sobota, 26 października 2013

Cud - Ignacy Karpowicz

Wydawnictwo Literackie, Okładka miękka, 256 s., Moja ocena 5,5/6
To moje pierwsze zetkniecie z prozą Ignacego Karpowicza, ale wierzcie mi nie ostatnie. Dawno tak dobrze, a przy tym inteligentnie się nie bawiłam.
Gdyby główny bohater, 26-letni student orientalistyki UW Mikołaj w ten piątkowy dzień nie kupił Gazety Wyborczej, wszystko dla niego (i nie tylko dla niego) potoczyłoby się inaczej. Uprzejmy pan z kiosku ruchu zabiera mikołajową gazetę, lekarz stwierdza zgon (Mikołaja zgon), a policja rozpoczyna śledztwo. Na miejscu w/w wydarzeń pojawia się ona,  Anna, lekarka, która oświadcza, że czekanie (długie czekanie) na karawan (który znajduje się gdzieś tam, w bliżej nieokreślonym miejscu) jest bezsensowne. A ponieważ ona, Anna, ma samochód, jedzie do prosektorium Akademii Medycznej, trupów z racji wykonywanego zawodu nie brzydzi się, zabierze denata swoim autem.  Nadzwyczaj uprzejma kobieta, sami przyznacie. I strzeż nas Boże od uprzejmych ludzi:) Szybko okazuje się, że zwłoki...nie stygną i cały czas mają wzorcową temperaturę 36,7 °C. No ok, ale to temperatura wzorcowa dla człowieka całkiem żywego, a nie całkiem martwego. Cuda, po prostu cuda:). Pojawiają się inne cuda - prorocze sny, wielka miłość do trupa, śnieg nie o tej porze roku co trzeba etc. A to dopiero początek. Z każdą kolejną stroną autor ewoluuje w jednym słusznym kierunku, jeszcze większej porcji absurdu. Ale to nie taki głupawy absurd, o co to to nie. To absurd ze wszech miar inteligentny i jakże realny. Gwarantuję, że znajdziecie w nim coś dla siebie, coś z własnego podwórka, coś z własnych lęków. 
To, co jeszcze mnie uwiodło w tej lekturze, to podwójna narracja. Chociaż może niezbyt ściśle się wyrażam. Książka jest podzielona jakby na dwie części, z których każda ma innego narratora. 
W pierwszej części narratorem jest standard, czyli ktoś kto komentuje, opowiada, ale przy tym (co bardzo istotne dla całej akcji) zna najbardziej skryte myśli bohaterów.
Za to w drugiej części dzieje się, oj dzieje. Otóż narratorem staje się ojciec Mikołaja. Tatuś niestygnącego nieboszczyka to zapijaczony gość, który wierzy w swoją moc, wręcz uważa się za Boga i posługuje się...biblijnym językiem. Mocne to jest, uwierzcie mi.
Cud czyta się błyskawicznie, z uśmiechem na ustach i częstokroć z oczyma szeroko otwartymi z niedowierzania, co autor jeszcze wymyśli. Powieść Karpowicza to nie tylko niebanalny pomysł, ciekawie prowadzona narracja, ale także inne użycie polskiego języka. Jakie? O tym przekonajcie się sami w trakcie lektury.Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, nawet jeżeli w tej chwili uważacie, iż nie jest to lektura dla was. Cud ciężko się recenzuje. Obojętnie co by nie napisać o książce, nie odda to tego, czym ona urzeka (lub zniechęca, bo tak też może być). Dlatego warto sięgnąć po tę pozycję nawet z ciekawości, jak wy ją odbierzecie. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania - Polacy nie gęsi 
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Miejskie czytanie

9 komentarzy:

  1. Sama bym na nią nie zwróciła uwagi, a po Twojej recenzji znalazła się na ważniej liście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że uda Ci się Cud przeczytać.

      Usuń
  2. Mam ją na oku już od jakiegoś czasu, nie mogę się doczekać lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przymierzam się do autora, bo też nie miałam styczności, jednak mam jakieś nieuzasadnione obawy, czy udźwignę jego prozę, ale po Twojej recenzji chyba w końcu nastąpi przełamanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz coś innego, z odrobinę surrealistycznym poczuciem humoru i spojrzeniem na naszą, polską, piekiełkową czasami rzeczywistość-udżwigniesz:)

      Usuń
  4. Czytałam "Gesty" tego autora i muszę przyznać, że mi się podobały, dlatego chętnie sięgnę po "Cud".

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi bardzo interesująco. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawie brzmi, wpisuję na swoją listę :-)

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.