środa, 16 czerwca 2021

Dziennik śmierci - Chris Carter

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Kolejna niezwykle mocna książka Chrisa Cartera, która miałam okazję przeczytać. Ba, połknęłam ją w mgnieniu oka, podobnie jak poprzednie.
Angela Wood, mistrzyni sztuki złodziejstwa kieszonkowego dokonuje kolejnej kradzieży. Wszystko zdaje się wyglądać, jak przy poprzednich przestępczych działaniach. A jednak ta kradzież szybko stanie się początkiem czegoś zaskakującego i bardzo grożnego.
„Jeśli zajrzysz do środka musisz, umrzeć.” Tak rozpocznie się kolejna sprawa detektywa Huntera i to przed czym stanie Angela. Nie można otworzyć Dziennika śmierci i nie ponieść tego konsekwencji.
Nie będę wam opisywać o co chodzi. Nie będę streszczać fabuły. odebrałabym wam tym samym element zaskoczenia, jakim będzie przebieg zdarzeń.
Mimo, iż Dziennik śmierci to 11. tom z Robertem Hunterem, to Carter ani na moment nie odpuszcza, cały czas trzyma niezwykle wysoki poziom. Jego bohater także jest w doskonałej formie. I jak zwykle ma mnóstwo szczęścia mimo, iż po raz kolejny musi się zmierzyć z nie lada psychopatą.
A treść książki...no jak to u Cartera :) Wielbiciele i zagorzali czytelnicy książek tego pisarza wiedzą o co mi chodzi.
Koniec, jak to u Cartera (wiem, powtarzam się :) ) zaskoczy każdego, nawet najbardziej domyślnego i przebiegłego czytelnika.
Akcja jest ponownie świetna, napięcie doskonale podkręcane, krew się leje, psychopata szaleje, zagadka się rozkręca. Wszystko na swoim miejscu, a od lektury trudno się oderwać. I chociaż są tomy serii ciut, odrobinkę lepsze, to Dziennik śmierci nadal trzyma bardzo wysoki poziom i nie zawiedzie fanów serii. Doskonała lektura nie tylko na lato.


poniedziałek, 14 czerwca 2021

Niepokój przychodzi o zmierzchu - Marieke Lucas Rijneveld

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Wyjątkowa, mocna, emocjonalna i poruszająca powieść.
Nic dziwnego, że jury Międzynarodowej Nagrody Bookera zdecydowało się uhonorować za rok 2020.
Pomijając wydany w 2015 roku tomik poezji, Niepokój...to debiut literaci młodej 35-letniej autorki. Życzylibyśmy sobie, jak najwięcej takich debiutów.
Główną bohaterką i narratorką tej niezwyklej powieści, jest 10-letnia Budrysówka. Jej imię, przezwisko to tłumaczenie na język polski. Nazwana tak została z powodu czerwonej kurtki, którą cały czas nosi o każdej porze dnia i roku.
Z pozoru dziewczynka żyje tak samo, jak jej rówieśnicy. Aż pewnego dnia ma miejsca prawdziwy dramat, w wypadku ginie jej starszy brat, Matthies. Wydawałoby się, że takie tragiczne wydarzenie wyczerpuje wszystkie pechy, nieszczęścia, jakie mogą spaść na jedną rodzinę. To jednak tylko pobożne życzenie. W rodzinie Budrysówki kolejne nieszczęścia wręcz pchają się żeby ujrzeć światło dzienne. Niesamowite ile zła, tragedii może spaść na jedną rodzinę.
Oprócz tego dodatkowym wg. mnie złem i nieszczęściem jest fakt w jakiej rodzinie żyje dziewczynka. To rodzina ze wszech miar konserwatywna, ale taka do szpiku kości, religijna, protestancka, przesiąknięta swoimi coby tu nie pisać, chorymi zasadami. Rytm jej życia wyznacza wiara i wizyta w kościele. Wyrocznią w zakresie życia, postępowania, znalezienia odpowiedzi na pytania jest Biblia, jedyne co interesuje rodzinę. Dodatkowo styl życia, wiary jest groźny, oschły, okrutny i przypomina nie dobrego Boga, ojca wszystkich ludzi, a tego, który znajduje się w Starym Testamencie. Strach myśleć o takich ludziach, a co dopiero wśród nich żyć.
Nic dziwnego, że sama narratorka, mała w sumie dziewczynka jest przesiąknięta złymi nakazami i zasadami, nie potrafi inaczej myśleć, a język jakiego używa jest rodem ze Starego Testamentu.
Koszmarna rodzina, biedne dziecko, a do tego obwinianie dzieci wina za całe zło. Szokujące jest zestawienie z pozoru i założenia niewinnego dziecka z tak ponurym, dziwnym, kuriozalnym światem.
Z jednej strony wręcz groteska, a z drugiej prawdziwy, nie zrozumiały dla mnie dramat.
Dodatkowo dziewczynka, Budrysówka z każdą kolejną stroną coraz bardziej pogrąża się w swoim własnym świecie jakby próbując znależć inne miejsce do życia i może ściągnąć klątwę, która jej zdaniem ciąży na rodzinie. A to dopiero początek.
Trudno cokolwiek więcej napisać o tej powieści. Nie ukrywam, jest trudna, ale przy tym niezwykła, niebanalna i zmuszająca do prawdziwego wysiłku umysłowego. Nie jest to czytadło, lektura na kilka godzin. To powieść, przy której trzeba sobie zadać sporo trudu. Ale warto, naprawdę warto.
Do tej pory nie czytałam czegoś takiego. Czułam się jakbym wnikała w inny, wewnętrzny, a przy tym chory świat zarówno dziewczynki, która uważa, że ratunkiem będzie zaprzestanie dorastania, jak i w świat kuriozalnej, moim zdaniem wynaturzonej rodziny.
Na samą myśl, że miałabym spotkać takich ludzi gorzej mi. Okrucieństwo, strach, tragedia, brud fizyczny i umysłowy, lodowata atmosfera to wszystko wymieszane z wynaturzonym słowem bożym. Tragedia. Po lekturze czuję się zszokowana, odrobinę otumaniona i brudna. Czuję się, jakbym czytając tę powieść fizycznie i mentalnie się ubrudziła. Polecam. Doskonałe, szokujące, warte zadania sobie trudu i przeczytania. Ostrzegam, lektura dla odpornych osób o mocnych nerwach.





sobota, 12 czerwca 2021

Krew z krwi - Przemysław Piotrowski


Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5,5/6
Przemysław Piotrowski po raz kolejny udowodnił, że potrafi napisać doskonałą, niezwykle wciągająca opowieść bez hektolitrów krwi i powyciąganych z ofiary wnętrzności, bez epatowania namacalnym, fizycznym okrucieństwem.
Emocji w tej książce jest mnóstwo. Poczynając od tych związanych z zabójstwami, niezwykle okrutnymi, a na więżi ojciec - syn i chorobie dziecka kończąc. Piotrowski mistrzowsko dozuje emocje, ale są one zdecydowanie inne niż te w trylogii z Igorem Brudnym, którą na marginesie polecam. Nie znaczy to, że ta książka jest gorsza. Nic z tych rzeczy. Jest doskonalą tylko inna. Jeśli czytaliście trylogię gwarantuję wam tym razem mocne zaskoczenie.
Głównym bohaterem jest znany autor kryminałów, Dawid Adamski. Niespodziewanie jego życie przybiera bardzo zaskakujący obrót. Jego ukochany 5-cio letni synek ciężko choruje. Do tego Dawida opuszcza żona. Nieszczęście za nieszczęściem. Zdaje się, że już nie może być gorzej. A jednak....
Pewnego dnia do Dawida przychodzą policjanci. Informują naszego bohatera, iż w okolicy grasuje seryjny zabójca, który morduje kobiety czerpiąc wzorce jota w jotę z jednej z jego książek. Ofiar jest oraz więcej, a sam Dawid chcąc nie chcąc, raczej nie chcąc, ale nie mając wyjścia, przystępuje do koszmarnej gry Może ona go kosztować najwyższą cenę.
Co z tego wyniknie? Tego dowiecie się z tej doskonałej i bardzo zaskakującej powieści. Gorąco zachęcam do lektury.
Taką osią przewodnią książki jest to do czego jest zdolny człowiek, ojciec żeby uratować ukochane dziecko. Wokół tego rozgrywają się wszystkie wydarzenia i wokół tego Piotrowski niezwykle emocjonalnie gra na odczuciach czytelnika.
Krew z krwi to doskonały miks kryminały, thrillera i genialniej powieści obyczajowej. Wszystko wyważone w świetnych, wręcz idealnych proporcjach. Genialnie podkręcane napięcie. Mistrzowsko dorzucane elementy, które pobudzają wyobrażnię czytelnika. Czyta się świetnie i niecierpliwie przewraca kolejne kartki.
No i zakończenie...wisienka na torcie. Z pewnością takiego się nie spodziewałam.
Krew z krwi polecam wszystkim. Doskonale odnajdą się w niej wielbiciele thrillera, kryminały, jak i osoby szukające dobrej, dopracowanej, poruszającej historii. Polecam.

czwartek, 10 czerwca 2021

Miasto duchów - Ben Creed

 

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 6/6
Świetna książka, którą się dosłownie połyka. Genialny obraz przede wszystkim społeczeństwa, ale i jednostek tkwiących w osaczeniu chorego systemu komunistycznego, tkwiących w matni leku, wręcz chorobliwego strachu.
Bohaterowie boją się wszystkiego. W niektórych momentach miałam wrażenie, że boją się nawet własnych myśli. Zresztą w okresie gdy rozgrywa się akcja książki, w latach 50. XX wieku, w okresie panowania Stalina, 2 lata przed jego śmiercią, należało się bać. Wtedy można było zostać zesłanym na wiele lat katorgi, albo zabitym dosłownie za wszystko, także za złe zdaniem wodza myśli.
W takich realiach, w mroczną, zimową noc rozpoczyna się akcja książki i śledztwo w sprawie okrutnych zabójstw, które miały miejsce niedaleko Leningradu. Zbrodnie te są tak okrutne, tak wynaturzone, że zaskakują nawet przyzwyczajonych do stalinowskich tortur świadków i oprawców.
Śledztwo prowadzi Rewol Rossel niegdyś świetnie zapowiadający się skrzypek, przed którym otwierała się wielka kariera, a któremu przydarzyły się hmm..złe myśli, złe spojrzenie, zły czyn. Dochodzenie musi być prowadzone rzetelnie, ale zgodnie z zamysłem i linią jedynej słusznej partii.
Los od dawna nie oszczędza Rossela. Autor niezwykle plastycznie prezentuje to z czym musi się borykać milicjant. Mieszkanie w niewielkim mieszkanku z sześcioma innymi osobami, przedzieranie się przez mrożne dni i równie mrożne umysły i lodowatą atmosferę dnia codziennego. Do tego uważanie na każde słowo, gest, spojrzenie. I wszechobecny lek, który zdaje się cuchnąc na każdym kroku. Nie jest łatwo. Do tego ludzie uwikłani w chore rozgrywki towarzysko-polityczne.
Creed genialnie zobrazował egzystencję i próbę życia w takim czymś, w takim koszmarnym ustroju, wśród zmrożonego miasta i zamrożonych umysłów ludzkich. Kreślone obrazy są naprawdę niezwykle wyraziste, aż mrożą czytelnika do szpiku kości.
Innym świetnym posunięciem jest mistrzowskie ukazanie sylwetki i umysłu psychopatycznego zabójcy. Mordujący, chory, wynaturzony umysł w stalinowskiej Rosji, to dużo na jednego śledczego,w którym zostały jeszcze okruchy normalności i przyzwoitości. Jak Rossel poradzi sobie z tym wszystkim
Tego dowiecie się z lektury tej nadzwyczajnie napisanej książki, jednej z lepszych jakie w ostatnich miesiącach miałam okazję przeczytać.
Sam Rewol Rossel także zasługuje na uwagę. Świetna, nakreślona bardzo wyrażnie, wzbudzająca sympatię, współczucie postać. Do tego pełna mrocznych sekretów i tajemnic. Do tego to człowiek prawy, na tyle na ile to było możliwe i bardzo zdeterminowany żeby działać i odkryć prawdę.
Gorąco zachęcam do lektury. Świetna, porywająca książka.

środa, 9 czerwca 2021

Zapowiedż...

 

30 czerwca nakładem Wydawnictwa MG ukaże się 2 tom wspaniałego dzieła Antoniego Gołubiewa - Bolesław Chrobry.

Recenzję tomu 1 znajdziecie tutaj (klik) 

Jest to powieść historyczna z czasów Mieszka I i początków panowania Bolesława Chrobrego.

Dziki to jeszcze kraj… a już mocny siłą wojów i chrobry siłą księcia…
Tnie się puszcza, szumi zboże na polanach, stare dęby Swarożyca padają przed Trzemami nowego Świątka. Biskup Wojciech chrzci pod murami Gniezna i niosąc nową wiarę pada pod ciosami pogańskich Prusów. Ciało jego warte jest tyle złota, ile waży.
Na pogrzeb zjeżdża wielki  świat Cesarstwa który ku bramom gnieźnieńskim wiedzie sam Cesarz Otton III. Kraj Polan ukazuje, jaką siłą dysponuje i jakie skarby skrywa.
Cesarz zakłada Bolesławowi Koronę na głowę.
To już jest wielkie księstwo, Bolesław trzyma je w garści …..

 Antoni Gołubiew we wspaniałej powieści, pełnej historycznych wydarzeń i historycznych postaci  portretuje wszystkie warstwy społeczne – od pospolitego raba,  po księcia Bolesława czy cesarza Ottona III. Splata losy bohaterów, tak jak splatała się polska państwowość, wytrwale, cierpliwie , w boju i politycznych rozgrywkach.

wtorek, 8 czerwca 2021

Dwudziesta trzecia - Beata i Eugeniusz Dębscy

 

Wydawnictwo Agora, Moja ocena 5/6
Ze sporą ciekawością sięgnęłam po Dwudziestą trzecią. Lubię polskie kryminały i zawsze jestem ich ciekawa.
Dwudziesta trzecia A.D. 2021 jest wznowionym i nieco poprawionym wydaniem książki opublikowanej w 2014 roku. Mimo, iż szkielet książki liczy 7 lat, do tej pory pozycja ta nie była mi znana. W związku z tym nie wiem co i na ile autorzy poprawili, przerobili.
Zaciekawił mnie blurb, który każe przypuszczać, iż będziemy mieli do czynienia z naprawdę klasycznym, pełnokrwistym, ostrym kryminałem. Jak jest w rzeczywistości? Zaraz się dowiecie.
Głównym bohaterem jest trochę inny od znanych nam postaci mieszkający ze swoją babcią Romą, były policjant Tomasz Winkler. To 1. tom jego przygód. Przebieg fabuły i zakończenie Dwudziestej trzeciej pozwalają przypuszczać, iż będzie to całkiem niezła seria.
Winkler ma za sobą ciężkie przejścia. Życie mocno go przeczołgało gdy był policjantem i nadal nie wiedzie mu się najlepiej. Usunięty ze służby za przestępstwo, którego nie popełnił jest obecnie kimś w rodzaju prywatnego detektywa. To do Winklera zdążają wszyscy, którzy maja jakieś problemy i nie chcą z nimi iść na policję...z różnych przyczyn.
Pewnego dnia nasz bohater dostaje zlecenie odnalezienia zabójcy żony pewnego biznesmena. Zadanie wydaje się być standardowym..do czasu. Sprawa szybko się rozrasta, elementy zadziwiająco rozwijającej się układanki wręcz pączkują. Nic z pozoru nie pasuje do siebie. Dodatkowo nagle w to dochodzenie wplątuje się zagadkowa sprawa przed wielu lat.
Co ma jedno wspólnego z drugim? Tego dowiecie się w trakcie lektury książki do czego gorąco zachęcam.
Dwudziesta trzecia to dobry, dopracowany miejski kryminał. Jest sztampowy aż do bólu. Jest przeczołgany i mocno doświadczony śledczy. Jest zbrodnia. Jest zagadka. Jest dochodzenie, nawet nieźle prowadzone. Wszystko wydaje się być pewniakiem, sztampą jaką znamy od dawna.
Jednak to tylko pozory. Dębscy zręcznie prowadza fabułę, snują zagadkę, która w pewnym momencie ku naszemu zdziwieniu nie oscyluje wokół tego kto i jak, a czy naprawdę.
Nic więcej nie wyjaśnię. Nie chcę psuć wam elementu zaskoczenia.
Jednak tym, co naprawdę przykuwa uwagę i wzbudza różne uczucia jest postać śledczego, Winklera. Doświadczony przez życie, z mocnymi schizami, traumami i do tego bardzo, bardzo cyniczny człowiek. Nie spotkałam tak cynicznej postaci w żadnym z kryminałów, a przeczytałam ich naprawdę wiele. Jest to postać, którą można lubić lub nie, ja polubiłam, mimo wszystko. Jest to także postać, wobec której nikt nie pozostanie obojętny. Winkler po prostu zapada w pamięć.
Jednak top topów, mega postać, moja ukochana to babcia Roma :) Trudno jej nie polubić. Gdy śledzi się poczynania babci, jej komentarze, działanie trudno się nie uśmiechnąć. Babcia jest najlepsza i rządzi książką i Winklerem też. Postać Romy jest wyjątkowa, cudowna i unikalna. I choćby dla niej samej warto tę książkę przeczytać. Dzięki babci autorzy wpletli w fabułę spora porcję doskonale skrojonego, inteligentnego humoru. Brawa.
Równie ciekawą postacią jest Iwa, przyjaciółka Winklera, specjalistka od trudnej młodzieży. Bardzo ciekawa, dająca ostry zastrzyk energii postać.
Na ogromny plus zasługują także iskrzące energią i poczuciem humoru, bardzo inteligentnym poczuciem humoru, dialogi.
Wielkie brawa. I choć Dwudziesta trzecia nie jest klasyką kryminału, to wątek dochodzenia i sama zagadka są niezłe, a pozostała społeczno-obyczajowo-rodzinna część książki jest cudowna. Polecam.
Wkrótce premierowo ukażą się kolejne części cyklu: Zimny trop i Szwedzki kryminał. Już się cieszę. 

 

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Kleopatra. Królowa, która rzuciła wyzwanie Rzymowi i zdobyła wieczną sławę - Alberto Angela

 

Wydawnictwo Czytelnik, Moja ocena 5,5/6
Kleopatra, najsłynniejsza królowa w dziejach ludzkości, najbardziej znana, podziwiana i znienawidzona. Mimo upływu kolejnych tysiącleci wciąż fascynuje badaczy, historyków i zwyczajnych ludzi. Powstają o niej kolejne książki. Jedne dobre, drugie kiepskie.
Książka Alberto Angeli zdecydowanie należy do tych pierwszych.
Tym, co wyróżnia tę książkę na tle innych jest fakt, iż nie jest ona typową biografią. Owszem, zawiera ona sporą część życia Kleopatry. Jednak jest ona opowiedziana w trochę inny sposób. poza tym cała opowieść zaczyna się w 44 r. p.n.e., gdy dorosła już Kleopatra przebywa w Rzymie. To początek historii, jakże znamienny dla póżniejszych wydarzeń.
Wspomniałam, iż w książce jest mnóstwo epizodów, wydarzeń z życia bohaterki. Jednak nie wszystkie. Dużo autor pominął. W zasadzie skupił się na jednym obrazie Kleopatry. Opowiada o Kleopatrze - władczyni, królowej Egiptu i wszystkim, co jest z tym związane. To jest oś książki i wokół tego snuje się cała opowieść.
Owszem, ukazane jest wykształcenie królowej, jej poczynania, związki z mężczyznami, przy czym opowieść skupia się na tych dwóch najważniejszych, z Markiem Antoniuszem i Juliuszem Cezarem. Jednak wszystkie jej życiowe perypetie zaprezentowane są przez pryzmat bycia królową, rządzenia. Wszystko zgodnie z tytułem książki
Zgadza się, Kleopatra była przede wszystkim królową, ale nie tylko. Jednak mimo braku pewnych epizodów z jej życia, książka w żaden sposób nie jest gorsza, nie ucierpiała. Nadal jest doskonałą pozycją.
Istotne jest to, iż nie tylko Kleopatra została świetnie przedstawiona. Bardzo ciekawie i szczegółowo ukazano także dwóch głównych mężczyzn jej życia, ale i inne mniej lub bardziej znaczące postaci historyczne, jak np. Marek Antoniusz czy póżniejszy Cezar, Gajusz Oktawian. Do tego bogaty i szczegółowo zaprezentowany kontekst historyczny i gospodarczy w jakim Angela umieścił całą opowieść. Kopalnia wiedzy dla miłośników starożytności.
Autor pragnie w swojej książce odkryć, co stało się siłą Kleopatry? Co sprawiło, iż zdobyła serce dwóch wielkich Rzymian, Juliusza cezara i Marka Antoniusz? Co sprawiło, iż była tym kim była. Badacz stara się także przedstawić i zrozumieć, jak postać Kleopatry zawładnęła ówczesnym światem starożytnym? Czy autorowi udało się znaleźć odpowiedż na te pytania? Czy wytłumaczył i zrozumiał? Tego dowiecie się w trakcie lektury książki.
Jest jeszcze coś, na co badacz kładzie nacisk. To uczucia i emocje. Ta opowieść jest ich pełna, wręcz kipi od mniej lub bardziej skrywanych emocji. I równie emocjonalnie się ją czyta.
Tym co urzeka jest dbałość o szczegóły, skrupulatne ich oddanie i zawarcie w bibliografii ogromnej ilości źródeł. Widać, iż Angela poświęcił swojej pracy mnóstwo czasu, zadał sobie sporo trudu. Sięgał po źródła antyczne, prace historyków, wyniki wykopalisk archeologicznych i inne źródła. Materiał źródłowy jest bardzo bogaty. Dodatkowo treść ubarwił licznymi anegdotami i lżejszymi historiami. Całość została świetnie zmiksowana i połączona.
Książka jest doskonale opracowana merytorycznie. Do tego jest bardzo ciekawa. Trudno oderwać się od lektury. Dodatkowo przenosimy się w czasie o ponad 2000 lat wstecz. Podróżujemy także geograficznie. Opisywane wydarzenia rozgrywają się w Europie Pd., Afryce i Azji.
Nie jest to co prawda praca naukowa, brak w niej pewnych elementów, ale nie takie było moim zdaniem zamierzenie autora. Alberto Angela, który od wielu lat jest dziennikarzem i popularyzatorem historii antycznego świata, stworzył książkę dla każdego. Doskonale odnajdą się w niej historycy, ale także osoby nie mające na co dzień do czynienia z historią. Jest to lektura porządnie opracowana, ale przy tym lekka, choć nie infantylna. Jednym słowem, książka dla każdego. 

 

sobota, 5 czerwca 2021

Granice szaleństwa - Alex Kava

 

Wydawnictwo HarperCollins, Moja ocena 3/6
Granice szaleństwa to kolejna książka Alex Kava, którą mogłam przeczytać i 4. tom przygód Maggie O'Dell, jednej z najbardziej przeze mnie lubianych bohaterek książkowych.
Lubię sięgać po książki autorstwa Alex Kava, lubię spotkania z agentką FBI Maggie O’Del.
Tym razem Maggie musi przełożyć swój planowany urlop. O pomoc prosi ją przyjaciółka, psycholog, której jedna z pacjentek nagle zaginęła. W tym samym momencie ma miejsce makabryczne odkrycie. W pobliskich kamieniołomach zostaje odkopana beczka ze zwłokami kobiety. Maggie początkowo sceptyczna, postanawia sprawdzić ten trop. A to dopiero początek makabrycznych odkryć, które będą mnożyć się w niesamowitym wprost tempie. Czy zaginięcie kobiety odkrycie beczki ze zwłokami mają ze sobą coś wspólnego?
Maggie O'Dell rozpoczyna śledztwo. I niby wszystko byłoby ok, gdyby z niewiadomych dla mnie powodów Kava nie postanowiła zrobić z doświadczonej, bardzo dotąd inteligentnej agentki FBI osobę mało rozgarniętą, mało inteligentną, popełniającą koszmarne błędy. Taka sylwetka głównej bohaterki rzutuje na wszystko. Nie wiem czemu ta kuriozalna kreacja ma służyć. Wcześniejsze tomy serii były bardzo dobre. Czytałam je z wielką przyjemnością. Ten tom jest ich zdecydowanym przeciwieństwem.
Chaos, przez pierwsze ok. 60 stron trudno się połapać w wątkach, poczynaniach postaci. No i brak tego charakterystycznego dla tej serii i autorki napięcia, które w innych tomach sprawiało, iż niecierpliwie przewracałam kolejne strony. Do tej pory napięcie było umiejętnie dozowane, świetnie podkręcane. Fabuła po prostu trzymała czytelnika za gardło. W Granicach szaleństwa tak nie jest.
Poza tym to wspomniane przeze mnie nieogarnięcie O'Dell. Doprawdy nie wiem dlaczego autorka tak skonstruowała tę postać. Do tej pory Maggie była konkretną, fajną, inteligentną, dającą się lubić osobą. W tym tomie jest swoim całkowitym przeciwieństwem.
Ogromny minus daję też za finał. Zakończenie, które powinno być wisienką na torcie jest naiwne, dające się przewidzieć i jakieś takie krótkie, niedoprowadzone do końca. Wielki zawód.
Owszem, książkę da się czytać. Lektura nie jest przyjemnością, jak to miało miejsce z wcześniejszymi książkami autorki. Kava ma w dorobku dużo lepsze pozycje.
Tym razem mam wrażenie, jakby ktoś inny pisał tę książkę, albo Kava zgubiła gdzieś swój talent i wenę.
Granice szaleństwa polecam osobom nie znającym twórczości Alex Kavy i takim, które nie mają nic innego do czytania.


piątek, 4 czerwca 2021

Dziennik włoski. Sycylia - Grzegorz Musiał



Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6

Dziennik włoski to bardzo ciekawy, niezwykle plastyczny dziennik z zapiskami dot. wędrówek Grzegorza Musiała – autora wydanej ostatnio wyjątkowo pasjonującej powieści o życiu Tamary Łempickiej Ja, Tamara.
Sycylia wylewa się z każdej kartki tej książki. Opowieść jest po prostu Sycylią. Jednak jeżeli szukacie przewodnika po tej włoskiej wyspie, opisu co, gdzie, jak, którędy, dlaczego ten zabytek, to nie ta lektura.
Dziennik włoski to owszem przewodnik, ale po przeżyciach, doznaniach, myślach, subiektywnych odczuciach autora. Przypomina trochę rozmowę, w trakcie której znajomy, czyli autor opowiada, a my słuchamy i coraz bardziej zanurzamy się w tę fascynująca opowieść.
Celne oko autora, umiejętność opowiadania sprawiają, iż słuchamy fascynującej opowieści o rzeczach, drobiazgach momentach, które wielu osobom po prostu umykają. Sycylia wręcz kipi od drobiazgów, momentów, szczegółów, które składają się na coś unikalnego, wyjątkowego. Znajduje to odbicie w każdym kolejnym zdaniu Dziennika...
Katedra w Palermo. Tylko słońce sycylijskie mogło zlać w jedno aż cztery style, a każdy z innej matki i na innym mleku chowany. Normański, świetnie sfastrygowany z gotykiem katalońskim, na to ostra przyprawa arabskiego meczetu i bite piany sycylijskiego baroku. Wariactwo tej budowli wprost onieśmiela. Do czego jeszcze zdolny jest człowiek? (...)
Lektura może być wspaniałym przygotowaniem, przedsmakiem, aperitifem przed właściwa, fizyczną podróżą. Może być także odskocznią, podróżą zdalną, w marzeniach, na kartach książki, bardzo realną w dobie epidemii.
Jedno jest pewne, lektura jest niezwykła, wyjątkowa, porywająca i będzie wspaniałym doznaniem. Jeżeli szukacie bardzo ciekawej, świetnie napisanej książki, która dużo wam pokaże, ale będzie też odskocznią, zaproszeniem do magicznej podróży czy to w wyobrażni czy w rzeczywistości, sięgnijcie po Dziennik włoski. Sycylia. Satysfakcja gwarantowana.

 

środa, 2 czerwca 2021

Twarz pokerzysty - Józef Hen

 

Wydawnictwo MG, Moja ocena 5/6
Józef Hen to jeden z najwybitniejszych i najbardziej przeze mnie cenionych polskich pisarzy, reportażystów, scenarzystów. Mam wrażenie, iż to także autor zbyt mało doceniany i popularny. To także pisarz posługujący się wyjątkowo piękną polszczyzną.
Twarz pokerzysty to bardzo ciekawa, dobrze napisana powieść obyczajowa z mocnym wątkiem kryminalnym i przesłaniem, którym jest bardzo mocny wyrzut sumienia i coś jeszcze.
Akcja rozgrywa się w dwóch zmieniających się planach czasowych: w październiku 1945 roku i pod koniec lat sześćdziesiątych. Bohater, były partyzant opowiada swoją wojenną historię i stara się odnależć jej sens. Chodzi o śmierć tak wielu, o przymus bycia bohaterem, o poświęcone lata i samą ideę walki z okupantem.
Opowieść o trudach wojennych, ale i o powojennym bezhołowiu, o rodzącym się i świętującym złoty okres PRL-u. Opowieść jest ciekawa, świetnie oddane realia, bardzo ciekawie ukazane smaki i smaczki obu okresów. Dzielą je 2 dekady. Wydaje się, iż koniec lat 60. i II wojna światowa to dwa różne światy. Ale czy na pewno?!
Do tego dochodzi mocny, niezwykle ciekawy wątek sensacyjno-kryminalny. Sprawiedliwy w realiach lat 60. musi dopaść wojennego zdrajcę rozwiązując niebagatelną zagadkę kryminalną.
Całość świetnie nakreślona, po mistrzowsku snuta, opowiedziana pięknym językiem. Czyta się z wielką przyjemnością. Rzadko kto jeszcze tak pisze, jak Józef Hen.
W książce znajdziemy sporo rozważań, gorzkich słów, wspomnień, rozterek. Z pewnością nie jest to powieść lekka, przyjemna. Nie jest to też książka dla każdego. To raczej lektura dla szukających dobrej, przynoszącej rozważania, powolnej, mądrej literatury.
Sporo kontrowersji może wzbudzać forma przedstawienia tych, których obecnie gloryfikujemy, np. żołnierzy wyklętych, ale też innych. Opowieść o okresie wojennym ukazana jest w innych schematach niż te, do których my przywykliśmy. Nic u Hena nie jest czarne i białe. Są szarości. Jest ich bardzo wiele. Są różne odcienie szarości, poplątane, niejednoznaczne. Tak samo, jak poplątane i wielowymiarowe były losy ludzkie w tamtym okresie.
Wielu się z nimi nie zgodzi. Ale czy my żyjący ponad pół wieku po tych wydarzeniach mamy prawo osądzać?! Moim zdaniem nie.
Możemy tylko czytać, podziwiać kunszt literacki i cieszyć się, że nie żyliśmy w tamtych czasach. Polecam. Mocna książka z przesłaniem i świetnie ukazanym dramatem ludzkiego sumienia.
 


 

wtorek, 1 czerwca 2021

Amok - Izabela Janiszewska

 

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobre zakończenie świetnej trylogii.
Doskonała opowieść spinająca dwie poprzednie części z ostatnią i udowadniająca, iż tak naprawdę przeszłość nigdy nie odchodzi, zawsze czai się gdzieś obok nas, a w wielu przypadkach przeszłość drzemie w nas.
Kolejny raz mamy okazję śledzić perypetie dziennikarki Larysy Luboń i policjanta Brunona Wilczyńskiego.
Recenzując 3. tom trylogii trudno cokolwiek napisać o fabule bez spojlerowania wcześniejszych części. W Amoku mamy sporo nawiązań do wydarzeń z Wrzasku i histerii. Jest też sporo rzeczy nowych. Jednak muszę przyznać, iż w tym tomie nowości jest stosunkowo niewiele. Większość wydarzeń bazuje jednak na tym co działo się wcześniej. Bardzo ciekawy zabieg.
Jedno jest pewne, wszystkie elementy są logiczne i prowadza do zaskakującego i mrocznego finału.
W Amoku, jak wspomniałam mamy kontynuację wydarzeń z przeszłości , ale i próbę w końcu pożegnania tego co było, rozstania się z demonami mroku. Szczególnie dotyczy to Larysy. Czy to się uda?
Jak w każdym tomie serii tak i w tym jest mocno zasygnalizowany problem społeczny. Dotyczy on niezwykle trudnych relacji między ojcem i synem. Janiszewska świetnie je prezentuje, ukazuje, jak bardzo wcześniejsze relacje wpłynęły na dorosłe życie syna i co z tego wynikło.
Autorka w każdym tomie zręcznie, mocno, dosadnie porusza trudne, okrutne tematy, których z reguły nie porusza się ani w literaturze, ani w wiadomościach, reportażach. Mocne, krzyczące bólem i rozpaczą powieści obyczajowo-społeczne z wątkiem kryminalnym.
Ogromną zaletą całej trylogii są doskonale przedstawione i umiejętnie pociągnięte sylwetki postaci. I to zarówno tych pierwszoplanowych, jak i z planu drugiego. Już chociażby z tego powodu warto sięgnąć po Amok, ale i wcześniejsze tomy, bo bez nich historia będzie niejasna.
Trylogia porusza, obezwładnia już od 1. części. Aż trudno uwierzyć, ze te trzy, niepozorne tomy to debiut pisarski Izabeli Janiszewskiej. Oby więcej takich debiutów. Gorąco polecam.

Recenzja Wrzasku (klik)

Recenzja Histerii (klik)

 

  

niedziela, 30 maja 2021

Szeptun - Tomasz Betcher


Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5-/6

Wszystkiego się spodziewałam, ale nie tak dobrej książki. Długo, bo kilka tygodni Szeptun leżał na półce z książkowymi wyrzutami sumienia. Brałam z tej półki inne pozycje, a on ciągle czekał.
Jakoś nie mogłam się przemóc. Bóg mi świadkiem, że nie wiem dlaczego. W końcu uznałam, że trzeba dać Szeptunowi szansę. Zaczęłam czytać i... przepadłam na kilka godzin.
To książka, którą trudno streścić. wspaniała, życiowa, realistyczna, a jednocześnie zawierająca w sobie trudną do opisania magię. Do tego to pozycja pełna ciepła, miłości, przyjaźni, czyli uczuć, za którymi tęskni większość z nas, niektórzy przez całe życie. To taki plasterek na zbolałą dusze, który łagodzi smutki, cierpienia i przynosi ukojenie.
Bohaterką jest kobieta z wielkiego miasta, przeczołgana przez życie, matka dwójki dzieci, która przenosi się no może nie w głusze, ale w zupełnie inne miejsce niż to w którym do tej pory żyła. Co prawda to tylko na okres wakacji, ale zawsze...
Mąż Julii jest daleko od domu. Pracuje w Norwegii na platformie wiertniczej i niespecjalnie interesuje się żoną i dziećmi. Julie i jej męża coraz mniej łączy. Samotna kobieta, zapracowany żyjący daleko mąż.
Julia w beskidzkiej głuszy spotyka Jego. Ni to znachora, ni to człowieka lasu. Z pewnością odludka, innego, który wiele wie i potrafi, ale niespecjalnie dogaduje się z ludżmi.
Oboje są z zupełnie innej bajki, ale równie stęsknieni za drugim, takim jak oni człowiekiem, przyjażnią, ludzkim odruchem, ciepłem. Co z tego wyniknie?!
Czy tych dwoje rozbitków życiowych, bardzo samotnych ludzi odnajdzie się? Czy coś więcej między nimi będzie niż tylko początkowa niechęć? Co z małżeństwem Julii?
Owszem, schemat zdarty do bólu, ale za to jak potraktowany.
Tomasz Betcher stworzył pełną ciepła, doskonałą w odbiorze książkę, którą wręcz się połyka. I niby wszystko ok, ale mam drobne zastrzeżenia.
Wątek uderzenia pioruna w auto Julii. No litości. motyw bardzo nierealny. Wystarczyłoby popsucie auta.
Poza tym sama Julia. Ok, kobieta mocno doświadczona, samotna, nieufna. Jednak w kilku momentach autor zrobił z niej sfiksowaną paranoiczkę. Na kwaterze kobieta śpi z gazem łzawiącym pod poduszką, a to z obawy przed gospodarzem, którego się niesamowicie boi. Poza tym fotografuje jego dowód osobisty i wysyła rodzicom.Także z obawy przed rzeczonym gospodarzem. no proszę. Litości. Wszystko ma swoje granice.
Te dwa drobne mankamenty nie czynią absolutnie z tej książki kiepskiej lektury. To nadal świetna, dobrze poprowadzona, ciepła, pełna magii opowieść, która urzeka.
Julię średnio polubiłam. Bardzo dziwna postać. Ale On...mężczyzna marzenie :)
Szeptun to cudowna opowieść, w którą zanurzyłam się i którą polecam...o ile jesteście w stanie przymknąć oko na w.w drobne niedociągnięcia. Gorąco polecam.

piątek, 28 maja 2021

Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę - Ocean Vuong


Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5,5/6
To wspaniała, ale i bardzo trudna oraz poruszająca powieść, która niesamowicie mocno oddziałuje na czytelnika, na jego zmysły.
Język jest początkowo trudny, dużo w nim metafor. Ba, bez mała cały jest metaforyczny. Nie ukrywam, pierwsze kilka stron było trudnych. Musiałam przywyknąć do stylu wietnamskiego pisarza. Jednak gdy to się stało, lektura była wielką przyjemnością.
Trudno jednoznacznie określić, o czym jest książka. Narratorem jest mężczyzna, dziecko imigrantów, dorastający w USA, który pisze list do swojej matki. Matka mieszka ze swoją matka, czyli babką narratora. Żadna z nich nie zna angielskiego, żadna nie potrafi czytać i pisać.
W tym liście, powieści, narrator zawiera ...w zasadzie wszystko, co tylko dotyczy jego. Opowiada o swoim życiu, o tym co robił, przechodzi płynnie do tego co czuje, jak czuje i dlaczego tak, a nie inaczej. Do tego dochodzą różne poboczne tematy, które mam wrażenie pączkują w trakcie pisania.
Całość przypomina wielkie puzzle złożone z elementów życia.
Wspaniali... są w zasadzie o wszystkim. Mnóstwo w nich tematów. Jednak wszystko jest tak zaserwowane, iż w najmniejszym stopniu nie czuć żadnego chaosu. Wszystko ma swoje miejsce, czas. Wszystko jest uporządkowane.
To wspaniała, poruszająca historia narratora, ale i jego rodziny, dodatkowo Wietnamu skąd pochodzi jego rodzina oraz USA, gdzie narrator się wychował. Wiem, zawiłe. Jednak gdy wczytacie się w treść wszystko okaże się jasne, przejrzyste.
Więcej o treści nie da się napisać. Są takie książki. Trzeba je po prostu przeczytać i samemu poznać, doświadczyć.
Książka jest bardzo poruszająca i przedstawiająca trudy życia, takimi jakie są.
Lektura wyjątkowa jednak tylko dla cierpliwych, szukających w literaturze czegoś więcej. Polecam.


czwartek, 27 maja 2021

Porzucona narzeczona - Magdalena Krauze


Wydawnictwo Jaguar, Moja ocena 4,5/6
Słodko - gorzka opowieść, trochę powieść obyczajowa, trochę porządna lekcja życia. Wszystko z odrobiną romansu i przeplatających się smutków i radości. Czyli jak to w życiu bywa. Jestem przekonana, iż wiele czytelniczek w mniejszym lub większym stopniu odnajdzie w tej opowieści elementy z własnego życia.
Zuza, główna bohaterka, szczęśliwa tuż przed zawarciem wymarzonego małżeństwa, z najcudowniejszym człowiekiem na świecie dostaje od narzeczonego SMS-owy komunikat: ślubu nie będzie. Złości, żalowi, łzom i upokorzeniu nie ma końca.
Na szczęście nasza rozpaczająca bohaterka może liczyć na najbliższych, rodzinę i przyjaciół. Stają oni na wysokości zadania, pocieszają, pokrzepiają, przysięgają zemstę na byłym narzeczonym i próbują za wszelką cenę poprawić nastrój porzuconej. Obmyślają też plan. Jaki i o co chodzi? Co z tego wyniknie? Tego wam nie zdradzę. Nie chcę psuć elementu zaskoczenia i przyjemności wynikającej z lektury. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni. Nadmienię tylko, iż jeżeli bohaterce zdawało się, że los ją boleśnie doświadczył w momencie, gdy dostała smsa od niedoszłego męża, to tak naprawdę nie zdawała sobie sprawy, iż fatum szykuje dla niej o wiele boleśniejsze doświadczenia.
Magdalenie Krauze udało się stworzyć bardzo ciekawą, z pozoru lekką, co sugeruje okładka i blurb, opowieść. Owa lekkość to tylko pozory. Pod pozorem prostej, lekkiej, może nawet odrobinę infantylnej opowieści kryje się zdecydowanie coś więcej. Książka ma mocne przesłanie społeczne i porusza wiele bardzo ważnych kwestii. Sprawy omawiane w fabule, problemy z jakimi borykają się bohaterowie są bardzo bolesne, ranią i pozostawiają w sercu i pamięci zadrę na zawsze, a przy tym bardzo boleśnie doświadczają bohaterów.
Bardzo mocna historia, którą autorka gra na emocjach czytelnika, porusza, bardzo zasmuca, sprawia, iż mimochodem kibicujemy bohaterom, trzymamy za nich kciuki. Całość jest niczym emocjonalna kolejka górska i nie ukrywam, ostro przeczołguje emocjonalnie. Treść tym bardziej poruszająca, iż pozostaje w całkowitej sprzeczności z tym czego czytelnik oczekuje.
Krauze opowiada ważną, poruszającą, bardzo dramatyczną historię z mocnym przekazem. Czyni to w sposób bardzo wyważony, daleki od infantylizmu czy dydaktycznego moralizowania. Dzięki temu książkę czyta się bardzo dobrze.
Porzucona narzeczona to bardzo ważna i potrzebna opowieść. To poruszająca historia, która na długo zapadnie w serce czytelnika, i która pokazuje, jak wielka siła tkwi w nas, kobietach i jak wiele jesteśmy w stanie udżwignąć. Polecam.


środa, 26 maja 2021

Słodki smak marzeń - Aneta Krasińska

 

Wydawnictwo Jaguar, Moja ocena 4,5/6
Ciekawie napisana, momentami bawiąca, a czasami także wzruszająca, a z pewnością dająca chwilę doskonałego relaksu powieść. Bohaterką jest Laura Kosińska, bardzo ambitna i utalentowana osoba, która pewnego dnia opuszcza swoją rodzinną miejscowość i wyjeżdża na studia do Warszawy. Tam rozpoczyna zupełnie nowe życie. Czy lepsze? To się okaże. Laura szybko znajduje pracę w agencji reklamowej prowadzonej przez apodyktyczną pracoholiczkę. I wtedy się zaczyna....
Praca w nowym pędzącym środowisku, podejmowanie decyzji pod presją czasu, wieczne krzyki, zachowania może nawet ocierające się o mobbing, to wszystko jest dla Laury nowością. Jak sobie z tym poradzi?
Jestem pewna, że wiele czytelniczek choćby w części przygód Laury odnajdzie swoje własne smutki i radości, tęsknoty, próby dopasowania się, szukanie swojego własnego miejsca na ziemi.
Perypetie Laury choć znane wielu to nadal przez wielu powtarzane. Pęd za karierą, za pieniędzmi, próba na siłę zrobienia dobrego wrażenia, apodyktyczny szef, przeciekanie życia przez palce etc. Często pędzimy, ba na ogół pędzimy zapominamy o sobie i o tym co tak naprawdę jest w życiu ważne.
Co prawda niektóre przygody, reakcje Laury są przewidywalne, ale nie zmniejsza to w żadnym stopniu przyjemności wynikającej z lektury.
Nie jest to książka, która na długo zostanie w waszej pamięci. Jest to jedna z wielu tego typu książek. Jednak od innych wyróżniają ją ciekawe wątki, których nie znalazłam w innych pozycjach oraz fantastyczne opisy wielu niezwykłych miejsc. Jakich miejsc? Tego nie zdradzę. Gwarantuję za to element zaskoczenia.
Nie ukrywam, trochę zmyliła mnie okładka. Jest lekka, sugerująca, iż będzie to historia miłosna, albo przynajmniej z silnym wątkiem miłosnym. Owszem. Wątek miłosny jest. Jednak jest on bardzo delikatny, wpleciony w fabułę jakby mimochodem. Z pewnością nie jest on centralną osią opowieści. Co więc wobec tego jest sednem tej historii? Życie moi drodzy, po prostu życie, które boleśnie i nie wiadomo dlaczego dotyka tak wielu z nas. A miało być inaczej...
Mimo, iż schemat fabuły jest wyeksploatowany to liczy się to, jak autorka go potraktowała. A podeszła do tego ciekawie z pewną nuta świeżości. Niewątpliwie warto tej książce dać szansę.
Miły wiosenny, ciekawie spędzony wieczór, lub dzień na plaży wraz z ta lektura gwarantowany.


wtorek, 25 maja 2021

Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym - Agnieszka Graff

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Autorka książki, Agnieszka Graff to polska pisarka, tłumaczka, wykładowczyni akademicka mocno związana z ruchem feministycznym.
Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym to podręcznik, ale i jakby obraz, lustro ukazujące, jak żyją współczesne Polki. Mocne, szokujące, zasmucające, wzbudzające gniew lustro, obraz, który każda osoba, bez względu na płeć, wiek powinna poznać.
Jest to świetny i bardzo potrzebny zbiór felietonów opatrzony cennym komentarzem autorki.
W swoich tekstach Graff porusza wiele zagadnień, które są dla nas kobiet bardzo istotne. Chodzi o kwestie płci, seksualizm, mniejsza niż w przypadku mężczyzn obecność kobiet w wielu dziedzinach życia, niższe zarobki, problemy, przeszkody z jakimi borykają się kobiety na co dzień, rola kościoła w naszym życiu i wiele innych tematów. Graff analizuje kwestie płci, postrzeganie kobiet pod każdym nieomal kątem. Brzmi mądrze. I takie są te teksty. Jednak napisane są bardzo przystępnie, normalnym językiem i jestem przekonana, iż każdy się w nich odnajdzie, trzeba tylko chcieć. Książkę świetnie się czyta.
Niestety wiem też, że z tym chceniem bywa różnie. Kobietom nadal rzucane są kłody pod nogi i to w każdej nieomal dziedzinie. Trzeba, jak najwięcej o tym mówić, pisać, krzyczeć. Stąd moim zdaniem tak ważne są pozycje pokroju Świata bez kobiet.
Nie da się tych esejów streścić. Jest to niemożliwe, a poza tym wierzcie, nie miałoby sensu. Trzeba po prostu sięgnąć po książkę, przeczytać ją, przeanalizować i spróbować coś zmienić w naszym codziennym życiu, otoczeniu. Można oczywiście się nie zgodzić z autorką. Jednak jestem przekonana, że nawet gdy ktoś z czytelników nie zaakceptuje wszystkich haseł, nie pochwali napisanych tekstów, coś w takiej osobie pozostanie. Może będzie to jakieś nasionko zmian, początek innego traktowania kobiet.
Świat bez kobiet to nie tylko lektura dla feministek. Nie jest to także lektura tylko dla kobiet. To pozycja, którą powinien poznać każdy inteligentny, chcący mądrze współżyć w obecnym świecie człowiek. Polecam.

poniedziałek, 24 maja 2021

Wzgórze wisielców - Yrsa Sigurdardóttir

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Wzgórze wisielców jest 4. tomem serii z detektywem Huldarem oraz psycholog dziecięcą Freyją w roli głównej. Nawet jeżeli nie znacie wcześniejszych części serii możecie sięgnąć śmiało po Wzgórze wisielców. Każdy tom to odrębna całość, choć niezwykle zręcznie kontynuowane są najważniejsze wątki.
Pewnego bardzo ponurego dnia na Gálgahraun, ponurym lawowisku na obrzeżach Rejkiawiku znalezione zostają zwłoki powieszonego mężczyzny.
Gwóźdź wbity w jego klatkę piersiową dowodzi, że to nie było samobójstwo. Rozpoczyna się śledztwo. Bardzo szybko okazuje się, iż to zabójstwo nie jest jedyną zagadką z jaką będą mieć do czynienia.
Jak to w tej serii bywa, na pierwszy plan wysuwa się na równi bardzo zręcznie prowadzone dochodzenie, jak i kwestia małego chłopca, który nagle pojawia się w sprawie.
Dochodzenie prowadzi detektyw Huldar, a sprawą 4-letniego chłopca zajmuje się psycholog Freya. obie kwestie są dosyć trudne. Początkowo nic do niczego nie pasuje, każdy element układanki zdaje się być z innej bajki. Z biegiem czasy, zamiast się rozjaśniać, wszystko jeszcze bardziej się gmatwa, aż do pewnego momentu....
Bardzo szybko okazuje się, iż to co na początku wydawało się trudną zagadką jest niczym wobec tego, co wydarzy się w następstwie początkowych zdarzeń. przypomina to śnieżną kulę, która puszczona ze stoku zabiera ze sobą wszystko, co ma po drodze.
Akcja jest powolna, jak to w skandynawskich i islandzkich kryminałach. Jednak mimo wolnego tempa autorka już od pierwszej strony przykuwa uwagę czytelnika. Całość świetnie poprowadzona i bardzo ważna w swojej wymowie.
Dodatkiem, a w zasadzie integralną częścią tak samo istotną, jak dochodzenie i zagadka kryminalna jest kwestia społeczna. Pisarka w każdej swojej książce porusza jakiś ważny problem społeczny, na coś kładzie nacisk. Tym razem chodzi o przemoc domową i to w bardzo szerokim znaczeniu tego słowa. Brutalna, okrutna przemoc, przywileje bogatych i silniejszych, krzywda wyrządzana słabszym.
Historia, wymowa opowieści porusza i to bardzo. Do tego dochodzi nielegalna pornografia, nieludzkie postępowanie z ofiarami, ciemna, bardzo mroczna strona internetu, zło w najczystszej postaci. Brrr.
Ta książka ma wiele plusów. Wydżwięk społeczny, tajemnice, doskonale prowadzone dochodzenie, świetnie nakreślonych bohaterów, umiejętnie budowane napięcie, nowatorskie podejście do wielu spraw, realizm wydarzeń i licznych tajemnic, ukazanie jak jedna patologia pociąga za sobą kolejne. Czyta się doskonale. Zachęcam do lektury.

niedziela, 23 maja 2021

Zapowiedż...


 

Długo wyczekiwana nowa książka autorki światowych hitów – Sekretne życie pszczół
i Czarne skrzydła, które przez wiele tygodni zajmowały pierwsze miejsca listy bestsellerów
„New York Timesa”.
Sue Monk Kidd
Księga tęsknot
przełożył: Łukasz Małecki
premiera: 30 czerwca

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na imię mi Ana. Byłam żoną Jezusa z Nazaretu, syna Józefa.
Nazywałam go Ukochanym, a on mnie Małym Grzmotem,
zawsze się przy tym śmiejąc. Twierdził, iż kiedy spałam,
rozlegało się we mnie dudnienie, niczym dźwięk pioruna
dolatujący z dalekiej doliny Nahal Zippori lub jeszcze odleglejszej Jordanii. Nie wątpię, że naprawdę coś słyszał.
Odkąd sięgam pamięcią, gnieździły się we mnie tęsknoty,
które wzbierały jak nokturny, mącące swymi dźwiękami ciszę nocy.

Tak rozpoczyna się opowieść Any. Młodej Żydówki z zamożnej rodziny, blisko związanej z dworem tetrarchy Heroda Antypasa. Jej los dyktują mężczyźni i tradycje, a przekleństwem nastolatki jest pęd do wiedzy, który nie pozwala się jej podporządkować. Przemożną chęć do wyrażania swoich myśli i spisywania losu kobiet pielęgnuje w dziewczynie ciotka Yaltha, uczona siostra jej ojca, która po latach banicji powróciła w tajemnicy na łono rodziny

Brutalny męski świat zmusza Anę do ucieczki. Dziewczyna rozpoczyna własną podróż przez życie, spisując pomijaną w oficjalnych przekazach historię kobiet początku naszej ery. Jej droga rozpoczyna się w 16 roku w Seforis, a kończy w 60 roku w Egipcie.

Księga tęsknot przedstawia, z kobiecej perspektywy, wydarzenia znane z Nowego Testamentu. To poruszająca, hipnotyzująca powieść, napisana z rozmachem i jednocześnie szacunkiem do religii chrześcijańskiej, ukazująca ludzką twarz Jezusa z Nazaretu i jego życie z Aną.

Według Sue Monk Kidd pisanie to akt odwagi. Tworząc Księgę tęsknot stanęła na wysokości zadania.

„New York Times”

Wciągająca, inspirująca, pięknie opowiedziana historia… Niezwykłe przesłanie o znaczeniu życzliwości i sile kobiecego głosu, które powinno odbić się wśród czytelników szerokim echem.

„Booklist”

fot. Tony Pearce 

Sue Monk Kidd – żyjąca i tworząca w Karolinie Północnej autorka bestsellerowych, nagradzanych i ekranizowanych powieści Sekretne życie pszczółCzarne skrzydła oraz Opactwo świętego grzechu, w których daje wyraz swoim duchowym i religijnym przemyśleniom, feministycznym poglądom oraz obawom związanym z trawiącymi amerykańskie społeczeństwo podziałami rasowymi. W Stanach Zjednoczonych w okresie pandemii ukazała się jej najnowsza, długo wyczekiwana powieść – Księga tęsknot.





Okładka

sobota, 22 maja 2021

Kto czyni zło - Agnieszka Pietrzyk

 

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Doskonały kryminał, mocny, dosadny, zmuszający do myślenia. Świetnie nakreślona intryga, doskonale prowadzona, mocny wątek rodzinny.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. To moje 1. spotkanie z twórczością autorki, ale z pewnością nie ostatnie. Czekam na kolejne książki i planuję lada dzień sięgnąć po te wcześniejsze.
Akcja Kto czyni zło rozgrywa się w Elblągu oraz w niewielkim miasteczku Żółwińcu. Główną bohaterką jest była policjantka Urszula Baranowska. Odeszła ona ze służby po tym jak była świadkiem nieomal przestępczego wymuszenia zeznań na podejrzanym. Była policjantka po rozstaniu z policją otwiera biuro detektywistyczne. Jedną z pierwszych spraw jest prześladowanie młodej kobiety przez stalkera.
Sprawa wydaje się banalną, łatwą do rozwiązania. Ula nie zdaje sobie jednak sprawy, iż będzie ona początkiem całego splotu wydarzeń.
Więcej nie zdradzę. Nie chcę wam odbierać przyjemności wynikającej z lektury tej książki i elementu zaskoczenia. Pietrzyk stworzyła naprawdę dobry, mocny, dosadny kryminał, który dodatkowo ma silne przesłanie społeczne, porusza ważne tematy.
Jego istotną cechą są doskonale prowadzone dochodzenie, niejednoznaczni bohaterowie oraz bardzo mocny i zajmujący sporą część książki wątek rodzinny. Kwestie rodzinne ukazane w książce sprawią, iż wielu czytelników znajdzie w nich odbicie własnych rodzin, portret układów, w których tkwią.
Pozornie nic obu wątków, kryminalnego i rodzinnego nie łączy. Jednak to tylko pozory. Odkrywając powoli karty, krok po kroku autorka prowadzi nas przez bardzo zawiłe meandry sprawy, aż do zaskakującego finału, w który prezentuje nam kto, co i jak. Nie ukrywam, spory element zaskoczenia.
Napisałam, iż bohaterowie są niejednoznaczni. To prawda. Może nie wszyscy, ale ci najważniejsi, jak chociażby główna bohaterka Urszula, z pewnością. To kobieta o wielu twarzach, początkowo gdy odchodzi ze służby w policji wydaje się być niezbyt przystosowaną do współczesnych realiów idealistką, która zawsze postępuje zgodnie z literą prawa. Jednak kolejne wydarzenia najpierw delikatnie, póżniej coraz mocniej zmieniają wizerunek Urszuli. Bardzo ciekawa, dobrze nakreślona i mocno niejednoznaczna postać. Takich postaci jest w książce wiele. Zdecydowanie dodaje to wigoru fabule. Nie lubię gdy bohaterowie są przewidywalni, jednoznaczni, kryształowo idealni.
Całość na bardzo, bardzo duży plus. Gorąco zachęcam do lektury. Gwarantuję element zaskoczenia i świetną lekturę. Polecam.



Zapowiedż...polski thriller medyczny...

 



Gratka dla wielbicieli thrillerów medycznych....

Zapowiada się idealna lektura na wakacje....

29 czerwca nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka ukaże się polski thriller medyczny - Wyleczeni.

Już ostrzę sobie zęby na niego....

Zrób rachunek sumienia, zanim trafisz do szpitala.

Kiedy pielęgniarki znajdują w dyżurce ciało zastępcy ordynatora, cień pada na cały personel słynnego warszawskiego szpitala. Mnożą się plotki i domysły – zamordowany lekarz nie był lubiany w środowisku i wielu miało powody, by się na nim zemścić. Śmierć doktora nie odbija się jednak szerokim echem w mediach. Głównym tematem wiadomości są brutalne morderstwa kobiet w mokotowskich parkach.
Młoda lekarka Marta Wolska przeżywa trudny okres – po rozwodzie próbuje skupić się na pracy, lecz nie może uwolnić się od bolesnych wspomnień z dzieciństwa. Dziwne zbiegi okoliczności sprawiają, że zaczyna podejrzewać, iż jest w jakiś sposób powiązana zarówno z morderstwem w szpitalu, jak i z „Bestią z Mokotowa”. Podczas interwencji policji poznaje przystojnego komisarza. Wkrótce połączy ich nie tylko namiętność…
Wyleczeni to pierwszy napisany przez lekarza polski thriller medyczny, w którym wielopoziomowa intryga kryminalna łączy się z sugestywnym obrazem szpitalnej rzeczywistości widzianej od środka. 

Rok wydania: 2021
Stron: 312
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 140x205

Książka do kupienia w przedsprzedaży na stronie Wydawnictwa (klik)  

piątek, 21 maja 2021

Nowość...niezwykle mroczna książka...

 

Nakładem Wydawnictwa Plectrum ukazał się bardzo ciekawy kryminał i thriller w jednym.

Nazywają go Mesjaszem.

Duchowny – psychopatyczny morderca – trwa w przeświadczeniu, że jest narzędziem zbawiciela. Pod pozorem dobroduszności i wiary oczyszcza ziemię z grzeszników.
Swoje ofiary dręczy i poddaje cierpieniom, wierząc, że w ten sposób oczyszcza ich z grzechów i chroni przed wiecznym potępieniem.

Przekonany o słuszności swoich czynów, solennie wykonuje powierzone mu przez Stwórcę zadania. 

Książka jest już u mnie. Za kilka dni rozpoczynam lekturę. Recenzja wkrótce na blogu.

Książka do kupienia w Wydawnictwie (klik) 

czwartek, 20 maja 2021

Gorsza - Jarosław Czechowicz

 

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5,5/6
Dobra, ba, bardzo dobra książka. Fabuła mrożąca krew w żyłach, dwuwątkowa, chociaż jeden wątek początkowo nie rokuje, że aż tak mrocznie się rozwinie.
Akcja rozgrywa się współcześnie, ale przyczynek do tych wydarzeń daje to co miało miejsce gdy bohaterowie byli uczniami, czyli kilka dekad wcześniej.
Są takie rzeczy, które w umyśle młodego człowieka odciskają niezatarte piętno. Należy do nich mobbing w szkole, znęcanie się nad jednym uczniem przez innych. Młodzi ludzie, szczególnie będący w grupie, bywają bezlitośni. Potencjalna ofiara, obiekt przezwisk, drwin, gnębienia nie ma w zasadzie szans żeby się obronić. Nauczyciele na ogół nic nie widzą, a może niektórzy nie chcą widzieć, bo w naszej szkole to nigdy...Rzadko który opiekun, nauczyciel faktycznie reaguje.
Brak pomocy, nieprzepracowane traumy, duszona latami nienawiść potrafią przekształcić się w coś innego, strasznego, coś co świetnie opisał w Gorszej Czechowicz. Autor doskonale wie o czym pisze. Od lat jest czynnym nauczycielem. Z pewnością miał do czynienia z niejedną formą szkolnej przemocy.
Gorsza zaczyna się mroczno, ale i normalnie. Jeden wątek to uwięzione w ciemnej piwnicy 3 z pozoru nieznające się kobiety, zaklebnowane, ze związanymi rękoma, uwiezione, bez szans na ucieczkę i nie potrafiące odgadnąć dlaczego to je spotkało, dlaczego ktoś je uwięził.
Drugi wątek to Magda, kobieta ok. 40-ki, po rozwodzie, samotna, kierowca autobusu w krakowskim MPK. Niby wszystko z nią ok, da się lubić od pierwszego rozdziału, ale tak naprawdę im bardziej zagłębiamy się w jej teraźniejszość i przeszłość tym bardziej przestajemy ją lubić, a zaczynamy jej współczuć, może także rozumieć.
Rozdziały przeplatają się ze sobą. Tworzą taki tor jazdy kolejki górskiej. raz góra i losy uwięzionych, ciśnienie podnosi się maksymalnie, za chwilę dzień codzienny Magdy i zjazd w dół.
Jednak krok po kroku okazuje się, że nic nie jest takim jakim zdaje się być. Jak się okazuje uwięzione coś łączy, a Magda...no cóż, sami się przekonacie.
Zakończenie zaskakujące i dające sporo materiału do przemyśleń.
Fabuła świetnie skonstruowana, napięcie dozowane. Czechowicz mistrzowsko gra na emocjach czytelnika. Wszystko niejednoznaczne, kilkakrotnie w trakcie lektury zmuszające do zmiany zdania o bohaterkach. No i mocny, ważny, potrzebny wątek społeczny, który zbyt wielu lekceważy.
Pamiętajcie, na miejscu uwięzionych może znależć się wielu z nas. Byliście ofiarami czy oprawcami w szkole? Bo opcja neutralna jest mało realna...Przemyślcie to.
Polecam. Bardzo dobry thriller. Mocna i potrzebna książka, w której nie ma oczywistych, prostych prawd i odpowiedzi.

środa, 19 maja 2021

Malowane henną - Alka Joshi

 

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5,5/6
Wspaniała, zachwycająca i zmuszająca do myślenia książka.
Przebogaty, niezwykle barwny, ale i poruszający i szokujący obraz życia w Indiach, portret kobiety, która....
Indie to niezwykły, rozległy, bogaty w kolory, kulturę, ale i łamanie praw człowieka, nędzę, podziały klasowe kraj. Każda książka dot. Indii niezwykle mnie porusza. Nie inaczej było i w tym przypadku.
Akcja rozgrywa się w latach 50. XX wieku w północno-zachodnich Indiach, w Dźajpurze. Bohaterką jest Lakshmi, hennistka, która na ciałach ludzi tworzy zachwycające, wyjątkowe wzory, obrazy malowane henną.
Lakshmi pracuje głównie dla bogatych, zamożnych, żyjących jakby w innym świecie kobiet. Jest dobrze opłacana, a możliwość przebywania w świecie wyższych kast, zamożnych kobiet daje jej wyjątkową i niedostępną dla większości obywateli Indii szansę zobaczenia, poznania czegoś nowego, innego.
Lakshmi nie tylko tworzy zachwycające wzory. Ona także wysłuchuje, jest powiernikiem, doradcą bogatych. Zdaje się, iż żyje się jej idealnie, lepiej niż większości osób z jej kasty, środowiska. Ale czy tak jest na pewno? Szybko okaże się, iż nie. Kobieta skrywa bowiem wiele sekretów. Tylko z pozoru, na zewnątrz jest nieskomplikowana, szczęśliwa, zadowolona. Prawda jest inna.
Lakshmi chroni swoje sekrety z narażeniem życia. Nikt nie może ich poznać. Środowisko w Indiach, ludzie tam żyjący są inni od nas Europejczyków. Społeczeństwo kastowe jest hermetyczne. Wystarczyłoby, ze ktoś pozna choćby fragment sekretów Lakshmi, a cały jej świat, tak misternie zbudowany, runąłby niczym domek z kart.
Co z tego wyniknie? Jak potoczą się losy Laksmi? Tego dowiecie się z lektury tej niezwykłej, poruszającej i bardzo barwnej opowieści.
Malowane henną to barwna, zachwycająca, ale i w wielu miejscach szokująca opowieść, przez którą czytelnik wręcz mknie i nie chce zatrzymywać się nawet na moment.
Opowieść jest co prawda fikcyjna, ale jestem przekonana, iż mogłaby przydarzyć się w każdym momencie. Społeczeństwo kastowe w Indiach jest nadal w XXI wieku niezwykle silne, a życie w tym kraju bardzo trudne, szczególnie dla kobiet.
Malowane henną to nie tylko poruszająca opowieść o życiu kobiety w Indiach, ale także jakby książka -protest, emancypacyjna opowieść, głośny krzyk kobiet.
Alka Joshi oczarowuje, zachwyca, porusza. Niewiarygodne, że jest to jej debiut pisarski. Gorąco polecam.

 

wtorek, 18 maja 2021

Co się skrywa między nami? - John Marrs

 

Wydawnictwo Burda, Moja ocena 5,5/6
Doskonały thriller o domowym piekle i chorej współzależności, który połyka się w ciągu kilku godzin. Satysfakcja czytelnicza gwarantowana.
Książka jest mocna, wymowna, bardzo działająca na wyobrażnię, super intensywna.
Największym atutem książki są niezwykle realistycznie, ostro przedstawione stosunki między dwoma kobietami, które powinny się kochać, wspierać, a one wręcz się nienawidzą i od lat tkwią w chorym, toksycznym związku, współistnieją razem jakby karmiąc się cierpieniem, nienawiścią. Matka i córka, bardzo silna więż, zarówno w pozytywnym jak i negatywnym tego słowa znaczeniu. Jedna z bohaterek chce być matką wręcz wzorcową, ale jej to wyjątkowo nie wychodzi.
Druga z pań, córka, nienawidzi matki, zrobi wszystko żeby ta odpłaciła jej, odpokutowała wszystkie winy, nieistotne prawdziwe czy urojone. Jedna chroni druga, choć ta druga nic o tym nie wie.
Są sekrety, których matka strzeże nawet za cenę swojego życia.
A zegar tyka, czas płynie nieubłaganie. Obie zdają się pędzić po równi pochyłej.
Atmosfera z każdą chwilą się zagęszcza i prowadzi do zdawałoby się nieuchronnego końca. Czy naprawdę?
A na zewnątrz wszystko wygląda normalnie, nic nie zapowiada tragedii, jaka rozgrywa się wewnątrz. Co się wydarzyło, że życie tak im się skomplikowało, że wszystko potoczyło się nie tak, jak powinno. Co sprawiło, iż jedna więzi, a druga jest więziona w swojej celi? Maggie popełniła w życiu wiele błędów. Czy to o to chodzi?
Czy to wszystko, całe dotychczasowe życie było tylko ułudą, kłamstwem? Czy można tak żyć?
Całość tej historii ubarwiana licznymi, jakże działającymi na wyobrażnię retrospekcjami.
Sedno, przesłanie tej opowieści jest przerażające, wręcz druzgocze czytelnika. Brutalna prawda, która w końcu dociera do czytelnika powala.
Próbowałam na bieżąco analizować postępowanie obu bohaterek. Jest to jednak bardzo trudne i bolesne. Raz próbowałam zrozumieć matkę, a za chwilę córkę. Szczerze, w pełni nie mogłam zrozumieć żadnej z bohaterek. Żadnej do końca nie potępiałam ani nie usprawiedliwiałam.
Ta historia na bardzo długo pozostanie w mojej pamięci. Najmroczniejszy, najokrutniejszy, najbardziej bezkompromisowy thriller psychologiczny, jaki ostatnio czytałam. John Mars zaskoczył mnie i to bardzo. Polecam.

poniedziałek, 17 maja 2021

A miał być happy end - Katarzyna Kalicińska

Wydawnictwo Burda Książki, Moja ocena 4,5/6
Szalona, rozbawiająca, ale i zmuszająca do myślenia książka.
Jest to kolejna opowieść o przygodach zwariowanej i niezwykle energicznej Dominiki. Wcześniejszych książek A miało być tak pięknie! i Abonent czasowo niedostępny nie czytałam jednak absolutnie mi to nie przeszkodziło w lekturze A miał być happy end.
Dominika to kobieta w moim wieku 40+, z którą szybko się zidentyfikowałam. To moim zdaniem największy atut książki i jakaż odmiana od nieomal nastoletnich bohaterek w wieku 20+, które z reguły zapełniają karty książek.
Polubiłam Dominikę, jej zwariowany styl bycia, poczucie humoru, identyfikowałam się z wieloma jej problemami, przeżyciami i wiernie kibicowałam.
Po rozstaniu z kolejnym mężczyzną życia Dominika postanawia ułożyć sobie życie na nowo. Cóż to za życie bez miłości. I zaczyna się :) Mimo tego, iż bohaterka jest bardzo atrakcyjną, przedsiębiorczą kobietą znalezienie nowego partnera wcale nie jest łatwe. Życie co moment rzuca pod nogi jakieś kłody i do tego dzieci...
Dwaj synowie, z czego jeden dorosły, także mają problemy i potrzebują w mniejszym lub większym stopniu wsparcia, pomocy rodzicielki. Dodatkowo ex, były mężczyzna, który wymienił Dominikę na nowszy model także potrzebuje jej porady i pomocy. Tak, dobrze czytacie. Bezczelność ex Dominiki sięga zenitu. A to nie koniec problemów, które rozrastają się w zastraszającym tempie.
Oj dzieje się u naszej bohaterki, dzieje. Jak to w życiu. I tak samo, jak w życiu, raz jest pod górkę, raz z górki, raz łzy, raz śmiech.
Doskonała, bawiąca aż do bólu brzucha ze śmiechu, ale i zmuszająca do kilku przemyśleń książka.
Przecudowna bohaterka, jej zwariowane życie, bliscy, którzy jakże są podobni do bliskich z naszych rodzin i sytuacje, które mogą się przydarzyć większości z nas. To największa siła i atut A miał być happy end.
Dominika ma życie, którego hasłem przewodnim może być stwierdzenie - to nie tak miało być. Która z nas nie powtarza sobie tego hasła co jakiś czas?! Na ogół większość spraw nie tak miała wyglądać. Życie.... Dominika podobnie, jak wiele z nas czuje się rozżalona, przytłoczona wydarzeniami nad którymi zbyt często traci kontrolę. Co z tego wynika? Tego dowiecie się z tej bardzo ciekawej, humorystycznej i życiowej opowieści. Polecam na poprawę nastroju. Uśmiech w trakcie lektury gwarantowany.





niedziela, 16 maja 2021

Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe - Izabela Skrzypiec-Dagnan

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Dobra, lekka, choć nie infantylna, a z pewnością zmuszająca do myślenia książka. Idealna lektura po trudnej klasycznej powieści Villette, którą poprzednio czytałam.
Kwietniowe deszcze... dały mi odprężenie, relaks, miło z książką spędziłam czas.
Bohaterką jest Tina, 30-latka, którą nagle zaczynają dręczyć problemy natury egzystencjalnej. Zaczyna się zastanawiać, co ma sens, dokąd zmierza jej życie, co dalej. Tina nadal mieszka z rodzicami, pragnie samodzielności, ale jak to bywa...samodzielność kosztuje i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. A Tina nie zarabia zbyt dużo. Dodatkowo na 3 tygodnie przed uroczystością nasza bohaterka odwołała ślub. Wydaje się, że gorzej już być nie może....a może jednak może :) Nigdy nie wiadomo co szykuje dla nas los....
Pewnego dnia pojawia się jednak światełko w tym mrocznym tunelu. Sąsiad zmarłej niedawno cioci przysyła Tinie klucze do niewielkiego domku w Beskidach. Czyżby to był znak od losu? Nie bacząc na nic Tina pakuje bagaże, zabiera swoje rzeczy i zdalną prace i przenosi się w Beskidy. Wiele sobie po tym wyjeżdzie obiecuje.
Czy będzie to początek zmian w jej życiu? A może to nowe otwarcie i początek czegoś niesamowitego?
Odpowiedż na te i wiele innych pytań znajdziecie w tej ciekawie nakreślonej historii.
Tym co najbardziej przypadło mi do gustu są opisy sielskiego krajobrazu niewielkiej wioski zagubionej w Beskidach. W wielu momentach miałam wrażenie jakby w tym miejscu czas się zatrzymał. Na co dzień żyję w dużym, blisko 2-milionowym mieście. Gwar, pęd są jego nierozerwalną częścią. Gdy zaczęłam czytać opisy domku w Beskidach, miejsca, do którego przenosi się bohaterka, zapragnęłam od razu znależć się na jej miejscu. Jednak, jak się szybko okaże, nie wszystko złoto itd.....
Samo miejsce jest cudowne, magiczne, sielsko-anielskie...ale tylko dopóki nie wyjdzie się poza podwórko gospodarstwa Tiny. W sporej części okoliczni mieszkańcy nie są zbyt przyjażnie nastawieni do młodej kobiety. Poza własnym podwórkiem, poza głuszą okolicznej przyrody nie wszystko wydaje się takie spokojne, idealne. Zderzenie z rzeczywistością małej wsi bywa bolesne i zadziwiające. Wszak miało być inaczej.
Jednak sąsiedzi Tiny to nie tylko złośliwe mruki i nieprzychylne jej osoby. Zdarzają się też pozytywne, skore do pomocy osoby, które zdecydowanie umilają pobyt Tiny w Beskidach.
Schemat książki wydaje się zdarty do bólu, wyeksploatowany już wcześniej przez innych autorów. Owszem. Jednak bazując na sztampie autorka stworzyła dobrą, relaksującą, ale i przykuwającą uwagę opowieść. Toczy się ona niespiesznym rytmem, powoli, tak jak toczy się życie w beskidzkiej wsi.
Oprócz wątku Tiny, jej zmagań z życiem, w których wiele czytelniczek odnajdzie swoje problemy, autorka ciekawie poprowadziła także drugi wątek, który jest inny, ciekawy, odrobinę metafizyczny. Dodaje on ciekawe smaczku całej historii. Więcej nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury. Jeżeli szukacie lekkiej, relaksującej, ciekawie napisanej opowieści Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe przypadnie wam do gustu.



piątek, 14 maja 2021

Villette - Charlotte Brontë


Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6

Powrót po latach do uwielbianej kiedyś książki. Dobrze, że Wydawnictwo MG wznawia te powieści. Na klasykę zawsze jest dobra pora.
Książka nie bez kozery uznawana jest za arcydzieło i najlepszą w dorobku sióstr Brontë.
Bohaterką jest młoda Angielka Lucy Snowe, która po nieprzyjemnych i trudnych przeżyciach w rodzinnym kraju postanawia szukać szans na lepszą przyszłość gdzie indziej i wyjeżdża na kontynent do Europy. Pracę znajduje na pensji dla dziewcząt. Wydaje się, iż wszystko w jej życiu w końcu się poukłada, że znalazła swoje miejsce na ziemi, spokój, bezpieczeństwo. Nic bardziej mylnego.
Lucy bardzo szybko zauważa, że nic nie jest takim jakim powinno być, a ona sama jest przez kogoś obserwowana. Młoda kobieta postanawia wyjaśnić tę sprawę. Nie wie jednak na co się decyduje. To co ją spotka będzie trudne, bolesne i niewytłumaczalne.
Nas, żyjących w XXI wieku taka fabuła może śmieszyć, może wydawać się odrobinę infantylna. Pamiętajmy jednak, iż książka została wydana 170 lat temu. Była wtedy czymś nowym, niewiarygodnym, świeżym. Opublikowana w 1853 roku książka z jakiegoś powodu uznawana jest za pierwowzór światowej powieści psychologicznej.
Powieść jest mocna, porywająca, bardzo silnie osadzona w życiu autorki. W fabule znajdziemy mnóstwo wątków biograficznych. To także nowatorska, jak na owe czasy książka.
Brontë sięga mocno do własnych przeżyć, rozpamiętuje je, analizuje, szczególnie kwestię jej wielkiej, zakazanej miłości. Villette jest mroczna, momentami trochę dołująca. Pozwala to przypuszczać, iż taki właśnie był nastrój autorki, dołujący może nawet depresyjny. Być może Villette była swoistą terapią Charlotte.
Wiele w treści zagadek, wiele niedopowiedzeń, wiele kwestii, które nadal mimo upływu tylu lat nie zostały w pełni wyjaśnione.
To wspaniała i wyjątkowa, ale nie ukrywam, niezwykle trudna i wymagająca powieść. Z pewnością nie jest to lektura dla każdego. Nie znajdziecie tu pośpiechu, nagłych zwrotów akcji, czy porywających dialogów. Jest za to genialna atmosfera, mistrzowskie oddanie własnych uczuć, nastroju, mnóstwo smutku. Czytając Villette i mając świadomość, jak mocno ta powieść jest osadzona w życiu autorki, byłam smutna, zamyślona, zastanawiałam się jak trudne miała ona życie. Był to okres niezbyt łaskawy dla kobiet, mrok, obyczaje, konwenanse, zakazana miłość, trudna praca, życie na obczyźnie, choroby. Można tylko współczuć.
Do tego niesamowicie poruszający i smutny koniec całej historii. W bohaterce następuje pewna zmiana. Trudno wyrokować czy na lepsze. W każdym bądż razie przemiana jest spektakularna, ale całość zakończenia dołująca, oblekająca czytelnika wszechogarniającym smutkiem.
Wspaniałe ukazanie wnętrza kobiety, studium samotności, smutku. Polecam.



czwartek, 13 maja 2021

Zapowiedż....elektryzujący thriller psychologiczny....



18 maja nakładem Wydawnictwa Prozami ukaże się najnowsza książka mistrzyni thrillerów psychologicznych - Magdaleny Zimniak. Tytuł "Żywa i martwa" z całą pewnością na długo pozostanie w pamięci czytelnika - wiem co piszę, ponieważ po jej lekturze, dalej pozostaję w szoku. ;)
Ta powieść jest jak cios między oczy. Zachwieje waszym spokojnym światem, a mimo to nie oderwiecie się od niej, dopóki nie przewrócicie ostatniej strony.
(fragment z opisu)




„Umarłam, kiedy odwiedziliśmy babcię w Stanach. Myślałam, że włożą mnie do trumny, ale nie. Przynoszą jedzenie, picie, wmuszają. Migają jakieś twarze. Najczęściej pochyla się nade mną tata. Nie mam siły mówić. Nie mam siły powiedzieć, że jestem trupem”. 

Maja jest przekonana o własnej śmierci, ale nadal musi funkcjonować w świecie żywych. Zmarłej w tragicznych okolicznościach matki nie pamięta, a ojciec nie radzi sobie z chorobą córki. Tymczasem szkolna psycholożka, zaangażowana w pomoc nastolatce, zaczyna otrzymywać wiadomości z pogróżkami. Komuś zależy, by kobieta przestała interesować się Mają i jej rodziną. Co zdarzyło się w Stanach? Czy klucz do teraźniejszości tkwi w przeszłości? Czy Maja ma jeszcze szanse na ratunek? Ta powieść jest jak cios między oczy. Zachwieje waszym spokojnym światem, a mimo to nie oderwiecie się od niej, dopóki nie przewrócicie ostatniej strony. 

Niecierpliwie czekam aż egzemplarz do mnie dotrze....

 

wtorek, 11 maja 2021

Gdzieś pomiędzy wierszami - Anna Szczypczyńska

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5/6
Trzy historie, trzy bohaterki, różne, ale w sumie podobne do siebie, trzy historie i trzy rodziny oraz trzy porządne porcje marzeń, smutków i radości....czyli życia, jakie jet udziałem większości z nas.
Wieloletnie małżeństwo Lidki no może nie rozpada się, ale rozłazi w szwach aż trzeszczy. Czegoś w nim brakuje, wdarła się rutyna, jest nudno, nijako, irytująco. Zbyt nudno i nijako żeby w nim trwać nadal, ale z mało nudno i nijako żeby definitywnie się rozstać. Pewnego dnia Lidka spotyka kogoś nowego, ekscytującego, innego od męża. I dzieje się. Jednak nie do końca tak jak sobie to wyobrażacie.
Iza to mama na 100%, kobieta kiedyś z ambicjami, obecnie całkowicie poświęcająca się rodzinie, osoba, która zagubiła siebie i swoje pragnienia. Niby ma rodzinę, powinna być szczęśliwa, ale czegoś jej brak, a samotność jest coraz bardziej dokuczliwa. Samotność wśród bliskich wyjątkowo wkrada się w dusze Izy, szarpie ją pazurami. Co z tym zrobić?
Majka jest kobietą po bardzo bolesnych przejściach. Życie wyjątkowo boleśnie ją doświadczyło. Jej udziałem stało się najbardziej dramatyczne doświadczenie, jakiego może doznać kobieta. Swoistą terapią jest dla niej prowadzenie bloga, na którym opisuje wydarzenia, traumy, uczucia. To pomoc dla niej, ale i dla innych kobietach, które spotkało to samo co ją. Czy taka terapia wystarczy?
Mocą tej książki i największym atutem są te trzy kobiety. Są różne, ale równie smutne, nieszczęśliwe, szukające czegoś innego, jakiegoś promyka, zmiany. Ale czy ta zmiana okaże się lepsza od tego, co mają teraz? Czy nowe jest zawsze lepsze od starego? A może szukają czegoś innego, czegoś o czym same jeszcze nie wiedzą?
Anna Szczypińska świetnie nakreśliła postaci bohaterek. Wyjątkowo ciekawie, poruszająco je opisała, ukazała ich przeżycia, uczucia, marzenia. Wiele czytelniczek będzie się z nimi identyfikowało, co sprawi, iż staną się one jeszcze bliższe. Tęsknoty, marzenia, pragnienia są niezależne od stanu posiadania, miejsca zamieszkania, wieku. Każda z nas to odczuwa. Każda do tego dąży, do bliskości, szczęścia, uśmiechu. Każda potrzebuje wsparcia i równowagi w życiu. Niby tylko tyle, a książka udowadnia, że aż tyle.
Mocna, emocjonalna, dotykająca sedna problemu opowieść.
Bez wątpienia to dobra, mocna i potrzebna książka. Oprócz poznania smutków i trudów innych kobiet mamy okazję przemyśleć kilka spraw, zastanowić się nad naszym życiem, może nawet na coś zdecydować.... Niby zwyczajna opowieść, o zwyczajnych kobietach, a jakże niezwykła. Polecam.