środa, 8 kwietnia 2026

Isola - Allegra Goodman

 


Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5/6
Kiedy sięgnęłam po Isolę, nie spodziewałam się, że to będzie tak ciekawa lektura. To jedna z tych książek, które czyta się z zapartym tchem, a jednocześnie co chwilę zatrzymuje, żeby pomyśleć, poczuć. Dla mnie była to przede wszystkim opowieść o sile – tej cichej, rodzącej się w człowieku wtedy, gdy zostaje zupełnie sam.
Historia Marguerite od początku porywa czytelnika. Z jednej strony mamy świat bogactwa, piękna i przywilejów – zamki, winnice, życie, które wydaje się bezpieczne i przewidywalne. Z drugiej strony bardzo szybko okazuje się, jak kruche są te rzeczy, jak nic nie znaczą. Pewnego dnia nasza bohaterka traci wszystko, rodziców, dom, majątek. A to dopiero początek. To, co najgorsze dopiero przed Marguerite. Mimo tragizmu sytuacji, podobało mi się, jak autorka pokazała, że los potrafi zmienić się nagle i bez ostrzeżenia, a człowiek musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Najbardziej poruszyła mnie jednak przemiana głównej bohaterki. Marguerite nie jest od początku „silną heroiną” – jest młodą kobietą, trochę zagubioną, zależną od innych, wychowaną w określonych realiach XVI-wiecznej Francji. Kiedy zostaje pozbawiona wszystkiego, porzucona na bezludnej wyspie, widzimy, jak krok po kroku uczy się przetrwać – nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Jej walka z naturą, samotnością i własnymi lękami była dla mnie pasjonująca.
Bardzo doceniam też sposób, w jaki książka porusza temat miłości. To nie jest cukierkowa, infantylna opowieść, nic z tych rzeczy. Uczucie, które się pojawia jest piękne, ale też tragiczne w skutkach. Pokazuje, że miłość potrafi być zarówno siłą, jak i źródłem cierpienia. Dla mnie to jeden z najbardziej przejmujących wątków tej historii.
Nie mniej ważna jest wiara – rozumiana nie tylko religijnie, ale też jako wewnętrzne przekonanie, że warto walczyć dalej. W najtrudniejszych momentach Marguerite nie poddaje się i to właśnie daje nadzieję czytelnikowi. Ta książka przypomina, że nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach można znaleźć w sobie coś, co pozwala przetrwać.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie również klimat całej opowieści. Surowa przyroda, zimno, głód, cisza wyspy – wszystko to jest opisane tak sugestywnie, że momentami miałam wrażenie, jakbym sama tam była. Autorka świetnie buduje napięcie i emocje, nie potrzebując do tego przesadnych środków. Dodatkowo Goodman bardzo zręcznie splata fakty, które miały miejsce z fikcją literacką. W ten sposób powstałą wyjątkowa historia. Na minus zasługuje nie najlepszy moim zdaniem język, odrobinę niepasujący do tej historii. Ale to minus, który mimo wszystko nie przeszkadza w odbiorze i fascynacji historią. 
Isola to dla mnie książka o buncie – przeciwko narzuconym rolom, przeciwko niesprawiedliwości, ale też przeciwko własnym ograniczeniom. To historia, która pokazuje, że nawet jeśli świat próbuje nas złamać, zawsze mamy wybór, jak na to zareagujemy.
Rozumiem, dlaczego ta powieść została tak doceniona na świecie. Jest ponadczasowa, poruszająca i bardzo ludzka. Po jej przeczytaniu zostałam z wieloma przemyśleniami i poczuciem, że była to naprawdę wartościowa lektura.
Poleciłabym Isolę każdemu, kto lubi historie o silnych emocjach, przemianie i walce o przetrwanie – ale przede wszystkim tym, którzy szukają książki, która zostaje w głowie i sercu na dłużej.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.