Dom Wydawniczy PWN, Moja ocena 5,5/6
Doktor śmierć, to niezwykle szokująca i zadziwiająca opowieść o Albercie Heimie. Był on austriackim lekarzem, członkiem SA i SS. Działał w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen. Od 1941 roku był tam lekarzem obozowym. Na terenie obozu działał (jeżeli można to tak określić) zaledwie (albo aż) 2 miesiące. Jednak jego wynaturzenie i okrucieństwo tego czego się dopuścił, sprawiły, iż więźniowie nadali mu przydomek Doktor Śmierć. Heim działał zgodnie z mottem obozu - Vernichtung durch Arbeit, czyli wyniszczenie przez pracę. Przedmiotem jego nieludzkich eksperymentów było badanie skuteczności całej palety trucizn. Obiektami eksperymentu byli więźniowie obozu. Heim razem z aptekarzem obozowym wstrzykiwał zabójcze
substancje (np. benzynę) w serce bez stosowania narkozy, chcąc sprawdzić, która z
trucizn jest najtańsza i najszybsza w użyciu. Usuwał bez narkozy organy, a następnie mierzył czas do zgonu ludzi, którzy konali w niewyobrażalnych wprost męczarniach. Posunął się podobno nawet do rozcięcia przytomnemu więźniowi brzucha, pozbawienia go następnie jelit i wątroby i
czekania na zgon. Jego hobby było także gromadzenie zębów należących do więźniów i sporządzanie eksponatów, o których gdy pomyślę mdli mnie. W tym celu mordował więźniów, odcinał im głowy i gotował je przez kilka godzin, aż została sama czaszka, która była np. ozdobą na biurko.
Po zakończeniu II wojny światowej nie od razu potraktowano Heima jako zbrodniarza. Początkowo był on dla aliantów zwyczajnym (jeżeli w ogóle można użyć w tym kontekście takiego określenia) pracownikiem obozu koncentracyjnego. Dopiero po pewnym czasie uzmysłowiono sobie, czego dokonał i wydano za nim list gończy, który mimo śmierci zbrodniarza w 1992 roku, nigdy nie został odwołany. Jeżeli chodzi o śmierć Heima, to także bardzo ciekawa historia.
Niniejsza książka to relacja z wieloletniego pościgu za zbrodniarzem. Mimo zakrojonych na niewyobrażalną skalę starań, ogromnych funduszy, poświecenia wielu, wielu ludzi, Heim ciągle umykał sprawiedliwości. Oczywiście nie byłoby to możliwe gdyby nie pomoc innych ludzi, z których duża część nie wierzyła, iż może być on zbrodniarzem. Z kolei ci, którzy wierzyli, iż faktycznie dokonał zbrodni, o jakie jest oskarżany, uważali go za bohatera. Bardzo ciekawie jest pokazany obraz niemieckiego społeczeństwa, reakcje ludzi na wieść o zbrodniach Heima, ich poczynania z tym związane. Na te kwestie najbardziej zwróciłam uwagę. Zachowanie Niemców i Austriaków zarówno przed wojną, jak i w jej trakcie oraz po, zawsze mnie interesowało.
Mój podziw wzbudzili ludzie, którzy za wszelka cenę chcieli złapać Heima, a wśród nich
Szymon Wiesenthal, chyba najbardziej znany tropiciel hitlerowskich zbrodniarzy, dzięki, któremu wielu z nich stanęło przed sądem.Największym plusem książki jest fakt, iż nie jest to tylko relacja z wieloletniego pościgu. Jest to fascynująca opowieść niezwykle umiejętnie wkomponowana w szeroki, burzliwy kontekst historyczny. Książkę czyta się z niedowierzaniem, przerażeniem i w tempie błyskawicznym.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024 i 2025 roku
niedziela, 7 grudnia 2014
sobota, 6 grudnia 2014
Pęknięte miasto Biesłan
Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Chyba większość z nas pamięta wydarzenia z początku września 2004 roku. W jednej z biesłańskich szkół miał miejsce zamach terrorystyczny, w wyniku którego zginęło ponad trzysta osób, w tym większość dzieci. Niesamowita tragedia.
Niniejsza książka przypomina o tym tragicznym wydarzeniu, odtwarza je, a jednocześnie zestawia świat po tym wydarzeniu ze światem obecnym.
Co cenne i co najbardziej poraża w trakcie lektury, to fakt, iż autorzy głos oddali ofiarom, które przeżyły, bliskim zabitych, ocalałych. jednym słowem głos zabierają naoczni świadkowie dramatu. Są nimi zrozpaczone rodziny, które w trakcie szturmu na szkolę straciły dziecko, są dzieci, które poprzez ową tragedię zmuszone były szybciej dojrzeć, są osoby, w których duszy i sercu nie zagoiły się (i zapewne nigdy nie zagoją) rany. Co prawda ci, którzy w terrorystycznym zamachu stracili bliskich uzyskali pomoc psychologiczną, ale była ona zbyt krótkotrwała. Ci, którzy byli obok wydarzeń, ale nikogo szczęśliwie nie stracili, takiej pomocy nie otrzymali. A przecież ta tragedia także ich dotknęła, w duszy, umyśle powstały wielkie rany.
Obecny Biesłan, to ponownie miasteczko jakich na Kaukazie wiele, miasteczko biedne, poniekąd zacofane, o którym urzędnikom rządowym przypomina się przy okazji rocznic, jak np. 10. rocznica szturmu na szkołę.
Autorzy książki stronią od sensacji. W opowieści brak jest tabloidowych newsów, oskarżeń, tanich chwytów. Obaj reporterzy relacjonują, opisują, podpatrują, oddają głos ofiarom i ich bliskim. Ot przedstawiają bezstronną relację, o jaką moim zdaniem najtrudniej i jaka niezmiernie porusza.
To niezwykle trudna, bolesna lektura, ale potrzebna. Zachęcam do sięgnięcia po książkę.
Chyba większość z nas pamięta wydarzenia z początku września 2004 roku. W jednej z biesłańskich szkół miał miejsce zamach terrorystyczny, w wyniku którego zginęło ponad trzysta osób, w tym większość dzieci. Niesamowita tragedia.
Niniejsza książka przypomina o tym tragicznym wydarzeniu, odtwarza je, a jednocześnie zestawia świat po tym wydarzeniu ze światem obecnym.
Co cenne i co najbardziej poraża w trakcie lektury, to fakt, iż autorzy głos oddali ofiarom, które przeżyły, bliskim zabitych, ocalałych. jednym słowem głos zabierają naoczni świadkowie dramatu. Są nimi zrozpaczone rodziny, które w trakcie szturmu na szkolę straciły dziecko, są dzieci, które poprzez ową tragedię zmuszone były szybciej dojrzeć, są osoby, w których duszy i sercu nie zagoiły się (i zapewne nigdy nie zagoją) rany. Co prawda ci, którzy w terrorystycznym zamachu stracili bliskich uzyskali pomoc psychologiczną, ale była ona zbyt krótkotrwała. Ci, którzy byli obok wydarzeń, ale nikogo szczęśliwie nie stracili, takiej pomocy nie otrzymali. A przecież ta tragedia także ich dotknęła, w duszy, umyśle powstały wielkie rany.
Obecny Biesłan, to ponownie miasteczko jakich na Kaukazie wiele, miasteczko biedne, poniekąd zacofane, o którym urzędnikom rządowym przypomina się przy okazji rocznic, jak np. 10. rocznica szturmu na szkołę.
Autorzy książki stronią od sensacji. W opowieści brak jest tabloidowych newsów, oskarżeń, tanich chwytów. Obaj reporterzy relacjonują, opisują, podpatrują, oddają głos ofiarom i ich bliskim. Ot przedstawiają bezstronną relację, o jaką moim zdaniem najtrudniej i jaka niezmiernie porusza.
To niezwykle trudna, bolesna lektura, ale potrzebna. Zachęcam do sięgnięcia po książkę.
piątek, 5 grudnia 2014
Tunel - Magdalena Parys
Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5,5/6
Doskonała książka, od której nie mogłam się oderwać.
Akcja rozpoczyna się w 2000 roku. W tajemniczych okolicznościach ginie Klaus, który kilkanaście lat wcześniej pracował przy budowie tytułowego tunelu. Czy jego śmierć ma coś wspólnego z wydarzeniami sprzed blisko 20 lat? W kolejnym rozdziale przenosimy się do lat 80. XX wieku. Jesteśmy w Berlinie. Oczyma bohaterów śledzimy życie w świecie podzielonym sztuczną bariera na pół. Opowieść o tamtych dniach, o podjętej decyzji i jej konsekwencjach poznajemy z fragmentów opowieści, które składamy niczym układankę w pasjonującą całość.
Pewnego dnia kilkoro bohaterów postanawia wykopać tunel pod znienawidzonym murem, który dzieli miasto, często rodziny, przyjaciół, normalne życie od komunistycznego koszmaru. 148 m przekopu, które ma odmienić ich życie. I odmieni, chociaż nie tak, jakby tego sobie życzyli. Niby kwestia oczywista, że owym tunelem na wolność wydostaną się wszyscy, którzy przy nim pracowali, względnie będą wszyscy próbować. Nic bardziej mylnego. Tunel ma bowiem umożliwić wydostanie się z komunistycznego Berlina tylko jednej osobie. Krok po kroku poznajemy wszystkich bohaterów, poznajemy ich życie, sieć powiązań, jaka miedzy nimi się nawiązuje. Śledzimy także ich reakcje, gdy dociera do nich fakt, iż to nie oni mają się wydostać na wolność.
Tunel, to genialnie skonstruowana opowieść psychologiczno-obyczajowo-społeczna. Parys opowiada historię będącą na równi powieścią obyczajową, co sagą kilkorga bohaterów i dramatem z wątkiem miłosnym w tle. Autorka niezwykle umiejętnie ukazuje ludzi, ich reakcje, to jak w konkretnej sytuacji zmienia się ich zachowanie, to jak człowiek w określonych warunkach żyjąc nadzieją jest podatny na manipulację.
Ogromnym plusem jest niezwykle szczegółowe ukazanie Berlina Wschodniego początku lat 80. XX wieku. Czytając książkę miałam przed oczyma zarówno sypiące się kamienice, szarzyznę ulic, jak i beznadzieję życia stłamszonych ludzi wepchniętych pomiędzy polityczne zawirowania, walki służb wywiadowczych (STASI, wywiad amerykański) i chichot losu.
Jeżeli jeszcze nie czytaliście Tunelu, gorąco zachęcam do lektury. Aż trudno uwierzyć, iż książka ta była debiutem pisarskim Magdaleny Parys. Z tym większą niecierpliwością czekam, aż do mnie dotrze najnowsza powieść autorki - 2x grubszy Magik.
Doskonała książka, od której nie mogłam się oderwać.
Akcja rozpoczyna się w 2000 roku. W tajemniczych okolicznościach ginie Klaus, który kilkanaście lat wcześniej pracował przy budowie tytułowego tunelu. Czy jego śmierć ma coś wspólnego z wydarzeniami sprzed blisko 20 lat? W kolejnym rozdziale przenosimy się do lat 80. XX wieku. Jesteśmy w Berlinie. Oczyma bohaterów śledzimy życie w świecie podzielonym sztuczną bariera na pół. Opowieść o tamtych dniach, o podjętej decyzji i jej konsekwencjach poznajemy z fragmentów opowieści, które składamy niczym układankę w pasjonującą całość.
Pewnego dnia kilkoro bohaterów postanawia wykopać tunel pod znienawidzonym murem, który dzieli miasto, często rodziny, przyjaciół, normalne życie od komunistycznego koszmaru. 148 m przekopu, które ma odmienić ich życie. I odmieni, chociaż nie tak, jakby tego sobie życzyli. Niby kwestia oczywista, że owym tunelem na wolność wydostaną się wszyscy, którzy przy nim pracowali, względnie będą wszyscy próbować. Nic bardziej mylnego. Tunel ma bowiem umożliwić wydostanie się z komunistycznego Berlina tylko jednej osobie. Krok po kroku poznajemy wszystkich bohaterów, poznajemy ich życie, sieć powiązań, jaka miedzy nimi się nawiązuje. Śledzimy także ich reakcje, gdy dociera do nich fakt, iż to nie oni mają się wydostać na wolność.
Tunel, to genialnie skonstruowana opowieść psychologiczno-obyczajowo-społeczna. Parys opowiada historię będącą na równi powieścią obyczajową, co sagą kilkorga bohaterów i dramatem z wątkiem miłosnym w tle. Autorka niezwykle umiejętnie ukazuje ludzi, ich reakcje, to jak w konkretnej sytuacji zmienia się ich zachowanie, to jak człowiek w określonych warunkach żyjąc nadzieją jest podatny na manipulację.
Ogromnym plusem jest niezwykle szczegółowe ukazanie Berlina Wschodniego początku lat 80. XX wieku. Czytając książkę miałam przed oczyma zarówno sypiące się kamienice, szarzyznę ulic, jak i beznadzieję życia stłamszonych ludzi wepchniętych pomiędzy polityczne zawirowania, walki służb wywiadowczych (STASI, wywiad amerykański) i chichot losu.
Jeżeli jeszcze nie czytaliście Tunelu, gorąco zachęcam do lektury. Aż trudno uwierzyć, iż książka ta była debiutem pisarskim Magdaleny Parys. Z tym większą niecierpliwością czekam, aż do mnie dotrze najnowsza powieść autorki - 2x grubszy Magik.
Kolos. Cena amerykańskiego imperium
Wydawnictwo Literackie, Ocean 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Niall Ferguson, autor niniejszej książki, jest u nas raczej mało znany. A szkoda. Szukając o nim informacji trafiłem głównie na angielskojęzyczne strony, z których wynikało, iż Ferguson to aktualnie bardzo znany na świecie historyk i socjolog.
Sensem Kolosa.. jest teza, iż USA to obecnie największa światowa potęga, imperium, które rządzi i dominuje we współczesnym nam świecie. Praca ta nie jest jednak hymnem pochwalnym ku amerykańskiej potędze.Sporo w książce plusów, pochwal pod katem USA, ale mniej więcej tyle samo ukazanych jest minusów, błędnych (zdaniem autora) decyzji, kwestii, które jeżeli USA się nie ocknie, nie zmieni polityki, mogą doprowadzić do upadku kolosa na glinianych nogach, jakim ostatnio wg. Fergusona są Stany Zjednoczone.
Swoją książkę autor podzielił na dwie wyraźne części. Część pierwsza to opis drogi, wysiłku, czyli cała praca, jaką kraj, jego gospodarka musiały wykonać, żeby ową potęgą się stać. Druga część to niezwykle dokładna i ciekawa analiza obecnej sytuacji USA (zarówno społecznej, jak i gospodarczej, politycznej) oraz przyczyn, które do takiego stanu rzeczy doprowadziły. To także analiza tego, co kierowało Waszyngtonem przy dokonywaniu takich, a nie innych wyborów.
Ferguson bardzo ciekawie opisuje zagadnienia każdej z w/w części, podaje konkretne przykłady, ich przyczyny, skutki zarówno te teraźniejsze, jak i długofalowe. Kolejnym ciekawym zabiegiem jest porównanie dużej części zagadnień z analogicznymi z terenu Wielkiej Brytanii, ukazanie, jak Anglia poradziła sobie z danym problemem, jak rozwiązała konkretną kwestię, jak to ma się do poczynań amerykańskich. Trzeba Fergusonowi przyznać, iż tematy, który na pozór wydaje się trudnym, momentami może nawet mało ciekawym dla zwykłego czytelnika, potrafił przedstawić w sposób wręcz fascynujący. Przykłady jakie przytacza autor są niezwykle ciekawe, umiejętnie dobrane. Z niektórymi argumentami autora można się nie zgodzić, jak chociażby z kwestią wojny w Iraku czy Afganistanie. Niemniej nie zmienia to jednak faktu, iż książka jest bardzo ciekawa, rzetelnie napisana, dopracowana pod względem merytorycznym, a dzięki ciekawym tezom, intrygującym zagadnieniom, porównaniom z Wielką Brytanią, czyta się ją bardzo szybko.
Recenzja mojego męża.
Niall Ferguson, autor niniejszej książki, jest u nas raczej mało znany. A szkoda. Szukając o nim informacji trafiłem głównie na angielskojęzyczne strony, z których wynikało, iż Ferguson to aktualnie bardzo znany na świecie historyk i socjolog.
Sensem Kolosa.. jest teza, iż USA to obecnie największa światowa potęga, imperium, które rządzi i dominuje we współczesnym nam świecie. Praca ta nie jest jednak hymnem pochwalnym ku amerykańskiej potędze.Sporo w książce plusów, pochwal pod katem USA, ale mniej więcej tyle samo ukazanych jest minusów, błędnych (zdaniem autora) decyzji, kwestii, które jeżeli USA się nie ocknie, nie zmieni polityki, mogą doprowadzić do upadku kolosa na glinianych nogach, jakim ostatnio wg. Fergusona są Stany Zjednoczone.
Swoją książkę autor podzielił na dwie wyraźne części. Część pierwsza to opis drogi, wysiłku, czyli cała praca, jaką kraj, jego gospodarka musiały wykonać, żeby ową potęgą się stać. Druga część to niezwykle dokładna i ciekawa analiza obecnej sytuacji USA (zarówno społecznej, jak i gospodarczej, politycznej) oraz przyczyn, które do takiego stanu rzeczy doprowadziły. To także analiza tego, co kierowało Waszyngtonem przy dokonywaniu takich, a nie innych wyborów.
Ferguson bardzo ciekawie opisuje zagadnienia każdej z w/w części, podaje konkretne przykłady, ich przyczyny, skutki zarówno te teraźniejsze, jak i długofalowe. Kolejnym ciekawym zabiegiem jest porównanie dużej części zagadnień z analogicznymi z terenu Wielkiej Brytanii, ukazanie, jak Anglia poradziła sobie z danym problemem, jak rozwiązała konkretną kwestię, jak to ma się do poczynań amerykańskich. Trzeba Fergusonowi przyznać, iż tematy, który na pozór wydaje się trudnym, momentami może nawet mało ciekawym dla zwykłego czytelnika, potrafił przedstawić w sposób wręcz fascynujący. Przykłady jakie przytacza autor są niezwykle ciekawe, umiejętnie dobrane. Z niektórymi argumentami autora można się nie zgodzić, jak chociażby z kwestią wojny w Iraku czy Afganistanie. Niemniej nie zmienia to jednak faktu, iż książka jest bardzo ciekawa, rzetelnie napisana, dopracowana pod względem merytorycznym, a dzięki ciekawym tezom, intrygującym zagadnieniom, porównaniom z Wielką Brytanią, czyta się ją bardzo szybko.
czwartek, 4 grudnia 2014
Wyzwanie - Czytamy kryminały...kwestie porządkowe, pytanie..
6. etap tegorocznej edycji wyzwania dobiega powoli końca, trwa do 31 grudnia br.
Przypominam, iż w tym etapie czytamy:
Do abolicyjnych kryminałów zaliczamy:
Czekam na Wasze linki z recenzjami.
Na razie dotarły do mnie takie recenzje:
Lolilola
Wiki
Co się zdarzyło w hotelu Gold - Grzegorz Kozera
I teraz pytanie - czy chcecie się kryminalnie bawić w to wyzwanie także w przyszłym roku?
Jeżeli tak, to proszę o propozycję kryminałów do czytania, chodzi o kategorie tematyczne i narodowościowe:) Wiecie zresztą o co chodzi.
Przypominam, iż w tym etapie czytamy:
- kryminały fińskie, lapońskie, islandzkie i...polskie (a poszalejmy, co tam:))
- oraz kryminały, których akcja toczy się w trakcie Bożego Narodzenia, Adwentu, Sylwestra, ew. w górach, w trakcie narciarskich wypraw.
Do abolicyjnych kryminałów zaliczamy:
- kryminały z seryjnym zabójcą w tle
- i kryminały: belgijskie, holenderskie, rosyjskie (te kraje jakoś omijaliśmy dotąd; wybór jest spory, do dzieła), czyli z akcją rozgrywającą się w tych krajach lub napisane przez autorów pochodzących z w/w krajów;
- kryminały włoskie
- kryminały z akcją rozgrywającą się na którejś z europejskich wysp, w mieście położonym na europejskiej wyspie. Tu macie pole do popisu, wymienię tylko te największe: Wielka Brytania, Islandia, Sycylia, Sardynia, Kreta, Irlandia, Spitsbergen, Korsyka, Kreta, Korfu, Majorka, Gotlandia, Skye, Rugia, Ibiza, Lewis (należąca do Szkocji), Jersey i wiele, wiele innych. Liczę na waszą inwencję. Wklejając linki z recenzjami, piszcie proszę, jaka to wyspa. Aha, 1 kryminał= 1 kategoria, a nie, że kryminał z akcją na Sycylii zaliczymy równocześnie do włoskich i wyspiarskich:). Nie ma tak dobrze. Tylko podawajcie o jakie miasto ew. wyspę chodzi. Czasami trudno zgadnąć.
- kryminały skandynawskie (duńskie, szwedzkie, norweskie),
- kryminały, w których treścią jest: wątek medyczny, sekcja zwłok, praca antropologa, epidemia, bioterroryzm, zamach (lub jego groźba) nuklearny, skażenie żywności, jakieś straszne wirusy:) etc.
- kryminały będące częścią serii oraz kryminały z wątkiem nadprzyrodzonym,
- kryminały francuskie,
- kryminały, w których kobiety zajmują się rozwiązywaniem zagadek, bez względu na zawód/zajęcie,
- kryminały niemieckie i austriackie.
Czekam na Wasze linki z recenzjami.
Na razie dotarły do mnie takie recenzje:
Lolilola
- kryminał polski
- abolicyjnie - kryminał będący częścią serii
- abolicyjnie - kryminał rozgrywający się na wyspie (Wielka Brytania)
Melania K.
- kryminał polski
Wiki
- kryminał polski
I teraz pytanie - czy chcecie się kryminalnie bawić w to wyzwanie także w przyszłym roku?
Jeżeli tak, to proszę o propozycję kryminałów do czytania, chodzi o kategorie tematyczne i narodowościowe:) Wiecie zresztą o co chodzi.
środa, 3 grudnia 2014
Życie jest piosenką
Wydawnictwo Znak, Moja ocena 5,5/6
Świetna, niezwykle sympatyczna i klimatyczna książka zawierająca w sobie cudowne muzyczne wspomnienia niezrównanego Jacka Cygana.
Jacek Antoni Cygan, to chyba najbardziej znany i najbardziej płodny polski kompozytor, poeta, scenarzysta. Nie ma chybna polskiego wykonawcy, który nie śpiewałby jego piosenek. Do tego grona należą m.in. Anna Jurksztowicz, Andrzej Zaucha, Seweryn Krajewski, Edyta Geppert, Majka Jeżowska, Mieczysław Szcześniak, Ryszard Rynkowski, Edyta Górniak i wielu, wielu innych.
Jest autorem ponad 1000 piosenek, m.in. Mały Elf , którą śpiewała Halina Frąckowiak, Baw mnie z filmu Och Karol, Pokolenie zespołu Kombi. W trakcie lektury książki ze zdumienia wiele razy otwierałam oczy. Znam doskonale daną piosenkę, często ja nucę, a nie miałam pojęcia, iż jej autorem jest Pan Jacek.
Życie jest piosenką, to fantastyczna książka-wspomnienie, książka-podróż w czasie, książka-piosenka. Jacek Cygan na jej kartach snuje arcyciekawą opowieść dot. powstawania muzycznych szlagierów, życia z piosenką i muzyką w tle, współpracy z polskimi artystami.
Jak przyznaje sam autor: (...) piosenka zdominowała moje życie, wypełnia je, stała się taką samą czynnością jak spanie, jedzenie i picie wina.
Nic dziwnego, iż w trakcie lektury wspomnień Jacka Cygana także słuchałam jego piosenek.
Fakty, piosenki, współprace z artystami, czyli treść książki, są podzielone na trzy części, zgodnie z rozwojem kariery bohatera. mamy więc: początek przygody; wielkie debiuty; kamienie milowe, kamyczki moll-owe; przebój na zamówienie; lustra czasu; piosenki dla dzieci oraz piosenki z ekranu. Rozdziały z kolei nazwane zostały zwrotkami. Świetny pomysł:)
Jacek Cygan opowiada o swojej twórczości w pełnym tego słowa znaczeniu, o tym co mu sprawia radość, o tym co go smuci, o tym skąd bierze pomysły na nowe hity muzyczne. Jak twierdzi (...) Pomysły na piosenkę lubią przychodzić nocą, dokładnie na granicy jawy i snu. To co, chowało się przede mną przez cały dzień, nagle zjawia się i mówi: "Jestem!".
Opowieść Jacka Cygana o..Jacku Cyganie, to niesamowite spotkanie z pełnym ciepła i geniuszu człowiekiem. To opowieść o życiu, muzyce, radościach uzupełniona zdjęciami, rysunkami, anegdotami i tekstami piosenek.
Książkę dosłownie się pochłania i nie ma w tym cienia przesady Jacek Cygan to wspaniały, niezwykły człowiek, a do tego cudowny gawędziarz. W trakcie lektury miałam wrażenie spotkania z dawno nie widzianym krewnym, przyjacielem, z którym usiadłam przy kominku, włączyłam cudowną muzykę i który raczył mnie niezwykłymi opowieściami z życia, którego można pozazdrościć.
Gorąco zachęcam do lektury książki. Ja do niej z pewnością będę jeszcze wiele razy wracać.
Świetna, niezwykle sympatyczna i klimatyczna książka zawierająca w sobie cudowne muzyczne wspomnienia niezrównanego Jacka Cygana.
Jacek Antoni Cygan, to chyba najbardziej znany i najbardziej płodny polski kompozytor, poeta, scenarzysta. Nie ma chybna polskiego wykonawcy, który nie śpiewałby jego piosenek. Do tego grona należą m.in. Anna Jurksztowicz, Andrzej Zaucha, Seweryn Krajewski, Edyta Geppert, Majka Jeżowska, Mieczysław Szcześniak, Ryszard Rynkowski, Edyta Górniak i wielu, wielu innych.
Jest autorem ponad 1000 piosenek, m.in. Mały Elf , którą śpiewała Halina Frąckowiak, Baw mnie z filmu Och Karol, Pokolenie zespołu Kombi. W trakcie lektury książki ze zdumienia wiele razy otwierałam oczy. Znam doskonale daną piosenkę, często ja nucę, a nie miałam pojęcia, iż jej autorem jest Pan Jacek.
Jak przyznaje sam autor: (...) piosenka zdominowała moje życie, wypełnia je, stała się taką samą czynnością jak spanie, jedzenie i picie wina.
Nic dziwnego, iż w trakcie lektury wspomnień Jacka Cygana także słuchałam jego piosenek.
Fakty, piosenki, współprace z artystami, czyli treść książki, są podzielone na trzy części, zgodnie z rozwojem kariery bohatera. mamy więc: początek przygody; wielkie debiuty; kamienie milowe, kamyczki moll-owe; przebój na zamówienie; lustra czasu; piosenki dla dzieci oraz piosenki z ekranu. Rozdziały z kolei nazwane zostały zwrotkami. Świetny pomysł:)
Jacek Cygan opowiada o swojej twórczości w pełnym tego słowa znaczeniu, o tym co mu sprawia radość, o tym co go smuci, o tym skąd bierze pomysły na nowe hity muzyczne. Jak twierdzi (...) Pomysły na piosenkę lubią przychodzić nocą, dokładnie na granicy jawy i snu. To co, chowało się przede mną przez cały dzień, nagle zjawia się i mówi: "Jestem!".
Książkę dosłownie się pochłania i nie ma w tym cienia przesady Jacek Cygan to wspaniały, niezwykły człowiek, a do tego cudowny gawędziarz. W trakcie lektury miałam wrażenie spotkania z dawno nie widzianym krewnym, przyjacielem, z którym usiadłam przy kominku, włączyłam cudowną muzykę i który raczył mnie niezwykłymi opowieściami z życia, którego można pozazdrościć.
Gorąco zachęcam do lektury książki. Ja do niej z pewnością będę jeszcze wiele razy wracać.
3. urodziny bloga i książki dla Was
![]() |
kochplaner.de |
Dzisiaj mój blog, moje 4. ukochane dziecko:) obchodzi 3. urodziny.
Mam do oddania takie o to książki, jakie widzicie poniżej.
Ale...(musi być jakieś ale..) żeby nie było za łatwo, żeby brać udział w konkursie, należy obok podania (tutaj w komentarzach) tytułu wybranej książki podać tytuły 3 książek, ale nie byle jakich:
1. książka, która zmieniła wasze życiowe poglądy na coś tam..podać na co i dlaczego,
2. książka, która jest waszą ulubioną i dlaczego,
3. najgorsza książka, jaka czytaliście w życiu i oczywiście dlaczego:)
Uzasadnienia odpowiedzi to może być 1-2 zdania. Można chcieć więcej niż 1 książkę, ale 1 książka= 1 odpowiedź na w/w pytania, 2 książki= 2 odpowiedzi na w/w pytania (oczywiście różne odpowiedzi) itd.
Na wasze zgłoszenia czekam do 10 grudnia 2014 roku do godz. 23.59. Liczy się czas miejscowy czyli blogowy.
Wyniki, czyli zwycięzcy, do których książki powędrują, zostaną podane najpóżniej 15 grudnia 2014roku tutaj na blogu.
Książki zostaną wysłane listem poleconym zwykłym, na terenie Polski w ciągu 7 dni od otrzymania od zwycięzców adresu do wysyłki.
Wybór zwycięzców będzie jak najbardziej subiektywny, mój własny, Anetowy.
Reklamacje nie będą przyjmowane.A oto książki rozdawajkowe.


![]() |
wtorek, 2 grudnia 2014
Konopnicka jakiej nie znamy
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Książkę podczytywałam od jakiegoś czasu. Nie była to łatwa lektura, choć ciekawa. Stąd długi okres czytania. Skończyłam wczoraj wieczorem. Konopnicka jakiej nie znamy, to wielokrotnie wznawiana pozycja, na którą wręcz polowałam od jakiegoś czasu. Niestety nigdzie nie mogłam dostać wcześniej wznawianych egzemplarzy. Tym większa była moja radość, gdy zobaczyłam książkę w zapowiedziach Wydawnictwa Zysk i S-ka.
Maria Konopnicka nierozerwalnie kojarzy mi się z moim dzieciństwem, akademiami, bajkami, a także tekstem Roty, który musiałam znać na pamięć. Tym bardziej byłam ciekawa, jak pisarkę ukazała Maria Szypowska. Nie jestem ekspertem od życia i twórczości Konopnickiej. Mogę oceniać tylko styl pisarski Szypowskiej, sposób zaprezentowania informacji. Obie te kwestie oceniam dobrze. Tak jak wspomniałam na początku, nie jest to lektura łatwa. Proza Szypowskiej wymaga uwagi. Autorka ma tendencję do stosowania różnorodnej narracji, co początkowo może utrudniać wniknięcie w tekst.
Odrobinę razi brak ciekawszych zdjęć, które ubarwiłyby lekturę. Co prawda ilustracje są, ale tylko czarno-białe. Ale rozumiem, iż wiąże się to z faktem, iż książkę po raz pierwszy wydano w 1963 roku.
Prawdopodobnie także rok wydania ma wpływ na fakt, iż Szypowska nie porusza w ogóle tak głośnego ostatnimi laty homoseksualizmu Konopnickiej. Podejrzewam, iż w latach 60. pisanie o orientacji seksualnej autorki ukochanych dziecięcych bajek było nie do pomyślenia.Bardzo mało także można przeczytać o rozstaniu Konopnickiej z mężem.
Poza tym drobnym szczegółem, do obrazu Konopnickiej, jaki prezentuje Maria Szypowska, nie mam zastrzeżeń. Jej bohaterka to kobieta mądra, zdecydowana, potrafiąca walczyć o swoje, emancypantka, która doskonale wpisała się w nurt II połowy XIX-wiecznych przemian, gdy kobiety walczyły o prawo do normalnego, godnego życia.Ale Konopnicka opisana w książce ma także drugą, powiedzmy mniej poprawną, mniej dobrą twarz.
Materiał podany przez Marię Szypowską jest ciekawy. Jednak nie należy po nim spodziewać się jakiś przełomowych, odkrywczych informacji.
To dobra pozycja, choć upływ 50 lat sprawił, iż od biografii oczekujemy teraz odrobinę więcej niż tylko poprawne podanie informacji o danej postaci. Ale może zbyt wiele oczekujemy? Może na tym ma polegać biografia, na wiernym ukazaniu życia danej osoby?! Niewątpliwie warto po książkę sięgnąć, mieć ją na półce. Tylko w trakcie lektury należy cały czas pamiętać, kiedy książka powstała.
Książkę podczytywałam od jakiegoś czasu. Nie była to łatwa lektura, choć ciekawa. Stąd długi okres czytania. Skończyłam wczoraj wieczorem. Konopnicka jakiej nie znamy, to wielokrotnie wznawiana pozycja, na którą wręcz polowałam od jakiegoś czasu. Niestety nigdzie nie mogłam dostać wcześniej wznawianych egzemplarzy. Tym większa była moja radość, gdy zobaczyłam książkę w zapowiedziach Wydawnictwa Zysk i S-ka.
Maria Konopnicka nierozerwalnie kojarzy mi się z moim dzieciństwem, akademiami, bajkami, a także tekstem Roty, który musiałam znać na pamięć. Tym bardziej byłam ciekawa, jak pisarkę ukazała Maria Szypowska. Nie jestem ekspertem od życia i twórczości Konopnickiej. Mogę oceniać tylko styl pisarski Szypowskiej, sposób zaprezentowania informacji. Obie te kwestie oceniam dobrze. Tak jak wspomniałam na początku, nie jest to lektura łatwa. Proza Szypowskiej wymaga uwagi. Autorka ma tendencję do stosowania różnorodnej narracji, co początkowo może utrudniać wniknięcie w tekst.
Odrobinę razi brak ciekawszych zdjęć, które ubarwiłyby lekturę. Co prawda ilustracje są, ale tylko czarno-białe. Ale rozumiem, iż wiąże się to z faktem, iż książkę po raz pierwszy wydano w 1963 roku.
Prawdopodobnie także rok wydania ma wpływ na fakt, iż Szypowska nie porusza w ogóle tak głośnego ostatnimi laty homoseksualizmu Konopnickiej. Podejrzewam, iż w latach 60. pisanie o orientacji seksualnej autorki ukochanych dziecięcych bajek było nie do pomyślenia.Bardzo mało także można przeczytać o rozstaniu Konopnickiej z mężem.
Poza tym drobnym szczegółem, do obrazu Konopnickiej, jaki prezentuje Maria Szypowska, nie mam zastrzeżeń. Jej bohaterka to kobieta mądra, zdecydowana, potrafiąca walczyć o swoje, emancypantka, która doskonale wpisała się w nurt II połowy XIX-wiecznych przemian, gdy kobiety walczyły o prawo do normalnego, godnego życia.Ale Konopnicka opisana w książce ma także drugą, powiedzmy mniej poprawną, mniej dobrą twarz.
Materiał podany przez Marię Szypowską jest ciekawy. Jednak nie należy po nim spodziewać się jakiś przełomowych, odkrywczych informacji.
To dobra pozycja, choć upływ 50 lat sprawił, iż od biografii oczekujemy teraz odrobinę więcej niż tylko poprawne podanie informacji o danej postaci. Ale może zbyt wiele oczekujemy? Może na tym ma polegać biografia, na wiernym ukazaniu życia danej osoby?! Niewątpliwie warto po książkę sięgnąć, mieć ją na półce. Tylko w trakcie lektury należy cały czas pamiętać, kiedy książka powstała.
4. wyprzedaż książek:) dołożyłam nowe książki:)
Mam do odsprzedania tytuły, które widzicie poniżej.
Wszystkie książki są w idealnym stanie.
Cena to 11,00zł. sztuka (książki wydawnictw: WAM, Nasza Księgarnia, Imprint, Wielka Litera, Harlequin/Mira) 15,00zł. sztuka (pozostałe książki) + koszt wysyłki listem poleconym (lub paczką, w zależności od ilości i wagi książek 8-14zł.). przy zakupie co najmniej 10 książek, cena każdej 10,00zł.+ koszty wysyłki 10,00zł.:)
Ewentualnie możemy wymienić książki na te pozycje lista tutaj - klik.
Jeżeli jest ktoś chętny piszcie proszę na email anetapzn@gazeta.pl
To tylko kilka książek, pozostałe znajdziecie tutaj (klik).


Cena to 11,00zł. sztuka (książki wydawnictw: WAM, Nasza Księgarnia, Imprint, Wielka Litera, Harlequin/Mira) 15,00zł. sztuka (pozostałe książki) + koszt wysyłki listem poleconym (lub paczką, w zależności od ilości i wagi książek 8-14zł.). przy zakupie co najmniej 10 książek, cena każdej 10,00zł.+ koszty wysyłki 10,00zł.:)
Ewentualnie możemy wymienić książki na te pozycje lista tutaj - klik.
Jeżeli jest ktoś chętny piszcie proszę na email anetapzn@gazeta.pl
To tylko kilka książek, pozostałe znajdziecie tutaj (klik).
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Wybór Ireny
Dom Wydawniczy PWN, Moja ocena 5,5/6
To moje drugie spotkanie ze wspomnieniami spisanymi przez Remigiusza Grzelę. Wcześniej miałam okazję czytać Było, więc minęło, którą to książkę także serdecznie polecam.
Bohaterką najnowszej książki o znamiennym tytule - Wybór Ireny, jest Irena Gelblum. Kim była ta niepozorna kobieta, o której tak niewielu słyszało? Była ofiara i aktywną działaczką w okresie II wojny światowej. Pełniła różnorodne funkcje. M.in. była w getcie, opuściła je kilka miesięcy przed wybuchem powstania, była łączniczką po aryjskiej stronie, walczyła w powstaniu warszawskim, przenosiła ulotki, pomagała, zrobiła tyle, iż jej dokonaniami można by obdzielić wiele, wiele osób. Jednak spotkana przez znajomych po latach na ulicy odwracała głowę. Zmieniła swoją tożsamość stając się polską dziennikarką Ireną Waniewicz. Po 1968 roku emigrowała i wróciła do kraju już jako włoska poetka Conti Di Mauro. Dlaczego? Co nią kierowało? Co takiego stało się że miała 3 tożsamości, 3 życia, a w nich tkwiła, żyła ta sama kobieta? Czy przyczyną potrójnej tożsamości, "niepoznawania" dawnych znajomych był fakt, iż całą okupację, cały okres, gdy żyła po aryjskiej stronie musiała oszukiwać, kłamać, żyć inną toźsamością, innym życiem? Czy sama już zaczęła się w tym gubić? A może chodzi o coś innego. Takie i wiele innych pytań nasuwa się w trakcie lektury książki, którą się połyka, a nie czyta.
To moje drugie spotkanie ze wspomnieniami spisanymi przez Remigiusza Grzelę. Wcześniej miałam okazję czytać Było, więc minęło, którą to książkę także serdecznie polecam.
Bohaterką najnowszej książki o znamiennym tytule - Wybór Ireny, jest Irena Gelblum. Kim była ta niepozorna kobieta, o której tak niewielu słyszało? Była ofiara i aktywną działaczką w okresie II wojny światowej. Pełniła różnorodne funkcje. M.in. była w getcie, opuściła je kilka miesięcy przed wybuchem powstania, była łączniczką po aryjskiej stronie, walczyła w powstaniu warszawskim, przenosiła ulotki, pomagała, zrobiła tyle, iż jej dokonaniami można by obdzielić wiele, wiele osób. Jednak spotkana przez znajomych po latach na ulicy odwracała głowę. Zmieniła swoją tożsamość stając się polską dziennikarką Ireną Waniewicz. Po 1968 roku emigrowała i wróciła do kraju już jako włoska poetka Conti Di Mauro. Dlaczego? Co nią kierowało? Co takiego stało się że miała 3 tożsamości, 3 życia, a w nich tkwiła, żyła ta sama kobieta? Czy przyczyną potrójnej tożsamości, "niepoznawania" dawnych znajomych był fakt, iż całą okupację, cały okres, gdy żyła po aryjskiej stronie musiała oszukiwać, kłamać, żyć inną toźsamością, innym życiem? Czy sama już zaczęła się w tym gubić? A może chodzi o coś innego. Takie i wiele innych pytań nasuwa się w trakcie lektury książki, którą się połyka, a nie czyta.
Remigiusz Grzela latami zbierał materiały o Irenie. Interesowało go wszystko, każdy okruch był cenny, tym bardziej, iż świadków, jej znajomych, a nawet wrogów żyje do dziś niewiele. Zadanie, którego reporter się podjął, poskładanie fragmentów życia trzech Iren, dotarcie do tej właściwej i zaprezentowanie jej światu, wydawało się w zasadzie niewykonalne. A jednak. Udało się, czego najlepszym dowodem jest niniejsza książka.
W książce autor prezentuje materiał, który na przestrzeni lat udało mu się zgromadzić, fragmenty rozmów z dawną wielką miłością Ireny, żydowskim bojownikiem Kazikiem Ratajzerem, z wieloma innymi osobami, jak np. Markiem Edelmanem, a także zapis wypowiedzi Ireny dla radia. To
jedyny raz, w latach 60., gdy powiedziała cokolwiek o dokonaniach z okresu II wojny światowej. Grzela gromadzi także różne dokumenty dot. Ireny, czyta fragmenty listów, dziennika.
Marek Edelman dzięki któremu Grzela w ogóle dowiedział się o Irenie, tak o niej wspomina
(...)Irka wariatka (...) Cóż to był za numer. Piękna dziewczyna, a do tego nie wiedziała, co to
strach. Miała czarny, błyszczący płaszcz, do tego kapelusz z wielkim
rondem i tak wystrojona wkraczała do przedziału dla Niemców, by już po
chwili zasnąć z głową na ramieniu jakiegoś oficera Wehrmachtu.(...)
Na końcu książki Grzela udziela odpowiedzi na wiele pytań odnośnie dziwnego zachowania Ireny. Czy jest ona tą jedyna odpowiedzią, tą właściwą? Trudno powiedzieć, gdyż sama bohaterka nie żyje, zmarła w 2009 roku.
Niesamowicie poruszyła mnie lektura tej książki. Po raz kolejny Grzela na bohaterkę swojej opowieści wybrał kobietę wielką, niebanalną z życiem, które nadaje się na scenariusz kilku pasjonujących filmów. Za mrówczą, wieloletnią pracę i próbę zrekonstruowania życia i powodów takich, a nie innych decyzji Ireny Gelblum, należą się autorowi gorące brawa i uznanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)