Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Ziemniak niewątpliwie jest królem polskiej kuchni, a ja lubię gotować. Nic więc dziwnego, że nowa książka Pawła Ochmana, bardzo mnie ucieszyła.
Już od pierwszych stron poczułam, że to nie jest zwykła książka kucharska, pełna przepisów i łądnych zdjęć. To opowieść, wręcz pean na rzecz ziemniaka. Czytałam, oglądałam książkę trochę jak reportaż kulinarny. Na każdej stronie czuć, że autor nie pisał jej zza biurka, tylko że Polskę przejechał, wszystko sfotografował, przyrządził, smakował. Czuć miłość do ziemniaka, Polski, gotowania i prawdziwą pasję.
Dzieki autorowi ziemniak przestaje nagle być tylko banalnym dodatkiem do obiadu. W tej książce ziemniak gra główną rolę, jest królem :)
Po przejrzeniu książki i jej częściowej lekturze, sama zaczęłam inaczej patrzeć na to warzywo. Nie znamy i nie doceniamy ziemniaka. Niby jest wszędzie, zawsze był, a większość z nas kompletnie go nie docenia. Paweł Ochman postanowił to zmienić i musze przyznać, że świetnie mu to wyszło. Książka jest wspaniałą i unikatowa.
Najbardziej urzekło mnie to, jak bardzo ta książka jest „z Polski” — takiej lokalnej, trochę zapomnianej, ale będącej tuż obok nas. Czytając o różnych nazwach ziemniaka, miałam wrażenie, jakbym podróżowała przez regiony, nawet nie wychodząc z kuchni. A potem przyszła ochota, żeby to wszystko sprawdzić w praktyce, czyli ugotować. Zaczęłam od Pasztetu z ziemniakami i fasolą. Bardzo łatwe, smaczne danie. Do tego surówka i bardzo smaczna kolacja gotowa.
Następnego dnia zrobiłam niby klasyczne placki ziemniaczane, ale w wersji z tej książki. Wyszły trochę inne niż moje wcześniejsze, bardziej chrupiące, intensywniejsze w smaku. Teraz przeglądam książkę żeby wybrać kolejne danie.
Ziemniaki w roślinnej kuchni to przede wszystkim skarbnica wiedzy, wspaniała podróż przez regiony i wielka inspiracja. Podoba mi się też to, że ta książka nie udaje czegoś więcej, niż jest. Nie próbuje być „nowoczesna na siłę”. Ona po prostu pokazuje, jak niesamowicie bogata jest nasza polska kuchnia. Widać to nawet w czymś tak prostym i banalnym, jak ziemniak. Poza tym okazało się, że z jednego składnika można stworzyć dziesiątki zupełnie różnych dań: od prostych, codziennych po bardziej odświętne, a nawet… deserowe.
Dawno żadna książka kulinarna nie sprawiła, że chciało mi się aż tyle gotować. To także wyjątowa podróż nostalgiczna. Przypominałam sobie smaki dzieciństwa: placki ziemniaczane jedzone jeszcze gorące, z cukrem albo śmietaną, kluski robione przez babcię, zapach gotowanych ziemniaków unoszący się w kuchni. Aż się łza w oku zakręciła. Polecam. Kupcie Ziemniaki w roślinnej kuchni, przejrzyjcie, smakujcie, przyrządzajcie. Dla mnie to nie jest książka, którą odkłada się na półkę po jednym przeczytaniu. To taka, do której się wraca. Polecam. Warto.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.