wtorek, 20 sierpnia 2019

Asymetria - Lisa Halliday

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 4/6
Na okładce znajdziemy adnotację: Jedna z 10 najważniejszych książek 2018 roku według „Time”, „New York Times” i vulture.com. Przyjęty z wielkimi owacjami amerykańskiej krytyki debiut młodej prozaiczki. 
Zgodnie z tymi napisami po lekturze oczekiwałam wielkiego wow. I najprawdopodobniej oczekiwałam zbyt wiele. 
Owszem, książka jest dobra, ciekawie napisana, ale brak wielkiego, oczekiwanego zachwytu.
Asymetria podzielona jest na trzy części, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak, gdy krok po kroku, strona po stronie poznajemy ich treść zauważamy, jak bardzo są podobne, jak symetryczne. 
Treścią są dwie współcześnie rozgrywające się historie, które odbijają się echem i przecinają w zaskakującej asymetrii.
Jednym z bohaterów jest Mary Alice – młoda asystentka w dużym nowojorskim wydawnictwie, inteligentna i utalentowana. Pewnego dnia będąc w Central Parku poznaje wielkiego pisarza. Postać ta zdecydowanie wzorowana jest na sylwetce Philipa Rotha, co samo w sobie jest ciekawe. Dzieli ich duża, prawie pięćdziesięcioletnia różnica wieku, łączy literatura i namiętność. On mający nadal (mimo wieku) ostry umysł daje jej bardzo wiele, ciasteczka, inne przedmioty, podsuwa intrygujące lektury, spłaca studencki kredyt. Ona daje jemu równie wiele. To przede wszystkim ekscytujący seks, przywiązanie, dyskrecja. Opis ich relacji z jednej strony jest zaskakujący, z drugiej sztampowy do bólu. Oboje są różnie od siebie, ale jednocześnie doskonale się uzupełniają.
Drugim bohaterem jest Amar. To Amerykanin irackiego pochodzenia. Ma brooklyński akcent, dyplom ekonomisty i dwa paszporty, którym zawdzięcza zatrzymanie przez służby imigracyjne na londyńskim lotnisku Heathrow. Amar był w drodze do Kurdystanu, gdzie miał odwiedzić brata. Zupełnie nieoczekiwanie staje się zakładnikiem konfliktu rozgrywającego się na Bliskim Wschodzie. 
Pozornie te dwie historie ze sobą nic nie łączy, ale tylko pozornie. Obie opisują rzeczywistość, która toczy się tuż obok większości z nas, która uosabia coś więcej niż tylko treść opowiedzianych zdarzeń.
Trzecia część to wywiad, który hmmm sprawił, iż nie bardzo potrafię go powiązać z wcześniejszymi dwoma historiami. Sam wywiad jest ciekawy, ale wg. mnie nijak ma się do historii Mary Alice, czy Amara.  
Całość czyta się dobrze, momentami bardzo dobrze (gdy już przywyknie się do specyficznego stylu autorki), ale należałoby tę książkę podzielić na dwie części. Podział jest bardzo wyraźny. Jedna książka ro obie historie, jej i jego. Druga książka to właśnie wspomniany wywiad. Autorka obie te części połączyła i cały czas się zastanawiam, co chciała w ten sposób zyskać.
Trzeba autorce przyznać, iż jak na debiut jest to dobra pozycja. Halliday zręcznie, ciekawie pisze, niewątpliwie ma talent, zagłębia się w coś więcej niż powierzchowne opowiedzenie historii, chce coś czytelnikowi uświadomić przekazać. Pisarka jest także bardzo zręczną obserwatorką, co zdecydowanie dodaje smaku opowieściom.
Jednak czegoś mi w tej książce brak żeby się zachwycić. Jakiegoś takiego końcowego szlifu, wygładzenia. Być może wynika to z małego dorobku autorki. Asymetria to jej debiut literacki. Jestem jednak przekonana, iż idąc tą drogą Lisa Halliday będzie zmieniać swój warsztat i pisać coraz lepsze książki. W oczekiwaniu na kolejną pozycję jej autorstwa, zachęcam do sięgnięcia po Asymetrię.


 

sobota, 17 sierpnia 2019

Fale - AJ Dungo

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Kolejna powieść graficzna w ofercie Wydawnictwa Marginesy.
Ponownie jest to historia oparta na faktach.
AJ Dungo, autor, ilustrator książki, opowiada o swojej ukochanej i ich wspólnej miłości do surfingu, który pomógł im przetrwać najtrudniejszy w życiu czas, okres gdy miała miejsce walka ze śmiertelną chorobą. U dziewczyny autora zdiagnozowano złośliwy nowotwór.
Opowiedziana historia to na równi miłosna, niezwykle poruszająca opowieść, wstrząsająca w swojej wymowie historia walki z chorobą jak i opowieść o tym, czym jest surfing, pasja, przezwyciężanie słabości zarówno w chorobie, jak i codziennym życiu..
Doskonałym zabiegiem było potraktowanie opowieści niezwykle surową kreską, oszczędną, momentami ocierającą się nawet o brzydot. Kontrast dający historii walki, miłości, pasji jeszcze większą głębię.
Opowieść jest dodatkowo ciekawie podzielona. Jasna część, jasna kolorystyka ukazują historię surfingu oraz miłość autora do ukochanej kobiety. Kolory ciemniejsze, wpadające w odcienie niebieskiego prezentują miłość autora do ukochanej kobiety.
Autorowi udało się bardzo zręcznie spleść wszystko w jedną całość. Z pozoru różne historie, różne obrazy, odmienne barwy połączył w jedną, niezwykle wciągającą całość.  Efekt jest wyjątkowy, nowatorski, poruszający,
AJ Dungo to dwudziestoparoletni ilustrator i surfer mieszkający w Los Angeles. Fale to jego debiut i to debiut wart zauważenia. Opowieść porusza i to wielokrotnie, wyciska niejedną łzę w trakcie lektury, oglądania i na długo zostaje w pamięci. Polecam.  Jestem przekonana, iż historia i forma książki uwiodą was, tak jak to zrobiły ze mną.

piątek, 16 sierpnia 2019

Ostra jazda - Ryszard Ćwirlej

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 5,5/6
W przeciwieństwie do wcześniej przeze mnie czytanych książek Ćwirleja, Ostra jazda rozgrywa się współcześnie, w 2015 roku i jest w niej mnóstwo odniesień do otaczającej nas rzeczywistości, realiów socjologiczno-obyczajowo-politycznych.
Wątek kryminalny (w mieście zostają znalezione zwłoki zastrzelonego  młodego żołnierza i również zastrzelonej kobiety)  miesza się z kwestią polityczną (kraj szykuje się do wyborów parlamentarnych, a Europą wstrząsa kryzys uchodźczy). Jest to nad wyraz udane połączenie. Autorowi oba wątki, obie kwestie udało się wypośrodkować, połączyć w odpowiednich proporcjach. Żadnego wątku nie jest za dużo czy za mało. Całość jest zręcznie prowadzona, aż do momentu, w którym wszystko zmiksowane wybuchnie. Oczywiście jest to moment najmniej spodziewany.
Do tego należy dodać bardzo ciekawych i wyraziście nakreślonych bohaterów (w tym znanych nam z wcześniejszych książek), świetny język, jakim się posługują, kilka zręcznie równolegle prowadzonych wątków, cięte riposty i wiele zabawnych sytuacji.
Wspomniałam o znanych nam z innych książek Ćwirleja bohaterach. Chodzi mi o Alfreda Marcinkowskiego, Teofila Olkiewicza, Mirosława Brodziaka, Mariusza Blaszkowskiego. Znamy ich, lubimy, cenimy działania, poczucie humoru. Tym razem autor postanowił trochę namieszać w tym szacownym gronie, przewietrzyć stare kręgi milicyjne i dodał panom do pomocy młodą, niebywale ostrą, sprytną i buntowniczą Anetę Nowak. Oj dzieje się, dzieje.
Dla wielu osób atutem książki będą też liczne polityczne powiązania i odpowiednia opinia (wyrażona oczywiście aluzjami) o aktualnie rządzących i ich poczynaniach. 
Całość czyta się doskonale, z uśmiechem na twarzy. No i to zakończenie, Rewelacja. 
Gorąco zachęcam was do lektury tym bardziej, iż po Ostrą jazdę można sięgnąć bez znajomości wcześniejszych książek Ćwirleja. Chociaż nie ukrywam, warto poznać wszystkie książki autora. Są świetne.




wtorek, 13 sierpnia 2019

Patyki, badyle - Urszula Zajączkowska

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Kolejna świetna, wciągająca książka z doskonałej i arcyciekawej serii EKO Wydawnictwa Marginesy. Po wszystkie książki z tej serii sięgam w ciemno. Nigdy się na nich nie zawiodłam. 
Patyki, badyle to fascynująca relacja badaczki samotnie podążającej ścieżkami natury. To niezwykle ciekawa opowieść z pogranicza fizyki Newtona i poetyki, to matematyka i filozofia, a przede wszystkim wielka miłość do żyjących zielonych istot.
Historie, spostrzeżenia, wnioski, które przekazuje nam Zajączkowska (adiunkt w Zakładzie Botaniki Leśnej SGGW) są wręcz nasycone uczuciem, jakby poetyckie, a przy tym do bólu racjonalne i naukowe. Czyta się doskonale.  
Nigdy nie przypuszczałabym, iż o roślinach można mówić, pisać w tak wyjątkowy sposób.
Trudno tę książkę jednoznacznie zaklasyfikować. To literatura z pogranicza reportażu, eseistyki, filozofii, poezji. Całość jest porywająca.
Z książki dowiemy się wielu fascynujących rzeczy, często takich, o których nigdy sami byśmy nie pomyśleli. Autorka w przystępny sposób tłumaczy np. co kryje w sobie badyl, jak goją się rany drzew i kiedy najtrudniej jest żyć roślinom. Odpowiada także na wiele innych, czasami bardzo zaskakujących pytań.
Opowieści, które snuje przed nami autorka są nakreślone w taki sposób, iż miałam ochotę spakować niewielką, podręczną torebkę, założyć wygodne buty i natychmiast ruszyć podglądać tytułowe patyki i badyle. Z tekstu książki bije zarówno ogromna wiedza, jak i charyzma autorki. Wyjątkowe połączenie sprawiające wrażenie zaproszenia do spaceru i przechadzki z wyjątkową osobą po zupełnie mi obcym świecie. Nigdy już nei spojrzę na gałązkę, czy listek, jak na coś zwyczajnego.
Gorąco zachęcam was do sięgnięcia po tę pozycję. Szok, zaskoczenie, rozkosz i wspaniała lektura gwarantowane. Patyki, badyle to mistrzowska książka.



sobota, 10 sierpnia 2019

Pandemia - Robin Cook

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Jedna z lepszych pozycji tego autora i jeden z lepszych thrillerów medycznych, jakie ostatnio czytałam. Czyta się błyskawicznie, a akcja wciąga niesamowicie.  Czytałam do póżna w nocy, ale musiałam skończyć.
Chociaż, zastanawiam się, na ile thriller ten jeszcze medyczny, a na ile związany z ultra nowoczesną techniką.
W swojej książce Cook, bierze pod lupę światek pionierów supernowoczesnej technologii medycznej: modyfikacji genów.
Pewnego zwyczajnego dnia zdrowa, młoda, nieznana nikomu kobieta traci nagle przytomność w nowojorskim metrze i umiera. Dzieje się to nagle, z niewiadomego powodu, zdawałoby się bez ingerencji osób trzecich..
Jej przypadek, bardzo zagadkowy, budzi zaciekawienie w weteranie medycyny sądowej, Jacku Stapletonie. Podejrzewa on, iż tak szybki zgon od wystąpienia pierwszych objawów choroby, może być zwiastunem bardzo groźnego wirusa. Automatycznie nasuwają się skojarzenia z pandemią śmiercionośnej grypy z 1918 roku. Jack już w kilka godzin po zagadkowej śmierci pasażerki przeprowadza sekcję i odkrywa, że młoda kobieta miała przeszczepione serce, którego DNA, wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu, jest identyczne z jej własnym. Do tego dochodzą inne odkrycia, o których nie chcę wam wspominać, żeby nie odbierać elementu zaskoczenia. Napiszę tylko, iż wszystko razem połączone sprawia, iż dla Jacka i tych, z którymi współpracuje, rozpoczyna się wyścig z czasem. Sprawa staje się jeszcze pilniejsza, gdy w identycznych okolicznościach i z tej samej przyczyny umierają kolejne dwie osoby. A to dopiero początek.
Pandemia to doskonały thriller, świetnie przemyślany i skonstruowany, trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek Cooka. Zakończenie odbiega co prawda trochę od tych, do których przyzwyczaił nas autor, ale to dobrze - zaskoczenie gwarantowane. 
Książkę przeczytałam błyskawicznie. Lektura wciąga, intryguje, sprawia, iż niecierpliwie odwraca się kolejne kartki. 
Główny bohater, znany z wielu innych, wcześniejszych książek Cooka, wzbudza sympatię i sprawia, iż od samego początku wiernie mu kibicujemy.  
Pandemia jest lekturą na wysokim poziomie, klasycznym, wciągającym w swoje szpony thrillerem medycznym.
Thrillery medyczne od wielu lat są moją pasją. Do moich ulubionych autorów należą Tess Gerritsen i Robin Cook. Z Tess Gerritsen jest różnie. To świetna, ale bardzo nierówna autorka, zarówno jeżeli chodzi o poziom książek, jak i ich tematykę. Niektóre są typowymi thrillerami i są na prawdę świetne, a niektóre średnimi pozycjami delikatnie tylko ocierającymi się o sensację.
Jeżeli natomiast chodzi o twórczość Robina Cooka, to chociaż jego książki czytam od blisko...10 lat, to nigdy na żadnej się nie zawiodłam. W jego przypadku nie sprawdza się teoria, że z biegiem czasu autor tworzy, jakby na siłę, jest w pewien sposób wyeksploatowany. Każda z jego książek jest wg mnie tak samo fascynująca i wciąga mnie od pierwszej strony. 
Nie inaczej było z Pandemią, którą chciałabym wam polecić. Lektura obowiązkowa dla miłośników gatunku.
 

środa, 7 sierpnia 2019

Wisząca dziewczyna - Jussi Adler-Olsen

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Wisząca dziewczyna to kolejny, 6. już tom serii przygód niezrównanego Departamentu Q. Jednak bez obaw. Każdy tom tworzy samodzielną całość. Każdy można czytać osobno. 
Mam za sobą lekturę wszystkich części serii i muszę przyznać, iż Wisząca dziewczyna to zdecydowanie najlepsza książka cyklu. 
Tym razem akcja i prowadzone przez śledczych dochodzenie toczą się wokół z pozoru nierozwiązywalnej sprawy pewnej 17-latki, którą znaleziono wiszącą na drzewie. Śledztwo zaprowadzi ich na daleki Bornholm. Jest to śledztwo w iście skandynawskim stylu, drążące psychikę ludzką, powolne, drobiazgowe, rzetelne, niespieszne, ale wciągające już od pierwszej strony. 
Jeżeli do tego dodamy specyficzny skandynawski klimat i tajemnicę sprzed wielu lat, mamy doskonałą, wciągającą lekturę nie tylko na lato. 
Tak jak napisałam, dochodzenie w książce jest powolne, drobiazgowe, w iście skandynawskim stylu. Z pewnością nie jest to amerykańskie śledztwo na zasadzie zabiligoiuciekł. Dlatego lekturę Wiszącej dziewczyny polecam prawdziwym miłośnikom dochodzenia rozkładanego na czynniki pierwsze, śledztwa powolnego acz rzetelnego.
Przyspieszenie akcji ma miejsce dopiero na samym końcu książki, w jej finale.Warto na ten finał poczekać. Doskonały.
Oprócz rozwiązania sprawy 17-latki, dochodzeniowcy będą próbowali także udaremnić serię kolejnych morderstw. Czy im się to uda? 
Każdy kolejny rozdział przedstawiony jest z perspektywy różnych osób. Bardzo ciekawy zabieg dający nieoczekiwane efekty.  
Książkę, jak i poprzednie tomy serii, czyta się doskonale. Świetny pisarz, jakim bez wątpienia jest Jussi Adler-Olsen zaserwował nam po raz kolejny kawał porządnej, profesjonalnej, dochodzeniowej roboty. Trudno się nie zachwycić tym, co prezentuje książka. Gorąco zachęcam do lektury. Wisząca dziewczyna to doskonały dowód na to, iż skandynawski kryminał nie powiedział jeszcze wszystkiego.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Córka zegarmistrza - Kate Morton

Wydawnictwo Albatros, Moja ocena 5/6
Kate Morton to pisarka, po której książki sięgam w ciemno. Nigdy się na nich nie zawiodłam. Nie inaczej jest w przypadku tej pozycji.
Córka zegarmistrza to wspaniała, piękna opowieść, której akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach czasowych na przestrzeni ponad 100 lat. Jest to okres czasu od mniej więcej połowy XIX wieku aż do współczesności.
To taka szkatułkowa, rozgałęziona opowieść. Każda nowa historia jest niejako pretekstem do przeskoku w inny czas, inne miejsce. To z kolei sprawia, iż nasuwa się kolejna opowieść do zrelacjonowania, która sprawia, iż przeskakujemy do innego miejsca i czasu. I tak dalej.
Może się wydawać, iż łatwo się w czymś takim pogubić. Jednak autorka tak zręcznie wszystko opowiada, tak porywająco snuje swoją opowieść, iż wszystko jest jasne, klarowne, niezwykle wciągające.
Powstające wątki są bardzo ciekawe, frapujące, wciągające. Na koniec Morton łączy wszystkie wątki w całość.
Tym co dodatkowo mnie zachwyciło było mistrzowskie oddanie realiów kolejnych epok, nastrojów i charakterów ludzi, ich postępowania, uczuć. 
Książka emanuje uczuciami, emocjami, wydarzeniami i to najróżniejszymi. Od przyjaźni poprzez wielką, niezwykle namiętną miłość, tęsknotę, aż po nienawiść, niechęć, rozpacz odrzucenia i straty, rodzinne tragedie i przez dekady skrywane tajemnice, które prowadzą do zaskakujących finałów. 
Do tego warto dodać zasnuwającą wszystko mgłą tajemnicy legendę o królowej elfów, która ma ogromny wpływ na wydarzenia. 
Warto wspomnieć także o napięciu, które zbudowane jest w taki sposób, że autorka nie pozostawia czytelnikowi nawet chwili na nudę
Całość czyta się niczym piękną bajkę przenoszącą nas pomiędzy kolejnymi epokami.  
Książkę czyta się tak lekko, fabuła tak wciąga, że trudno określić, kiedy przeczytało się już całą powieść.
Nie jest to najlepsza z powieści tej autorki (przyznałabym jej 2. miejsce), ale jest ona godna polecenia, bardzo dobra, wciągająca i po prostu niezwykła. Gorąco zachęcam do lektury.

czwartek, 1 sierpnia 2019

Dziedzictwo - Sybille Bedford

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Wspaniale napisana, ponadczasowa powieść. Jest to historia świata, który przeminął wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej.
Dziedzictwo opowiada o dziejach dwóch rodów żyjących na przełomie XIX i XX wieku w Niemczech. 
Jedna rodzina to żydowska burżuazja o nazwisku Merz. Druga rodzina to arystokratyczny, katolicki ród Faldenów.. 
Jedna rodzina już dawno odeszła od religii, druga to wręcz fanatycznie wierzący ludzie. Prowadzi to do wielu hmmm ciekawych perypetii.
Kwintesencją opowieści są losy obu rodów, które autorka wspaniale ukazała. Wplotła je w wydarzenia niezwykle burzliwej historii zjednoczonych Niemiec. Codzienne życie, smutki, radości, skandale polityczne, obyczajowe, a także wiele komicznych wydarzeń. Między obiema rodzinami aż iskrzy i wrze od nadmiary niezwykle różnorodnych emocji.
Całość napisana wspaniałym językiem, co sprawia, iż Dziedzictwo czyta się wyśmienicie niecierpliwie odwracając kolejne kartki. 
W trakcie lektury miałam wrażenie, iż autorka stworzyła powieść na miarę najlepszych arcydzieł tamtego okresu i kraju, jak chociażby powieści Tomasza Manna. Już samo to niech będzie dla was wystarczającą rekomendacją do sięgnięcia po tę lekturę.
Dodatkowym atutem są doskonale oddane realia epoki, a także fantastycznie i niezwykle wyraziście przedstawieni bohaterowie. 
Postaci w książce to odrębne zagadnienie. Bedford stworzyła zadziwiająca galerię postaci unikalnych, momentami wręcz kuriozalnych, odmieńców, postaci zachowujących się całkowicie odmiennie od naszych wyobrażeń. Warto ich poznać i w trakcie lektury o ich poczynaniach wielokrotnie szeroko się uśmiechnąć.
Dziedzictwo to moje wielkie odkrycie literackie, powieść doskonale napisana, porywająca, zachwycająca i zapewniająca kilka godzin niezapomnianej lektury oraz świetną zabawę. Gorąco polecam tę wyjątkowa książkę.

wtorek, 30 lipca 2019

Owoc granatu t. 1, 2 - Maria Paszyńska

Wydawnictwo Książnica, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobre, świetnie napisane tomy, które pochłonęłam błyskawicznie.
Akcja rozpoczyna się latem 1939 roku, Kresy. Elżbieta i Stefania, wchodzące w dorosłość bliźniaczki, spędzają beztroskie wakacje w dworku dziadków. Przezywają beztroskie wakacje, poznają smak pierwszych miłostek, zauroczeń. 
Nagle rozpoczyna się wojna. Początek ma też dramatyczna walka o przetrwanie. Nastają dni strachu, leku, głodu, niepewności. 
To w 1. tomie. Tom 2. jest kontynuacją losów bohaterek. W części 1. i na początku 2. bliźniaczki, główne bohaterki książek, przeżywają prawdziwe piekło i cudem uchodzą z życiem. 
Ratunek znajdują w polskim wojsku i podążają za Armią Andersa. Dzięki temu docierają do Iranu. Mimo, iż kraj ten przypomina im raj na ziemi, nad Elżbietą i Stefanią, podobnie jak nad tysiącami innych ciągnących za Andersem, wisi widmo doznanych przeżyć, trauma wojennych lat.
Czy Elżbiecie i Stefanii uda się choć na chwilę zapomnieć o wojnie i odnaleźć szczęście? Czy uda im się przystosować do nowej, jakże innej od dotychczas znanych kultury? 
Więcej o żadnym tomie nie napiszę żeby nie spojlerować.
Gorąco was za to zachęcam do sięgnięcia po obie części jak na razie tetralogii. Ja już zamówiłam kolejne dwa tomy przygód Elżbiety i Stefanii. 
Maria Paszyńska stworzyła doskonale, niezwykle klimatyczne i poruszające książki. 
Obie części czyta się błyskawicznie wręcz niecierpliwe, ba nawet zachłannie przewracając kolejne kartki książek. 
Autorka pomiędzy autentyczne wydarzenia z naszej historii zręcznie wplata fikcyjne losy dwóch bohaterek. Całość prowadzona jest interesująco, wartko, ciekawie. Od lektury trudno się oderwać.
Historia opowiedziana w książkach jest poruszająca, wciągająca, a momentami także wzruszająca. 
Pierwszy tom zachwyca sielankową atmosferą Kresów, porusza wydarzeniami wojennymi i tym, co jeszcze spotkało bohaterki. 
Tom drugi porywa, wręcz uwodzi atmosferą Bliskiego Wschodu, orientalnym czarem Iranu. Całość okraszona pojawiającym się w obu książkach delikatnym wątkiem miłosnym.
Gorąco zachęcam do lektury i niecierpliwie czekam aż dotrą do mnie kolejne dwa tomy serii.

sobota, 27 lipca 2019

Sekretne dziecko - Kerry Fisher

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Dobra, dająca sporo materiału do przemyśleń, zapadająca w pamięć książka.
Możesz uciekać od swojej przeszłości, ale ona i tak cię dopadnie…
Czy tak jest w rzeczywistości? Czy to stanie się udziałem Susie, szczęśliwej dotąd żony i matki?  
Czy przeszłość zniszczy jej rodzinę, a poczucie winy zadręczy ją samą?
Susie popełniła czyn, który wzbudza wiele kontrowersji i kosztem dziecka buduje sobie szczęśliwą rodzinę. Podejrzewam, że już na samym początku książki większość czytelniczek jej nie polubi. Ba, spora grupa ja znienawidzi. Ale czy wszystko jest takie proste, jakim się wydaje być?
Autorka ukazuje nam obraz kobiety rozdartej, takiej, którą jej własna decyzja nieomal zadręcza. Jest to portret niezwykle wyrazisty, poruszający, nikogo z czytelników nie pozostawiający obojętnym.
Lektura Sekretnego dziecka porusza i to bardzo. W trakcie poznawania kolejnych losów bohaterki uronicie niejedną łzę, wzruszycie się, a po odłożeniu książki na półkę długo nie będziecie mogli zasnąć. Losy Susie i jej rodziny na bardzo długo zostaną w waszej pamięci.
Zakończenie jest niczym kolejka górska, mocno przeczołguje czytelnika pod względem emocjonalnym. Rozwiązania problemów, decyzje, które podjęła Susie, łatwo nam je oceniać. Spróbujmy jednak postawić się w jej sytuacji, choć na chwilę znaleźć na jej miejscu. Jak się okaże żadna decyzja nie jest idealna, żadna nie jest prosta do podjęcia i każda ma swoją cenę. 
Sekretne dziecko to kolejna niezwykle poruszająca książka autorstwa Kerry Fisher. Wcześniej czytałam Posłuszną żonę. Ta pozycja także wywarła na mnie ogromne wrażenie i na długo zapadła w pamięć. Polecam obie książki. Idealna lektura nie tylko na wakacje.  

środa, 24 lipca 2019

Dwie kobiety - Hanna Dikta

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra, niezwykle ciekawie napisana książka, której najmocniejszą stroną są sylwetki dwóch, diametralnie do siebie różnych, ale jak się okaże także niezwykle podobnych do siebie kobiet.
Jedna to 47-letnia prowadząca w leśnej głuszy pensjonat, druga 35-letnia korposzczurzyca z miasta. Jedna szuka pracownika, druga pracy i kryjówki. Jak się okaże szukają także czegoś więcej i mogą sobie o wiele więcej dać.
Obie z przeszłością, dużym bagażem niezwykle trudnych doświadczeń. Mogłyby się nigdy nie spotkać. Jednak przewrotny los splata ich drogi, poddając je niełatwej próbie.
Sylwetki obu pań, ich wzajemne relacje, problemy z którymi muszą dawać sobie radę i zmiany, jakie w  nich zachodzą, to najmocniejsza strona książki.  
Bez wątpienia autorka gra na emocjach czytelnika, gra i to doskonale. Książka jest pełna trudnych doświadczeń, bolesnych wspomnień, skorup, w których zamykają się bohaterki. To, jak wszystko przetrawiają, jak dają sobie radę z życiem, tym co stało się i staje ich udziałem, mistrzowsko nakreślone i wywołujące burzę emocji. 
Dikta gra na emocjach, opisuje je, snuje opowieść o ludzkim wnętrzu, o smutkach, radościach, przeżyciach, o uczuciach. I muszę wam przyznać, robi to wyśmienicie.
Dwie kobiety czyta się doskonale. Lektura na kilka godzin, która na długo zapadnie wam w pamięci i sercu.  
Nostalgia, ból, cierpienie, tęsknota, które emanują z kart książki, poruszają i sprawiają, iż ma się ochotę pobiec i pomóc obu bohaterkom. 
Fabuła ma wolne tempo, krok po kroku opowiedziane, momentami wręcz rozłożone na czynniki pierwsze przeżycia, nostalgiczny klimat i wspaniałych bohaterów. 
Dwie kobiety mnie zafascynowały, poruszyły i pozostawiły z wieloma przemyśleniami. Nigdy bym nie przypuszczała, że ta niepozorna książka wywrze na mnie takie wrażenie. 
Gorąco zachęcam was do lektury. Jestem pewna, że będziecie pod ogromnym wrażeniem klimatu książki, poruszanej tematyki, ale i talentu autorki Hanny Dikty.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Akuszerka z Sensburga - Katarzyna Enerlich

Wydawnictwo MG, Moja ocena 5,5/6
Książkę pochłonęłam w jeden wieczór. Porywająca, wspaniała opowieść o Stanisławie, niezwykłej kobiecie żyjącej w latach 20. i 30. XX wieku w samym sercu Puszczy Białej.
Mimo, iż początkowo żyje jej się dobrze, sielanka szybko znika, a los boleśnie ja doświadcza i stawia przed nią nie lada wyzwania.  
Nasza bohaterka musiała rzucić się na przysłowiową głęboką wodę, iść w nieznane, walczyć z przeciwnościami losu, sprzeciwić się konwenansom i ludziom. 
Postać Stanisławy jest doskonale ukazana, mistrzowsko wręcz nakreślona. Pełna życia, twarda, a jednocześnie niesłychanie wrażliwa osoba, żądna wiedzy, głodna świata, walcząca, prąca na przód. To także osoba szczera, choć w wielu wypadkach to wada, nie zaleta, pracowita, życzliwa, bezinteresowna. Od pierwszych stron książki polubiłam główną bohaterkę i wiernie jej kibicowałam. Jej zmagania z losem, walka o byt, postawienie wszystkiego na jedną kartę, podziwiałam i zastanawiałam się, czy będąc na jej miejscu sama zdecydowałabym się na takie kroki.
Katarzyna Enerlich porusza wiele ciekawych, ponadczasowych wątków. To oprócz ciekawie nakreślonych, niezwykle wartościowych postaci bohaterów, jeden z wielu atutów książki. 
Jestem przekonana, iż dzieje Stanisławy będą bodźcem do zmiany, przemyślenia własnego życia dla wielu kobiet, tych będących obecnie na rozdrożu, ale i tych, którym życie upływa bez jakichkolwiek zawirowań.
Akuszerka z Sensburga to wspaniała, wartościowa, porywająca opowieść, którą czyta się jednym tchem. To powieść o walce z losem, ludźmi, o marzeniach i ich spełnianiu, o walce o samą siebie, o szczęście i własną duszę, a także o tym, jak przewrotny bywa los. 
Gorąco zachęcam do lektury.

 

niedziela, 21 lipca 2019

Hannibal - Thomas Harris

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Pamiętacie zwyrodniałego doktora z Milczenia owiec? To on, Hannibal, i jak zwykle w doskonałej formie. Siedem lat po brawurowej ucieczce z więzienia, doktor Hannibal Lecter przebywa pod fałszywym nazwiskiem we Florencji. Wydawałoby się, że przycichł, osiadł na laurach, zmienił się. Czy tak jest naprawdę?
Manson Verger, został trwale okaleczony.Jest on jedną z ofiar psychopaty Lectera. Verger pała żądzą zemsty, jest nią wręcz owładnięty i wyznacza za głowę Lectera wysoką nagrodę.
To tylko początek fabuły. Książka i akcja, która się w niej rozgrywa przypominają kolejkę górską, pędzi ona w zastraszającym tempie. 
Hannibal wciąga i czyta się go jednym tchem. 
Całość jest tym bardziej interesująca, iż dwoje głównych bohaterów Lecter i agentka Starling znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie. Czy to ich połączy jeszcze bardziej niż wcześniejsze przygody, interakcje? A może Lecter znowu będzie dla Starling wielkim niebezpieczeństwem?
Książka emanuje brutalnością. Jest ostra, bezkompromisowa, bezwzględna i pochłania czytelnika od pierwszej strony. Ba, można wręcz stwierdzić, że treść jest na równi obrzydliwa, co fascynująca, szokująca i porywająca.
Doskonale oddaną grozę i chorą wręcz atmosferę książki uzupełnia mistrzowsko  przedstawione studium psychiki, pragnień, dążeń i wynaturzeń człowieka. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni, a w wielu momentach także zszokowani. Studium psychiki wynaturzonego umysłu, które serwuje nam Harris sprawi, iż wielokrotnie będziemy pełni niepokoju, będziemy oglądać się przez ramię, czy podobny psychopata nie znajduje się gdzieś za naszymi plecami. Tak, ta książka ma magnetyczną wręcz charyzmę i szokującą moc oddziaływania na czytelnika.
Wisienką na torcie jest zakończenie książki. Jest ono zaskakujące, magiczne, porywające.Wierzę, że w pełni was ono usatysfakcjonuje.
Hannibal to kolejny tom serii przygód Lectera. Książkę można czytać samodzielnie, niezależnie od wcześniejszych części. Jeżeli jednak macie taką możliwość, sięgnijcie po Milczenie owiec, Czerwonego smoka i dopiero Hannibala. Lektura całości będzie niezapomnianym doznaniem. W każdym tomie Harris prezentuje nam kolejne informacje o wynaturzeniu Lectera, rozkłada jego psychikę, poczynania na kolejne czynniki, sprawia, iz coraz bardziej zanurzamy się w chory, emanujący niewiarygodnym wręcz wynaturzeniem świat. 
Niezależnie od tego czy przeczytacie wszystkie części serii, czy tylko ten tom, gwarantuję, iż będziecie w pełni usatysfakcjonowani lekturą. Harris stworzył mistrzowski obraz chorego ludzkiego umysłu i niesamowitą grę miedzy dwojgiem (a momentami nawet trojgiem) ludzi. Polecam.

sobota, 13 lipca 2019

Siedem śmierci Evelyn Hardcastle - Stuart Turton

Wydawnictwo Albatros Moja ocena 5,5/6
O jedenastej wieczorem Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana. Przez 19 lat przebywała w Paryżu. Teraz wróciła do rezydencji Blackheath i czeka ją śmierć. I to nie jedna.  
A sama rezydencja...hmm... nie przypomina tej rodem z filmów, no chyba, ze koszmarnych horrorów. Wyjątkowe miejsce, które dodaje książce niesamowitego klimatu. Sam narrator w pewnym momencie tak mówi o rezydencji (...) Jeżeli to nie jest piekło, to diabeł z pewnością pilnie się temu przygląda i robi notatki.  
Masz osiem dni i osiem wcieleń. Pozwolimy ci odejść pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest zabójcą. Zrozumiano? W takim razie zaczynamy… Evelyn Hardcastle będzie umierać każdego dnia, aż do momentu, gdy ktoś odkryje, kim jest jej zabójca.
Aiden Bishop ma przed sobą nie lada zadanie. Żeby opuścić dom musi odkryć kto jest zabójcą. Nie będzie to łatwe. 
Całość podzielona jest na 8 dni. Każdego dnia główny bohater pojawia się w innym ciele. Każdego dnia Evelyn umiera na nowo. Zagadkowe, intrygujące, niezwykłe.  
Siedem śmierci Evelyn Hardcastle to doskonale napisana, niezwykle wciągająca powieść.
Co prawda kilka stron i dobra chwilę zajęło mi aż lektura naprawdę mnie wciągnęła, ale gdy to nastąpiło nie mogłam się od książki oderwać.
Stuart Turton stworzył z jednej strony niezwykły kryminał, a z drugiej niebanalną powieść z elementami fantastyki. Nawet jeżeli nie jesteście fanami powieści fantastycznych, bez obaw. Turton tak pomieszał wszystkie gatunki, dodał taką porcję fantastyki, iż wszystkiego jest w sam raz, żaden gatunek literacki nie dominuje.
Książka wciąga, ale i sprawia, iż w trakcie lektury czujemy się uwięzieniu zarówno w miejscu jak i w czasie. Bardzo ciekawe i inne od znanych mi dotąd uczucie.
Książka dopracowana, ciekawie nakreślona, pełna zagadek, niespodzianek, zakończenie zaskakujące.
Cała fabuła to jakby gra, do której już od pierwszej strony zaprasza nas autor. Jak się w nią gra? O tym przekonacie się sami rozpoczynając lekturę. 


wtorek, 9 lipca 2019

My, dzieci z obozów - Wendy Holden

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Niezwykle poruszająca historia. Rozpoczyna się ona pod koniec II wojny światowej. Trzy kobiety,  Żydówki, po koszmarze obozu Auschwitz, zostają przewiezione do Freibergu i przeznaczone do niewolniczej pracy w zakładzie zbrojeniowym. Umieszczone w transporcie do obozu Mauthausen w Austrii, są pewne, że czeka je śmierć. Podczas trwającej siedemnaście dni gehenny, pochłaniającej życie połowy transportowanych więźniów, kobiety rodzą dzieci. Pomimo tragicznych okoliczności, głównie dzięki pomocy współwięźniów, zarówno matkom, jak i dzieciom udaje się przeżyć. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Trzy ciężarne kobiety cudem ukrywają przez katami swój stan, przeżywają i rodzą dzieci. Cud.
Cenne jest to, iż książka nie skupia się tylko na losach wojennych bohaterek. Krok po kroku poznajemy ich przedwojenne losy. Anka, Priska i Rachela, trzy młode kobiety, Żydówki, pełne marzeń, planów, żyjące w kochających rodzinach, mające u boku bliskich, przyjaciół, ukochanych mężczyzn i jak wielu innych praktycznie nic sobie nie robiące z pomruków nadchodzącej wojny, lekceważące zapowiedzi, jakimi były czyny Hitlera. Bo przecież nam się nic nie może stać. Los szybko zweryfikował ich plany, pokazał, jak bardzo się myliły. Razem z nimi trafiamy najpierw do getta, a póżniej do Auschwitz i Freibergu. 
Liczne, zamieszczone w książce zdjęcia dodatkowo dodają opowieści okrutnego klimatu.
O getcie, obozach koncentracyjnych, gehennie wojennej można czytać  niezliczoną ilość książek, a i tak za każdym razem każda kolejna historia chwyta za serce, pobudza wyobrażnię, sprawia, iż w trakcie lektury obezwładnia nas współczucie, przerażenie, szczęście, iż to nie my jesteśmy na miejscu bohaterów. Nie inaczej jest z My, dzieci z obozów. To dobrze napisana, poruszająca opowieść, którą pochłania się w mgnieniu oka.
Ostatni rozdział książki to zapis spotkania po wielu latach. Jest on nie mniej poruszający niż cała wojenna opowieść.
\Gorąco zachęcam do lektury książki. Warto. Książka na długo pozostanie w mojej pamięci.

sobota, 6 lipca 2019

Tajemnice Joan - Rooney Jennie

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Na podstawie tej powieści powstał film z Judi Dench i Sophie Cookson w rolach głównych. Film właśnie wchodzi na nasze ekrany.
Jest to dobrze napisana powieść szpiegowska i jednocześnie psychologiczno-obyczajowa traktująca o niemożliwych do rozstrzygnięcia dylematach moralnych i niezwykle trudnych decyzjach. 
Książka oparta jest na faktach. Opowiada o Melity Norwood, która została zdemaskowana w wieku 87 lat, w 1999 roku. Była najdłużej działającym szpiegiem KGB. Historia opowiada także o Ursuli Beurton, agentce prowadzącej Norwood. 
W książce panie mają inne imiona i nazwiska, ale całość bazuje na tej autentycznej historii. Autentyczne wydarzenia są szkieletem bardzo ciekawie nakreślonej historii.
Cała opowieść rozpoczyna się w 1937 roku. Krok po kroku śledzimy historię życia Joan, ale jednocześnie poznajemy konsekwencje dokonanych w młodości wyborów. Tak to już jest, często efekty, konsekwencje naszych czynów możemy poznać gdy już jest a póżno na zmianę poczynań. Nie inaczej jest w przypadku tytułowej Joan, która pewnego dnia zostaje oskarżona o zdradę i przekazywanie tajemnic państwowych Sowietom. 
Przez pięćdziesiąt lat była kochającą matką, czułą babcią, we wtorkowe popołudnia adeptką malowania akwarelami, a w czwartkowe uczestniczką zajęć tanecznych. Aż do pewnego słonecznego wiosennego poranka… Ktoś bowiem odkrył jej latami tajoną tożsamość.
Co z tego wyniknie? Sami się przekonacie w trakcie lektury tej ciekawie napisanej książki.
Autorce udało się bardzo ciekawie nakreślić postać Joan. To osoba z jednej strony prosta, a z drugiej niezwykle skomplikowana, niejednoznaczna, działająca na granicy jakichkolwiek zasad moralnych. Co nią kierowało? Czy po latach żałowała swojej decyzji? Warto przeczytać książkę i znaleźć odpowiedź na te i kilka innych pytań.
Tym co bardzo przypadło mi do gustu jest fakt, iż książka, pełna dylematów moralnych, jest ponadczasowa. Są sprawy, czyny, kwestie moralne, które są ważne,, istotne niezależnie od okresu, miejsca w których żyjemy. Przed takimi dylematami staje bohaterka książki. Jak z nich wybrnie? Czy będą one miały na nią wpływ? 
Dobra, wartościowa, zmuszająca do myślenia historia, którą czyta się w mgnieniu oka. Polecam.

piątek, 5 lipca 2019

Purpurowe rzeki - Jean-Christophe Grangé

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Do Purpurowych rzek mam wielki sentyment. Od tej książki rozpoczęła się moja znajomość z twórczością Grangea. Uwielbiam jego książki. 
Przeczytałam wszystkie, jakie się ukazały i choć Purpurowe rzeki nie są najlepszą z książek Francuza, to dla mnie są symbolem początku, książką do której wracam wielokrotnie, systematycznie co jakiś czas.
Nie wiem, czy też macie takie lektury, znacie je, czytaliście kilka razy, potraficie zacytować fragmenty, a i tak co jakiś czas do nich wracacie. Ja mam kilka takich książek i Purpurowe rzeki są jedną z nich.
To klasyka gatunku, klasyka Grangea. 
Pomysł na fabułę, przebieg akcji, jak to u tego pisarza, niezwykłe, nietuzinkowe, zaskakujące. Mamy straszliwą zbrodnię, która prowadzi dwóch niezależnych detektywów w skute lodem francuskie Alpy. Niegościnny, pełen ostrych jak brzytwy skał krajobraz, niegościnne otoczenie, mrok, tajemnice, odstręczające otoczenie i klimat, ach ten klimat tak charakterystyczny dla twórczości tego autora. Czy uda się rozwiązać zagadkę wyjątkowo brutalnych morderstw, z których jedno jest dziwniejsze od drugiego? 
Pierwszą ofiarą jest 32-letni profesor Remy Caillois, którego nagie ciało znaleziono na wysokości 50 metrów. W tym samym czasie porucznik Max Kerkerian z miejscowej policji prowadzi dochodzenie w sprawie profanacji grobu Judith Herault, której matka wstąpiła do klasztoru. Jak się okaże te dwie różne sprawy wiele łączy.
Książka jest dobrze napisana. Jest także zwiastunem tego, co Grange w przyszłości zaserwuje swoim czytelnikom. Nic dziwnego, iż książka błyskawicznie stała się literackim bestsellerem i do dziś cieszy się ogromnym powodzeniem. 
Jeżeli jeszcze nie czytaliście Purpurowych rzek, albo znacie tylko niezłą moim zdaniem ekranizację z Jeanem Reno w roli głównej, koniecznie musicie sięgnąć po tę pozycję. Gwarantowane kilka godzin dobrej, utrzymanej na wysokim poziomie rozrywki.  

czwartek, 4 lipca 2019

Pan. Wiktoria. Marzyciele - Knut Hamsun

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Trzy powieści norweskiego Noblisty zawarte w tej książce, są obowiązkową lekturą dla miłośników literatury skandynawskiej.Ponieważ uwielbiam literaturę skandynawską musiałam po tę pozycję sięgnąć. I nie zawiodłam się.
Zawarte w tym tomie powieści w literaturze norweskiej zajmują wyjątkowe miejsce i na zawsze pozostaną wśród najcenniejszych dzieł Hamsuna. 
Urodzony w 1859 roku Knut Hamsun stworzył wyjątkową prozę, klimatyczną, pełną ludzkich rozterek, rozważań, melancholii, smutku. Nie bez kozery jest on nazywany ojcem powieści psychologicznej, protoplastą oddawania w literaturze tak specyficznego dla niej klimatu skandynawskiego.
Pan, Wiktoria, Marzyciele to trzy odrębne powieści, trzy różne tematy. Jednak mimo odrębności są one jakby jednym, tak są do siebie podobne. 
Trudno, ba wg. mnie to praktycznie niemożliwe, nakreślić fabułę.
Każda z powieści sprowadza się do rozłożenia psychiki bohatera na czynniki pierwsze, przy prawie całkowitym braku kontaktu z drugim człowiekiem. W tej książce nie znajdziecie żadnych normalnych międzyludzkich interakcji. Nie ten typ literatury, nie ten autor.
Każda z powieści napisana jest innym od znanego nam językiem. Jest on na poły liryczny, ulotny, mnóstwo w nim metafor, sporo niedomówień, archaizmów. Początek lektury może sprawiać pewne trudności. Póżniej z każdą kolejna stroną będzie łatwiej. Niewątpliwie warto zadać sobie trud, warto po tę pozycję sięgnąć. Jest to proza wyjątkowa, wartościowa, odskocznia od wszechobecnych czytadeł.
Nie jest to łatwa lektura. Jednak jeżeli ktoś lubi takie klimaty, ceni dobrą, wyrazistą prozę, lubi literaturę skandynawską z jej całą otoczką, lektura go nie zawiedzie.
Polecam. 
 

wtorek, 2 lipca 2019

Leonardo Da Vinci - Walter Isaacson

Wydawnictwo Insignis, Moja ocena 6/6
Walter Isaacson nie jest debiutantem w zakresie pisania biografii. Jest on twórcą takich książek jak: Steve Jobs, Einstein, Bejnamin Franklin oraz Innowatorzy. Każda z nich błyskawicznie stała się światowym bestsellerem. Nie inaczej rzecz ma się z Leonardem Da Vinci.
Książka ukazała się nieomal w 500. rocznicę śmierci Leonarda Da Vinci. Zdecydowanie uświetnia ona tę rocznicę.
Jest to jedna z najpełniejszych i najlepszych książek o tym genialnym twórcy. Po prostu świetna, misternie opracowana, doskonale napisana lektura.
Wiedza większości osób ogranicza się do tego, iż Da Vinci był twórcą
Mony Lisy i Ostatniej wieczerzy. I na tym na ogół koniec. 
Jednak prawda o tym wielkim twórcy jest dużo bardziej skomplikowana. Autor książki pokazuje ją w wyjątkowy sposób. Isaacson stworzył fascynujący portret niezwykłego człowieka, wielkiego umysłu. Leonardo był człowiekiem ze wszech miar wyjątkowym.
Z pasją, która niekiedy graniczyła z obsesją, prowadził nowatorskie badania nad anatomią, skamieniałościami, ptakami, maszynami latającymi, botaniką, geologią i sztuką projektowania broni. Ta strona, wizerunek pasji, dążenia do urzeczywistnienia marzeń, wyobrażenia, został wspaniale ukazany w tej niezwykłej książce.
Dodatkowo autor tak odmalował Leonarda, iż ten mimo, iż nie żyje od 5 wieków, na kartach książki ożywa, jawi nam się jako człowiek z krwi i kości. Wielki, wyjątkowy, owładnięty pasją wymieszaną z odrobiną szaleństwa. Bez wątpienia postać niezwykła. Wspaniały portret wyjątkowego twórcy.
Isaacson snuje porywającą opowieść, w której po mistrzowsku splata wątki twórczości artystycznej Leonarda z jego dokonaniami naukowymi oraz elementami życia prywatnego.
Książka jest obszerna, liczy bowiem 800 stron. Jednak lektura ani przez moment nie nudzi. Wręcz odwrotnie, jest wyjątkowa, porywająca, zaskakująca i sprawiająca, iż książkę trudno odłożyć na bok. Przede wszystkim jest to pozycja wyjątkowo dobrze opracowana, dopracowana w każdym szczególe, wnikliwa i po prostu ciekawa.
Isaacson ma lekkie, choć nie infantylne, pióro. Książkę czyta się doskonale. Duża w tym zasługa świetnego tłumacza, którym jest Michał Strąkow. Doskonale wykonał swoją pracę.
Leonardo Da Vinci Waltera Isaacsona to lektura doskonała pod każdym względem. Mogę tylko zachęcać do sięgnięcia po tę pozycję, poznania człowieka, który od dawna fascynuje kolejne pokolenia. 





piątek, 28 czerwca 2019

Zapowiedź...

Nowa książka, bardzo przeze mnie lubianego Wojciecha Chmielarza, ukaże się 14 sierpnia nakładem Wydawnictwa Marginesy.

Podobno czas leczy rany. Jednak niektóre nigdy się nie zabliźniają.
Najpierw pod kołami pociągu ginie Marysia, uczennica ekskluzywnej prywatnej szkoły na warszawskim Mokotowie. Jej nauczycielka, Elżbieta próbuje odkryć, co się naprawdę stało. Rozpoczyna prywatne śledztwo tylko po to, żeby wkrótce sama zginąć. Ale jej ciało znika, a jedynymi osobami, które cokolwiek widziały, są Gniewomir, nieprzystosowany społecznie chłopak zafascynowany seryjnymi zabójcami, i Klementyna, samotna nauczycielka na życiowym zakręcie, której wydaje się, że zdobywszy pracę w poważanej szkole, los wreszcie się do niej uśmiechnął. Nic bardziej mylnego.
Żadne z nich nie chce angażować się w tę sprawę – każde z nich ma swoje powody – ale żadne z nich nie ma wyjścia. Gdyby wiedzieli, dokąd zaprowadzi ich to śledztwo, nigdy by się na to nie odważyli. Szkoła okazuje się pełna tajemnic. Podobnie jak pracujący w niej nauczyciele…
Rana to bezlitosne studium zła uśpionego w zaciszu domowego ogniska. Niepokojące i mroczne, odsłania najgłębiej skrywane tajemnice, o których nikt nie chce mówić. Nowa powieść jednego z najwyżej ocenianych i najchętniej czytanych współczesnych pisarzy odziera z wszelkich złudzeń.



czwartek, 27 czerwca 2019

Sprawy sercowe. Historia serca w jedenastu operacjach - Thomas Morris

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Sprawy sercowe mnie zadziwiły. Spodziewałam się dobrej książki, bo Wydawnictwo Literackie takie pozycje na ogół wydaje. Jednak nie oczekiwałam aż tak dobrej lektury.
Thomas Morris, ceniony dziennikarz BBC, relacjonując jedenaście przełomowych operacji, opowiada historię kardiochirurgii – dzieje porażek i triumfów, brawury, zazdrości i rywalizacji. Wbrew pozorom, to porywająca, fascynująca lektura. 
Historia kardiochirurgii i wszystkiego co z nią związane jest arcyciekawą opowieścią. Czyta się ją niczym najlepszą książkę naukowo-psychologiczno-sensacyjną. Autor ma bardzo ciekawy styl, dynamiczny, energiczny, plastyczny. Po lekturze pierwszych kilku stron wsiąka się w opowieść niczym w najlepszą powieść.
Książka intryguje tym bardziej, iż nie wszystkie z jedenastu opisywanych operacji były udane. Kilka było porażkami, sprawiło, iż lekarze uczyli się na błędach.
Co cenne, oprócz historii, przebiegu samych operacji, w książce nie zabrakło bardziej ludzkiego aspektu, reakcji pacjentów, ich podejścia do zabiegu, zachowania i odczuć po operacjach. To sprawia, iż książka jest jeszcze ciekawsza i bardziej ludzka, przystępna. 
Oczywiście Sprawy sercowe... nie są pełną historią kardiochirurgii. To tylko niewielki jej wycinek. W sposób wyjątkowo udany Morris wybrał arcyciekawe i istotne dla dziejów medycyny zabiegi. Całość opowiedział ze swadą. Moim zdaniem to książka lepsza od tak wielbionych przez wielu pozycji autorstwa Thorwalda. Styl pisania Morrisa zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu.
Porywająca, arcyciekawa lektura. Książka zdecydowanie warta polecenia i przeczytania.



poniedziałek, 24 czerwca 2019

Wada - Robert Malecki

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Wada to 2. tom przygód Bernarda Grossa. Tom 1. Skaza recenzowałam tutaj (klik). 
Małecki po raz kolejny napisał bardzo dobry kryminał i powieść społeczno-obyczajowa w jednym.
Głównym bohaterem jest policjant z wieloletnim stażem, Bernard Gross, który żyje i pracuje zgodnie ze stwierdzeniem...Psem nie zostajesz wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością na wyrządzone zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwasz skazę.

Gross ma wyjątkowy talent, dar, nawet jak na policjanta. Do tego jest pracowity i bezkompromisowy. W pracy odnosi kolejne sukcesy, a w życiu prywatnym kolejne porażki.
Małeckiemu udało się bardzo dobrze sportretować steranego życiem gliniarza, po przejściach, z wielkim bagażem porażek i trudów do udźwignięcia. 

Wada bardziej niż Skaza skupia się na prywatnych perypetiach Grossa. Jego nie ukrywajmy, kiepskie życie prywatne w pewnym momencie staje się główną osią książki, a dobra intryga kryminalna zostaje zepchnięta na drugi plan. Wahania, rozterki, koszmary senne, to trapi naszego glinę i jest na pierwszym planie. To odrobinę może przeszkadzać. Nie mniej i tak jest to dobra książka, którą przeczytałam z wielką przyjemnością.
Jeżeli chodzi o kwestie kryminalne, to trudno cokolwiek napisać żeby nie spojlerować. Nadmienię więc tylko, że akcja toczy się w Chełmży, w trakcie wyjątkowo upalnego lata. Pewnego dnia  w pobliżu jeziora Gross trafia na pusty, zakrwawiony namiot. Stopniowo odkrywa wokół niego znacznie więcej śladów krwi. Wszystko wskazuje na brutalną zbrodnię. Ale czy tak faktycznie jest? Rozpoczyna się śledztwo, które odsłoni wiele sekretów skrywanych przez mieszkańców miasteczka, a także rodzinne mroki i przysłowiowe trupy w szafie. Zakończenie będzie zaskoczeniem, a Gross po raz kolejny udowodni, iż jest doskonałym, wnikliwym śledczym.
Książka wciąga, intryguje, relaksuje, czyta się ją doskonale. Dodatkowo Małecki na wskroś przenicowuje nas, ludzi, czytelników, zwyczajne postaci z ich smutkami i radościami, zgryzotami i tym, co niszczy tak wielu. Mocny głos w sprawie wewnętrznego życia wielu z nas. Polecam i czekam na tom 3.