środa, 2 września 2026

Klub żon seryjnych morderców

 



Wydawnictwo Poznańskie, Moja ocena 3,5/6
Po opisie Klubu żon seryjnych morderców spodziewałam się czegoś znacznie bardziej wciągającego. Sam pomysł wydawał się naprawdę obiecujący, może odrobinę szalony. Bohaterki to trzy kobiety, których byli mężowie okazali się seryjnymi mordercami. Kobiety próbują rozwikłać sprawę kolejnych zabójstw. Do tego lata 60., małe kalifornijskie miasteczko i bohaterki, które z własnego doświadczenia wiedzą, jak mogą myśleć mordercy. Motyw trzech bohaterek i ich relacji zapowiadał się ciekawie. Każda z bohaterek ma inną osobowość i doświadczenia, a wspólna przeszłość sprawia, że tworzą całkiem interesujący zespół. Brzmiało to jak przepis na całkiem dobry thriller.
Niestety, w moim odczuciu potencjał tego pomysłu nie został w pełni wykorzystany. Książka nie jest ani typowym thrillerem, ani powieścią obyczajową. Trochę balansuje pomiędzy jednym a drugim i przez to momentami trudno było mi określić, czym właściwie chce być. Mialam wrażenie, że sama autorka nie do końca obrała kierunek, w którym chce tę historię poprowadzić.
Wątek kryminalny nie trzymał mnie szczególnie mocno w napięciu, ale z kolei część obyczajowa wciągnęła mnie na tyle, że dosyć mocno zaangażowałam się w losy bohaterek, te bardziej obyczajowe losy.
Same bohaterki są różne i każda ma własną historię, co jest ciekawie ukazane. Motyw społecznego napiętnowania kobiet za zbrodnie popełnione przez ich mężów jest ciekawy, podobnie jak temat poczucia winy i próby odzyskania własnej tożsamości. Ta kwestia została dosyć dobrze przedstawiona. 
Mimo pluśów i zalet książki, im dalej czytałam, tym bardziej miałam poczucie, że coś tu nie do końca działa. Historia zapowiadała się na naprawdę porządną lekturę, ale ostatecznie okazała się dość nierówna. Czytałam dalej głównie z ciekawości, żeby dowiedzieć się, jak autorka zamknie całą historię. Nie było jednak tego charakterystycznego uczucia „muszę przeczytać jeszcze jeden rozdział”. Doczytalam do końca, bo byłam ciekawa jaki bedzie finał, ale bez wow.
Nie mogę powiedzieć, że była to książka całkowicie nieudana, bo sam koncept jest interesujący i kilka jego elementów naprawdę miało potencjał, bohaterki zostały ciekawie ukazane. Jednak wykonanie pozostawiło u mnie spory niedosyt. Zabrakło mi zarówno większych emocji, jak i napięcia, którego spodziewałam się po historii o żonach seryjnych morderców.
Ostatecznie – przeczytać można, szczególnie jeśli zainteresował Was sam pomysł, ale zdecydowanie nie jest to książka, która zostanie ze mną na dłużej. Nie odradzam lektury. Każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.