Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść angielska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść angielska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lutego 2015

Jane Eyre autobiografia

Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Brontë, to nazwisko zna, kojarzy chyba każdy, kto interesuje się literaturą. Charlotte była najstarszą i najbardziej znaną z trzech sióstr pisarek.  
Najsłynniejszą powieścią Charlotte, taką, która przyniosła jej może nie wiekopomną, ale na pewno trwającą dłużej niż 1 czy 2 sezony sławę, jest 
powieść Jane Eyre autobiografia. Gwoli wyjaśnienia, to ta sama pozycja u nas wielokrotnie wydana pod tytułem- Dziwne losy Jane Eyre. Autobiografia Jane Eyre jest tytułem oryginalnym i chwała wydawnictwu za jego użycie. 
Książkę mimo objętości 600 stron czyta się niezwykle szybko. Losy młodej będącej owocem strasznego mezaliansu, osieroconej dziewczyny, która po stracie rodziców trafia do niekochającej ją ciotki chwyta za serce. Rodzina lata temu po haniebnym ślubie wyrzekła się matki Jane. Teraz Jane odrzucona przez ciotkę (w przenośni, bo krewna niby się nią zajęła, ale..) przechodzi koleje losu typowe w okresie wiktoriańskim dla panien z podobną historią rodową w tle - zdobywa wykształcenie, zostaje guwernantką uroczej dziewczynki. Jane powoli odzyskuje spokój ducha, coraz więcej się uśmiecha, zaczyna nieśmiało snuć plany na przyszłość, wierzyć w uczucie, które niczym nieśmiały promyk pojawia się na horyzoncie. jednak w tym momencie los po raz kolejny złośliwie i okrutnie drwi z niej. 
Fabuła, jak przystało na klasyczną, angielską powieść sztampowa aż do bólu. Ale to tylko pozory. Mniej istotne (choć nie przeczę, iż także bardzo ważne) jest to co napisane. Liczy się forma w jakiej autorka to uczyniła. Charlotte napisała wspaniałą, porywającą i niezmiernie poruszającą opowieść. Wiem, w większości recenzji pisze się, iż od lektury trudno było się oderwać. Ale w tym wypadku to w 100% prawda. Genialnie nakreśleni bohaterowie, których pisarka odmalowała niezwykle sugestywnie,, wielka, przeogromna gama uczuć i targających nimi emocji, które aż kipią z każdej kolejnej strony książki. 
Co istotne, w przeciwieństwie do wielu wiktoriańskich dam, lub innych bohaterek książek, Jane na prawdę da się lubić. Nie ma ona w sobie ani krzty głupoty, ani grama infantylizmy, którym ówcześni pisarze zbyt często nas karmili uważając, iż kobieta marny puch nie ma rozumu. Jane Eyre rozum ma, i to jaki. Ma także wiele niezwykle pozytywnych cech, uczuć, choć tak w 100% kryształową postacią nie jest, byłaby zbyt nudna. Ma swoje drobne, drobniuteńkie wady, które postaci wykreowanej przez Charlotte dodają tylko realizmu. Poza tym to kobieta mądra i twarda, uparcie dążąca do celu, taka ponadczasowa.
Nie da się napisać, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta opowieść i sposób jej nakreślenia. Książka jak dla mnie absolutnie genialna. 
Autobiografia Jane Eyre, to nie tylko mistrzowsko napisana powieść wiktoriańska, nie tylko obraz społeczeństwa tamtego okresu, nie tylko studium ludzkich charakterów, to dużo więcej, to majstersztyk literacki. 

 

piątek, 25 lipca 2014

Decyzja - Penny Vincenzi

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5,5/6
Nie mogę spać, to pomyślałam, że poczytam. To najlepsze zajęcie mola książkowego w trakcie bezsennych nocy. Przed chwilą skończyłam czytać Decyzję. Jest to trzecia książka Penny Vincenzi, którą miałam okazję przeczytać, a o ile dobrze policzyłam - 14. w dorobku pisarki. Bardzo się z tego cieszę, oznacza to bowiem, że jeszcze dużo świetnych książek tej autorki do czytania przede mną. Vincenzi mimo sporej popularności w innych krajach, u nas jest raczej mało rozpoznawalną, a szkoda. Pisarka jak nikt inny potrafi w fascynujący sposób ukazać panoramę losów kilkorga bohaterów, która rozgrywa się w Anglii na przestrzeni kilku-kilkunastu lat.
Nie inaczej jest w przypadku niniejszej książki.
Akcja rozpoczyna się pod koniec lat 60. XX wieku,a  kończy na początku lat 70. Przez ponad 10 lat towarzyszymy głównym bohaterom, Mattowi, Elzie, Charlesowi i Scarlett oraz ich najbliższym. 
Eliza i Charles to rodzeństwo pochodzące z tzw. „dobrego domu” Eliza postanawia, że wbrew tradycji zostanie kobietą niezależną. Fascynuje ją moda, trendy w niej oraz to, że może wpływać na gusta milionów. Postanawia iść tą drogą i wspiąć się na szczyty. Jej plany bliskie są spełnienia, kiedy otrzymuje pracę redaktorki działu mody w popularnym czasopiśmie. Eliza jest zachwycona zarówno pracą, jak i światem w jaki wchodzi. W międzyczasie oświadcza się jej przystojny, zakochany w niej i niezwykle bogaty męźczyzna. Szczęście zdaje się do młodej kobiety uśmiechać w pełnej krasie. Ale czy na pewno? Wtedy na jej drodze pojawia się Matt (kolega jej brata, człowiek z nizin), który mimo robotniczego pochodzenia imponuje Elizie przedsiębiorczością. Czy Eliza stając przed wyborem podejmie właściwą decyzję. Jakie będą jej konsekwencje?
Charles (brat Elizy, kolega Matta) także staje przed życiowymi decyzjami, dokonuje ich i w perspektywie kilku lat przekonuje się, iż jeden krok, jedna błędna decyzja pociągnęła za sobą pasmo nieszczęść. 
Podobnie ma się sprawa ze Scarlett, piękną, młodą siostrą Matta, której podjęcie wymarzonej i niezwykle prestiżowej w owym czasie pracy stewardesy, pozwoli zwiedzić wiele ciekawych miejsc, ale i poznać wielu ludzi. Dwoje z nich zaważy na całym jej dalszym życiu.
Losy w/w postaci przeplatają się wzajemnie tworząc niezwykle barwny, tętniący energią kolaż. Londyn lat 60. i początku 70. to czas wielkiego zrywu, boomu, możliwości. Wtedy wystarczyło sięgnąć ręką, a pieniądze na realizację pomysłów znajdowały się od razu. Londyn, jak i życie jakie w mieście prowadzą nasi bohaterowie są fascynujące. Różnorodne związki między nimi, przemiany społeczne w angielskim, z lekka skostniałym społeczeństwie, zmiany obyczajowe, to wszystko dodaj smaku lekturze. Krótkie rozdziały, a właściwie podrozdziały, niczym newsy informacyjne prowadzą nas przez kolejne  lata życia bohaterów i burze, które ich nie omijały. Podróżujemy pomiędzy Londynem, Nowym Jorkiem, Mediolanem, posiadłością nad Lago di Como, Paryżem i podlondyńską wielkopańską posiadłością. Bywamy w drogich restauracjach, ale i tanich jadłodajniach czy wojennych okopach, stroimy się na bale, premierę sezonu w  La Scali, ale i liczymy każdy pens, żeby wystarczyło pieniędzy na jedzenie dla rodziny. Taka różnorodność oraz niezwykle zręczne pióro Vincenzi, sprawiają, iż od lektury nie sposób się oderwać.
Gorąco zachęcam do lektury. Decyzja, to  świetna książka nie tylko na lato. To także powieść na każdą inną porę roku, powieść ukazująca, jak jeden krok, jedna decyzja mogą zmienić całe nasze życie, zadecydować o jego dalszym przebiegu.

środa, 23 lipca 2014

Tajemnice Rutherford Park

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5-/6
Tytułowy Rutherford Park, to wielka rezydencja znajdująca się w
hrabstwie Yorkshire w Anglii. Akcja powieści rozpoczyna się tuż przed wybuchem I wojny światowej. Mamy 1913 rok, na świecie wiele sie dzieje, także rzeczy, które powinny niepokoić osoby zamieszkujące rezydencję. Jednak tak nie jest. Mieszkańcy Rutherford Park żyją własnym życiem, własnymi problemami, otacza i interesuje ich tylko własny, odrobinę hermetyczny światek, choć oni sami uważają zupełnie inaczej. Zajmują się przede wszystkim planowaniem imprez towarzyskich, doborem strojów, ustalaniem menu, czyli generalnie żyją dniem dzisiejszym, ewentualnie tym co będzie za tydzień- dwa, ale u nich w domu, a nie gdzieś tam w świecie. Co istotne, tak żyją nie tylko właściciele domu, czyli Cavendishovie oraz ich najbliżsi, ale także cała podległa im służba. Czyli w Rutherford Park życie toczy się swoim rytmem. Tylko to pozory. Każdy z domowników skrywa własne sekrety, których pilnuje jak przysłowiowego oka w głowie. 

Na zewnątrz każdy z bohaterów odgrywa swoją rolę (z reguły osoby opanowanej, dystyngowanej), a wewnątrz aż kipi od stresu, namiętności, rozpaczy. Niechciana ciąża, nieziszczalne z pozoru marzenia, namiętny i skrywany romans, tajemnicze wyjazdy z pozoru będące służbowymi. Te i wiele innych zagadek, tajemnic skrywa przed nami posiadłość w Yorkshire. 
Elizabeth Cooke udało się pokazać w doskonały sposób nie tylko świat wielkopańskiej rezydencji, jego zwyczajny dzień, ale także swoistą symbiozę "państwa" i służby, bez której taki konglomerat, jak Rutherford Park nie mógłby istnieć. 
Tajemnice Rutherford Park, to niezwykle barwna, odrobinę kąśliwa, w doskonały sposób obnażająca liczne ludzkie wady (niezależnie od klasy społecznej), ale i zalety, marzenia, przegrane nadzieje, rozczarowania i nieliczne radości. Świetnie nakreśleni bohaterowie, drobiazgowo ukazane tło zarówno społeczne, jak i historyczne oraz psychologiczne. I klimat niczym z serialu Downton Abbey, który nie ukrywam bardzo lubię. To wszystko sprawiło, że  Tajemnice...dosłownie połknęłam. 
Wiem, Cooke nie stworzyła epokowego dzieła. Można jej też zarzucić pewną sztampowość, ponieważ Tajemnice...zdają się powielać schemat tak często wykorzystywany w filmach, czy książkach. Jednak mimo tego, uważam, że to dobra lektura, którą polecam nie tylko na lato.

sobota, 7 grudnia 2013

Córka Twórcy Królów - Philippa Gregory

Wydawnictwo Książnica, Okładka miękka, 440 s., Moja ocena 5,5/6
Córka Twórcy Królów to kolejna część cyklu powieści Philippy Gregory osnutych na wydarzeniach Wojny Dwóch Róż. Po raz kolejny autorka zabrała mnie na wspaniałą wyprawę do XV-wiecznej Anglii. Tym razem bohaterką książki jest głównie Anna Neville, ale niezwykle ważną postacią jest także jej ojciec zwany Twórcą królów (The Kingmaker). 
Akcja opowieści ma swój początek w 1465 roku. Wtedy od 4 lat Anglią rządzi młodziutki władca Edward IV z dynastii Yorków. Edward, niepewny, młody, charakterologicznie pozostawiający wiele do
Zamek Warwick
życzenia koronę zdobył po krwawych walkach ze swoim poprzednikiem królem Henrykiem VI. Edward nigdy nie zaszedłby tak wysoko, nigdy zapewne nie zostałby królem, gdyby nie wsparcie, poparcie i (nie ukrywajmy tego) kierowanie nim przez przyjaciela, mentora i chyba rzeczywistego władcę ówczesnej Anglii,  Ryszarda Neville’a, hrabiego Warwick, czyli ojca naszej bohaterki. Jednak w pewnym momencie o dziwo, Edward budzi się ze swoistego letargu, otrząsa się i zaczyna pokazywać rogi, nagle (ku zdziwieniu wielu, a przede wszystkim Neville'a) zaczyna rządzić sam, sam decydować o swoim losie. Bez konsultacji z kimkolwiek poślubia piękną, acz biedną jak ta przysłowiowa mysz kościelna Elżbietę Woodville. Młody król doprowadza swój plan do końca, Elżbieta zostaje koronowana na królową Anglii. Władza Neville'a zmniejsza się w sposób zaskakująco szybki. Ponieważ taka sytuacja każdemu byłaby nie w smak, hrabia Warwick postanawia działać. Rozpoczynają się niezwykle krwawe wydarzenia, które trwają do 1485 roku. Ich przebieg, spojrzenie na nie, poznajmy z punktu widzenia córki Warwicka, tytułowej Córki Twórcy Królów, Anny. Gregory z perspektywy Anny ukazuje nie tylko same walki, intrygi, ale także codzienność na angielskim dworze końca XV wieku. Autorka z wielkim zaangażowaniem, szczerze (momentami aż do bólu) opisuje dworską codzienność, której normą są walki, podchody, morderstwa, szkalowanie, wtrącanie do lochów etc. Co istotne, w książce brak miejsca na (jak ja to nazywam) wesołą twórczość własną. Wszystko o czym Gregory wspomina oparte jest na faktach, poparte bogatym materiałem dowodowym. Pierwsze, co w trakcie lektury rzuca się w oczy, to drobiazgowe przygotowanie pisarki, zbadanie dogłębne ówczesnego dworskiego życia i meandrów historii. W związku z  tym książka ta to nie tylko doskonała rozrywka i literatura na wysokim poziomie, ale także spora dawka historii przekazana tak, że z pewnością nikogo nie znudzi. 

Gorąco zachęcam do lektury. W książkach Philippy Gregory każdy ceniący dobrą, dopracowaną powieść znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy lubi czy też nie historię.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Ruth - Elizabeth Gaskell

Wydawnictwo MG, Okładka twarda, 546 s., Moja ocena 5,5/6
To moja trzecia książka autorstwa Elizabeth Gaskell i kolejny raz jestem zachwycona. Muszę jednak przyznać, że Ruth najbardziej przypadła mi do gustu, popłakałam się niesamowicie w trakcie lektury. Północy i południu czy Żonom i córkom oczywiście nic nie można zarzucić, ale Ruth po prostu chwyciła mnie za serce.Jest to moim zdaniem najdojrzalsza powieść Gaskell.
Kolejny raz autorka w magiczny sposób zabiera nas do Anglii okresu wiktoriańskiego. Ruth jest młodziutką, bo zaledwie 16-letnią, ubogą sierotą. Jej opiekun oddaje ją do krawcowej żeby dziewczyna nauczyła się zawodu. Ruth jest nie tylko niezwykle zdolną młodą kobieta o dobrym sercu, ale także niewinną o zniewalającej wprost urodzie. Ponieważ o otaczającym ją świecie i jego zepsuciu oraz czyhających na nią niebezpieczeństwach ma bardzo mgliste pojęcie dochodzi do nieuniknionego w takiej sytuacji. Zwraca na nią uwagę zamożny panicz,dziewczyna zakochuje się w nim. Jednak szczęście nie trwa długo. Po pewnym czasie na skutek przeciwności losu następuje kres miłości. Nad dziewczyną wisi okrutne fatum. Nie dość, że bez mieszkania, pracy, pieniędzy, ukochanego, to na dodatek z nieślubnym dzieckiem. W dzisiejszych czasach panna z dzieckiem nie jest już skandalem, ale ponad 150 lat temu...Na szczęście na drodze Ruth pojawiają się ludzie, którzy chcą jej pomóc. Czy im się to uda? Czy Ruth znajdzie drogę do szczęścia? A może okrutny los kolejny raz zakpi z dziewczyny?
Nadmienię tylko, że Ruth na pewien czas uda się poukładać życie, jednak przeszłość lubi wracać w najmniej oczekiwanym momencie. Co z tego wyniknie? Jakie będą koleje losu Ruth?
Elizabeth Gaskell udało się mnie po raz kolejny zachwycić. Może nie tyle samą tytułową bohaterką, która (nie ukrywam) denerwowała mnie na początku książki i to strasznie (głupia, infantylna dziewczyna, ale podejrzewam, że taki był standard intelektualny niewykształconej panny w epoce wiktoriańskiej), ale wspaniałymi opisami wiktoriańskiego świata. Wszystkie szczegóły życia, wykreowane postacie, ich charaktery, to istny majstersztyk. Gaskell udało się także po mistrzowsku ukazać mechanizmy, które rządziły ówczesną Anglią, zakłamanie, obłudę żyjących wtedy ludzi. 
Ogromnym plusem są także wyraziste sylwetki bohaterów, które autorka wspaniale nakreśliła oraz ukazanie ich postępowania i motywacji, które do niego prowadziły,
Jedynym minusem jest zbyt duża moim zdaniem liczba cytatów i odniesień do Biblii. Wiem, że autorka była żoną pastora, a w okresie gdy żyła i tworzyła, Biblia była w zasadzie jedyną dostępną książką, ale bez przesady.
Jeżeli do wszystkich w/w zalet dodamy piękny, plastyczny język, będziemy mieli wyborne dzieło literackie, po które koniecznie trzeba sięgnąć.
Ruth to wspaniała, mądra i ponadczasowa opowieść z wiktoriańskimi smaczkami w tle. Gorąco zachęcam do lektury. 
Inne powieści Elizabeth Gaskell, które recenzowałam:


piątek, 16 sierpnia 2013

Na szafocie - Hilary Mantel

Wydawnictwo Sonia Draga, Okładka miękka, 432 s., Moja ocena 5,5/6
Książkę przeczytałam w trakcie podróży z portu we Włoszech do Łodzi, wracaliśmy promem od teściów z Grecji:( I już po urlopie, i znowu do kieratu:( 
Książkę czytało mi się doskonale, mimo ciągłych awantur, jakie wybuchały na tylnym siedzeniu auta (trójka naszych synów z tyłu jechała...macie odrobinę wyobrażni?).
Na szafocie to doskonała kontynuacja losów bohaterów znanych zarówno z angielskiej historii, jak i książki Hilary Mantel W komnatach Wolf Hall. Jest to II tom swoistej trylogii, której głównym bohaterem jest Tomasz Cromwell. 
I to jest ciekawe, rzadko zdarza się, żeby bohaterem nie był Henryk VIII lub któraś z jego żon, a królewski doradca i przyjaciel. Mantel odrobinę udało się wybielić tę postać, lub raczej określmy to jako swoiste rozjaśnienie mrocznego wizerunku Cromwella.
Obie książki zostały docenione zarówno przez krytyków, jak i czytelników. Przyniosły Mantel sławę, pieniądze, uznanie i niezwykle prestiżową nagrodę, jaką jest Booker. Jest to najważniejsza  nagroda literacka w Wielkiej Brytanii.
O treści książki pisać nie będę, każdy w większym lub mniejszym stopniu zna historię króla Henryka VIII i Anny Boleyn. Nadmienię tylko, iż I tom kończy się egzekucją Tomasza Morusa, II - wynosi Cromwella na sam szczyt, jest pierwszym po królu, a czasami także przed królem.
Mantel wspaniale ukazuje swoich bohaterów. Narysowana przez nią sylwetka Cromwella, syna zwykłego kowala, który stał się szarą eminencją dworu Henryka VIII, to majstersztyk. Najbardziej zachwyciła mnie scena, gdy na sali sądowej, w czasie procesu Anny Boleyn, Cromwell po mistrzowsku przedstawił fakty na korzyść władcy.Królewski sekretarz za pomocą pióra Mantel udowadnia, iż jest mistrzem w swoim fachu, mistrzem intryg, który na słodką zemstę potrafi długo czekać.
Na szafocie, to niezwykła, pasjonująca opowieść o najbardziej znanym okresie historii Anglii, o czasach Tudorów. Co cenne u Mantel, to fakt niezwykle wiernego przedstawienia historii, bohaterów, epoki i każdego szczegółu, który ich dotyczy. U pisarki nie ma miejsca na (jak ja to nazywam) wesołą twórczość własną (w przeciwieństwie do wielu innych pisarzy). Wierne realia epoki to największy atut powieści Mantel.Dzięki temu, oraz dzięki niezwykłemu stylowi pisarskiemu, w trakcie lektury czujemy się, jakbyśmy znależli się w centrum akcji, a postaci, o których czytamy ożywają.
Gorąco zachęcam do lektury i niecierpliwie czekam na ostatni tom trylogii. 
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy książki historyczne 

czwartek, 30 sierpnia 2012

Agnes Grey - Anne Bronte

Wydawnictwo MG, Okładka twarda, 232 s., Moja ocena 5,5/6
Mąż wyekspediowany do pracy (co najmniej do 20.00 mam wolne:)), nawet śniadanie po 5.00 mu zrobiłam, taka dobra żona jestem:). A ja popijam drugą kawkę, jednym okiem spoglądam na wiedeńską starówkę z tarasu, a drugim pisze recenzję. Póżniej wyruszam "w miasto" powłóczyć się, czyli będę robić, to co w Wiedniu najbardziej kocham. Zdjęcia z włóczęgi jutro, albo pojutrze...
Ale wracajmy do Agnes Grey i jej autorki.
Anne urodziła się w Thornton, w hrabstwie Yorkshire w Anglii w 1820r. Jej matka umarła rok później, po tym jak rodzina przeniosła się do Haworth. 

Śmierć matki i czworga z rodzeństwa miała wpływ na jej dalsze życie. 
Anne Bronte
Wraz z siostrami kształciła się w pensji dla niezamożnych w Westmoreland. Później pracowała jako guwernantka. Wspólnie z siostrami Charlotte i Emily Jane od wczesnych lat młodości pisała wiersze i opowiadania. Razem wydały w 1846 r. tomik poezji, w którym Anna opublikowała swoje utwory pod pseudonimem Acton Bell.
Zmarła w 1849r. W nadmorskim kurorcie Scarborough w Anglii, gdzie leczyła grużlicę (na tę samą chorobę zmarł przed nią jej brat Branwell i dwie siostry - Maria i Elizabeth), a jednocześnie w miejscu, w którym rozgrywały się wydarzenia zawarte w jej powieściach. Tam też została pochowana na Cmentarzu Parafialnym Św. Marii.

Grób Anne Bronte- zdjęcia z Wikipedii

Agnes Grey to debiutancka powieść Anne opublikowana po raz pierwszy w grudniu 1847r., ale jak na debiut jest to doskonale dzieło.

Dzięki autorce przenosimy się do XIX-wiecznej Anglii. Bohaterką powieści jest tytułowa Agnes Grey, 18 – letnia zaledwie dziewczyna, która z powodu tragicznej wręcz sytuacji finansowej rodziny podejmuje się pracy w charakterze guwernantki. Wydaje jej się, że skoro odebrała dobre wykształcenie, jest mądra, daje sobie radę (jak sama to określa) z sobą, potrafi siebie samą zdyscyplinować i lubi dzieci, spokojnie poradzi sobie z tego typu pracą. Nic bardziej mylnego, ale o tym za chwilę.
Główną motywacją postępowania Agnes jest chęć wspomożenia bankrutującej rodziny swoim zarobkiem. I w tym momencie widać doskonale analogie do życia Anne Bronte. Znając chociaż trochę biografię rodziny Bronte możemy dostrzec wręcz uderzające zbieżności życia Agnes i życia Anne oraz jej sióstr. 

Osoby zainteresowane losami rodziny Bronte odsyłam do wspaniałej książki Na plebanii w Haworth.  Książkę czyta się nie, jak biografię, ale jak fantastyczną powieść sensacyjno - obyczajową. Autorka w sposób wręcz perfekcyjny ukazuje całą rodzinę Bronte ze szczególnym uwzględnieniem rodzeństwa: Branwella, Charlotty, Emily i Anny (Maria zmarła jako dziewczynka). Autorka opowiada wiele o rozwoju pisarskim każdej z sióstr, omawia ich dzieła, ukazuje co która z pisarek ze swojego życia przeniosła na karty tworzonych przez siebie książek. Autorka opowiada także o powstaniu dzieł sióstr Bronte, recenzjach, jakie ukazywały się w tym czasie w prasie. Polecam lekturę Na plebanii w Haworth.
Ale wracajmy do Agnes Grey. 
Poza przymusem zarobkowania,  główna bohaterka pragnie rozwijać się, nauczyć się czegoś nowego, zdobyć doświadczenie, co jej zdaniem zagwarantuje lepszą karierę i umożliwi zdobycie lepszej pracy, a co za tym idzie niezależność i dobrej pozycji społecznej.
Niestety, jak to w życiu bywa- marzenia i plany to jedno, a realne życie to często zupełnie co innego. Nic więc nie układa się tak jak powinno. Agnes trafia do zimnego (dosłownie i w przenośni) domostwa państwa Bloomfield. Jest to rodzina dorobkiewiczów z całkiem pokaźnym obecnie majątkiem, ale zdecydowanie gorszymi, ba fatalnymi wręcz manierami. Podopiecznymi Agnes staje się trójka dzieci, najstarszy z nich 10 letni panicz i 2 młodsze panienki. Gdy czytałam o tym, jak zachowywali się wobec Agnes, co do niej mówili, jak robili jej na złość, pomyślałam..Boże, co za okropne bachory, nawet słowo dzieci nie było tu odpowiednie. Są to paskudne rozwydrzone bachory, które nie posiadają choćby podstaw kindersztuby i nie mają za grosz szacunku dla innych. Ich rodzice, czyli pracodawcy Agnes nie są lepsi. Wyniośli, szorstcy, wręcz ordynarni w obyciu, przemądrzali, zwracający się do siebie per pan i pani.... W końcu Agnes nie wytrzymuje sytuacji w tym domu i postanawia zmienić pracę. Anne Bronte udało się w sposób wręcz doskonały sportretować znękaną przez hmmmm...(żeby było ładnie..) podopiecznych guwernantkę. Wzorce do opisu czerpała z okresu 1839-40, gdy sama pracowała w tym zawodzie.
Czy tym razem trafi lepiej? Czy przez następne lata również będzie guwernantką? A może inaczej potoczy się jej los? Tego wam nie zdradzę, dowiecie się tego z książki.

Siostry Bronte.

Powieść jest dobra mimo, iż stylem nie dorównuje powieściom słynniejszej z sióstr – Charlotte. Czytając wszelkie dostępne informacje o Anne Bronte, odniosłam wrażenie, że jest ona takim swoistym kopciuszkiem rodziny, „uboższą krewną”, jak to się nieraz mówi, o wiele mniej docenianą pisarką. W końcu jej siostry to słynna Emilly autorka Wichrowych wzgórz, czy Charlotte autorka Dziwnych losów Jane Eyre. Gdzie Anne do nich?! Ale o dziwo mało wprawiona ręka Anne (Agnes Grey to jej debiut książkowy) stworzyła bardzo dobrą powieść. Tym cenniejszą, że opartą na pewnych wątkach autobiograficznych i posiadającą w treści bardzo dużo opisów i szczegółów dot. życia i zachowania się ludzi współczesnych pisarce. Właśnie te opisy bardzo mi przypadły do gustu. Poza tym uwiodła mnie taka syzyfowa z początku chęć wywiązania się ze swoich obowiązków. Chociaż Agnes zdaje sobie sprawę z tego,że dzieci robią jej na złość, że nie da rady ujarzmić ich naraz, o zdyscyplinowaniu w ogóle nie ma mowy, to jednak nadal stara się wykonywać swoja pracę, jak najsumienniej potrafi. Nie zraża jej nawet chłód, a momentami wręcz lodowatość (wiem, wiem niepoprawna forma, ale w tym momencie wydaje mi się najbardziej odpowiednia) w zachowaniu pani Bloomfield, czy pogarda i chamstwo w zachowaniu pana Bloomfield. Ale każdy ma swoja odporność, swoją granicę i do takiej granicy dochodzi pewnego dnia Agnes.
Największe brawa należą się autorce za stworzenie galerii niesamowicie barwnych i wyrazistych postaci, w której dominują kobiety. Jak na powieść z XIX w., był to bardzo śmiały krok, kobiety w tym okresie miały bardzo niewiele do powiedzenia, co zresztą Anne Bronte doskonale ukazuje w swojej książce. Bohaterki Agnes Grey mogą wzbudzać naszą sympatię lub wręcz przeciwnie, ale na pewno nie pozostaniemy wobec nich obojętni.
Książkę czytało mi się doskonale, szybko i przez cały czas lektury kibicowałam Agnes, żeby udało jej się, żeby spełniły się jej plany. 

Ogromne brawa dla wydawnictwa za pierwsze wydanie Agnes Grey po polsku i brawa za okładkę, która moim zdaniem doskonale pasuje do treści książki.
Gorąco zachęcam do lektury. Książkę polecam lubiącym XIX - wieczne powieści, kochającym ich klimat oraz atmosferę Anglii z tego okresu.
Na Agnes Grey na pewno się nie zawiedziecie. Jeżeli nie znacie jeszcze twórczości żadnej z sióstr Bronte, tym bardziej zachęcam was do lektury. A nóż wpadniecie w ich sidła, jak ja.