Wydawnictwo Albatros, Tytuł oryginalny: Cross country, Okładka miękka,392 s., Moja ocena 4/6
Jest to czternasta pozycja z doskonałego (jak dla mnie - dotychczas) cyklu powieści Pattersona o czarnoskórym
detektywie i psychologu Aleksie Crossie, jednym z najpopularniejszych i
najbardziej lubianych stróżów prawa w całym literackim panteonie.
Akcja rozpoczyna się na prawdę ostro. Brutalne morderstwa wstrząsają
opinią publiczną USA. Ofiary są w okrutny sposób dręczone i żywcem palone. Jedno z morderstw dotyka bezpośrednio Crossa. W jednej z dzielnic Waszyngtonu ofiarami
krwiożerczej bandy psychopatów pada cała rodzina – mężczyzna, kobieta
oraz troje dzieci. Alex Cross przeżywa szok, gdy okazuje się, że jedną z
ofiar jest Ellie Randall Cox, jego wielka miłość z dawnych studenckich
czasów… Okazuje się, że masakra w Georgetown była tylko
początkiem czarnej serii. Przed meczetem ginie wraz z rodziną Ghedi
Ahmed, brat ważnego członka Al.-Kaidy, zabójcy z zimną krwią obcinają ofiarom głowy. Z kolei w nocnym klubie ginie syn
ambasadora Nigerii w Stanach Zjednoczonych. Policyjna obława kończy się kolejna tragedią - eksploduje stacja benzynowa, jest kilkoro zabitych. Cross poprzysięga za wszelką
cenę pomścić śmierć przyjaciółki. Tuż przed śmiercią Elli wróciła z
Nigerii, w której zbierała materiały do publikacji o przemocy na Czarnym
Lądzie. Czy była tylko przypadkową ofiarą, czy coś łączyło kobietę z
kolejnymi zamordowanymi? CIA odmawia udzielenia informacji na temat
przestępców. Cross odkrywa, że za aktami przemocy stoi człowiek
posługujący się pseudonimem Tygrys, przywódca bandy młodocianych
degeneratów. Dla Alexa Crossa dopadnięcie go to sprawa osobista. By osiągnąć cel, detektyw wyrusza do Afryki, a ta rządzi się innymi prawami niż Stany. I tu zaczyna się cała akcja, która (co trzeba sprawiedliwie autorowi przyznać) pędzi jak szalona, nie zwalania aż do ostatniej strony; pędzi tak, że momentami wydaje się to, aż nieprawdopodobne.
Książkę (jak to u Pattersona) czytało mi się bardzo dobrze, akcja wciąga. Treść jest napisana przystępnym językiem, a krótkie rozdziały sprawiają,
że szybko się ją czyta, ale wątek jest odrobinę naciągany i znacząco odbiega od
standardu, do którego przyzwyczaił nas autor. Mam takie nieodparte wrażenie, jakby Patterson tą konkretną pozycję pisał odrobinę na siłę, jakby wcześniej wyeksploatował się odnośnie przygód Crossa. Napisał wciągające czytadło i nic więcej. A poprzednie książki tego autora przyzwyczaiły mnie do odrobinę wyższego poziomu. Tropiciel jest z gatunku tych książek, które się doskonale czyta, relaksuje przy nich, ale po odłożeniu książki na półkę, błyskawicznie o niej zapomina.Warto po tą książkę sięgnąć, ale nie warto oczekiwać jakiejś porywającej, godnej zapamiętania lektury.
Mimo tej wpadki, James Patterson nadal jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Mam nadzieje, że kolejny tom przygód Alexa Crossa, po który sięgnę będzie lepszy niż Tropiciel, że dawny Cross i dawny styl pisarski Pattersona powrócą.
Caly cykl z Andrew Crossem liczy 20 powieści !!!! Z tego co się doliczyłam w Polsce wydano 15 tomów, a przede mną jeszcze lektura w ub. roku wydanego Procesu Alexa Crossa. Tego tomu jeszcze nie mam na półce, ale będę na niego polować w antykwariacie; zdecydowanie szkoda mi wydawać ponad 30zł. na książkę w księgarni wziąwszy pod uwagę ostatnie dokonanie Pattersona.


