piątek, 14 maja 2021

Villette - Charlotte Brontë


Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6

Powrót po latach do uwielbianej kiedyś książki. Dobrze, że Wydawnictwo MG wznawia te powieści. Na klasykę zawsze jest dobra pora.
Książka nie bez kozery uznawana jest za arcydzieło i najlepszą w dorobku sióstr Brontë.
Bohaterką jest młoda Angielka Lucy Snowe, która po nieprzyjemnych i trudnych przeżyciach w rodzinnym kraju postanawia szukać szans na lepszą przyszłość gdzie indziej i wyjeżdża na kontynent do Europy. Pracę znajduje na pensji dla dziewcząt. Wydaje się, iż wszystko w jej życiu w końcu się poukłada, że znalazła swoje miejsce na ziemi, spokój, bezpieczeństwo. Nic bardziej mylnego.
Lucy bardzo szybko zauważa, że nic nie jest takim jakim powinno być, a ona sama jest przez kogoś obserwowana. Młoda kobieta postanawia wyjaśnić tę sprawę. Nie wie jednak na co się decyduje. To co ją spotka będzie trudne, bolesne i niewytłumaczalne.
Nas, żyjących w XXI wieku taka fabuła może śmieszyć, może wydawać się odrobinę infantylna. Pamiętajmy jednak, iż książka została wydana 170 lat temu. Była wtedy czymś nowym, niewiarygodnym, świeżym. Opublikowana w 1853 roku książka z jakiegoś powodu uznawana jest za pierwowzór światowej powieści psychologicznej.
Powieść jest mocna, porywająca, bardzo silnie osadzona w życiu autorki. W fabule znajdziemy mnóstwo wątków biograficznych. To także nowatorska, jak na owe czasy książka.
Brontë sięga mocno do własnych przeżyć, rozpamiętuje je, analizuje, szczególnie kwestię jej wielkiej, zakazanej miłości. Villette jest mroczna, momentami trochę dołująca. Pozwala to przypuszczać, iż taki właśnie był nastrój autorki, dołujący może nawet depresyjny. Być może Villette była swoistą terapią Charlotte.
Wiele w treści zagadek, wiele niedopowiedzeń, wiele kwestii, które nadal mimo upływu tylu lat nie zostały w pełni wyjaśnione.
To wspaniała i wyjątkowa, ale nie ukrywam, niezwykle trudna i wymagająca powieść. Z pewnością nie jest to lektura dla każdego. Nie znajdziecie tu pośpiechu, nagłych zwrotów akcji, czy porywających dialogów. Jest za to genialna atmosfera, mistrzowskie oddanie własnych uczuć, nastroju, mnóstwo smutku. Czytając Villette i mając świadomość, jak mocno ta powieść jest osadzona w życiu autorki, byłam smutna, zamyślona, zastanawiałam się jak trudne miała ona życie. Był to okres niezbyt łaskawy dla kobiet, mrok, obyczaje, konwenanse, zakazana miłość, trudna praca, życie na obczyźnie, choroby. Można tylko współczuć.
Do tego niesamowicie poruszający i smutny koniec całej historii. W bohaterce następuje pewna zmiana. Trudno wyrokować czy na lepsze. W każdym bądż razie przemiana jest spektakularna, ale całość zakończenia dołująca, oblekająca czytelnika wszechogarniającym smutkiem.
Wspaniałe ukazanie wnętrza kobiety, studium samotności, smutku. Polecam.



czwartek, 13 maja 2021

Zapowiedż....elektryzujący thriller psychologiczny....



18 maja nakładem Wydawnictwa Prozami ukaże się najnowsza książka mistrzyni thrillerów psychologicznych - Magdaleny Zimniak. Tytuł "Żywa i martwa" z całą pewnością na długo pozostanie w pamięci czytelnika - wiem co piszę, ponieważ po jej lekturze, dalej pozostaję w szoku. ;)
Ta powieść jest jak cios między oczy. Zachwieje waszym spokojnym światem, a mimo to nie oderwiecie się od niej, dopóki nie przewrócicie ostatniej strony.
(fragment z opisu)




„Umarłam, kiedy odwiedziliśmy babcię w Stanach. Myślałam, że włożą mnie do trumny, ale nie. Przynoszą jedzenie, picie, wmuszają. Migają jakieś twarze. Najczęściej pochyla się nade mną tata. Nie mam siły mówić. Nie mam siły powiedzieć, że jestem trupem”. 

Maja jest przekonana o własnej śmierci, ale nadal musi funkcjonować w świecie żywych. Zmarłej w tragicznych okolicznościach matki nie pamięta, a ojciec nie radzi sobie z chorobą córki. Tymczasem szkolna psycholożka, zaangażowana w pomoc nastolatce, zaczyna otrzymywać wiadomości z pogróżkami. Komuś zależy, by kobieta przestała interesować się Mają i jej rodziną. Co zdarzyło się w Stanach? Czy klucz do teraźniejszości tkwi w przeszłości? Czy Maja ma jeszcze szanse na ratunek? Ta powieść jest jak cios między oczy. Zachwieje waszym spokojnym światem, a mimo to nie oderwiecie się od niej, dopóki nie przewrócicie ostatniej strony. 

Niecierpliwie czekam aż egzemplarz do mnie dotrze....

 

wtorek, 11 maja 2021

Gdzieś pomiędzy wierszami - Anna Szczypczyńska

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5/6
Trzy historie, trzy bohaterki, różne, ale w sumie podobne do siebie, trzy historie i trzy rodziny oraz trzy porządne porcje marzeń, smutków i radości....czyli życia, jakie jet udziałem większości z nas.
Wieloletnie małżeństwo Lidki no może nie rozpada się, ale rozłazi w szwach aż trzeszczy. Czegoś w nim brakuje, wdarła się rutyna, jest nudno, nijako, irytująco. Zbyt nudno i nijako żeby w nim trwać nadal, ale z mało nudno i nijako żeby definitywnie się rozstać. Pewnego dnia Lidka spotyka kogoś nowego, ekscytującego, innego od męża. I dzieje się. Jednak nie do końca tak jak sobie to wyobrażacie.
Iza to mama na 100%, kobieta kiedyś z ambicjami, obecnie całkowicie poświęcająca się rodzinie, osoba, która zagubiła siebie i swoje pragnienia. Niby ma rodzinę, powinna być szczęśliwa, ale czegoś jej brak, a samotność jest coraz bardziej dokuczliwa. Samotność wśród bliskich wyjątkowo wkrada się w dusze Izy, szarpie ją pazurami. Co z tym zrobić?
Majka jest kobietą po bardzo bolesnych przejściach. Życie wyjątkowo boleśnie ją doświadczyło. Jej udziałem stało się najbardziej dramatyczne doświadczenie, jakiego może doznać kobieta. Swoistą terapią jest dla niej prowadzenie bloga, na którym opisuje wydarzenia, traumy, uczucia. To pomoc dla niej, ale i dla innych kobietach, które spotkało to samo co ją. Czy taka terapia wystarczy?
Mocą tej książki i największym atutem są te trzy kobiety. Są różne, ale równie smutne, nieszczęśliwe, szukające czegoś innego, jakiegoś promyka, zmiany. Ale czy ta zmiana okaże się lepsza od tego, co mają teraz? Czy nowe jest zawsze lepsze od starego? A może szukają czegoś innego, czegoś o czym same jeszcze nie wiedzą?
Anna Szczypińska świetnie nakreśliła postaci bohaterek. Wyjątkowo ciekawie, poruszająco je opisała, ukazała ich przeżycia, uczucia, marzenia. Wiele czytelniczek będzie się z nimi identyfikowało, co sprawi, iż staną się one jeszcze bliższe. Tęsknoty, marzenia, pragnienia są niezależne od stanu posiadania, miejsca zamieszkania, wieku. Każda z nas to odczuwa. Każda do tego dąży, do bliskości, szczęścia, uśmiechu. Każda potrzebuje wsparcia i równowagi w życiu. Niby tylko tyle, a książka udowadnia, że aż tyle.
Mocna, emocjonalna, dotykająca sedna problemu opowieść.
Bez wątpienia to dobra, mocna i potrzebna książka. Oprócz poznania smutków i trudów innych kobiet mamy okazję przemyśleć kilka spraw, zastanowić się nad naszym życiem, może nawet na coś zdecydować.... Niby zwyczajna opowieść, o zwyczajnych kobietach, a jakże niezwykła. Polecam.

Spotkanie autorskie on line



Razem z DW Rebis zapraszamy na spotkanie autorskie on line...

z Siri Pettersen, autorką "Żelaznego wilka" oraz bestsellerowej trylogii "Krucze pierścienie"!
Już 12 maja o godz. 19.00 na BookTarg.
Spotkanie poprowadzi Bartosz Czartoryski.
Tutaj można dołączyć do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/983090615763684/?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A[%7B%22mechanism%22%3A%22search_results%22%2C%22surface%22%3A%22search%22%7D]%7D

 


 

poniedziałek, 10 maja 2021

Dom Holendrów - Ann Patchett

 

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Książka po której wiele się spodziewałam, bardzo wiele. Nie zawiodłam się. Nic z tych rzeczy. Chociaż nie ukrywam, nie wszystko było takie, jak sobie to wcześniej wyobraziłam. Co nie znaczy, że było gorsze. Nic takiego. Po prostu inne.
Patchett niezwykle drobiazgowo, poruszająco i realistycznie opowiada ni to sagę, ni to dzieje kilkorga członków jednej rodziny.
Jednak nie są to dzieje całej rodziny w pełnym rozumieniu tego słowa. Trafniejszym określeniem będzie napisanie, iż to dzieje rodzeństwa, brata i siostry, ukazane na tle dziejów rodziny, wydarzeń, które doprowadziły, iż ta dwójka jest tym kim jest i postępuje tak, a nie inaczej.
Wszystko rozpoczyna się w 1946 roku w Filadelfii. Tytułowy Dom Holendrów to ich dom rodzinny, miejsce w którym rodzeństwo dorastało, dom, z którego pewnego dnia wyszła ich matka, która zamiast opieki nad dziećmi i życia w pozornie idealnym miejscu wybrała pomoc ubogim w Indiach. Ten dom to także spełnienie jednego z wielu marzeń ich ojca, głowy rodziny. To jego szczęście. Ale czy ich, dzieci także? Czy może bardziej przekleństwo?
Mamy do tego śmierć, traumę, złą macochę, wypędzenie z domu i próbę radzenia sobie w życiu.
Dużo się w tej książce dzieje. Jednak te wydarzenia są opisywane niespiesznie, powoli, niejako z namaszczeniem, ale przy tym bardzo ciekawie. Nie ukrywam, książka wciąga. Może nie od razu od pierwszej strony, ale wciąga. Jest po prostu bardzo dobrze napisana.
Poza tym porusza kwestie, które w mniejszym lub większym stopniu gnębią większość z nas.
Wydarzenia, o których napisałam są bardzo ważne. Ale to jakby początek, coś pobocznego w tej historii. Jej osią, częścią najważniejszą są relacje rodzeństwa, Danny’ego z jego starszą siostrą, Maeve. To wokół nich dzieją się wszystkie wydarzenia, toczy się akcja. To bazując na nich autorka snuje swoje rozważania, ukazuje całą otoczkę, wydarzenia. A ta relacja, wzajemne stosunki brata i siostry są bardzo ciekawe, znamienne, ale i bardzo dziwne. Chociaż biorąc pod uwagę wszystkie wydarzenia.... 
Pełno w nich nadziei wymieszanej ze swoistym poddaństwem, podziwem, ba wręcz w niektórych momentach uwielbieniem. Jedna osoba podziwia drugą, bezkrytycznie, jedna od samego początku opiekuje się tą drugą. Jednak przez kolejne wersy historii przebija także frustracja, jakby tłumiona złość. Generalnie to ogromne nagromadzenie złych, bardzo złych emocji, z którymi bohaterowie próbują sobie jakoś dać radę.
Dwójka dzieci, póżniej dorosłych ludzi w zasadzie od zawsze zdana na siebie. To sprawiło, iż ich stosunki stały się takie, a nie inne. Ich losy śledzimy na przestrzeni kilku dekad. Autorka świetnie to ukazała. Mijają lata, kolejne dekady, a ich wzajemne stosunki nie ulegają zmianie. W każdym z nich narasta za to napięcie, frustracja, żal. Bo miało być inaczej.
Książka jest bardzo emocjonalna. Już od pierwszej strony pochłania nas fala emocji. Smutek, gniew, nadzieja, żal, gniew, uraza to główne uczucia w różnym stopniu przewijające się przez całą fabułę. Mocne, momentami smutne, może nawet trochę dołujące. A z pewnością dające do myślenia i bardzo poruszające.
To także poruszające studium ludzkich zachowań, ich konsekwencji i opowieść o własnej tożsamości, poszukiwaniu miejsca na ziemi, szczęścia.
Całość bardzo, bardzo dobra, ciekawa, poruszająca i godna polecenia. Na długo pozostanie w mojej pamięci. Zachęcam do lektury.


sobota, 8 maja 2021

Tatry. Przewodnik dla dużych i małych - Barbara Gawryluk, Adam Pękalski , Paweł Skawiński

 


Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Świetny, przepięknie wydany przewodnik i vademecum pożytecznej wiedzy w jednym. Jestem zachwycona książką podobnie, jak mój 8-latek.
Jestem przekonana, iż Tatry...spodobają się wam i waszym dzieciom.
Książka jest mistrzowska pod każdym względem.
Przygotowana została bardzo merytorycznie, ale i przystępnie przez dziennikarkę Barbarę Gawryluk oraz wieloletniego dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego,
przewodnika tatrzańskiego od 50 lat i ratownika ochotnika z wieloletnim doświadczeniem, Pawła Skawińskiego. Świetne i działające na wyobraźnię ilustrację są dziełem grafika Adama Pękalskiego.

 



Książka jest skarbnicą wiedzy, ale zaprezentowanej w wyjątkowy, jakże daleki od nudnego, moralizatorskiego stylu. Pełno jest ciekawych opowieści, frapujących informacji, anegdotek, dowcipów, ciekawie przekazanych uwag.
Każde dziecko tak podaną wiedzę będzie chłonąć, będzie chciało dowiedzieć się, jak się się robi oscypki oraz jak i dlaczego dokazują niesforne świstaki, czy co porabia niedżwiedż w różnych porach roku, skąd się wziął i jak się przedstawia folklor góralski. Po zakończeniu lektury można sprawdzić swoją wiedzę w mini quizie.
Zarówno wiedza, informacje, jak i ilustracje niesamowicie działają na wyobrażnię. Już w trakcie lektury ma się ochotę ruszyć w góry, pospacerować po szlakach, wypatrzeć świstaka, zjeść oscypka, podziwiać Tatry. Książka pozwoli nam zaplanować fascynująca wyprawę i doskonale się do niej przygotować.
Przewodnik jest niesamowity, piękny, fascynujący i ponadpokoleniowy. To książka dla wszystkich, dla młodszych i starszych dzieci, dla ich rodziców i dziadków, ale także dla wielbicieli wypraw górskich oraz tych, którzy wolą góry podziwiać w filmie czy książce.

Mogę tylko zachęcić do jego kupna i korzystania z niego.
Zapraszam na niesamowitą wyprawę w najsłynniejsze polskie góry, do ostępów leśnych, jaskiń, góralskich chat oraz do miejsc gdzie spotkacie wyjątkową przyrodę.

 


piątek, 7 maja 2021

Kiecka i krynolina - Aleksandra Katarzyna Maludy

 

Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 5/6
Lekka, ciekawa, dobrze napisana książka, która była idealną lektur po mocnych, ostrych kryminałach, które ostatnio czytałam.
Od młodych lat, od początku szkoły podstawowej lubiłam opowieści, książki, filmy o przenoszeniu się w czasie. Zawsze, gdy byłam mała, marzyłam żeby na 1-2 dni przenieść się do innej epoki, być kimś innym.
Mimo, iż od tego czasu minęło kilka dekad, nadal tego typu lektury darzę spory sentymentem. Nic więc dziwnego, że sięgnęłam po Kieckę i krynolinę.
Oczekiwałam dobrej, ciekawej, rozrywkowej lektury. I to dokładnie otrzymałam.
Opowieść jest lekka, wciągająca, rozbawiająca choć nie ukrywam, pod płaszczykiem tej lekkiej opowieści autorka przemyca sporo ważnych kwestii. Chodzi o życie kobiet, relacje w związkach i zdradę, która nie ukrywajmy, boli niezależnie od tego w jakiej epoce się żyje.
Przeniesienie w czasie przydarzyło się Zośce, kobiecie z pewnym bagażem doświadczeń, która roniąc łzy nad zdradą niewiernego małżonka zapija smutki, w samotności, do lustra. Siedząc przed stara toaletką z lustrem Zośka nawet nie przypuszcza co za moment się stanie.Nasza bohaterka przenosi się w czasie, cofa się o 150 lat. Zajmuje miejsce innej Zosi, która do tej pory żyła w czasach Powstania Styczniowego.
Tamta druga Zośka przenosi się do współczesności i zajmuje miejsce tej pierwszej :)
Panie dzieli 150 lat. Jednak problemy mają te same i generalnie nie mają lekko. Inne czasy, inne realia, ale los kobiet, uczucia są ponadczasowe.
Literacko Kiecka i krynolina nie jest może majstersztykiem, ale nie tego oczekiwałam. Szukałam lekkiej, ciekawej, dobrze napisanej i humorystycznej książki i dokładnie to otrzymałam.
Opowieść o Zośkach okazała się idealnym balsamem na moje nerwy is tres, jaki ostatnio był moim udziałem. Zapomniałam o problemach, zrelaksowałam się i wiele razy wybuchałam śmiechem.
Bardzo fajna książka, świetna zabawa.
Smaczku dodają liczne opisy życia przed 150 laty, strojów, jedzenia, zwyczajów oraz kwestie historyczne, powstańcze niezwykle delikatnie i umiejętnie wplecione w fabułę.
Czyta się wyśmienicie. Polecam.


czwartek, 6 maja 2021

Łowca cieni - Camilla Grebe

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra, mocna, wciągająca i z pozoru usypiająca książka. To taki miks dobrego skandynawskiego kryminału, mocnego thrillera i porządnej powieści społeczno-obyczajowej.
Tym razem autorka serwuje nam podróż przez kolejne dekady. Akcja książki ma miejsce na przestrzeni blisko 80 lat. Jednak temat, który jest osią przewodnią książki jest ponadczasowy. Chodzi o przemoc wobec kobiet. Ma ona miejsce od zarania dziejów. Z tym, ze teraz, w dobie tv, mediów społecznościowych jest to wyraźniej widoczne niż 200-100-80 lat temu.
Do tego dochodzi dyskryminacja na każdym nieomal polu, seksizm, poniżanie drugiego człowieka, nienawiść wobec konkretnej grupy społecznej i wiele innych spraw. Długo można by wyliczać.
Autorka po raz kolejny pod pozorem ukazania spraw kryminalnych prowadzi swoistą krucjatę ze złem, nieprawidłowościami, niesprawiedliwością, krzywda innych. Po raz kolejny Grebe podejmuje ważne kwestie społeczne, kulturowe, obyczajowe.I za to cenię jej książki najbardziej. Ale nie tylko za to.
Grebe pisze także doskonałe kryminały. Są one inteligentne, logiczne, umiejętnie podkręcane i zmuszające czytelnika do sporego wysiłku umysłowego.
Dodatkowym atutem są genialne, niezwykle plastyczne opisy skandynawskich krajobrazów,
Wszystko to rozciągnięte na szkielecie wielu morderstw, przemocy, zła, umiejętnie prowadzonego dochodzenia, tajemnicy sprzed lat i świetnego zaprezentowania skomplikowanych psychik bohaterów.
Łowca cieni rozpoczyna się mocno, spektakularnie. Jest 1944 rok, Szwecja. Ma miejsce bestialskie, wyjątkowo okrutne morderstwo młodej kobiety. Zostaje ona ukrzyżowana. Prowadzone dosyć powolnie, nawet jak na owce czasy dochodzenie niewiele odkrywa. Mija kilka dekad.
Mamy rok 1974. Morderca znowu daje o sobie znać. A to dopiero początek..Kolejne odnalezione bestialsko zmasakrowane zwłoki wstrząsają mieszkańcami szwedzkiej stolicy. Czy to ten sam zwyrodnialec co przed laty? Dochodzi do kolejnych dramatycznych wydarzeń, które dotykają samych prowadzących śledztwo.
Powolna początkowo akcja wyraźnie się ożywia, zagęszcza, nieomal rusza z kopyta.
Więcej nie zdradzę. Napiszę tylko, że z pewnością będziecie zaskoczeni. No i to zakończenie... wisienka na torcie:)
Początek książki mimo mocnego akcentu jest powolny. Tym, którzy nie znają twórczości Grebe może się wydawać, że książka będzie powolna, senna, po prostu nudna.
Nic bardziej mylnego. Autorka pisze mocno, ostro, zmusza do myślenia, umiejętnie podkręca akcję.
Zdecydowanie warto przeczytać. To doskonała książka i mocny, potrzebny prostest book w obronie kobiet, słabszych, przeciwko złu, dyskryminacji na każdym polu. Polecam.

wtorek, 4 maja 2021

Zmora - Robert Małecki

 

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Bardzo lubię książki Roberta Małeckiego. Zapewniają kilka godzin dobrej, inteligentnej, ciekawej i co istotne inteligentnej rozrywki. Mam za sobą lekturę wszystkich książek tego autora i muszę przyznać, że Małecki zmienia się. Jego książki są coraz lepsze i dodatkowo maja w sobie coraz mocniejsza misję społeczną. Tak, tak to można ująć.
Ponownie mamy do czynienia z bardzo dobrym kryminałem, thrillerem i powieścią społeczno-obyczajowo-psychologiczną w jednym. Ot taki miks, którego wykonanie wyszło bardzo dobrze. Czasami na pierwszy plan bardziej wybija się motyw kryminalny, w innym momencie motyw thrillera. Powieść społeczno-obyczajowo-psychologiczna jest mocna przez całą książkę.
Ponownie swoją bohaterką Małecki czyni kobietę po przejściach, dramatycznych wręcz przejściach, pełną traum, demonów przeszłości, strachu i bólu. Z pozoru normalnie żyjąca, w wieku 30+ Kama, dziennikarka toruńska, w rzeczywistości kobieta z wieloma kompleksami, demonami, kiedyś odrzucona przez matkę teraz nie radząca sobie z najprostszymi międzyludzkimi sytuacjami.
Dzięki wydarzeniom z przeszłości, gdy Kama była małą dziewczynką poznajemy jej przeżycia, rozumiemy jak wielki wpływ na jej dorosłe życie mały zdarzenia sprzed ponad 20 lat.
W Zmorze dwa wątki są na planie pierwszym. Kwestia Kamy i jej problemów i zaginięcie przed laty małego chłopca. Obie te kwestie można określić mianem tytułowej zmory, obie dręczą po latach, zapewniają bezsenne noce i dnie w trakcie których bohaterka nie potrafi sobie poradzić z niczym. Zmory, traumy, których nic nie jest w stanie przegonić.
Odrzucenie przez matkę, zaginięcie przyjaciela, a teraz nadrabianie braku miłości ze strony matki nadopiekuńczością wobec ojca, próba nawiązania z nim coraz silniejszych relacji. Kama dużo próbuje osiągnąć. Niewiele jej z tego wychodzi. Wszystko, nieprzepracowane traumy zbyt mocno w niej siedzą. A Kama szuka, cały czas szuka. Co znajdzie? Co z tego wyniknie? Co jej to da?
Mam wrażenie, że straty i poszukiwania spokoju, odpowiedzi są myślą przewodnią tej książki.
Zmora to świetnie napisana, ostra, mocna, jakże realna książką. Połączenie kilku gatunków literackich, mocne nakierowanie na pewien aspekt, stworzenie tak trudnej bohaterki, wplecenie w to wątku kryminalnego wyszło Małeckiemu doskonale, mistrzowsko.
Całość przypomina trochę misterną szkatułkę składająca się z wielu szufladek albo puzzle z bardzo dużej ilości elementów. Nie wiemy, co znajdziemy w kolejnej szufladce, nie wiemy, jak poukładają się elementy puzzle.
Gorąco polecam. Świetna, zasługująca na uwagę i przemyślenia książka.

poniedziałek, 3 maja 2021

Zabójcza przyjaźń - Alice Feeney


Wydawnictwo WAB, Moja ocena 4/6
Nie będę ukrywać, początek był trudny. Ze 2x miałam odłożyć książkę na półkę, dać sobie spokój z lekturą. Wyjątkowo było nam nie po drodze.
Jednak postanowiłam czytać. Dalej. Okazało się to dobrym posunięciem.
W pewnym momencie, mniej więcej ok 70. strony zaczęły się pojawiać nowe wątki, retrospekcje i wszystko się zmieniło, a sama książka jakby ożyła.
Chociaż książka nie okazała się sensacyjnym arcydziełem to dalsza lektura była sporą przyjemnością, akcja się rozkręciła, a ja nie żałuję spędzonego na lekturze czasu.
Zabójcza przyjażń to dobry thriller psychologiczny, w którym akcja, wszystkie wydarzenia ukazane są z punktu widzenia dwóch osób, mężczyzny i kobiety. Dwie różne postaci, dwa całkowicie odmienne spojrzenia na te same wydarzenia. Ciekawe i intrygujące. Ona jest reporterką pragnącą nakręcić program o szokującej zbrodni, on policjantem prowadzącym dochodzenie. Ciekawie opowiadają o wydarzeniach, a dodatkowo autorka raz kieruje nasze podejrzenia na niego, za chwilę na nią.
Wielokrotnie zastanawiałam się czy sprawcą zbrodni nie jest któreś z nich.
Do tego sporo retrospekcji, które zdecydowanie ubarwiają fabułę i nieźle prowadzone śledztwo.
Minus daję za fakt, iż mniej więcej po lekturze 3/4 książki udało mi się zgadnąć, kto, co i dlaczego. Jednak jak się okazało, nie to było najistotniejsze. Autorka na sam koniec zastosowała majstersztyk, zwiodła mnie na manowce i samo zakończenie to wielkie zaskoczenie. Taka wisienka na torcie. Niby zgadłam kto i co, ale....Zdecydowanie nie spodziewałam się takiego zakończenia.
Całość choć może nie stanie się klasyką thrillera psychologicznego zasługuje na duży plus. Warto przeczytać, warto dać książce szansę. Nie zrażajcie się trudnym początkiem. To tylko pozory. Cała książka jest dobrze, ciekawie napisana i zasługuje na uwagę. Polecam.Warto.