Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo sonia draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo sonia draga. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2020

Uśpienie - Camilla Grebe

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra, mocna, wciągająca i z pozoru usypiająca książka. To taki miks dobrego skandynawskiego kryminału, mocnego thrillera i porządnej powieści społeczno-obyczajowej.
Pierwsza połowa książki jest spokojna, klasycznie skandynawska, z ciekawym ukazaniem 18-letniego bohatera. Młody człowiek lekko traktuje życie. Zajmuje się głównie przyjemnościami, a pieniądze zapewnia mu handel narkotykami. Niespodziewanie sprawy się komplikują.
I w tym momencie następuje zwrot akcji, który wybudza czytelnika z letargu.
W książce mamy tajemniczą kobietę, uśpionych sztokholmskich policjantów, mafijny światek, zwyrodnialca, który zabija mężczyznę i masakruje jego zwłoki, a następnie wrzuca je do Bałtyku...i dużo innych ciekawych aspektów m.in. kilka dodatkowych zabójstw.
Narracja jest ciekawie prowadzona . Wydarzenia ukazane są z perspektywy trzech osób: policjanta, matki i syna.
Grebe napisała dobrą książkę, którą oparła o sprawdzony, standardowy skandynawski schemat. Mamy m,in. ciekawy ogląd różnych grup sztokholmskiego społeczeństwa z dodatkiem dobrej, dogłębnej analizy tych grup.
Na uwagę zasługują także bohaterowie, którzy standardowo, są mocno nakreśleni ciekawie przedstawieni, poruszający.
Najmocniej zapadająca w pamięć jest Pernilla, matka nastoletniego bohatera. Kobieta poruszająca swoją niemocą, nadal tkwiąca w toksycznej relacji ze swoim ojcem, od dawna poddająca się szokującej religijnej indoktrynacji. Kobieta w pewnym momencie jakby wyszła z tytułowego uśpienia i przechodzi zaskakującą przemianę. Z kobiety smutnej, tkwiącej w traumie, stagnacji, bezwolnej staje się zupełnie inną osobą.
Poza tym ciekawie przedstawiony jest śledczy, Manfred. To sterany życiem męźczyzna, po przejściach, z wiszącą nad głową traumą i poruszającymi wydarzeniami rodzinnej tragedii. W całej tragedii, której doświadczył wraz z żoną, próbuje sprawnie działać, prowadzić dobre, rzeczowe dochodzenia i ścigać psychopatycznego zabójcę. Jak mu to wychodzi? Tego dowiecie się z lektury tej ciekawie napisanej, dobrej, poruszającej książki.
Po początkowej powolnej, usypiającej wręcz narracji pierwszej części książki, Uśpieni okazują się być nad wyraz dobrą, dopracowaną i zapadającą w pamięć lekturą.
Głównymi bohaterkami opisanych historii (które w pewnym momencie idealnie się łączą) są matki. Na równi chodzi tu o Pernillę, matkę nastoletniego handlującego narkotykami Samuela, jak i żon Manfreda, matkę dziecka pozostającego w śpiączce. Każda z tych kobiet jest inna, każda ma za sobą traumatyczne wydarzenia, każda tkwi w czymś, co nas poruszy, a jednocześnie przerazi, w czymś, w czym nikt z nas nie chciałby się znaleźć. Każda z nich przejdzie także swoiste przebudzenie, przestanie być uśpiona.
Dodatkowym atutem są genialne, niezwykle plastyczne opisy skandynawskich krajobrazów,
Bardzo dobra, dopracowana, poruszająca książka. Polecam.



wtorek, 8 października 2019

Nowolipie. Najpiękniejsze lata - Józef Hen

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 6/6
Józef Hen to jeden z najwybitniejszych i najbardziej przeze mnie cenionych polskich pisarzy, reportażystów, scenarzystów. Mam wrażenie, iż to także autor zbyt mało doceniany i popularny.
Urodził się i wychował w kamienicy przy ul. Nowolipie 53 w Warszawie.
Niniejsza książka to zapis wspomnień, przeżyć z okresu dzieciństwa, dorastania, ale nie tylko (o tym za chwilę).
Hen opisuje w niej życie swoje, swoich najbliższych, pracę ojca, który był hydraulikiem, chwile smutku, ale przede wszystkim radości. Robi to w sposób cudowny, porywający.
Jednak tym, co najbardziej mnie urzekło były niezwykle plastyczne opisy życia w przedwojennej Warszawie, w niewielkiej wspólnocie, jaką była kamienica na Nowolipiu, koegzystencję świata żydowskiego i pozostałych mieszkańców przedwojennej stolicy. Cudowne, magiczne, przenoszące w czasie opisy, którym towarzyszą nostalgiczne wtręty, liczne anegdoty, zabawne i mądre komentarze.
Wszystko nakreślone pięknym językiem, jakim od zawsze posługuje się Hen. Czytać taki typ wspomnień, spisany takim językiem, to prawdziwa rozkosz.
Napisałam wcześniej, iż Nowolipie... to nie tylko zapis chwil, okruchów wspomnień z okresu dzieciństwa i dorastania. I tak jest. To także opis wydarzeń z okresu II wojny światowej, pobytu pisarza w ZSRR, gdy autor miał 18 lat i był żołnierzem Armii Czerwonej. Wojna, holokaust, rzeź na Ukrainie, śmierć bliższych i dalszych autora. Niesamowity kontrast obu części książki. Wybuch II wojny światowej wyraźnie dzieli Nowolipie.. na dwie części.
Z części beztroskiej, zabarwionej psikusami, pierwszymi miłościami, śmiechem przenosimy się błyskawicznie i niespodziewanie do części naznaczonej bezsilnością, cierpieniem, bólem i złością. Dramatyczne wydarzenia, dramatyczne losy p[okolenia Józefa Hena i nie tylko.
Wspomnień się nie czyta, je się pochłania i to błyskawicznie niecierpliwie odwracając kolejne karty książki. Wspaniała podróż w czasie, niezwykłe wydarzenia, porywający narrator. Gorąco polecam tę i pozostałe książki Józefa Hena, autora chyba trochę niedocenianego.



piątek, 5 października 2018

Zniknięcie Josefa Mengele - Guez Olivier

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Josef Mengele, potwór, były oprawca w Auschwitz nazywany doktorem śmierć ucieka w 1949 roku przed wymiarem sprawiedliwości i wierzy, że na nowo ułoży sobie życie w Buenos Aires. Nazistowscy zbrodniarze są tropieni na całym świecie.
Do Argentyny zbiegło wielu zbrodniarzy wojennych. Mengele jest pewien, że i jemu się uda. 
Pod fałszywą tożsamością, na początku butny, arogancki, nadal przekonany o swojej nadludzkiej wyższości, póżniej zżerany strachem, ucieka, krąży po całym świecie, zmienia kolejne kryjówki, nie zaznając spokoju. Argentyna i dostatnie życie tam, to dopiero początek. Mengele nigdzie nie zaznaje spokoju, ;pościg nadciąga, a on musi uciekać. Udaje mu się to, mimo iż kilka razy był o włos od złapania. Pomogło mu okrutne szczęście, pomogli zafascynowani nim i złem, które wyrządzał ludzie.
Mengele umiera 07 lutego 1979 roku w Bertiodze, w Brazylii. Zadziwiające, iż udało mu się uniknąć kary. 
Książka ta, to fabularyzowana, doskonale napisana opowieść o ucieczce, ogromnym szczęściu kata, pościgu, zmienianiu tożsamości, ukrywaniu się potwora. Całość bazuje na relacjach z pościgów, zachowanych dokumentach, notatkach, przekazywany droga ustną informacjach. Gro treści książki to domysły, przypuszczenia, ale szkielet stanowią fakty, jakie miały miejsce od zakończenia II wojny światowej aż do śmierci Mengele. 
W opowieść o ucieczce i pościgu, tropieniu wpleciona jest spora garść informacji o ówczesnej sytuacji Ameryki Południowej. Te informacje wyjaśniają, dlaczego nazistom tak łatwo było ukryć się w tamtejszych krajach.
Zniknięcie...jest świetnie, bardzo ciekawie napisane. Lektura wciąga już od pierwszej strony.
Nic dziwnego, iż książka uhonorowana została bardzo prestiżową Prix Renaudot 2017 oraz nominowana do licznych nagród literackich, m.in. Prix Médicis i Listy Goncourtów (w kilku krajach). Czyta się doskonale, gorąco polecam


wtorek, 21 sierpnia 2018

Jutro należy do kotów - Bernard Werber

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Przesympatyczna, przecudowna, przezabawna, przekocia i bardzo inteligentna książka.
Od lat jestem wielbicielką kotów, kocham wszystkie te sierściuchy miłością wielką. Jestem też wierną i szczęśliwą służącą 4 kotów (tak, czterech :) ).
Nic więc dziwnego, iż po książkę, której głównymi bohaterami i narratorami są koty sięgnęłam bez chwili zastanowienia. Trochę obawiałam się, czy to nie będzie jakaś kiczowata, słodka opowiastka. Na szczęście moje złe obawy się nie potwierdziły. 

Bohaterami są dwa cudowne, niezwykłe koty...oba żyją w dzielnicy Montmartre w Paryżu. 
Ona ma na imię Bastet i jest narratorką. Jej marzeniem jest skuteczniejsza komunikacja się z ludźmi, którzy jak to ludzie...ułomni są. Komunikacja niestety pozostawia wiele do życzenia...nawet ze służącą, która siebie uważa za panią Bastet. 
On to Pitagoras, kot doświadczalny, który na czubku głowy ma wejście na klucz USB umożliwiający mu łączenie się z Internetem. W ten sposób Pitagoras dostaje informacje na temat świata i ludzi. 
Sądzicie, że to niemożliwe? Otóż jesteście w błędzie. W kocim świecie opisanym przez Werbera wszystko, absolutnie wszystko jest możliwe.  
Bastet jest oczarowana Pitagorasem, który wprowadza ją w zupełni inny świat. No i zaczyna się. 
Bardzo podoba mi się sposób w jaki autor przedstawił kocich bohaterów. Od razu rzuca się w oczy, że musi mieć na co dzień do czynienia z tymi wyjątkowymi zwierzętami.
Koty są inteligentne, każdy ma swoją osobowość, własne zdanie, inny charakter, marzenia. 
Nie wszystko jednak w książce jest słodkie, miłe, puszyste. Jest też okrutny wątek. Owszem, można było go rozegrać inaczej, ale takie jest życie, tacy okrutni jesteśmy my ludzie.  
Jutro należy do kotów to świetna, zabawna, mądra, wzbudzająca uśmiech, ale i roniąca niejedną łzę książka. Czyta się ją bardzo szybko i szczerze polecam...obowiązkowa lektura nie tylko dla miłośników kotów.


piątek, 27 lipca 2018

Lato nad morzem - Katie Fforde

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6
Lekka, relaksująca, pachnąca morzem i przygodą, odrobinę zwariowana opowieść. Idealna lektura na lato.
Autorka opowiada historię Emily, która jest położną i która pewnego dnia ma dosyć. Podejrzewam, że wiele czytelniczek utożsami się z Emily :). 
Propozycja przyjaciółki spada naszej bohaterce niczym podarek od losu. Rebeka proponuje jej bowiem wakacyjną pracę na parowcu pływającym po szkockim wybrzeżu. Nie zastanawiając się Emily wykorzystuje okazję. Co z tego wyniknie?
Emily nawet nie wie w co się pakuje. Mala przestrzeń (jak to na niewielkim statku), zazdrosna asystentka Emily, pewna, że to ona powinna być szefową kuchni, szefowa w zaawansowanej ciąży, przystojny miejscowy lekarz, którego Emily za wszelką cenę stara się nie dostrzegać i wiele innych drobiazgów, problemów, utrudnień. 
Nie ma dnia, ba godziny, żeby w nowym życiu Emily coś się nie działo, coś nie poplątało, nie stworzył jakiś problem (mniejszy lub większy...na ogół większe :) ). O nowym życiu naszej bohaterki można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest nudne.
Książkę czyta się dobrze. To lekka lektura o ile przyzwyczaicie się do odrobinę specyficznego stylu narracji, co nie ukrywam, na początku może sprawiać pewną trudność. Gdy już w niego wnikniecie lektura będzie przyjemnością.
Bohaterowie pływają na statku po rzece. Wkoło jest wspaniała przyroda. Szkoda, że autorka tak mało o niej, w zasadzie zdawkowo, wspomina. Bogatsze opisy przyrody, tego co widzą ze swojego miejsca pracy bohaterowie, zdecydowanie ubarwiłoby powieść.  
Poza tym jednym drobnym minusem nie mam do książki zastrzeżeń. 
Lato nad morzem nie jest wielką, wybitną powieścią. To książka na 1-2 dni lektury, dająca sporą porcję zabawy, lekkiej i zajmującej myśli lektury, zapewniająca odpoczynek i świetną zabawę. Idealna pozycja na lato. Jeżeli takiej lektury szukacie, gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę Katie Fforde.

poniedziałek, 16 lipca 2018

Skrawek mego serca - Peter Robinson

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Skrawek mego serca to 16. tom przygód inspektora Banksa. 

Ale bez obaw, każdy tom można czytać niezależnie od siebie. I chociaż w kolejnych częściach oprócz zagadki kryminalnej śledzimy także prywatne perypetie bohatera, to i tak bez znajomości wcześniejszych części cyklu dacie sobie radę. Autor licznymi nawiązaniami do przeszłości daje szansę na komfortową lekturę każdemu czytelnikowi. 
Tym razem nasz śledczy (którego tak na marginesie bardzo lubię) żeby rozwikłać zagadkę z teraźniejszości ( a chodzi o wyjątkowo drastyczną i tajemniczą śmierć krytyka muzycznego) musi cofnąć się do roku 1969. W przeszłości czeka na niego kolejne, niezwykle krwawe zabójstwo.
Akcja toczy się dwutorowo i przeszłość jest bardzo zręcznie przeplatana z teraźniejszością. Jak się szybko okaże zabójstwo sprzed 35 lat i to współczesne z początku książki, to nie jedyne, z jakimi będzie musiała uporać się ekipa śledcza.
Fabuła (zarówno wątki główne, jak i poboczne) jest bardzo misternie skonstruowana i tak poprowadzona, iż do końca nie wiadomo o co chodzi. Rozwiązanie wyłania się z mroków zagadek i tropów na ostatnich stronach książki. 
Sama intryga jest podobna do puzzle bowiem złożona z takich drobniutki elementów. Dopiero po ułożeniu sporej części fragmentów wyłania nam się początkowy obraz, choć do finału jeszcze sporo brakuje. Część z tych elementów początkowo zdaje się być zbędna, nie mieć nic wspólnego z rozwiązywana zagadką. jednak jak się okaże, to tylko pozory. 
Ilością nakreślonych szczegółów, dosyć powolnym tempem akcji, klasycznie prowadzonym dochodzeniem Robinson nawiązuje do najlepszych, klasycznych, angielskich kryminałów. Jestem przekonana, iż wielbiciele tego typu literatury będą lekturą Skrawka mego serca usatysfakcjonowani.  Gorąco polecam.




środa, 27 czerwca 2018

Ostatnia z rodu Stanfieldów - Marc Levy

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra książka, która rozpoczyna się jak lekkie, banalne czytadło, a kończy tak, że można tylko wykrzyknąć wow.
W tle mamy dwie oddzielone od siebie oceanem rodziny, wielką tajemnicę, która z każdą kolejną stroną staje się jeszcze bardziej zagadkowa, tajemniczą wiadomość, która z początku wydaje się być żartem i doskonałą powieść obyczajową ukazująca wielowymiarowe stosunki w rodzinie. 

Dodatkowo akcja rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych, co bardzo lubię. We wszystkich przestrzeniach główną rolę odgrywają dwie panię, w jednej części historii będące młodymi kobietami, w drugiej i trzeciej...a to nie zdradzę :). 
Książkę czyta się błyskawicznie. Akcja początkowo umiarkowanie absorbująca, w pewnym momencie zmienia się i porywa czytelnika. Napięcie rośnie. Co i rusz pojawiają się nowe wątki. Ale bez obaw. Levy tak wszystko skomponował, tak poprowadził fabułę, iż nic nam się nie plącze, nic nie umyka, wszystko zostaje doprowadzone do końca. 
Bardzo dobrze poprowadzony jest wątek śledztwa, jakie prowadzą bohaterowie. Pisarz tak zręcznie wszystko skonstruował, że w pewnym momencie czytelnik łapie się na tym, iż sam staje się  mimo woli detektywem. 
Na uwagę zasługuje także doskonałe oddanie realiów epoki sprzed kilku dekad i nakreślenie świetnych postaci bohaterów.
Majstersztykiem są jednak wspaniale ukazane, niezwykle skomplikowane relacje pomiędzy wszystkimi bohaterami. Levy w ich zaprezentowaniu osiągnął mistrzostwo. Co ważne, w opowieści brak takiego słodkiego pitu pitu, lukrowanych relacji. Jest za to realizm, często są łzy, ból, ale i radość, uśmiech i miłość.
Gorąco zachęcam do lektury. Ostatnia z rodu Stanfieldów to doskonała, świetnie napisana historia trzech pokoleń i wielkiej tajemnicy z cierpieniem i wzajemną ludzką miłością w tle. Książka absorbuje, angażuje, porusza.


czwartek, 14 czerwca 2018

Ostatni z naszych - Adélaïde de Clermont-Tonnerre

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6 
Bardzo dobra, wciągająca powieść z niespodziewanym zwrotem akcji.
Książka ma w sobie wszystko, co sprawia, iż taką lekturę połyka się w mgnieniu oka.... miłość, pieniądze, wojenną zawieruchę, zemstę, wielką krzywdę, tajemnice rodzinne i bardzo zawiłe losy jednej rodziny. 

Do tego dochodzi dwóch bliżniaków, braci, którzy nienawidzą się najbardziej na świecie, dwie kobiety połączone niezniszczalną przyjaźni i dwoje młodych ludzi porwanych niemożliwą miłością, której na przeszkodzie staną wydarzenia sprzed 25 lat. 
Akcja toczy się dwutorowo, w Polsce w obozie Auschwitz, Dreźnie pod koniec II wojny światowej, gdy miasto to zostaje na skutek nalotów całkowicie zrównane z ziemią oraz kilka tygodni póżniej w Bawarii, a także na przełomie lat 60. i 70. XX wieku w USA, głównie w Nowym Jorku, ale także w innych częściach USA. 
Na obu płaszczyznach czasowych przewija się nazwisko Zilch. Dlaczego jest ono tak ważne? Co łączy wydarzenia z lat 40. i 70.?
Ostatni z naszych to książka, którą z początku, przez ok. 50-60 stron czyta się ot tak sobie, jak zwykłe, standardowe czytadło. W pewnym momencie dzieje się coś zaskakującego, jakby następowało jakieś przełączenie...książka zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdźki i historia porywa w swoje objęcia. Dalej już wszystko toczy się poza nami. Czytając kolejne rozdziały nie mamy żadnego wpływu na to co zrobimy bowiem lektura i porywająca fabuła nie pozwalają odłożyć książki na półkę. 
Czyta się świetnie, a jeszcze dosyć długo po skończeniu lektury w głowie kłębią się różne pytania. Gorąco polecam.


czwartek, 24 maja 2018

Granatowe mundury - Sabine Hofmann, Rosa Ribas

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6
Granatowe mundury, to niezbyt gruba, ale doskonale napisana książka. Jest ona 3. tomem trylogii Ana Marti.
Ana Marti to młoda dziennikarka, która rozwiązuje zagadki kryminalne i przez przypadek przeszła od pisania trochę infantylnych plotek do rubryki kryminalnej w jednej z gazet. 
Niby banalne, ale książki z tej serii mają w sobie coś więcej. Jest to fakt świetnego nakreślenia obrazu Barcelony lat 50. XX wieku. 
Akcję śledzimy na przestrzeni lat od 1952 do 1959 roku w okresie, który dla całej Hiszpanii, w tym także stolicy Katalonii, był wyjątkowo trudny.
Zagadka kryminalna jest hmmm bardzo średnia, zakończenie często takie sobie, ciekawe, ale mało kryminalne. Jednak nie to jest w tej trylogii najważniejsze. 
Liczy się mistrzowskie oddanie realiów życia w 5. dekadzie XX wieku w jednym z najciekawszych miast świata. Sprawia ono, iż od lektury trudno się oderwać. 
Autorkom udało się genialnie nakreślić ponurą atmosferę Barcelony za czasów Franco, narastający strach, terror, mroczną codzienność bez światełka w tunelu. 
Rozwiązywana przez młodą dziennikarkę kolejna zagadka kryminalna (w każdym tomie inna) jest tylko dodatkiem do ukazania codziennej grozy, jaka była udziałem ogromnej rzeszy Hiszpanów, to jak próbowali w różnorodny sposób poradzić sobie z reźimem. 
Co istotne bohaterowie ukazani we wszystkich trzech tomach to zwyczajni ludzie, tacy jak ja czy wy, tacy hiszpańscy Kowalscy. Brrr..aż strach, gdy czyta się o tym, co mogło spotkać przeciętnego Hiszpana.
Do tego dochodzi powiązanie z zagadką z przeszłości. Wszystko to tworzy razem ciekawy klimat i książki, które mogę wam szczerze polecić. Jeżeli lubicie dobrze nakreślone realia społeczno-polityczne, a nie będziecie oczekiwać porywającego kryminału, jestem pewna, iż cala trylogia Ana Marti przypadnie wam do gustu. 


Książki (także ebooki) do kupienia w doskonałej cenie tutaj (klik)  


 

wtorek, 8 maja 2018

Patria - Fernando Aramburu

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 6/6
Nie najlepsza lektura po moich ostatnich przeżyciach. Mam za sobą trudne dni, w zasadzie 2 bardzo trudne tygodnie, mega trudne, a do czytania w celu relaksu wybrałam książkę o dramatycznych przeżyciach, trudny ch wyborach, bolesnej historii. Trzeba mieć zero instynktu samozachowawczego, jak ja.
Nie zrozumcie mnie źle, Patria to mistrzowska książka, ale przy tym mocna, ostra, szczera, a w wielu miejscach także pełna bólu.
Rozpoczynając lekturę nie wiedziałam czego się spodziewać. Tzn. opis na okładce to jedno, a zawartość, wymowa książki, jej przesłanie to zupełnie co innego.
Tak siedzę i zastanawiam się, co ja mogę o tej książce napisać.. chyba tylko tyle, że to wielka, wspaniała, potrzebna powieść, która przeorała mnie i wciągnęła w fabułę. 
Nie jestem fanką Hiszpanii, Hiszpanów. Jest wiele powodów. Barbarzyństwo corridy to jeden z nich. W związku z tym skoro twierdzę, że w moim odczuciu to genialna powieść, to tak jest. :)
Tytuł książki oznacza ojczyznę. I o tym, o ojczyźnie, o Hiszpanii, o tym co się działo w tym kraju na przestrzeni kilku dekad XX wieku, o mieszkających, działających tam ludziach, jest ta opowieść.
Fernando Aramburu kreśli trudny fragment losów Hiszpanii i Hiszpanów (okres działalności ETA) na przykładzie dwóch, najzwyczajniejszych rodzin, takich hiszpańskich Kowalskich i Nowaków. Ludzie ci żyją w niewielkim miasteczku, prowadzą normalne życie, którego udziałem są smutki i radości, wzloty i upadki. 
Jednocześnie w Hiszpanii coraz aktywniej działa ETA, przemoc, niepewność, zamachy, zabójstwa, strach, to wszystko jest na porządku dziennym, a dodatkowo w ekspresowym wręcz tempie przemoc, zło, niebezpieczeństwo eskalują.  
Zwyczajni, niewplątujący się dotychczas w nic złego, nic zakazanego, nic dyskusyjnego bohaterowie, nagle stają zarówno przed wyborem, jak i koniecznością opowiedzenia się (choćby mimochodem) po którejś ze stron. 
Zwyczajni ludzie, jak ja i Ty zostają postawieni w niezwykle trudnej, wręcz dramatycznej sytuacji,. W pewnym momencie eskalacja sytuacji w Hiszpanii, zła, niebezpieczeństwa, żądań, dążeń jest tak wielka, iż każdy wybór, każda postawa jest skrajną, a przy tym wydaje się być złą.
Dodatkowo członkowie obu rodzin mają różne doświadczenia, w jednej mamy ofiarę zamachu, w drugiej bojówkarza ETA. 
I tu nasuwa się pytanie, tak, polecę klasykiem- jak żyć? Czy ludzie potrafią w takich warunkach żyć? Czy dążenia takich grup, jak ETA usprawiedliwiają wyrządzone zło? 
Gdzie jest prawda? Kto ma rację? Czy w ogóle jest jedna racja? Czy wszystko da się wybaczyć? Czy da się choć w części zapomnieć?
Na te i wiele innych pytań nie znajdziecie w książce odpowiedzi. Pytania mnożą się wraz z każdą przeczytaną stroną, a w głowie po zakończeniu lektury pozostaje chaos, zdziwienie, niedowierzanie, a w sercu ulga, że to nie my byliśmy członkami którejś z opisywanych w książce rodzin. 
Patria, to trudna powieść, zbudowana na gigantycznych wprost emocjach. Fernando Aramburu gra na uczuciach niczym najlepszy wirtuoz.
Jest to także taka książka, którą przy odrobinie zaangażowania (nie jest to czytało dla zabicia czasu) czyta się szybko, doskonale, z wypiekami na twarzy.,
Jest to także powieść, do której za jakiś czas z pewnością wrócę.
Gorąco zachęcam was do lektury.

Z Fernando Aramburu, autorem książki będzie można spotkać się podczas Warszawskich Targów Książki na stoisku wydawnictwa Sonia Draga w sobotę w godzinach 16:30-17:30.

środa, 18 kwietnia 2018

Królewskie sny - Józef Hen

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 6/6
Uwielbiam książki Józefa Hena. Zawsze przenoszą mnie w inny świat.

Tym razem autor opowiada o ostatnich latach pano­wania Władysława Jagiełły. Był to okres żałoby tuż po śmierci jego trzeciej żony Elżbiety I oraz kolejnego małżeństwa władcy, tym razem z trzykrotnie młodszą od niego Sonką, księżniczką litewską.
Książkę dosłownie połykałam, mimo, iż już kilkakrotnie miałam okazję widzieć świetny serial z 1988 roku z genialna rolą Gustawa Holoubka.
Książka zawiera wszystko czego potrzeba, żeby opowieść historyczna stała się porywającą lekturą.
Jest wiec wielka historia, są zakulisowe rozgrywki, walki o tron dla następcy, bardzo skomplikowana polityka zarówno wewnętrzna, jak i zagraniczna. Są też romanse, a jakże, oraz ciekawe rozterki starzejącego się męźczyzny, w tym wypadku polskiego władcy.
Mistrzowsko ukazane jest ostatnie 14 lat życia polskiego króla od 1420 do 1434 roku.
Książka ma trzy wyraźne części, które doskonale na siebie zachodzą.  Są to - trudna polityka wewnętrzna Polski, małżeństwo z Sonką i polityka zagraniczna, trudy z nią związane oraz zmienne szczęście, jakie w tym zakresie było udziałem polskiego króla i naszego kraju.
Bardzo ciekawa jest narracja...z punktu widzenia Oleski, błazna dworskiego, sługi, krytyka, ale i przyjaciela Jagiełły.
Hen pisze lekko, przyjemnie, choć w żadnym wypadku jego książka nie ociera się o tandetne czytadło. To doskonale dopracowana pod względem merytorycznym, świetnie napisana, z arcyciekawie nakreślonymi postaciami opowieść. 
Warto wspomnieć także o niebywale pięknym języku, którym posługuje się w każdej swojej książce niezrównany Józef Hen. 
Królewskie sny (jak i inne dzieła Hena) to książka, które uwiedzie nawet przeciwników powieści historycznych. Gorąco zachęcam do lektury i obejrzenia serialu.
 


czwartek, 12 kwietnia 2018

Witaj w domu - Ninni Schulman

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 2,5/6
Niestety, ale dobrze się zapowiadająca książka (bo pierwsze 4 rozdziały są bardzo ciekawe) z każdą kolejną stronę staje się coraz bardziej przewidywalna.

Z każdym kolejnym rozdziałem miałam też wrażenie, że skądś tę fabułę znam, gdzieś już to czytałam. 
Schulman pisze wg. znanego chyba większości czytelników scenariusza, oklepanego, wyeksploatowanego do bólu. I nie miałabym nic przeciwko temu, bo jeżeli coś jest sprawdzone, dlaczego z tego nie korzystać, ale... No właśnie, jest jedno ale. 
W Witaj w domu próżno szukać jakiegoś novum, czegoś innego, ciekawego, co odróżni tę książkę od kilkudziesięciu innych, porwie czytelnika. 
Na dodatek mniej więcej w połowie książki można domyśleć się, kto, jak i dlaczego. Niestety, ale nie ma nic gorszego w przypadku kryminałów czy thrillerów.
No i sam wątek kryminalny. Nie dość, że oklepany schematycznie, banalny, to na dodatek śledztwo prowadzone tragicznie.
Wydawca powołuje się na podobieństwo do książek Camilli Lackberg. No cóż..książki Lackberg (które tak na marginesie czytam) to arcydzieło literackie, kopalnia pomysłów, niebanalnych bohaterów. Schulman zdecydowanie przegrywa z Lackberg, a do tego mam wrażenie wtórności.
Szkoda, że tak wyszło z Witaj w domu. Początek był dobry, momentami bardzo dobry, zarys fabuły ciekawy i dawał spore możliwości, tylko wykonanie nie wyszło.  Nic dziwnego, że książkę czytałam ponad tydzień, w odcinkach, po kilkanaście stron więcej. Inaczej się po prostu nie dało.



środa, 28 marca 2018

Podwójne życie - Antje Vollmer

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
II wojna światowa, największy koszmar w dziejach ludzkości. Winni zagładzie milionów byli oczywiście Niemcy. Część wykonywała rozkazy, z początku może nieświadoma tego, w czym tak naprawdę uczestniczą. Gro to jednak byli ludzi, którzy działali z premedytacją. 

Rzadko kiedy wspomina się o dobrych Niemcach, o tych, którzy pomagali czy to aliantom, czy ludziom uciekającym przed zagładą.  
Byli to ludzie, którzy nie godzili się z planami Hitlera, którzy będąc świadkami masowych zbrodni niemieckich sprzeciwiali im się. 
O kilkorgu takich osobach opowiada Podwójne życie. 
Vollmer napisała podwójną biografię. Opowiada w niej historie rodzinne dwojga młodych pruskich arystokratów, którzy poświęcili życie własne oraz swych córek i krewnych dla ratowania ludzkiej godności. Brzmi to bardzo patetycznie, ale tak było. Stworzyli oni prężnie działający antyhitlerowski ruchu oporu, walczyli z tym, co działo się wokół nich. Ich najbardziej znanym czynem był zamach na Hitlera w Wilczym Szańcu. Ale to nie jedyne przedsięwzięcie antyhitlerowskie, w którym brali udział.
Antje Vollmer wykonała kawał porządnej reportersko-historycznej pracy. Przegrzebał tony dokumentów przedarł się przez wiele zapisków, przeprowadził wiele rozmów. Z materiału, który zgromadził stworzył fascynująca opowieść, którą czyta się z wypiekami na twarzy i mieszaniną podziwu i niedowierzania.
Niestety, ale bohaterowie książki w 1944 roku ponieśli sromotną klęskę. Za swoje działania zapłacili najwyższą cenę. Jeden z nich, hrabia Lehndorff 04 września 1944 roku, mając zaledwie trzydzieści pięć lat, po dwóch dramatycznych próbach ucieczki został stracony w Berlinie- Plötzensee.
Jego towarzyszy walki i ich najbliższych spotkał także okrutny los. Jaki? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do sięgnięcia po tę książkę. Czyta się ją doskonale niczym najbardziej fascynującą opowieść. I mimo, że wiemy, jaki będzie koniec, niecierpliwie przewracamy kolejne karty.
Wiem, że nie wszyscy lubią książki historyczne. Jednak bez obaw. Podwójne życie napisane jest (jak ja to nazywam) stylem środka. Czyli jest to lżejsza forma książki historycznej, przystępna dla każdego, ale jednocześnie autorowi udało się uniknąć stylu pisarskiego rodem z beletrystyki, czy tabloidu.
Całość poparta licznymi zdjęciami, rycinami, planami, wstawkami wywiadów z najbliższymi bohaterów książki i zakończona bardzo bogatą bibliografią i źródłoznawstwem.
Warto sięgnąć po tę pozycję, bo jest to świetnie napisana, doskonale opracowana książka, a poza tym w Sztynorcie na Mazurach znajduje się XVII-wieczny pałac rodu Lehndorff, rodu, z którego wywodził się dzielny twórca zamachu na Hitlera.




niedziela, 25 marca 2018

Ocalić jednego - Andrew Gross

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4,5/6
Autor, Andrew Gross, to znany autor thrillerów, książek sensacyjnych, a także
autora bestsellerów New York Timesa. 
Na ogół pisze książki z akcją na zasadzie zabiligoiuciekł. To sprawia, iż często ocierają się one o czytadło takie do przeczytania, odłożenia na półkę i zapomnienia w kilka minut, ale Ocalić jednego jest trochę inne.
Akcja zaczyna się zgodnie z opisem na okładce. Jest końcówka II wojny światowej, rok 1944. Wybitny profesor fizyki Alfred Mendl, w zasadzie jedyna osoba, która może w sposób naukowy przyspieszyć koniec wojny, dostaje się jako więzień do obozu w Auschwitz. Uratować go może tylko cud. 
W tym samym czasie Żyd polskiego pochodzenia Nathan Blum, obecnie porucznik amerykańskiego wywiadu wojskowego, który kilka miesięcy wcześniej w sławił się ucieczką z getta krakowskiego, zostaje poproszony przez prezydenta USA o wykonanie karkołomnej misji. Ma przeniknąć do Auschwitz, żeby odnaleźć, a następnie wyprowadzić jednego człowieka. Tym człowiekiem jest profesor Mendl.
Akcja wydaje się o tyleż szalona, co wręcz niemożliwa. Jednak Nathan podejmuje się jej wykonania i po kilkudniowym szkoleniu zostaje zrzucony na spadochronie w okolice Auschwitz. Wraz z grupą robotników następnego dnia dostaje się na teren obozu. 
Do tego momentu wszystko idzie zgodnie z przewidywaniami i jest to ta łatwiejsza część zadania, jakie ma wykonać Blum. 
W drugiej części książki autor zastosował bardzo dużo błyskawicznych zwrotów akcji, krótkich niczym flesz filmowy rozdziałów, trochę zbyt moim zdaniem niesamowitych łutów szczęścia i pokusił się o kilka akcji, które sprawiały, że wręcz zaciskałam kciuki kibicując bohaterom. 
Zakończenie książki sprawiło, że jeszcze długo po skończonej lekturze zastanawiałam się, jak ja zachowałabym się na miejscu bohaterów. Trudne, bardzo trudne decyzje. 
Gorąco zachęcam do lektury. Dobra, wciągająca książka, która zostanie w waszej pamięci na dłużej niż czas potrzebny na jej przeczytanie.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Dobranoc, Betty Pack - Howard Blum

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
O tytułowej Betty Pack wiemy niewiele, albo wręcz nic.
Betty to właściwie Elizabeth Thorpe. Urodziła się w 1910 roku
Była Amerykanką, żoną dyplomaty. Ślub państwo Pack wzięli w 1930 roku. Kilka lat póżniej Betty została zwerbowana przez wywiad MI6. Przez zupełny przypadek została największym szpiegiem okresu II wojny światowej Wielkiej Brytanii.
Zadanie ułatwiał jej wygląd niewinnej, słodkiej blondynki o szmaragdowych oczach i niebywała inteligencja.
Bez wątpienia była niezwykłą, wartą upamiętnienia kobietą.
Książka ta to na poły biografia, na poły pozycja historyczna. Całość świetnie napisana. Czyta się ją niczym najbardziej wciągającą historię szpiegowsko-sensacyjną.
Dobranoc, Betty Pack jest pełna dokumentów, listów, notatek, zapisków z pamiętnika, zapisów stenograficznych wywiadów, dokumentów rządowych i wielu innych dokumentów.
Howard Blum swoich bohaterów nakreślił niezwykle plastycznie dodając ich przemyślenia, odczucia, barwne dialogi.
Jednak Dobranoc, Betty Pack to nie tylko historia wojenna. W tej opowieści sporo miejsca autor poświęca poza wojennym losom bohaterki, kłopotom w małżeństwie, zdradom, życiu po wojnie, po pracy w wywiadzie.
Dla wielu może być dyskusyjnym, jak Betty zdobywała informacje, materiały dla wywiadu. Wielu może sobie zadawać pytanie, czy chęć zakończenia wojny, pokrzyżowania planów wroga, ocalenia ludzi tłumaczy wszystko?!
Sama Betty po wojnie odpowiedziała na te pytania tak:

(...) Moi przełożeni powiedzieli mi, że swoimi działaniami uratowałam tysiące ludzi. To wymagało ode mnie wpadania w sytuacje, z których każda szanowana kobieta by się wycofywała, ale ja byłam całkowicie zaangażowana. Wojny nie wygrywa się przyzwoitymi metodami.
Zachęcam do lektury. Warto.

piątek, 26 stycznia 2018

Błazen - wielki mąż - Józef Hen

Wydawnictwo Sonia Draga, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.

Tadeusz Boy-Żeleński doskonały pisarz i tłumacz literatury francuskiej (m.in. Balzaka). Był bez wątpienia jedną z najbarwniejszych postaci polskiej literatury XX wieku.
To także krakowski student Akademii Medycznej, kabareciarz, wielbiciel uciech wszelakich w tym krakowskich kawiarni oraz człowiek na zabój zakochany w ówczesnej kobiecie złej - Dagnie Juel Przybyszewskiej.
W książce Hena wszystkie te twarze Boya-Żeleńskiego mieszają się i na tle młodopolskiego Krakowa (z postaciami z Wesela Wyspiańskiego w tle), międzywojennej Warszawy, we Lwowa okupowanego przez Związek Radziecki snuta jest wspaniała pełna smaków i smaczków opowieść.
Hen mistrzowsko prezentuje zarówno Kraków, Warszawę, jak i swojego bohatera. Ukazuje jego rozwój, przemianę, dojrzewanie, walkę o idee, a także o coś więcej.
Hen mimo, iż bazuje na miksie dokumentów historycznych z anegdotami oraz opowieściami znających Boya-Żeleńskiego, nie szuka sensacji, nie koloryzuje (choć odrobinę plotkuje), a jedynie szczerze, bez wybielania i ubarwień opisuje i analizuje życie Boy, jego pełną kolein i rozterek twórczość i próbuje dociec, jakim człowiekiem tak naprawdę był.
Życie bohatera opisuje przez pryzmat jego twórczości, bo też jedno nie istniało bez drugiego, wzajemnie się mieszały i uzupełniały.
Cennymi są liczne cytaty z Żeleńskiego

Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia... - oto zadanie, które chciałbym spełniać.
Książka zachęca do sięgnięcia po trochę zapomnianych autorów Młodej Polski. Gorąco polecam.

środa, 31 maja 2017

Dzieci cesarza - Claire Messud

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Zaskakująco dobra powieść, choć nie ukrywam, trochę różna od tego, czego się spodziewałam.
Bohaterami jest troje trzydziestolatków i jeden dwudziestokilkulatek oraz kilka osób ok. 50-ki, całkowicie niespełnionych zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Ich życie poznajemy i śledzimy w okresie od kilku miesięcy do kilku dni po 11 września 2001 roku. Ten dzień, jak sami pamiętamy, zmienia wszystko. Dla naszych bohaterów jest swoistym katalizatorem, a dla jednego z nich początkiem nowego życia, jakże odmiennego od tego przed 11 września.
A bohaterów w książce dostatek i wielka różnorodność....
Mamy cudownego, sympatycznego sfochowanego i wiecznie czegoś szukającego gaya, który jednym uczynkiem diametralnie zmienia swoje i tak niezbyt wesołe życie.
Dwie trzydziestolatki, jedna spełniona w pracy, niespełniona w życiu prywatnym, drugą niespełniona na żadnej z tych płaszczyzn. Podobno najlepsze przyjaciółki...podobno.
Małżeństwo po 50-tce, oboje zaabsorbowani tym co robią, odrobinę egoistyczni, nie dostrzegający tego,co dzieje się koło nich.

Dodatkiem jest na oko 50-letni Australijczyk, którego przybycie do Nowego Jorku wiele zmienia.
Na koniec mamy kuriozalnego dwudziestokilkulatka, niezaradnego, uważającego, iż jest zdany na sukces, a życie go nie docenia. jego pojawienie się w nowojorskiej rodzinie zmienia wszystko.
Ich życie pędzi podobnie jak cały Nowy Jork. Dokąd ten pęd ich zaprowadzi? Tego dowiecie się z lektury tej bardzo dobrze napisanej, szczerej, sarkastycznej i zmuszającej do chwili refleksji książki.
W wielu momentach fabula zwalnia, jest powolna ponieważ autorka sporo miejsca poświęca drobiazgowej analizie i charakterystyce każdej z postaci. Dla mnie to jednak była zaleta, tym bardziej, iż Messud używa doskonałego, kpiącego, dosadnego, opisowego języka. Czytać jej charakterystyki bohaterów to prawdziwa przyjemność.
Na plus należy poczytać umiejętność autorki przejścia od ironicznej, odrobinę prześmiewczej charakterystyki mieszkańców Wielkiego Jabłka do kwestii ponadczasowych.
Gorąco polecam, choć nie ukrywam, nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Jednak warto jej dać szansę sprawdzić czy to dla was pisała Claire Messud. Dla mnie z pewnością tak.

sobota, 25 marca 2017

Korzenie zła - Roberto Costantini

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Korzenie zła, to 2. tom Trylogii Zła. Nawet jeżeli nie znacie tomu 1. znajomość z głównym bohaterem, policjantem Michele Balistrerim śmiało możecie zacząć od tomu 2.
Książka rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w Trypolisie w latach 60. XX wieku i w Rzymie 20 lat póżniej, w altach 80. Głównego bohatera poznajemy gdy ma naście lat i pózniej, gdy jest doświadczonym policjantem. Zarówno młody, jak i dojrzały Michele nie jest łatwym człowiekiem podobnie, jak nie jest łatwe jego życie.
Młodość w Libii naznaczają dwie okrutne śmierci, których przyczyny pozostają tajemnicą, dwie niemożliwe do pogodzenia miłości, udział w spisku przeciwko Kadafiemu i przymierze krwi, które naznaczy nie tylko ciała, ale i dusze czterech przyjaciół.
To wszystko będzie miało wpływ na to co wydarzy się we Włoszech kilkanaście lat póżniej.
Życie Michele-policjanta jest mroczne, toczy się w pracy, a po godzinach w najobskurniejszych rzymskich zaułkach i spelunach. Praca bez emocji, kobiety, alkohol, poker to sedno jego życia.
Czy da się pogodzić mroczne nocne życie z byciem przykładnym policjantem?
Co z zaciągniętym kiedyś przyjacielskim długiem? Co z zawartym przed laty przymierzem?
Czy miłość, przyjaźń i lojalność oraz bycie gliną dadzą się ze sobą pogodzić?
Książkę czyta się doskonale, choć nie ukrywam, nie jest to łatwa lektura. Costantini wraz ze swoim bohaterem prowadzi nas do najmroczniejszych zakamarków Wiecznego Miasta. I wierzcie mi, jest to miasto diametralnie odmienne od tego, które znamy z turystycznych wycieczek czy folderów biur podróży. Autor jedzie po Rzymie, jak po przysłowiowej kobyle, ale z tej opowieści wybija się na plan pierwszy miłość do stolicy Włoch, choć to miłość trudna, bolesna i nomen omen...brudna.
Równie brudny i trudny jest sam bohater i jego charakter. Człowiek po przejściach, z demonami przeszłości ukrytymi na dnie duszy, człowiek trudny, niejednoznaczny, ale dający się lubić. Ja go bardzo polubiłam i wiernie mu kibicowałam.
Czyta się doskonale, choć nie jest to stricte kryminał. jest to raczej mocna, ponura, ostra powieść społeczno-obyczajowa z silnym wątkiem kryminalnym z ciekawą intrygą i tajemniczymi zaszłościami, które po 20 latach znajdą swoje rozwiązanie. Sporo w treści opisów, dywagacji i rozterek wewnętrznych bohatera, mało spektakularnej akcji ala zabiligoiuciekł. Mnie bardzo przypadła do gustu, podobnie, jak tom 1. Czekam niecierpliwie na tom 3.
Polecam.

środa, 8 marca 2017

Fachowiec - Joseph Finder

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 3/6
Bohaterem jest 35-letni dziennikarz śledczy Rick Hoffman, który gdy go poznajemy jest bezrobotnym, bez grosza przy duszy, nocującym w dawnym rodzinnym domu , a obecnie ruderze, człowiekiem.
Narzeczona go zostawiła, pracy nie ma, ojciec po wylewie przebywa w domu opieki i od 18 lat nie powiedział ani słowa, a dodatkowo dom w którym nocuje jest ruderą, której nikt nie chce kupić, nawet po znacznym obniżeniu ceny.
Pewnego dnia jedno uderzenie w ścianę działową domu odmienia los Ricka, w pozytywnym, ale przede wszystkim w negatywnym tego słowa znaczeniu. W ściance Rick znajduje kilkaset paczek banknotów, których wartość szacuje na kilka milionów dolarów.
Wydaje mu się, że wygrał los na loterii. Nic bardziej mylnego. Jakimś cudem o znalezisku dowiadują się bardzo niebezpieczni ludzie. Od tego momentu życie Ricka zamienia się grę o życie. W końcu musi uciekać przed śmiertelnie groźnymi wrogami, którzy desperacko pragną, by przeszłość pozostała pogrzebana.
Streszczenie przyznacie sami, obiecujące. Rozpoczynając lekturę nastawiłam się na emocjonujący thriller z pościgami i zmieniającą się błyskawicznie akcją, coś ala Simeon Kernick. I faktycznie tak było, ale tylko przez początkowe około 50-60 stron. Póżniej z każdym kolejnym rozdziałem fabuła wydawała się powieleniem znanych już wątków z topowych thrillerów, a samo tempo akcji jakby coraz bardziej spadało. Wszystko co czytałam znałam już z innych książek. I niby nie byłoby w tym nic aż tak bardzo złego, gdyby Finder choć odrobinę podkręcił tempo akcji, a same kolejne perypetie Ricka i zakończenie całej opowieści, uczynił mniej przewidywalnym.
Niestety, ale tak się nie stało. Gwarantuję, iż po przeczytaniu 1/2 książki będziecie znać dalszy ciąg perypetii bohatera oraz rozwiązanie zagadki.
Poza tym ten podział niczym w bajkach - na dobrych i złych. Jak myślicie, kto wygrywa?
Dobry pomysł, zmarnowany potencjał. Szkoda i dziwne ponieważ Finder nigdy tak nie pisał, przynajmniej w tych książkach, które wcześniej czytałam.

czwartek, 29 grudnia 2016

Twoja twarz jutro - Javier Marias

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Twoja twarz jutro to trudna, obszerna, ale doskonale napisana powieść. To także dziwna, inna powieść. Trudno ją jednoznacznie ocenić.
Długo wahałam się, jaką ocenę dać, co w ogóle oceniać. To trudna, niejednoznaczna powieść.

Wszystko zaczyna się w momencie, gdy były oxfordzki wykładowca, Hiszpan Deza dostaje z pozoru banalną ofertę pracy. Ma zostać tłumaczem. Stanowisko, jak stanowisko.  Jak się szybko okaże tłumaczem owszem ma być, ale...ma tłumaczyć, a raczej interpretować ludzkie dusze, charaktery. Oferta okazuje się na tyle intrygująca, iż Deza, który niedawno rozstał się z żoną, przyjmuje ją bez zastanowienia. I wtedy się zaczyna. Szybko się okaże, iż oprócz interpretowania ludzkich charakterów i samych ludzi, Deza ma też pełnić funkcję jakby szpiega.
I mimo, iż jednym z bohaterów jest szpieg, to nie jest to klasyczna książka szpiegowska. Są momenty (całkiem ich sporo), gdy praktycznie nic się nie dzieje. Jest sporo rozmyślań, spacerów, całkiem duża porcja retrospekcji, rozważań psychologiczno-filozoficznych, dygresji i...w zasadzie to wszystko.
Nic nie jest w tej książce proste. Mamy co prawda sporo wtrętów dot. pracy szpiegowskiej, sporo rozważań dot. wojny domowej w Hiszpanii, działań komunistów i związanych z tym krwawych zamieszek, rozmów na najwyższych dyplomatycznych szczeblach, ale to wszystko jest szczątkowe. Przypomina to bardziej kilka bombek powieszonych na choince. A tą choinką są rozważania i dygresje, na każdy temat, który w jakikolwiek, nawet najmniejszy sposób związany jest z życiem.
Wspomniałam o dygresjach, które są w zasadzie obok rozważań na egzystencjalnym poziomie, kwintesencją książki. Poniżej przytoczę jedną z dygresji, która ukazuje także to co tak typowe dla tej książki - długie, rozciągnięte akapity....
(...)dziś jest taka tendencja, by zamykać dzieci w bańce ogłupiającej szczęśliwości i fałszywego błogostanu, nie wystawiać ich na najmniejszy kontakt z tym, co niepokojące, nie dopuszczać, by dowiedziały się, czym jest strach, a nawet ich własne życie, sądzę, że w dzisiejszych czasach można kupić - a niektórzy dają je albo czytają swoim dzieciom - ocenzurowane, zmanipulowane i przesłodzone wersje klasycznych bajek (...)... obserwowanie strachu u innych zapewnia dzieciom ochronę, tym sposobem wyobrażają sobie strach na spokojnie, przyglądając mu się z perspektywy swojej bezpiecznej sytuacji; poprzez innych, szczególnie poprzez bohaterów bajek, mogą doświadczyć strachu pośrednio jako krótkotrwałego zakażenia, które - choć tylko zapożyczone - nie jest udawane. Wyobrażenie sobie czegoś to początek stawiania temu czemuś oporu (...)
Ambitne i lekko przerażające, wiem.
Książkę czytałam przez tydzień, niedawno skończyłam. I tak sobie siedziałam przez dłuższą chwilę i myślałam, co jest właściwie sensem tej książki. I chyba (tak myślę) rzeczywistość, to co nas otacza, sens życia, mijające momenty. Wiem zawiłe. Ale cóż, taka też jest Twoja twarz jutro.
To moje pierwsze spotkanie z prozą Javiera Marias i jedno jest pewne, nie jest to pisarz tworzący dla każdego. Przyznam się, iż gdybym wcześniej wiedziała, za co się zabieram rozpoczynając lekturę tego opasłego tomiska, nie wiem czy nie odłożyłabym książki na półkę, nie poczekała na inny czas. 

Nie zrozumcie mnie źle, bez wątpienia warto po tę książkę sięgnąć. Marias literacko wspiął się na wyżyny. Jednak musicie być nastawieni na trudną, wymagającą lekturę, na poświęcenie jej 100% uwagi oraz na to, iż kilkakrotnie poczujecie się się, jak co najmniej ignorant w wielu dziedzinach.


Być może (ba, prawie na pewno) to co napisałam jest zawiłe, ale nic nie poradzę, trudno coś prostszego, bardziej klarownego napisać o ponad tysiącu stron rozważań egzystencjalnych i dygresji. Mocny literacko koniec roku sobie zaserwowałam.