niedziela, 26 kwietnia 2026

Czarny Trójkąt - Bianka Kunicka

 


Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Moja ocena 5/6
Czarny Trójkąt to powieść, która buduje napięcie wokół tematów trudnych i niewygodnych. To książka skupiona na doświadczeniu kobiet – ich ciał, pamięci oraz dziedzictwa, które nie kończy się wraz z jednym pokoleniem, lecz przechodzi dalej, często w sposób nieuświadomiony. 
Autorka przedstawia historię, w której kobiece ciało ma znaczenie wielowymiarowe. Z jednej strony jest pełne harmonii i życia, daje życie. Z drugiej strony staje się przedmiotem cudzych żądzy, oczekiwań, jest zawłaszczane, brutalnie odzierane z godności. 
Narracja prowadzona jest dwutorowo – współczesne wątki przeplatają się z powrotami do czasów II wojny światowej, w tym realiów nazizmu i Holokaustu. Ten zabieg nie jest jedynie tłem historycznym, lecz fundamentem całej opowieści. Przeszłość wpływa bezpośrednio na teraźniejszość, a decyzje i doświadczenia wcześniejszych pokoleń kształtują tożsamość kolejnych kobiet. 
Ważnym elementem książki jest motyw dziedziczonej traumy. Kunicka pokazuje, że nieprzepracowane doświadczenia matek i babć pozostają obecne – w relacjach, emocjach, a nawet w sposobie postrzegania siebie. Jednocześnie pojawia się wątek poszukiwania prawdy o własnym pochodzeniu i próby odzyskania kontroli nad własnym życiem.
Postacie kobiece są centralnym punktem powieści. Nie są idealizowane – wręcz przeciwnie.  Są one przedstawione jako osoby zmagające się z własnymi ograniczeniami, lękami i konsekwencjami cudzych wyborów. Ich historie pokazują, jak różne mogą być reakcje na podobne doświadczenia: od wycofania po próbę konfrontacji z przeszłością. 
Relacje międzyludzkie również nie są jednoznaczne. Książka stawia pytania o granice poświęcenia, o to jak bardzo brak miłości może nie tylko zmieniac, ale wręcz deformować człowieka, oraz jak wiele ktoś jest w stanie oddać w imię uczucia.
Czarny Trójkąt to opowieść bolesna, ale nie przytłaczająca. Autorka unika nadmiernego dramatyzmu, dzięki czemu przekaz pozostaje bardziej wiarygodny. To książka, która skłania do myślenia o pamięci, tożsamości i sposobach radzenia sobie z przeszłością. 
Kunicka nie daje prostych odpowiedzi – raczej otwiera przestrzeń do zadawania pytań. Jednym z nich jest to, jak daleko sięga nasza zdolność akceptowania inności i czy jesteśmy w stanie naprawdę zrozumieć doświadczenia innych ludzi.
Powieść Bianki Kunickiej można odczytać jako konsekwentnie prowadzoną analizę kobiecego doświadczenia na tle historii. To książka o kobietach, które poniosły największą ofiarę, o pamięci zapisanej nie tylko w opowieściach, lecz także w ciele i emocjach. To także książka o prawdzie. Siłą Czarnego Trójkątu jest powściągliwość i brak uproszczeń – dzięki temu zostawia trwały ślad, nie narzucając jednocześnie jednej interpretacji. I pamiętajmy, przeszłość nigdy nie znika. Ona zawsze zostaje w nas. Polecam.

 

sobota, 25 kwietnia 2026

Afterparty - Dorota Wellman, Paulina Młynarska

 



Wydawnictwo Znakliteranova, Moja ocena 5/6
Afterparty autorstwa moich dwóch ulubionych dziennikarek, to książka, która nie tyle opowiada o dojrzałości, ile ją redefiniuje. To szczera, momentami bezczelna, a przy tym niezwykle ciepła i mądra rozmowa dwóch kobiet, które nie zamierzają wpisywać się w społeczne oczekiwania dotyczące wieku, kobiecości i „stosowności”.
Już od pierwszych stron czuć, że nie mamy do czynienia z klasycznym poradnikiem ani autobiografią. To raczej spotkanie przy stole — takie, na którym padają słowa, których często boimy się wypowiedzieć nawet przed samymi sobą. Wellman i Młynarska nie moralizują, nie ustawiają się w roli mentorek. One dzielą się doświadczeniem — czasem bolesnym, czasem absurdalnym, ale zawsze prawdziwym.
Największą siłą tej książki jest jej autentyczność. Autorki mówią wprost o menopauzie, starzeniu się, zmianach w ciele i psychice — ale robią to bez patosu i bez udawania, że wszystko jest łatwe. Zamiast tego proponują coś znacznie cenniejszego: dystans, humor i zgodę na siebie. Pokazują, że można przejść przez ten etap życia nie tylko z godnością, ale też z radością i ciekawością.
Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące relacji — zarówno tych romantycznych, jak i przyjacielskich. Dziennikarki odważnie rozprawiają się z mitem, że „w pewnym wieku” trzeba zadowolić się tym, co jest, albo że bliskość traci swoją intensywność. Wręcz przeciwnie — według nich dopiero wtedy zaczyna mieć prawdziwą głębię, bo znika presja, a pojawia się świadomość własnych potrzeb. 
Wspaniały jest język książki. Jest żywy, błyskotliwy, pełen ironii i celnych obserwacji. Znamy obie autorki, wiemy, jaki mają styl. W ksiażce jest to skomasowane i całość wręcz eksploduje inteligencją, ironią, mądrością i cieplem. To sprawia, że Afterparty czyta się z przyjemnością — nawet wtedy, gdy porusza tematy trudne czy niewygodne. 
Ta książka nie daje gotowych odpowiedzi, ale zadaje właściwe pytania. Inspiruje, prowokuje do refleksji i — co najważniejsze — dodaje odwagi. Pokazuje, że dojrzałość nie musi oznaczać rezygnacji, a wiek nie jest ograniczeniem, tylko kontekstem.
Afterparty to lektura szczególnie ważna dla kobiet, które stoją gdzieś pomiędzy „już” a „jeszcze” — między tym, co było, a tym, co dopiero może się wydarzyć. Ale tak naprawdę to książka dla każdego, kto chce spojrzeć na życie z większą lekkością i uważnością.


Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

czwartek, 23 kwietnia 2026

Zieleniak - Anna Augustyniak



Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Powieść Zieleniak całkowicie mnie zaskoczyła. To jedna z tych książek, które trudno ocenić w tradycyjnym sensie. Jest to lektura będąca konfrontacją z traumą, pamięcią i przemilczeniem. To utwór niezwykle bolesny, bezkompromisowy, a zarazem niezwykle potrzebny.
Zieleniak to próba odtworzenia dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się na warszawskim targowisku podczas Powstanie Warszawskie. W ciągu kilkunastu sierpniowych dni 1944 roku miejsce to zostało zamienione przez Niemców w obóz przejściowy dla ludności cywilnej – przestrzeń chaosu, przemocy i całkowitej bezkarności sprawców. 
Oddziały SS-RONA, formalnie podporządkowane Erichowi von dem Bach-Zelewskiemu, odpowiedzialnemu za tłumienie oporu na terenach okupowanych, zapisały się w historii jako sprawcy szczególnie brutalnych zbrodni. Augustyniak nie opisuje ich jednak językiem suchego raportu. Wszystko jest pokazane poprzez doświadczenie jednostek.
Centralną postacią powieści jest Alicja – młoda służąca, która wraz z mieszkańcami kamienicy trafia na Zieleniak. Jej perspektywa staje się dla czytelnika punktem wejścia do ukazania rzeczywistości obozu. To świat skrajnego upodlenia, braku wody, głodu, wszechobecnego strachu i ciągłego zagrożenia przemocą. Nie potrafimy sobie wyobrazić, co Alicja musiała przeżywać, co czuć. 
Autorka przerażająco realistycznie oddaje atmosferę sierpniowego upału, tłoku, zagrożenia i narastającej paniki. Ludzie walczą o przetrwanie w najbardziej podstawowym sensie – o łyk wody, o miejsce do leżenia, o bezpieczeństwo najbliższych. Szczególnie przejmujące są fragmenty ukazujące desperackie próby ukrywania kobiet i dziewczynek przed żołnierzami. Wystarczy bowiem drobny gest, spojrzenie czy wyróżniający się element ubioru, by stać się ofiarą. Szok. Dla nas żyjących teraz w miarę bezpiecznej Europie, coś trudnego do wyobrażenia. 
Największą siłą Zieleniaka jest to, komu autorka oddaje głos. W przeciwieństwie do wielu narracji o Powstaniu Warszawskim, które koncentrują się na bohaterstwie żołnierzy, Augustyniak kieruje uwagę na cywilów. Jej bohaterkami są kobiety. Są to bohaterki anonimowe, pozbawione ochrony, poddane przemocy, często wymazane z oficjalnej pamięci historycznej. Zieleniak jest  przestrzenią ukazania masowych gwałtów, tortur i mordów – aktów przemocy, które bywały dokonywane z niewyobrażalnym okrucieństwem. Autorka prezentuje coś o czym z reguły nie wiemy. Mało kto wiedział do tej pory o Zieleniaku. Uważam, że przeczytanie tej książki powinno być wręcz obowiązkiem każdego myślącego człowieka. 
Pisarka nie epatuje brutalnością dla efektu. Mamy tu coś przeciwnego. Styl książki jest oszczędny, chwilami niemal dokumentalny. Dzięki temu groza wydarzeń jest jeszcze mocniejsza. Wierzcie mi, ta opowieść zapada w pamięć na bardzo długo.
Jednym z najważniejszych walorów książki jest mistrzowskie połączenie rzetelności historycznej z literacką wrażliwością. Augustyniak korzysta z licznych materiałów źródłowych, relacji świadków i wiedzy historycznej, ale nie zatrzymuje się na poziomie rekonstrukcji faktów. 
Pisarka stworzyła narrację, która pozwala czytelnikowi w pewien sposób „wejść” w doświadczenie ofiar – poczuć ich strach, bezradność i rozpacz. Niezwykłe doświadczenie. Jednocześnie unika uproszczeń i patosu, ale sprawia, że czytelnik jest przerażony przez całą lekturę. Niewyobrażalnie szokuje brutalna rzeczywistość, w której człowieczeństwo bywa wystawione na najcięższą próbę.
Zieleniak to książka trudna, ale niezwykle potrzebna. Nie oferuje ukojenia ani łatwych odpowiedzi – zamiast tego zmusza do konfrontacji z jednym z najbardziej mrocznych epizodów Powstania Warszawskiego. 
To literatura, która przywraca godność zapomnianym ofiarom i rozszerza naszą perspektywę patrzenia na historię. Dla czytelnika gotowego zmierzyć się z jej ciężarem będzie to doświadczenie głęboko poruszające.

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

 

 

 

 

środa, 22 kwietnia 2026

Trzeci kraj - Karina Sainz-Borgo

 



Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 5,5/6
Książka Trzeci kraj zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To jedna z tych historii, które zostają w człowieku na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Czytając ją miałam wrażenie, że wchodzę w świat okrutny, bezlitosny, a jednocześnie niezwykle prawdziwy. Taki świat może się znaleźć tuż obok nas. Autorka wspaniale i poruszająco pokazuje, jak cienka jest granica między codziennością a katastrofą. Mamy tu motyw choroby, który jest symbolem utraty tożsamości, korzeni, wszystkiego, co nas definiuje, co było pewnikiem. Niesmowicie porusza historia Angustias. Jej ból po stracie dzieci jest opisany w sposób niezwykle oszczędny, ale przez to jeszcze bardziej przejmujący. Natłok słów sprawiłby, że poruszająca historia byłaby przegadana. Sainz - Borgo nie używa wielu słów. Nie ma tu także przesady ani patosu. Mamy niewiele zdań, ewidentną pustkę i ogromną samotność. I nagle, mimo samotności, zaczyna rodzić się coś nowego. 
Co istotne, ta opowieść nie bazuje tylko na tragedii. Autorka idzie o krok dalej – pokazuje, że nawet w najbardziej beznadziejnych warunkach człowiek potrafi odnaleźć sens. Mamy jeszcze jedną bardzo ciekawą postać. To Visitación Salazar. Jest ona dla mnie jednym z najjaśniejszych punktów tej lektury. To bohaterka pełna siły. Ta siłą wynika na równi z tego, jaki bagaż doświadczeń ma Salazar, ile przeżyła i jak bardzo jest zdeterminowana. Dzięki niej Trzeci kraj przestaje być tylko opowieścią o śmierci i tragedii.
Bardzo podobało mi się też, jak autorka pokazuje Mezquite, osadę przy granicy. Jest to miejsce brutalne, rządzone przez chaos i przemoc, a jednocześnie pełne ludzi, którzy mimo wszystko próbują zachować człowieczeństwo. Jest to także miejsce, w którym nasi bohaterowie próbują zacząć na nowo, rozpocząć coś mimo przeżytej tragedii. 
W trakcie lektury nasuwa się wiele pytań, np. czy po największej tragedii jest szansa na przyszłość, na coś nowego? Nie otrzymamy odpowidzi na to i wiele innych pytań. Nie o to w ksiażce chodzi. Pisarka pozostawia nas z kłębiącymi się myślami, nie ma ulgi, nie ma łatwych odpowiedzi.
Trzeci kraj to nie tylko opowieść o migracji czy stracie. To historia o wielu z nas, o byciu „pomiędzy” – między przeszłością, a przyszłością, między stratą, a nadzieją, między utratą życia, a czymś nowym. Każdy z nas, kto przeżył jakąś stratę zna ten moment zawieszenia. 
Bez wątpienia to książka trudna, momentami bolesna, ale przy tym niezwykle potrzebna i piękna w swojej szczerości. Zostawia czytelnika z refleksją, ale też z cichą nadzieją. I właśnie za to cenię ją najbardziej. Polecam.

 

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Rodzina Channingów - Ellen Wood

 


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
Rodzina Channingów to prawdziwa uczta dla czytelnika. 
Już od pierwszych stron powieść chwyta za serce niezwykłą atmosferą. Helstonleigh to miasteczka, które zdaje się być kwintesencją tradycji, spokoju, życia według zasad i moralnego porządku. W tym uporządkowanym świecie wszystko jest jasne i klarowne, zasady sa niezmienne, a rodzina Channingów jest symbolem uczciwości i społecznego zaufania. To taki filar, na którym opiera się lokalna harmonia, taki miejscowy pewnik. Rodzina od pokoleń idealna, wyjątkowa. Każdy z mieszkańców marzy żeby wejść do tej rodziny, mieć z nimi bliski kontakt.
I właśnie dlatego moment, w którym ta nieskazitelna reputacja zaczyna się chwiać, a fasada pękać, wywołuje w mieszkańcach miasteczka prawdziwy szok i wstrząs. 
Ellen Wood ciekawie ukazuje, jak krucha potrafi być ludzka opinia i jak łatwo może zostać zniszczona przez jedno pochopne oskarżenie. To, co zaczyna się od niewinnego, chłopięcego wybryku, szybko staje się dramatem. Tragiczne wydarzenia zmieniają mieszkańców sielskiego miasteczka i wystawiają na próbę nie tylko dobre imię rodziny, ale także jej wewnętrzną siłę i jedność. Autorka z mistrzowską precyzją prowadzi narrację, stopniowo odsłania kolejne warstwy napięcia i emocji. Oj dzieje się, dzieje. Fabula jest świetnie prowadzona i wciąga od pierwszych stron. 
Największą siłą tej powieści jest jednak jej przesłanie. Channingowie nie są bohaterami wyidealizowanymi – są ludźmi z krwi i kości, którzy popełniają błędy, cierpią i walczą o prawdę. Ich droga do oczyszczenia z zarzutów staje się opowieścią o odwadze zakorzenionej w miłości, o lojalności, która nie chwieje się pod naporem plotek, oraz o wierze – zarówno religijnej, jak i tej najprostszej, w drugiego człowieka. 
Wood w sposób niezwykle ciekawy przypomina, że największe dramaty często rodzą się nie z wielkich katastrof, lecz z drobnych sekretów, niedopowiedzeń i ludzkich uprzedzeń. To co przemyślane wychodzi na jaw i to w najmniej oczekiwanym moemncie. To wszystko potrafi doprowadzić do lawiny emocji i nieodwracalnych konsekwencji. Póżniej nic już nie jest takie, jakie było wcześniej. 
Co cenne w fabue każde zdanie jest przemyślane, każda scena ma swoje znaczenie. Taki sposób pisanie sprawia, iż historia Channingów porusza i pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. 
Rodzina Channingów to nie tylko opowieść o utraconej reputacji i walce o prawdę. To przede wszystkim piękna, pełna światła historia o tym, że nawet w obliczu niesprawiedliwości człowiek może odnaleźć siłę w tym, co najważniejsze – w miłości, lojalności i wierze.

 

piątek, 17 kwietnia 2026

Do Pana kieruję moje milczenie - Anna Arno

 



Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6

Książkę podczytywałam we fragmentach przez ostatnie 2 tygodnie. Nie jest to ksiażka prosta, zwyczajna. Jest to lektura, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Nie jest ani klasycznym esejem historycznym, ani literacką fikcją, ani biografią. Mimo to ksiażka ta zawiera w sobie elementy wszystkich tych form. Anna Arno stworzyła dzieło głęboko refleksyjne, oparte na historii i bardzo ciekawe.
Punktem wyjścia są pytania z pozoru banalne: co by było, gdyby? Jestem pewna, że każdy z nas choć raz zadał sobie takie pytanie. Autorka idzie dalej, przywołuje konkretne postaci, jak np. Ludwig Wittgenstein, Georg Trakl, Lew Tołstoj, Adolf Hitler czy Rainer Maria Rilke – i zestawia ich losy w punktach, gdzie mogły się przeciąć, ale tego nie zrobiły. Nie chodzi jednak o banalną historię alternatywną. Arno nie konstruuje fabularnych wariantów świata, lecz bada napięcie między możliwością a rzeczywistością. Autorka zadaje przy tym findamentalne pytanie - co by było, gdyby? Np. co by było, gdyby Adolf Hitler dostał się do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu? Sama zastanawiałam się nad tym wiele razy. Jednym z kluczowych tematów książki jest przypadek. Arno pokazuje, jak drobne zdarzenia – spóźnienie, zmiana decyzji, wyjazd – mogą zaważyć na losach jednostek, a nawet całych epok. 
Autorka nie popada jednak w uproszczenia. Nie sugeruje, że jeden moment mógł całkowicie zmienić bieg dziejów. Raczej ukazuje historię jako gęstą sieć zależności, w której jednostkowe losy splatają się z szerszym kontekstem kulturowym i społecznym. 
To pytanie jest osią całej książki. Autorka pokazuje, że historia nie składa się wyłącznie z wydarzeń, które zaszły, lecz także z tych, które mogły się wydarzyć – i które, choć niezaistniałe, pozostawiają po sobie ślad w naszej wyobraźni. Zawiłe? Tak, ale tylko z pozoru. Nie przerażajcie się. Dajcie tej ksiażce szansę. Warto.
Esej przybiera momentami formę niemal filozoficznej medytacji. Arno nie spieszy się z konkluzjami, raczej prowadzi czytelnika przez kolejne warstwy znaczeń, historii, rozważań. Jej narracja przypomina spacer – zatrzymuje się w konkretnych miejscach: Linz, Kraków, Jasna Polana. Autorka robi to w celu pokazania nam, ile drobiazgów kryje się w miejscach, które znamy które często mijamy. Będziecie zaskoczeni. Jednocześnie autorka bardzo ciekawie  prezentuje miejsca, historię, jako sieć, ciąg przypadków. 
Książka jest również sugestywnym portretem przełomu XIX i XX wieku – czasu, gdy rodziły się nowe idee, ale też nowe zagrożenia. W tle pojawiają się narodziny totalitaryzmów, kryzys wartości, rozwój nowoczesnej filozofii i sztuki. Znacie to skądś?
Postaci takie jak Ludwig Wittgenstein czy Rainer Maria Rilke symbolizują próbę znalezienia języka dla świata, który traci swoje dotychczasowe fundamenty. Arno zestawia ich z innymi bohaterami epoki. Dzieki temu otrzymujemy wielowymiarowy obraz czasu, w którym wszystko wydaje się możliwe, ale jednocześnie nic nie jest pewne. Prawie, jak teraz, tuż obok nas.
Do Pana kieruję moje milczenie to książka wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca. Nie oferuje prostych odpowiedzi ani linearnej, prostej w odbiorze narracji. Zamiast tego otrzymujemy głęboką refleksję nad losem, przypadkiem i naturą historii. 
To literatura dla czytelników cierpliwych, otwartych na niejednoznaczność i gotowych na intelektualne wyzwanie. Arno udowadnia, że to, co nie wydarzyło się, może być równie znaczące jak to, co się wydarzyło – a czasem nawet bardziej. 
Ogromny plus za oryginalność, erudycję i niezwykłą zdolność uchwycenia tego, co ulotne i niewypowiedziane. Polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (kl9k)  

 

środa, 15 kwietnia 2026

Wanda Telakowska. Piękno dla wszystkich, czyli jak powstało polskie wzornictwo powojenne - Katarzyna Rzehak

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6//6
Ta książka zachwyca od pierwszych stron. Napisana prostym, przystępnym językiem, a jednocześnie pełna treści, emocji i niezwykłych historii. Katarzyna Rzehak stworzyła opowieść nie tylko o jednej kobiecie, ale o całej epoce – o Polsce, która po wojnie podnosiła się z ruin i próbowała na nowo zdefiniować siebie poprzez sztukę, przedmioty codziennego użytku i… piękno.
Bohaterką książki jest Wanda Telakowska – postać absolutnie wyjątkowa, choć zapewne wielu jej nie zna. Pionierka, wizjonerka, kobieta z ogromną charyzmą i odwagą. To właśnie jej zawdzięczamy powstanie w 1950 roku Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Instytut stał się miejscem niezwykłym – kuźnią pomysłów, szkołą projektantów, przestrzenią nowoczesnego myślenia o przedmiotach, które nas otaczają. Telakowska wierzyła, że piękno nie jest luksusem dla wybranych. Powtarzała, że „piękno na co dzień dla wszystkich” powinno być dostępne każdemu – w mieszkaniu, w ubraniu, w talerzu, z którego jemy, i w krześle, na którym siedzimy. Dla polskiego powojennego designu Telakowska to po prostu najważniejsza postać, ikona, mistrzyni.
Autorka wspaniale pokazuje, jak ogromny wpływ miała Telakowska na to, jak dziś żyjemy i jak wygląda nasze otoczenie. Jeśli mówimy o „polskim stylu narodowym”, to w dużej mierze jego współczesna forma narodziła się właśnie dzięki niej. To ona stworzyła nowy zawód – projektanta wzornictwa – i nadała mu rangę ważnej społecznie misji. Uważała, że dobrze zaprojektowane przedmioty kształtują człowieka, uczą wrażliwości i budują lepsze społeczeństwo.
Książka zachwyca również tym, jak ciekawie i barwnie ukazana jest powojenna Polska. To żywy, pełen detali obraz kraju, który zmaga się z biedą, zniszczeniami i ograniczeniami systemu, a mimo to próbuje tworzyć rzeczy piękne i nowoczesne. Rzehak pokazuje, że nawet w trudnych czasach można było marzyć, projektować, eksperymentować. Instytut Wzornictwa Przemysłowego jawi się jako miejsce niemal magiczne – nowoczesne, otwarte, przyjazne kobietom, wyprzedzające swoje czasy. Poza tym to Telakowska w 1949 roku, wymyśliła Cepelię. Chyba mało kto o tym wie, a szkoda.
Ogromnym atutem jest sposób, w jaki autorka opowiada o samej Telakowskiej. To nie pomnikowa postać z podręcznika, lecz żywa, barwna kobieta z poczuciem humoru, temperamentem i ostrym językiem. Przyjaźniła się z Iwaszkiewiczem, Miłoszem, Krzywicką. Potrafiła snuć fascynujące opowieści, sypać anegdotami i żartami, czasem bardzo pikantnymi. Wokół niej narosły dziesiątki historii – prawdziwych i zmyślonych – które budują legendę „wielkiej Wandy”. Rzehak z ogromnym wyczuciem łączy fakty z anegdotą, tworząc portret kobiety silnej, odważnej i niepokornej.
To książka, która inspiruje. Pokazuje, że jedna osoba z wizją może realnie zmienić świat – nawet jeśli jest to świat filiżanek, tkanin, mebli czy zabawek. A może właśnie przede wszystkim ten świat, bo to on towarzyszy nam każdego dnia.
Wanda Telakowska. Piękno dla wszystkich to opowieść mądra, ciepła i niezwykle potrzebna. Uczy, że estetyka ma znaczenie. Że piękno może być demokratyczne. I że za tym, jak wygląda nasza codzienność, stoją konkretni ludzie z pasją i odwagą.
To książka, którą czyta się z przyjemnością i dumą – dumą z polskiej kultury, polskiego wzornictwa i z kobiety, która wyprzedziła swoje czasy i miała odwagę marzyć o pięknie dla wszystkich. Wspaniała bohaterka i świetna książka. Polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

niedziela, 12 kwietnia 2026

Królewska Wysokość - Thomas Mann

 



Wydawnictwo MG, Moja ocena 4,5/6
Powieść Królewska wysokość to niezwykła i głęboka opowieść o dojrzewaniu, samotności oraz poszukiwaniu własnej tożsamości w świecie pełnym konwenansów i pieniądza. To książka, która zachwyca nie tylko swoją treścią, ale także formą — styl autora jest wręcz cudowny: elegancki, pełen finezji i przenikliwej obserwacji ludzkiej natury. 
Mann opowiada historię młodego księcia Klaudiusza, który dorasta na dworze niewielkiego niemieckiego księstwa. Od najmłodszych lat podporządkowany jest rygorystycznym zasadom etykiety i protokołu, co sprawia, że jego życie staje się uporządkowane, lecz pozbawione spontaniczności i bliskości. Wychowywany w atmosferze chłodnego dystansu, książę doświadcza głębokiego osamotnienia i czuje się oddzielony od zwyczajnego świata oraz ludzi żyjących poza murami pałacu. 
Prawdziwy przełom następuje w momencie, gdy na jego drodze pojawia się osoba, która wnosi do jego życia powiew autentyczności. Dzięki tej relacji nasz bohater zaczyna inaczej postrzegać zarówno innych ludzi, jak i samego siebie. Uczy się dostrzegać emocje, których wcześniej nie dopuszczał do głosu, a także kwestionować narzucone mu schematy. 
Bardzo ciekawa powieść, która w piękny sposób ukazuje wewnętrzną przemianę bohatera — od wycofanego, zdystansowanego arystokraty do człowieka bardziej świadomego swoich uczuć i potrzeb. To także refleksja nad trudną sztuką pogodzenia życia prywatnego z obowiązkami wynikającymi z pełnionej roli społecznej. Mann pokazuje, że bycie władcą nie wyklucza bycia człowiekiem, choć znalezienie równowagi między tymi dwiema sferami bywa niezwykle wymagające.
Mimo, iż od powstania książki minęło ponad 100 lat, nadal jest ona aktualna, a jej wymowa, sens aż biją w czytelnika w kontekście tego, co dzieje się teraz na świecie, co wyprawiają miliarderzy itd. Zdecydowanie warto przeczytać. 
Królewska wysokość to książka pełna uroku, melancholii i mądrości. Zachwyca nie tylko swoją fabułą, ale także głębią psychologiczną postaci oraz mistrzowskim językiem autora. To lektura, która pozostaje w pamięci na długo i skłania do refleksji nad własnym życiem, wyborami i relacjami z innymi ludźmi.

 

sobota, 11 kwietnia 2026

Beatlesi - Lars Saabye Christensen

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Beatlesi to powieść, która na pierwszy rzut oka opowiada o czterech chłopcach z Oslo. Jednak tak naprawdę jest to książka o dorastaniu, przyjaźni i o tym, jak muzyka potrafi stać się tłem i sensem całego życia. To jedna z najważniejszych książek w dorobku Larsa Saabye Christensena i zarazem jego największy międzynarodowy sukces.
Głównymi bohaterami są Gunnar, Seb, Ola i Kim. Poznajemy ich jako nastolatków w latach 60. XX wieku, gdy świat ogarnia Beatlemania. Muzyka zespołu The Beatles towarzyszy im w codziennym życiu, wyznacza kolejne etapy dorastania, pierwsze miłości, rozczarowania i bunty. Każdy nowy album Wielkiej Czwórki z Liverpoolu staje się dla nich jak znak czasu – przypomina o tym, kim byli i kim chcieliby się stać. Chłopcy chodzą do szkoły, grają w piłkę, kłócą się z rodzicami i próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie. Z czasem dorastają. Pojawiają się alkohol, poważniejsze problemy, trudne decyzje i pierwsze bolesne straty. Lata 60. są pełne energii i nadziei. Powoli ten okres ustępuje miejsca bardziej gorzkim latom 70. Kończy się niewinność, a rzeczywistość przestaje być tak kolorowa jak kiedyś.
Największą siłą tej powieści jest pokazanie przyjaźni. Czterech bohaterów różni się charakterami, marzeniami i temperamentem, ale łączy ich silna więź. Razem śmieją się, przeżywają pierwsze miłości i wspólnie mierzą się z problemami. Autor pokazuje jednak, że przyjaźń nie jest czymś łatwym. Wymaga lojalności, wybaczania i zrozumienia. Z czasem okazuje się, że nie każdy potrafi udźwignąć ciężar dorosłości w taki sam sposób.
Muzyka The Beatles w tej książce nie jest tylko dodatkiem. Jest jak piąty bohater. Piosenki pomagają chłopcom wyrazić to, czego nie potrafią powiedzieć wprost. Dają im poczucie wspólnoty i nadziei. Kiedy świat wokół zaczyna się zmieniać i komplikować, muzyka pozostaje czymś stałym. 
Autor w piękny sposób pokazuje, że muzyka może ocalić człowieka – dać mu siłę i poczucie sensu. Ale jednocześnie przypomina, że nie zawsze wystarczy, by rozwiązać wszystkie problemy.
Książka jest napisana prostym, przystępnym językiem, ale jednocześnie pełnym emocji. Wiele w niej humoru, szczególnie w opisach młodzieńczych przygód i szkolnych sytuacji. Jednak pod tą lekkością kryje się melancholia i smutek. Christensen bardzo dobrze oddaje klimat Oslo lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Miasto jest ważnym tłem wydarzeń – zmienia się razem z bohaterami. Społeczne przemiany i napięcia wpływają na ich życie, pokazując, że dorastanie odbywa się nie tylko w sercu, ale i w konkretnym czasie historycznym.
Beatlesi to powieść uniwersalna. Choć opowiada o konkretnym miejscu i czasie, jej przesłanie jest ponadczasowe. Każdy kiedyś dorastał, każdy miał swoich przyjaciół i swoje „piosenki młodości”. To książka, która przypomina, że młodość jest piękna, ale krucha – i że nie da się jej zatrzymać. 
Nie bez powodu powieść została wybrana przez czytelników gazety „Dagbladet” najważniejszą powieścią ostatniego ćwierćwiecza. Zdobyła ogromną popularność w Skandynawii i Niemczech, została przetłumaczona na wiele języków i osiągnęła milionowe nakłady.
Beatlesi to wzruszająca, pełna humoru i nostalgii opowieść o czterech chłopcach, którzy próbują odnaleźć siebie w zmieniającym się świecie. To książka o sile przyjaźni, o dorastaniu i o muzyce, która potrafi nadać sens życiu. Czyta się ją z uśmiechem, ale i z lekkim smutkiem – bo przypomina, że czas płynie szybciej, niż byśmy chcieli.

 Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik)

środa, 8 kwietnia 2026

Isola - Allegra Goodman

 


Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5/6
Kiedy sięgnęłam po Isolę, nie spodziewałam się, że to będzie tak ciekawa lektura. To jedna z tych książek, które czyta się z zapartym tchem, a jednocześnie co chwilę zatrzymuje, żeby pomyśleć, poczuć. Dla mnie była to przede wszystkim opowieść o sile – tej cichej, rodzącej się w człowieku wtedy, gdy zostaje zupełnie sam.
Historia Marguerite od początku porywa czytelnika. Z jednej strony mamy świat bogactwa, piękna i przywilejów – zamki, winnice, życie, które wydaje się bezpieczne i przewidywalne. Z drugiej strony bardzo szybko okazuje się, jak kruche są te rzeczy, jak nic nie znaczą. Pewnego dnia nasza bohaterka traci wszystko, rodziców, dom, majątek. A to dopiero początek. To, co najgorsze dopiero przed Marguerite. Mimo tragizmu sytuacji, podobało mi się, jak autorka pokazała, że los potrafi zmienić się nagle i bez ostrzeżenia, a człowiek musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Najbardziej poruszyła mnie jednak przemiana głównej bohaterki. Marguerite nie jest od początku „silną heroiną” – jest młodą kobietą, trochę zagubioną, zależną od innych, wychowaną w określonych realiach XVI-wiecznej Francji. Kiedy zostaje pozbawiona wszystkiego, porzucona na bezludnej wyspie, widzimy, jak krok po kroku uczy się przetrwać – nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Jej walka z naturą, samotnością i własnymi lękami była dla mnie pasjonująca.
Bardzo doceniam też sposób, w jaki książka porusza temat miłości. To nie jest cukierkowa, infantylna opowieść, nic z tych rzeczy. Uczucie, które się pojawia jest piękne, ale też tragiczne w skutkach. Pokazuje, że miłość potrafi być zarówno siłą, jak i źródłem cierpienia. Dla mnie to jeden z najbardziej przejmujących wątków tej historii.
Nie mniej ważna jest wiara – rozumiana nie tylko religijnie, ale też jako wewnętrzne przekonanie, że warto walczyć dalej. W najtrudniejszych momentach Marguerite nie poddaje się i to właśnie daje nadzieję czytelnikowi. Ta książka przypomina, że nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach można znaleźć w sobie coś, co pozwala przetrwać.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie również klimat całej opowieści. Surowa przyroda, zimno, głód, cisza wyspy – wszystko to jest opisane tak sugestywnie, że momentami miałam wrażenie, jakbym sama tam była. Autorka świetnie buduje napięcie i emocje, nie potrzebując do tego przesadnych środków. Dodatkowo Goodman bardzo zręcznie splata fakty, które miały miejsce z fikcją literacką. W ten sposób powstałą wyjątkowa historia. Na minus zasługuje nie najlepszy moim zdaniem język, odrobinę niepasujący do tej historii. Ale to minus, który mimo wszystko nie przeszkadza w odbiorze i fascynacji historią. 
Isola to dla mnie książka o buncie – przeciwko narzuconym rolom, przeciwko niesprawiedliwości, ale też przeciwko własnym ograniczeniom. To historia, która pokazuje, że nawet jeśli świat próbuje nas złamać, zawsze mamy wybór, jak na to zareagujemy.
Rozumiem, dlaczego ta powieść została tak doceniona na świecie. Jest ponadczasowa, poruszająca i bardzo ludzka. Po jej przeczytaniu zostałam z wieloma przemyśleniami i poczuciem, że była to naprawdę wartościowa lektura.
Poleciłabym Isolę każdemu, kto lubi historie o silnych emocjach, przemianie i walce o przetrwanie – ale przede wszystkim tym, którzy szukają książki, która zostaje w głowie i sercu na dłużej.