Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo wab. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo wab. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 października 2018

Lissy - Luca D’Andrea

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.
Lata 70. XX wieku, wysokie góry Tyrolu, ucieczka kobiety, ścigający ją wściekły mąż kryminalista, wynajęty płatny zabójca i coraz bardziej gęstniejąca atmosfera zagrożenia. Taki jest w ogólnym zarysie klimat tej książki.
Do tego dochodzi groźny wypadek uciekającej i ratujący ją z niego pustelnik. Całość okraszona niebezpieczeństwem i sporą garścią tajemnic.
Luca D'Andrea napisał dobrą, ciekawą, niezwykle intrygującą książkę, w której początkowo prym wiedzie wątek uciekającej kobiety, który stopniowo ustępuje miejsca siatce tajemnic, grozie skrywanych sekretów i czającemu się tuż pod powierzchnią napięciu. Cała fabuła jest przy tym niczym meandrująca rzeka z wieloma odnogami zakolami. Co i rusz pojawia się nowy element, nowa postać, kolejna kwestia, która zadziwia, wprowadza zamieszanie, zwiększa napięcie i poczucie zagrożenia. Fabuła jest wielowątkowa, skomplikowana i w wielu miejscach wprowadzająca spore zamieszanie.
Wszystko, co z początku zdawało się być oczywistym wraz z pojawieniem się nowych postaci, kolejnych tajemnic, wątków, komplikuje się, jak to tylko jest możliwe.
Niewiele wiemy o kolejnych postaciach, niewiele (ba, praktycznie nic) wiemy także o tytułowej Lissy. Co z tego wyniknie? Jeżeli jesteście ciekawi, jeżeli intryguje was jak na teraźniejszość wpływa koszmar sprzed lat, sięgnijcie po tę pozycję, warto.
Lissy to swoisty miks wątków, które wydają się być z jednej strony oczywiste, a z drugiej nad wyraz zagadkowe, niezmiernie intrygujące i wzbudzające niepokój. To taki miks bajki obyczajowej z thrillerem i horrorem.
Sporo miejsca poświęcone jest też warstwie psychologicznej, kwestii psychiki i postępowania bohaterów. Te zagadnienia wymieszane z tajemnicami i atmosferą zagrożenia tworzą bardzo ciekawy efekt. Lissy to książka, w której do końca trudno przewidzieć rozwój wypadków.
Fabuła zaciekawia, akcja wciąga już od pierwszych stron i generalnie książkę czyta się bardzo szybko i ze sporą przyjemnością, a bieg wydarzeń trudno przewidzieć nieomal do ostatnich stron. Polecam.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Patrioci - Sana Krasikov

Wydawnictwo WAB. Ocena 6/6
Wybitna, świetnie napisana powieść amerykańskiej pisarki o Amerykanach zafascynowanych ideami komunizmu, którzy osiadają w Rosji Sowieckiej ze wszystkimi tego konsekwencjami. 
Tak w skrócie brzmi kilka słów z okładki książki. I jest to prawda. Głównie o tym jest ta książka, ale nie tylko. 
Patrioci to przede wszystkim powieść rozciągnięta w czasie, wielowątkowa, epicka, wspaniała.
Trudno ją jednoznacznie zaklasyfikować do jakiegoś jednego, określonego gatunku literackiego. 
To wspaniała saga rodzinna, ale nie tylko. To także thriller, mistrzowska powieść sensacyjna, delikatny, ale sensowny bez cukierkowej osłody romans. Wszytko to podlane sporą porcją psychologii, napięcia, historii dwóch tak od siebie odmiennych krajów, polityki. 
Co istotne, u Krasikov wszystkie te elementy przeplatają się ze sobą w mistrzowski sposób, są zaserwowane w idealnych wprost proporcjach. 
Patrioci to także wyjątkowa opowieść o marzeniach, uczuciach, nadziejach, zdradzie, poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, próbie radzenia sobie z tym co zostało nam dane, o konieczności posiadania kogoś kto zapewni poczucie bezpieczeństwa, o tym, jak ważny jest drugi człowiek.
Czyta się wyśmienicie, choć nie ukrywam, na początku trzeba poświęcić chwilę, żeby w książkę wniknąć, wczytać się w nią, poczuć z fabułą i bohaterami swoistą jedność. Gdy już to nastąpi, od lektury trudno jest się oderwać.
Sana Krasikov pisze doskonale, ale słowa uznania należą się też tłumaczowi,  Dorocie Konowrockiej-Sawa za mistrzowski moim zdaniem przekład. Gdyby tłumaczka nie spisała się tak dobrze książka wiele by straciła. 
Polecam.




środa, 25 lipca 2018

Poświata - Michael Chabon

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Wspaniała, rewelacyjna powieść, którą połknęłam kosztem snu w nocy :)
Chabon słuchał opowieści, która na łożu śmierci snuł jego dziadek i z niej powstała ta wspaniałą, żywa, plastyczna powieść. 

Co ciekawe, były to historie, których wnuczek - Chabon nigdy wcześniej nie słyszał, zadziwiające, momentami śmieszne, albo tragiczne, a z pewnością zapadające w pamięć i uczące...po prostu życia.  Taka sama jest książka Poświata.
Trudno napisać o czym jest Poświata. Przede wszystkim to opowieść o życiu, jego apoteoza we wszelkich możliwych konfiguracjach.  
Poza tym to lekcja, tego, jak żyć, z czego się cieszyć, co robić, a do czego absolutnie nie przywiązywać wagi.  Życie opowiedziane przez dziadka Chabona to inne życie, nawet nie potraficie sobie wyobrazić jak różne, do tego, które znamy.  A jak to wszystko jest opowiedziane...
W trakcie lektury często się zastanawiałam co w tej powieści jest prawdą, a co fikcją.
Na uwagę oprócz samej treści, zasługuje sposób w jaki całość została opowiedziana, język, jakiego pisarz używa, a co za tym idzie także wspaniały przekład Michała Kłobukowskiego.
Opowieść snuta przez dziadka, spisana przez wnuka zaczyna się w roku 1957 od niewyobrażalnie wprost wściekłej napaści bohatera na jego szefa. Pracownik usiłuje udusić szefa...kablem od telefonu. A to dopiero początek i najnormalniejsze z wydarzeń, jakie mają miejsce w tej zadziwiającej powieści. Kolejne karty książki prezentują nam wydarzenia z jednej strony normalne, a z drugiej tak kuriozalne, komiczne, zadziwiające, że czytelnik otwiera oczy, bardzo szeroko otwiera. 
W Poświacie, jak to w życiu, znajdziecie wszystko - śmiech, łzy, smutek, radość, pokój, wojnę, seks, modlitwę, grzeczne dziewczynki i wściekłych żołdaków, traum zagłady i apoteozę życia, żydowską rodzinę, katolicką grupę, więzienie, kolonię emerytów, mały skrawek zadziwiającego miasteczka  i co sobie tam wymarzycie i wymyślicie. 
Książka jest niczym ogromna ilość szkatułek - takich waniek wstaniek, jak te rosyjskie lalki. Otwierając jedną szkatułkę znajdujemy kolejną i tak po kolei. 
Czyta się wyśmienicie. Polecam.

wtorek, 6 marca 2018

Nielgalny. Moje dzieciństwo w RPA - Trevor Noah

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Nielegalny. Moje dzieciństwo w RPA, to przewspaniała, zabarwiona śmiechem, ale i sporą porcją goryczy opowieść o dzieciństwie mieszanego dziecka (matka ciemnoskóra, ojciec biały) w RPA tuż po upadku aparthaidu i życiu tuż przed owym upadkiem.
Noah z niesamowitym poczuciem humoru, dystansem, ale i kiedy trzeba sporym zaangażowaniem opowiada o tym, jak było i co z tego wynikło.
Ta książka to także opowieść o jego niezwykłej matce, Patrici, która sprzeciwiała się temu, co w okresie segregacji rasowej uznawano za prawo, łamała konwenanse i była niezwykłą choć czasami dziwną kobietą.
Książka ma same plusy, a minus jeden - za szybko się skończyła:) Gdy odkładałam w nocy książkę na półkę miałam wrażenie, jakbym kończyła wspaniałe spotkanie z długoletnim przyjacielem, podczas którego wysłuchiwałam jego cudownej opowieści, historii z mrocznego, koszmarnego świata zabarwionej niesamowitym poczuciem humoru.
Książkę czytałam na raty, fragmentami, gdy miałam gorszy humor, gdy coś w pracy nie wyszło. Pewnego dnia czytałam o problemach transportowych w RPA i jechałam akurat metrem pełnym ludzi. Historia była tak zabawna, tak plastycznie opowiedziana, ze dosłownie ryknęłam śmiechem na cały wagon metra. To nie jedyny przypadek, gdy w trakcie lektury tych wspomnień śmiałam się na głos. W związku z tym dobra rada, zastanówcie się, gdzie będziecie czytać Nielegalnego...
Bo przeczytać musicie. Poprawi wam to humor, pozwoli spojrzeć na własne osiągnięcia, problemy ze sporego dystansu. Dodatkowo jest to po prostu mądra, pouczająca książka.
Nic dziwnego, że stała się wielkim bestsellerem „New York Timesa”.
Jeżeli nie przeczytacie Nielegalnego będziecie ubożsi o niesamowite doznania, które towarzyszą lekturę, a także możliwość poznania mądrego, zabawnego gawędziarza, jakim bez wątpienia jest autor.



poniedziałek, 17 lipca 2017

Dzikusy. Francuskie wesele - Sabri Louatah

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5/6
Świetna książka, ale nie dla każdego. Jednym wyda się chaotyczna, innym co najmniej dziwna, a jeszcze inni uznają, że nie ma w niej za grosz sensu.
Dla mnie to doskonała lektura, której treścią jest jeden dzień mieszkającej od lat we Francji, a pochodzącej z Algierii, kabylskiej rodziny Narrusz. Kuriozalna rodzina, wielopokoleniowa, bardzo głośna i chaotyczna. W jej ramach mamy unikalnych przedstawicieli poczynając od zahukanej gospodyni domowej, poprzez hałaśliwą bezzębną acz wzbudzającą ogólny strach babkę, nastoletniego umiarkowanie zręcznego gangstera, aktora celebrytę, kazirodcze rodzeństwo i najstarszych w rodzinie męźczyzn, którzy sądzą (o naiwności), że nad wszystkim panują. Do tego dochodzi spora grupa dalszej rodziny, która widuje się tylko z okazji wesel i pogrzebów. Siłą rzeczy, przy takiej mieszaninie ludzkich charakterów i postaw, na światło dzienne wychodzą skrywane miesiącami, a nawet latami, najróżniejsze antagonizmy. Oj dzieje się, dzieje.
W opisywanym dniu trwają przygotowania do tradycyjnego wesela. Zamieszania z tym co nie miara. Całkowity chaos potęguje fakt, że następnego dnia mają odbyć się wybory prezydenckie i duże, ba bardzo duże szanse na zwycięstwo ma....muzułmanin blisko związany z rodziną Narrusz. Wielu myśli co by tu dla siebie ugrać przy okazji. No bo, jak jest okazja, to trzeba korzystać.
Bardzo ciekawie ukazani są kolejni bohaterowie, ich diametralnie różniące się od siebie spojrzenie często na te same sprawy, podejście do Francji, jako ojczyzny, do tego co dla chrześcijańskich Francuzów ważne, a co ważne dla muzułmanów.
Dzikusy. Francuskie wesele to bardzo udane połączenie sagi rodzinnej, komedii sytuacyjnej, rozprawki socjologiczno-psychologicznej i political fiction. Czyta się szybko (to niezbyt gruba książka) i z wielką przyjemnością. Polecam i czekam na 2. tom.

czwartek, 22 czerwca 2017

Sonata Gustava - Rose Tremain

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Przepiękna, wspaniała, poruszająca, napisana wyjątkowym językiem książka. Pod płaszczykiem zwykłych ludzkich spraw porusza istotne, ponadczasowe kwestie. Szkoda, że ta lektura jest tak mało reklamowana.
Akcja rozgrywa się w Szwajcarii w okresie II wojny światowej.
Gustav wydaje się być najbardziej samotnym dzieckiem na świecie. Chowany zimno (dosłownie i w przenośni), łaknący uczucia, szczególnie tego od matki, jak przysłowiowa kania dźdźu. Im bardziej matka go odtrąca, tym on bardziej ją kocha. Taki dziecięcy paradoks.
Ojciec chłopca zginął w dość tajemniczych okolicznościach. Gustav ma tylko matkę, wyjątkowo oschłą, zimną, do bólu poprawną (jak cała neutralna Szwajcaria, gdzie żyją) osobę. Kobieta wychodzi z założenia, że tylko maksymalnie surowe wychowanie uczyni z syna prawdziwego mężczyznę. Czytając o tym miałam wrażenie, jakby kobieta chciała z chłopca uczynić kopię swojego męża, a dodatkowo przenieść na dziecko swoje upokorzenia, winy, żale z powodu tego, że życie nie jest takim, jakie sobie wymarzyła. Ale to nie tylko o to chodzi.
Pocieszenie, przyjaźń Gustav znajduje u swojego rówieśnika Antona Zwiebela. To Anton uczy Gustava wszystkiego od rysowania, poprzez jazdę na łyżwach na okazywaniu uczuć kończąc.
Im bardziej Gustav łaknie przyjaźni z Antonem, tym matka staje się bardziej oschła,a przy tym maksymalnie dziwna. I w tym momencie skończę nakreślanie fabuły. Nie chcę wam odbierać przyjemności wynikającej z lektury.
Sonata Gustava to wspaniała, ale jednocześnie smutna powieść. Smutna ponieważ dotyczy dziecka i tego co w jego wychowaniu powinno być podstawą, bazą, tego cod aje bagaż na całe życie. Tego właśnie matka nie daje swojemu małemu synkowi. Dlaczego? Tego dowiecie się w trakcie lektury.
Kobieta jest koszmarna, ale jak się okaże ma to swoje uzasadnienie, co nie znaczy, ze usprawiedliwienie. Może nie tyle jest ona zaburzona, co ma w sobie pokłady gniewu, żalu, jakąś blokadę, a to wszystko wymieszane z surowym szwajcarskim wychowaniem, które nakazuje być równie neutralnym, jak ojczyzna.
Wspomniałam o neutralności Szwajcarii. To jednak tylko pozory. Bowiem wojna, która toczy się wiele kilometrów dalej, której echa docierają do Gustava i jego matki, wywiera na wszystkich ogromny wpływ. Czy jednak będą potrafili pozostać wobec niej neutralni, jak ich kraj?
Tremain opowiada wielowarstwową historię,w której każdy czytelnik odnajdzie coś innego, coś innego będzie dla niego istotne. Autorka zmusza do refleksji, zasmuca, a jednocześnie uczy (z odrobinę moralizatorskim zacięciem) i niewątpliwie gra na emocjach czytelnika, i to bardzo mocno. Polecam. Warto.
 

niedziela, 18 czerwca 2017

Le Corbusier. Architekt jutra - Anthony Flint

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Tytułowy Le Corbusier, to właściwie Charles-Édouard Jeanneret-Gris francuski architekt szwajcarskiego pochodzenia, urbanista, malarz i rzeźbiarz, czołowy przedstawiciel modernizmu. Jego wszechstronna działalność wpłynęła nie tylko na architekturę, ale także na sztuki plastyczne i urbanistykę.
Żaden inny XX-wieczny architekt nie odcisnął tak silnego piętna na architekturze jak Le Corbusier. Był swoistym geniuszem, który nie skończył żadnej szkoły architektonicznej, napisał 50 książek, stworzył własny kierunek w malarstwie, a przede wszystkim dokonał rewolucji w architekturze współczesnej. Najprościej ujmując, on jest twórcą bloków w których mieszka tak wielu z nas, choć jego początkowa idea została wypaczona przez komunistyczne budownictwo. Ale nie tylko to jest jego znakiem rozpoznawczym.
W 1925 roku stworzył głośny budynek - był to tymczasowy pawilon l'Esprit Nouveau na Międzynarodową Wystawę Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu. Było to jedno z pierwszych jego słynnych dzieł.
Następnie stworzył wiele doskonałych, prostych, wręcz purystycznych willi. Dwie z nich odbijają się szerokim echem na całym świecie - willa Stein w Garches z 1927 roku oraz willa Savoy w Poissy. A to dopiero początek jego działalności i oszałamiającej kariery.
O pozostałych przeczytacie w niniejszej książce, do której lektury zachęcam.
Anthony Flint w swojej książce ciekawie prezentuje cała drogę kariery architekta, jego wzloty, słynne, wspaniale dzieła, ale także porażki..a tych ostatnich kilka było. Nie zawsze efekt końcowy był zgodny z oczekiwaniami klientów. Twórczość Le Corbusiera była specyficzna.
Auror pisze o życiu bohatera tak po prostu, ale także widzianym przez pryzmat jego twórczości,a o jego dziełach poprzez związki z kobietami, bywanie w świecie bogatych oraz wielkich artystów.Wszak Le Corbusier obracał się wśród największych artystów, którzy żyli i tworzyły w podobnym czasie. Należą do nich m.in. Picasso, Dali.
Flintowi udało się w książce zamieścić kilka nieznanych do tej pory faktów, smaczków dot. architekta i jego życia. Zdecydowanie ubarwia to lekturę.
Czyta się doskonale. O wartości merytorycznej książki świadczy fakt, iż swoją pozytywną opinię wyraził Grzegorz Piątek – znawca modernizmu, laureat Złotych Lwów na architektonicznym Biennale w Wenecji, błyskotliwy krytyk i historyk architektury. Polecam. Le Corbusier. Architekt jutra, to doskonała, frapująca książka. 


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24.pl (klik) 

https://platon24.pl/0/?products%5Bstock%5D=%5B0%20TO%20*%5D&products%5Bformats%5D=0&products%5Bavaible_from%5D=0&products%5BsearchTerm%5D=LE%20CORBUSIER%20ARCHITEKT%20JUTRA





wtorek, 23 maja 2017

Inwazja - Wojtek Miłoszewski

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Bardzo dobra książka. Ale nie powinno mnie to dziwić. Wojtek jest autorem scenariuszy do dwóch świetnych seriali: Watahy i Prokuratora. Mocne, dopracowane w każdym calu, niejednoznaczne, trzymające w napięciu i bardzo realne. Taka sama jest i ta książka.
Widać to u Miłoszewskich rodzinne. Wojtek jest bowiem młodszym bratem Zygmunta, doskonałego autora kryminałów.
Akcja Inwazji jest realna, zatrważająco ociera się o prawdziwość, rozgrywa się tu, teraz, bez mała obok nas.
Mamy Angelę Merkel, Władymira Putina, Donalda Trumpa, prezydenta naszego kraju bojącego się prezesa, fikającego ministra obrony narodowej i wiele innych postaci będących zgoła odbiciem lustrzanym najważniejszych osób w Polsce i na świecie. Gro z nich wymienionych jest wprost z imienia i nazwiska.
Do tego tabuny uchodźców, w zastraszającym tempie szerzący się dramat i Polska w autentycznej ruinie.
W trakcie lektury obawiałem się, iż jeszcze moment i nie będzie co i kogo podnosić ze słynnych kolan, nawet w formie hasła i pokrzykiwania z drabinki. 

Nie ukrywam, Miłoszewski nie kryje swoich poglądów politycznych i w trakcie lektury mamy wrażenie, iż książka powstała jako swoisty mini paszkwil polityczny. To takie literackie Ucho prezesa, gorzkie Ucho... Oj dostanie się Wojtkowi od jedynych i słusznych obywateli. :)
Do tego dochodzi jeden z najczarniejszych dla nas scenariuszy, wojna z Rosją. A to dopiero początek. Dodatkiem są liczne wątki poboczne, które tworzą iście wybuchową mieszankę. Śledzimy losy zarówno naszych żołnierzy, jak i rosyjską agresję na Polskę, której nie jesteśmy się w stanie przeciwstawić, oraz nieudolność naszego rządu i różnorodne losy zwykłych ludzi, takich, jak ja czy każdy z was.
Czyta się doskonale, szybko, mając w podświadomości bardzo gorzkie deja vu.
Ta książka to kronika, lustro naszej rzeczywistości i mocny (chciałoby się napisać- cholernie mocny) political fiction, ale w wielu miejscach i nie fiction, ot misz masz jednego z drugim. Przy tym istnieje obawa, iż to co fiction za moment stanie się reality.
Gorąco polecam. A bracia Miłoszewscy niech się wezmą do roboty, czekam na kolejną książkę i film, jednego i drugiego autora.

 

sobota, 29 kwietnia 2017

Zła waluta - Ewelina Dyda

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 3/6
Zła waluta to nowość i debiutancka książka Eweliny Dydy. Jest to także niezła powieść miejsko-społeczna, bardzo ciekawy przewodnik po Tarnobrzegu i bardzo kiepski kryminał. To tak krótko o książce, która ku mojemu pewnemu zdziwieniu plasuje się dosyć wysoko na liście bestsellerów. .
Mam wrażenie, iż debiutująca autorka chciała się wzorować na mistrzach gatunku noir, ale jej nie wyszło.
Najpierw plusy. Przede wszystkim genialnie nakreślony obraz Tarnobrzega, miasta o którym każdy wie, że jest, a tak na prawdę niewielu je zna. Realizm miejski wyszedł autorce mistrzowsko. Do tego dodała duszny, parny, senny, przytłaczający klimat małej, prowincjonalnej mieściny. Miodzio. Nie będąc nigdy w Tarnobrzegu od razu chciałam z niego uciekać.
Bohaterowie, ich opisy, przekrój społeczny, intelektualny, wiekowy. Świetnie nakreślona każda z osób. Kolejny plus.

Pośrodku pomiędzy zaletami i wadami ustawiłabym samego głównego bohatera, początkującego prywatnego detektywa, człowieka ze specyficznym poczuciem humoru. Ciekawa postać, ale... ma jeden minus. Moim zdaniem powinien być odrobinę bardziej...hmmm...drapieżny, mieć większe za przeproszeniem jaja. Tego oczekuję od śledczego w mrocznym kryminale. Rau choć to bardzo ciekawa, sympatyczna, dodająca kolorytu postać, w tym zakresie wydaje się być prawie całkowicie wykastrowany. Ale uroku książce dodaje. Z tym, że chyba urok głównego bohatera to nie jest to co najważniejsze w kryminale i to do tego mrocznym, czarnym.
Minusy, to przede wszystkim kiepściutkie śledztwo. Dlatego napisałam, że to fatalny kryminał. Bardzo, bardzo nędzna intryga i równie nędznie prowadzone dochodzenie.
Co prawda akcja śledcza toczy się, powoli, bardzo powoli, ale do przodu. Miałam jednak cały czas wrażenie, jakby to było na siłę, z przymusu. A nie tak powinno wyglądać śledztwo w kryminale noir do jakiego pretenduje niniejsza pozycja.
Jeżeli chodzi o dialogi, to sprawiają wrażenie, jakby je pisały dwie różne osoby. Część z nich fajna, z ikrą, z poczuciem humoru, ripostą, taka jakie lubię. Pozostała część..takie lelum polelum, bez ładu i składu.
Poza tym zbyt dużo zbyt drobiazgowych opisów, które absolutnie niczego do fabuły nie wnoszą...poza zapełnieniem stron. Nie chodzi mi o opisy samego miasta czy postaci. Te jak wspomniałam są wielkim atutem. Chodzi mi o szczegółowe do bólu opisy, które tak na prawdę nie wiadomo po co są w treści umieszczone.
Książka bestsellerem z pewnością nie jest. Toteż nie ukrywam, iż z wielkim zdziwieniem czytam entuzjastyczne opinie tak wielu osób. Niewątpliwie ta nowość Wydawnictwa WAB ma sporo plusów i minusów. Sami zdecydujcie czy chcecie ją czytać, czy nie. 

piątek, 24 marca 2017

Świat w płomieniach - Siri Hustvedt

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Siri Hustvedt nie znałam wcześniej. Za to znałam twórczość jej męża, Paula Austera. Byłam ciekawa, jaka będzie książka żony takiego świetnego pisarza. Wiele sobie po niej obiecywałam i nie zawiodłam się.
Świat w płomieniach opowiada o..kobietach, sztuce, Nowym Jorku, kobietach w sztuce, sztuce w Nowym Jorku i kobietach w Nowym Jorku, o nierównych szansach kobiet :)
Główną bohaterką jest kobieta dojrzała, bardzo skomplikowana, niedoceniana, wyśmiewana, lekceważona artystka Harriet Burden. Ponieważ sama Harriet uważa, iż jej prace są doskonałe, postanawia pokusić się o eksperyment, postawić wszystko na jedną kartę. Swoje prace podpisuje imieniem i nazwiskiem trzech młodych, nieznanych wcześniej artystów mężczyzn. I odnosi gigantyczny sukces. Ten sukces, kwestia szowinizmu, mizoginizmu w świecie sztuki to nie opowieść sama w sobie, a sposób, żeby pokazać coś więcej.
Cóż mogę dodać o treści? Może tylko to, iż ów sukces jest dopiero początkiem,a sama książka jest na równi powieścią obyczajową, psychologiczną, przewodnikiem po sztuce i Nowym Jorku, ale także opowieścią z wielkimi tajemnicami i lekkim wątkiem kryminalnym w tle. Niezwykle złożona lektura, co nie znaczy, że trudna. Broń Boże. Owszem, trzeba sobie zadać trochę trudu, ale czyta się szybko, wyśmienicie.
Cała opowieść ukazana jest z różnych punktów widzenia, a dodatkowo zbudowana jest z fragmentów zapisków głównej bohaterki, fragmentów rozmów, wywiadów, notatek.Ot całość jest poskładana niczym patchwork.
Aż wynotowałam sobie kilka zdań, aforyzmów, fragmentów..takich perełek. Oto jeden z tych klejnotów:

Bycie sympatycznym jest mniej atrakcyjne niż się uważa. Ludzie uwielbiają, wielkie, krwiste JA. Twierdzą, że jest inaczej, ale w świecie sztuki strachliwa, nieśmiała osobowość jest odpychająca..magnesem zaś jest narcyzm.
Fabuła jest ciekawa, rzadko poruszana. Bardzo ciekawy jest sposób narracji. Jednak to co najbardziej mnie zachwyciło to konstrukcja głównej bohaterki, Harriet. Po prostu majstersztyk.
Książka jest doskonała, mistrzowska. Śmiało mogę napisać, iż Siri Hustvedt pisze o wiele lepiej od swojego męża Paula Austera.
Treść, fabuła, wydźwięk, różne wątki wszystko dopracowane w każdym, najmniejszym nawet calu, po mistrzowsku połączone. Dodatkowo pisarka tak skonstruowała całość, iż fabułę można różnie odbierać, ujrzeć w niej różne aspekty, w zależności od tego kto będzie patrzył, czytał, analizował.
Polecam. Książką jestem po prostu oczarowana. Bestseller w każdym calu.
Miałam intuicję interesując się ta pozycją od momentu, gdy tylko znalazła się na liście z napisem nowość.

sobota, 7 stycznia 2017

10 grudnia

Wydawnictwo WAB, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.

10 grudnia to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytałem, a z pewnością najlepszy zbiór opowiadań. Książka mało u nas chyba popularna, ponieważ mało reklamowana, a poza tym opowiadania tak w ogóle z racji bycia krótkimi formami, cieszą się mniejszą popularnością niż powieści.
W przypadku tej konkretnej książki, niesięgnięcie po nią z racji tego, iż zawartość stanowią opowiadania, będzie wielką stratą.
Nie potrafię napisać, dlaczego opowiadania Saundersa są tak wspaniałe. Są sprawy, które trudno nazwać, opisać. I ta książka jest tego przykładem.
W tej niezbyt grubej książeczce znajdziemy 10 opowiadań. Ich bohaterowie są różni, ale łączy ich jedno - porządne przeczołganie przez życie, przez los oraz fakt, że nic nie układa im się tak jak sami by chcieli, tak jak powinno.Co gorsze, spełnienie ich marzeń jest w zasięgu ręki, jednak oni sami albo go nie widzą, albo nie doceniają, albo potencjał rozmieniają na drobne, potrafią np.jednym głupim, nikomu niepotrzebnym komentarzem zaprzepaścić szansę na awans.
Postaci genialnie nakreślone przez autora, na ogół reprezentują niezbyt pozytywne cechy charakteru - chciwość, mściwość, małostkowość etc. Z jednej strony są to ludzie, których nie da się polubić. Z drugiej strony, tak mimo woli wiernie się im kibicuje. Powodem zapewne jest fakt, iż są to ludzie, w których postawach, zachowaniu wielu z nas odnajdzie siebie, lub kogoś z bliskich.
Każde z opowiadań jest mistrzowskie, trudno wybrać to naj. Jednak muszę przyznać, iż najbardziej do gustu przypadło mi opowiadanie futurystyczne Ucieczka z Pajęczej Głowy.   Mocna, mądra opowieść o futurystycznym społeczeństwie.

Polecam. Mocna, mądra, genialnie napisana książka, mistrzowski, zmuszający do myślenia zbiór opowiadań. 

Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24 (klik) 
https://platon24.pl/ksiazki/dziesiaty-grudnia-opowiadania-108922/



 

środa, 21 grudnia 2016

Ofiara - Joyce Carol Oates

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Joyce Carol Oates w swoich książkach zawsze porusza niezwykle ważne tematy. Tym razem jest to rasizm.
Akcja toczy się w altach 70. XX wieku w USA. Pewnego dnia w ciemnym zaułku zostaje znaleziona czarnoskóra 14-letnia dziewczynka Sybilla Frye. Nastolatka została okaleczona i zgwałcona.
Pierwsze co rzuca się w oczy (oprócz niebywałego wprost okrucieństwa) to rasowe tło zbrodni.
Na ciele ofiary sprawca napisał wszystko mówiące słowa: CZARNA KURWA KU KLUX KLAN.
Ofiara zeznaje. Jej zeznania nas obecnie szokują. Ale czy tak samo szokowałyby 30-40 lat temu w USA? Dziewczyna zeznaje bowiem, iż sprawcami, jej katami byli..biali policjanci. Dla nas coś niewyobrażalnego. Prawda?!
Ale czy to naprawdę tak wyglądało? Z każdą kolejną przeczytana stroną, z każdym kolejnym dniem akcji nabiera się wątpliwości. Niezależnie od tego, jaki przebieg miały zdarzenia, co tak naprawdę się stało, są osoby, które to zdarzenie postanawiają wykorzystać do swoich, obrzydliwych celów. Rusza machina napędzana przez nienawiść grzmiących o rasistowskiej władzy, ale także przez tych, którzy nazywają Sybillę kłamliwą czarną dziwką. Wielu wspiera dziewczynę słowem, ale i drogimi prezentami.
W pewnym momencie nie wiadomo komu wierzyć, nie wiadomo kto tak naprawdę jest ofiarą. A to dopiero początek.
Pisarka, jak zwykle po mistrzowsku pokazała historię z różnych stron, z punktu widzenia różnych osób, różnych grup etnicznych, społecznych. Wnikamy w świat czarnoskórej społeczności w USA, ludzi na ogół słabo wykształconych, biednych.
Ale poznajemy także drugą stronę, środowisko białych, policjantów, ludzi lepiej wykształconych i bardziej zamożnych. 

Pomiędzy nimi znajdują się sławni, bogaci, medialni.
Genialnie nakreślone sylwetki bohaterów, w szczególności: córki, matki (ich wzajemne relacje) oraz latynoskiej policjantki.
Oates portretuje, prezentuje, ukazuje wszystkie punktu widzenia, wiele aspektów prostej i jednoznacznej z pozoru historii. Stawia także wiele pytań. I do końca nic nie jest jednoznaczne.
Świetna, prowokująca do przemyśleń, poruszająca książka. Polecam. Ciekawe, jak ją odbierzecie, jak odbierzecie konkretne postaci i zachowania. 


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Platon24 (klik)  
https://platon24.pl/0/?products%5Bstock%5D=%5B0%20TO%20*%5D&products%5Bformats%5D=0&products%5Bavaible_from%5D=0&products%5BsearchTerm%5D=OFIARA

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Projekt mefisto - Marcin Mortka

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5,5/6
Piekielna korporacja wysyła diabła Zygmunta do małego miasteczka, takiego typowego za przeproszeniem zadupia, bez perspektyw, bez szans na rozwój. Zygmunt ma działać w Wyplutach, ma czynić zło, do zła i grzechu namawiać. Jednak mieszkańcy Wyplut są oporni na działanie zygmuntowej czarciej aury i sugestii. Dlaczego? Tego dowiecie się z tej przezabawnej, cudownie odprężającej lektury.
Przyznam się, iż dawno żadna lektura tak mnie nie zrelaksowała. Był to prawdziwy relaks, doskonała zabawa i spora porcja prawdy o nas samych, o Polakach. Zygmunt wędrując po Wyplutach dziwi się wszystkiemu, co my uznajemy za normalne. To zdziwienie pozwala czytelnikowi spojrzeć na polskie piekiełko, polską normę z zupełnie innej strony. Obrazowane przez Zygmunta przywary dotyczą nie tylko małego miasteczka. Wiele zachowań, cech charakteru, które z przymróżeniem czarciego okaz opisuje Mortka, jest charakterystyczne dla sporej grupy Polaków, niezależnie od wykształcenia, czy miejsca zamieszkania.
Sporo w książce także satyry na korporacyjną rzeczywistość. Wszak Piekło jest firmą, korporacją, w której zysk i wykonanie planu, zadania są stawiane na pierwszym miejscu. Wyrazem uznania szefa jest także miejsce wysłania w piekielną delegację konkretnego diabła. Dlatego Zygmunt tak boleje, że trafił do Wyplut, a takie nic, jak jego koledzy do dużego, porządnego miasta. Nie bez znaczenia jest też punktowanie diabłów. Co wieczór Zygmunt sprawdza na swoim korporacyjnym koncie punktację przyznaną mu przez szefostwo i co dzień jest bardziej wściekły.
Jednak na pierwszy plan wybija się prowincjonalność, duszna, oblepiająca, taka, która sprawia, iż mamy odczucie cofnięcia się w czasie o kilka dekad.
Dla biednego diabła Zygmunta przebywanie wśród nas ludzi jest nie lada wyzwaniem i sprawia mu iście fizyczny ból.
Polecam. Projekt Mefisto to świetna zabawa i bardzo pouczająca książka.


 
Za książkę serdecznie dziękuję Księgarni Internetowej Platon 24 (klik) 

https://platon24.pl/ksiazki/projekt-mefisto-108918/
 

niedziela, 18 grudnia 2016

Aorta - Bartosz Szczygielski

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra książka. Doskonały debiut. Mocny, pełnokrwisty (dosłownie i w przenośni) kryminał i studium ludzkich zachowań.
Książka porywa zarówno sylwetką niebanalnych bohaterów, przedstawionym w treści złem (już na wstępie mamy zmasakrowane zwłoki z wyłupionymi oczyma, którymi..... bawi się mały chłopiec), zbrodniami, jak i doskonałym oddaniem realiów małego miasteczka, jakim jest bez wątpienia Pruszków (ach ta genialnie oddana duszna, klaustrofobiczna atmosfera).
Dodatkowym atutem jest spora porcja ironii, niebanalnego, odrobinę krzywego spojrzenia na rzeczywistość. Tak, można połączyć krwisty, okrutny kryminał z ironią i czarnym humorem.
Napisałam wcześniej, iż autor świetnie ukazał postaci bohaterów. Brawa należą się za to, iż Szczygielski nie ograniczył się tylko do dopracowania sylwetki śledczego Brysia (policjanta z Warszawy, który umiarkowanie dobrze czuje się w pruszkowskiej rzeczywistości, a jego życie prywatne pozostawia wiele do życzenia). Każda z przedstawionych osób jest wiarygodna, plastycznie nakreślona, dopracowana w każdym calu. Moją uwagę najbardziej zwróciła Katarzyna Sokół, prostytutka. Zdecydowanie sprawia ona, iż Aorta jest jeszcze lepsza, daje większego kopa. Bardzo ciekawa jest także pierwsza ofiara, Marta, której życie...szkoda pisać, samo się przekonacie.
Fabuła jest bardzo ciekawa, bohaterowie doskonali, tempo akcji iście zabójcze. Szczygielski kreśli wartką akcję, krótkie rozdziały, które niczym migawki filmowe ukazują nam pruszkowską światek od wewnątrz.Całość jest bardzo dynamiczna i realistyczna.
Sporo w tekście jest przekleństw, ale wulgaryzmy nie rażą. Szczygielski nie nadużywa ich. Stosuje je tylko tam, gdzie są one niezbędne. Trudno napisać taką powieść stosując słownictwo rodem z pensji dla dobrze wychowanych panienek.

Książka trzyma w napięciu aż do ostatniej kartki. A samo zakończenie..... majstersztyk. I nie tyle chodzi tu o rozwiązanie zagadki, kwestie kryminalne, chociaż te także są na wysokim poziomie. Samo zakończenie wyróżnia się kompozycją, swoistą klamrą, która spina wstęp z zakończeniem i całość tworzy historię z morałem, przesłaniem. 
Dawno nie czytałam tak dobrego, realistycznego,świetnie napisanego polskiego kryminału. 
Już od pierwszej strony rzuca się w oczy, iż autor był w Pruszkowie, poznał miasto, zrobił dokładne rozpoznanie tego co jest teraz, tego co było. Gdy doda się do tego fakt, iż jest to debiut Bartosza Szczygielskiego...Gorąco polecam i niecierpliwie czekam na kolejną książkę.
Aorta jest mistrzowska. 

wtorek, 6 grudnia 2016

Człowiek, który chciał wszystko wiedzieć - Dror A. Mishani

Wydawnictwo WAB, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu - świetny kryminał i jeszcze lepsza powieść społeczno-psychologiczna, studium wzajemnych relacji. Napisałem - ku mojemu zaskoczeniu, ponieważ chociaż cenię literaturę izraelską, to jednak nie kojarzy mi się ona z kryminałami. Dlatego do lektury Człowieka.... podchodziłem ze sporym sceptycyzmem. Jednak wystarczyło kilka stron, żeby fabuła, intryga, klimat całkowicie mnie pochłonęły.
Kryminały Mishaniego tworzą całość, serię, której bohaterem jest izraelski detektyw Awi Awrahamem. Człowiek.. jest 3. częścią serii. Mimo, iż nie znam wcześniejszych tomów, nawet przez moment nie poczułem się w trakcie lektury zagubiony. To dobrze świadczy o sposobie pisania Mishaniego.
Awi Awraham to doskonały śledczy, który niczym pies tropiący nie odpuszcza aż do końca. Niestety jego życie prywatne jest umiarkowanie udane. Co prawda daleko mu do katastrofy, jaka jest udziałem bez małą każdego skandynawskiego śledczego. Ot Awi i jego życie oscylują w granicach średniej normy.
Naprzemiennie śledzimy dwa wątki, które mimo pozornego braku związku, scalą się w jeden wręcz koszmarny węzeł. Jedna sprawa dotyczy brutalnego gwałtu i brutalnego zabójstwa.
Drugi wątek to wielce ponura i skomplikowana historia żydowskiej rodziny, dzieje całej rodziny, ale i powstawanie kryzysu pomiędzy męźem i żoną. Wszystko poskładane niczym puzzle doprowadzi do końcowej tragedii. Nie zdradzę czy zachowanie członków tej rodziny, zwłaszcza męźczyzny, Kobiego, ma związek z dramatycznym zabójstwem, które bada Awi. Przyszłym czytelnikom odradzam zbyt szybkie wysnuwanie wniosków, uważanie, iż wszystko już wiedzą. Bardzo się zdziwicie, gdy poznacie zakończenie, prawdę.
Polecam. Doskonała książka, która pochłonie was bez reszty..o ile lubicie niebanalne, inteligentne intrygi, świetnie nakreślone psychologiczne sylwetki, a nie tylko amerykańskie pościgi i szybko dające się rozwikłać zagadki.

czwartek, 17 listopada 2016

Ból - Zeruya Shaley

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Absolutnie genialna. Kolejne bardzo udane spotkanie z literaturą izraelską.
Główną bohaterką jest kobieta po 40-tce. Jako dodatek, swoisty suplement ukazane są jej problemy, stare jak świat, zwyczajne, znane wielu z nas. 

Wszystko rozpoczyna się od przypadkowego spotkania z dawno nie widzianą, młodzieńczą miłością. Jedno, krótkie spotkanie, które zmieni całkowicie życie tak wielu osób. Główna bohaterka decyduje się na drastyczny, dramatyczny, a może głupi (każdy z czytelników inaczej to oceni) krok, który skutkuje lawiną wręcz konsekwencji, ogromnym bólem, jaki zadaje nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie. I chodzi tu o ból w przenośni, jak i dosłownie, ból fizyczny. W tej książce każdy każdemu zadaje ból, w ten czy inny sposób. Bliskie sobie kiedyś osoby kojarzą się sobie nawzajem tylko z bólem. Ból zadaje Iris (główna bohaterka) sobie i innym. Ból dopada Iris wraz ze spotkaniem dawnej miłości. Każde spotkanie, każda kolejna myśl o nim także jest bólem. Ból dopada bohaterkę z każdej zdawałoby się strony, towarzyszy jej od blisko 30 lat. Czy kiedyś ustanie? A może ból jest kwintesencja jej życia? Czy ból oczyszcza, czy tylko sprawia nieustające cierpienie? Takie i inne pytania nasuwały mi się bez przerwy w trakcie lektury. Przyznam się, iż nie znalazłam na nie odpowiedzi i nadal myślę nad kilkoma aspektami.
Cała opowieść toczy się wokół zdawałoby się spraw banalnych, codziennych, zwyczajnych. Liczy się za to sposób w jaki izraelska pisarka porusza tematy. Jestem przekonana, iż podobna tematyka opowiedziana przez innego autora byłaby śmieszna, infantylna, niezjadliwa.
Shalev stworzyła wspaniałą książkę, finezyjną, napisaną pięknym językiem, pełną niedomówień, ukrytych niuansów, a jednocześnie mówiąca wprost o wielu ważnych sprawach.
Najbardziej jednak poruszył mnie obraz miłości, która przetrwała lata i jest niewyobrażalnie silna. Czy taka miłość ma szansę na odrodzenie? Czy w ogóle ma prawo istnieć na przekór wszystkim? Czy to w ogóle jest miłość?
Autorka pokazuje nam, iż życie składa się na równi z niespodzianek (wszak nic nie jest oczywiste), jak i bólu. Na ile moc jednego i drugiego zależy od nas samych?
Doskonała lektura. Polecam.
 




poniedziałek, 10 października 2016

Cicha fala - Gianrico Carofiglio

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5,5/6
Sednem, osią książki jest przede wszystkim wypalony, dojrzały policjant, który kilka miesięcy po traumatycznych przeżyciach dochodzi do siebie. 2 razy w tygodniu odwiedza psychoanalityka, zmniejsza dawki leków, powoli zaczyna cieszyć się prostymi rzeczami. W takim momencie poznajemy Roberta, oficera carabinieri.
Krok po kroku śledzimy wydarzenia, które doprowadziły męźczyznę  na skraj załamania, poznajemy jego życie z okresu przed punktem zero, czyli swoistym zapalnikiem, który wywołał traumę, śledzimy to co się z bohaterem dzieje teraz. 

Krok po kroku śledzimy także wydarzenia, za przyczyną których Robert wplątuje się w przedziwną, ale i groźną historię. Do tego dochodzi tajemnicza, intrygująca kobieta z reklam i 12-letni chłopiec, którego sny są niesamowicie realne, ale i groźne. Co tę trójkę łączy? Czy w ogóle coś ich łączy?
Prawdziwie mroczna, w stylu noir historia. Z tym, że od razu zaznaczam, nie jest to kryminał. 

No przynajmniej nie w pełnym tego słowa znaczeniu. Owszem wątek kryminalny, zbrodnia występują, ale nie w taki sposób, jak to sobie wyobraża przeciętny czytelnik. 
Osią tej książki jest postać Roberta, doświadczonego carabinieri, człowieka po traumie, na rozdrożu. To na nim bazuje autor, a cała dalsza opowieść jest tylko dodatkiem (choć nie ukrywam, niezwykle zręcznym) do zaprezentowania podżwigania się człowieka z nieomal dna, wychodzenia z mroku na prostą.
Czyli cała akcja rozgrywa się wokół człowieka, którego pewnego dnia kolega policjant znajduje siedzącego przy biurku z pistoletem w ustach. Policjant opowiada, iż zastanawiał się wtedy, czy jeżeli strzeli sobie w głowę z bliska, naprawdę nie poczuje bólu, czy wtedy wszystko się skończy?! Czy gdy go znajdą, będzie leżał we własnych odchodach, jak zwłoki zamordowanych, które widział tyle razy. Czy instynktowny i nagły lęk przed śmiercią okazałby się wolniejszy niż nabój Parabellum kalibru dziewięć milimetrów, który miałby przeszyć jego mózg i roztrzaskać czaszkę.
Carofiglio ma dar oddawania mrocznej atmosfery, stopniowania napięcia, pokazywania dramatu jednostki. W tej książce stanął pod tym względem na wysokości zadania.
Brak w Cichej fali szybkiej akcji, brak pościgów, strzelanin. Jeżeli tego szukacie, to nie jest z pewnością książka dla was. Jest za to opowiedziana krótkimi rozdziałami (niczym migawkami filmu) sylwetka człowieka, jego praca w zasadzie u podstaw o odzyskanie życia i chęci do czegokolwiek, jest przemiana i walka z własnym wnętrzem i tym co dzieje się w koło.

Jeżeli lubicie dobrą, zaskakującą prozę, cenicie mocne rysy postaci, lubicie gdy nieomal osnuwa was niczym całunem mroczne napięcie, Cicha fala z pewnością przypadnie wam do gustu.  Tematyka mocno psychologiczna, momentami nawet filozoficzna z wątkiem kryminalnym w tle.
Książka do kupienia w doskonałej cenie w Księgarni Internetowej Platon24 (klik)  

niedziela, 18 września 2016

Hipotermia - Arnaldur Indridason

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5/6
Hipotermia, to najnowsza 8. część przygód islandzkiego inspektora Elendura Sveinssona.
Mimo lekkiej zdawałoby się okładki, tematyka, jaką porusza autor jest wyjątkowo trudna. Kontrast jest tym większy, iż biel szaty graficznej dodaje jakby takiej lekkości Hipotermii, oczekiwałam, iż przeniesie się ona na treść książki. Nic z tego.
Już sam tytuł odrobinę mrozi (nomen omen). Do tego miejsce akcji - mrożna, zimna, ponura Islandia oraz cała pozostała otoczka. Brrr...
Od razu zaznaczam, dal tych, którzy lekturę serii rozpoczynają od tej książki, Hipotermia (podobnie, jak wcześniejsze tomy) nie jest kryminałem. Tzn. mamy trupa, mamy dochodzenie, bardzo nawet porządnie (jak na warunki islandzkie) prowadzone, ale.. dochodzenie jest tylko tłem do ukazania islandzkiego społeczeństwa. Obraz, jaki przedstawia Indridason zdołował mnie jeszcze bardziej niż to miało miejsce w przypadku wcześniej przeczytanych tomów.
Tym razem pisarz (jak w żadnej z wcześniejszych książek) kładzie nacisk na psychologię, na emocjonalne zachowanie jednostki, na ukazanie ludzi, którzy cierpią z powodu złych wyborów, którzy całe życie mają pod górkę, czują się wyobcowani.
Jakby tego było mało, w Hipotermii sporo uwagi poświęca się ludziom czekającym na ....znak od zmarłych. W połączeniu ze stylem pisarskim Indridasona, ponurymi jak zawsze opisami Islandii daje to makabryczne wrażenie.
Akcja (jak to w tej serii bywa) toczy się powoli, opiera w sporej części na dialogach, opisach Islandii, ukazaniu ponurej rzeczywistości za oknem i w duszach ludzi, którzy czują się obcy, niespełnieni, wewnętrznie rozdarci.

Ludzie, bohaterowie nakreśleni przez autora, co najmniej dziwni. Chociaż w wielu przypadkach takie określenie to wielkie niedomówienie. Większość bohaterów ma moim zdaniem jakieś poważne zaburzenia. Ich zachowanie można przy dobrej woli uznać za co najmniej dziwne, wg. naszych kryteriów. Ciekawe ile wzorców autor zaczerpnął ze swojego otoczenia.  
Ponownie do głosu dochodzą toksyczne relacje Indridasona z rodziną, z byłą żoną, która mimo ponad 20 lat, jakie minęły od rozwodu, nadal pała nienawiścią oraz traum, jakie bez ustanku są udziałem zarówno policjanta, jak i dwójki jego dawno dorosłych dzieci. Cóż za dziwaczna, toksyczna rodzina. Koszmar w tej części serii doprowadzony do apogeum. Aż się boję co będzie w kolejnym tomie.
Polecam, czyta się błyskawicznie, jest mroczno, dołująco, tajemniczo i po zakończeniu lektury z przyjemnością i niejaką rozkoszą rozglądamy się w koło, szczęśliwi, że mieszkamy, gdzie mieszkamy.


 Książka do kupienia w doskonałej cenie w Księgarni Internetowej Platon24.

sobota, 17 września 2016

To nie twoja wina - Kaja Platowska

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5/6
To nie twoja wina
opowiada historię, która może przydarzyć się każdej z nas. Można zmienić okoliczności, wiek bohaterki, miejsce zamieszkania, a i tak okaże się, iż Patrycją mogę kiedyś w przyszłości jeżeli będę miała wyjątkowego pecha, być ja lub któraś z was czytelniczki. Bowiem w tej historii nie chodzi o to kim jest główna bohaterka,a o to co ją spotkało.
Patrycja ma niewiele ponad 20 lat, przyjechała do stolicy z malutkiego miasteczka i postawiła sobie za punkt honoru skończyć studia, znaleźć pracę, a w trakcie nauki samej zarabiać na swoje utrzymanie. Ukochana mam, która została w rodzinnej miejscowości nie może jej pomóc, sama ledwo wiąże koniec z końcem.
Patrycję poznajemy w momencie, gdy rozpoczyna III rok studiów, ma pracę w pizzerii i szuka samodzielnego pokoju do wynajęcia. Nie wie, że to ostatnie będzie pokojem w piekle, które zgotuje jej oprawca. Wraz z przeprowadzką Patrycja staje się ofiarą bezwzględnego człowieka, który pastwi się nad nią psychicznie i fizycznie, okrada ja, gwałci, bije, a nawet wręcz katuje, grozi śmiercią i to wszystko uchodzi mu płazem. Kat jest bowiem męźczyzną po 40-tce, doskonale wykształconym, mającym wzorcową, taką z obrazka rodzinę, drogie garnitury, luksusowy samochód, prestiżową pracę.
Bez mała o połowę młodsza, uboga Patrycja zdaje się przy nim być nikim. I tak też się czuje. Ale czy na pewno tak jest?
Kaja Platowska niezwykle zręcznie ukazała proces obezwładniającego lęku, godzenia się z bólem, cierpieniem, które staja się udziałem bohaterki. Co gorsze w pewnym momencie kobieta zaczyna mieć wyrzuty sumienia, uważa, że to jej wina, że sprowokowała sprawcę, że może, jak przeczeka, ustąpi mu, zrobi co każe da jej spokój.
Niestety upragniony spokój nie nadchodzi. Za to prześladowania, katowania Patrycji jeszcze się nasilają. Dziewczyna zdaje się być w pułapce. Czy znajdzie z niej wyjście? Czy będzie miała tyle odwagi, siły, żeby się uwolnić, żeby poprosić najbliższe przyjaciółki o pomoc?
Nie wiem nawet co w tej historii bardziej mnie przeraziło, sprawiło, że miałam ochotę krzyczeć. Czy była to bierność Patrycji, czy zwyrodnialstwo sprawcy, czy może fakt, iż dziewczyna, ofiara bała się poprosić o pomoc uważając, iż i tak nikt jej nie uwierzy, że ludzie będą uważać, iż to jej wina, że sprowokowała sprawcę.
Zastanówcie się, ile razy, gdy słyszeliście o gwałcie, napaści na tle seksualnym, długotrwałym znęcaniu się fizycznym, psychicznym nad kobietami, choć przez ułamek sekundy zadawaliście sobie pytanie - dlaczego nie odeszła, dlaczego nie zgłosiła tego na policję, a może tak było jej wygodniej, może była źle ubrana idąc po ciemku?!
Platowska swoja książką usiłuje ukazać drugą stronę, wejść w psychikę ofiary, spojrzeć na sprawę z jej punktu widzenia i obalić zbyt często jeszcze pokutujące stereotypy.
Odpowiedź na wiele pytań, które nasuną się w trakcie lektury, nie jest prosta, ba jest bardzo złożona. Być może To nie twoja wina stanie się początkiem serii podobnych książek, które obnażają bezsilność i agresję, ukazują obawy, lęki i obraz sytuacji z punktu widzenia ofiary.
Z pewnością długo po skończeniu lektury ta historia i pytania, które w was zrodziła, będą w was tkwiły. I dobrze. Jestem przekonana, i taki był m.in. cel tej opowieści.
To nie twoja wina nie jest lekturą łatwą, przyjemna, taką, która zapewnia odprężenie. To lektura gorzka, ponura, poruszająca w czytelniku wiele ukrytych pokładów agresji i oburzenia. To jednocześnie lektura bardzo potrzebna. Warto, a nawet należy przeczytać tę książkę.
Oby żadna z nas nigdy nie znalazła się na miejscu Patrycji.
 


poniedziałek, 12 września 2016

Umrzeć na wiosnę - Ralf Rothmann

Wydawnictwo WAB, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Jest zima, koniec 1944 roku, II wojna światowa zdecydowanie chyli się ku upadkowi, III Rzesza drży w posadach. Młodzi Niemcy powoli oddychają z ulgą, nie będą musieli już narażać życia w wojennej zawierusze, uda się przeżyć.
Nic bardziej mylnego. Rzesza drży w posadach, ale nie upada i niczym ledwo dyszący półtrup nadal walczy i stosuje podstęp.
Zabawa, którą organizuje jedna z licznych faszystowskich organizacji, okazuje się podstępem. Wszyscy uczestnicy tej imprezy zostają siłą wcieleni do Waffen SS.
W książce, napisanej bardzo przystępnym językiem, poznajemy losy dwojga przyjaciół, nastolatków z patologicznych rodzin - Waltera i Friedricha. Jeden z nich rozpoczyna przymusową służbę w zaopatrzeni i on może mówić o szczęściu w nieszczęściu, bowiem drugi z przyjaciół trafia wprost na pierwszą linię walki, zostaje przeniesiony do faszystowskich Węgier.
Przyjaciele, bardzo mocno ze sobą zżyci, zostają rozdzieleni. Jeden nie wie co dzieje się z drugim, czy kolega żyje, czy jest ranny, czy dostał się do niewoli? Takie i wiele innych pytań przewija się przez całą książkę. Dodatkowym utrudnieniem jest pełnienie przez ojca Waltera funkcji strażnika w KL Dachau. to utrudnienie ma wiele aspektów. W ogóle, taka wieloaspektowość, spojrzenie na dana kwestie z różnych perspektyw, swoista próba rozliczenia z wojenną przeszłością, to cecha charakterystyczna tej książki.
Rothmann ciekawie, niezwykle plastycznie, momentami aż za okrutnie pokazał koszmar schyłku II wojny światowej, jego okrucieństwo, bezsens, cierpienie ludzi po obu stronach, terror, zabójstwa.
Z drugiej strony prezentuje obraz człowieka zwyczajnego wplątanego w machinę nazizmu, to jaki ma ona wpływ nawet na najbardziej oporną jednostkę.Tatuowanie nowych żołnierzy, sodomickie praktyki, narkotyki, okrutne fale, morderstwa dla zabawy, katowanie Żydów, rabowanie mienia, palenie domów. To i wiele innych rzeczy, zdarzeń stało się udziałem nastoletniego żołnierza.
Jeden z młodych ludzi był regularnie bity przez ojca alkoholika. Drugi z chłopców to wielbiciel poezji, delikatny, wrażliwy młody człowiek. Który trafił do zaopatrzenia, a który w sam środek wojennego piekła? Tego nie zdradzę. Dowiecie się w trakcie lektury. Faktem jest, iż cechy charakteru każdego z młodzieńców, to dokąd trafili, co wynieśli z rodzinnych domów, ulega przemianie pod wpływem służby wojskowej i tego co stanie się ich udziałem. Na ile młodzi żołnierze zmienią się? Czy decyzje, które podejmą będą diametralnie odmienne od tych, jakie podjęliby jeszcze kilka miesięcy wcześniej? Czy przyjaciel stanie przeciwko przyjacielowi? Sami sprawdzicie.
Czytałem sporo recenzji w języku niemieckim dot. tej książki. Umrzeć na wiosnę, to dobra proza, sprawnie napisana, bardzo realistyczna, bez wątpienia poruszająca.
Jednak nie uważam, iż jest to aż tak porywająca książka, jak głosi wydawca, czy jak opisywały ją wspomniane recenzje. Po lekturze czuję z jednej strony zniesmaczenie, a z drugiej niedosyt. Opisy, które serwuje nam Rothmann, dotyczące III Rzeszy w agonii, są poruszające, momentami obrzydliwe. Ale tego należałoby się spodziewać biorąc pod uwagę tematykę książki. Jednak (co rozczarowuje) pisarz nie zaskakuje, nie wpędza w oczekiwaną euforię, czego nie ukrywam oczekiwałem. Ot dobra, realistyczna, sprawnie napisana książka o wojennym okrucieństwie i próbie pozostania w tym wszystkim człowiekiem.
Nie oznacza to bynajmniej, iż nie warto książki czytać. Wręcz przeciwnie. Gorąco zachęcam do jej lektury. 


Książka w doskonałej cenie do kupienia w Księgarni Internetowej Platon24 (klik) 
https://platon24.pl/ksiazki/umrzec-na-wiosne-100462/