Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach to wspaniała opowieść, którą trudno jednoznacznie zaklasyfikować. Z jednej strony jest to pełna humoru i anegdot opowieść podróżnicza, z drugiej – fascynujący wykład o biologii, ekologii i historii eksploracji obszarów polarnych. Mikołaj Golachowski stworzył książkę, która potrafi jednocześnie rozśmieszyć, wzruszyć i obudzić autentyczny zachwyt nad światem natury. Dodatkowo od lektury trudno sie oderwać.
Już sam tytuł sugeruje, że nie będzie to suchy akademicki wykład. Autor od początku prowadzi narrację lekko, swobodnie i z ogromnym dystansem do siebie. Czytelnik szybko ma wrażenie, że siedzi obok doświadczonego polarnika przy kubku gorącej herbaty i słucha historii opowiadanych przez człowieka, który naprawdę przeżył wszystko, o czym mówi. Ta autentyczność jest największą siłą książki. Golachowski nie udaje nieomylnego naukowca ani romantycznego zdobywcy. Pokazuje polarne wyprawy takimi, jakie są: zachwycające, absurdalne, niebezpieczne, męczące i czasem zwyczajnie śmieszne.
Ogromnym atutem jest sposób, w jaki autor opowiada o zwierzętach. Nie są one wyłącznie obiektami badań naukowych. Każdy gatunek staje się tu bohaterem osobnej historii. Pingwiny okazują się stworzeniami komicznymi i zadziwiająco „ludzkimi” w zachowaniach, słonie morskie przypominają brutalnych osiłków, a wieloryby nabierają wyjątkowego, niemal mistycznego charakteru. Golachowski potrafi pisać o biologii w sposób niezwykle przystępny i fascynujący.
Szczególnie interesujące są fragmenty dotyczące pracy badawczej w Antarktyce. Opisy wielomiesięcznego życia w ekstremalnych warunkach pokazują, jak daleko od romantycznych wyobrażeń o nauce znajduje się rzeczywistość terenowego biologa. Jest tam zimno, błoto, smród fok, niewyspanie i ciągła walka z pogodą. A jednocześnie z tych trudów wyłania się prawdziwa fascynacja światem przyrody. Golachowski bardzo umiejętnie pokazuje, że nauka nie jest sterylnym procesem laboratoryjnym, ale przygodą wymagającą cierpliwości, odporności psychicznej i ogromnej pasji.
Książka wyróżnia się także szerokim kontekstem historycznym i kulturowym. Autor nie ogranicza się do opowieści o zwierzętach. Wplata historie dawnych wypraw polarnych, katastrof ekspedycji, odkrywców, którzy zniknęli bez śladu, oraz rdzennych mieszkańców Arktyki. Dzięki temu czytelnik dostaje coś więcej niż zbiór przyrodniczych ciekawostek – otrzymuje wielobarwną opowieść o ludzkiej obsesji odkrywania krańców świata. Autor nie idealizuje historii eksploracji, pokazuje również jej brutalne i tragiczne konsekwencje.
Jedną z największych zalet książki jest humor. Golachowski ma talent do wyłapywania absurdów codzienności i opowiadania o nich z ogromnym wyczuciem komizmu. Potrafi w jednym akapicie przejść od naukowej ciekawostki do anegdoty o śmierdzących fokach albo o kompromitujących sytuacjach podczas pracy terenowej. Dzięki temu książkę czyta się niezwykle lekko i z wielkim usmiechem na twarzy. Humor nigdy jednak nie zamienia się w tanią błazenadę – pozostaje inteligentny, często autoironiczny i bardzo naturalny.
Warto też podkreślić emocjonalną stronę tej publikacji. Choć dominują humor i fascynacja naturą, autor nie unika tematów trudnych. Pisze o wymieraniu gatunków, skutkach działalności człowieka, zmianach klimatycznych i okrucieństwie natury. Nie robi tego jednak mentorskim tonem. Zamiast moralizować, pokazuje świat takim, jaki jest – piękny, ale jednocześnie bezwzględny. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące trudów przetrwania młodych zwierząt w ekstremalnych warunkach.
Rozszerzone wydanie z nowym wstępem dodatkowo wzmacnia wrażenie obcowania z książką dojrzalszą i bardziej osobistą. Widać, że autor po latach wraca do swoich doświadczeń. Robi to z większym dystansem i refleksją.
Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach to znakomita książka dla wszystkich, którzy lubią inteligentną literaturę popularnonaukową, reportaż podróżniczy i opowieści o naturze. Łączy ogromną wiedzę z poczuciem humoru, przygodę z refleksją, a naukę z autentyczną pasją odkrywcy. To jedna z tych książek, po których człowiek ma ochotę natychmiast oglądać dokumenty o Arktyce, czytać o wyprawach polarnych albo po prostu dowiedzieć się więcej o świecie zwierząt. I właśnie dlatego działa tak dobrze. Polecam.









