Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 4,5/6
Bardzo lubię skandynawską literaturę. Chętnie sięgam po powieści, biografie, ale także kryminały. Wielu autorów próbuje swoich sił bazując na sławie Stiega Larssona czy Henninga Mankella. Wielu z tych samorodnych twórców kryminałów w ogóle nie powinno ich pisać. Duża część skandynawskich pseudo kryminałów jest delikatnie to ujmując..kiepska.
Byłam ciekawa, jak odbiorę Vip room.
Jedno co od razu rzuca się w oczy, to fakt, iż nie jest to czysty kryminał. Książka ta to taki miks społeczno-kryminalno-obyczajowy. Dużą część treści zajmuje niezwykle starannie nakreślone tło społeczno-kulturalne. Skandynawscy pisarze lubują się w takich zabiegach. Jedni realiom społecznym poświęcają więcej inni mniej miejsca. Lapidus bez wątpienia należy do tych pierwszych.
Innowacją w stosunku do wielu wcześniejszych skandynawskich kryminałów jest fakt, iż tym razem osobą prowadzącą śledztwo nie jest policjant (ani duet policjantów), a prawniczka i ..przestępca. Ot takie novum, które muszę przyznać, wyszło książce na dobre. Kolejny sterany życiem, z nałogami, po przejściach i rozpadający się na milion części policjant po 40-tce byłby już chyba niestrawny dla większości czytelników.
Lapidus (zgodnie ze skandynawskim trendem) zajmuje się vipami, najbardziej ustosunkowanymi i najbogatszymi ze społeczeństwa. Zagląda do ich domów, miejsc rozrywki, vip roomów, prześwietla ich życie, wyciąga na światło dzienne ich głęboko skrywane tajemnice. Przyznam się, iż wyszło mu to na prawdę nieźle.
Poprzez opis skandynawskiego społeczeństwa, charakterystykę najbogatszych i ich wypaczonego przez pieniądz i władzę zachowania, śledzimy główne dochodzenie, które prowadzone jest w sprawie porwania, ale także dowiadujemy się o wielu nowych przestępstwach. Omawiane przez Lapidusa zbrodnie to w wielu miejscach wręcz wynaturzenia. Pisząc o nich autor ukazuje, jak bardzo deprawująca bywają władza i wielkie pieniądze, jak zbyt często dają poczucie wyższości i bezkarności. Tym samym pisarz ukazuje nam zupełnie inny Sztokholm, niż ten, który poznamy z przewodników turystycznych lub w trakcie krótkiego zwiedzania stolicy Szwecji.
Gorąco zachęcam do lektury. Vip room to dobry kryminał i powieść obyczajowa w jednym. To także dobrze rokujący początek serii.
Czekam na kolejny tom, który ma się ukazać w połowie roku. Będzie doskonała lektura na urlop.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść skandynawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść skandynawska. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 stycznia 2016
środa, 12 listopada 2014
Białe kruki
Wydawnictwo Smak Słowa, Moja ocena 5,5/6
To druga książka autorstwa Christera Mjaseta, którą miałam okazję czytać i po raz kolejny jestem zachwycona.
Lekarz, który wiedział za dużo (moja recenzja tutaj -klik) był bardzo dobrym thrillerem i jeszcze lepszą powieścią. Białe kruki są tylko (albo aż) doskonałą powieścią społeczno-obyczajową, chociaż elementu thrillera, grozy w książce także nie brak.
Bohaterem jest ponownie doskonały lekarz, Mathias Grande, któremu udało się w końcu rozpocząć pracę na wymarzonym oddziale neurochirurgii szpitala w Bergen. Co prawda nie jest to etat, a praca tymczasowa, ale zawsze coś. Ważne, że jest w samym centrum, pracuje w zawodzie, w wymarzonej specjalizacji. To kolejny krok do spełnienia zawodowych marzeń. Poza tym lada dzień ma być ogłoszona lista osób, które zostaną przyjęte na oddział na pełen, normalny etat. Miejsca są 3, kandydatów (włącznie z Mathiasem) 3. Rachunek prosty, tym bardziej, iż pierwszeństwo mają osoby pracujące w szpitalu przed kandydatami z zewnątrz. Wydaje się, że upragniony etat Mathias ma w kieszeni. Jednak jak wypadki kolejnych godzin pokażą, nic nigdy nie jest pewne. Grande musi toczyć istną walkę na wielu frontach. Prywatnie rozpada mu się związek z matką jego 2-letniej córki. Zawodowo - w zasadzie nie wychodzi ze szpitala, a i tak okazuje się, że to za mało. Musi konkurować z kilkorgiem kolegów, własnym zmęczeniem, starszymi lekarzami, którzy przekonani są o własnej genialności. Taka walka, której finał jest wielką niewiadomą, dla większości osób byłaby ponad ludzką wytrzymałość. Podobnie jest z Mathiasem i jego kolegami po fachu. Losy kilkorga bohaterów przeplatają się nawzajem tworząc porywającą lekturę. Każdy z nich boryka się z prywatnymi problemami (i to nie byle jakimi), a zmęczenie życiem prywatnym miesza się z wyczerpaniem i upodleniem zawodowym. Jak się bowiem okazuje, umiejętności, staże, praca ponad siły to za mało, żeby zadowolić starszych kolegów. Nie bez kozery na okładce znajduje się zdanie, które tłumaczy wszystko...
To druga książka autorstwa Christera Mjaseta, którą miałam okazję czytać i po raz kolejny jestem zachwycona.
Lekarz, który wiedział za dużo (moja recenzja tutaj -klik) był bardzo dobrym thrillerem i jeszcze lepszą powieścią. Białe kruki są tylko (albo aż) doskonałą powieścią społeczno-obyczajową, chociaż elementu thrillera, grozy w książce także nie brak.
Bohaterem jest ponownie doskonały lekarz, Mathias Grande, któremu udało się w końcu rozpocząć pracę na wymarzonym oddziale neurochirurgii szpitala w Bergen. Co prawda nie jest to etat, a praca tymczasowa, ale zawsze coś. Ważne, że jest w samym centrum, pracuje w zawodzie, w wymarzonej specjalizacji. To kolejny krok do spełnienia zawodowych marzeń. Poza tym lada dzień ma być ogłoszona lista osób, które zostaną przyjęte na oddział na pełen, normalny etat. Miejsca są 3, kandydatów (włącznie z Mathiasem) 3. Rachunek prosty, tym bardziej, iż pierwszeństwo mają osoby pracujące w szpitalu przed kandydatami z zewnątrz. Wydaje się, że upragniony etat Mathias ma w kieszeni. Jednak jak wypadki kolejnych godzin pokażą, nic nigdy nie jest pewne. Grande musi toczyć istną walkę na wielu frontach. Prywatnie rozpada mu się związek z matką jego 2-letniej córki. Zawodowo - w zasadzie nie wychodzi ze szpitala, a i tak okazuje się, że to za mało. Musi konkurować z kilkorgiem kolegów, własnym zmęczeniem, starszymi lekarzami, którzy przekonani są o własnej genialności. Taka walka, której finał jest wielką niewiadomą, dla większości osób byłaby ponad ludzką wytrzymałość. Podobnie jest z Mathiasem i jego kolegami po fachu. Losy kilkorga bohaterów przeplatają się nawzajem tworząc porywającą lekturę. Każdy z nich boryka się z prywatnymi problemami (i to nie byle jakimi), a zmęczenie życiem prywatnym miesza się z wyczerpaniem i upodleniem zawodowym. Jak się bowiem okazuje, umiejętności, staże, praca ponad siły to za mało, żeby zadowolić starszych kolegów. Nie bez kozery na okładce znajduje się zdanie, które tłumaczy wszystko...
Jaka jest różnica między Bogiem a neurochirurgiem? Bóg nie jest neurochirurgiem.
Dzięki doskonałej narracji wręcz czujemy, co autor miał na myśli pisząc w/w zdanie. Genialnie, niezwykle wyraziście oddane realia pracy w szpitalu, walka dosłownie o byt, o miejsce przy operacyjnym stole, o przetrwanie, jest w trakcie lektury namacalna. I jak zauważyłam, często w tym wszystkim dla większości opisanych lekarzy najmniej liczy się dobro pacjenta, któremu z założenia maja służyć. Najważniejsze jest ego i bycie ponad wszystkim i wszystkimi.
Białe kruki, to doskonała, świetnie napisana, porywająca opowieść o życiu, ludziach zaplątanych wbrew swojej woli w układy, medycynie, dążeniu do celu i ludzkiej odporności na stres, ból, upodlenie. Brak klasycznego kryminału, choć nie brak w książce cech grozy czy przestępstwa. Jest to jednak przestępstwo zupełnie innego kalibru niż oczekuje czytelnik.
Biorąc do ręki Białe kruki nastawcie się na kilka godzin doskonałej lektury, kilka mrożących krew w żyłach momentów (związanych z medycznymi zabiegami). Nie oczekujcie jednak typowego thrillera medycznego.
Gorąco zachęcam do lektury i niecierpliwie czekam na kolejna książkę Christera Majseta, który jest takim 2 w 1- pisarzem i zawodowym lekarzem, wiec realia medyczne, o których pisze są niezwykle wiarygodne i momentami smutne, przerażające.
sobota, 31 sierpnia 2013
Pępowina - Majgull Axelsson
Wydawnictwo WAB, Okładka miękka, 544 s., Moja ocena 5,5/6
Majgull Axelsson w szczytowej formie, jak zwykle porywająca i poruszająca lektura.
Wyjątkowo gwałtowny sztorm nawiedza niewielkie, prowincjonalne miasteczko. Ci, którym nie udało się w porę wyjechać, schronienia szukają w miejscowej gospodzie. W trakcie przymusowego odosobnienia, te kilka osób przeprowadzi wiele trudnych rozmów, do których w innych warunkach zapewne by nie doszło. Znać o sobie dadzą wszelkie możliwe animozje, lęki, latami tłumione problemy i wzajemne żale. Każdy z bohaterów to osobna historia, osobny świat, osobne problemy (dużo rzadziej radości), lęki. Żaden z bohaterów nie ma recepty na życie. Każdego z nich życie jest nie tylko nie takie, jak sobie to kiedyś zaplanował, ale przede wszystkim jest bagnem pełnym dramatów, niespełnionych obietnic (które każdy z nas składa sam sobie). Żadna z tych osób nie wie co zrobić dalej, jak żyć, żeby być szczęśliwym, żeby wyjść z tego swoistego zapętlenia. Każdy z nich potrzebuje jednak pomocnej ręki i dużej, ogromnej dawki miłości, jak to w życiu bywa.
Pępowina to nie tylko poruszająca lektura, ale także swoista terapia nie tylko dla bohaterów książki, ale także dla wielu czytelników. Axelsson we wspaniały, tak charakterystyczny dla niej sposób rysuje sylwetki bohaterów, zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Bo tak to już jest, że czyny jednych mają wpływ na całe życie innych osób, często nawet na kolejne pokolenia. Nie inaczej jest w Pępowinie. Autorka stawia przed swoimi czytelnikami, a tym samym przed nami samymi wiele trudnych pytań, z których najważniejszymi są: jak żyć, jak mądrze kochać i czy można nie powielać zachowań naszych rodziców samemu wychowując dzieci? Zdawałoby się proste, banalne, zwyczajne pytania. Ale tylko z pozoru. Ilu z nas tak z ręką na sercu nie ma trudnych wspomnień (w mniejszym lub większym stopniu) z własnego dzieciństwa? Ilu z nas wie jak żyć, jak kochać, jak postępować z własnymi dziećmi, z samym sobą? Założę się, że niewielu.
Axelsson nie daje nam uniwersalnej recepty, skłania za to do przemyśleń, daje drobne wskazówki. To czy z nich skorzystamy. To już zależy od nas.
Wspaniała, życiowa, mądra opowieść o ponadczasowym charakterze ze wspaniale wykreowanymi bohaterami. Pępowina to opowieść dotykająca co prawda najboleśniejszych rzeczy, ale niezwykle potrzebna.
Axelsson po raz kolejny udowodniła, że jest wspaniałą pisarką i znawczynią ludzkiej duszy.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską
Majgull Axelsson w szczytowej formie, jak zwykle porywająca i poruszająca lektura.
Wyjątkowo gwałtowny sztorm nawiedza niewielkie, prowincjonalne miasteczko. Ci, którym nie udało się w porę wyjechać, schronienia szukają w miejscowej gospodzie. W trakcie przymusowego odosobnienia, te kilka osób przeprowadzi wiele trudnych rozmów, do których w innych warunkach zapewne by nie doszło. Znać o sobie dadzą wszelkie możliwe animozje, lęki, latami tłumione problemy i wzajemne żale. Każdy z bohaterów to osobna historia, osobny świat, osobne problemy (dużo rzadziej radości), lęki. Żaden z bohaterów nie ma recepty na życie. Każdego z nich życie jest nie tylko nie takie, jak sobie to kiedyś zaplanował, ale przede wszystkim jest bagnem pełnym dramatów, niespełnionych obietnic (które każdy z nas składa sam sobie). Żadna z tych osób nie wie co zrobić dalej, jak żyć, żeby być szczęśliwym, żeby wyjść z tego swoistego zapętlenia. Każdy z nich potrzebuje jednak pomocnej ręki i dużej, ogromnej dawki miłości, jak to w życiu bywa.
Pępowina to nie tylko poruszająca lektura, ale także swoista terapia nie tylko dla bohaterów książki, ale także dla wielu czytelników. Axelsson we wspaniały, tak charakterystyczny dla niej sposób rysuje sylwetki bohaterów, zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Bo tak to już jest, że czyny jednych mają wpływ na całe życie innych osób, często nawet na kolejne pokolenia. Nie inaczej jest w Pępowinie. Autorka stawia przed swoimi czytelnikami, a tym samym przed nami samymi wiele trudnych pytań, z których najważniejszymi są: jak żyć, jak mądrze kochać i czy można nie powielać zachowań naszych rodziców samemu wychowując dzieci? Zdawałoby się proste, banalne, zwyczajne pytania. Ale tylko z pozoru. Ilu z nas tak z ręką na sercu nie ma trudnych wspomnień (w mniejszym lub większym stopniu) z własnego dzieciństwa? Ilu z nas wie jak żyć, jak kochać, jak postępować z własnymi dziećmi, z samym sobą? Założę się, że niewielu.
Axelsson nie daje nam uniwersalnej recepty, skłania za to do przemyśleń, daje drobne wskazówki. To czy z nich skorzystamy. To już zależy od nas.
Wspaniała, życiowa, mądra opowieść o ponadczasowym charakterze ze wspaniale wykreowanymi bohaterami. Pępowina to opowieść dotykająca co prawda najboleśniejszych rzeczy, ale niezwykle potrzebna.
Axelsson po raz kolejny udowodniła, że jest wspaniałą pisarką i znawczynią ludzkiej duszy.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynawską
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Hinpotyzer - Lars Kepler
Wydawnictwo Czarne, Okładka miękka, 632 s., Moja ocena 5,5/6
Od razu zaznaczam - to nie jest kryminał, przynajmniej nie w 100%. Dlaczego to piszę? A dlatego, że podejrzewam, iż większość osób rozpoczynających przygodę z tą niebagatelnych rozmiarów książką, tego właśnie oczekuje. Czym wobec tego jest Hipnotyzer?
Przede wszystkim doskonałą powieścią psychologiczną z niezwykle silnym wątkiem kryminalnym, który jednak sam w sobie nie jest osią opowieści. Jest nią natomiast szaleństwo, bezsilność i próba naprowadzenia na właściwe tropy życia, a także poradzenia sobie z demonami, które w mniejszym lub większym stopniu tkwią w każdym z nas.
Jednym z dwojga bohaterów jest Erik Maria Bark, lekarz, który zyskał światową sławę dzięki wykorzystywaniu hipnozy do leczenia głębokich traum. Na skutek hmmm powiedzmy wypadku przy pracy, Bark odchodzi od hipnozy. Jednak los bywa przewrotny - męźczyzna zostaje zmuszony do wykorzystania hipnozy w celu ratowania ciężko chorego syna, który został porwany i pomocy w rozwikłaniu makabrycznej zbrodni.
Czy możliwe, żeby niewinne z pozoru dziecko było sprawcą wielokrotnego morderstwa swoich najbliższych?
Czy po dramatycznych przeżyciach można wrócić do normalnego życia? Ale co jest tym normalnym życiem?
Drugim bohaterem jest prowadzący dochodzenie w sprawie porwania i morderstwa, Joona Linn, który będzie bohaterem kolejnych książek Larsa Keplera. Nie tylko Bark ma swoje traumy, schizy i mroczną przeszłość oraz bardzo nieciekawą terażniejszość. Pan komisarz również do takich osób należy. Autorowi (a właściwie autorom, bo Lars Kepler to pseudonim pary pisarzy) należą się ogromne brawa za doskonale ukazane sylwetek wyjątkowo mrocznych, zeschizowanych, po traumatycznych przejściach męźczyzn. Fascynujące studia męskich psychik.
I chociażby dla tej dwójki bohaterów warto po Hipnotyzera sięgnąć. Ale nie tylko. Książka ta to doskonałe, mroczne studium ludzkiej psychiki z narastającym bez ustanku zagrożeniem. W trakcie lektury cały czas miałam wrażenie, że za moment coś się wydarzy, coś nieuniknionego. I wydarzało się, oj wydarzało. Chociaż nie w takim stylu, jakiego większość osób oczekuje. Wydarzeniom z Hipnotyzera daleko do amerykańskich funkcjonujących na zasadzie zabiligoiuciekł. Lars Kepler umiejętnie tworzy intrygę, dozuje napięcie i tak nam wszystko powolutku, acz konsekwentnie przedstawia, że czujemy się jakbyśmy jechali coraz bardziej rozpędzającą się kolejką górską i byli otuleni prawie namacalnych strachem i zagrożeniem. Dodatkowo zaglądamy w głąb najmroczniejszej ludzkiej psychiki, a stamtąd nie ma już powrotu...
Zapraszam do lektury.
Od razu zaznaczam - to nie jest kryminał, przynajmniej nie w 100%. Dlaczego to piszę? A dlatego, że podejrzewam, iż większość osób rozpoczynających przygodę z tą niebagatelnych rozmiarów książką, tego właśnie oczekuje. Czym wobec tego jest Hipnotyzer?
Przede wszystkim doskonałą powieścią psychologiczną z niezwykle silnym wątkiem kryminalnym, który jednak sam w sobie nie jest osią opowieści. Jest nią natomiast szaleństwo, bezsilność i próba naprowadzenia na właściwe tropy życia, a także poradzenia sobie z demonami, które w mniejszym lub większym stopniu tkwią w każdym z nas.
Jednym z dwojga bohaterów jest Erik Maria Bark, lekarz, który zyskał światową sławę dzięki wykorzystywaniu hipnozy do leczenia głębokich traum. Na skutek hmmm powiedzmy wypadku przy pracy, Bark odchodzi od hipnozy. Jednak los bywa przewrotny - męźczyzna zostaje zmuszony do wykorzystania hipnozy w celu ratowania ciężko chorego syna, który został porwany i pomocy w rozwikłaniu makabrycznej zbrodni.
Czy możliwe, żeby niewinne z pozoru dziecko było sprawcą wielokrotnego morderstwa swoich najbliższych?
Czy po dramatycznych przeżyciach można wrócić do normalnego życia? Ale co jest tym normalnym życiem?
Drugim bohaterem jest prowadzący dochodzenie w sprawie porwania i morderstwa, Joona Linn, który będzie bohaterem kolejnych książek Larsa Keplera. Nie tylko Bark ma swoje traumy, schizy i mroczną przeszłość oraz bardzo nieciekawą terażniejszość. Pan komisarz również do takich osób należy. Autorowi (a właściwie autorom, bo Lars Kepler to pseudonim pary pisarzy) należą się ogromne brawa za doskonale ukazane sylwetek wyjątkowo mrocznych, zeschizowanych, po traumatycznych przejściach męźczyzn. Fascynujące studia męskich psychik.
I chociażby dla tej dwójki bohaterów warto po Hipnotyzera sięgnąć. Ale nie tylko. Książka ta to doskonałe, mroczne studium ludzkiej psychiki z narastającym bez ustanku zagrożeniem. W trakcie lektury cały czas miałam wrażenie, że za moment coś się wydarzy, coś nieuniknionego. I wydarzało się, oj wydarzało. Chociaż nie w takim stylu, jakiego większość osób oczekuje. Wydarzeniom z Hipnotyzera daleko do amerykańskich funkcjonujących na zasadzie zabiligoiuciekł. Lars Kepler umiejętnie tworzy intrygę, dozuje napięcie i tak nam wszystko powolutku, acz konsekwentnie przedstawia, że czujemy się jakbyśmy jechali coraz bardziej rozpędzającą się kolejką górską i byli otuleni prawie namacalnych strachem i zagrożeniem. Dodatkowo zaglądamy w głąb najmroczniejszej ludzkiej psychiki, a stamtąd nie ma już powrotu...
Zapraszam do lektury.
środa, 8 maja 2013
Gdzie się podziały dziewczęta - Leena Lehtolainen
Wydawnictwo Rebis, Okładka miękka, 328 s., Moja ocena 5/6
Recenzja na bieżąco:)
To moje kolejne spotkanie z prozą Leeny Lehtolainen. Kolejny raz nie zawiodłam się, ba jestem bardzo usatysfakcjonowana lekturą, choć nie ukrywam, że początkowo trzeba się odrobinę przyzwyczaić do stylu pisarskiego fińskiej autorki.
Bohaterką powieści (bo nie nazwałabym tej książki stricte kryminałem) jest Maria Kallio. Tym razem policjantka wejdzie w sam środek imigranckiego świata i półświatka z nim powiązanego, zajmie się sprawą związaną z sytuacją imigrantów z zupełnie innego kręgu kulturowego. Lehtolainen niezwykle wyraziście, bez owijania w bawełnę ukazała los muzułmanek w wielokulturowej Finlandii. Większość z nich żyje zgodnie z nakazami Koranu i oczekiwaniami rodziny (głównie męża). Są jednak takie kobiety, które chcą żyć inaczej, tak jak żyją np. Finki, które mogą na co dzień obserwować. Sprzeciw kobiety, ucieczka z domu ściągają na rodzinę hańbę, którą zmazać może tylko zabójstwo honorowe. W taki świat wnika Maria Kallio. Sytuacja jest dla niej o tyle trudna, że jest świeżo po powrocie z Afganistanu. Wszystkie traumatyczne z tym pobytem doznania są nadal niezwykle silne. Maria walcząc z własnymi słabościami musi zmierzyć się z zabójstwem czterech młodych muzułmanek.
Czy te zabójstwa maja ze sobą coś wspólnego? Czy ich sprawca był ten sam? Czy Maria Kallio znajdzie w sobie wystarczająco dużo siły żeby zmierzyć się z grożnym przeciwnikiem?
Pisarce należą się gorące brawa za wspaniałe ukazanie wewnętrznych przeżyć policjantki. Lehtolainen stworzyła wizerunek kobiety silnej, a jednocześnie niezwykle kruche, która walczy, nie poddaje się i zwycięża mimo, iż są osoby, którym jej praca jest nie w smak.
Kolejną zaletą jest doskonały opis niezwykle hermetycznego i okrutnego świata muzułmańskiej mniejszości w Finlandii. Ciekawie ukazane są konflikty pomiędzy Finami, a imigrantami. W trakcie lektury nasuwało mi się pytanie, czy dla obu stron wielokulturowość Finlandii to na prawdę dobre rozwiązanie?!
Plusem jest także neutralność Lehtolainen. Pisarka ani nie wybiela Finów, ani nie oskarża muzułmanów, nie kreuje jedynej słusznej ideologii, jest neutralna, przyjmuje rolę obserwatora. Ocena tego co dobre, a co złe należy w trakcie lektury książki do nas. Nie mamy monopolu na rację, słuszną drogę, nie powinniśmy oceniać żyjących inaczej. Jednak czytając Gdzie się podziały dziewczęta, trudno takiego oceniania uniknąć, nasuwa się ono samo. Książka wzbudza bowiem niezwykle silne emocje. I to należy poczytać autorce na plus, stworzenie tak wyrazistej książki. Jest to także kolejny argument skłaniający do sięgnięcia nie tylko po tę książkę fińskiej autorki.
Gdzie się podziały dziewczęta nie jest kryminałem. Czym więc jest? Przede wszystkim doskonałą powieścią kryminalno-obyczajowo-psychologiczną napisaną niezwykle sprawnym piórem. Gorąco zachęcam do lektury. W książce każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno miłośnik kryminałów jak i ich przeciwnik, a wielbiciel dobrej powieści.
Leena Lehtolainen urodzona w 1964 roku, jest krytykiem literackim i badaczem literatury oraz jedną z najpopularniejszych i najbardziej poczytnych autorek w Finlandii. Ukończyła studia na wydziale literatury fińskiej. Pisze powieści z gatunku „kobiecej powieści obyczajowo-kryminalnej”. Pierwszą jej książkę – Ja äkkiä onkin toukokuu (1976, I zaraz znowu przyjdzie maj) – wydano, gdy miała zaledwie dwanaście lat. W 1981 roku ukazała się jej kolejna powieść Kitara on rakkauteni (Kocham gitarę). Sławę i uznanie przyniosła Leenie Lehtolainen seria powieści o prawniczce i policjantce Marii Kallio. W tej serii opublikowano dotychczas siedem książek: Ensimmäinen murhani (1993, Moje pierwsze zabójstwo), Harmin paikka (1994, Cholerny świat), Kuparisydän (1995, Miedziane serduszko), Luminainen (1996, Kobieta ze śniegu), Kuolemanspiraali (1997, Spirala śmierci), Tuulen puolella (1998, Wiatr w oczy), Ennen lähtöä (2000, Przed odjazdem). Oprócz książek o Marii Kallio Lehtolainen napisała thriller psychologiczny Tappava säde (1999, Morderczy promień). W roku 2001 ukazał się zbiór jedenastu opowiadań kryminalnych Sukkanauhatyttö ja muita kertomuksia (Dziewczyna z podwiązką i inne opowiadania). Za książkę Luminainen (Kobieta ze śniegu) otrzymała nagrodę Fińskiego Stowarzyszenia Miłośników Powieści Kryminalnych. Jest również laureatką Wielkiej Nagrody Uznania Fińskiego Klubu Książki.
Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik
Recenzja na bieżąco:)
To moje kolejne spotkanie z prozą Leeny Lehtolainen. Kolejny raz nie zawiodłam się, ba jestem bardzo usatysfakcjonowana lekturą, choć nie ukrywam, że początkowo trzeba się odrobinę przyzwyczaić do stylu pisarskiego fińskiej autorki.
Bohaterką powieści (bo nie nazwałabym tej książki stricte kryminałem) jest Maria Kallio. Tym razem policjantka wejdzie w sam środek imigranckiego świata i półświatka z nim powiązanego, zajmie się sprawą związaną z sytuacją imigrantów z zupełnie innego kręgu kulturowego. Lehtolainen niezwykle wyraziście, bez owijania w bawełnę ukazała los muzułmanek w wielokulturowej Finlandii. Większość z nich żyje zgodnie z nakazami Koranu i oczekiwaniami rodziny (głównie męża). Są jednak takie kobiety, które chcą żyć inaczej, tak jak żyją np. Finki, które mogą na co dzień obserwować. Sprzeciw kobiety, ucieczka z domu ściągają na rodzinę hańbę, którą zmazać może tylko zabójstwo honorowe. W taki świat wnika Maria Kallio. Sytuacja jest dla niej o tyle trudna, że jest świeżo po powrocie z Afganistanu. Wszystkie traumatyczne z tym pobytem doznania są nadal niezwykle silne. Maria walcząc z własnymi słabościami musi zmierzyć się z zabójstwem czterech młodych muzułmanek.
Czy te zabójstwa maja ze sobą coś wspólnego? Czy ich sprawca był ten sam? Czy Maria Kallio znajdzie w sobie wystarczająco dużo siły żeby zmierzyć się z grożnym przeciwnikiem?
Pisarce należą się gorące brawa za wspaniałe ukazanie wewnętrznych przeżyć policjantki. Lehtolainen stworzyła wizerunek kobiety silnej, a jednocześnie niezwykle kruche, która walczy, nie poddaje się i zwycięża mimo, iż są osoby, którym jej praca jest nie w smak.
Kolejną zaletą jest doskonały opis niezwykle hermetycznego i okrutnego świata muzułmańskiej mniejszości w Finlandii. Ciekawie ukazane są konflikty pomiędzy Finami, a imigrantami. W trakcie lektury nasuwało mi się pytanie, czy dla obu stron wielokulturowość Finlandii to na prawdę dobre rozwiązanie?!
Plusem jest także neutralność Lehtolainen. Pisarka ani nie wybiela Finów, ani nie oskarża muzułmanów, nie kreuje jedynej słusznej ideologii, jest neutralna, przyjmuje rolę obserwatora. Ocena tego co dobre, a co złe należy w trakcie lektury książki do nas. Nie mamy monopolu na rację, słuszną drogę, nie powinniśmy oceniać żyjących inaczej. Jednak czytając Gdzie się podziały dziewczęta, trudno takiego oceniania uniknąć, nasuwa się ono samo. Książka wzbudza bowiem niezwykle silne emocje. I to należy poczytać autorce na plus, stworzenie tak wyrazistej książki. Jest to także kolejny argument skłaniający do sięgnięcia nie tylko po tę książkę fińskiej autorki.
Gdzie się podziały dziewczęta nie jest kryminałem. Czym więc jest? Przede wszystkim doskonałą powieścią kryminalno-obyczajowo-psychologiczną napisaną niezwykle sprawnym piórem. Gorąco zachęcam do lektury. W książce każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno miłośnik kryminałów jak i ich przeciwnik, a wielbiciel dobrej powieści.
Leena Lehtolainen urodzona w 1964 roku, jest krytykiem literackim i badaczem literatury oraz jedną z najpopularniejszych i najbardziej poczytnych autorek w Finlandii. Ukończyła studia na wydziale literatury fińskiej. Pisze powieści z gatunku „kobiecej powieści obyczajowo-kryminalnej”. Pierwszą jej książkę – Ja äkkiä onkin toukokuu (1976, I zaraz znowu przyjdzie maj) – wydano, gdy miała zaledwie dwanaście lat. W 1981 roku ukazała się jej kolejna powieść Kitara on rakkauteni (Kocham gitarę). Sławę i uznanie przyniosła Leenie Lehtolainen seria powieści o prawniczce i policjantce Marii Kallio. W tej serii opublikowano dotychczas siedem książek: Ensimmäinen murhani (1993, Moje pierwsze zabójstwo), Harmin paikka (1994, Cholerny świat), Kuparisydän (1995, Miedziane serduszko), Luminainen (1996, Kobieta ze śniegu), Kuolemanspiraali (1997, Spirala śmierci), Tuulen puolella (1998, Wiatr w oczy), Ennen lähtöä (2000, Przed odjazdem). Oprócz książek o Marii Kallio Lehtolainen napisała thriller psychologiczny Tappava säde (1999, Morderczy promień). W roku 2001 ukazał się zbiór jedenastu opowiadań kryminalnych Sukkanauhatyttö ja muita kertomuksia (Dziewczyna z podwiązką i inne opowiadania). Za książkę Luminainen (Kobieta ze śniegu) otrzymała nagrodę Fińskiego Stowarzyszenia Miłośników Powieści Kryminalnych. Jest również laureatką Wielkiej Nagrody Uznania Fińskiego Klubu Książki.
Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik
Subskrybuj:
Posty (Atom)





