poniedziałek, 19 listopada 2012

Biblioteki...czy korzystacie, jak macie zaopatrzone...

Tak mi się nasunęła kwestia bibliotek, gdy na jednym blogu przeczytałam informację, że dziewczyna mieszkająca w Chorwacji regularnie korzysta.Na innym blogu przeczytałam z kolei, że biblioteki to przeżytek, a przyszłość to ebooki.
Ja kocham namiętnie biblioteki, za ich atmosferę, możliwość buszowania między regałami i odczuwanie tego dreszczyku emocji...cóż ja takiego dzisiaj znajdę.
Mimo, iż współpracuję z kilkoma wydawnictwami, sporo książek kupuję, to nadal zaglądam co jakiś czas do bibliotek.Jedna z nich jest dosyć dobrze zaopatrzona w nowości na zapisy, tzn. jest lista i uprzejma, super miła pani, gdy przychodzi moja kolej dzwoni, że taka a taka książka jest do odbioru.
W drugiej bibliotece książki są "z szuflady" dla rodziny i znajomych królika, do których ja się nie zaliczam.
Chciałam zapytać was - czy korzystacie z bibliotek, jak są one zaopatrzone? A może biblioteki waszym zdaniem odchodzą do lamusa?
A od osób mieszkających poza Polską chciałabym się dowiedzieć, jak wygląda kwestia bibliotek w kraju, w którym mieszkają.

29 komentarzy:

  1. Owszem korzystam z bibliotek. Moja w moim mieście jest znoście zaopatrzona,jest dość sporo pozycji, jak uczyłam się we WRo,to ta było ich wiecej, ale u mnie w miejscowości jest sporo książek i chętnie ją odwiedzam

    OdpowiedzUsuń
  2. Z biblioteki korzystam jak najbardziej, mam 3 karty członkowskie... :) Poza tym ta z której korzystam najczęściej wyposażona jest dość dobrze, nie narzekam. Jestem zagorzałą przeciwniczką twierdzenia, że biblioteki niby odchodzą do lamusa - ja je lubię właśnie za atmosferę, jaką stwarzają. A poza Polską? Przez dwa lata mieszkałam w Anglii, do tej pory posiadam kary z dwóch bibliotek z miejscowości, w której wtedy mieszkałam - i muszę przyznać, że w UK biblioteki cieszą się nawet większą popularnością niż w PL - korzystają tam z nich wszyscy, babcie, dziadkowie, studenci i dzieci, "moje" biblioteki były zawsze doskonałe wyposażone, nie tylko w książki, ale również czasopisma, multimedia i komputery :) Trochę za tym tęsknię, za angielskimi bibliotekami - mają też inną, specyficzną atmosferę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja korzystam wyłącznie z bibliotek. Na kupno książek niestety mnie nie stać, kupuję tylko nieliczne, na których bardzo mi zależy, albo dostaję w prezencie. Obecnie jestem zapisana do trzech bibliotek. Jedna naprawdę malutka - tylko jedno większe pomieszczenie, coś zawsze znajdę, ale bez rewelacji. Druga już większa, ale rzadko można uraczyć nowość. Nieliczne nowości to spod lady, albo trza się zapisać i czekać pół roku. I panie tam pracujące też troszkę nie w temacie, nie bardzo potrafią coś polecić, ale narzekać nie mogę. Lubię tam pobuszować :) Poza tym mają swój katalog książek w Internecie, więc jak szukam czegoś, to od razu mogę sprawdzić, czy jest w bibliotece i wtedy ewentualnie się wybrać i wypożyczyć, albo zapisać i czekać na swoją kolej. I trzecia biblioteka - mój faworyt. Jest dalej od mojego miejsca zamieszkania, ale mają najlepszy księgozbiór. Dużo nowości, w których można przebierać, biblioteka jest najlepiej zaopatrzona. Tam lubię najabrdziej szperać między półkami, bo już pomijając nowości, mają naprawdę spory wybór. Reasumując: biblioteki uwielbiam, mogłabym tam spędzać pół dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię korzystać od czasu do czasu z biblioteki, bo lubię ich klimat. Co prawda w naszym mieście zaopatrzenie jest takie, że gdybym chodziła regularnie, to przeżywałabym wiecznie frustracje. Gdyby nasza biblioteka wyglądała jak na Twoim obrazku, rzucam pracę i zatrudniam się od razu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka biblioteka jak na zdjęciu to moje senne marzenie:)

      Usuń
  5. Podobnie ja ty uwielbiam atmosferę bibliotek i ten dreszczyk emocji - coś na kształt zbierania grzybów - albo będą, albo nie, albo zgniły maślak, albo dziesięć prawdziwków. Moja osiedlowa biblioteka jest słabo zaopatrywana, a nowości są stale zarezerwowane - każdy może, ale nie każdy wie, że coś w bibliotece jest, bo te książki nigdy nie zdążą wypłynąć na półkę. Inna osiedlowa, do której jestem zapisana, ma świetne zasoby, ale w ciągu roku jest mi tam nie po drodze. Lubie też chodzić do wojewódzkiej - też nigdy nie wiadomo, czy coś się upoluje, ale chodzenie po sporych salach między regałami i macanie tych wszystkich książek - świetny sposób spędzania wolnego czasu!

    Właśnie ze względu na tą atmosferę i na rosnące koszta książek (papierowych i ebooków) nie wydaje mi się, żeby biblioteki miały się ku końcowi, wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak sama wiesz ja dużo kupuję:) mania taka niestety. Trochę mam od wydawnictw, ale prawdziwą kopalnią skarbów jest mieszkanie mojej cioci, która sama mogłaby bibliotekę otworzyć. Dlatego z mojej miejscowej rzadko korzystam, bo starocie wygrzebię u cioci, a nowości w mojej miejscowej bibliotece nie ma. Najlepiej zaopatrzoną mam bibliotekę w Krakowie, ale tu z kolei pojawia się problem transportu kilogramów książek do domu, czyli tramwaj i autobus, w sumie godzina jazdy. Czy biblioteki to przeżytek? Na pewno nie. Wiele osób korzysta, mnie się czasami zdarza i widzę, że potrzebna jest taka instytucja. Ciągle jest wielu czytelników, którzy mają potrzebę poczucia książki w ręce, a nie tylko literek na ekranie. Sama robię raz na jakiś czas porządek na półkach i jak wiem, że do jakiejś książki nie wrócę to ląduje ona w bibliotece. Jak nie ja to niech inni czytają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do niedawna regularnie zaglądałam do biblioteki w moich rodzinnych Gliwicach. Pracuje tam genialna Pani Ania, która potrafi wszystko załatwić i zdobyć:) Stara się o to, żeby nowości jak najszybciej spływały na pólki biblioteczne i często jestem w szoku widząc książki, które dopiero co się ukazały. W Kuźni, gdzie teraz mieszkam niestety nikt o bibliotekę nie dba. Nie ma nowości, nic się tam nie dzieje:( Czasem mam ochotę sama coś zrobić, zadziałać, żeby rozruszać to miejsce:) Biblioteki mają swój klimat i chciałabym żeby istniały zawsze, ale nie te nowe, zautomatyzowane, tylko takie tradycyjne z miłą panią za biurkiem:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam biblioteki - atmosferę, zapach książek, nutkę niepokoju czy znajdę coś ciekawego. Moja miejscowa biblioteka jest bardzo dobrze zaopatrzona - w nowości, audiobooki, filmy i gazety, a jak się człowiek ładnie usmiechnie to panie i pan mogą kupic coś "na życzenie" czytelnika. Kolejki do nowości są, ale nie jest najgorzej. Cała rodzina ma karty więc wypożyczamy ile się da :) Druga biblioteka do której chodzę to duża warszawska, też mają dużo nowości, ale czasem ciężko na nie trafić - od pół roku katalog internetowy nie jest aktualizowany i nie można rezerwować książek. Podobno ma sie to zmienić w styczniu. Mnie i moją przyjaciółkę boli, że nie możemy już nic wypożyczać z Bilioteki Uniwersytetu Warszawskiego :( Ale 2 bilioteki i książki własne i tak zapełniają czas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Korzystam namiętnie! Uczęszczam do czterech i uwielbiam ich zapach, uwielbiam buszować wśród półek, zerkać do nowości! Jednym słowem uwielbiam! I nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że biblioteki to przeżytek! Absolutnie się nie zgadzam (to absolutnie dodaje coby podkreślić wagę niezgadzania się:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Korzystam namiętnie i intensywnie. W moim mieście są trzy filie plus jedna wirtualna, tzn. można z niej ściągać e-booki i pliki audiobookowe. Główna, położona dość centralnie, ma świetny wybór, na bieżąco aktualizuje nowości, kupuje niesamowite ilości literatury dziecięcej (co im się chwali), ma niezły asortyment audiobooków, gier komputerowych, najróżniejszego oprogramowania, filmów DVD, no i samych książek. Na minus poczytuję niewielki wybór fantastyki, na plus zaś okazjonalne spełnianie życzeń (tzn. kupują czasem pozycje, których sobie zażyczy czytelnik). Cały ten raj za 17 euro rocznie, dzieciaki nie płacą nic:-) Zamawianie i przedłużanie przez internet to już norma, tak samo powiadamianie o zwolnieniu się pozycji zamówionych.
    Biblioteka idzie z duchem czasu i zapoczątkowała nawet skromne księgozbiory w językach angielskim, tureckim i greckim. O Polakach jakoś nie pomyśleli:-)...
    Nie muszę wspominać, że choć książek kupuję dużo i z reguły mnie na nie stać, to instytucja pełni swoistą rolę parasola ochronnego dla mojego portfela... Ile to książek zdołałam wypożyczyć (a nie kupować wbrew pierwotnemu zamiarowi), które okazały się totalnymi niewypałami...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupuję książki, ale głównie bazuję na bibliotece w mojej gminie. Panie tam pracujące naprawdę śledzą nowości, pozyskują fundusze i co jakiś czas w ten sposób zasilają księgozbiór. Dużo nowości, dużo innych ciekawych książek, jest w czym wybierać. Mam tam dwie karty, praktycznie nie ma limitu wypożyczeń, książki można zarezerwować, ale generalnie prawie nikt tego nie robi. Myślę, że biblioteki są bardzo potrzebne. Kiedyś rozmawiałam z Paniami pracującymi w tej mojej i one powiedziały mi, że biblioteka źle zaopatrzona nie ma racji bytu, nie przyciągnie czytelnika. Wtedy można narzekać na fatalny stan polskiego czytelnictwa, ale tak naprawdę trzeba dbać o księgozbiór, wtedy znajdą się i czytelnicy. Do złej biblioteki nawet mól ksiązkowy nie przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mamy świetnie wyposażona bibliotekę miejską, z której często korzystam, mam też bogaty własny księgozbiór, stale się powiększający:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Biblioteki są the best, a jak już uda mi się trafić na moment, gdy pani bibliotekarka stawia na półkę nowości, to wychodzę cała obładowana ;) Była taki czas, gzy książki miałam tylko z biblioteki, bo sama nie kupowałam ani nie dostawałam od wydawnictw. Biblioteka to najlepsze miejsce na świecie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście,że korzystam z biblioteki.Mam zawsze nowości,które sobie mogę zamówić przez internet.Klikam i po jakimś czasie po prostu odbieram odłożone dla mnie książki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Do tej pory głównie korzystałam ze swojej biblioteki publicznej, do której wróciłam po długiej tam niebytności i korzystam z niej nadal chociaż sporo obecnie kupuję, wymieniam , wygrywam . Lubię swoją bibliotekę, ale trudno się w niej doczekać czegoś co jest "chodliwe".
    Nie jest to duża biblioteka i też niezbyt dobrze zaopatrzona,ale panie starają się powiększać jej stan. Też lubię buszować po półkach i sporo przeczytałam z niej ciekawych książek, i żałuję, że dopiero w tym roku wpadłam na pomysł prowadzenia bloga.)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam dobrze nawet bardzo zaopatrzone ale rzadko korzystam. Za to w liceum byłam tam codziennie. Zgadzam się , że biblioteki mają swój specyficzny klimat.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam kupować książki, ale niestety finanse nie pozwalają mi na to. OD dzieciństwa dużo czasu spędzałam w bibliotece. Teraz, z powodu przeprowadzki, z biblioteki mojego dzieciństwa korzystam rzadziej. Jestem zapisana do 3 filii szczecińskiej biblioteki publicznej. Są one świetnie zaopatrzone, jest dużo nowości, a system komputerowy mnie zachwyca. Zapisałam już do biblioteki także mojego syna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Do mojej lokalnej biblioteki zaglądam regularnie, choć zwykle potem psioczę, że mam tam bardzo ograniczony wybór, zwłaszcza nowości fantastycznych. Jeśli jednak spojrzeć na tę placówkę obiektywnie, to muszę na plus zaliczyć to, że powoli zachodzą w niej pozytywne zmiany - jest katalog internetowy, mailowo dostaję powiadomienia o terminie zwrotu książek i ponaglenia, jeśli ten termin przegapię. Pracują też tam przemili ludzie, choć jedna pani jest niestety nieco mało kompetentna i rzadko kiedy udaje mi się jej wytłumaczyć, czego szukam :/
    Minusem (poza brakiem wielu książek jest też fakt, że choć istnieje system kar przewidzianych za przetrzymywanie książek, nikt siędo niego nie stosuje i siłą rzeczy nie można wyegzekwować od niektórych delikwentów zwrotu książek. Kilkukrotnie chciałam wypożyczyć egzemplarze, których termin zwrotu minął kilka a nawet i kilkanaście miesięcy wcześniej :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie będę oryginalna:) Także kocham klimat biblioteki. Uczęszczam do trzech a każda w innej miejscowości. Tu gdzie mieszkam jest mała biblioteka,w której mam spore "chody" i jak tylko pani zakupi jakieś nowości to dzwoni do mnie:) Druga biblioteka jest świetnie zaopatrzona ale znajduje się 12 km dalej. Jednak odwiedzam ją dość często,bo mają olbrzymi księgozbiór.Ostatnia to taka biblioteka odwiedzana przy okazji poważniejszego wyjazdu do miasta. Nie ma w niej rewelacji ale zawsze coś znajduję. Uwielbiam grzebać na półkach,chociaż często się zdarza,że dzieciaki nie pozwalają mi dobrze wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczywiście że korzystam z bibliotek, jestem zapisana w kilku i zawsze każda wizytę w tym "świętym dla mnie przybytku"- jak nazywa je mój chłopak, sprawiają mi ogromną radość. A e-booki, to niestety nie moja bajka, ponieważ nie da się ich powąchać(jak książek, które zawsze wącham- nie wiem czy to normalne, pewnie nie) i moje oczy po dłuższym wpatrywaniu się w ekran monitora, bądź tabletu wysiadają :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja uwielbiam moją bibliotekę, panie bardzo często kupują nowości więc jest w czym wybierać, pochodzić między regałami i dotykać książki :) Córka chodzi tam ze mną, jak ona wybierze może sobie siąść i pooglądać wybierane książeczki, a ja mogę spokojnie wtedy powybierać. Do tego ja mieszkam w małym miasteczku i biblioteka to nie tylko miejsce do wypożyczania książek, ale także miejsce spotkań wielu ciekawych ludzi zajmujących się różnymi sprawami jak: różne robótki ręczne, spotkania dyskusyjne, Uniwersytet Trzeciego Wieku, różne zabawy i spotkania dla dzieci, a nawet bierze udział w organizowaniu różnych kursów finansowanych z Unii, ja ostatnio nawet chodziłam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja biblioteka nie jest zła ;) Niestety, nie ma w niej nowości, ale zawsze staram się korzystać z tego, co jest w niej aktualnie. Osobiście nie wyobrażam sobie czytania za kilkanaście/kilkadziesiąt lat - e-booki zamiast pachnących stron? Jasny ekran, który zastąpi szelest kartek? Może i elektroniczna wersja książek jest lepsza, nie zajmuje tyle miejsca na półkach i niektórzy wolą ją od dotyku prawdziwego egzemplarza, ale ja zawsze pozostanę wierna tym prawdziwym książkom ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja z bibliotek nie korzystam, bo zbyt powoli czytam, a sama mam już chyba zapas książek do końca życia...
    Wiem jednak, że biblioteka główna w moim mieście jest dobrze zaopatrzona, obsługa miła i regularnie pojawiają się nowości. Ponadto biblioteka organizuje spotkania autorskie, konkursy literackie, zajęcia rozwijające dla dzieci, młodzieży, dorosłych i osób starszych - każdemu wg potrzeb. Uważam, że to wielki plus i może sama kiedyś będę korzystać.
    Do tej pory korzystałam tylko z rewelacyjnych kiermaszy książek za 1zł!

    Za to jak byłam dzieckiem to regularnie (w każde wakacje i ferie) korzystałam z wiejskiej biblioteki w Rudnikach (jeździłam tam do babci). Była to malutka biblioteka, ale atmosfera przemiła! Dział dziecięcy był w osobnym pomieszczeniu i książki były poukładane głównie wg wieku odbiorców, ale też tematycznie np. robótki ręczne (coś mi z tego zostało hehe). Na środku pomieszczenia stał "stół" złożony z 6 kostek, które były pewnego rodzaju komodami na czasopisma. Mogłam tam siedzieć godzinami. Uwielbiałam ten zapach, widok ogarniających mnie z każdej strony książek i poczucie, że wszystkie są dla mnie! (tak, tak często bawiłam się, że to mój pokój) :) Na szczęście nikt mnie stamtąd nie wyganiał :) Och... cudownie tak powspominać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie będę oryginalna - także lubię biblioteki, lubię buszować wśród półek, wybierać perełki i targać je do domu z zamiarem przeczytania.
    W moim małym miasteczku jest tylko jedna biblioteka i choć panie się bardzo starają wielu nowości się w niej nie uświadczy. Przy czym mnie to specjalnie nie przeszkadza. Lubie czytać starsze książki, na nowsze mogę spokojnie poczekać, a jeśli jakąś pozycję chcę mieć natychmiast to po prostu ją kupuję.
    Uwielbiam kupować i gromadzić książki. Nie zawsze czytam je od razu - wystarczy, że są na półce.
    Jednak bez biblioteki byłoby mi smutno.
    Kiedyś gdy mieszkałam w troszkę większym mieście należałam do wszystkich możliwych bibliotek w liczbie trzech i regularnie je odwiedzałam. Ale i też miałam mniej zasobów finansowych aby kupować własne książki.
    Myślę, że biblioteki zawsze będą potrzebne, a na pewno dopóty dopóki będą fanatycy książki drukowanej, tacy jak ja.

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam biblioteki, ich zapach i atmosferę :-) Mam wiele ulubionych, ale szczególnie lubię zaglądać do dziecięcych i szukać perełek z mojego dzieciństwa :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. W bibliotekach czuję się jak ryba w wodzie. To chyba nie dziwne, skoro wychowałam się w bibliotece. Moja babcia była bibliotekarką, a po odejściu na emeryturę jej miejsce zajęła moja mama. Biblioteka była moim drugim domem. Pamiętam spanie między regałami, zabawy w chowanego czy berka. Rosłam w bibliotece, a im byłam starsza tym więcej pomagałam mamie. W liceum często zostawałam za mamę w pracy, gdy np. musiała jechać na naradę do innej biblioteki.
    Obecnie korzystam stale z 3 bibliotek, a sporadycznie jeszcze z 4.
    Sprawy związane z bibliotekami znam także od tej drugiej strony. Wiem jak wygląda finansowanie zakupu książek i na szczęście obserwuję poprawę. Kilka lat temu organizowano 1, czasami 2 zakupy książek w roku, a teraz jest tego więcej.
    W gminie Mielec, w której się wychowałam jest 6 bibliotek. Kiedyś były gorzej zaopatrzone, teraz kupują dużo więcej nowości, a ostatnio padł pomysł stopniowego wprowadzania audiobooków.
    Zawsze, odkąd pamiętam istniała swoista rotacja książek pomiędzy tymi 6 bibliotekami. Polegało to na tym, że jeśli czytelnik poszukiwał książki i nie było jej w jednej bibliotece, bibliotekarka dzwoniła i szukała jej w 5 pozostałych.
    Plusem posiadania mamy bibliotekarki jest to, że uczestniczę w pewien sposób w książkowych zakupach. Mama na tydzień przed wyjazdem na zakupy mówi mi: "Pomóż mi zrobić listę" :) W ten sposób często udaje mi się przemycić pozycje, które mnie interesują :)
    Innym plusem jest to, że w 4 bibliotekach nie mam limitu czasowego na trzymanie książek.

    Na studiach zapisałam się do kolejnych trzech bibliotek: Bibliotekii Akademii Rolniczej, Biblioteki Wojewódzkiej i Biblioteki Jagiellońskiej, za którymi bardzo tęsknie, a zwłaszcza za wojewódzką.

    Nie wyobrażam sobie, że miałabym nagle przestać chodzić do bibliotek.

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie w bibliotece same stare książki. A znaleźć coś ciekawego graniczy z cudem. Niestety w moim mieście postawili na nowy budynek. Nie powiem bardzo duża biblioteka, wszystko pięknie ładnie ale ja tam nic nie mogę znaleźć dla siebie. Dlatego postanowiłam jak na razie tam nie zaglądać. Mam nadzieję, że się to niebawem zmieni i będę mogła być tam częściej.

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja biblioteka jest najlepsza na świecie :) Starocie jest ubytkowane i zastępowane nowościami, bibliotekarki przemiłe, zajęcia, spotkania, kursy, do wyboru do koloru, jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.