. W trakcie lektury miałam wrażenie jakby cała akcja toczyła się koło mnie.
No i sam rys psychologicznym głównego bohatera, jego postępowanie. Bardzo ciekawa, nietuzinkowa choć w sumie...często spotykana w realnym świecie postać. Chyba w większości z nas drzemie taki Józio, w mniejszym lub większym stopniu.
Do tego wisienka na torcie, zdania, które na długo zapadają w pamięć, jak chociażby takie (...) W życiu, to jak w pociągu – każdy chciałby się przejechać na gapę… Świat, to wielka rozjazdowa stacja: ludzie pędzą ze wszystkich stron i we wszystkich kierunkach, a tylko maszyniści muszą uważać na halt-sygnały. (...)
Polecam. Doskonała lektur dla szukających w literaturze czegoś więcej.


środa, 15 września 2021

Wszystkie barwy marzeń - Natascha Lusenti

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5/6
Doskonała nie tylko na lato, zabierająca na kilka godzin w ciekawą podróż, dająca odskocznie, lekka, ale nie infantylna, zmuszająca do chwili refleksji opowieść. Idealna lektura na lato, ale nie tylko.
Bohaterką jest młoda, żyjąca marzeniami, trochę, a raczej więcej niż trochę zagubiona, bardzo samotna, skrywająca oczy i uczucia pod przydługą grzywką, samotna kobieta. Jestem pewna, że z Emily będzie mogło identyfikować się wiele czytelniczek, nawet tych odrobinę starszych. Takich kobiet, jak ona jest wiele, choć na pierwszy rzut oka wcale ich nie dostrzegamy.
Emily, podobnie, jak wiele z nas, pragnie być szczęśliwą, lubianą, kochaną, akceptowaną i rozumianą. Wg. naszej bohaterki pewną droga do tego celu może być zamieszczanie na tablicy lokatorów krótkich tekstów, notatek, uwag. Te teksty nie maja konkretnego odbiorcy, adresata Są dla wszystkich. pozornie zdaje się z nich nic nie wynikać, aż nadchodzi pewien dzień, który zmienia wszystko.
Więcej już wam nie zdradzę. Napisze tylko, że gwarantuję zaskoczenie i to bardzo pozytywne.
Historia rozczula, chwyta za serce, wyciska kilka łez, wzbudza uśmiech i to nie jeden i generalnie jest to świetna lektura, idealna dla relaksu i na poprawę humoru oraz dla innego spojrzenia na swoje własne dotychczasowe życie. Warto się w tę opowieść zanurzyć. Kto wie, co w waszym wypadku z niej wyniknie.
Mocą tej opowieści jest zarówno bohaterka, z którą może się utożsamiać wiele czytelniczek, jak i jej świat, jej życie. Wszystko do bólu prawdziwe, takiej, jakie można spotkać tuż za rogiem, albo dojrzeć przeglądając się samemu w lustrze.
Wejdżcie do świata Emily, sprawdżcie, jaką moc mają marzenia, jak barwne potrafi być życie, nawet wtedy, gdy bardzo się go boimy. Nie bójcie się nie bać, nie bójcie się marzyć, bądżcie pewni, że niespodzianka czeka tuż za rogiem. Polecam.

wtorek, 14 września 2021

Skalny kwiat - Ilaria Tuti

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Wspaniała, poruszająca opowieść o poświęceniu, odwadze, patriotyzmie i uporze. Czyta się jednym tchem.
Bohaterkami są pełnokrwiste góralki z Dolomitów, które w czasie trudów okupacji II wojny światowej, w trudzie, lęku, niebezpieczeństwie, pozostawione przez mężczyzn same sobie musiały dawać sobie radę i przetrwać.
Mężczyżni poszli na wojnę, walczyć z wrogiem. W trudno dostępnych górskich wioskach pozostały kobiety w towarzystwie dzieci i starców. A otoczenie, klimat, warunki polityczne nie oszczędzają. Przyszło im żyć w niebywale trudnych, wręcz ekstremalnych warunkach. Na wysokościach, gdzie powoli zaczyna brakować tleny, pomiędzy niewyobrażalnymi przepaściami, w głodzie, trudzie, strachu, bez nadziei.
Trudno tak żyć. Te wyjątkowe kobiety podjęły decyzję, która zaważyła na dalszym ich życiu. Jaką? Tego dowiecie się z lektury tej niezwykłej, bardzo poruszającej książki, którą wręcz się połyka tak wspaniale jest napisana.
Skalny kwiat przede wszystkim wyjątkowo mocno gra na emocjach. Treść, plastyczne nakreślenie warunków, realiów porusza chwyta za serce. Czytelnik w trakcie lektury ma wrażenie przeniesienia się w czasie, znajdowania się wraz z tymi wyjątkowymi kobietami tam, w trudno dostępnych Dolomitach.
Bohaterkom współczujemy, wiernie im kibicujemy, zagryzamy w stresie wargi i niecierpliwie przewracamy kolejne kartki książki.
I chociaż w powieści mamy jedną główną bohaterkę. Jest nią Agata. To jednak obok niej występują inne wyjątkowe, wspaniałe, poruszające i świetnie nakreślone kobiety. Skalny kwiat to opowieść o wszystkich tych bohaterkach, zwyczajnych, a jednocześnie tak niezwykłych, prawdziwych kobietach.
Autorka niezwykle umiejętnie dozuje napięcie, opowiada porywająca historię, dba o każdy szczegół. Czyta się wyśmienicie. To wspaniała, wyjątkowa historia i niesamowitych kobietach, którą zapamięta się na długo. Ilaria Tuti po raz kolejny napisała wyjątkową, porywająca książkę. Autorkę znam z dwóch kryminałów, które także szczerze polecam. Śpiąca nimfa i Kwiaty nad piekłem zachwycają tak samo, jak Skalny kwiat. Tuti to po prostu świetna pisarka.


niedziela, 12 września 2021

Il professore. Włoska miłość

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Historia o miłości wielkiej, porywającej, zakazanej i z góry skazanej na klęskę...ale czy na 100%?
Do tego wspaniała i zachwycająca Italia w tle i zręczne pióro autorki, Weroniki Tomali. Czego chcieć więcej?! Niczego.
Il professore jest dobrą lekturą na kończące się lat i zbliżająca się jesień. Wielu przyniesie urok Włoch, słońca, wspaniałych krajobrazów oraz magicznego, jakże nam bliskiego Krakowa.
Innych zachwyci opisem zakazanej, ale wielkiej miłości. Razem, zręcznie przez autorkę wymieszane, tworzy ciekawą, wartą lektury opowieść.
On, Matteo Bartollini, Włoch profesor sztuki, przystojny, mądry, czarujący, obyty w świecie naukowym, ale i w tym normalnym, do tego żonaty pewnego dnia pojawia się na włoskiej uczelni.
Z kolei ona to młoda, samotna, poukładana aż za bardzo, mocno doświadczona przez życie studentka skupiona głównie na nauce.
Dwa przeciwieństwa, dwie zupełnie różne od siebie osoby. Zdawałoby się, że nic ich nie połączy, ze ta miłość jest niemożliwa. los jednak bywa przewrotny, a połączy ich magiczna Florencja dokąd wraz z grupa towarzyszy udają się na wycieczkę.
Co z tego wyniknie? Co stanie się udziałem Magdy, młodej studentki, z której los wiele wiele razy zakpił? Tego dowiecie się w trakcie lektury Il professore.
Książkę czyta się dobrze, w ciągu kilku godzin. Lektura jest prawdziwą przyjemnością. Całość dobrze nakreślona, ciekawie potraktowana, dobrze poprowadzona. Z pewnością warto dać tej opowieści szansę. Bohaterowie choć na pozór wydają się sztampowi, przewidywalni, wcale tacy nie są. Tak samo jest z opowiedzianą historią. Wiem, podobnych książek jest wiele, jednak Weronice Tomali udało się historię tak opowiedzieć, dodać w niej nieoczekiwane elementy, iż całości daleko do sztampy czy nudy.
Tomala stworzyła ciekawe, jak się okaże niejednoznaczne postaci. Ich postępowanie może wywoływać różne oceny, ale warto doczytać do końca, żeby lepiej zrozumieć . Z początku wszystko wydaje się oczywistym, ale jak czas i fabuła pokażą nic takim nie jest. Życie nigdy nie jest jednoznaczne, oczywiste, a los, podobnie, jak Il professore, potrafi sprawić wiele niespodzianek. Warto przeczytać i dać się porwać na kilka godzin włosko-krakowskiej magii. Mile spędzenie czasu i wiele elementów zaskoczenia gwarantowane.

sobota, 11 września 2021

Niewinny - Graham Moore

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 4,5/6
Ciekawie napisana historia Bobby’ego Nocka, byłego nauczyciela, który został oskarżony o uwiedzenie i zamordowanie swojej uczennicy. Następnie ten sam człowiek został uniewinniony przez ławę przysięgłych. Sprawa nabiera wielkiego rozgłosu.
Po 10 latach od skazania jeden z przysięgłych, nagle oświadcza, iż ma niezbite dowody na winę osadzonego. I już ma ów dowód pokazać, wyjawić o co chodzi gdy nagle ginie. Oczywiście to nie może być przypadek. Nikt w to nie wierzy. O śmierć przysięgłego zostaje oskarżona prawniczka Maya Searl, która będąc osaczoną z każdej strony, z pętlą zaciskająca się na jej szyi musi w ekspresowym wręcz tempie udowodnić swoją niewinność. Czy to możliwe?
Atutem niewątpliwie jest ciekawa, dobrze nakreślona fabuła, w której autor bardzo zręcznie i w odpowiednich momentach podkręca tempo, podrzuca fałszywe tropy, coś nam sugeruje po to żeby za chwilę to samo okazało się fikcją.
Do tego misternie utkana intryga i niewyobrażalna wprost sieć kłamstw, ułud, z których autor bardzo zręcznie wybrnął. Nic mu nie uciekło, nic się nie zagubiło. Wszystko zostało dobrze doprowadzone do końca. Cała ta istna pajęczyna poszlak, tropów, kłamstw sprawia, iż czytelnikowi trudno się domyśleć jaki będzie nie tylko finał, ale także następny krok bohaterów. Do tego ten  krok bohaterów, którzy w tamtym procesie byli członkami Ławy Przysięgłych jest niezwykle ważny. Moore bardzo powoli, krok po kroku pokazuje działanie Ławy Przysięgłych, to co może doprowadzić do takiego, a nie innego wyroku, to jaki wpływ na członków Ławy mają konkretne czynniki etc. Dla nas, żyjących w innym systemie sądowniczym, to ciekawa lektura.
Co istotne cała historia ma pewien wymiar edukacyjny, społeczny. Autor porusza bowiem kilka ważnych aspektów m.in. kwestię rasizmu, etyki, sprawiedliwości, równości płci i kilka innych ważnych społecznie spraw.
Na minus zasługują kiepscy, odrobinę zbyt płascy bohaterowie. Wydawałoby się, iż w tak sensacyjnej, z szybką akcją książce postaci powinny być energetyczne, dobrze nakreślone, konkretne. No niestety. Tutaj tego brak. Żadna z postaci nie jest wiodącą, żadna choćby na moment nie zapada w pamięć. Jedna jest wręcz nudna. Szkoda, iż bohaterowie są tacy nijacy. Ich konkretny rys, charakter zdecydowanie ubarwiłby całą książkę. Mimo tej drobnej wady zachęcam do lektury. To ciekawa, nieżle napisana opowieść z zaskakującym finałem.

 

czwartek, 9 września 2021

Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Wyjątkowy zbiór, czasami straszny bardziej, czasami mniej. Z pewnością większość opowiadań doskonale napisana, jedno odrobinę słabiej, ale nadal jest ono dobre.
Te opowiadania dawkowałam sobie po 1 co kilka dni. Właśnie przed chwilą skończyłam ostatnie.
Opowiadań w zbiorze jest 11. Wszystkie starannie wybrane. Trudno opisać wszystkie utwory, po prostu jest to niemożliwe, a poza tym nie miałoby większego sensu. Nadmienię więc tylko o tym opowiadaniu, które zachwyciło mnie najbardziej.
Jego autorem jest uwielbiany przeze mnie Charles Dickens, który opowiada o dróżniku, który doświadcza niepojętych zjawisk. Jest on przekonany, że widuje istotę z zaświatów. A to dopiero początek. Opowiadanie nas, żyjących w XXI wieku może nie przeraża, może nawet wzbudzać uśmiech lekkiego politowania, ale pamiętajmy, iż opowiadanie to było pisane ponad 100 lat temu, w XIX wieku. Wtedy trochę inaczej patrzono na otaczający nas świat. Poza tym Dickens bez wątpienia wielkim pisarzem był. I choćby dla jego talentu warto to opowiadanie przeczytać. Jak zwykle genialna proza.
Bez względu na poziom opowiadań, na ich zdolność przestraszenia nas, ten zbiór to swoista perełka. Obok Dickensa autorami są m.in. Oscar Wilde, Abraham Merritt, Margaret Oliphant i wielu innych doskonałych pisarzy. W trakcie lektury nie będziemy się bać, ale z pewnością lektura będzie wielką literacką ucztą. Zbiór ten jest pełen niesamowitych, klasycznych opowieści o nawiedzonych domach, mściwych duchach, zjawach i upiornych ostrzeżeniach. Warto dać się zaczytać szczególnie wieczorem, siedząc samotnie w pokoju skąpanym tylko w świetle niewielkiej lampki do czytania. Efekt piorunujący. Choć ta proza nie przeraża, to jednak autorzy zebrani w tomie są ponadczasowi i jak nikt potrafią budować genialny klimat. Polecam.


środa, 8 września 2021

Wybór Charlotty - Agnieszka Olejnik

 

Wydawnictwo Książnica, Moja ocena 5/6
Świetnie napisana, bardzo klimatyczna książka.
Odrobinę przekorna, pełna minionego uroku opowieść o Charlottcie Rilley. Jest to panna posiadająca wiele zalet, które niestety w połączeniu z całkowitym brakiem choćby najmniejszego posagu nic jej nie dają. Młoda dama siłą rzeczy jest skazana na mieszkanie kątem u krewnych albo…bogate, dobre zamążpójście. I nie ma większych szans, by było to małżeństwo z miłości. Ba, nie ma na to żadnych szans i dla większości ówcześnie żyjących...no może poza samą Charlottą, nie ma to żadnego znaczenia. Młoda kobieta postanawia wyjść na przeciw losowi, konwenansom i sama chce znaleźć sobie męża.
Dodatkowo wszystko skomplikuje miłość, taka prawdziwa, nagle waląca niczym obuchem. Co z tego wyniknie? Nadmienię tylko, że perypetiom nie będzie końca.
Bardzo ciekawie nakreślone życie w XIX wieku, konwenanse, niedomówienie, etykieta, pozory, gry słów, realia świata, w którym kobieta była tylko ozdoba, czymś, co nie miało prawa głosu i decydowania o sobie.
Agnieszce Olejnik udało się świetnie oddać te realia, nakreślić atmosferę dawno minionego okresu, zaprosić nas w miejsca, które dotąd oglądaliśmy w kostiumowych filmach.
W trakcie lektury miałam złudzenie przeniesienia się w czasie i wydawało mi się wręcz niewiarygodne, iż autorka jest osoba żyjąca współcześnie, tak doskonale oddała klimat i szczegóły epoki. Widać, iż pisarka zadało sobie bardzo wiele trudu.
Książka jest świetnie napisana, bardzo energetyczna, plastyczna, kipiąca od emocji, z nutką romansu w tle, ale bez tak częstego w tej sytuacji infantylizmu. Czyta się doskonale.
Co prawda i fabuła i zakończenie są przewidywalne, ale w najmniejszym nawet stopniu nie zmniejsza to przyjemności wynikającej z tej uroczej lektury.
Wybór Charlotty do złudzenia przypomina klasyczne dzieła epoki, jak np. Dumę i uprzedzenie. Jestem przekonana, iż wielbiciele Jane Austin czy sióstr Bronte świetnie się w tej lekturze odnajdą. Polecam.