poniedziałek, 25 października 2021

Kucharka z Castamar - Fernando J. Múñez

 

Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Fernando J. Múñez napisał książkę inną od standardowych tworzonych przez pisarzy, efektowną, w wielu momentach zachwycającą, a z pewnością taką, która na długo pozostanie w pamięci czytelnika. Z pewnością warto tej lekturze dać szansę. Nie będziecie rozczarowani.
Tym, co zachwyca od pierwszej strony jest rozmach. Autor z wielkim rozmachem i ogromnym talentem plastycznym kreśli przed czytelnikiem magiczne obrazy XVIII-wiecznej Kastyliii, życia ówczesnych ludzi wielu warstw społecznych oraz różnorodnych potraw z tego okresu i czasu. Całość sprawia wrażenie bajecznie kolorowych, drobiazgowo odmalowanych obrazów, które biją po oczach i zapadają w pamięć. Jednak nie wszystko złoto....
Drugą kwestią, która także wysuwa się na pierwszy plan są kobiety i ich losy w XVIII wieku w Kastylii. Kobiety były wtedy całkowicie podporządkowane kaprysom i woli mężczyzn. Były ich służącymi, zabawkami, nieomal niewolnicami. Múñez doskonale to ukazuje.
Z tym, że nie każda z kobiet chciała się temu podporządkować. Jedna z nich, główna i tytułowa bohaterka książki jest inna. Piękna, mądra i niezwykle zdolna Clara chce czegoś innego, innego życia, samodzielności, możności decydowania o sobie. Czy jej talent do gotowania i nie tylko pomoże jej w tym?
Pisarz doskonale ukazuje los przeciętnych kobiet, ale i na tym tle walkę Clary o jej los. Z początku zwyczajna walka kobiety o siebie szybko przeradza się w coś innego, w coś zdecydowanie bardziej niebezpiecznego. Jak to się skończy? Tego dowiecie się z lektury tej niezwykłej książki.
Kucharka z Castamar to książka o żądzy, tej fizycznej, namiętności, ale i tej zwyczajnej żądzy do samostanowienia, życia, wolności. Książka wspaniała, plastyczna, pełna kolorów, różnych odcieni życia, euforii, smutku, radości. Książka po prostu będąca życiem.
Wspaniała, pełna ekspresji, kolorów, a w zasadzie całej ich palety i wszystkich odcieni historia. Czyta się zachłannie, niecierpliwie odwracając kolejne strony.
Gdy tylko rozsmakujemy się w lekturze, a następuje to już po kilkunastu stronach, przestaje przerażać nawet ilość 672 stron. Lektura mija błyskawicznie i nie wiadomo kiedy. Polecam. Pełna barw, życia, wszelakich uczuć i namiętności opowieść. Idealna na jesienną i zimowa porę.


sobota, 23 października 2021

Niech żyje śmierć! - Hubert Klimko-Dobrzaniecki

 

Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 5,5/6
Tak napisać o Słowianach okiem mieszkańca Wiednia i Austriakach tak jak ich widzą Słowianie, a do tego o śmierci w sposób hmmm inny, mógł tylko Hubert Klimko-Dobrzaniecki.
Książka jest mi wyjątkowo bliska. Jestem Słowianką, Polką i od 9,5 roku mieszkam w Wiedniu, mieście, które kocham nad życie.
Byłam ciekawa, jak autorowi uda się wszystko połączyć, przepleść, ukazać. A udało się to wyśmienicie.
Mistrzowsko naszkicowana, fascynująca podróż w czasie, po miejscach, krajach, obyczajach i wśród ludzi, konkretnych, szczegółowo wybranych, a jednak jakby przypadkowych.
Niech żyje śmierć! jest idealnym przykładem tego, iż nie ilość stron, a jakość zamieszczonego na nich tekstu ma znaczenie. Niech żyje śmierć! liczy zaledwie 178 stron. Powiecie, że to mało...niby tak, ale jaka jest na nich treść zawarta, jaka ich wymowa, jakie przesłanie.
Przede wszystkim niewiarygodna wprost erudycja autora i wielka fantazja, zabawa słowami. Treści książki nie da się opisać, streścić (nomen omen) w kilku słowach. Trzeba tę treść po prostu poznać.
Wiedeń, ludzie w nim żyjący, bywający, różnorodni, jak i to miasto. Do tego trzy z pozoru całkowicie odrębne historie, których zdaje się nic nie łączyć, a jak się okaże łączy śmierć i nie tylko. Zderzenie ze śmiercią, życiem, tym co ludzie, dane miejsce, obyczaje sobą reprezentują. Niby nic, a jak się przeczyta i przemyśli...bardzo wiele. Wielką sztuką jest na zaledwie 178 stronach zawrzeć tak wiele i do tego zmusić czytelnika do tylu przemyśleń.
Celne oko, wieloletnie obserwacje (autor mieszka w Wiedniu), cięty, odrobinę czarny humor, ostry język i niebywale mądre, zabawne, ostre niczym brzytwa riposty.
Do tego opowieść o przemijaniu, które jest nieuchronne i prowadzi do końca, który prędzej czy póżniej czeka wszystkich. Dodatkowo spora porcja refleksji o samotności i o tym co tak naprawdę się liczy.
Polecam każdemu, kto kocha Wiedeń, jest go ciekaw, lubi doskonałą prozę i miejską opowieść z pogranicza parodii, a dodatkowo lubi i ceni życie, ot tak, po prostu. Warto, ze wszech miar warto.

piątek, 22 października 2021

Fałszywy świadek - Karin Slaughter

Wydawnictwo HarperCollins Polska, Moja ocena 3/6
Gdy widzę książkę, której autorką jest Karin Slaughter wiem, jestem przekonana, iż będzie ostro, mocno i krwawo. Tak myślałam dopóki nie sięgnęłam po Fałszywego świadka. Niestety, ale ta książka jest przeciętna, bardzo przeciętna. A szkoda. Fabuła bardzo dobra, pióro Slaughter także.
Tylko całość odrobinę zbyt banalna. Znam wszystkie książki Karin Slaughter, wiem, że potrafi pisać bardzo dobrze. Tym razem jednak czegoś zabrakło. Niby wszystko jest ok, ale...
Leigh Collier kobieta ze szczęśliwym i poukładanym życiem, adwokatka, pewnego dnia stanie przed życiowym dylematem - mieć czy być, bronić klienta oskarżonego o gwałt, czy za wszelką cenę starać się uratować siebie i oddalić przeszłość. Iście szekspirowski dylemat.
Fabuła niby banalna, ale przy odrobinie dobrej woli, zręcznym piórze, jakie Karin Slaughter niewątpliwie posiada, nawet z tak banalnego zarysu fabuły można stworzyć dobrą, mocną, wciągającą książkę.
I do pewnego momentu (mniej więcej połowy książki) wszystko jest ok. Póżniej następuje jakaś tajemnicza zmiana, jakby druga część pisała inna osoba. Nic nie jest już tak samo fascynujące, ani tak mroczne, czy tajemnicze.
Całość sprawia wrażenie jakby autorka zbudowała dobry szkielet, dobry zarys historii, umieściła w tym bardzo dobrze skonstruowanych, pełnokrwistych bohaterów, odpowiednio pociągnęła pierwszą część książki, a pozostałe miejsca wypełniła czym popadło.
Poza tym oprócz głównego wątku, w Fałszywym świadku pojawia się kilka dodatkowych, pobocznych. Ta wielowątkowość sama w sobie nie jest czymś złym. To taki znak rozpoznawczy Slaughter, Z tym, że we wcześniejszych książkach autorka potrafiła z tego sensownie wybrnąć, dokończyć wątki. W tej konkretnej pozycji jest wręcz odwrotnie.
Nie wiem co się stało i bardzo żałuję, iż druga część książki nie jest tak dobra, jak początek.
Niby lektura Fałszywego świadka nie będzie całkowitą stratą czasu, jednak nie jest to książka tak dobra, jak wcześniejsze w dorobku Karin Slaughter. Szkoda. Nie polecam ani nie odradzam.

czwartek, 21 października 2021

Sonata o niezapominajce - Santa Montefiore

 

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5/6
Po kilku latach przerwy to moje kolejne spotkanie z książką Santy Montefiore. Kilka lat temu byłam zachwycona powieściami tej pisarki. Byłam ciekawa, jak po takim okresie czasu odbiorę prozę Montefiore. Wszak gusta literackie z biegiem czasu zmieniają się.
Bezpośrednio po zakończeniu lektury mogę śmiało napisać, że Santa Montefiore nadal mnie zachwyca, nadal świetnie pisze.
Sonata o niezapominajce podzielona jest na trzy części. Każda z nich opowiada o innym okresie w życiu głównej bohaterki, Audrey, która dorasta w Argentynie, w zamożnej brytyjskiej rodzinie. Cała opowieść rozpoczyna się w latach 40. XX wieku i toczy przez kilka kolejnych dekad.
Argentyna - Anglia, to te dwa kraje są głównymi miejscami rozgrywającej się w doskonale nakreślony sposób akcji. Wspaniałe opisy obu krajów, porównanie życia w jednym i drugim, szkoła z internatem, obyczaje, dorastanie, życie codzienne, wojenna zawierucha i lata po niej. To i wiele więcej, osadzone w kontekście historycznym obu kontynentów są wspaniale opisane, plastycznie przedstawione i porywają już od pierwszej strony.
Powieść bardzo ciekawie napisana, wciągająca, chwytająca w swoje objęcia na cały czas lektury. Santa Montefiore ma dar pisania ciekawych powieści, które zapełniają świetnie naszkicowani bohaterowie. Każda jej powieść ma rzesze fanek, do których także ja się zaliczam. Co istotne autorce mimo poruszania różnych tematów, wątków traktujących o życiu, uczuciach, wielkiej miłości, udaje się uniknąć infantylizmu czy cukierkowatości. To, czego doświadczają bohaterki Montefiore, także w Sonacie o niezapominajce, to doświadczenia rozgrywające się w innych czasach, w innych miejscach globu, ale pomimo to bardzo realne.
Zachęcam do lektury. Świetna książka na jesień i zimę.


środa, 20 października 2021

Mrok - Emma Haughton

 

Wydawnictwo Słowne, Moja ocena 2/6
Blurb i okładka zaciekawiają i wiele, bardzo wiele obiecują...
Ma być... jeden trup..13 podejrzanych, całkowite odludzie, mroźna i mroczna Antarktyda..Niewyobrażalne odosobnienie i coraz większe zagrożenie.
Sami przyznacie, brzmi intrygująco i obiecująco. Niestety, ale realia nie są takie dobre, jak zapowiedż.
Pomysł na fabułę bardzo ciekawy i przy sprawnym piórze i konsekwencji dający sporo możliwości stworzenia naprawdę mocnej, dobrej i elektryzującej książki.
Niestety, Emmie Haughton to się nie udało. Założenie było dobre, wykonanie siadło.
Książka jest po prostu nudna. Momentami nawet przerażliwie nudna. Sceny, które mają wzbudzać zagrożenie, poczucie osaczenia, niebezpieczeństwa, śmieszą w najlepszym przypadku, w gorszym..usypiają, irytują.
Autorce brakło podstawowej umiejętności pociągnięcia dobrej akcji, stworzenia klaustrofobicznej, z każdym momentem otulającej większym zagrożeniem atmosfery. Główna bohaterka, lekarka Kate obejmująca stanowisko lekarza w placówce badawczej na Antarktydzie miała krok po kroku odkrywać zagrożenie, bać się, żyć w niepewności, strachu. A niewidzialne zło miało ją obezwładniać. Niestety, nic takiego się nie zdarzyło w żadnym momencie.
Jest zero zagrożenia, zero napięcia. Brak cech typowego thrillera. Brak cech pustkowia Antarktydy. Jest irytująca bohaterka, którą trudno zrozumieć i polubić. Jej ulubioną czynnością jest powtarzanie, że znowu nawaliła... Nie skomentuję. Zero działania, zero jakiejś ikry, ciekawości, tylko brak logiki i powtarzanie tych samych słów.
Sama nie wiem, jakim cudem doczytałam do końca. Ale dotrwałam i.. żałuję. Zakończenie słabe, bardzo słabe, nawet, jak na tak kiepską książkę. Nielogiczne, słabe zakończenie, w którym dodatkowo brak najmniejszego nawet motywu sprawcy. Zresztą cała książka jest pozbawiona logiki. Nie wiem dlaczego czegoś innego oczekiwałam po zakończeniu.
Nie polecam Mroku. Jest mnóstwo innych, dużo lepszych książek. Mrok może zachwycać tylko miejscem akcji, niczym więcej. Nie daję najniższej oceny 1/6 tylko ze względu na Antarktydę.


wtorek, 19 października 2021

Sukcesja - Joanna Dulewicz

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
O czym traktuje Sukcesja? O życiu, tak ogólnie A w szczególe...mamy piękną, zabytkową willę, rodzinne spotkanie, które organizuje dziedziczka fortuny Sara Blosh i psychopatycznego mordercę, który lada moment uderzy.
Oczywiście jest też trup, i to nie byle jaki. W pewnym momencie w jednym z pokojów w zabytkowej posiadłości znalezione zostaje ciało Tomasza Wileckiego. Od razu nasuwa się pytanie, kto, jak i dlaczego? Klasyka kryminału.
Czy znalezienie odpowiedzi będzie proste? Z pewnością nie. Potencjalnych sprawców, sposobności, powodów jest całe mnóstwo. Każda z licznie zgromadzonych na przyjęciu osób miała powód żeby zabić.
Śledztwo prowadzi komisarz Borys Bulsa, który ma do rozwikłania nie lada zagadkę. Co z tego wyniknie?
Sukcesja jest dobrze, ciekawie napisana. Ogromny plus za inteligentną fabułę i konsekwentnie (co dla mnie najważniejsze) i bardzo inteligentnie poprowadzoną przeogromną siatkę intryg, waśni, kłamstw i wzajemnych oskarżeń. Wydaje się, ze bardziej poplątane nic już nie może być. Jakim cudem autorka się w tym nie pogubiła?!
Ba, Dulewicz jeszcze tak wszystko poprowadziła, iż nie gubi się w tym sam czytelnik, co wierzcie mi, jest wielką sztuką. Większość pisarzy w tak zawiłej intrydze nie odnalazłaby się.
Wszystko jest ciekawie, logicznie i spójnie poprowadzone. Intryga niełatwa do rozwiązania. Kolejnym atutem książki są bohaterowie. Jest ich spora ilość. każdy ciekawie, nieszablonowo odmalowany. Każdy niebanalny, zapadający w pamięć, dający się lubić lub nie, ale z pewnością wobec żadnej postaci nie pozostaniemy obojętni.
A zakończenie także pełne smaczku i mocno zaskakujące. Ogromne brawa dla autorki. Niecierpliwie czekam na kolejną książkę. Polecam. Świetna lektura nie tylko na jesień.



poniedziałek, 18 października 2021

Dziwne Losy Jane Eyre - Charlotte Brontë

 

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Dziwne losy Jane Eyre to niesamowicie sugestywny i poruszający portret epoki wiktoriańskiej, brytyjskiego społeczeństwa oraz obraz portret bardzo silnej (szczególnie, jak na tamte czasy) kobiety. Dla mnie to jedna z pierwszych książek feministycznych, o których w XIX wieku nikt nawet nie myślał.
Należy pamiętać, iż Charlotte Brontë wydała Jane Eyre w1847 roku.
Główna bohaterka, to bardzo przeciętna z urody osoba, która nigdy, nawet w dzieciństwie nie miała szczęścia. Osierocona w młodym wieku została oddana na wychowanie surowej żonie zmarłego wuja. Oprócz Jane w domu krewnej jest także kilkoro innych dzieci. Wszyscy, cała rodzina solidarnie nienawidzą Jane i robią wszystko żeby uprzykrzyć jej życie i pozbyć się ich z ich domu.
Z biegiem czasu udaje im się to. Jane zostaje oddana na wychowanie i naukę do prywatnej, bardzo surowej szkoły z internatem. Te wszystkie wydarzenia kształtują Jane, budują jej charakter, decydują o tym, jaką będzie kobietą i tworzą postać wyjątkową, szczególnie jak na realia XIX wieku.
Co dalej dzieje się z bohaterką? Jak potoczą się losy Jane? Co będzie czuć ta wyjątkowa postać? Tego wszystkiego dowiecie się z lektury tej niezwykłej i ponadczasowej powieści. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po Dziwne losy Jane Eyre. Nie pożałujecie.
Losy bohaterki, żyjącej w trudnych realiach XIX-wiecznej Anglii, nawet jak na tamte czasy są niezwykle, trudne, wyjątkowe. Wiele osób, ba śmiem napisać, że większość, będąc na miejscu bohaterki załamałaby się, poddała losowi. Nie Jane. Autorce udało się stworzyć niezwykłą postać, jedną z tych, które na zawsze zapadają w pamięć czytelnika.
Jednak nie tylko Jane jest wspaniale nakreślona, doskonale przedstawiona. Każda z postaci, niezależnie od tego, czy grających główne czy poboczne role, jest plastyczna, wyrazista, zmusza do zastanowienia się dlaczego tak, a nie inaczej postępuje, co nią powoduje.
Rzadko spotyka się powieści, w których każdy bohater porusza, zmusza do myślenia, ba nawet przeczołguje czytelnika emocjonalne.
Ta książka ma w sobie wszystko, genialnych bohaterów, mistrzowsko oddane realia Anglii XIX wieku, walkę z demonami w życiu realnym, ale i psychice, trud, przemyślenia, ponadczasowe przesłanie, mroczną nieomal gotycką powieść i do tego romans, zawierający się na równi w porozumieniu dusz, jak i pociągu fizycznym. Poza tym całość napisana wspaniałym, mistrzowskim językiem. Nic tylko czytać i wracać do tej książki co kilka lat. Za każdym razem w Dziwnych losach Jane Eyre odnajdziemy coś innego. Polecam.


sobota, 16 października 2021

Zimny trop - Beata Dębska, Eugeniusz Dębski

 

Wydawnictwo Agora, Moja ocena 5,5/6
Tomasz Winkler i babcia Roma powracają :) w kryminale bardzo mało kryminalnym w klasycznym tego słowa znaczeniu. Zimny trop nie jest bowiem rasowym, sztampowym, klasycznym kryminałem do jakich przyzwyczaiło nas wielu autorów.
Państwo Dębscy poszli o krok dalej. Stworzyli cudowną powieść z wątkiem kryminalnym, który żyje swoim życiem i w owo życie wciąga żywo :) czytelnika. Czytelnik już od pierwszej strony ma wrażenie znajdowania się w centrum akcji, bycia jedną z uczestniczących w niesamowitej fabule postaci.
Przy tym, żeby nie spocząć na laurach, musi w stopniu znacznym ruszyć szarymi komórkami i mocno się wysilić. Nagrodą jest cudowna, porywająca, bawiąca i sprawiająca ogromna przyjemność lektura.
Tak, jak napisałam na początku, Tomasz Winkler powraca. Wloką się za nim echa wydarzeń z 1. tomu serii- Dwudziestej trzeciej. I teraz problem...co napisać żeby osobom nie znającym Dwudziestej trzeciej nie spojelrować. Zawsze mam z tym problem przy pisaniu o kolejnych tomach jakiejś serii.
Napisze tylko, iż Winkler dostaje nowe zlecenie. Dzieje się to za sprawą jego cudownej, przewspaniałej i jedynej w swoim rodzaju babci Romy. Babcia Roma, no cóż :) :) wyjątkowa jest. Gdy będę w Jej wieku chciałabym choć w części Ją przypominać.
Trudno Jej nie polubić. Gdy śledzi się poczynania babci, Jej komentarze, działanie trudno się nie uśmiechnąć. Babcia jest najlepsza i rządzi książką i Winklerem też. Postać Romy jest wyjątkowa, cudowna i unikalna. I choćby dla niej samej warto tę książkę przeczytać. Dzięki babci autorzy wpletli w fabułę spora porcję doskonale skrojonego, inteligentnego humoru. Brawa.
No i jest bardzo ciekawa kwestia kryminalna. Sprawa niby błaha. Ot z pewnego uzdrowiska zniknął starszy pan, znajomy babci Romy. Tomasz ma go odnależć. Niby nic. Standard. Błahostka. Jakże się myli każdy, kto tak pomyśli.
Dzieje się, oj dzieje mimo, iż akcja w Zimnym tropie toczy się niespiesznie. Brak jest rozlewu krwi. Brak dramatycznych zwrotów akcji. Ale jest napięcie, doskonała sprawa, świetne choć niekonwencjonalne dochodzenie, wyjątkowe, mega długie i jedyne w swoim rodzaju dialogi i mnóstwo cudownej zabawy oraz lektury z uśmiechem na ustach. Czyta się wyśmienicie.
Wielkie brawa. I choć Zimny trop nie jest klasyką kryminału, to wątek dochodzenia i sama zagadka są niezłe, a pozostała społeczno-obyczajowo-rodzinna część książki jest cudowna. Polecam i niecierpliwe czekam na kolejny tom serii.



czwartek, 14 października 2021

Czerwony kaszmir - Christiana Moreau

 

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5/6
Czerwony kaszmir to kolejna książka udowadniająca, że nie ilość, a jakość ma znaczenie. Ta niezbyt grupa powieść, licząca zaledwie 272 strony opowiada historię trzech kobiet, które połączył...sweter z kaszmiru.
Trzy kobiety, trzy różne, a jakże do siebie podobne kobiety: Alessandra, Bolormma i Xiao Li, czyli- właścicielka butiku we Florencji, młoda Mongołka i chińska dziewczyn. Każda z nich ma mniej lub bardziej poukładane życie, każda jednak marzy o czymś więcej i każda zostanie przez los i okoliczności zmuszona do zmiany dotychczasowego trybu życia, do porzucenia tego, co znają, do sięgnięcia po nowe.
Życie każdej z ich jest na swój sposób trudne, nawet właścicielki butiku w bajkowej Florencji. Trudno w to uwierzyć, ale tak jest. Dlaczego? Co do tego doprowadziło? I z czym przyjdzie się zmierzyć bohaterkom? Tego dowiecie się z lektury tej, nie ukrywam, trudnej lecz bardzo wartościowej powieści.
Losy trzech kobiet pochodzących z różnych części globu i posiadających różny status majątkowy są tylko pretekstem do ukazania czegoś więcej. Czerwony kaszmir to swoista książka społeczna, taki protest book.
Autorka porusza bowiem temat nadal, mimo tego, iż mamy XXI wiek, istniejącego niewolnictwa, zmuszania ludzi do pracy w katastrofalnych warunkach, za grosze, a wszystko to w imię zysku niewielkiej garstki uprzywilejowanych.
Czy gest, czyn, wyciągnięta ręka, protest jednej osoby, która ma chęć i odwagę sprzeciwić się takim praktykom, ma znaczenie?! Ma, co doskonale w swojej książce udowadnia Christiana Moreau.
Nawet jeden niewielki czyn, jedno słowo, znak ma znaczenie i może pomóc innemu człowiekowi.
W zalewie tandetnych powieści, ociekających seksem romansidełek Czerwony kaszmir jest niczym perła. Ta książka jest zdecydowanie czymś więcej niż tylko opowieścią o trzech jakże różnych, ale i podobnych do siebie kobietach. Warto dać tej książce szansę. Warto przeczytać i zastanowić się, co tak naprawdę ma w życiu znaczenie, co się liczy. Polecam.


środa, 13 października 2021

Cierń - Przemysław Żarski

 

Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6
Cierń to 3. tom niezłego cyklu Robert Kreft. W tomie pierwszym pt. Ślad, minusem było bardzo wolne, do bólu wolne tempo akcji. Chociaż przyznam i postaci ciekawe i sama intryga naprawdę niezła. Tylko to powolne tempo, które w kilku miejscach po prostu zniszczyło dobrze prowadzoną fabułę.
Blizna, 2. tom serii był zdecydowanie lepszy. Mniej powolny, akcja i fabula jeszcze lepiej zarysowane, ciekawe postaci.
Byłam jednak ciekawa, jak Żarski poradzi sobie z kolejną 3. już książką. Cierń jest najlepszy z całej trylogii. W sumie nic z treści bym nie wycięła. Brak tak charakterystycznych dla 1. tomu dłużyzn. Bardzo ciekawa intryga, dobrze prowadzona fabuła. I szczerze, mam nadzieję, że na tym autor skończy tę trylogię. 4. tom to już byłoby za dużo. W obecnym kształcie jest to dla mnie niezła, dobrze się rozwijająca i zakończona trylogia.
W Cierniu mamy odpowiedzi na wszystkie pytania z poprzednich tomów. Cenne, że autorowi nic nie umknęło, o niczym nie zapomniał.
Fabuła prowadzona jest dwutorowo, współcześnie gdy znalezione zostają zwłoki zaginionej jakiś czas temu kobiety oraz 25 lat temu. Całość zręcznie, ciekawie, energicznie prowadzona. Czyta się bardzo dobrze.
Największym atutem jest drobiazgowo przedstawione, bardzo porządnie prowadzone śledztwo. To takie dochodzenie z prawdziwego zdarzenia.
No i mam problem. Ponieważ to 3. tom serii nie bardzo mogę wam coś więcej napisać. Nie chcę spojlerować i nie mogę napisać nic więcej o wydarzeniach dot. Roberta Krefta. Zdradziłabym tym samym zbyt wiele. To zawsze jest problem, gdy pisze się o którymś z kolei tomie serii.
Zdradzę tylko, iż wyjaśniają się pewne sprawy z życia komisarza Roberta Krefta, czyli głównego bohatera. Wydarzenia sprzed lat mają ogromny wpływ na te obecne zarówno zawodowe jak i prywatne.
Wyjaśnione zostają wszystkie kwestie i to co trochę mnie denerwowało w poprzednich książkach w tych okazuje się mieć rozwiązanie i sens. Dobrze poprowadzona całość.
3. tom jest ściśle powiązany z dwoma poprzednimi. Zachęcam was do lektury tej trylogii, ale wszystkich tomów za jednym razem. Tak jest najlepiej.
To dobra, dobrze rozwijająca się lektura i nawet jeżeli tom 1. nie przypadnie wam do gustu nie zrażajcie się tym, czytajcie dalej, warto.

poniedziałek, 11 października 2021

Powrót do Whistle Stop

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
Powrót do Whistle Stop to kontynuacja kultowej i uwielbianej przeze mnie książki Smażone zielone pomidory. Smażone...kocham miłością wielką i przynajmniej raz w roku ponownie je czytam.
Nic więc dziwnego, że po kontynuacji tak wspaniałej powieści wiele sobie obiecywałam. I muszę przyznać, że nie zawiodłam się.
Nie ma oczywiście takiej euforii, jaka była moim udziałem wiele lat temu gdy po raz pierwszy czytałam Smażone..., ale nadal uważam, że Fannie Flagg świetnie pisze, a Powrót... ma tę samą kultową, cudowną, jedyną w swoim rodzaju atmosferę. Lektura była wielką przyjemnością.
Powrót...to cudowna, taka porządna w ludzkim wymiarze i bardzo rozczulająca (co nie znaczy, że infantylna, broń Boże) powieść. Czyta się ją z wielką przyjemnością i niemałym wzruszeniem.
Ponownie wracamy do Whistle Stop, niewielkiego miasteczka w Alabamie, które na kartach Smażonych... zaludniają niesamowite, kuriozalne, wspaniale postaci. To tam w pierwszej powieści wszyscy mieszkańcy zajadali się smażonymi zielonymi pomidorami z patelni Sipsey, które były zdecydowanie czymś więcej niż tylko wspaniałą potrawą.
Powrót...to wiele wspomnień. Autorka snuje je wspaniale zręcznie przeskakując po różnych płaszczyznach czasowych. Przeszłość zręcznie łączy się z terażniejszością. Przypominając wydarzenia sprzed wielu lat autorka prezentuje także póżniejsze losy wybranych, najbarwniejszych bohaterów.
Znowu jest niezwykle ciekawie, śmiesznie, cudownie i przytulnie, swojsko, jak u najlepszych przyjaciół, do których wraca się po latach.
Ponownie Fannie Flagg napisała taki plasterek na duszę. To książka ciepła, trochę bajkowa, ukazująca świat, który wierze, gdzieś tam jest, a którego większość z nas szuka przez całe życie.
Wierzę, że są tacy ludzie, że (szczególnie w dzisiejszych, tak nieciekawych i trudnych czasach) są miejsca, gdzie ludzie po prostu są normalnie, ciepli, przyjacielscy.
Z ogromnym żalem odłożyłam książkę na półkę. Byłam zachwycona lekturą, a jednocześnie było mi żal, że to już koniec...liczę, że tylko na jakiś, że Fannie Flagg niedługo napisze kolejną część....
Oby, jak najszybciej. Gorąco zachęcam do lektury.



niedziela, 10 października 2021

Snowflake - Louise Nealon

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 2,5/6
Snowflake to historia młodej, dopiero rozpoczynającej dorosłe życie i wymarzone studia Debbie White. Debbie od zawsze ma pod górkę. Ma chora psychicznie matkę i wszystkie związane z tym obciążenia i problemy.
Do tego dziewczyna wychowała się na oddalonej od innych osób mlecznej farmie. Debbie nie ma przyjaciół, bliskich znajomych, jest wyobcowana, nieśmiała.
Debbie może liczyć na niewielką, ale zawsze, pomoc wujka. Mężczyzna skory do pomocy, sam zmaga się z traumami i problemami dnia codziennego.
Życie Debbie to nie usłana różami telenowela. To ból, cierpienie, samotność, odrzucenie. Jak nasza bohaterka poradzi sobie na nowym etapie życie? Czy balast traum i smutku, który ze sobą niesie, nie przeszkodzi jej w studiach, zawieraniu nowych znajomości, po prostu w życiu?
Książka, no cóż, zawiodła mnie. Fabuła, jej zarys, są bardzo ciekawe. W treści poruszane są naprawdę ważne problemy, takie, które dotykają części ludzi, nieśmiałych, odrzuconych, z nieciekawym startem w życie. Rozpoczynając lekturę, z każdą kolejną stroną liczyłam na szerokie potraktowanie problemu, ukazanie dróg wyjścia, pokazanie, jak sobie z tym radzić.
Niestety, ale nic takiego nie dostałam. Fabuła z każda kolejna stroną robi się coraz bardziej lakoniczna. W pewnym momencie przypomina potraktowany po macoszemu konspekt z samymi zagadnieniami bez podanego rozwinięcia czy rozwiązania problemu. Jestem bardzo rozczarowana.
A szkoda. Mogła to być dobra, pomocna, wspierająca książka.
Podobnie nieciekawie i po macoszemu potraktowani są bohaterowie. Płascy, nijacy, bez krztyny życia i autentyczności. Ot nudne, nijakie postaci. Nie można ich polubić. Nie można im kibicować. Wręcz jest się złym za takie potraktowanie mających być ciekawymi postaci.
Książka z każda kolejną stroną wzbudza coraz mniej emocji. W finale jest po prostu nudna. Zero emocji, zero akcji, zero jakichkolwiek uczuć. Szkoda. Bardzo zmarnowany potencjał.
Nie polecam.Sam pomysł na opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie to za mało.

sobota, 9 października 2021

Oczy królowej - Oliver Clements

 

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 4-/6
Przyznam się, początki na linii ja - Oczy królowej były trudne. Nie mogłam się wczytać, wczuć w tę książkę. Z czasem było coraz lepiej. I chociaż nie jest to lektura, która na długo zapadnie mi w pamięć, to nie żałuję czasu z nią spędzonego.
Oczy królowej to pierwsza odsłona serii Agenci Korony. Seria ma opowiadać o agentach brytyjskiej korony na przestrzeni wieków.
W 1. tomie mamy do czynienia z okresem panowania królowej Elżbiety I, czyli znajdujemy się w połowie XVI wieku. Anglią włada młoda i inteligentna królowa. Wydaje się, że kraj jest w stanie przeciwstawić się każdemu i sprostać wszystkim wyzwaniom, mimo iż krajowi zagraża uwięziona królowa Maria. W tym momencie powstają tajne służby Jej Wysokości z charyzmatycznym Johnem Dee na czele. Służby mają za zadanie wypatrywanie zagrożenia, strzeżenie kraju, królowej, błyskawiczne reagowanie.
Ciekawie napisana książka, inna od tego czego się spodziewałam. Fikcja wymieszana z faktami historycznymi. Wszystko zręcznie połączone. Życie królowej, ekscesy seksualne, walka ze złem, życie w ówczesnej Anglii, zdrady, zbrodnie, sensacje, groza godna najlepszego thrillera...to wszystko przykuwa uwagę. Chociaż nie ukrywam, pewne aspekty, zdarzenia są wyolbrzymione moim zdaniem, zbyt sugestywnie opisane. Sprawiają wrażenie, jakby lekkie wynaturzenie sprawiało autorowi przyjemność.
Pewien problem (przynajmniej na początku) może sprawiać natłok zdarzeń, postaci oraz bardzo szybkie tempo akcji. Wydarzenia bardzo często przesuwają się przed oczyma czytelnika niczym migawki filmowe.
Minus daję za zbyt małą, praktycznie mikroskopijną obecność Johan Dee, który wg. mnie, powinien być jedną z osi tej historii. Nie wiem dlaczego autor tak go zminimalizował.
Bez wątpienia jest to coś innego niż typowa powieść historyczno-szpiegowsko-przygodowa, czego zapewne oczekuje większość czytelników. Niemniej wszystko z pomysłem napisane, choć jak wspomniałam, książka ma kilka wad.
Może nie jest to literackie arcydzieło, ale z pewnością dająca kilka ciekawie spędzonych godzin lektura.

czwartek, 7 października 2021

Matnia - Przemysław Piotrowski

 

Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5/6
Kolejna książka Przemysława Piotrowskiego, którą miałam okazję przeczytać. Kolejny raz ogromne czytelnicze zadowolenie.
Jednak Matnia to nie tylko przyjemność czytania. To także spore zaskoczenie. To zupełnie inny Piotrowski niż ten, którego do tej pory znałam. Co nie znaczy, ze gorszy. Broń Boże. Piotrowski zawsze, niezależnie od tego, co pisze, jest świetny.
Ale do rzeczy...
Przede wszystkim niesamowicie sugestywnie budowany już od pierwszej strony klimat zagrożenia. Udziela się on czytelnikowi i towarzyszy mu przez całą lekturę.
Mocny, kontrowersyjny, może nawet niektórych szokujący, a z pewnością zapadający w pamięć pomysł na niebanalną fabułę. Nie, nic wam nie zdradzę. Napisze tylko, iż z pewnością będziecie zaskoczeni. Niby to co co można zobaczyć u innych pisarzy, w innych książkach, ale jednak nie do końca. Liczy się też to, jak pomysł został poprowadzony. A Piotrowskiemu wyszło to bardzo dobrze.
Mam wrażenie, iż nie było by tak dobrze, gdyby nie Zuza, główna, niebanalna bohaterka. Wielu tej postaci nie polubi. Ja sama mam problemy z określeniem moich uczuć wobec niej. Jednak jest mocna, ostra i zapadająca w pamięć. Udała się ta postać autorowi, oj udała. Wyjątkowo skomplikowana i wikłająca się w trudne do pojęcia dla przeciętnego człowieka zależności, układy. Do tego osoba nie mająca dotąd szczęścia. Dla Zuzy jakby szczęście zniknęło. Poczynając od dzieciństwa w domu dziecka poprzez trudy kolejnych, samodzielnych już lat. Zawsze było pod górę, zawsze było trudno. Nie inaczej jest teraz.
Niektóre jej postępki, zachowania mogą się wydawać irracjonalne, ale to tylko pozory. Z biegiem czasu i lektura kolejnych stron wszystko wskakuje na swoje miejsce.
Matnia to przede wszystkim powieść o uczuciach, podejmowanych decyzjach, wyborach i ich konsekwencjach i pragnieniach oraz parciu do przodu i chęci utworzenia czegoś czego się nigdy nie miało. Zuza tak prze. Wychowana w domu dziecka bohaterka za wszelka cenę chce swoim, jeszcze nienarodzonym córkom, stworzyć dom, jakiego nigdy nie miała. Brzmi w sumie prosto. Jednak gdy pozna się Zuzę, wszystkie okoliczności okaże się, iż nic nie jest proste.
Jeżeli do tego dołożymy mroczną, trudną przeszłość i nieprzepracowane duchy przeszłości to mamy mrok, trud i coś bardzo na równi zaskakującego i niebezpiecznego. A przez moment, gdy Zuza poznaje Marka zdaje się, ze wszystko będzie szło prosto, gładko... ach te pozory.
Bez wątpienia to historia inna niż dotychczasowe książki Piotrowskiego. Przez to i przez dobór postaci oraz potraktowanie tematu zaskakująca i bardzo ciekawa.
Bez wątpienia nie jest to lektura dla każdego. To powieść dla czytelnika szukającego czegoś więcej, czegoś nieoczywistego, czegoś co porusza i zmusza do myślenia. Polecam.



wtorek, 5 października 2021

Wojna Inge - Svenja O'Donnell


Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5/6
Do Wojny Inge, nie ukrywam, podchodziłam sceptycznie. Na rynku jest mnóstwo mniej lub bardziej udanych książek, powieści traktujących o II wojnie światowej.
Wydawało mi się, że ta będzie kolejną, lektura czytadłem, o którym po odłożeniu na półkę szybko zapomnę. Myliłam się.
Wojna Inge to bardzo dobrze napisana, bardzo ciekawa historia. Traktuje ona o wojnie widzianej oczyma nastoletniej Niemki. To bardzo mądra i niestety nadal aktualna opowieść o tym, jak do tego wszystkiego doszło. Jak kraj, Niemcy skręcały w prawo i robiły się brunatne. Jak powstał, wzrastał i umocnił się fanatyzm Hitlera i jego wyznawców, jak narastał antysemityzm i w ogóle szeroko rozumiana ksenofobia. I jak doszło do najgorszego.
Szczególnie teraz, mimo, iż mamy XXI wiek, minęło tyle lat od zakończenia wojny, tematyka jaką porusza autorka jest bardzo aktualna i dotyczy coraz większej ilości krajów. Przerażające o jakże bliskie, realne.
Historia traktuje także o latach wojny, ale i tym co miało miejsce po niej. Powrót do Niemiec w 1945 roku dla rodziny Wiegandt, dla Inge było dramatyczny.
Opowieść stara się być obiektywna, ale czy taka jest...do końca nie jestem pewna. Autorka przedstawia rodzinę Inge, jako przeciwników Hitlera, ofiary wojny. Ale, jeżeli ktoś kupuje po okazyjnej cenie kamienice od Żyda, gdy za progiem jest wojna, to czy faktycznie jest on (ten kupujący) ofiara systemu? Bez żartów. Jednak dobrze, że autorka pokazuje wszystkie wady i zalety rodziny, to jak postępowali jej członkowie, jakie okazuje wykorzystywali, co robili złego, ale i dobrego.
Lekturę ubarwiają liczne zdjęcia rodzinne i dokumentów, które całej historii dodają autentyczności.
Svenja O'Donnell napisała dobra, wielowymiarową, niejednoznaczną książkę, która zmusza do przemyślenia, tego, co było, ale i tego co dzieje się tu, obok nas, w naszym kraju i tuż poza jego granicami. Warto przeczytać. Warto zadać sobie trochę trudu i przemyśleć pewne kwestie. Polecam.
 



poniedziałek, 4 października 2021

Monteperdido


 Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
  Tytułowa Monteperdido to niewielka, zagubiona w Pirenejach wioska.  Miejsce jakby odcięte od świata. Niewielka liczba mieszkańców tworzy  społeczność, w której wszyscy znają się od pokoleń i nie ma miejsca na żadne tajemnice czy trupy w szafie. Czy tak jest naprawdę?
Pewnego razu w tej z pozoru sielskiej i anielskiej, idealnej do życia wiosce ma miejsce porwanie dwóch 11 letnich dziewczynek.
Mija 5 lat, w trakcie których próbowano odnaleźć dziewczynki, ale....
Pewnego dnia na jednej z krętych górskich dróg ulega wypadkowi samochód. Kierowca ginie, a ocalała nastolatka okazuje się być jedną z porwanych dziewczynek. Co się z nią przez te 5 lat działo? Gdzie jest druga dziewczynka? Kto stoi za porwaniem?

Na te i wiele innych pytań będziecie musieli znależć odpowiedż wraz z dwójką policjantów, Santiagiem i Sarą, którzy przybywają do tej odizolowanej od świata wioski żeby dojść prawdy.
Dokąd zaprowadzi ich to dochodzenie? Co odkryją? Czy ta wioska z pozoru idylliczna naprawdę taką jest? Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni.
Tym, co zasługuje na uznanie jest genialne oddanie klimatu Pirenejów, niewielkiej, klaustrofobicznej osady zagubionej wysoko w górach i tego czegoś, nieuchwytnego, co obezwładnia przybysza, a czytelnika wręcz oblepia od pierwszej strony lektury.
Klimat jest doskonały, idealnie stapiający się z całą historią.
Do tego mocno skrywane przez miejscowych sekrety, o które nikt by nie podejrzewał tej niewielkiej społeczności. Dodatkowo swoista nieufność, wręcz nienawiść wobec obcych i zmowa milczenia, która daje do zrozumienia, że ten zły, porywacz, zbrodniarz może być wśród nich.
Atmosfera gęstnieje z każdym momentem. W pewnej chwili zdaje się być tak trudną do wytrzymania, tak gęstą, iż ma się ochotę krzyczeć i uciec z tego miejsca, a jednocześnie ciekawość, co dalej, na to nie pozwala.
Dodatkowo świetnie prowadzone śledztwo i niezwykle umiejętnie dozowane napięcie, podsuwane poszlaki, mylne tropy...ach rasowy, pełnokrwisty kryminał wymieszany z thrillerem. Czyta się wręcz z rozkoszą.
Zakończenie, choć z pozoru w trakcie lektury zdaje się czytelnikowi, iż je odgadnie, wręcz zwala z nóg. Polecam, naprawdę polecam.

piątek, 1 października 2021

Piast

 

Wydawnictwo SQN, Moja ocena 4-/6
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Z pewnością nie ostatnie chociaż mam Piastowi co nieco do zarzucenia.
Nie jest to zła książka, ale też nie tak dobra, jak mogłaby być. Trochę zmarnowany potencjał. Ale po kolei.
Pierwsze, co rzuca się w oczy to przepiękne wydanie w twardej oprawie, wspaniała okładka, słuszne rozmiary. Książka liczy ponad 680 stron. Niestety, ale tak potraktowany temat, liczne dygresje, wątki i sytuacje nic w zasadzie nie wnoszące do fabuły sprawiają, iż moim zdaniem Piasta należałoby odchudzić o co najmniej 1/3.
Temat bardzo ciekawy. Dzieje Piasta, za którym kroczą bogowie. Swojska, historyczna, a jednocześnie w sporej części fantastyczna opowieść. Bardzo mnie takie potraktowanie legendarnych początków naszego państwa zainteresowało.
Książkę czyta się dobrze. początek bardzo ciekawie nakreślony, bardzo dobrze stylizowany język, który zdecydowanie dodaje klimatu całej opowieści. Doskonale oddane realia epoki, plastyczne opisy, które sprawiają, iż czasy Piasta i dawnych bogów jawią się nam przed oczyma. Co cenne, autorowi udało się w tym zakresie uniknąć przesady. Wszystko jest doskonale wyważone, dopasowane.
Jednak wraz z rozwojem fabuły autor dodaje nowe elementy, które owszem ubarwiają treść, ale zostały odrobinę po macoszemu potraktowane. Nie pokierowano nimi tak jak powinno to zostać zrobione. Głównie chodzi o kwestie bogów.
Dawno bogowie mieli obok Piasta być niejako trzonem historii. Zbyt mało o nich w treści, zbyt lakonicznie zostali potraktowani, zbyt słabo wykorzystani w akcji. Szkoda. Był to naprawdę mocny atut historii. Odpowiednio potraktowany mógł pociągnąć całą książkę.
Gdyby kwestia bogów została odrobinę inaczej potraktowana byłaby to bardzo dobra książka. Niestety jest tylko dosyć dobrą. Czyta się owszem bez żalu, ze czas na lekturę jest straconym, ale tez bez wielkiego wow czytelniczego. Nie ukrywam, liczyłam na to ostatnie.
Mniej więcej od połowy fabuła, na początku wartka, energiczna, traci odrobinę impet. Staje się trochę zbyt powolna, rozwlekła. Szkoda.
Poza tym potraktowanie kobiet. Wiem, nie był to czas kobiet. To wieki mężczyzn i tylko oni się liczyli. Jednak, gdy tworzy się jakąś kobieca postać, z potencjałem, a taka występuje w Piaście, to warto ja do końca wykorzystać (wiem, jak to brzmi :) ). Trochę zmarnowany potencjał. No, ale może autor tak to widział, tak wyobrażał sobie wczesne średniowiecze.
Nie jest to zła książka. Ba, momentami jest nawet dobra. Odrobinę szkoda, ze po połowie akcja zwalnia i, że nie wykorzystano do końca potencjału bogów, którzy są jacyś tacy...no średnio ciekawi. Poza tym to dosyć ciekawie napisana, z ciekawą tematyką i dobrze oddanymi realiami książka. Nie wiem czy przypadnie wam do gustu. Bez wątpienia jednak warto ją przeczytać. Nawet jeżeli będziecie mieli do niej jakieś zastrzeżenia, jak ja, to czas poświęcony lekturze nie będzie czasem straconym.

wtorek, 28 września 2021

Jeżeli jesteś - Hanna Dikta

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
Bardzo poruszająca kontynuacja Trogirskich wakacji. I teraz mam zagadkę. co wam o Jeżeli jesteś napisać, żeby nie spojlerować pierwszej części.
Może napiszę tylko tyle, iż autorka po raz kolejny zabiera nas do Chorwacji i na równi prezentuje piękno tego kraju, jak i trudne, wręcz dramatyczne oraz bardzo bolesne losy głównej bohaterki Olgi.
Jeżeli jesteś jest bezpośrednią kontynuacją Trogirskich wakacji. Hanna Dikta w drugiej części odpowiada nam an wiele ważnych pytań, które pojawiły się na zakończenie wcześniejszego tomu.
W Trogirskich wakacjach było wiele pytań, zagadek, wielki ogrom bólu ciężko doświadczonej kobiety.
Jeżeli jesteś jest mniej bolesne, ale nadal trudne i pełne wahań, rozterek, emocji i bólu.
Pewna i to nawet spora zmiana następuje w głównej bohaterce, Oldze. Olga z Trogirskich wakacji to osoba wręcz umęczona bólem, rozpacza, szukająca spokoju i odpowiedzi na bolesne pytania oraz próbująca przeżyć traumatyczne wydarzenia związane z jej córką.
Olga z Jeżeli jesteś to kobieta, która w pewien sposób przepracowała traumę, odrobinę ułożyła sobie pewne sprawy w głowie i sercu. Teraz jest mocniejsza, silniejsza, mam wrażenie, że pewniejsza, krocząca w sposób wyprostowany chociaż nadal poraniona, szukająca, cierpiąca.
Dodatkowo na pierwszy plan wychodzi chęć, nieśmiała, ale zawsze, ułożenia sobie życia, poszukania miłości, zrozumienia. Czy to Oldze się uda? Czy jej życie się ułoży?
Na te i wiele pytań znajdziecie odpowiedż w obu częściach książki.
Polecam. Dobra, życiowa lektura. Obie części takie są. idealne książki na jesień i nie tylko.Po prostu życie i życiowe problemy z nich aż kipią. Jestem przekonana, iż lektura obu tomów uprzyjemni wam jesienny czas, sprawi, iż na chwilę zapomnicie o problemach dnia codziennego, a może kilka osób w problemach Olgi i ich rozwiązaniu znajdzie receptę dla siebie...

niedziela, 26 września 2021

Maestro - Justyna Mietlicka

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, bardzo udane.
Mietlicka w bardzo ciekawy sposób opowiada historię tytułowego maestra. Jest nim Jerzy, dojrzały mężczyzna, z rodziną, przeszłością, przyzwyczajeniami, fascynacją na równi pięknymi kobietami, jak i...miętówkami. To mężczyzna uważający siebie za ideał, spełnienie męskości, a także po trupach dążący do celu, dla pracy i kariery gotowy na wszystko, absolutnie wszystko. Życie rodzinne, najbliżsi są dla niego niczym. Traktuje ich instrumentalnie wtedy gdy ich potrzebuje. Zupełnie się z bliskimi nie liczy.
Pewnego dnia wybucha skandal, który zmienia całkowicie życie bohatera, a jego poglądy i drogę życiową stawia pod wielkim znakiem zapytania. O co chodzi? Co z tego wyniknie? Tego dowiecie się z lektury tej bardzo dobrze i ciekawie napisanej książki.
Autorka porusza wiele ważnych, życiowych problemów. Od bycia nieomylnym, bezkompromisowym macho, poprzez podejście do innych ludzi, traktowanie ich instrumentalnie, aż po miłość, wierność, lojalność.
Ocenie poddane zostanie postępowanie samego Jerzego, ale nie tylko. Mietlicka ostro przygląda się żonie Jerzego. Kobieta mimo niedoskonałości charakteru męża, jego postępowaniu, niewierności oraz wielu innych wad, trwa przy nim, ciągle, pewnie. W pewnym momencie żona Jerzego jest jedyną pewną rzeczą, osoba w jego otoczeniu. Co sprawia, iż notorycznie zdradzana, poniżana, traktowana instrumentalnie kobieta trwa przy swoim mężczyżnie? Warto o tym przeczytać. Ja co prawda nie zmieniłam zdania o takim postępowaniu kobiet, ale spojrzałam na nie odrobinę inaczej.
Poruszany jest także temat bardzo trudnego macierzyństwa oraz kilka innych zagadnień.
To naprawdę bardzo ciekawa, dobrze napisana i życiowa opowieść. Wiele czytelniczek odnajdzie w niej większe lub mniejsze okruchy własnego życia, przejrzy się niczym w lustrze.
Opowieść pełna życiowych sytuacji, prawd i półprawd, różnych odcieni szarości. Warto przeczytać, warto przemyśleć. Jestem zaskoczona, jak dobra jest tak książka. Zaskoczenie.  Polecam.


sobota, 25 września 2021

Półmorderca - Håkan Nesser


Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5/6
Kolejne spotkanie z twórczością jednego z najbardziej przeze mnie lubianych pisarzy. Półmorderca to świetnie napisana powieść, pełna charakterystycznego dla Nessera inteligentnego humoru.
Niezależnie od tego, jaką książkę Nesser napisze, zawsze trzyma najwyższą formę. To mistrz łączenia różnorodnych gatunków literackich. Nie inaczej jest z Półmordercą.
Osoby przyzwyczajone do tego, iż Nesser to autor kryminałów od razu informuję, ta książka to miks świetnie nakreślonej powieści psychologiczno-obyczajowej z mocną nutką...romansu i komedii. A tak. Wiem, nietypowe dla tego autora, ale jak zawsze u niego świetnie napisane. Warstwa kryminalna, kwestia dochodzenia schodzą na dalszy plan, są najmniej istotne, chociaż nie ukrywam, są obecne.
Bohaterem jest Adalbert, mężczyzna w wieku 70+, który ma na koncie sporo niezbyt chlubnych spraw w tym pobyt w więzieniu. Wbrew pozorom i stereotypom tym razem nasz bohater wcale nie pakuje się w problemy natury kryminalnej. Chodzi o coś zupełnie innego.
Adalbert prowadzi uporządkowane, nudne, spokojne życie. W porządku dnia wszystko ma swój czas, dokładną godzinę, miejsce, sposób wykonywania dawnej czynności. Zdawałoby się nuuuda. O tak. Ale do czasu. Pewnego dnia ma miejsce zdarzenie, które burzy ten porządek. O co chodzi? Nie zdradzę. Nie chcę psuć elementu zaskoczenia.
Bo Nesser po raz kolejny zaskakuje mimo, iż ten mój krótki opis fabuły nie wróży nic zaskakującego, nie czarujmy się...nie wróży także niczego hmmm...ciekawego. Ja jednak każdą książkę tego pisarza czytam w ciemno. Mam za sobą lekturę wszystkich jego książek i każda mnie zachwyciła, oczarowała (chociaż z różnego powodu) i każda była zaskoczeniem.Nie inaczej jest w tym przypadku. Chociaż nie ukrywam, zaskoczenie w Półmordercy jest inne od tego z pozostałych książek.
Ponownie mamy niespieszną akcję. Fabula toczy się powoli, bardzo powoli acz konsekwentnie zmierza do zaskakującego finału. Do tego, to co u Nessera najciekawsze...ciekawie nakreślony portret psychologiczny bohatera. Wiem, to częste u skandynawskich pisarzy. To dla nich charakterystyczne. Jednak Nesser robi to w wyjątkowo  sugestywny i dopracowany w każdym calu sposób.
Do tego ogromna porcja tak bardzo nesserowskiego, ironicznego, czarnego poczucia humoru. Niektóre sceny :) na długo, bardzo długo wryły się w moją pamięć. Z tym, że humor w Półmordercy jest odrobinę melancholijny, czasami smutny, refleksyjny, ale z pewnością bardzo życiowy. Nie pękniecie ze śmiechu, ale z pewnością wiele razy uśmiechniecie się z pewnym rozrzewnieniem.
Książka świetna, doskonała w każdym calu, tak bardzo typowa dla Hakana Nessera. Warto dać jej szansę, choć jestem przekonana, że nie wszystkim ona przypadnie do gustu. I w sumie nie musi. Nie każdy musi kochać Nessera. Nie każdy zrozumie jego inną niż kryminał książkę, o czym świadczą negatywne oceny na pewnym znanym portalu. Nie jest to typowy kryminał, ani typowa powieść obyczajowo- społeczna. To jest po prostu Hakan Nesser. 

 Recenzje innych książek Nessera:

Oczy Eugena Kallmanna (klik) 

Jedenaście dni w Berlinie (klik) 

Żywi i umarli w Winsford (klik)  

Jaskółka, kot, róża i śmierć (klik)  

środa, 22 września 2021

Krawiec - Magdalena Szydeł

 

Wydawnictwo Dolnośląskie, Moja ocena 3,5/6
Po Krawcu sporo sobie obiecywałam. Może zbyt dużo.
Pierwsze niecałe 100 stron jest bardzo dobrych, ciekawych, wciągających, dających nadzieję na jeszcze lepszy ciąg dalszy.
No właśnie, ciąg dalszy. Z tym bywa różnie. Niby nie jest żle, ale z pewnością bardzo nierówno. Książka przypomina sinusoidę. Są fragmenty gorsze, są i bardzo dobre. Obu rodzajów jest mniej więcej tyle samo.
Ciekawa bohaterka, dziennikarka, która wypoczywa na urlopie wraz z nieposłuszną kotką (jak to koty, brawa za uchwycenie ich charakteru) o wdzięcznym imieniu Mielonka. Urlop przerywa szef Alicji podsuwający jej gorący dziennikarski temat dot. zabójstwa starszej pani. Dziennikarka podejmuje trop. Jak się szybko okaże nic w tej sprawie nie jest ani proste ani oczywiste. Wszystko zaczyna się gmatwać niesamowicie.
Nieźle, choć bez euforii prowadzone śledztwo dziennikarskie. Ciekawe opisy Poznania i katowickiego Nikiszowca, gdzie rozgrywa się akcja książki. Dobrze osadzone wtręty z przeszłości. Niby wszystko ok. Jednak brak napięcia, zaintrygowania fabułą, brak tego charakterystycznego dla dobrego kryminału dreszczyku, pazura.
Ot niezła, dająca się czytać bez euforii, ale i bez zgrzytania zębami lektura. Nic nadzwyczajnego, ale też nic strasznego. Z pewnością to książka o której zapomina się po jej zakończeniu. Nic nie zostanie w pamięci na dłużej...no chyba, że sprawy kotki :)
Są momenty wow choć przyznaję, jest ich niewiele. Są momenty poprawne, ale są i tak nudne, że matkoooo. Bardzo nierówna książka. Dodatkowo mniej więcej w drugiej połowie akcja tak strasznie zwalnia, iż miałam wrażenie, że stoi w miejscu.
Plusem jest fakt, iż prawie do końca nie mogłam odgadnąć kto jest zabójcą.
Lektura Krawca nie jest całkowitą stratą czasu. Niezłe momenty plus zakończenie i klimat poznański oraz katowicki bronią się. Jednak nie jest to też książka, którą szczerze mogę polecić. Owszem, możecie sięgać po tę lekturę pod warunkiem, że nie macie w danym momencie nic lepszego do czytania.

poniedziałek, 20 września 2021

1794


Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 6/6
Rewelacyjny 2. tom wspaniałej trylogii Bellman Noir. Kolejny raz fantastyczna, wyjątkowa lektura i kolejny raz mój zachwyt.
1. tom trylogii, 1793 wprawił mnie w zachwyt. 1794 potwierdza tylko teorię, że Niklas Natt och Dag świetnie pisze.
Ponownie autor zabiera nas do Sztokholmu końca XVIII wieku. Miasto pełne brudu (dosłownie iw przenośni), zbrodni, wynaturzeń, nędzy, ale i bogactwa. Plastyka, fenomenalne opisy realiów w Sztokholmie w tytułowym 1794 roku są niesamowite.
XVIII-wieczna kraina pełna brudu, przemocy, mroku, obłudy, grzechu...taki Dickens w sztokholmskim wydaniu. U angielskiego pisarza też jest taka charakterystyczna, brudna, okropna atmosfera z tym, że Londynu. W 1794 mamy Sztokholm wraz z okolicami, genialnie nakreślony, mistrzowsko i niezwykle plastycznie oddany. W trakcie lektury miałam ochotę kilkakrotnie się umyć, wyszorować, tak porządnie. Smród sztokholmskich rynsztoków czuć na odległość. Miałam wrażenie, jakby brud XVIII wieku mnie oblepiał.
W tym mieście dobrze żyje się tylko bardzo zamożnym, a co za tym idzie niesłychanie wpływowym. Stać ich na wszystko. Mogą robić co chcą, ale do czasu. Większość społeczeństwa to jednak osoby biedne żeby nie napisać nędzarze i wyrzutki społeczne. Im żyje się zdecydowanie gorzej, a ich nędza, śmiercią nikt się nie przejmuje.
Skrzywdzone postaci nędzarzy budą na równi litość, ale i ogromne brzydzenie tak wszystko jest realnie przedstawione. Brud, nędza, zło, wynaturzenie zdają się czytelnika oblepiać.
Genialnie oddani bohaterowie. Do tego zręczne wplecenie w fabułę autentycznych, historycznych postaci.
Na sam koniec na długo pozostające z czytelnikiem moralne rozważania. Nie potrafię przestać myśleć o walce dobra ze złem, o wyższości prawa nad zbrodnią i cwaniactwem, o tym, jak złudna, zła, trudna i pogmatwana bywa ludzka natura.
Gorąco zachęcam do lektury obu tomów serii. Naprawdę warto. I niecierpliwie czekam na kolejny tom. 

Recenzja 1793 (klik)

piątek, 17 września 2021

Pamiętnik karła

 

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 5/6
Bohaterki książki siostry Raj wracają :) i to z przytupem., Już w poprzedniej części pokazały co potrafią. Siostry to nowa jakość, nowy kryminalny duet, takiego w literaturze jeszcze nie było. Pamiętnik karła to podobnie, jak Córka nieboszczyka doskonały kryminał, świetna książka, wyśmienita lektura.
Tym razem siostry Raj muszą rozwikłać pewną zagadkę i dojść, co mają wspólnego wspomnienia celebryty sprzed kilku wieków i morderstwo bardzo bogatej kobiety. Pozornie nic tych dwóch rzeczy ze sobą nie łączy. Jednak to tylko pozory.
Jedna z sióstr Raj ma dar pakowania się w kłopoty. Zwyczajowo zwiastują one śledztwo, dochodzenie do prawdy. Nie inaczej jest i tym razem.
Tycjana i Angelina, czyli siostry Raj ponownie mają ręce pełne roboty, a perfidna opatrzność ciągle rzuca im pod nogi kłody. Dodatkowo całą sprawę niesamowicie gmatwa ich znajomy. Na jaw szybko wychodzą sekrety pieczołowicie dotąd skrywane przez rodzinę. Jest ich tyle, że mamy wrażenie, iż nieomal pączkują, jak drożdże.
W takiej sytuacji nie jest łatwo rozwikłać sekret i doprowadzić dochodzenie do końca. Ale siostry Raj to wyjątkowy duet, który i tym razem stanie na wysokości zadania.
Pamiętnik karła jest świetnie napisany i jest godnym następcą tomu 1, czyli Córki nieboszczyka.
Siostry Raj są niesamowite, indywidualistki, ekscentryczne, bardzo je polubiłam. Przytrafiają im się różne dziwaczne rzeczy. W ogóle cała książka to nagromadzenie kuriozalnych wpadek, przypadków, unikalnych i niesamowitych wydarzeń.
Osią wydarzeń jest oczywiście prowadzone dochodzenie. Jednak siostry Raj wraz z autorka książki mocno się napracowały żeby nic nie było proste, łatwe, oczywiste. Wszystko jest inne niż moglibyśmy przypuszczać, przerysowane, kuriozalne i cudownie zabawne. Do tego dynamiczna akcja, doskonały pomysł na fabułę i wszystko dziejące się w tempie ekspresowym i zmieniające się niczym w kalejdoskopie. Na nudę nie ma czasu ani szans.
Całość może sprawiać wrażenie odrobinę przerysowanej, ale taki moim zdaniem był cel autorki. Taki też jest urok tej opowieści. Pamiętnik karła to zdecydowanie dobra, dopracowana, lekka, ale i inteligentna lektura nie tylko na czas letniej kanikuły. Czyta się wyśmienicie. Niecierpliwie czekam na 3. tom.

czwartek, 16 września 2021

Marzyciel - Władysław Stanisław Reymont

 

Wydawnictwo MG, Moja ocena 5.5/6
Władysław Stanisław Reymont kojarzy się z Ziemią Obiecaną i Chłopami, rzadziej z np. Komediantką. Sporadycznie można znależć w bibliotekach inne jego utwory. A szkoda. Reymont wielkim pisarzem był, co udowadnia w Marzycielu. Kolejny raz książka jest dowodem, ze nie ilość, a treść mają znaczenie.
Marzyciel liczy 224 strony. Zdawałoby się, że to mało. Fakt, to lektura na 2-3 godziny. Jednak jakie to strony, czym wypełnione. Dodatkowo warto nadmienić, iż w książce zawarty jest jeszcze jeden utwór, Senne dzieje. Jest on zdecydowanie odmienny i krótszy od Marzyciela.
Marzyciel to nie tyle sama powieść, co jej szkic. Reymont, co wiadomo z innych jego dzieł, był dociekliwym, spostrzegawczym i pracowitym człowiekiem. Potrafił wiele dostrzec i zręcznie umieścić to w treści swoich książek.
W Marzycielu autor przemyca wiele doświadczeń z własnego życia. Pisarz przez pewien czas pracował na kolei. W związku z tym wiele widział, wiele zaobserwował. Można przypuszczać, iż główny bohater Marzyciela, kiedyś szlachcic, obecnie kolejowy kasjer Józio Pełko, ma odzwierciedlenie w rzeczywistej postaci. Jak wiele osób, ba śmiem twierdzić, jak większość w tamtych czasach, Józio nieomal śni na jawie o lepszym, innym życiu. Zderzenie marzeń z rzeczywistością jest okrutne. Wieczorami podróżuje palcem po mapie, marzy o wycieczce, ucieczce do innych miast, do wód, do pięknych miejsc, a póżniej, rano schodzi do kasy żeby sprzedawać bilety przeciętnym, nudnym, szarym ludziom. Rzadko przed jego okienkiem pojawia się ktoś ciekawszy.
Marzenia kontra nudne, ubogie i niczego nie rokujące życie. Do czego go to doprowadzi? Co wydarzy się w jego życiu? Jakie to będzie miało konsekwencje? Tego dowiecie się sięgając po Marzyciela.
Książka jest naprawdę doskonała, dająca sporo materiału do przemyśleń i ukazująca pewne ponadczasowe kwestie. Poza tym świetnie nakreśleni bohaterowie, zarówno ci z pierwszego, jak i drugiego planu. Każda postać, nie tylko Józio Pełko, jest mistrzowsko oddana, świetnie zobrazowana i zasługuje na uwagę. Reymont prezentuje ogromny przekrój społeczeństwa. Na pierwszy plan bez wątpienia wysuwa się Józio, który choć z pozoru wydaje się być dobrym, wzbudzającym współczucie człowiekiem szybko okazuje się wyjątkowo antypatyczną osobą.
Doskonałe oddanie klimatu czasów sprzed ponad 100 lat, obraz prowincji, jej wszystkich wad i bardzo niewielu zalet, rzeczywistość początku XX wieku. Do tego okres gdy zubożała szlachta, jak Józio odchodzi w zapomnienie, a na jej miejsce pojawiają się nowi, wcale nie lepsi. Tamte czasy, okres przemian, prowincja, atmosfera na kolei i w samym miasteczku to wszystko genialnie odmalowane. W trakcie lektury miałam wrażenie jakby cała akcja toczyła się koło mnie.
No i sam rys psychologicznym głównego bohatera, jego postępowanie. Bardzo ciekawa, nietuzinkowa choć w sumie...często spotykana w realnym świecie postać. Chyba w większości z nas drzemie taki Józio, w mniejszym lub większym stopniu.
Do tego wisienka na torcie, zdania, które na długo zapadają w pamięć, jak chociażby takie (...) W życiu, to jak w pociągu – każdy chciałby się przejechać na gapę… Świat, to wielka rozjazdowa stacja: ludzie pędzą ze wszystkich stron i we wszystkich kierunkach, a tylko maszyniści muszą uważać na halt-sygnały. (...)
Polecam. Doskonała lektur dla szukających w literaturze czegoś więcej.


środa, 15 września 2021

Wszystkie barwy marzeń - Natascha Lusenti

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5/6
Doskonała nie tylko na lato, zabierająca na kilka godzin w ciekawą podróż, dająca odskocznie, lekka, ale nie infantylna, zmuszająca do chwili refleksji opowieść. Idealna lektura na lato, ale nie tylko.
Bohaterką jest młoda, żyjąca marzeniami, trochę, a raczej więcej niż trochę zagubiona, bardzo samotna, skrywająca oczy i uczucia pod przydługą grzywką, samotna kobieta. Jestem pewna, że z Emily będzie mogło identyfikować się wiele czytelniczek, nawet tych odrobinę starszych. Takich kobiet, jak ona jest wiele, choć na pierwszy rzut oka wcale ich nie dostrzegamy.
Emily, podobnie, jak wiele z nas, pragnie być szczęśliwą, lubianą, kochaną, akceptowaną i rozumianą. Wg. naszej bohaterki pewną droga do tego celu może być zamieszczanie na tablicy lokatorów krótkich tekstów, notatek, uwag. Te teksty nie maja konkretnego odbiorcy, adresata Są dla wszystkich. pozornie zdaje się z nich nic nie wynikać, aż nadchodzi pewien dzień, który zmienia wszystko.
Więcej już wam nie zdradzę. Napisze tylko, że gwarantuję zaskoczenie i to bardzo pozytywne.
Historia rozczula, chwyta za serce, wyciska kilka łez, wzbudza uśmiech i to nie jeden i generalnie jest to świetna lektura, idealna dla relaksu i na poprawę humoru oraz dla innego spojrzenia na swoje własne dotychczasowe życie. Warto się w tę opowieść zanurzyć. Kto wie, co w waszym wypadku z niej wyniknie.
Mocą tej opowieści jest zarówno bohaterka, z którą może się utożsamiać wiele czytelniczek, jak i jej świat, jej życie. Wszystko do bólu prawdziwe, takiej, jakie można spotkać tuż za rogiem, albo dojrzeć przeglądając się samemu w lustrze.
Wejdżcie do świata Emily, sprawdżcie, jaką moc mają marzenia, jak barwne potrafi być życie, nawet wtedy, gdy bardzo się go boimy. Nie bójcie się nie bać, nie bójcie się marzyć, bądżcie pewni, że niespodzianka czeka tuż za rogiem. Polecam.

wtorek, 14 września 2021

Skalny kwiat - Ilaria Tuti

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Wspaniała, poruszająca opowieść o poświęceniu, odwadze, patriotyzmie i uporze. Czyta się jednym tchem.
Bohaterkami są pełnokrwiste góralki z Dolomitów, które w czasie trudów okupacji II wojny światowej, w trudzie, lęku, niebezpieczeństwie, pozostawione przez mężczyzn same sobie musiały dawać sobie radę i przetrwać.
Mężczyżni poszli na wojnę, walczyć z wrogiem. W trudno dostępnych górskich wioskach pozostały kobiety w towarzystwie dzieci i starców. A otoczenie, klimat, warunki polityczne nie oszczędzają. Przyszło im żyć w niebywale trudnych, wręcz ekstremalnych warunkach. Na wysokościach, gdzie powoli zaczyna brakować tleny, pomiędzy niewyobrażalnymi przepaściami, w głodzie, trudzie, strachu, bez nadziei.
Trudno tak żyć. Te wyjątkowe kobiety podjęły decyzję, która zaważyła na dalszym ich życiu. Jaką? Tego dowiecie się z lektury tej niezwykłej, bardzo poruszającej książki, którą wręcz się połyka tak wspaniale jest napisana.
Skalny kwiat przede wszystkim wyjątkowo mocno gra na emocjach. Treść, plastyczne nakreślenie warunków, realiów porusza chwyta za serce. Czytelnik w trakcie lektury ma wrażenie przeniesienia się w czasie, znajdowania się wraz z tymi wyjątkowymi kobietami tam, w trudno dostępnych Dolomitach.
Bohaterkom współczujemy, wiernie im kibicujemy, zagryzamy w stresie wargi i niecierpliwie przewracamy kolejne kartki książki.
I chociaż w powieści mamy jedną główną bohaterkę. Jest nią Agata. To jednak obok niej występują inne wyjątkowe, wspaniałe, poruszające i świetnie nakreślone kobiety. Skalny kwiat to opowieść o wszystkich tych bohaterkach, zwyczajnych, a jednocześnie tak niezwykłych, prawdziwych kobietach.
Autorka niezwykle umiejętnie dozuje napięcie, opowiada porywająca historię, dba o każdy szczegół. Czyta się wyśmienicie. To wspaniała, wyjątkowa historia i niesamowitych kobietach, którą zapamięta się na długo. Ilaria Tuti po raz kolejny napisała wyjątkową, porywająca książkę. Autorkę znam z dwóch kryminałów, które także szczerze polecam. Śpiąca nimfa i Kwiaty nad piekłem zachwycają tak samo, jak Skalny kwiat. Tuti to po prostu świetna pisarka.


poniedziałek, 13 września 2021

Ucieczka od bezradności - Tomasz Stawiszyński

 

Wydawnictwo Znak Litera Nova, Moja ocena 5,5/6
Mocna książka, która zmusza do przemyślenia tak wielu spraw.
Podmiotem, pacjentem na psychoanalitycznej kozetce autora mógłby być w zasadzie każdy z nas. Prawie każdy próbuje żyć zgodnie z jakimiś trendami, zasadami. Większość z nas próbuje w ten lub inny sposób dopasować się do jakichś narzucanym nam wzorców. Z jakim skutkiem to robimy? Dlaczego? Co z tego wynika? Odpowiedż na te i wiele, wiele innych pytań znajdziecie w tej niezwykłej książce.
To fascynująca opowieść o nas ludziach, o nieomal każdym z nas. To historia naszych lęków, obaw, pragnień i dążeń, a tak smutków, radości i rozczarowań.
To po prostu historia nas, naszych odczuć i życia. Funkcjonujemy wg. zasad, szablonów, mówimy o tym co wypada, wiele przemilczamy lub wręcz wypieramy, udajemy, że czegoś nie ma. Gdy to coś nas dopadnie, na ogół nie potrafimy sobie z tym czymś i jego skutkami poradzić.
Tak naprawdę jesteśmy bezradni, zamiast życia pełną piersią...egzystujemy nurzając się w odmętach zasad, powinności, oczekiwań, rozczarowań, frustracji.
Autor, polski filozof, publicysta i eseista, pokazuje, wręcz wytyka palcem, analizuje, przegląda, a także podpowiada choć złotych, idealnych rad będących lekiem na ...życie, tak życie, nie daje. A czy one w ogóle są?
Stawiszyński to doskonały obserwator, bezkompromisowy, czasami ostry wytykacz naszych chwil, czynów, odczuć. Warto po Ucieczkę od bezradności sięgnąć, warto powoli, z przerwami na przemyślenia czytać. Wiele dzięki tej książce możemy przemyśleć, na jeszcze więcej zwrócić uwagę. Polecam. Bardzo dobra, potrzebna, zaskakująco celna książka.


niedziela, 12 września 2021

Il professore. Włoska miłość

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Historia o miłości wielkiej, porywającej, zakazanej i z góry skazanej na klęskę...ale czy na 100%?
Do tego wspaniała i zachwycająca Italia w tle i zręczne pióro autorki, Weroniki Tomali. Czego chcieć więcej?! Niczego.
Il professore jest dobrą lekturą na kończące się lat i zbliżająca się jesień. Wielu przyniesie urok Włoch, słońca, wspaniałych krajobrazów oraz magicznego, jakże nam bliskiego Krakowa.
Innych zachwyci opisem zakazanej, ale wielkiej miłości. Razem, zręcznie przez autorkę wymieszane, tworzy ciekawą, wartą lektury opowieść.
On, Matteo Bartollini, Włoch profesor sztuki, przystojny, mądry, czarujący, obyty w świecie naukowym, ale i w tym normalnym, do tego żonaty pewnego dnia pojawia się na włoskiej uczelni.
Z kolei ona to młoda, samotna, poukładana aż za bardzo, mocno doświadczona przez życie studentka skupiona głównie na nauce.
Dwa przeciwieństwa, dwie zupełnie różne od siebie osoby. Zdawałoby się, że nic ich nie połączy, ze ta miłość jest niemożliwa. los jednak bywa przewrotny, a połączy ich magiczna Florencja dokąd wraz z grupa towarzyszy udają się na wycieczkę.
Co z tego wyniknie? Co stanie się udziałem Magdy, młodej studentki, z której los wiele wiele razy zakpił? Tego dowiecie się w trakcie lektury Il professore.
Książkę czyta się dobrze, w ciągu kilku godzin. Lektura jest prawdziwą przyjemnością. Całość dobrze nakreślona, ciekawie potraktowana, dobrze poprowadzona. Z pewnością warto dać tej opowieści szansę. Bohaterowie choć na pozór wydają się sztampowi, przewidywalni, wcale tacy nie są. Tak samo jest z opowiedzianą historią. Wiem, podobnych książek jest wiele, jednak Weronice Tomali udało się historię tak opowiedzieć, dodać w niej nieoczekiwane elementy, iż całości daleko do sztampy czy nudy.
Tomala stworzyła ciekawe, jak się okaże niejednoznaczne postaci. Ich postępowanie może wywoływać różne oceny, ale warto doczytać do końca, żeby lepiej zrozumieć . Z początku wszystko wydaje się oczywistym, ale jak czas i fabuła pokażą nic takim nie jest. Życie nigdy nie jest jednoznaczne, oczywiste, a los, podobnie, jak Il professore, potrafi sprawić wiele niespodzianek. Warto przeczytać i dać się porwać na kilka godzin włosko-krakowskiej magii. Mile spędzenie czasu i wiele elementów zaskoczenia gwarantowane.

sobota, 11 września 2021

Niewinny - Graham Moore

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 4,5/6
Ciekawie napisana historia Bobby’ego Nocka, byłego nauczyciela, który został oskarżony o uwiedzenie i zamordowanie swojej uczennicy. Następnie ten sam człowiek został uniewinniony przez ławę przysięgłych. Sprawa nabiera wielkiego rozgłosu.
Po 10 latach od skazania jeden z przysięgłych, nagle oświadcza, iż ma niezbite dowody na winę osadzonego. I już ma ów dowód pokazać, wyjawić o co chodzi gdy nagle ginie. Oczywiście to nie może być przypadek. Nikt w to nie wierzy. O śmierć przysięgłego zostaje oskarżona prawniczka Maya Searl, która będąc osaczoną z każdej strony, z pętlą zaciskająca się na jej szyi musi w ekspresowym wręcz tempie udowodnić swoją niewinność. Czy to możliwe?
Atutem niewątpliwie jest ciekawa, dobrze nakreślona fabuła, w której autor bardzo zręcznie i w odpowiednich momentach podkręca tempo, podrzuca fałszywe tropy, coś nam sugeruje po to żeby za chwilę to samo okazało się fikcją.
Do tego misternie utkana intryga i niewyobrażalna wprost sieć kłamstw, ułud, z których autor bardzo zręcznie wybrnął. Nic mu nie uciekło, nic się nie zagubiło. Wszystko zostało dobrze doprowadzone do końca. Cała ta istna pajęczyna poszlak, tropów, kłamstw sprawia, iż czytelnikowi trudno się domyśleć jaki będzie nie tylko finał, ale także następny krok bohaterów. Do tego ten  krok bohaterów, którzy w tamtym procesie byli członkami Ławy Przysięgłych jest niezwykle ważny. Moore bardzo powoli, krok po kroku pokazuje działanie Ławy Przysięgłych, to co może doprowadzić do takiego, a nie innego wyroku, to jaki wpływ na członków Ławy mają konkretne czynniki etc. Dla nas, żyjących w innym systemie sądowniczym, to ciekawa lektura.
Co istotne cała historia ma pewien wymiar edukacyjny, społeczny. Autor porusza bowiem kilka ważnych aspektów m.in. kwestię rasizmu, etyki, sprawiedliwości, równości płci i kilka innych ważnych społecznie spraw.
Na minus zasługują kiepscy, odrobinę zbyt płascy bohaterowie. Wydawałoby się, iż w tak sensacyjnej, z szybką akcją książce postaci powinny być energetyczne, dobrze nakreślone, konkretne. No niestety. Tutaj tego brak. Żadna z postaci nie jest wiodącą, żadna choćby na moment nie zapada w pamięć. Jedna jest wręcz nudna. Szkoda, iż bohaterowie są tacy nijacy. Ich konkretny rys, charakter zdecydowanie ubarwiłby całą książkę. Mimo tej drobnej wady zachęcam do lektury. To ciekawa, nieżle napisana opowieść z zaskakującym finałem.

 

czwartek, 9 września 2021

Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Wyjątkowy zbiór, czasami straszny bardziej, czasami mniej. Z pewnością większość opowiadań doskonale napisana, jedno odrobinę słabiej, ale nadal jest ono dobre.
Te opowiadania dawkowałam sobie po 1 co kilka dni. Właśnie przed chwilą skończyłam ostatnie.
Opowiadań w zbiorze jest 11. Wszystkie starannie wybrane. Trudno opisać wszystkie utwory, po prostu jest to niemożliwe, a poza tym nie miałoby większego sensu. Nadmienię więc tylko o tym opowiadaniu, które zachwyciło mnie najbardziej.
Jego autorem jest uwielbiany przeze mnie Charles Dickens, który opowiada o dróżniku, który doświadcza niepojętych zjawisk. Jest on przekonany, że widuje istotę z zaświatów. A to dopiero początek. Opowiadanie nas, żyjących w XXI wieku może nie przeraża, może nawet wzbudzać uśmiech lekkiego politowania, ale pamiętajmy, iż opowiadanie to było pisane ponad 100 lat temu, w XIX wieku. Wtedy trochę inaczej patrzono na otaczający nas świat. Poza tym Dickens bez wątpienia wielkim pisarzem był. I choćby dla jego talentu warto to opowiadanie przeczytać. Jak zwykle genialna proza.
Bez względu na poziom opowiadań, na ich zdolność przestraszenia nas, ten zbiór to swoista perełka. Obok Dickensa autorami są m.in. Oscar Wilde, Abraham Merritt, Margaret Oliphant i wielu innych doskonałych pisarzy. W trakcie lektury nie będziemy się bać, ale z pewnością lektura będzie wielką literacką ucztą. Zbiór ten jest pełen niesamowitych, klasycznych opowieści o nawiedzonych domach, mściwych duchach, zjawach i upiornych ostrzeżeniach. Warto dać się zaczytać szczególnie wieczorem, siedząc samotnie w pokoju skąpanym tylko w świetle niewielkiej lampki do czytania. Efekt piorunujący. Choć ta proza nie przeraża, to jednak autorzy zebrani w tomie są ponadczasowi i jak nikt potrafią budować genialny klimat. Polecam.


środa, 8 września 2021

Wybór Charlotty - Agnieszka Olejnik

 

Wydawnictwo Książnica, Moja ocena 5/6
Świetnie napisana, bardzo klimatyczna książka.
Odrobinę przekorna, pełna minionego uroku opowieść o Charlottcie Rilley. Jest to panna posiadająca wiele zalet, które niestety w połączeniu z całkowitym brakiem choćby najmniejszego posagu nic jej nie dają. Młoda dama siłą rzeczy jest skazana na mieszkanie kątem u krewnych albo…bogate, dobre zamążpójście. I nie ma większych szans, by było to małżeństwo z miłości. Ba, nie ma na to żadnych szans i dla większości ówcześnie żyjących...no może poza samą Charlottą, nie ma to żadnego znaczenia. Młoda kobieta postanawia wyjść na przeciw losowi, konwenansom i sama chce znaleźć sobie męża.
Dodatkowo wszystko skomplikuje miłość, taka prawdziwa, nagle waląca niczym obuchem. Co z tego wyniknie? Nadmienię tylko, że perypetiom nie będzie końca.
Bardzo ciekawie nakreślone życie w XIX wieku, konwenanse, niedomówienie, etykieta, pozory, gry słów, realia świata, w którym kobieta była tylko ozdoba, czymś, co nie miało prawa głosu i decydowania o sobie.
Agnieszce Olejnik udało się świetnie oddać te realia, nakreślić atmosferę dawno minionego okresu, zaprosić nas w miejsca, które dotąd oglądaliśmy w kostiumowych filmach.
W trakcie lektury miałam złudzenie przeniesienia się w czasie i wydawało mi się wręcz niewiarygodne, iż autorka jest osoba żyjąca współcześnie, tak doskonale oddała klimat i szczegóły epoki. Widać, iż pisarka zadało sobie bardzo wiele trudu.
Książka jest świetnie napisana, bardzo energetyczna, plastyczna, kipiąca od emocji, z nutką romansu w tle, ale bez tak częstego w tej sytuacji infantylizmu. Czyta się doskonale.
Co prawda i fabuła i zakończenie są przewidywalne, ale w najmniejszym nawet stopniu nie zmniejsza to przyjemności wynikającej z tej uroczej lektury.
Wybór Charlotty do złudzenia przypomina klasyczne dzieła epoki, jak np. Dumę i uprzedzenie. Jestem przekonana, iż wielbiciele Jane Austin czy sióstr Bronte świetnie się w tej lekturze odnajdą. Polecam.

poniedziałek, 6 września 2021

Uczniowie Hipokratesa. Doktor Anna - Ałbena Grabowska

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Kolejna świetnie napisana, jak wszystkie książki autorki, 2. tom cyklu Uczniowie Hippokratesa.
Wydarzenia rozgrywają się 25 lat po tych z Doktora Bogumiła.
Główną bohaterką tego tomu, obok medycyny, jest
Anna Tomaszewicz. Była ona pierwszą w Polsce kobietą - lekarzem, której po wielu trudach zezwolono na prowadzenie praktyki, leczenie ludzi. Zanim to nastąpiło kobiety mogły być co najwyżej pielęgniarkami, salowymi. Anna Tomaszewicz zmieniła to na zawsze.
Oprócz tego, iż była ona pierwszym lekarzem - kobietą, to położyła także podwaliny pod dbanie o higienę, wszędzie gdzie tylko się dało. Wcześniej nie przywiązywano wagi do higieny nawet w takim oczywistym miejscu, jak szpital. Doktor Anna to zmieniła. To wyjątkowo mądra, zdolna, wrażliwa, ale i uparta, konsekwentna i niezwykle odważna kobieta. W trakcie lektury książki, mimo, iż z historii wiedziałam, jak wszystko się skończy, wiernie jej kibicowałam i trzymałam za nią kciuki. Anna jest tak mistrzowsko nakreślona przez Grabowską, że miałam wrażenie, iż to ktoś z moich bliskich przyjaciół, z otoczenia, że ta postać jest mi znana osobiście.
Mocą tego tomu serii oprócz genialnej sylwetki Anny Tomaszewicz jest ponownie rozwój medycyny i silna, mądra, odważna i niezłomna postać, główny bohater, czyli doktor Anna. Do tego dochodzą postaci autentyczne, powszechnie znane, które były przyjaciółmi lekarki. Zaliczyć do nich można Sienkiewicza, Prusa, Orzeszkową czy Konopnicką. Sporo miejsca autorka poświęciła także Pasteurowi i Roentgenowi czyli postaciom bez których wynalazków nie wyobrażamy sobie dzisiaj medycyny i leczenia.
Całość kolejny raz świetnie poprowadzona i umiejętnie osadzona w klimacie Polski nadal pod zaborami.
Świat XIX-wiecznej medycyny, żywi ludzie, trudy i znoje, brud, smród, nędza, pomiędzy nimi przebłyski bogactwa dla uprzywilejowanych i nieliczne walczące o tych nędzarzy, biedaków, o każdego pacjenta postaci. Do tego całe pasmo ludzkich tragedii i pojedyncze, jakże rzadkie przebłyski radości i szczęścia. Mocna, ostro bijąca emocjonalnie opowieść, w której Ałbena Grabowska zadaje sobie po raz kolejny mnóstwo trudu żeby przybliżyć dzieje oczywistej dla nas medycyny i ożywić historyczne, większości nieznane postaci.
Kolejny rewelacyjny tom serii. Świetna, mistrzowsko napisana książka, która wciąga, połyka czytelnika i niesamowicie działa na wyobrażnię. Polecam.

czwartek, 2 września 2021

Uczniowie Hippokratesa. Doktor Bogumił - Ałbena Grabowska

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Świetnie napisany, jak wszystkie książki autorki, początek cyklu Uczniowie Hippokratesa.
Mamy 1859 rok. Bogumił Korzyński rozpoczyna pracę w warszawskim Szpitalu Dzieciątka Jezus. Pragnie zostać ginekologiem i pomagać kobietom, które często umierają w trakcie porodu.
Jednak szybko się okaże, że ani droga prowadząca do tego celu nie jest łatwa ani sam Bogumił nie jest prostym, zwyczajnym męźczyzną. To człowiek o niezwykle skomplikowanej psychice, którą (tu brawa dla autorki) Grabowska świetnie nakreśliła. Teraz, w XXI wieku taki człowiek zapewne byłby poddawany skomplikowanej terapii u psychoterapeuty. 170 lat temu nie było takiej możliwości. Ludzie radzili sobie inaczej, albo częściej w ogóle sobie z demonami nie radzili. W trakcie lektury miałam wrażenie bycia tuż obok Bogumiła, rozmowy z nim, chłonięcia jego problemów, poznawania skomplikowanej psychiki.
Lekarza dręczą demony i to potężne. Są momenty gdy przejmują one władze nad nim samym. To wszystko ma źródło w niezwykle skomplikowanej przeszłości Bogumiła, o której nikt, nawet najbliżsi, nie ma pojęcia.
To niezwykła opowieść. Medycyna połowy XIX wieku, jej rozwój, dzieje, trudy i drobne radości na tym polu przeplatają się z życiem codziennym wielu warstw społecznych oraz niezwykle trudną i zagmatwaną historią samego Bogumiła Korzyńskiego.
Wszystko pisarce udało się doskonale wyważyć, świetnie połączyć i stworzyć wyjątkowo wciągająca powieść, którą czyta się z wypiekami na twarzy i dla której można zarwać noc, jak ja to zrobiłam.
Doktor Bogumił to książka, w której medycyna zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan. Ale nie tylko ona jest ważna. Tuz za nią krocza ludzie, ich historie, życie, smutki i radości. Chociaż nie ukrywam, tych ostatnich w tych trudnych czasach było najmniej. Więcej było problemów, trudów i smutków.
Do tego dochodzą niezwykle skomplikowane losy i relacje całej rodziny Korzyńskich. To wielopokoleniowa familia, w której każdy z jej członków ma sekrety i przysłowiowego trupa w szafie. Każdy coś ukrywa przed innymi, a często także przed sobą demony spychając w podświadomość.
To wszystko mistrzowsko wplecione w dzieje Polski. Pamiętajmy, że był to okres zaborów. Życie w połowie XIX wieku było trudne, skomplikowane samo w sobie, a pod zaborami w szczególności.
Genialne oddanie szczegółów, plastyczne opisy życia, w którym bogaty miał szansę na normalny byt, a biedny był skazany na biedę oraz śmierć i to często w cierpieniu, medycyny, gdzie na żywca ucinano nogi, przeprowadzano operacje, szpitala, gdzie nie ma litości, gdzie organy i wnętrzności zaściełają sale i korytarze. Brrr koszmarne obrazy odmalowuje przed czytelnikiem autorka.
Świetna, mistrzowsko napisana książka, która wciąga, połyka czytelnika i niesamowicie działa na wyobrażnię. Polecam.