piątek, 31 grudnia 2021

Kissinger - Walter Isaacson

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka Moja ocena 6/6
Mistrzowska, pierwsza pełna biografia sekretarza stanu Henry’ego Kissingera, napisana przez wyjątkowego biografa, jakim bez wątpienia jest Isaacson.
Urodzony w 1923 roku w Niemczech, kilka lat póżniej wraz prześladowanymi za żydowskie pochodzenie rodzicami wyjechał do USA. Ta jedna decyzja rodziców przyszłego sekretarza stanu za kadencji dwóch prezydentów USA zmieniła ich całe życie. Walter szybko rozpoczął wspinaczkę po szczeblach kariery. Był człowiekiem ogromnej władzy. Brał udział w tajnych operacjach, które decydowały o losach świata. Był człowiekiem jednym na setki milionów, na równi uwielbianym, jak i znienawidzonym. Bez wątpienia wzbudzał skrajne emocje i był Kimś.
Walter Isaacson, świetny, dociekliwy biograf dokonał w tej książce nieomal wiwisekcji życia Kissingera. Na równi dociekliwie potraktował karierę polityczna, jak i pozostające w cieniu życie prywatne polityka. Co nam to dało? Przede wszystkim książkę ze wszech miar wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju, mistrzowsko napisaną i genialnie opracowaną. O rzetelnym podejściu do tematu niech świadczy fakt, iż sama bibliografia Kissingera to 15 stron tytułów. Imponujące.
Jest to jedna z najpełniejszych i najlepszych książek o tym niezwykłym człowieku, doskonale napisana, dopracowana merytorycznie, fascynująca, jak jej bohater. Isaacson snuje porywającą opowieść, w której po mistrzowsku splata wątki działalności naukowej, politycznej świetnie łącząc je z elementami życia prywatnego bohatera.
Książka jest obszerna, liczy bowiem 929 stron. Jednak lektura ani przez moment nie nudzi. Wręcz odwrotnie, jest wyjątkowa, porywająca, zaskakująca i sprawiająca, iż książkę trudno odłożyć na bok. Przede wszystkim jest to pozycja wyjątkowo dobrze opracowana, dopracowana w każdym szczególe, wnikliwa i po prostu ciekawa. Isaacson ma lekkie, choć nie infantylne, pióro. Książkę czyta się doskonale choć to trudna i wymagająca lektura na wiele dni, do podczytywania we fragmentach. Ja tak robiłam. Czytałam ją blisko miesiąc. Warto było. Cudowne czytelnicze zakończenie 2021 roku. Polecam. 

Recenzje innych książek Waltera Isaacsona:

Benjamin Franklin (klik) 

Leonardo da Vinci (klik)

środa, 29 grudnia 2021

Zaklinacz koni - Nicholas Evans


Wydawnictwo Zysk i Ska, Moja ocena 5,5/6

Wspaniała książka, ponadczasowa, do której z wielkim sentymentem i przyjemnością wracam co kilka lat. Od premiery minęły ponad 2 dekady, ba, blisko 25 lat, a opowieść Nicholasa Evansa zachwyca kolejne pokolenia i przekazuje pewne prawdy, które są aktualne, niezależne od miejsca, czasu, koloru skóry i wykształcenia.
Za każdym razem, gdy po nią sięgam, książka wzbudza we mnie inne emocje. Wiadomo, po kilku latach każdy z nas jest inny, każdy ma odrobinę inne spojrzenie na świat, każdy inaczej odbiera te same kwestie. Jednak za każdym razem emocje, odczucia są równie silne.
Gdy pod koniec lat 90. XX wieku po raz pierwszy czytałam Zaklinacza.. byłam nastolatką, 10 lat póżniej dorosłą kobietą, teraz hmmm :) sami sobie dopowiedzcie.
Za pierwszym razem emocje były ogromne. Gdy ma się naście lat wszystko przezywa się niezwykle mocno, emocjonalnie. Po latach sentymenty odrobinę mnie opuściły, no może więcej niż odrobinę. Na plan pierwszy wysunęły się pewne wartości, przez pryzmat których patrzę na treść i przesłanie książki.
Oszustwu, okrucieństwu, złu mówię zdecydowanie NIE. Dlatego trudno mi polubić główną bohaterkę. Nie będę pisać o co dokładnie mi chodzi. Nie chcę wam odbierać przyjemności wynikającej z lektury książki. Poza tym każdy może postać odebrać inaczej.
Jednak mimo braku sympatii do głównej bohaterki, uważam, że to bardzo dobra postać. Dobra w sensie konstrukcji, ukazania pewnych cech człowieka, nie charakteru, konsekwencji czynów, walki ze sobą. Warto na nią zwrócić uwagę.
Napisałam, iż sentymenty mi minęły. Owszem. Jednak nadal, mimo upływu lat, jestem wrażliwa, i to bardzo, na krzywdę zwierząt, na ich złe traktowanie. I tu pojawia się kwestia głównej bohaterki, która po tragicznym wypadku bardzo żle traktuje swojego konia. To, co przeżywa ona, człowiek, ma dla mnie mniejsze znaczenie od tego, co czuje i przeżywa jej koń. Nadal nie potrafię nad tym przejść do porządku dziennego. Wiem, że Grace cierpi, ale cierpi też jej koń, Pielgrzym.
Tak, jak wcześniej napisała, Zaklinacz koni jest emocjonalny i ponadczasowy.
Ach, mogłabym tak pisać i pisać. Jak widzicie na moim przykładzie, Nicholas Evans napisał wyjątkową książkę, którą można czytać niezależnie od tego, gdzie, z kim i kiedy się jest. Polecam i zazdroszczę tym, którzy lekturę, ten 1. raz mają jeszcze przed sobą.

wtorek, 28 grudnia 2021

Najsłynniejsze opowiadania wigilijne

 


Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Zbiór ten zawiera jedno opowiadanie Charlesa Dickensa oraz dwa Anthonyego Trollope'a. Wszystkie trzy są doskonale, wręcz po mistrzowsku napisane i po ich lekturze nadal jestem w świątecznym nastroju mimo, iż już 28 grudnia.
Najwspanialszym, ale i chyba najsłynniejszym wigilijnym opowiadaniem jest dzieło Dickensa, Opowieść wigilijna. Losy skąpca Ebenezera Scrooge'a i jego duchy zabierają nas do serca wiktoriańskiej Anglii. Nic więcej o tym utworze nie napiszę. Obojętnie co bym powiedziała, napisała i tak nie odda to jego magii i wyjątkowości. Arcydzieło w każdym calu, do którego z wielką przyjemnością wracam co roku. Taka ponadczasowa perła, diament, który rokrocznie przeciera się ściereczką żeby nadal lśnił :).
Przeciwieństwem jeżeli chodzi o nastrój są opowiadania drugiego autora, Trollope’a. Są pełne świątecznej magii, ale w tym pozytywnym rozumieniu tego słowa, skrzą się od humoru i świątecznego uroku.Także przenoszą nas do wiktoriańskiej Anglii i sprawiają, że uśmiech pojawia się na naszych ustach. Te opowiadania to Boże Narodzenie w rezydencji Thompsonów i Boże Narodzenie na plebanii w Kirby Cliffe. Mało znane, sam autor także do najpopularniejszych w Polsce nie należy. To taka moja perełka, grudniowe odkrycie. Przeczytałam je błyskawicznie, rozkoszowałam się ich klimatem, świetnie się bawiłam.
Rezydencje u Trollope'a pachną bakaliami, ciastami, specjalnymi preparatami do mycia drewna, kominkiem oraz innymi tak charakterystycznymi dla angielskiego Bożego Narodzenia zapachami.
Opowiadania Trollope'a podobnie, jak Dickensa to olbrzymia skarbnica wiktoriańskich szczegółów, drobiazgów, które sprawiają, iż klimat tych utworów jest wyjątkowy. Obaj autorzy wspaniale pisali, obaj byli bardzo spostrzegawczy i surowi dla swoich rodaków.
Dickens, Trollope, żyli w tym samym okresie, podobne obrazy mieli wokół siebie, a jednak stworzyli bardzo różniące się od siebie opowiadania. Każde jednak jest magiczne, każde prezentuje nam obraz ówczesnego społeczeństwa, Anglii i każde czegoś uczy.
To wspaniałe, wyjątkowe, ponadczasowe utwory do czytania nie tylko w trakcie Bożego Narodzenia. Pięknie wydana książka, ozdobiona wspaniałymi rycinami. Polecam. Będziecie zachwyceni, zarówno treścią, jak wydaniem.

 

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Zwierzę - Lisa Taddeo

 


Wydawnictwo Agora, Moja ocena 6/6
Kolejna doskonała książka Lisy Taddeo, którą miałam okazję przeczytać. Jest to także jej debiut literacki. Bardzo udany debiut.
To poruszająca, wyjątkowa, ale z pewnością nie dla każdego lektura.
Bohaterką ponownie jest kobieta, wyjątkowa, unikalna, taka którą trudno zaszufladkować, jednoznacznie ocenić, ale i którą niezmiernie trudno zrozumieć. W zasadzie nie wiem, czy choć w części da się ją zrozumieć.
Trzy kobiety, wcześniej czytana przeze mnie książka Taddeo (klik)
były trudne skomplikowane. Jednak Zwierzę jest jeszcze trudniejsze i jeszcze bardziej przeczołgujące czytelnika. Taddeo, dwukrotna laureatka Pushcart Prize za zbiór opowiadań 42, ponownie stworzyła książkę...hmmm jak ją określić, jakiego słowa użyć... chyba monumentalną będzie najwłaściwszym i imponującą oraz bardzo, ale to bardzo angażującą wszystkie zmysły czytelnika.
Zwierzę to trudna, mozolna, wspaniała, ale niejednoznaczna powieść. Niejednoznaczna pod każdym względem. Nie da się zaklasyfikować bohaterki, zrozumieć jej poczynań. Nie da się jednakowo zrozumieć całej powieści.
Każdy czytelnik zrozumie Zwierzę inaczej i co innego z tej lektury wyniesie. Jednych, jak mnie książka zachwyci, innych wręcz przeciwnie. Ostra, skrajna treść i podejrzewam, że identyczne będą opinie o niej.
Dodatkowo spora porcja feminizmu, która wg. części czytelników tworzy ze Zwierzęcia manifest kobiecy. Czy tak jest rzeczywiście? Jedni się z tym zgodzą, drudzy wręcz przeciwnie. Dla każdego feminizm, kobiecość to coś innego.
Zwierzę to niejednoznaczność, trud, wiele pracy postawionej przed czytelnikiem, ale i ogrom seksu, brudu, przemocy. Trudna, momentami nawet odrzucającą literatura, o której w zasadzie nie da się nic o treści napisać poza tym, że to opowieść o poszukiwaniu siebie i walce o swoje miejsce na ziemi.Mówi wam to coś? Założę się, że nic. Do tego spora porcja bólu, fizycznego i psychicznego i ogrom przemocy seksualnej.
W niektórych osobach bohaterka wzbudzi sympatię, żal, współczucie. Mnie nie było jej zal nawet przez moment. Nie potrafiłam jej zrozumieć, współczuć jej. Trudno, taka postać. Żle się czuję z tym brakiem współczucia. Jedność płci nakazuje mi wręcz solidaryzowanie się z Joan, kibicowanie jej, współczucie. Niestety, ale nie potrafię.
Nie brzmi to ciekawie, ale wierzcie mi, warto zmierzyć się z tą książką jeżeli szukacie czego niebanalnego, doskonale nakreślonego, ambitnego.
Poza tym bardzo chaotyczny miks retrospekcji z wydarzeniami terażniejszymi pomieszany z krzykiem rozpaczy bohaterki, Joan, której najbardziej przeszkadza życie. Tak, życie, które ją uwiera, doskwiera jej, wręcz sprawia jej fizyczny ból. Co z tego wyniknie i dlaczego tak się dzieje? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury. Warto.

 

sobota, 25 grudnia 2021

Kiedy umiera król

 

Wydawnictwo Czarna owca, Moja ocena 2/6
Nie ukrywam, oczekiwałam czegoś dużo lepszego. A co otrzymałam?! Po prostu lekturę, która w wielu miejscach irytuje brakiem logiki, sensu i zaangażowania pisarki.
Tym, co od razu rzuca się w oczy jest dziwny, odrobinę sztywny styl autorki. Nie wiem, czy Backman rzeczywiście tak pisze, czy jest to może wina tłumaczenia. Używanie co chwila sformułowań: Saana weszła, Saana otworzyła oczy etc jest co najmniej irytujące.
W ogóle narracja w trzeciej osobie jest średnim pomysłem jeżeli autor nie jest wybitnym pisarzem, a Elina Backman pisarką jest bardzo przeciętną.
Sam pomysł na fabułę był ok. Brutalne morderstwo, zwłoki z wypalonym znakiem, tajemnice, mroczne Helsinki...to mogłoby się udać. Gdyby całość odpowiednio poprowadzić mogła z tego wyjść niezła, wciągająca lektura. Jednak wykonanie trochę siadło.
Śledztwo jest banalne, prowadzone po łebkach, w wielu miejscach nielogiczne, brak konsekwencji, brak sensownych tropów. Całość dla odmiany zdominowana nie przez zabójcę czy choćby kolejne zwłoki tylko...jedzenie i nudne rozmowy o niczym toczone po randkach. Przykładem ambitny i wiele wnoszący dialog... (...) Chciałbyś mieszkać w brzydkim domu, z którego widać ładne budynki. Czy w ładnym domu z widokiem na brzydkie? (...). Litości.
Kuriozalne jeżeli chodzi o kryminał czy chociażby książki obyczajowe z wątkiem kryminalnym. Brak dobrej intrygi, dobrze prowadzonego dochodzenia, nagłych zwrotów akcji, mylnych tropów, czyli tego, czym wg. mnie powinien charakteryzować się dobry, rasowy kryminał.
Gdyby trochę odchudzić książkę, wyciąć nudne, nie mające nic wspólnego z wątkiem kryminalnym rozmowy całość byłaby lepsza, mniej infantylna, mniej pretensjonalna, bardziej zjadliwa.
Niestety, ale Backman z dobrego pomysłu zrobiła infantylną, naszpikowaną reklamami kosmetyków i konkretnych marek jedzeniowych opowieść o właściwie niczym. Trudno naprawdę jest doszukać się zamysłu autorki, jakiejś nici przewodniej, bo nawet dramatyczne zabójstwo nie jest wątkiem wiodącym. Szkoda, mogła być z tego dobra książka. Mamy kiepskie czytadło, na które wg. mnie szkoda czasu.

czwartek, 23 grudnia 2021

Gwiazdka z duchami. Antologia opowiadań grozy

 

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Bardzo ciekawy, przedstawiający różne style pisarskie, różne nurty niesamowitości zbiór opowiadań. Niesamowita kolekcja klasycznych opowieści o duchach, nadprzyrodzonych zjawiskach i nawiedzonych domostwach.
Autorzy mniej znani, ale jakże wyśmienici: Ellen Wood, Margaret Oliphant i J.H. Riddell, Roman Zmorski, Zygmunt Krasiński. Różne opowiadania z różnego etapu ich twórczości. Łączą je niesamowitość i nadprzyrodzone zjawiska.
Do tego gotycki klimat, mnóstwo niedopowiedzeń, barwny język, charakterystyczne dla epoki wiktoriańskiej podsycanie lęków czytelnika, to wszystko sprawia, iż opowiadania czyta się z wielką przyjemnością, choć odrobinę trąca myszką. Z pewnością ten tom warto poznać.
Czy te opowiadania straszą? Obecnie, w XXI wieku z pewnością nie. Jednak teraz, po ponad 100 latach nie takie jest ich zadanie. Umilają czas, wprowadzają czytelnika w ciekawy, mroczny, gotycki nastrój, szczególnie gdy są czytane wieczorem lub w nocy.
Krew się nie leje, trup nie pada gęsto, zombie nie chodzą po literackiej krainie, a i tak po plecach liże nas język krainy duchów i mroku. Dziewiętnastowieczni twórcy potrafili cudownie, wyjątkowo pisać i tworzyć jedyny w swoim rodzaju klimat.
Opowiadania są różne tak samo, jak różni są autorzy. Nie ma gorszych czy lepszych. Każde jest bardzo dobre. Jednak gdybym miała wybrać to jedno jedyne, które skradło moje serce byłoby to opowiadanie Bolesna historia. Opowieść Feathersona. Historia opisana została na aż 200 stronach i traktuje o dwóch siostrach, które nagle i zupełnie niespodziewanie dziedziczą spory spadek i wyjeżdżają do Francji. Zmieniając kraj pragną zmienić także życie. Gdyby tylko wiedziały, co je czeka.
Gwiazdka z duchami to idealna książka do podczytywania. 1 opowiadanie to kilkadziesiąt minut spędzonych w wyjątkowej atmosferze, w klimacie dawno minionej epoki, w cudownym blasku gotyckiego oświetlenia. Czyta się wspaniale. Polecam.


wtorek, 21 grudnia 2021

Życie lalek - Erik Axl Sund

 

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bardzo, bardzo mocna, ważna, potrzebna i niezwykle smutna książka. To także ostrzeżenie przed złudnym dobrobytem Zachodu i z pozoru idealnej bogatej Europy i z pozoru lepszego świata.
Napisałam, że to smutna książka. Tak jest. Jak inaczej traktować realną, bardzo sugestywnie napisaną historię ludzi szukających lepszego życia i wpadających w sidła handlarzy ludżmi, sidła pornografii także dziecięcej oraz w kilka innych bagien, w których człowiek nurza się i z każdym momentem zapada głębiej i głębiej.
Nie ukrywam, gdy czytałam Życie lalek płakałam, w wielu miejscach po prostu płakałam. To smutne, klęska ludzkości, rozwiniętego świata, że ludzie szukający po prostu lepszego, godnego życia są traktowani jak towar, przedmiot. Jeszcze tragiczniejsze jest to gdy cała sprawa dotyczy dzieci, które powinny być wesołe, beztroskie, roześmiane, a nie padać ofiarą wynaturzonych, chorych, okrutnych ludzi traktujących je niczym tytułowe lalki.
Przerażające, że to nie jest fikcja literacka, a prawda. Nie mamy pojęcia co dzieje się tuż obok, w sąsiednim domu, kamienicy obok, mieszkaniu nad nami. Gdybyśmy wiedzieli często bylibyśmy zszokowani, przerażeni. A czasami tak niewiele trzeba żeby zauważyć, pomóc.
Poza tym to opowieść o tym, jakie skutki w zrytym umyśle wykorzystywanej osoby pozostawia krzywda. Tych skutków nawet przy doskonałej terapii nie da się do końca wymazać. A co jeżeli tej terapii zabraknie?! Polecam. Doskonale napisana, szokująca i tak przerażliwie smutna książka.

Autorom udaje się utrzymać czytelnika w napięciu, jakby ich słowa były nożami, którymi zdrapują z kości żywe mięso. Ta historia na bardzo, bardzo długo pozostanie w mojej pamięci, niestety. Tego nie da się zapomnieć. A szkoda.

niedziela, 19 grudnia 2021

Skazana - Ewa Ornacka

 

Wydawnictwo Rebis, Moja ocena 4,5/6
Zaskakująco dobra książka. jednak sporą krzywdę wyrządza jej filmowa okładka. Kilka dni temu obejrzałam serial pod tym samym tytułem z bardzo dobrą rolą Agaty Kuleszy. Zdjęcie z tego serialu zdobi okładkę książki.
Nie ukrywam, po książkę sięgałam niechętnie. Byłam przekonana, iż będzie to kiepska wersja serialu. Mocno się pomyliłam. To bardzo, bardzo lużno nawiązująca do serialu historia oparta na faktach. Historia opowiedziana przez Ewę Ornacką jest mocna, ostra, mniej fabularna, ale bardzo działająca na wyobrażnię.
To oparta na faktach, naprawdę w wielu miejscach szokująca opowieść rodem z najcięższego w Polsce więzienia dla kobiet. Nie bez kozery Zakład Karny nr 1 dla Kobiet w Grudziądzu jest jak Alcatraz. Bohaterką książki jest postać autentyczna - Beata Krygier. To skazana prawniczka, która niegdyś wydawała wyroki w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, a potem sama trafiła do więzienia.
Szok. To co kobieta opowiada szokuje. Owszem, większość z nas ma jakieś wyobrażenie o więzieniu, o realiach za murami. Na ogół te obrazy są w sporym stopniu ukształtowane przez media, filmy szczególnie amerykańskie. Jednak to co opowiada bohaterka nijak nie przystaje do filmowych obrazów. Realne życie jest dużo większym koszmarem niż najmroczniejszy film.
Dobry reportaż, choć literacko bardzo średni. Nie jest to literackie arcydzieło. Jednak tego typu książki czyta się nie dlatego żeby rozkoszować się piękną polszczyzną. Czyta się je żeby się czegoś dowiedzieć, coś poznać. I to zadanie Skazana wypełnia w 100%.
Książkę czyta się ze sporym niedowierzaniem, że takie miejsce istnieje, że takie realia gdzieś są normą, że tak potrafią się ludzie, inne kobiety zachowywać. Warto przeczytać. Jednak nie oczekujcie ani wielkiej literackiej przygody, ani książkowej wersji serialu. To po prostu kawał niezłego i mocno szokującego dokumentu. Polecam. A serial i tak warto obejrzeć. Dobry z dobrymi kobiecymi rolami.

sobota, 18 grudnia 2021

Czas Karola. Czekoladowa dynastia - Teresa Monika Rudzka

 

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5/6
Czas Karola opowiada o początkach i rozwoju najsłynniejszej polskiej firmy - Wedla, o historii póżniejszego giganta, ale i o losie ludzi, jak chociażby tytułowego Karola, Niemca z urodzenia, Polaka z wyboru .
Opowieść rozpoczyna się w drugiej połowie XIX wieku i ze swada, bardzo ciekawie snuta jest przez kolejne dekady.
Co ciekawe jedną z wiodących postaci jest (oprócz rodziny Wedla, kolejnych pokoleń dynastii) ich służąca Joanka Miller. Postać ciekawie nakreślona, bardzo energiczna, ciekawska, wiele wnosząca do tej fabularyzowanej historii i postać, której po prostu nie da się nie lubić.
Historia rozpoczyna się gdy w/w Joanka zostaje skierowana na służbę u Wedlów. Jest II połowa XIX wieku. Nowy, świat, nowi ludzie, nowe obyczaje. Oj dzieje się, dzieje. Wszystko ukazane ciekawie, inteligentnie, energicznie i pokazane pod ciekawym kątem.
Tym, co zachwyca jest mnogość zawartych w tej opowieści szczegółów. Dotyczy to zarówno samej rodziny Wedlów, uruchamiania fabryki, perypetii z tym związanych, pierwszych lat działania, jak i samych bohaterów, ich życia prywatnego, życia rodzinnego klanu. Mnóstwo energii, wydarzeń, mnóstwo szczegółów.
Jednak tym, co zachwyca po wielokroć jest obraz ówczesnej Warszawy. Może miasta miejscami biednego, siermiężnego, nie dla wszystkich, ale miasta pełnego magii, zachwycającego, wspaniale plastycznie oddanego przez autorkę. Czyta się niczym bajkę przenoszącą w czasie.
Dodatkiem są zręcznie wplecione w akcję wątki polityczne, jak chociażby powstańcze podrygi, zapędy wolnościowe i poglądy poszczególnych osób.
Do tego garść obyczajów, zasad, konwenansów, hipokryzji XIX0-wieczneog mieszczaństwa. Moralność Pani Dulskiej to nic przy tym, co się działo w Czasie Karola.
Część rozdziałów to fabularyzowana opowieść, pozostałe bardzo ciekawe listy.
Całość wieńczy niezwykle zaskakujące i udane zakończenie dające nadzieję na równie ciekawy ciąg dalszy. Polecam. Ciekawa, dobrze poprowadzona lektura. Polecam.


czwartek, 16 grudnia 2021

Bez szwanku - Philippa East

 

Wydawnictwo harde, Moja ocena 4,5/6
Bez szwanku to bardzo ciekawie przeniesione na papier autentyczne wydarzenia.
Autorka opowiada historię pewnego wielorodzinnego budynku, w którym zostają znalezione rozkładające się zwłoki jednej z lokatorek.
Ciało znajduje Jenn, która jest zarządcą budynku. Nie wiadomo, co było przyczyną śmierci lokatorki, ani kiedy dokładnie zmarła. Wiadomo, że minęły trzy miesiące, odkąd kobieta nie płaci czynszu. Czyżby tak długo nie żyła? Wobec tego automatycznie nasuwa się pytanie, jakim cudem nikt nie zauważył jej śmierci? Jakim cudem rozkładające się ciało nie dało o sobie znać?
Jak się szybko okaże, kobieta nie żyje od ok. roku? Jak to możliwe? Kto wobec tego do trzech miesięcy wstecz płacił jej czynsz? Nasuwa się wiele innych pytań. Jenn, z której punktu widzenia poznajemy całą historię, postanawia wyjaśnić sprawę. Zrobi to za wszelką cenę. Gdyby tylko wiedziała, jak sprawa się potoczy i co odkryje...
Historia z pozoru banalna, okaże się być niezłym galimatiasem i mocno zawikłaną całością, którą zarówno Jenn, jak i czytelnikom trudno będzie rozwikłać.
Mocna wymowa książki. Historia odnalezionych, rozkładających się zwłok jest tylko pretekstem do ukazania czego innego, czegoś więcej. Jedną z kwestii jest choroba psychiczna i jej skutki oraz to jak samotni, ale i grożni bywają chorzy psychicznie, jak podstępna jest ich choroba.
Inną kwestią jest samotność, zarówno w niewielkich społecznościach, jak i sporych grupach. Samotność w tłumie to wielka klęska naszego społeczeństwa. Warto zastanowić się kto mieszka obok, kim jest, dlaczego sąsiadki od dawna nie widziałam.
Wydawca określa Bez szwanku, jako thriller. Nie do końca tak jest. Owszem, są mroczne, lekko kryminalne elementy. Jednak jest ich niewiele i nad nimi dominują silne wątki obyczajowo-społeczne. To raczej książka obyczajowa, mocna w swojej wymowie, taki jakby protest book uczulający na kilka spraw. Bez wątpienia dobre, potrzebne choć literacko nie jest to arcydzieło. Ale warto, ba trzeba przeczytać i przemyśleć. Czasami tak niewiele potrzeba żeby pomóc, uratować kogoś lub odwrotnie, nie zauważyć, pozostawić w pustce, samotności.
Książka bardzo ciekawa i zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami o Joyce Carol Vincent, której śmierć pozostała niezauważona przez ponad dwa lata, gdy jej zwłoki leżały nieodkryte w jej kawalerce w północnym Londynie.
Przed śmiercią zerwała prawie wszelki kontakt z tymi, którzy ją znali. Polecam. Z pewnością całokształt zrobi na was wrażenie.