sobota, 13 lipca 2019

Siedem śmierci Evelyn Hardcastle - Stuart Turton

Wydawnictwo Albatros Moja ocena 5,5/6
O jedenastej wieczorem Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana. Przez 19 lat przebywała w Paryżu. Teraz wróciła do rezydencji Blackheath i czeka ją śmierć. I to nie jedna.  
A sama rezydencja...hmm... nie przypomina tej rodem z filmów, no chyba, ze koszmarnych horrorów. Wyjątkowe miejsce, które dodaje książce niesamowitego klimatu. Sam narrator w pewnym momencie tak mówi o rezydencji (...) Jeżeli to nie jest piekło, to diabeł z pewnością pilnie się temu przygląda i robi notatki.  
Masz osiem dni i osiem wcieleń. Pozwolimy ci odejść pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest zabójcą. Zrozumiano? W takim razie zaczynamy… Evelyn Hardcastle będzie umierać każdego dnia, aż do momentu, gdy ktoś odkryje, kim jest jej zabójca.
Aiden Bishop ma przed sobą nie lada zadanie. Żeby opuścić dom musi odkryć kto jest zabójcą. Nie będzie to łatwe. 
Całość podzielona jest na 8 dni. Każdego dnia główny bohater pojawia się w innym ciele. Każdego dnia Evelyn umiera na nowo. Zagadkowe, intrygujące, niezwykłe.  
Siedem śmierci Evelyn Hardcastle to doskonale napisana, niezwykle wciągająca powieść.
Co prawda kilka stron i dobra chwilę zajęło mi aż lektura naprawdę mnie wciągnęła, ale gdy to nastąpiło nie mogłam się od książki oderwać.
Stuart Turton stworzył z jednej strony niezwykły kryminał, a z drugiej niebanalną powieść z elementami fantastyki. Nawet jeżeli nie jesteście fanami powieści fantastycznych, bez obaw. Turton tak pomieszał wszystkie gatunki, dodał taką porcję fantastyki, iż wszystkiego jest w sam raz, żaden gatunek literacki nie dominuje.
Książka wciąga, ale i sprawia, iż w trakcie lektury czujemy się uwięzieniu zarówno w miejscu jak i w czasie. Bardzo ciekawe i inne od znanych mi dotąd uczucie.
Książka dopracowana, ciekawie nakreślona, pełna zagadek, niespodzianek, zakończenie zaskakujące.
Cała fabuła to jakby gra, do której już od pierwszej strony zaprasza nas autor. Jak się w nią gra? O tym przekonacie się sami rozpoczynając lekturę. 


wtorek, 9 lipca 2019

My, dzieci z obozów - Wendy Holden

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Niezwykle poruszająca historia. Rozpoczyna się ona pod koniec II wojny światowej. Trzy kobiety,  Żydówki, po koszmarze obozu Auschwitz, zostają przewiezione do Freibergu i przeznaczone do niewolniczej pracy w zakładzie zbrojeniowym. Umieszczone w transporcie do obozu Mauthausen w Austrii, są pewne, że czeka je śmierć. Podczas trwającej siedemnaście dni gehenny, pochłaniającej życie połowy transportowanych więźniów, kobiety rodzą dzieci. Pomimo tragicznych okoliczności, głównie dzięki pomocy współwięźniów, zarówno matkom, jak i dzieciom udaje się przeżyć. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Trzy ciężarne kobiety cudem ukrywają przez katami swój stan, przeżywają i rodzą dzieci. Cud.
Cenne jest to, iż książka nie skupia się tylko na losach wojennych bohaterek. Krok po kroku poznajemy ich przedwojenne losy. Anka, Priska i Rachela, trzy młode kobiety, Żydówki, pełne marzeń, planów, żyjące w kochających rodzinach, mające u boku bliskich, przyjaciół, ukochanych mężczyzn i jak wielu innych praktycznie nic sobie nie robiące z pomruków nadchodzącej wojny, lekceważące zapowiedzi, jakimi były czyny Hitlera. Bo przecież nam się nic nie może stać. Los szybko zweryfikował ich plany, pokazał, jak bardzo się myliły. Razem z nimi trafiamy najpierw do getta, a póżniej do Auschwitz i Freibergu. 
Liczne, zamieszczone w książce zdjęcia dodatkowo dodają opowieści okrutnego klimatu.
O getcie, obozach koncentracyjnych, gehennie wojennej można czytać  niezliczoną ilość książek, a i tak za każdym razem każda kolejna historia chwyta za serce, pobudza wyobrażnię, sprawia, iż w trakcie lektury obezwładnia nas współczucie, przerażenie, szczęście, iż to nie my jesteśmy na miejscu bohaterów. Nie inaczej jest z My, dzieci z obozów. To dobrze napisana, poruszająca opowieść, którą pochłania się w mgnieniu oka.
Ostatni rozdział książki to zapis spotkania po wielu latach. Jest on nie mniej poruszający niż cała wojenna opowieść.
\Gorąco zachęcam do lektury książki. Warto. Książka na długo pozostanie w mojej pamięci.

sobota, 6 lipca 2019

Tajemnice Joan - Rooney Jennie

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Na podstawie tej powieści powstał film z Judi Dench i Sophie Cookson w rolach głównych. Film właśnie wchodzi na nasze ekrany.
Jest to dobrze napisana powieść szpiegowska i jednocześnie psychologiczno-obyczajowa traktująca o niemożliwych do rozstrzygnięcia dylematach moralnych i niezwykle trudnych decyzjach. 
Książka oparta jest na faktach. Opowiada o Melity Norwood, która została zdemaskowana w wieku 87 lat, w 1999 roku. Była najdłużej działającym szpiegiem KGB. Historia opowiada także o Ursuli Beurton, agentce prowadzącej Norwood. 
W książce panie mają inne imiona i nazwiska, ale całość bazuje na tej autentycznej historii. Autentyczne wydarzenia są szkieletem bardzo ciekawie nakreślonej historii.
Cała opowieść rozpoczyna się w 1937 roku. Krok po kroku śledzimy historię życia Joan, ale jednocześnie poznajemy konsekwencje dokonanych w młodości wyborów. Tak to już jest, często efekty, konsekwencje naszych czynów możemy poznać gdy już jest a póżno na zmianę poczynań. Nie inaczej jest w przypadku tytułowej Joan, która pewnego dnia zostaje oskarżona o zdradę i przekazywanie tajemnic państwowych Sowietom. 
Przez pięćdziesiąt lat była kochającą matką, czułą babcią, we wtorkowe popołudnia adeptką malowania akwarelami, a w czwartkowe uczestniczką zajęć tanecznych. Aż do pewnego słonecznego wiosennego poranka… Ktoś bowiem odkrył jej latami tajoną tożsamość.
Co z tego wyniknie? Sami się przekonacie w trakcie lektury tej ciekawie napisanej książki.
Autorce udało się bardzo ciekawie nakreślić postać Joan. To osoba z jednej strony prosta, a z drugiej niezwykle skomplikowana, niejednoznaczna, działająca na granicy jakichkolwiek zasad moralnych. Co nią kierowało? Czy po latach żałowała swojej decyzji? Warto przeczytać książkę i znaleźć odpowiedź na te i kilka innych pytań.
Tym co bardzo przypadło mi do gustu jest fakt, iż książka, pełna dylematów moralnych, jest ponadczasowa. Są sprawy, czyny, kwestie moralne, które są ważne,, istotne niezależnie od okresu, miejsca w których żyjemy. Przed takimi dylematami staje bohaterka książki. Jak z nich wybrnie? Czy będą one miały na nią wpływ? 
Dobra, wartościowa, zmuszająca do myślenia historia, którą czyta się w mgnieniu oka. Polecam.

piątek, 5 lipca 2019

Purpurowe rzeki - Jean-Christophe Grangé

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Do Purpurowych rzek mam wielki sentyment. Od tej książki rozpoczęła się moja znajomość z twórczością Grangea. Uwielbiam jego książki. 
Przeczytałam wszystkie, jakie się ukazały i choć Purpurowe rzeki nie są najlepszą z książek Francuza, to dla mnie są symbolem początku, książką do której wracam wielokrotnie, systematycznie co jakiś czas.
Nie wiem, czy też macie takie lektury, znacie je, czytaliście kilka razy, potraficie zacytować fragmenty, a i tak co jakiś czas do nich wracacie. Ja mam kilka takich książek i Purpurowe rzeki są jedną z nich.
To klasyka gatunku, klasyka Grangea. 
Pomysł na fabułę, przebieg akcji, jak to u tego pisarza, niezwykłe, nietuzinkowe, zaskakujące. Mamy straszliwą zbrodnię, która prowadzi dwóch niezależnych detektywów w skute lodem francuskie Alpy. Niegościnny, pełen ostrych jak brzytwy skał krajobraz, niegościnne otoczenie, mrok, tajemnice, odstręczające otoczenie i klimat, ach ten klimat tak charakterystyczny dla twórczości tego autora. Czy uda się rozwiązać zagadkę wyjątkowo brutalnych morderstw, z których jedno jest dziwniejsze od drugiego? 
Pierwszą ofiarą jest 32-letni profesor Remy Caillois, którego nagie ciało znaleziono na wysokości 50 metrów. W tym samym czasie porucznik Max Kerkerian z miejscowej policji prowadzi dochodzenie w sprawie profanacji grobu Judith Herault, której matka wstąpiła do klasztoru. Jak się okaże te dwie różne sprawy wiele łączy.
Książka jest dobrze napisana. Jest także zwiastunem tego, co Grange w przyszłości zaserwuje swoim czytelnikom. Nic dziwnego, iż książka błyskawicznie stała się literackim bestsellerem i do dziś cieszy się ogromnym powodzeniem. 
Jeżeli jeszcze nie czytaliście Purpurowych rzek, albo znacie tylko niezłą moim zdaniem ekranizację z Jeanem Reno w roli głównej, koniecznie musicie sięgnąć po tę pozycję. Gwarantowane kilka godzin dobrej, utrzymanej na wysokim poziomie rozrywki.  

czwartek, 4 lipca 2019

Pan. Wiktoria. Marzyciele - Knut Hamsun

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Trzy powieści norweskiego Noblisty zawarte w tej książce, są obowiązkową lekturą dla miłośników literatury skandynawskiej.Ponieważ uwielbiam literaturę skandynawską musiałam po tę pozycję sięgnąć. I nie zawiodłam się.
Zawarte w tym tomie powieści w literaturze norweskiej zajmują wyjątkowe miejsce i na zawsze pozostaną wśród najcenniejszych dzieł Hamsuna. 
Urodzony w 1859 roku Knut Hamsun stworzył wyjątkową prozę, klimatyczną, pełną ludzkich rozterek, rozważań, melancholii, smutku. Nie bez kozery jest on nazywany ojcem powieści psychologicznej, protoplastą oddawania w literaturze tak specyficznego dla niej klimatu skandynawskiego.
Pan, Wiktoria, Marzyciele to trzy odrębne powieści, trzy różne tematy. Jednak mimo odrębności są one jakby jednym, tak są do siebie podobne. 
Trudno, ba wg. mnie to praktycznie niemożliwe, nakreślić fabułę.
Każda z powieści sprowadza się do rozłożenia psychiki bohatera na czynniki pierwsze, przy prawie całkowitym braku kontaktu z drugim człowiekiem. W tej książce nie znajdziecie żadnych normalnych międzyludzkich interakcji. Nie ten typ literatury, nie ten autor.
Każda z powieści napisana jest innym od znanego nam językiem. Jest on na poły liryczny, ulotny, mnóstwo w nim metafor, sporo niedomówień, archaizmów. Początek lektury może sprawiać pewne trudności. Póżniej z każdą kolejna stroną będzie łatwiej. Niewątpliwie warto zadać sobie trud, warto po tę pozycję sięgnąć. Jest to proza wyjątkowa, wartościowa, odskocznia od wszechobecnych czytadeł.
Nie jest to łatwa lektura. Jednak jeżeli ktoś lubi takie klimaty, ceni dobrą, wyrazistą prozę, lubi literaturę skandynawską z jej całą otoczką, lektura go nie zawiedzie.
Polecam. 
 

wtorek, 2 lipca 2019

Leonardo Da Vinci - Walter Isaacson

Wydawnictwo Insignis, Moja ocena 6/6
Walter Isaacson nie jest debiutantem w zakresie pisania biografii. Jest on twórcą takich książek jak: Steve Jobs, Einstein, Bejnamin Franklin oraz Innowatorzy. Każda z nich błyskawicznie stała się światowym bestsellerem. Nie inaczej rzecz ma się z Leonardem Da Vinci.
Książka ukazała się nieomal w 500. rocznicę śmierci Leonarda Da Vinci. Zdecydowanie uświetnia ona tę rocznicę.
Jest to jedna z najpełniejszych i najlepszych książek o tym genialnym twórcy. Po prostu świetna, misternie opracowana, doskonale napisana lektura.
Wiedza większości osób ogranicza się do tego, iż Da Vinci był twórcą
Mony Lisy i Ostatniej wieczerzy. I na tym na ogół koniec. 
Jednak prawda o tym wielkim twórcy jest dużo bardziej skomplikowana. Autor książki pokazuje ją w wyjątkowy sposób. Isaacson stworzył fascynujący portret niezwykłego człowieka, wielkiego umysłu. Leonardo był człowiekiem ze wszech miar wyjątkowym.
Z pasją, która niekiedy graniczyła z obsesją, prowadził nowatorskie badania nad anatomią, skamieniałościami, ptakami, maszynami latającymi, botaniką, geologią i sztuką projektowania broni. Ta strona, wizerunek pasji, dążenia do urzeczywistnienia marzeń, wyobrażenia, został wspaniale ukazany w tej niezwykłej książce.
Dodatkowo autor tak odmalował Leonarda, iż ten mimo, iż nie żyje od 5 wieków, na kartach książki ożywa, jawi nam się jako człowiek z krwi i kości. Wielki, wyjątkowy, owładnięty pasją wymieszaną z odrobiną szaleństwa. Bez wątpienia postać niezwykła. Wspaniały portret wyjątkowego twórcy.
Isaacson snuje porywającą opowieść, w której po mistrzowsku splata wątki twórczości artystycznej Leonarda z jego dokonaniami naukowymi oraz elementami życia prywatnego.
Książka jest obszerna, liczy bowiem 800 stron. Jednak lektura ani przez moment nie nudzi. Wręcz odwrotnie, jest wyjątkowa, porywająca, zaskakująca i sprawiająca, iż książkę trudno odłożyć na bok. Przede wszystkim jest to pozycja wyjątkowo dobrze opracowana, dopracowana w każdym szczególe, wnikliwa i po prostu ciekawa.
Isaacson ma lekkie, choć nie infantylne, pióro. Książkę czyta się doskonale. Duża w tym zasługa świetnego tłumacza, którym jest Michał Strąkow. Doskonale wykonał swoją pracę.
Leonardo Da Vinci Waltera Isaacsona to lektura doskonała pod każdym względem. Mogę tylko zachęcać do sięgnięcia po tę pozycję, poznania człowieka, który od dawna fascynuje kolejne pokolenia. 





piątek, 28 czerwca 2019

Zapowiedź...

Nowa książka, bardzo przeze mnie lubianego Wojciecha Chmielarza, ukaże się 14 sierpnia nakładem Wydawnictwa Marginesy.

Podobno czas leczy rany. Jednak niektóre nigdy się nie zabliźniają.
Najpierw pod kołami pociągu ginie Marysia, uczennica ekskluzywnej prywatnej szkoły na warszawskim Mokotowie. Jej nauczycielka, Elżbieta próbuje odkryć, co się naprawdę stało. Rozpoczyna prywatne śledztwo tylko po to, żeby wkrótce sama zginąć. Ale jej ciało znika, a jedynymi osobami, które cokolwiek widziały, są Gniewomir, nieprzystosowany społecznie chłopak zafascynowany seryjnymi zabójcami, i Klementyna, samotna nauczycielka na życiowym zakręcie, której wydaje się, że zdobywszy pracę w poważanej szkole, los wreszcie się do niej uśmiechnął. Nic bardziej mylnego.
Żadne z nich nie chce angażować się w tę sprawę – każde z nich ma swoje powody – ale żadne z nich nie ma wyjścia. Gdyby wiedzieli, dokąd zaprowadzi ich to śledztwo, nigdy by się na to nie odważyli. Szkoła okazuje się pełna tajemnic. Podobnie jak pracujący w niej nauczyciele…
Rana to bezlitosne studium zła uśpionego w zaciszu domowego ogniska. Niepokojące i mroczne, odsłania najgłębiej skrywane tajemnice, o których nikt nie chce mówić. Nowa powieść jednego z najwyżej ocenianych i najchętniej czytanych współczesnych pisarzy odziera z wszelkich złudzeń.



czwartek, 27 czerwca 2019

Sprawy sercowe. Historia serca w jedenastu operacjach - Thomas Morris

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Sprawy sercowe mnie zadziwiły. Spodziewałam się dobrej książki, bo Wydawnictwo Literackie takie pozycje na ogół wydaje. Jednak nie oczekiwałam aż tak dobrej lektury.
Thomas Morris, ceniony dziennikarz BBC, relacjonując jedenaście przełomowych operacji, opowiada historię kardiochirurgii – dzieje porażek i triumfów, brawury, zazdrości i rywalizacji. Wbrew pozorom, to porywająca, fascynująca lektura. 
Historia kardiochirurgii i wszystkiego co z nią związane jest arcyciekawą opowieścią. Czyta się ją niczym najlepszą książkę naukowo-psychologiczno-sensacyjną. Autor ma bardzo ciekawy styl, dynamiczny, energiczny, plastyczny. Po lekturze pierwszych kilku stron wsiąka się w opowieść niczym w najlepszą powieść.
Książka intryguje tym bardziej, iż nie wszystkie z jedenastu opisywanych operacji były udane. Kilka było porażkami, sprawiło, iż lekarze uczyli się na błędach.
Co cenne, oprócz historii, przebiegu samych operacji, w książce nie zabrakło bardziej ludzkiego aspektu, reakcji pacjentów, ich podejścia do zabiegu, zachowania i odczuć po operacjach. To sprawia, iż książka jest jeszcze ciekawsza i bardziej ludzka, przystępna. 
Oczywiście Sprawy sercowe... nie są pełną historią kardiochirurgii. To tylko niewielki jej wycinek. W sposób wyjątkowo udany Morris wybrał arcyciekawe i istotne dla dziejów medycyny zabiegi. Całość opowiedział ze swadą. Moim zdaniem to książka lepsza od tak wielbionych przez wielu pozycji autorstwa Thorwalda. Styl pisania Morrisa zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu.
Porywająca, arcyciekawa lektura. Książka zdecydowanie warta polecenia i przeczytania.



poniedziałek, 24 czerwca 2019

Wada - Robert Malecki

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Wada to 2. tom przygód Bernarda Grossa. Tom 1. Skaza recenzowałam tutaj (klik). 
Małecki po raz kolejny napisał bardzo dobry kryminał i powieść społeczno-obyczajowa w jednym.
Głównym bohaterem jest policjant z wieloletnim stażem, Bernard Gross, który żyje i pracuje zgodnie ze stwierdzeniem...Psem nie zostajesz wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością na wyrządzone zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwasz skazę.

Gross ma wyjątkowy talent, dar, nawet jak na policjanta. Do tego jest pracowity i bezkompromisowy. W pracy odnosi kolejne sukcesy, a w życiu prywatnym kolejne porażki.
Małeckiemu udało się bardzo dobrze sportretować steranego życiem gliniarza, po przejściach, z wielkim bagażem porażek i trudów do udźwignięcia. 

Wada bardziej niż Skaza skupia się na prywatnych perypetiach Grossa. Jego nie ukrywajmy, kiepskie życie prywatne w pewnym momencie staje się główną osią książki, a dobra intryga kryminalna zostaje zepchnięta na drugi plan. Wahania, rozterki, koszmary senne, to trapi naszego glinę i jest na pierwszym planie. To odrobinę może przeszkadzać. Nie mniej i tak jest to dobra książka, którą przeczytałam z wielką przyjemnością.
Jeżeli chodzi o kwestie kryminalne, to trudno cokolwiek napisać żeby nie spojlerować. Nadmienię więc tylko, że akcja toczy się w Chełmży, w trakcie wyjątkowo upalnego lata. Pewnego dnia  w pobliżu jeziora Gross trafia na pusty, zakrwawiony namiot. Stopniowo odkrywa wokół niego znacznie więcej śladów krwi. Wszystko wskazuje na brutalną zbrodnię. Ale czy tak faktycznie jest? Rozpoczyna się śledztwo, które odsłoni wiele sekretów skrywanych przez mieszkańców miasteczka, a także rodzinne mroki i przysłowiowe trupy w szafie. Zakończenie będzie zaskoczeniem, a Gross po raz kolejny udowodni, iż jest doskonałym, wnikliwym śledczym.
Książka wciąga, intryguje, relaksuje, czyta się ją doskonale. Dodatkowo Małecki na wskroś przenicowuje nas, ludzi, czytelników, zwyczajne postaci z ich smutkami i radościami, zgryzotami i tym, co niszczy tak wielu. Mocny głos w sprawie wewnętrznego życia wielu z nas. Polecam i czekam na tom 3.
 

piątek, 21 czerwca 2019

Domek tom 1 - Adrianna Szymańska

Wydawnictwo Nova Res, Moja ocena 5/6
Dobra, ciekawa, inna od tego czego oczekiwałam. Świetna, przewrotna lektura idealna na zabicie kilku godzin i na dobrą zabawę. 
Znajdujemy się w Królestwie. Żyją tam Mali i Duzi. Przy czym Mali sięgają Dużym tylko do kolan. Kontrast jest olbrzymi.
Jedną z Dużych jest Ada, seniorka rodu, postać ze wszech miar niezwykła i...hmmm... inna. Warto nadmienić, iż rodzina Ady jest normalnych rozmiarów. Współżycie Dużej z Normalnymi jest...no momentami kuriozalne.
Oprócz wielu dziwnych cech charakteru Ada posiada także dwie cechy, które zaważyły na jej życiu. Ada jest nieśmiertelna i potrafi bezbłędnie leczyć. 
Z powodu daru nieśmiertelności Ada nie pamięta jak długo żyje, czasami zapomina pewne wydarzenia. My towarzyszymy jej w życiu codziennym, na pozór zwyczajnym, ale tylko na pozór. Życie Ady jest inne, ciekawe, unikalne i zadziwiające. Oprócz w/w cech Ada ma także niesamowite poczucie humoru, które udziela się także czytelnikom i rzutuje na całą fabułę.
Trudno napisać coś więcej o fabule nie zdradzając z niej za wiele. Nie chcę tego robić żeby nie odebrać wam wielkiej przyjemności wynikającej z lektury. Mnie Domek bardzo zaskoczył i cieszę się, że to 1. tom. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne przygody Ady i jej rodziny.
Jednak ta powieść to nie tylko dobra zabawa. Pod płaszczykiem współżycia Małych i Dużych Adrianna Szymańska chce nam przekazać kilka ważnych spraw, zmusić do przemyślenia kilku kwestii. Książka nie tylko zapewnia rozrywkę. Ona także daje potężnego bodźca i materiał do przemyślenia. 
Adrianna Szymańska stworzyła pełną ciepła, humoru, serdeczności książkę. Jest to niezwykła lektura, tak niezwykła, jak niezwyczajni są jej bohaterowie. Do tego to mądra książka. Polecam. W trakcie lektury zrelaksujecie się, zadziwicie, kilkakrotnie parskniecie śmiechem.

 

środa, 19 czerwca 2019

Podaruj mi jutro - Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 5/6
Dwór na Lipowym Wzgórzu jest sercem tej historii. Wokół niego toczy się opowieść. Należy on do rodziny Horczyńskich od dwóch wieków. Jest wielką atrakcją dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. 
Wspaniale opowiedziana historia dworu, rodziny i perypetie związane z zakładaniem w budynku Akademii Sztuk Anielskich są pretekstem do ukazania wielu innych, niezwykle ważnych kwestii.
Podaruj mi jutro to pełna ciepła, humoru i pozytywnej energii książka o skomplikowanych losach pewnej rodziny i jej domostwa, o tajemnicach i tym, jak wielki wpływ wywierają one na ludzi, o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne.
Książka ma także niezwykle ważne przesłanie społeczne. Autorka porusza bowiem temat profilaktyki i tego, jak ważna jest ona dla każdego z nas. Konkretnie chodzi tu o profilaktykę kobiet, kwestię mammografii, samobadania, badań ginekologicznych, leczenia raka.
Jedna z bohaterek książki  jest chora, a przyjaciółki dzielnie ją wspierają w walce z chorobą.
Głównym jednak sednem książki są ludzkie marzenia, pragnienia, potrzeby. Niezależnie od tego, gdzie żyjemy, ile mamy lat,kim jesteśmy z zawodu, większość z nas marzy o jednym, ma jedną potrzebę. Chodzi tu o potrzebę bycia kochanym, poszukiwanie szczęścia i rolę jaką w tym wszystkim odgrywa przeznaczenie.
Gołębiewska napisała ciepłą, chwytającą za serce, dającą nadzieję powieść, w której każda czytelniczka znajdzie coś dla siebie. Czyta się ją rewelacyjnie, szybko, z wypiekami na twarzy i uśmiechem na ustach. Książka z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Idealna lektura nie tylko na lato.
Podaruj mi jutro to pierwszy tom opowieści o kobietach z rodu Horczyńskich. Całą rodzinę polubiłam, Dwór na Lipowym Wzgórzu zawładnął moim sercem. Niecierpliwie czekam na drugi tom serii. Uwielbiam sagi rodzinne, książki mądre, pełne ciepła, niosące w sobie jakieś przesłanie.
Gorąco zachęcam was do lektury. 
 

wtorek, 18 czerwca 2019

!

Ponownie, po raz enty informuję, mój blog to nie słup ogłoszeniowy dla dopiero co powstałych blogów. Komentarze z linkiem do takiego bloga będą usuwane.
Taka adnotacja pojawia się nad okienkiem do wpisywania komentarzy. Tak trudno ją przeczytać ze zrozumieniem?
Królują w tym osoby mające blog maksymalnie od kilku miesięcy i kilka tysięcy wejść.
Przed chwila usunęłam komentarz z linkiem i tak idiotyczną treścią nijak nie odnosząca się do treści recenzji, że aż jestem zszokowana, że coś takiego można napisać.
Ludzie, myślcie trochę, czytajcie ze zrozumienie. To nie boli. 

Pozostałym osobom dziękuję za odwiedziny mojego bloga. 
Miłego dnia :)

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Dzieci Hitlera. Jak żyć z piętnem ojca nazisty - Gerald Posner

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Jak to jest być dzieckiem zbrodniarza, który przyczynił się do śmierci milionów ludzi? Jak żyć z nazwiskiem, które jest synonimem największego zła? Czy można kochać kata?
Na to i wiele innych pytań odpowiada w tej bardzo ciekawej książce 11 rozmówców, 11 dzieci słynnych nazistów. 
Jedni potępiają zbrodniczą działalność rodziców na rzecz Trzeciej Rzeszy, inni próbują ją usprawiedliwiać. Kochają i nienawidzą.Jedni twardo tkwią przy rodzicach, inni są rozdarci, a jeszcze inni potępiają ich działalność.
Owi rodzice -naziści to m.in. Hans Frank, Josef Mengele, Rudolf Hess, Claus von Stauffenberg, Herman Göring. Wyobrażacie sobie mieć któregoś z tych zbrodniarzy za ojca? A ich dzieci musiały się z tym zmierzyć. Jak zareagowały na zbrodniczą działalność rodziców? Jakie mają zdanie o wojnie, III Rzeszy etc? Tego dowiecie się z lektury książki.
Dzieci Hitlera. Jak żyć z piętnem ojca nazisty to bardzo ciekawa książka, dopracowana, merytoryczna, daleka od taniej sensacji. Gerald Posner napisał dobrą choć trudną książkę.
Każdy rozdział poświęcony jest jednej postaci. Najwięcej miejsca Posner poświęca dokonaniom bohatera, dokonaniom oczywiście w sensie negatywnym oraz opinii dziecka. 
Rozpoczynając lekturę książki zastanawiałam się ile dzieci potępi zdecydowanie postawę, działalność swojego rodzica (nie tylko ojców, w książce ukazane są także matki). Nie byłam naiwna, nie liczyłam, że 100% dzieci odetnie się od rodziców. Ale i tak wynik mnie zaskoczył.
Książka wzbudza gniew, przynajmniej mój. Konkretnie chodzi mi o kilka wypowiedzi dzieci portretowanych nazistów. Niektóre z nich maja pretensje. Np. córka admirała
Donitza, która ma pretensje, że w trakcie procesu norymberskiego alianci nie zainteresowali się losem jej i jej matki. A ja pytam, kto się zainteresował w trakcie i po wojnie losem milionów Polaków, Romów, Żydów, Czechów etc. Trudno czytać takie zdania, pretensje  obojętnie.
Warto po tę pozycję sięgnąć, warto ją przeczytać. W dotarcie do dzieci nazistów Posner włożył dużo pracy. Nie wszyscy chcieli z nim rozmawiać, nie wszyscy chcieli występować pod swoim nazwiskiem, a to był warunek autora. Z materiałów, które zgromadził Posner powstała dobra, dopracowana, poruszająca, często nawet szokująca i bez wątpienia zapadająca w pamięć książka. Polecam. 


piątek, 14 czerwca 2019

Nie umieraj do jutra - Wacław Gluth-Nowowiejski

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Autor niniejszej książki był plutonowym podchorążym Armii Krajowej, walczył także w Powstaniu Warszawskim, długo przebywał w więzieniu w okresie stalinowskim.
Nie umieraj do jutra to niezwykle poruszający obraz  Warszawy, a w zasadzie tego co z niej zostało. To także niezwykła próba, którą podjęło kilkoro bohaterów. Jest to próba przeżycia za wszelką cenę na zgliszczach Warszawy.
Bohaterami są mieszkańcy lewobrzeźnej Warszawy, osoby w różnymi wieku, różnego wyznania, o różnych losach. Tym, co ich łączy to postanowienie przetrwania, za wszelką cenę.  
Kolejne strony książki zapełniają obrazy ukazujące próbę przetrwania, egzystencji mimo wszystko, walka o każdą kroplę wody, o każdy kęs jedzenia, walka o życie. Niezwykle poruszające opisy, obraz tego do czego zdolny jest ludzki orga izm, do czego zdolna jest ludzka psychika w ekstremalnych warunkach. 
Nie umieraj do jutra to 10 opowiadań, z czego 8 opartych jest na faktach. Sama świadomość, że wydarzenia te miały miejsce porusza jeszcze bardziej. Wprost niewyobrażalnym wydaje się fakt, że ludzie mogli przetrwać w takich warunkach, że żyli, walczyli o życie mimo tego wszystkiego, co było, co się działo wokół nich.
Wstrząsające warunki, szokująca rzeczywistość ludzi żyjących w tzw. Rzeczypospolitej Gruzów.
Warto po tę pozycję sięgnąć. Ba, należy ją przeczytać. Zbyt często to co obecnie mamy traktujemy, jako dane nam na zawsze, jako coś oczywistego. Zbyt często nie doceniamy tego co mamy, co otrzymaliśmy na starcie rodząc się tu i teraz.  
Czytajmy, uświadamiajmy sobie i pamiętajmy.

czwartek, 13 czerwca 2019

Porachunki - Yrsa Sigurðardóttir

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Porachunki są 2. tomem serii z detektywem Huldarem oraz psycholog dziecięcą Freyją w roli głównej. Nawet jeżeli nie znacie tomu 1. możecie sięgnąć śmiało po Porachunki. Każdy tom to odrębna całość, choć niezwykle zręcznie kontynuowane są najważniejsze wątki. 
W szkolnej kapsule czasu zakopanej przed dziesięcioma laty zostaje znaleziony mrożący krew w żyłach liścik wieszczący śmierć sześciu osób. Ale groźba w nim zawarta nie może być przecież prawdziwa, jeśli napisało go trzynastoletnie dziecko. Ale czy faktycznie to tylko nieszkodliwy żart? Jeżeli tak, to dlaczego zaczynają dziać się dziwne rzeczy, giną kolejne osoby?  A to nie jedyne zbrodnie, o których w książce będzie głośno. Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem.
Porachunki to mocna, odważna i niezwykle ciekawa książka. Oprócz silnego wątku kryminalnego mamy w niej bardzo mocny, dosadnie brzmiący wątek społeczny. Tym razem autorka porusza kwestię dzieci, które nie doczekały się pomocy od dorosłych i cierpią z powodu doznanych krzywd i traum. Mocny głos w tej kwestii, mocna książka, poruszający obraz pedofilii.
Porachunki to powieść o jeszcze jednym  wydżwięku społecznym. Ukazuje ona Islandii jej wady, niedociągnięcia, słabości systemu prawnego. 
Ta książka, jej wymowa, przekazywane treści sprawiają wrażenie, jakby nagle ktoś krzyknął...król jest nagi....system prawny Islandii nie jest doskonały. Jak to wygląda w praktyce, czym skutkuje? Tego dowiecie się z tej bardzo dobrej książki.
Książka Sigurðardóttir to nie tylko kwestie społeczne, psychologiczne. To także doskonale prowadzone dochodzenie w które już od pierwszych stron zostaje uwikłany Huldar Jónas. Bardzo szybko okazuje się, iż to co na początku wydawało się trudną zagadką jest niczym wobec tego, co wydarzy się w następstwie początkowych zdarzeń. przypomina to śnieżną kulę, która puszczona ze stoku zabiera ze sobą wszystko, co ma po drodze. 
Para głównych bohaterów, policjant i psycholog dziecięca wplątują się w bardzo trudną i zagadkową sprawę. Jej doprowadzenie do końca będzie nie lada wyzwaniem.
Ta książka ma wiele plusów. Wydżwięk społeczny, tajemnice, doskonale prowadzone dochodzenie, świetnie nakreślonych bohaterów, umiejętnie budowane napięcie, nowatorskie podejście do wielu spraw, realizm wydarzeń i licznych tajemnic, ukazanie jak jedna patologia pociąga za sobą kolejne. Czyta się doskonale. Zachęcam do lektury.


 

wtorek, 11 czerwca 2019

Niedokończone opowieści - J.R.R. Tolkien

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
To książka dla wielbicieli Tolkiena, jego twórczości. To bardzo ciekawy  zbiór historii rozgrywających się od Dawnych Dni Śródziemia po zakończenie Wojny o Pierścień, stanowiących kontynuację Hobbita, Władcy Pierścieni i Silmarillionu. Książka skupia się na Śródziemiu, zawiera barwną opowieść Gandalfa o tym, jak doszło do tego, że wysłał krasnoludów na słynną kolację w Bag End, opis pojawienia się boga morza Ulma przed Tuorem u wybrzeży Beleriandu oraz dokładny opis wojskowej organizacji Jeźdźców Rohanu, a także relację z podróży Czarnych Jeźdźców w poszukiwaniu Pierścienia.
Jest to na równi wspaniała, co i bardzo trudna lektura. Nie da się jej czytać na raz, łapczywie brnąc przez kolejne fragmenty. Niedokończone opowieści to lektura do niespiesznego poznawania, smakowania kunsztu Tolkiena. 
To pozycja trudna, absorbująca, wymagająca uwagi. Oprócz normalnej treści sporo w niej
przypisów, wstawek Christophera i wielu innych dodatków, które z jednej strony wzbogacają treść, a z drugiej utrudniają lekturę.
To zbiór licznych jakby dokończonych, uzupełnionych wątków. Wątki te pochodzą z wcześniej wydanych książek jak np. Sylimarillionu, Władcy Pierścieni, Hobbita.
Niedokończone opowieści są także wstępem do niewydanych u nas 12 tomów zbioru Historiii Śródziemia.
Całość zróżnicowana zarówno jeżeli chodzi o narrację, jak i intencję autora, stopień  ukończenia, datę powstania. Zbiór był bowiem tworzony i dopracowywany przez Tolkiena przez długie dekady. 
Bez wątpienia jest to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Śródziemia. Rozpoczynając lekturę należy jednak pamiętać, iż nie jest to książka stricte jak np. Władca Pierścieni. 
To nie powieść, to raczej zbiór uzupełnień, pomysłów, dokumentów, które przez kolejne lata rodziły się w głowie autora, a po jego śmierci zostały zebrane i zredagowane przez jego syna 
Lekturę dawkowałam sobie przez ostatnie tygodnie. Sprawiła mi ona sporą przyjemność, wiele wyjaśniła, ale powstały także kolejne pytania. 
Każdego, kto lubi prozę Tolkiena gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.

sobota, 8 czerwca 2019

Złota klatka - Camilla Läckberg

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 1/6
Lubiłam, nadal lubię serię kryminalną z Fjällbacki. 
Sięgając po Złotą klatkę liczyłam na podobną lekturę. Niestety, ale się zawiodłam. 
Książka jest po prostu słaba. Bohaterką jest Faye, kobieta w wieku ok. 30+, matka jednej córki, żona bogatego przedsiębiorcy. 
Żyje niczym w tytułowej złotej klatce, choć sama się do tego nie przyznaje uznając swoje małżeństwo za idealne, a rodzinę za wzorcową.
Pewnego dnia wydarza się coś, co sprawia, iż bańka złudnego szczęścia pęka, a Faye zostaje z córeczką na przysłowiowym lodzie.
Historia jest do bólu przewidywalna. Czytając początkowe strony liczyłam, iż fabuła jakoś się ożywi, że coś się wydarzy. Niestety, ale były to złudne nadzieje.
Książka trąci stereotypami, marazmem podwiewanym nudą, a dodatkowo jest mocno seksistowska. Nie będę dokładnie pisać o co mi chodzi. Jeżeli sięgniecie po tę pozycję sami się o tym przekonacie.
Zdaję sobie sprawę, iż Läckberg nie jest pisarką, która kiedyś dostanie Nobla. Seria jej kryminałów nie jest arcydziełem, ale czyta się je dobrze, są ciekawe, mają swój klimat, akcję, zagadkę, postaci w nich nakreślone są żywe, coś sobą do akcji wnoszą. 
Niestety, ale o bohaterach Złotej klatki nie można tego napisać. Nudni, jednowymiarowi, sztampowi do bólu. Jedyne momenty, kiedy się ożywiają to wplecione w treść sceny seksu. 
Nuda, brak pomysłu, liczenie, iż czytelnicy są idiotami i nie dopatrzą się minusów książki.
Książka reklamowana jest jako thriller psychologiczny. To wielkie nieporozumienie. Brak w treści jakichkolwiek elementów thrillera o psychologii nie wspominając. 
Nuda, banał, pozycja nie warta lektury naszpikowana lokowaniami produktów, głównie znanych marek odzieżowych. Do tego to zakończenie, koszmar po prostu. Szczerze odradzam lekturę tej książki. 

środa, 5 czerwca 2019

Odwróceni - Piotr Pytlakowski, Artur Kowalewski

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 4-/6
Niezła, relaksująca, dobrze się czytająca opowieść o polskiej mafii. 
Ot lektura na kilka godzin, na jeden wieczór, dobrze spełniająca swoje zadanie.
Dwoje głównych bohaterów, gangster Blacha i policjant Sikora. 
Obaj prowadzą ze sobą bardzo niebezpieczną grę. Każdy z nich ma to czego pragnie drugie. Każdy ma coś do zyskania i stracenia. Jeden więcej, drugi mniej. Nie ma równowagi. Ale tak to już w życiu bywa.
Życie i śmierć, zysk i strata, przyjaźń i nienawiść przenikają się w tej książce od pierwszej strony. Mocny, mroczny świat, odwieczna walka dobra ze złem, tych po stronie prawa i tych z drugiej strony, bezwzględność po obu stronach.
Z jednej strony uczciwy glina Sikora, z drugiej gangster Blacha. Jak potoczy się ich znajomość, jak zakończy ta swoista walka?
Cała historia znana jest z serialu tv. Czy warto wobec tego czytać książkę? Moim zdaniem tak. Odwróceni są nieźle, ciekawie napisani. I chociażby dlatego warto żeby szukający zabijającej czas, wciągającej lektury dali książce szansę. 
Mocne postaci, szybkie zwroty akcji, ciekawe otoczenie, mafijne rozgrywki, czasami brutalna akcja, jak to w świecie mafijnym. To wszystko wciąga. I mimo, iż osoby znające serial unikną elementu zaskoczenia (książka jest bez mała wiernym odbiciem serialu), to jednak lektura powinna przypaść im do gustu.
O mafii pruszkowskiej powstało wiele książek, lepszych, gorszych. Odwróceni plasują się mniej więcej po środku. Nie jest to literackie arcydzieło. Trudno żeby tego typu lektura była czymś takim. Tutaj (jak i w serialu) pewnym novum jest świat policji przenikający się z światem mafii, świat zła ze światem dobra (przynajmniej w założeniu).
Pozycja warta przeczytania dla tych, którzy nie znają serialu, obowiązkowa dla jego wielbicieli.


 

wtorek, 4 czerwca 2019

Artemizja - Nathalie Ferlut, Tamia Baudouin

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Artemizja to opowieść o Artemizji Gentileschi urodzonej w 1593 roku w Rzymie, córce znanego malarza, kobiecie, która w czasach, gdy kobietom w zasadzie niczego nie było wolno pokonała sprytem, i wytrwałością ówczesne zasady i obyczaje. Na początku XVII wieku, gdy żyła bohaterka, malarstwo było sztuką zarezerwowaną dla mężczyzn.
Malarstwo było jej pasją i Artemizji się udało. Bardzo dużo tworzyła, m.in. dla Medyceuszy. Malowała nie tylko kobiety, czy dzieci, ale także o zgrozo męźczyzn i sceny biblijne. Była jedną z pierwszych kobiet, które podejmowały w swoim malarstwie tematykę religijną i historyczną, uznawaną za niedostępną dla kobiet. 
Jako pierwsza kobieta została przyjęta do florenckiej Accademia del Disegno.
Jak tego dokonała? Tego dowiecie się z tej ciekawej, pieknie wydanej książki w formie...komiksu. A tak. I to wielka niespodzianka wydawnictwa. Opowieść biograficzna w formie komiksu. Coś innego, nowego, ciekawego.
To nie tylko ciekawy komiks. To także wspaniała, wartka opowieść, która wciąga czytelnika od pierwszej strony. Poznajemy ówczesną Italię, świat, w którym żyła Artemizja, ale także społeczne i kulturalne uwarunkowania, zasady, obyczaje. Przez ich pryzmat śledzimy poczynania bohaterki, trudy i ograniczania z jakimi przyszło jej się zetknąć.
Oprócz opowieści o życiu, pracy, dokonaniach, smutkach i radościach malarki, książka-komiks ma także wymowę (i to mocną) społeczną. Poprzez ukazanie dziejów włoskiej artystki autorzy prezentują uniwersalne prawdy o tym, jak trudno być kobietą, jak ciężko jest przebić się w świecie, zawodzie, miejscu zarezerwowanym dla mężczyzn. 
Poza tym dochodzi ponadczasowa, niezwykle bolesna, traumatyczna dla wielu kobiet kwestia zniewolenia seksualnego,
Artemizja była kobietą niezwykłą. Swojego oprawcę pozwała o gwałt. Był XVII wiek, wyobrażacie sobie coś takiego? Bohaterka książki była bez wątpienia wyjątkową osobą. Warto ją poznać. 
Gorąco zachęcam do lektury nowości Wydawnictwa Marginesy.



poniedziałek, 3 czerwca 2019

Stara historia - Jonathan Littell

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 1/6
Boże ty mój, jakie to nudne. Dawno czegoś tak niezjadliwego nie czytałam. Zawód tym większy, iż liczyłam na coś diametralnie odmiennego.
Dotarłam mniej więcej do połowy i odpuściłam dalszą lekturę.
Znane nazwisko. W końcu to autor Łaskawych, które zniesmaczyły, zaskoczyły, ale i bardzo przypadły mi do gustu. Historia perwersyjnego nazisty Maximiliana Aue na długo zapadła mi w pamięć. I choć nie była to miła lektura, książka bardzo, ale to bardzo mi się podobała. 
Ze Starą historią będzie tak samo jeżeli chodzi o zapadanie w pamięć, ale z zupełnie innego powodu.
Skusiłam się licząc na podobne doznania czytelnicze. Zawiodłam się i to bardzo.
Czym jest Stara historia? Nudną, przerażliwie nudną, ogromną ilością słów, które usypiają, ale jednocześnie sprawiają, iż czytelnik jest wściekły, że po tę książkę sięgnął. Treść...trudno ją nakreślić. Z tego, co się zorientowałam, to opowieść o jakimś bezimiennym narratorze, który krąży po pętli czasowej, całkowicie zagubiony, zatracony. Owa pętla czasowa pełna jest korytarzy, z których prowadzą drzwi do pomieszczeń. Wewnątrz tych pomieszczeń znajdują się postaci, kuriozalne, zniesmaczające, dziwne. 
Do tego dochodzą sceny perwersyjnego seksu i przemocy (Które nic do treści nie wnoszą) oraz Bóg wie, co jeszcze, bo dalej nie przeczytałam. 
Całość opowiedziana w formie dziwacznych fragmentów, epizodów, które scala coś na kształt klamerek, łączników. Nie wiem, jak to określić. W każdym bądź razie, to co scala jest równie dziwaczne, kuriozalne, żeby nie rzec głupie, jak cała fabuła.
Straszne doświadczenie, mordercze wręcz brnięcie przez pokręconą treść. Nie liczcie na to, że coś głębszego znajdziecie w tej fabule, choćby okruch. 
Jak wspomniałam, przeczytałam mniej więcej połowę książki, i naprawdę niczego głębszego, normalniejszego w tej części nie znalazłam. 
Traumatyczne, choć nie ukrywam, ciekawe doświadczenie.
Pierwsza od czasu Łaskawych powieść Jonathana Littella nie jest lekturą, która mogłabym polecić. Zdecydowanie odradzam.

sobota, 1 czerwca 2019

Śliska sprawa - Volker Kutscher

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 4,5/6
Śliska sprawa to 1. tom z cyklu kryminałów, których bohaterem jest komisarz Gereon Rath. Akcja powieści toczy się w Berlinie w późnych latach dwudziestych. Bohater zostaje przeniesiony z Kolonii do Berlina po tym, jak podczas pełnienia służby omyłkowo zastrzelił niewinną osobę.
Całość napisana zręcznie, ciekawie z wiernym i drobiazgowym (ale nie zbyt drobiazgowym) oddaniem szczegółów Berlina lat 20. XX wieku. Dzięki owym szczegółom, doskonale nakreślonemu klimatowi epoki, bardzo szybko wniknęłam w treść i przez większą część lektury czułam się jakbym sama przeniosła się w czasie do Berlina okresu międzywojennego ze wszystkimi plusami i minusami tego miasta, ale i całej Rzeszy Niemieckiej.  
Zagadka kryminalna, którą przyjdzie rozwiązać Rathowi, jest dodatkiem, ale i cennym uzupełnieniem opowieści o stolicy Niemiec. Wyłowione z rzeki zwłoki zdają się zapowiadać jedną z wielu spraw, banalną, zwyczajną, ot taką, którą szybko się rozwiąże.
Jak się okaże nic bardziej mylnego. Zagadki, podchody, błędne tropy, tajemnice wyłaniające się z mroków, niebezpieczne zdarzenia i wisząca w powietrzu groza. To wszystko sprawia, iż wątek kryminalny jest na tyle ciekawie nakreślony i poprowadzony, że z chęcią i niecierpliwością przewracamy kolejne karty książki.
Tym co jeszcze zwraca uwagę są kreacje bohaterów, niejednoznacznych, nieszablonowych, ciekawych. Na największą uwagę zasługuje główny bohater Gereon Rath, postać trudna do jednoznacznego scharakteryzowania, wielowymiarowa, ciekawa, wzbudzająca sympatię, igrająca z prawem i wymiarem sprawiedliwości. Nie liczy się on z własnymi czynami czy ich konsekwencjami, a te bywają różne, często bardzo groźne dla Ratha, ale także dla innych. Bardzo ciekawa i interesująco nakreślona postać. Z chęcią poznam jego dalsze przygody, przeczytam kolejny tom serii.
Śliską sprawę czyta się dobrze, szybko, z zaciekawieniem, ale także ze sporą przyjemnością. Polecam.

piątek, 31 maja 2019

Historia warszawskich kin - Jerzy S. Majewski

Wydawnictwo Angora, Moja ocena 4,5/6
Kino, kinematografia mają ok. 100 lat i nieomal od samego początku cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Kino, film przenoszą nas w inny świat, choć na trochę pozwalają być kimś innym, znaleźć się w innym otoczeniu, zapomnieć o tym, co nas trapi, przeżyć coś w rzeczywistym świecie nieosiągalnego. 
Kino to od blisko 100 lat potęga i miejsce, które emanuje magią, a także jest przesiąknięte historią. 
W  swojej książce Jerzy S. Majewski prezentuje spory kawałek tej historii i zabiera czytelników w niezwykłą podróż poprzez kolejne dekady, od jednego do drugiego warszawskiego kina, od kin z duszą do współczesnych bezdusznych multipleksów.
Gro miejsca zajmuje opowieść o kinach stolicy. Jest ona podzielona na różne etapy np. kina otwarte przed 1918 rokiem, kina okresu międzywojennego etc. Sporo miejsca poświęcone jest także ogólnie kinematografii, jej rozwojowi, historii.
Całość bardzo ciekawie napisana. 
Książka jest nie tylko ciekawa pod względem treści, ale także pięknie wydana. Doskonały papier, świetna okładka, złocenia, tłoczenia na kolejnych stronach. duża porcja zdjęć kin, ich wnętrz, ale nie tylko. To wszystko ubarwia lekturę, sprawia, iż jest ona prawdziwą przygodą. 
Książkę polecam fanom kina, miłośnikom Warszawy, oraz tym, którzy o stolicy czy polskiej kinematografii chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej.  
Autor spisał się na medal. S. Majewski to znany historyk sztuki, varsavianista, wieloletni dziennikarz, a dziś współpracownik „Gazety Wyborczej”. Autor cyklu „Warszawa nieodbudowana”, publikowanego na łamach „Gazety Wyborczej” od 1993 roku, a poświęconego dziejom dawnej architektury warszawskiej, losom jej mieszkańców i stylowi ich życia. 
Zachęcam do lektury.
 

czwartek, 30 maja 2019

Gösta Berling - Selma Lagerlöf

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Uwielbiam skandynawską literaturę. Uwielbiam także książki wydawane przez Oficynę MG, za piękne okładki, ale także za prezentowanie prawdziwych perełek wydawniczych, książek innych, fascynujących, zabierających w inny świat. 
Nic więc dziwnego, że gdy ujrzałam w zapowiedziach Gösta Berling, musiałam książkę przeczytać.
Nic nie wiedziałam o treści, nie czytałam żadnych recenzji, oczekiwałam za to uczty literackiej. Nie zawiodłam się.
Jak pisze wydawca, jest to opowieść łącząca w sobie elementy legend skandynawskich i baśniowości z etyczno-moralną tradycją chrześcijaństwa.
Rzeczywiście. Całość jest poetycka, magiczna i ma w sobie mnóstwo wplecionych w treść legend, podań ludowych, elementów ludowych, baśniowych, na wskroś skandynawskich.
Akcja rozgrywa się w Värmlandii, krainie położonej u stóp gór, pomiędzy jeziorami, pięknymi lasami, w otoczeniu tajemniczym, ale przy tym idyllicznym. Często gościły tam diabły i czarownice. I tak się to wszystko zaczyna. 
Treści nie będę wam opisywać, żeby nie psuć elementu zaskoczenia. Gwarantuję, że szwedzka noblistka, która jest autorką książki, wielokrotnie was zaskoczy, wprawi w zdumienie, ale i sprawi, że na waszej twarzy zagości uśmiech.
Wielkim atutem są wspaniałe, drobiazgowe opisy szwedzkiej przyrody. Porywają opisy srogiej, groźnej, nieprzyjaznej skandynawskiej zimy, ale nie tylko one. 
Do tego autorka dodała garść opisów obyczajów skandynawskich oraz sporą porcję skrajnych, mocno zaakcentowanych uczuć, jak miłość to szalona, żarliwa, jak nienawiść, to aż po grób etc. Pisarka poszła na całość, na niczym nie oszczędzała, ani na opisach bohaterów książki, ani przyrody, czy też uczuć, ani na czerpaniu z otoczenia czy legend i mitów skandynawskich. Jest co chłonąć, jest w czym się zanurzać. Wrażenia z lektury wyjątkowe okraszone odczuciami obcowania z czymś magicznym, ezoterycznym, nierzeczywistym. Polecam.