Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trylogia arturiańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trylogia arturiańska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lutego 2012

Excalibur - Bernard Cornwell

Tytuł oryginalny: Excalibur, Wydawnictwo Erica
Okładka miękka ze skrzydełkami, 580 s. Moja ocena 6/6
To III i niestety ostatni tom słynnej trylogii arturiańskiej. Recenzja I tomu Zimowy monarcha znajduje się tutaj. Recenzja II tomu Nieprzyjaciel Boga znajduje się tutaj
Nieprzyjaciel Boga kończy się zaskakującą sceną ujawnienia zdrady Ginewry, ale z kim, tego już nie zdradzę, musicie sami sięgnąć po trylogię. Gwarantuję tylko, że będziecie bardzo zaskoczeni. Świat Artura po zdradzie ukochanej legł w gruzach. Dzięki narracji Cornwell, która (jak to podkreślałam w poprzednich recenzjach)jest po prostu niesamowita, czujemy fizyczny ból, jakiego doświadcza Artur i dosłownie razem z nim mamy ochotę płakać i zemścić się na wiarołomnych. M.in. na takich opisach opiera się kunszt pisarski Bernarda Conrwella, ale nie tylko na nich.
Akcja Excalibura rozpoczyna się w zasadzie bezpośrednio po tym wydarzeniu. Rebelia Lancelota zostaje stłumiona, a małżeństwo Artura chyli się ku upadkowi. Kolejną plagą nękającą Brytów, zwłaszcza tych, którzy nie chcą rezygnować z dawnych wierzeń, jest szerzące się niczym zaraza chrześcijaństwo. Wydaje się, że przejście starzejącego się Artura na nową wiarę jest tylko kwestią czasu…Nic już nie jest w stanie ochronić Brytanii przed zalewem wrogów.
Rebelie rebeliami, wojny wojnami, zagrożenia zagrożeniami ale nie zapominajmy o  Merlinie.  Stary Druid w końcu odzyskuje Skarby Brytanii. Czarnoksiężnikowi towarzyszy Nimue. Jest ona owładnięta obsesją sprowadzenia do Brytanii dawnych Bogów i ta obsesja kieruje wszystkimi jej poczynaniami, a dodatkowo położy się cieniem na poczynaniach i życiu wielu innych osób.
W międzyczasie wiarołomna małżonka Artura- Ginewra pędzi żywot w klasztornej celi, pod okiem swojej szwagierki Morgany, a w międzyczasie...
Po raz trzeci Bernard Cornwell przenosi czytelnika w niespokojne czasy Brytanii, rządzonej przez magię i starożytnych bogów, którym zagraża nowa wiara.
Po raz kolejny Cornwell pokazał, że jest mistrzem powieści historycznej. W Excaliburze, podobnie, jak w poprzednich tomach, najdziemy wszystko, bez czego doskonała powieść historyczna nie może się obejść. Pełno tu: miłości, nienawiści, śmierci, życie,  i bratobójczych walk. Znajdziemy też magię, szaleństwo, armię obłąkanych, okrutne morderstwa. Wszystko to, wymieszane i odpowiednio doprawione przez autora, sprawia, że całą trylogie czyta się w mgnieniu oka, jak fascynującą baśń dla dużych i małych. Akcja powieści wciąga, jak wir, nie zwalnia ani na moment, a ilość wątków i postaci, które się nie tylko przez III tom, ale i przez całą trylogię przewijają, jest wprost niesamowita.
Najprawdopodobniej każdy z nas chociaż raz w życiu wyobrażał sobie, jaki był Artur, albo, ze sam jest Arturem. Czytając trylogię arturiańska Cornwella macie szansę porównać swoje marzenia i wyobrażenia z wyobrażeniami autora. Tym bardziej, iż Cornwell, podobnie, jak w I i II tomie, tak i w Excaliburze, opisuje wszystko bardzo, bardzo dokładnie. Znamy wszystkie cechy charakterystyczne uzbrojenia, ubioru, jedzenia, znamy także myśli i odczucia bohaterów. Pozwala nam się to poczuć, jakbyśmy byli w samym centrum akcji. I niejedna z pań czytających o zdradzie Ginewry będzie miała ochotę przytulić i pocieszyć Artura:).
Zakończenie powieści jest idealnym wprost zwieńczeniem całego cyklu. Co więcej, to najbardziej przesycony magią fragment trylogii. 
Lekturę Excalibura skończyłam z wielkim żalem, że to już koniec całej trylogii.
Gorąco polecam całą trylogię arturiańską pióra Bernarda Cornwella i dziękuje p. Karolinie z Wydawnictwa Erica, za możliwość zapoznania się z tą niesamowita pozycją.

środa, 1 lutego 2012

Nieprzyjaciel Boga - Bernard Cornwell

Wydawnictwo Erica   
Tytuł oryginalny: Enemy of God, Okładka miękka ze skrzydełkami, 560 s., Moja ocena 6/6
Nieprzyjaciel Boga to II tom kultowego już dzieła Bernarda Cornwella, tzw. trylogii arturiańskiej.
Recenzję I tomu  Zimowy monarcha znajdziecie tutaj.
I tom kończy się zwycięskim dla Artura starciem w Dolinie Lugg, Nieprzyjaciel Boga w tym miejscu się rozpoczyna, a stary mnich Derfel kontynuuje swoją historię.
Nieprzyjaciel Boga został podzielony na 4 części: Ciemna droga (Merlin wraz z przyjaciółmi wyruszy na poszukiwania magicznego Kotła), Wojna (między oddziałami Brytanii a oddziałami saksońskich dowódców Alle i Cedryka), Camelot (w Dumnonii panował pokój) i Misteria Izydy (najdłuższa i najważniejsza część książki, a kultem Izydy parała się Ginewra – żona Artura). Tutaj również przed treścią właściwą znajduje się spis osób i miejsc, które w większości były mi już znane z I tomu.
Narratorem II tomu (podobnie, jak w przypadku Zimowego monarchy) nadal jest Derfel. Główni bohaterowie także nie ulegają zmianie, są nimi: Artura czarnoksiężnik Merlin, Lancelot i Derfla. Będą na nich czekały długie, krwawe wojny oraz krótkie okresy pokoju. Chrześcijanie zaczynają wierzyć, że ich Pan przyjdzie już za parę lat na ziemię i zaczynają nawracać siłą pogan. Artur pokaże swoje prawdziwe okrutne oblicze. Ta przemiana może się niektórym nie podobać, no ale cóż, takie były czasy.
Pozostali bohaterowie nie zmienią się. Czarnoksiężnik Merlin nadal poszukuje 13 Skarbów Brytanii, które – jak wierzy – pozwolą mu oddać Brytanię w panowanie dawnych bogów. Jest to także jego nadzieja na porządek i pokój w Dumnonii i Saksonii, oraz na powrót pogańskich bogów i wyparcie chrześcijańskiego Boga. Czy uda mu się odnależć Skarby? O tym musicie się już przekonać sami czytając Nieprzyjaciela Boga. Lancelot ani na jotę nie zmieni się, w dalszym ciągu będzie próżnym, kłamliwym zdrajcą, pałającym zemstą i żądzą władzy i bogactwa. Bardzo dużo będzie także: magii, czarów, uroków i klątw wszelakich. Kto lubi takie klimaty poczuje się w pełni usatysfakcjonowany. Do tego: walki, szczęk oręża, rozlew krwi i wiele, wiele bardzo szczegółowych opisów, które są tak charakterystyczne dla stylu pisarskiego Bernarda Cornwella, a które całkowicie mnie uwiodły, już przy lekturze I tomu trylogii. Uwielbiam takie plastyczne, wręcz w 3D odmalowanie szczegółów. Czytając oba tomy miałam wrażenie, jakbym znajdowała się w Brytanii obok Merlina i Artura. Czułam grozę magii, walk, które się w książce licznie toczą, miałam nawet odczucie, jakbym czuła ten lekki zapaszek tak charakterystyczny dla wczesnego średniowiecza- no nie czarujmy się, wtedy nie dbano zbytnio o higienę:). Cornwell podbił moje serce właśnie tymi szczegółowymi opisami. I co ciekawe te opisy wcale, ani przez moment nie są nużące, wręcz przeciwnie.
Nieprzyjaciel Boga podbił mnie jeszcze bardziej niż pierwsza część. W II tomie wszystko przeplata się ze wszystkim! Mamy misz masz, który idealnie do siebie pasuje.  Magia przeplata się z rzeczywistością, chrześcijaństwo z religią pogańską, legendy arturiańskie z legendami o Tristanie i Izoldzie, a fabuła zdecydowanie nabiera tempa w porównaniu do I tomu.
Nieprzyjaciel Boga to pozycja, którą mogę szczerze polecić. Nic dziwnego, ze autor za swoje zasługi dla literatury otrzymał od królowej Elżbiety Order Imperium Brytyjskiego.Jego książki są po prostu niezwykłe. 
Za kilka dni zamieszczę recenzję III tomu trylogii Excalibur, ponieważ nie wytrzymam, żeby nie dowiedzieć się, jak wszystkie wątki się skończą.

Okładka wydania oryginalnego.

czwartek, 5 stycznia 2012

Zimowy monarcha- Bernard Cornwell

Tytuł oryginalny: Winter King,  Wydawnictwo Erica
Oprawa miękka, 560 s., Moja ocena 6/6
A teraz brońcie się sami – tak odpowiedział rzymski cesarz delegatom Brytów, którzy przybyli błagać go o pomoc w walce z najazdem Sasów, Jutów i Fryzów. I zaczęli bronic się i dbać o siebie sami...
Brytania, V w. , najmroczniejszy czas w dziejach wyspy. Rzymianie odeszli, ich śladem podążają pogańscy bogowie. Święte ognie gasną – nadchodzi era chrześcijaństwa…
Pogrążona w chaosie, podzielona na walczące ze sobą królestwa Brytania z trudem opiera się saksońskiej inwazji. Los wyspy wydaje się przesądzony. Starzejący się władca, Uther, nie ma dziedzica w odpowiednim wieku, który po jego śmierci objąłby przywództwo w walce ze zdradzieckimi Sasami. Jedynym człowiekiem, który może sięgnąć po koronę i zjednoczyć kraj, jest podopieczny czarownika Merlina– Artur. Wg. legend Artur był synem Igerny i Uthera Pendragona. Wg. najnowszych badań ur. się 07.01.482r. w Glamorgan. Gdy autor książki przedstawia nam Artura, jest on młodym mężczyzną, można powiedzieć nawet, ze młodzieńcem, który musi zmierzyć się z silnym przeciwnikiem. Artur ma przeciwko sobie nie tylko saksońską furię, ale również zawistnych i nieprzychylnych mu ludzi. Uzbrojony w odwagę i honor, zdeterminowany, by ocalić Brytanię przed ostateczną klęską, musi stanąć do nierównej walki nie tylko ze zbrojną potęgą, ale również z siłami, których nie sposób zrozumieć…
Król Artur- mit, legenda, piękna baśń, władca idealny...wydawać by się mogło, że powiedziano o nim już wszystko, na wszystkie możliwe sposoby-książki, legendy, obrazy, drzeworyty, filmy...  Jednak, Bernard Cornwell zrobił to zupełnie inaczej. Swoją opowieść przedstawił, jako piękną baśń, a jednocześnie fascynującą opowieść. Nic dziwnego, że trylogią arturiańską, której I tomem jest Zimowy monarcha, udało mu się podbić miliony czytelników na całym świecie, mnie także. Historia opisana przez Cornwella jest o tyle ciekawie skonstruowana, ze wszystkie wydarzenia związane z królem Arturem autor przedstawia, jako opowieść Derfela Cadarna, byłego przyjaciela Artura, który na życzenie królowej Powys spisuje opowieść. Wiekowy mnich snuje bajkową opowieść o Brytanii po odejściu Rzymian, poznajemy wręcz bajkowy świat. Dzięki bardzo szczegółowym opisom wiemy dokładnie, z detalami, jak byli ubrani bohaterowie książki, jaką posiadali broń, dowiadujemy się także wiele o ówczesnych obyczajach., przesądach, magii. Na pewno każdy słyszał o królu Arturze i wyobrażał sobie, jak tez mógł on wyglądać, jak walczył, jaki był jego świat. Dzięki Cornwellowi mamy szansę skonfrontować swoje wyobrażenia z książką. Poznajemy świat Artura, Brytanię okresu wczesnego średniowiecza, krainę, która była podzielona na wiele królestwa te, podobnie, jak to miało miejsce na stałym lądzie w ówczesnej Europie, bez przerwy walczyły ze sobą. Tak po prostu było w tamtym okresie. Dzięki barwnym opisom poznajemy te walki, mamy wrażenie, jakbyśmy znajdowali się w samym ich centrum. Po walkach podążamy z bohaterami do sal zamków i chat zwyczajnych ludzi. Cornwell ukazuje nam świat Artura, tak barwnie, tak szczegółowo, że mamy wrażenie, iż oglądamy fantastyczny film trójwymiarowy.Widzimy wszystkie szczegóły, słyszymy groty lecących strzał, bierzemy udział w magicznych obrzędach. Ta książka to fantastyczna przygoda i niesamowite przeżycie- bajka dla dorosłych, o której wielu z nas od dzieciństwa marzy. Ważne jest jeszcze fakt, że mimo, iż nie jest to książka naukowa z zakresu historii, to w trakcie jej lektury szybko zauważamy, ze autor zadał sobie bardzo dużo trudu, żeby zgromadzić taką ilość materiału o Arturze i móc nam wszystko tak pięknie opisać.
Bardzo ważne jest też specyficzne poczucie humoru autora, które czyni ta książkę zupełnie inną.
Co jeszcze ważne- Artur w książce Cornwella, nie jest postacią papierową, kryształowo czystą. To mężczyzna z krwi i kości, posiadający uczucia i to takie, które są bardzo namiętne i momentami gwałtowne. Artur to mężczyzna, kochany, nienawidzony, zdradzany i uwielbiany.
I to mi się w Arturze pióra Cornwella najbardziej podobało.
Gorąco zachęcam do lektury książki. Jest ona I tomem Trylogii Arturiańskiej. Pozostałe dwa tomy to: Nieprzyjaciel Boga oraz Excalibur. Na pewno po nie sięgnę i to szybko.Bernard Cornwell  jest mistrzem powieści historycznych. Kto jeszcze nie zna jego twórczości, niech żałuje. Autor swoimi opowieściami przywraca w naszych umysłach marzenia i fantazje z dzieciństwa. Nawet będąc bardzo dorosłym, warto od czasu do czasu dać sie porwać i zaczarować.
Recenzja tomu II trylogii tutaj
Bernard Cornwell