wtorek, 21 października 2014

Modlitwa o lepsze dni

Wydawnictwo Muza, Moja ocena 5/6
Szokujący obraz meksykańskiej prowincji oraz losu kobiet ukazany na przykładzie Ladydi, która żyje w górskiej wiosce w pobliżu słynnego kurortu Acapulco. Dwa różne miejsca, dwa różne światy - ten sam kraj.
Miejsce, w którym żyje Ladydia jest bardzo niebezpieczne. Mężczyźni opuszczają okolicę, szukają pracy w USA nielegalni przekraczając granicę, a  w domach, wioskach zostają kobiety,starcy, dzieci oraz handlarze narkotyków, którzy rządzą bez mała całym krajem.
W kurortach jak Cancun, Acapulco wypoczywają tłumy turystów z innego, lepszego, łatwiejszego świata. A w pobliskich wioskach żyją matki, które celowo oszpecają córki, żeby te nie zostały porwane, stały się kochankami handlarzy narkotykami, a póżniej prostytutkami na ulicy. Wszak porywanie, zmuszanie kobiet czy małych lub nastoletnich dziewczynek do nierządu jest w Meksyku normalne. Gdy czytałam tę książkę byłam poruszona i przerażona. Jednocześnie byłam zdziwiona. Tyle się w koło mówi, pisze o niewoli islamskich kobiet, o okrucieństwie, jakie w krajach Bliskiego wschodu, czy Europy jest stosowane przez męźczyzn tego wyznania. Nie mówi się natomiast prawie nic o tym, co z kobietami dzieje się w Meksyku. A to co tam się dzieje, w swoistym majestacie tamtejszego prawa, jest koszmarne i dla mnie zupełnie niewyobrażalne. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można żyć w takim koszmarze, w takim miejscu, w ciągłym zagrożeniu, wiedząc jednocześnie, iż ratunek najprawdopodobniej nie nadejdzie. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, jakie mamy szczęście żyjąc tu gdzie żyjemy. Może być biedniej, bogaciej, ale jest bezpiecznie, a  w porównaniu z losem meksykańskich kobiet mamy raj. Warto o tym pamiętać.
Zachęcam do sięgnięcia po Modlitwę o lepsze dni. Jestem przekonana, iż ta niezbyt gruba, niepozorna książka zawładnie wami i wstrząśnie, tak jak to było w moim przypadku. 

5 komentarzy:

  1. Czytałam już o niej i z pewnością po nią sięgnę. Temat smutny , tragiczny wręcz . Dotyczy nie tylko Meksyku pewnie. Swego czasu powstała nawet telenowela o walce z handlem kobietami , grał w niej Facundo Arana ( "Zbuntowany anioł" czy "Jesteś moim życiem").Serial miał właśnie nagłośnić sprawę kobiet uprowadzanych w celach wiadomych wbrew ich zgodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się to w głowie nie mieści, kawałek dalej raj jak niektórzy postrzegają USA, a w Meksyku koszmar.

      Usuń
  2. Niezwykła historia, chętnie poznam ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mną wstrząsnęła, nie zdawałam sobie sprawy, że tak własnie wygląda sytuacja w Meksyku i wielu innych krajach Ameryki Południowej. W ogóle nie porusza się u nas tego tematu, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.