Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5-/6
Dobra książka, choć nie ukrywam, wcześniejsza książka autorki - Rykowisko, była trochę lepsza. Ale mimo to to nadal dobra, wciągająca powieść.
Generalnie Mrokowisko to powieść grozy. Jednak autorka nie próbuje straszyć tanimi chwytami. Ta powieść nie potrzebują gwałtownych zwrotów akcji ani potworów wyskakujących z ciemności. Prawdziwy niepokój rodzi się tutaj z ciszy, z pustych pomieszczeń, z pustki w ogóle, z rzeczy pozostawionych tak, jakby czas nagle się zatrzymał. Julia Halladin stworzyła historię, która bardziej osiada pod skórą, niż uderza w czytelnika. Nie ma nagłych zwrotów akcji, szokujących scen. Jest coś innego. I właśnie dlatego Mrokowisko działa tak mocno.
Już sam punkt wyjścia jest niezwykle sugestywny. Mamy Czerwony Dom, który jest nawiedzony. Piętnaście lat pustki nie przyniosło ukojenia, a jedynie zakonserwowało tragedię. Wszystko jest, jak przed ponad dekadą. Niedojedzone posiłki, porzucone ubrania, codzienne przedmioty zastygłe w bezruchu. To wszystko tworzy obraz bardziej przejmujący niż najbardziej brutalne sceny grozy. Czytelnik od pierwszych stron czuje, że ten dom nie został opuszczony, mimo iż jest pusty.
Największą siłą powieści jest atmosfera. Ona zdecydowanie (jak to się mówi) robi robotę. Podlasie wg. Halladin nie jest malowniczą pocztówką z lasami i mgłami, przytulnymi wioskami i dobrym jedzeniem. Jest to miejsce, gdzie w każdym miejscu jest cisza, niedopowiedzenia, skrywane tajemnice, gdzie ludzie wiedzą więcej, niż chcą powiedzieć. Autorka znakomicie wykorzystuje prowincjonalny klimat: niedopowiedzenia, zamknięte społeczności, stare urazy i pamięć, która mimo uoływu lat nadal mocni tkwi w ludziach, w miejscach. Wszystko jest bardzo realne. Nawet gdy zaczynają dziać się rzeczy trudne do wyjaśnienia, czytelnik nie ma poczucia, że to fantasy. Czytelnik jest pewien, że to prawda.
Mamy bardzo ciekawą relację Mai i Gabrieli. Maja nie jest klasyczną bohaterką horroru. To kobieta zmęczona życiem, próbująca odbudować kontrolę nad własną codziennością. Gabriela z kolei wnosi do historii młodzieńczą determinację i ciekawość, ale też emocjonalną kruchość. Ich relacja ma w sobie wiele ciekawych cech - napięcia, niedopowiedzenia i tę trudną mieszaninę bliskości oraz dystansu. Relacje matka i dorastająca córka, często takie są. Dzięki temu śledztwo dotyczące zaginionej dziewczyny staje się czymś więcej niż tylko osią fabularną. To również opowieść o dziedziczeniu lęków, samotności i traum.
Bardzo mocno wybrzmiewa tutaj motyw pamięci. Pamięć jest wszędzie, w każdym człowieku, miejscu. Nie jest to dobra pamięć. Ona przenosi się też na dom. Jest to bardzo zręcznie ukazane. Dzięki temu Czerwony Dom jest niemal żywą istotą: obserwuje, szepcze, czeka. Wiem, dziwnie to brzmi, ale wierzcie mi to ma swoje uzasadnienie i jest bardzo dobrze nakreślone. Najbardziej przerażający nie są jednak duchy, lecz ludzie i ich sekrety.
Na uwagę zasługuje także styl autorki. Jest oszczędny, ale bardzo obrazowy. Halladin nie przesadza z opisami, a mimo to potrafi jednym zdaniem wywołać poczucie chłodu, strachu czy klaustrofobii. Szczególnie dobrze wypadają sceny nocne — skrzypienie podłóg, kroki na korytarzu, ciemność zdająca się pulsować własnym życiem. To horror oparty bardziej na oczekiwaniu niż na eksplozji strachu.
Jeśli książka ma słabszy punkt, jest nim momentami nierówne tempo w środkowej części fabuły. Niektóre sceny śledztwa Gabrieli mogłyby być bardziej zwarte. Jednak nawet wtedy atmosfera pozostaje na tyle gęsta, że trudno się od lektury oderwać.
Mrokowisko to nie tylko horror o nawiedzonym domu. To także kawał dobrego kryminału i powieści obyczajowej. To opowieść o tym, że przeszłość nigdy nie znika naprawdę. O miejscach, które stają się grobami cudzych sekretów. O ludziach próbujących uciec od bólu, wspomnien, choć to nic nie daje. Julia Halladin stworzyła historię mroczną, melancholijną i emocjonalnie ciężką — taką, która zostaje z czytelnikiem długo po zamknięciu ostatniej strony. Polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.