Wydawnictwo MG, Moja ocena 5/6
Jest to świetna powieść, która łączy sztukę, historię i szpiegowski dreszcz emocji.
Jolanta Maria Kaleta po raz kolejny udowadnia, że potrafi spleść fakty historyczne z wciągającą fabułą, tworząc literaturę rozrywkową na najwyższym poziomie. Inspiracją do powstania książki stało się prawdziwe zniknięcie renesansowego obrazu Łukasza Cranacha Starszego Madonna pod jodłami, znanego jako Wrocławska Madonna. Było to dzieło, które przez dziesięciolecia uchodziło za bezpowrotnie utracone. Pisarka rozpoczęła pracę nad powieścią w czasach, gdy o powrocie obrazu nikt nawet nie śnił. I oto, niemal równolegle z ukończeniem maszynopisu, wydarzyła się historia bardziej sensacyjna niż fikcja – obraz rzeczywiście wrócił do Polski.
Akcja książki przenosi nas do późnej jesieni 1970 roku. Historyk sztuki Marek Wolski, człowiek inteligentny, sprytny i obdarzony nieodpartym urokiem, trafia na trop zaginionego arcydzieła. Przypadek? Zrządzenie losu? A może element większej gry, której reguły ustalają inni? Bohater zmuszony jest opuścić Polskę, a jego poszukiwania prowadzą przez mroczne zaułki Wiednia, wrogi teren enerdowskich służb Stasi i sieci agentów PRL działających poza prawem. Każdy krok niesie ryzyko, każdy sojusznik może okazać się zdrajcą. I wreszcie na drodze Wolskiego staje piękna, utalentowana malarka, której losy nierozerwalnie splatają się z jego własnymi. To spotkanie zmienia nie tylko bieg wydarzeń, ale i jego życie.
Autorka z wielką dbałością oddaje klimat epoki: duszną atmosferę ówczesnej Europy, w której wielka polityka miesza się z ludzkimi dramatami i marzeniami o wolności. Wiedeń jawi się tu jako miasto olśniewająco piękne, ale pełne niebezpieczeństw – prawdziwy labirynt intryg, w którym łatwo się zgubić. Kaleta tworzy bohaterów wyrazistych i wiarygodnych: Marek Wolski to człowiek z krwi i kości – odważny, ale nie pozbawiony wątpliwości; kobieta, którą spotyka, to postać fascynująca i pełna tajemnic, daleka od papierowego ideału.
Wrocławska Madonna to powieść wielowymiarowa. Z jednej strony to świetnie skonstruowany thriller szpiegowski, pełen napięcia, pościgów i fałszywych tropów. Z drugiej – hołd dla sztuki i historii, przypomnienie o tym, jak cenne dziedzictwo kulturowe może stać się przedmiotem brutalnej gry politycznej i bezwzględnych interesów. Kaleta mistrzowsko prowadzi czytelnika przez świat, w którym piękno obrazu kontrastuje z brzydotą spisków i kłamstw.
Wielką zaletą książki jest to, że mimo oparcia na prawdziwych wydarzeniach, nie traci ona tempa ani powieściowego uroku. Autorka stawia pytanie: czy literatura może przewidzieć bieg historii? Czy fikcja może stać się prorocza? I choć rzeczywistość okazała się niezwykła – powrót Madonny do Polski stał się faktem – opowieść Kalety jest tak barwna i pełna emocji, że czytelnik ma wrażenie, iż śledzi równoległy, alternatywny los obrazu.
Wrocławska Madonna to lektura obowiązkowa dla miłośników powieści sensacyjnych, pasjonatów historii sztuki i każdego, kto lubi książki, które wciągają jak najlepszy film. Znakomicie napisana, z wyrazistymi bohaterami i wartką akcją, jest nie tylko rozrywką, ale też zaproszeniem do refleksji nad wartością dziedzictwa kulturowego i ceną, jaką czasem trzeba zapłacić za prawdę. Polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.