poniedziałek, 7 stycznia 2013

Lekarz, który wiedział za dużo - Christer Mjaset

Wydawnictwo Smak Słowa, Okładka miękka, 464 s., Moja ocena 5,5/6
Recenzja bardzo na gorąco, przed chwilą skończyłam czytać książkę i jestem pod przeogromnym jej wrażeniem.

Ostatnimi laty zalało nas skandynawskimi kryminałami. Po genialnych i ze wszech miar wspaniałych książkach Larssona, Mankella, Theorina, Nesbo, Lackberg i kilku innych autorów, nastąpił prawdziwy wysyp, ba tsunami skandynawskich gniotów i gniotków. 
Nie każdy może być Larssonem czy Nesbo, my czytelnicy to wiemy, a wydawcy...?! Niestety wielu postawiło na ilość nie na jakość, uznając, że polski czytelnik kupi i przeczyta wszystko, co rodem ze Skandynawii. Dzięki takiemu podejściu czuję od pewnego czasu wielkie zniechęcenie do wszelkiej maści kryminałów skandynawskich. 
Myślałam, że już tak zostanie, ale o cudzie – Wydawnictwo Smak Słowa przywróciło mi wiarę, że jednak można wydawać doskonałe książki rodem z północy Europy. 
Bo kochani książka nieznanego u nas zupełne Christera Mjaseta jest perełką, prawie arcydziełem (piszę prawie bo arcydzieło kryminalne ze Skandynawii jest dla mnie tylko jedno po wsze czasy – Millenium:)).
W książce mamy po równo zachowane proporcje – doskonałego, wybornego w smaku kryminału i fantastycznej powieści obyczajowej. Z takim podziałem – pół na pół jeszcze się nie spotkałam, zawsze któryś gatunek dominował, a tu nie, jest równiutko.
Teraz kilka słów o treści książki, bo tak piszę te peany i piszę...
Akcja rozgrywa się na norweskiej wyspie Hitra. Mniejsza z tym, gdzie to dokładnie jest, ważne, iż jest tam mroczno, klaustrofobicznie i ponuro...

Mamy początek posępnej, śnieżnej zimy. Wyobraźcie sobie niewielką, odrobinę odizolowaną od świata wysepkę, grono ludzi, którzy znają się, jak przysłowiowe łyse konie i was, którzy przyjeżdżacie z zewnątrz, jesteście tam obcy, co częstokroć dają wam co poniektórzy odczuć. 
Takim obcym (ale nie kosmitą, tylko obcym spoza wyspy) jest główny bohater książki lekarz Mads Helmer. 
Mads ucieka, ucieka przed przeszłością, przed własną chorobą do której wstydzi i boi się przyznać (cierpi na epilepsję), przed widmami przeszłości i nie najlepszymi kontaktami z rodziną. Tymczasowy port znajduje właśnie na Hitrze. Wszystko idzie w miarę dobrze, aż do momentu, gdy na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem odkrywa podczas wieczornej śnieżycy rozbity samochód swojego szefa Aldusa Caroliussena. Siłą rzeczy przejmuje jego obowiązki. Lekarzy na wyspie było tylko dwóch rachunek jest prosty - teraz został jeden. Jest okres świąteczny, niezwykle trudno o zastępstwo i Mads dyżuruje 24/24. Niebywałym zagrożeniem staje się w tej sytuacji jego skrywana choroba. Dodatkowo wkoło niego zaczynają się dziać dziwne rzeczy, niby takie drobiazgi, ale w pewnym momencie Mads nie wie, czy to jemu coś się zdaje, czy może rzeczywiście z praktyką po Caroliussenie jest coś nie tak.
Przejmujące pacjentów zmarłego kolegi, przejmuje także jego obowiązki niejako powiernika dusz co poniektórych chorych, ale nie tylko. Szybko się okaże, że zmarły lekarz był nie tylko medykiem i powiernikiem, ale jeszcze...no właśnie, nie wiadomo kim w sumie Carroliusen był. Mamy mnóstwo śladów, lekkich tropów, sporo aluzji, ale nie wiemy nic na pewno. A nastrój grozy rośnie.
W ciągu następnych dni Mads dowie się wielu ciekawych, wręcz zadziwiających informacji, które postawią zmarłego w dwuznacznym świetle.
Do tego coraz więcej poszlak, śladów wskazuje, że jego śmierć to nie był wypadek. 

Ale czy to prawda? Młody lekarz zaczyna się zastanawiać - kim naprawdę był Caroliussen? Jak zginął? 
Wraz z córką zmarłego, Line, Mads dostanie się do piwnicy Caroliussena, gdzie znajdą ogromne archiwum. W archiwum przez długie lata gromadzone były medyczne i pozamedyczne dane na temat pacjentów, nieraz boleśnie obnażające ich poczynania oraz fakty z życia. 

Co się stanie z archiwum? Jakie tajemnice się w nim kryją? Jaki użytek ze zgromadzonych materiałów robił pozornie godny zaufania lekarz domowy?
Napiszę tylko, że od tego momentu uczucie niepewności i klaustrofobii jeszcze się zacieśnia. Od pierwszej strony towarzyszyły mi strach, niepewność oraz ciekawość. Od momentu znalezienia archiwum te uczucia były jeszcze silniejsze. Wraz ze znalezieniem dokumentów Mads ściąga na siebie wielkie niebezpieczeństwo? Dlaczego? Co takiego znajduje się w papierach po Caroliussenie? 

Czy to jedna z teczek w archiwum była  wyrokiem śmierci dla Caroliussena? Czy pracując nad doktoratem, odkrył coś, czego nie powinien?
Trudno nawet streścić tę książkę, trzeba ją po prostu przeczytać. Mjaset stworzył wręcz doskonały mix kryminału, powieści obyczajowej i thrillera medycznego z doskonale wykreowanymi bohaterami, których najlepszym przykładem jest lekarz-detektyw Mads Helmer.

Autor ma niewątpliwie talent pisarski, który połączył z doskonałą znajomością ludzkiej psychiki- postacie przez niego stworzone to arcydzieło. A sama książka aż kipi intrygami, spoza których wyłaniają się jednak zwykli ludzie i refleksje nad ich poczynaniami i wyborami. Przy tym nie zanudza terminologią medyczną. Tylko tak się zastanawiam, czy po lekturze Lekarza, który wiedział za dużo, odważycie się pójść do swojej przychodni?! 
Zachęcam do lektury, a ja niecierpliwie czekam na kolejne książki Christera Mjaseta. Ta książka to prawdziwa perełka, której rozpoczynając lekturę nawet w najmniejszym stopniu się nie spodziewałam.
Christer Mjaset (ur. 1973) jest lekarzem i pisarzem młodego pokolenia. Dotychczas wydał cztery książki, w tym dwa zbiory opowiadań - z czego pierwszy, En dans der veien slutter (Taniec u końca drogi) z 2003 jest zarazem jego debiutem literackim. W swoich powieściach Mjaset umiejętnie łączy wiedzę lekarską z kunsztem literackim. Cechuje go narracyjna rzetelność i przywiązanie do detali. Jego opowiadania, podobnie jak powieści, są wielowątkowe, z bogatą galerią postaci i skomplikowaną intrygą. 

Tutaj znajdziecie wywiad z autorem. 

9 komentarzy:

  1. Oj tak,bedę musiała się za nią zabrać;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No masz ci los... Człowiek przytaszczy z domu kartony książek a potem, po takiej recenzji marzy o nowej. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Póki co - czuję przesyt kryminałami (nie tylko skandynawskimi), ale skoro proza tego autora pozytywnie wyróżnia się na tle rodaków, zapamiętam go sobie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak coś czułam, że to będzie niezłe. Wprawdzie książki nie udało mi się kupić podczas pobytu w Polsce, ale na pewno ją sobie zamówię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie suuuuuper. Cenię książkę głównie za mroczność i chłód wyspy i równowagę powieści obyczajowej i kryminału.

      Usuń
  5. Kiedyś czytałam skandynawski kryminał ,,Biel śmierci'' i bardzo mi przypadł do gustu. Głównie jego zimowy klimat pozytywnie mnie nastroił, dzięki czemu lepiej odczuwam dreszczyk emocji podczas różnych niespodziewanych akcji. Co do powyższej książki chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje pierwsze skojarzenie dotyczące książki? Dokument medyczny :P A tu niespodzianka :P Gdyby nie Twoja recenzja, w życiu nie zwróciłabym na nią uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale kusisz :D Wpadłam jak śliwka w kompot, bo znowu bardzo, ale to bardzo chcę przeczytać jakąś książkę. Tym razem to powieść Mjaseta :)

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.