Wydawnictwo Znak, Moja ocena 6/6
Antidotum to książka, która opowiada o pamięci, sekretach, co z nich wynika i bardzo trudnych emocjach. Ważne, że autorka opowiada tę historię w sposób bardzo przystępny, mimo że temat jest ciężki.
Historia rozgrywa się w małym miasteczku Uz, gdzie żyje kobieta nazywana Antidotum. Ma ona niezwykłą zdolność: potrafi przechowywać cudze wspomnienia, zwłaszcza te bolesne. Ludzie oddają jej swoje traumy, żeby choć na chwilę poczuć ulgę. To ciekawy pomysł, bo każdy z nas czasem chciałby zapomnieć o czymś trudnym. Marzę o takiej Antidotum obok mnie.
Wszystko się komplikuje, gdy wielka burza piaskowa niszczy miasto. Razem z miastem znika kontrola nad tymi ukrytymi wspomnieniami. Nagle sekrety mogą wyjść na jaw, a to staje się niebezpieczne dla wielu osób, w tym dla samej Antidotum. A to dopiero początek. Myślicie - zwykła burza, co to takiego. O nie, to kataklizm na miarę nie tylko tego miasteczka. To nie katastrofa kilkorga mieszkańców. To jakby zniszczeniu uległ cały dotychczasowy świat mieszkańców Uz i okolicy.
Obok Antidotum, bardzo ciekawa jest Dell. To młoda dziewczyna, pełna energii, koszykarka, która aż tętni od emocji, energii, ale również coś ukrywa. Jej relacja z Antidotum jest jednym z najciekawszych elementów książki. Na początku są sobie obce, ale z czasem zaczynają sobie pomagać. Ich historia pokazuje, że nawet bardzo różni ludzie mogą się zrozumieć, jeśli mają wspólny problem. Każda z postaci nakreślonych w ksiażce jest bardzo ciekawa, poruszająca i mistrzowsko przedstawiona. Język książki nie jest trudny, ale bywa momentami ciężki emocjonalnie. Autorka dobrze oddaje uczucia bohaterów — strach, wstyd, poczucie winy. Czytelnik może się zatrzymać i pomyśleć o własnych doświadczeniach.
To wszystko prowadzi do mocnego, głośnego krzyku spolecznego. Autorka pokazuje niesprawiedliwosć społeczną, cierpienie ludzi, bezkarność jednostek, obojętność systemu, znieczulicę i przesladowania. Poruszane są jakże ważne i aktualne tematy - migracja, przemoc, dyskryminacja, kwestie klimatu i wiele innych kwestii. Dużo można wymieniać. Bardzo poruszyła mnie ta społeczna wymowa Antidotum. Ale to nie jedyny aspekt, o którym mówi autorka.
Russell stawia pytania. Jedno z nich brzmi: czy lepiej pamiętać wszystko, nawet to, co boli, czy może lepiej zapomnieć i iść dalej? Książka nie daje jednej odpowiedzi. Pokazuje raczej, że i jedno, i drugie ma swoją cenę. Czy zapomnienie jest formą ocalenia, czy zdrady? Russell nie daje prostej odpowiedzi. Zamiast tego pokazuje, że pamięć — nawet ta najboleśniejsza — jest fundamentem tożsamości. Bez niej człowiek staje się pusty. A wy, jak sądzicie?
To powieść poruszająca, o granicach wytrzymałości — jednostki i wspólnoty. O tym, jak przeszłość przenika teraźniejszość, niezależnie od naszych wysiłków, by ją zakopać. I wreszcie: o odpowiedzialności.
Antidotum to poruszająca, ale zrozumiała książka o trudnych sprawach. Nie jest lekka, ale warto ją przeczytać, bo skłania do myślenia i zostaje w głowie na długo. Antidotum zostawia czytelnika w stanie niepokoju, ale też dziwnej, gorzkiej nadziei. Na co? Sami się przekonajcie. Zachęcm do lektury.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.