Wydawnictwo Poznańskie, Moja ocena 5,5/6
Każda książka z Serii Skandynawskiej jest bardzo ciekawa, każda porusza i zapada w pamięć. Ale Dj Bambi dodatkowo bardzo mnie zaskoczyła jeżeli chodzi o tematykę i wydżwięk.
Powieść ta to literatura, która nie tylko opowiada poruszającą historię. Ta książka robi jakby wiwsekcję całej historii i bohaterki. Autor zagląda w głąb umysłu bohaterki i dotyka tego, co najbardziej kruche w człowieku.
Już od pierwszych stron czytelnik zostaje postawiony wobec pytania, które towarzyszy nam przez całą lekturę - ile jeszcze życia nam zostało, i czy mamy odwagę przeżyć je naprawdę po swojemu?
Bohaterka, znana kiedyś jako Bambi, dziś Logn, nie jest postacią „wygodną”, taką jaką każdy chcialby mieć w rodzinie. Obawiam się, że większość naszych rodaków nie cieszyłaby sie z takiej osoby przy wigilijnym stole. Nasza bohaterka to osoba w wieku 60+, która zamiast upraszczać swoje życie, odcinać od niego kupony, świadomie je komplikuje. W jej świecie, otoczeniu, decyzja o tranzycji staje się aktem ogromnej odwagi.
Ólafsdóttir nie buduje dramatyzmu poprzez spektakularne wydarzenia, nie ma nagłych zwrotów akcji, a jednak dzieje sie, oj dzieje. Siła tej książki tkwi w subtelności. W drobnych gestach, w spojrzeniach syna, który nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Widać to w wielu różnych aspektach.
To także książka o czasie. O tym, że nigdy nie jest „za późno”, ale też o tym, że każda decyzja ma swoją cenę i konsekwencje, o których na początku możemy nie myśleć. Czy warto w wieku sześćdziesięciu jeden lat podjąć ryzyko operacji, która może przynieść upragnioną zgodę ze sobą — albo samotność? Autorka nie daje prostych odpowiedzi. Jestem przekonana, że każdy z czytelników odbierze inaczej poruszane kwestie.
Nie sposób pominąć społecznego znaczenia tej powieści. Dj Bambi dotyka tematu transpłciowości w sposób niezwykle ludzki, daleki od publicystycznych uproszczeń. To nie jest książka „o problemie” — to książka o człowieku. W czasach, gdy dyskusje o tożsamości często wzbudzają ogromne emocje i hejt, taka narracja jest nie tylko cenna, ale wręcz potrzebna. Uczy empatii bez moralizowania i pokazuje, że warto zatrzymac się choćby na chwile i pomyśleć.
Warto też podkreślić, jak rzadko mamy okazję obcować z literaturą islandzką. Twórczość Ólafsdóttir wnosi do europejskiej prozy coś wyjątkowego: ona nie epatuje emocjami, ale pozwala im wybrzmieć w ciszy. To pisarstwo oszczędne, a jednocześnie głęboko poruszające. Miałam wrażenie, że twórczość autora jest identyczna, jak surowe, ale i poruszające krajobrazy Islandii.
Dj Bambi nie daje się łatwo odłożyć. Książka nie tylko trzyma w napięciu, ale też zmusza do zatrzymania się, do refleksji nad własnym życiem, wyborami, odwagą. To literatura, która zostawia ślad, i która przypomina, że bycie sobą jest jednym z najtrudniejszych, ale i najważniejszych aktów, na jakie może zdobyć się człowiek. Podziwiam bohaterkę, a wam polecam tę niepozorną, ale jakże niezwykłą książkę.










