Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jacek inglot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jacek inglot. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lutego 2013

Wypędzony - Jacek Inglot

Instytut wydawniczy Erica, Okładka miękka, 376 s., Moja ocena 5,5/6
Akcja książki rozgrywa się na początku czerwca 1945 r. Do zniszczonego, dopiero co zdobytego przez naszą armię Wrocławia przybywa główny bohater książki - Jan Korzycki. Jest to mężczyzna, jakich w tamtym okresie było wielu, po przejściach, dla jednych z przeszłością, dla innych bez przeszłości (w zależności od tego, kto pytał), uciekający przed UB porucznik Armii Krajowej. Zacierając za sobą ślady, pod przybranym nazwiskiem, z fałszywymi dokumentami przyjeżdża do zrujnowanego Wrocławia i wstępuje do milicji. Otrzymuje zadanie wytropienia "komendanta Festung Breslau", jak każe się tytułować przywódca konspiracyjnego niemieckiego Werwolfu. Przed Korzyckim nie lada zadanie, po pierwsze przetrwać we wrogim środowisku, a także zorganizować od podstaw posterunek milicji, dobrać sobie odpowiednią załogę i wykonać powierzone mu zadanie. Mężczyzna próbuje dokonać tego wszystkiego w pogrążonym w chaosie i bezprawiu mieście, broniąc jego mieszkańców przed szabrownikami i niedobitkami nazistów.
Czy mu się to uda?
Tego oczywiście nie zdradzę, zachęcam za to do sięgnięcia po książkę. Gwarantuję, że w trakcie lektury ani przez chwilę nie będziecie się nudzić.
Dlaczego? Dlatego, że Jacek Inglot w sposób niezwykle umiejętny połączył powieść historyczną z obyczajową, sensacyjną i dodał do tego odrobinę psychologii i uczuć, które mimo woli zaczynają się objawiać w głównym bohaterze.
Akcja rozgrywa się w jednym z najtrudniejszych w XX-wiecznej historii Polski okresie. Co cenne, w książce brak wybielania jednej ze stron i oskarżania drugiej. Trzeba pamiętać, jakim miastem był wtedy Wrocław – zrujnowanym, pełnym Polaków, Niemców, hitlerowskich żołnierzy kryjących się po piwnicach i strychach, złodziei, szabrowników, przemytników i ludzi, którzy wręcz przerażenie wymieszane z nadzieją mają w oczach. Do tego nagle okazuje się, że ci, którzy jeszcze nie tak dawno byli walecznymi chłopcami z  lasu, członkami AK nagle są ściganą zwierzyną.
Trzeba przyznać autorowi, że tło historyczne, miejsce akcji wybrał sobie o tyle trudne, co fascynujące i idealne do stworzenia doskonałej powieści kryminalno-obyczajowej. I taką powieść udało się Jackowi Inglotowi stworzyć. Ogromnym plusem książki jest bardzo wierne oddanie realiów powojennego Wrocławia, grozy, momentami nawet beznadziejności, a jednak w niektórych momentach ledwo, ale tlącej się nadziei, że się uda.
Ciekawie ukazani są różni bohaterowie, niektórzy o tak wypaczonym charakterze, że najchętniej w trakcie lektury sami byśmy ich zlikwidowali.
Autor tworząc tak obdartą z gloryfikacji Polaków książkę był bardzo odważny, nie bał się stawiania trudnych pytań, szukania na nie odpowiedzi i podważania stereotypowego wizerunku Polaków i Niemców. Poprzez taką postawę jego powieść jest jeszcze bardziej prawdziwa i w trakcie lektury nie można się wręcz od niej oderwać.
Książka jest doskonałą lekturą dla każdego. Coś dla siebie znajdą w niej zarówno miłośnicy historii, jak i dobrej powieści obyczajowej, czy z domieszką sensacji.
Wypędzony i Jacek Inglot zmuszają w trakcie lektury do odrobiny refleksji, ale to dobrze, bowiem sprawia to w połączeniu ze wszystkimi w/w cechami, ze książka nie jest zwyczajnym czytadłem, jakich na rynku całkiem dużo.
Serdecznie zachęcam do lektury.
Jacek Inglot – debiutował w połowie lat 80. na łamach czasopism poświęconych fantastyce. Publikował teksty w "Problemach", "Feniksie", "Nowej Fantastyce", "Playboyu". Do tej pory wydał powieści "Inquisitor" (1996) i "Quietus" (1997) – obie nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla, a także zbiór opowiadań "Bohaterowie do wynajęcia" (2004, wspólnie z Andrzejem Drzewińskim) oraz powieść o tematyce współczesnej "Porwanie sabinek" (2008) i baśń fantasy "Eri i smok" (2009).