czwartek, 27 czerwca 2019

Sprawy sercowe. Historia serca w jedenastu operacjach - Thomas Morris

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Sprawy sercowe mnie zadziwiły. Spodziewałam się dobrej książki, bo Wydawnictwo Literackie takie pozycje na ogół wydaje. Jednak nie oczekiwałam aż tak dobrej lektury.
Thomas Morris, ceniony dziennikarz BBC, relacjonując jedenaście przełomowych operacji, opowiada historię kardiochirurgii – dzieje porażek i triumfów, brawury, zazdrości i rywalizacji. Wbrew pozorom, to porywająca, fascynująca lektura. 
Historia kardiochirurgii i wszystkiego co z nią związane jest arcyciekawą opowieścią. Czyta się ją niczym najlepszą książkę naukowo-psychologiczno-sensacyjną. Autor ma bardzo ciekawy styl, dynamiczny, energiczny, plastyczny. Po lekturze pierwszych kilku stron wsiąka się w opowieść niczym w najlepszą powieść.
Książka intryguje tym bardziej, iż nie wszystkie z jedenastu opisywanych operacji były udane. Kilka było porażkami, sprawiło, iż lekarze uczyli się na błędach.
Co cenne, oprócz historii, przebiegu samych operacji, w książce nie zabrakło bardziej ludzkiego aspektu, reakcji pacjentów, ich podejścia do zabiegu, zachowania i odczuć po operacjach. To sprawia, iż książka jest jeszcze ciekawsza i bardziej ludzka, przystępna. 
Oczywiście Sprawy sercowe... nie są pełną historią kardiochirurgii. To tylko niewielki jej wycinek. W sposób wyjątkowo udany Morris wybrał arcyciekawe i istotne dla dziejów medycyny zabiegi. Całość opowiedział ze swadą. Moim zdaniem to książka lepsza od tak wielbionych przez wielu pozycji autorstwa Thorwalda. Styl pisania Morrisa zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu.
Porywająca, arcyciekawa lektura. Książka zdecydowanie warta polecenia i przeczytania.



poniedziałek, 24 czerwca 2019

Wada - Robert Malecki

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Wada to 2. tom przygód Bernarda Grossa. Tom 1. Skaza recenzowałam tutaj (klik). 
Małecki po raz kolejny napisał bardzo dobry kryminał i powieść społeczno-obyczajowa w jednym.
Głównym bohaterem jest policjant z wieloletnim stażem, Bernard Gross, który żyje i pracuje zgodnie ze stwierdzeniem...Psem nie zostajesz wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością na wyrządzone zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwasz skazę.

Gross ma wyjątkowy talent, dar, nawet jak na policjanta. Do tego jest pracowity i bezkompromisowy. W pracy odnosi kolejne sukcesy, a w życiu prywatnym kolejne porażki.
Małeckiemu udało się bardzo dobrze sportretować steranego życiem gliniarza, po przejściach, z wielkim bagażem porażek i trudów do udźwignięcia. 

Wada bardziej niż Skaza skupia się na prywatnych perypetiach Grossa. Jego nie ukrywajmy, kiepskie życie prywatne w pewnym momencie staje się główną osią książki, a dobra intryga kryminalna zostaje zepchnięta na drugi plan. Wahania, rozterki, koszmary senne, to trapi naszego glinę i jest na pierwszym planie. To odrobinę może przeszkadzać. Nie mniej i tak jest to dobra książka, którą przeczytałam z wielką przyjemnością.
Jeżeli chodzi o kwestie kryminalne, to trudno cokolwiek napisać żeby nie spojlerować. Nadmienię więc tylko, że akcja toczy się w Chełmży, w trakcie wyjątkowo upalnego lata. Pewnego dnia  w pobliżu jeziora Gross trafia na pusty, zakrwawiony namiot. Stopniowo odkrywa wokół niego znacznie więcej śladów krwi. Wszystko wskazuje na brutalną zbrodnię. Ale czy tak faktycznie jest? Rozpoczyna się śledztwo, które odsłoni wiele sekretów skrywanych przez mieszkańców miasteczka, a także rodzinne mroki i przysłowiowe trupy w szafie. Zakończenie będzie zaskoczeniem, a Gross po raz kolejny udowodni, iż jest doskonałym, wnikliwym śledczym.
Książka wciąga, intryguje, relaksuje, czyta się ją doskonale. Dodatkowo Małecki na wskroś przenicowuje nas, ludzi, czytelników, zwyczajne postaci z ich smutkami i radościami, zgryzotami i tym, co niszczy tak wielu. Mocny głos w sprawie wewnętrznego życia wielu z nas. Polecam i czekam na tom 3.
 

piątek, 21 czerwca 2019

Domek tom 1 - Adrianna Szymańska

Wydawnictwo Nova Res, Moja ocena 5/6
Dobra, ciekawa, inna od tego czego oczekiwałam. Świetna, przewrotna lektura idealna na zabicie kilku godzin i na dobrą zabawę. 
Znajdujemy się w Królestwie. Żyją tam Mali i Duzi. Przy czym Mali sięgają Dużym tylko do kolan. Kontrast jest olbrzymi.
Jedną z Dużych jest Ada, seniorka rodu, postać ze wszech miar niezwykła i...hmmm... inna. Warto nadmienić, iż rodzina Ady jest normalnych rozmiarów. Współżycie Dużej z Normalnymi jest...no momentami kuriozalne.
Oprócz wielu dziwnych cech charakteru Ada posiada także dwie cechy, które zaważyły na jej życiu. Ada jest nieśmiertelna i potrafi bezbłędnie leczyć. 
Z powodu daru nieśmiertelności Ada nie pamięta jak długo żyje, czasami zapomina pewne wydarzenia. My towarzyszymy jej w życiu codziennym, na pozór zwyczajnym, ale tylko na pozór. Życie Ady jest inne, ciekawe, unikalne i zadziwiające. Oprócz w/w cech Ada ma także niesamowite poczucie humoru, które udziela się także czytelnikom i rzutuje na całą fabułę.
Trudno napisać coś więcej o fabule nie zdradzając z niej za wiele. Nie chcę tego robić żeby nie odebrać wam wielkiej przyjemności wynikającej z lektury. Mnie Domek bardzo zaskoczył i cieszę się, że to 1. tom. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne przygody Ady i jej rodziny.
Jednak ta powieść to nie tylko dobra zabawa. Pod płaszczykiem współżycia Małych i Dużych Adrianna Szymańska chce nam przekazać kilka ważnych spraw, zmusić do przemyślenia kilku kwestii. Książka nie tylko zapewnia rozrywkę. Ona także daje potężnego bodźca i materiał do przemyślenia. 
Adrianna Szymańska stworzyła pełną ciepła, humoru, serdeczności książkę. Jest to niezwykła lektura, tak niezwykła, jak niezwyczajni są jej bohaterowie. Do tego to mądra książka. Polecam. W trakcie lektury zrelaksujecie się, zadziwicie, kilkakrotnie parskniecie śmiechem.

 

środa, 19 czerwca 2019

Podaruj mi jutro - Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 5/6
Dwór na Lipowym Wzgórzu jest sercem tej historii. Wokół niego toczy się opowieść. Należy on do rodziny Horczyńskich od dwóch wieków. Jest wielką atrakcją dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. 
Wspaniale opowiedziana historia dworu, rodziny i perypetie związane z zakładaniem w budynku Akademii Sztuk Anielskich są pretekstem do ukazania wielu innych, niezwykle ważnych kwestii.
Podaruj mi jutro to pełna ciepła, humoru i pozytywnej energii książka o skomplikowanych losach pewnej rodziny i jej domostwa, o tajemnicach i tym, jak wielki wpływ wywierają one na ludzi, o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne.
Książka ma także niezwykle ważne przesłanie społeczne. Autorka porusza bowiem temat profilaktyki i tego, jak ważna jest ona dla każdego z nas. Konkretnie chodzi tu o profilaktykę kobiet, kwestię mammografii, samobadania, badań ginekologicznych, leczenia raka.
Jedna z bohaterek książki  jest chora, a przyjaciółki dzielnie ją wspierają w walce z chorobą.
Głównym jednak sednem książki są ludzkie marzenia, pragnienia, potrzeby. Niezależnie od tego, gdzie żyjemy, ile mamy lat,kim jesteśmy z zawodu, większość z nas marzy o jednym, ma jedną potrzebę. Chodzi tu o potrzebę bycia kochanym, poszukiwanie szczęścia i rolę jaką w tym wszystkim odgrywa przeznaczenie.
Gołębiewska napisała ciepłą, chwytającą za serce, dającą nadzieję powieść, w której każda czytelniczka znajdzie coś dla siebie. Czyta się ją rewelacyjnie, szybko, z wypiekami na twarzy i uśmiechem na ustach. Książka z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Idealna lektura nie tylko na lato.
Podaruj mi jutro to pierwszy tom opowieści o kobietach z rodu Horczyńskich. Całą rodzinę polubiłam, Dwór na Lipowym Wzgórzu zawładnął moim sercem. Niecierpliwie czekam na drugi tom serii. Uwielbiam sagi rodzinne, książki mądre, pełne ciepła, niosące w sobie jakieś przesłanie.
Gorąco zachęcam was do lektury. 
 

wtorek, 18 czerwca 2019

!

Ponownie, po raz enty informuję, mój blog to nie słup ogłoszeniowy dla dopiero co powstałych blogów. Komentarze z linkiem do takiego bloga będą usuwane.
Taka adnotacja pojawia się nad okienkiem do wpisywania komentarzy. Tak trudno ją przeczytać ze zrozumieniem?
Królują w tym osoby mające blog maksymalnie od kilku miesięcy i kilka tysięcy wejść.
Przed chwila usunęłam komentarz z linkiem i tak idiotyczną treścią nijak nie odnosząca się do treści recenzji, że aż jestem zszokowana, że coś takiego można napisać.
Ludzie, myślcie trochę, czytajcie ze zrozumienie. To nie boli. 

Pozostałym osobom dziękuję za odwiedziny mojego bloga. 
Miłego dnia :)

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Dzieci Hitlera. Jak żyć z piętnem ojca nazisty - Gerald Posner

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Jak to jest być dzieckiem zbrodniarza, który przyczynił się do śmierci milionów ludzi? Jak żyć z nazwiskiem, które jest synonimem największego zła? Czy można kochać kata?
Na to i wiele innych pytań odpowiada w tej bardzo ciekawej książce 11 rozmówców, 11 dzieci słynnych nazistów. 
Jedni potępiają zbrodniczą działalność rodziców na rzecz Trzeciej Rzeszy, inni próbują ją usprawiedliwiać. Kochają i nienawidzą.Jedni twardo tkwią przy rodzicach, inni są rozdarci, a jeszcze inni potępiają ich działalność.
Owi rodzice -naziści to m.in. Hans Frank, Josef Mengele, Rudolf Hess, Claus von Stauffenberg, Herman Göring. Wyobrażacie sobie mieć któregoś z tych zbrodniarzy za ojca? A ich dzieci musiały się z tym zmierzyć. Jak zareagowały na zbrodniczą działalność rodziców? Jakie mają zdanie o wojnie, III Rzeszy etc? Tego dowiecie się z lektury książki.
Dzieci Hitlera. Jak żyć z piętnem ojca nazisty to bardzo ciekawa książka, dopracowana, merytoryczna, daleka od taniej sensacji. Gerald Posner napisał dobrą choć trudną książkę.
Każdy rozdział poświęcony jest jednej postaci. Najwięcej miejsca Posner poświęca dokonaniom bohatera, dokonaniom oczywiście w sensie negatywnym oraz opinii dziecka. 
Rozpoczynając lekturę książki zastanawiałam się ile dzieci potępi zdecydowanie postawę, działalność swojego rodzica (nie tylko ojców, w książce ukazane są także matki). Nie byłam naiwna, nie liczyłam, że 100% dzieci odetnie się od rodziców. Ale i tak wynik mnie zaskoczył.
Książka wzbudza gniew, przynajmniej mój. Konkretnie chodzi mi o kilka wypowiedzi dzieci portretowanych nazistów. Niektóre z nich maja pretensje. Np. córka admirała
Donitza, która ma pretensje, że w trakcie procesu norymberskiego alianci nie zainteresowali się losem jej i jej matki. A ja pytam, kto się zainteresował w trakcie i po wojnie losem milionów Polaków, Romów, Żydów, Czechów etc. Trudno czytać takie zdania, pretensje  obojętnie.
Warto po tę pozycję sięgnąć, warto ją przeczytać. W dotarcie do dzieci nazistów Posner włożył dużo pracy. Nie wszyscy chcieli z nim rozmawiać, nie wszyscy chcieli występować pod swoim nazwiskiem, a to był warunek autora. Z materiałów, które zgromadził Posner powstała dobra, dopracowana, poruszająca, często nawet szokująca i bez wątpienia zapadająca w pamięć książka. Polecam. 


piątek, 14 czerwca 2019

Nie umieraj do jutra - Wacław Gluth-Nowowiejski

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Autor niniejszej książki był plutonowym podchorążym Armii Krajowej, walczył także w Powstaniu Warszawskim, długo przebywał w więzieniu w okresie stalinowskim.
Nie umieraj do jutra to niezwykle poruszający obraz  Warszawy, a w zasadzie tego co z niej zostało. To także niezwykła próba, którą podjęło kilkoro bohaterów. Jest to próba przeżycia za wszelką cenę na zgliszczach Warszawy.
Bohaterami są mieszkańcy lewobrzeźnej Warszawy, osoby w różnymi wieku, różnego wyznania, o różnych losach. Tym, co ich łączy to postanowienie przetrwania, za wszelką cenę.  
Kolejne strony książki zapełniają obrazy ukazujące próbę przetrwania, egzystencji mimo wszystko, walka o każdą kroplę wody, o każdy kęs jedzenia, walka o życie. Niezwykle poruszające opisy, obraz tego do czego zdolny jest ludzki orga izm, do czego zdolna jest ludzka psychika w ekstremalnych warunkach. 
Nie umieraj do jutra to 10 opowiadań, z czego 8 opartych jest na faktach. Sama świadomość, że wydarzenia te miały miejsce porusza jeszcze bardziej. Wprost niewyobrażalnym wydaje się fakt, że ludzie mogli przetrwać w takich warunkach, że żyli, walczyli o życie mimo tego wszystkiego, co było, co się działo wokół nich.
Wstrząsające warunki, szokująca rzeczywistość ludzi żyjących w tzw. Rzeczypospolitej Gruzów.
Warto po tę pozycję sięgnąć. Ba, należy ją przeczytać. Zbyt często to co obecnie mamy traktujemy, jako dane nam na zawsze, jako coś oczywistego. Zbyt często nie doceniamy tego co mamy, co otrzymaliśmy na starcie rodząc się tu i teraz.  
Czytajmy, uświadamiajmy sobie i pamiętajmy.

czwartek, 13 czerwca 2019

Porachunki - Yrsa Sigurðardóttir

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Porachunki są 2. tomem serii z detektywem Huldarem oraz psycholog dziecięcą Freyją w roli głównej. Nawet jeżeli nie znacie tomu 1. możecie sięgnąć śmiało po Porachunki. Każdy tom to odrębna całość, choć niezwykle zręcznie kontynuowane są najważniejsze wątki. 
W szkolnej kapsule czasu zakopanej przed dziesięcioma laty zostaje znaleziony mrożący krew w żyłach liścik wieszczący śmierć sześciu osób. Ale groźba w nim zawarta nie może być przecież prawdziwa, jeśli napisało go trzynastoletnie dziecko. Ale czy faktycznie to tylko nieszkodliwy żart? Jeżeli tak, to dlaczego zaczynają dziać się dziwne rzeczy, giną kolejne osoby?  A to nie jedyne zbrodnie, o których w książce będzie głośno. Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem.
Porachunki to mocna, odważna i niezwykle ciekawa książka. Oprócz silnego wątku kryminalnego mamy w niej bardzo mocny, dosadnie brzmiący wątek społeczny. Tym razem autorka porusza kwestię dzieci, które nie doczekały się pomocy od dorosłych i cierpią z powodu doznanych krzywd i traum. Mocny głos w tej kwestii, mocna książka, poruszający obraz pedofilii.
Porachunki to powieść o jeszcze jednym  wydżwięku społecznym. Ukazuje ona Islandii jej wady, niedociągnięcia, słabości systemu prawnego. 
Ta książka, jej wymowa, przekazywane treści sprawiają wrażenie, jakby nagle ktoś krzyknął...król jest nagi....system prawny Islandii nie jest doskonały. Jak to wygląda w praktyce, czym skutkuje? Tego dowiecie się z tej bardzo dobrej książki.
Książka Sigurðardóttir to nie tylko kwestie społeczne, psychologiczne. To także doskonale prowadzone dochodzenie w które już od pierwszych stron zostaje uwikłany Huldar Jónas. Bardzo szybko okazuje się, iż to co na początku wydawało się trudną zagadką jest niczym wobec tego, co wydarzy się w następstwie początkowych zdarzeń. przypomina to śnieżną kulę, która puszczona ze stoku zabiera ze sobą wszystko, co ma po drodze. 
Para głównych bohaterów, policjant i psycholog dziecięca wplątują się w bardzo trudną i zagadkową sprawę. Jej doprowadzenie do końca będzie nie lada wyzwaniem.
Ta książka ma wiele plusów. Wydżwięk społeczny, tajemnice, doskonale prowadzone dochodzenie, świetnie nakreślonych bohaterów, umiejętnie budowane napięcie, nowatorskie podejście do wielu spraw, realizm wydarzeń i licznych tajemnic, ukazanie jak jedna patologia pociąga za sobą kolejne. Czyta się doskonale. Zachęcam do lektury.


 

wtorek, 11 czerwca 2019

Niedokończone opowieści - J.R.R. Tolkien

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
To książka dla wielbicieli Tolkiena, jego twórczości. To bardzo ciekawy  zbiór historii rozgrywających się od Dawnych Dni Śródziemia po zakończenie Wojny o Pierścień, stanowiących kontynuację Hobbita, Władcy Pierścieni i Silmarillionu. Książka skupia się na Śródziemiu, zawiera barwną opowieść Gandalfa o tym, jak doszło do tego, że wysłał krasnoludów na słynną kolację w Bag End, opis pojawienia się boga morza Ulma przed Tuorem u wybrzeży Beleriandu oraz dokładny opis wojskowej organizacji Jeźdźców Rohanu, a także relację z podróży Czarnych Jeźdźców w poszukiwaniu Pierścienia.
Jest to na równi wspaniała, co i bardzo trudna lektura. Nie da się jej czytać na raz, łapczywie brnąc przez kolejne fragmenty. Niedokończone opowieści to lektura do niespiesznego poznawania, smakowania kunsztu Tolkiena. 
To pozycja trudna, absorbująca, wymagająca uwagi. Oprócz normalnej treści sporo w niej
przypisów, wstawek Christophera i wielu innych dodatków, które z jednej strony wzbogacają treść, a z drugiej utrudniają lekturę.
To zbiór licznych jakby dokończonych, uzupełnionych wątków. Wątki te pochodzą z wcześniej wydanych książek jak np. Sylimarillionu, Władcy Pierścieni, Hobbita.
Niedokończone opowieści są także wstępem do niewydanych u nas 12 tomów zbioru Historiii Śródziemia.
Całość zróżnicowana zarówno jeżeli chodzi o narrację, jak i intencję autora, stopień  ukończenia, datę powstania. Zbiór był bowiem tworzony i dopracowywany przez Tolkiena przez długie dekady. 
Bez wątpienia jest to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Śródziemia. Rozpoczynając lekturę należy jednak pamiętać, iż nie jest to książka stricte jak np. Władca Pierścieni. 
To nie powieść, to raczej zbiór uzupełnień, pomysłów, dokumentów, które przez kolejne lata rodziły się w głowie autora, a po jego śmierci zostały zebrane i zredagowane przez jego syna 
Lekturę dawkowałam sobie przez ostatnie tygodnie. Sprawiła mi ona sporą przyjemność, wiele wyjaśniła, ale powstały także kolejne pytania. 
Każdego, kto lubi prozę Tolkiena gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.

sobota, 8 czerwca 2019

Złota klatka - Camilla Läckberg

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 1/6
Lubiłam, nadal lubię serię kryminalną z Fjällbacki. 
Sięgając po Złotą klatkę liczyłam na podobną lekturę. Niestety, ale się zawiodłam. 
Książka jest po prostu słaba. Bohaterką jest Faye, kobieta w wieku ok. 30+, matka jednej córki, żona bogatego przedsiębiorcy. 
Żyje niczym w tytułowej złotej klatce, choć sama się do tego nie przyznaje uznając swoje małżeństwo za idealne, a rodzinę za wzorcową.
Pewnego dnia wydarza się coś, co sprawia, iż bańka złudnego szczęścia pęka, a Faye zostaje z córeczką na przysłowiowym lodzie.
Historia jest do bólu przewidywalna. Czytając początkowe strony liczyłam, iż fabuła jakoś się ożywi, że coś się wydarzy. Niestety, ale były to złudne nadzieje.
Książka trąci stereotypami, marazmem podwiewanym nudą, a dodatkowo jest mocno seksistowska. Nie będę dokładnie pisać o co mi chodzi. Jeżeli sięgniecie po tę pozycję sami się o tym przekonacie.
Zdaję sobie sprawę, iż Läckberg nie jest pisarką, która kiedyś dostanie Nobla. Seria jej kryminałów nie jest arcydziełem, ale czyta się je dobrze, są ciekawe, mają swój klimat, akcję, zagadkę, postaci w nich nakreślone są żywe, coś sobą do akcji wnoszą. 
Niestety, ale o bohaterach Złotej klatki nie można tego napisać. Nudni, jednowymiarowi, sztampowi do bólu. Jedyne momenty, kiedy się ożywiają to wplecione w treść sceny seksu. 
Nuda, brak pomysłu, liczenie, iż czytelnicy są idiotami i nie dopatrzą się minusów książki.
Książka reklamowana jest jako thriller psychologiczny. To wielkie nieporozumienie. Brak w treści jakichkolwiek elementów thrillera o psychologii nie wspominając. 
Nuda, banał, pozycja nie warta lektury naszpikowana lokowaniami produktów, głównie znanych marek odzieżowych. Do tego to zakończenie, koszmar po prostu. Szczerze odradzam lekturę tej książki. 

środa, 5 czerwca 2019

Odwróceni - Piotr Pytlakowski, Artur Kowalewski

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 4-/6
Niezła, relaksująca, dobrze się czytająca opowieść o polskiej mafii. 
Ot lektura na kilka godzin, na jeden wieczór, dobrze spełniająca swoje zadanie.
Dwoje głównych bohaterów, gangster Blacha i policjant Sikora. 
Obaj prowadzą ze sobą bardzo niebezpieczną grę. Każdy z nich ma to czego pragnie drugie. Każdy ma coś do zyskania i stracenia. Jeden więcej, drugi mniej. Nie ma równowagi. Ale tak to już w życiu bywa.
Życie i śmierć, zysk i strata, przyjaźń i nienawiść przenikają się w tej książce od pierwszej strony. Mocny, mroczny świat, odwieczna walka dobra ze złem, tych po stronie prawa i tych z drugiej strony, bezwzględność po obu stronach.
Z jednej strony uczciwy glina Sikora, z drugiej gangster Blacha. Jak potoczy się ich znajomość, jak zakończy ta swoista walka?
Cała historia znana jest z serialu tv. Czy warto wobec tego czytać książkę? Moim zdaniem tak. Odwróceni są nieźle, ciekawie napisani. I chociażby dlatego warto żeby szukający zabijającej czas, wciągającej lektury dali książce szansę. 
Mocne postaci, szybkie zwroty akcji, ciekawe otoczenie, mafijne rozgrywki, czasami brutalna akcja, jak to w świecie mafijnym. To wszystko wciąga. I mimo, iż osoby znające serial unikną elementu zaskoczenia (książka jest bez mała wiernym odbiciem serialu), to jednak lektura powinna przypaść im do gustu.
O mafii pruszkowskiej powstało wiele książek, lepszych, gorszych. Odwróceni plasują się mniej więcej po środku. Nie jest to literackie arcydzieło. Trudno żeby tego typu lektura była czymś takim. Tutaj (jak i w serialu) pewnym novum jest świat policji przenikający się z światem mafii, świat zła ze światem dobra (przynajmniej w założeniu).
Pozycja warta przeczytania dla tych, którzy nie znają serialu, obowiązkowa dla jego wielbicieli.


 

wtorek, 4 czerwca 2019

Artemizja - Nathalie Ferlut, Tamia Baudouin

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Artemizja to opowieść o Artemizji Gentileschi urodzonej w 1593 roku w Rzymie, córce znanego malarza, kobiecie, która w czasach, gdy kobietom w zasadzie niczego nie było wolno pokonała sprytem, i wytrwałością ówczesne zasady i obyczaje. Na początku XVII wieku, gdy żyła bohaterka, malarstwo było sztuką zarezerwowaną dla mężczyzn.
Malarstwo było jej pasją i Artemizji się udało. Bardzo dużo tworzyła, m.in. dla Medyceuszy. Malowała nie tylko kobiety, czy dzieci, ale także o zgrozo męźczyzn i sceny biblijne. Była jedną z pierwszych kobiet, które podejmowały w swoim malarstwie tematykę religijną i historyczną, uznawaną za niedostępną dla kobiet. 
Jako pierwsza kobieta została przyjęta do florenckiej Accademia del Disegno.
Jak tego dokonała? Tego dowiecie się z tej ciekawej, pieknie wydanej książki w formie...komiksu. A tak. I to wielka niespodzianka wydawnictwa. Opowieść biograficzna w formie komiksu. Coś innego, nowego, ciekawego.
To nie tylko ciekawy komiks. To także wspaniała, wartka opowieść, która wciąga czytelnika od pierwszej strony. Poznajemy ówczesną Italię, świat, w którym żyła Artemizja, ale także społeczne i kulturalne uwarunkowania, zasady, obyczaje. Przez ich pryzmat śledzimy poczynania bohaterki, trudy i ograniczania z jakimi przyszło jej się zetknąć.
Oprócz opowieści o życiu, pracy, dokonaniach, smutkach i radościach malarki, książka-komiks ma także wymowę (i to mocną) społeczną. Poprzez ukazanie dziejów włoskiej artystki autorzy prezentują uniwersalne prawdy o tym, jak trudno być kobietą, jak ciężko jest przebić się w świecie, zawodzie, miejscu zarezerwowanym dla mężczyzn. 
Poza tym dochodzi ponadczasowa, niezwykle bolesna, traumatyczna dla wielu kobiet kwestia zniewolenia seksualnego,
Artemizja była kobietą niezwykłą. Swojego oprawcę pozwała o gwałt. Był XVII wiek, wyobrażacie sobie coś takiego? Bohaterka książki była bez wątpienia wyjątkową osobą. Warto ją poznać. 
Gorąco zachęcam do lektury nowości Wydawnictwa Marginesy.



poniedziałek, 3 czerwca 2019

Stara historia - Jonathan Littell

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 1/6
Boże ty mój, jakie to nudne. Dawno czegoś tak niezjadliwego nie czytałam. Zawód tym większy, iż liczyłam na coś diametralnie odmiennego.
Dotarłam mniej więcej do połowy i odpuściłam dalszą lekturę.
Znane nazwisko. W końcu to autor Łaskawych, które zniesmaczyły, zaskoczyły, ale i bardzo przypadły mi do gustu. Historia perwersyjnego nazisty Maximiliana Aue na długo zapadła mi w pamięć. I choć nie była to miła lektura, książka bardzo, ale to bardzo mi się podobała. 
Ze Starą historią będzie tak samo jeżeli chodzi o zapadanie w pamięć, ale z zupełnie innego powodu.
Skusiłam się licząc na podobne doznania czytelnicze. Zawiodłam się i to bardzo.
Czym jest Stara historia? Nudną, przerażliwie nudną, ogromną ilością słów, które usypiają, ale jednocześnie sprawiają, iż czytelnik jest wściekły, że po tę książkę sięgnął. Treść...trudno ją nakreślić. Z tego, co się zorientowałam, to opowieść o jakimś bezimiennym narratorze, który krąży po pętli czasowej, całkowicie zagubiony, zatracony. Owa pętla czasowa pełna jest korytarzy, z których prowadzą drzwi do pomieszczeń. Wewnątrz tych pomieszczeń znajdują się postaci, kuriozalne, zniesmaczające, dziwne. 
Do tego dochodzą sceny perwersyjnego seksu i przemocy (Które nic do treści nie wnoszą) oraz Bóg wie, co jeszcze, bo dalej nie przeczytałam. 
Całość opowiedziana w formie dziwacznych fragmentów, epizodów, które scala coś na kształt klamerek, łączników. Nie wiem, jak to określić. W każdym bądź razie, to co scala jest równie dziwaczne, kuriozalne, żeby nie rzec głupie, jak cała fabuła.
Straszne doświadczenie, mordercze wręcz brnięcie przez pokręconą treść. Nie liczcie na to, że coś głębszego znajdziecie w tej fabule, choćby okruch. 
Jak wspomniałam, przeczytałam mniej więcej połowę książki, i naprawdę niczego głębszego, normalniejszego w tej części nie znalazłam. 
Traumatyczne, choć nie ukrywam, ciekawe doświadczenie.
Pierwsza od czasu Łaskawych powieść Jonathana Littella nie jest lekturą, która mogłabym polecić. Zdecydowanie odradzam.

sobota, 1 czerwca 2019

Śliska sprawa - Volker Kutscher

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 4,5/6
Śliska sprawa to 1. tom z cyklu kryminałów, których bohaterem jest komisarz Gereon Rath. Akcja powieści toczy się w Berlinie w późnych latach dwudziestych. Bohater zostaje przeniesiony z Kolonii do Berlina po tym, jak podczas pełnienia służby omyłkowo zastrzelił niewinną osobę.
Całość napisana zręcznie, ciekawie z wiernym i drobiazgowym (ale nie zbyt drobiazgowym) oddaniem szczegółów Berlina lat 20. XX wieku. Dzięki owym szczegółom, doskonale nakreślonemu klimatowi epoki, bardzo szybko wniknęłam w treść i przez większą część lektury czułam się jakbym sama przeniosła się w czasie do Berlina okresu międzywojennego ze wszystkimi plusami i minusami tego miasta, ale i całej Rzeszy Niemieckiej.  
Zagadka kryminalna, którą przyjdzie rozwiązać Rathowi, jest dodatkiem, ale i cennym uzupełnieniem opowieści o stolicy Niemiec. Wyłowione z rzeki zwłoki zdają się zapowiadać jedną z wielu spraw, banalną, zwyczajną, ot taką, którą szybko się rozwiąże.
Jak się okaże nic bardziej mylnego. Zagadki, podchody, błędne tropy, tajemnice wyłaniające się z mroków, niebezpieczne zdarzenia i wisząca w powietrzu groza. To wszystko sprawia, iż wątek kryminalny jest na tyle ciekawie nakreślony i poprowadzony, że z chęcią i niecierpliwością przewracamy kolejne karty książki.
Tym co jeszcze zwraca uwagę są kreacje bohaterów, niejednoznacznych, nieszablonowych, ciekawych. Na największą uwagę zasługuje główny bohater Gereon Rath, postać trudna do jednoznacznego scharakteryzowania, wielowymiarowa, ciekawa, wzbudzająca sympatię, igrająca z prawem i wymiarem sprawiedliwości. Nie liczy się on z własnymi czynami czy ich konsekwencjami, a te bywają różne, często bardzo groźne dla Ratha, ale także dla innych. Bardzo ciekawa i interesująco nakreślona postać. Z chęcią poznam jego dalsze przygody, przeczytam kolejny tom serii.
Śliską sprawę czyta się dobrze, szybko, z zaciekawieniem, ale także ze sporą przyjemnością. Polecam.

piątek, 31 maja 2019

Historia warszawskich kin - Jerzy S. Majewski

Wydawnictwo Angora, Moja ocena 4,5/6
Kino, kinematografia mają ok. 100 lat i nieomal od samego początku cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Kino, film przenoszą nas w inny świat, choć na trochę pozwalają być kimś innym, znaleźć się w innym otoczeniu, zapomnieć o tym, co nas trapi, przeżyć coś w rzeczywistym świecie nieosiągalnego. 
Kino to od blisko 100 lat potęga i miejsce, które emanuje magią, a także jest przesiąknięte historią. 
W  swojej książce Jerzy S. Majewski prezentuje spory kawałek tej historii i zabiera czytelników w niezwykłą podróż poprzez kolejne dekady, od jednego do drugiego warszawskiego kina, od kin z duszą do współczesnych bezdusznych multipleksów.
Gro miejsca zajmuje opowieść o kinach stolicy. Jest ona podzielona na różne etapy np. kina otwarte przed 1918 rokiem, kina okresu międzywojennego etc. Sporo miejsca poświęcone jest także ogólnie kinematografii, jej rozwojowi, historii.
Całość bardzo ciekawie napisana. 
Książka jest nie tylko ciekawa pod względem treści, ale także pięknie wydana. Doskonały papier, świetna okładka, złocenia, tłoczenia na kolejnych stronach. duża porcja zdjęć kin, ich wnętrz, ale nie tylko. To wszystko ubarwia lekturę, sprawia, iż jest ona prawdziwą przygodą. 
Książkę polecam fanom kina, miłośnikom Warszawy, oraz tym, którzy o stolicy czy polskiej kinematografii chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej.  
Autor spisał się na medal. S. Majewski to znany historyk sztuki, varsavianista, wieloletni dziennikarz, a dziś współpracownik „Gazety Wyborczej”. Autor cyklu „Warszawa nieodbudowana”, publikowanego na łamach „Gazety Wyborczej” od 1993 roku, a poświęconego dziejom dawnej architektury warszawskiej, losom jej mieszkańców i stylowi ich życia. 
Zachęcam do lektury.
 

czwartek, 30 maja 2019

Gösta Berling - Selma Lagerlöf

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Uwielbiam skandynawską literaturę. Uwielbiam także książki wydawane przez Oficynę MG, za piękne okładki, ale także za prezentowanie prawdziwych perełek wydawniczych, książek innych, fascynujących, zabierających w inny świat. 
Nic więc dziwnego, że gdy ujrzałam w zapowiedziach Gösta Berling, musiałam książkę przeczytać.
Nic nie wiedziałam o treści, nie czytałam żadnych recenzji, oczekiwałam za to uczty literackiej. Nie zawiodłam się.
Jak pisze wydawca, jest to opowieść łącząca w sobie elementy legend skandynawskich i baśniowości z etyczno-moralną tradycją chrześcijaństwa.
Rzeczywiście. Całość jest poetycka, magiczna i ma w sobie mnóstwo wplecionych w treść legend, podań ludowych, elementów ludowych, baśniowych, na wskroś skandynawskich.
Akcja rozgrywa się w Värmlandii, krainie położonej u stóp gór, pomiędzy jeziorami, pięknymi lasami, w otoczeniu tajemniczym, ale przy tym idyllicznym. Często gościły tam diabły i czarownice. I tak się to wszystko zaczyna. 
Treści nie będę wam opisywać, żeby nie psuć elementu zaskoczenia. Gwarantuję, że szwedzka noblistka, która jest autorką książki, wielokrotnie was zaskoczy, wprawi w zdumienie, ale i sprawi, że na waszej twarzy zagości uśmiech.
Wielkim atutem są wspaniałe, drobiazgowe opisy szwedzkiej przyrody. Porywają opisy srogiej, groźnej, nieprzyjaznej skandynawskiej zimy, ale nie tylko one. 
Do tego autorka dodała garść opisów obyczajów skandynawskich oraz sporą porcję skrajnych, mocno zaakcentowanych uczuć, jak miłość to szalona, żarliwa, jak nienawiść, to aż po grób etc. Pisarka poszła na całość, na niczym nie oszczędzała, ani na opisach bohaterów książki, ani przyrody, czy też uczuć, ani na czerpaniu z otoczenia czy legend i mitów skandynawskich. Jest co chłonąć, jest w czym się zanurzać. Wrażenia z lektury wyjątkowe okraszone odczuciami obcowania z czymś magicznym, ezoterycznym, nierzeczywistym. Polecam.

poniedziałek, 27 maja 2019

Wiosna w sercu - Carrie Elks

Wydawnictwo Kobiece, Moja ocena 4,5/6
Ciepła, ciekawie napisana opowieść o tym, że nie da się powstrzymać wiosny szalejącej w sercu, nawet jeśli jesteś najbardziej rozważną prawniczką na świecie.
Wiosna w sercu to faktycznie wiosenny powiew. To powieść ciepła, pełna humoru, oferująca ciekawą lekturę, ale i porcję niezwykle pozytywnej energii. 
Carrie Elks stworzyła historię idealna nie tylko w okresie szalejącej wokół nas wiosny. To doskonała lektura na każdą porę roku, na każdy humor, na bolączki, smutki i radości.
Główną bohaterką jest Lucy, robiąca spektakularną karierę pani prawnik. Kobieta zawodowo idzie, jak burza, zawsze trzyma się swoich zasad, wytyczonych ram. 
Jej zupełnym przeciwieństwem jest Lachlan. Mężczyzna nie zwraca uwagi na konsekwencje swoich zadziwiających nieraz poczynań. Nie zwraca też uwagi na konwenanse, nie obchodzą go żadne zasady, a kobiety traktuje....sami się przekonacie jak. 
Oboje starają się zrobić wszystko, by nie złamać swoich postanowień i nie ulec obezwładniającemu przyciąganiu. Podróżując od Szkocji przez Paryż aż po Nowy Jork, oboje coraz częściej zastanawiają się, czy czasem nie warto zaryzykować i oddać ster uczuciom.
Z pozoru tych dwoje dzieli wszystko, absolutnie wszystko. Ale jak się okażę, miłość nie z takimi przeszkodami daje sobie radę. Strzała amora potrafi ugodzić i połączyć zadziwiających ludzi.
Książka przede wszystkim gwarantuje kilka ciekawie spędzonych godzin. Lektura jest miła, sympatyczna, zabawna, mądra, wzruszająca oraz bawi do łez. Bohaterowie zaś są na tyle sympatyczni, że wiernie się im kibicuje. Czego chcieć więcej?!
Carrie Elks po raz kolejny udowodniła, że pisze świetne książki dla kobiet
Jednym słowem Wiosna w sercu to książka, którą wam szczerze polecam tym bardziej, ze autorka pisze lekko, zabawnie, wciągająco. 


niedziela, 26 maja 2019

Nowość...


Nakładem Wydawnictwa MG ukazała się właśnie nowa książka doskonałego angielskiego pisarza Wilkie Collinsa. 
Gorąco zachęcam do lektury. 
Znacie jego książki? Ja czytałam wszystkie wydane dotąd przez Wydawnictwo MG pozycje i jestem nimi zachwycona. Wierzę, że Pieniądze mojej pani także mnie nie zawiodą. 

Kiedy z domu lady Lydiard znika banknot o wysokim nominale, podejrzenie pada na Isabel – jej przybraną córkę. Jednak ani jaśnie pani ani jej zarządca Moody nie wierzą w winę prostolinijnej i uczciwej dziewczyny. Niezrażony bezsilnością policji i pojawieniem się potężnego rywala do ręki Isabel, beznadziejnie zakochany Moody, postanawia za wszelką cenę udowodnić jej niewinność.

piątek, 24 maja 2019

Życie w spadku - Małgorzata Garkowska

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 3-/6
Trudno cokolwiek napisać o tej książce nie spojlerując, nie zdradzając niczego z treści. 
Początek książki jest powolny, lekki, czasami nawet można mieć ochotę na odłożenie książki na półkę. Mniej więcej w połowie następuje nagły zwrot akcji i ...niestety nic za tym nie idzie.
Mam wrażenie, iż Życie w spadku ma same minusy.
Jednym z nich jest z pewnością samo zakończenie, które absolutnie, nawet w najmniejszym stopniu nie zaskoczyło mnie. Przewidywalne do bólu. To największy minus książki.
Plusem (jedynym wg. mnie) jest ciekawa fabuła, pomył na nią niezły. Całość oparta na jednej tajemnicy, dążeniu do zemsty za wszelką cenę, wręcz niszczącym pragnieniu jej dokonania. Wokół tego od początku kręci się fabuła książki.
Od pierwszego rozdziału wiemy z czym i kim mamy do czynienia, co tak naprawdę prędzej czy póżniej się wydarzy. Pozostaje nam tylko oczekiwanie na to aż wydarzy się to co jest nieuniknione, aż bohaterowie wykonają taki czy inny ruch, który jesteśmy w stanie przewidzieć.. 
Z jednej strony ciekawym jest obserwowanie przewidywalnej fabuły, z drugiej strony w kilku momentach jest to  po prostu nudne. 
Brak w książce nieprzewidywalnego, brak jakiejś iskry szalonego postępowania, brak chociażby na chwilę zejścia z utartych szlaków. Szkoda, bo na obranym przez autorkę szkielecie fabularnym w połączeniu z ciekawymi kreacjami bohaterów można było zbudować naprawdę niezłą książkę.  
Niestety, ale w Życiu w spadku zbyt wiele jest prowizorki, zbyt wiele potraktowania tematów po łebkach, ogólnie, zbyt wiele wypełniacza treści, który niczego do książki nie wnosi. 
Dałam się zwieść ładnej okładce, ciekawemu blurbowi. Szkoda, że tak niewiele za tym szło. Szkoda czasu na lekturę. Przynajmniej wg. mnie. Chociaż wiem, że zdania są podzielone i książka zbiera także wiele entuzjastycznych recenzji. Sami musicie zdecydować, czy dacie jej szansę, czy sięgniecie po ciekawszą pozycję.
 

środa, 22 maja 2019

Kryminalne przypadki Matyldy - Bożena Mazalik

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 1,5/6
Porażka, całkowita porażka. Aż trudno mi cokolwiek napisać.
Dałam się uwieść (jak zapewne wiele osób) ciekawemu blurbowi, zabawnej, kolorowej okładce. Jedno i drugie wiele oferuje, zbyt wiele w porównaniu z zwartością książki.
Opis brzmi ciekawie. traktuje on o ciekawych przygodach porzuconej przed ołtarzem tytułowej Matyldy, która odkrywa trupa parobka. Dodatkowo zwierzęta z dworskiego gospodarstwa zachowują się niepokojąco, a jej przyjaciółka ląduje w szpitalu. Sami przyznacie, brzmi lekko ciekawie, intrygująco, zapowiada zabawną, odprężającą lekturę. 
I tyle dobrego można napisać o Kryminalnych przypadkach Matyldy. Niestety tylko tyle.
Oczekiwałam lekkiej, relaksującej, inteligentnej komedii kryminalnej ala Chmielewska czy Rudnicka. Oczekiwałam książki inteligentnej, zabawnej, pomysłowej, tryskającej ciekawym poczuciem humoru. Niestety, ale dostałam coś odwrotnego niż oczekiwałam.
Początek owszem niezły, pierwsze powiedzmy kilkanaście stron. Póżniej im dalej tym gorzej. Nudno, banalnie, żenująco infantylnie.  
Główna bohaterka z opisu na okładce - zabawna, intrygująca, inteligentna, ładna kobieta. Z lektury wynika, iż jest pusta, nudna, żenująco infantylna i głupia, jak przysłowiowy but. 
Do tego zamiast intrygującej kryminalnej zagadki otrzymałam nudną, banalną historię od której wieje monotonnością. Bohaterowie są płascy, jednowymiarowi, nudni. Do tego te irytujące, bzdurne dialogi. Aż zęby się zaciskają ze złości w trakcie czytania.
Doczytałam tylko do połowy i odłożyłam książkę na półkę. Żal czasu poświęconego na lekturę, żal użytego do wydrukowania książki papieru.  
Czuję się po prostu oszukana przez zwodniczy opis i bardzo ładną okładkę.  
Zdecydowanie odradzam lekturę. Szkoda waszego czasu. Jest dużo ciekawszych, bardziej wartościowych książek. 

wtorek, 21 maja 2019

Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata - Tomasz Michniewicz

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Chrobot to siedem niezwykle mądrych, poruszających i ciekawych podróży w czasie, siedem opowieści zwykłych ludzi o problemach, wyzwaniach, szansach i możliwościach.
To opowieść o siedmiu codziennościach, zwyczajnych, a jednocześnie nadzwyczajnych życiach.  
Niby ten sam świat i te same czasy, ale widziane z różnych perspektyw - mieszkańca Ugandy, USA, Kolumbii, Indii, Finlandii, Zimbabwe i Japonii. Łączy ich wiele, dzieli jeszcze więcej.
Ich zestawienie uświadamia, jak wiele zależy od tego, czy miało się szczęście urodzić się tu, a nie gdzieś indziej. 
Pragnienie bycia szczęśliwym, życia w spokoju i dostatku, w lepszym otoczeniu jest dążeniem, pragnieniem większości z nas. Z reguły każdy chce więcej, lepiej, inaczej. 
Historie opowiedziane przez Michniewicza pozwalają nam zrozumieć, jak miejsce narodzin, życia decyduje o tym, o czym marzymy, co uważamy za lepsze życie. Dla jednego to będzie luksusowy dom, dla innego bezpieczeństwo, jakie daje nawet najsłabiej wynagradzana, ale stała, pewna praca. 
Książka wyjątkowa, ważna, zmuszająca do przemyślenia wielu sprawę, do zastanowienia się nad naszym życiem, nad tyn, jak dobrze mamy my, żyjący w dostatniej Europie w porównaniu z milionami innych na starcie skazanymi na nędzne życie poprzez miejsce urodzenia. Na starcie życia dostaliśmy od losu wielką szansę. Czy potrafimy ją właściwie wykorzystać? A może trwonimy, zaprzepaszczamy to co daje nam los?
Na świecie są miliony żyjących w skrajnej nędzy lub balansujących na jej granicy. Są też odpowiedzialni za to. Autor książki wskazuje ich. To wielkie koncerny, ogromne firmy, które pogłębiają ogólnoświatowy kryzys, nędzę i nierówności w krajach rozwijających się.
Chrobot jest bardzo mądry, wielowymiarowy, poruszający i zmuszający do zastanowienia się nad wieloma aspektami dnia codziennego. Jestem przekonana, iż po lekturze spojrzycie inaczej na wiele spraw. Zachęcam do lektury. Warto. 


https://www.gandalf.com.pl/b/chrobot-zycie-najzwyklejszych-ludzi/

niedziela, 19 maja 2019

Zapomniani - Ellen Sandberg

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Zapomniani to dobrze napisana, wciągająca opowieść. Przyznam się, iż jestem książką zaskoczona, pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że tak mnie zaintryguje, wciągnie, poruszy. 
Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, współcześnie i w czasie II wojny światowej, gdy III Rzesza była w rozkwicie.
W Zapomnianych jest wszystko, co potrzebne żeby książka zaintrygowała. Mamy charyzmatycznego człowieka od zadań specjalnych, tajemnicze dokumenty, które musi zdobyć za wszelką cenę, wielkie sekrety i niesnaski rodzinne, porywającą miłość,  zagrożenie, które czyha na bohaterkę przed laty i teraz oraz kwestie, które poruszą każdego czytelnika.
Komu zagraża starsza, schorowana pani? Co takiego ukrywa?
Zapomniani to historia, w której przeplata się wiele wątków, ale główne to miłość, sekrety wojenne, dążenie do prawdy i tajemnica licząca ponad 70 lat, którą jedni chcą skryć przed oczyma innych. Co takiego jest w dokumentach przechowywanych przez starszą panią, iż wielu ludzi jest w stanie poświęcić wszystko żeby je zdobyć?
To także opowieść o wojennej gehennie, niewyobrażalnych zbrodniach i o tym, iż nie zawsze sprawiedliwość wygrywa. Realne życie nie jest niestety bajką.
Przewaga Zapomnianych nad innymi thrillerami polega na tym, iż autorka w książce porusza wiele różnorodnych tematów. Część z nich dotyczy niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej, część innych, ale powiązanych z tym zagadnieniem spraw. 
W trakcie lektury w głowie czytelnika piętrzą się różne pytania, wątpliwości, wiele rzeczy nas oburza, wręcz przeraża. 
Książka nie jest łatwa. Porusza ona bolesne, trudne tematy, zmusza do myślenia. Nie jest to lektura lekka, przyjemna. Jednak bez wątpienia warto jej dać szansę. 
Sandberg opisuje typ zbrodni hitlerowskich, który sporadycznie jest poruszany w literaturze. Tym samym mamy okazję dowiedzieć się czegoś nowego, zastanowić się nad kilkoma sprawami, przemyśleć je.
Czyta się dobrze, choć trzeba sobie zadać sporo trudu, żeby w lekturę wniknąć. Zapomniani porywają, zabierają kilka godzin, pozostawiają z wieloma pytaniami, wątpliwościami. Warto sięgnąć po tę pozycję.  

piątek, 17 maja 2019

Święte gry - Vikram Chandra

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Nie ukrywam, rozpoczynając lekturę miałam spore obawy, czy ilość stron (900) w połączeniu z tematyką dot. Indii (która nie należy do moich ulubionych, a to z powodu mnogości kultur, religii, grup społecznych etc.) nie sprawi, iż lektura będzie nieciekawa, męcząca. 
Postanowiłam jednak dać książce szansę.
Trzeba od razu zaznaczyć, Chandra swoją ciekawą, momentami nawet bardzo historię, bogato ozdabia elementami zaczerpniętymi wprost z kultury, obyczajowości, mentalności i religii Indii. Książka aż skrzy się od indyjskich wstawek, dodatków, elementów. Jest nimi naszpikowana, jak dobre ciasto rodzynkami...tak mi się skojarzyło.
Co istotne, nie są to Indie tylko i wyłącznie rodem z kolorowych folderów biur podróży czy filmów z Bollywood. Ba, Indie w książce są wręcz dalekie od tych Indii dla turystów. Indie Chandry to kraj, którego turysta z innego kraju na ogół nigdy nie pozna.
Warto od razu uprzedzić, książka wymaga uwagi, wymaga też szukania, grzebania w podręcznym słowniczku, czy to internetowym, czy analogowym. Święte gry są bowiem nafaszerowane indyjskimi, obcymi dla większości czytelników, określeniami. Jest ich na tyle dużo, iż trzeba w trakcie lektury poznawać ich znaczenie, rozumieć je.
O czym jest ta książka? O Indiach, ale nie tylko. To także powieść o ludziach, w zasadzie o dwójce ludzi, zmęczonym gliniarzu i podobnym mu mafiosie. To jakby indyjski Ojciec chrzestny. Tak można tę powieść porównać. 
Bez wątpienia jest to wielka (także rozmiarowo), epicka,  wielowątkowa opowieść o przyjaźni i zdradzie, przemocy i wielkiej miłości, a także o życiu i jego trudnych wyborach. To wszystko osadzone bardzo mocno w ciekawych, acz wielokrotnie szokujących Indiach.
Powieść uzyskała nominację do National Book Award i została wyróżniona Salon Book Award i indyjską Hutch Crossword Book Award.  
Książka jest ciekawa, inna, warta lektury i zadania sobie trudu, jaki jest niezbędny do przebrnięcia przez 900 stron. Polecam.

poniedziałek, 13 maja 2019

Tron Cezara - Steven Saylor

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Książki Stevena Saylora to moim zdaniem najlepsze z licznych na rynku antycznych kryminałów. Akcja książek toczy się w starożytnym Rzymie u schyłku republiki, a bohaterem jest detektyw, tytułowy Gordianus. Jego cechą charakterystyczną jest nieprzeciętna inteligencja i upór w dochodzeniu do prawdy. Dzięki temu nie cierpi na brak klientów, a i wielu ludziom (z różnych warstw społecznych) nieżle zalazł za skórę. Ma więcej wrogów niż przyjaciół, wielokrotnie czyhano na jego życie, ale to nie odstrasza Gordianusa, który rozwiązuje każdą zagadkę. 
Kolejne książki z serii rozgrywają się w różnych latach, na różnych etapach życia głównego bohatera, ale i historii antycznego Rzymu. Wszak ówczesna historia nie należała do spokojnych, sielskich i anielskich. 
Tym razem akcja toczy się w 44 r. p.n.e. gdy Rzym jest w okresie tuż po wojnie domowej, Republika odchodzi w niepamięć, a na naszych oczach rodzi się kolejny reźim, kolejna dyktatura, kolejna postać, którą należy czcić. Okres gorący, napięty, ciekawy.
Zwycięski Juliusz Cezar ułaskawił pozostałych przy życiu wrogów i wynagrodził przyjaciół. Teraz zamierza wyruszyć na podbój królestwa Partów – przedtem jednak musi załatwić parę spraw. 
Wiele zmienia się także w życiu głównego bohatera, Gordianusa. Doczekał się on awansu do warstwy ekwitów i podjął decyzję o przejściu na emeryturę. 
Jednak jak się okaże, plany swoje, życie swoje. Rankiem 10 marca najpierw wzywa go Cycero, a potem sam Cezar. Obaj proszą o to samo – by się dowiedział, czy ktoś nie knuje zamachu na dyktatora. Cezar postanowił też obdarzyć Poszukiwacza zaszczytem, który odmieniłby losy całej rodziny. Miałoby to nastąpić w idy marcowe. 
Gordianus rusza do akcji. 
Saylor po raz kolejny udowodnił, iż jest mistrzem jeżeli chodzi o powieści z antycznym Rzymem w tle, o oddanie szczegółów epoki (bardzo drobiazgowych i plastycznych) o nakreślenie fascynujących postaci (jedne są fikcyjne, inne autentyczne znane z lekcji historii). Stworzył ponownie książkę, której po rozpoczęciu lektury nie da się odłożyć na półkę bez poznania zakończenia. 
Oprócz zwyczajowych, mistrzowskich opisów antycznego Rzymu, jego społeczeństwa, życia w nim, na uwagę zasługuje genialny wprost wizerunek rozpaskudzonych, sytych, rozpasanych wręcz warstw elity społecznej. Szokująco rzeczywisty obraz, który na długo pozostanie w pamięci. 
W całą opowieść wplecione są liczne wątki z ówczesnej historii antycznego Rzymu. Książki Stevena Saylora to doskonale napisane, niebanalne kryminały, powieści historyczna pełne niezwykłych intryg, zagadek, dochodzenia na najwyższym poziomie i specyficznych klimatów antycznego Rzymu. Jestem zakochana w tej serii. Kto nie zna Gordianusa, nie prowadził z nim śledztwa nawet nie wie ile stracił. Zachęcam do lektury.