środa, 21 listopada 2012

Prośba...(dot. emaili w sprawie współpracy z wydawnictwami)

Kochani, wiem fatalny początek, ale nie wiem jak zacząć.
Jest kilka osób maniakalnie wręcz zasypujących mnie emailami. 
Cierpiałam w milczeniu przez ostatnie kilka dni, ale gdy zaczęłam otrzymywać 15-20 emaili dziennie mam dosyć. 
O co chodzi? Otóż o piszących ...podaj proszę emaila do osoby od blogerów z wydawnictwa x; lub - w jaki sposób udało ci się nawiązać współpracę z wydawnictwem y; lub dlaczego wydawnictwo z nie dopowiada, tobie też nie odpowiadało?
Najlepszy jest jednak tekst - Dlaczego nie odpowiadasz?
Zacznę od końca- nie odpowiadam, bo widocznie nie mam ochoty.To chyba proste do wydedukowania.
Na rany królika, a skąd mam wiedzieć dlaczego wydawnictwo wam nie odpowiada? Może wasz blog jest zbyt młody, lub z innego powodu nieodpowiedni dla wydawnictwa xyz. Nie mam najbledszego pojęcia.
A emaili do osób zajmujących się blogerami nie podam. Z kilku powodów, główny jest taki, że jeżeli tego adresu nie ma na stronie danego wydawnictwa, to oznacza, że nie chcą, żeby zasypywały ich setki emaili od zdesperowanych blogerów. Poza tym w marketingu w każdym wydawnictwie dostają setki takich emaili dziennie. 
No i jeszcze jedno - wykażcie się sami inwencją, a nie sępćcie (niezbyt gramatycznie, ale inaczej tego nie można nazwać) na kimś, kto adres do danej osoby posiada. 
Wiem, że początkującym (i nie tylko) blogerom marzy się współpraca z wydawnictwami, ale nie za wszelką cenę, gdzie radość z blogowania? A niektóre emaile, które otrzymuję i ich częstotliwość wskazują, że współpraca z wydawnictwami = się sens blogowania i życia.
Może ktoś się obrazi, ale ja już mam dosyć usuwania emaili od tych samych osób ze skrzynki.
Dziękuję za uwagę i idę świętować imieniny synka:)

35 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego dla synka!
    Jeżeli chodzi o ten temat, był poruszany już na nakanapie.pl, ponieważ nagminne pytania niektórych osób o adresy były nieznośne. Zwłaszcza, że często wystarczy wejść na stronę wydawnictwa/kontakt/marketing-promocja itd. I wszystko jasne... Wcale się nie dziwię wydawnictwom, że często nie odpisują. No cóż, do mnie też nie zawsze dociera ich odpowiedź (choćby negatywna), ale to nie jest powód, by popadać w depresje i desperację jednocześnie!
    Dobrze, że stworzyłaś taki post. Może tych wiadomości będziesz miała mniej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz znajdę dyskusję na nakanapie i przeczytam. Czyli nie tylko ja mam taki problem, to pocieszające trochę.

      Usuń
  2. I ładnie się tutaj zrobiło, tak... fiołkowo-wrzosowo? ;) Zdecydowanie przytulniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) stare ubranko sprzed roku prawie, juz się mojemu blogowi znudziło:)

      Usuń
  3. Pięknie napisane. Najlepsze życzenia dla synka!

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie.... a właśnie miałam słać Ci maila... ;-) A tak poważniej to chyba przydałby się jakiś znak graficzny, który można by wstawić na bloga jako wyraźną informację, że nie odpowiada się na takie maile... Bo Twój apel jest widoczny teraz ale za tydzień już nie będzie, a maile będą płynąć i płynąć...
    Baw się dobrze z synkiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, że nie odpowiadasz i nie dziwię się, że denerwują cie takie maile - zwłaszcza, że występują w takiej ilości.

    Wiesz, sporo jest osób, którym nie chce się poświęcić kilku miesięcy, aby zbudować popularność bloga, tylko chcą od razu mieć 100 wejść dziennie i 150 obserwujących. To samo myślenie kieruje tymi, którzy zamieszczają wyrafinowane komentarze "Wejdź na mojego bloga" albo "Dołączy do obserwujących" - zrobię to jeśli będę chciała, jeśli blog mnie zainteresuje, a nie dlatego, że osoba, której nie znam nawet nie prosi, tylko wymaga (!) ode mnie danego zachowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę wejdź na mojego bloga to krew mnie zalewa.

      Usuń
  6. I oczywiście wszystkiego najlepszego dla synka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Popieram ! A rację masz w 100%.
    Małego ucałuj i bawcie się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. o matko... ludzie po prostu idą na łatwiznę, taka jest prawda, ja tam czytam dla przyjemności i tego życzę tym początkującym, dla Twojego synka dużo zdrówka i spełnienia marzeń

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepszego dla synka :)
    Wyobrażam sobie, że taka ilość maili i pytań może zirytować. Z drugiej strony się zdziwiłam taką desperacją u innych blogerów. O co w tym chodzi? O darmowy egzemplarz książki, czy jak? Ja nie współpracuję z żadnym wydawnictwem i jakoś sobie radzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja współpracuję z kilkoma wydawnictwami, ostatnio okroiłam ich liczbę zdecydowanie, ale sama do tej współpracy stopniowo doszłam.
      Wiem, że książki są drogie i egzemplarze recenzenckie kusza, ale na Boga ojca wszystko ma granice.

      Usuń
  10. Wszystkiego najlepszego dla Synka i miłego świętowania!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uściskaj mocno solenizanta! A co do posta - nie dziwi mnie Twoja irytacja, to strasznie wkurzające:/
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłaś niezwykle delikatna.Podziwiam.
    Wszystkiego co najlepsze dla pociechy i bawcie się dobrze.)

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany, nie sądziłam, że ktoś kogoś takimi mailami jest w stanie zasypywać :)
    Wszystkiego dobrego dla synka, najlepsze życzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zupełnie Cię rozumiem. Niektórzy niestety nie zdają sobie sprawy, że swoimi e-mailami z pytaniami mogą drugą stronę zamęczyć na śmierć. Mam tylko nadzieję, że Ci, którzy do Ciebie w tej sprawie pisują, po przeczytaniu tej notki opamiętają się...

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego naj naj dla synka.
    Co do maili, na szczęście nie mam takiego problemu jak ty, ale wyobrażam sobie twoją irytacje. Przecież na stronie danego wydawnictwa jest kontakt i tam można pisać a nie męczyć inne osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a wystarczy pomyśleć, zawsze powtarzam, że to nie boli.

      Usuń
  16. Niesamowite. Współczuję i mam nadzieję,że ludzie się opamiętają. Ja bym się wstydziła tak do kogoś wypisywać.
    Pozdrawiam serdecznie i dużo dobrego dla synka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się wstydziła, ale jak widać niektórzy nie znają uczucia wstydu.

      Usuń
  17. Może ten wpis zatrzyma tą lawinę :)
    Wszystkiego najlepszego dla synka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkiego najjjjj dla synka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. 15-20 dziennie?? Nie do wytrzymania!
    Syneczkowi najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie do wytrzymania, dlatego zamieściłam ten post. Każdy by się wściekł na moim miejscu.

      Usuń
  20. Ogólne - dziękuję za życzenia dla Juniorka:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Spóźnione ale serdeczne życzenia dla synka - niech zdrowo rośnie:)

    A co do meritum - pozostaje mieć nadzieję, że jak skutecznie będziesz ignorować spamerów (bo jakoś nie widzę innego określenia na takie działanie) to może odpuszczą... Tego Ci w każdym razie życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, już przekierowałam wszystkie te adresy, z który w/w emaile przychodziły do spamów, nawet, jeżeli te osoby będą miały do mnie inne pytanie, wpadnie ono do spamów, trudno.

      Usuń
  22. Powiem Ci, że ja na szczęście jeszcze czegoś takiego nie doświadczyłam. I mam nadzieję, że nie będzie mi to dane:) a Tobie życzę cierpliwości i miłego dnia z synkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Niesamowite. Na moim angielskim blogu od czasu do czasu daję recenzję książek, które dostałam od wydawnictw. Zawsze są tą starannie wyselekcjonowane tytuły, o które poprosiłam wierząc, że mi się spodobają. Ogólnie nie chciałabym, żeby "współpraca" z wydawnictwami przesłoniła mi radość z czytania i pisania recenzji. Wolę sama sobie dobierać tytuły i to często wśród książek wydanych dawno. Dzięki temu nie mam też skrupułów, żeby zjechać książkę z góry na dół, jeżeli uważam, że była zła. I dzięki temu moi czytelnicy wiedzą, że piszę jak najbardziej szczerze i że jeżeli czym się zachwycę to jest to zachwyt szczery, a nie spowodowany długiem wdzięczności wobec wydawnictwa za darmowy egzemplarz. I takim blogom też ufam. Gdy zaczynałam pisać bloga, nie miałam pojęcia, że wydawnictwa zajmują się takimi robaczkami jak mali blogerzy, i że można dostać darmowe książki.

    W ogóle nie czytam blogów, których jedyny sens istnienia to 'współpraca z wydawnictwami'. Są one zazwyczaj pełne książek zupełnie 'od czapy', nic mi nie mówiące o literackim guście autora, a wszystkie recenzje to taka pozytywna, zupełnie nic nie wnosząca, ciepła papka. Szczerze mówiąc jestem przerażona poziomem większości polskich blogów, bo oczekiwałam od ludzi kochających literaturę trochę wyższego poziomu formułowania myśli.

    OdpowiedzUsuń
  24. Krótko, zwięźle i na temat, pytanie tylko, czy to desperatów powstrzyma. Tylu chętnych do współpracy , a Ty podstawowych informacji nie chcesz udzielić, za rączkę poprowadzić. Zamiast protestować napisz instrukcję, jak skontaktować się z wydawnictwem, co napisać, żeby było dobrze, a Ty jadem plujesz, że Ci skrzynkę zapychają. Wstydź się ludzie chcą czytać a Ty im dostępu żałujesz, a tak poważnie to myślałam, że już dużo w życiu wdziałam, ale Twój post uświadomił mi, że jeszcze dużo przede mną, z drugiej strony chyba za głupia jestem, żeby wpaść na pomysł, żeby dzielił się ze mną swoimi kontaktami, poczekaj niedługo dostaniesz meila z prośbą o napisanie za kogoś recenzji,bo skoro u siebie napisałaś,to co Ci szkodzi drugą skrobnąć. O matko, ale się rozwinęłam, przepraszam za zanudzane

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.