piątek, 24 maja 2019

Życie w spadku - Małgorzata Garkowska

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 3-/6
Trudno cokolwiek napisać o tej książce nie spojlerując, nie zdradzając niczego z treści. 
Początek książki jest powolny, lekki, czasami nawet można mieć ochotę na odłożenie książki na półkę. Mniej więcej w połowie następuje nagły zwrot akcji i ...niestety nic za tym nie idzie.
Mam wrażenie, iż Życie w spadku ma same minusy.
Jednym z nich jest z pewnością samo zakończenie, które absolutnie, nawet w najmniejszym stopniu nie zaskoczyło mnie. Przewidywalne do bólu. To największy minus książki.
Plusem (jedynym wg. mnie) jest ciekawa fabuła, pomył na nią niezły. Całość oparta na jednej tajemnicy, dążeniu do zemsty za wszelką cenę, wręcz niszczącym pragnieniu jej dokonania. Wokół tego od początku kręci się fabuła książki.
Od pierwszego rozdziału wiemy z czym i kim mamy do czynienia, co tak naprawdę prędzej czy póżniej się wydarzy. Pozostaje nam tylko oczekiwanie na to aż wydarzy się to co jest nieuniknione, aż bohaterowie wykonają taki czy inny ruch, który jesteśmy w stanie przewidzieć.. 
Z jednej strony ciekawym jest obserwowanie przewidywalnej fabuły, z drugiej strony w kilku momentach jest to  po prostu nudne. 
Brak w książce nieprzewidywalnego, brak jakiejś iskry szalonego postępowania, brak chociażby na chwilę zejścia z utartych szlaków. Szkoda, bo na obranym przez autorkę szkielecie fabularnym w połączeniu z ciekawymi kreacjami bohaterów można było zbudować naprawdę niezłą książkę.  
Niestety, ale w Życiu w spadku zbyt wiele jest prowizorki, zbyt wiele potraktowania tematów po łebkach, ogólnie, zbyt wiele wypełniacza treści, który niczego do książki nie wnosi. 
Dałam się zwieść ładnej okładce, ciekawemu blurbowi. Szkoda, że tak niewiele za tym szło. Szkoda czasu na lekturę. Przynajmniej wg. mnie. Chociaż wiem, że zdania są podzielone i książka zbiera także wiele entuzjastycznych recenzji. Sami musicie zdecydować, czy dacie jej szansę, czy sięgniecie po ciekawszą pozycję.
 

środa, 22 maja 2019

Kryminalne przypadki Matyldy - Bożena Mazalik

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 1,5/6
Porażka, całkowita porażka. Aż trudno mi cokolwiek napisać.
Dałam się uwieść (jak zapewne wiele osób) ciekawemu blurbowi, zabawnej, kolorowej okładce. Jedno i drugie wiele oferuje, zbyt wiele w porównaniu z zwartością książki.
Opis brzmi ciekawie. traktuje on o ciekawych przygodach porzuconej przed ołtarzem tytułowej Matyldy, która odkrywa trupa parobka. Dodatkowo zwierzęta z dworskiego gospodarstwa zachowują się niepokojąco, a jej przyjaciółka ląduje w szpitalu. Sami przyznacie, brzmi lekko ciekawie, intrygująco, zapowiada zabawną, odprężającą lekturę. 
I tyle dobrego można napisać o Kryminalnych przypadkach Matyldy. Niestety tylko tyle.
Oczekiwałam lekkiej, relaksującej, inteligentnej komedii kryminalnej ala Chmielewska czy Rudnicka. Oczekiwałam książki inteligentnej, zabawnej, pomysłowej, tryskającej ciekawym poczuciem humoru. Niestety, ale dostałam coś odwrotnego niż oczekiwałam.
Początek owszem niezły, pierwsze powiedzmy kilkanaście stron. Póżniej im dalej tym gorzej. Nudno, banalnie, żenująco infantylnie.  
Główna bohaterka z opisu na okładce - zabawna, intrygująca, inteligentna, ładna kobieta. Z lektury wynika, iż jest pusta, nudna, żenująco infantylna i głupia, jak przysłowiowy but. 
Do tego zamiast intrygującej kryminalnej zagadki otrzymałam nudną, banalną historię od której wieje monotonnością. Bohaterowie są płascy, jednowymiarowi, nudni. Do tego te irytujące, bzdurne dialogi. Aż zęby się zaciskają ze złości w trakcie czytania.
Doczytałam tylko do połowy i odłożyłam książkę na półkę. Żal czasu poświęconego na lekturę, żal użytego do wydrukowania książki papieru.  
Czuję się po prostu oszukana przez zwodniczy opis i bardzo ładną okładkę.  
Zdecydowanie odradzam lekturę. Szkoda waszego czasu. Jest dużo ciekawszych, bardziej wartościowych książek. 

wtorek, 21 maja 2019

Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata - Tomasz Michniewicz

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Chrobot to siedem niezwykle mądrych, poruszających i ciekawych podróży w czasie, siedem opowieści zwykłych ludzi o problemach, wyzwaniach, szansach i możliwościach.
To opowieść o siedmiu codziennościach, zwyczajnych, a jednocześnie nadzwyczajnych życiach.  
Niby ten sam świat i te same czasy, ale widziane z różnych perspektyw - mieszkańca Ugandy, USA, Kolumbii, Indii, Finlandii, Zimbabwe i Japonii. Łączy ich wiele, dzieli jeszcze więcej.
Ich zestawienie uświadamia, jak wiele zależy od tego, czy miało się szczęście urodzić się tu, a nie gdzieś indziej. 
Pragnienie bycia szczęśliwym, życia w spokoju i dostatku, w lepszym otoczeniu jest dążeniem, pragnieniem większości z nas. Z reguły każdy chce więcej, lepiej, inaczej. 
Historie opowiedziane przez Michniewicza pozwalają nam zrozumieć, jak miejsce narodzin, życia decyduje o tym, o czym marzymy, co uważamy za lepsze życie. Dla jednego to będzie luksusowy dom, dla innego bezpieczeństwo, jakie daje nawet najsłabiej wynagradzana, ale stała, pewna praca. 
Książka wyjątkowa, ważna, zmuszająca do przemyślenia wielu sprawę, do zastanowienia się nad naszym życiem, nad tyn, jak dobrze mamy my, żyjący w dostatniej Europie w porównaniu z milionami innych na starcie skazanymi na nędzne życie poprzez miejsce urodzenia. Na starcie życia dostaliśmy od losu wielką szansę. Czy potrafimy ją właściwie wykorzystać? A może trwonimy, zaprzepaszczamy to co daje nam los?
Na świecie są miliony żyjących w skrajnej nędzy lub balansujących na jej granicy. Są też odpowiedzialni za to. Autor książki wskazuje ich. To wielkie koncerny, ogromne firmy, które pogłębiają ogólnoświatowy kryzys, nędzę i nierówności w krajach rozwijających się.
Chrobot jest bardzo mądry, wielowymiarowy, poruszający i zmuszający do zastanowienia się nad wieloma aspektami dnia codziennego. Jestem przekonana, iż po lekturze spojrzycie inaczej na wiele spraw. Zachęcam do lektury. Warto. 


https://www.gandalf.com.pl/b/chrobot-zycie-najzwyklejszych-ludzi/

niedziela, 19 maja 2019

Zapomniani - Ellen Sandberg

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Zapomniani to dobrze napisana, wciągająca opowieść. Przyznam się, iż jestem książką zaskoczona, pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że tak mnie zaintryguje, wciągnie, poruszy. 
Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, współcześnie i w czasie II wojny światowej, gdy III Rzesza była w rozkwicie.
W Zapomnianych jest wszystko, co potrzebne żeby książka zaintrygowała. Mamy charyzmatycznego człowieka od zadań specjalnych, tajemnicze dokumenty, które musi zdobyć za wszelką cenę, wielkie sekrety i niesnaski rodzinne, porywającą miłość,  zagrożenie, które czyha na bohaterkę przed laty i teraz oraz kwestie, które poruszą każdego czytelnika.
Komu zagraża starsza, schorowana pani? Co takiego ukrywa?
Zapomniani to historia, w której przeplata się wiele wątków, ale główne to miłość, sekrety wojenne, dążenie do prawdy i tajemnica licząca ponad 70 lat, którą jedni chcą skryć przed oczyma innych. Co takiego jest w dokumentach przechowywanych przez starszą panią, iż wielu ludzi jest w stanie poświęcić wszystko żeby je zdobyć?
To także opowieść o wojennej gehennie, niewyobrażalnych zbrodniach i o tym, iż nie zawsze sprawiedliwość wygrywa. Realne życie nie jest niestety bajką.
Przewaga Zapomnianych nad innymi thrillerami polega na tym, iż autorka w książce porusza wiele różnorodnych tematów. Część z nich dotyczy niemieckich zbrodni z czasów II wojny światowej, część innych, ale powiązanych z tym zagadnieniem spraw. 
W trakcie lektury w głowie czytelnika piętrzą się różne pytania, wątpliwości, wiele rzeczy nas oburza, wręcz przeraża. 
Książka nie jest łatwa. Porusza ona bolesne, trudne tematy, zmusza do myślenia. Nie jest to lektura lekka, przyjemna. Jednak bez wątpienia warto jej dać szansę. 
Sandberg opisuje typ zbrodni hitlerowskich, który sporadycznie jest poruszany w literaturze. Tym samym mamy okazję dowiedzieć się czegoś nowego, zastanowić się nad kilkoma sprawami, przemyśleć je.
Czyta się dobrze, choć trzeba sobie zadać sporo trudu, żeby w lekturę wniknąć. Zapomniani porywają, zabierają kilka godzin, pozostawiają z wieloma pytaniami, wątpliwościami. Warto sięgnąć po tę pozycję.  

piątek, 17 maja 2019

Święte gry - Vikram Chandra

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Nie ukrywam, rozpoczynając lekturę miałam spore obawy, czy ilość stron (900) w połączeniu z tematyką dot. Indii (która nie należy do moich ulubionych, a to z powodu mnogości kultur, religii, grup społecznych etc.) nie sprawi, iż lektura będzie nieciekawa, męcząca. 
Postanowiłam jednak dać książce szansę.
Trzeba od razu zaznaczyć, Chandra swoją ciekawą, momentami nawet bardzo historię, bogato ozdabia elementami zaczerpniętymi wprost z kultury, obyczajowości, mentalności i religii Indii. Książka aż skrzy się od indyjskich wstawek, dodatków, elementów. Jest nimi naszpikowana, jak dobre ciasto rodzynkami...tak mi się skojarzyło.
Co istotne, nie są to Indie tylko i wyłącznie rodem z kolorowych folderów biur podróży czy filmów z Bollywood. Ba, Indie w książce są wręcz dalekie od tych Indii dla turystów. Indie Chandry to kraj, którego turysta z innego kraju na ogół nigdy nie pozna.
Warto od razu uprzedzić, książka wymaga uwagi, wymaga też szukania, grzebania w podręcznym słowniczku, czy to internetowym, czy analogowym. Święte gry są bowiem nafaszerowane indyjskimi, obcymi dla większości czytelników, określeniami. Jest ich na tyle dużo, iż trzeba w trakcie lektury poznawać ich znaczenie, rozumieć je.
O czym jest ta książka? O Indiach, ale nie tylko. To także powieść o ludziach, w zasadzie o dwójce ludzi, zmęczonym gliniarzu i podobnym mu mafiosie. To jakby indyjski Ojciec chrzestny. Tak można tę powieść porównać. 
Bez wątpienia jest to wielka (także rozmiarowo), epicka,  wielowątkowa opowieść o przyjaźni i zdradzie, przemocy i wielkiej miłości, a także o życiu i jego trudnych wyborach. To wszystko osadzone bardzo mocno w ciekawych, acz wielokrotnie szokujących Indiach.
Powieść uzyskała nominację do National Book Award i została wyróżniona Salon Book Award i indyjską Hutch Crossword Book Award.  
Książka jest ciekawa, inna, warta lektury i zadania sobie trudu, jaki jest niezbędny do przebrnięcia przez 900 stron. Polecam.

poniedziałek, 13 maja 2019

Tron Cezara - Steven Saylor

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Książki Stevena Saylora to moim zdaniem najlepsze z licznych na rynku antycznych kryminałów. Akcja książek toczy się w starożytnym Rzymie u schyłku republiki, a bohaterem jest detektyw, tytułowy Gordianus. Jego cechą charakterystyczną jest nieprzeciętna inteligencja i upór w dochodzeniu do prawdy. Dzięki temu nie cierpi na brak klientów, a i wielu ludziom (z różnych warstw społecznych) nieżle zalazł za skórę. Ma więcej wrogów niż przyjaciół, wielokrotnie czyhano na jego życie, ale to nie odstrasza Gordianusa, który rozwiązuje każdą zagadkę. 
Kolejne książki z serii rozgrywają się w różnych latach, na różnych etapach życia głównego bohatera, ale i historii antycznego Rzymu. Wszak ówczesna historia nie należała do spokojnych, sielskich i anielskich. 
Tym razem akcja toczy się w 44 r. p.n.e. gdy Rzym jest w okresie tuż po wojnie domowej, Republika odchodzi w niepamięć, a na naszych oczach rodzi się kolejny reźim, kolejna dyktatura, kolejna postać, którą należy czcić. Okres gorący, napięty, ciekawy.
Zwycięski Juliusz Cezar ułaskawił pozostałych przy życiu wrogów i wynagrodził przyjaciół. Teraz zamierza wyruszyć na podbój królestwa Partów – przedtem jednak musi załatwić parę spraw. 
Wiele zmienia się także w życiu głównego bohatera, Gordianusa. Doczekał się on awansu do warstwy ekwitów i podjął decyzję o przejściu na emeryturę. 
Jednak jak się okaże, plany swoje, życie swoje. Rankiem 10 marca najpierw wzywa go Cycero, a potem sam Cezar. Obaj proszą o to samo – by się dowiedział, czy ktoś nie knuje zamachu na dyktatora. Cezar postanowił też obdarzyć Poszukiwacza zaszczytem, który odmieniłby losy całej rodziny. Miałoby to nastąpić w idy marcowe. 
Gordianus rusza do akcji. 
Saylor po raz kolejny udowodnił, iż jest mistrzem jeżeli chodzi o powieści z antycznym Rzymem w tle, o oddanie szczegółów epoki (bardzo drobiazgowych i plastycznych) o nakreślenie fascynujących postaci (jedne są fikcyjne, inne autentyczne znane z lekcji historii). Stworzył ponownie książkę, której po rozpoczęciu lektury nie da się odłożyć na półkę bez poznania zakończenia. 
Oprócz zwyczajowych, mistrzowskich opisów antycznego Rzymu, jego społeczeństwa, życia w nim, na uwagę zasługuje genialny wprost wizerunek rozpaskudzonych, sytych, rozpasanych wręcz warstw elity społecznej. Szokująco rzeczywisty obraz, który na długo pozostanie w pamięci. 
W całą opowieść wplecione są liczne wątki z ówczesnej historii antycznego Rzymu. Książki Stevena Saylora to doskonale napisane, niebanalne kryminały, powieści historyczna pełne niezwykłych intryg, zagadek, dochodzenia na najwyższym poziomie i specyficznych klimatów antycznego Rzymu. Jestem zakochana w tej serii. Kto nie zna Gordianusa, nie prowadził z nim śledztwa nawet nie wie ile stracił. Zachęcam do lektury. 

środa, 8 maja 2019

Rozterki śmierci - Jose Saramago

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 3/6
Jose Saramago to najbardziej znany na świecie portugalski pisarz. Wszystkie dotychczas przeczytane książki zachwyciły mnie, w szczególności Miasto ślepców. Niestety, ale Rozterki śmierci mnie  rozczarowały.
Historia, którą Saramago opowiada skupia się na Śmierci, która...strajkuje. Zmęczona dotychczasowym zajęciem, zmęczona ludźmi, sfrustrowana, mająca własne problemy Śmierć postanawia odpocząć. Ludzie co prawda nadal będą się starzeć, chorować, tak jak nakazuje to fizjologia, ale nie będą umierać.
To co się dzieje wydaje się być błogosławieństwem. Szybko jednak odsłonięte zostają niezwykle skomplikowane zależności pomiędzy Kościołem, Państwem i zwykłym codziennym życiem. Poza tym świat zaczyna zapełniać się ludźmi. Skoro nikt nie umiera, nie odchodzi, przeludnienie daje o sobie znać. I od tego wszystko się zaczyna....
Laureat literackiej Nagrody Nobla z 1998 r. z tak charakterystyczną dla siebie porcją poczucia humoru, ironii snuje rozważania na temat nas ludzi, naszych zachowań, uczuć  drobiazgowo, konkretnie, ale i tak ogólnie na temat ludzkości.
Bardzo dużo miejsca poświęcone jest śmierci, życiu, miłości, nienawiści, przyjaźni, antypatii. Poza tym autor stawia mnóstwo pytań o podłożu egzystencjalnym, trudnych, wymagających, nie dających się jednoznacznie zaklasyfikować.
Saramago słynie nie tylko z zaprawionych tak charakterystycznym dla niego poczuciem humoru rozważań na temat ludzkości, ale także z monstrualnie wręcz długich zdań i kuriozalnego pojmowania zasad interpunkcji. 
We wcześniej czytanych książkach jakoś mi to nie przeszkadzało. W tej wręcz przeciwnie. Sposób pisania Portugalczyka sprawił, iż wyjątkowo trudno było mi przebrnąć przez książkę mimo, iż nie należy ona do najobszerniejszych. Czytałam ją na raty.
Niby nic poza stylem pisarskim nie mogę Rozterkom śmierci zarzucić, ale czegoś mi brak w tej książce. Brak tego nieuchwytnego czegoś, co zachwyciło mnie w Mieście ślepców czy Baltazarze i Blimundzie.
Niby wszystko jest tak samo, a odbiór książki inny. Miałam wrażenie czytania zalewającego mnie potoku filozoficznych rozważań, często trudnych do zrozumienia. Trudno mi było przebrnąć przez kolejne strony.
Niewątpliwie warto po książkę sięgnąć, warto się z nią zmierzyć. Jestem przekonana, iż wielu osobom przypadnie ona do gustu.. Nie liczcie jednak na łatwe spotkanie. Saramago jest zachłanny. Wymaga ciszy, spokoju, uruchomienia umysłu i pełnej koncentracji. Nie pozwala dzielić się uwagą z nikim, ani z niczym.

poniedziałek, 6 maja 2019

Leningrad. Dzienniki z oblężonego miasta - Alexis Peri

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 6/6
Leningrad. Dzienniki z oblężonego miasta to pozycja ze wszech miar wyjątkowa.
Tragedię Leningradu, oblężenia miasta w czasie II wojny światowej przez wojska niemieckie, które trwało 2,5 roku od 8 września 1941 do 27 stycznia 1944 roku i pochłonęło około 1,5 miliona ofiar po stronie radzieckich mieszkańców miasta, zna chyba każdy. Jednak na rynku wydawniczym od jakiegoś czasu brak było nowych, ciekawie i w pełni omawiających to wydarzenie publikacji.
Alexis Peri swoją książką wypełnia tę lukę.
Książka jest wyjątkowa z wielu względów. Jednak najważniejszym jest fakt, iż autorka do stworzenia treści wykorzystała 125 niepublikowanych dotąd dzienników. Relacje ofiar, które w trakcie blokady przebywały w oblężonym mieście pozwalają spojrzeć na całą sytuację z innej, niespotykanej dotąd perspektywy. To stanowi o wyjątkowości i potędze książki - mini historie, dzieje pojedynczych osób splecionych w jedną, wielką tragedię.
Istotnym jest, iż zapiski te pochodzą od bardzo dużej grupy ludzi, grupy obrazującej najróżniejsze warstwy społeczne i różnorodne grupy wiekowe. Daje to możliwość pełniejszego poznania tragedii mieszkańców Leningradu, utożsamienia się z ich nieszczęściem, biedą, głodem, śmiercią, beznadzieją. 
Większość zapisków urywa się w różnych okresach wiosny 1942 roku, kiedy to spora grupa mieszkańców została ewakuowana z miasta.
Zapiski z dzienników są mniej lub bardziej osobiste. Jedno je łączy, przechodzenie z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc w większe stadium rezygnacji, dehumanizacji piszącego i jego otoczenia. Zachowanie ludzi, zmiany w nich zachodzące są najciekawszym elementem tej książki. Nie da się tego opisać w 2-3 zdaniach. Trzeba przeczytać książkę, poznać relację świadków, ofiar. Zaskakująca, a jednocześnie do przewidzenia relacja, która ukazuje kolejne etapy człowieczeństwa i tego do czego w sytuacji ekstremalnej zdolny jest człowiek.
Leningrad. Dzienniki z oblężonego miasta to wyjątkowa, poruszająca i na bardzo długo pozostająca w pamięci książka. Gorąco zachęcam do lektury, bolesnej, trudnej, pouczającej i niezwykle zmuszającej do myślenia.


piątek, 3 maja 2019

Sezon na lisa - Agata Czykierda-Grabowska

Wydawnictwo NovaeRes, Moja ocena 4,5/6
Romantyczna, dająca ukojenie, radość, uśmiech i będąca takim plasterkiem na dusze książka. Autorka zaserwowała mi dokładnie to czego potrzebowałam i oczekiwałam.
Sezon na lisa jest 3. tomem serii Pierwszy raz. Przyznam wam się, iż poprzednich tomów nie czytałam. Nie przeszkodziło mi to jednak w odnalezieniu się w fabule ani w rozkoszowaniu się wyjątkowym klimatem tej opowieści. Sezon na lisa jest bowiem jakby zamkniętą całością.
W związku z tym zachęcam was gorąco do lektury tego tomu, ale i całej serii. Ja zamierzam nadrobić zaległości i sięgnę po 1. i 2. tom.
Ale wracajmy do Sezonu na lisa.   
Główna bohaterka Paula rozpoczyna pracę w mazurskim pensjonacie Lisia Dolina. Jej jedynym celem jest zdobycie funduszy na rehabilitację chorego brata, za którego czuje się odpowiedzialna. Nie spodziewa się jednak, że te wakacje zmienią jej życie, ponieważ po raz pierwszy poczuje, że nie musi dźwigać rodzinnych problemów sama. Dzięki chłopakowi na tandemowym rowerze po raz pierwszy zrozumie, co znaczy być beztroską i szczęśliwą.
Brzmi ckliwie, banalnie, trochę jak lukrowane ciasteczko. Fakt. Jednak to tylko pozory.
Czykierda-Grabowska zaserwowała nam ciekawych, doskonale nakreślonych bohaterów, których wplątała w historie, które mogą przydarzyć się każdemu z nas. Całość wydarzeń umieściła w otoczeniu, które mijamy w drodze do pracy, albo znajduje się ono tuż, tuż za rogiem. Ach ten klimat mazurskiej wsi.... Czyli całość realistyczna, nienaciągana i dająca wrażenie jakby przyglądania się zdarzeniom z punktu widzenia przyjaciela, sąsiada. 
Fabuła książki to wydarzenia prawdziwe, nienaciągane. Są one przeplatane ciekawymi rozmowami, zapadającymi w pamięć zdaniami, ale i śmiesznymi sytuacjami. Wszystko odpowiednio dopasowane, wyważone. Czyta się wyśmienicie, szybko, z uśmiechem na ustach i pewnym rozrzewnieniem w sercu. Polecam na poprawę nastroju, na gorszy dzień, na własne smutki w życiu. Sprawdzi się idealnie. Ot taki plasterek na zbolałe serce. Ale nie tylko.

czwartek, 2 maja 2019

W połowie życia - Care Santos

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6
Hiszpania, rok 1950 i 1980. Dwa okresy, gdy w życiu pięciu najpierw dziewczynek, póżniej dorosłych, dojrzałych kobiet, wydarzą się rzeczy przełomowe. Spotkanie po latach będzie brzemienne w skutki.
Otwarcie restauracji przez jedną z kobiet jest pretekstem do wyznaczenia spotkania po latach. Czas oczekiwania powinna cechować ciekawość, ożywienie, podekscytowanie, zaciekawienie. Tak jednak nie jest. Dlaczego? Czy to efekt bagażu doświadczeń, jaki obecnie ma na swoich karbach każda z kobiet? Dla żadnej z nich 30 minionych lat nie było łaskawe. A może wydarzenia z 1950 roku kryją w sobie jakąś tajemnicę? Czy możliwe jest żeby po upływie tak długiego okresu czasu, któraś z nich ( a może wszystkie) odczuwaly wyrzuty sumienia?
Zaczynały w tym samym miejscu, w szkole z internatem i niezwykle surowymi zasadami. Każda z nich miała taki sam start. Jak później potoczyło się ich życie. Jakimi ścieżkami podążała każda z nich? Czy wreszcie można było wybrać inaczej, lepiej?
Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w tej ciekawie napisanej książce. Gorąco zachęcam was do lektury.
Tym co zasługuje na największe uznanie jest doskonałe sportretowanie pięciu kobiet oraz bardzo ciekawe oddanie ich przemyśleń, wahań, zmian nastroju, spojrzeń na życie przez pryzmat dokonanych wyborów. Tworzy to specyficzną atmosferę niepewności, znaków zapytania, wahań, smutku, ale i radości.
Bohaterki zostały nie tylko bardzo ciekawie nakreślone, ale i dobrze, różnorodnie wybrane. Tak, są i jednocześnie nie są do siebie podobne. Cechuje je spora różnorodność, odmienność marzeń, dążeń, podejścia do tych samych tematów, traktowania ludzi, postępowania z nimi, a w szczególności z męźczyznami, [odejścia do miłości, przyjaźni, macierzyństwa, zasad w życiu. 
Niewątpliwie warto po tę książkę sięgnąć. To ciekawa, dająca spory materiał do przemyśleń lektura. Nie oczekujcie jakiejś spektakularnej akcji. Nie ma jej tu. Jest za to sporo wahań, rozpamiętywań, dyskusji, przemyśleń. Dobra, ciekawie napisana, jeszcze ciekawiej ukazująca kobiety książka.