piątek, 18 września 2020

Zośka. Dopóki biło serce - Anna Stryjewska


Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 5/6
Bardzo dobra, ba zadziwiająco dobra, oparta na faktach książka. Czyta się błyskawicznie.
Czasami człowiek musi, z różnych przyczyn, po prostu zmienić swoje życie. czasem odrobinę, kiedy indziej diametralnie, ale musi. Na takim etapie jest główna bohaterka, tytułowa Zośka. Decyzja zmiany życia, przed którą stanęła jest trudna, może nawet bolesna. Długi się do niej zbierała, długo wahała. W końcu to zrobiła. W podjęciu decyzji pomagają jej przypadkowe spotkania z niezwykłymi osobami oraz doping ciotki i nauczycielki pomagają jej zrozumieć, że nie pasuje do tego otaczającego ją świata.
Akcja rozgrywa się w latach 60. w niewielkiej społeczności wiejskiej, w Polsce zaściankowej,

zapyziałej, hermetycznej, dusznej, takiej, jaka wtedy była codziennością.
Gdy czytałam opisy ludzi otaczających bohaterkę, opisy świata, w którym przyszło jej żyć, atmosfery w domu, byłam wręcz przerażona. To obraz wszystkiego, co wg. mnie najgorsze. W trakcie lektury miałam wrażenie, że się duszę. Aż strach, że kiedyś tak wiele kobiet w ten sposób i w takim środowisku żyło. Tym wierniej kibicowałam Zośce. Szczerze polubiłam tę niezwykłą, cudowną kobietę.
Czy Zosi uda się spełnić marzenia? Czy uda się jej wyrwać z zaściankowego środowiska? Tego dowiecie się z tej bardzo dobrze napisanej, poruszającej książki.
Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Wiernie kibicowałam bohaterce, złościłam się na to, co stało się udziałem jej i tak wielu innych kobiet, cieszyłam się gdy Zośce udawało się powoli iść na przód.
Zośka. Dopóki biło serce, to 1. tom świetnie zapowiadającej się trylogii. Autorka w fabułę wplotła realia polskiej wsi sprzed kilku dekad, ukazała losy kobiet, ale i pokazała, że pewne aspekty są ponadczasowe, iż każdy w Zośce odnajdzie odrobinę siebie, swoich problemów, rozterek, smutków i radości.
Cieszę się, że w przygotowaniu jest drugi tom serii - Zośka. Przepustka do szczęścia. I gorąco zachęcam do lektury.

czwartek, 17 września 2020

Mistral - Justyna Mietlicka

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocen 3/6
Nie ukrywam, iż liczyłam na więcej. Owszem, książkę da się przeczytać, ale zdecydowanie daleko jej do, jak to określa wydawca - fascynującej gry psychologicznej.
Główni bohaterowie, Hubert i Rita są małżeństwem od kilkunastu lat. Hubert zarządza firmą założoną przez teścia, a Rita zajmuje się tym, co najbardziej kocha – sztuką. Tym, co najbardziej razi jest sztampowe do bólu podejście do obojga bohaterów. Zarówno wizerunek Huberta, jak i Rity mogłyby być wręcz wzorcami rasisty zajmującego się interesami, jak i przekonanej o swojej wyższości artystki.
Szczególnie raziła mnie postać Rity. Autorka uczyniła z niej postać humorzastą, zaborczą, zdeterminowaną, a do tego przekonaną o swojej wyższości na zasadzie - ja artystka mogę wszystko, wszystko postrzegam inaczej, lepiej, a inni to.... Nie polubiłam tej postaci. I to taki typ niechęci, który pojawia się już na pierwszej stronie książki i trwa aż do końca lektury. Zresztą jego, Huberta, pracoholika, ksenofoba o poglądach ocierających się nieomal o faszyzm, też trudno lubić.
Rita wyrusza wraz z mężem do Marsylii. Zapracowany Hubert wybiera się tam w interesach. Hubert chce rozstać się z Ritą. Uważa, że nadszedł na to czas. Ona, zaborcza, zdeterminowana, bezkompromisowa oczywiście jest temu przeciwna. Co z tego wyniknie?!
Typ narracji, początek fabuły sprawił, iż czekałam na jakąś pikanterię, energię ze strony małżonków, na podkładanie sobie przysłowiowych świń, na zachowania poniżej pasa, na to,

że coś w końcu będzie się działo.
Niestety nie doczekałam się. Fabuła, pomysł na nią miały naprawdę potencjał, zadatek na mocną, dramatyczną, psychologiczną powieść. Niestety. Brak akcji, brak, dramatu, brak poczynań, o które całość aż się prosi. Miałam wrażenie jakby dwoje wypranych z emocji ludzi pojechało w podróż. Owszem, emocje jakieś są, ale w myślach nie w czynach.
Do akcji wkracza także dawny znajomy Rity, Marcel. I tu mamy już więcej akcji, dramatyzmu, ikry. Uczucia, energia pojawiają się podczas zwiedzania Marsylii, którą Rita jest zachwycona. Ale to wszystko. To zdecydowanie za mało na powieść. Pozostało mnóstwo niewykorzystanych okazji, szans, możliwości, jakie daje przyjęta fabuła. Szkoda. Mogla z tego wyjść naprawdę dobra, mocna powieść psychologiczna. Mamy dobry pomysł i masę niedomówień, z którymi nie wiadomo co zrobić.
Pozostał niedosyt i żal.

środa, 16 września 2020

Zapowiedź...

 


Komisarz Martin Servaz powraca w Pireneje!

Już 29 września trafi do księgarń Dolina, najnowsza powieść Bernarda Miniera, autora m.in. bestsellerowego Bielszego odcienia śmierci. 

W jednej z pirenejskich dolin dochodzi do serii straszliwych morderstw. Podejrzewa się, że jakąś rolę w sprawie odgrywa pobliskie opactwo kryjące wiele sekretów. Miasteczko ogarnia chaos, mieszkańcy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce.  Do akcji wkracza Martin Servaz, były komisarz policji w Tuluzie, którego przeszłość przywiodła do tego odciętego od świata miejsca. Nie wie, że przyjdzie mu się zmierzyć z niewyobrażalnym złem, gorszym niż najstraszliwszy koszmar…

„Myślę, że ktoś tutaj zachowuje się tak, jakby uważał się za Boga…”

Bernard Minier, którego niesłychanie popularne książki tłumaczone są dziś na dwadzieścia języków, jest jednym z najsłynniejszych autorów thrillerów we Francji. Serial zatytułowany Lód nakręcony na podstawie jego pierwszej książki Bielszy odcień śmierci (REBIS 2012) jest wyświetlany na całym świecie. Kolejnymi powieściami – Kręgiem (REBIS 2013), Nie gaś światła (REBIS 2014), Paskudną historią (REBIS 2015), Nocą (REBIS 2018), Siostrami (REBIS 2018) i Na krawędzi otchłani (REBIS 2019) – wypracował sobie niekwestionowaną pozycję na scenie francuskiego kryminału. Dolina to jego najnowsza powieść.

Na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu w 2019 roku Bernard Minier otrzymał HONOROWĄ NAGRODĘ WIELKIEGO KALIBRU!

wtorek, 15 września 2020

Uprowadzone życie Ewa Grocholska

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6
Jest grudzień 1981 roku, zaledwie kilka dni po ogłoszeniu stanu wojennego. Trudne warunki pogodowe, zima stulecia, prawie niemożliwe normalne życie w stanie wojennym. Młode małżeństwo wraca autem od przyjaciół, by zdążyć do domu przed godziną milicyjną. W śnieżnej zamieci dochodzi do tragicznego zderzenia na przejeździe kolejowym. Sprawę badają funkcjonariusze milicji. Robią to źle, zdawkowo, na odczep się. Nic z tego śledztwa nie wynika. Sprawa nie zostaje wyjaśniona.
Szesnaście lat później, w podobnie śnieżną noc, Ewelina, artystka malarka, spotyka tajemniczą kobietę błąkającą się po tych samych torach. Kobieta wygląda jakby kogoś szukała. A potem znika nagle pośród zimy stulecia.
Tak rozpoczyna się tajemnicza sprawa, która łączy przeszłość z teraźniejszością. Czy sprawa z połowy lat 90. ma coś wspólnego z tą z 1981 roku? Kim jest tajemnicza kobieta? Pytań w trakcie lektury nasuwa się dużo więcej. W zasadzie mnożą się one jedno za drugim. Na szczęście książka jest dobrze napisana i wszystkie zagadki znajdą w niej swoje rozwiązanie, choć być może nie takie, jak byśmy sobie tego życzyli.
Akcja toczy się początkowo powoli, ale szybko przyspiesza, nabiera rozpędu. Fabula, kolejne wydarzenia porywają nas w swoje objęcia. Czyta się dobrze, z zaciekawieniem, co będzie dalej.
Ogromnym plusem jest świetne oddanie dwóch planów czasowych. Nieomal czujemy siarczysty mróz 1981 roku i grozę orz beznadzieję stanu wojennego. Doskonale także nakreślone są wydarzenia z połowy lat 90. Grocholska musiała sporo pogrzebać we wspomnieniach, zapiskach, żeby tak dokładnie, plastycznie oddać atmosferę tamtych dni.
Uprowadzone życie nie jest jakimś arcydziełem kryminalnym, ale bez wątpienia książkę czyta się dobrze, jest nieźle napisana, ciekawa i bardziej jest to powieść społeczno-obyczajowa z elementami kryminalnymi niż stricte kryminał. Jeżeli szukacie lekkiej, ciekawej, dopracowanej powieści zachęcam do lektury. Kilka mile spędzonych, z pewnością niestraconych godzin gwarantowane.

sobota, 12 września 2020

Królowa pszczół - Nina Nirali

 


Wydawnictwo Novae Res, Moja ocena 3-/6
Główna bohaterka Skylar, to znana pisarka, autorka doskonale sprzedających się, niezwykle popularnych powieści. Stoi ona na życiowym rozdrożu. Szuka weny, natchnienia, zmiany, czegoś innego. Wielu z nas było lub jest w takim punkcie życia. Skylar postanawia wyjechać, zmienić całe swoje życie. Opuszcza rodzinną Anglię i przyjeżdża do Indii. Tam poznaje męźczyznę. I to jest początek historii.
Początek czyta się nieźle, choć nie ukrywam, jest trochę zbyt idylicznie, zbyt bajkowo, zbyt kolorowo. Urzeka początek, wręcz zachwyca. póżniej im dalej w przysłowiowy las tym bardziej słodko i mniej zachęcająco do dalszej lektury.
Nie znam kultury hinduskiej, ale podejrzewam, że niewiele opisanych wydarzeń mogłoby naprawdę mieć miejsce. I na tym plus na przesłodzeniu fabuły, jej cukierkowatości polega cały problem. Jest za słodko, zbyt nierealnie, momentami, szczególnie pod koniec, niestrawnie. Ie słodyczy może przyjąć przeciętny czytelnik?! Ja mam ograniczony apetyt na tego typu lekturę.

Trochę pikanterii, goryczy dodaje przedstawiona w książce skrajna bieda Indii, slamsy, biedni, nędzarze, bezdomne dzieci, niesprawiedliwość społeczna. Takie są Indie, ale autorka nie potrafiła tego jakoś sensownie połączyć ze sobą, cukierkowaty obraz jednej części książki zupełnie nie łączy się z gorzką porcją drugiej części. Sprawia to wrażenie czytania dwóch różnych od siebie powieści.
Rozumiem, co chciała ukazać autorka. Jednak do mnie sposób, w jaki to uczyniła zupełnie nie przemawia. Zrobione nie tak, umieszczone w fabule na siłę.
Poza tym przewidywalność treści. Mniej więcej po lekturze 1/3 książki wiedziałam, co dalej się wydarzy. A zakończenie do przewidzenia w 100%.
Dwoje dorosłych, uczucie i dziewczynka plus kolorowe z jednej strony i bezduszne z drugiej Indie. Przepis na dobrą, mocną książkę, może nawet z przesłaniem. Szkoda, że autorka nie wykorzystała tego.
Wiem, że książka zbiera bardzo wysokie oceny w sieci. No cóż, gusta są różne. Do was należy decyzja, czytać czy dać sobie spokój.

czwartek, 10 września 2020

Dawne kłamstwa - Muna Shehadi

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6

Dawne kłamstwa to pierwsza część trylogii o rodzinnych sekretach, romansach i odkrywaniu samej siebie.
Po tragicznej śmierci Jillian Croft, olśniewającej gwiazdy filmowej, świat jej trzech córek, Olivii, Rosalind i Eve, kompletnie się wali. Wraz ze śmiercią matki znika wszystko to co było ostoją, pewnością, dawało siłę. Siostry nie mają jednak pojęcia, ze to dopiero początek. Będą bowiem musiały zmierzyć się z prawdą o wiele trudniejszą niż problemy psychiczne matki i udar ojca. Porządkując po latach rodzinny dom, odkrywają dokumentację medyczną, zgodnie z którą Jillian nie mogła urodzić żadnej z nich. Czy to prawda? Jeżeli tak, to jak do tego doszło, że stały się siostrami, córkami sławnej aktorki. Prawda okaże się bardziej zdumiewająca, zaskakująca, a i niebezpieczna, niż można by przypuszczać.
Historia ciekawa, zaskakująca w wielu momentach, nieźle napisana. Bardzo łatwo można się w tę książkę wczytać. Historia trzech sióstr i sławnej aktorki możne nie przykuwa do lektury, ale z pewnością jest tak napisana, iż miło z tą książką spędza się czas. Co prawda kilkakrotnie byłam w stanie przewidzieć, co się wydarzy, ale poza tym nie mam do autorki i opowiedzianej przez nią historii żadnych zastrzeżeń.
Dodatkowo zakończenie Dawnych kłamstw zaciekawia, intryguje na tyle, iż chętnie sięgnęłabym od razu po kolejny tom trylogii. Bardzo żałuję, że wydawnictwo zdecydowało się na wydanie na razie tylko 1. tomu serii. Z biegiem czasu, gdy sięgnę (a zrobię to na pewno) po kolejny tom historii, emocje związane z lekturą Dawnych kłamstw zostaną przyćmione, oczekiwanie, emocje i ciekawość nie będą już tak duże, jak teraz.
Dawne kłamstwa nie są arcydziełem literackim. Jest to jednak nieźle napisana opowieść na tyle dobra, iż warto poświęcić kilka godzin na jej poznanie. Jestem przekonana, iż książka was zaintryguje, sprawi wam przyjemność. Mogę polecić i zachęcić do lektury. Całkiem udany początek trylogii.

wtorek, 8 września 2020

Znamię - Olgierd Hurka

              


Wydawnictwo Harper Collins Polska, Moja ocena 5/6

Zaskakująco dobra, ba momentami bardzo dobra powieść społeczno-obyczajowa z elementami psychologicznymi i wątkiem kryminalnym. Książka jest zadziwiająco dobra, bo to debiut literacki autora. Czytając Znamię w wielu momentach nie mogłam uwierzyć, iż to debiutancka książka Hurka. Oby tak dalej. A wierzę, że każda kolejna książka w dorobku tego autora będzie jeszcze lepsza.
Zaskakująca historia znanego warszawskiego prawnika, który zostaje wplątany w niebezpieczną sytuację, bardzo ciekawa konstrukcja, konsekwentne snucie opowieści, intrygowanie szczegółami, dbanie o detale, niespieszna, dopracowana opowieść. Krok po kroku poznajemy krętactwa, wykroczenia przeciwko prawu, ale i etyce mecenasa, śledzimy jego wzbudzające nasze niezbyt pochlebne opinie poczynania, ale także powoli, stopniowo, z pietyzmem dowiadujemy się coraz więcej o nim samym, ale i o jego współpracownicy, która w całej historii odegra niebagatelną rolę. Jej zaginięcie będzie bardzo istotnym elementem, jedną z osi toczącej się historii.
Oprócz tego mamy dobre, konsekwentnie prowadzone dochodzenie, ciekawą śledczą oraz przemiany jakim podlega stosunek głównego bohatera, mecenasa Michała do śledczej Agnieszki. I nie, nie potoczy się to tak, jak sobie właśnie to większość z was wyobraża. Autor zaskakuje na każdym kroku. Nie inaczej jest w tej kwestii.
Całość ubarwiają liczne retrospekcje.
Opowieść jest konsekwentnie prowadzona, składa się z drobnych, przypominających pieczołowicie układany obraz elementów. Czyta się z dużą przyjemnością.
Znamię to nie tylko ciekawa, inteligentna opowieść. To także historia z pewnym morałem, przesłaniem, taka, która zmusza do chwili zastanowienia się, refleksji, przemyślenia pewnych kwestii.
Dobra, warta przeczytania książka, ale uwaga, to powieść dla tych, którzy lubią drobiazgową, powolną narrację. Zdecydowanie nie jest to lektura dla osób szukających szybkiej, dynamicznej akcji. Polecam.

sobota, 5 września 2020

Kocham cię mimo wszystko - Małgorzata Lis

Wydawnictwo eSPe, Moja ocena 5/6
Dobra, ciekawie napisana książka o spełnianiu marzeń i o tym, jak niespodziewana i zadziwiająca bywa ich realizacja.
Jest to książka z serii Opowieści z wiary. Przyznam się, iż sięgałam po nią z lekką obawą. Bałam się nadmiaru religii, nawiązań do wiary, może jakiś biblijnych cytatów. Nic z tych rzeczy. Tzn owszem, religia, wiara jest dosyć istotnym elementem opowieści, ale autorce udało się tak wszystko wypośrodkować, iż nawet osoby jak ja nie będące religijne przeczytają tę książkę z przyjemnością.
Dwoje diametralnie różnych od siebie bohaterów. Ona mocno wierząca Ania tęskni za prawdziwą miłością, on ateista Marcin tęskni za świętym spokojem. Pozornie przypadkowe spotkanie wywraca ich życie do góry nogami. Spotykają się w ważnym dla siebie momencie. Ona religijna, widząca w spotkaniu ich obojga rękę Boga, on wręcz przeciwnie. Religia jest dosyć istotnym elementem w życiu każdego człowieka. Podejście do niej może zaważyć na całym związku, stanowić być albo nie być dla dwojga ludzi. Czy tak różnym ludziom uda się być razem? Czy pokonają liczne przeszkody jakie spotkają na swojej drodze?
Małgorzacie Lis udało się stworzyć dobrą, ponadczasową opowieść, w której istotne elementy odnajdą zarówno ludzie wierzący, jak i ateiści. Jest to po prostu historia niespodziewanego spotkania, wielkiej miłości i borykania się z przeciwnościami losu. To także opowieść o tym, że warto, ba trzeba szanować drugiego człowieka, liczyć się z jego uczuciami, pragnieniami, marzeniami, że jeden styl życia nie jest lepszy od innych, że warto po prostu rozmawiać.
Bardzo ciekawie zostało ukazane rodzące się uczucie między nimi, walka z przeciwnościami losu, jak i relacje pomiędzy tymi dwojgiem, żarliwie wierzącą Anią i całkowitym ateistą Marcinem. Autorka ukazała to wszystko ciekawie, w wyważony sposób, inteligentnie, bez nakłaniania, namawiania do wiary w Boga, bez ukazania wyższości jednego sposobu życia nad drugim. Ot poruszająca historia dwojga ludzi i ich rozprawiania się z trudnościami, problemami dnia codziennego. Te ostatnie są niezwykle bolesne, trudne, często przytłaczające. Jak nasi bohaterowie dadzą sobie z nimi radę? Sami się tego dowiedzcie sięgając po tę naprawdę dobrze i ciekawie, bez zadęcia czy infantylizmu napisaną książkę.
I chociaż lektura Kocham cię mimo wszystko nie zmieniła mojego podejścia do religii, to nie żałuję spędzonego na czytaniu czasu. Wręcz przeciwnie. Po odłożeniu książki na półkę czuję się zrelaksowana, zastanawiam się nad piękną historią, którą opowiedziała autorka, myślę nad pewnymi sprawami. To co zostało w książce opowiedziane to jedno. Istotne też jest, jak to zrobiono. Polecam.

środa, 2 września 2020

Powietrze, którym oddychasz - Frances de Pontes Peebles

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Wyjątkowa, niesamowicie poruszająca opowieść o przyjaźni takiej na całe życie, silniejszej niż cokolwiek innego, takiej, która przezwycięży wszystko.
Zaczarowała, uwiodła mnie ta książka i niesamowicie przy tym poruszyła.
Akcja rozpoczyna się na początku XX wieku w upalnej Brazylii. Tam poznajemy dwie młode kobiety, w zasadzie jeszcze dziewczynki, które dzieli dosłownie wszystko. One nawet nie powinny się spotkać, o rozmowie, wspólnym spędzaniu czasu czy przyjaźni nie wspominając. Jedna to Graça córka niesamowicie bogatych właścicieli majątku, druga poniżana od urodzenia przez ludzi i przez los, osierocona przez matkę służąca Dores. Sami przyznajcie, czy przyjaźń, jakakolwiek bliższa relacja tych dwóch, tak różnych kobiet jest możliwa?! A jednak. Ich historia jest dowodem, iż w życiu wszystko jest możliwe, nawet to co z pozoru wydaje się niewiarygodne.
Cała opowieść jest prowadzona z pierwszoosobowej perspektywy Dores, która obecnie jest bogatą starszą panią. Kobieta w ujmujący sposób wspomina lata swojego dzieciństwa, dorosłości, młodości i przemijających kolejnych lat. Towarzyszymy jej w kolejnych etapach życia, śledzimy smutki i radości, wzloty i upadki. Poruszająca, chwytająca za serce i rozgrzewająca niczym brazylijska samba opowieść.
Frances de Pontes Peeblessnuje swoją opowieść w wyjątkowy sposób. Porywa, chwyta za serce już od pierwszej strony. Chociaż od opisywanych wydarzeń minęło kilka, kilkanaście dekad to cała opowieść, jej sens, wymowa, przesłanie, zawarte w niej prawdy pozostają nadal aktualne, ponadczasowe.
Pisarka stworzyła niezwykły klimat Brazylii sprzed kilkudziesięciu lat, w którym z przyjemnością się zanurzyłam. Nakreśliła także genialne postaci, przede wszystkim głównych bohaterek, ale nie tylko. Każda z pojawiających się na kartach książki postaci jest wyjątkowa, cudownie nakreślona, zapada w pamięci na długo i każda wnosi coś istotnego do toczącej się historii.
Powietrze, którym oddychasz to wspaniała historia ludzi, przyjaźni, namiętności, człowieczeństwa i Brazylii. Historia jest poruszająca, autentyczna, taka dla której warto poświęcić kilka godzin żeby przeczytać tę książkę. Gorąco zachęcam do lektury.



 

 

niedziela, 30 sierpnia 2020

Śmierć i Małgorzata - Joanna Łopusińska

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Akcja tej niezwykle ciekawej i dobrze napisanej książki rozpoczyna się pewnego upalnego, letniego dnia w sercu Warszawy. Młody lekarz, Henryk Wieroński, znajduje zwłoki byłej narzeczonej, Małgorzaty Detman, bestialsko pobitej i prawdopodobnie zgwałconej, w jej własnej sypialni. Zaskakujące jest, iż dziewczyna, ofiara tuż przed śmiercią kazała mu przyjść do siebie do domu, właśnie w tym dniu, o określonej godzinie. Dlaczego? I czy to rzeczywiście ona była autorką wiadomości?
Śledztwo rusza błyskawicznie. Jest prężne, dobrze prowadzone przez prokuratorkę Maję Roch i jej partnera, inspektora Molskiego. Ich poczynania śledzi się z wielką ciekawością.
W trakcie prowadzenia dochodzenia nasuwają się liczne pytania. Główne z nich to: Kto odpowiada za brutalne morderstwo pięknej, młodej kobiety? Co ukrywa Henryk? I kim właściwie była... Małgorzata?
W książce oprócz zręcznie prowadzonego śledztwa mamy kilku nieźle nakreślonych podejrzanych i niezwykle tajemniczy dziennik. Czy naprawdę w nim znajduje się wskazówka dot. zagadkowej śmierci Małgorzaty?
Napisałam, iż śledztwo jest dobre, porządnie prowadzone. To prawda. Ale równie ciekawa jest sama zagadka kryminalna. Muszę przyznać, że jak na debiut literacki to doskonale nakreślona intryga, tajemnicza zagadka, skrywane sekrety. Książka intryguje, zaciekawia, zagadka kryminalna wciąga. A po lekturze nadal pozostają w głowie znaki zapytania. To nie znaczy, iż autorka nie napisała rozwiązania, zakończenia, czy urwała je. Nic z tych rzeczy, Po prostu tak skonstruowana jest ta powieść. Cała jest intrygująca. W trakcie lektury czujemy się wodzeniu za przysłowiowy nos, prowadzeni przez pokoje, w których odsłaniają się kolejne sekrety i zagadki.
Ciekawa jest także dwutorowa narracja. Pozwala nam ona spojrzeć na całość wydarzeń z różnych punktów widzenia, dodaje akcji głębi, tajemniczości.
No i samo zakończenie, które mega zaskakuje i tak, jak wcześniej napisałam, pozostawia w naszej głowie mnóstwo pytań.
Dobra, świetnie napisana, warta przeczytania powieść.



środa, 26 sierpnia 2020

Śląski Kopciuszek - Gabriela Anna Kańtor

Wydawnictwo MG, Moja ocena 5,5/6
Ta książka to niezwykła i zaskakująca historia Joanny Gryzik.
Urodziła się ona w ubogiej rodzinie 29 kwietnia 1842 roku w Porębie, niedaleko Rudy. Śląskiej. Umiera ojciec Joasi, gdy ta jest małą dziewczynką. Matka zostaje bez grosza i bez perspektyw.
Co działo się z nią dalej? Dlaczego dziewczynkę, a póżniej kobietę nazwano Śląskim Kopciuszkiem? Tego dowiecie się z tej niesamowicie ciekawej i doskonale napisanej książki. Nie napisze nic więcej o treści książki, nie chcę spojlerować, ale gwarantuję, że losy Joasi, a pózniej Joanny niesamowicie was zaskoczą. Określenie Śląski Kopciuszek jest bardzo adekwatne.
Kańtor wertując setki dokumentów, przedzierając się przez archiwa, czytając kolejne zapiski stworzyła bardzo ciekawą, wręcz niezwykłą opowieść o wyjątkowej kobiecie. Historia Joasi, Joanny i człowieka, którego spotkała na swojej drodze jest niczym wyjęta z bajek. Czy to bajka z dobrym zakończeniem? Sami się o tym przekonajcie.
Dodatkowym atutem jest mimochodem opowiedziana historia Śląska i wplecione w fabulę ciekawe fakty dot. żyjących w tym okresie znanych osób.
Cała książka jest bajkowa, uwodząca magią, sprawiająca, iż mimo nieszczęścia, jakie w dzieciństwie spotkało Joasię wiele czytelniczek będzie jej zazdrościć.
Kańtor swoją opowieść snuje niczym piękną bajkę. Jest sierota, jest dobroczyńca, jest uczucie, jest dobro i zło. Czyta się za zaskoczeniem, że autorka wybrała taki styl, ale i z wielką ciekawością.
W trakcie lektury czułam pewien niedosyt. Kilka wątków urwało się, 2 nie zostały dokończone, nie poznałam losów jednej postaci. Myślałam początkowo, iż to pewne hmm...niedbalstwo autorki. Jednak po lekturze pogrzebałam w sieci i brak w ogóle informacji, szczegółów dot. urwanych losów, zagubionych wątków. Autorka chciała bazować na faktach, dokumentach, nie chciała konfabulować, oparła się na prawdzie, autentycznych wydarzeniach. I brawo za to. Wolę nawet niedokończona z braku informacji prawdę, niż zmyśloną bajkę.
Śląski Kopciuszek to bardzo ciekawa, doskonale napisana, wciągająca historia. Oparta na faktach, będąca w tym trudnym świecie, który nas otacza takim plasterkiem na duszę. Dodatkowo to po prostu dobra literatura faktu. Plusem jest też piękna okładka. Ale to standard w Wydawnictwie MG.
Gorąco was zachęcam do lektury tej niepozornej, mało znanej książki. Jeżeli lubicie dobrą literaturę, wątki oparte na faktach, ciekawe postaci będziecie z lektury zadowoleni.


niedziela, 23 sierpnia 2020

Królowa lalek - Piotr Górski

       

Wydawnictwo Harper Collins, Moja ocena 4/6
Mocny początek...Młoda kobieta po kłótni z mężem wychodzi nocą z przyjęcia. Po kilku godzinach zostaje znaleziona martwa przy trójmiejskiej obwodnicy, ze zmasakrowaną połową twarzy. Rozpoczyna się dochodzenie, które prowadzą Damian Paczulski i Sławomir Kruk. Taki początek to ciekawa zapowiedź dobrego ciągu dalszego.
Dalej jest różnie, raz lepiej raz gorzej. Jednak generalnie to nieźle napisana, mocna powieść z ciekawym wątkiem manipulacji psychologicznej. .
Tym co rzuca się od razu w oczy jest mocna konstrukcja książki. Tempo, atmosfera, bohaterowie, akcja z pewnością usatysfakcjonują wielbicieli gangsterskiej literatury. Ja do nich nie należę, stąd moja niższa ocena. Jednak doceniam sporą inwencję autora, ogrom trudu jaki sobie zadał i fakt, iż bardzo się przyłożył do oddania gangsterskiej atmosfery.
Poza tym bohaterowie, świetnie nakreśleni. I to zarówno chodzi o tych znajdujących się na drugim planie, jak i tych będących w czołówce. Jak zwykle na prowadzenie wysuwa się śledczy Sławomir Kruk. Tutaj kolejny raz autor bazuje na schemacie steranego życiem, boleśnie doświadczonego gliny. Oparcie się na schemacie nie jest złe o ile za tym coś idzie. I tak jest w przypadku Kruka. Postać niejednoznaczna, wielowymiarowa, bardzo ciekawa. To 4. tom serii o tym policjancie. Każdy kolejny tom jest samodzielną całością, warto jednak poznać je wszystkie, przeczytać je po kolei. W każdej części jest nowe śledztwo, nowa sprawa, ale są też dalsze losy Kruka. Polecam czytanie od tomu 1.
Miałam okazję poznać wszystkie części serii i muszę przyznać, iż zmienił się przede wszystkim warsztat autora. Tom 1. Kruk był bardzo średni, żeby nie napisać słaby. Kolejne tomy były coraz lepsze. Królowa lalek jest z nich najciekawsza, najlepiej napisana. Autor zmienia się, coraz lepiej pisze, bardziej przykłada się do swojej pracy.
Z pewnością jest to ciekawa seria, niebanalna, z wbijającym się w pamięć głównym bohaterem. Każda książka jest inna, każda ma porządne śledztwo, ciekawą motywację. Polecam.


 

 


czwartek, 20 sierpnia 2020

Sprzedawca - Krzysztof Domaradzki

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5,5/6
Kolejna świetna książka Krzysztofa Domaradzkiego, którą miałam okazje przeczytać i którą ze szczerym sumieniem polecam.
Tym razem akcja rozgrywa się nie w ponurych zaułkach Łodzi, a zaułkach i owszem, ale także na salonach Warszawy.
Kolejny raz jest zagadkowo, mroczno, mocno, patologicznie, psychopatycznie.
Tytułowym sprzedawcą jest Kacper Berger, który odnosi sukces za sukcesem, pnie się szybko na zawodowej drabinie w korporacji. To urodzony sprzedawca i cyniczny manipulant, dla którego liczy się tylko jedno – zwyciężanie. Bez względu na koszty, bez względu na to, ile osób trzeba zgnieść po drodze. Pewnego dnia, gdy wydaje mu się, że niewiele lepszych rzeczy może mu się przydarzyć, Kacper dostaje niewyobrażalną wręcz ofertę pracy. Ma pracować dla najlepszego z najlepszych, najbogatszego Polaka., ma być jego prawą ręką. Gdyby tylko wiedział do czego go to doprowadzi...chociaż tak szczerze to nie wiem, czy i tak nie przyjąłby tej pracy. Pokręcony, dziwny umysł tego człowieka jest jednym z najmocniejszych punktów książki. Domaradzki po raz kolejny udowodnił, że umie narysować przed oczyma czytelnika najbardziej pokręcone, dziwne, wynaturzone, inne postaci.
Przede wszystkim kolejny raz brawa za świetnie nakreśloną postać głównego bohatera. Jego bohater zadziwia, porywa, szokuje. Kacper Berger to charyzmatyczny, niebywale inteligentny, bez grama duszy młody człowiek. Kacper nade wszystko lubi być cyniczny, bawić się ludźmi, opływać w luksusy i sprzedawać marzenia albo raczej robić wszystko żeby ludzie uwierzyli, że to ich marzenia. Ten człowiek walczy, zdobywa nieosiągalne dla innych i....ale tego to już nie zdradzę. Gorąco za to zachęcam do lektury tej doskonale napisanej książki, w której są same atuty, mocne strony z wejściem do psychopatycznego umysłu włącznie.
Oprócz ukazania świata polskiego biznesu książka zmusza także do przemyślenia kilku spraw, zastanowienia się co tak naprawdę jest w życiu ważne oraz czy wyobcowanie, izolacja, bycie innym to właściwa cena za sukces?
Sprzedawca to mocna powieść psychologiczna, społeczna, socjologiczna, ale nie zapominajmy o kryminale. Domaradzki po raz kolejny nie szczędzi nam porządnego wątku kryminalnego. Jest śledztwo, fachowe, dogłębnie prowadzone, jest dobra para śledczych i jest zaskakujące rozwiązanie.
Dobra, mocna, silna, wręcz nabuzowana energią książka. Polecam.



poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Benjamin Franklin - Walter Isaacson

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Benjamin Franklin to urodzony w 1706 roku amerykański pisarz, filozof, uczony, jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych. Urodził się Bostonie, jako dziesiąty syn w niezamożnej rodzinie siedemnaściorga dzieci.
Początkowo był drukarzem. Miał bardzo rozległą wiedzę, jednak był w większości samoukiem. Był wysoce inteligentnym, zdolnym człowiek, znał cztery języki obce: łacinę, francuski, włoski i hiszpański.Wiedze zawdzięczał tylko swojej inteligencji, pracowitości, uporowi. Był prawdziwym człowiekiem renesansu wyprzedzającym swoją epokę. Dowodziły tego kolejne lata jego życia i działalności.
Pierwszy urząd państwowy, Franklin objął w 1736 roku, kiedy to został członkiem zgromadzenia Pensylwanii. Kolejne wydarzenia, funkcje, urzędy przydarzyły się w tempie błyskawicznym. Franklin rozpoczął karierę na miarę światową. Działał na polu naukowym, słynne są jego osiągnięcia z zakresu m,in. elektryczności. Jego ogromna i owocna działalność naukowa skutkowała otrzymaniem wielu tytułów naukowych na renomowanych uczelniach ówczesnego świata.
Zaangażował się także w akcję dążącą do zniesienia niewolnictwa. Działał na wielu polach. Byłą inteligentny, sprawiedliwy, pracowity i wszechstronny. Ma w swoim dorobku wiele publikacji i wynalazków, jak np. okulary dwuogniskowe, piorunochron i wiele innych.
Zmarł w 1790 roku.
Niebanalna osobowość tego wyjątkowego człowieka, świetnego polityka i ciekawego świata twórcy inspiruje dzisiaj tak samo, jak dwa wieki temu.
Isaacson nie jest debiutantem w zakresie pisania biografii. Jest on twórcą takich książek jak: Steve Jobs, Einstein, Leonardo da Vinci oraz Innowatorzy. Każda z nich błyskawicznie stała się światowym bestsellerem. Nie inaczej jest z Benjaminem Franklinem.
Isaacson bazując na jego bogatym życiorysie stworzył wspaniałą, wręcz porywającą książkę. Jego Franklin to wybitny myśliciel, filozof, uczony polityk, który wiele dał światu,stworzył podwaliny państwowości, niewiarygodnie dużo osiągnął.
Jest to jedna z najpełniejszych i najlepszych książek o tym niezwykłym człowieku, doskonale napisana, dopracowana merytorycznie, fascynująca, jak jej bohater. Isaacson snuje porywającą opowieść, w której po mistrzowsku splata wątki działalności filozoficznej, naukowej, politycznej świetnie łącząc je z elementami życia prywatnego bohatera.
Książka jest obszerna, liczy bowiem 650 stron. Jednak lektura ani przez moment nie nudzi. Wręcz odwrotnie, jest wyjątkowa, porywająca, zaskakująca i sprawiająca, iż książkę trudno odłożyć na bok. Przede wszystkim jest to pozycja wyjątkowo dobrze opracowana, dopracowana w każdym szczególe, wnikliwa i po prostu ciekawa. Isaacson ma lekkie, choć nie infantylne, pióro. Książkę czyta się doskonale. Polecam.

 


 


 

piątek, 14 sierpnia 2020

Zapowiedź...

 25 sierpnia nakładem Wydawnictwa Szara Godzina ukaże się 1. tom świetnie zapowiadającej się serii - Zośka. Zapowiada się doskonała lektura na II część lata.

Tom 1 W życiu przychodzi taki czas, że trzeba coś zrobić wbrew całemu światu. Odrzucić lęki i obawy, pogodzić się z poniesionymi porażkami i podążyć za głosem serca, aby realizować swoją pasję. Po prostu – zmienić teraźniejsze życie.
Zośka długo dojrzewa do tej decyzji. Doświadczy dużo złego, zwłaszcza ze strony najbliższych. Przypadkowe spotkania z niezwykłymi osobami oraz doping ciotki i nauczycielki pomagają jej zrozumieć, że nie pasuje do tego świata, w którym teraz żyje. Aby przekonać się o swojej wartości, musi więc wyrwać się ze skostniałego środowiska. Nie jest to łatwe, gdy ma się tylko 18 lat i marzenia o projektowaniu mody.
Oparta na faktach powieść pokazuje życie niewielkiej społeczności wiejskiej lat 60. w Polsce, problemy życia codziennego bohaterów, a przede wszystkim dążenia młodej dziewczyny, by być kochaną i rozwijać swój talent wbrew piętrzącym się przeszkodom.
W przygotowaniu drugi tom: Zośka. Przepustka do szczęścia.

środa, 12 sierpnia 2020

Cytrusowy gaj - Katarzyna Kielecka

Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 5,5/6
Główna bohaterka Ada to nauczycielka, która pracuje w przyszpitalnej szkole. Ma ona szczęśliwe, ustabilizowane życie, w którym niczego nie brakuje. Jak się jednak okaże to tylko pozory. Wraz z partnerem Jackiem planują ślub. Dodatkowo Ada angażuje się w wolontariat i opiekuje chorymi onkologicznie dziećmi. Jej narzeczony jest jej przeciwieństwem. Całą uwagę koncentruje on na karierze w firmie farmaceutycznej. Pewnego dnia rozpoczyna się ciąg wydarzeń, który zmienia diametralnie życie tej dwójki. Na szpitalnym oddziale krzyżują się ścieżki Ady i Jacka, ciężarnej Majki, nastolatka z białaczką oraz wolontariusza Bartka. Co z tego wyniknie. Jak kilkoro osób, z których większość się wcześniej nie znała, wpłynie na siebie? Jak zmieni się ich życie? Czy przyszłość lubi wracać, a może można ją raz odłożyć, odesłać w niebyt?
Tym co najbardziej przypadło mi do gustu są kreacje bohaterów. Ada, Jacek, Bartek , Majka z rodziną, Maciek i inni bohaterowie to osoby, z którymi czytelnik zżywa się od pierwszej strony i którym wiernie kibicuje. Każdy z nich jest inny, każdy w ten czy inny sposób przeczołgany, doświadczony przez życie. Każdy z jakimiś często głęboko skrywanymi marzeniami, tęsknotami. Czy są w stanie zmienić swoje życie na tyle żeby być w pełni szczęśliwymi. Czy z ich spotkania coś wyniknie? Świetne, doskonale nakreślone, wielowymiarowe postaci i ich losy, w których wielu czytelników odnajdzie fragmenty swoich historii.
Poza tym pełna, ogromna gama emocji. Ta książka wręcz skrzy się od uczuć, emocji, smutku, tęsknoty, marzeń, radości, miłości, nadziei, goryczy porażki.
Dodatkowym plusem jest fakt, iż akcja rozgrywa się w moim rodzinnym mieście, w Łodzi.
Cytrusowy gaj trudno jest streścić. Ten krótki opis, który zamieściłam na początku recenzji nawet w przybliżeniu nie oddaje treści książki. To mądra, zmuszająca do myślenia, emocjonalna książka, którą wręcz pochłania się od pierwszej kartki.
Nie wiem, czy będzie ciąg dalszy, ale bardo na to liczę. Poza tym autorka tak skończyła całą opowieść, że jest nadzieja na kontynuację.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Kieleckiej, ale z pewnością nie ostatnie. Już planuję lekturę innych książek pisarki. W Cytrusowym gaju zachwyciło mnie wszystko. Szczerze, nie liczyłam, że to będzie tak dobra lektura. Zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. Wyśmienita pozycja nie tylko na lato.


poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Ślepy tunel - Tove Alsterdal

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Kawał porządnej, skandynawskiej literatury.
Małżeństwo Sonji i Daniela jest takie jakich na świecie mnóstwo, wszystko się w nim sypie, wszystko jest nie tak, po prostu wisi na włosku. W końcu, po długich rozmowach para postanawia spróbować posklejać, to co się rozpadło, dać sobie druga szansę. Zapada decyzja, iż nowy początek to i nowy dom, nowe miejsce do życia. Postanawiają przenieść się ze Skandynawii do czeskich Sudetów.
Nowy dom, nowe życie. Tak można by myśleć. Jednak bardzo szybko okazuje się, iż nic nie jest takim jakim powinno być. Nowy dom to nowy początek, owszem. Jednak nie jest to pozytywny początek, nie ma spokoju, nie ma uśmiechu, nie ma radości. Są za to same negatywne nastroje i jeszcze gorsze wydarzenia. A to dopiero początek.
Pewnej nocy małżeństwo odnajduje w podziemiach winnicy ukryty tunel, a w nim zmumifikowane ciało dziecka.Szybko okazuje się, iż zwłoki pochodzą z II wojny światowej.
Miejscowe władze odżegnują się od prowadzenia dochodzenia w tej sprawie. Dodatkowo niemal równocześnie zostają znalezione drugie zwłoki. Te są jak najbardziej współczesne. Sonja i Daniel nie wiedzą, iż swoim przybyciem, zamieszkaniem w tym domu otworzyli przysłowiową puszkę Pandory. Rozpoczynają oni własne śledztwo. Dokąd ich ono zaprowadzi?
Gwarantuję, iż będziecie zaskoczeni na równi z naszymi bohaterami.
Alsterdal napisała dobrą, mocną, klimatyczną i ciekawą książkę. Jak to bywa w skandynawskiej literaturze sporo tu zagłębiania się w ludzką psychikę, badanie zarówno relacji małżeńskich, jak i zachowań mieszkańców niewielkiego sudeckiego miasteczka oraz odkrywania tajemnic sprzed lat. Trzeba przyznać, iż przeszłość autorka doskonale wymieszała z terażniejszością.
Dodatkowo sporo tu elementów zaskoczenia, nagłych zwrotów akcji.
Z całości przebija niezwykły mrok. Mroczny charakter, mroczną duszę mają zarówno bohaterowie książki, jak i otoczenie. Każdy z bohaterów skrywa jakąś traumę, jakieś duchy z przeszłości, jakieś plamy na duszy. Otoczenie także jest mroczne. Z ogarniętej mrokiem Skandynawii bohaterowie przenoszą się do pozornie cieplejszej, bardziej słonecznej osady w Sudetach. Winnice, teoretycznie miłe otoczenie mają im zapewnić radość życia, uśmiech każdego dnia. To tylko pozory. Sudecka osada i jej mieszkańcy są mroczni, przesiąknięci złem. Część tego zła drzemie w nich samych, część dot. wydarzeń sprzed kilku dni, ale i sprzed wielu lat.
Całość dobra, ciekawa, mocna. Czyta się świetnie choć nie ukrywam początek jest trudny. Trzeba autorce dać chwilę, wczytać się w jej styl, polubić go. Póżniej lektura będzie przyjemnością.


piątek, 7 sierpnia 2020

Córka nieboszczyka - Joanna Jodełka

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Bohaterki książki siostry Raj, nowy kryminalny duet, takiego w literaturze jeszcze nie było. Doskonały kryminał, świetna książka, wyśmienita lektura.
Córka nieboszczyka to 1. tom kryminalnej serii. Jej bohaterami są właśnie przyrodnie siostry Raj, konserwatorka dzieł sztuki Tycjana i charakteryzatorka teatralna Angelina. Siostry są diametralnie od siebie różne, ale obie niebanalne, niezwykłe, wbijające się w pamięć. Trudno ich nie polubić.
Wszystko, co jest między nimi jest dziwne. Siostry poznają się dopiero na pogrzebie wspólnego ojca, który był bibliotekarzem w Pracowni Zbiorów Masońskich. Przyznacie, iż samo to brzmi niezwykle. Jeżeli dodamy do tego wyjątkowo ekscentryczną ciotkę (nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jaka ona jest) która nie wierzy w naturalną śmierć brata, to mamy komplet kuriozalnej rodzinki. Ciotka podejrzewa wszystkich, dosłownie, nawet ogrodnika. Rozpoczyna się śledztwo, w którym przym wiodą siostry. Nie jest to jednak zwyczajne dochodzenie. W takiej rodzinie nic nie jest zwyczajne, przeciętne. Oj dzieje się, dzieje :) A czas nagli i to bardzo.
Są dwie sprawy, które w tej książce wysuwają się na plan pierwszy, werwa, ikra i pomysłowość z jaką autorka prowadzi narrację oraz ogrom wiedzy z zakresu historii sztuki. Jednak proszę się nie przerażać. Choć informacji dot. historii sztuki jest w książce sporo, to są one zaserwowane zjadliwie, niezwykle umiejętnie, w wyważonych proporcjach. Całej historii dodają one tylko smaczku. Do tego spora porcja wiedzy z zakresu ziołolecznictwa i ezoteryki.
Siostry Raj są niesamowite, indywidualistki, ekscentryczne, bardzo je polubiłam. Przytrafiają im się różne dziwaczne rzeczy. W ogóle cała książka to nagromadzenie kuriozalnych wpadek, przypadków, unikalnych i niesamowitych wydarzeń.
Całość może sprawiać wrażenie odrobinę przerysowanej, ale taki moim zdaniem był cel autorki. Taki też jest urok tej opowieści. Córka nieboszczyka to zdecydowanie dobra, dopracowana, lekka, ale i inteligentna lektura nie tylko na czas letniej kanikuły. Czyta sie wyśmienicie. Niecierpliwie czekam na 2. tom.

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Odmęt - Jacek Łukawski

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5-/6

Dobra książka, doskonale skonstruowani bohaterowie, dobra fabuła, doskonale prowadzone śledztwo. Całość czyta się bardzo dobrze.

Z polskimi kryminałami bywa różnie. Są gorsze, są średnie i są bardzo, bardzo dobre. Odmęt zdecydowanie należy do tej ostatniej grupy.

Dwoje dobrych, sprytnych policjantów, ciekawie ukazany prokurator, niezwykle ekscentryczny i będący na życiowym zakręcie dziennikarz, seria zabójstw zupełnie ze sobą niepowiązanych osób, sporo błędnych tropów, porcja zagadek i umiejętnie dozowane napięcie. To wszystko wymieszane w niezłych proporcjach dało nam całkiem przyzwoity, wciągający i inteligentny kryminał. 

Do tego małe miasteczko, jego mieszkańcy duszna, nieomal klaustrofobiczna atmosfera i mnóstwo wyjątkowo brudnych sekretów, które od dawna skrywane są po kątach, zamiecione pod dywan. Czy mają one coś wspólnego z dokonywanymi w pobliżu zbrodniami? Co sprawiło, iż niewielkie miasteczko zadrżało w posadach, że jego dotychczasowy spokój został zburzony? Kim jest zbrodniarz, który pojawia się jakby znikąd i burzy zastana codzienność, spokój mieszkańców?

Ciekawie ukazani bohaterowie, śledczy, bardzo ciekawie nakreśleni mieszkańcy miasteczka, spora grupa podejrzanych, wszak każdy coś ukrywa, każdy może być nim, zabójcą.

Całość, szkielet książki wydaje się być zdarta do bólu, pojawiająca się w dziesiątkach, jeżeli nie setkach innych kryminałów, powieści. Owszem. Jednak ważnym jest, jak z tym szkieletem poradził sobie autor, czym go wypełnił.  Muszę przyznać, iż Łukawski dał radę. Książka jest dobrze napisana, ciekawa, mroczna, w kilku miejscach zaskakująca, co biorąc pod uwagę ilość książek, pomysłów na rynku jest sztuką. 

Pisarzowi udało się wnieść coś nowego do Odmętu, odciąć się od dotychczasowych dokonań kolegów po fachu, napisać coś ciekawego, świeżego, uwodzącego. 

Co istotne, Odmęt jest nie tylko kryminałem, jest dobra książką o ludziach, ich wnętrzu, pamięci, sensie wydarzeń i ich wpływie na ludzkie poczynania.

Ciekawym jest ukazanie wydarzeń z perspektywy prawie wszystkich postaci. Daje nam to możliwość poznania różnych punktów widzenia, oglądu sytuacji z każdej nieomal strony.

Trochę poprawiłabym finał. Nie jest on zły. Jest dobry, ale ja po prostu rozegrałabym go inaczej.  

Jacek Łukawski napisał dobrą, zmuszającą do myślenia książkę o zbrodni i pamięci. Polecam.




piątek, 31 lipca 2020

Zapowiedź...

12 sierpnia nakładem Wydawnictwa Czarna Owca ukaże się nowa książka jednego z najbardziej przeze mnie lubianych skandynawskich pisarzy, Hakana Nessera.

Marten Wincekelstroop i Rejmus Fiste to najlepsi przyjaciele. W pierwszej klasie szkoły podstawowej w małym miasteczku Oösterby zakładają Stowarzyszenie Leworęcznych. Ponad dwadzieścia lat później płonie doszczętnie stary pensjonat. Giną ludzie. Oba wydarzenia mają ze sobą jakiś związek, jednak nie przeżył nikt, kto mógłby wyjaśnić, co się stało. Prawie nikt.
Minęło już piętnaście lat od ukazania się ostatniej powieści z cyklu, którego bohaterem jest komisarz policji Van Vetereen. Ostatnia powieść z serii o komisarzu Gunnarze Barbarottim ukazała się sześć lat temu. W „Stowarzyszeniu leworęcznych” spotykają się po raz pierwszy. Ale czy ostatni?
Nesser, autor kilkudziesięciu poczytnych powieści, z których część została sfilmowana przez szwedzką telewizję, powraca z kolejną intrygującą zagadką.

czwartek, 30 lipca 2020

Miłość pod naszym niebem - Sylwia Kubik

Wydawnictwo eSPe, Moja ocena 5/6
Miłość pod naszym niebem to 2. tom serii i kontynuacja znakomitej debiutanckiej książki autorki pt. Pod naszym niebem.
Ponownie przenosimy się do wspaniałej, będącej sielskim schronieniem dla poranionych i poplątanych dusz wsi na Powiślu. Ponownie spotykamy znanych i lubianych (lub nie) bohaterów z tomu 1. Autorka nie bazuje jednak tylko na znanych już postaciach. Do wsi przybywa bowiem nowa postać, która wniesie sporo zamieszania, ale i równie dużo radości, uśmiechu.
Przybywamy do tego magicznego miejsca w pełni lata. Rosną kwiaty, dojrzewają owoce, rodzą się także nowe znajomości, przyjaźnie, antypatie, ale i miłości. Słowem kwitnie życie i to na całego.
Wydarzenia tego tomu rozpoczynają się nieomal od razu po zdarzeniach z poprzedniej części. Dzięki temu mamy możliwość bezbolesnego przejścia z jednej książki do drugiej, bez przerwy śledzenia poczynań bohaterów.
Nie będę nic pisać o bohaterach, o treści tego tomu. Osobom nie znającym części 1. odebrałabym całą przyjemność wynikającą z lektury.
Napiszę tylko, iż autorce po raz kolejny udało się stworzyć ciepły, wspaniały, tak potrzebny balsam na duszę. Tak określam tego typu książki.
Atmosfera na kartach książki jest wspaniała, sielska, anielska choć nie pozbawiona goryczy, trosk i smutku. Ogromne brawa dla pisarki, iż nie stworzyła idyllicznej, beztroskiej, idealnej wsi, nie przesłodziła całości. Miłość pod naszym niebem ma idealnie dobrane proporcje sielskości, radości, smutków i trosk. Dzięki temu wiele czytelniczek odnajdzie w tej wsi miejsce dla siebie, takie idealne, prawdziwe, życiowe.
Tym, co kolejnym razem jest najmocniejsza stroną książki jest fakt, iż każda z poruszanych kwestii, każdy z problemów jest wiarygodny, z życia wzięty. Praktycznie każdy z trudów, z którymi borykają się bohaterowie może przydarzyć się nam, czy naszym bliskim. Ta możliwość odnalezienia swoich trosk w problemach wykreowanych postaci, jest największym atutem książki. W tej niewielkiej osadzie, jak w soczewce skupiają się problemy małe i duże, problemy dnia codziennego, problemy każdego z nas.
Książkę czyta się doskonale, z uśmiechem na ustach, z pozytywnym nastawieniem i kończy z żalem, że to już finisz. Opowieść, jaką snuje autorka zachwyca, porywa i sprawia, że po lekturze człowiek trochę inaczej, z większym optymizmem patrzy na własne problemy.
Doskonała lektura na lato, ale także na inne pory roku oraz na te chwile kiedy macie gorszy humor. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po oba tomy serii
i niecierpliwie czekam na tom 3.

wtorek, 28 lipca 2020

Leksykon światła i mroku - Simon Stranger

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Bardzo lubię i cenię literaturę skandynawską. Większość książek z tego rejonu to doskonałe, mocno działające na umysł, dopracowane w każdym calu powieści, które kładą ogromny nacisk na człowieka, jego przeżycia, odczucia, wnętrze.
Podobnie jest z Leksykonem.... Książka Simona Strangera to mocna, dogłębna, poruszająca wielowątkowa powieść.
Opowiada ona o wojennej historii Norwegii (o której tak mało się mówi), tytułowym świetle i mroku, które znajdują się w człowieku oraz o tym, co tak naprawdę liczy się w życiu człowieka.

Autor rozkłada uczucia, przeszłość, zachowanie, czyny swoich bohaterów na czynniki pierwsze, jak to w skandynawskich książkach bywa. Blisko mu w tym samym do ekshibicjonizmu książek Karla Ove Knausgårda. Chociaż Leksykon... jest bardziej stonowany, mniej ...hmmm jak to ująć...obrzydliwy, dla mnie mniej wynaturzony niż kolejne tomy Knausgårda. Lubie, cenię dywagacja nad wnętrzem człowieka, analizowanie tego co było, co jest, ale to co zaserwował w kolejnych tomach wspomnień Knausgård jest dla mnie spora przesada, czymś ocierającym się o chorobę.
Stranger przywołuje na karty swojej książki obraz lat 40., wydarzenia II wojny światowej. 
II wojna z punktu widzenia Norwega jest owszem tragiczna, ale inna niż polska, mniej martyrologiczna. Trudno nawet dokładnie wytłumaczyć na czym ta różnica polega. To się czuje od początku lektury. 
Przede wszystkim pisarz nie wybiela postaci historycznych, nie zaciera śladów niedoskonałości, a nawet zbrodni. Ukazuje wszystko wprost. To wybielanie niestety ma miejsce zbyt często w naszej literaturze. Wybielamy, zapominamy, negujemy. 

Stranger wręcz odwrotnie. Jego obraz wojny jest tragiczny, zły, okrutny, ale do mnie osobiście bardziej przemawia niż polskie gloryfikowanie tego, co nie powinno trafić na piedestał. 
Przykładem z Leksykonu... może być postać Henry Rinnana, norweskiego agenta Gestapo, postaci wyjątkowo złej, negatywnej. Jego obraz ukazany przez Strangera jest mocny, intensywny, budzący od razu skrajne uczucia. Ciekawym jest ukazanie wszystkich niuansów związanych z tą postacią.
Zaprezentowanie różnorodnych bohaterów (bo jest także przeciwwaga dla Rinnana) to nie wszystko. Stranger za wszelką cenę chce zrozumieć czyny z okresu II wojny światowej, w tym czyny swoich bohaterów. Stara się je przeanalizować, wyjaśnić, znaleźć przyczynę takich, a nie innych zachowań, wytłumaczyć, co nie znaczy usprawiedliwić. I analizuje, za wszelką cenę analizuje. 
Taka analiza jest też początkiem, ale także i sednem Leksykonu...
Ojciec próbuje wytłumaczyć dzieciom, dlaczego ich dziadek zginął w trakcie wojny. Czy to, że był Żydem wystarczyło? Dzieci stawiają przed ojcem kolejne pytanie, na które on stara się znaleźć odpowiedż. Tym samym zagłębia się wdzieje rodziny. Z każdym kolejnym faktem sytuacja się komplikuje. Bohater analizuje, tłumaczy, próbuje wyjaśnić, dotrzeć do korzeni, genezy i powodów takich, a nie innych wydarzeń w swojej rodzinie. 

Jest to powieść oparta na faktach. Kilkoro bohaterów książki naprawdę istniało, doświadczyło tego, co opisuje autor. Widać, iż Stranger mocno się nad książką napracował. Jest ona dopracowana, zawiera mnóstwo faktów, wspomnień o dokumentach, urywków materialnej historii, przedstawia też dwóch, skrajnych bohaterów i całą gamę niejednoznacznych, pobocznych. 
Do tego ciekawie zastosowana forma leksykonu.
Czyta się doskonale. Chociaż nie ukrywam, nie jest to książka dla każdego. Ba, moim zdaniem jest to powieść dla wąskiego grona odbiorców. Nie wszyscy lubią takie rozkładanie już rozłożonego na czynniki pierwsze. Nie każdy lubi grzebanie w przeszłości, historii. Nie wszyscy są też gotowi na inne niż polskie spojrzenie na II wojnę światową, na inne ukazanie ludzkich czynów, na spojrzenie nie nasze.
Mnie Leksykon.... bardzo przypadł do gustu. Zachwyca sam kunszt pisarski, podejście do tematu. Powieść została uhonorowana Norweską Nagrodą Księgarzy w 2018 roku i moim zdaniem w pełni na nagrodę zasługuje. Niesamowita lektura, wyjątkowa i zaskakująca historia. Dobrze, że ta książka powstała. Polecam.


piątek, 24 lipca 2020

Chłopiec z Kresów - Tomasz Wanzel

Wydawnictwo MG, Moja ocena 5/6
Nie ukrywam, do tej książki byłam nastawiona sceptycznie. Ot kolejna książka opowiadająca historie o Kresach. Nic wielkiego.
Jednak Chłopiec z Kresów mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie.  
Tomasz Wandzel stworzył dobrą, rzetelnie napisaną, dopracowaną i chwytającą za serce opowieść. Całość tym bardziej porusza, iż jest oparta na faktach.
Akcja rozpoczyna się w 1943 roku. Wschodnie rubieże Rzeczpospolitej to łakomy kąsek, który przechodzi z rąk do rąk. Raz te ziemie zajmują Rosjanie, raz Niemcy. Mieszkańcom żyje się źle, niebezpiecznie, w rozdarciu i ciągłym zagrożeniu. Ukraińcy nie pomni dawnej przyjaźni, sympatii urządzają rzezie w kolejnych wioskach, miasteczkach. 
W takim miejscu żyje 8-letni Henryk, główny bohater tej książki. Z różnych powodów, o których nie chce pisać, żeby zbytnio nie spojlerować, chłopiec wychowuje się u wujostwa. 
Pewnego dnia w trakcie nieroztropnej zabawy Henryk zaprósza ogień. Dochodzi do strasznego pożaru. Przestraszony chłopiec ucieka. W tym momencie zaczyna się jego  niesamowita tułaczka, która potrwa kilka lat i jest sednem tej opowieści.
Historia obejmuje kolejne lata wojny, ale i okres powojenny. Dorastający Henryk pomieszkuje to tu, to tam, raz w jednym domu, innym razem w drugim. Chłopiec zmienia także kraje. Na swojej drodze spotyka wiele niebezpieczeństw, ale i wielu zaskakująco w tym wojennym koszmarze dobrych ludzi. Marzeniem chłopca jest odnalezienie rodziny. 
Czy mu się to uda? Jakie przygody, niebezpieczeństwa stały się jego udziałem? 
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w tej niezwykłej, urzekającej książce. Gorąco zachęcam do lektury.
Tomasz Wendzel stanął na wysokości zadania. Bazując na okruchach wspomnień, zasłyszanej historii, garści opowieści napisał bardzo ciekawą, pełną uczuć, historii i ludzkiego życia książkę. Czytając o kolejnych dniach włóczęgi tego małego chłopca aż trudno uwierzyć, że przeżył to wszystko, że udało mu się ocaleć z wojennej zawieruchy, że dotarł tak daleko. Wprost niesamowite.
Nie ukrywam, autor manipuluje uczuciami czytelnika. Wszystkie historie, w których bohaterem jest kilkuletnie dziecko, większość z nas przezywa dużo mocniej. Jednak historia jest tak poruszająca, tak dobrze napisana, że nawet gdyby jej bohaterem był ktoś starszy i tak czytałoby się ją doskonale.
Gorąco zachęcam do lektury tej dobrej, niepozornej i bardzo dobrze napisanej książki.

 
 

środa, 22 lipca 2020

Pod naszym niebem - Sylwia Kubik

Wydawnictwo eSPe, Moja ocena 5/6
Przyznam wam się, że jestem bardzo zaskoczona. Oczywiście to miłe zaskoczenie, tym większe, iż jest to debiut literacki Sylwii Kubik.  
Do książki podchodziłam z wielką ostrożnością. Na rynku co kilka dni ukazują się nowe debiuty, kolejne powieści krzepiące, książki dla kobiet etc. Większość z nich nie powinna niestety nigdy być wydana. Byłam raczej pewna, że książka Sylwii Kubik będzie podobną, przereklamowaną lekturą.
Na szczęście bardzo się pomyliłam.
Autorka zabiera nas do niewielkiej wsi na Powiślu. Jest to taka typowa dziura, osada w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Jak się jednak okaże, ta wiedza jest bardzo powierzchowna, a sielskie życie okolicy nie jest takim idealnym jakby się mogło wydawać.
Bohaterów w książce jest wielu. każdy z nich ciekawie nakreślony. Wielu wzbudza sympatię od razu, kilkoro polubiłam dopiero po dłuższym czasie, a jednego wcale. No cóż, w życiu też tak jest. Nie da się wszystkich lubić.  
Zżyłam się z bohaterami, wiernie im kibicowałam w trakcie różnych perypetii. Musicie wiedzieć, iż w książkowej wsi dzieje się, a dzieje. Mamy więc raczkujący romans, kłopoty z dorastającym dzieckiem, problemy z toksyczną teściową, kłopoty zdrowotne i to w tej najgorszej postaci - nowotwór, nieumiejętność odnalezienia się w wiejskim środowisku przez emigrującego z miasta lekarza, toksyczny dla nastolatki dom i wiele innych problemów, jak np. bolesna tajemnica sprzed wielu lat.
Tym, co moim zdaniem jest najmocniejsza stroną książki jest fakt, iż każda z poruszanych kwestii, każdy z problemów jest wiarygodny, z życia wzięty. Praktycznie każdy z trudów, z którymi borykają się bohaterowie może przydarzyć się nam, czy naszym bliskim. Ta możliwość odnalezienia swoich trosk w problemach wykreowanych postaci, jest największym atutem książki. W tej niewielkiej osadzie, jak w soczewce skupiają się problemy małe i duże, problemy dnia codziennego, problemy każdego z nas.
Napisałam o ciekawych bohaterach. Fakt, są świetnie nakreśleni. Jednak trudno znaleźć jedną, wiodąca postać. Co prawda mamy Karolinę, ale mimo, iż autorka stara się ją kreować na wiodącą postać, wg. mnie ona taką nie jest. Główną bohaterką jest bowiem cała społeczność niewielkiej wsi, wszyscy jej mieszkańcy. 
Książkę czyta się doskonale, z uśmiechem na ustach, z pozytywnym nastawieniem i kończy z żalem, że to już finisz. Opowieść, jaką snuje autorka zachwyca, porywa i sprawia, że po lekturze człowiek trochę inaczej, z większym optymizmem patrzy na własne problemy.  
Doskonała lektura na lato, ale także na inne pory roku oraz na te chwile kiedy macie gorszy humor.




wtorek, 21 lipca 2020

Rozgrzeszenie - Yrsa Sigurdardóttir

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Autorka po raz kolejny napisała świetną, poruszającą i zapadającą w pamięć książkę. Znajdziemy w niej wszystko, co cenię w powieściach, kryminałach w północy Europy. Mamy więc bardzo skomplikowaną kryminalną zagadkę, ważny społeczny problem, który autorka traktuje dogłębnie, nie jak to ma w zwyczaju wielu autorów pobieżnie, bardzo skomplikowane  losy prowadzących śledztwo oraz porządnie, bardzo metodycznie prowadzone dochodzenie.
Prowadzącymi śledztwo w sprawie mitu słodkiego, niczym nie skażonego, kwestii przemocy w szkole i mocy mediów społecznościowych są ponownie Huldar i Freyja, policjant śledczy i psycholog dziecięca. Już we wcześniejszych książkach islandzkiej autorki udowodnili, że kiedy połączą siły mogą wszystko. Tym razem jest podobnie. 
Yrsa Sigurdardóttir stworzyła doskonałą, analityczną i poruszającą książkę, która choć traktuje o mieszkańcach Europy Północnej tak naprawdę jest ogólnoświatowa. Na całym świecie dzieci, nastolatki mają dostęp do internetu, w którym zdaje im się, ze są anonimowi, bezpieczni. Jak pokazują Rozgrzeszenie, ale i sprawy, które znamy z własnego otoczenia, kraju, w sieci tak naprawdę nikt nie jest ani anonimowy ani bezpieczny. Jednak oprawcy zbyt często pozostają bezkarni. 
Sigurdardóttir bazuje na Islandii, pokazuje jak bezradny wobec zła i przemocy jest tamtejszy system edukacji. Jednak nie czarujmy się, takie rzeczy, w mniejszym lub większym nasileniu, mają miejsce na całym świecie. Smutne ale prawdziwe.
Ta książka ma same plusy, świetnie nakreślonych bohaterów, genialnie zarysowane tło społeczne, mistrzowsko ukazane społeczeństwo Islandii i doskonale prowadzone, porządne śledztwo. Wszystko to zaprezentowano w niezwykle działającej na wyobraźnie zimowej scenerii Reykjaviku. Do tego dochodzi spektakularny finał, który, tego jestem pewna, zaskoczy i zadowoli każdego.
Gorąco zachęcam do lektury. Porządnie napisana, potrzebna, mocna w swojej wymowie książka.
 

poniedziałek, 20 lipca 2020

Zwyczajny szpieg. Powrót - Filip Hagenbeck

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 2/6
Filip Hagenbeck to były szpieg, zwyczajny szpieg, jak sam siebie nazywa. Na przestrzeni lat brał udział w wielu zagranicznych misjach.
Powrót to 2. tom jego wspomnień. 
Zdecydowanie książka mnie zawiodła.
Akcja rozgrywa się w Polsce, na początku lat 90. i ustrojowych przemian, kiedy autor i bohater w jednym staje się bezrobotny. Musi znaleźć sobie nowe zajęcie.  
Treścią są głównie opowieści o polskiej rzeczywistości początku przemian i o tym, co staje się jego udziałem po powrocie do kraju. Czyta się to kiepsko, autor to co prawda niezły gawędziarz. Jednak to zdecydowanie za mało, żeby sensownie zapełnić kilkaset stron. Trzeba mieć jeszcze co opowiedzieć. Zdecydowanie jest to jedna z tych książek, o których po zakończeniu lektury szybko zapomnicie. Ot kolejne kiepskie czytadło.
Książka jest strasznie nierówna. Fragmenty ciekawsze (nieliczne) przeplatają się z nudnymi niczym przysłowiowe flaki z olejem. Przy czym tych ostatnich jest zdecydowanie więcej. Wszyscy wiemy, iż świat szpiegów, działalność służb specjalnych są ściśle tajne. I ja to rozumiem. Autor nie może zdradzić zbyt wielu sekretów. Jednak liczyłam choćby na niewielką porcję informacji o akcjach, działalności, niebezpieczeństwach, czyli tym wszystkim, co dot. szpiegów, a co ciekawi nas ludzi spoza branży. 
Niestety, Hagenbeck mnie zawiódł. Owszem wspomina o swojej firmie, o swoich przeżyciach, o tym co się nagle dzieje, gdy z powrotem wzywa go firma, jednak robi to wg. mnie tak lakonicznie, iż więcej trzeba się domyślać niż można przeczytać w książce. 
Autor snuje swoje opowieści, najpierw o przemycie pomarańczy, działalności w raczkującym w Polsce kapitaliźmie, póżniej o powrocie do firmy i pracy szpiega, ale brak w tym ikry, kleju, szczegółów, czegoś, co przyciągnęłoby czytelnika na dłużej.Książkę da się czytać, ale tylko przez pierwsze powiedzmy 100 stron. Póżniej gawędziarskie opowieści, często nudne i ciągnące się, stają się po prostu mało strawne. Ile można?! Szkoda zdecydowanie czasu na pełne wodolejstwa opowieści emerytowanego szpiega. 
Kilka miesięcy temu został wydany 1. tom serii, Zwyczajny szpieg. Wspomnienia. Muszę przyznać, iż ta książka jest o wiele lepsza od Powrotu i mogę ją wam szczerze polecić. Może Wspomnienia nie są jakimś arcydziełem literackim, ale czyta się je bez żalu, że straciło się cenny czas. 
Powrotu nie polecam. Moim zdaniem strata czasu.

piątek, 17 lipca 2020

Prince Polonia - Max Cegielski

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Maxa Cegielskiego znam z programu Księgarnia, ale nie tylko. 
To znany lubiany dziennikarz, pisarz, prezenter radiowy i telewizyjny, animator kultury, podróżnik. W sumie - człowiek orkiestra, erudyta, z poczuciem humoru, inteligentny. To człowiek, którego lubię słuchać, z którym chętnie bym porozmawiała i którego (tego byłam pewna) książka będzie arcyciekawa i dobrze napisana. I nie zawiodłam się. 
Akcja książki rozgrywa się w drugiej połowie lat 80. Autor w mistrzowski sposób oddaje klimat tamtych lat i opowiada niesamowita i ciekawą historię polskich przemytników, którzy dorabiali się fortun, szmuglując chodliwe w owym czasie towar. 
Głównych bohaterów mamy dwóch, Radka i Janka. W każdym z  nich znajdziemy autentyczne elementy życiorysu, poczynań, przygód i średnio chwalebnych dokonań autentycznych szmuglerów.  
Bohaterowie rozpoczynają swoją przemytniczą od przywożenia drobnicy, suszarek do włosów, kryształów i drobnej elektroniki. Taki sposób zarabiania na życie bardzo przypada im do gustu. Szybko posuwają się dalej. Cegielski pod pozorem perypetii dwóch przemytników prezentuje jak powstawały ówczesne fortuny, jak działał PRL, jak działał nielegalny rynek w Azji i wiele innych rzeczy.
Fabuła prezentuje autentyczną opowieść o zapomnianych często początkach polskiej transformacji; o ludziach działających zarówno w szarej strefie, jak i w polskiej dyplomacji w Azji, o powstających fortunach.
Ale Prince Polonia to nie tylko książka o PRLu i przestępstwach. To także bardzo dobra opowieść o tęsknocie, przyjaźni, odwadze, determinacji, pierwszej i niezwykle mocnej miłości, czyli wszystkim, co ponadczasowe, co dotyczy większości ludzi.
Z jednej strony to dobra powieść, z drugiej strony także dobrze napisane coś na kształt reportażu. 
Książka jest napisana w pierwszej osobie, z perspektywy dwóch głównych bohaterów. Wyszło jej to na dobre. Dzięki temu można lepiej wczuć się w całą historię, w atmosferę opowieści, ale także odnosić wrażenie uczestniczenia w wydarzeniach.
Najmocniejsza strona książki to genialne wprost oddanie klimatu lat 80. Czytając wiele kwestii mi się przypominało, pamiętałam zachowania, przedmioty, nieomal czułam zapachy, smaki. Trochę udałam się na wędrówkę szlakiem wspomnień, choć jestem młodsza od bohaterów książki.
Niewątpliwie warto po Prince Polonię sięgnąć, warto przeczytać. Dla wielu, jak dla mnie, to będzie podróż w czasie. Dla osób młodszych, obecnie np 20 latków zadziwiający opis krainy bez komputera, smartphone'a, otwartych granic. 
Polecam. Warto przeczytać.

środa, 15 lipca 2020

Filip i hydra - Patryk Fijałkowski

Wydawnictwo Poradnia K, Moja ocena 5-/6
Tytuł zapowiada jakąś bajkę, może tajemnicza opowieść.
Niestety, ale ta książka nie jest ani jednym ani drugim. 
Piszę niestety ponieważ to niezwykle bolesna, trudna i na długo zapadająca w pamięć opowieść o traumatycznym, mega toksycznym dzieciństwie, nieprzepracowanych na terapii cierpieniach i skutkach, jakie to niesie ze sobą, tym czym taka trauma będzie w życiu dorosłym. 
Bardzo ciekawa jest konstrukcja książki. Bohatera tej historii, Filipa poznajemy z perspektywy dwóch przeplatających się linii czasowych – dziecka oraz osoby dorosłej. 
Będąc dzieckiem Filip żył w piekle toksycznej rodziny. 
Jako dorosły, Filip wcale nie ma lepiej. Nadal żyje w piekle, tylko jeszcze większym, nie zdając sobie jednocześnie sprawy z tego, jak trauma niszczy wszystko, wszystko wywraca do góry nogami, nie daje normalnie żyć, oddychać, czuć.
Filip, jako dorosły człowiek próbuje ułożyć sobie życie, nieświadomie powielając mechanizmy, które pomogły mu przetrwać dzieciństwo. Mężczyzna próbuje odciąć się od swoich emocji, zapomnieć o dzieciństwie, żyć. Na moment Filip osiąga złudny spokój, tak zewnętrzny, bo pod powierzchnią Filip jest kłębowiskiem strachu, nerwów, traum. Jednak nawet ten pozorny spokój bury jedna wiadomość, wiadomość od kata z przeszłości. 
Napisałam, iż historię Filipa poznajemy na dwóch płaszczyznach czasowych. 
Filip obecny, dorosły przeraża. Jednak jeszcze bardziej porusza, aż boli Filip-dziecko. Retrospekcje wręcz zadają fizyczny ból.
Czy Filip będzie w stanie stawić czoła przeszłości i teraźniejszości równocześnie? czy będzie mógł stanąć na wprost kata z dzieciństwa? Czy dojdzie do ładu sam ze sobą? Czy będzie potrafił normalnie żyć? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w tej niezwykłej książce.
Filip i hydra to potrzebna, mocna, dobrze napisana i z pewnością bardzo poruszająca opowieść. Fijałkowski porusza temat, który dotyka wielu z nas bądź naszych bliskich. Często nie zdajemy sobie sprawy, że za pozornym spokojem kolegi, koleżanki, sąsiadki kryje się coś więcej.
Tak, jak napisałam, historia dot. małego Filipa porusza i to bardzo. Porusza także opowieść o dorosłym męźczyźnie. Jednak jest jedno ale. Autor dorosłego Filipa potraktował moim zdaniem zbyt lakonicznie Można było przy tej postaci jeszcze trochę pogrzebać, popracować nad jego uczuciami, reakcjami, bardziej to wszystko dopracować. W kilku miejscach wyszło zbyt słabo, nawet odrobinę infantylnie.
Nie mniej to warta przeczytania, zapadająca w pamięć, potrzebna, trudna książka. Zachęcam do lektury.