Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Stare klisze to niezwykły i bardzo ciekawy zapis życia człowieka, który znalazł się w samym środku wielkich przemian historycznych. To nie jest typowa autobiografia ani klasyczna książka historyczna – bliżej jej do osobistego dziennika, w którym przeszłość miesza się z refleksją, a fakty z emocjami.
Już od pierwszych stron widać, że autor nie pisze po to, by imponować czytelnikowi wiedzą czy stylem. Jego opowieść jest naturalna, momentami bardzo intymna. Starzewski prowadzi narrację tak, jakby rozmawiał z kimś bliskim – spokojnie, bez pośpiechu, często wracając do tych samych wydarzeń, by spojrzeć na nie z innej perspektywy. To taka opowieść stryja, dziadka, z którym czytelnik siedzi przy kubku dobrej herbaty i nie może się nasłuchać. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w procesie myślenia, życia autora, a nie tylko odbierania gotowej historii.
Ogromną wartością książki jest jej tło historyczne. Autor żył w czasach dramatycznych – obejmujących m.in. okres II wojny światowej i trudne lata powojenne – i potrafił pokazać je przez życie zwykłych ludzi. Wielka polska, światowa historia zostały świetnie splecione z małymi historiami wielu ludzi. To właśnie codzienność, relacje międzyludzkie, zmiany społeczne i mentalne stają się głównym tematem tej książki.
Szczególne miejsce w Starych kliszach zajmuje Kraków. Miasto to nie jest tu tylko tłem wydarzeń – staje się pełnoprawnym bohaterem książki. Starzewski pokazuje Kraków jako przestrzeń żywą, pełną rytuałów, zwyczajów i charakterystycznych postaci. Opisy ulic, spotkań, codziennych sytuacji są tak sugestywne, że czytelnik może poczuć atmosferę dawnego miasta – jego tempo, klimat i specyficzny sposób życia. Dla mnie, wielbicielki historii i Krakowa, po prostu magia. Autor z dużą wrażliwością odtwarza świat, który już nie istnieje: rodzinne tradycje, dawne formy grzeczności, sposób spędzania czasu czy relacje między ludźmi. Pokazuje, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość i jak trudno było wielu osobom odnaleźć się w nowych warunkach. Jednocześnie nie idealizuje przeszłości – dostrzega jej ograniczenia i problemy, ale potrafi też docenić jej wartość.
Ważnym elementem książki są także portrety ludzi. Starzewski miał okazję znać wiele wybitnych postaci swojej epoki, takich jak Tadeusz Boy-Żeleński czy Stanisław Wyspiański. Jednak zamiast tworzyć pomnikowe wizerunki, pokazuje ich jako zwykłych ludzi – z ich słabościami, przyzwyczajeniami i codziennymi zachowaniami. To sprawia, że te postacie stają się bliższe i bardziej autentyczne.
Jednym z najciekawszych aspektów książki jest jej refleksyjny charakter. Autor nie ogranicza się do opisywania wydarzeń – stale je analizuje, interpretuje i odnosi do własnego życia. Widać wyraźnie, że pisanie pamiętnika jest dla niego formą rozrachunku z przeszłością. To próba zrozumienia samego siebie, swoich wyborów i tego, jak czas wpływa na człowieka.
Styl Starzewskiego można określić jako spokojny i obrazowy. Nie znajdziemy tu dynamicznej akcji ani nagłych zwrotów fabularnych. Zamiast tego dostajemy serię „klisz” – zatrzymanych momentów, które razem tworzą większą całość. Każdy z tych fragmentów ma swój nastrój i znaczenie, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się niepozorny.
Książka ma też dużą wartość poznawczą. Jest swego rodzaju kroniką zmian społecznych i obyczajowych – pokazuje, jak zmieniały się systemy polityczne, jak wpływały na życie ludzi i jak kolejne pokolenia próbowały się do nich dostosować. To cenne źródło wiedzy nie tylko o samym autorze, ale też o całej epoce.
Nie jest to jednak lektura dla każdego. Osoby szukające szybkiej, wciągającej fabuły mogą poczuć się rozczarowane. Stare klisze wymagają cierpliwości i skupienia. To książka, którą czyta się powoli, często wracając do poszczególnych fragmentów. W zamian oferuje jednak coś więcej niż rozrywkę – daje przestrzeń do refleksji nad własnym życiem i przemijaniem.
Podsumowując, Stare klisze to wyjątkowa książka – spokojna, głęboka i bardzo osobista. To opowieść o czasie, pamięci i człowieku, który próbuje zrozumieć swoje miejsce w historii. Nie narzuca interpretacji, ale zachęca do własnych przemyśleń. I właśnie w tej prostocie oraz szczerości tkwi jej największa siła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.