Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańskojęzyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańskojęzyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2013

Lodowisko - Roberto Bolano

Wydawnictwo Muza, Okładka miękka, 198 s., Moja ocena 5,5/6
Lodowisko, to kryminał nie kryminał, zależy jak na tę kwestię spojrzeć. Akcja opowieści rozgrywa się w niewielkim, charakterystycznym dla Costa Brava miasteczku o ujmującej nazwie...Z. Bohaterów mamy troje - Enrica, Remo i Gaspara. Każdy z nich ma za sobą pasmo sukcesów, ale i porażek. Co łączy tych męźczyzn? Tego nie zdradzę. Nie chcę wam psuć elementu zaskoczenia w trakcie lektury i dochodzenia niezwykle krętymi ścieżkami do sedna. Napiszę tylko, że samym sercem opowieści, miejscem, do którego nasi bohaterowie zmierzają (choć sami o tym nie wiedzą), miejscem kulminacyjnego dramatu, jest tytułowe lodowisko. 
A wszystko, co się wydarzy to wina pięknej łyżwiarki i miłości, jaką do niej żywi pewien wysoko postawiony urzędnik. Nie myślcie jednak, że Lodowisko, to jakieś ckliwe, tandetne romansidło. O nie, nic z tych rzeczy. To doskonałe wymieszanie pełnokrwistego kryminału z powieścią obyczajową i bardzo ciekawym i dogłębnym studium ludzkich charakterów i namiętności z narastającym w tle zagrożeniem, które prowadzi ku tragedii. Więcej o treści nie napiszę, bo to tak, jak w przypadku opowiadania dowcipów, gdy się powie o jedno słowo za dużo i cała puenta do niczego.
To moje kolejne zetknięcie z twórczością Bolano. Uwielbiam pióro i tak charakterystyczny, odrobinę sarkastyczny (ale jakże celny) humor tego chilijskiego pisarza.Co jeszcze nieodmiennie podoba mi się w prozie Bolano, to fakt, iż niby o wszystkim wiemy, a jednak nie wiemy tak na prawdę nic. Nic nie jest w treści powiedziane wprost. Do sedna każdej opowieści prowadzi wiele niesamowicie pogmatwanych dróg. Takie same meandry dochodzenia do jądra...intrygi (złe określenie), tajemnicy (już trochę lepiej, ale też nie to) mamy w Lodowisku. Od pierwszej strony wiemy, że chodzi o jakieś morderstwo, ale długo, bardzo długo nie wiemy kto zabił (no, to normalne:)), ani kogo zabito (to już mniej normalne). Mimo, że tak na prawdę nic nie wiemy, nie potrafimy odłożyć książki. Bolano ma (miał, niestety:( nie żyje) niesamowity dar przyciągania, ba wciągania czytelnika. Nie wierzycie? Sprawdżcie proszę sami w trakcie lektury.
Jak zwykle pisarz zachwycił mnie także celnymi charakterystykami bohaterów, świetnie budowanym napięciem i wieloosobową narracją. Mimo, iż narratorami są trzy rożne postaci, to narracja jednej przechodzi płynnie w narrację drugie itd. Nic się nie miesza, nic nie jest zagubione, nic nie zostaje pozostawione w zawieszeniu. Majstersztyk. 
Gorąco zachęcam do lektury. 
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy kryminały