wtorek, 17 maja 2022

Getto jest we mnie

 


Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Są takie książki, o których nie wiadomo co napisać. Nie ze względu na to, ze są złe. Wręcz przeciwnie. Są zbyt doskonałe, wymykają się jakiejkolwiek ocenie.
Poza tym po lekturze tego typu pozycji ma się wrażenie, iż obojętnie co zostanie napisane będzie jakieś takie miałkie i w najmniejszym nawet stopniu nie odda tego, czym i jaka jest dana książka.
Taką lekturą jest Getto we mnie argentyńskiego pisarza Santiago H. Amigoreny.
Powieść, a raczej zbeletryzowany dziennik, historia losów Wincentego Rosenberga, dziadka autora. Najlepiej treść opisze zdanie wydawcy... Z Chełma do Buenos Aires – są rzeczy, przed którymi nie da się uciec.
Tak, Getto jest we mnie jest o getcie, ucieczce, pamięci, która, choćby nie wiem co zrobić i tak jest w człowieku. Z jednej strony nie chce się pamiętać, a z drugiej człowiek wie, ze musi pamiętać. Jednocześnie umysł, podświadomość nie pozwalają zapomnieć.
Opowieść rozpoczyna się w Buenos Aires w 1940 roku. Vicente Rosenberg przyjechał do Argentyny w 1928 roku. Obecnie mieszka w stolicy tego kraju, jest szczęśliwy, młody, przystojny, elokwentny i pewien, że idealnej przyszłości nic nie zburzy. O latach wcześniejszego życia, tego z Chełmna i Warszawy stara się nie pamiętać. Chce zapomnieć także o nagonce na Żydów, która miała miejsce w latach 20. XX wieku w Polsce. Rzadko się o tym wspomina, a szkoda. Warto, trzeba pamiętać.
Jednak nasz bohater jest na etapie tego, żeby zapomnieć, za wszelka cenę. Ale czy to takie proste? Czy się da? Czy umysł pozwoli? Czy światowe wydarzenia pozwolą. Wybucha II wojna światowa. Santiago w Polsce pozostawił rodzinę, którą chce za wszelka cenę przekonać do emigracji, dopóki można, dopóki jest możliwość. Niestety z różnych przyczyn nie udaje się. Rodzina Vicenta zostaje umieszczona w getcie. List od matki, który jakimś cudem dociera do Argentyny jest dla niego szokiem, traumą, ale i wielkim obciążeniem. Mimo, iż od wyjazdu z Polski Vicenta minęło 12 lat, on już nie czuje się ani Polakiem, ani Żydem. Tak naprawdę sam w pewnych momentach nie wie kim jest.
Chyba w największym stopniu czuje się obywatelem Argentyny. To najprostsze rozwiązanie, ale czy do końca prawdziwe? Kolejne isty z Polski pogłębiają jego rozterki, dramat, walkę z umysłem, podświadomością. Jednak jeszcze gorsze jest milczenie, brak listów, które bardzo szybko ma miejsce. Niewiadoma jest chyba największym dramatem Vicenta...a może jest coś gorszego? Sami się o tym przekonajcie w trakcie lektury tej niezwykłej książki.
Piekło, które staje się udziałem bohatera jest niewyobrażalne. Rozterki, wyrzuty sumienia, walka z samym sobą, podświadomością to wszystko sprawia, iż jego życie jest po prostu piekłem.
Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co czuł bohater. Nie potrafię. Zachęcam do lektury. Cudowna, wyjątkowo poruszająca, szokująca i zmuszająca do bardzo wielu przemyśleń książka.
Wyjątkowa proza. Nic dziwnego, iż została nominowana do najważniejszych francuskich nagród literackich: Nagrody Goncourtów, Prix Médicis i Prix Renaudot.
Odpocznę po tej niezwykłej lekturze i sięgnę po książkę Martína Caparrósa Dziadkowie poświęconej losom Wincentego Rosenberga i Antonia Caparrósa.



niedziela, 15 maja 2022

Czas gniewu. Gdańsk 1939-1968 - Anna Sakowicz

 

Wydawnictwo Poradnia Kobieca, Moja ocena 5,5/6
Czas gniewu. Gdańsk 1939-1968 to 2. tom wspaniałej trylogii, Jaśminowej Sagi. Uwielbiam sagi. Nic więc dziwnego, iż sięgnęłam po 1. tom Jaśminowej sagi. Wspaniała lektura, która porwała mnie od 1. strony i trzymała w swoich objęciach aż do końca. Nie byłam tylko zadowolona, że musiałam chwilę poczekać na dostawę kolejnych dwóch tomów. Dlatego dobra rada, kupcie od razu całą trylogię. Nie będziecie jak ja musieli czekać na dostawę, gdy zjada was od środka ciekawość, co dalej.
Wiedziałam, że 2. tom będzie równie wspaniały, jak 1. I nie pomyliłam się.
Czas grzechu to cudowna, epicka opowieść o kilku pokoleniach rodziny Jaśmińskich. Akcja toczy się na przestrzeni kolejnych lat, dekad w trzech różnych rzeczywistościach: w Danzig, w Wolnym Mieście Gdańsku i w Gdańsku. W tomie 2. akcja rozpoczyna się w momencie wybuchu II wojny światowej i kończy w tak trudnym dla Polski 1968 roku.
Cezura wydarzeń historycznych bazuje na bardzo trudnych dla naszego kraju wydarzeniach. Znajdują one odzwierciedlenie w treści książki. Mocą przewodnią tego tomu jest dla mnie walka. Walczą na równi mężczyźni w 1939 roku wysłani na front, jak i kobiety, dzieci, ci którzy zostali w domach, a każdego dnia walczyli o przetrwanie.
Kończy się wojna, nastaje PRL. Znowu ma miejsce walka. Inna od tej sprzed kilku lat, z okresu wojny, ale w wielu aspektach równie trudna, a nawet dramatyczna.
Gdańsk, w którym rozgrywa się akcja, odbudowuje się po wojennej zawierusze. Jest to trudne i długotrwałe. Powoli bohaterowie zaczynają układać sobie życie, znajdować dom, powracać do najbliższych, zawierać nowe związki rodzą się dzieci. I niby pomimo trudów i przeciwności wszystko jako tako się toczy aż do marcowych wydarzeń w 1968 roku, które ten tom kończą. Finał tej części trylogii jest najlepszym dowodem na to, że walka trwa i cała książka jest poświęcona walce, o życie, wolność, prawdę, miłość, przyszłość. Czy rodzina Jaśmińskich wyjdzie z tej walki zwycięsko? Tego dowiecie się z lektury tej niezwykłej historii. Nadmienię tylko, że brutalność wydarzeń, które dotkną tę rodzinę po prostu poraża. Wielokrotnie byłam w szoku. Ale cóż, takie było życie, takie były czasy.
Anna Sakowicz po raz kolejny mnie zaczarowała i porwała. Obok warstwy historycznej, bardzo ciekawie nakreślonych bohaterów, największym atutem obu tomów jest cudownie oddany, wręcz magiczny klimat dawnego Gdańska. Czułam się jakbym odbyła podróż w czasie. Nie jestem mieszkanką Gdańska, ale autorka także nią nie jest. Jednak widać od razu, iż Anna Sakowicz zadała sobie mnóstwo trudu, wykonała kawał doskonałej roboty żeby na kartach książki odmalować przed nami inny świat, świat Gdańska, którego już nie ma, a który ożywa przed oczami czytelnika. Autorka zabrała mnie w wyjątkową podróż za co bardzo Jej dziękuję.

 

piątek, 13 maja 2022

Proszę państwa do gazu i inne opowiadania

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Proszę państwa do gazu to to wybór opowiadań Tadeusza Borowskiego, który niesamowicie porusza, wręcz szokuje i chyba na zawsze pozostaje w pamięci czytelnika. Ja dawkowałam sobie tę lekturę po kilka stron co kilka dni.
Więcej na raz nie mogłam.
Opowiadania będące jednocześnie pamiętnikiem samego ich autora, młodego człowieka, są niesamowite. Niby tyle lat po wojnie tyle wiemy o obozowej gehennie, a ta prawda nadal działa na człowieka, nadal szokuje, i to jak szokuje. Trudno wobec takiej autentycznej literatury przejść obojętnie. Dodatkowo treść wprawia czytelnika w lęk, niepokój...w sumie przed wszystkim, przed tym co było i co odpukać może się stać.
Wyobrażam sobie jaki musiał być odbiór opowiadań gdy po raz pierwszy się one ukazały w 1948 roku. Wtedy nie było tyle wiadomo o obozowym piekle ile wiemy teraz w XXI wieku. Przecież tak niewiele potrzeba żeby ten koszmar w takiej czy innej formie się powtórzył. Wystarczy rozejrzeć się w koło żeby zdawać sobie z tego sprawę.
Opowiadania ukazują obozowe przeżycia młodego, zaledwie 21-letniego Borowskiego choć ich bohaterem jest więzień, vorarbeiter Tadek. Borowski w pierwszoosobowej narracji opowiada o tym, co jego Tadka utrzymało przy życiu, o jego codzienności, o podejściu do wielu spraw, o ....w zasadzie o wszystkim. A obóz Tadek mógł przeżyć kosztem innych współwięźniów, za sprawą upadku jakichkolwiek norm, zasad, ludzkich odruchów. I tutaj mamy wiele dyskusji. Wiemy, że opisane są obozowe przeżycia Tadeusza Borowskiego, ale mimo upływu wielu dekad nadal nie mamy żadnych, najmniejszych nawet dowodów, że Borowski będąc w obozie zachowywał się źle, niegodnie, ktoś przez niego ucierpiał. Tadek to tylko literacka postać, nie alter ego autora.
Sam autor, kilka alt po wojnie napisał Cała nasza wina leży w tym, że przeżyliśmy. Jako martwi bylibyśmy bohaterami. Swoje pierwsze opowiadania napisał w 1945 roku, kiedy w Polsce nie ukazała się jeszcze ani jedna książka, która mówiłaby o obozowej rzeczywistości.
Proszę państwa do gazu można różnie i bez końca interpretować. Każdy z tej lektury wyniesie coś innego, każdy na coś innego zwróci uwagę. To ponadczasowa, jakże potrzebna, wielka literatura, o której trzeba przypominać, o której trzeba pisać, rozmawiać. Do dziś jest to jeden z najbardziej wstrząsających obrazów holokaustu. Dziękuję Oficynie Marginesy za wznowienie tego tomu opowiadań.


czwartek, 12 maja 2022

Szanowny Panie...

 



Wydawnictwo HarperCollins Polska, Moja ocena 4-/6
Lekka, dająca odprężenie opowieść o młodej kobiecie, Laurze, odrobinę szalonej, nieco może infantylnej. Laura ma dwa marzenia, chce znaleźć mężczyznę swojego życia i zostać poczytną pisarką. Wiele, za dużo, a może wręcz przeciwnie. W każdym bądż razie nic nie jest łatwe gdy los rzuca kłody pod nogi.
Laura jest w trakcie pisania powieści miłosnej. Sporo, ba większość przedstawionych w niej sytuacji, problemów pochodzi z jej własnego życia. A ma o czym pisać, oj ma. Pozostała część książki to jej marzenia, plany jak powinna wielka miłość wyglądać. Efekt końcowy jest hmmm... co najmniej dziwny. Sama bohaterka, no cóż...
Laura, w której cechach odnajdzie się wiele czytelniczek, jest trochę zwariowana, odrobinę infantylna, z pewnością bezczelna i uparcie prąca do przodu. Nietaktowna, bezrefleksyjna, chociaż niektórzy mogliby ją określić jako szczerą i wiedzącą czego chce. Nie ukrywam, mnie takie osoby męczą, nie lubię ich i nie polubiłam zbytnio Laury. Bardzo mi daleko do cech Laury. Może dlatego ta postać nie przypadła mi do gustu.
I tej jej infantylne dialogi, rozważania...
(...) Co mam zrobić? Przecież to cudowne co on zrobił, ale i przerażające! Nie wiem, jak się zachować, ale mój mózg wysyła mi tylko jedną odpowiedź. Bez chwili zastanowienia, rzucam się na niego, krzycząc…
W jej życiu pełno gaf, absurdalnych sytuacji, które relaksują czytelnika, można się z nich pośmiać. Lektura odpręża mimo, iż postaci się nie lubi, ja nie polubiłam, ale w sieci pełno chwalebnych postów o Laurze. No cóż, o gustach się ponoć nie dyskutuje.
Sama książka napisana w formie pamiętnika, w którym śledzi się dzień po dniu perypetie i wynurzenia Laury. I tu spory plus. W przeciwieństwie do głównej bohaterki inne postaci są naprawdę ok. Tacy zwykli ludzie, z którymi wiele osób się utożsami. Trochę szokuje ich zestawienie z infantylną, bezczelną oraz mocno irytująca Laurą. Nie wiem, czy zabieg był zamierzony. Wyszedł ciekawie.
Książka ciekawa, choć do dobrej literatury zapadającej w pamięć sporo jej brakuje. Trochę śmiechu, kuriozalnych sytuacji, odrobina refleksji i chwila zastanowienia...jak ja bym w danej sytuacji postąpiła.
Nie jest to literatura najwyższych lotów, ale nie jest to też zła książka. Ot lekkie, relaksujące czytadło z bohaterką, która bardzo nieprzypadła mi do gustu. Ponownie do tej książki nie wrócę, ale nie żałuję, że ją przeczytałam.


środa, 11 maja 2022

Nazywam się. Moja historia - Chanel Miller

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 4,5/6
Autorka książki, Chanel Miller jest jedną z nas, kobiet. Jest także jedną z wielu kobiet, które zostały zgwałcone. Chanel w 2015 roku została zgwałcona przez Brocka Turnera na kampusie Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii.
Wydarzenie to było dla Chanel wielką traumą, ale jeszcze większą było to, co nastąpiło póżniej. Gwałt wpłynął na całe jej póżniejsze życie, postępowanie, podejmowane decyzje. Opinia publiczna podzieliła się. Część osób za gwałt winiła jego sprawcę, ale spora grupa uważała, ze to sama Chanel jest winna. Winni byli wg. nich także jej rodzice, bo żle wychowali córkę.
Kolejnym piekłem były prowadzone przez policję śledztwo i sam proces. Nawet nie będę wam tego opisywać. W trakcie lektury aż się gotowałam z wściekłości. Niewiarygodne, że można tak się zachowywać, jak np. adwokat sprawcy. Sam proces, walka o ukaranie sprawcy trwały aż 3 lata. Trudne do uwierzenia.
Brock Turner, sprawca gwałtu, złapany na gorącym uczynku, został uznany za winnego. Wyrok, nie zdradzę jego wysokości, był kuriozalny i był najniższym z możliwych. Dodatkowy cios dla Chanel. Dlaczego tak się stało? Tego dowiecie się z książki, choć odpowiedż nie jest łatwa i jednoznaczna.
Ważne i ciekawe jest to, co nastąpiło póżniej. Nie wiem, czy to była forma terapii, ucieczki, w każdym bądż razie Chanel wykreowała nową siebie, tzw. Emily Doe. Krok po kroku czytelnik śledzi zarówno śledztwo, proces sądowy, jak i proces powstawania, tworzenia się Emily, nowej Chanel.
Ta książka to bolesne, podzielone na raty zapiski z różnych etapów życia bohaterki, tego co przed, w trakcie gwałtu, przed procesem, w czasie jego trwania i po ogłoszeniu wyroku. Różne etapy życia kobiety, różne emocje, zawsze jednak balansujące na krawędzi, bardzo mocne, emocjonalne, poruszające i zdumiewające.
Chanel przeszła bardzo trudną drogę. Opis tego szokuje, porusza i na długo zapada w pamięć. Nic dziwnego, iż po wszystkim powstała Emily Doe, nowa, inna Chanel, wentyl, ucieczka od tego co było.
Ta książka jest o wszystkim, o osobie, o uczuciach, o walce, o rozpaczy, o nadziei, o wściekłości, dosłownie o wszystkim. Warto i trzeba ją przeczytać. Nie zrozumiemy przez co może przechodzić ofiara gwałtu czy molestowania, tego nie da się zrozumieć. Może jednak na pewne sprawy spojrzymy inaczej. Polecam. Poruszające, dobre, ważne
.

wtorek, 10 maja 2022

Ja matką? Ratunku! - Justyna Wydra

 



Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4/6
Lekka, dająca chwilę wytchnienia w tym zwariowanym czasie, opowieść o młodej kobiecie, Joannie, mającej poukładane życie, nie myślącej, ba nie chcącej mieć dzieci. I owa Joanna pewnego dnia po prostu zachodzi w ciążę. Nie wie, jak...przecież uważała. Chociaż stop, pęknięta prezerwatywa powinna jej dać do myślenia. Pojawiają się na równi złość, łzy, rozpacz, jak i przerażenie.
Jak twierdzi bohaterka (...) Cóż. Jestem w ciąży, bo najpierw zawiódł mnie lateks, potem rozum, a na koniec brzydki numer wywinęła mi własna fizjologia.(...)
Współsprawca tej wiekopomnej tragedii, ojciec dziecka, Piotr to wielki, przerośnięty chłopiec z jeszcze większym ego. Z pewnością nie jest to materiał na ojca i partnera roku. Beztroskie, poukładane, przewidywane życie odeszło w niebyt. Co je zastąpi? Ratunku.
Nie jest to może, ba z pewnością literatura na miarę Pulitzera, ale też nie aspiruje do takowych. To po prostu bardzo realistycznie przedstawione zderzenie niefrasobliwej 30-latki z niespodziankami życia.
Całość potraktowana lekko, choć z odrobiną moralizatorskiego głosu, ale bez kazań i bez infantylności. Ciekawa, dająca się lubić bohaterka. Perypetie, przemyślenia, sytuacje życiowe, w których odnajdzie się wiele kobiet. Do bólu realna, poruszająca opowieść.
Do tego lekkie pióro autorki i świetne, mocne poczucie humoru. Czyta się naprawdę dobrze. Doskonale można się przy tej lekturze rozerwać, zapomnieć o problemach, o sytuacji geopolitycznej. Jeżeli macie gorszy czas, jesteście zmęczone, ta książka zasługuje na waszą uwagę. Gwarantuję, iż da wam ona kilka godzin oddechu.


poniedziałek, 9 maja 2022

A jeszcze wczoraj było jutro - Arkadiusz Borowik

 


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
Dobra, świetnie napisana i bardzo zaskakująca powieść. Nie spodziewałam się tak doskonałej lektury. Arkadiusz Borowik naprawdę mnie zaskoczył.
Stworzył poruszającą i przemawiającą prosto do serca opowieść o zwyczajnym człowieku w wieku 50 lat, mającym dobrą, lubianą prace, grono przyjaciół, wspaniałą rodzinę, Z takim bohaterem może utożsamiać się wielu z nas.
Niestety, ale pewnego dnia bohater dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory i zostało mu kilka miesięcy życia. Na szczęście nie wiem, jak człowiek reaguje na taką wiadomość. Mam też nadzieję, że nigdy się nie dowiem.
Nasz bohater jest przerażony. Zderzył się ze ścianą, panicznie się boi. Nic dziwnego. Początkowy szok i przerażenie przemienia się w wyparcie, a póżniej bardzo szybko zmienia się w coś w rodzaju akceptacji. Andrzej, nasz bohater zaczyna robić porządek ze swoim życiem, zajmować się sprawami, na które do tej pory nie zwracał uwagi. Wpatruje się w siebie, powraca do przeszłości, rozpamiętuje, to co do tej pory spychał w podświadomość. Jedne wspomnienia pociągają za sobą inne, a te z kolei zaskakujące decyzje. Do czego, dokąd to zaprowadzi naszego bohatera? Tego dowiecie się z tej zaskakującej książki.
Wiem, to co napisałam, te kilka zdań dot. treści wydaje się być banalne, zwyczajne. Są takie sprawy, książki, treści, o których obojętnie co by się nie napisało, nie odda się ich klimatu, sensu, przesłania. A jeszcze wczoraj..jest właśnie taką książką.
Opowieść, mimo iż dotyczy trudnych spraw, z którymi nikt nie chciałby się zmierzyć, prowadzona jest lekko (ale nie infantylnie) ze sporą dozą poczucia humoru. Czyta się ze sporą przyjemnością. Dodatkowo lektura zmusza do przemyślenia kilku spraw dotyczących życia czytelnika.
Jestem przekonana, iż każdy z nas, nawet nie wiem jak zdrowy, w trakcie tej lektury przynajmniej kilka razy zastanowi się, co tak naprawdę jest ważne, co się w życiu liczy, czy idę odpowiednią drogą. Autor w niezwykle umiejętny sposób gra na emocjach czytelnika, zmusza do chwili refleksji.
Największym atutem powieści są wspaniale nakreśleni bohaterowie. Niby zwyczajni, a tak naprawdę niezwykli, poruszający, na długo zapadający w pamięć. Nawet postaci drugoplanowe, na chwile pojawiające się w książce, są świetne, pełnokrwiste, takie obok których nie da się przejść obojętnie.
Dobra, mocna, poruszająca i działająca na czytelnika na wielu płaszczyznach powieść. Zaskakująco dobra. Polecam.



sobota, 7 maja 2022

Wszyscy umarli - Anna Rozenberg

 


Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Po świetnych debiutanckich Maskach pośmiertnych (recenzja tutaj - klik), równie doskonałej kontynuacji w Punktach zapalnych (recenzja tutaj - klik) Anna Rozenberg powraca kolejnym tomem przygód Davida Redferna, bohatera poprzednich tomów serii.
Wszyscy umarli, jak żadna z wcześniejszych części, skupiają się na wnętrzu, przeżyciach, doświadczeniach, czynach samego Redferna. To on wysuwa się w tej książce na plan pierwszy. To jego biografia i bardzo mocno doświadczona przez życie, los dusza są bohaterami tej części.
Poznamy śledczego, jak nigdy dotąd. Dzięki autorce być może uda nam się zrozumieć jego postępowanie, sposób bycia, zrozumieć jego samego. Bycie jamajskim Szkotem, śledczym, nie jest łatwe. A mając za sobą doświadczenia Redferna, jest podwójnie trudne.
Oprócz wyjątkowo mocnego ukazania wnętrza głównego bohatera, równie silny nacisk położony jest na kwestię kryminalną. Ten wątek, intryga, dochodzenie do finału są równie dobre, ba mistrzowskie, jak we wcześniejszych książkach. Z tym, że mając do czynienia z realnym, namacalnym przeciwnikiem, nasz David będzie musiał zmierzyć się także z samym sobą, a konkretnie z trupami w szafie, demonami przeszłości. Będzie to bardzo trudne zadanie, które mocno go doświadczy.
Po raz kolejny mamy także do czynienia z niewielkim, spokojnym, z pozoru nawet sielskim miasteczkiem, w którym wszyscy się znają i w którym nic złego się nie dzieje. Jak czas pokaże, to tylko pozory, a każdy w tym miejscu ma swoje trupy w szafie i głęboko skrywane tajemnice. Niektóre z nich zostały nawet zabrane do grobu.
Po raz kolejny miejsce akcji, nakreślenie takiego nieomal klaustrofobicznego miejsca, jest bardzo dużym atutem książki. Klimat niewielkiego brytyjskiego miasteczka przywodzi na myśl klasyczne kryminały Agathy Christie.
Dodatkowo świetnie przedstawione intrygi, mylne tropy. Autorka co chwilę podsuwa nowe ślady, prowadzi nas na manowce, odsłania drobiazgi, zmusza do samodzielnego myślenia. I chociaż nie jest to książka z nagłymi, epickimi zwrotami akcji, to czyta się ją doskonale, a każda kolejna kartka przynosi coś nowego, wciąga czytelnika, zaciekawia jeszcze bardziej, ale i jednocześnie przeraża. Oj dzieje się, dzieje. A wszystko zaczyna się od zwyczajnego z pozoru zabójstwa znanego hodowcy koni.
Co cenne, autorka traktuje wszystko serio, drobiazgowo. Całość jest genialnie nakreślona, z dbałością o wszystkie szczegóły. U wielu autorów kończy się to na prowizorycznej fasadzie. Anna Rozenberg idzie dużo dalej i dba zarówno o świetne, prawdziwe sylwetki postaci, doskonałą i umiejętnie prowadzoną intrygę kryminalną, jak i wszystkie elementy tworzące tło, klimat historii. Wielkie brawa. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
Wszyscy umarli to kolejna, świetnie napisana i zmuszająca do myślenia książka Anny Rozenberg. Ponownie jestem pod wielkim wrażeniem stylu pisarskiego i talentu autorki. To dopiero trzecia książka pisarki., Dopiero trzecia, albo aż trzecia świetna. Oby tak dalej. Jestem przekonana, iż Anna Rozenberg jeszcze nie raz nas zaskoczy. Polecam.

 


czwartek, 5 maja 2022

Szansa od losu - Dorota Milli


Wydawnictwo Filia, Moja ocena 5/6
Stary dom z mroczną historią, sąsiedzkie tajemnice i piękne nadmorskie krajobrazy. Naprawdę wyśmienita, pełna uroku, ale i mądrości opowieść. Jestem zaskoczona, jak doskonała i wciągająca okazała się ta książka.
Przenosimy się do Ustki, jest wiosna, wszystko się budzi do życia także uczucia. Nowy początek widać na równi w przyrodzie, jak i kontaktach międzyludzkich.
W Szanse od losu mamy wszystko co potrzeba, żeby dać się porwać choćby na kilka godzin magii opowieści. Jest magia nadmorskiej Ustki, jest wiosna, jest wielka tajemnica starego domu owianego od dekad wieloma legendami, są cudownie nakreśleni bohaterowie i są osoby które za wszelką cenę postanawiają poznać sekrety tajemniczego domostwa. Całość zręcznie połączona przez autorkę, opowiedziana cudownym językiem, snuta niespiesznie krok po kroku. Czyta się ze sporą przyjemnością.
To ciepła, mądra opowieść o życiu, jego smutkach i radościach, które przeplatają się, i co poczytuję na duży plus, smutków w książce jest dużo mniej niż radości. Tego mi trzeba było, ciepłej opowieści z optymizmem w tle i mądrym przesłaniem. Jednym z tych przesłań, wątków wiodących jest kwestia zmian, które są nieodłączną częścią życia, a których wiele osób (w tym ja) bardzo się boi. Nigdy nie wiadomo, co zmiany nam przyniosą. Strach przed nimi jest normalny. Ale należy pamiętać, że zmiany są szansą na coś nowego, bardzo często lepszego, co cudownie udowadnia historia opowiedziana w Szansie od losu. Oktawia, jedna z bohaterek, zaryzykowała, nieomal wszystko. Celem była zmiana, chęć przeżycia czegoś nowego, otworzenia nowego rozdziału w życiu. Na ile jej się to udało? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej bardzo dobrej, ciepłej, pełnej zrozumienia i dobrej energii książki.
Lubię takie historie. Lubię opowieści z przesłaniem i tajemnicą w tle, a dodatkowo także ze specyficznym klimatem niewielkich miast, miasteczek, z umiejętnie budowanymi międzyludzkimi kontaktami. To wszystko znalazłam w książce Doroty Milli. Dlatego lektura była taką przyjemnością.
Autorka zręcznie podsuwa kolejne fakty, tropy, bo w wielu momentach czujemy się niczym detektywi, lawiruje, podpowiada, ale nie do końca. Tym samym mamy okazje uruchomić szare komórki, pomyśleć, powiązać fakty, puścić wodze wyobrażni. Całkiem fajna i zaskakująca zabawa. Piszę, że zaskakująca, ponieważ autorka owszem sporo tropów nam daje, ale często okazują się one mylne i finał jest diametralnie odmienny od tego, jakiego oczekiwaliśmy. Polecam. Szansa od losu to szansa na ciekawie spędzone kilka godzin, na ciepłą, otulająca niczym balsam lekturę, na lepszy dalszy ciąg dnia, tygodnia. Polecam.

wtorek, 3 maja 2022

Nauczycielka z getta

 


Wydawnictwo Jaguar, Moja ocena 4-/6
Poruszająca historia młodej kobiety, nauczycielki, aryjskiego pochodzenia, która z miłości do męża pochodzenia żydowskiego, podejmuje drastyczną decyzję i dobrowolnie zamieszkuje z rodziną swojego męża w łódzkim getcie. Kobieta nie jest świadoma co ją czeka. W trakcie lektury wiele razy zastanawiałam się, czy gdyby wiedziała co ją czeka, czy mimo to zdecydowałaby się na taki krok? Kobieta nie potrafi żyć bez ukochanego. To fakt. Ale faktem jest też, jakim miejscem było getto, na co bohaterka się zdecydowała...w zasadzie na pewną śmierć. Jak ja bym postąpiła w takiej sytuacji? Co ona by zrobiła znając wszystkie konsekwencje swojego potencjalnego czynu?
Na te i wiele innych pytań, które rodzą się w trakcie lektury, niestety nie znalazłam i nigdy nie znajdę odpowiedzi.
Książka, jej treść, postępek bohaterki bardzo poruszają. Wszystko jest tym bardziej szokujące, działające na wyobrażnię ponieważ cała historia oparta jest na faktach. Poruszają na równi czyn bohaterki, jak i realia życia w okupowanej Łodzi, w getcie, w Litzmannstadt. Łódż to moje rodzinne miasto. Wiele czytałam i czytam o jego historii i muszę przyznać, iż tę lekcję autorka odrobiła bardzo dobre. Szczegółów dotyczących życia w realiach getta w Łodzi jest wiele i są one bardzo wiernie i drobiazgowo oddane. Ogromny za to plus dla pisarki.
Duży plus także za wiele mądrych, potrzebnych zdań, jak chociaż bo, idealnie pasujące do dzisiejszych czasów (...) Minęło dwadzieścia lat od poprzedniej wojny. Nikt nie pozwoli na to, by ten dramat się powtórzył. Żyjemy w cywilizowanym świecie (...)
Są plusy, ale i są minusy.
Temat nośny, ponadczasowy. O szeroko rozumianym holokauście powstawały i zawsze będą powstawać nowe książki. I dobrze. Nie można o tym nigdy zapomnieć.
Aneta Krasińska gra na emocjach, wykorzystuje doskonały, nośny, medialny temat jakim od dekad jest wojenna zagłada, getto. Mogła z tego powstać naprawdę dobra książką. Jednak czegoś w niej zabrakło.
Owszem, czyta się nieźle, bez zgrzytania ze złością zębami, bez uczucia straconego czasu, ale...jednocześnie jest to lektura bardzo przeciętna, taka o której szybko zapomnimy. A szkoda. Autorka miała olbrzymią szansę napisać książkę wyjątkową, zapadającą na długo w pamięć. Ta szansa nie została wykorzystana. Powstała ot po prostu kolejna zabijająca czas, nie najgorsza, ale bardzo przeciętna, powielająca pewien zdarty do bólu schemat lektura. Szkoda. To takie rozmienianie na drobne naprawdę poruszającej, dającej spore możliwości historii.
Dodatkowo w pewnym momencie cała opowieść się urywa. Sugeruje to dalszy ciąg ...zobaczymy jaki będzie. Na razie to zwyczajna lektura o poruszającym i dla wielu niezrozumiałym czynie. Warto jednak sprawdzić, jak wy odbierzecie tę książkę.

 



poniedziałek, 2 maja 2022

Smutek i rozkosz - Meg Mason

 


Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5/6

Jakże cudowna i prawdziwa opowieść. Sięgając po Smutek i rozkosz nie wiedziałam czego się spodziewać. Gdyby mnie ktoś wtedy zapytał, czego oczekuję po tej lekturze, uczucia, wrażenia, jakie się stały moim udziałem byłyby ostatnimi, jakie bym wymieniła.
Meg Mason oczarowuje, wzrusza, doprowadza 2x do łez i niezmiernie bawi, cały czas bawi, chociaż, nie ukrywam, często jest to śmiech przez łzy.
Są dwie sprawy, dwa aspekty, które (jak to się mówi) robią tę książkę.
To postać Marthy, głównej bohaterki, 40-latki, fatalnie radzącej sobie w związkach, życiu. Jest to osoba moim zdaniem całkiem normalna, a jej, Marthy zdaniem dziwna, inna. Martha już na starcie miała...kiepsko. Niby żyjąca w cudownym mieście, niby mająca rodziców, ale ojciec to pisarz, poeta, twórca w zasadzie jednego kultowego wiersza. Szanowny tatuś na tym bazuje całe życie, z tego czerpie profity, z tego jest dumny. Do tego ojciec bohaterki od dawna, bardzo dawna pisze, tworzy tomik poezji. Pobrał nawet na niego zaliczkę od wydawcy, ale brak weny, kiepskie warunki w koło, urok rzucony na poetę sprawiają, iż tomik nie może, no po prostu nie może powstać. Cóż, życie artysty jest trudne.
Do swojej córki, naszej bohaterki, tatuś poeta ma stosunek...no sami przeczytacie. Szkoda odbierać wam przyjemności.
Druga kwestia, która ma ogromny wpływ na książkę to wielki dystans autorki do samej Marthy i do całej fabuły oraz poruszanych w niej problemów. Niby temat, główna kwestia są bardo poważne, dotykają setek milionów ludzi na świecie, ale Mason tak wszystko ubrała w słowa, iż całość jest hmmm... po prostu inna, z dystansem i to dużym, sporą porcją ironii i ogromną garścią absurdu.
Dzięki temu o poważnych sprawach czyta się z uwagą i uśmiechem choć przez łzy.
Meg Mason, autorka książki ma spory dar. Całość fabuły, gdyby obrać z inteligentnej ironii , w wielu momentach jest po prostu infantylna, kiepska, kiczowata. Większość pisarzy zrobiłaby z tej książki, historii tak wielkie i kuriozalne coś, że ręce by opadły. Mason udało się sprytnie, z uwagą stworzyć bardzo dobrą, przykuwającą i niesamowicie działającą na czytelnika opowieść, którą czyta się z wielką przyjemnością. Może kluczem jest jeszcze fakt, iż taką Marthą może być większość z nas, nie tylko kobiet. Czytelnicy lubią utożsamiać się z bohaterami, widzieć w ich perypetiach odbicie własnych kłopotów. Polecam wszystkim Marthom świata. Świetna, inteligentna rozrywka gwarantowana. Zapraszam na wycieczkę do Londynu, Oxfordu i życia Marthy.


 


niedziela, 1 maja 2022

Gala. Niebezpieczna muza - Dominique Bona

 

Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 6/6
Po książki Oficyny Noir sur Blanc sięgam w ciemno, nawet nie czytając opisy. Wiem, że są to pozycje specjalnie, drobiazgowo wyselekcjonowane, wspaniale napisane, na najwyższym poziomie. Nigdy się na lekturze książek tego wydawnictwa nie zawiodłam.
Nie inaczej jest z Galą. To wspaniała, porywająca i dopracowana w każdym calu opowieść o Rosjance, wychowanej w tym odległym, w sumie mało znanym kraju, osobie, która weszła w świat odmienny od dotychczas jej znanego, stała się muzą, towarzyszką, nieomal boginią. Była także femme fatale o niezaspokojonych apetytach, kobieta nieprzeniknioną, wyjątkową, pełna zmiennych cech charakteru. Była uwielbiana i podziwiana. Jaka jednak była naprawdę? Jaka była prywatnie? Czy ktoś poznał a wystarczająco? Czy udało się to autorce książki, Dominique Bona? Odpowiedż na te i wiele innych pytań znajdziecie w tej niezwykłej książce.
To wyjątkowa opowieść o wspaniałej malarce, kobiecie niejednoznacznej, wyjątkowej, tworzącej wspaniałe dzieła sztuki, ale jednocześnie będącej muzą innych artystów. Z jej towarzystwa energię i natchnienie czerpali najsłynniejsi malarze XX wieku, Paul Eluard, Max Ernst i Salvador Dali.
Nasza bohaterka naprawdę nazywała się Helena Dimitrijewna Diakonowa. To o niej wiemy. Jak z innymi szczegółami tej postaci, jej życia? Dominique Bona, laureatka prestiżowej Prix Renaudot 1988, stworzyła wyjątkową, świetnie udokumentowaną, mistrzowsko napisaną książkę.
Przede wszystkim autorka wspaniale ukazała związki Gali z trzema jakże różniącymi się od siebie artystami. Z każdym z nich związek był wyjątkowy. Jednak to lata spędzone z Salvadorem Dali odcisnęły na Gali największe piętno. Byli niczym jedność, jedna dusza. Ich związek był wyjątkowy, najdłuższy, najtrwalszy, najbardziej intensywny. To właśnie związek z Dalim zajmuje w książce najwięcej miejsca. Nie dominuje on treści, ale jest mocno zaakcentowany, bardzo ciekawie opisany.
Czy pozostali dwaj kochankowie Gali, Eluard i Ernst byli dla niej równie ważni? Jak potoczyły się ich wspólne losy? Dlaczego ich związki się rozpadły? Bona zadaje dużo pytań i co istotne, na nieomal wszystkie znajduje odpowiedż poparta bogatym materiałem biograficznym. Już od pierwszej strony rzuca się w oczy, jak dużo trudu zadała sobie francuska pisarka. Musiała przeszukać stosy dokumentów, zapisków, listów, pamiętników, poznać tak wiele dzieł partnerów swojej bohaterki. Było warto. Gala to książka wyjątkowa, którą wręcz się połyka niecierpliwie przerzucając kolejne strony. Prawdziwa uczta dla każdego, kto ceni wysokiej klasy literaturę, rzeczowo opracowane biografie, niezwykłe postaci. Polecam. Wszystko cudownie wplecione w przemiany ustrojowe, historyczne i obyczajowe początku XX wieku. Genialna książka.

piątek, 29 kwietnia 2022

Diamentowy Plac - Mercè Rodoreda

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Sięgając po Diamentowy Plac nic o tej książce nie wiedziałam. Nie wiedziałam czego się spodziewać. No może tylko tego, że to będzie niebanalna, najprawdopodobniej naznaczona sporym bólem przeszłości książka. Taka jest większość hiszpańskiej literatury. Nie pomyliłam się.
Diamentowy Plac to doskonała, niespieszna, wymagająca książka, ale nie dla wszystkich. Nie każdy się w tej literaturze odnajdzie.
W tej historii mamy 1930 rok, Barcelonę, wielką wojnę, jeszcze większe dramaty z nią związane, traumy i rozważania egzystencjalne. Do tego spora garść miłości, wspaniale, nie infantylnie, czy słodko potraktowanej przez autorkę.
Brud, bieda, cierpienie, śmierć, trudne doświadczenia i wielkie traumy. To i wiele więcej znajdziemy w tej naprawdę niezwyklej historii. A wszystko zaczyna się zwyczajnie, ot historia, jakich w Hiszpanii sprzed kilku dekad wiele. Młoda kobieta sama w domu, jej maż bierze udział w wojnie domowej. Walki, niepewność, strach, miłość. To wszystko było przez dłuższy czas udziałem milionów. Napisano o tym sporo książek. Co więc wyróżnia Diamentowy Plac spośród innych pozycji?
Przede wszystkim porusza ewoluowanie młodej dziewczyny. Ma ono miejsce zarówno na płaszczyżnie fizycznej, jak i emocjonalnej oraz psychicznej. Z młodej, niefrasobliwej, wchodzącej lekko w pierwszy związek dziewczyny, na przestrzeni niewielu ponad 200 stron, nasza bohaterka zmienia się o 180 stopni. Staje się dojrzałą emocjonalnie, psychicznie, wartościową, odpowiedzialną osobą z uczuciami i czynami, o które tak naprawdę nigdy bym jej nie podejrzewała.
Z pewnością zmienia ja wojna domowa, konieczność walki na każdej płaszczyżnie, walka o życie, o każdą chwilę, o przetrwanie. Ona sama angażuje się w wojnę na tyle, na ile dotyczy ona jej samej, jej rodziny. Wielkie czyny, wielkie porywy jej nie interesują. Ona chce przetrwać.
Niby mało chwalebna postawa, ale w sumie najbardziej popularna. W skrajnych przypadkach każdy z nas chce przetrwać i większość nie jest zdatna do wielkich gestów, poświęceń.
To co się dzieje w Hiszpanii w tym czasie, głód, bieda, faszyzacja, pokazane jest mimochodem, ot jakby przez przypadek. Codzienność, wydarzenia w mieście, kraju są tłem do ukazania głównej bohaterki, jej czynów, postępowania, zmian, jakie w niej zachodzą.
I cały czas pogoń głównej bohaterki. Tak do końca nie wiem za czym ona goni. Dowiadujemy się dopiero pod koniec lektury. Wtedy to coś zostaje odnalezione. Ale nic nie zdradzę. Element zaskoczenia gwarantowany.
Piękna, doskonale napisana, trudna do streszczenia i scharakteryzowania opowieść. Polecam.


środa, 27 kwietnia 2022

Podejrzana - Brianna Labuskes

 


Wydawnictwo Luna, Moja ocena 4-/6
Podejrzana rozpoczyna nowy cykl w rodzinie thrillero-kryminałów. Osią przewodnią cyklu będzie dr Gretchen White, która jest specjalistką w dziedzinie antyspołecznych zaburzeń osobowości i przestępstw z użyciem przemocy. Brzmi trochę enigmatycznie. I takie po trochu jest.
Gretchen sama w sobie jest skomplikowana, niejednoznaczna. Pomaga policji w rozwiązywaniu kolejnych spraw a jednocześnie to osoba ze zdiagnozowaną socjopatią, która w przeszłości była podejrzewana o zabicie własnej ciotki.
Niby proste, a tak skomplikowane i nieoczywiste.
Socjopatia i niejednoznaczność są w tej książce na pierwszym miejscu. Autorka zabiera nas do świata o tyleż ciekawe, co nie jednoznacznego. To świat socjopatów, ludzi zdecydowanie różniących się od innych, ludzi z poważnymi zaburzeniami. Nie będę wam dokładnie opisywać, kim jest socjopata. Tego dowiecie się z tej całkiem ciekawej w zakresie socjopatii, książki.
Podejrzana jest bowiem podzielona na 2 części. Jedna część traktuje o szeroko pojętej socjopatii, charakteryzuje to zjawisko i takich ludzi, mnóstwo nam o nich pisze. Ta część jest naprawdę dobra, porządnie pod względem merytorycznym przygotowana. Czytałam ja z wielką przyjemnością i zaciekawieniem.
Druga część nie jest aż tak dobra. To dochodzenie i wątek kryminalny. Motyw bezdusznej nastolatki Violi Kent, która zostaje oskarżona o zabicie swojej matki jest ciekawy, inny i daje spore możliwości...gdyby go odpowiednio poprowadzić. Autorka stara się, widać to. Jednak czasami samo staranie to za mało. W śledztwie, wątku kryminalnym brak czegoś co pociągnęłoby całość, nadało siły rozpędu, brak jakiegoś kleju żeby to posklejać. Mamy mnóstwo bardzo średnich elementów, które żyją własnym życiem, są nieuporządkowane. To spora ilość wątków, czynności, z których kilka pozostaje niedokończonymi, urywa się, czego, przyznaję się bez bicia, nie znoszę.
Niby całość wypada na plus, ale tylko pod względem studium socjopatii. Jako thriller, kryminał książka jest delikatnie mówiąc...bardzo średnia. A szkoda. Potencjał, i to spory, był. Sam pomysł na fabułę świeży, bardzo ciekawy. Szkoda, że autorka tak słabo go wykorzystała.
Można Podejrzaną przeczytać. Nie będzie to strata czasu o ile interesuje was kwestia wynaturzeń, zwichrowanych umysłów, socjopatów. Jeżeli jednak liczycie na dobry, mocno poprowadzony kryminał...niestety, rozczarujecie się.

wtorek, 26 kwietnia 2022

Mentalista - Henrik Fexeus, Camilla Läckberg

 

Wydawnictwo Czarna owca, Moja ocena 2,5/6
Bardzo lubiłam serię Lackberg, serię z Fjallbecki. Lubiłam Ericę, lubiłam tamten klimat, styl prowadzenia akcji, dochodzenia i zakończenia każdego tomu.
Kolejne, niekryminalne książki autorki były tak nędzne, tak niewarte uwagi, że aż żal serce ściska, że ktoś to drukował, a całe rzesze czytelników się tymi książkami zachwycają. No cóż, o gustach się ponoć nie dyskutuje.
Mentalista miał być nowym otwarciem, powrotem Lackberg do kryminału. Byłam ciekawa tej książki chociaż niczego sobie po niej nie obiecywałam. Podeszłam do niej z czystym umysłem, bez oczekiwań.
I...jest zdecydowanie lepiej niż np. w Idziesz do więzienia. Nie ma w ogóle porównania. Jednak dobrze nie jest...a szkoda, możliwości były i to bardzo duże. Duet Lacjber & Henrik Fexeus dawał spore możliwości. Ten ostatni autor jest bowiem szwedzkim mentalistą, czyli specjalistą od zachowań ludzkich i mowy ciała oraz manipulacji, ale także pisarzem i gospodarzem telewizyjnym. Niestety, ale potencjał nie został wykorzystany. Jest niestety o wiele gorzej niż w przypadku serii z Fjallbecki.
Pierwsze, co rzuca się w oczy to różny styl pisarski. Dwóch autorów, na tym można się potknąć i twórcy Mentalisty się potknęli. Henrik Fexeus jest mi nieznany. Jednak wyraźnie mogę zaznaczyć fragmenty, które on pisał. Bardzo mocno się odróżniają od tych pisanych przez Lackberg.
Efekt, wygląda to fatalnie, jest irytujące, wybijające z fabuły i szczerze, ledwo daje się to czytać.
Poza tym podział, bardzo wyraźny na warstwę kryminalną, psychologiczną i obyczajową. Miks tych spraw powinien, u dobrego pisarza, tworzyć jedność. W Mentaliście tak nie jest. Każda z tych kwestii zdaje się żyć własnym życiem, jest oddzielona od pozostałych spraw. Wyszło to nieciekawie. Poza tym jedne kwestie, jak np. sprawa kryminalna, są ciekawie napisane, dobrym stylem. Z kolei sprawy społeczne, tak przecież istotne i mocno zaznaczane w skandynawskich kryminałach, są toporne, jakby napisane przez kogoś zupełnie w fachu pisarskim niewprawionego.
Mnóstwo wątków, mnóstwo różnych spraw. Większość z nich rozwleczona, przegadana i niedoprowadzona do końca. Szkoda.
Kolejna sprawa to bohaterowie. Na plus zasługuje fakt, iż są wyraziści, bardzo wyraziści. Minusy to za dużo różnych wad, fobii, spraw w jednej postaci. Przesyt jest nie wskazany. A tu mamy zdecydowanie za dużo wszystkiego. Wszystkich cech kolejnych postaci wystarczyłoby spokojnie na 2-3 książki.
Największym atutem jest sam pomysł niebanalny, ciekawy. Makabryczna zbrodnia. W centrum Sztokholmu znaleziono skrzynię ze zwłokami kobiety. Ciało przebite jest mieczami. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że to dopiero początek. Studium zbrodni wyjątkowo innej, dziwnej, okrutnej, studium obsesji, szaleństwa. Czy śledczym uda się zatrzymać psychopatę, powstrzymać zabijanie? To jest szkieletem opowieści. Mogła z tego wyjść naprawdę dobra książka. Ale nie wyszła.
Niestety, ale autorzy, mając spore możliwości fabularne, nie dali rady. Możliwości były, padło wykonanie, a szkoda.
Nie polecam. Jest dużo więcej ciekawych książek.

 



poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Za przyjaźń! - Anna Sakowicz

 


Wydawnictwo Luna, Moja ocena 5/6
Za przyjaźń! to moje kolejne spotkanie z twórczością Anny Sakowicz.
To bardzo ciekawie napisana czterech kobiet: Lucyny, Olgi, Moniki i Krystyny. Kiedyś podobne do siebie, teraz z pozoru różnią się całkowicie. Każda po przejściach, każda z bagażem doświadczeń. Za każdą z nich sporo rudnych doświadczeń.
Znały się przed laty, w wieku szkolnym. Póżniej ich drogi się rozeszły. Teraz, po latach spotykają się przypadkiem w rodzinnej miejscowości. Zaczynają wspominać, rozmawiać, opowiadać o swoim życiu. Każda z nich jednak kłamie, przed koleżankami, przed samą sobą. Żadna nie mówi prawdy. Każda upiększa swoje życie. Taka sytuacja nie trwa długo. Szybko prawda wychodzi na jaw. Czy strzępy, wspomnienia dawnej przyjaźni sprzed lat przetrwały? Czy są one wystarczające by powiedzieć prawdę, wybaczyć kłamstwa, trwać i utrzymać znajomość dalej? Czy w krytycznym momencie przyjaźń przetrwa?
Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w tej naprawdę dobrej i życiowej książce, w której odnajdzie się wiele z nas. Czyta się wyśmienicie, w ciągu kilku godzin. Doskonała, życiowa, mądra lektura.
Książka z pozoru spokojna, stagnacyjna. To prawda. Niewiele w niej się dzieje. Ale ważniejsze od szybkiej akcji jest coś innego, cudowne pokazanie więzi międzyludzkich, na które zbyt często nie zwracamy uwagi. W pędzie życia, w zamieszkaniu codziennym, w zawirowaniach związanych z codziennymi problemami zapominamy, jak kontakty z innymi ludźmi są ważne. Jak istotne jest to żeby w krytycznym momencie móc na kogoś liczyć, być kogoś pewnym.
Autorka nam o tym przypomina. Snuje wspaniałą, magiczną opowieść, która sprawi, iż na kilka godzin oderwiecie się od własnych problemów, ukoicie duszę i serce. Anna Sakowicz ponownie porywa i kradnie serce. Polecam.


niedziela, 24 kwietnia 2022

Gra w zielone - Katarzyna Kielecka

 


Wydawnictwo Szara Godzina, Moja ocena 5/6

Bardzo dobra, kolejna bardzo dobra powieść autorki. Kielecka ponownie udanie połączyła niby lekki wątek ala kryminalny z mocnymi i niezwykle ważnymi kwestiami społeczno-obyczajowymi.
Lekki, nic nie mówiący tytuł, lekka okładka zwiastują lekką, rozluźniająca opowieść. Tym większe jest zaskoczenie czytelnika, gdy rozpoczyna lekturę.
Opowieść o nastolatce Honoracie, o jej problemach, tak trudnych i burzliwych w tym okresie życia. Historia, gdy dziewczynie rozpada się świat. Bunt, rozpacz i nieodpowiedzialne, jakże brzemienne w skutki decyzje. To dopiero początek historii, która na każdej kolejnej stronie ewoluuje i ukazuje jakie problemy mają młodzi ludzie, do czego to może doprowadzić i ile zła są gotowi zaserwować jedni ludzie drugim.
Pouczające, warte poznania, przypomnienia, ale i przerażające. Czasami, nawet w wieku nastoletnim, warto pomyśleć zanim się coś zrobi i umieć oddzielić przyjaciela od wroga. Czy Honorata będzie potrafiła to zrobić? Czy uda jej się uniknąć najgorszego? Tego dowiecie się z lektury tej naprawdę dobrej i bardzo poruszającej książki.
Ciekawa, życiowa fabuła. Do tego dobrze wpleciony w całość wątek kryminalny i kwestie społeczne oraz bardzo ciekawi bohaterowie, z którymi wielu z nas się może identyfikować. To najmocniejsze punkty książki. Dodatkiem są nagłe i zaskakujące zwrotu akcji oraz finał, który uczy, daje sporo materiału do myślenia, ale i ogrzewa serce. Cała powieść, wszystkie wątki są doskonałym materiałem do przemyśleń. Gra w zielone jest uniwersalna. Nie ważne kiedy ją przeczytamy, ile mamy lat, gdzie mieszkamy....problemy się powtarzają, warto wiedzieć o nich warto znać zagrożenie, reakcje młodych i starszych osób. Warto z pewnych rzeczy zdawać sobie sprawę. Zachęcam do lektury. Dobra, świetnie napisana, potrzebna powieść.


sobota, 23 kwietnia 2022

Uzdrowicielka - Agnieszka Krawczyk

 


Wydawnictwo Filia, Moja ocena 4,5/6
Uzdrowicielka to 2. tom serii Leśne ustronie. Warto poznać tom 1. Warkocz spleciony z kwiatów. Można też czytać Uzdrowicielkę bez znajomości części 1. Wybór należy do was. Autorka tak subtelnie, konsekwentnie i logicznie snuje dalsze losy głównych bohaterów, Zosi, Mariusza, Aleksego, Antoniego, Elwiry, Laury i Reginy, że nawet nie znając wcześniejszej książki nie poczujemy się zagubieni. Jednak zachęcam do lektury obu tomów. Książki Agnieszki Krawczyk to wielka czytelnicza przyjemność.
Przenosimy się do Nieznajomki, niewielkiej wiosce ukrytej w górach, wśród polan, łąk i lasów. Jest jesień. Pora roku urokliwa, magiczna, wręcz czarodziejska. Dzień po dniu śledzimy życie, losy bohaterów. Jeden z ich pracuje nad kolejną książką. Tym razem będzie to pozycja o Misteriach drzew. Pomagają mu w tym inni bohaterowie.
Dowiadujemy się także, co u Mariusza, który w 1. tomie prowadził niewielki szpital dla zwierząt. Śledzimy losy innych bohaterów, np. Antoniego, który żyje w górskiej chacie, odizolowany od innych ludzi. Żyje bez wygód, bez nowinek technicznych, ale w spokoju i w zgodzie z otaczającym go światem i jego rytmem.
Niby nic nadzwyczajnego powiecie. Ot banalne życie ludzi jakich wiele. Zgadza się. Jednak ważne jest to, jak to zostało przedstawione i jak mocno w tych z pozoru zwyczajnych czynnościach dnia codziennego odnajdzie się przeciętny czytelnik.
Autorka wszystko opowiada w cudowny, wręcz magiczny sposób. Snuje na pozór zwyczajną, a tak naprawdę niezwykłą opowieść o ludziach, którzy żyją gdzieś tam zagubieni w niewielkiej osadzie, a którzy w rzeczywistości mogą być także tuż obok nas. Często zatraceni w pędzie dnia codziennego nie zauważamy, że obok siebie mamy ludzi ciepłych, wartościowych, do których warto się uśmiechnąć, warto wyciągnąć dłoń, których warto poznać. Uzdrowicielka pokazuje, że warto zrobić pierwszy krok, warto otworzyć się na drugiego człowieka. Piękna, potrzebna opowieść, szczególnie teraz w okresie wojny, zła, które jest wszechobecne.
Urzeka także miejsce. Nieznajomka....niby miejsce fikcyjne. Jednak jestem przekonana, iż takich osad, wsi, osiedli, enklaw gdzie można rozkoszować się miejscem, ludżmi, wspólnie pitymi ziołowymi herbatkami, długimi dyskusjami jest więcej. Trzeba tylko się rozejrzeć, może coś zmienić wokół siebie, może inaczej spojrzeć. Tak wiele zależy od nas samych. Polecam, dla poprawy nastroju, dla relaksu, dla wyciszenia. Dobra, potrzebna lektura, taki plasterek na dusze w trudnych czasach.


piątek, 22 kwietnia 2022

Sekretne życie Grety O. - Cary Fagan

 


Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 4,5/6
Rzadko, bardzo rzadko sięgam po książki dla młodzieży. Do lektury Sekretnego życia Grety O. zachęcił mnie blurb i opinia, iż książka przepełniona jest poczuciem humoru. Potrzebowałam inteligentnej, zabawnej, lekkiej, ale nie infantylnej książki. Poszukiwałam odstresowywacza i balsamu na dusze, lektury zajmującej bez reszty kilka godzin i poprawiającej nastrój. I dokładnie to dostałam.
Narratorem jest 13-latek. Hartley, bo tak ma na imię nasz narrator, ma trzynaście lat i nieznośną świadomość, że nikt nie zwraca na niego najmniejszej uwagi. Ma też starszą siostrę, starszego brata, młodszego brata i mnóstwo, naprawdę mnóstwo nastoletnich problemów. Zmaga się z nimi, jak każdy nastolatek w jego wieku. Jest ciężko, momentami bardzo ciężko. Nikogo zdaje się on Hartley nie obchodzić. Wszyscy zajmują się tylko starszym bratem naszego bohatera, 16-latkiem, który uciekł z domu. Wszyscy mieszkają w niewielkiej miejscowości, takiej dziurze zabitej dechami. Jakie możliwości ma tam nastolatek z problemami? Sami sobie na to odpowiedzcie.
Wydarzenia dzieją się błyskawicznie. Wszystko się zmienia. Także sposób postrzegania świata przez Hartleya i widzenia jego samego przez otoczenie.
Niby historia banalna. Pozostałej, tej najważniejszej części nie będę wam streszczać. Owszem, zdaje się być zwyczajną, jakich wiele. Ale to tylko pozory.
Książka pod pozorem zwyczajnej historii porusza kilka ważnych, ponadczasowych i niezależnych od tego, gdzie mieszkamy problemów. Życie, wnętrze, psychika, problemy nastoletniego człowieka są uniwersalne. Można żyć w USA, Chinach, Polsce, Australii, a nastoletnia dusza czuje tak samo, ma podobne problemy i reakcje. Autor książki, kanadyjski pisarz, przy pomocy Hartleya i jego opowieści doskonale nam to prezentuje.
Sekretne życie... nie daje idealnych rozwiązań, choć nie ukrywam, podsuwa pewne podpowiedzi, pomysły, daje delikatne wskazówki. Co cenne, całość wolna od cukierkowej infantylności, której trochę się obawiałam. To porządnie napisana, traktująca serio młodych ludzi opowieść. Poważna, choć z poczuciem humoru, serio, choć z przymróżeniem oka. Jestem przekonana, że przypadnie do gustu zarówno waszym dzieciom, jak i wam samym. Doskonały relaks, zabawa, niezła wskazówka życiowa.Dorastanie to ciężki kawałek chleba :)



czwartek, 21 kwietnia 2022

Tessa d'Urberville - Thomas Hardy

 


Wydawnictwo Replika, Moja ocena 6/6
Arcydzieło. W każdym calu arcydzieło, chociaż nie ukrywam, mocno przygnębiające.
Wspaniała, niezwykle poruszająca historia zdrady oraz zbrodni, w połączeniu z krytyką społecznych konwenansów i seksualnej hipokryzji oraz krytyką sposobu i możliwości życia ludzi z niższych warstw społecznych. Wszystko na tle burzliwych i bardzo barwnych (także w negatywnym tego słowa znaczeniu) lat okresu epoki wiktoriańskiej.
Książka zachwyca wszystkim. Na pierwszy plan wysuwa się język. Przepiękny, plastyczny, poruszający. Przy jego pomocy Hardy snuje szokująco prawdziwą opowieść o czasach wiktoriańskich, o trudzie życia w tamtym okresie. Było ciężko, trudno, niezależnie od tego, w jakiej klasie społecznej się żyło, gdzie się żyło. Tylko to złe zależało przede wszystkim od klasy społecznej i statusu majątkowego.
Jednak strasznie mieli na równi nędzarze, jak i osoby średnio zamożne. Los, okrucieństwo tamtych czasów, dwulicowość konwenansów nie oszczędzały także bogaczy. A może paradoksalnie im było pod tym względem najciężej.
Bohaterowie umieszczeni w kajdanach, konwenansach zarówno epoki, obyczajów, zasad, jak i własnych niemożności. Nie potrafią się z tego wyzwolić. Nie potrafią, nie mogą odsunąć na bok zasad, sięgnąć po swoje, zawalczyć. Są tchórzami. Widać to w każdym czynie, postępku głównych bohaterów. W trakcie lektury miałam ochotę wiele razy nimi potrząsnąć, zmusić ich do jakiejś reakcji.
Tchórzostwo i ogrom zmarnowanych szans, możliwości, które przy odrobinie odwagi można było wspaniale wykorzystać. Zasady, strach, konwenanse okazały się silniejsze.
Wokół tego mnóstwo norm, które są niczym innym jak obłudą, kłamstwem, uzasadnieniem własnych słabości, strachu, lęku.
Bez wątpienia powieść wywołuje w czytelniku mnóstwo emocji i to na wielu płaszczyznach. A wszystko to opowiedziane jakby mimochodem poprzez ukazanie losów zwyczajnej, wiejskiej, wielodzietnej rodziny, której los odmienia się po przypadkowej rozmowie z pastorem. Więcej nie zdradzę. Nadmienię tylko, iż fabuła jest ciekawa, typowa dla marzeń tamtego okresu, dla zasad, sposobu życia. Jednak losy bohaterów same w sobie służą do ukazania czegoś więcej, do pokazania społeczeństwa, jego licznych wad bardzo niewielu zasad. Całość tak nakreślona, iż od lektury trudno się oderwać. Autor stworzył książkę ponadczasowa, która niezależnie od tego, kiedy będzie czytana, poruszy czytelnika i dostarczy mu mnóstwo materiału do przemyśleń. Równie mocno porusza tytułowa bohaterka, Tess. Jej postać jest wyjątkowo tragiczna. Zderzenie idealistycznie podchodzącej do życia dziewczyny ze światem, który jest okropny, bo inaczej tego nie nazwę, prowadzi do prawdziwych tragedii. Wspaniała postać, wyjątkowa powieść.
Brawa dla Wydawnictwa Replika za wznowienie Tessy d'Urbervill. Wydanie jest przepiękne. Polecam.

 

 

środa, 20 kwietnia 2022

Lekkie objawy życia - Tomasz Białkowski

 



Moja ocena 6/6, a w zasadzie poza skalą.
Tomasz Białkowski, autor wielu doskonałych książek, zbyt mało moim zdaniem znany. Śledzę twórczość Pana Tomasza od kilku lat. Każda kolejna książka tego autora jest nie tylko świetną lekturą, ale także dostarcza sporo materiału do przemyśleń. Każda też ma w sobie jakieś przesłanie.
Nie inaczej jest z najnowszą pozycją, o jakże mylącym tytule - Lekkie objawy życia.
Słowo lekkie, okładka wydania papierowego niefrasobliwa, z dwoma gołębiami, to sugeruje lekką (nomen omen) książkę, taką która da wytchnienie. Tym większe było moje zaskoczenie gdy rozpoczęłam lekturę. Książka, jej treść walą niczym obuchem, prosto, nie oszczędzając czytelnika. Jest ciężko, bardzo ciężko, ale jakże prawdziwie.
Trudno ocenić kto jest bohaterem. Niby mamy jego i ją, Beniamina i Berenikę. Dopóki czyta się blurb wydają się być zwyczajnymi ludżmi. Wcale jednak tacy nie są. Poddani próbie, wystawieni na działanie czegoś, co nie ukrywajmy, częściowo już się na naszych oczach dzieje, a co w pełni (odpukać) może się stać naszym udziałem. Katastrofa klimatyczna, tony plastiku, pandemia, wycinanie lasów, dżungli, ginące zwierzęta, coraz bardziej sztuczna żywność i w tym wszystkim my, ludzie, lub istoty mylnie ludżmi nazywane, znieczuleni często do bólu. Część z nas jest po prostu taka...znieczulona, inna. Niektórzy są z kolei zagubieni, nie wiedzą jak tymi znieczulonymi nie być.
To wszystko dzieje się teraz, obok nas. Owszem, nie ma jeszcze tego, co opisuje Białkowski, ostateczność nas nie dopadła. Ale kluczowe jest słowo jeszcze. Jak będzie za kilka lat jeżeli nic z tym nie zrobimy? Aż strach pomyśleć.
Nasi bohaterowie, porzuceni, zostawienie sami sobie, w oceanie czegoś, co trudno jednoznacznie określić, samotni, zdawałoby się bezwolni, choć czasami można w ich czynnościach odnależć jakąś siłę, minimalną, ale jednak, pozory decyzyjności, co daje nadzieję nie tylko dla bohaterów, ale i dla nas wszystkich.
Ilu ludzi tak żyje?! Niestety wielu. A co by było gdyby spotkał nas ostateczny kataklizm, jaki opisuje Białkowski? Co wtedy byśmy czuli? Jak byśmy się zachowywali? Nawet nie chcę o tym myśleć. Berenika i Beniamin utożsamiają bohaterów, którym się chce, którzy jeszcze mają siłę, energię. Tylko czy tego wszystkiego im wystarczy? Czy im się uda?
Nie ukrywam, książka jest dramatyczna, trzyma w napięciu. Każdy czytelnik zda sobie sprawę, iż pod postaciami B & B kryje się coś więcej. I ta wiedza sprawia, iż od lektury trudno się oderwać. Ta wiedza jednocześnie przybija, dołuje. Obraz człowieka stworzony przez autora jest smutny, tragiczny. Ludzie, co myśmy ze sobą, światem zrobili.
Całość uzupełnia doskonale wpisujący się w fabułę narrator w trzeciej osobie. Dopowiada on wiele, ale wiele też pozostawia naszej wyobraźni. A wyobraźnia czytelnika wręcz buzuje. Pisarz dał mnóstwo paliwa, materiału żeby szare komórki pracowały na pełnych obrotach. Niesamowitym paliwem są jakże plastyczne opisy. Ja sobie wszystko od razu wizualizuję, więc podwójnie to na mnie działało.
Książka przeczołgała mnie emocjonalnie tak, jak żadna od bardzo dawna. Twórczość Pana Tomasza zawsze jest poruszająca, ale Lekkie objawy życia rozjechały mnie całkowicie. Kilkakrotnie w trakcie lektury (a dawkowałam ją sobie porcjami) płakałam. Nie wiem, czy to z żalu nad bohaterami, czy nami ludżmi tak w ogóle. Wszak Berenika I Beniamin to przedstawienie ludzi, jednostek marnych, ale jednak czegoś pragnących, szukających. Od lektury minęło kilka dni, a ja nadal nie pozbierałam się do końca. Warto, ba trzeba przeczytać. Wspaniała, poruszająca, ponadczasowa i jakże prawdziwa książka. Dodatkowo każdy odbierze ją inaczej, co innego z niej wyciągnie. To jej wielka siła. Polecam.
Ps. napisałam się, napisałam, a i tak nie zawarłam w tekście nawet części tego, co bym chciała, co czuję. Są takie książki, o których trudno jest cokolwiek sensownego napisać. Są zbyt wiele mówiące, zbyt mądre, zbyt trudne do ubrania w słowa. A jednocześnie są niesamowicie potrzebne i wartościowe. Lekkie objawy życia to jedna z takich pozycji.


sobota, 16 kwietnia 2022

Pozorantka - Alexandra Andrews

 

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5/6
Naprawdę dobry, dobrze napisany wciągający i nieoczywisty thriller, a przy tym debiut literacki Alexandry Andrews. Oby więcej takich debiutów.
Pozorantka ma fabułę z pozoru, ale tylko z pozoru, banalną. Ot ile jesteśmy w stanie zrobić, żeby żyć lepiej, tak jak sobie wymarzyliśmy?!
Florence Darrow marzy o byciu pisarką. Jak na razie jej plany spełzają na niczym. Pisze tylko dla siebie, do szuflady. Jednak pewnego dnia dostaje ofertę pracy. Praca nie byle jaka, dająca szansę na coś więcej. Florence ma być asystentką znanej pisarki Maud Dixon. Pisze ona pod pseudonimem i tylko jedna osoba na świecie wie kto to jest Maud, kto się za tym pseudonimem kryje. Florence miałaby być drugą osobą z taką wiedzą. Niby to banalny szczegół, ale jak się okaże, bardzo brzemienny w skutki.
Praca u takiej pisarskiej sławy jest zaszczytem, honorem. Jednak jak się szybko okaże, to wręcz katorga, a nie pracą. Florence wytrzymuje jednak wszystko. W końcu pracuje dla pisarskiej sławy.
Wszystko zmienia się w Maroku, do którego obie panie udają się w celu zebrania materiałów do nowej książki Maud. Mają tam miejsce wydarzenia, które zmienią wszystko, a Florence postawią przed wielką szansą i trudnym wyborem. Więcej nie zdradzę. Nie chce wam psuć elementu zaskoczenia wynikającego z lektury tej bardzo ciekawej i nieżle pomyślanej książki.
Alexandra Andrews stworzyła nową, inną książkę, ciekawą, ale też w sposób inny od dotychczas stosowanych rozpatrującą ludzką dusze, charaktery, poczynania, ich skutki i przyczyny.
Pozorantka to thriller, ale jest on tylko pretekstem do pokazania czegoś więcej. Ludzka natura, dążenie do perfekcji, do życia, tak jak sobie zaożyliśmy oraz ukazanie chorej ambicji, która popycha do grożnych, irracjonalnych zachowań. Do tego spora porcja skupienia się tylko na sobie i toksycznej wręcz ambicji, determinacji...trudno to jednoznacznie określić. To są główne tematy Pozorantki.
Dodatkiem są świetnie nakreślone postaci. Można je lubić, chociaż raczej nie, ale z pewnością wobec żadnej postaci nie pozostaniemy obojętni. Na pierwszy plan wysuwa się Florence Darrow. Do końca trudno było m się zdecydować, jest katem czy ofiarą.
Książka wciąga, przykuwa uwagę. Czyta się ją wyśmienicie. Polecam.

czwartek, 14 kwietnia 2022

Pakt - Anna Potyra

 


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
To moje trzecie spotkanie z książką Anny Potyry. To też trzecia książka autorki. I po raz trzeci jestem bardzo zadowolona z lektury.
Ponownie bohaterem jest świetny, bardzo dobrze tropiący zło komisarz Adam Lorenz. Wcześniejsze dwa tomy serii, Pchła i Potwory miały akcję rozgrywającą się w Warszawie. Lorenzowi towarzyszył także sztab śledczych.
Tym razem akcja przenosi się do niewielkiej osady Rokitki. To taka z pozoru sielska, anielska, oddalona od większych ośrodków osada. W rzeczywistości, co czas i rozwój wydarzeń pokażą, to miejsce wręcz klaustrofobiczne, w którym pod pokładami sielskości i życzliwości kryją się niezłe traumy i trupy w szafie. To także miejsce żyjące przesądami, plotkami i takie,w którym wszyscy o wszystkich absolutnie wszystko wiedzą. Dla mnie miejsce z typu - po moim trupie.
W takie miejsce pewnego dnia przybywa na urlop komisarz Lorenz. Po trudach wcześniejszych śledztw nasz bohater szuka wytchnienia. Nie jest mu to jednak dane. Od razu po przyjeżdżie dowiaduje się, że zaginęła pracownica jego znajomego, Ukrainka Olga. Każda z mieszkających we wsi osób ma inne zdanie na temat zniknięcia kobiety. Niektórzy mówią, że wróciła do domu, inni, że coś jej się stało.
Sprawa wyjaśnia się gdy kilka dni póżniej zostają znalezione zwłoki Ogi. Wszystko wskazuje na drastyczne zabójstwo. Kto i dlaczego zabił nikomu nie wadzącą kobietę?
Chcąc nie chcąc, mimo urlopu, Adam Lorenz rozpoczyna śledztwo. Sprawa coraz bardziej się komplikuje tym bardziej, iż większość miejscowych nie chce udzielać żadnych informacji, milczy, część wręcz mataczy. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż komisarz, w przeciwieństwie do wcześniejszych części serii, nie ma do dyspozycji pomocników, musi działać sam.
Nasz śledczy jednak się nie poddaje i uparcie próbuje dojść prawdy. Nawet jednak przez myśl mu nie przejdzie, że ta zbrodnia to dopiero początek. W pewnym momencie do śledztwa dołącza bardzo inteligentna i świetnie przedstawiona pani prokurator, której pomoc okaże się nieoceniona.
Książka bardzo na czasie bowiem w szerokim kontekście ukazuje problemy ukraińskiej mniejszości narodowej, osób, które z różnych względów, także sytuacji geopolitycznej zmuszone były emigrować z kraju. Jak zwykle u Anny Potyry, wątek obyczajowo-społeczny jest mocny, aktualny i silnie zaakcentowany. Z tego też powodu dla mnie Pakt to bardziej mocna książka psychologiczno-obyczajowa z bardzo dobrym wątkiem kryminalnym niż sam kryminał. Niemniej to doskonała, warta przeczytania, zmuszająca do chwili refleksji lektura.
Oba wiodące wątki, kryminalny i społeczno-obyczajowe są świetnie nakreślone, doskonale poprowadzone i wyważone w odpowiednich proporcjach. Dzięki temu żadna z kwestii, żaden wątek nie dominuje nad drugim. Do tego, co dla mnie bardzo istotne, to inteligentna, pełna mylnych tropów, zwodzenia czytelnika książka. Pisarka traktuje czytającego, jak inteligentnego, równego sobie przeciwnika, myli go, zwodzi i zmusza do uruchomienia szarych komórek. Brawo. Inna, dająca oddech od zwykłych, banalnych odmóżdżaczy powieść.
Wątek społeczono-obyczajowy jest aktualny, ważny, potrzebny, a wątek kryminalny sensowny, doskonale i logicznie poprowadzony. Razem tworzą dobrą, warto przeczytania książkę z mocnym przesłaniem i ciekawym zakończeniem. Serdecznie polecam. Po raz trzeci Anna Potyra mnie niezwykle pozytywnie zaskoczyła.


 



środa, 13 kwietnia 2022

Smętny szofer z Alster - Hakan Nesser

 



Wydawnictwo Czarna Owca, Moja ocena 5/6

Kolejne spotkanie z twórczością jednego z najbardziej przeze mnie lubianych pisarzy. Smętny szofer z Alster to świetnie napisana powieść, pełna charakterystycznego dla Nessera inteligentnego humoru.Chociaż może jestem nieobiektywna...uwielbiam wszystkie książki tego autora.
Niezależnie od tego, jaką książkę Nesser napisze, zawsze trzyma najwyższą formę. To mistrz łączenia różnorodnych gatunków literackich. Nie inaczej jest tym razem.
Osoby przyzwyczajone do tego, iż Nesser to autor kryminałów od razu informuję, ta książka to miks świetnie nakreślonej powieści psychologiczno-obyczajowej z ostrą nutką tak typowego dla tego pisarza humoru.
Tym razem śledztwo w sprawie gróżb karalnych wobec kierowcy autobusu, w którym w wypadku zginęła spora część pasażerów, prowadzą Gunnar Barbarotti i Eva Backman.
Były kierowca, ofiara pogróżek ma na sumieniu 18 ofiar. Zginęła młodzież szkolna i jedna osoba dorosła. Czy wypadek sprzed lat ma coś wspólnego z obecnymi groźbami? A może chodzi o coś zupełnie innego? Pewnego dnia były kierowca znika bez śladu. Z pozoru prosta sprawa komplikuje się. A to dopiero początek.
Wątek kryminalny, jak to Nessera, ostry, mocny, ale przy tym mocno moralizatorski. Jedno trzeba autorowi przyznać. Każda jego książka pod pozorem intrygi kryminalnej, zbrodni czegoś uczy, coś pokazuje, na coś uczula. To jest charakterystyczne dla praktycznie wszystkich książek, kryminałów skandynawskich. Są one bardzo mocno ukierunkowane społecznie. Jednak Nesser przykrywa wszystko tak typowa dla siebie sporą porcją czarnego humoru. I mimo, że porządnie napisany wątek kryminalny nie jest najważniejszy, to czyta się każdą jego książkę ze sporą przyjemnością.
Ponownie mamy niespieszną akcję. Fabuła toczy się powoli, bardzo powoli acz konsekwentnie zmierza do zaskakującego finału. Nesser, jako świetny psiarz, potrafi tak skonstruować fabułę, że finał mocno zaskakuje. Brawo. Do tego, to co u Nessera najciekawsze...ciekawie nakreślony portret psychologiczny bohatera. Wiem, to częste u skandynawskich pisarzy. To dla nich charakterystyczne. Jednak Nesser robi to w wyjątkowo sugestywny i dopracowany w każdym calu sposób.
Jego twórczość przypomina trochę wizytę u starych, zaprzyjażnionych osób. Doskonale się tam czujemy, doskonale się rozmawia, wiemy, jak wszystko się potoczy i ciągle tam chodzimy.
Identycznie jest ze mną i Nesserem. Czytam jego książki od lat. Wiem, jaki będzie przebieg fabuły, wiem jaki finał, a autor i tak należy do najbardziej przeze mnie lubianych i cały czas sięgam po każdą nową jego książkę.
Dobra, mocno nastawiona na kwestie społeczne lektura. Książka świetna, doskonała w każdym calu, tak bardzo typowa dla Hakana Nessera. Warto dać jej szansę, choć jestem przekonana, że nie wszystkim ona przypadnie do gustu. I w sumie nie musi. Nie każdy musi kochać Nessera. Nie każdy zrozumie jego inną niż kryminał książkę, o czym świadczą negatywne oceny na pewnym znanym portalu. Nie jest to typowy kryminał, ani typowa powieść obyczajowo- społeczna. To jest po prostu Hakan Nesser. Warto przeczytać jeżeli ktoś lubi tego typu literaturę.

Recenzje innych książek Nessera:

Oczy Eugena Kallmanna (klik) 

Jedenaście dni w Berlinie (klik) 

Żywi i umarli w Winsford (klik)  

Jaskółka, kot, róża i śmierć (klik)   

Półmorderca (klik) 


wtorek, 12 kwietnia 2022

Dante - Alessandro Barbero

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Rewelacyjna książka, która jak chyba żadna dotąd, ukazuje geniusz, sylwetkę i dorobek wielkiego pisarza.
Książka została napisana symbolicznie w 700. rocznicę śmierci Dantego. Jest mistrzowsko skonstruowana, pełna zaskakujących informacji, do których zwykłemu człowiekowi, nie będącemu badaczem, historykiem byłoby bardzo trudno dotrzeć.
Czyta się szybko, niecierpliwie odwracając kolejne kartki niczym przy lekturze najciekawszej, najbardziej porywającej powieści historyczno-awanturniczej.
Cenne jest to, iż Barbero dotarł do wielu, dotąd skrywanych w muzeach, archiwach dokumentów, a losy swojego bohatera mocno osadził w szczegółowo ukazanej epoce średniowiecza. Wbrew pozorom działo się wtedy na terenach dzisiejszej Italii, oj działo. Średniowiecze Barbero, Italia okresu Dantego to czas i miejsce pełen fascynujących postaci działań, budowli, twórczości, ale i głęboko skrywanych tajemnic. W trakcie lektury książki można w pełni zatracić się w średniowieczu Barbero i Dantego jednocześnie i zrozumieć jak bardzo genialnym i aktywnym oraz wyjątkowym człowiekiem był Dante.
Obraz średniowiecznych Włoch, miejsc, gdzie żył i tworzył Dante jest częścią barwnej i bardzo dobrze udokumentowanej merytorycznie opowieści o kraju i ludziach tamtego okresu. Badacz wspaniale to ze sobą połączył i fascynująco prowadzi przez XIII i XIV wiek autora Boskiej komedii.
Całość bardzo dobrze uzupełniają przebogata bibliografia i liczne przypisy. Najlepiej świadczą o tym ile trudu zadał sobie pisarz, z jak wielu źródeł korzystał.
Duże znaczenia dla polskiej wersji książki, o ile nie największe, ma mistrzowskie tłumaczenie profesora Krzysztofa Żaboklickiego, który jest znanym, cenionym tłumaczem i italianistą.
Wspaniała, wyjątkowa i ze wszech miar godna polecenia opowieść o twórcy języka włoskiego, o człowieku, który już za życia był legendą.
Historyk Alessandro Barbero podjął się niełatwego zadania i wykonał je po mistrzowsku. Polecam.


sobota, 9 kwietnia 2022

W sieci zła - Max Seeck

 


Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Rzadko mamy do czynienia z fińską literaturą, a szkoda.
W sieci zła to przykład niebanalnej, nieprzewidywalnej opowieści. Nic dziwnego, iż książka stała się hitem w tak wielu krajach i szykowana jest jej ekranizacja.
Po genialnym Wiernym czytelniku, Max Seeck ponownie zaskakuje, ale i zadowala nawet najbardziej wybredne czytelnicze gusta.
Akcja rozgrywa się sześć miesięcy po wydarzeniach z Wiernego czytelnika. Jessica Niemi, wyjątkowo niebanalna postać, mierzy się z nowym śledztwem. Ponownie mamy makabryczne zabójstwa, ponownie mnóstwo niebywale szybko mnożących się niewiadomych i ponownie wyścig z czasem. A czas ucieka, pędzi niczym torpeda. Mamy zmasakrowane ciało, zimne wody i jeszcze mroczniejszy klimat Finlandii, zniknięcie dwojga bardzo popularnych influencerów, handel ludżmi, bardzo trujące toksyny i kilka innych spraw. Z pozoru nic tych rzeczy ze sobą nie łączy, ale tylko z pozoru. Żeby znależć to połączenie, wpaść na trop i powstrzymać psychopatycznego zabójcę, Jessica Niemi będzie musiała bardzo mocno się napracować i otrzeć o granicę zła i okrucieństwa. Grozić jej będzie spore niebezpieczeństwo, a czas umyka.
Umiejscowienie akcji w mało w sumie znanej, zimnej i mrocznej Finlandii jeszcze wzmaga bardzo gęsty, wręcz oblepiający mrok książki. Wszechobecne zło i zagrożenie są potęgowane każdym kolejnym rozdziałem. Autor niezwykle umiejętnie dozuje informacje, prowadzi akcję, analizuje, podsuwa tropy i zmusza czytelnika do myślenia. Żeby rozwikłać zagadkę, zarówno czytelnik, jak śledcza Niemi, będą musieli mocno się napracować.
W sieci zła to nie tylko dobry, mocny, intrygujący thriller. To także książka z drugim dnem, z podtekstem, pytaniami o istotę człowieczeństwa, o granice między normalnością, a szaleństwem o to co dzieli z pozoru normalnych i szalonych i o to, czym jest zło.
Nie na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedż. Seeck sprawia, iż musimy pomyśleć sami, zastanowić się nad treścią książki, ale także nad tym, jak ma się ona do życia tuż obok nas, do nas samych. Polecam.

czwartek, 7 kwietnia 2022

Porządek dnia - Eric Vuillard

 

Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Siedzę przed laptopem i wierzcie mi, nie wiem co napisać. Książkowe arcydzieło zarówno jeżeli chodzi o styl, jak i treść oraz formę.
16 rozdziałów, krótkich bo cała książka ma zaledwie 152 strony. To kolejny dowód na to, że nie ilość, a jakość się liczy.
152 strony przebogate w treść, materiał do przemyśleń i coś, co zostanie ze mną chyba na zawsze, a z pewnością na bardzo, bardzo długo.
Kwintesencja zła, człowieczeństwa lub raczej jego braku, przyzwolenie na to zło i postawa człowieka, istoty ludzkiej wobec różnych form i etapów zła.
Wiem, może trochę zawiłe, ale Porządek dnia to nie jest książka, którą można streścić. Przebogata pod każdym względem, w zasadzie nie ma fabuły, przynajmniej nie w klasycznym tego słowa znaczeniu.
Od 10 lat mieszkam w Austrii i tę książkę powinien przeczytać w ogóle każdy człowiek, a już z pewnością każdy Austriak. Genialne, wyjątkowe, bezlitosne i tak bardzo w Austrii potrzebne rozliczenie z Anschlussem, nazizmem, złem faszyzmu, ich genezą. To także opis tego, jak wielcy, bogaci, słynni np. Bosch, Opel czy Siemens popierali Hitlera, pomagali (bardzo aktywnie) w budowaniu jego machiny zagłady.
Mimo upływu kolejnych dekad od zakończenia II wojny światowej, w Austrii nadal to rozliczenie nie zostało dokonane. Co jakiś czas temat wraca na łamy mediów, robi się w Austrii szum po obu stronach, a rozliczenia nadal brak.
Autor rozlicza, ukazuje skutki, ale i przyczyny powstania konkretnych wydarzeń, oraz to, jak zwyczajny przypadek połączony z ironią losu i bezkarnością, przyzwoleniem może zmienić człowieka i doprowadzić do czegoś niespodziewanego, do prawdziwego zła. Jak udowadnia pisarz, zdolny do tego zła, w sprzyjających okolicznościach, jest każdy z nas. A wszystkie wielkie, w pozytywnym tego znaczeniu lub negatywnym, wydarzenia, fakty są zawsze konsekwencją drobnych czynów, które samodzielnie nic nie znaczą.
Cała książka jest mistrzowska, to arcydzieła. Są jednak diamenciki, na które szczególnie warto zwrócić uwagę, jak chociażby rozmowa Hitlera z Schuschniggiem. Mistrzostwo pod każdym względem.
Książka wali niczym obuchem, w żołądek, przeponę, zatyka, nie można oddychać, czytelnik jest przepełniony strachem obawą, wściekłością. Wszystko potęguje niepozorny rozmiar, i zwyczajna, szara okładka.
Lektura uniwersalna, ponadczasowa. Jej treść możemy rozpatrywać tylko w kontekście zła Hitlera i Anschlussu Austrii, ale także w kontekście tego, co działo się kilka, kilkanaście wieków temu i co, o zgrozo, może się wydarzyć, jutro, pojutrze, co dzieje się tuż obok w Ukrainie. Książka potrzebna, mądra, protest book. Trzeba przeczytać.
Za tę książkę autor otrzymał Nagrodę Goncourtów. Jest to francuska nagroda literacka, którą ufundował w 1896 w swoim testamencie francuski pisarz Edmond de Goncourt.
Polecam. To obowiązek współczesnego człowieka znać takie książki.