Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Saga Sigrun. Ja jestem Halderd
to wspaniała powieść z surowym, mrocznym, niezwykle fascynującym światem Skandynawii przełomu X i XI wieku. Jesteśmy w okolicach dzisiejszego Trndheim w okresie gdy na te ziemie wkraca "nowe" i burzy stary prządek.
To nie
jest jedynie opowieść o wojnach, polityce i walce o władzę. To przede
wszystkim historia kobiet – silnych, zranionych, kochających i
próbujących odnaleźć własne miejsce w świecie rządzonym przez mężczyzn,
honor i miecz.
Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć
bohaterów z krwi i kości, bohaterów niejednoznacznych, takich jaki ch byśmy się nie spodziewali. Sigrun i Halderd są całkowicie różne, a jednak
obie poruszają czytelnika.
Obok fascynujących postaci
najważniejsza jest historia. Pisarce udało się mistrzowsko połączyć
bohaterów z wielką i mniejszą historią. To na wielki plus.
Jednak najbardziej zachwycają dwie, wspomniane wcześniej bohaterki. Ich portrety sa po prostu niesamowite. Sigrun to nie tylko postać wpisana w realia epoki, ale przede
wszystkim kobieta zdolna do głębokiej miłości i pragnąca być kochaną.
Towarzyszymy jej przez kolejne etapy życia, obserwujemy jej lęki,
rozczarowania i wewnętrzne przemiany. Jest to bardzo ciekawe, bo Sigrun na ówczesne czasy to osoba "w czepku urodzona, dziecko szczęścia", rozpieszczona jedynaczka. A i tak nasza bohaterka ma w życiu ciężko. Najbardziej fascynujące jest jej stopniowe dojrzewanie emocjonalne – sposób, w jaki zmienia
się jej spojrzenie na siebie samą, na relacje i przemijanie. Cherezińska z
dużą wrażliwością pokazuje psychikę pięknej kobiety, która musi pogodzić
się z tym, że uroda i młodość nie są dane raz na zawsze. W Sigrun rodzi się również niepokój dobrze znany wielu dojrzałym kobietom – obawa
przed utratą uczucia, przed zdradą i tym, czy miłość mężczyzny okaże
się trwała mimo upływu czasu.
Z kolei Halderd to bohaterka niezwykle
złożona, zupełne przeciwieństwo SZigrun. Jej życie naznaczone jest cierpieniem, stratą i walką o
przetrwanie. To kobieta, która musiała nauczyć się twardości, by nie
zostać zniszczoną przez świat. Obserwowanie, jak ze zwykłej, żle traktowanej dziewczyny staje się świadomą swojej siły osobą,
jest jednym z najmocniejszych elementów tej powieści. Halderd budzi
jednocześnie podziw i niepokój. Obie te postaci zafascynowały mnie od
samego początku, każdej z nich kibicowałam.
Ogromnym atutem książki jest także niezwykły
klimat. Elżbieta Cherezińska w wyjątkowy sposób oddaje nordyckiego
ducha. Osoby zafascynowane średniowiecznym klimatami północnej Europy, będą zachwycone. Mamy więc: surowość fiordów, brutalność codziennego życia, honor
wojowników i nieustanną obecność przeznaczenia, czegoś nadnaturalnego, co jawi się na każdym kroku. Czytając tę powieść,
niemal można poczuć zimny wiatr znad morza i usłyszeć pieśni skaldów.
Autorka wspaniale ukazuje również konflikt starej wiary z
chrześcijaństwem. Dawni bogowie powoli ustępują miejsca nowemu Bogu, a
ludzie próbują odnaleźć się w rzeczywistości. Jak to wychodzi? Sami się przekonajcie w trakcie lektury tej niezwykłej historii.
Saga Sigrun to
powieść pełna emocji – miłości, bólu, tęsknoty, gniewu i nadziei.
Cherezińska nie idealizuje swoich bohaterów, dzięki czemu stają się oni
niezwykle autentyczni. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, a los splata
życie postaci w sposób nieunikniony i często tragiczny. Przepowiednia,
która łączy Sigrun i Halderd, dodaje całej historii atmosfery niepokoju i
przeznaczenia, od którego nie można uciec.
Saga Sigrun. Ja jestem Halderd
to książka, od której trudno się oderwać. To opowieść monumentalna,
pełna barwnych postaci i wielkich emocji, ale jednocześnie bardzo delikatna jeżeli chodzi o bohaterki i poruszająca. Polecam ją wszystkim miłośnikom twórczości
Elżbiety Cherezińskiej, a także czytelnikom, którzy szukają w
literaturze epickich sag, silnych bohaterów i historii pozostających w
pamięci na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.