Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melvin r. starr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melvin r. starr. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 października 2014

Ślad atramentu

Wydawnictwo Promic, Moja ocena 5,5/6
Ślad atramentu to 3. tom przygód średniowiecznego, angielskiego medyka Hugh z Singelton. Główny bohater serii od 1. tomu przypadł mi do serca. Tak, tak można to określić. Niby średniowiecznych detektywów w książkach nie brakuje, ale Melvin R. Starr stworzył postać inną, wyjątkową. Hugh jest niezwykle mądrym, inteligentnym, postępowym jak na owe czasy (myl się codziennie), sprawiedliwym człowiekiem i zupełną ofiarą losu w kontaktach z kobietami. Ale ma przy tym wielki urok, który chwyta za serce i sprawia, iż wiernie kibicuję mu przy kolejnych miłosnych potyczkach. Z ciekawością śledzę także jego kolejne śledztwa. 
Tym razem Hugh zostaje wmieszany w kradzież ksiąg w Oksfordzie. W owym czasie każda księga była dosłownie i w przenośni na wagę złota. Częstokroć kosztowała tyle co część wsi lub kilka chałup. Zrozumiałym jest więc wielkie poruszenie, jakie wywołuje kradzież kilku bezcennych ksiąg jakiej dokonano na oksfordzkim uniwersytecie. Hugh postanawia pomóc w odnalezieniu ksiąg, a dodatkowo także odnowić znajomość z piękną Kate. Musze przyznać, iż postać Kate bardzo przypadła mi do gustu. Autorowi udało się wykreować bohaterkę, która ma charakterek, potrafi pokazać pazurki, co w tamtych czasach było rzadkością. Połączenie osobowości Hugh z Kate i dodanie do tego XIV-wiecznych realiów dało fantastyczny efekt w postaci świetnie napisanej, wciągającej i niezwykle klimatycznej powieści.
Po raz kolejny Melvin R. Starr zabrał mnie w bajeczną i pełną przygód podróż do dawnej Anglii. Seria z Hugh z Singleton w roli głównej charakteryzuje się przede wszystkim doskonałym oddaniem realiów epoki i takim specyficznym, trudnym do określenia urokiem. Nic dziwnego, bowiem autor w 1970 roku uzyskał specjalizację z historii średniowiecznej w Western Michigan University i następnie przez ponad 30 lat był nauczycielem tego przedmiotu w szkołach średnich. Z każdej strony kolejnych książek przebija miłość do średniowiecznej historii i doskonałe przygotowanie merytoryczne pisarza. Wszystkie, najdrobniejsze nawet szczegóły (jak chociażby kształt butów, czy guzika, fryzura, jedzenie) są wiernie odmalowane. Te niezwykle plastyczne i realne opisy to jeden z wielu plusów serii, ale nie jedyny. Kolejnym jest język stylizowany na średniowieczny, który absolutnie nie nudzi, nie męczy, wręcz przeciwnie jest doskonale dopasowany do tematyki i akcji powieści i dodaje jej klimatycznego smaczku. 
Ślad atramentu to kolejna wartościowa i fascynująca pozycja z serii Wydawnictwa Promic - Corpus delicti. Książek wydanych w tej serii nie ma wiele, ale w tym wypadku potwierdza się zasada - lepiej mniej a doskonale. Każda z książek serii jest dopracowana pod względem edytorskim, niezwykle wartościowa jeżeli chodzi o treść (zmusza do myślenia).
Zachęcam do lektury, a ja czekam na kolejne tomy przygód Hugh z Singleton.

wtorek, 21 maja 2013

W cieniu kaplicy - Melvin R. Starr

Wydawnictwo Promic, Okładka miękka, 360 s., Moja ocena 5,5/6
Przyznaję się bez bicia, recenzja, którą zapomniałam napisać eeee już jakiś czas temu. Na śmierć zapomniałam. Delikatnie przypomniała mi dopiero przemiła pani Agnieszka z Wydawnictwa Promic. Ja tak średnio raz na 5-6 miesięcy zapominam o jakiejś recenzji...  
Niniejszym nadrabiam zaległości.
Jak ja lubię serię przygód średniowiecznego medyka-detektywa Hugh z Singleton.
Tutaj  recenzowałam I tom jego przygód, Niespokojne kości. Rok kazało nam Wydawnictwo czekać na II część przygód Hugh, ale ważne, że książka już jest i ponownie mamy okazję przenieść się do średniowiecznej Anglii. 
U Hugh, jak w tym porzekadle...kto nie ma szczęścia w miłości ten ma w pieniądzach...no może nie w pieniądzach dosłownie, ale na pewno w intratnej posadzie. Nasz młody przyjaciel od zakończenia I tomu awansował. Jest nie tylko jedynym w okolicy medykiem, co już samo w sobie przysparza mu profitów (bo z uznaniem u bliźnich to różnie bywa), ale także zarządcą na włościach lorda Gilberta. Ta ostatnia funkcja przysparza mu tyle samo radości co i kłopotów. 
Pewnego dnia zostaje odnalezione ciało Alana, nadzorcy folwarcznego z Bampton. Sprawa jest o tyle tajemnicza, co przerażająca. Alan ma rozszarpane gardło, brak mu obuwia, a wyszedł tylko na cowieczorny obchód. Co się stało? Hugh wiedziony po raz kolejny swoim instynktem, nie wierzy w teorię o ataku dzikiego zwierzęcia i rozpoczyna śledztwo. Jak to jednak bywa w tego typu przypadkach, jesteś niedowiarkiem, radż sobie i pracuj sam. I podobnie, jak w Niespokojnych kościach,  tak i tym razem Hugh musi sam, krok po kroku, wiorsta po wiorści przedzierać się przez okoliczne pola, wsie i ludzką niechęć oraz głupotę (ale weżmy poprawkę, że to XIV - wieczna Anglia) i szukać rozwiązania zagadki. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby niespodziewanie nie odnaleziono kolejnego ciała. Śledztwo, które powinni prowadzić mnisi z pobliskiego klasztoru, ponownie spada na wątłe barki Hugh. A on po raz kolejny nie potrafi, ale i nie chce odmówić. Nie chce, bo to taki ciekawski, odmienny od swoich ziomków detektyw- medyk. 
Co wyniknie z prowadzonych przez niego śledztw? Czy na tych dwóch tajemniczych zgonach skończy się śledztwo Hugh? A może to dopiero początek?
Po raz kolejny Melvin R. Starr zabrał mnie w bajeczną i pełną przygód podróż do średniowiecznej Anglii. Wiem, wiem, tego typu powieści, kryminałów na rynku jest niezwykle dużo, jednak seria z Hugh z Singleton w roli głównej charakteryzuje się przede wszystkim doskonałym oddaniem realiów epoki i takim specyficznym, trudnym do określenia urokiem. Nic dziwnego, bowiem autor w 1970 r. uzyskał specjalizację z historii średniowiecznej w Western Michigan University i następnie przez ponad 30 lat był nauczycielem tego przedmiotu w szkołach średnich. Z każdej strony obu powieści przebija miłość do średniowiecznej historii i doskonałe przygotowanie merytoryczne pisarza. Wszystkie, najdrobniejsze nawet szczegóły (jak chociażby kształt butów, czy guzika) są wiernie odmalowane. Te niezwykle plastyczne i realne opisy to jeden z wielu plusów serii przygód Hugh, ale nie jedyny. Kolejnym jest język stylizowany na średniowieczny, który absolutnie nie nudzi, wręcz przeciwnie jest doskonale dopasowany do tematyki i akcji powieści i dodaje jej specyficznego uroku.
Ale największą atrakcją cyklu jest sam Hugh...już w trakcie lektury Niespokojnych kości wzbudził we mnie wielką sympatię. To doskonale wykształcony (jak na ówczesne czasy), niesłychanie postępowy (bo myjący się codziennie, a nie raz na pół roku), uroczo nieśmiały męźczyzna. Posiada on poza tym ogromne poczucie humoru i niesłychanie dobre serce (w związku z  tym podejrzewam, że wielkiego majątku to on się nigdy nie dorobi).
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po oba tomy przygód średniowiecznego detektywa-medyka Hugh z Singleton.
W cieniu kaplicy to kolejna wartościowa i fascynująca pozycja z serii Wydawnictwa Promic - Corpus delicti. Książek wydanych w tej serii nie ma wiele, ale w tym wypadku potwierdza się zasada - lepiej mniej a doskonale. Każda z pozycji serii jest doskonała pod względem literackim, niezwykle wartościowa jeżeli chodzi o treść ( zmuszają do myślenia) i dodatkowo wszystkie są pięknie wydane, aż miło je wziąć do ręki.
Zachęcam do lektury, a ja czekam na kolejne tomy przygód Hugh z Singleton. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy książki historyczne