poniedziałek, 18 czerwca 2012

Żona tygrysa - Tea Obreht

Wydawnictwo Drzewo Babel, Okładka miękka, 330s., Moja ocena 5,5/6
Książka Żona tygrysa intrygowała mnie od momentu, kiedy ujrzałam ją w książkowych zapowiedziach w empiku. Po pierwsze ze względu na przepiękną okładkę, tu ogromne brawa dla grafika. Po drugie ze względu na zapowiadaną treść – bardzo niejednoznaczną, jak mi się wydawało, a w sumie prostą, ale o tym pózniej. I po trzecie ze względu na osobę samej autorki i informacji, jakie udało mi się o niej zebrać.
Tea Obreht urodziła się w 1985 r. w dawnej Jugosławii. Dzieciństwo spędziła na Cyprze i w Egipcie, a w 1997 r. jej rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Jej debiut literacki - fragment powieści Żona tygrysa, opublikowany w "New Yorkerze" - zdobył w 2010 r. pierwsze miejsce na liście Najlepszych Amerykańskich Lektur Nieobowiązkowych. Była najmłodszą pisarką nominowaną na listę New Yorkera. W 2011 r. Żona tygrysa przyniosła Tei Obreht nagrodę Orange Prize for Fiction. Przewodnicząca jury Bettany Hughes powiedziała, że nagrodzona powieść spełniała wszystkie wymagane przez kapitułę nagradzających wymagania.
(…) Szukaliśmy powieści, która będzie czymś w rodzaju alchemii, książki, która zmieni nas jako czytelników i która sprawi, że zaczniemy myśleć inaczej o świecie – mówiła Hughes. Dodała, że to była trudna decyzja. Ostatnia narada jury trwała ponad cztery godziny. – Chociaż niektórzy z jurorów mieli swoich faworytów, wszyscy bez wyjątku byliśmy zachwyceni Żoną tygrysa.
Na wieść o nagrodzie młoda autorka powiedziała, że to dla mniej ogromny zaszczyt. Tea Obrecht Żonę tygrysa zaczęła pisać, kiedy miała 22 lata, a skończyła rok później. – Dla otoczenia zawsze byłam dzieckiem, bo w szkole przeskoczyłam dwie klasy, dlatego jestem przyzwyczajona do pytań o wiek – powiedziała o sobie. W ubiegłym roku jej status cudownego dziecka literatury potwierdził ranking „New Yorkera”. W zestawieniu dwudziestu najpopularniejszych pisarzy poniżej 40. roku życia Tea Obrecht była najmłodsza.
Wiele razy słyszałam, że książka jest ciężka, trudna, wieloznaczna, ba nudna. W związku z tym zabierałam się do niej, jak przysłowiowa żaba do jeża. I przeżyłam przepiękną, choć momentami okrutną, ale niezwykle realistyczną bajkę na jawie.
Akcja rozgrywa się na terenie dawnej Jugosławii, która po rozpadzie republiki zamieniła się w kilka mniejszych i większych państw i państewek. Dokładnie nie wiemy, gdzie ma miejsce akcja, wiemy na pewno, że na tym terenie, ponieważ Natalia jedna z głównych bohaterek wiele razy nawiązuje do historii swojej ojczyzny, ale też wiele razy przekracza granice między kolejnymi państewkami; wiele razy zanurza się we wspomnienia i opisuje nam, co w danym miejscu znajdowało się lub działo jakiś czas temu, czyli przed wojną.
Natalia jest młodą lekarką. Razem z przyjaciółką Zórą pracują, jako wolontariuszki. Poznajemy je w bardzo trudnym dla Natalii momencie – umiera jej ukochany dziadek, a obie kobiety mają przewieżć przez granicę zapas leków i szczepionek dla jednego ze zniszczonych sierocińców. Ta podróż staje się pretekstem do opowieści o dniu codziennym wspaniałych, ale biednych ludzi, o życiu w okaleczonych po bratobójczej wojnie krajach. Podróż jest także opowieścią o cudownym, upartym, mądrym człowieku, jakim był dziadek Natalii, jest to także okazja do opowieści o dojrzewaniu, miłości, śmierci i umiejętności jej oswojenia.
Autorka książkę pisała bezpośrednio po śmierci tego tak ważnego dla niej członka rodziny i wydaje mi się, że w dziadku Natalii jest bardzo dużo dziadka Tei.
(...) Wszystko czego potrzeba, by zrozumieć mojego dziadka, zawiera się w dwóch opowieściach: w historii żony tygrysa i w historii nieśmiertelnika.
Niczym tajemne rzeki przewijają się one przez wszystkie historie z jego życia: o tym, jak był w armii i jak zakochał się w mojej babci, jak pracował, jako chirurg i jak był tyranem na Uniwersytecie.
Z pierwszej historii, którą poznalam po jego śmierci, dowiedziałam się, jak dziadek stał się mężczyzną; z drugiej, która sam mi opowiedział – jak na powrót stał się dzieckiem.
Z tych wszystkich opowieści powstaje pasjonujący bałkański tygiel, który porwał mnie całkowicie. Tea Obreht ustami Natalii opowiada nam fascynującą sagę – sagę swojej wielopokoleniowej rodziny oraz sagę swojej wielokulturowej ojczyzny. W książce nie brak także opowieści o samej Natalii, ale jest ona zaledwie tłem do ukazania historii rodziny i ojczyzny jednocześnie. Historia Jugosławii poprzeplatana jest mitami, wtrętami kulturowymi, nawet kulinarnymi. Taki bałkański misz masz, który o dziwo idealnie ze sobą współgra. Autorka pisze prostym językiem, który sprawia, że powieść się po prostu pochłania, nie można się od niej oderwać.
Trzeba autorce oddać sprawiedliwość, mimo iż książka jest kilku wątkowa wszystkie wątki prowadzone są doskonale, nic się nie myli, nic się nagle nie kończy, nie urywa; wszystkie tematy i wątki doprowadzone są do końca, tylko czy naprawdę poznajemy koniec opowieści, czy wręcz przeciwnie?
Ogromnym plusem są niezwykle dokładne opisy miejsc, ludzi, obyczajów.
Kolejnym plusem są sami bohaterowie – prości, naturalni, szczerzy i bardzo tajemniczy.
Bardzo spodobały mi się opisy zwykłych, codziennych czynności i miejsc...
(…) Okno wychodziło na tyły domu, dalej widać było drzewka pomarańczowe i cytrynowe, a jeszcze dalej i wyżej stok góry, który pokrywały równe rzędy niskich winorośli targanych przez wiatr. (…)
(…) Zanim zniosłyśmy lodówki i pudła z samochodu i ustawiłyśmy je w rogu pokoju, kolacja byłaś gotowa. Nada usmażyła sardynki i dwa kalmary, upiekła na grillu kilka ryb wielkości męskiej dłoni. (...)Nada postawiła przed nami ciemny chleb, pokrojoną zielona paprykę, gotowane ziemniaki z boćwiną i czosnkiem.(...) Na półmisku piętrzą się sardynki pieczone z solą, obok leżały dwa mocno przysmażone okonie, lśniące od oliwy.
Niby nic takiego, a jednak... Opisy oraz sposób prowadzenia narracji mnie zachwyciły i sprawiły, że lektura była prawdziwą wyprawą po bałkańskich drogach i dróżkach, które prowadzą zarówno przez historię, jak i współczesność. Magia historii i magia dnia codziennego, zwykłych, normalnych obowiązków, jakie pochłaniają większość z nas. Wszystko to autorka serwuje nam w sposób prosty, a jednocześnie magiczny. Podążając za Teą Obreht miałam wrażenie, że znajduję się obok niej na bałkańskich bezdrożach. Kilkakrotnie miałam okazję podróżować po tym regionie, zawsze starałam się zbaczać z utartych szlaków i czytając Żonę tygrysa tęskniłam, po prostu tęskniłam.
Jest to na pewno opowieść inna niż dotychczas przeze mnie czytane. Opowieść pełna magii i tajemnicy oraz bólu; opowieść, w której można się zanurzyć i zapomnieć tak jak w całych Bałkanach.
Kocham ten region, nic nie poradzę; tak samo pokochałam Żonę tygrysa. 
Jeżeli szukacie książki z szybką ala amerykańską akcją tu jej nie znajdziecie. Jeżeli natomiast szukacie czegoś innego, a do tego znacie i lubicie Bałkany koniecznie musicie przeczytać Żonę tygrysa. Jeżeli nie znacie tego regionu, tym bardziej musicie zapoznać się z debiutanckim utworem Tei Obreht.
Żona tygrysa to książka, która niekoniecznie musi wam się spodobać, ale na pewno nie pozostawi was obojętnych.
Niezwykle udany debiut, chociaż porównanie jednego z krytyków do Marqueza czy Singera wydaje mi się w tym momencie lekko na wyrost. Niemniej autorka ma potencjał i to ogromny, ale postawiła sobie poprzeczkę niezwykle wysoko i ciężko jej będzie ją przeskoczyć w kolejnej książce.

21 komentarzy:

  1. Świetna i bardzo zachęcająca recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przemyślę bo recenzja zachęcająca - mam nowe powiedzenie " Jak żaba do jeża" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):):) ale to obrazowe powiedzenie, prawda:)?!

      Usuń
  3. oj narobiłaś mi ochoty na tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To moze przy kolejnej bytności w Polsce kupisz...cieszę się, ze książki dotarły.:)

      Usuń
  4. Ale smaka narobiłaś na tą książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no... kusisz... :) Zwrócę na nią uwagę, bo, jak widzę, wysoka ocena :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo dobra recenzja i zachęca do sięgnięcia po książkę
    okładka faktycznie przykuwa oko, jest świetna
    nad lekturą się zastanowię :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) z niektórych książek da się napisać niezłe recenzje, a z niektórych niestety nie. Ta należy do tych pierwszych. Książka ma coś w sobie. Gorąco polecam lekturę. Na prawdę warto.

      Usuń
  7. Lubię powieści z takim etnologicznym pazurem:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ma pazur- etnologiczny, historyczny, socjologiczny:)

      Usuń
  8. Chciałabym przeczytać, zobaczymy kiedy pojawi się w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nowość, więc pewnie niedługo, ale nie wiem, jak u ciebie - u mnie nowości na zapisy.

      Usuń
  9. I właśnie za to kocham to całe blogowanie. Znajduję tutaj tyle wspaniałych tytułów do przeczytania i wiem na pewno, że jeśli sięgnę po tę książę nie będę żałować. Cudna recenzja. Widać, że książka zrobiła na tobie ogromne wrażenie. Zapisuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zrobiła, bardzo duże, tym bardziej, że uwielbiam Bałkany. Książkę polecam.

      Usuń
  10. Zagłosowałam :-)
    Ta w czerwonej sukience to ja :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już dawno zagłosowałam ale dopiero teraz przyszło mi do głowy że możesz o tym nie wiedzieć - Agnieszka J. to ja ;-)

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.