Pasjonująca opowieść o historii Jerozolimy na tle wojen, powstań i losów
jej królów, cesarzy, zdobywców oraz proroków, świętych, pisarzy,
poetów, którzy tworzyli, burzyli, odbudowywali i spisywali dzieje
Świętego Miasta. Od króla Dawida do Ariela Szarona; od Abrahama do
Jezusa i Mahometa; od Józefa Flawiusza do Amosa Oza.
Wykorzystując nieznane wcześniej archiwalia, najnowsze badania naukowe
oraz dokumenty swojej rodziny i własne wspomnienia, Simon Sebag
Montefiore stworzył wspaniałą epopeję trzech tysięcy lat wiary,
fanatyzmu, zbrodni i współistnienia.
Książka jest na pierwszych miejscach list bestsellerów w Wielkiej Brytanii.
"Znakomita biografia Jerozolimy Simona Sebaga Montefiorego ma wielkość
i rozmach jej trzechtysiącletniej historii. Dzięki tytanicznej pracy
badawczej autora i jego talentowi ożywiania przeszłości ta fascynująca
książka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy zarówno dla uczonych, jak i
laików."
Henry Kissinger
Orlando Figes opisuje historie ludzi, którzy żyli w czasach dyktatury
stalinowskiej. Są wśród nich także znane postaci: Jelena Bonner, Bułat
Okudżawa, Konstantin Simonow, Anatolij Gołownia... Korzystając z setek
rodzinnych archiwów, a także z niezliczonych wywiadów z tymi, którzy
przeżyli, autor odtwarza tamten świat dramatycznych moralnych wyborów i
kompromisów. Świat, w którym ludzie mówili szeptem, aby ochronić siebie,
rodzinę lub przyjaciół, a życie prywatne w warunkach totalnej kontroli
państwa wydawało się niemożliwe. Książka, wydana w Wielkiej Brytanii i
Stanach Zjednoczonych przy końcu 2007 roku, znalazła się na liście 100
Notable Books of 2007 dziennika "New York Times".
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
niedziela, 18 sierpnia 2013
Brzechwa nie dla dzieci - Mariusz Urbanek
Wydawnictwo Iskry, Okładka twarda, 400 s., Moja ocena 6/6
Doskonała biografia ukazująca niebanalnego człowieka.
Któż nie zna Jana Brzechwy, któż nie zna np. jego Kaczki Dziwaczki, czy Akademii Pana Kleksa? Chyba nie ma takiej osoby. Ale na ile znamy twórcę wierszy i bajek dziecięcych?
Po lekturze biografii pióra Mariusza Urbanka, mogę napisać, że Brzechwy nie znałam w ogóle.
Urbanek w swojej książce ukazuje trzy twarze Brzechwy - prawnika, którym był z wykształcenia i zawodu Jan Lesman (bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Brzechwy), doskonałego o niezwykle ciętym piórze satyryka o pseudonimie Szer-szeń i trzecią twarz, która jest w zasadzie wszystkim znana - bajkopisarza Jana Brzechwy.
Każdą z twarzy Pana Jana (jak pozwolę sobie nazywać Brzechwę, bo w zasadzie jak inaczej go nazywać...jednoznacznie żadnym nazwiskiem ani pseudonimem nie da się) Mariusz Urbanek opisuje z niezwykłą dbałością o szczegóły. Od razu rzuca się w oczy doskonałe przygotowanie merytoryczne autora. Żeby zgromadzić tak wiele materiału dot. Pana Jana, wyszperać co smakowitsze kąski (których w książce znajdziemy bardzo dużo) Urbanek musiał zadać sobie bardzo wiele trudu. Praca włożona w stworzenie niniejszej pozycji dała fantastyczny efekt, którym jest rzetelna, arcyciekawa, a momentami wręcz porywająca biografia, po którą bez wątpienia warto sięgnąć.
Sporo w książce nawiązań do przyjaciół, rodziny Pana Jana. Ot chociażby, jak w przypadku powstania pseudonimu Jan Brzechwa. Ten pseudonim literacki jest zasługą Bolesława Leśmiana, który był kuzynem Pana Jana. To za jego namową poeta i bajkopisarz zaczął podpisywać nim swoje utwory. Ponieważ Bolesław Leśmian także pisał wiersze, obaj panowie uznali, że nie może być poety Lesmana i Leśmiana. I tak na firmamencie polskiej literatury, pojawił się Jan Brzechwa.
Dodatkowym plusem są wspaniale nakreślone obrazy przed- i powojennej Polski, wraz ze zmieniającym się społeczeństwem, przewijającą się w tle historią i zmianami ustrojowymi. Dla mnie, łodzianki, najciekawszymi były opisy Łodzi tuż po wojnie. Wspaniałe, poruszające opisy.
Wspomniałam, że w książce nie brak smakowitych kąsków. Jednak tych, którzy obawiają się ciekawostek rodem z tabloidów pragnę uspokoić, są to anegdoty, ale na bardzo wysokim poziomie, z dbałością o wiarygodność. Urbanek stroni od taniej sensacji, choć burzliwe i w wielu momentach różnie oceniane życie Pana Jana, mogłoby dostarczyć licznych pikantnych plotek i ubarwić niejedną biografię. Autorowi książki zależy jednak przede wszystkim na prawdzie i ukazaniu swojego bohatera oraz jego życia, takimi jakimi były w rzeczywistości.
Poznajemy więc wspaniałego autora bajek dla dzieci, a jednocześnie zdolnego prawnika, wręcz nałogowego gracza w brydża, wielbiciela płci przeciwnej, człowieka z niesamowitym wręcz poczuciem humoru, walczącego o wolność w oddziałach Piłsudskiego, a wiele lat póżniej członka jedynej słusznej PZPR. Która z twarzy, osobowości Pana Jana jest tą prawdziwą? Czy któraś, z ukazanych przez Urbanka jest w ogóle prawdziwa w 100%. A może każda po trochu? Jaki był Pan Jan w kontaktach z najbliższymi oraz współpracownikami? Co go skłoniło do podjęcia wielu bardzo kontrowersyjnych decyzji?
Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedż w niniejszej książce. Całość napisana jest pięknym językiem, dopracowana w każdym calu zarówno pod względem stylistycznym, jak i merytorycznym.
Dodatkową, swoistą wisienką na torcie są liczne zdjęcia Pana Jana i wywiad, jaki Mariusz Urbanek przeprowadził z córką naszego bohatera. Gorąco zachęcam do lektury.
Po Brzechwę nie dla dzieci powinien sięgnąć każdy, kto podobnie jak ja wychował się na Akademii Pana Kleksa, Szelmostwach Lisa Witalisa czy Ptasim radiu .
Ponieważ od wielu osób słyszałam, że biografia Władysława Broniewskiego pióra Mariusza Urbanka jest jeszcze lepsza niż biografia Brzechwy, w najbliższych dniach planuję zakup biografii Broniewskiego. Już ciesze się na fascynującą lekturę.
Doskonała biografia ukazująca niebanalnego człowieka.
Któż nie zna Jana Brzechwy, któż nie zna np. jego Kaczki Dziwaczki, czy Akademii Pana Kleksa? Chyba nie ma takiej osoby. Ale na ile znamy twórcę wierszy i bajek dziecięcych?
Po lekturze biografii pióra Mariusza Urbanka, mogę napisać, że Brzechwy nie znałam w ogóle.
Urbanek w swojej książce ukazuje trzy twarze Brzechwy - prawnika, którym był z wykształcenia i zawodu Jan Lesman (bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Brzechwy), doskonałego o niezwykle ciętym piórze satyryka o pseudonimie Szer-szeń i trzecią twarz, która jest w zasadzie wszystkim znana - bajkopisarza Jana Brzechwy.
Każdą z twarzy Pana Jana (jak pozwolę sobie nazywać Brzechwę, bo w zasadzie jak inaczej go nazywać...jednoznacznie żadnym nazwiskiem ani pseudonimem nie da się) Mariusz Urbanek opisuje z niezwykłą dbałością o szczegóły. Od razu rzuca się w oczy doskonałe przygotowanie merytoryczne autora. Żeby zgromadzić tak wiele materiału dot. Pana Jana, wyszperać co smakowitsze kąski (których w książce znajdziemy bardzo dużo) Urbanek musiał zadać sobie bardzo wiele trudu. Praca włożona w stworzenie niniejszej pozycji dała fantastyczny efekt, którym jest rzetelna, arcyciekawa, a momentami wręcz porywająca biografia, po którą bez wątpienia warto sięgnąć.
Sporo w książce nawiązań do przyjaciół, rodziny Pana Jana. Ot chociażby, jak w przypadku powstania pseudonimu Jan Brzechwa. Ten pseudonim literacki jest zasługą Bolesława Leśmiana, który był kuzynem Pana Jana. To za jego namową poeta i bajkopisarz zaczął podpisywać nim swoje utwory. Ponieważ Bolesław Leśmian także pisał wiersze, obaj panowie uznali, że nie może być poety Lesmana i Leśmiana. I tak na firmamencie polskiej literatury, pojawił się Jan Brzechwa.
Dodatkowym plusem są wspaniale nakreślone obrazy przed- i powojennej Polski, wraz ze zmieniającym się społeczeństwem, przewijającą się w tle historią i zmianami ustrojowymi. Dla mnie, łodzianki, najciekawszymi były opisy Łodzi tuż po wojnie. Wspaniałe, poruszające opisy.
Wspomniałam, że w książce nie brak smakowitych kąsków. Jednak tych, którzy obawiają się ciekawostek rodem z tabloidów pragnę uspokoić, są to anegdoty, ale na bardzo wysokim poziomie, z dbałością o wiarygodność. Urbanek stroni od taniej sensacji, choć burzliwe i w wielu momentach różnie oceniane życie Pana Jana, mogłoby dostarczyć licznych pikantnych plotek i ubarwić niejedną biografię. Autorowi książki zależy jednak przede wszystkim na prawdzie i ukazaniu swojego bohatera oraz jego życia, takimi jakimi były w rzeczywistości.
Poznajemy więc wspaniałego autora bajek dla dzieci, a jednocześnie zdolnego prawnika, wręcz nałogowego gracza w brydża, wielbiciela płci przeciwnej, człowieka z niesamowitym wręcz poczuciem humoru, walczącego o wolność w oddziałach Piłsudskiego, a wiele lat póżniej członka jedynej słusznej PZPR. Która z twarzy, osobowości Pana Jana jest tą prawdziwą? Czy któraś, z ukazanych przez Urbanka jest w ogóle prawdziwa w 100%. A może każda po trochu? Jaki był Pan Jan w kontaktach z najbliższymi oraz współpracownikami? Co go skłoniło do podjęcia wielu bardzo kontrowersyjnych decyzji?
Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedż w niniejszej książce. Całość napisana jest pięknym językiem, dopracowana w każdym calu zarówno pod względem stylistycznym, jak i merytorycznym.
Dodatkową, swoistą wisienką na torcie są liczne zdjęcia Pana Jana i wywiad, jaki Mariusz Urbanek przeprowadził z córką naszego bohatera. Gorąco zachęcam do lektury.
Po Brzechwę nie dla dzieci powinien sięgnąć każdy, kto podobnie jak ja wychował się na Akademii Pana Kleksa, Szelmostwach Lisa Witalisa czy Ptasim radiu .
Ponieważ od wielu osób słyszałam, że biografia Władysława Broniewskiego pióra Mariusza Urbanka jest jeszcze lepsza niż biografia Brzechwy, w najbliższych dniach planuję zakup biografii Broniewskiego. Już ciesze się na fascynującą lekturę.
sobota, 17 sierpnia 2013
Głosowanie...+wyniki konkursu...
Najpierw kwestia wyzwania - Czytamy kryminały.
Mamy 3 propozycje do V etapu, czyli tematyki kryminałów, jakie będziemy czytać we wrześniu i pażdzierniku.
Są to:
Koniec głosowania to 23.08.2013 godz. 23.59:)
Teraz ogłoszenie wyników konkursu:)
Moja dłoń losowała przed wyjazdem od teściów i wylosowała..wiki. Gratuluję i poproszę adres do wysyłki na email: anetapzn@gazeta.pl Wysyłka w ciągu 7 dni od otrzymania adresu litem poleconym.
A oto odpowiedzi i wskazówki, jakie książki grozy polskich autorów mogłabym przeczytać. Może ktoś z was także skorzysta:)
Polecam Ci powieść "I dusza moja" Michała Cetnarowskiego, dzięki któremu przekonałam się do polskich thrillerów psychologicznych. Nie brakuje w niej nagłych zwrotów akcji, stopniowego budowania napięcia, możemy poznać myśli bohaterów, ich odczucia, marzenia, ale także emocje związane z makabrycznymi wydarzeniami; co więcej książka zmusza czytelnika do refleksji - jak człowiek radzi sobie w chwilach zagrożenia życia? czy myśli wtedy tylko o sobie, czy ratuje też innych? co się odczuwa w takich chwilach? jakim trzeba być zwyrodnialcem, by sterroryzować szkołę pełną niewinnych dzieci?
Trudno opisać tę książkę w dwóch zdaniach. Jeśli jesteś ciekawa, czym mnie jeszcze urzekała, zapraszam do zapoznania się z moją recenzją:
http://literaturomania. blogspot.com/2013/06/i-dusza- moja-znakomity-polski- thriller.html
Drugą książką wartą polecenia jest "Ymar" Magdaleny Marii Kałużyńskiej - połączenie kryminału, z powieścią z pogranicza thrillera i horroru, z dużą dozą metafizyki. Tajemniczy tytuł, świetna zabawa konwencją, zdarzenia zawarte w powieści są tak niesamowite, że przypominają serial "Z Archiwum X", tyle że dużo bardziej krwawy - na zaostrzenie apetytu na tę lekturę napiszę jedynie, że podczas sekcji zwłok ożywa martwa dziewczyna, do tego dochodzą koszmarne ramy do obrazu oraz kolejne nadprzyrodzone zjawiska...
O tej książce nie da się napisać w telegraficznym skrócie, bo pominie się wiele ciekawych rzeczy:
http://literaturomania. blogspot.com/2011/08/ koszmarne-ramy-czyli-ymar- magdaleny.html
blogspot.com/2012/10/zbrodnie- ktorych-wybaczyc-nie-mozna. html
Polecam ci znakomity horror ,,Grizzly’’ Adama Zalewskiego. To naprawdę świetna , interesująca powieść o sprawiedliwości napisana w dosadnym języku, bez zbędnych słów, ale za to z realistycznymi obrazami dewiacji i makabrycznej grozy. W trakcie czytania nie będziesz w stanie odczuć, że książkę napisał polski autor. Naprawdę porządna męska proza, ale i kobiety także znajdą tutaj coś dla siebie. Przekonaj się o tym osobiście. Tylko ostrzegam, jeśli jednak jesteś mało odporna na drastyczne i brutalne sceny, to odpuść sobie, bo po skończeniu tej lektury długo jeszcze twoja wyobraźnia będzie pracować na najwyższych obrotach.
Polecam Ci książkę „Śmierć i dziewczyna” Andrzeja Klawittera, którą czytałam dobrych kilka lat temu – a nadal pozostaje w mojej pamięci. Morderstwo ubogiej rodziny z czwórką dzieci stara się rozwiązać Dorota siostra Janusza (ojca tejże rodziny). Wspólnie z nią odkrywamy, że polska rzeczywistość może jednak przerażać…
Polecam "Zombiefilia". Coś dla fanów Zombie pod każdą postacią :D Jest to zbiór opowiadań znakomitych polskich autorów.
Mamy 3 propozycje do V etapu, czyli tematyki kryminałów, jakie będziemy czytać we wrześniu i pażdzierniku.
Są to:
- kryminały, w których ofiarą jest kobieta; 6
- kryminały z wątkiem nadprzyrodzonym; 1
- kryminały z wątkiem romansowym.1
Koniec głosowania to 23.08.2013 godz. 23.59:)
Teraz ogłoszenie wyników konkursu:)
Moja dłoń losowała przed wyjazdem od teściów i wylosowała..wiki. Gratuluję i poproszę adres do wysyłki na email: anetapzn@gazeta.pl Wysyłka w ciągu 7 dni od otrzymania adresu litem poleconym.
A oto odpowiedzi i wskazówki, jakie książki grozy polskich autorów mogłabym przeczytać. Może ktoś z was także skorzysta:)
Polecam Ci powieść "I dusza moja" Michała Cetnarowskiego, dzięki któremu przekonałam się do polskich thrillerów psychologicznych. Nie brakuje w niej nagłych zwrotów akcji, stopniowego budowania napięcia, możemy poznać myśli bohaterów, ich odczucia, marzenia, ale także emocje związane z makabrycznymi wydarzeniami; co więcej książka zmusza czytelnika do refleksji - jak człowiek radzi sobie w chwilach zagrożenia życia? czy myśli wtedy tylko o sobie, czy ratuje też innych? co się odczuwa w takich chwilach? jakim trzeba być zwyrodnialcem, by sterroryzować szkołę pełną niewinnych dzieci?
Trudno opisać tę książkę w dwóch zdaniach. Jeśli jesteś ciekawa, czym mnie jeszcze urzekała, zapraszam do zapoznania się z moją recenzją:
http://literaturomania.
Drugą książką wartą polecenia jest "Ymar" Magdaleny Marii Kałużyńskiej - połączenie kryminału, z powieścią z pogranicza thrillera i horroru, z dużą dozą metafizyki. Tajemniczy tytuł, świetna zabawa konwencją, zdarzenia zawarte w powieści są tak niesamowite, że przypominają serial "Z Archiwum X", tyle że dużo bardziej krwawy - na zaostrzenie apetytu na tę lekturę napiszę jedynie, że podczas sekcji zwłok ożywa martwa dziewczyna, do tego dochodzą koszmarne ramy do obrazu oraz kolejne nadprzyrodzone zjawiska...
O tej książce nie da się napisać w telegraficznym skrócie, bo pominie się wiele ciekawych rzeczy:
http://literaturomania.
Ze swojej
strony polecam "Bez wybaczenia" Ewy Ostrowskiej. Brutalna zbrodnia i
przestępcy, których ciężko ukarać, bo mają wysoko postawionych rodziców.
Przerażająca bezkarność, ciężka atmosfera, mroczny klimat, a to
wszystko na naszym polskim podwórku.
Dwa zdania już były, jak masz ochotę przeczytać więcej, to zostawiam link do mojej recenzji:
http://soy-como-el-viento.Polecam ci znakomity horror ,,Grizzly’’ Adama Zalewskiego. To naprawdę świetna , interesująca powieść o sprawiedliwości napisana w dosadnym języku, bez zbędnych słów, ale za to z realistycznymi obrazami dewiacji i makabrycznej grozy. W trakcie czytania nie będziesz w stanie odczuć, że książkę napisał polski autor. Naprawdę porządna męska proza, ale i kobiety także znajdą tutaj coś dla siebie. Przekonaj się o tym osobiście. Tylko ostrzegam, jeśli jednak jesteś mało odporna na drastyczne i brutalne sceny, to odpuść sobie, bo po skończeniu tej lektury długo jeszcze twoja wyobraźnia będzie pracować na najwyższych obrotach.
Polecam Ci książkę „Śmierć i dziewczyna” Andrzeja Klawittera, którą czytałam dobrych kilka lat temu – a nadal pozostaje w mojej pamięci. Morderstwo ubogiej rodziny z czwórką dzieci stara się rozwiązać Dorota siostra Janusza (ojca tejże rodziny). Wspólnie z nią odkrywamy, że polska rzeczywistość może jednak przerażać…
Polecam "Zombiefilia". Coś dla fanów Zombie pod każdą postacią :D Jest to zbiór opowiadań znakomitych polskich autorów.
piątek, 16 sierpnia 2013
Honor legionu - Andrzej Sawicki
Instytut Wydawniczy Erica, Okładka miękka, 352 s., Ocena 5/6
Recenzja mojego męża:)
Honor legionu, to I tom przygód Kazimierza Luxa. Naszego bohatera poznajemy w 1797r. w samym szczycie epoki napoleońskiej. Lux jest oficerem Legionów, a przez przypadek (a może i nie) zostaje wplątany w morderczą aferę. Na szali zostaje położony honor polskiego legionisty i samego Luxa, który za wszelką cenę musi udowodnić, że nie jest przysłowiowym wielbłądem. Bardzo szybko okaże się, że nie jet to wcale takie proste, a problemy zdają się mnożyć z każdym dniem bardziej i bardziej...
Sawickiemu udało się stworzyć doskonałą powieść historyczną o lekko awanturniczym zabarwieniu. Zaletą opowieści jest bez wątpienia dbałość autora o szczegóły historyczne. Od razu rzuca się w oczy doskonałe przygotowanie merytoryczne Sawickiego. Musiał on zadać sobie niezmiernie dużo trudu w tym zakresie, ponieważ zawodowo nie ma nic wspólnego z historią, wręcz przeciwnie, pracuje w wyjątkowo niehumanistycznym zawodzie, jest bowiem chemikiem. Historia to hobby, pasja Sawickiego. Ogromne brawa za przekucie tej pasji w coś wymiernego i tak wybornego, jak Honor legionu.
Akcja prowadzona jest równomiernie, w odpowiednim tempie. Brak w książce momentów słabszych, co niestety wielu autorom zdarza się. Ile to razy spotykaliśmy w książkach akcji "nierówną" fabułę? Zbyt wiele. U Sawickiego czegoś takiego nie znajdziemy.
Za kolejny plus należy poczytać wykorzystanie przez autora wątków z życia autentycznej postaci. Major Kazimierz Lux (1780-1846) – polski żołnierz Napoleona. Legionista w korpusie Dąbrowskiego, weteran batalii na San Domingo, pirat karaibski, bohater wojny wyzwoleńczej 1807 roku, oficer armii Księstwa Warszawskiego, uczestnik wyprawy na Moskwę 1812 roku, żołnierz armii Królestwa Kongresowego. Odznaczony Legią Honorową, Krzyżem Złotym Virtuti Militari i Orderem św. Stanisława. Awanturnik, bohater, poszukiwacz przygód, dzielny żołnierz, a w potrzebie oddany przyjaciel. Walczył o honor i ojczyznę, równość, wolność, braterstwo, za Cesarza oraz o złoto i sławę.
Honor legionu to I tom przygód Kazimierza Luxa. Mam nadzieję, że na kolejne autor nie każe nam zbyt długo czekać.
Recenzja mojego męża:)
Honor legionu, to I tom przygód Kazimierza Luxa. Naszego bohatera poznajemy w 1797r. w samym szczycie epoki napoleońskiej. Lux jest oficerem Legionów, a przez przypadek (a może i nie) zostaje wplątany w morderczą aferę. Na szali zostaje położony honor polskiego legionisty i samego Luxa, który za wszelką cenę musi udowodnić, że nie jest przysłowiowym wielbłądem. Bardzo szybko okaże się, że nie jet to wcale takie proste, a problemy zdają się mnożyć z każdym dniem bardziej i bardziej...
Sawickiemu udało się stworzyć doskonałą powieść historyczną o lekko awanturniczym zabarwieniu. Zaletą opowieści jest bez wątpienia dbałość autora o szczegóły historyczne. Od razu rzuca się w oczy doskonałe przygotowanie merytoryczne Sawickiego. Musiał on zadać sobie niezmiernie dużo trudu w tym zakresie, ponieważ zawodowo nie ma nic wspólnego z historią, wręcz przeciwnie, pracuje w wyjątkowo niehumanistycznym zawodzie, jest bowiem chemikiem. Historia to hobby, pasja Sawickiego. Ogromne brawa za przekucie tej pasji w coś wymiernego i tak wybornego, jak Honor legionu.
Akcja prowadzona jest równomiernie, w odpowiednim tempie. Brak w książce momentów słabszych, co niestety wielu autorom zdarza się. Ile to razy spotykaliśmy w książkach akcji "nierówną" fabułę? Zbyt wiele. U Sawickiego czegoś takiego nie znajdziemy.
Za kolejny plus należy poczytać wykorzystanie przez autora wątków z życia autentycznej postaci. Major Kazimierz Lux (1780-1846) – polski żołnierz Napoleona. Legionista w korpusie Dąbrowskiego, weteran batalii na San Domingo, pirat karaibski, bohater wojny wyzwoleńczej 1807 roku, oficer armii Księstwa Warszawskiego, uczestnik wyprawy na Moskwę 1812 roku, żołnierz armii Królestwa Kongresowego. Odznaczony Legią Honorową, Krzyżem Złotym Virtuti Militari i Orderem św. Stanisława. Awanturnik, bohater, poszukiwacz przygód, dzielny żołnierz, a w potrzebie oddany przyjaciel. Walczył o honor i ojczyznę, równość, wolność, braterstwo, za Cesarza oraz o złoto i sławę.
Honor legionu to I tom przygód Kazimierza Luxa. Mam nadzieję, że na kolejne autor nie każe nam zbyt długo czekać.
Na szafocie - Hilary Mantel
Wydawnictwo Sonia Draga, Okładka miękka, 432 s., Moja ocena 5,5/6
Książkę przeczytałam w trakcie podróży z portu we Włoszech do Łodzi, wracaliśmy promem od teściów z Grecji:( I już po urlopie, i znowu do kieratu:(
Książkę czytało mi się doskonale, mimo ciągłych awantur, jakie wybuchały na tylnym siedzeniu auta (trójka naszych synów z tyłu jechała...macie odrobinę wyobrażni?).
Na szafocie to doskonała kontynuacja losów bohaterów znanych zarówno z angielskiej historii, jak i książki Hilary Mantel W komnatach Wolf Hall. Jest to II tom swoistej trylogii, której głównym bohaterem jest Tomasz Cromwell.
I to jest ciekawe, rzadko zdarza się, żeby bohaterem nie był Henryk VIII lub któraś z jego żon, a królewski doradca i przyjaciel. Mantel odrobinę udało się wybielić tę postać, lub raczej określmy to jako swoiste rozjaśnienie mrocznego wizerunku Cromwella.
Obie książki zostały docenione zarówno przez krytyków, jak i czytelników. Przyniosły Mantel sławę, pieniądze, uznanie i niezwykle prestiżową nagrodę, jaką jest Booker. Jest to najważniejsza nagroda literacka w Wielkiej Brytanii.
O treści książki pisać nie będę, każdy w większym lub mniejszym stopniu zna historię króla Henryka VIII i Anny Boleyn. Nadmienię tylko, iż I tom kończy się egzekucją Tomasza Morusa, II - wynosi Cromwella na sam szczyt, jest pierwszym po królu, a czasami także przed królem.
Mantel wspaniale ukazuje swoich bohaterów. Narysowana przez nią sylwetka Cromwella, syna zwykłego kowala, który stał się szarą eminencją dworu Henryka VIII, to majstersztyk. Najbardziej zachwyciła mnie scena, gdy na sali sądowej, w czasie procesu Anny Boleyn, Cromwell po mistrzowsku przedstawił fakty na korzyść władcy.Królewski sekretarz za pomocą pióra Mantel udowadnia, iż jest mistrzem w swoim fachu, mistrzem intryg, który na słodką zemstę potrafi długo czekać.
Na szafocie, to niezwykła, pasjonująca opowieść o najbardziej znanym okresie historii Anglii, o czasach Tudorów. Co cenne u Mantel, to fakt niezwykle wiernego przedstawienia historii, bohaterów, epoki i każdego szczegółu, który ich dotyczy. U pisarki nie ma miejsca na (jak ja to nazywam) wesołą twórczość własną (w przeciwieństwie do wielu innych pisarzy). Wierne realia epoki to największy atut powieści Mantel.Dzięki temu, oraz dzięki niezwykłemu stylowi pisarskiemu, w trakcie lektury czujemy się, jakbyśmy znależli się w centrum akcji, a postaci, o których czytamy ożywają.
Gorąco zachęcam do lektury i niecierpliwie czekam na ostatni tom trylogii.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy książki historyczne
Książkę przeczytałam w trakcie podróży z portu we Włoszech do Łodzi, wracaliśmy promem od teściów z Grecji:( I już po urlopie, i znowu do kieratu:(
Książkę czytało mi się doskonale, mimo ciągłych awantur, jakie wybuchały na tylnym siedzeniu auta (trójka naszych synów z tyłu jechała...macie odrobinę wyobrażni?).
Na szafocie to doskonała kontynuacja losów bohaterów znanych zarówno z angielskiej historii, jak i książki Hilary Mantel W komnatach Wolf Hall. Jest to II tom swoistej trylogii, której głównym bohaterem jest Tomasz Cromwell.
I to jest ciekawe, rzadko zdarza się, żeby bohaterem nie był Henryk VIII lub któraś z jego żon, a królewski doradca i przyjaciel. Mantel odrobinę udało się wybielić tę postać, lub raczej określmy to jako swoiste rozjaśnienie mrocznego wizerunku Cromwella.
Obie książki zostały docenione zarówno przez krytyków, jak i czytelników. Przyniosły Mantel sławę, pieniądze, uznanie i niezwykle prestiżową nagrodę, jaką jest Booker. Jest to najważniejsza nagroda literacka w Wielkiej Brytanii.
O treści książki pisać nie będę, każdy w większym lub mniejszym stopniu zna historię króla Henryka VIII i Anny Boleyn. Nadmienię tylko, iż I tom kończy się egzekucją Tomasza Morusa, II - wynosi Cromwella na sam szczyt, jest pierwszym po królu, a czasami także przed królem.
Mantel wspaniale ukazuje swoich bohaterów. Narysowana przez nią sylwetka Cromwella, syna zwykłego kowala, który stał się szarą eminencją dworu Henryka VIII, to majstersztyk. Najbardziej zachwyciła mnie scena, gdy na sali sądowej, w czasie procesu Anny Boleyn, Cromwell po mistrzowsku przedstawił fakty na korzyść władcy.Królewski sekretarz za pomocą pióra Mantel udowadnia, iż jest mistrzem w swoim fachu, mistrzem intryg, który na słodką zemstę potrafi długo czekać.
Na szafocie, to niezwykła, pasjonująca opowieść o najbardziej znanym okresie historii Anglii, o czasach Tudorów. Co cenne u Mantel, to fakt niezwykle wiernego przedstawienia historii, bohaterów, epoki i każdego szczegółu, który ich dotyczy. U pisarki nie ma miejsca na (jak ja to nazywam) wesołą twórczość własną (w przeciwieństwie do wielu innych pisarzy). Wierne realia epoki to największy atut powieści Mantel.Dzięki temu, oraz dzięki niezwykłemu stylowi pisarskiemu, w trakcie lektury czujemy się, jakbyśmy znależli się w centrum akcji, a postaci, o których czytamy ożywają.
Gorąco zachęcam do lektury i niecierpliwie czekam na ostatni tom trylogii.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy książki historyczne
czwartek, 15 sierpnia 2013
Godzina szakala - Bernard Jaumann
Wydawnictwo Czarne, Okładka miękka, 293 s., Moja ocena 4,5/6, ocena mojego męża 5,5/6
Książka bardzo dobra, doskonale napisana, ale spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Z tego powodu jestem odrobinę rozczarowana. Mojemu mężowi książka z kolei bardzo przypadła do gustu.
Akcja rozgrywa się w Namibii, mało znanym afrykańskim kraju. Jeden po drugim giną szanowani obywatele. Każdy z nich zostaje zamordowany strzałem z Kałasznikowa. Już przy odkryciu pierwszych zwłok, miejscowa policja nie ma wątpliwości, że sprawca okrutnej zbrodni jest profesjonalistą, płatnym zabójcą.
Dlaczego osoby, które z pozoru nic nie łączy zostają zamordowane z tej samej broni, przez najprawdopodobniej tego samego człowieka?
Śledztwem kieruje (o tu ciekawostka, rzadko spotykana w kryminałach) czarnoskóra policjantka - Clemencii Garises. Mimo doskonałego przygotowania merytorycznego, olbrzymiego zapału śledztwo idzie jak po przysłowiowej grudzie. W Namibii mimo, iż mamy XXI wiek, niewiele się zmieniło, panują ciągle te same zasady i stereotypy. W końcu policjantce udaje się trafić na ślad łączący obie ofiary. Ich powiązania sięgają daleko w przeszłość.
Czy Garies uda się rozwikłać do końca zagadkę i ująć mordercę?
Jak wspomniałam na początku, książka jest świetnie napisana, chociaż chwilę trwało zanim przyzwyczaiłam się do stylu pisarskiego Jaumanna. Co mi jednak przeszkadzało, to zbyt duża ilość polityki. W zasadzie całość intrygi oparta jest o historie Namibii i polityczne zależności w tym kraju. Autor niezwykle dosadnie, bez owijania w bawełnę powraca do nie tak znowu odległych czasów, gdy w kraju rządził Apartheid. Wszystko co z nim związane jest szczegółowo opisane i w pewien swoisty sposób napiętnowane. Dla mnie tak duża ilość polityki i społecznego przesłania była minusem, dla mojego męża wielka zaletą.
W pewnym stopniu Godzinę szakala można przyrównać do Białej lwicy Mankella. Jednak u Mankella duża ilość polityki i spraw społecznych nie przeszkadzała mi, aż tak jak u Jaumanna.Może to kwestia zupełnie innego stylu pisarskiego obu autorów?!
Obojgu nam za to bardzo przypadła do gustu główna bohaterka, nowoczesna, w pewien sposób (o ile to w afrykańskim kraju możliwe) wyemancypowana, śmiało dążąca do celu. Kobieta bez wahania stawia czoło namibijskim stereotypom i szowinistycznym kolegom policjantom.Co z tego wyniknie? Przekonajcie się najlepiej sami. Gorąco zachęcam do lektury. Niezależnie od tego, czy lubicie dużą ilość tła społecznego i politycznego w kryminałach, po Godzinę szakala warto sięgnąć. To kawał doskonałej literatury z niezwykle ciekawą główną bohaterką.
Książka bardzo dobra, doskonale napisana, ale spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Z tego powodu jestem odrobinę rozczarowana. Mojemu mężowi książka z kolei bardzo przypadła do gustu.
Akcja rozgrywa się w Namibii, mało znanym afrykańskim kraju. Jeden po drugim giną szanowani obywatele. Każdy z nich zostaje zamordowany strzałem z Kałasznikowa. Już przy odkryciu pierwszych zwłok, miejscowa policja nie ma wątpliwości, że sprawca okrutnej zbrodni jest profesjonalistą, płatnym zabójcą.
Dlaczego osoby, które z pozoru nic nie łączy zostają zamordowane z tej samej broni, przez najprawdopodobniej tego samego człowieka?
Śledztwem kieruje (o tu ciekawostka, rzadko spotykana w kryminałach) czarnoskóra policjantka - Clemencii Garises. Mimo doskonałego przygotowania merytorycznego, olbrzymiego zapału śledztwo idzie jak po przysłowiowej grudzie. W Namibii mimo, iż mamy XXI wiek, niewiele się zmieniło, panują ciągle te same zasady i stereotypy. W końcu policjantce udaje się trafić na ślad łączący obie ofiary. Ich powiązania sięgają daleko w przeszłość.
Czy Garies uda się rozwikłać do końca zagadkę i ująć mordercę?
Jak wspomniałam na początku, książka jest świetnie napisana, chociaż chwilę trwało zanim przyzwyczaiłam się do stylu pisarskiego Jaumanna. Co mi jednak przeszkadzało, to zbyt duża ilość polityki. W zasadzie całość intrygi oparta jest o historie Namibii i polityczne zależności w tym kraju. Autor niezwykle dosadnie, bez owijania w bawełnę powraca do nie tak znowu odległych czasów, gdy w kraju rządził Apartheid. Wszystko co z nim związane jest szczegółowo opisane i w pewien swoisty sposób napiętnowane. Dla mnie tak duża ilość polityki i społecznego przesłania była minusem, dla mojego męża wielka zaletą.
W pewnym stopniu Godzinę szakala można przyrównać do Białej lwicy Mankella. Jednak u Mankella duża ilość polityki i spraw społecznych nie przeszkadzała mi, aż tak jak u Jaumanna.Może to kwestia zupełnie innego stylu pisarskiego obu autorów?!
Obojgu nam za to bardzo przypadła do gustu główna bohaterka, nowoczesna, w pewien sposób (o ile to w afrykańskim kraju możliwe) wyemancypowana, śmiało dążąca do celu. Kobieta bez wahania stawia czoło namibijskim stereotypom i szowinistycznym kolegom policjantom.Co z tego wyniknie? Przekonajcie się najlepiej sami. Gorąco zachęcam do lektury. Niezależnie od tego, czy lubicie dużą ilość tła społecznego i politycznego w kryminałach, po Godzinę szakala warto sięgnąć. To kawał doskonałej literatury z niezwykle ciekawą główną bohaterką.
środa, 14 sierpnia 2013
Wywiad z Iwoną Mejzą...
- Anne18
- Czy Pani zdaniem kiedyś powstanie lub już powstał kryminał , który spodoba się wszystkim nawet najbardziej "wybrednym" fanom gatunku.
- Co poza tematyką powieści decyduje o tym kto obejmuje patronat medialny nad daną książką?
- Zapytam tak trochę kulinarnie. Jakie są podstawowe składniki dobrego kryminału, czego nie powinno w nim zabraknąć?
- Pani Iwono wyczytałam, że Pani drugą pasją poza książkami jest fotografia .Dlaczego właśnie ona? I drugie powiązane ze zdjęciami pytanie. Czy jest coś rzecz/ osoba/ miejsce, które chciałaby Pani sfotografować a jeszcze nie miała takiej szansy ?
Czy chciałabym coś konkretnego sfotografować? Jest wiele miejsc na świecie w których jeszcze nie byłam i nie wiem czy będę, ale jeżeli miałabym okazję to chciałabym sfotografować zamki nad Loarą. Kiedyś, głównie za sprawą książki „Pan Samochodzik i Fantomas”, pasjonowałam się ich historią.
- " Wszystkie grzechy nieboszczyka" dlaczego właśnie taki tytuł nosi Pani książka?
- Werka77
- Czy wydanie książki jest w Polsce czymś bardzo trudnym? (chodzi o znalezienie wydawnictwa, które zechce wydać książkę).
- Jak wiele w Pani książce zawarła Pani siebie?
- Czy kreując bohaterów książki, wzorowała się Pani na ludziach Panią otaczających?
„Wszystkie grzechy nieboszczyka” po kolei czytały moje najbliższe koleżanki, czytały dość szybko przekazując sobie tekst z rąk do rąk. I nagle zastój, a tekst Nieboszczyka u osoby z której zdaniem bardzo się liczę. Upłynął tydzień, dwa, pytam nieśmiało czy zaczęła czytać, może książka się jej nie podoba, wolę wiedzieć. W odpowiedzi usłyszałam, że remont, że czasu brak… dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że koleżanka usiłowała dopasować postaci z książki do tych z naszego wspólnego otoczenia i dopiero gdy przestała się zastanawiać kto jest kim czytanie ruszyło z miejsca.
- Czy pisząc książkę, miała Pani momenty zwątpienia, kiedy sądziła Pani, że nie dokończy swojego dzieła?
- Rozpoczynając pisanie pierwszej książki, od razu robiła to Pani z myślą o jej wydaniu, czy też robiła to Pani dla czystej przyjemności?
- Czy uważa Pani, że szkolne lektury zachęcają do czytania, czy też wręcz przeciwnie? Słyszy się nieraz, że młodzi ludzie często odrzucają taką formę rozrywki, a może problem leży właśnie tutaj?
- Co się zmieniło po wydaniu pierwszej książki? Czy były to ogromne emocje? Czy zaczęła być Pani rozpoznawana?
A rozpoznawalność? Mieszkam w niedużym mieście, wiele osób znam, nie stałam się rozpoznawalna jako pisarka, natomiast zdarza się, że ktoś się mnie pyta, czy to ja napisałam książkę, bo przeczytał na stronie naszej biblioteki, czy znalazł informację w necie.
- Jak przyjmuje Pani krytykę? Czy jest ona budująca, czy też wręcz pogrążająca?
- Kwiatusia
- Kiedy narodziła się u Pani chęć pisania? Czy w tej chwili spontanicznie chwyciła Pani za długopis, usiadła przed klawiaturą komputera; a może wróciła Pani do tego pomysłu po pewnym czasie?
- Co czuje autor który pisze ostatnie zdanie swojej książki?
- Jeśli Pani najnowszy kryminał miałby zostać wydany w formie audiobooka i miałaby Pani możliwość wyboru czytającego – kto by to był?
- Czy pamięta Pani tytuł pierwszego kryminału, który Pani przeczytała?
- Jaki kryminał wywarł na Pani największe wrażenie?
- Czy pisze Pani teraz kolejny kryminał, jeżeli tak to proszę nam zdradzić kto będzie ofiarą :)?
- Czy zamierza Pani pisać tylko kryminały? Czy inne gatunki powieści pojawią się w Pani twórczości?
- Czym jest dla Pani pasja? Czy wyobraża sobie Pani życie bez niej?
- Sezon urlopowy w pełni więc proszę nam zdradzić jakie są Pani plany urlopowe? Czy jest jakieś miejsce do którego lubi Pani wracać?
- Prowincjonalna nauczycielka
- Co najtrudniej jest Pani opisać? Przed czym się Pani wzdraga? Do czego brak Pani słów? (to jedno, rozbudowane pytanie)
- Anetapzn
- Kiedy następna książka. Jaka ona będzie kryminał czy może powieść obyczajowa?
- Gdzie jest Pani miejsce na ziemi. Czy w ogóle ma Pani takie?
- Na ile twórczość Joanny Chmielewskiej (którą także uwielbiam) miała/ma wpływ na pani książki. Bo, że ma to widać po „Wszystkich grzechach nieboszczyka”
Książki Iwony Mejzy otrzymuje Kwiatusia.
Proszę o przesłanie adresów w Polsce do wysyłki na email: anetapzn@gazeta.pl
wtorek, 13 sierpnia 2013
Cienie w mroku - Michelle Paver
Wydawnictwo WAB, Ocena 4,5/6
Recenzja urlopowa mojego męża...
Książkę czyta się dobrze, ba momentami nawet bardzo dobrze, ale określenie, które znajduje się na okładce - połączenie Jacka Londona i Stephena Kinga jest lekkim nadużyciem w stosunku do obu w/w panów.
Akcja książki rozgrywa się w 1937r. Pięcioro Anglików o zróżnicowanym pochodzeniu, podejściu do życia i statusie finansowym (oraz jak się szybko okaże moralności i etyce) postanawia podbić Spitsbergen i wziąć udział w rocznej wyprawie do krainy lodu i śniegu. Jednak od początku wszystko idzie nie tak. Liczebność grupy błyskawicznie się zmniejsza, animozje narastają, a uczucie klaustrofobii i zniechęcenia narastają. Do głosu dochodzi wzajemna początkowo niechęć, a póżniej nienawiści oraz wszechogarniający strach. Opis wyprawy i jej póżniejsze koleje śledzimy poznając zapiski z dziennika najnormalniejszego z uczestników ekspedycji - Jacka. To co początkowo miało być zabawą, oderwaniem od szarej codzienności, a w końcu wielką przygodą, szybko staje się walką o przetrwanie, walką z nieznanym. I bynajmniej nie chodzi tu o wieczny śnieg i lód. Gdy słońce po raz ostatni wzejdzie nad horyzontem i zapanuje długa noc polarna, Jack zostanie sam. Co czeka na samotnego mężczyznę? Co mu zagraża? Co czai się w ciemnościach? Tego dowiecie się z książki, po którą warto sięgnąć.
Jak wspomniałem, książkę czyta się dobrze, ale pierwsze co rzuca się w oczy to jej nierówność. Niektóre fragmenty są doskonale napisane, pozostałe trącą lekką naiwnością jeżeli chodzi o fabułę. Gdy wymieszamy wszystko razem wychodzi nam dobra, ciekawie napisana (choć momentami odrobinę ala hollywoodzkie kino akcji) opowieść.
Jedno jest pewne, książka nie przeraża. Wzbudza za to ciekawość, czym jest to coś, które czyha na mężczyzn w mroku arktycznej zimy. Ogromnym plusem są opisy otoczenia, nastrojów w grupie oraz zmagań człowieka z naturą, która jest największym dobrem, ale i wrogiem.
Mimo drobnych w/w niedociągnięć, gorąco zachęcam do lektury. Warto dać Cieniom w mroku szansę.
Recenzja urlopowa mojego męża...
Książkę czyta się dobrze, ba momentami nawet bardzo dobrze, ale określenie, które znajduje się na okładce - połączenie Jacka Londona i Stephena Kinga jest lekkim nadużyciem w stosunku do obu w/w panów.
Akcja książki rozgrywa się w 1937r. Pięcioro Anglików o zróżnicowanym pochodzeniu, podejściu do życia i statusie finansowym (oraz jak się szybko okaże moralności i etyce) postanawia podbić Spitsbergen i wziąć udział w rocznej wyprawie do krainy lodu i śniegu. Jednak od początku wszystko idzie nie tak. Liczebność grupy błyskawicznie się zmniejsza, animozje narastają, a uczucie klaustrofobii i zniechęcenia narastają. Do głosu dochodzi wzajemna początkowo niechęć, a póżniej nienawiści oraz wszechogarniający strach. Opis wyprawy i jej póżniejsze koleje śledzimy poznając zapiski z dziennika najnormalniejszego z uczestników ekspedycji - Jacka. To co początkowo miało być zabawą, oderwaniem od szarej codzienności, a w końcu wielką przygodą, szybko staje się walką o przetrwanie, walką z nieznanym. I bynajmniej nie chodzi tu o wieczny śnieg i lód. Gdy słońce po raz ostatni wzejdzie nad horyzontem i zapanuje długa noc polarna, Jack zostanie sam. Co czeka na samotnego mężczyznę? Co mu zagraża? Co czai się w ciemnościach? Tego dowiecie się z książki, po którą warto sięgnąć.
Jak wspomniałem, książkę czyta się dobrze, ale pierwsze co rzuca się w oczy to jej nierówność. Niektóre fragmenty są doskonale napisane, pozostałe trącą lekką naiwnością jeżeli chodzi o fabułę. Gdy wymieszamy wszystko razem wychodzi nam dobra, ciekawie napisana (choć momentami odrobinę ala hollywoodzkie kino akcji) opowieść.
Jedno jest pewne, książka nie przeraża. Wzbudza za to ciekawość, czym jest to coś, które czyha na mężczyzn w mroku arktycznej zimy. Ogromnym plusem są opisy otoczenia, nastrojów w grupie oraz zmagań człowieka z naturą, która jest największym dobrem, ale i wrogiem.
Mimo drobnych w/w niedociągnięć, gorąco zachęcam do lektury. Warto dać Cieniom w mroku szansę.
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Wywiad z Agnieszką Pruską...
Anne18
Nie sądzę. Tak naprawdę co czytelnik, to inne oczekiwania, wymagania. Nie mówię tego jako autorka, ale właśnie jako czytelnik i osoba mająca wśród znajomych osoby czytające zdecydowanie więcej niż statystyczny Polak. Jedni wolą bardziej krwawe opisy, inni udział mafii, jeszcze inni intrygi polityczne albo szpiegowskie lub kryminał z wątkiem miłosnym...ile ludzi tyle opcji. Połączenie wszystkiego w jednej książce nie wydaje mi się możliwe, chyba można by się było pogubić w tym wszystkim. Nie byłoby też celowe, przecież jest tak olbrzymi wybór książek na rynku, że każdy może znaleźć coś, co odpowiada jego gustom. Proszę sobie przypomnieć, czy dyskutując ze znajomymi na temat przeczytanej książki nie spotkała się Pani ze skrajnie różnymi opiniami?Ja nawet u siebie w domu tak mam, nie zawsze jesteśmy zgodni oceniając to, co właśnie przeczytaliśmy. Każdy szuka czegoś innego, każdy czytelnik ma inny gust.
Werka77
Niezależnie od wpływu lektur i szkoły na późniejsze zainteresowanie książkami, uważam, że czytanie przegrywa z komputerem czy telewizorem ze względu na lenistwo potencjalnych czytelników. Tak po prostu. Łatwiej jest posłużyć się pilotem czy klawiaturą.
Kwiatusia
Prowincjonalna nauczycielka
Jola
Otrzymuje...Anne18.
Proszę o przysłanie adresu na email: anetapzn@gazeta.pl
- Czy Pani zdaniem kiedyś powstanie lub już powstał kryminał , który spodoba się wszystkim nawet najbardziej "wybrednym" fanom gatunku.
Nie sądzę. Tak naprawdę co czytelnik, to inne oczekiwania, wymagania. Nie mówię tego jako autorka, ale właśnie jako czytelnik i osoba mająca wśród znajomych osoby czytające zdecydowanie więcej niż statystyczny Polak. Jedni wolą bardziej krwawe opisy, inni udział mafii, jeszcze inni intrygi polityczne albo szpiegowskie lub kryminał z wątkiem miłosnym...ile ludzi tyle opcji. Połączenie wszystkiego w jednej książce nie wydaje mi się możliwe, chyba można by się było pogubić w tym wszystkim. Nie byłoby też celowe, przecież jest tak olbrzymi wybór książek na rynku, że każdy może znaleźć coś, co odpowiada jego gustom. Proszę sobie przypomnieć, czy dyskutując ze znajomymi na temat przeczytanej książki nie spotkała się Pani ze skrajnie różnymi opiniami?Ja nawet u siebie w domu tak mam, nie zawsze jesteśmy zgodni oceniając to, co właśnie przeczytaliśmy. Każdy szuka czegoś innego, każdy czytelnik ma inny gust.
- Co poza tematyką powieści decyduje o tym, kto obejmuje patronat medialny nad daną książką?
- Zapytam tak trochę kulinarnie. Jakie są podstawowe składniki dobrego kryminału, czego nie powinno w nim zabraknąć?
Werka77
- Czy wydanie książki jest w Polsce czymś bardzo trudnym? (chodzi o znalezienie wydawnictwa, które zechce wydać książkę).
- Jak wiele w Pani książce zawarła Pani siebie?
- Czy kreując bohaterów książki, wzorowała się Pani na ludziach Panią otaczających?
- Czy pisząc książkę, miała Pani momenty zwątpienia, kiedy sądziła Pani, że nie dokończy swojego dzieła?
- Rozpoczynając pisanie pierwszej książki, od razu robiła to Pani z myślą o jej wydaniu, czy też robiła to Pani dla czystej przyjemności?
- Czy uważa Pani, że szkolne lektury zachęcają do czytania, czy też wręcz przeciwnie? Słyszy się nieraz, że młodzi ludzie często odrzucają taką formę rozrywki, a może problem leży właśnie tutaj?
Niezależnie od wpływu lektur i szkoły na późniejsze zainteresowanie książkami, uważam, że czytanie przegrywa z komputerem czy telewizorem ze względu na lenistwo potencjalnych czytelników. Tak po prostu. Łatwiej jest posłużyć się pilotem czy klawiaturą.
- Co się zmieniło po wydaniu pierwszej książki? Czy były to ogromne emocje? Czy zaczęła być Pani rozpoznawana?
- Jak przyjmuje Pani krytykę? Czy jest ona budująca, czy też wręcz pogrążająca?
Kwiatusia
- Kiedy narodziła się u Pani chęć pisania? Czy w tej chwili spontanicznie chwyciła Pani za długopis, usiadła przed klawiaturą komputera; a może wróciła Pani do tego pomysłu po pewnym czasie?
- Co czuje autor który pisze ostatnie zdanie swojej książki?
- Jeśli Pani najnowszy kryminał miałaby zostać wydany w formie audiobooka i miałaby Pani możliwość wyboru czytającego – kto by to był?
- Czy pamięta Pani tytuł pierwszego kryminału, który Pani przeczytała?
- Jaki kryminał wywarł na Pani największe wrażenie?
- Czy pisze Pani teraz kolejny kryminał, jeżeli tak to proszę nam zdradzić kto będzie ofiarą :)?
- Czy zamierza Pani pisać tylko kryminały? Czy inne gatunki powieści pojawią się w Pani twórczości?
- Czym jest dla Pani pasja? Czy wyobraża sobie Pani życie bez niej?
- Sezon urlopowy w pełni więc proszę nam zdradzić jakie są Pani plany urlopowe? Czy jest jakieś miejsce do którego lubi Pani wracać?
Prowincjonalna nauczycielka
- Co najtrudniej jest Pani opisać? Przed czym się Pani wzdraga? Do czego brak Pani słów? (to jedno, rozbudowane pytanie)
Jola
- Pani Agnieszko-jak literaturę pani czytuje i skąd pomysł na kryminał?
- Gdyby stało się tak/czego pani życzę/że ktoś chciałby zekranizować Literata-jaka obsadę pani ma wymarzoną. Czy może wybór czytelników miałby jakiekolwiek znaczenie.
- Kiedy następna książka. Kryminał czy powieść obyczajowa,jaka będzie ta książka?
- Dlaczego zdecydowała się pani uprawiać aikido? Skąd takie zamiłowanie do japońskich sztuk walki?
Otrzymuje...Anne18.
Proszę o przysłanie adresu na email: anetapzn@gazeta.pl
Egipcjanin Sinuhe - Mika Waltari
Wydawnictwo Książnica, 656 s., Moja ocena 6/6
Przed wyjazdem na urlop moja kindlusia wzbogaciła się o całego Waltariego (tzn. pozycje wydane przez Książnicę) w formie ebooków (papierową wersję mam na półce). Ebookową biblioteczkę uzupełniłam z myślą o wyjazdach urlopowych, takich jak ten, na którym przebywamy obecnie i o mojej kilkumiesięcznej przeprowadzce.
Leżąc na greckiej plaży, przez ostatnie dni przenosiłam się do starożytnego Egiptu, do okresu rządów faraona Amenofisa IV (Echnatona), czyli połowy XIV wieku p.n.e.
Książka rozpoczyna się od poznania Sinuhe, który będąc u kresu swoich dni, postanawia spisać i opowiedzieć historię swojego życia. A ma co opowiadać. Śledzimy jego dzieje od momentu gdy Kipa (adopcyjna matka) znalazła go w trzcinowej łódeczce, którą niosły fale Nilu. Sinuhe dorastał w ubogiej dzielnicy, w domu lekarza Senmuta. Śledzimy jego wieloletnią naukę i pójście w ślady przybranego ojca. Sinuhe dzięki znajomościom ojca zostaje kapłanem boga Amona, a stąd już tylko krok do dalszej kariery, o której opowiada niezwykle barwnie. Z racji pełnienia funkcji trepanatora, Sinuhe obraca się wśród najważniejszych osób ówczesnej epoki. Razem z medykiem jesteśmy więc świadkami społecznej swoistej rewolucji w Egipcie, poznajemy postaci znane z kart historii.
Podróżując po antycznym Egipcie, poznajemy kraj wzdłuż i wszerz. Obserwujemy nie tylko krajobrazy, zmienny Nil i jego potęgę, ale także ludzi, którzy żyli i ciężko harowali ku chwale jedynego władcy. Udajemy się także poza Egipt, poznajemy antyczną Kretę, przybywamy do Babilonii i państwa Hetytów i wielu innych miejsc.
Ogromnym plusem wszystkich powieści Waltariego, jest szczere, momentami aż do bólu ukazanie realiów świata, w którym rozgrywa się akcja danej książki. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Waltari obala mity o wspaniałym Egipcie, ukazuje natomiast prawdziwą twarz faraona i jego poddanych. Ukazana jest także manipulacja jakiej dopuszczała się garstka kapłanów, żeby trzymać naród w ryzach. Nie inaczej jest obecnie we wszystkich bez wyjątku religiach. Waltari po mistrzowsku odmalowuje naturę ludzkiego umysłu większości i pęd do władzy w połączeniu z manipulacją u garstki wybranych.
Egipcjanina Sinuhe czytałam z 20 lat temu, chodząc jeszcze do szkoły. Przyznam się, że wtedy książka średnio przypadła mi do gustu - te długie i niezwykle szczegółowe opisy, momentami trudny język, tak charakterystyczny dla prozy fińskiego pisarza. Dopiero teraz po wielu latach potrafię docenić kunszt pióra Waltariego. To, co wcześniej tak przeszkadzało mi w jego książkach, jest obecnie największym ich atutem. Cóż, gusta czytelnicze zmieniają się z wiekiem. I bardzo dobrze.
Egipcjanin Sinuhe, to prawdziwy majstersztyk.Książkę przetłumaczono na 40 języków. W Stanach Zjednoczonych była najlepiej sprzedającą się powieścią zagraniczną do czasu wejścia na rynek Imienia róży, Umberto Eco.
W sumie, to nie wiem, co więcej mogę napisać o książce. Jest to jedna z tych pozycji, o których obojętnie co by nie napisać i tak nie odda ich piękna i magii. Zachęcam do lektury.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy książki historyczne
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską
Przed wyjazdem na urlop moja kindlusia wzbogaciła się o całego Waltariego (tzn. pozycje wydane przez Książnicę) w formie ebooków (papierową wersję mam na półce). Ebookową biblioteczkę uzupełniłam z myślą o wyjazdach urlopowych, takich jak ten, na którym przebywamy obecnie i o mojej kilkumiesięcznej przeprowadzce.
Leżąc na greckiej plaży, przez ostatnie dni przenosiłam się do starożytnego Egiptu, do okresu rządów faraona Amenofisa IV (Echnatona), czyli połowy XIV wieku p.n.e.
Książka rozpoczyna się od poznania Sinuhe, który będąc u kresu swoich dni, postanawia spisać i opowiedzieć historię swojego życia. A ma co opowiadać. Śledzimy jego dzieje od momentu gdy Kipa (adopcyjna matka) znalazła go w trzcinowej łódeczce, którą niosły fale Nilu. Sinuhe dorastał w ubogiej dzielnicy, w domu lekarza Senmuta. Śledzimy jego wieloletnią naukę i pójście w ślady przybranego ojca. Sinuhe dzięki znajomościom ojca zostaje kapłanem boga Amona, a stąd już tylko krok do dalszej kariery, o której opowiada niezwykle barwnie. Z racji pełnienia funkcji trepanatora, Sinuhe obraca się wśród najważniejszych osób ówczesnej epoki. Razem z medykiem jesteśmy więc świadkami społecznej swoistej rewolucji w Egipcie, poznajemy postaci znane z kart historii.
Podróżując po antycznym Egipcie, poznajemy kraj wzdłuż i wszerz. Obserwujemy nie tylko krajobrazy, zmienny Nil i jego potęgę, ale także ludzi, którzy żyli i ciężko harowali ku chwale jedynego władcy. Udajemy się także poza Egipt, poznajemy antyczną Kretę, przybywamy do Babilonii i państwa Hetytów i wielu innych miejsc.
Ogromnym plusem wszystkich powieści Waltariego, jest szczere, momentami aż do bólu ukazanie realiów świata, w którym rozgrywa się akcja danej książki. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Waltari obala mity o wspaniałym Egipcie, ukazuje natomiast prawdziwą twarz faraona i jego poddanych. Ukazana jest także manipulacja jakiej dopuszczała się garstka kapłanów, żeby trzymać naród w ryzach. Nie inaczej jest obecnie we wszystkich bez wyjątku religiach. Waltari po mistrzowsku odmalowuje naturę ludzkiego umysłu większości i pęd do władzy w połączeniu z manipulacją u garstki wybranych.
Egipcjanina Sinuhe czytałam z 20 lat temu, chodząc jeszcze do szkoły. Przyznam się, że wtedy książka średnio przypadła mi do gustu - te długie i niezwykle szczegółowe opisy, momentami trudny język, tak charakterystyczny dla prozy fińskiego pisarza. Dopiero teraz po wielu latach potrafię docenić kunszt pióra Waltariego. To, co wcześniej tak przeszkadzało mi w jego książkach, jest obecnie największym ich atutem. Cóż, gusta czytelnicze zmieniają się z wiekiem. I bardzo dobrze.
Egipcjanin Sinuhe, to prawdziwy majstersztyk.Książkę przetłumaczono na 40 języków. W Stanach Zjednoczonych była najlepiej sprzedającą się powieścią zagraniczną do czasu wejścia na rynek Imienia róży, Umberto Eco.
W sumie, to nie wiem, co więcej mogę napisać o książce. Jest to jedna z tych pozycji, o których obojętnie co by nie napisać i tak nie odda ich piękna i magii. Zachęcam do lektury.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy książki historyczne
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską
Subskrybuj:
Posty (Atom)












