wtorek, 27 listopada 2012

Wałkowanie Ameryki - Marek Wałkuski

Wydawnictwo Helion, Okładka miękka, 312 s., Moja ocena 5-/6
Autor książki, Marek Wałkuski, urodził się w 1967 r. W Programie Trzecim Polskiego Radia pracował w latach 1990-2002. Prowadząc poranne wydanie audycji "Zapraszamy do Trójki" stworzył własny, niepowtarzalny styl. Jest autorem licznych relacji reporterskich i reportaży. Opracowywał analizy słuchalności w Agencji Reklamy Polskiego Radia. Obecnie jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie.
W 2011 r. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Popularnie i czule nazywany... "Wałek".
A teraz krótki quiz – z czym wam się kojarzy USA? Chodzi mi o takie pierwsze skojarzenie, bez zbędnego zastanawiania się.
Dla mnie to – Kaczor Donald, Wielki Kanion, Miś Yogi i Park Yellowstone i duuuże, naprawdę duże odległości i całkiem pokaźna grupa dziwnych ludzi.
Marek Wałkuski jadąc w styczniu 2002r. do USA, jako korespondent Polskiego Radia, oczywiście doszkolił się trochę i jego mniemanie o tym, czym jest Ameryka było odrobinę głębsze niż moje (ja nigdy tam nie byłam, nie wiem czy w sumie żałować, czy nie), ale zderzenie z rzeczywistością amerykańską częstokroć okazywało się co najmniej dziwne, a niekiedy bolesne, tym bardziej, że do USA jechał z rodziną. A wiadomo, że wyjazd z dzieckiem (niezależnie od tego ile ma ono lat), to coś zupełnie innego niż wyjazd samotny. 

Pierwszy lekki szok i zdziwienie miały miejsce przy szukaniu mieszkania do wynajęcia. Szybko okazało się, że to mieszkanie, które przypadło do gustu Wałkuskiemu, było jednym z gorszych, jakie mógł wybrać. Dlaczego? Tego nie zdradzę.
Takich dziwów (ale dziwów w naszym pojęciu, bo dla Amerykanów dziwne było to, że Wałkuski i inni imigranci się dziwią) opisuje autor bardzo dużo.
Ale, jak może dla nas nie być dziwnym kraj, w którym (podam pierwszy lepszy przykład z książki) stolica kraju liczącego ponad 300 mln obywateli (wg oficjalnych danych), Waszyngton, podzielona jest na trzy części. Pierwsza to właściwy Waszyngton, czyli Dystrykt Kolumbii (DC). Pozostałe dwie części położone są w przylegających stanach – Wirginia i Maryland. Ponieważ (jak pisze autor książki) w USA stany mają ogromną autonomię, aglomeracja waszyngtońska podlega trzem różnym systemom prawnym i administracyjnym. W każdej z w/w części Waszyngtonu obowiązują inne stawki podatkowe, inne procedury urzędowe, inne programy szkolne. Jeżeli ktoś przeprowadza się z jednej części miasta do drugiej, musi wyrobić sobie nowe dokumenty i przerejestrować auto. Przejeżdżając samochodem z Wirginii do Dystryktu Kolumbii, należy przerwać rozmowę telefoniczną, bowiem w DC obowiązuje całkowity zakaz używania telefonów w czasie jazdy, a tego zakazu nie ma w części miasta, która się znajduje w Wirginii. W częściach Waszyngtonu należących do Maryland i Wirginii ciągle obowiązuje kara śmierci, którą w DC zniesiono w 1981r.
To jednak dopiero początek dziwnych rzeczy, o których pisze Marek Wałkuski, taki amerykański czubek góry lodowej dziwów nad dziwami.
Autor w arcyciekawy sposób opisuje życie przeciętnego człowieka w tym supermocarstwie, jakim bez wątpienia jest USA. Ale czy to naprawdę najpotężniejsze państwo świata? A może wręcz odwrotnie – kolos na glinianych nogach, który chyli się ku upadkowi?
Czy to ostoja wolności i demokracji, czy dżungla pełna świrów latających z bronią w ręku?
Raj dla imigrantów, ziemia obiecana, czy miejsce, gdzie się zaharujesz, a jeżeli nie masz znajomości i tak do niczego nie dojdziesz?
Neutralne światopoglądowo państwo, czy kraj mega nawiedzonych fanatyków religijnych, gdzie każdy może założyć swój kościół i zbierać wokół sobie podobnych?
Na te i wiele, wiele innych pytań (i to takich, o których wam się nie śniło) odpowiada Marek Wałkuski w swojej książce. Czyni to przy tym w sposób dla siebie bardzo charakterystyczny (kto słucha Polskiego Radia ten wie, o co mi chodzi) inteligentny, lekko złośliwy, ironiczny.
Książkę czyta się doskonale, niezwykle szybko, a pod koniec lektury dziwimy się, że jeszcze się dziwimy. Takie są Stany Zjednoczone Ameryki ala Marek Wałkuski. Autor z pewnością nie wyczerpał wszystkich tematów, nie pokazał nam każdego oblicza Ameryki i przeciętnego jej mieszkańca, ale jest to po prostu niemożliwe. Jego opisy i oceny Ameryki są na pewno subiektywne, wielu mogą się one nie podobać, ale to normalne, obiektywna opinia o tym naprawdę zadziwiającym kraju po prostu nie istnieje.

Przyznam, że o ile mojego męża zainteresowała cała książka, ja opuściłam niektóre rozdziały, ponieważ ich tematyka po prostu mnie nie interesowała, ale przy lekturze tego typu pozycji to normalne. 
Książkę czyta się doskonale, szybko, przyjemnie, tak jakby słuchało się opowieści dobrego znajomego.
Lekki minus daję za całkowity brak fotografii, które zdecydowanie ubarwiłyby lekturę. Niemniej jest to doskonała, wartościowa i niezmiernie ciekawa pozycja.
Gorąco zachęcam do lektury. Wiele się z niej dowiecie, wiele razy zdziwicie, uśmiechniecie, ale z pewnością książka, podobnie jak Ameryka nie pozostawi was obojętnymi.

10 komentarzy:

  1. Super, poszukam i przeczytam:) Nie wiedziałam, że tak wygląda sprawa Waszyngtonu. Zawsze myślałam, że DC to jakaś wydzielona część miasta związana ze znajdującymi się tam budynkami rządowymi. Książka musi być świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest bardzo fajna i szybko się ja czyta. A Ameryka jest na prawde dziwna, to najdelikatniejsze określenie jakie mi się nasuwa.

      Usuń
  2. Ciekawe spojrzenie na "Wielkiego Brata", poszukam tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam USA i wszystkie co z nimi związane. A na pewno kocham Nowy Jork, który jest cudowny i magiczny. Książka kusząca, bardzo byłam ciekawa jej. Teraz widzę, że chyba muszę ją nabyć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już wsadzam do koszyka w Melinie:) Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli wpadnie w moje ręce przeczytam na pewno. Dla mnie USA to: kawa Starbuks,wariackie dekoracje na Halloween przed domami i Dallas Cowboys i sympatyczni ludzie;Co prawda nie byłam w Waszyngtonie, biorąc pod uwagę ten olbrzymi kraj - widziałam tylko "prowincję", ale uwierz mi, ludzie którzy stamtąd przyjeżdżają do Polski też dziwią się niejednemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, to normalne, my sie dziwimy często nawet temu co u sąsiadów za płotem, a co dopiero na innej półkuli.

      Usuń
  6. Bardzo lubię Marka Wałkuskiego. W Trójce zawsze w piątki w popołudniowej audycji są jego relacje, głównie o dziwnych napadach na banki w USA ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo iż kilka dużo bardziej interesujących tematów w swojej książce porusza Tomasz Zalewski ("Inne Stany"), praca Marka Wałkuskiego wydaje się dużo pełniejszym obrazem USA, obfitym w codzienną rzetelną dziennikarską pracę, popartą danymi statystycznymi eksponowanymi w iście amerykańskim reporterskim stylu. Wałkuski jest prawie jak kowboj strzelający do swoich czytelników informacjami. Dobra robota, a więcej w mojej recenzji na prywatnym blogu:

    http://tymekwietymeknie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.