Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść wiktoriańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść wiktoriańska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 grudnia 2021

Najsłynniejsze opowiadania wigilijne

 


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Zbiór ten zawiera jedno opowiadanie Charlesa Dickensa oraz dwa Anthonyego Trollope'a. Wszystkie trzy są doskonale, wręcz po mistrzowsku napisane i po ich lekturze nadal jestem w świątecznym nastroju mimo, iż już 28 grudnia.
Najwspanialszym, ale i chyba najsłynniejszym wigilijnym opowiadaniem jest dzieło Dickensa, Opowieść wigilijna. Losy skąpca Ebenezera Scrooge'a i jego duchy zabierają nas do serca wiktoriańskiej Anglii. Nic więcej o tym utworze nie napiszę. Obojętnie co bym powiedziała, napisała i tak nie odda to jego magii i wyjątkowości. Arcydzieło w każdym calu, do którego z wielką przyjemnością wracam co roku. Taka ponadczasowa perła, diament, który rokrocznie przeciera się ściereczką żeby nadal lśnił :).
Przeciwieństwem jeżeli chodzi o nastrój są opowiadania drugiego autora, Trollope’a. Są pełne świątecznej magii, ale w tym pozytywnym rozumieniu tego słowa, skrzą się od humoru i świątecznego uroku.Także przenoszą nas do wiktoriańskiej Anglii i sprawiają, że uśmiech pojawia się na naszych ustach. Te opowiadania to Boże Narodzenie w rezydencji Thompsonów i Boże Narodzenie na plebanii w Kirby Cliffe. Mało znane, sam autor także do najpopularniejszych w Polsce nie należy. To taka moja perełka, grudniowe odkrycie. Przeczytałam je błyskawicznie, rozkoszowałam się ich klimatem, świetnie się bawiłam.
Rezydencje u Trollope'a pachną bakaliami, ciastami, specjalnymi preparatami do mycia drewna, kominkiem oraz innymi tak charakterystycznymi dla angielskiego Bożego Narodzenia zapachami.
Opowiadania Trollope'a podobnie, jak Dickensa to olbrzymia skarbnica wiktoriańskich szczegółów, drobiazgów, które sprawiają, iż klimat tych utworów jest wyjątkowy. Obaj autorzy wspaniale pisali, obaj byli bardzo spostrzegawczy i surowi dla swoich rodaków.
Dickens, Trollope, żyli w tym samym okresie, podobne obrazy mieli wokół siebie, a jednak stworzyli bardzo różniące się od siebie opowiadania. Każde jednak jest magiczne, każde prezentuje nam obraz ówczesnego społeczeństwa, Anglii i każde czegoś uczy.
To wspaniałe, wyjątkowe, ponadczasowe utwory do czytania nie tylko w trakcie Bożego Narodzenia. Pięknie wydana książka, ozdobiona wspaniałymi rycinami. Polecam. Będziecie zachwyceni, zarówno treścią, jak wydaniem.

 

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Złodziejka - Sarah Waters

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 6/6
Zdecydowanie najlepsza książka Sarah Waters, moim skromnym zdaniem.
Trudno nawet opisać jej klimat. Wiktoriańska w każdym calu, fascynująca i porażająca jednocześnie.
Londyn 1862 rok, 18-letnie sieroty Susan Trinder i Maud Lilly. Jedna jest córką złodziejki, mieszka w slamsach, tak można by określić to obrzydliwe i przerażające miejsce, które Waters opisuje tak dosadnie, iż w trakcie lektury wielokrotnie rozglądałam się, czy na pewno jestem u siebie w dom, a nie w Londynie 150 lat temu.
Druga z bohaterek to bardzo dobrze, jak na ówczesne czasy wykształcona młoda dam, która mieszka w pięknym domu wujka w Briar. Zdawałoby się, że to dwie odmienne całkowicie osoby, które nic nigdy ze sobą nie połączy. Jednak los lubi płatać figle, a co komu pisane, tego nie minie.
Nie chcę opisywać fabuły, chociaż nie ukrywam - aż mnie korci. Ale nie, nie zrobię tego.  Odebrałabym tym samym potencjalnym czytelnikom wielką przyjemność bycia zaskoczonym przez niesamowitą pisarkę i jej pomysły oraz genialne opisy.
Właściwie nie wiem, co bardziej mnie zachwyciło - czy język jakiego używa Waters, czy całościowa intryga, czy mistrzowskie wręcz opisy dusznego, brudnego (w sensie namacalnym, ale i duchowym, mentalnym) klaustrofobicznego i nie ukrywam przerażającego Londynu?! Mistrzostwo.
Złodziejka to na równi powieść historyczna ze świetnie oddanymi realiami epoki, kryminał z intrygą, która zaskakuje na każdym kroku i do końca lektury trzyma w niepewności oraz powieść obyczajowa ukazująca głębie ludzkiego umysłu i duszy oraz zadziwiające międzyludzkie kontakty.
Poza tym książka ciekawie skonstruowana, ma dwie narratorki, bowiem najpierw historię poznajemy z punktu widzenia Susan Trinder, córki złodziejki, a póżniej z punktu widzenia bogatej panienko Maud Lilly. Spojrzenie na tę samą historię z dwóch różnych punktów widzenia opowiedziane przez całkowicie odmienne, a jednak podobne do siebie dziewczyny.
Gorąco, bardzo gorąco zachęcam do lektury. Niesamowita powieść. Rzadko dla którejkolwiek książki zarywam prawie całą noc. Ostatnio zdarzyło się to wiele miesięcy temu. Grzech ten (bo w moim wieku zarwanie nocy ma katastrofalne skutki) popełniłam, dla Złodziejki i nie żałuję.

piątek, 6 lutego 2015

Jane Eyre autobiografia

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Brontë, to nazwisko zna, kojarzy chyba każdy, kto interesuje się literaturą. Charlotte była najstarszą i najbardziej znaną z trzech sióstr pisarek.  
Najsłynniejszą powieścią Charlotte, taką, która przyniosła jej może nie wiekopomną, ale na pewno trwającą dłużej niż 1 czy 2 sezony sławę, jest 
powieść Jane Eyre autobiografia. Gwoli wyjaśnienia, to ta sama pozycja u nas wielokrotnie wydana pod tytułem- Dziwne losy Jane Eyre. Autobiografia Jane Eyre jest tytułem oryginalnym i chwała wydawnictwu za jego użycie. 
Książkę mimo objętości 600 stron czyta się niezwykle szybko. Losy młodej będącej owocem strasznego mezaliansu, osieroconej dziewczyny, która po stracie rodziców trafia do niekochającej ją ciotki chwyta za serce. Rodzina lata temu po haniebnym ślubie wyrzekła się matki Jane. Teraz Jane odrzucona przez ciotkę (w przenośni, bo krewna niby się nią zajęła, ale..) przechodzi koleje losu typowe w okresie wiktoriańskim dla panien z podobną historią rodową w tle - zdobywa wykształcenie, zostaje guwernantką uroczej dziewczynki. Jane powoli odzyskuje spokój ducha, coraz więcej się uśmiecha, zaczyna nieśmiało snuć plany na przyszłość, wierzyć w uczucie, które niczym nieśmiały promyk pojawia się na horyzoncie. jednak w tym momencie los po raz kolejny złośliwie i okrutnie drwi z niej. 
Fabuła, jak przystało na klasyczną, angielską powieść sztampowa aż do bólu. Ale to tylko pozory. Mniej istotne (choć nie przeczę, iż także bardzo ważne) jest to co napisane. Liczy się forma w jakiej autorka to uczyniła. Charlotte napisała wspaniałą, porywającą i niezmiernie poruszającą opowieść. Wiem, w większości recenzji pisze się, iż od lektury trudno było się oderwać. Ale w tym wypadku to w 100% prawda. Genialnie nakreśleni bohaterowie, których pisarka odmalowała niezwykle sugestywnie,, wielka, przeogromna gama uczuć i targających nimi emocji, które aż kipią z każdej kolejnej strony książki. 
Co istotne, w przeciwieństwie do wielu wiktoriańskich dam, lub innych bohaterek książek, Jane na prawdę da się lubić. Nie ma ona w sobie ani krzty głupoty, ani grama infantylizmy, którym ówcześni pisarze zbyt często nas karmili uważając, iż kobieta marny puch nie ma rozumu. Jane Eyre rozum ma, i to jaki. Ma także wiele niezwykle pozytywnych cech, uczuć, choć tak w 100% kryształową postacią nie jest, byłaby zbyt nudna. Ma swoje drobne, drobniuteńkie wady, które postaci wykreowanej przez Charlotte dodają tylko realizmu. Poza tym to kobieta mądra i twarda, uparcie dążąca do celu, taka ponadczasowa.
Nie da się napisać, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta opowieść i sposób jej nakreślenia. Książka jak dla mnie absolutnie genialna. 
Autobiografia Jane Eyre, to nie tylko mistrzowsko napisana powieść wiktoriańska, nie tylko obraz społeczeństwa tamtego okresu, nie tylko studium ludzkich charakterów, to dużo więcej, to majstersztyk literacki.