Wydawnictwo Poznańskie, Moja ocena 5,5/6
Książkę podczytywałam fragmentami przez kilka ostatnich tygodni.
Obecne wydanie jest wznowieniem książki sprzed 30 lat. Uzupełniona przez autora została część bibliograficzna i aneks. Co istotne bibliografia zawiera pozycje w języku polskim, ale także te pochodzące z zagranicy.
Książka podzielona jest na 3 wyraźne części, w których autor niezwykle ciekawie, ale i merytorycznie opowiada o plemionach gockich począwszy od ich początku, czyli okresu antyku, poprzez czasy świetności, aż po okres wieków średnich. Przedział czasu imponujący. Podobnie imponujące jest podejście historyka do tematu.
Należy przy tym pamiętać jakim plemieniem byli Goci. Na przełomie kilku wieków, na przełomie er, w okresie od starożytności aż do średniowiecza przemierzyli oni całą Europę. Wędrowali począwszy od swych pierwotnych siedzib, które znajdowały się w Skandynawii poprzez ziemie polskie i stepy Ukrainy, Bałkany, a nawet Azję Mniejszą. Na końcu dotarli do Galii i ostatecznie osiedli w Italii i Hiszpanii. Z tego też powodu plemiona gockie nie należą do łatwych w badaniu historycznym archeologicznym. Dlatego należy docenić trud, jaki zadał sobie Jerzy Strzelczyk w trakcie pisania książki.
Bazą merytoryczną na jakiej autor opiera treść książki w zakresie historii Gotów, jest dzieło pochodzące z VI wieku Getica, którego autorem jest gocki kronikarz Jordanes. Getica to kronika traktująca o dziejach i czynach Gotów. Jest to podstawowe źródło informacji o Gotach,, ich dziejach, czynach od początku istnienia do połowy VI wieku. Co prawda wcześniej istniało dzieło Kasjodora - Historia Gotów, w 12 księgach, ale nie zachowało się ono do naszych czasów.
Innymi źródłami na których opiera się autor książki są przede wszystkim źródła i badania historyczne oraz archeologiczne. Uzupełnieniem są źródła z etnologii, antropologii kultury, językoznawstwa.
Autor bardzo ciekawie omawia wszelki kwestie związane z Gotami. Mimo naukowego podejścia do tematu, oparcia na źródłach naukowych, czyni to w sposób niezwykle przystępny. Zawdzięczać to należy pasji z jaka historyk podchodzi do tematyki oraz jego niezwykłej erudycji.
Historia Gotów opowiedziana przez Jerzego Strzelczyka jest niczym najciekawsza powieść historyczna. Jednak jest ona tym cenniejsza, iz oparta na materiale naukowym, na faktach.
Drobny minus daję tylko za nieodświeżenie źródłoznawstwa historycznego i archeologicznego. Przez trzy dekady, które minęły od powstania książki, poczyniono kilka badań, które warto byłoby ująć w treści książki.
Mimo tego drobnego minusu, książka jest doskonała. Goci. Rzeczywistość i legenda to klasyczna, ponadczasowa monografia. Zachęcam do jej lektury.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo poznańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo poznańskie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 grudnia 2015
piątek, 4 września 2015
Bitwa na Kosowym Polu 1389 - Ilona Czamańska, Jan Leśny
Wydawnictwo Poznańskie, Ocena 6/6
Recenzja mojego męża.
Tytułowa bitwa na Kosowym Polu było to przełomowe w europejskiej historii starcie zbrojne. Jego znaczenie jest ogromne. Miało ono miejsce 15 czerwca 1389 roku. Wtedy wojska osmańskie dowodzone przez sułtana Murada I pokonały dowodzoną przez księcia serbskiego Łazarza armię, złożoną z Serbów i ich słowiańskich sojuszników.
Zginęli obaj przywódcy. Książę Lazar został pojmany i stracony, a sułtan Murad poległ prawdopodobnie z ręki serbskiego rycerza Miloša Obilicia, któremu udało się wtargnąć do tureckiego obozu.
Bitwa na Kosowym Polu, która doprowadziła do upadku Serbii, a w dalszej perspektywie umożliwiła Turkom podbój całych Bałkanów, do dziś jest nieodzowną częścią serbskiej świadomości narodowej.
Niniejsza pozycja wypełnia wielką lukę na polskim rynku historycznym. Jest to jedyne takie opracowanie tej ważnej bitwy.
Książka napisana przez dwoje historyków i bałkanistów jest przede wszystkim bardzo ciekawa.
W ogólnym zarysie obejmuje charakterystykę dziejów Bałkanów z naciskiem na przyczyny, które doprowadziły do bitwy. Pozwoli to mniej zorientowanym w historii tego regionu gładko przejść dalej, zgłębić samą bitwę.
Bardzo dużo uwagi autorzy poświęcają przebiegowi bitwy, wojskowej stronie całego konfliktu.
Badacze ciekawie potraktowali źródłoznawstwo. Otóż w I rozdziale wymienione są źródła, z których korzystali oraz są one pokrótce omówione. Podobnie ma się sprawa z bibliografią, która nie dość, że jest bardzo bogata, to zawiera bardzo wiele materiałów niemiecko- i angielskojęzycznych oraz niebywałą wprost ilość materiału w języku tureckim, serbskim i rumuńskim oraz z terenów dawnej Jugosławii. Ogromny szacunek dla autorów nie tylko za zgromadzenie tak przebogatej bazy źródłowej, ale także za poznanie, zaznajomienie się z nią w stopniu na tyle doskonałym, iż jej użycie w niniejszej książce nie stanowiło dla nich problemu. to Bitwa na Kosowym Polu, to dopracowana w każdym calu ( mimo naukowego potraktowania tematu, licznych przypisów, bogatej bibliografii) przystępnie napisana pozycja. Czyta się ją z wielkim zainteresowaniem. Zdecydowanym ułatwieniem są zamieszczane u dołu stron przypisu. Niektóre z owych przypisów są bardzo rozbudowane, a ich treść bywa obszerniejsza niż tekst książki znajdujący się na danej stronie.
Ozdobiona jest licznymi mapkami, rycinami, szkoda tylko, że wyłącznie czarno-białymi. Nie mniej i tak ułatwiają one lekturę.
Na plus zasługuje także storna edytorska. Książka jest niezwykle starannie wydana, tylko drobny minusik za papier, mógłby być lepszy.
Bitwa... nie jest lekturą na jeden wieczór. To pozycja, którą się dawkuje, czyta we fragmentach. Co istotne, to jedyna taka pozycja na rynku.
Gorąco polecam.
Recenzja mojego męża.
Tytułowa bitwa na Kosowym Polu było to przełomowe w europejskiej historii starcie zbrojne. Jego znaczenie jest ogromne. Miało ono miejsce 15 czerwca 1389 roku. Wtedy wojska osmańskie dowodzone przez sułtana Murada I pokonały dowodzoną przez księcia serbskiego Łazarza armię, złożoną z Serbów i ich słowiańskich sojuszników.
Zginęli obaj przywódcy. Książę Lazar został pojmany i stracony, a sułtan Murad poległ prawdopodobnie z ręki serbskiego rycerza Miloša Obilicia, któremu udało się wtargnąć do tureckiego obozu.
Bitwa na Kosowym Polu, która doprowadziła do upadku Serbii, a w dalszej perspektywie umożliwiła Turkom podbój całych Bałkanów, do dziś jest nieodzowną częścią serbskiej świadomości narodowej.
Niniejsza pozycja wypełnia wielką lukę na polskim rynku historycznym. Jest to jedyne takie opracowanie tej ważnej bitwy.
Książka napisana przez dwoje historyków i bałkanistów jest przede wszystkim bardzo ciekawa.
W ogólnym zarysie obejmuje charakterystykę dziejów Bałkanów z naciskiem na przyczyny, które doprowadziły do bitwy. Pozwoli to mniej zorientowanym w historii tego regionu gładko przejść dalej, zgłębić samą bitwę.
Bardzo dużo uwagi autorzy poświęcają przebiegowi bitwy, wojskowej stronie całego konfliktu.
Badacze ciekawie potraktowali źródłoznawstwo. Otóż w I rozdziale wymienione są źródła, z których korzystali oraz są one pokrótce omówione. Podobnie ma się sprawa z bibliografią, która nie dość, że jest bardzo bogata, to zawiera bardzo wiele materiałów niemiecko- i angielskojęzycznych oraz niebywałą wprost ilość materiału w języku tureckim, serbskim i rumuńskim oraz z terenów dawnej Jugosławii. Ogromny szacunek dla autorów nie tylko za zgromadzenie tak przebogatej bazy źródłowej, ale także za poznanie, zaznajomienie się z nią w stopniu na tyle doskonałym, iż jej użycie w niniejszej książce nie stanowiło dla nich problemu. to Bitwa na Kosowym Polu, to dopracowana w każdym calu ( mimo naukowego potraktowania tematu, licznych przypisów, bogatej bibliografii) przystępnie napisana pozycja. Czyta się ją z wielkim zainteresowaniem. Zdecydowanym ułatwieniem są zamieszczane u dołu stron przypisu. Niektóre z owych przypisów są bardzo rozbudowane, a ich treść bywa obszerniejsza niż tekst książki znajdujący się na danej stronie.
Ozdobiona jest licznymi mapkami, rycinami, szkoda tylko, że wyłącznie czarno-białymi. Nie mniej i tak ułatwiają one lekturę.
Na plus zasługuje także storna edytorska. Książka jest niezwykle starannie wydana, tylko drobny minusik za papier, mógłby być lepszy.
Bitwa... nie jest lekturą na jeden wieczór. To pozycja, którą się dawkuje, czyta we fragmentach. Co istotne, to jedyna taka pozycja na rynku.
Gorąco polecam.
niedziela, 2 sierpnia 2015
Opowieść kata. Z pamiętnika mistrza Frantza Schmidta z Norymbergi - Joel F. Harrington
Wydawnictwo Poznańskie, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Tytułowy Frantz Schmidt, to postać autentyczna, żyjąca na przełomie XVI i XVII wieku w Niemczech, w Norymberdze. Jego profesja była hmm... ciekawa, tak bez wątpienia. Nasz bohater był bowiem miejskim katem. W trakcie 45 lat swojej zawodowej, kaciej kariery zabił 394 osoby, a jeszcze więcej poddał torturom. Skąd to wiemy? Głównie z zapisków miejskich, ale także z dziennika prowadzonego przez Schmidta, który swoją profesję traktował niezwykle poważnie, a fach swój doprowadził do mistrzowskiego standardu.
W XVI i XVII wieku, każde szanujące się niemieckie miasto zatrudniało swojego kata. Pracy było wiele, Schmidt był majętnym człowiekiem, ale szczęścia w życiu prywatnym nie miał, kobiety omijały go szerokim łukiem. Kat jako taki uznawany był w tamtych czasach za napiętnowanego swoja profesją. Chociaż nie chcąc zdradzać szczegółów życia bohatera, nadmienię tylko, iż w końcu los się do niego uśmiechnął.
Z zapisków Schmidta wiemy, iż możliwości wykonania wyroku było wiele. Ówczesny kat ścinał głowy, wieszał, palił, topił, łamał kołem, chłostał, obcinał uszy i palce. Schmidt dokładnie notował, kiedy, kogo, za jakie przewinienie i jaka metodą uśmiercił. Odrobinę szokujące zapisko, chociaż z historycznego punktu widzenia - bezcenne.
Nasz kat był bezwzględnie posłuszny poleceniom przełożonych. W 1585 roku bez mrugnięcia okiem, wykonał wyrok na własnym szwagrze, długo i wytrwale łamiąc go kołem.Prawdziwy profesjonalista nie mieszający życia prywatnego z zawodowym.
Ponieważ profesją swoja Schmidt zajmował się blisko pól wieku, a wszystkie zawodowe dokonania skrupulatnie notował, powstało i ocalało do naszych czasów bardzo dużo notatek. Joel F. Harrington, autor niniejszej książki, niezwykle starannie przestudiował wszystkie zapiski.
Efektem tych studiów jest książka ze wszech miar niezwykła. przede wszystkim ukazuje ona rzadko poruszaną, omawianą tematykę, unikalną profesję. Poza tym obaj autorzy (ksiażki i zapisków) pozwalają nam wniknąć w głąb życia renesansowego mieszkańca Norymbergi, w głąb życia miejskiego kata, a także w fragment kaciej duszy. Bowiem duża część notatek Schmidta opatrzona jest jego dopiskami, uwagami.Ich lektura wytwarza swoistą więź miedzy bohaterem,a czytelnikiem.
Opowieść kata, to niezwykła historia o człowieku prostym i nietuzinkowym zarazem. To niezwykle barwny portret renesansowego kata i jego świata, oparty na autentycznym XVII-wiecznym pamiętniku. To także wyjątkowe pod każdym względem świadectwo życia w renesansowym mieście.
Gorąco zachęcam do tej niezwykłej lektury.
Dodatkowym atutem książki są niezwykle ciekawe ryciny przedstawiające niuanse pracy kata.
Recenzja mojego męża.
Tytułowy Frantz Schmidt, to postać autentyczna, żyjąca na przełomie XVI i XVII wieku w Niemczech, w Norymberdze. Jego profesja była hmm... ciekawa, tak bez wątpienia. Nasz bohater był bowiem miejskim katem. W trakcie 45 lat swojej zawodowej, kaciej kariery zabił 394 osoby, a jeszcze więcej poddał torturom. Skąd to wiemy? Głównie z zapisków miejskich, ale także z dziennika prowadzonego przez Schmidta, który swoją profesję traktował niezwykle poważnie, a fach swój doprowadził do mistrzowskiego standardu.
W XVI i XVII wieku, każde szanujące się niemieckie miasto zatrudniało swojego kata. Pracy było wiele, Schmidt był majętnym człowiekiem, ale szczęścia w życiu prywatnym nie miał, kobiety omijały go szerokim łukiem. Kat jako taki uznawany był w tamtych czasach za napiętnowanego swoja profesją. Chociaż nie chcąc zdradzać szczegółów życia bohatera, nadmienię tylko, iż w końcu los się do niego uśmiechnął.
Z zapisków Schmidta wiemy, iż możliwości wykonania wyroku było wiele. Ówczesny kat ścinał głowy, wieszał, palił, topił, łamał kołem, chłostał, obcinał uszy i palce. Schmidt dokładnie notował, kiedy, kogo, za jakie przewinienie i jaka metodą uśmiercił. Odrobinę szokujące zapisko, chociaż z historycznego punktu widzenia - bezcenne.
Nasz kat był bezwzględnie posłuszny poleceniom przełożonych. W 1585 roku bez mrugnięcia okiem, wykonał wyrok na własnym szwagrze, długo i wytrwale łamiąc go kołem.Prawdziwy profesjonalista nie mieszający życia prywatnego z zawodowym.
Ponieważ profesją swoja Schmidt zajmował się blisko pól wieku, a wszystkie zawodowe dokonania skrupulatnie notował, powstało i ocalało do naszych czasów bardzo dużo notatek. Joel F. Harrington, autor niniejszej książki, niezwykle starannie przestudiował wszystkie zapiski.
Efektem tych studiów jest książka ze wszech miar niezwykła. przede wszystkim ukazuje ona rzadko poruszaną, omawianą tematykę, unikalną profesję. Poza tym obaj autorzy (ksiażki i zapisków) pozwalają nam wniknąć w głąb życia renesansowego mieszkańca Norymbergi, w głąb życia miejskiego kata, a także w fragment kaciej duszy. Bowiem duża część notatek Schmidta opatrzona jest jego dopiskami, uwagami.Ich lektura wytwarza swoistą więź miedzy bohaterem,a czytelnikiem.
Opowieść kata, to niezwykła historia o człowieku prostym i nietuzinkowym zarazem. To niezwykle barwny portret renesansowego kata i jego świata, oparty na autentycznym XVII-wiecznym pamiętniku. To także wyjątkowe pod każdym względem świadectwo życia w renesansowym mieście.
Gorąco zachęcam do tej niezwykłej lektury.
Dodatkowym atutem książki są niezwykle ciekawe ryciny przedstawiające niuanse pracy kata.
sobota, 23 maja 2015
Wojny Czyngis Chana 1194-1242
Wydawnictwo Poznańskie, Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.
Czyngis-chan, to żyjący na przełomie XII i XIII wieku władca mongolski, twórca i długoletni władca imperium mongolskiego. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat swoich rządów zjednoczył plemiona mongolskie. Ale to nie jedyne jego osiągnięcie. Za sprawą swoistego geniuszu i ogromnego daru organizacji (oraz nie ukrywajmy - wyjątkowej umiejętności łamania oporu podbitych narodów, plemion) doprowadził do powstania jednego z największych imperiów w dziejach świata.
W trakcie swojego panowania przeprowadził wiele wojen i jeszcze więcej bitew. W ich trakcie stosował nowatorskie jak na owe czasy rozwiązania zarówno w zakresie broni, jak i strategii. Najważniejsze były dla niego - szerokie zastosowanie jazdy konnej, łączność i sztuka oblężnicza.
W trakcie opisywanych przez autora książki wojen, Czyngis Chan wraz ze swoimi wojskami zdobył m.in. północne Chiny, Chorezm, Samarkandę i całą Azję Centralną, Iran, Afganistan, Indie.
Czyngis-chan zmarł 18 sierpnia 1227 roku. Pozostawił po sobie ogromne podbite tereny obejmujące większość Azji i część Europy, doskonale zorganizowane państwo i jeszcze lepiej zorganizowaną armię. W latach 30. i 40. XIII wieku jego następcy działali prężnie i zgodnie z tym co ich nauczył zorganizowali wyprawy na Europę Południowo-Wschodnią, w tym Polskę i Węgry.
Wacław Zatorski w swojej książce opisuje każdy z podbojów Czyngis Chana. Czyni to przy tym językiem naukowym, jednak w sposób tak ciekawy, iż nikt z czytających nie poczuje się znudzony. W tytule mamy cezurę czasową 1195-1242. Jednak Zatorski opowieść o mongolskim przywódcy rozpoczyna kilkanaście lat wcześniej, w okresie gdy ten był jeszcze dzieckiem.
Ogromnym plusem książki (obok wspomnianego języka i sposobu przekazania informacji) jest zaprezentowanie Czyngis Chana w szerszym kontekście, nie tylko w oparciu o przeprowadzone przez niego podboje. Dzięki temu czytamy także o samym państwie mongolskim, o zmianach w nim zachodzących, o życiu Czyngis Chana, o uzbrojeniu i uformowaniu wojska, a nawet o umiejscowieniu państwa mo0ngolskiego w Azji i warunkach klimatyczno-geograficznych, które zdaniem autora (i słusznie) miały ogromny wpływ na taki a nie inny przebieg wojen i bitew Czyngis Chana.
Każda z omawianych bitew i wojen poparta jest polityką, korzyściami wynikającymi z takich, a nie innych decyzji mongolskiego wodza. Dużo uwagi poświęca także autor wyraźnym różnicom między wojskami mongolskimi, a armiami terenów podbijanych. Niezwykle ciekawe są wnioski, jakie Zatorski z owych porównań wysnuwa.
Książka jest niezwykle ciekawie napisana, informacje zaprezentowane są w żywy, niebanalny sposób. Mogę tylko zachęcić do lektury.
Recenzja mojego męża.
Czyngis-chan, to żyjący na przełomie XII i XIII wieku władca mongolski, twórca i długoletni władca imperium mongolskiego. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat swoich rządów zjednoczył plemiona mongolskie. Ale to nie jedyne jego osiągnięcie. Za sprawą swoistego geniuszu i ogromnego daru organizacji (oraz nie ukrywajmy - wyjątkowej umiejętności łamania oporu podbitych narodów, plemion) doprowadził do powstania jednego z największych imperiów w dziejach świata.
W trakcie swojego panowania przeprowadził wiele wojen i jeszcze więcej bitew. W ich trakcie stosował nowatorskie jak na owe czasy rozwiązania zarówno w zakresie broni, jak i strategii. Najważniejsze były dla niego - szerokie zastosowanie jazdy konnej, łączność i sztuka oblężnicza.
W trakcie opisywanych przez autora książki wojen, Czyngis Chan wraz ze swoimi wojskami zdobył m.in. północne Chiny, Chorezm, Samarkandę i całą Azję Centralną, Iran, Afganistan, Indie.
Czyngis-chan zmarł 18 sierpnia 1227 roku. Pozostawił po sobie ogromne podbite tereny obejmujące większość Azji i część Europy, doskonale zorganizowane państwo i jeszcze lepiej zorganizowaną armię. W latach 30. i 40. XIII wieku jego następcy działali prężnie i zgodnie z tym co ich nauczył zorganizowali wyprawy na Europę Południowo-Wschodnią, w tym Polskę i Węgry.
Wacław Zatorski w swojej książce opisuje każdy z podbojów Czyngis Chana. Czyni to przy tym językiem naukowym, jednak w sposób tak ciekawy, iż nikt z czytających nie poczuje się znudzony. W tytule mamy cezurę czasową 1195-1242. Jednak Zatorski opowieść o mongolskim przywódcy rozpoczyna kilkanaście lat wcześniej, w okresie gdy ten był jeszcze dzieckiem.
Ogromnym plusem książki (obok wspomnianego języka i sposobu przekazania informacji) jest zaprezentowanie Czyngis Chana w szerszym kontekście, nie tylko w oparciu o przeprowadzone przez niego podboje. Dzięki temu czytamy także o samym państwie mongolskim, o zmianach w nim zachodzących, o życiu Czyngis Chana, o uzbrojeniu i uformowaniu wojska, a nawet o umiejscowieniu państwa mo0ngolskiego w Azji i warunkach klimatyczno-geograficznych, które zdaniem autora (i słusznie) miały ogromny wpływ na taki a nie inny przebieg wojen i bitew Czyngis Chana.
Każda z omawianych bitew i wojen poparta jest polityką, korzyściami wynikającymi z takich, a nie innych decyzji mongolskiego wodza. Dużo uwagi poświęca także autor wyraźnym różnicom między wojskami mongolskimi, a armiami terenów podbijanych. Niezwykle ciekawe są wnioski, jakie Zatorski z owych porównań wysnuwa.
Książka jest niezwykle ciekawie napisana, informacje zaprezentowane są w żywy, niebanalny sposób. Mogę tylko zachęcić do lektury.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






