Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
To moje 2. spotkanie z twórczością Beaty Kępińskiej i kolejny raz nie zawiodłam się.
Bohaterką jest Marta, rocznik 1960, córka profesora, znanego lekarza i matki z przerostem ambicji.
Dzięki zawodowej pozycji głowy rodziny, rodzina żyła we względnym, jak na owe czasy dobrobycie. Szkoda tylko, że ów dobrostan nie przełożył się na troskę o jedyna córkę. W wieku 8 lat Marta traci jedynego przyjaciela, Adasia, który wraz z matką wyjeżdża do RPA. Chłopiec był (poza babcią) jedyną osobą, która rozumiała dziewczynkę. Wraz z wyjazdem przyjaciela, Marta czuje się, jakby zabrano jej ważną część jej samej. Nic dziwnego, iż dorastająca dziewczynka łaknie każdej, najmniejszej nawet informacji o Adamie. Łącznikiem tych dwojga ma być ojciec Adama, lekarz psychiatra, który został w Łodzi. Zaprasza on Martę na tajemnicze seanse, które dzisiaj potrafilibyśmy jednoznacznie nazwać, ale 50 lat temu pewne sprawy ukrywano, stosowano metodę wstydu i wyparcia.
Marta dorasta, z niepozornej, grubawej dziewczynki zamienia się w piękną młodą kobietę.
Powłoka zewnętrzna jest oszałamiająca. Jednak wnętrze Marty to kłębowisko obaw, lęków, niedowartościowania, co jest przede wszystkim winą wymagającej, oschłej matki, ale nie tylko...
Nadchodzi czas matury, studniówki. Jedna decyzja, którą podejmuje Marta w studniówkową noc, zmieni na zawsze jej całe życie. Część decyzji będzie dobra, ale część zaprowadzi ją do więzienia,w którego celi spędzi 20 lat. Co sprawiło, iż kobieta mająca wspaniałe dzieci, męża, żyjąca w bez mała raju na ziemi (jak sobie z polskiej perspektywy wyobrażano RPA), za wymarzoną granicą, z dala od komunistycznej Polski popełniła zbrodnię, za którą przyszło jej zapłacić 20 latami odsiadki? Co do tego doprowadziło? Jak potoczą się losy Marty po opuszczeniu więzienia?
Czy na życie Marty miała jakikolwiek wpływ tajemnica o jej rodzinie, którą poznała z ust babci tuż przed wyjazdem do RPA? A może nie o to chodzi?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, które kiełkują w czytelniku w trakcie lektury książki, znajdziecie na kartach Nieba. Piekła.
Czym w ogóle są tytułowe przeciwieństwa - niebo i piekło? Jaki jest ich związek z całą opowieścią? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury książki.
Beata Kępińska doskonale nakreśliła sylwetkę głównej bohaterki, wspaniale pokazała tęsknoty małej dziewczynki, a póżniej nastolatki i dojrzałej kobiety (bo Marta całe życie za czymś tęskni, goni). Jestem przekonana, iż w osobie Marty wiele czytelniczek choć w części zobaczy siebie same.
Doskonale także oddane są realia imigracji w okresie PRL-u. Jednak tym co przykuło moja uwagę, jest atmosfera i wszystkie smaki i smaczki prelowskiej Łodzi. Jako łodzianka z przyjemnością i wielkim sentymentem spacerowałam ulicami mojego miasta sprzed pół wieku. Jestem co prawda o ponad dekadę młodsza od Marty, ale pamiętam ul. Nowotki, Buczka, sklepy, zaułki, place, szkoły z tamtego okresu. Wspaniała podróż w czasie.
Gorąco zachęcam do lektury. Bardzo dobra, mądra, zmuszająca do refleksji książka, zdecydowanie dużo więcej niż tylko opowieść o miłości i zagubieniu.To książka przede wszystkim o zagrożeniach, które czyhają zarówno na młodych, jak i starszych ludzi. To także opowieść o tym, jak jeden czyn potrafi w perspektywie długofalowej wywołać dramatyczną wręcz serię następstw. To także przyczynek do zastanowienia się, czy warto na siłę dążyć do spełnienia marzeń i co tak na prawdę się w życiu liczy.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beata kępińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beata kępińska. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 czerwca 2016
czwartek, 10 lipca 2014
Taniec z czarownicą - Beata Kępińska
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5,5/6
Kolejny raz Beata Kępińska porwała mnie i sprawiła, że od lektury jej książki nie mogłam się oderwać.
Taniec z czarownicą, to kontynuacja opowieści o rodzinie, którą poznaliśmy w Sielsko diabelsko. Jeżeli jednak nie znacie tej ostatniej książki, po Taniec z czarownicą możecie sięgnąć spokojnie. Jest on jakby osobną opowieścią o fascynujących, choć tak jak ja, czy wy zwyczajnych ludziach, o wspaniałym miejscu, o trudach i radościach normalnego życia.
Niedawno rodzina Zalewskich przeprowadziła się do niewielkiej wsi, takiej typowej dziury, w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Joanna, w przedziale wiekowym między 40-ką, a 50-ką, jest nauczycielką w miejscowym gimnazjum. Krzysztof (o kilka lat starszy od swojej żony) jest lekarzem, który, żeby spłacić długi musi pracować w Londynie. Czyli samo życie. Mają dwoje prawie dorosłych dzieci. Krzysztof z racji czasowej emigracji, w domu jest gościem, a Joanna musi sama sobie radzić ze wszystkimi problemami. Na ogół wychodzi jej to bardzo dobrze, jednak bywają dni, gdy ją także opuszcza dobry humor, chęci do pracy, a samotność daje popalić.
Ich związek przeżywa kryzys. Powodem jest nie tylko znaczna odległość, jaka dzieli małżonków, ale także fakt, że gdy Krzysztof co kilka tygodni przylatuje do domu na weekend, Joanna zamiast być przy mężu bawi się w jego matkę - pierze mu, prasuje, przygotowuje wałówkę do zabrania. Z tego powodu brakuje im czasu tylko dla siebie, a sprawy jakimi się zajmują to awaria pompy, cieknąca rynna etc. On ucieka w muzykę i klejenie modeli statków, a ona w pracę i flirt z dawną miłością.
Do tego dochodzą (sporadyczne, ale jednak) problemy z dziećmi, które wkraczają w okres buntu i negowania wszystkiego oraz z mieszkańcami podkieleckiej wsi, gdzie rodzina mieszka. Okazuje się, że życie, to nie tylko malownicze krajobrazy, kawa pita o poranku na ganku i warzywa z własnego ogródka. Żeby było wspaniale, żeby wspólne życie nie zamieniło się w przyzwyczajenie, czy nawet przykry obowiązekm trzeba chcieć i włożyć w każdy codzienny dzień dużo pracy. Czy Krzysztof i Joanna w porę się ockną?
Ot przypadek jakich wiele, jakie każdy z nas spotka w swoim otoczeniu, lub u siebie w domu.I na tym wg. mnie polega magia i siła tej powieści. Wielu z nas może identyfikować się z rodziną głównych bohaterów lub tez z innymi, niezwykle barwnie przedstawionymi w książce postaciami. Bo Taniec z czarownicą, to nie tylko opowieść o rodzinie Zalewskich, ale także o wielu innych częstokroć niezwykłych osobach i ich problemach.
Gorąco zachęcam do lektury książki. Ta na pozór lekka opowieść niesie ze sobą niezłą szkołę życia. Być może wielu czytelników zmusi ona do chwili refleksji, czy to nad swoim życiem, czy nad tym co dzieje się obok, nieraz tuż za ścianą.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Polacy nie gęsi
Kolejny raz Beata Kępińska porwała mnie i sprawiła, że od lektury jej książki nie mogłam się oderwać.
Taniec z czarownicą, to kontynuacja opowieści o rodzinie, którą poznaliśmy w Sielsko diabelsko. Jeżeli jednak nie znacie tej ostatniej książki, po Taniec z czarownicą możecie sięgnąć spokojnie. Jest on jakby osobną opowieścią o fascynujących, choć tak jak ja, czy wy zwyczajnych ludziach, o wspaniałym miejscu, o trudach i radościach normalnego życia.
Niedawno rodzina Zalewskich przeprowadziła się do niewielkiej wsi, takiej typowej dziury, w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Joanna, w przedziale wiekowym między 40-ką, a 50-ką, jest nauczycielką w miejscowym gimnazjum. Krzysztof (o kilka lat starszy od swojej żony) jest lekarzem, który, żeby spłacić długi musi pracować w Londynie. Czyli samo życie. Mają dwoje prawie dorosłych dzieci. Krzysztof z racji czasowej emigracji, w domu jest gościem, a Joanna musi sama sobie radzić ze wszystkimi problemami. Na ogół wychodzi jej to bardzo dobrze, jednak bywają dni, gdy ją także opuszcza dobry humor, chęci do pracy, a samotność daje popalić.
Ich związek przeżywa kryzys. Powodem jest nie tylko znaczna odległość, jaka dzieli małżonków, ale także fakt, że gdy Krzysztof co kilka tygodni przylatuje do domu na weekend, Joanna zamiast być przy mężu bawi się w jego matkę - pierze mu, prasuje, przygotowuje wałówkę do zabrania. Z tego powodu brakuje im czasu tylko dla siebie, a sprawy jakimi się zajmują to awaria pompy, cieknąca rynna etc. On ucieka w muzykę i klejenie modeli statków, a ona w pracę i flirt z dawną miłością.
Do tego dochodzą (sporadyczne, ale jednak) problemy z dziećmi, które wkraczają w okres buntu i negowania wszystkiego oraz z mieszkańcami podkieleckiej wsi, gdzie rodzina mieszka. Okazuje się, że życie, to nie tylko malownicze krajobrazy, kawa pita o poranku na ganku i warzywa z własnego ogródka. Żeby było wspaniale, żeby wspólne życie nie zamieniło się w przyzwyczajenie, czy nawet przykry obowiązekm trzeba chcieć i włożyć w każdy codzienny dzień dużo pracy. Czy Krzysztof i Joanna w porę się ockną?
Ot przypadek jakich wiele, jakie każdy z nas spotka w swoim otoczeniu, lub u siebie w domu.I na tym wg. mnie polega magia i siła tej powieści. Wielu z nas może identyfikować się z rodziną głównych bohaterów lub tez z innymi, niezwykle barwnie przedstawionymi w książce postaciami. Bo Taniec z czarownicą, to nie tylko opowieść o rodzinie Zalewskich, ale także o wielu innych częstokroć niezwykłych osobach i ich problemach.
Gorąco zachęcam do lektury książki. Ta na pozór lekka opowieść niesie ze sobą niezłą szkołę życia. Być może wielu czytelników zmusi ona do chwili refleksji, czy to nad swoim życiem, czy nad tym co dzieje się obok, nieraz tuż za ścianą.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Polacy nie gęsi
piątek, 26 października 2012
Zaradna - Beata Kępińska
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Okładka miękka, 400 s., Moja ocena 5,5/6
Martę, główną bohaterkę, poznajemy, kiedy leży na stole operacyjnym. Autorka nie podaje dokładnie ile Marta ma lat, ale na moje oko, a liczyłam kilkakrotnie w trakcie lektury, wyszło mi, że ma ok. 62-65 lat.
Marta x lat wstecz była bardzo atrakcyjną kobietą, przywiązaną do swoich atrybutów kobiecości, którymi, mówiąc w sposób dosłowny, torowała sobie drogę w życiu. Obecnie choruje na raka piersi i musi poddać się mastektomii i chemioterapii. Operacja i pobyt w szpitalu budzą w niej potrzebę wspomnień i refleksji. Od tego momentu akcja powieści biegnie dwutorowo.
Miałam obawy, czy dwutorowa akcja nic mi nie pomiesza, nie pomyli w trakcie lektury. Ale nic z tych rzeczy. Beata Kępińska bardzo umiejętnie naprzemiennie prowadzi oba wątki.
Marta przywołuje obrazy najistotniejszych momentów ze swojego burzliwego życia przypadającego na szare lata PRL-u oraz na walkę z chorobą i stawianymi jej przez los nowymi wyzwaniami. A ma co wspominać. Opowieść o swoim życiu rozpoczyna, od okresu gdy chodziła do liceum, opowiada o Jurku pierwszej miłości, o odrzuceniu, o radach matki, które miały niebagatelny, a w zasadzie decydujący wpływ na całe życie Marty, na to, jaką stała się osobą.
To za sprawą matki Marta stała się tytułową zaradną. To dzięki jej radom osiągnęła sukces finansowy (i to nie mały), zdobyła pracę w centrali handlu zagranicznego, wyjeżdżała na zgniły Zachód podpisywać wielkie kontrakty i zarabiała na tym ogromne sumy. Stać ją było na najlepszych fryzjerów, zakupy w Modzie Polskiej i Pewexie. To także za sprawą matki Marta została uwikłana w konszachty z SB, pisała raporty z wyjazdów, donosiła.
Także za sprawą matki, jej rad i otrzymanego od niej nr telefonu do partyjnego dostojnika, Marta traci dziewictwo na kanapie w gabinecie KC. To wydarzenie uruchamia lawinę następujących po sobie wydarzeń, które niby śnieżna kula pozornie prowadzą do dobrobytu, życiu w luksusie, bez trosk, jakie były udziałem milionów szaraczków w PRL-u. Jak się jednak w trakcie lektury okazuje – nie wszystko złoto, co się świeci. Życie, jakie prowadzi przez lata Marta, doprowadza do pasma nieszczęść. Za namiastkę peerelowskiego dobrobytu trzeba bardzo drogo zapłacić, w życiu wszystko ma swoją cenę.
Gdy poznajemy Martę, jest zwykłą (nie waham się użyć tego słowa) zimną, wyrachowaną, nienawidzącą ludzi suką. Fascynujące było śledzenie przemian, jakie z każdym dniem w niej zachodzą. Kilkakrotnie przyłapywałam się na tym, że zastanawiam się, co było bodźcem, impulsem do zmian, które w tej kobiecie zaszły. I w sumie nie wiem.
Nie wiem, czy to choroba? A może poznana w szpitalu 35-letnia Halinka, kobieta okrutnie doświadczona przez los, ale bez ustanku uśmiechnięta?
Co sprawia, że osoba, która w ludziach widzi wszystko co najgorsze, zmienia się diametralnie, zaczyna ludzi lubić, pomagać im zupełnie bezinteresownie, a na końcu odnajduje prawdziwą miłość? Bo takie przemiany zachodzące w Marcie śledzimy w trakcie lektury.
Zaradna, Beaty Kępińskiej to jedna z tych książek, które są niepozorne, nie rzucają się w oczy, ich lekturę zaczyna się z lekką obawą, może nawet niechęcią, a po kilku stronach nie można się od nich oderwać. Właściwie nie wiem, czym Beata Kępińska tak mnie zaczarowała, zafascynowała. Co sprawiło, że z niecierpliwością przewracałam kolejne strony Zaradnej?
Może sprawił to doskonały język, jakiego pisarka używa?
Może bardzo wiernie oddane realia PRL-u? Może powracające pytanie - czy chęć życia w dobrobycie tłumaczy maksymalny oportunizm?
A może fakt, iż jest to po prostu świetna książka o ludziach, o ich psychice o umiejętności dostosowania się do istniejących realiów i o zmianach zachodzących w ludzkiej duszy i charakterze?
O czym wiec jest ta fascynująca powieść ? Czy o ludzkiej bezwzględności, uwikłaniu, samotności czy też o zaradności i umiejętności przystosowania?
Wydaje mi się, że o wszystkim po trochu, a najbardziej o życiu i jego meandrach.
Gorąco zachęcam do lektury. Jestem pewna, że Zaradna całkowicie was pochłonie.
Dawno nie czytałam tak dobrej powieści polskiego autora.
A teraz idę poszukać pierwszej książki pisarki – Sielsko i diabelsko.
BEATA KĘPIŃSKA urodziła się w Łodzi w 1951 r.
O sobie mówi tak: Ukończyłam w 1975 r. filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Potem chwytałam się różnych zajęć, broniąc się przed wykonywaniem zawodu nauczycielki, do którego nie czułam powołania. Byłam bibliotekarką, wyliczałam faktury w fabryce gwoździ i drutu, pracowałam w gazecie zakładowej fabryki mebli, pisałam barwne reportaże z pegeerowskich pól na Mazurach, prowadziłam własny gabinet kosmetyczny, a nawet piekłam pączki na sprzedaż i niańczyłam niemowlęta jako tzw. day mother. Wielokrotnie się przeprowadzałam, długo nie mogąc znaleźć swego miejsca na ziemi.
Na początku lat dziewięćdziesiątych wyjechałam wraz z mężem lekarzem i trójką dzieci do RPA. Tam po raz pierwszy w przykościelnej szkółce spróbowałam nauczać języka ojczystego dzieci Polaków zamieszkałych w Johannesburgu i okolicach. Na obczyźnie także powstały moje pierwsze scenariusze teatralne uatrakcyjniające dzieciom naukę. Po powrocie do kraju szukałam już zatrudnienia w szkole, aby do końca swej kariery zawodowej poświęcić się nauczaniu. Gdy wieje zachodni wiatr, zdrowie nie pozwala mi na pisanie epiki, która unieruchamia człowieka na dłuższy czas przy komputerze, wtedy piszę wiersze?.
Beata Kępińska zadebiutowała w 2011 r. bestsellerową powieścią Sielsko i diabelsko. Zaradna jest jej drugą powieścią, a w planach ma co najmniej pięć następnych. Jej wszechstronność na pewno jeszcze nie raz nas zaskoczy!
Martę, główną bohaterkę, poznajemy, kiedy leży na stole operacyjnym. Autorka nie podaje dokładnie ile Marta ma lat, ale na moje oko, a liczyłam kilkakrotnie w trakcie lektury, wyszło mi, że ma ok. 62-65 lat.
Marta x lat wstecz była bardzo atrakcyjną kobietą, przywiązaną do swoich atrybutów kobiecości, którymi, mówiąc w sposób dosłowny, torowała sobie drogę w życiu. Obecnie choruje na raka piersi i musi poddać się mastektomii i chemioterapii. Operacja i pobyt w szpitalu budzą w niej potrzebę wspomnień i refleksji. Od tego momentu akcja powieści biegnie dwutorowo.
Miałam obawy, czy dwutorowa akcja nic mi nie pomiesza, nie pomyli w trakcie lektury. Ale nic z tych rzeczy. Beata Kępińska bardzo umiejętnie naprzemiennie prowadzi oba wątki.
Marta przywołuje obrazy najistotniejszych momentów ze swojego burzliwego życia przypadającego na szare lata PRL-u oraz na walkę z chorobą i stawianymi jej przez los nowymi wyzwaniami. A ma co wspominać. Opowieść o swoim życiu rozpoczyna, od okresu gdy chodziła do liceum, opowiada o Jurku pierwszej miłości, o odrzuceniu, o radach matki, które miały niebagatelny, a w zasadzie decydujący wpływ na całe życie Marty, na to, jaką stała się osobą.
To za sprawą matki Marta stała się tytułową zaradną. To dzięki jej radom osiągnęła sukces finansowy (i to nie mały), zdobyła pracę w centrali handlu zagranicznego, wyjeżdżała na zgniły Zachód podpisywać wielkie kontrakty i zarabiała na tym ogromne sumy. Stać ją było na najlepszych fryzjerów, zakupy w Modzie Polskiej i Pewexie. To także za sprawą matki Marta została uwikłana w konszachty z SB, pisała raporty z wyjazdów, donosiła.
Także za sprawą matki, jej rad i otrzymanego od niej nr telefonu do partyjnego dostojnika, Marta traci dziewictwo na kanapie w gabinecie KC. To wydarzenie uruchamia lawinę następujących po sobie wydarzeń, które niby śnieżna kula pozornie prowadzą do dobrobytu, życiu w luksusie, bez trosk, jakie były udziałem milionów szaraczków w PRL-u. Jak się jednak w trakcie lektury okazuje – nie wszystko złoto, co się świeci. Życie, jakie prowadzi przez lata Marta, doprowadza do pasma nieszczęść. Za namiastkę peerelowskiego dobrobytu trzeba bardzo drogo zapłacić, w życiu wszystko ma swoją cenę.
Gdy poznajemy Martę, jest zwykłą (nie waham się użyć tego słowa) zimną, wyrachowaną, nienawidzącą ludzi suką. Fascynujące było śledzenie przemian, jakie z każdym dniem w niej zachodzą. Kilkakrotnie przyłapywałam się na tym, że zastanawiam się, co było bodźcem, impulsem do zmian, które w tej kobiecie zaszły. I w sumie nie wiem.
Nie wiem, czy to choroba? A może poznana w szpitalu 35-letnia Halinka, kobieta okrutnie doświadczona przez los, ale bez ustanku uśmiechnięta?
Co sprawia, że osoba, która w ludziach widzi wszystko co najgorsze, zmienia się diametralnie, zaczyna ludzi lubić, pomagać im zupełnie bezinteresownie, a na końcu odnajduje prawdziwą miłość? Bo takie przemiany zachodzące w Marcie śledzimy w trakcie lektury.
Zaradna, Beaty Kępińskiej to jedna z tych książek, które są niepozorne, nie rzucają się w oczy, ich lekturę zaczyna się z lekką obawą, może nawet niechęcią, a po kilku stronach nie można się od nich oderwać. Właściwie nie wiem, czym Beata Kępińska tak mnie zaczarowała, zafascynowała. Co sprawiło, że z niecierpliwością przewracałam kolejne strony Zaradnej?
Może sprawił to doskonały język, jakiego pisarka używa?
Może bardzo wiernie oddane realia PRL-u? Może powracające pytanie - czy chęć życia w dobrobycie tłumaczy maksymalny oportunizm?
A może fakt, iż jest to po prostu świetna książka o ludziach, o ich psychice o umiejętności dostosowania się do istniejących realiów i o zmianach zachodzących w ludzkiej duszy i charakterze?
O czym wiec jest ta fascynująca powieść ? Czy o ludzkiej bezwzględności, uwikłaniu, samotności czy też o zaradności i umiejętności przystosowania?
Wydaje mi się, że o wszystkim po trochu, a najbardziej o życiu i jego meandrach.
Gorąco zachęcam do lektury. Jestem pewna, że Zaradna całkowicie was pochłonie.
Dawno nie czytałam tak dobrej powieści polskiego autora.
A teraz idę poszukać pierwszej książki pisarki – Sielsko i diabelsko.
BEATA KĘPIŃSKA urodziła się w Łodzi w 1951 r.
O sobie mówi tak: Ukończyłam w 1975 r. filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Potem chwytałam się różnych zajęć, broniąc się przed wykonywaniem zawodu nauczycielki, do którego nie czułam powołania. Byłam bibliotekarką, wyliczałam faktury w fabryce gwoździ i drutu, pracowałam w gazecie zakładowej fabryki mebli, pisałam barwne reportaże z pegeerowskich pól na Mazurach, prowadziłam własny gabinet kosmetyczny, a nawet piekłam pączki na sprzedaż i niańczyłam niemowlęta jako tzw. day mother. Wielokrotnie się przeprowadzałam, długo nie mogąc znaleźć swego miejsca na ziemi.
Na początku lat dziewięćdziesiątych wyjechałam wraz z mężem lekarzem i trójką dzieci do RPA. Tam po raz pierwszy w przykościelnej szkółce spróbowałam nauczać języka ojczystego dzieci Polaków zamieszkałych w Johannesburgu i okolicach. Na obczyźnie także powstały moje pierwsze scenariusze teatralne uatrakcyjniające dzieciom naukę. Po powrocie do kraju szukałam już zatrudnienia w szkole, aby do końca swej kariery zawodowej poświęcić się nauczaniu. Gdy wieje zachodni wiatr, zdrowie nie pozwala mi na pisanie epiki, która unieruchamia człowieka na dłuższy czas przy komputerze, wtedy piszę wiersze?.
Beata Kępińska zadebiutowała w 2011 r. bestsellerową powieścią Sielsko i diabelsko. Zaradna jest jej drugą powieścią, a w planach ma co najmniej pięć następnych. Jej wszechstronność na pewno jeszcze nie raz nas zaskoczy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


