środa, 31 maja 2017

Dzieci cesarza - Claire Messud

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Zaskakująco dobra powieść, choć nie ukrywam, trochę różna od tego, czego się spodziewałam.
Bohaterami jest troje trzydziestolatków i jeden dwudziestokilkulatek oraz kilka osób ok. 50-ki, całkowicie niespełnionych zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Ich życie poznajemy i śledzimy w okresie od kilku miesięcy do kilku dni po 11 września 2001 roku. Ten dzień, jak sami pamiętamy, zmienia wszystko. Dla naszych bohaterów jest swoistym katalizatorem, a dla jednego z nich początkiem nowego życia, jakże odmiennego od tego przed 11 września.
A bohaterów w książce dostatek i wielka różnorodność....
Mamy cudownego, sympatycznego sfochowanego i wiecznie czegoś szukającego gaya, który jednym uczynkiem diametralnie zmienia swoje i tak niezbyt wesołe życie.
Dwie trzydziestolatki, jedna spełniona w pracy, niespełniona w życiu prywatnym, drugą niespełniona na żadnej z tych płaszczyzn. Podobno najlepsze przyjaciółki...podobno.
Małżeństwo po 50-tce, oboje zaabsorbowani tym co robią, odrobinę egoistyczni, nie dostrzegający tego,co dzieje się koło nich.

Dodatkiem jest na oko 50-letni Australijczyk, którego przybycie do Nowego Jorku wiele zmienia.
Na koniec mamy kuriozalnego dwudziestokilkulatka, niezaradnego, uważającego, iż jest zdany na sukces, a życie go nie docenia. jego pojawienie się w nowojorskiej rodzinie zmienia wszystko.
Ich życie pędzi podobnie jak cały Nowy Jork. Dokąd ten pęd ich zaprowadzi? Tego dowiecie się z lektury tej bardzo dobrze napisanej, szczerej, sarkastycznej i zmuszającej do chwili refleksji książki.
W wielu momentach fabula zwalnia, jest powolna ponieważ autorka sporo miejsca poświęca drobiazgowej analizie i charakterystyce każdej z postaci. Dla mnie to jednak była zaleta, tym bardziej, iż Messud używa doskonałego, kpiącego, dosadnego, opisowego języka. Czytać jej charakterystyki bohaterów to prawdziwa przyjemność.
Na plus należy poczytać umiejętność autorki przejścia od ironicznej, odrobinę prześmiewczej charakterystyki mieszkańców Wielkiego Jabłka do kwestii ponadczasowych.
Gorąco polecam, choć nie ukrywam, nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Jednak warto jej dać szansę sprawdzić czy to dla was pisała Claire Messud. Dla mnie z pewnością tak.

Cesarstwo to ty - Javier Moro

Wydawnictwo Noir sur Blanc, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Bohaterem niniejszej książki, która jest zbeletryzowaną biografią jest pierwszy cesarz Brazylii Piotr I (1798-1834).
Gdy go poznajemy na kartach książki ma zaledwie 18 lat. Akcja powieści toczy się przez kolejne 30 lat.
Śledzimy życie bohatera, jego zawirowania, to do czego jest zmuszany (jak małżeństwo z rozsądku), jak i to co nim rządzi (czyli
bujne życie uczuciowe, liczne romanse, wręcz seksoholizm i nieokiełznana energia, a do tego niejednoznaczny charakter, rozchwianie emocjonalne, uleganie wpływom).
Ciekawym jest ukazanie, jak władca musiał dostosowywać swoje zapędy do realiów, jak lawirować pomiędzy tym co można, a tym co trzeba. Całość to zręcznie utkany miks z faktów, historii kraju, socjologii oraz obyczajowości Brazylii. Niesamowitych wrażeń w trakcie lektury dodaje unoszący się nad wszystkimi kartkami klimat Brazylii, Południowej Ameryki, dla nas egzotyki, gorącego temperamentu, niezwykłego kraju.
Plusem są licznie wplatane anegdoty oraz ciekawostki np. o tym jak to się ma z brazylijska kawą, karnawałem w Rio i sambą, czyli tym, z czym Brazylia nam się kojarzy.
Niewątpliwym atutem jest fakt, iż w książce występuje wiele prawdziwych postaci pomiędzy które Moro zręcznie wplata osoby fikcyjne.
Smaku dodają też liczne wtręty w postaci fragmentów listów, od Piotra i do Piotra, które pisane były przez nieomal całe jego życie. Są one fascynujące i świetnie oddają mentalność i psychikę władcy oraz ich przemiany do jakich dochodziło na kolejnych etapach życia i historii.
Javier Moro potwierdził, iż jest nie tylko wielkim znawcą Brazylii, ale także jej pasjonatem.
Książkę czyta się z ogromną przyjemnością i w mgnieniu oka. Opowieść fascynuje, wciąga, wręcz porywa. 

Cenna jest bogata bibliografia. Polecam. Świetna, dopracowana i napisana z pasją książka.

poniedziałek, 29 maja 2017

300 lat milczenia: W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan - John Dougill

Wydawnictwo Agora, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

300 lat milczenia to dobrze napisane połączenie reportażu historycznego z esejem i szczypta powieści.
Całość czyta się dobrze, choć nie ukrywam, dla mnie osoby wiedzącej o historii i kulturze Japonii tyle co przeciętny człowiek, czyli praktycznie nic, była to trudna lektura. Ale tylko na początku. Autor sprawnie i szybko wdraża czytającego w kontekst historyczno-sytuacyjno-kulturowy i sprawia, iż cała lektura już po kilkunastu stronach sprawia tylko przyjemność.
Opowieść rozpoczyna się pod koniec XVI wieku, a konkretnie w roku 1594. W tym roku do Japonii droga morską przybyli pierwsi europejscy (pochodzący z Portugalii) misjonarze. Akcja toczy się przez kolejne wieki. W zasadzie trudno podać datę, która jest końcem fabuły, a co za tym idzie także szerzenia chrześcijaństwa na japońskich ziemiach.
Osią opowieści są przede wszystkim problemy z jakimi spotkali się chrześcijańscy misjonarze, ich kontakty z japońską ludnością, trudności jakie napotkali w trakcie chrystianizacji kraju, walka a o to co wyznawali i co chcieli zrobić oraz to jak wielki wpływ na całość wydarzeń miały różnice mentalne, kulturowe pomiędzy Europejczykami, a Japończykami.
Dougill przez wiele lat wędrował po Japonii, docierał do różnych źródeł, miejsc szerzenia chrześcijaństwa, miejsc kaźni zarówno misjonarzy jak i tych, których udało im się nawrócić, poznał także dzisiejszych japońskich chrześcijan. Z tego wszystkiego,z pozyskanego materiału powstała bardzo ciekawa książka.
Ciekawym i niezwykle istotnym jest to, iż autor opowiada całą historię niezwykle drobiazgowo od jej rozpoczęcia, poprzez wszystkie etapy aż do nieomal współczesności. Takie objaśnianie krok po kroku będzie ciekawe dla osób, podobnie jak ja będących laikami w tej dziedzinie.
Polecam lekturę książki przed obejrzeniem super holywoodzkiej projekcji
Martina Scorsese. Taka lektura będąca wprowadzeniem w problem zdecydowanie sprawi, iż film obejrzy się z większym zrozumieniem i zaangażowaniem.
Polecam.

sobota, 27 maja 2017

Nocne czuwanie - Sarah Moss

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Rozpoczynając lekturę nie wiedziałam czego się spodziewać.
Bez wątpienia do książki przyciąga przepiękna, odrobinę magiczna i jak się okazało - idealnie wpisująca się w treść okładka.
Miejscem akcji jest fikcyjna szkocka wyspa Colsay. Należy ona do jednej rodziny, jak się okaże bardzo dziwnej rodziny. Głowy rodziny zajmują się pracą naukową i turystyką. Obie te działalności mają się uzupełniać i przynieść im spory dochód.
Nie chcę wam zdradzać dokładnie fabuły, ale gwarantuję, że pod pozorem normalnej rodziny, takiej jakich wiele, kryje się coś niezwykłego, niebanalnego.Z każdą kolejną stroną, z każdym rozdziałem poznajemy niezwykłość członków klanu Cassinghamow ich mniejsze i większe tajemnice, przysłowiowe trupy schowane w ścianie. Poznajemy także mroczną tajemnicę wyspy. Umieszczenie akcji na wyspie owianej wiatrami, otoczonej przez potężne fale, ryk morza, ponurą aurę sprawia, iż książka od początku ma niezwykły, lekko dołujący choć także wzbudzający ciekawość klimat.
Dodatkowego smaczku dodają wplecione w fabułę listy XIX-wiecznej
pielęgniarki, która arcyciekawie opowiada swoją niezwykłą opowieść. Co te dwie historie mają ze sobą wspólnego? Jak się okaże bardzo dużo.
Nocne czuwanie to jak się na początku lektury sądzi - banalna powieść. Szybko jednak okazuje się, iż to mylny osąd. Jest to bowiem niezwykła, dostarczająca wielu emocji, zmuszająca do myślenia opowieść, którą zapamięta się na długo.
Gdybym miała jednym zdaniem określić treść Nocnego czuwania, napisałabym, iż to ponadczasowa książka o roli kobiety w społeczeństwie. Polecam.

 

piątek, 26 maja 2017

Vege kociołkowanie - Ewa Hangel

Wydawnictwo Studio Emka, Moja ocena 5/6
Vege kociołkowanie Ewy Hangel, której tytuł jest idealnie zgodny z treścią.
Książka, jak pisze autorka, powstała z pasji gotowania w plenerze. Jednak przepisy w niej zawarte są diametralnie odmienne od tradycyjnych szaszłyków czy karkówki z grilla.
Sednem książki są przepisy wegetariańskie przyrządzane w kociołku nad ogniskiem.
Nie ukrywam, kociołka ani ogniska nie mam, ale dania wegetariańskie uwielbiam. Postanowiłam pójść na kompromis i przyrządzić wybrana potrawę w garnku...wiem może świętokradztwo, ale efekt był bardzo dobrym,a potrawa super smaczna i z pewnością wejdzie na stałe do naszego menu.
Przyrządziłam Paprykas krumpli w wersji vege. Polecam :). Pycha. Za kilka dni będziemy całą rodziną wypróbowywać kolejny przepis. W planach na najbliższe dni mamy: czerwoną fasolkę w sosie chilli i bataty na słodko-ostro. Brzmi smakowicie.
Póżniej wypróbujemy potrawy z kaszami w roli głównej. Zajmują one sporo miejsca w książce, a kasze są często niedoceniane choć bardzo zdrowe. Ciekawie brzmią przepisy na : kaszotto z gruszką, grzybami i rukolą czy  chilli, ananasem i orzechami.

Sporo miejsca autorka poświęca także potrawom z makaronami. Przepisy, które wpadły mi w oko to przepisy z warzywami, owocami, orzechami, z fetą, z mleczkiem kokosowym, makaron sojowy z suszonymi pomidorami i oliwkami.
Poza tym kuszą wszelakie strączkowe, które całą rodzina uwielbiamy. Np. cieciorka ze szpinakiem i serem feta, chłopska oszukana zupa z soczewicą i wiele innych.  
14 przepisów jest przeznaczonych dla cukrzyków.
Książka pełna jest aromatycznych, prostych i niedrogich (co uważam za ważne) przepisów. Jestem przekonana, iż każdy czytelnik znajdzie dla siebie co najmniej kilka receptur.
Przepisy są ciekawe, sporo w nich innowacji, przypraw, a także prostych, ogólnodostępnych składników. Co ważne, żadna z potraw nie wymaga drobnego siekania, równego krojenia, ani aptekarskiego odmierzania składników. :)

Trochę brakuje mi kolorowych zdjęć przedstawiających potrawy, ale i tak uważam książkę za bardzo udaną i gorąco ją polecam. 




 

czwartek, 25 maja 2017

Konkurs - rozdawajka :)



Mam do oddania 2 egzemplarze świetnej książki - Czas burzy - Adriana Grzegorzewskego moja recenzja tutaj (klik). 

Zapraszam chętnych do wpisywania się w komentarzach w tym poście.
Nie daję żadnych zadań, pytań etc. Wygrywają 2 osoby (będzie losowanie), spośród tych, które się tu wpiszą, obserwują mój blog i w tym roku dodały przynajmniej 1 komentarz :)
Do każdej książki zostanie dodana druga książka - niespodzianka.
Konkurs trwa do 01 czerwca 2017r. do godz. 23.59.
Wyniki 02 lub 03 czerwca.
Wysyłka książki na terenie Polski listem poleconym w ciągu 14 dni od otrzymania od zwycięzców adresu.  

Miłej zabawy :)

 

wtorek, 23 maja 2017

Inwazja - Wojtek Miłoszewski

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Bardzo dobra książka. Ale nie powinno mnie to dziwić. Wojtek jest autorem scenariuszy do dwóch świetnych seriali: Watahy i Prokuratora. Mocne, dopracowane w każdym calu, niejednoznaczne, trzymające w napięciu i bardzo realne. Taka sama jest i ta książka.
Widać to u Miłoszewskich rodzinne. Wojtek jest bowiem młodszym bratem Zygmunta, doskonałego autora kryminałów.
Akcja Inwazji jest realna, zatrważająco ociera się o prawdziwość, rozgrywa się tu, teraz, bez mała obok nas.
Mamy Angelę Merkel, Władymira Putina, Donalda Trumpa, prezydenta naszego kraju bojącego się prezesa, fikającego ministra obrony narodowej i wiele innych postaci będących zgoła odbiciem lustrzanym najważniejszych osób w Polsce i na świecie. Gro z nich wymienionych jest wprost z imienia i nazwiska.
Do tego tabuny uchodźców, w zastraszającym tempie szerzący się dramat i Polska w autentycznej ruinie.
W trakcie lektury obawiałem się, iż jeszcze moment i nie będzie co i kogo podnosić ze słynnych kolan, nawet w formie hasła i pokrzykiwania z drabinki. 

Nie ukrywam, Miłoszewski nie kryje swoich poglądów politycznych i w trakcie lektury mamy wrażenie, iż książka powstała jako swoisty mini paszkwil polityczny. To takie literackie Ucho prezesa, gorzkie Ucho... Oj dostanie się Wojtkowi od jedynych i słusznych obywateli. :)
Do tego dochodzi jeden z najczarniejszych dla nas scenariuszy, wojna z Rosją. A to dopiero początek. Dodatkiem są liczne wątki poboczne, które tworzą iście wybuchową mieszankę. Śledzimy losy zarówno naszych żołnierzy, jak i rosyjską agresję na Polskę, której nie jesteśmy się w stanie przeciwstawić, oraz nieudolność naszego rządu i różnorodne losy zwykłych ludzi, takich, jak ja czy każdy z was.
Czyta się doskonale, szybko, mając w podświadomości bardzo gorzkie deja vu.
Ta książka to kronika, lustro naszej rzeczywistości i mocny (chciałoby się napisać- cholernie mocny) political fiction, ale w wielu miejscach i nie fiction, ot misz masz jednego z drugim. Przy tym istnieje obawa, iż to co fiction za moment stanie się reality.
Gorąco polecam. A bracia Miłoszewscy niech się wezmą do roboty, czekam na kolejną książkę i film, jednego i drugiego autora.

 

poniedziałek, 22 maja 2017

[*] R.I.P.


Artysta mojego dzieciństwa i młodości, wspaniały głos, wielki talent i wyjątkowo ciepły, mądry człowiek. Wielka strata :(

Arcydzieło, czyli.... Dwie niedźwiedzice - Meir Shalev

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Bardzo lubię i cenię izraelską literaturę. Ma w sobie coś specyficznego, podobnie jak i sam Izrael.
Dwie niedźwiedzice to kolejna książka Meira Shaleva, którą miałam okazję przeczytać i kolejny raz jestem zachwycona.
Odrobinę zagadkowy i niejasny tytuł powieści nawiązuje w kilku miejscach do Biblii.
Chodzi m.in. o zamieszczoną w Starym Testamencie historię proroka, który rzucił klątwę na wyśmiewające go dzieci. W jej efekcie dzieci zostały rozszarpane przez tytułową niedźwiedzicę. Dwie niedźwiedzice to także gwiazdozbiór, pustyni, Abrahama i jego syna. Jak to się ma do treści książki? To już tajemnica, którą odkryjecie w trakcie lektury tej niezwykłej książki.
Główną bohaterką jest Ruta Tawori, nauczycielka Biblii. Książka ma specyficzną konstrukcję i jest jakby wywiadem rzeka z bohaterką, a jednocześnie wszystko układa się w pasjonującą opowieść, którą snuje właśnie Ruta. Opowiada ona trzypokoleniową historię swojej rodziny, której nigdy na przestrzeni lat nie szczędzono bólu i cierpienia. Ruta np. opłakuje zmarłego synka. Czy jakakolwiek matka potrafi sobie wyobrazić większy ból, większą stratę?!
Jest to jakby saga, ale nie do końca. To opowieść na równi o jednej bohaterce, jej najbliższych, jak i wielu pokoleniach im podobnych. Spora ilość wydarzeń, rozterek, zachowań, spojrzeń na wiele spraw jest ponadczasowa i znajdzie zastosowanie w większości epok. Całość opowiedziana różnorodnym językiem, z jednej strony prostym i ckliwym, z drugiej brutalnym, przepełnionym emocjami.
Dodatkiem, który sprawia, iż jest to jeszcze bardziej pasjonująca lektura, są wspaniałe opisy przyrody. Od razu rzuca się w oczy, iż autor szanuje naturę i poprzez tę książkę niejako oddaje jej hołd. Wiem, brzmi to może trochę patetycznie, ale tak właśnie czuję.
Z pewnością to bardzo mądra, ponadczasowa i zmuszająca do myślenia historia, której wydźwięk może znaleźć przełożenie na różne życiowe sytuacje.
Z książki przemawia (jak to w izraelskich pozycjach) swoiste rozżalenie, ale i pewność, że coś zostało bohaterom i ich narodowi odebrane, że wszystko jest nie tak, a jednocześnie zgodnie z planem pochodzącym z góry, od Stwórcy. Trudne do pogodzenia i zrozumienia wiem. Trzeba po prostu przeczytać. Ten żal za czymś co nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć, dotyczy na równi całego narodu żydowskiego, jak i pojedynczych bohaterów.
Najlepsze jest jednak zakończenie. Daje intelektualnie popalić i na bardzo długo pozostaje w pamięci.
Książka ma same plusy, ale tym co najbardziej mnie urzekło (jeżeli w ogóle w kontekście prozy Shaleva coś urzeka bardziej) jest sylwetka Ruty. Kobieta jest niesamowita. Tyle wycierpiała, a przy tym nie poddaje się, nie idzie tylko z prądem, nie zdaje się na to co zgotował jej los. Ruta walczy całą sobą, choć wiele razy miała ochotę zaszyć się w przytulnym miejscu i wyć z rozpaczy. Przy tym jest to kobieta inteligentna w pełni oddająca się swojej roli w moszawie. Dodatkowo ciąży na niej brzemię przechowywania tajemnicy, która zaważa na wszystkim. A jakby tego było mało, za Rutą ciągnie się śmierć. 

Nic więcej nie zdradzę. Napiszę tylko jeszcze, że na równi podziwiałam tę bohaterkę, współczułam jej, jak i miałam ochotę nią porządnie potrząsnąć. Wielką sztuką jest stworzyć tak niejednoznaczną postać.
Dwie niedźwiedzice to niezwykła, niebanalna, skomplikowana choć piękna i warta zadania sobie wysiłku powieść. Czytelnik który zdecyduje się na lekturę musi zdać sobie sprawę, iż będzie to spotkanie z prozą całkowicie odmienna od dotychczas znanej. W treści buzują najrozmaitsze uczucia, od miłości poprzez smutek i radość do namiętności i nienawiści, a nawet okrutnej chęci zemsty. Opowieść przepełniona jest żalem, ale i realnym spojrzeniem na świat i to co wynika z naszego życia, to co jesteśmy w stanie zmienić.
Książka angażuje czytelniku już od pierwszej strony. Gorąco polecam.


piątek, 19 maja 2017

Stosik...

Stosik przybył do mnie wczoraj :)
Tak się prezentuje w całości.... 
 A tak z podziałem na...kolumny:)

Egzemplarze recenzenckie od wydawnictw:




Egzemplarze od Księgarni Internetowej Platon24.pl 
Po kliknięciu na tytuł książki, przeniesiecie się do księgarni...
Nowy Jork...
Autorka pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu „New Yorkera”, po trosze hipisie, a po trosze chasydzie; opowiada o wielkich transakcjach finansowych i najdroższych sukienkach, których prototypy powstają w kuchenkach mikrofalowych. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Efektem jest książka, która zaprasza do wędrówki po tym fascynującym, mitycznym i wciąż nieznanym mieście. 
Za jeden wiersz cztery lata w chińskim więzieniu  
W lipcu 1989 roku, kiedy o czerwcowych wydarzeniach na placu Tiananmen dowiedział się już świat, Liao Yiwu, młody poeta wiodący dotąd beztroskie życie wagabundy, postanowił przemówić. Za publiczne wygłoszenie swego poematu Masakra został wtrącony do więzienia. Liao Yiwu spędził w zamknięciu cztery lata. Za jeden wiersz to wstrząsająca relacja z tego okresu: opis mało znanych realiów chińskiego więzienia, przemocy stosowanej przez strażników i współwięźniów, tortur, a także wszechogarniającej monotonii codziennego życia. Jednak nawet za więziennym murem pisarz potrafił znaleźć człowieczeństwo. 
Polacos
W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym. Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
Wyścig o Paryż
Niezwykła, oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o kobietach, które miały odwagę złamać obowiązujące reguły i stanąć na wojennym froncie. 
W cieniu Europy
to połączenie reportażu, rozważań o historii i dziennika z podróży po Rumunii, kraju położonym na granicy Europy, którego mieszkańcy posługują się językiem wskazującym na tęsknotę za łacińskim Zachodem. Autor obserwuje Rumunię dziś, ale nieustannie odwołuje się do przeszłości, bez której niczego tam zrozumieć się nie da.
W trzewiach świata
Eve Ensler poświęciła całe życie kobiecemu ciału: w jaki sposób o nim mówić, jak je chronić i doceniać. Sama jednak nigdy nie wsłuchiwała się we własny organizm, zraniony nadużyciami seksualnymi ojca. Dopiero praca w Kongo, gdzie Ensler spotkała kobiety, które doświadczyły okrucieństwa gwałtu i przemocy, zmienia jej spojrzenie. To doświadczenie oraz wyniszczająca choroba zmusiły ją, by na nowo przyjrzała się swojemu ciału: poddawanemu badaniom, ciętemu, kłutemu, wyczerpanemu. Ta książka to poruszający zapis walki z chorobą i zarazem metafora krzywd, jakie wyrządzamy naszej planecie.
Prom
czyli Mróz w skandynawskim wydaniu, tom 3.
Dzikusy
Poznaj powieść, na punkcie której oszalała cała Francja
Ironiczna i nieprzewidywalna mieszanka thrillera politycznego i rodzinnej sagi, która wciąga jak najlepszy serial
Po raz pierwszy w historii prezydentem Francji może zostać imigrant z Algierii. Tymczasem w podparyskim Saint-Etienne gwarną, algierską rodzinę Nerrouche trawi gorączka ślubnych przygotowań. Tylko młodego Krima, świadka pana młodego, dręczy rosnący niepokój. Nim miną 24 godziny, losy szalonego rodu i politycznej nadziei kraju skrzyżują się z wielkim hukiem.

Znaleźć, naprawić, wykończyć
Znakomita powieść szpiegowska, od której nie można się oderwać!

Rok po ujawnieniu istnienia tajnych więzień CIA w Polsce Ewa Górska, obecnie porucznik w stanie spoczynku, znów wikła się w niebezpieczną rozgrywkę. Na prośbę amerykańskiego dziennikarza próbuje dotrzeć do „taśm prawdy”, zawierających dowody na torturowanie podejrzanych o terroryzm przez agentów CIA. Tymczasem w Madrycie dochodzi do ataku na stację metra, a Górska i Kolski otrzymują informację o planowanych zamachach terrorystycznych w Londynie i… Warszawie.
Znakomita powieść cenionego włoskiego autora. Dlaczego spełniony mąż i ojciec decyduje się zdjąć z palca obrączkę, zmienić miejsce zamieszkania i obojętnie patrzeć, jak jego przeszłość powoli rozpada się na kawałki? 
„Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie” – pisze Martin Pollack, powracając do dręczących go tematów: wypierania pamięci o zbrodni w imię ochrony społeczeństwa, amputowanych traum, dziedziczenia winy, niewidocznego szlaku grobów, którymi naznaczona jest cała Europa Wschodnia. Zwraca też uwagę na historię uchodźctwa w naszej części świata i – co za tym idzie – na długą tradycję różnorodności etnicznej. Obnaża narracje, za pomocą których politycy chcą odgrodzić się dziś od uchodźców, a jednocześnie ujednolicić pamięć i zakłamać historię. Tymczasem ślady wielonarodowego bogactwa przebijają z każdej podróży autora i z kilku tysięcy starych fotografii.  
Kupione na wyprzedaży...ceny od 4,90 zł do 19,00zł. Książki z Wydawnictwa Literackiego to tzw. egz. po przejściach, ale doprawdy największą skazą Rotha (ta pomarańczowa) jest zagięty 1 (jeden) róg i to wszystko, Głód ma z kolei niewielką rysę na okładce.
Eco za 7,90 zł. egz. aż wołał...kup mnie :) a tych tytułów nam brakowało do kolekcji. Ich "wada" pomarańczowa kreska na okładce, kreska długości z 2-3 cm. 
Z kolei w książce Tokarczuk nie widzę żadnej rysy, kreski, nic, żadnej wady. No cóż...kosztowała 5,90zł. ale to chyba zaleta :)



 
 


wtorek, 16 maja 2017

Nie przysyłajcie kwiatów - Martin Solares

Wydawnictwo WAB, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Nie przysyłajcie kwiatów to druga powieść Martina Solaresa i po raz drugi poznajemy wyjątkowo mroczny obraz Meksyku. Porwania i zabójstwa, o których słyszymy co i rusz w tv są na porządku dziennym. Do tego dochodzi korupcja w najwyższych władzach, nieposzanowanie nikogo i niczego, kradzieże, defraudacje oraz rządy mafii.
Synonimem całkowitego bezprawia w Meksyku (kraju kojarzonym z plażami i tequilą) jest miasto Ciudad Juárez. To tam, jeszcze kilka miesięcy temu mordowano dziesięć osób dziennie, porywano co najmniej 2-3 każdego dnia i to tam było zagłębie kradziony w obu Amerykach aut.
Solares w swojej książce udowadnia, iż nie tylko Ciudad Juarez jest meksykańską ostoją bezprawia. Akcja książki rozgrywa się położonym nad Zatoką Meksykańską stanie Tamaulipas. Piękne krajobrazy, wspaniałe plaże, kolory to tylko ułuda, za którą kryje się...no właśnie co? A tego dowiecie się z lektury tej niesamowitej książki.
W tym jakże rzeczywistym kryminale mamy wszystko czego trzeba, żeby lektura usatysfakcjonowała najbardziej nawet wymagającego czytelnika. Jest porwanie córki
lokalnego biznesmena, skorumpowanie tych, którzy z racji pełnionych funkcji powinni pomagać ludności, jest wszechobecne zło, walka karteli. Jest także on, ostatni sprawiedliwy, niczym z klasycznych westernów, były policjant Carlos Trevina, na którego polują...koledzy po fachu, kiedyś mu bliscy, a teraz...
Do tego wszystkiego dochodzi kompania byłych wojskowych, którzy będąc na emeryturze przemianowali się na grupę najemników i płatnych zabójców w jednym. Oni z kolei pomagają jeszcze gorszym od siebie, którzy pragną przejąć władzę w mieście.
A to dopiero początek. Trzeba przyznać Solaresowi, że pisze doskonale, obrazowo, plastycznie, umiejętnie podkręcając akcję. Strona po stronie poznajemy mroczne oblicze Meksyku, jakże różne od tego blichtru i beztroski, który biją z folderów agencji turystycznych. Miasto w którym toczy się akcja, to miejsce, tak zdeprawowane, tak niebezpieczne, nieludzkie, iż w ostatnim czasie opuściło je 3/4 mieszkańców. Po prostu uciekli.
I mimo, iż jest to miejsce fikcyjne, to nie ma najmniejszej wątpliwości, iż Solares utworzył je składając fragmenty prozy życia z całego Meksyku. Dołujący obraz kraju, który ma tyle atutów, żeby stać się wspaniałym miejscem do życia.
Książka wciąga już od pierwszej strony. Jednocześnie przykuwa okrucieństwem, złości na niemożność zrobienia porządku tam na miejscu. Autorowi udało się wszystko tak nakreślić,iż treść wywołuje wiele skrajnych emocji. To wielki atut.
Gorąco zachęcam do lektury. Dla mnie to świetna społeczno-obyczajowa powieść z wątkiem kryminalnym, powieść, która powinna być przestrogą, a jednocześnie bestsellerem


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24 (klik)  
https://platon24.pl/ksiazki/nie-przysylajcie-kwiatow-115186/






 

sobota, 13 maja 2017

Projekt Królowa - Dominka Rosik

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4-/6
8 zupełnie obcych sobie osób nagle budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Nic o sobie nie wiedzą, nie mają pojęcia gdzie i dlaczego się znajdują. Nie pamiętają niczego z poprzedniej nocy, dnia. Nie wiedzą czy mogą sobie nawzajem zaufać, czy też wręcz odwrotnie. Poddadzą się czy będą walczyć? Co się za tym kryje?
Narratorami są trzy (spośród 8 uwięzionych) osoby, każda z nich inna. Ciekawy zabieg.
Pomysł na fabułę choć wtórny (i w wielu filmach, książkach zdarty do bólu) niezły. Jednak minus zdecydowanie daję za wolne, bardzo wolne tempo akcji. Niestety, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. Dlatego lekturę zdecydowanie odradzam osobom lubiącym książki na zasadzie zabiligoiuciekł. 

Największym minusem jest spora przewidywalność. Niespodziewane zwroty akcji nie są najmocniejszą stroną tej lektury. Podobnie sytuacja ma się z zadaniami, jakie muszą wykonać bohaterowie.
Niby wszystko ok, sprawnie napisane, nieźle ukazane, ale przez całą lekturę wszystko wręcz krzyczało...to już było. Sam pomysł (jak napisałam wcześniej) w zasadzie jego zarys, szkielet to wtórnik. W sumie nie miałabym nic przeciwko jego wykorzystaniu. Wszak trudno jest wymyślić w literaturze coś bardzo nowatorskiego. Jednak autorka popełniła karygodny błąd wykorzystując motywy znane z innych książek,
filmów. Nie we wszystkich momentach, ale moim zdaniem w zbyt wielu, zbyt mało dodała własnych elementów. Całość z grubsza przypomina coś pozlepianego z elementów innej książki, gdzie pojedyncze luźne miejsca są zapełnione własnymi pomysłami.
To minusy. Książka ma jednak także plusy. Z jakiegoś powodu dałam jej ocenę 4-/6, a nie np. 2/6.
Do zalet z pewnością należy zaliczyć ciekawie nakreślone sylwetki postaci oraz krok po kroku, dosyć dokładne ukazanie zmian, jakie zachodzą w ich charakterze, w postrzeganiu świata, otoczenia, samych siebie. Postaci wraz z kolejnymi przeczytanymi rozdziałami zmieniają się i to bardzo. I to chyba największa zaleta Projektu Królowa. Mogę śmiało napisać, iż motyw psychologiczny (szeroko rozumiany) jest tym przewodnim w książce.
Ciekawe jest także powołanie do życia na kartach książki tak różnorodnej galerii postaci. Różnice ich charakterów dodają książce kolorytu. Mamy szeroki przekrój charakterów, od osób wycofanych, nieśmiałych, poprzez despotyczne, śmiałe, genialne, aż do... a tu nie zdradzę, zachęcam za to do lektury.
Projekt Królowa mimo kilku wad, to niezła lektura, której warto dać szansę. Z pewnością sięgnę po kolejny tom. Mam tylko żal do autorki o te wtórniki, wykorzystania pomysłów z innych książek, filmów. Dominika Rosik pisze nieźle, ciekawie i uważam, że stać ją na więcej. Mam nadzieję, że to udowodni w kolejnych książkach.
 

piątek, 12 maja 2017

Masa. O żołnierzach polskiej mafii

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Ocena 3/6
Recenzja mojego męża.

Kolejna pozycja z byłym pruszkowskim gangsterem Jarosławem Sokołowskim ksywka Masa w roli głównej. Seria powstała we współpracy gangstera z dziennikarzem i pisarzem Arturem Górskim.
Tym razem omawiana jest kwestia karków, zwykłych, szeregowych żołnierzy mafii, ludzi od czarnej roboty.
Są to głównie ochroniarze, ludzie odbierający to co zdaniem mafiozów im się należy, kierowcy, drobni przemytnicy, z reguły ludzie o podstawowym wykształceniu, niskim IQ i bez jakichkolwiek zasad moralnych. To o nich opowiada Masa, ale nie tylko on. 

Górski sporo miejsca w książce poświęca postaciom kolejnych żołnierzy, a także im samym oddaje głos.
Dodatkowo w tym tomie serii pojawia się rozmowa z psychoterapeutą, który wiele godzin przepracował z bandytami. Ciekawe jest jego spojrzenie na wiele kwestii.
Czyta się jak to Masę, raz lepiej, raz gorzej. Sporo w książce powtórzeń z poprzednich części. Ot lektura służąca zabiciu kilku godzin, gdy nie ma się nic lepszego ro zrobienia. Jednak nie ukrywam nie jest to literatura wysokich lotów. Można jak najbardziej przeczytać, dla odprężenia, dla relaksu. Nie oczekujmy jednak zbyt wiele. Nawet wspomniany przeze mnie relaks nie jest na wysokim poziomie.
Pomijając walory  literackie (albo ich brak) cała seria budzi we mnie od początku pewien niesmak. Oburza sam fakt, iż tak wielu żyje dostatnio zarabiając na krzywdzie, nieszczęściu innych. To jedna sprawa. Inna z kolei to fakt, wydawania wspomnień, zwierzeń gangstera, co jakby nie było jest formą może nie tyle gloryfikacji jego działalności, sposobu wcześniejszego życia, co pokazaniem, że można w ten sposób dostatnio, często spokojnie przez długie lata żyć.
Dodatkowo kwestie moralne, sam fakt w jaki sposób żyje teraz Masa..w luksusie, doskonałym klimacie, delektując się najlepszym jedzeniem, winem, cygarami. Bycie świadkiem koronnym opłaca się i nie ukrywajmy może być kuszące dla wielu młodych ludzi. Najpierw iść drogą przestępstwa, żyć dostatnio, póżniej zostać świadkiem koronnym i żyć w dostatku. W jakim celu harować od pierwszego do pierwszego?
Mocno żenujące w kontekście tego jak żyją miliony Polaków.
Poza tym dochodzi też kwestia wiarygodności opowieści Masy.
Czy warto czytać, sami zdecydujcie.

środa, 10 maja 2017

Zapowiedź...najbardziej oczekiwany kryminał roku!



Premiera: 14.06.2017

Czy gdybyś mógł wejść drugi raz do tej samej rzeki, popełniłbyś te same błędy?
Z końcem kariery policyjnej przed Leonem Brodzkim jeszcze jedno, najtrudniejsze zadanie. W serii niewyjaśnionych zbrodni, do których dochodzi w Toruniu, Brodzki odkrywa pewną prawidłowość – to powtórzone zagadki sprzed lat, które były najtrudniejszymi w jego karierze. Morderca, nazywający siebie Heraklitem, ewidentnie chce, by Brodzki ponownie przeszedł przez piekło makabrycznych zbrodni. Tylko tym razem mają to być zbrodnie doskonałe… Kto brutalnie okalecza ofiary? Kto kryje się pod numerem telefonu 511 867 571?
I co zrobi Brodzki, gdy w sprawę zostanie uwikłana jego córka? Jaką cenę zapłaci za odkrycie prawdy?

Brodzki co noc śni o wiślanej otchłani, w której toną ludzie…

Choć podobno dwa razy nie da się wejść do tej samej rzeki, policjant będzie musiał odbyć powtórkę swojej drogi zawodowej… i swojego życia.

ROZPOCZNIJ MORDERCZĄ GRĘ

poniedziałek, 8 maja 2017

Czas burzy - Adrian Grzegorzewski

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Czas burzy to 2. tom bardzo dobrej serii Czas tęsknoty. 1. tom recenzowałam 3 lata temu. Ale ten czas leci. Recenzja tutaj (klik).
Pamiętałam, iż tom 1. bardzo przypadł mi do gustu. W związku z tym, że różnie to bywa z kolejnymi częściami serii, odrobinę obawiałam się, jak autor poradzi sobie z kolejnym tomem.
Zupełnie niepotrzebnie. Czas burzy jest jeszcze lepszy niż jego poprzednik.
Ponownie spotykamy bohaterów tak dobrze już znanych i śledzimy ich dalsze perypetie, rozwój ich miłości, o którą tak zażarcie walczyli w 1. tomie, a która z racji różnych narodowości (Polak, Ukrainka) była skazana na potępienie.
Tym razem akcja toczy się w trakcie II wojny światowej m.in. w okupowanej Warszawie, na Ukrainie, w trakcie walk AK, walk o Wilno i w Powstaniu Warszawskim.
Adrianowi Grzegorzewskiemu udało się stworzyć niezwykle ciekawą i wciągającą lekturę, która jednocześnie jest niezłą lekcją historii.
Wydarzenia autentyczne przeplatają się z fikcyjnymi, postaci historyczne jak np. Rotmistrz Pilecki, czy dowódca kompanii Rudy batalionu Zośka - porucznik Andrzej Romocki Morro towarzyszą tym, które wymyślił autor. Wszystko idealnie zgrane, dopasowane, przenikające się.
Do tego doskonałe, umiejętnie podkręcane tempo akcji, trudne decyzje przed którymi stają bohaterowie, dramatyczne wydarzenia i wiele uczuć, choć nie należy mylić tego z infantylnością czy romansidłem. Nic z tych rzeczy.
Książka oscyluje na granicy powieści społeczno-historyczno-obyczajowo-przygodowej. Taki miks, w którym Grzegorzewski wszystko doskonale wymieszał i wyważył. 

Polecam i bardzo żałuję, że to ostatnia część.



Wotum nieufności - Remigiusz Mróz

Wydawnictwo IV Strona, Ocena 5-/6
Recenzja mojego męża.

Remigiusz Mróz to najgłośniejsze i najpłodniejsze nazwisko literackie w Polsce. Każda jego kolejna książka (a tworzy z zastraszającą wręcz prędkością) to pewny bestseller. Moja żona, czyli autorka tego bloga, zaczytuje się w jego książkach choć nie wszystkie ocenia tak samo. Uwielbia serię z Chyłką i Zordonem, która mnie trochę śmieszy. Bardziej przypadła mi do gustu seria Parabellum.
Postanowiłem także sięgnąć po Wotum nieufności. Bardzo lubię political fiction i byłem ciekaw jak Mróz poradzi sobie z tym zagadnieniem. Czytając książkę miałem nieodparte wrażenie, iż polityki w książce co niemiara, ale fikcji już niestety mniej, dużo mniej. To tyle odnośnie określenia - political fiction.
Książka ma wiele atutów i czyta się ją doskonale mimo, iż wymaga sporego skupienia.
Jak zwykle u Mroza atutem są doskonale odmalowani, pełnokrwiści i niezwykle różnorodni bohaterowie. Jednych można lubić (zdecydowana mniejszość) innych nie, niektóre osoby wzbudzają wręcz obrzydzenie, ale z pewnością wobec żadnej postaci nie pozostanie się obojętnym.
Do tego dochodzi niesamowite wprost tempo akcji i wielość wątków pobocznych plus jeden będący osia główną. Tak, wątków jest w książce co niemiara, ale co istotne, wszystkie są konsekwentnie prowadzone, nic się nie plącze, nie gubi, nie ulatuje w niebyt, co jest niestety plagą wśród wielu polskich autorów. Nie wiem doprawdy, jak Mróz to robi, rozrysowuje wątki kolorami, czy inaczej?!
Polityka i wszystko co z nią związane, są kwintesencją książki. Tym samym fabuła jest brudna, momentami odrażająca, obrzydliwa, ukazuje ludzi oraz ich najniższe instynkty, żądze oraz to do czego są zdolni w imię szeroko pojmowanej władzy. Straszne, bo jestem przekonany, iż jest to bardzo prawdziwe i mniej więcej to samo, tego samego kalibru i brudu rzeczy dzieją się tuż za rogiem, w świecie vipów, posłów, ministrów. Często to o czym słyszymy w tv, czytamy w prasie przeraża, budzi obrzydzenie. Mróz w Wotum nieufności pokazuje, iż może (i zapewne jest) być jeszcze gorzej.
Kolejnym atutem jest wplecenie w fabułę nowoczesnej technologii. Przebija się ona we wszystkich powieściach Mroza, ale w tej jest wyraźna jak w żadnej dotąd.
Wotum nieufności, nowość made by Mróz, czyta się z wielkim zainteresowaniem choć nie ukrywam, iż w niektórych miejscach (jeżeli chodzi o główne założenia) jest to kalka m.in. House of Cards. Ale zdawałem sobie z tego sprawę, iż tak może być. Wszak lojalnie o tym uprzedza notka wydawcy.
Nagana należy się jednak korekcie. W kilku miejscach powtarzają się ciągle te same słowa. Doprawdy jeżyk polski jest dosyć bogaty, można użyć różnorodnych synonimów. Mimo tej drobnej wady gorąco zachęcam do lektury niniejszej książki. Dobra rozrywka, boleśnie realna, wzbudzająca lekkie obawy o to co dzieje się tuż obok nas gwarantowana.

Pomysł na dobre życie - Mallika Chopra

Wydawnictwo Emka, Moja ocena 3/6
Książka ta to po trosze dziennik, a po trosze zapis (bardzo szczegółowy) kroków, które podjęła autorka, żeby odnaleźć sens życia, radość, spokój i równowagę.
Jak sama pisze (...) Usilnie wierzę, że jest dla nas nadzieja, abyśmy mogli wieść bardziej znaczące, inspirujące i radośniejsze życie.
Przyznam się, że mnie książka nie przekonała do siebie, chociaż nie ukrywam, wielu osobom przypadnie do gustu.
Nie lubię poradników z samego założenia. Ot tak po prostu mam.
Nie znoszę cioć dobra rada, osób dających wskazówki etc. Nie lubię także wielkiej euforii bijącej z tego typu lektur, euforii świadczącej o tym, że autor wszystko wie, znalazł receptę na idealne szczęście/dom/życie/pranie (wybierz co chcesz) i to jest jego jedyna prawda objawiona. Irytuje mnie to maksymalnie.
Pomijając jednak to wszystko, książka ta ma jedną podstawową wadę, jest napisana zbyt napuszonym, odrobinę zbyt filozoficznym jak na mój gust językiem. Taki język bardziej pasuje do jakiś luźnych rozważań z zakresu filozofii, życia, psychologii, a nie książki, która ma ludzi zmotywować.
Autorka jest przekonana, że po lekturze jej książki będziemy wszystko przeżywać lepiej i pełniej. W moim przypadku tak się nie stało. jednak może z wami będzie inaczej.
Nie chce więcej pisać o Pomyśle na dobre życie, nie chcę wam odradzać lektury. Ja na 100% nie była odpowiednim czytelnikiem docelowym. Was jednak zachęcam do sięgnięcia po tę książkę i sprawdzenia jak odbierzecie rady Malliki Chopra.

 

niedziela, 7 maja 2017

Nic oprócz śmierci - Magdalena Knedler

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 1/6
Przeczytałam Tylko do 63. strony i dalej nie mam najmniejszego zamiaru. Już wyjaśniam dlaczego.
Książka ma kiepską, kiepściutką akcję. Takie wrażenie odniosłam po lekturze kilku pierwszych rozdziałów. Mniej więcej przy 50. stronie uznałam, że raczej powinnam sobie darować dalszą lekturę. Książka nie zainteresowała mnie. Jednak postanowiłam dać głównej bohaterce Annie Lindholm szansę. Powodem była nie moja sympatia do tej kobiety, a fakt, iż część akcji rozgrywa się w Wiedniu, mieście w którym mieszkam i które kocham, ba uwielbiam.
Jednak, gdy dotarłam do dołu 63. strony odpuściłam sobie. Ręce, nogi, wszystko mi opadło, ponieważ zobaczyłam takiego kwiatka....

Dla tych, którzy w powyższych zdaniach nie widzą nic złego wyjaśniam, Koncert Noworoczny odbywa się nie w Operze Wiedeńskiej, a w Musikverein. To zupełnie inne budynki, oddalone od siebie o jakieś 1,5 kilometra. To co napisała pani Knedler w swojej książce to wręcz profanacja. Filharmonicy Wiedeńscy co roku grają Koncert Noworoczny w Złotej Sali Musikverein. Musikverein jest centrum muzyki klasycznej dla wielbicieli tego gatunku w Wiedniu. Podpowie to nawet zwyczajna wikipedia.Nie potrzebny jest doktorat, czy znajomość niemieckiego, żeby znaleźć tak podstawowe informację. Tylko odrobina dobrych chęci i podejście z szacunkiem do czytelnika.
Szczerze, nie wyobrażam sobie, jak można zrobić taki karygodny błąd, nie przygotować się merytorycznie do pisania książki. To lekceważenie czytelnika. 
W związku z tym za dalszą lekturę i znajomość z twórczością autorki podziękuję mimo, iż książka Dziewczyna z daleka przypadła mi do gustu.. 
Aha i jeszcze jedno, dziwią mnie wysokie oceny tej książki, zachwyty nad drobiazgowością opisów Wiednia i doskonałym przygotowaniem autorki. Mnie ten jeden (jakże istotny) błąd wystarczył, żeby uznać, iż pisarka nie przygotowała się do swojej pracy. Jako czytelnik nie toleruję czegoś takiego, choćby na kolejnych stronach były najbardziej drobiazgowe i prawdziwe opisy.

sobota, 6 maja 2017

Dom nad jeziorem - Kate Morton

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6 
Dom nad jeziorem to kolejna doskonała książka autorstwa Kate Morton, kolejna, która od początku wciąga i trzyma w napięciu.
Akcja, jak to u tej pisarki, toczy się dwutorowo - współcześnie oraz w 1933 roku. Co istotne, obie płaszczyzny czasowe doskonale się uzupełniają i przeplatają. Dzięki takiemu zabiegowi poznajemy wydarzenia z różnych punktów widzenia, na które często ma wpływ nie tylko osoba narratora, ale także różnica kilkudziesięciu lat. Na pewne sprawy inaczej patrzy ktoś żyjący na początku XX wieku, a inaczej osoba żyjąca w XXI wieku. Różnica czasu licząca 70 lat to bardzo dużo.
Do tego mamy opuszczone domostwo z wielką tajemnicą i dochodzenie. Całość intryguje, ponieważ (jak to w życiu bywa) śledztwo prowadzi młoda policjantka Sadie Sparrow , która zaczyna zadawać niewygodne pytania o przeszłość znanej rodziny i przedziera się przez gąszcz tajemnic. Wyjątkowo dociekliwie prowadzi dochodzenie wokół seniorki rodu, znanej autorki poczytnych kryminałów, która żyje w bajkowym domu w Hampstead. Policjantka nie zdaje sobie sprawy, iż może to być dla niej bardzo niebezpieczne. Śledztwo prowadzone bardzo drobiazgowo doprowadzi do.... To już tajemnica, której oczywiście nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej, jak i innych książek Kate Morton.
Pisarka stosuje schemat stary, jak przysłowiowy świat. jednak doskonale on się sprawdza i mimo tego, iż większość czytelników czytała podobne książki co najmniej kilkakrotnie, Morton ani przez chwilę nie nudzi. Stworzyła powieść, w której umiejętnie dozuje napięcie i powoli odkrywa kolejne elementy układanki. Smaczku dodają opisy angielskiej rzeczywistości, tej obecnej i tej sprzed 70 lat oraz wplecenie całej intrygi w iście bajkowy klimat mrocznego domu i otaczającego go bajecznego ogrodu.
Dodatkowym atutem jest fakt, iż wydarzenia są w wielu momentach zaskakujące, nieprzewidywalne. Doskonała lektura, polecam.



Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Conrad24.pl (klik)
https://ksiegarnia.conrad24.pl/16285__kate-morton

wtorek, 2 maja 2017

Syn - Philipp Meyer

Wydawnictwo IV Strona, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Bardzo dobrze napisana, epicka podróż w czasie i rozprawa z mitem o założeniu USA. 
Głównymi bohaterami oprócz Stanów Zjednoczonych jest rodzina McCulloughów z Teksasu. Losy rodu śledzimy od 1849 roku od najazdu Komanczów na rodzinne ranczo poprzez XIX i XX wiek. Historia kolejnych pokoleń wpleciona jest w dzieje USA. 
Mistrzowsko ukazana jest nie tylko historia kraju, ale także jego dziedzictwo kulturowe zarówno w odniesieniu do rdzennej ludności jak i nowo przybyłych osadników. 
Co istotne, Meyer niczego nie ukrywa, niczego nie wybiela, nie upiększa. Historia Ameryki ukazana jest z całym dobrodziejstwem, co oznacza przede wszystkim mnóstwo wstydliwych epizodów, o których wielu chciałoby zapomnieć. Przemoc, rasizm w najgorszym wydaniu, gwałty, morderstwa, kradzieże, chaos to wszystko znajdziemy w tej opowieści.
Do tego dochodzą ogromne, zbyt wiele niszczące przemiany, których kiełkowanie, rozwój i konsekwencje autor świetnie ukazał. Na przestrzeni życia głównego bohatera, nestora rodu Eliego, Teksas, który jest główną areną wydarzeń, zmienia się nie do poznania. W kolejnych dekadach jest jeszcze gorzej. Dochodzą wojny, wydobycie ropy, walka o każdego centa i każdą pędź ziemi. Czy w tym wszystkim znajdzie się miejsce na przyzwoitość, moralność?
Niewątpliwym atutem powieści są świetne nakreślenie bohaterów. Większości z nich nie polubimy, ale z pewnością na długo zostaną w pamięci czytelnika. 
Całość stanowi arcyciekawe studium człowieka, przemian kraju, szeroko rozumianych zmian i tego, jak bardzo naszym życiem kierują nienawiść i żądza oraz jak bardzo i od jak dawna podzielone jest amerykańskie społeczeństwo, i to pod każdym względem.
Syn jest bardzo dobrą książką, jeżeli ktoś oczywiście lubi takie klimaty rodem z Dzikiego Zachodu. Całość w iście epickim stylu, z rozmachem, dopracowana do perfekcji, porywającą wielowątkową historię, pełnokrwistych bohaterów. Całość czyta się świetnie. 
Nie dziwię się, iż Syn znalazł się w finale Nagrody Pulitzera dla najlepszej powieści 2015 roku i zyskał uznanie zarówno krytyków, jak i czytelników. Ta opowieść to powrót do starego, dobrego pisarstwa w wielkim stylu ala Steinbeck.

Cela 7 - Kerry Drewery

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Nie ukrywam, podeszłam do tej książki odrobinę sceptycznie. Jednak ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu czytało się doskonale. Co prawda musiałam chwilę przyzwyczajać się do specyficznego stylu narracji autorki, ale było warto.
Książka mimo, iż z założenia przeznaczona jest dla młodszego niż ja czytelnika, z pewnością przypadnie do gustu osobom w różnym wieku.
Na spore uznanie zasługuje główna postać, zaledwie 16-letnia dziewczyna, która staje przed nie lada wyzwaniem. Pewnego dnia Marta przyznaje się do zamordowania znanego i uwielbianego celebryty. Błyskawicznie trafia do celi. O jej przyszłości mają zdecydować telewidzowie reality show. Niewyobrażalne prawda?! Niemożliwe do zaistnienia w naszym świecie. Ale czy na pewno? Nie jestem tego tak bardzo pewna. Świat zmienia się błyskawicznie, na naszych oczach, w ciągu kilku dni to co było nieetyczne, niemożliwe staje się normą. I odwrotnie. W trakcie lektury trudno się nie zastanawiać, nawet ot tak mimochodem...co by było gdyby u nas, tuż obok nas, w naszym mieście, kraju było jak w książce? Co by było gdyby to nie sądy, policja, prawnicy pilnowali prawa, wymierzali sprawiedliwość, a czynili to zwyczajni ludzie? Czy potrafilibyśmy oprzeć się wydawaniu wyroków? Czy na pewno większość ludzi ogarnęłoby wtedy przerażenie? Te i wiele innych pytań automatycznie przychodziły mi na myśl w trakcie lektury.
Świat zaprezentowany przez autorkę jest niesamowicie realistyczny. W niektórych momentach aż dreszcze przechodzą na równi z zaskoczenia, jak i przerażenia, że coś takiego może się w rzeczywistości zdarzyć i to nie za xx lat, ale w zasadzie..niedługo. Oby jednak nie

Co dla mnie szczególnie istotne, autorce udało się nakreślić postać pełnokrwistą, ale przy tym uniknęła cukierkowatej infantylności, która zbyt często bywa domeną książek przeznaczonych dla młodszych czytelników. Inni bohaterowie także są doskonale odmalowani.Jednych się lubi, innych nie znosi, ale wobec żadnej z postaci nie pozostaje się obojętnym.
Narracja, do której (jak wspomniałam) początkowo musiałam się przyzwyczajać doskonale się sprawdziła. Ukazanie całej historii z punktu widzenia różnych osób było doskonałym pomysłem.

Cela 7 wciąga zarówno sylwetkami bohaterów, błyskawicznie rozwijającym się tempem akcji, jak i nierealności, a jednocześnie ogromnym realizmem opisywanej sytuacji. Niecierpliwie czekam na kolejną książkę.

poniedziałek, 1 maja 2017

Obrońca skarbów Karol Estreicher - w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki - Marta Grzywacz

Wydawnictwo Naukowe PWN, Moja ocena 3,5/6
Na przestrzeni wieków z naszego kraju zrabowano bardzo dużo najróżniejszych dzieł sztuki. Napisano o tym wiele książek.
Kolejna z nich jest pozycja, której autorką jest Marta Grzywacz.
Obrońca skarbów...
jest fabularyzowanym dokumentem traktującym o nieudane próby ukrycia dzieł sztuki. Sprawcą tego był tytułowy Karol Estreicher, historyk sztuki, który wraz z grupą naukowców przygotowywał się do wywiezienia i ukrycia bezcennego dla nas ołtarza Wita Stwosza. Ale nie tylko ten skarb padł ofiarą nazistów, nie tylko o nim traktuje książka. Zapakowane do wywiezienia z Krakowa, z Polski zostają także m.in. arrasy Zygmunta Augusta, Dama z gronostajem i inne dzieła mistrzów.
Praca była żmudna, skomplikowana, a zespół chcący za wszelką cenę ochronić nasze skarby składał się z wielu osób, nie tylko Estreichera. Czy i na ile udało im się zrealizować plan? Tego dowiecie się z lektury tej ciekawie napisanej książki.
Jak wspomniałam, pozycja ta ma charakter dokumentu fabularyzowanego. Fakty historyczne przeplatają się z ciekawie nakreślona akcją. Sporo w opowieści momentów dramatycznych, kilka paradoksalnie komicznych. Czyta się nieźle, choć autorce nie udało się uniknąć pewnych błędów. Kłopotów może sprawić lekki chaos chronologiczny. Drażnią też wstawiane w tekst wymyślone dialogi.Nie ukrywam, iż wolałabym, żeby autorka podeszła do sprawy w sposób bardziej naukowy.
Na minus poczytuję także fakt, iż sam Karol Estreicher wymieniony w tytule książki, pojawia się w treści w zbyt małym jak na mój gust stopniu. A szkoda. To była bardzo ciekawa
postać. Liczyłam na więcej Estreichera w opowieści o Estreicherze.
Poza tym bardziej karygodny błąd merytoryczny, to fakt, iż Grzywacz uważa, że przywódców Polskiego Państwa Podziemnego aresztowano w Moskwie. Błąd. Proponuję się doszkolić w tym zakresie. Książka, jak widać ma kilka minusów, ale i tak uważam, że warto po nią sięgnąć. Szczególnie cenna będzie ona dla osób umiarkowanie interesujących się historią. Lekko sensacyjny charakter opowieści zdecydowanie takie osoby zainteresuje.