Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 września 2012

Wrześniowe dziewczynki - Maureen Lee

Wydawnictwo Świat Książki, Okładka miękka, 472 s., Moja ocena 5/6
To moje drugie potkanie z twórczością Maureen Lee. Wcześniej recenzowałam Matkę Pearl, recenzja tutaj.
Tym razem akcja rozpoczyna się na nabrzeżu portowym w Liverpoolu, w roku 1920. W strugach deszczu poznajemy przemoczoną do suchej nitki rodzinę- Brenne, która za kilka godzin urodzi córkę Carę, jej męża Colma i dwóch synów. Czekają na brata Colma, który ma ich zabrać do siebie i pomóc znaleźć pracę. Czekają już kilka godzin, są coraz bardziej przemarznięci i głodni, a Paddy nie przychodzi. Zrozpaczeni, nie mając w zasadzie przysłowiowego grosza przy duszy, postanawiają udać się na pieszo pod podany im wcześniej przez krewnego adres i odnaleźć go. Droga jest daleka, a na dodatek Brenna zaczyna rodzić. Pomocy i gościny udziela im Nancy, gospodyni w bogatym domu, na schodach którego zaczyna rodzić Brenna. Zaskakującym zrządzeniem losu Eleanor, bogata właścicielka tegoż domu, także jest w trakcie porodu. Obie kobiety w tym samym czasie rodzą dwie zdrowe dziewczynki- Brenna Carę, a Eleanor Sybil. Od tej pory obie rodziny, zarówno ta biedna, jak i bogata staną się nierozłączne i za sprawą przekornego losu ich życie będzie zależne od siebie nawzajem. Obie rodziny pozornie wszystko dzieli - pochodzenie, pozycja społeczna, wykształcenie, podejście do życia. Ale bolesne doświadczenia i codzienne zmagania szybko zbliżają wszystkich członków obu rodzin.
Po dziewiętnastu latach, kiedy wybucha II wojna światowa, ich córki, Cara i Sybil, razem zaciągają się do wojska i stacjonują na Malcie. Wojenna zawierucha na zawsze zmieni ich życie - przyniesie miłość, macierzyństwo, radość, ból, rozpacz i nadzieję.
Matki tytułowych wrześniowych dziewczynek - Eleanor i Brenna są swoim zupełnym przeciwieństwem. Brenna, pracująca od dziecka uboga, niewykształcona Irlandka i Eleaonor, która ma wszystko o czym kobieta może marzyć- bogactwo, piękny dom, wspaniałe stroje, służbę, nie ma tylko jednego...miłości, którą ma za to Brenna. I te kobiety o dziwo zostaną przyjaciółkami, a wszystko to za sprawą przewrotnego losu. Za sprawą tego samego losu w okresie 25 lat, które opisuje nam Lee, wydarzy się wiele zaskakujących rzeczy.
Książka jest cudowna. Mimo sporej objętości czytało mi się ją bardzo szybko, wręcz ją pochłaniałam. Temat wydaje się banalny i mega wyeksploatowany w innych książkach, ale jego ujęcie przez Maureen Lee sprawia, że książka z banalnej stała się wyjątkowa. 

We Wrześniowych dziewczynkach znalazłam wszystko, czego można sobie zamarzyć szukając relaksującej, acz wciągającej lektury- frapujące koleje losu dwóch diametralnie różnych rodzin, niebezpieczeństwo, akcję, ciekawych bohaterów, miłość..
Bardzo lubię lektury, które opowiadają spory fragment dziejów jakiejś rodziny. Tutaj mamy ukazane 25 lat smutków i radości obu rodzin. Lee bardzo umiejętnie przedstawiła koleje losu tych dwóch rodzin, na tle wydarzeń – okresu kryzysu i II wojny światowej. Pokazała, jak wyglądało życie angielskich obywateli, w jednym z najokrutniejszych momentów historii XX w. Autorka udowadnia także, że własnego losu nie da się ani przewidzieć, ani zaplanować oraz, ze jeden zwyczajny z pozoru krok może zmienić nasze całe życie.
Książka jest bardzo sprawnie napisana, pełna ciekawych i wyrazistych bohaterów oraz szybkiej akcji i zadziwiających jej zwrotów. Polecam lekturę Wrześniowych dziewczynek.
Maureen Lee jest autorką niemal 20 książek i liczę, że wydawnictwo stopniowo będzie nam je wszystkie prezentować. Pisarka urodziła się i wychowywała w okolicach Liverpoolu dlatego też miejscem, w którym rozgrywa się akcja jej książek jest właśnie to miasto. Jako dziecko pisarka przeżyła wojnę. Pisała od zawsze - rozpoczynała od krótkich historii, które później stały się kanwą dla pisanych z rozmachem powieści, które mamy teraz okazję poznać.

Cieszę się,  że przede mną jeszcze 2 książki tej autorki - Wędrówka Marty oraz  nowość, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Świat Książki 10 pażdziernika br.Nic nie trwa wiecznie.      

A teraz schodzę na hotelowe śniadanie i o 8.00 do pracy na 12 godzin:). Pozdrawiam z Wiednia:):)

niedziela, 23 września 2012

Przyjaciółki - Lisa Verge Higgins

Wydawnictwo Świat Książki, Okładka miękka, 336 s., Moja ocena 5/6
Lisa Verge Higgins to amerykańska pisarka, która swój talent do pisania odkryła całkiem przypadkowo. Do tej pory wydała kilkanaście powieści, które zostały przetłumaczone na wiele języków. Jest zdobywczynią kilku nominacji i nagrody literackiej, Golden Leaf Award. Pisarka z każdym miesiącem i z każdą kolejną książką zdobywa nowych fanów. Mam nadzieję, że zostaną w Polsce wydane kolejne książki jej autorstwa.
Bohaterkami książki są tytułowe 4 przyjaciółki: Kate, pełnoetatowa kura domowa, czuje się jedynie żoną Paula, matką ich trójki dzieci, a chce być kochanką. Życiem Joe, wiceprezesa wielkiej firmy reklamowej, rządzi sukces i praca 24 godz. na dobę. Nie ma w nim miejsca na macierzyństwo… do czasu, gdy na jej drodze pojawia się Grace. Sarah, wspaniała poświęcająca się dla innych pielęgniarka, kocha afrykańską dżunglę i mężczyznę, o którym wspomnienia i ułudę pielęgnuje od 15 lat. Tęskniąc za tym, co minęło nie widzi miłości stojącej tuż przed nią. I jest jeszcze Rachel, a raczej była. Bo Rachel nie żyje, zmarła na nowotwór do końca nie przyznając się przyjaciółkom jak bardzo jest chora. 

Kobiety (teraz już blisko 40-letnie) przyjażniły się od czasów szkolnych. Razem przeżywały wszystkie radości i smutki, pierwsze miłości, udane i nieudane randki, zdane i oblane egzaminy i chociaż z biegiem czasu porozjeżdżały się po całym świecie, zawsze wiedziały, że mogą na siebie w każdej chwili liczyć, że gdy jedna z nich będzie potrzebować pomocy, wsparcia, pozostałe rzucą wszystko i będą z nią. 
Umierająca Rachel zostawiła im w testamencie listy. Nie są to zwykłe listy, są to zalecenia i żądania. Każda z kobiet ma wykonać jakieś z pozoru niewinne zadanie. Zadania te wydają się tylko trochę szalone, ale kobiety nawet przez moment nie przypuszczają, jak diametralnie zmienia one wszystko, co dotychczas było sensem ich życia.
Kate, matka dzieciom, ma skoczyć ze spadochronem, Sarah ma odnaleźć swoją dawną miłość, Joe ma zaopiekować się córeczką Rachel. Niby proste, ale żadna z nich nie zdaje się sprawy, jak te zadania zmienia ich życie i spojrzenie na świat, na jego wartości, na to, co ma sens, a co jest bzdurą i niepotrzebną ułudą. W książce pada jedno niezwykle mądre zdanie – czasami trzeba skoczyć ze spadochronem, żeby zobaczyć swoje życie z właściwej perspektywy.
Nie będę opowiadać treści książki, mogłabym to zrobić, owszem, ale wtedy odebrałabym wam przyjemność z lektury. Cała rozkosz czytanie Przyjaciółek polega na niespodziewanym, które nas czeka w następnym rozdziale. Przygody Kate, Joe i Sarah wielokrotnie mnie zaskakiwały, często poruszały, często miałam też ochotę każdą z nich porządnie potrząsnąć. Przyznam wam się szczerze, że gdy rozpoczynałam lekturę książki byłam niepomiernie zdziwiona nad zachwytami, jakie czytałam na jej temat w wielu recenzjach. Przez pierwsze 4 rozdziały zastanawiałam się czym tu tak się ekscytować? O co to wielkie halo? Teraz już wiem. A wy musicie dowiedzieć się tego sami, czytając książkę. Mimo, iż temat może wydawać się wyeksploatowany w innych pozycjach, aż do bólu, to po Przyjaciółki jednak warto sięgnąć.
Przyjaciółki relaksują, bawią,wciągają, ale przede wszystkim uczą, co w życiu jest ważne, jak spojrzeć na własne życie, czym nie należy się przejmować.
Przyjaciółki to bardzo ciepła, wzruszająca, życiowo mądra i optymistyczna książka. Opowiada o wspaniałej przyjaźni, która jest jak niezwykle wartościowy klejnot, o tym, że każdy potrafi nawet, gdy jest bardzo źle znaleźć się na właściwym życiowym torze. Książka także bawi i umacnia wiarę w bezinteresowne uczucie, o które w dzisiejszym świecie trzeba walczyć i dbać każdego dnia..
A ja sobie popłakałam kilka razy w trakcie lektury. Książka wzbudza takie emocje, że aż trudno to opisać. Gorąco zachęcam do lektury.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Pamiętne lato - Lesley Lokko

Wydawnictwo Świat Książki, Okładka miękka, 475 s.,  Moja ocena 5/6
Książka, jako polepszacz humoru sprawiła się doskonale.
Lesley Lokko od kilku lat należy do moich ulubionych autorek. Niektórzy zarzucają jej schematyczność, przewidywalność rozwoju akcji. Może i jest to w części uzasadniona opinia, ale dlatego tak lubię jej książki, trzymają w napięciu, akcja rozgrywa się wielotorowo, wciąga już od pierwszych stron, a w napięciu trzyma do końca.
Wszystkie perypetie bohaterów kończą się happy endem. Może nie zawsze takim, o jakim myślimy w trakcie lektury, jakiego byśmy sobie życzyli, ale zawsze są to szczęśliwe zakończenia. Autorka wychowała się w rodzinie wielokulturowej, ma korzenie ghańsko-szkockie, i bardzo wyrażnie widać to w jej powieściach. Lokko często osadza akcję książek w Afryce, porusza bardzo ważne tematy dyskryminacji zarówno społecznej związanej z pochodzeniem, jak i ze względu na kolor skóry. Autorka pracowała jako kelnerka, pracownik i kierownik biura kibucu. Wróciła na studia w wieku 26 lat, uczestniczyła w szkoleniu jako architekt. Jak tylko je skończyła, zaczęła pracę w Republice Południowej Afryki, gdzie narodził się pomysł na pierwszą powieść. Przez następne kilka lat nauczała na różnych uczelniach w Wielkiej Brytanii i USA.
Moją znajomość z  twórczością Lesley Lokko zaczęłam przez przypadek, kilka lat temu od książki Świat u stóp. Jest to powieść o wielkiej, bezwarunkowej przyjaźni i miłości. Jej akcja rozgrywa się na tle ważnych wydarzeń politycznych u schyłku XX w. w RPA.
Po kolejne książki Lokko sięgałam już świadomie, z pełną premedytacją oczekując wciągającej i dopracowanej w każdym szczególe lektury. 
Szafranowe niebo to wielowątkowa historia milionera Maxa Salla, jego angielskiej żony alkoholiczki, efektownej włoskiej kochanki i trojga skłóconych dzieci z obu związków łączy się z losami ich znajomych, przyjaciół i partnerów. Wszyscy przeżywają chwile triumfu i życiowe porażki, błądzą i starają się odnaleźć drogę, dążąc do szczęścia mimo swych niedoskonałości i przeciwności losu. Wszystko to osadzone w niezwykłych sceneriach - Londynu, Afryki, Francji i pogrążonego w wojnie terytoriów. 
Gorzka czekolada, to wzruszająca i trzymająca w napięciu powieść obyczajowa z życia trzech kobiet, rozgrywająca się przez wiele lat w różnych częściach świata. Melanie, rozpieszczona osiemnastoletnia Angielka, wdaje się we flirt z ojczymem i zostaje wysłana przez matkę do Los Angeles. Laure, piękna Haitanka, przypadkowo zachodzi w ciążę i ucieka od srogiej babki do Chicago. Jej służąca, Ameline, także nagle musi zmienić swój los. Wszystkie zaczynają żyć na własny rachunek... Zaskakująca fabuła, kobiece wybory i dylematy.
Na półce czeka jeszcze jedna książka autorki - Jedna bogata, druga biedna.  
Na żadnej z w/w książek nie zawiodłam się. Każda zapewniła mi fantastyczną przygodę i wciągającą lekturę. Nie inaczej było z Pamiętnym latem. Tym razem główni bohaterowie to kilku pokoleniowa, niezwykle zamożna rodzina Keelerów, która ma dosłownie wszystko – prestiż, pieniądze, wysoką pozycję społeczną, a na okrasę tajemnicę, która zburzy spokój i niezwykle starannie budowany wizerunek. Jak w każdej powieści Lokko, tak i tu akcja płynie wielotorowo. Osią powieści jest nie tylko wspomniana przeze mnie rodzina, ale także, a może przede wszystkim losy trzech kobiet - Juli, Maddy i Neili. Każda z nich  pochodzi (wg. standardów Keelerów) z nizin społecznych, każda ma swoje problemy i demony przeszłości, przed którymi próbuje uciec, każda zakochuje się w jednym z braci Keelerów i wychodzi za nich za mąż. Nie takich żon dla swoich synów oczekiwała ich matka, wzięta adwokat Diana Pryce, ale po raz pierwszy jej synowie robią coś na co ona absolutnie nie ma wpływu. Dodatkowo nad Dianą wisi przysłowiowy miecz Damoklesa, a w zasadzie dwa- tajemnica z przeszłości, która ma ogromny wpływ na terażniejszość jej rodziny, oraz jej ciężka, nieuleczalna choroba. Diana dopiero na łożu śmierci postanawia wyjaśnić najmłodszemu synowi i jego żonie swoją tajemnicę.
O co dokładnie chodzi? Cóż to za wielka tajemnica? Jakie sekrety i koleje losu skrywają Julia, Maddy i Niela? Tego nie zdradzę, ponieważ stanowi to oś książki. Zachęcam za to do lektury.
Na pewno się nie zawiedziecie. Akcja toczy się wartko, jest niesamowicie wciągająca, bohaterowie bardzo różni i bardzo wyraziści, a dzięki zręcznemu pióru Lokko książkę czyta się jednym tchem.
Kolejnym plusem książki jest spójność akcji. Autorka (jak to ma w zwyczaju) stworzyła powieść wielowątkową. Akcja rozgrywa się równolegle na czterech różnych torach, śledzimy losy głównych bohaterek, które bardzo często krzyżują się. 
W książce nie brak także niespodziewanych zwrotów akcji, głębokiego uczucia, namiętności, strachu i nienawiści. 
Po raz kolejny Lokko stworzyła doskonałą książkę, od której nie mogłam się oderwać. 
Mam nadzieję, że wam także się spodoba. Gorąco zachęcam do lektury Pamiętnego lata oraz innych książek tej autorki.

piątek, 22 czerwca 2012

A między nami ocean - Susan Wiggs

Wydawnictwo Harlequin Mira, Okładka miękka, 416 s., Moja ocena 5/6
To moje drugie spotkanie z Susan Wiggs i ponownie niezwykle udane.
Wcześniej czytałam powieść Obudzić szczęście  recenzja tutaj.
Tym razem bohaterami jest zwyczajna z pozoru rodzina, taka rodzina z amerykańskiego serialu familijnego. Ale to tylko pozory.
Steve jest marynarzem, stacjonuje na lotniskowcu, w związku z  tym w domu bywa gościem.
Za sprawą jego pracy rodzina często zmienia miejsca pobytu i nigdzie w zasadzie nie ma swojego miejsca na ziemi. Wpływa to negatywnie na pozostała część rodziny. Źle z tym czują się zarówno dzieci, jak i żona Steave'a – Grace, chociaż przez długi czas ukrywa to.
Grace, przykładna pani domu, bez słowa wraz z mężem przenosi się do kolejnych części kraju, pakuje, rozpakowuje bagaże, zajmuje się dziećmi, słowem dba o dom. Jednak pewnego dnia i ona ma dosyć. Przez blisko 20 lat małżeństwa Grace wspiera męża, jest idealną wprost panią domu, aż nagle...mówi mężowi stop.
Dodatkowo ich dzieci- Emma i Brian stają przed ważnym wyborem życiowym, na jakie studia się zdecydować. Jakby tego było mało, w ich i tak trudnym życiu nagle pojawia się dorosły syn Steave'a z pierwszego małżeństwa.
Grace naprawdę ma dosyć. Postanawia pomyśleć o sobie i dzieciach. Zaczyna realizować swoje marzenia - zakłada firmę świadcząca usługi związane z przeprowadzkami i kupuje dom. Nie znajduje jednak u męża zrozumienia, oddalają się od siebie coraz bardzie nie potrafiąc się zdobyć na prawdziwie szczera rozmowę. Powoli Grace zaczyna nawet myśleć o rozwodzie, co jeszcze jakiś czas temu było nie do pomyślenia, nie brała takiej opcji pod uwagę.
I wtedy los daje im lekcję, a może i szansę...na morzu dochodzi do eksplozji i Steve zostaje uznany za zaginionego. Dla Grace to ogromny wstrząs.
Jak potoczą się ich losy? Czy rodzina Benettów rozpadnie się czy uda się ją może scalić na nowo?
Czy Grace i Steave wykorzystają daną im od życia szansę?
Tego dowiecie się czytając książkę Susan Wiggs. Idealna lektura na lato, i nie tylko.
Podczas lektury nasuwają się pytania: Ile można poświęcić dla kariery partnera, męża? 

Gdzie jest granica w każdym związku, której nie można przekroczyć? Poznajemy także rozterki kobiety 40 letniej, z jakimi boryka się Grace i zapewne wiele z nas.  Każda z nas zada sobie wcześniej czy póżniej pytanie – czy jestem zadowolona z życia? Czy warto było zrobić to czy tamto? Co, patrząc z perspektywy czasu, zmieniłabym w swoim życiu?
czy warto było zrezygnować z siebie? Bo przecież siłą rzeczy każda z nas chociaż w części rezygnuje z siebie, ze swoich planów mają rodzinę, wszystkiego nie da się pogodzić.
Autorka ukazuje nam, jak często to co najważniejsze mamy na wyciągniecie ręki, tylko tylko tego nie dostrzegamy i jak łatwo (w mgnieniu oka) można wszystko stracić.
Trzeba cieszyć się tym, co się już ma i rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, a nie dusić w sobie.
Bardzo dużym plusem jest ukazanie tych samych wydarzeń z perspektywy Grace i Steave'a, różnica w spojrzeniu na dana kwestię z punktu widzenia kobiety i mężczyzny jest niesamowita.
Plusem jest także ukazanie życia „słomianych wdów” takich, jak grace, ich problemów, samotności, chwil radości i goryczy.
Książkę czyta się błyskawicznie, wręcz pochłania.
Jest to doskonała lektura nie tylko na lato, ale także na inne pory roku. Lektura ku pokrzepieniu serc, ku poprawie nastroju, dla osób szukających nowej drogi życia, robiących bilans życiowy a także dla osób szczęśliwych, nie mających żadnych wątpliwości i problemów.
Serdecznie polecam lekturę kolejnej powieści Susan Wiggs.

czwartek, 10 maja 2012

Córki gór - Anna Jorgensdotter

Wydawnictwo WAB, Seria z miotłą,  Bergets dottrar, Okładka twarda, 536 s., Moja ocena 5,5/6
Przyznam się, że dawno żadna powieść tak mnie nie zachwyciła, jak Córki gór. Z tym, że jestem bezkrytyczna, ponieważ uwielbiam literaturę skandynawską, a szwedzką w szczególności.
Akcja książki rozpoczyna się w Sandviken i w zasadzie do tej miejscowości ogranicza. Jest to prowincjonalna wieś w Szwecji, wieś w której w zasadzie nic się nie dzieje i nic się nigdy nie zmienia, i w tym problem. Głównych bohaterów - rodzinę Steenów poznajemy tuż przed wybuchem II wojny światowej w 1938r., natomiast ostatni opis losów ma miejsce w 1958 r. Czyli rodzeństwu towarzyszymy przez 20 lat, a dwie dekady to sporo w życiu każdego człowieka, ale czy także w przypadku rodziny Steenów? Bohaterami jest pięcioro rodzeństwa. Każde z nich jest inne, każdego losy są niesamowicie poplątane, poszarpane, co mi się automatycznie skojarzyło ze skandynawskim krajobrazem. 
 Każde z rodzeństwa jest mega skomplikowane, zarówno jeżeli chodzi o to, jak się zachowuje, jak i w zakresie wewnętrznych przeżyć. Najodważniejsza, najciekawsza jest moim zdaniem Sofia, świetnie zapowiadająca się narciarka. Dziewczyna nieoczekiwanie odrzuca zaloty nieśmiałego Miltona, po to, żeby wyjść za mąż za Arvida, co (jak czas pokaże) niestety okaże się największą pomyłką jej życia. 
Kolejna z sióstr -  Karin umiera wskutek gorączki połogowej. 
Uzdolniony Otto marzy o karierze sportowej lub zawodzie cyrkowca, pragnie za wszelką cenę wyrwać się z pogrążonej w stagnacji wsi, której klaustrofobiczna atmosfera działa na niego bardzo negatywnie, dołuje go. Atmosfera takiej wsi chyba na każdego działała by podobnie. To nie jest sympatyczne, niewielkie miasteczko rodem np. z serialu familijnego, to ponura, malutka wioska pod koniec lat 40. XX w. Nic dziwnego, że Otto i jego rodzeństwo żle się tam czują. W końcu Otto poślubia Niemką Barbarę. Była to niesamowicie odważna decyzja. Należy wziąć pod uwagę w jakim okresie rozpoczyna się akcja powieści - tuż przed wybuchem II wojny światowej. Ówczesne czasy i polityczne nastroje Szwedów oraz pozostałych mieszkańców Europu nie były Niemcom przychylne. Jak to wpłynie na Otto i jego żonę? Dowiecie się tego z książki:). 
Kolejna z rodziny Steenów jest, jak na ówczesne czasy i miejsce w jakim żyje...inna i odbiegająca od schematów, od ramek w jakich wielu chciałoby ją zawrzeć.  Emilia sama zarabia na swoje utrzymanie, nie zamierza mieć dzieci (chociaż wszyscy tego właśnie po niej oczekują) i żyje w wolnym związku (co samo w sobie było już nie do pomyślenia). 
W równie niekonwencjonalny sposób żyje również Edwin, płaci jednak za to najwyższą cenę, cenę, która mnie niesamowicie poruszyła. Zbliża się II wojna światowa, kształtują się ruchy narodowe, wyzwoleńcze, postępuje – przynajmniej teoretycznie jeżeli chodzi o szwedzką prowincję – emancypacja kobiet (trzeba pamiętać, że to nie jest jeszcze ta liberalna Szwecja, którą znamy teraz). Ale...no właśnie...czy w Sandviken i rodzinie Steenów cokolwiek się zmienia? Czy zmiany w kraju, w Europie maja jakikolwiek (choćby najmniejszy) wpływ na rodzeństwo?  Jeżeli tak, to jaki? Czy rodzeństwo w końcu opuści wioskę? Czy będzie miało możliwość i odwagę, żeby żyć po swojemu, żeby być sobą? Tego możecie się dowiedzieć czytając Córki gór. Polecam, polecam, polecam:).
Córki gór to nie jest łatwa lektura, to przejmująca, momentami szokująca i to bardzo, ale niesamowicie wartościowa i wspaniała saga. Śledzimy losy rodziny, ich życie codzienne,  problemy, obawy, wybory i ich tragiczne nieraz konsekwencje. To wszystko na tle szalejącej wojennej zawieruch i szwedzkiej prowincji lat 50. 
Nie ma tu szybkiej ala amerykańska akcji. Są za to szczegółowe opinie, opisy, powolne tempo, rozterki, rozmowy, surowe, ale jakże piękne krajobrazy i momentami nawet okrutne życie.
Mimo okrucieństw wojny, życie bohaterów nie zmienia się. Autorka w genialny wprost sposób pokazuje jak losy świata mogą nie wpływać na życie ludzi w małej szwedzkiej miejscowości. Bohaterowie wiodą proste życie, w zgodzie z otaczająca ich naturą, skupiają się na codzienności, na tym, jak przetrwać, a wojna i polityka są dla nich jedynie tematami do rozmów, tematami wydarzeń, które są daleko poza nimi.Ważniejsze niż historia i polityka są codzienne obowiązki, zwykłe życie, które przecież musi toczyć się dalej:
Świat ma tak niewiele wspólnego z Norrby. Krowy trzeba wygonić na pastwisko, przyprowadzić, nakarmić i wydoić. Mleko trzeba przecedzić. Wygotować pościel. Przyrządzić jedzenie, po południu pozmywać. Zacerować pończochy. Zagnieść ciasto. Upiec chleb. Wypastować podłogi. Zanim się skończy trzeba zaczynać od nowa.(...)
Autorka ukazuje również, jak młodzieńcze marzenia o życiu mogą się nawet znacznie rozmijać z faktycznym dorosłym życiem; jak różne oblicza może mieć miłość. W trakcie lektury nasuwa się od razu refleksja, że nam też nie wszystko ułożyło się, tak jak w wieku 15-18 lat planowaliśmy. Dzięki takim refleksjom, powieść ta wydaje mi się jeszcze bardziej wartościowa.
Książkę czyta się niełatwo, mogę nawet śmiało napisać, że momentami jest ciężko, a to za sprawą innej (co nie znaczy, że złej) narracji. Autorka przeplata dialogi zewnętrzne z narracją i dialogami wewnętrznymi bohaterów. Styl bardzo specyficzny, sami musicie to przyznać. Do tej pory nie spotkałam się z taką narracją. To właśnie sprawiało mi na początku pewną trudność, musiałam przyzwyczaić się do specyficznego stylu autorki. Ale to dzięki temu, mamy unikalną możliwość odkrycia zawiłości duszy i świata w skandynawskiej wiosce Sandviken.A te zawiłości świata wewnętrznego bohaterów idealnie pasują do otaczającego ich skandynawskiego krajobrazu.
Anna Jörgensdotter (ur. 1973) – szwedzka pisarka, publicystka i redaktorka, prowadzi warsztaty kreatywnego pisania. Autorka powieści, dramatów i zbiorów wierszy. Zadebiutowała w 2002 roku książką dla dzieci Pappa Pralin. Córki gór (2009), jej pierwsza powieść dla dorosłych, zostały wyróżnione prestiżową nagrodą literacką im. Ivara-Lo Johanssona.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Wytwórnia wód gazowanych. - Dorota Combrzyńska - Nogala

Wydawnictwo MG, Okładka miękka, 496 s., Moja ocena 5,5/6
Główną bohaterką jest Eleonora Jarecka z domu Pstrońska. Poznajemy ją współcześnie, jako Babkę w chwili jej gwałtownej śmierci, dosłownie i w przenośni na łożu śmierci. Potem autorka cofa nas o 100 lat do momentu narodzin Eleonory. Śledzimy jej dzieciństwo, czas pierwszych miłości, zamążpójście, narodziny jedynej córki, chorobę. A wszystko to na tle przedwojennej Polski, Polski okresu okupacji i okresu PRLu.  I to połączenie - życia kobiety z tłem społecznym i historycznym XX w. stanowi o tym, że książkę czyta się doskonale. Lektura jest tym bardziej wciągająca, że relacje Eleonory z innymi nigdy nie są letnie, zawsze pragmatyczne, jak w przypadku ocalałego z zagłady Żyda Bluma, którego namówi w czasach realnego socjalizmu, do reaktywowania wytwórni wód gazowanych. Poznajemy Eleonorę, jako "buisneswoman" okresu PRLu. Reaktywowała wspomnianą wytwórnię wody gazowanej, szyła modne bluzeczki, które sprzedawała prywaciarzom na bazar, prowadziła gospodę - karczmę i robiła wiele innych rzeczy. Wszystko po to, żeby zapewnić byt rodzinie, przetrwać. Należy docenić umiejętność z jaką Eleonora potrafiła dostosować się, wręcz dopasować do istniejących realiów. Była jak trzcina na wietrze, reagowała na wszelkie podmuchy wiatru zmian. Miała też szczególny dar - w zasadzie wszystko, czego się dotknęła zamieniała niczym mityczny Midas w ...no może nie złoto, ale na pewno w pieniądze i to nie małe. Ale okaże się, że wszystko ma swoją cenę. Jaką, tego dowiecie się czytając Wytwórnię wód gazowanych
Eleonora miała gwałtowny momentami szorstki, a nawet okrutny charakter.  W jej przypadku sprawdza się powiedzenie - po trupach do celu. Choćby nie wiem co musi osiągnąć cel, nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Gdy lekarz powiedział, że ma tak zaawansowaną grużlicę, że nic jej nie pomoże i to kwestia miesięcy, postanowiła, że nie umrze i nie umarła. Eleonora potrafi wszystko, nie potrafi tylko najważniejszego - okazać i dać miłości. Chociaż w jej mniemaniu wszystko co robi, robi z miłości do rodziny. Bardzo ciekawe w tym kontekście są jej kontakty z wnuczką, a w zasadzie ich brak i na tym tle ukazanie jej męża, który chociaż jest dużo mniej zaradny niż Eleonora, to jednak ma w sobie dużo ciepła, miłości, a dziewczynka go wręcz ubóstwia. 
Wraz z upływem lat Eleonora próbuje rozliczyć się z własną przeszłością. Toczy spory z wnuczką, z którą po śmierci dziadka zaczyna łączyć bardzo bliska, choć niełatwa, relacja. Sara zarzuca jej wybiórczą pamięć i bardziej wyczuwa niż wie, że Babka nie do końca jest szczera.
Ta nieustannie wraca do przeszłości, żeby ją sobie obejrzeć z innej perspektywy, uwypuklić jakiś jej detal, ujawnić prawdziwą historię, lub ją zatrzeć, ale nadal najważniejszy jest dla niej czas teraźniejszy. Smakuje życie i ukrywa stare tajemnice, które pojawiają się zupełnie nieoczekiwanie. Wtedy okazuje się, że pełna życia i charyzmatyczna Eleonora, była inna niż się wszystkim wydawała.
Wytwórnia wód gazowanych to powieść nie tylko o życiu w Polsce na przestrzeni dziejowych zmian XX w., ale także, a może przede wszystkim powieść o spełnianiu marzeń i o tym, co jest w życiu ważne.
Ogromne brawa dla autorki za idealne wręcz odmalowanie realiów poszczególnych dziesięcioleci oraz za całą plejadę bardzo mocnych i barwnych bohaterów. Chociaż główną bohaterką jest Eleonora, to oprócz niej poznajemy wiele równie interesujących osób: matkę Eleonory, charakterną Brygidkę - która swoim zachowaniem stworzyła póżniejszą twardą i bezwzględną Eleonorę; siostrę a zarazem genialną kucharkę Amelię; zdziwaczałego aptekarza Kwirama, który był chyba jedynym przyjaciele Eleonory i wielu, wielu innych, wszyscy niezwykle barwni, każdy istotny dla opowieści. Ogromny plus dla grafików za świetną okładkę.
Dorota Combrzyńska-Nogala – absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Mieszka w Łodzi, pracuje z dziećmi niesłyszącymi i współpracuje z grupą pantomimiczną. Autorka  powieści „Naszyjnik z Madrytu” i nagrodzonej Literacką Nagrodą im. Reymonta „Piątej z kwartetu”. Właśnie się dowiedziałam od przemiłej p. Dorotki z Wydawnictwa MG:), że kolejna książka autorki w pażdzierniku. Czekam z niecierpliwością:).