piątek, 13 marca 2026

Operacja Kustosz - Jolanta Maria Kaleta

 


Wydawnictwo MG, Moja ocena 4,5/6
Operacja Kustosz to wciągająca powieść sensacyjno-historyczna, która przenosi czytelnika do przełomowego roku 1989. Jolanta Maria Kaleta pokazuje moment przełomu – czas, gdy kończy się pewna epoka, a zaczyna nowa, ale ludzie wcale nie zmieniają się tak szybko jak system. Autorka skupia się przede wszystkim na człowieku postawionym w sytuacji granicznej.
Głównym bohaterem jest Wiktor Wolański, wrocławski dziennikarz. Jest człowiekiem, który wierzy w sens swojej pracy i w siłę prawdy. Czuje, że nadchodzą nowe czasy i chce je wykorzystać do czegoś dobrego. To idealista, ale z nutą ryzyka w charakterze. Jego motywacją nie są tylko wielkie idee – kieruje nim także potrzeba udowodnienia swojej wartości.
Po drugiej stronie stoi kapitan Cyryl Kohut, funkcjonariusz służby bezpieczeństwa. Cyryl Kohut to zupełne przeciwieństwo Wiktora. To człowiek systemu, przyzwyczajony do władzy i wpływów. Dla niego rok 1989 oznacza koniec wygodnego życia i utraty wpływów. Nie zamierza jednak odejść z pustymi rękami. Wykorzystuje tajne dokumenty operacji Kustosz i organizuje nielegalne poszukiwania skarbów ukrytych przez Niemców pod koniec II wojny światowej. W grę wchodzą prawdziwe skarby - złoto, biżuteria i bezcenne dzieła sztuki – w tym poszukiwany renesansowy obraz. To bohater, który budzi niechęć, ale jednocześnie intryguje.
W tę niebezpieczną grę zostaje wciągnięta Marina, młoda pracownica archiwum. To postać, która wnosi do powieści emocjonalną głębię. Poza tym ta bohaterka łączy świat ambicji, tajemnic i uczuć. Jednocześnie jest inteligentna, wrażliwa i silniejsza, niż może się wydawać. 
Obaj mężczyźni są nią zauroczeni, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Miłość, lojalność i zdrada splatają się z walką o ogromne pieniądze i historyczne skarby. Relacje między bohaterami komplikują się, pojawia się nieufność, zazdrość i rywalizacja. Nie wszyscy grają fair, a sojusze okazują się kruche. To sprawia, że fabuła nabiera tempa.
Ważne są także postacie drugoplanowe – współpracownicy, znajomi, ludzie z półświatka i urzędnicy. Tworzą tło, które nadaje historii realizmu. Każdy z nich ma swoje interesy i własny punkt widzenia. To sprawia, że świat przedstawiony w powieści jest wiarygodny i pełen napięcia.
Najciekawsze w bohaterach Operacji Kustosz jest to, że wszyscy stoją przed wyborem. Każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest ważniejsze – lojalność, pieniądze, uczucie czy prawda?
Książka trzyma w napięciu od pierwszych stron. Autorka niezwykle sprawnie łączy fakty historyczne z fikcją literacką. Opisuje Wrocław pełen tajemnic, niedopowiedzeń i śladów przeszłości. Można śmiało powiedzieć, że Wrocław jest równoprawnym bohaterem tej historii. Autorka wykorzystuje jego klimat, by budować napięcie. Opisy podziemi, archiwów czy opuszczonych przestrzeni tworzą wrażenie, że przeszłość dosłownie czai się za rogiem.
Dużym atutem powieści jest realistyczne tło historyczne oraz wiarygodne postacie – nie są czarno-białe, mają swoje słabości i motywy, są po prostu ludzcy. Wielu z nas może utożsamić się z cechami bohaterów.
Jednak dla mnie, osoby urodzonej w PRL-u, największym atutem opowieści jest genialnie oddany klimat końca lat 80. XX wieku. W wielu miejscach wzruszyłam się. To były czasy mojego whodzenia w dorosłość.
Operacja Kustosz to nie tylko historia o poszukiwaniu zaginionego obrazu. To także opowieść o chciwości, ambicji i cenie, jaką płaci się za własne wybory. Pokazuje, że gdy stawką są wielkie pieniądze i bezcenne dzieła sztuki, granice moralności łatwo się zacierają.
To książka dla osób, które lubią tajemnice, historię i emocjonującą akcję. Czy uda się odnaleźć Portret młodzieńca? Odpowiedź czeka w tej pasjonującej powieści. Polecam. Dobra, relaksująca, ciekawa książka.

 

środa, 11 marca 2026

Sprawa Stalina - Giles Milton

 


Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 6/6
Książka podczytywana we fragmentach przez ostanie kilka tygodni. Sprawa Stalina to fascynująca opowieść historyczna oparta na prawdziwych wydarzeniach z czasów II wojna światowa. Autor pokazuje kulisy dyplomacji prowadzonej w jednym z najbardziej dramatycznych momentów wojny – wtedy, gdy los Związek Radziecki wisiał na włosku po ataku Adolf Hitler na wschód Europy. Milton opisuje, jak dzięki niezwykłej misji dyplomatycznej udało się doprowadzić do współpracy między trzema potęgami: Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi i ZSRR. 
Akcja książki zaczyna się w 1941 roku, gdy Niemcy niespodziewanie zaatakowały Związek Radziecki. Armia Czerwona ponosiła ogromne straty i istniało realne ryzyko, że państwo Stalina upadnie. Dla zachodnich aliantów byłoby to ogromne zagrożenie, ponieważ oznaczałoby jeszcze większą potęgę III Rzeszy. 
Aby temu zapobiec, przywódcy Zachodu – Winston Churchill i Franklin D. Roosevelt – wysłali do Moskwy specjalną misję dyplomatyczną. Jej głównymi bohaterami byli amerykański dyplomata i milioner Averell Harriman oraz brytyjski ambasador Archibald Clark Kerr. 
Ich zadanie było bardzo trudne. Musieli przekonać nieufnego i nieprzewidywalnego dyktatora – Józef Stalin – do współpracy z Zachodem. Negocjacje odbywały się w napiętej atmosferze, pełnej podejrzeń, politycznych gier i osobistych uprzedzeń. 
Autor pokazuje, że dyplomacja w czasie wojny nie polegała tylko na oficjalnych spotkaniach. Bardzo ważną rolę odgrywały prywatne rozmowy, kolacje i nieformalne spotkania. To właśnie podczas nich zapadały kluczowe decyzje dotyczące przyszłości świata.
Dużą zaletą książki jest to, że autor korzysta z wielu nieznanych wcześniej źródeł. Wśród nich znajdują się prywatne dzienniki, listy oraz tajne raporty dyplomatyczne. Szczególnie ciekawe są zapiski córki Harrimana – Kathleen Harriman, które pokazują wydarzenia z bardziej osobistej perspektywy. 
Dzięki temu książka nie jest suchą analizą historyczną. Czytelnik ma wrażenie, że obserwuje wydarzenia z bliska – poznaje emocje, napięcia i charakter bohaterów. Milton opisuje ich z humorem i dużą dbałością o szczegóły.
W książce można znaleźć kilka głównych tematów, np. kulisy powstania sojuszu aliantów, który odegrał kluczową rolę w pokonaniu Niemiec, trudne relacje między przywódcami, zwłaszcza nieufność wobec Stalina, polityczne gry i negocjacje, które często odbywały się poza oficjalnymi rozmowami.
Szczególnie interesujący jest wątek planów Stalina dotyczących powojennego ładu w Europie. 
Książka napisana jest przystępnym językiem i przypomina momentami powieść sensacyjną. Autor buduje napięcie, opisując kolejne spotkania, rozmowy i decyzje. Dzięki temu nawet osoby, które nie interesują się na co dzień historią, mogą czytać ją z dużym zainteresowaniem. 
Milton bardzo dobrze pokazuje także charakter swoich bohaterów. Harriman jawi się jako człowiek pewny siebie i ambitny, natomiast Clark Kerr jako ekscentryczny, ale bardzo inteligentny dyplomata. Najbardziej tajemniczą postacią pozostaje oczywiście Stalin – nieprzewidywalny, podejrzliwy i bezwzględny.
Sprawa Stalina to ciekawa i wartościowa książka historyczna. Pokazuje, że wielkie wydarzenia polityczne często zależą od działań pojedynczych ludzi oraz od nieformalnych rozmów prowadzonych za zamkniętymi drzwiami. 
Największą zaletą książki jest jej oparcie na autentycznych dokumentach oraz dynamiczny sposób opowiadania historii. Dzięki temu czytelnik może lepiej zrozumieć, jak powstał sojusz, który ostatecznie doprowadził do zwycięstwa aliantów w II wojnie światowej. 
To doskonała lektura dla osób interesujących się historią XX wieku, dyplomacją oraz kulisami wielkiej polityki. Książka pokazuje, że historia nie jest tylko zbiorem dat i faktów, ale także opowieścią o ludziach, ich decyzjach i ambicjach. Polecam.

 

niedziela, 8 marca 2026

Listy - Kurt Vonnegut

 


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Książka podczytywana we fragmentach przez ostatnie kilkanaście dni. Jest to niezwykły zbiór korespondencji jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku. Nie jest to typowa powieść ani klasyczna autobiografia. Zamiast tego czytelnik dostaje setki listów pisanych przez autora przez ponad sześćdziesiąt lat. Dzięki temu można zobaczyć, jaki był Vonnegut jako człowiek – w codziennym życiu, w pracy pisarskiej oraz w relacjach z innymi ludźmi. Vonnegut wysyłał listy do różnych osób: do rodziny, przyjaciół, wydawców, studentów, czytelników, a nawet polityków. Każdy list pokazuje fragment jego życia. Raz pisarz opowiada o pracy nad nową książką, innym razem o problemach rodzinnych albo o sprawach społecznych i politycznych. 
Listy obejmują niemal całe życie autora – od młodości aż po późne lata. Dzięki temu czytelnik może obserwować, jak zmieniały się jego poglądy, sposób myślenia i styl pisania. Z czasem widać też, jak rozwijała się jego kariera literacka. 
Dużą pomocą w zrozumieniu listów są komentarze przyjaciela pisarza, Dana Wakefield. Wyjaśnia on kontekst wielu wydarzeń, tłumaczy, do kogo skierowany był dany list i co działo się wtedy w życiu Vonneguta. Dzięki temu czytelnik lepiej rozumie sytuację autora.
Listy Vonneguta bardzo przypominają jego powieści. Są napisane prostym, jasnym językiem, ale jednocześnie pełne są humoru i celnych obserwacji. Autor często żartuje, czasem ironizuje, a czasem bardzo poważnie komentuje świat. Vonnegut często pisze także o nauce, sztuce, ekonomii czy polityce. Nie robi tego jednak w sposób trudny czy naukowy. Jego myśli są proste, ale bardzo trafne i skłaniają do refleksji.
Listy można traktować jak szczególny rodzaj autobiografii. Vonnegut nigdy nie napisał klasycznej książki o swoim życiu. Jednak jego listy, pisane przez wiele lat, tworzą coś bardzo podobnego – historię życia opowiadaną kawałek po kawałku. 
Czytelnik nie dostaje jednego, uporządkowanego opisu wydarzeń. Zamiast tego poznaje autora stopniowo, poprzez jego myśli, reakcje i emocje zapisane w listach. Dzięki temu portret pisarza wydaje się bardzo autentyczny.
Największe zalety tej książki to: humor i inteligencja autora, różnorodność tematów – od życia prywatnego po sprawy społeczne i wartość historyczna ponieważ listy pokazują realia różnych epok.
Poza tym czytelnik może także zobaczyć, jak wielką rolę w życiu Vonneguta odgrywały wartości takie jak uczciwość, współczucie i odpowiedzialność za innych ludzi.
Listy Kurta Vonneguta to bardzo ciekawa książka dla osób, które chcą lepiej poznać jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku. Dzięki autentycznej korespondencji czytelnik widzi jego prawdziwe poglądy, poczucie humoru i wrażliwość. 
To nie tylko zbiór listów, ale także opowieść o życiu, twórczości i świecie widzianym oczami inteligentnego, uważnego obserwatora. Książka pokazuje, że nawet zwykłe listy mogą stać się ważnym świadectwem epoki i charakteru człowieka. 
Bez wątpienia jest to bardzo wartościowa i inspirująca lektura, szczególnie dla miłośników literatury i twórczości Kurta Vonneguta. Drogi Kurcie, dziekuję. To była prawdziwa uczta :)

 

sobota, 7 marca 2026

Kolejny tom serii o Komisarzu Brunettim 25 marca 2026

 



25 marca 2026 nakłądem Oficyny Noir sur Blanc ukazę się kolejny tom serii przygód Komisarza Brunettiego. Tutaj możecie kupić książkę w przedsprzedaży (klik)

Zachęcam, żeby przenieść się prosto do mglistej, przepełnionej sekretami i tajemnicami Wenecji razem z bestsellerową serią Donny Leon! To idealna lektura dla miłośników inteligentnych zagadek w stylu cozy crime – bez epatowania brutalnością, za to z bogatym tłem psychologicznym. W tej serii mroczne intrygi wspaniale przeplatają się z ciepłem włoskiego życia, zapachem prawdziwej kawy i dyskusjami nad talerzem pysznego makaronu.

Kto sieje wiatr” (w tłumaczeniu Małgorzaty Kaczarowskiej) jest najnowszą powieścią z serii. To kryminał z klasą, który wciąga równie mocno co spacer po urokliwych weneckich kanałach. Tym razem czarujący i błyskotliwy komisarz Guido Brunetti staje przed nie lada wyzwaniem. Śledztwo w sprawie tajemniczego morderstwa prowadzi go za zamknięte drzwi arystokratycznego weneckiego palazzo i do zarośniętego, pełnego sekretów ogrodu. Kto miał motyw, by zabić spokojnego, bezbronnego człowieka? Rutynowe dochodzenie szybko staje się dla komisarza prawdziwą podróżą w przeszłość. Zgłębiając historie kolejnych podejrzanych, Brunetti wraca bowiem do czasów swojej młodości, pełnej wzniosłych idei oraz żarliwej chęci naprawy świata.

 

 

piątek, 6 marca 2026

Miyazaki. Świat w animacji - Susan J. Napier

 


Wydawnictwo bo.wiem, Moja ocena 5,5/6
Są artyści, którzy tworzą filmy. I są tacy, którzy tworzą światy. Hayao Miyazaki bez wątpienia należy do tej drugiej grupy. 
Ta książka to nie tylko biografia słynnego reżysera anime. To próba zrozumienia, jak rodzi się wyobraźnia, która potrafi poruszyć miliony ludzi. 
Kiedy oglądamy, np. Mojego sąsiada Totoro, nie mamy wrażenia, że patrzymy na animację. Mamy wrażenie, że ktoś uchylił drzwi do innej rzeczywistości. Susan J. Napier w swojej książce próbuje odpowiedzieć na pytanie: kim jest człowiek, który potrafił te drzwi otworzyć? 
I robi to w sposób wciągający, ciepły, a jednocześnie bardzo przenikliwy. Jest to biografia, którą czyta się jak opowieść 
Miyazaki. Świat w animacji nie jest suchą biografią pełną dat i nagród. Zamiast chronologicznego wyliczania faktów, dostajemy opowieść o chłopcu dorastającym w powojennej Japonii, w cieniu bombardowań i choroby matki. Te doświadczenia nie są w książce tylko tłem – są kluczem. Napier pokazuje, jak wojna przeniknęła do jego filmów w postaci latających maszyn, ale też lęku przed przemocą i technologią wymykającą się spod kontroli.
Autorka prowadzi czytelnika przez życie Miyazakiego tak, jak on prowadzi widza przez swoje filmy – powoli, z uważnością, z miejscem na ciszę. Największe wrażenie wywarła na mnie powojenna Japonia i to, jak wiele lat pózniej, przeradza się na ekranie w tęsknotę za naturą i światem mniej skażonym przez technologię.
Jednym z największych atutów książki jest pokazanie Miyazakiego jako człowieka z krwi i kości, człowieka wielu talentów i jeszcze większej ilości sprzeczności. Napier nie idealizuje swojego bohatera. Pisze o jego melancholii, o pesymizmie wobec współczesnego świata, o zmęczeniu. A jednocześnie pokazuje, że właśnie z tej mieszanki frustracji i marzeń rodzi się sztuka. To bardzo ludzki i poruszający portret.
Autorka bardzo ciekawie prezentuje filmy Miyazakiego. Rzuca się w oczy, że u naszego bohatera nic nie jest czarno-białe. Nie ma czystych złoczyńców, złych do szpiku kości bohaterów. Nawet ci, którzy niszczą świat, mają swoje racje. To podejście sprawia, że jego filmy są uniwersalne i trafiają zarówno do dzieci, jak i dorosłych.
Jednym z niezwykle ważnych tematów książki jest relacja człowieka z przyrodą. Napier wyraźnie podkreśla, że Miyazaki nie tworzy „ekologicznych bajek”. On opowiada o świecie, który oddycha. Np. las w Totoro nie jest tłem – jest żywą istotą. Autorka pokazuje, że dla Miyazakiego natura nie jest ani dobra, ani zła. Jest potężna. I obojętna wobec ludzkiej pychy. Las, wiatr, woda – u Miyazakiego nie są dekoracją. Są siłą, która trwa dłużej niż człowiek. Napier pokazuje, że jego filmy to nie moralizatorskie opowieści ekologiczne, lecz medytacje nad relacją człowieka ze światem. Nad tym, czy potrafimy żyć w harmonii, czy tylko niszczyć. W czasach kryzysu klimatycznego ta interpretacja brzmi wyjątkowo aktualnie. 
Ta książka jest potrzebna i niezwykle ważna. Pozwala ona poznać wyjątkowego człowieka, mniej znaną Japonię i inaczej spojrzeć na filmy naszego bohatera. Po jej przeczytaniu trudno oglądać Totoro tylko jako uroczą historię o puszystym duchu lasu. Widzimy w nim tęsknotę za spokojem, którego sam twórca nigdy do końca nie zaznał. Napier udowadnia, że animacja nie jest gatunkiem „dla dzieci”. Może być narzędziem do mówienia o wojnie, katastrofie ekologicznej, samotności, stracie i nadziei.
To wyjątkowa książka zarówno dla fanów Ghibli, jak i dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z japońską animacją.
Jeśli ktoś szuka sensacyjnych szczegółów z życia prywatnego reżysera – może poczuć niedosyt. Napier skupia się bardziej na twórczości niż na plotkach. Ale to raczej zaleta niż wada.
Miyazaki. Świat w animacji to nie tylko opowieść o jednym reżyserze. To książka o wyobraźni. O tym, jak osobiste doświadczenia mogą zamienić się w uniwersalne historie. O tym, że nawet w świecie pełnym chaosu można tworzyć piękno. Po jej lekturze ma się ochotę wrócić do filmów Miyazakiego. I obejrzeć je uważniej. Wolniej. Z większym zrozumieniem. Polecam. 

Zapraszam na mój profil na Instagramie (klik)  


 

wtorek, 3 marca 2026

Kochając Sylvię Plath - Emily Van Duyne

 


Wydawnictwo Znak Literanova, Moja ocena 6/6
Sylvii Plath nigdy dosyć. Każda nowa książka o niej budzi emocje, a każda próba opowiedzenia jej historii na nowo wydaje się ryzykowna. Bo czy można jeszcze coś dodać? Czy można powiedzieć coś, czego już nie powiedziano? Emily Van Duyne udowadnia, że można. I robi to w sposób odważny, bezkompromisowy i głęboko poruszający. 
Kochając Sylvię Plath to zupełnie nowe spojrzenie na autorkę Szklanego klosza. To książka, która nie powtarza znanych schematów. Nie opowiada po raz kolejny tej samej historii o „tragicznej poetce zmierzającej ku śmierci”. Przeciwnie – próbuje odzyskać Sylvię z narracji, którą przez lata budował Ted Hughes. 
Sylvia miała zaledwie 24 lata, gdy wyszła za niego za mąż. Była już wtedy wydawaną i docenianą poetką. Miała ambicję, talent i ogromną pracowitość. Hughes również miał talent i charyzmę – brylował na salonach, przyciągał uwagę – ale potrzebował kogoś, kto zajmie się jego karierą. I tym kimś została Sylvia. Była jego redaktorką, sekretarką, asystentką i menedżerką. Przepisywała jego wiersze, wysyłała je do wydawców, negocjowała umowy, pilnowała finansów. To dzięki jej pracy i determinacji stał się sławnym poetą. 
Van Duyne nie unika trudnych tematów. Pisze wprost: dwa dni po tym, jak Hughes ją pobił, Sylvia straciła ciążę. Gdy po latach odkręciła gaz i zażyła tabletki, on spędzał noc u swojej kochanki – Assii Wevill. Cztery lata później Assia odebrała sobie życie w ten sam sposób. Te dramatyczne fakty nie są tu sensacją. Są elementem większej opowieści o przemocy, manipulacji i kontroli. 
Jednym z najmocniejszych punktów książki jest pokazanie, jak Ted Hughes przez lata kształtował pamięć o Sylvii i Assii. Odseparował je od bliskich miejsc i ludzi. Ocenzurował twórczość i życie Plath. Usuwał fragmenty dzienników, decydował, które wiersze mogą się ukazać, a które nie. Budował wygodną dla siebie legendę o poetce, która od zawsze zmierzała ku śmierci. Przez lata tworzył zakłamaną narrację o ich wspólnym życiu. 
A przecież – jak pokazuje Van Duyne – Sylvia niczego nie ukrywała. Prawda była zapisana w jej twórczości, w dziennikach, w listach. Trzeba było tylko odważyć się ją zobaczyć. 
Emily Van Duyne, naukowczyni i stypendystka Fulbrighta, jako pierwsza tak odważnie mierzy się z legendą Teda Hughesa. Korzysta z ogromnej ilości materiałów źródłowych: ujawnionych dokumentów, listów, rękopisów, archiwów. Dogłębnie analizuje teksty Plath i zestawia je z faktami z jej życia. Dzięki temu powstała książka wyjątkowa – będąca miksem eseju, dziennika, a nawet poszerzonej pracy naukowej. Trudno ją jednoznacznie określić. To nie jest klasyczna biografia. To raczej intelektualne i emocjonalne śledztwo, które, n. 
Nie jest to lektura łatwa. Autorka wchodzi głęboko w teksty, analizuje, porównuje, wraca do tych samych motywów. Wymaga skupienia i cierpliwości. Ale jednocześnie jest to książka porywająca i warta wysiłku. Czyta się ją z rosnącym napięciem – jak opowieść o odzyskiwaniu głosu, o przywracaniu sprawiedliwości. 
Van Duyne nie idealizuje Sylvii. Nie tworzy z niej pomnika. Pokazuje ją jako kobietę ambitną, wrażliwą, czasem trudną, ale przede wszystkim świadomą swojej wartości i talentu. To bardzo ważne – bo przez lata widziano w niej głównie ofiarę lub ikonę tragedii. Tutaj widzimy ją jako twórczynię, która wiedziała, co robi. 
Kochając Sylvię Plath to chyba jedyna książka, która tak konsekwentnie odczytuje życiorys Plath na nowo. To próba wyrwania poetki z cienia męża i przywrócenia jej podmiotowości. Po tej lekturze trudno patrzeć na historię Plath w ten sam sposób. 
Sylvii Plath nigdy dosyć – zwłaszcza takiej, jaką pokazuje Emily Van Duyne: silnej, świadomej, niesprawiedliwie uciszonej, ale wciąż obecnej w swoich tekstach. To książka wymagająca, momentami bolesna, ale niezwykle potrzebna. I zostaje z czytelnikiem na długo. Zdecydowanie polecam. 

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

niedziela, 1 marca 2026

Męskość - nowe spojrzenie - Steve Biddulph

 


Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 4,5/6
Książka Męskość. Nowe spojrzenie Steve’a Biddulpha to mądra, ciepła i bardzo potrzebna publikacja o tym, kim jest współczesny mężczyzna i z jakimi wyzwaniami musi się mierzyć. Autor po latach wraca do tematu, który przyniósł mu ogromną popularność, i pokazuje, jak bardzo zmienił się świat, a razem z nim rola mężczyzny. 
Biddulph pisze prostym, zrozumiałym językiem. Nie moralizuje, nie oskarża, nie poucza z góry. Zamiast tego rozmawia z czytelnikiem jak dobry przyjaciel lub doświadczony mentor. To sprawia, że książkę czyta się lekko, mimo że porusza ona tematy trudne i często bolesne.
Autor pokazuje, że współczesny mężczyzna znajduje się w trudnej sytuacji. Z jednej strony oczekuje się od niego siły, zdecydowania i sukcesu. Z drugiej – wrażliwości, czułości i zaangażowania w życie rodzinne. Te wymagania często wydają się sprzeczne. Wielu mężczyzn czuje się zagubionych, niepewnych, a nawet sfrustrowanych. Biddulph pomaga zrozumieć, że te sprzeczności nie muszą oznaczać porażki. Można być jednocześnie silnym i wrażliwym. Można być ambitnym w pracy i obecnym ojcem. Kluczem jest świadomość siebie i odwaga, by żyć w zgodzie ze swoimi wartościami.
Dużo miejsca autor poświęca relacjom miłosnym. Pisze o tym, jak budować satysfakcjonujący związek oparty na bliskości, szczerości i wzajemnym szacunku. Podkreśla, że mężczyźni często mają trudność z mówieniem o uczuciach, co prowadzi do nieporozumień i oddalenia w relacji.
Jednym z najmocniejszych punktów książki jest temat ojcostwa. Autor podkreśla, jak ogromne znaczenie ma obecność ojca w życiu dziecka – zarówno syna, jak i córki. Pokazuje, że chłopcy potrzebują męskiego wzorca, który nauczy ich odpowiedzialności, empatii i radzenia sobie z emocjami.
Autor porusza także temat męskich przyjaźni, które często są zaniedbywane. Wiele relacji między mężczyznami opiera się na wspólnych działaniach, ale brakuje w nich szczerej rozmowy i wsparcia. Biddulph pokazuje, że prawdziwa przyjaźń jest ważna dla zdrowia psychicznego i poczucia sensu życia. 
Pisze również o duchowości – nie w sensie religijnym, ale jako o potrzebie głębi, refleksji i życia zgodnego z wartościami. Według autora mężczyzna potrzebuje poczucia, że jego życie ma sens, że jego praca i wysiłek służą czemuś większemu.
Książka nie unika trudnych tematów. Badacz pisze o agresji, przemocy, uzależnieniach i autodestrukcji. Zastanawia się, skąd bierze się męska gwałtowność i dlaczego tak wielu mężczyzn tłumi emocje, aż w końcu wybuchają one w niebezpieczny sposób.
Choć książka jest skierowana głównie do mężczyzn, wiele mogą z niej wynieść także kobiety. Pomaga ona zrozumieć, z czym mierzą się partnerzy, synowie czy ojcowie. Pokazuje ich lęki, wątpliwości i pragnienia, o których często nie mówią wprost.
Męskość. Nowe spojrzenie to książka potrzebna i aktualna. Nie daje prostych recept na życie, ale skłania do refleksji i zachęca do zmiany. Pokazuje, że męskość nie musi oznaczać twardości i milczenia. Może oznaczać odpowiedzialność, dojrzałość, wrażliwość i odwagę bycia sobą. 
To lektura, która może pomóc wielu mężczyznom lepiej zrozumieć siebie i swoje emocje. A kobietom – lepiej zrozumieć mężczyzn. W świecie pełnym napięć i niejasnych oczekiwań taka książka jest naprawdę cenna.

 

piątek, 27 lutego 2026

Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami - Philip Gourevitch

 


Wydawnictwo Filia, Moja ocena 6/6
Książka Philipa Gourevitcha to jedna z najmocniejszych i najważniejszych książek reporterskich, jakie powstały pod koniec XX wieku. Opowiada o ludobójstwie w Rwandzie w 1994 roku, kiedy w ciągu zaledwie trzech miesięcy zamordowano około 800 tysięcy ludzi – głównie przedstawicieli mniejszości Tutsi. Autor nie opisuje tych wydarzeń w suchy, historyczny sposób. On oddaje głos ludziom, którzy przeżyli piekło, i próbuje zrozumieć, jak mogło dojść do tak strasznej tragedii. 
Już sam tytuł książki jest wstrząsający. Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami to słowa, które pokazują bezradność i rozpacz ofiar. To zdanie nie jest metaforą – oddaje prawdziwe doświadczenie ludzi, którzy wiedzieli, że śmierć jest blisko, a świat nie zamierza im pomóc. 
Gourevitch opisuje wydarzenia z kwietnia 1994 roku, gdy rząd Rwandy wezwał większość Hutu do eksterminacji Tutsi. Sąsiedzi zabijali sąsiadów, nauczyciele – uczniów, a nawet członkowie rodzin zwracali się przeciwko sobie. Autor pokazuje, że zło nie zawsze przychodzi w przerażającej postaci. Często jest zwyczajne, banalne – rodzi się z posłuszeństwa, strachu, nienawiści podsycanej przez propagandę. To sprawia, że opisana historia jest jeszcze bardziej przerażająca. Ta wskazówka, jakie i czym jest zło, jest nadal aktualne, a może teraz bardziej niż kiedyś. W koło nas dzieje się coraz więcej zła, należy o pamiętac o przesłaniu tej poruszającej książki. 
Ważną częścią książki są rozmowy z ocalałymi. Ich relacje są proste, szczere i bardzo bolesne. Czytelnik poznaje konkretne twarze i historie, a tragedia przestaje być tylko liczbą w podręczniku. Dzięki temu łatwiej zrozumieć ogrom cierpienia, jakie dotknęło mieszkańców Rwandy. Autor nie epatuje brutalnością, ale nie ukrywa prawdy. Pisze spokojnie, rzeczowo, a przez to jeszcze mocniej. 
Książka nie jest jednak tylko opisem samego ludobójstwa. Gourevitch pokazuje też szerszy kontekst – skutki kolonizacji, rolę wielkiej polityki oraz obojętność społeczności międzynarodowej. Zadaje trudne pytania: dlaczego świat nie zareagował? Dlaczego organizacje zajmujące się prawami człowieka były bezsilne? Dlaczego życie setek tysięcy ludzi okazało się mniej ważne niż interesy polityczne? Autor nie daje łatwych odpowiedzi, ale jasno pokazuje, że tragedia Rwandy nie wydarzyła się w próżni. 
Reportaż Gourevitcha jest napisany przystępnym językiem, mimo że dotyczy bardzo trudnego tematu. Autor łączy fakty historyczne z osobistymi historiami, analizę polityczną z refleksją moralną. Dzięki temu książka jest zarówno dokumentem, jak i głębokim studium ludzkiej natury. 
To lektura bardzo ciężka emocjonalnie. Czytając ją, trudno pozostać obojętnym. Pojawia się złość, smutek, poczucie niesprawiedliwości, a nawet szok i płacz. Jednocześnie książka uczy empatii i przypomina, jak ważna jest pamięć o ofiarach. To nie tylko opowieść o przeszłości, ale też ostrzeżenie na przyszłość. Pokazuje, do czego prowadzi nienawiść i obojętność. 
Philip Gourevitch, nagradzany reporter i laureat wielu prestiżowych nagród, stworzył dzieło wybitne. Jego książka to przykład literatury faktu na najwyższym poziomie – rzetelnej, przejmującej i potrzebnej. 
Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami to książka, którą warto przeczytać, choć nie jest to łatwa lektura. To ważny głos w rozmowie o odpowiedzialności, pamięci i człowieczeństwie. Po jej przeczytaniu trudno zapomnieć o Rwandzie – i trudno już patrzeć na świat w taki sam sposób jak wcześniej.

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 


poniedziałek, 23 lutego 2026

Wielka magia. Odważ się żyć kreatywnie - Elizabeth Gilbert

 


Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 4,5/6
Wielka magia to książka o kreatywności, a zarazem inspirujący przewodnik dla każdego, kto chce żyć odważniej, pełniej i z większą pasją. Elizabeth Gilbert – autorka światowego bestsellera Jedz, módl się, kochaj – tym razem zaprasza czytelników do świata twórczej ciekawości. Robi to w sposób prosty i dostępny dla każdego. 
Już od pierwszych stron widać, że nie jest to typowy poradnik z listą zasad do odhaczenia. Gilbert nie moralizuje i nie poucza. Dzieli się własnymi doświadczeniami – sukcesami, porażkami, lękami i wątpliwościami. Pisze tak, jakby rozmawiała z przyjacielem przy kawie. Dzięki temu książkę czyta się lekko, a jednocześnie zostaje ona w głowie na długo.
Głównym tematem jest kreatywność rozumiana bardzo szeroko. To nie tylko pisanie powieści czy malowanie obrazów. To także gotowanie z pasją, zmiana sposobu pracy, rozpoczęcie nowego hobby, a nawet odwaga, by wyrazić własne zdanie. Gilbert przekonuje, że twórczość nie jest zarezerwowana dla wybranych. Każdy z nas ma w sobie naturalną ciekawość i zdolność tworzenia. 
Autorka mówi wprost: największym wrogiem kreatywności jest strach. Strach przed oceną, porażką, ośmieszeniem, brakiem talentu. Nie namawia jednak, by pozbyć się strachu całkowicie – bo to niemożliwe. Zamiast tego proponuje, by nauczyć się działać mimo niego. To bardzo ważne przesłanie: odwaga nie polega na braku lęku, lecz na tym, że nie pozwalamy mu decydować o naszym życiu.
Autorka zachęca do twórczej ciekawości. Nie musimy od razu zmieniać całego życia. Wystarczy zrobić mały krok – zapisać się na kurs, zacząć pisać do szuflady, spróbować czegoś nowego. Kreatywność nie musi być wielkim projektem ani sposobem na zarabianie pieniędzy. Może być źródłem radości i energii.
Elizabeth Gilbert, jako autorka ogromnego bestsellera, wie, czym jest wielki sukces. Wie też, jak wygląda presja oczekiwań i lęk przed kolejną książką. W Wielkiej magii otwarcie mówi o tym, że ani sukces, ani porażka nie powinny decydować o tym, czy tworzymy. Najważniejsza jest sama praca i miłość do niej.
Książka napisana jest prostym, przystępnym językiem. Nie ma w niej skomplikowanych teorii ani trudnych pojęć. Autorka opowiada historie – swoje i cudze – które ilustrują jej myśli. Dzięki temu nawet osoby, które zwykle nie sięgają po poradniki, mogą poczuć się swobodnie. 
Ważną rolę odgrywa też poczucie humoru. Gilbert potrafi spojrzeć z dystansem zarówno na siebie, jak i na świat twórców. To sprawia, że książka nie jest patetyczna ani przesadnie motywacyjna. Jest szczera i ciepła.
Wielka magia będzie idealna dla: osób, które marzą o napisaniu książki, namalowaniu obrazu, założeniu bloga czy rozpoczęciu nowego projektu, tych, którzy czują, że utknęli i brakuje im odwagi i da każdego, kto chce wprowadzić do swojego życia więcej pasji i radości.
Wielka magia. Odważ się żyć kreatywnie to mądra, ciepła i dodająca otuchy książka o tym, że twórczość jest naturalną częścią życia. Elizabeth Gilbert pokazuje, że nie trzeba być geniuszem, by tworzyć. Trzeba tylko pozwolić sobie na ciekawość i przestać czekać na idealny moment.


Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik)

sobota, 21 lutego 2026

Jutro może być za późno - Katarzyna Grzebyk

 


Wydawnictwo Zysk I S-ka, Moja ocena 5/6
Jutro może być za późno to powieść, która porusza serce i zostaje w myślach na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Katarzyna Grzebyk po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o uczuciach w sposób prosty, ale głęboki. To historia o miłości, pamięci i o tym, że pewne emocje nie przemijają – nawet jeśli mijają całe dekady.
Akcja książki rozpoczyna się w Strzyżowie, latem 1939 roku. 11-letni Ignacy poznaje Sarę – córkę miejscowego fotografa. Ich relacja zaczyna się niewinnie, jak to bywa w dzieciństwie. Z czasem rodzi się coś więcej – pierwsza, czysta miłość. 
Autorka bardzo ciekawie opisuje ten etap życia. Nie ma tu przesady ani sztuczności. Jest za to delikatność, czułość, piekny pierwszy pocałunek, wspóne chwile. To obrazy, który zostają w pamięci czytelnika tak samo mocno, jak w pamięci Ignacego. 
Jednak wybuch wojny przerywa wszystko. Sara znika. Dla Ignacego zostaje tylko wspomnienie.
Druga linia czasowa przenosi nas do Gdańska w 2022 roku. Malwina cudem unika śmierci w wypadku samochodowym. To doświadczenie sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Postanawia zostawić przeszłość za sobą i wyjechać do niewielkiej miejscowości, gdzie otwiera kwiaciarnię. 
To bardzo ciepły i symboliczny motyw. Malwina nie tylko sprzedaje kwiaty – do każdego bukietu dołącza też dobrą wróżbę. Bardzo ciekawa postać, niezwykłe przedstawienie bohaterki. 
Pewnego dnia w progu jej sklepu staje ktoś, kto sprawia, że dawno zapomniana historia zaczyna powracać. Przeszłość i teraźniejszość splatają się w zaskakujący sposób. Nic więcej nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej niezwykłej powieści. Najmocniejszą jej stroną jest emocjonalność. To książka, która wzrusza, ale nie przytłacza. Autorka pokazuje, że miłość – nawet ta dziecięca – może być czymś trwałym i silnym. Może przetrwać wojnę, rozłąkę i upływ czasu. 
Dużym plusem jest także sposób prowadzenia dwóch planów czasowych. Przejścia między przeszłością a teraźniejszością są płynne i logiczne. Czytelnik nie gubi się w historii, a wręcz przeciwnie – z ciekawością odkrywa jej kolejne elementy. 
Na uwagę zasługują też bohaterowie. Ignacy i Sara są bardzo ciekawi, niewinni, ciepli. Malwina natomiast to postać, z którą łatwo się utożsamić. To osoba zraniona, ale odważna, gotowa zacząć wszystko od nowa. Wiele czytelniczek odnajdzie w Malwinie cząstkę siebie. 
Książka ma ciepły, nostalgiczny klimat. Czuć w niej tęsknotę za tym, co było, ale też nadzieję na to, co może jeszcze nadejść. Tytuł Jutro może być za późno jest ważnym przesłaniem, symbolem. Przypomina, że nie warto odkładać uczuć, rozmów i decyzji na później. Czas bywa nieprzewidywalny.
Jutro może być za późno to piękna, wzruszająca opowieść o miłości, która przekracza granice czasu. To książka dla osób, które lubią historie o uczuciach, rodzinnych tajemnicach i splatających się losach. 
Powieść Katarzyny Grzebyk czyta się lekko, ale zostawia głęboki ślad w sercu. To historia, która przypomina, że czasem jedno spotkanie może zmienić całe życie – a to, co wydaje się zakończone, może jeszcze kiedyś powrócić. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć.