piątek, 3 lipca 2020

Ogród kobiet - Carla Montero

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5/6
Dobra, widowiskowa, mocna książka traktująca o niezwykle ważnych sprawach.
To poruszająca opowieść o miłości, nienawiści, przyjaźni, rozpaczy, radości, wojnie, odnajdywaniu w zgliszczach świata swojego miejsca na ziemi oraz kilku innych ważnych sprawach. Kwestie te są ponadczasowe, istotne dla kolejnych pokoleń. Z tego powodu Ogród kobiet to ponadczasowa opowieść.
Do tego świetnie nakreśleni bohaterowie i niezwykle plastycznie oddane krajobrazy i klimat Hiszpanii i Włoch z tą unikalną, charakterystyczną dla tych krajów śródziemnomorską magią.
Akcja książki toczy się na dwóch przestrzeniach czasowych,  współcześnie i mniej więcej 100 lat temu. Te historie wiele dzieli, ale jeszcze więcej łączy.
Wydarzenia sprzed 100 lat ukazują Włochy tuż przed wybuchem I wojny światowej i w jej trakcie Widzimy entuzjazm, radość młodych ludzi, którzy chcą walczyć, oswobodzić kraj, coś zmienić. Widzimy także zmiany, jakie zachodzą w nich personalnie, ale i w całym społeczeństwie. Widzimy także, do czego to wszystko doprowadzi i jaka cenę kiedyś pełni optymizmu, radośni ludzie zapłacą za zderzenie z okrutną rzeczywistością.
Wydarzenia rozgrywające się współcześnie są inne od tych z początku XX wieku, ale jednocześnie bardzo do nich podobne. Nie zdradzę co co chodzi. Gwarantuję, iż czeka na was niespodzianka.
Sednem książki jest opowieść o przyjaźni i miłości. Dwie grupy bohaterów, dwie mocne i jednocześnie wraźliwe kobiety, dwie historie, których akcja rozgrywa się w odstępie blisko 100 lat. Każda z historii ma inny finał, obie są jednak do siebie bardzo podobne, mają zbliżoną wymowę, przebieg, sens. 
To także historia o uczuciach, istotnych kwestiach, tym, co naprawdę się w życiu liczy, o trudzie podejmowania decyzji i konsekwencji podejmowanych przez nas kroków.
Całość okraszona porcją poczucia humoru, tak o trudnych sprawach można pisać też z poczuciem humoru, ale też garścią włoskich i hiszpańskich przepisów kulinarnych....aż ślinka leci w trakcie czytania.
Czyta się doskonale, niecierpliwie odwraca kolejne kartki. Gorąco zachęcam do lektury. Ogród kobiet to kolejna doskonała książka autorstwa Carli Montero. 

 

wtorek, 30 czerwca 2020

Ostatni lot - Julie Clark

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 4,5/6
Dwie kobiety. Dwa różne życia. Dwa odmienne nieszczęścia. Dwa pozorne szczęścia. Dwa loty. Jedyna szansa, żeby zniknąć. Życia obu bohaterek, różne, ale jednak podobne, przeplatają się ze sobą. Różnią się od siebie, ale pragną tego samego, zniknąć. 
Co sprawia, że dwie kobiety postanawiają zmienić wszystko i po prostu zniknąć?! Co sprawia, iż tuż przed odlotem dwie nie znające się kobiety zamieniają się miejscami? Czy jednak bohaterkom uda się zmienić życie, zniknąć raz na zawsze ze swojego? A może własne życie, trauma, przeszłość dogonią każdego, prędzej czy póżniej, ale dogonią? 
Czy uciekając od traumatycznego życia, zmieniając siebie, swoje otoczenie, zmieniając wszystko trafimy do wyśnionego raju?
Na te i wiele innych nasuwających się w trakcie lektury pytań znajdziecie odpowiedź w Ostatnim locie.
Akcja książki, sam pomył na fabułę, są ciekawe, umiejętnie prowadzone. Wydarzenia toczą się dwutorowo.  
Wydarzenia Claire poznajemy tu i teraz. Żeby śledzić losy Eve musimy cofnąć się do jej przeszłości. Dlaczego autorka zastosowała taki zabieg? Tego nie zdradzę. Napiszę tylko, iż jest to ciekawie zrobione i warto dać tej książce szansę. 
Z prowadzonej dwutorowo akcji autorka wybrnęła bardzo zręcznie, ciekawie, nic jej się nie pogubiło, o niczym nie zapomniała. 
Bardzo ciekawie i zręcznie budowane jest napięcie, stopniowo są odsłaniane kolejne tajemnice, wydarzenia, kolejne karty historii. Jednak brak jest dynamizmu, na który nie ukrywam, liczyłam. Brak jakiegoś wow. Brak czegoś, co by mnie przykuło do książki, sprawiło, iż od lektury trudno byłoby mi się oderwać. Jeżeli więc liczycie na dynamiczną, porywającą, szybką akcję, to nie ta książka. Jeżeli jednak szukacie niezłego, sprawnie napisanego thrillera polecam Ostatni lot.
Czyta się nieźle, choć muszę przyznać, że bez euforii.
Ostatni lot to nieźle napisana książka, wciągająca, ale też i taka, o której, po odłożeniu na półkę, szybo się zapomni. 
Czy wobec tego warto ją czytać? Tak. Jak napisałam, jest sprawnie, ciekawie napisana. Porusza ważne tematy, co może sprawić, iż kilka osób na chwilę się zatrzyma, zastanowi nad pewnymi aspektami, sprawami, o których na co dzień nie myślimy. Polecam.





poniedziałek, 29 czerwca 2020

Zapowiedź...

CYTRUSOWY GAJ
Historia dziewczyny, która wbrew wszystkiemu
wierzyła w swój… cytrusowy  gaj.

„Cytrusowy gaj” pióra Katarzyny Kieleckiej, który ukaże się 7 lipca nakładem  Wydawnictwa Szara Godzina, to opowieść o różnych odcieniach przyjaźni i miłości,
o rozczarowaniu i nadziei, a także o tym jak wiele sekretów, wyzwań i niespodzianek niesie ze sobą życie.

Ada, nauczycielka w przyszpitalnej szkole, wiedzie szczęśliwe życie u boku Jacka. Planuje ślub, jednocześnie angażując się w opiekę nad dziećmi  z chorobami onkologicznymi. Jej narzeczony całą uwagę koncentruje na karierze w firmie farmaceutycznej, by już na starcie zapewnić rodzinie stabilność finansową.
Na szpitalnym oddziale krzyżują się ścieżki Ady i Jacka, ciężarnej Majki, nastolatka z białaczką oraz wolontariusza Bartka. Tymczasem wokół bohaterki narasta seria niepokojących wydarzeń, których źródło kryje się w dramacie sprzed dwudziestu lat. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jak wielkie grozi jej niebezpieczeństwo.
Czy Ada odważy się stanąć twarzą w twarz z bolesną przeszłością i skomplikowaną teraźniejszością, by ochronić swoje życie i spełnić marzenia?
Katarzyna Kielecka mieszka w Łodzi z  dwójką dorastających muzyków. Z wykształcenia jest pedagogiem specjalnym. Pracuje banku. Od lat tworzy drobne formy literackie: wiersze, opowiadania, teksty piosenek i scenariusze przedstawień dla dzieci. Pewnego dnia poczuła, że czas pomyśleć o powieści i już wie, że mogłaby pisać bez końca. Debiutowała powieścią Sedno życia (2019), którego kontynuacja – „Piętno dzieciństwa” ukazała się w 2020 r.  

„Cytrusowy gaj” - Wydawnictwo Szara Godzina i autorka powieści Katarzyna Kielecka zapraszają do czytania. Książka jest dostępna w internetowych i stacjonarnych księgarniach
w całej Polsce.

piątek, 26 czerwca 2020

Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt - Izolda Kiec

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Książka ta poświęcona jest ikonie, pochodzącej z Wołynia Zuzannie Ginczance. Była ona wybitną poetką dwudziestolecia międzywojennego, przyjaciółką skamandrytów. 
Urodzona w 1917 roku w Kijowie w rodzinie zasymilowanych rosyjskich Żydów, zaczęła pisać wiersze już w wieku 10 lat. Jej kariera poetycka rozwijała się bardzo aktywnie, życie było ciekawe, burzliwe, barwne. Poetka w 1944 roku wskutek donosu sąsiadów została aresztowana przez Gestapo i rozstrzelana. 
Izabela Kiec stworzyła bardzo ciekawą, dopracowaną w każdym calu książkę, która na równi opowiada o młodej poetce, jej twórczości, życiu, jak i ukazuje ówczesny świat, Kresy, Polskę, Warszawę międzywojenną. Wspaniały obraz epoki, wręcz porywający, magiczny. 
Obraz Ginczanki porywa, uwodzi, czaruje. Kiec zadała sobie dużo trudu żeby dotrzeć do materiałów związanych z bohaterką. Skorzystała z bardzo dużej ilości źródeł, co znajduje odzwierciedlenie w doskonałej książce. 
Pierwszym, co rzuca się jest ogrom pracy, jaki zadała sobie Kiec żeby dotrzeć do wielu informacji, przefiltrować je, zbadać oraz niezwykle merytoryczne podejście do treści.
Wspaniale ukazane jest, jak barwną, niezwykłą postacią była Ginczanka, jaki wpływ wywierała choćby na Tuwima czy Gombrowicza, jak skamandryci wpływali na nią. 
Żyła krótko zaledwie 27 lat, ale pozostawiła po sobie bardzo dużą spuściznę, mnóstwo listów, zdjęć, wierszy. Nie bez kozery była uznawana za najzdolniejszą, najniezwyklejszą poetką swoich czasów. W trakcie lektury wielokrotnie zastanawiałam się, ile jeszcze mogłaby zdziałać, stworzyć gdyby nie śmierć z rąk Niemców. 
Książkę i lekturę zdecydowanie uprzyjemniają, uatrakcyjniają liczne zdjęcia, wiersze, wycinki gazet, listy, wycinki z gazet  i inne źródła, z których korzystała autorka. 
To pierwsza tak obszerna opowieść o życiu wybitnej poetki. Warto jej dać szansę. Jestem ta pozycją po prostu zachwycona.
Książkę czyta się doskonale. Zdecydowanie polecam. 


wtorek, 23 czerwca 2020

Ja, Tamara. Powieść o Tamarze Łempickiej - Grzegorz Musiał

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Ja, Tamara... to doskonale napisana, pierwsza, porywająca powieść o największej polskiej malarce, Tamarze Łempickiej (1898 – 1980).
Książka fascynuje podobnie, jak jej bohaterka, artystka wyjątkowa, kobieta z niezwykłym barwnym życiem, które doskonale odzwierciedlały jej wyjątkowe obrazy. Bez wątpienia była i jest najwybitniejszą polską malarką XX wieku. Nie bez kozery jej Autoportret w zielonym bugatti nazywany jest Moną Lizą XX wieku. To wyjątkowe dzieło, tak jak wyjątkowa była jego twórczyni.
Musiał w wyjątkowy sposób ukazał różne etapy życia artystki, jej rozterki, cenę, jaką przyszło jej zapłacić za wydostanie się z komunistycznej Rosji, póżniejsze życie, sukcesy, porażki. Wspaniale jest także ukazane to, jakie piętno na życiu stylu bycia, kulturze, mentalności, osobowości artystki odcisnęło jej mieszczańskie pochodzenie, wpojone w dzieciństwie wzorce i wartości.
Autor nad ta powieścią pracował od 2002 do 2011 roku. 9 lat wytężonej pracy dało wspaniały efekt. Razem z autorem spacerujemy, podążamy śladami Łempickiej w Rosji, Meksyku, Polsce, Paryżu, Włoszech i wielu innych miejscach. Razem z nią przeżywamy kolejne etapy życia, odczuwamy smutki i radości, analizujemy wątpliwości, podejmujemy brzemienne w skutki decyzji.
Mimo, iż nie jest to biografia, w książce tej jest ogromna ilość wątków, elementów biograficznych. Sama prawda oparta na dogłębnych badaniach, przewertowaniu się przez ogromna ilość materiału źródłowego, rozmowach z osobami znającymi Tamarę.
Ja, Tamara... to nie tylko portret wielkiej artystki, wyjątkowej kobiety. To także genialnie odmalowany obraz Rosji sprzed wybuchu i w trakcie wydarzeń Rewolucji, Paryża szalonych lat 20. z wyjątkowym klimatem tego miast i tego okresu, Włoch czasów Mussoliniego, Niemiec początku lat 30. z kryzysem, budzeniem się nazizmu i postępującym brunatnieniem kraju, Ameryką, krainą marzeń, która okazała się zupełnie innym miejscem oraz wyjątkowym obrazem międzywojennej Warszawy. Do tego wspaniale nakreślone obrazy innych, równie ważnych dla artystki i jej rozwoju miejsc.
Obraz Tamary Łempickiej odmalowany przez Grzegorza Musiała jest wyjątkowy, poruszający, zachwycający, podobnie, jak niniejsza książka, którą czyta się jednym tchem.
 

niedziela, 21 czerwca 2020

Piętno - Przemysław Piotrowski

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5,5/6
Książka od samego początku przeraża. Już sama okładka daje sporo do myślenia, zapowiada coś strasznego, szokującego, mrocznego. 
I tak jest w rzeczywistości. Okładka idealnie współgra z treścią. 
Autor niezwykle zręcznie, daleko od banału różnych czytadeł porusza tematykę traumatycznego dzieciństwa. Od razu nasunęło mi się skojarzenie z niedawno czytanym Wrzaskiem Izabeli Janiszewskiej. Równie dobra, mocna w swej wymowie, poruszająca książką.
Jak łatwo się domyśleć, Piotrowski bazując na wyjątkowo paskudnym, toksycznym dzieciństwie, na nieprzepracowanych traumach, zatruwających umysł wspomnieniach konstruuje bardzo zręczny i dobrze prowadzony kryminał z mocnym wątkiem psychologiczno-spolecznym. 
Muszę napisać, iż autor zarówno w warstwie psychologiczno-społecznej, jak i kryminalnej zdał egzamin na wysoką ocenę. Stworzył książkę w której porusza ważne kwestie, a jednocześnie snuje porywająca zagadkę kryminalna, prowadzi doskonale skonstruowane śledztwo,
Akcja rozgrywa się w Zielonej Górze. Głównym bohaterem jest naznaczony trudnymi, bolesnymi wspomnieniami policjant Igor Brudny na co dzień z pozoru twardy, bezkompromisowy stróż prawa. Tutaj brawa dla pisarza za skonstruowanie świetnej sylwetki przeczołganego przez życie gliny. Autor genialnie połączył traumy sprzed xx lat z obecną egzystencją dorosłego, pracującego w trudnym zawodzie człowieka. Bardzo ciekawa postać. Jego życie, niewyobrażalne traumy doskonale zazębiają się z prowadzonym w sprawie seryjnego zabójcy dochodzeniem. 
Przebieg śledztwa jest zaskakujący, inteligentny, konsekwentnie prowadzony i bardzo mroczny. Zakończenie także zaskakuje. Za co należą się autorowi brawa to fakt, iż finał jest konsekwentny, dopracowany i sensowny. To rzadkość w polskich kryminałach. 
Na co jeszcze  warto zwrócić uwagę? Na to, jak niebanalne są pomysły Piotrowskiego. To, co umieścił na kartach książki z pewnością was zaskoczy. Fabuła porywa już od pierwszej strony i dalej (zgodnie ze znanym powiedzeniem) jest tylko lepiej.
Piętno to świetna, genialnie napisana, mistrzowsko prowadzona i przykuwająca uwagę książka. Wszystko w niej jest dopracowane, na najwyższym poziomie, poczynając od okładki, poprzez głównych bohaterów, intrygę, śledztwo, na finale kończąc. Mogę was tylko gorąco zachęcać do lektury. Szkoda, iż Piętno jest tak mało reklamowane. Zasługuje na dużo większa liczbę czytelników. 

czwartek, 18 czerwca 2020

Zjawa - Max Czornyj

Wydawnictwo Filia, Moja ocena 5/6
Mocny, dobrze napisany thriller. Autor ma bardzo charakterystyczny styl pisania, ostry, mocny, poruszający, zapadający w pamięć.
Zjawa wyróżnia się na tle wcześniejszych książek autora. Jest równie dobra, jak jej poprzedniczki, ale o wiele okrutniejsza, ostrzejsza, poruszająca. Książka zadziwia także ogromem zła, jakie jest w niej zawarte, porusza brutalnością.
Ponieważ jest to kolejny tom serii z komisarzem Erykiem Deryło w roli głównej, trudno pisać o książce nie chcąc spojlerować.
Napiszę tylko, iż cała akcja rozpoczyna się w momencie, gdy w opuszczonej kamienicy odnaleziono zmasakrowane ciało noworodka. Jedynym tropem jest znalezione zdjęcia, które przedstawia zrozpaczoną kobietę. Lublinem wstrząsają kolejne makabryczne wydarzenia.
Zbrodnia dokonana na dziecku porusza, szokuje. I to jest celem autora od samego początku, Gdy do tego jest tak brutalna, jak ta opisana w książce, w trakcie lektury mimowolnie zaciska się kciuki, próbuje zamknąć oczy żeby nie widzieć przerażających obrazów, które jawią nam się po lekturze. Nie bez kozery Zjawa i styl pisarski Czornyja z tej konkretnej książki, przez wielu porównywany jest do Chrisa Cartera i jego twórczości.
Zwłoki noworodka ro dopiero początek tego, co czeka nas w Zjawie. Śledztwo jest dobrze, ciekawie i logicznie prowadzone, zagadka dopracowana, a rozwiązanie niejednoznaczne.
Bardzo ciekawie nakreślona jest też postać Fotografa, czyli psychopatycznego zabójcy. W trakcie lektury jego poczynań ma się ochotę samemu go...zamordować. 
Na co jeszcze  warto zwrócić uwagę? Na to, jak niebanalne są pomysły autora. To, co umieścił na kartach książki z pewnością was zaskoczy. 
Tak, jak wcześniejsze książki tego autora, czyta się z zaciekawieniem, niecierpliwie odwracając kolejne kartki. Całość inteligentnie, mrocznie i konsekwentnie prowadzona, co sami musicie przyznać, nie wszystkim autorom się udaje. 
Czornyj po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Liczę, iż kolejne jego książki będą równie dobre.
Całą serię gorąco wam polecam. Jeżeli nie znacie wcześniejszych tomów proponuję zacząć od 1., czyli od Grzechu. Polecam.

wtorek, 16 czerwca 2020

Jest krew...- Stephen King

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 5/6
Jest krew… to nowa książka Stephena Kinga. Autor nazywany tym razem stworzył opowieści obyczajowe z mocnymi elementami fantastycznymi.
Na książkę składają się 4 nowele, mini powieści, zdecydowanie różniące się od kultowego Lśnienia czy To. Niemniej są to nadal doskonale napisane świetnie się czytające utwory mocno naznaczone obecnymi ludzkimi problemami.
Tytuł zbioru to równocześnie tytuł najdłuższego z tekstów.
Utwory Telefon Pana Harrigana, Życie Chucka, Jest krew, są czołówki i Szczur są dobrze napisane, ciekawie skonstruowane i wciągające.
Mamy w nich wszystko, co u Kinga mocne, pociągające.
Np. w Telefonie Pana Harrigana jest mocny i dominujący motyw zemsty zza grobu i silny gotycki klimat.
Życie Chucka to mocno zakręcone, surrealistyczne opowiadanie o umierającym na glejaka mózgu Chucku mocno nasycone elementami ponadnaturalnymi. Mocny, najlepszy z całego zbioru finał.
Jest krew, są czołówki to najdłuższe, najciekawsze i moim zdaniem najlepsze opowiadani-mini powieść w całym zbiorze. Ten utwór jest sequelem Outsidera.
Szczur to zadziwiający utwór opowiadający o zmaganiach i zbliżającym się obłędzie oraz koegzystencji tworzącego w amoku pisarza i gadającego szczura.
Każdy utwór jest inny, każdy niezwykły i zapadający w pamięć. Czyta się je doskonale. I choć nie zwaliły mnie z nóg, jak Carrie, czy Misery, to bez wątpienia to dobra, warta przeczytania, dopracowana książka przesiąknięta tak charakterystycznym dla autora stylem, klimatem. King nadal pozostaje doskonałym pisarzem, sprawnym znającym się na swojej profesji rzemieślnikiem, co szczególnie widać w wykreowanej atmosferze i tworzących klimat drobiazgach.
Fanom Kinga polecać nie trzeba, pozostałych zachęcam do lektury, ale nie zaczynajcie znajomości z Mistrzem od tej książki. Polecam inne, mocniejsze, bardziej kingowe.


poniedziałek, 15 czerwca 2020

Zapowiedź...

W lipcu, nakładem Wydawnictwa MG ukaże się ciekawa lektura, idealna na wakacje - Tajemnica broszki z opalu.
Akcja powieści toczy się w Londynie i jego okolicach. Aaron Norman jest właścicielem księgarni a jednocześnie lombardu, na którym dorobił się dużych pieniędzy. Pewnej nocy zostaje znaleziony w stanie agonalnym na podłodze księgarni z ustami zapieczętowanymi czymś przypominającym błyszczący klejnot. Okazuje się, że wargi spina mu szpila od „broszki z opalu”.
To dziwne morderstwo wszystko zmienia w życiu początkującego pisarza, Paula Beecota, który przybył do Londynu, aby tu zrobić karierę. Zakochany w córce Normana, Sylwii, nie może się jednak z nią ożenić, dopóki nie zdobędzie odpowiednich funduszy. Początkowo romans Sylwii i Paula toczy się bez przeszkód, ale wraz ze śmiercią Normana wszystko zaczyna walić się w gruzy.
Autor w mistrzowski sposób prowadzi kryminalną i uczuciową intrygę, by w końcu uraczyć Czytelnika  absolutnie zaskakującymi odpowiedziami.
  • The Opal Serpent
  • Tł. Jan S. Zaus
  • 320 str., 145×205, oprawa twarda
  • Cena okładkowa 44,90 zł
  • 978-83-7779-634-4 – wydanie papierowe
  • 978-83-7779-635-1 – wydanie elektroniczne 

    FERGUS HUME, autor książki, to angielski powieściopisarz (1859-1932). Autor powieści kryminalnych, fantastycznych i obyczajowych. Napisał około stu książek. Wiele jego utworów zostało zekranizowanych.

sobota, 13 czerwca 2020

Nieśmiały zabójca - Clara Uson

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Zaskakująco (dla mnie) dobra książka, w której autorka pisze ironicznie o życiu, ale i o śmierci, a także o sensie obu tych kwestii i kilku innych sprawach. Wyszło jej to doskonale. 
Książka bazuje na autobiograficznych wydarzeniach. Czytając kolejne strony miałam wrażenie, iż biorę udział w swoistej spowiedzi, wiwisekcji hiszpańskiej autorki, ale nie tylko jej. 
W Nieśmiałym zabójcy mamy wszystko, co trudne w życiu, bolesne dorastanie, traumatyczne dzieciństwo z toksyczną matką, bolesne uczucia, zdradzone przyjażnie, nałogi, droga nie ku wyjściu z tych ostatnich ale wręcz ku samozagładzie, i wiele innych, równie trudnych spraw.
 Jednak Nieśmiały zabójca to nie tylko wątki autobiograficzne autorki, ale także innych, z pozoru zupełnie z nią nie powiązanych osób. Na pierwszy rzut oka książka sprawia wrażenie galimatiasu. Jednak wcale tak nie jest. Gdy damy jej szansę, będziemy czytać dalej, okaże się, ze wszystko ze sobą wiąże pewna kwestia, wszystko ma sens i powód znalezienia się w takim, a nie innym miejscu opowieści. 
Poza tym historie prawdziwych, ukazanych na kartach książki postaci mają na celu nie tylko zaprezentowanie konkretnego życia, wyimka z niego, ale także ukazanie czegoś większego. Np. kwestie życia hiszpańskiej autorki Sandry Mozarovski, aktorki filmów erotycznych są odzwierciedleniem niezwykle trudnych i bolesnych losów hiszpańskich kobiet w pewnych latach, w konkretnym okresie czasu. Dużo tego typu analogii znajdziemy w Nieśmiałym zabójcy. Nie ukrywam, trzeba zadać sobie trochę trudu, poświęcić czas, ale warto.
Nieśmiały zabójca porusza wiele ważnych, ogólnoświatowych, ponadczasowych kwestii, zmusza do poświęcenia lekturze 100% uwagi, zmusza do przemyśleń. Z pewnością nie jest to lekka, łatwa lektura dla kogoś kto szuka czytadła zabijającego czas. To niezwykła, potrzebna, ważna i odważna książka. Zdecydowanie warto, ba trzeba ją przeczytać.
Przez moment zastanawiałam się czy to książka dla jakiejś określonej płci, grupy wiekowej, społecznej. Doszłam do wniosku, że nie. Każdy, bez względu na wiek, miejsce zamieszkania, płeć, poglądy powinien Nieśmiałego zabójcę przeczytać. To ważna książka.
Nie dziwię się, że za tę książkę autorka w 2018 roku otrzymała Premio de Literatura Sor Juana Inés de la Cruz, przyznawaną za najlepszą powieść napisaną w języku hiszpańskim  przez kobietę. Zdecydowanie warto przeczytać.

środa, 10 czerwca 2020

Legenda ognistej góry - Sarah Lark

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6
Legenda Ognistej Góry to 3. tom, czyli ciąg dalszy historii młodych kobiet zdanych tylko na siebie, będących pod męskim jarzmem, żyjących w zupełnie obcym świecie, bo w dalekiej Nowej Zelandii.
Jest to także emocjonujący finał dobrze napisanej, ciekawej trylogii.
Trudno pisać o kolejnym tomie serii bez spojlerowania. Napisze więc kilka słów o całości, o wcześniejszych tomach i spróbuję zachęcić was do poznania wszystkich tomów.
Najlepszy był tom 1. Nosi on tytuł Czas ognistych kwiatów. To tom najbardziej energetyczny, zaskakujący, niezwykle barwny i wciągający. Opowiada o wyruszeniu kolonizatorów z pogrążonej w nędzy Europy, o trudach podróży do Nowej Zelandii, o początkach osadnictwa, o niebezpieczeństwach czyhających na przybyszów, o walce z męską dominacją, okrucieństwem. Mocny, w wielu aspektach ponadczasowy tom.
W całość wplecione są losy kilku kobiet. Każda z nich jest inna, Każda żyje w innych okolicznościach. Każda na naszych oczach ulega przemianom, co jest bardzo ciekawe i czyni lekturę jeszcze bardziej pasjonującą.
Czyta się lekko, szybko, z wielką przyjemnością.
2. tom to Dźwięk rogu w kształcie muszli. Także dobra książka choć odrobinę słabsza od części 1.
Akcja ponownie rozgrywa się w ziemi obiecanej, w Nowej Zelandii, w Canterbury Plains w rok 1863, czyli 25 lat po poprzednich wydarzeniach.
Książka opowiada o kolejnym pokoleniu osadników. Nadal jest dobrze napisana, bohaterowie świetnie nakreśleni, fabula ciekawa, a lektura dobra. Ale tylko dobra, nie bardzo dobra. Brak wtrąceń o Nowej Zelandii jest zdecydowaną wadą Dźwięku rogu....
Poza tym książka jest przegadana. I to dosłownie. Za dużo w niej dialogów, za dużo dyskusji, za mało opisów. Wycięłabym 1/4 i byłoby wtedy zdecydowanie lepiej.
Mimo tych drobnych wad książkę nadal czyta się dobrze, ze sporą przyjemnością.
I tom 3. czyli Legenda Ognistej Góry. Akcja rozgrywa się w Opotiki, na Wyspie Północnej w 1880 roku. Mamy do czynienia z 3. pokoleniem osadników. Szczęśliwe życie bohaterów burzy tragiczne wydarzenie. Jest nim największa w dziejach Nowej Zelandii katastrofa kolejowa. Giną najbliżsi bohaterek. A to dopiero początek tego, co spada na główne postaci książki.
Ten tom porównałabym do 2. części serii. Nadal jest to dobra książka, ale nie tak doskonała, jak tom 1. Ponownie brak mi tego zachwycającego w Czasie ognistych kwiatów opisu Nowej Zelandii, ludności tego kraju, wspaniałej przyrody, innej kultury. Szkoda, że autorka nas tego pozbawiła. Nowa Zelandia to jednak dla większości osób kraj daleki, trudny do odwiedzenia i poznania.
Mimo to jest to dobra książka, którą, podobnie, jak wcześniejsze tomy gorąco polecam.
Całą serię, ale także inne książki Lark czyta się dobrze, z ciekawością, akcja płynie wartko, bohaterami są niezwykłe kobiety. Dobra lektura na nadchodzące lato, ale nie tylko.

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Zapowiedź....saga rodzinna...

18 czerwca nakładem Wydawnictwa Szara Godzina będzie miał premierę kolejny tom rodzinnej sagi  rozgrywającej się na Podlasiu od I wojny światowej do śmierci Stalina 
Bo trzeba żyć
 Na serię składają się 3 tomy.


Bo trzeba żyć. Apolonia

Szlachcianka – Apolonia Niemyjska wychodzi za mąż za bogatego chłopa – Franciszka Bąka. Ich małżeństwo budzi wiele kontrowersji w lokalnym środowisku.
Wkrótce wybucha pierwsza wojna światowa. Apolonia rodzi córkę, Gabrynię, która jest oczkiem w głowie rodziców. Mijają lata. Rodzą się kolejne dzieci, a przez kraj i najbliższą okolicę przetacza się historia: epidemia ,,hiszpanki”, odzyskanie niepodległości przez Polskę, wojna z bolszewikami, lokalny pogrom Żydów.
Pewnego dnia rodzinę Bąków spotyka tragedia. Los boleśnie doświadcza Apolonię, a w jej sercu coraz częściej pojawia się rozgoryczenie. Na szczęście, dzięki najbliższym, kobieta dochodzi do siebie. Rozpoczyna się nowy etap w jej życiu. Dzieci dorastają, Gabrynia, najbardziej pracowita z rodzeństwa, ma swoje marzenia…

Bo trzeba żyć. Gabrynia

Apolonia, wdowa i matka czwórki dzieci, mimo że wyszła po raz drugi za mąż, nie do końca czuje się szczęśliwa. Martwi się o swoje pociechy. Najstarsza i najzdolniejsza z nich Gabrynia odkrywa budzący się w niej erotyzm, przeżywa pierwszą miłość i pierwsze rozczarowania. Kończy szkołę i rozpoczyna pracę. Odnosi zawodowe sukcesy i poznaje mężczyznę swego życia. Gabrynia jest szczęśliwa i z ufnością patrzy w przyszłość, tym bardziej że marzenia się spełniają jedno po drugim.
Wybucha jednak wojna, która wywraca wszystko do góry nogami – nie tylko życie bohaterek, ale także ich poglądy na wiele spraw, nawet tak fundamentalnych jak dobro i zło.
Wojenny terror, codzienne życie pod okupacją niemiecką, ukrywanie młodej Żydówki, strach przed śmiercią – świat wokół się wali. Jednak... trzeba żyć.
Dla Gabryni i jej bliskich to czas wielkiej próby i niesamowitych zrządzeń losu.  

Bo trzeba żyć. Rodzina

Kończy się II wojna światowa, pozostawiając po sobie ruiny domów, tęsknotę i ból po stracie najbliższych. Rozpoczyna się gehenna codziennego życia pod rządami rosyjskich wyzwolicieli. Rodzina Apolonii próbuje przetrwać powojenny chaos i terror nowej władzy.
Gabrynia nie potrafi się odnaleźć w rodzinnym domu w Olendach, wraca więc do Łukowa. Mija dzień za dniem i dziewczyna powoli przyzwyczaja się do nowej rzeczywistości. Współtworzy bibliotekę z ocalałych z wojennej pożogi książek. Marzy o miłości, rodzinie, dzieciach… Czy spotka właściwego mężczyznę?
Bo trzeba żyć jest powieścią o rodzinie, tożsamości i prawdziwej miłości. Fabuła tej sagi rodzinnej rozgrywa się na Podlasiu, a jej tło stanowią wielkie wydarzenia pierwszej połowy XX wieku – od wybuchu pierwszej wojny światowej aż po śmierć Stalina

 

 


sobota, 6 czerwca 2020

Zorza - Anna Rosłoniec

Wydawnictwo MG, Moja ocena 5/6
Doskonała powieść, taki miks thrillera z powieścią obyczajową z elementami historycznymi. Przeczytałam w jeden wieczór i gorąco polecam.
Zdecydowanie jest to mało znana, niedoceniana książka. Powinno być o niej dużo głośniej. 
Mamy dwoje bardzo ciekawie nakreślonych bohaterów. jednym jest zbierający materiały do swojej książki Piotr, a drugim jest tytułowa Zorza. 
Piotr pisze książkę o Zorzy, tajnej agentce, która tuż przed wybuchem II wojny światowej otrzymała tajną i niezwykle istotną dla Polski misję przetransportowania w bezpieczne miejsce, stworzonej przez polskiego naukowca śmiercionośnej broni chemicznej. 
Niestety, w tym przedsięwzięciu nic nie idzie, tak jak powinno. Wiele perypetii, a na koniec akcji zniknięcie Zorzy wraz z bronią chemiczną. Ta bron miała być gwarancją dla Polski, że w przypadku wybuchu wojny wszystko zakończy się szybko i do tego naszym zwycięstwem.
Dzieje się wiele. Akcja się zagęszcza, Zorza zostaje uznana za zdrajczynię. Tak jest do końca wojny i długo po niej. Po latach to właśnie Piotr piszący o agentce książkę próbuje rozwiązać zagadkę jej zniknięcia, dojść prawdy. Czy mu się to uda?
Gwarantuję, że książka, jej dopracowanie, tocząca się na jej kartach fabuła i samo rozwikłanie zagadki bardzo was zaskoczą.
Rozpoczynając lekturę wiedziałam, iż będzie ona dobra, ciekawa, inna. Wydawnictwo MG kładzie nacisk na jakość, a nie ilość. Publikowane przez nich książki zawsze mają piękną szatę graficzną, są niezwykłe, ciekawe, doskonale napisane i po prostu inne od szeregu kiepskich jakościowo książek, które zalewają nasz rynek wydawniczy. Obecnie każdy może wydać książkę. Jednak moja obserwacja pojawiających się nowości dowodzi, że nie każdy powinien. Anna Rosłoniec zdecydowanie powinna pisać, wydawać kolejne książki. Jest utalentowaną, pisząca pięknym językiem, przykładającą się do swojego rzemiosła autorką. 
Pisarka stworzyła bardzo ciekawą, dopracowaną w każdym szczególe książkę. Początkowa kwestia zaginięcia przedwojennej agentki i zniknięcia broni chemicznej okazuje się tylko początkiem, takim konarem, z którego kiełkują odnogi nowych wątków. Spora część wątków jest zaskakująca, jak np. wmieszanie się w całą sprawę radykalnej organizacji pod kierownictwem charyzmatycznego i niebezpiecznego księdza. 
Akcja toczy się wartko. Żaden z wątków się nie gubi. Każdy zostaje doprowadzony do niezwykle ciekawego finału, co sami musicie przyznać, nie jest dane wszystkim autorom.
Sporo w treści elementów historii. Jednak bez obaw. Są one wyważone, podane w odpowiedniej ilości, takiej która nie zrazi nawet przeciwników historii. 
Ukazanie i niejako porównanie dwóch światów, tego obecnego,w  którym żyje i badania prowadzi Piotr, oraz tego przedwojennego, tego w którym żyła Zorza, ciekawe, doskonale nakreślone.
Zorzę czyta się szybko, z dużym zaciekawieniem i uznaniem dla pracy autorki. Bardzo dobra, dopracowana, dobrze napisana i zaskakująca niepozorna książka. Polecam.

piątek, 5 czerwca 2020

Irma - Marcin Gryglik

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4/6
Akcja Irmy toczy się za rządów Gomułki w roku 1964. Trzeba autorowi oddać, że doskonale oddał realia epoki, plastycznie, wiernie, ze szczegółami.
Poza tym skonstruował wyjątkowo dopracowaną intrygę, która miała szanse zaistnieć, zdarzyć się tylko w tamtym okresie. Świetne dopasowanie obu aspektów. Całość po prostu po ciekawie skomponowana, dopasowana do siebie.
Od razu ostrzegam. Irma nie jest klasycznym kryminałem, mimo, iż taką informacje podaje wydawca. Jest to doskonała powieść społeczno-obyczajowa z dobrą intrygą. 
Na plus oprócz oddania realiów epoki zasługują portrety bohaterów. Niektóre, jak sylwetki milicjantów, trącą sztampą, ale i tak są bardzo ciekawie nakreślone. Inne postaci także wyraziste, ciekawe, a przy tym niebanalne. 
Każdy z bohaterów, nieistotne czy z pierwszego czy z drugiego planu, jest wyraźnie nakreślony, mocną kreską, niezwykły, potrzebny, wyrazisty i wzbudzający sympatię lub wręcz przeciwnie. W książce nie ma postaci bezbarwnych, nudnych, płaskich.
Sprawa, fabuła rozpoczyna się od zabójstwa znanego i zdawałoby się lubianego, cenionego reżysera. Mimo, iż wyraźnie widać, że zbrodnia była egzekucją, wiele osób oddycha z ulgą. Szybko okazuje się, iż zamordowany nie był tak lubiany i ceniony, jak to się z pozoru mogło wydawać. Na jaw wychodzą różne niuanse, grzechy, grzeszki, trupy schowane w szafie.
Zaczyna być coraz ciekawiej aż do finału...który, no tu nie ukrywam, mógłby, ba powinien być nieco lepszy, bardziej zaskakujący. 
Zakończenie to jeden z minusów książki. Kolejnym są liczne, zbyt liczne moim zdaniem wulgaryzmy. Nie mam nic przeciwko ostrzejszemu językowi o ile ma to uzasadnienie w fabule. Tutaj takiego uzasadnienia niestety brak. Wyraźnie widać bezsens, niezasadność ostrych, wulgarnych słów. 
Kolejny, ostatni już minus to literówki i błędy stylistyczne. Nie jest to wina autora, tylko moim zdaniem, korekty, redakcji. Tego typu niedociągnięć jest zaledwie kilka, wyraźnie jednak rzucają się one w oczy.
Irma to ciekawa, nieźle napisana książka, która ma wiele zalet i kilka dobrych wad. Nie jest to mistrzostwo literackie, ale bez wątpienia to na tyle ciekawa pozycja, że warto jej dać szansę choćby dla poznania realiów epoki Gomułki, czasu PRLu i tlących się w tle wojennych wspomnień.

wtorek, 2 czerwca 2020

Pod słońcem - Julia Fiedorczuk

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Skończyłam czytać, jestem pod ogromnym wrażeniem i zastanawiam się jak gatunkowo określić tę książkę. Bez wątpienia to miks powieści społecznej, obyczajowej, psychologicznej, ale i historycznej.
Autorka porusza wiele tematów. Przeplatają się one w genialny sposób, łączą ze sobą, współistnieją.
Jedno jest pewne, nie spotkałam się z tym żeby ktoś w taki sposób pisał o naszej powojennej, bez mała współczesnej historii. A także w tak mistrzowski sposób łączył ją z duszą i przeżyciami człowieka oraz ze współistniejącą wkoło przyrodą.
To wspaniale napisana historia ludzki, ich związku, przemian zachodzących w nich samych, które są nierozerwalnie związane z przemianami w kraju, w którym żyją, cierpienia, nauki, przeobrażania.
Autorka nie ogranicza się tylko do okresu powojennego i jednego miejsca. Fedorczuk przenosi nas do okresu przedwojennego i strasznych epizodów wojennych oraz spod Białegostoku do Warszawy, a nawet za Ural. Poza tym opowieść nie rozgrywa się linearnie. Różne okresy i miejsca przeplatają się ze sobą. Tym samym tworzą coś na kształt układanki, na początku skomplikowanej, ale im dalej zabrniemy w tę historię tym bardziej wszystkie fragmenty będą do siebie pasować.
To historia dwojga ludzi, ich najbliższych, związków z dziejąca się historią, z tym co było, co ich otacza. Wszystko wspaniale opowiedziane, porywające, choć nie ukrywam, dla wielu może być to trudna lektura. Fedorczuk to wymagająca autorka, tekst książki jest wymagający, fabuła także. Nie jest to powieść, którą czyta się we fragmentach tuż przed snem, dla relaksu. To książka wymagająca skupienia, czasu i przemyślenia kilku ważnych, często niedostrzeganych kwestii.
To napisana wspaniałym językiem cudowna podróż przez miejsca, czas i ludzkie dusze.
Ta opowieść to prawda o życiu, tym naszym, własnym, ale i tym toczącym się tuż obok. To także opowieść o zmianach zachodzących w człowieku, o dojrzewaniu, o stracie, o cierpieniu i nielicznych chwilach radości.
Mimo bólu, trudu, jaki staje się udziałem bohaterów jest to powieść krzepiąca, podtrzymująca na duchu, dająca nadzieję, a przy tym bardzo autentyczna.
Jeżeli chodzi o styl książki, jej układ, treść Pod słońcem przypomina mi trochę książki Olgi Tokarczuk. Jednak równocześnie jest to powieść inna, unikalna, ukazująca, iż Fedorczuk nie pokazała jeszcze wszystkiego, co potrafi.

sobota, 30 maja 2020

Uciekinierzy - Diney Costeloe

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4-/6
Dobry, mocny, ponadczasowy temat. Kwestia rasizmu, ksenofobii, okrucieństwa wobec ludzi tylko dlatego, że są inni. 

Pomimo upływu 8 dekad od zakończenia II wojny światowej, kwestie te są nadal niezwykle istotne, szczególnie teraz gdy od jakiegoś czasu do głosu ponownie dochodzi źle rozumiany nacjonalizm.
Jest rok 1937, Niemcy, do głosu coraz silniej dochodzą naziści, coraz bardziej cierpią inni. Prześladowania Żydów stają się codziennością.
Pewnej nocy życie żydowskiej rodziny Friedmanów zmienia się o 180 stopni w zaledwie kilka minut. Dorobek ich życia zostaje zniszczony, głowa rodziny, ojciec dzieci zostaje aresztowany i wywieziony w niewiadome miejsce. Z kolei Ruth Friedman pozostawiona na ulicy, bez niczego. Kobieta musi zatroszczyć się o siebie i swoje czworo dzieci. Jak to uczynić? Jak przetrwać i ocaleć w coraz bardziej wrogim kraju?
Ta historia choć bohaterowie fikcyjny, z pewnością wielokrotnie miała w tamtym okresie miejsce. Osamotnienie, przerażenie, prześladowanie, ucieczka, próba ukrycia i ocalenia żydowskich dzieci. Wszystko przejmująco opisane, chwytające za serce, sprawiające, iż tę niezbyt obszerną książkę czyta się w kilka godzin, niezwykle szybko.
Ucieczka przed okrutną machiną hitlerowską przeraża,  pobudza wyobraźnię.
I niby wszystko jest ok, książkę dobrze się czyta, ale.... Nie ukrywam, od powieści poruszającej tak ważny, ponadczasowy temat oczekiwałabym czegoś więcej.
Owszem, otrzymałam poprawną, poruszająca powieść, ale też książkę, o której zapomnę równie szybko, jak ją przeczytałam. Ot kolejne czytadło jakich wiele. 

Temat okupacji, ocierających się już o wojnę Niemiec, sytuacji Żydów był przerabiany przez ogromną ilość książek, mniej lub bardziej udanych. Uciekinierzy plasują się mniej więcej po środku. Nie jest to książka ani szczególnie wybitna, zapadająca na długo w pamięć, ani zbyt miałka.
Autorka dosyć poprawnie opisała sytuację bohaterów, poruszyła wiele tematów, bazując na emocjach stworzyła coś, co dobrze się czyta. Z tym, że potencjał istniejący w tego typu historii nie został w pełni wykorzystany. Przykładając się trochę bardziej, a nie prześlizgując po powierzchni historii autorka mogła stworzyć poruszającą, zapadającą w pamięć książkę. Szkoda, że tak się nie stało. Owszem, czyta się dobrze, szybko. Ale tylko tyle.

piątek, 29 maja 2020

Piękne kłamstwa - Peter Swanson

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 3/6
Inteligentny, zaskakujący, dobrze napisany thriller z mocnym wątkiem psychologicznym. Tak pisze na okładce wydawca. Czy to się sprawdza.....

W książce mamy wszystko, co potrzebne żeby zadowolić nawet wybrednego czytelnika. Jest drastyczne morderstwo, są zagadki i tajemnice i to bardzo liczne, są różne mniej lub bardziej aktywne obsesje, są zdrady i jest mocny element zaskoczenia. Kluczową kwestią jest to, jak to wszystko jest prowadzone, jak rozwiązane, jak zakończone.
Swanson powoli snuje swoją opowieść, krok po kroku odkrywa kolejne elementy, zwodzi, knuje, zaskakuje. Ta część jest niezła. Dobrze się czyta, intryguje, zachęca do dalszej lektury.
Główny bohater Harry Ackerson właśnie kończy studia. Jego życie zapowiada się doskonale, wręcz idealnie do momentu, gdy dowiaduje się, iż nagle zmarł jego ojciec. Jadąc na pogrzeb i rozpoczynając porządkowanie rzeczy po śmierci ojca Harry nawet przez moment nie przypuszcza co właściwie stanie się jego udziałem.
Cała historia, z początku niewinna, opowiadana jest powoli, na dwóch płaszczyznach - teraz i przedtem. Z pewnością tak powolne tempo nie usatysfakcjonuje wielbicieli nagłych zwrotów akcji i szybkiego tempa już od początku książki.Ale taki już urok tej książki.

Cała fabuła i intryga są zręcznie i ciekawie poprowadzone. Co trochę pojawiają się kolejne sekrety, tajemnice i nowe zbrodnie, które konsekwentnie prowadza do finału, w którym zwycięża dobro, a zło zostaje ukarane. 
Niestety, ale to cukierkowe przesłanie finału psuje całość. Finał jest zaskakujący, to fakt. Ale w negatywnym tego słowa znaczeniu. Nie ukrywam, liczyłam na jakieś wow. Dostałam jednak coś co nijak się ma do porządnego zakończenia. Koniec jest ckliwy, przesłodzony, mdły, nijaki. Wielkie rozczarowanie.
I to zakończenie psuje wszystko. Szkoda, bo potencjał był i to spory. Szkoda, iż autor go nie wykorzystał. Poza tym to niezła, w sumie dobrze napisana książka. Nawet nie wiem, czy polecać wam Piękne kłamstwa czy nie. Czyta się naprawdę nieźle aż do finału. Niby niewiele zostało zepsute, choć z drugiej strony bardzo dużo. Najlepsza książka jest niczym bez dobrego finału. Sami podejmijcie decyzję.

wtorek, 26 maja 2020

Wielkie włoskie wakacje - Jolanta Kosowska

Wydawnictwo Nova Res, Moja ocena 4,5/6
Wielkie włoskie wakacje to doskonały tytuł książki, która jednocześnie może być marzeniem nie tylko w okresie pandemii. Włochy to miejsce magiczne, wielowymiarowe, takie, o którym marzy praktycznie każdy, tęskniąc do kolejnych wypraw do tego kraju lub marząc o tej pierwszej, oczekiwanej podróży.
Wiele sobie oczekiwałam po tej książce. I muszę przyznać, że nie zawiodłam się. 

Od samego początku wsiąkłam w tę lekturę. Porwała mnie sama idea umiejscowienia fabuły w słonecznej Italii.
Dwie bohaterki, studentki, Klaudia i Karolina spędzają lato, podróżując po Włoszech.
Początkowo akcja toczyła się powoli. Krok po kroku poznawałam bohaterów, zagłębiałam się w lekturę dziennika (jakiego i skąd on się wziął, nie zdradzę), wnikałam w coraz bardziej pochłaniająca mnie atmosferę całej historii. Nawet się nie spostrzegłam, gdy zaczęłam niecierpliwie przewracać kolejne kartki książki.
Najbardziej urzekł mnie fakt, iż większa część akcji rozgrywa się w Asyżu. To piękne, zbudowane z kamienia miasto, które obok Wenecji należy do najbardziej przeze mnie lubianych we Włoszech. Kocham te domy, wąskie uliczki, tajemnicze zaułki, atmosferę. Nic więc dziwnego, iż z wielką rozkoszą zagłębiałam się w kolejne sekrety i tajemnice tej opowieści.
Wielkim atutem książki są bardzo plastyczne opisy miasta. Czytelnik ma wrażenie przechadzania się uliczkami, nieomal zaglądania mieszkańcom do okien, picia kolejnego espresso w niewielkiej kafejce, rozkoszowania się pięknymi widokami.
Kolejnym miejscem, które także zostało wspaniale przedstawione przez autorkę są Pompeje i Neapol. Kwintesencja Kampanii aż wylewa się z kolejnych stron książki.
Na koniec wspaniała Florencja i przystanek w mojej ukochanej Wenecji.
Cudowna podróż po Włoszech, wspaniale opowiedziana, w wielu miejscach zaskakująca historia z tajemniczym pamiętnikiem i wieloma sekretami w tle. .
Czyta się doskonale. Wielkie włoskie wakacje napełnia rozkoszą i błogością serce każdego miłośnika słonecznej Italii. 

Opowieść jest prowadzona konsekwentnie, ciekawie, opisy zachwycają, porywają, bohaterowie są ciekawi, dobrze nakreśleni. A dwie nakreślone równolegle historie urzekają i zaciekawiają.
Zakończenie zaskakuje, ale przy tym jest w pewien sposób otwarte. Tym samym daje autorce możliwość kontynuowania opowieści....nie ukrywam, liczę na to.

niedziela, 24 maja 2020

Fiedler. Głód świata - Piotr Bojarski

Wydawnictwo Poznańskie, Moja ocena 5/6
Arkady Fiedler, postać znana chyba wszystkim Polakom, wspaniały pisarz, reportażysta, podróżnik. Za życia sprzedał ponad 10 milionów swoich książek, które zostały przetłumaczone na dwadzieścia trzy języki. Nie był literackim mistrzem świata, ale bez wątpienia był niezrównanym, żądnym życia, poznania, kipiącym energią gawędziarzem. I to bije z każdej strony jego kolejnych książek. Nic dziwnego, iz w dobie komuny, zamkniętych granic, braku paszportów cieszyły się one tak wielkim powodzeniem. Jego popularność była niesłabnąca od lat 30. XX wieku, aż do 80.
Książka Bojarskiego wspaniale prezentuje sylwetkę Fiedlera, jego początek i koniec, które miały w obu przypadkach miejsce w Puszczykowie pod Poznaniem.
Co cenne, autor nie stawia podróżnika na piedestale, nie formuje dla niego pomnika. Jego Fiedler to postać z krwi i kości, człowiek z wielkim, momentami wybujałym ego, człowiek, który dla własnych pragnień, marzeń, chęci poznania, doświadczenia poświęcił rodzinę i rodzinny majątek. To także człowiek, który w okresie PRL-u popierał władzę ludową, był nieomal jej pupilkiem. Dlaczego? Czy to cecha jego charakteru? Wszak są tacy ludzie. Czy może oportunizm? Gdyby się nie złamał, gdyby nie popierał ludowej władzy najprawdopodobniej nie mógłby podróżować, wydawać książek, spełniać swoich marzeń.
A może prawda jest jeszcze inna?
Bojarski stworzył fascynujący, niejednoznaczny portret niebanalnego, egocentrycznego, ale nie tylko, bo momentami także wielkiego człowieka, pełnego paradoksów. Bazując na archiwach państwowych, prasowych, prywatnych, rozmowach z rodziną Fiedlera, recenzjach, artykułach, książkach stworzył lekturę rzetelną, dopracowaną w każdym calu, taką, którą połyka się jednym tchem.
Fiedler. Głód świata to przekrojowa opowieść o życiu niejednowymiarowego, a przy tym nastawionego na jeden cel (tak, to można pogodzić) człowieka, który żyjąc w róznych epokach, ustrojach (lata 30. i PRL) potrafił....no właśnie co? Tego dowiecie się z tego książki, do której lektury gorąco zachęcam. Naprawdę warto.
Razem z bohaterami poznacie niezwykłych ludzi, spojrzycie na Polskę i świat z różnych perspektyw, zajrzycie w głąb człowieka z jednej strony nastawionego na własne ja, a z drugiej strony niezwykle skomplikowanego, a na prawno głodnego życia i świata. Polecam.

 

czwartek, 21 maja 2020

Płytkie groby na Syberii. Z Syberii do Afganistanu – prawdziwa historia ucieczki polskiego więźnia Gułagu - Michał Krupa

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra i poruszająca książka. Zgodnie z tym, co podaje tytuł książki to oparta na faktach historia ucieczki polskiego więźnia z Gułagu na Syberii.
Szokująca, na długo zapadająca w pamięć lektura.
W 1939 roku bohater książki i jej autor Michał Krupa został aresztowany we wschodniej Polsce. Był to teren okupowany przez ZSRR. Męźczyznę oskarżono o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Nastąpiło istne piekło. Sednem kolejnych koszmarnych dni były katorżnicze przesłuchania, niewyobrażalne tortury w osławionym więzieniu śledczym na moskiewskiej Łubiance. Krupa zostaje uznany za winnego i zesłany na długoletni pobyt na Syberii w łagrze Peczora.Bohater nie ma żadnej nadziei na to, że przeżyje pobyt w tamtym miejscu. Jednak los bywa przewrotny. Krupie udaje się uciec z łagru i przedostać do Afganistanu, gdzie znajduje bezpieczeństwo i spokój.
Póżniej życie zaprowadziło Krupę do Wielkiej Brytanii. Zamieszkał w Yorkshire, gdzie zmarł w 2013 roku.
Książka to poruszający opis wszystkich wydarzeń. To historia morderczego, nieludzkiego reżimu, sadyzmu katów Stalina, gehenny w łagrze i niewyobrażalnej wprost woli przeżycia człowieka. Autor udowadnia, że w skrajnych sytuacjach człowiek jest w stanie wytrzymać praktycznie wszystko.
Z mojej strony w trakcie lektury podziw i niedowierzanie. Niby wola i siła ludzka są niezbadane, ale przez cały czas lektury byłam praktycznie pewna, iż ja będąc na miejscu bohatera nie dałabym rady. Nie wiem, nie wyobrażam sobie, jak można przetrzymać takie piekło.
Życie, doświadczenia Michała Krupy to idealny scenariusz na serial, i to wyjątkowo wciągający serial. Mam nadzieję, iż któryś z reżyserów pokusi się o zrobienie takiego dzieła. Postać bohatera, to czego dokonał zasługują na rozsławienie.
Poruszająca, ważna, zmuszająca do myślenia książka, którą czyta się jednym tchem. Polecam. Niesamowita lektura.



poniedziałek, 18 maja 2020

Miasto iluzji. Pistolety - Konrad Grześlak

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Nie ukrywam, początek był trudny. Trochę to przypominało puzzle złożone z niepasujących do siebie wielu, zbyt wielu elementów. Jednak im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym wszystko stawało się klarowniejsze, pasujące do siebie, sensowne, a z biegiem czasu bardzo wciągające. Jestem zadowolona, że nie poddałam się po pierwszych stronach, że dałam tej książce szansę.
Trudno jednoznacznie zaklasyfikować tę książkę. Mnóstwo w niej elementów kryminalnych, sporo sensacyjnych, bardzo dużo psychologicznych i obyczajowych.

Trudno także streścić fabułę. Napisze tylko, że jest ona wielowątkowa, bardzo wciągająca i realistyczna. Zawiera w sobie wszystkie elementy doskonalego kryminału, thrillera i powieści społeczno-obyczajowej. Przy tym wieje klimatami mroku, noir i to bardzo mocno wieje.
Mamy trudnych, bardzo wyrazistych bohaterów, takich przeczołganych przez życie, dwie zupełnie nie pasujące do siebie zbrodnie, mnóstwo osób, które pozornie nic ze sobą nie łączy, jeszcze więcej wskazówek, poszlak, tropów. Z pozoru totalny misz masz. Ale tylko z pozoru.
Grześlak sporo serwuje, ale jak się szybko okazuje wszystko ma sens, swoje miejsce, jest dopasowane do innych elementów układanki.
W sumie z tego pozornego galimatiasu wychodzi nam dobra, szybko dająca się czytać książka, w której każdy, nawet najdrobniejszy element ma kolosalne znaczenie. I tu należą się ogromne brawa dla autora. Zasypał fabułę i czytelnika ogromną ilością drobiazgów, czasami o rozmiarze pyłku i co istotne, wszystko jest nie tylko ważne, ale także sensownie wpasowane w całość, nic mu się nie gubi, nic nie umyka.
Do tego bardzo dobra fabuła, umiejętnie podkręcane napięcie i mocne starcia między bohaterami, z których każdy wnosi do tej historii coś mocnego, istotnego. Polecam.
Miasto iluzji to dobrze napisana, bardzo ciekawa i wiarygodna historia. Drugi tom ma się ukazać jesienią. Czekam niecierpliwie.



czwartek, 14 maja 2020

Słone ścieżki - Raynor Winn

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 4,5/6
Słone ścieżki to pozycja, którą trudno jednoznacznie określić, zaklasyfikować. Bez wątpienia to książka o człowieku, u jego losie, psychologii, życiu, wydarzeniach, tym jak jedno zdarzenie pociąga za sobą lawinę innych. To także swoista powieść drogi o długiej, bardzo długiej i wyboistej podróży.
Na samym początku jest bum, tragedia i to z tych naprawdę życiowych, które determinują wszystkie kolejne kroki. Póżniej razem z bohaterami, autorką Raynor Winn i jej mężem Mothem ruszamy w podróż o długości 630 mil wzdłuż południowo-zachodniego Wybrzeża Wielkiej Brytanii. Wydarzenia kilku zaledwie dni całkowicie zmieniły ich życie i sprawiły, iż ruszyli trasą z Somerset do Dorset, przez Devon i Kornwalię.
Połączenie książki drogi, książki ze wszech miar poznawczej ze sporą porcją własnych przemyśleń, głębokiej analizy związku i ludzi dało ciekawy efekt. Może nie jest to porywająca, zachwycająca książka, ale bez wątpienia na tyle dobra, żeby było warto dać jej szansę. Lektura Słonych ścieżek nie będzie czasem straconym.
Każdy z nas ma w życiu zawirowania, każdy większe lub mniejsze doły, smutki, chwile gdy nie wiadomo co dalej robić, gdy w jednym momencie zmienia się nieomal cale dotychczasowe życie. Tak było z bohaterami tej książki. Ta możliwość identyfikacji się z nimi to jeden z kolejnych atutów.
Słone ścieżki aż kipią od różnych ludzkich dramatów, są przepełnione na równi smutkiem, łzami, ale i radościami, docenianiem chwil, drobin szczęścia, o których, gdy nasze życie jest szczęśliwe, stabilne, zbyt często zapominamy.
Ta książka to na równi zapis wędrówki, podróży w sensie dosłownym, po drogach, zaułkach, miastach i wioskach. Ale to również zapis podróży dwojga ludzi w głąb ich samych, w ich wnętrze, w sedno ich związku. Taka ożywcza, odświeżająca wręcz wiwisekcja wnętrza ludzi i tego, co ich łączyło i łączy po tragicznym splocie wydarzeń.

Czyta się dobrze i miło spędza czas w towarzystwie dwojga wędrowców, ludzi porzadnie przeczołganych przez życiowe zawieruchy.  
Może nie jest to literackie arcydzieło, ale z pewnością książka porusza, zaciekawia i daje sporo materiału do przemyślenia. Życie pisze jednak najlepsze scenariusze. Polecam.


wtorek, 12 maja 2020

Małe Grozy - Łukasz Staniszewski

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Małe Grozy, to kolejny dowód na to, że nie ilość, a jakość ma znaczenie Ta niepozorna, niewielka, licząca 156 stron książka jest fenomenalnym wręcz debiutem Łukasza Staniszewskiego.
W Małych Grozach królują...małe grozy, seks, demony, baśnie z Warmii i Mazur i to coś, nieuchwytne coś, co sprawia, iż całość czyta się błyskawicznie i z wielkim zadowoleniem.

Małe Grozy to specyficzne miejsce, gdzie życie toczy się ustalonym od dekad rytmem. Na porządku dziennym są uprawy, zasiewy, obróbka trzody, roli, ale także mistyczne elementy, jak np. schadzka z demonem. 
Tzw. realizm magiczny, którego w książce pełno, świetnie sprawdza się w połączeniu z życiem  i pragmatyzmem oraz tym, co stanowi codzienność mieszkańców niewielkiej, momentami wręcz klaustrofobicznej osady na Warmii i Mazurach. 
To w tej osadzie mieszkają specyficzni ludzie, na co dzień otoczeni mitami, baśniami, duchami, żyjący z nimi w symbiozie, akceptujący je, a także ludzie absolutnie niczemu się nie dziwiący i nade wszystko kochający swoją osadę i naturę.
Tajemne miejsca, uroczyska, mroki, głazy przemieniające się w olbrzymy, kobiety mające specyficzną władzę nad męźczyznami, demony z głową byka, łodzie podwodne w kształcie wielkiej ryby, ksiądz zamieniający się w wielkiego czarnego ptaka i wiele innych wzbudzających zdziwienie elementów. To wszystko znajdziecie w tej książce. Wiem, może brzmi to trochę dziwnie, ale wszystkie inne elementy mają swoje uzasadnienie i są genialnie wplecione w tekst i fabułę.
Małe Grozy to zbiór opowiadań. Wiem, nie każdy lubi opowiadania. Są specyficzne. Jedne lepsze, inne (i tych niestety bywa na rynku dużo więcej) gorsze. 

Staniszewski napisał tylko dobre opowiadania, ba bardzo dobre. Każde opowiadanie jest odrębnym tworem, ale równocześnie wszystkie tworzą jedną całość, taką mini powieść, która porusza, zdumiewa i zachwyca. Dla mnie jest także powiewem świeżości, czegoś innego, całkowicie nowego.
Autor, to doskonały dramaturg oraz twórca radiowych słuchowisk. Tym razem mistrzowsko sprawdził się także, jako pisarz. Polecam.


poniedziałek, 11 maja 2020

Człowiek, który był Czwartkiem - Gilbert Keith Chesterton

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Człowiek, który był Czwartkiem to trudna do jednoznacznego zakwalifikowania książka. To taki miks powieści kryminalnej (bo nie jest to nawet stricte kryminał) z filozoficzną przypowieścią.
Nie ukrywam, spodziewałam się czegoś innego.
Czyta się nieźle, choć trzeba poświęcić spora chwilę żeby przywyknąć do stylu autora, do jego wtrętów egzystencjalno- filozoficznych, do tego, że książka jest po prostu inna.
To opowieść o młodym poecie Gabrielu Syme, z którym pewnego dnia kontaktuje się agent Scotland Yardu. Syme zostaje zwerbowany do infiltracji organizacji anarchistycznych. Członkowie organizacji kryją się pod nazwami dni tygodnia, stąd tytuł książki. I zaczyna się.
Przyznam się, że sens książki, główna jej oś na tym się wg. mnie kończą. Trudno powiedzieć o czym w sumie jest ta historia. To jakby ma drugorzędne znaczenie. Na plan pierwszy wybijają się metafizyczne, egzystencjalne, filozoficzne wątki, zdania, wtręty. Nie będę wam pisać o czym są te wtręty. Napisze tylko, iż o dziwo czyta się je całkiem dobrze, przyjemnie, a całą historię może bez euforii, ale z pewnością z zaciekawieniem.
Książka po pierwszych trudnych do polubienia stronach okazuje się pozycją zabawną w wielu momentach, zmuszającą do myślenia, często po prostu intrygującą.
Jest to także powieść uniwersalna. Powstała ona w XIX wieku i nadal, mimo, iż mamy XXI wiek, nic nie straciła ona na swojej aktualności, Autor porusza wiele kwestii, które są ważne, istotne dla kolejnych pokoleń, niezależnie od tego gdzie, kiedy i jak żyją. Ta uniwersalność była dla mnie sporym zaskoczeniem i miłą niespodzianką.
Niespodzianką była też inteligencja z jaką historia została napisana.
Na minus zasługują mocno sztuczne dialogi. Czasami aż zęby bolą, gdy się je czyta. Poza tym jest nie rewelacyjnie ale w porządku.
Człowiek.... to książka wzbudzająca rozmaite uczucia. Nie zachwyciła mnie. Nie sięgnę po nią drugi raz. Ale z pewnością na długo pozostanie w mej pamięci i szczerze zachęcam do jej lektury. Lubię książki uniwersalne, coś sobą reprezentujące, lubię inteligentne teksty.

piątek, 8 maja 2020

Wrzask - Izabela Janiszewska

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Wow, szokująco doskonały debiut, a przy tym mistrzowski wręcz kryminał. Przyznam, czegoś takiego się nie spodziewałam. Większość polskich kryminałów jest delikatnie to ujmując...średnia. Janiszewska zdecydowanie zawyża poziom. 
Osią książki jest doskonale skonstruowana i świetnie poprowadzona historia psychopatycznego mordercy, ale nie tylko..... W jego sprawie toczy się dobre, rzetelne dochodzenie policyjne.
Jednak to jest tylko pretekst do pokazania czegoś więcej. Bo Wrzask to nie tylko świetny kryminał, ale także doskonała, dająca do myślenia książka z mocnym przesłaniem, wyraźnym wątkiem obyczajowym i społecznym i garścią psychologicznych kwestii. 
To opowieść o tym, jak z krzywdzonego, samotnego dziecka wyrasta takie samo dorosłe dziecko, które po drodze przeobraziło się w kogoś innego, kogoś potwornego, teraz nie krzywdzonego, ale krzywdzącego. 
To opowieść także o tym, jak zło wyrządzone nam kiedyś ewoluuje i nie naprawione, nie przepracowane zostaje w nas i zmienia nas i świat wokół. 
To także historia o traumatycznym dzieciństwie, którego ślad i to bardzo mocny, zostaje w człowieku na zawsze.Trauma, tragedia z dzieciństwa zostaje w nas na długo, niekiedy nigdy nas nie opuszcza. Oczywiście, nie każda z takich, krzywdzonych w dzieciństwie osób, zostaje psychopatycznym zabójcą czy sadystą. Ale warto pamiętać, że całkiem spora grupa takich osób nie potrafi ułożyć sobie życia, poprawnych relacji z innymi ludźmi, źle funkcjonuje w grupie społecznej. I takich osób wokół nas jest bardzo dużo.
Mocna, poruszająca książka. 
Mam wrażenie, że we Wrzasku okaleczeni emocjonalnie są wszyscy, poczynając od zabójcy, poprzez policjanta prowadzącego śledztwo aż po inne postaci. Ogromne nagromadzenie fatalizmu, złych emocji traum, mrocznych widzeń, prześladujących wspomnień. Brr, aż zgroza ogarnia w trakcie lektury. U niektórych to się objawia w byciu innym, niegrzecznym, u innych skutkuje o wiele gorszym zachowaniem.
Ogromną zaletą książki są doskonale przedstawione i umiejętnie pociągnięte sylwetki postaci. I to zarówno tych pierwszoplanowych, jak i z planu drugiego. Mistrzowsko skonstruowana postać psychopatycznego zabójcy, rozpamiętujący znalezienie ciała policjant, naznaczona cierpieniem dziennikarka. Można by tak długo wymieniać.
Wszyscy oni grają swoje role. Na ile są one prawdziwe? Co się kryje za ich maskami? Tego musicie się dowiedzieć sami z lektury tej godnej polecenia i uwagi książki.
Oby więcej takich debiutów. Polecam i czekam niecierpliwie na kolejną książkę Izabeli Janiszewskiej.

środa, 6 maja 2020

Stulecie kryminału

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Bardzo ciekawy, dobrze napisany, intrygujący zbiór 18 opowiadań kryminalnych.
Książka jest podzielona na trzy części: kryminał sto lat temu, kryminał dzisiaj i kryminał za sto lat. Ciekawym jest szczególnie zestawienie kryminału retro z tym z przyszłości.
Jest to praca zbiorowa. Autorami opowiadań są najsłynniejsi polscy twórcy kryminałów. Każdy z nich stanął na wysokości zadania
Opowiadania są specyficzną, krótką formą literacką. Autor mając do dyspozycji niewielką ilość stron, słów musi zaciekawić, zaintrygować, zatrzymać przy sobie czytelnika. W przypadku opowiadań kryminalnych sprawa jest jeszcze trudniejsza. Dochodzi do tego przymus zaintrygowania, zaskoczenia, kryminalnego obezwładnienia czytelnika i opowiedzenia naprawdę dobrej historii. Autorom udało się tego dokonać.
Jedne opowiadania wciągnęły, zaintrygowały mnie bardziej, niektóre do siebie wręcz przykuły, inne zrobiły to w mniejszym stopniu. Jedne opowiadania były zbyt krótkie, inne akurat. Kilka z nich spodobało mi się na tyle, że chętnie przeczytałabym pełnowymiarową książkę kryminalna opartą na ich fabule. 
Bardzo ciekawy jest wstęp do książki z opowiadaniami znanych i lubianych polskich autorów m.in Wojciecha Chmielarza i Roberta Małeckiego.
Jedno nie ulega wątpliwości. Stulecie kryminału to bardzo ciekawa, dobra, dopracowana lektura i w ogóle ciekawy zamysł literacki.
Taki zbiór opowiadań to doskonały wybór, gdy szukamy czegoś krótkiego, do przeczytani w ciągu kilku minut przed snem, czy przy porannej kawie. 
Opowiadania można sobie dawkować po 1-2, a można je też pochłaniać w całości, od razu.
Zachęcam do lektury. Wiem, nie wszyscy lubią opowiadania, ale temu tomowi warto dać szansę.