wtorek, 18 stycznia 2022

Młokos - Fiodor Dostojewski

 

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
No jaką ja inną ocenę mogę dać dziełu takiego mistrza, jak Dostojewski?! Pytanie czysto retoryczne. Bo Fiodor Dostojewski wielkim pisarzem był.
Młokos to wyjątkowa i ponadczasowa powieść, która na wiele zwraca uwagę i każe na chwilę przystanąć, zastanowić się i tak dużo przemyśleć. To powieść, wobec której nikt nie pozostanie obojętnym. Polecam zawsze i każdemu, kto szuka czegoś więcej, czegoś wyjątkowego.
Jak to zwykle u Dostojewskiego treść jest skomplikowana, a jednocześnie bardzo prosta, uniwersalna. Dotyczy pewnych aspektów moralnych, pewnych prawd, sytuacji, które mogą się stać udziałem każdego z nas, w każdym momencie. Przy czym, co istotne, poruszanych przez autora spraw nie należy traktować dosłownie. Są one raczej przenośnią i pretekstem, sposobem do pokazania czegoś więcej.
Tytułowy Młokos to 19-letni Arkadiusz, syn z nieprawego łoza, od urodzenia naznaczony, często pogardzany, wychowany z daleka od rodzinnego domu. Pewnego dnia, gdy Arkadiusz kończy szkolę, ojciec wzywa go do Petersburga. Ma dla syna nie podlegającą dyskusji propozycję, a raczej polecenie. Otóż Arkadiusz ma objąć prywatną posadę, bardzo lukratywną, jak dla kogoś nie wahajmy się tego napisać, kto jest traktowany jako bękart. Młody człowiek ma zostać sekretarzem księcia Sokolskiego. Arkadiusza, podróżować ze swoim pracodawcą, wszystko za niego załatwiać, służyć mu.
Dla Arkadiusza to doskonały sposób wejścia na salony, znalezienia się w wielkim świecie, który od dawna go fascynuje. Co z tego wyniknie? Sami się przekonajcie sięgając po tę niezwykłą powieść, która, jestem przekonana, wielokrotnie was zaskoczy. Na początku może odrobinę przeszkadzać lekko patetyczny styl. Mogą też przez moment razić rozdmuchane, trochę nadęte dialogi. Ale trwa to tylko moment i szybko, gdy wnikniemy w treść, przestaje to razić.
Młokos to powieść, która absorbuje całą sobą, pochłania bez reszty i tego w pełni, świadomie wymaga. Pełna prawd, ale i wspaniale nakreślonych, niejednoznacznych bohaterów, z którymi mimo upływu lat, tak wielu z nas może się identyfikować.
Dostojewski, jak mało który pisarz wymaga od swojego czytelnika pełnego zaangażowania, skupienia, uwagi. W zamian wiele daje. Daje pewne życiowe prawdy. Podsuwa wiele śladów, którymi czytelnik podąża. Sprawa, iż w naszej głowie pojawiają się kolejne pytania, na które często nie znajdujemy odpowiedzi. Chociażby takie pytania: jakie znaczenie ma pochodzenie, jak ważne są korzenie i rodzina, czym jest dobro, a czym zło, co powinno być istotne dla młodego człowieka? Ile i co tak naprawdę dzieli pomysły, często idealistyczne od realnego życia? Te i wiele innych pytań do tej pory tkwią w mojej głowie. To pytania ponadczasowe, na które w większości nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, ciągle będziemy ich szukać. Tak samo, jak ciągle, gdy już raz spróbujemy, będziemy wracać do prozy Fiodor Dostojewskiego. Bo to wielki pisarz był. Polecam.


niedziela, 16 stycznia 2022

Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina - Maria Riva

 

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 6/6
Książka córki Marlene Dietrich. Już samo to zachęciło mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Podskórnie czułam, że będzie to wielka przygoda. I nie zawiodłam się.
Jedyna córka, jedyne dziecko Marlene Dietrich, Maria Riva od zawsze, już jako mały berbeć, towarzyszyła matce w życiu prywatnym i zawodowy. Tak było przez długie lata, przez kolejne dekady.
Siłą rzeczy, będąca nieomal cieniem słynnej matki, Maria znała ją najlepiej.
Ta książka, niebagatelnych rozmiarów bo licząca ponad 900 stron jest najwierniejszym portretem gwiazdy kina przedwojennego. Z opowieści Rivy wyłania się obraz genialnej aktorki, wyjątkowej kobiety, bardzo złej matki, wręcz toksycznej i osoby, z którą tak naprawdę niewiele osób chciałoby mieć cokolwiek do czynienia.
Zadziwiające, bowiem większość osób utożsamia sobie Dietrich z tym, jakie role grała. Siłą rzeczy wielbiąc jakiegoś aktora uważamy, że jest taki, jak postaci w które się wciela. Na ogół jednak jest odwrotnie. Tak samo było z gwiazdą Błękitnego anioła.
Niniejsza książka to wspaniały, cudowny i wyjątkowy w każdym calu obraz Hollywood w złotym okresie, w czasie gdy kręcono najwspanialsze filmy, a gwiazdy filmowe były wręcz bożyszczami.
To obraz świata, którego od dawna już nie ma, a który zastąpiła sztuczność, ułuda...stop, ale czy tak nie było też przedtem, w okresie który opisuje Riva? Tego dowiecie się z lektury tej wyjątkowej książki, którą Riva zaczęła pisać pod koniec lat 80. XX wieku, jeszcze za życia matki.
Jedno jest pewne, to fascynujący zbiór plotek, anegdot, korespondencji prywatnej, fragmentów pamiętników, wspomnień wygrzebanych z zakamarków pamięci i drobiazgów, które może znać tylko ktoś znający doskonale ten świat i samą Dietrich. Taką osobą bez wątpienia jest jej córka.
Dietrich była jedyna w swoim rodzaju. Zdecydowanie szokowała, wyprzedzała epokę, dawała z siebie wszystko, szkoda, że nie w stosunku do swojej jedynej córki.
Czy bycie ikoną, wielbionym aniołem, osobą, która zagrała w pierwszej filmowej scenie pocałunku dwóch kobiet, usprawiedliwia to, jaką kobietą była dla najbliższych?! Sprawdżcie. Naprawdę warto.
Z pozoru może wydawać się, że książka ta to stek infantylnych zapisków, literatura niskich lotów, że szkoda na czytanie czasu. Jednak nic bardziej błędnego. To doskonale napisana, świetnie opracowana, bardzo bogato udokumentowana, choć w wielu miejscach trącąca kiczem pozycja nie tylko dla fanów kina i Marlene Dietrich. To także swoiste rozliczenie na linii matka - córka, wiwisekcja ich wzajemnych stosunków, toksycznego związku i próba powiedzenia wprost...mamo, nie kocham cię. Tego nie mówi wprost, ale to wynika z każdego napisanego zdania. No dobrze, przyznam, może książka jest odrobinę przegadana, ale pomimo to jest fascynująca, świetnie się ją czyta. Jest po prostu bardzo, bardzo dobra. I wciąga. Polecam.


czwartek, 13 stycznia 2022

In(Sekt)a - Maxime Chattam

 


Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6
Inny Chattam od tego znanego od lat...chociaż jak pod koniec się okaże, jednak ten sam. Książka trochę trąci Danem Brownem, trochę Jamesem Rollinsem. Ot taki miks, niezły, trzymający w napięciu, trochę obrzydliwy, jak to u Chattama.
W sumie, dobra, ciekawie zabijająca kilka godzin lektura. Z pewnością godna polecenia książka.
Główni bohaterowie to Atticus Gore, policjant z Los Angeles i Kat Kordell, prywatna detektyw z Nowego Jorku. Każde z nich w pełni oddane pracy, każde prowadzi jakieś śledztwo. Z pozoru nic tych spraw ze sobą nie łączy. Ale to tylko pozory.
W książce mamy niezłą, ciekawie prowadzoną zagadkę, niebanalnych bohaterów, szalonych naukowców, którzy działają w imię zła dla obrzydliwie bogatych złoczyńców. Generalnie nauka w służbie zła.
Czy naszym śledczym uda się ich powstrzymać?
Poza tym mnogość różnych ...insektów, obrzydliwości, nawet takich jakie trudno sobie wyobrazić. Do tego wyczuwalna niemal od pierwszej strony duszna, oblepiająca, jakoś tak kojarząca się z wilgocią, z pewnością lekko klaustrofobiczna atmosfera. W trakcie lektury czułam, jak zanurzam się w tę atmosferę, pogrążam w niej i nie mogę się z tego czegoś wydostać. A wierzcie mi, kilkakrotnie chciałam się z tego dusznego uścisku wyswobodzić. Książka jest hmmm jak to u Chattama dziwna, obrzydliwa, może nawet trochę szokująca. Z pewnością zaskakująca. Tak, to jego znak charakterystyczny. Jednak tym razem jest trochę inaczej. Tego wszystkiego, co wyróżnia autora jest więcej. Wszystkie tak charakterystyczne dla niego elementy są w mega nasileniu. Kilkakrotnie miałam ochotę rzucić tę lekturę w kąt.
Nie zrobiłam tego. Zwyciężyła ciekawość co dalej plus świetnie nakreśleni główni bohaterowie z Atticusem, bardzo niebanalnym śledczym na czele.
To ciekawy, dobrze napisany thriller z elementami jakby horroru, a z pewnością z elementami techno thrillera, thrillera naukowego. Nie jest to najlepsza książka Chattama. jest raczej odrobinę powyżej średniej. Jednak co ciekawe i dla mnie ważne, to książka z przesłaniem. Autor porusza bardzo ważny temat jakim są ingerencje człowieka w to, co nasz otacza oraz kwestia przeludnienia na ziemi. Bardzo aktualne. Bo wyobrażcie sobie, co by się stało
gdyby wszystkie owady świata nagle zaczęły się porozumiewać między sobą? Organizować się? Myśleliście kiedyś nad tym? Założę się, że nie. A to błąd. Polecam.

wtorek, 11 stycznia 2022

Brakujący obrazek - Anna Ziobro

 

Wydawnictwo Dragon, Moja ocena 4,5/6
Bardzo prawdziwa i bardzo smutna opowieść, która na długo pozostaje w pamięci.
Młoda bohaterka, Ola zaszła w ciążę przed maturą i została wyrzucona z domu przez despotycznego ojca. Konsekwencją tego są bardzo nieudane małżeństwo oraz samotne macierzyństwo. Zdawałoby się życie przegrane na starcie.
Jednak czy na pewno? Czy z takiego układu, startu życiowego może wyjść coś mądrego, fajnego? Czy samotna młoda mama może się stać mądrą, wartościową kobietą, matką zbuntowanej, ale naprawdę fajnej nastolatki? Sami przekonajcie się, jak i czy w ogóle zmieniło się życie Oli.
Czy młoda, obecnie 34-letnia Ola, mimo demonów przeszłości, będzie potrafiła być szczęśliwą? Czy z toksycznej rodziny, traumatycznych doznań może narodzić się coś innego, radosnego, normalnego? A może ktoś, kto nie zaznał w dzieciństwie ciepła, miłości nie będzie potrafił tej miłości dać innym?
Cała opowieść zaczyna się niewinnie, wręcz sztampowo. Ot samotna nastoletnia matka. Bardzo szybko okazuje się, iż to tylko złudny początek. W tej opowieści nie ma nic ze sztampy, ze znanego nam schematu. Brakujący obrazek nie jest kalką setek innych tego typu opowieści. Autorka uczyniła z tej historii prawdziwą, do bólu realną i bardzo, ale to bardzo smutną opowieść.
Do końca czekałam, aż w tej historii pojawi się choćby minimalny promyk słońca, radości. Czy się doczekałam? Sami się przekonajcie sięgając po Brakujący obrazek. Naprawdę warto. To mądra, życiowa książka, zaskakująco mądra, daleka od tego, czego większość czytelniczek będzie oczekiwać. Czyta się doskonale i po kilku godzinach żałuje, że to koniec. Chwytająca za serce opowieść. Polecam.



niedziela, 9 stycznia 2022

Zadupia - Antoni Lobo Antunes

 


Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 6/6
Nie bez kozery powieść ta jest uznawana za portugalskie arcydzieło. Historia portugalskiego lekarza nękanego wspomnieniami z wojny, chwyta za serce na równi kunsztem literackim pisarza, jak i wymową tekstu. To mocna rozprawa z przeszłością Portugalii, kraju niby w Europie, a tak naprawdę mało znanego istniejącego gdzieś na krańcu starego kontynentu, prawie na odludziu.
To bat na szokującą i nadal nie przepracowaną do końca przeszłość kolonialną i czasy z okresu rządów Salazara, despoty, okrutnika, dyktatora zwalczającego opozycję, wiernego druha generała Franco. To także opowieść o wydarzeniach, czynach, które na długie lata, a może i na zawsze naznaczyły strasznym piętnem miliony Portugalczyków. O tych wydarzeniach przeciętny Europejczyk prawie nic nie wie. Zadupia chociaż w części tę niewiedzę niwelują.
Portugalia ukazana przez Antunesa jest inną od tej z dżwiękami Fado w tle, pysznym winem i smakowitym dorszem na kolację. To inna Portugalia od tej znanej turystom. Warto tę krainę poznać. Chociaż nie ukrywam, będzie to trudne poznanie, bolesna i szokująca znajomość. Wszak to Portugalia aż do połowy XX wieku utrzymywała swoje kolonie w tym w Mozambiku, Gwinei Portugalskiej, na Wyspach Zielonego Przylądka. Niektórzy starają się o tym zapomnieć. Takie książki, jak Zadupia na to nie pozwalają. I chwała im za to.
Opowieść ta udowadnia po raz kolejny, że nie rozmiar, a treść mają znaczenie. Na zdawałoby się zaledwie 400 stronach (w kontekście innych mega powieści, to niewiele) autor zawarł tak wiele.
Nie jest to książka historyczna. Nie oczekujcie tego. To raczej coś na poły jakby pamiętnika wymiksowanego z pijackim monologiem, który bohater prowadzi w zabitej dechami, paskudnej spelunie, gdzie kiwa się nad kolejną szklaneczką. W podobnej sytuacji, jak on są całe rzesze jego rodaków, boleśnie odczuwających swoją mroczną historię.
Bolesna opowieść, pijackie bełkotanie, rzewne dżwięki Fado w tle. To twarz prawdziwej Portugalii. Jak twierdzi sam autor, Zadupia to w sumie jego powieść autobiograficzna. Straszne. Milionom, kolejnym pokoleniom odebrano życie, beztroskę, nadzieję, wiarę.
Niewielkie problemy na początku lektury mogą stwarzać długie, zawiłe zdania i brak linearnej narracji. Jednak te problemy szybko mijają. Lektura warta jest odrobiny wysiłku.
To lektura szokująca, rzucająca od pierwszych stron na głęboką wodę. To także lektura, od której wierzcie mi, trudno się oderwać mimo, iż człowiek czuje się brudny, przerażony, zrozpaczony. Warto, ba trzeba, przeczytać. Nigdy bym nie pomyślała, że to będzie tak doskonała książka. Nie do wiary. Zaskoczenie, szok, radość, że miałam okazję tę książkę przeczytać. Polecam dla szukających czegoś więcej, czegoś innego.

piątek, 7 stycznia 2022

Stan zdumienia - Ann Patchett

 


Wydawnictwo Znak, Moja ocena 6/6
Kolejna po rewelacyjnym Domu Holendrów (klik) książka Ann Patchett i kolejna doskonała, mistrzowska wręcz lektura.
Znając sposób pisania autorki po Stanie zdumienia wiele się spodziewałam, bardzo wiele. Nie zawiodłam się. Nic z tych rzeczy. Chociaż nie ukrywam, nie wszystko było takie, jak sobie to wcześniej wyobraziłam. Co nie znaczy, że było gorsze. Nic takiego. Po prostu inne.
Tym, co już od pierwszej strony rzuca się w oczy, wręcz otula, oblepia czytelnika jest chłód. Nie chodzi o zimno w sensie temperatury, a o chłód emocjonalny. Ta powieść jest nim wręcz przepełniona. Chłód, obojętność, sztywność, coś w sumie nadal dla mnie niezrozumiałego, a przy tym akcja tocząca się w amazońskiej dżungli wśród lekarzy, naukowców, którzy pracują nad lekiem mającym uratować miliony ludzi.
Wydawałoby się, że takim pracom, badaniom, ew. odkryciom będzie towarzyszyć gorączka, także ta w powietrzu. Wszak to Amazonia, gorączka podekscytowania, walki o odkrycie etc. Nic z tych rzeczy. Przez to, poprzez ten dysonans, książka jest grożna, niezrozumiała, zwiastująca coś bardzo niebezpiecznego, wiszącego w powietrzu.
Na wielki plus zasługują opisy amazońskiej dżungli, Manaus. Są cudowne, plastyczne, grożne, obezwładniające i zapraszające w swoje progi. Przypomina mi to historię z Karolem Mayem, który wspaniale nakreślił obraz Dzikiego Zachodu, miejsca gdzie nigdy nie dotarł. Podobnie jest z Patchett, która poza krótkim, bardzo krótkim pobytem w Amazonii, praktycznie Brazylii nie zna. Potrafiła za to świetnie, wręcz po mistrzowsku ją namalować. Widzimy dżunglę, słyszymy ptasie trele, wręcz czujemy jak zwierzęta na siebie polują, jak rozkwitają kwiaty, jak pada deszcz. Wielki talent.
Jednak tym, co naprawdę zachwyca jest wymowa książki i odwieczne pytanie, czy należy ingerować w to co zastaliśmy, "uszczęśliwiać" autochtonów, czy zostawić wszystko takim jakim zbyło/jest. Jedna z bohaterek podejmuje ten temat mówiąc: (...) Pytanie, czy postanawia pani zakłócić porządek otaczającego świata, czy może pozwolić mu trwać, jakby nigdy się pani nie zjawiła. Na tym polega szacunek dla rdzennych mieszkańców. (..) Odwieczny i chyba nierozwiązywalny dylemat. Kwestia ta zastanawia i porusza kolejne pokolenie, a samego czytelnika zmusza do sporej porcji przemyśleń, które niczym drożdże pączkują i za chwilę myśli się np. o rytualnych obrzędach zakazanych w cywilizowanym świecie, o wojnach, innych religiach etc. Mocna, poruszająca, ponadczasowa kwestia. Polecam. Doskonała, mądra powieść, która ma w sobie to coś.




wtorek, 4 stycznia 2022

Gwiazdeczka - Aleksandra Rak

 



Wydawnictwo Dragon, Moja ocena 4,5/6
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandry Rak i z pewnością nie ostatnie. Gwiazdeczka okazała się dobra, odprężającą lekturą, idealną na mrożne dni i jako odskocznia po trudnym roku.
Gwiazdeczka, jak wskazuje sam tytuł, ma coś wspólnego z Bożym Narodzeniem. Z tym, że w przeciwieństwie do wielu innych odrobinę lukrowanych tego typu opowieści, książka Aleksandry Rak dosyć lużno lawiruje koło Świąt.
To bardzo ładnie, ciekawie i w wielu miejscach wzruszająco napisana opowieść o miłości (ale spokojnie, bez lukru i słodzenia), przebaczeniu, szeroko rozumianym szukaniu szczęścia i odpowiedzi na wiele pytań, walce z problemami i cieszeniu się z nawet najdrobniejszych okruchów szczęścia.
Dodatkowo autorka porusza wiele bardzo trudnych i życiowych problemów, jak ciężka choroba, umiejętność (lub jej brak) radzenia sobie z nią, układanie życia na nowo z kimś chorym i kilka innych zagadnień, które niestety, w każdej chwili mogą dotknąć wielu z nas. Nigdy nie wiadomo, co los dla nas szykuje. I ten realizm, odbicie rzeczywistości jest najmocniejszą stroną Gwiazdeczki.
W tej opowieści nie ma lukru, słodzenia, idealnych postaci, happy endu z różowymi gołąbkami w tle. Są za to problemy, z którymi bohaterowie, a pośrednio także czytelnik, usiłują sobie radzić, nauczyć się dystansu, walki, bycia odpowiedzialnym. Jest po prostu prawdziwe życie ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Ta książka to po prostu realne, czasami trudne, ale mimo to piękne życie. Co prawda to życie jest trochę osłodzone świąteczna atmosferą, ale tylko trochę.
Gorąco zachęcam was do lektury. Zrelaksujecie się przy niej, odpoczniecie, miło spędzicie czas, ale także zastanowicie się nad tym, co tak naprawdę liczy się w życiu, na co warto zwracać uwagę. Polecam.

niedziela, 2 stycznia 2022

Czarna skrzynka - Amos Oz

 

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 6/6
Kolejna doskonała powieść Oza. Brak szybkiej akcji, brak zapierających dech w piersiach zwrotów fabuły.A jednak czyta się tak, iż trudno się oderwać.
Powieść stagnacyjna, spokojna. Czasami, w wielu nawet momentach ma się ochotę ruszyć jakąś korbką, przycisnąć przycisk byle coś się zmieniło, byle miało miejsce jakieś nagłe wydarzenie. Nic takiego się nie dzieje. Fabuła nadal toczy się spokojnie. A i tak książka porywa. Oz ma po prostu niebywały talent.
Fabuły nie da się streścić. Ba, nie da się jej nawet naszkicować. Są takie książki.
Bardzo skomplikowana, niezwykle poruszająca i szokująco prawdziwa analiza, ba wręcz wiwisekcja rodziny, jej istnienia, postępowania i rozpadu. Losy, postępowanie pojedynczych członków rodziny, ale i wszystkich razem, całości. Wszystko osadzone w dniu codziennym, w życiu w Izraelu i przeplatane sporymi porcjami niezwykle skomplikowanej historii tego kraju. Małżeństwo Ilany i Alka to obraz wielu innych małżeństw, nie tylko tych z Izraela. Prawdziwe obrazy, jeszcze bardziej prawdziwe czyny i słowa. To porusza ale i boli swoją realnością, tym, jak bardzo trafia w obraz naszych rodzin.
Do tego ich dorosły syn, który od lat przezywa kryzys, codzienne problemy, list, który daje początek lawinie wspomnień i gorzkich wyrzutów. Dalej wszystko idzie nie wiadomo jak, niczym śnieżna kula.Akcja powolna, momentami nawet bardzo powolna, ale czyta się wspaniale. Oz był jednak cudownym mistrzem słowa.
Czarna skrzynka to obraz izraelskiej rodziny, izraelskiego społeczeństwa. Jednak tak naprawdę na miejscu bohaterów może być wielu z nas, niezależnie od tego gdzie żyjemy, jaki mamy kolor skóry. Pewne kwestie nie znają przynależności narodowej. Granic nie znają także emocje, których w Czarnej skrzynce jest ogrom. One wylewają się z każdej kartki, z każdego słowa. Są nie do opanowania. Do tego mnóstwo innych, często sprzecznych ze sobą uczuć, np. miłość, ale i nienawiść, czułość i agresja...sporo tego.
Książka daje niesamowite możliwości interpretacji. Mimo braku nagłych zwrotów akcji. Mimo stagnacyjnej fabuły wiele się w niej dzieje. Te wydarzenia, treść każdy bez mała czytelnik może odebrać w inny sposób. Można różnie interpretować książkę. Jestem ciekawa, jak wy ją odbierzecie, jakie wrażenie na was wywrze. Polecam tym, którzy szukają literatury wyjątkowej, czegoś więcej, nie bojących się zderzenia z trudnymi kwestiami.

Inne recenzje książek Oza:
Dla fanatyków. Trzy refleksje (klik)
Poznać kobietę (klik)
Opowieść o miłości i mroku (klik)
Wśród swoich (klik)
Mój Michael (klik)

sobota, 1 stycznia 2022

Najlepsze książki 2021 roku...wg. pasji i fascynacji mola książkowego :)

 



Rok 2021 mimo wielu okropieństw dziejących się na świecie, pod względem czytelniczym był bardzo owocny. Ze zdumieniem przed chwilą zauważyła, że w ub. roku przeczytałam 162 książki. Nie wiem, jak, kiedy, jakim cudem...po prostu, przeczytałam. Kładę to na karb zdalnej pracy, mam takie momenty w pracy, ze pół dnia wolnego więc czytam, i na karb bezsenności, która dosyć często mnie dopada...
Zapraszam was na krótkie podsumowanie. Spróbuję wybrać TOP 12, czyli 1 miesiąc - 1 książka.
Do dzieła :)

Styczeń...bezapelacyjnie Zmierzch demokracji, Anne Applebuam (klik)







Luty - bardzo plastyczna, wciągająca Belgravia (klik)


 






 

Marzec - Silva rerum 3 (klik)


 

 

 

 

 

 

Kwiecień - Listy na wyczerpanym papierze - Agnieszki Osieckiej, Jeremiego Przybory i innych


 

 

 

 

 

 

Maj - powrót do klasyki... Na Zachodzie bez zmian - Erich Maria Remarque (klik)  








Czerwiec - niezrównany, przepięknie piszący, ponadczasowy Józef Hen i jego Twarz pokerzysty (klik)


 






Lipiec to bez dwóch zdań Kąkol i Zośka Papużanka (klik)


 

 

 

 

 

 

Sierpień to - 1793, czyli I tom genialnej trylogii Niklasa Natt och Dag (klik)


 

 

 

 

 

 

Wrzesień to... i tu nie będę oryginalna :) 1794, czyli II tom trylogii Bellman Noir. Kolejny raz fantastyczna, wyjątkowa lektura i kolejny raz mój zachwyt. (klik)


 

 

 

 

 

 

Pażdziernik to klasyka i Dziwne Losy Jane Eyre, Charlotte Brontë (klik)







Listopad, Ognie - Sigríður Hagalín Björnsdóttir (klik)


 

 

 

 

 

 

Z grudniem mam duży problem. Za dużo doskonałych książek przeczytałam w końcówce roku. Po długim zastanowieniu wybieram Kissingera, niezrównaną biografię wielkiego polityka.  Link do recenzji Kissinger (klik)


piątek, 31 grudnia 2021

Kissinger - Walter Isaacson

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka Moja ocena 6/6
Mistrzowska, pierwsza pełna biografia sekretarza stanu Henry’ego Kissingera, napisana przez wyjątkowego biografa, jakim bez wątpienia jest Isaacson.
Urodzony w 1923 roku w Niemczech, kilka lat póżniej wraz prześladowanymi za żydowskie pochodzenie rodzicami wyjechał do USA. Ta jedna decyzja rodziców przyszłego sekretarza stanu za kadencji dwóch prezydentów USA zmieniła ich całe życie. Walter szybko rozpoczął wspinaczkę po szczeblach kariery. Był człowiekiem ogromnej władzy. Brał udział w tajnych operacjach, które decydowały o losach świata. Był człowiekiem jednym na setki milionów, na równi uwielbianym, jak i znienawidzonym. Bez wątpienia wzbudzał skrajne emocje i był Kimś.
Walter Isaacson, świetny, dociekliwy biograf dokonał w tej książce nieomal wiwisekcji życia Kissingera. Na równi dociekliwie potraktował karierę polityczna, jak i pozostające w cieniu życie prywatne polityka. Co nam to dało? Przede wszystkim książkę ze wszech miar wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju, mistrzowsko napisaną i genialnie opracowaną. O rzetelnym podejściu do tematu niech świadczy fakt, iż sama bibliografia Kissingera to 15 stron tytułów. Imponujące.
Jest to jedna z najpełniejszych i najlepszych książek o tym niezwykłym człowieku, doskonale napisana, dopracowana merytorycznie, fascynująca, jak jej bohater. Isaacson snuje porywającą opowieść, w której po mistrzowsku splata wątki działalności naukowej, politycznej świetnie łącząc je z elementami życia prywatnego bohatera.
Książka jest obszerna, liczy bowiem 929 stron. Jednak lektura ani przez moment nie nudzi. Wręcz odwrotnie, jest wyjątkowa, porywająca, zaskakująca i sprawiająca, iż książkę trudno odłożyć na bok. Przede wszystkim jest to pozycja wyjątkowo dobrze opracowana, dopracowana w każdym szczególe, wnikliwa i po prostu ciekawa. Isaacson ma lekkie, choć nie infantylne, pióro. Książkę czyta się doskonale choć to trudna i wymagająca lektura na wiele dni, do podczytywania we fragmentach. Ja tak robiłam. Czytałam ją blisko miesiąc. Warto było. Cudowne czytelnicze zakończenie 2021 roku. Polecam. 

Recenzje innych książek Waltera Isaacsona:

Benjamin Franklin (klik) 

Leonardo da Vinci (klik)