Ja właśnie kupiłam kilka pozycji (znowu:) ). Przy takiej promocji grzechem byłoby nie kupić. Promocja obowiązuje tylko dziś. Uwielbiam skandynawskie kryminały.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
środa, 21 marca 2012
wtorek, 20 marca 2012
1. dzień wiosny, hurra:)
Dzisiaj pierwszy dzień wiosny. Kaye przypomniała mi o tym zamieszczając na swoim blogu piękny wiersz o wiośnie. Do Polski najpiękniejsza pora roku zawitała dokładnie o godz. 6.14. Dlaczego astronomiczna wiosna rozpoczyna się 20 marca, a kalendarze jaki pierwszy dzień wiosny wskazują dopiero 21 marca? Wiosna astronomiczna zawsze rozpoczyna się w momencie równonocy
wiosennej i trwa do momentu przesilenia letniego (najdłuższego dnia
roku). O ile pierwszy dzień wiosny kalendarzowej ustalony jest umownie na 21
marca, o tyle wiosna astronomiczna rozpoczyna się w chwili, gdy Słońce
przekracza punkt Barana na równiku niebieskim. Co to jest punkt
Barana? Punkt Barana to jeden z dwóch punktów przecięcia się ekliptyki
(wielkie koło na sferze niebieskiej, po którym w ciągu roku pozornie
porusza się Słońce obserwowane z Ziemi) z równikiem niebieskim, zwany
również punktem równonocy wiosennej. Moment przejścia Słońca przez
punkt Barana jest początkiem wiosny astronomicznej. W XX w. wiosna w strefie czasowej Polski rozpoczynała się zwykle 21
marca, zaś w miarę przybliżania się końca stulecia coraz częściej 20
marca. Tylko w 2011 roku pierwszy dzień astronomicznej wiosny przypadł
na 21 marca. Wszystkie kolejne do roku 2047 będą obchodzone wyłącznie 20
marca, a od 2048 roku - 19 albo 20 marca. Według wyliczeń naukowców
kolejny początek wiosny w dniu 21 marca nastąpi dopiero w roku 2102.
Przyczyną zjawiska jest właśnie ruch punktu Barana.
Życzę wam cudownej wiosny i nie tylko wiosny:).
No i znowu poszalałam książkowo - zakupowo...
W empiku internetowym jest promocja biografii i reportaży, zniżki do 40%. Uwielbiam i biografie i reportaże, a wiadomo - dobre książki są drogie i to koszmarnie, więc takiej promocji nie mogłam ominąć. Poszalałam, ale pocieszam się - ile zaoszczędziłam:)
Wklejam zdjęcia, żebyście zobaczyli co zamówiłam:)
| |
Zawsze w kwietniu było tak, że na Międzynarodowy Dzień Książki empik organizował spore promocje, mam nadzieję, że w tym roku mnie nie zawiodą - w schowku mam ok. 20 pozycji typu: powieść, sensacja, kryminał, książki historyczne...To czekam na kolejne promocje.:).
poniedziałek, 19 marca 2012
Ben Hur. - Lewis Wallace
Wydawnictwo Promic Okładka miękka, 680 s., Moja ocena 6/6 Tytuł oryginału: Ben Hur, a Tale of the Christ.
Właśnie skończyłam lekturę, więc wrażenia na gorąco. Jednym słowem- rewelacja. Ale po kolei. Ben Hur to obok Quo vadis największa powieść religijna
naszych czasów. Opowieść
rozpoczyna się od wędrówki trzech mędrców, których gwiazda prowadzi do
nowo narodzonego króla. Ale głównym bohaterem wbrew pozorom nie jest Jezus, a młody żydowski arystokrata,
niesprawiedliwie skazany, wskutek igraszki losu i zdrady rzymskiego
przyjaciela, na dożywotnie galery. Juda Ben Hur w dniu przyjazdu nowego prokuratora Waleriusza Gratusa
przypadkiem zrzuca na niego cegłę ze swego domu, w efekcie tego czynu zostaje oskarżony o zamach.
Zostaje pojmany razem
ze swoją matką i siostrą. Judę skazują na dożywotnie galery, takie było rzymskie prawo i taki był kaprys rzymskiego prokuratora. W
Nazarecie główny bohater po raz pierwszy spotyka Jezusa, który daje mu pić. W czasie
podróży okrętem, na którym jest wioślarzem poznaje Quintusa Arriusza,
któremu ratuje życie
podczas bitwy z korsarzami. Arriusz adoptuje Bena. Młodzieniec otrzymuje
wykształcenie godne patrycjusza rzymskiego, a wierzcie mi, ze w tamtych czasach to było coś. Po śmierci przybranego ojca
odziedzicza po nim ogromne bogactwa i wyrusza do Jerozolimy na
poszukiwania rodziny. I od tego momentu zaczynają się właściwe przygody głównego bohatera. Nie będę ich streszczać, bo odebrałoby to całą przyjemność lektury. A lektura książki jest na prawdę wielką przyjemnością, tym bardziej, że w przeciwieństwie do Quo vadis? Sienkiewicza, Ben Hur jest powieścią prawie nie znaną. Przez wiele lat nie był dostępny w księgarniach, kto miał szczęście wyszperał zniszczony i nadgryziony zębem czasu egzemplarz w bibliotece. Dopiero Wydawnictwo Promic zdecydowało o wydaniu książki i jej nowym tłumaczeniu. Dzięki wydawnictwu mamy okazję zapoznać się z wielkim dziełem Wallace'a po raz pierwszy w pełnym, uzupełnionym wydaniu.
Nie ukrywam, że przez pierwsze kilka stron musiałam przywyknąć do bardzo
specyficznego języka, jakim jest napisana powieść, ale było warto. Powieść przenosi nas do początków naszej ery, do okresu, kiedy nauczał Chrystus. Historia Jezusa jest tylko jednym z wielu wątków powieści. Wątek ten powraca w najmniej spodziewanych momentach, np. gdy Ben Hurowi przydarza się nieszczęście, gdy nie wie, jak postąpić. Ogromnym plusem powieści są intrygujące, wielobarwne postacie i wiele dodatków, które autor umiejętnie wplótł w akcję powieści. Należą do nich m.in. legendy egipskie, wiersze, listy, opowieści przy ognisku etc. Poza tym bardzo plastyczne opisy miejsc, które przemierzamy z bohaterami i ich życia codziennego. Wszystko to sprawia, że powieść czyta się szybko, a akcja wciąga.Świat, do którego przenosimy się dzięki autorowi jawi nam się niczym obecny obok nas. Oczywiście, jak to w dobrej powieści bywa, nie mogło zabraknąć wątku miłosnego. Kto w kim, z kim i co z tego wynikło - nie zdradzę. Co mi się od razu rzuciło w oczy, to doskonałe przygotowanie merytoryczne pisarza. Wydaje mi się, że autor był zafascynowany okresem, w którym umiejscowił akcję powieści, był wręcz jej pasjonatem. Bez tego opisy nie byłyby tak dokładne i realne.
Muszę uprzedzić o 2 istotnych wg. mnie rzeczach: otóż mimo, iż jest to powieść religijna, nie znajdziemy w niej za dużo opowieści o życiu i czynach Jezusa. Można wręcz uznać, że Chrystus jest w tej powieści bohaterem drugiego planu. Jednym może to odpowiadać innym wręcz przeciwnie. Mnie akurat odpowiadało, ponieważ rozpoczynając lekturę obawiałam się trochę, czy Ben Hur nie okaże się jakąś...nawiedzoną, religijną powieścią. Nic z tych rzeczy. Poza tym trochę dla nas inne obyczaje żydowskie. W powieści jest taki fragment, w którym przeczytamy, iż zemsta jest koniecznością dla Żyda, jest wręcz oczywista. Takich wtrąceń jest więcej. Niektóre mogą nas zdziwić lub zszokować, ale taka była prawda, taka była i jest kultura żydowska. Trzeba to zaakceptować i po prostu oddać się rozkoszy czytania. Do czego gorąco jeszcze raz zachęcam. Gwarantuję, że przeczytacie powieść, która jest zupełnie inna od czytanych dotychczas. A już na pewno inna od, jak ja to nazywam...sieczki amerykańskiej, którą większość z nas czyta (ja też, przyznaję się bez bicia).
Fakt, iż jest to niesamowita wprost opowieść, doceniono już dawno w Hollywood. W efekcie tego reżyser William Wyler zaadoptował ją na potrzeby filmu. Film nakręcono w 1959r. Ben Hur zdobył 11 Oscarów. Główną rolę grał Charlton Heston. Zamieszczona poniżej scena z wyścigu rydwanów, to klasyka kina.
Lewis Wallace (10.04.1827 - 15.02.1905), amerykański pisarz, generał i
polityk. Uczestnik wojny meksykańskiej (1846-48) i wojny secesyjnej
(1861-65), gubernator stanu Nowy Meksyk, minister pełnomocny rządu
Stanów Zjednoczonych w Turcji na dworze sułtana Abdula Hanimeda II. Służba dyplomatyczna jaką pełnił przez wiele lat, umożliwiła Wallace'owi poznanie wielu
ciekawych miejsc, m.in. Palestyny. W 1873r. opublikował powieść The Fair God. Powieśc opowiada o podboju Meksyku przez Korteza. Ben Hura opublikował w 1880 r., Popularność powieści już w kilka lat póżniej można było porównać z poczytnością Chaty wuja Toma. Do jeszcze
większego jej rozgłosu przyczyniła się wersja filmowa, nakręcona w 1926
roku przez Freda Niblo, z Ramonem Novarro w roli głównej. Powieść ukazała się w
wielu tłumaczeniach, m.in. na język rosyjski, francuski, włoski,
niemiecki, szwedzki, turecki. Pierwszy polski przekład powieści ukazał
się w dwutomowej edycji w latach 1889-90.
![]() |
| Okładka 1. wydania z 1880r. |
niedziela, 18 marca 2012
Hans Kloss - stawka większa niż śmierć, czyli jak z serialu legendy zrobić kinowego gniota...
Wczoraj byliśmy na nowym Hansie Klossie.... Jednym słowem - porażka. Jako wieloletnia wielbicielka pierwowzoru jestem zniesmaczona, oburzona i rozczarowana. Patryk Vega- reżyser filmu, moim zdaniem poległ na całej linii. Nie wiem czy za mało umiejętności, wyobrażni, czy może wręcz przeciwnie - za dużo buty i pewności, że poradzi sobie z legendą. Otóż nie poradził sobie, a poprzeczkę miał moim zdaniem ustawioną zbyt wysoko, jak na jego możliwości. Nie, żebym była ekspertem filmowym, ale ponieważ wielbię Stawkę większą niż życie od wielu, wielu lat uczuciem nie słabnącym, uważam, że mam prawo skrytykować nowszą wersję, tym bardziej, że z pierwowzoru i legendy kina zrobiono wg. mnie parodię. Hans Kloss, jako oryginalny J - 23 był dla mnie kimś, super tajnym agentem, a w filmie Patryka Vegi jest...no właśnie trudno to określić kim jest, ale na pewno nie J - 23, bardziej przypomina mi kiepski klon Jamesa Bonda i Indiany Jonesa, takie nędzne 2 w 1. W jednej ze scen w białym kombinezonie tarza się po lodowej tafli jeziora, no normalnie Bond. Gdy oglądałam tą scenę zaczęłam głośno śmiać się, za co zostałam głośnym syczeniem uspokojona przez współoglądaczy. No, ale nie mogłam się niestety pohamować. Poza tym bada sprawę skradzionej przez hitlerowców Bursztynowej Komnaty, przedziera
się przez wojenne pogorzelisko i zawieruchę (w roli młodego Klossa Tomasz Kot) i krajobraz lat 70 (starszym Klossem jest
Stanisław Mikulski). Zderza się z wieloma wręcz nieprawdopodobnymi intrygantami i tworzy sam swoją własną nową
historię. A styl tej nowej historii i sposób jej zaserwowania, dla mnie wielbicielki oryginału i w ogóle dobrego kina - sorry, ale jest nie do przełknięcia. No i aktorzy: Kota średnio lubię, Adamczyka bardzo lubię, ale jako Brunner, no cóż...nie sprawdził się, ale Żmuda - Trzebiatowska, jako aktorka jest delikatnie pisząc...średnich lotów.
Warte obejrzenia są tylko starania bardzo zdolnej moim zdaniem pani scenograf - Agaty Stróżyńskiej. Dla niej gorące uznanie. Za resztę daję aktorom i reżyserowi 3-.
I 2 trailery: oryginał, aż się łezka w oku kręci i...wersja A.D. 2012r. Też się łezka kręci, ale z zupełnie innego powodu. sobota, 17 marca 2012
Jerzy Hoffman. Gorące serce. - Marta Sztokfisz
Wydawnictwo Marginesy Okładka twarda, 336 s., Moja ocena 5,5/6
Lekturę biografii słynnego reżysera rozpoczęłam kilka dni temu, a dokładnie 15 marca, zupełnie przypadkiem w tym dniu p. Jerzy obchodził 80. urodziny.Było to wspaniale, choć niestety nie osobiste spotkanie z jubilatem. Poprzez kolejne strony swojej książki Marta Sztokfisz prezentuje nam portret niezwykłego człowieka, człowieka, który za życia jest legendą kina polskiego. Nie ma chyba w Polsce osoby, która nie znałaby nazwiska Jerzego Hoffmana i nie potrafiłaby wymienić chociaż jednego filmu, który reżyserował. Chyba największym jego dokonaniem była ekranizacja Trylogii, po której wielbiciele kina i twórczości Henryka Sienkiewicza wręcz pokochali reżysera mimo, iż ekranizację trylogii zaczął od końca.
W 1968 r. sfilmował Pana Wołodyjowskiego,w 1974 r. doskonały Potop, a ćwierć
wieku później – Ogniem i mieczem, który był wielkim kasowym hitem, ponieważ zarobił ponad 100 mln zł.
Poza tym jest twórcą takich filmów jak: Do krwi ostatniej, Znachor, Prawo i pięść,
Gangsterzy i filantropii, Trędowata, Stara Baśń i najnowszy Bitwa Warszawska 1920.
Kto nie zna tych filmów? Pytanie raczej czysto retoryczne. Ilekroć oglądam Znachora, to wzruszam się niesamowicie. I na tym polega wg. mnie geniusz Jerzego Hoffmana - na takim sfilmowaniu powieści, żeby ukazać maksymalną głębię uczuć i dostarczyć widzowi niesamowitych przeżyć. Ale nie tylko na tym. Także (a może przede wszystkim) na tym, jakim jest człowiekiem, jak postępuje z innymi ludżmi, jak z nimi współpracuje, jakie inni mają o nim zdanie. tego wszystkiego o reżyserze możemy się dowiedzieć czytając jego biografię.
Autorka prezentuje nam rozliczne dokonania zawodowe reżysera. Ukazuje go także, jako człowieka. Poznajemy m.in. niełatwe i zagmatwane życie p. Jerzego, które moim zdaniem miało przeogromny (jeżeli nie decydujący) wpływ na to, jakim człowiekiem jest od kilkudziesięciu lat. Urodził się w 1932 r. W wieku siedmiu lat
został wywieziony z rodzicami na Syberię, do kraju wrócił po wojnie.
(...) Paradoksalnie, Syberia uratowała mu życie – twierdzi Marta Sztokfisz. Znaczna część rodziny Hoffmana została zamordowana
przez Niemców z powodu żydowskiego pochodzenia(...).
W książce znajdziemy mnóstwo anegdot i opowieści także o trudnych wojennych i powojennych czasach. Owe anegdoty i opowieści niesamowicie ubarwiają książkę, dzięki temu osoba reżysera wydawała mi się jeszcze ciekawsza, jeszcze barwniejsza.
Jerzy Hoffman, tak np. wspomina tamte
syberyjskie czasy: (...) W środowiskach dziecięcych, a zwłaszcza w tamtym, syberyjskim,
siła i odwaga decydują o autorytecie. Cztery razy zmieniałem szkoły,
ponieważ czterokrotnie zmieniały się miejsca naszego zesłania. Cztery
razy byłem nowy. Rosjanie wyżywali się na ewakuowanych z różnych
republik - delikatnych, wrażliwych jak np. dzieciaki z inteligenckich
leningradzkich rodzin. Ja byłem Polakiem. Byłem inny. Byłem obcy. Przychodząc do nowej szkoły – wspomina reżyser - wiedziałem, co mnie
czeka. W pierwszej dostałem ostry wycisk. W drugiej zadziałał zwyczajny,
zwierzęcy instynkt. Klasa rzucała się na mnie na wielkiej przerwie.
Żeby nikt nie zaszedł mnie od tyłu, zajmowałem miejsce przy ścianie – w
rogu. Pozwalałem podejść blisko, wtedy waliłem pięścią jak obuchem. W
głowę - z góry w dół. (…). Na trzeci dzień już byłem przewodniczącym
klasy. (…). Łączyłem to, co tam było niepojęte: złe zachowanie i dobrą
naukę.
Ojcem przyszłego reżysera był doktor Zygmunt Hoffman, szanowany lekarz. Ojciec mnie nie bił z zasady – opowiada Jerzy Hoffman -
ale gdy przyszedłem zabeczany, skarżąc się, że ktoś mnie pobił,
dostałem za to pasem oficerskim z I wojny światowej i już nigdy się nie
skarżyłem na nikogo. Sam załatwiałem porachunki, waląc pięścią. Kiedy
przegrałem nie swoje pieniądze, zostawione u ojca przez przyjaciela w
czasie wojny, również dostałem lanie(...).
Póżniej było liceum w Bydgoszczy i studia filmowe w Moskwie. Dlaczego tam, a nie w łódzkiej Filmówce? – docieka pisarka. - Co go
ciągnęło do tego Sojuza? Nie dość się wycierpiał na Syberii, żeby tam
wracać, do tego kraju? W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych
łódzka uczelnia słynęła z bardzo dobrej kadry. Skąd więc taki wybór? Sprawa jest prosta - żeby zdawać do Filmówki, trzeba było mieć
skończone inne studia, a ja nie chciałem marnować pięciu lat. Ponadto w
Łodzi wymagano dorobku fotograficznego, którego nie miałem. Trzeba było
też dobrze rysować, a ja nie umiałem.
W książce możemy przeczytać bardzo wiele wspomnień z dzieciństwa, okresu młodości i okresu trwającej do dziś pracy reżyserskiej Jerzego Hoffmana. Co ciekawe i bardzo istotne, nie są to tylko wspomnienia reżysera o samym sobie, o swoim życiu. Także, a może przede wszystkim - są to wspomnienia innych osób o nim samym, wspomnienia ogromnej rzeszy ludzi, którzy mieli okazję czy to prywatnie, czy zawodowo poznać na przestrzeni lat Jerzego Hoffmana. Autorka przeprowadziła ponad 300 rozmów z przyjaciółmi, rodziną, znajomymi, współpracownikami artysty. Wspominają go ciepło, niektórzy z pewnym sentymentem.
Michał Pawłowski, farmaceuta, który chodził z Jerzym Hoffmanem do tej
samej klasy, pamięta, choć od matury minęło 61 lat, że już w szkole był
wyjątkowy. (...) Wodzostwo miał we krwi. Dobrze zbudowany, najsilniejszy w
szkole.
Anna Dymna ceni Hoffmana najbardziej za to, że (...) on niczego nie
kombinuje, nie kalkuluje, nie myśli: z tym mi się opłaca, a z tym
nie. Jurek tak samo ceni maszynistę na planie, wózkarza, aktora.
Szanuje ludzi.
Daniel Olbrychski tak mówi o reżyserze (...) Kocha nie tylko aktorów i potrafi tak to uczucie
ofiarować, że wszystkie ekipy, z którymi pracowałem, odwzajemniają się
Jurkowi taką samą miłością .
Urzekło mnie także, jak reżyser mówi o swojej obecnej żonie, Jagodzie: W Jagodzie znalazłem wielką miłość, ale też wielką przyjaźń. Z upływem lat człowiek staje się coraz trudniejszy we współżyciu, a dolegliwości powodują zmienność charakteru. To, że Jagoda jest w stanie te moje niedoskonałości wytrzymać, jest godne podziwu. Nie twierdzę, że jest mi całkowicie podporządkowana. To kobieta z charakterem, a jednocześnie ciepła, pogodna i pełna optymizmu. Dzięki niej mam ochotę na robienie nowych filmów.
Mimo, iż reżyser skończył już 80 lat nadal jest niesamowicie żywotny, szarmancki, umie sprawić, że każdy kto z nim obcuje czuje się wyjątkowo, a kobiety go uwielbiają ponieważ jest gentelmanem w starym stylu, mężczyzną i człowiekiem, jakich niestety coraz rzadziej można spotkać. Jak go niektórzy nazywają - ostatni Mohikanin w stosunkach damsko - męskich.
Urzekło mnie także, jak reżyser mówi o swojej obecnej żonie, Jagodzie: W Jagodzie znalazłem wielką miłość, ale też wielką przyjaźń. Z upływem lat człowiek staje się coraz trudniejszy we współżyciu, a dolegliwości powodują zmienność charakteru. To, że Jagoda jest w stanie te moje niedoskonałości wytrzymać, jest godne podziwu. Nie twierdzę, że jest mi całkowicie podporządkowana. To kobieta z charakterem, a jednocześnie ciepła, pogodna i pełna optymizmu. Dzięki niej mam ochotę na robienie nowych filmów.
Mimo, iż reżyser skończył już 80 lat nadal jest niesamowicie żywotny, szarmancki, umie sprawić, że każdy kto z nim obcuje czuje się wyjątkowo, a kobiety go uwielbiają ponieważ jest gentelmanem w starym stylu, mężczyzną i człowiekiem, jakich niestety coraz rzadziej można spotkać. Jak go niektórzy nazywają - ostatni Mohikanin w stosunkach damsko - męskich.
Czy trzeba dodawać więcej? Moim zdaniem nie. Gorąco zachęcam do lektury biografii Jerzego Hoffmana pióra Marty Sztokfisz. Gwarantuję, że poznacie wspaniałego, niebanalnego człowieka, a lektura książki dzięki ogromowi pracy, jaki w jej powstanie włożyła autorka - będzie prawdziwa przyjemnością. Ci, którzy nie darzą Jerzego Hoffmana sympatią, po lekturze biografii zmienią zdanie ponieważ poznają człowieka wyjątkowego. Jak sama pisze Jerzy Hoffman to postać złożona, barwna, nietuzinkowa - człowiek wielu
formatów. W oczy rzuca się potężna postać,
zamaszyste ruchy, wylewność i emocjonalność. Jest jak wilk stepowy, potrzebuje przestrzeni, luzu, a jednocześnie
słyszę, że to człowiek o niezwykle cienkiej skórze, którą przykrywa
przemilczeniem, odpuszczeniem.
![]() |
| Marta Sztokfisz promująca książkę. |
Najlepsze książki historyczne 2011r.
Uwielbiam historię i książki historyczne. Nie mogłam więc oprzeć się żeby nie zamieścić listy laureatów konkursu na Najlepszą książkę historyczną 2011r. Wyboru najlepszych spośród najlepszych dokonali internauci w
powszechnym głosowaniu oraz grono jury, składające się z redaktorów
naczelnych obydwu serwisów, publicystów historycznych, naukowców i
doświadczonych recenzentów książek. W ciągu całego 2011 roku internauci
na najlepsze książki oddali ponad 20 tys głosów.
W kategorii „W rolach głównych” (w ramach której rywalizowały publikacje
wspomnieniowe oraz biograficzne) nagrodę jury zdobyła książka Adam Ciołkosz. Portret polskiego socjalisty (Krytyka Polityczna) autorstwa znanego badacza historii najnowszej prof. Andrzeja Friszke.
Pozycja ta, opowiadająca o losach czołowego działacza Polskiej Partii
Socjalistycznej, pokazuje, że lewica i socjalizm w Polsce mają w swojej
historii wiele pięknych kart. Jest to nie tylko pasjonująca biografia
polityczna, ale również opowieść o sukcesach, klęskach, a także
patologiach II Rzeczpospolitej, dylematach wojennych uchodźców i
powojennych emigrantów.
Internauci w kategorii tej nagrodzili książkę Aileen Orr pt. Niedźwiedź Wojtek
(Replika). Ta historia niezwykłego niedźwiedzia zdumiewa i przyciąga
niczym magnes, a autorka, opisując drogę zwierzęcia od Persji po
Szkocję, a także jego służbę w 2. Korpusie gen. Andersa, postawiła
prawdziwy pomnik niecodziennemu bohaterowi. Pełniący początkowo rolę
maskotki, zwierzak został pełnoprawnym żołnierzem, posiadającym wojskowy
stopień i numer ewidencyjny, zaś podczas kampanii włoskiej został
amunicyjnym, donoszącym pociski do ciężkich moździerzy. Od tego czasu
symbolem 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii, w której służył, stał się
rysunek niedźwiedzia niosącego pocisk. U mnie ta książka czeka w dłuuugaśnej kolejce na półce do przeczytania:)
Spośród książek rywalizujących w kategorii „Okiem badacza” jury wskazało na książkę Kreta. Podbój i opór Antony`ego Beevora
(Wydawnictwo: Znak) jako na najlepszą publikację popularnonaukową.
Autor bestsellerowych książek, takich jak Stalingrad, Berlin 1945 i
D-Day, po raz kolejny pozwala czytelnikom poczuć smak zwycięstwa i
gorycz porażki. Fascynująca relacja opisująca kreteńskie starcie i
brutalność niemieckich represji przeplata się w tej książce z żywymi
portretami ekscentrycznych Brytyjczyków z SOEa, opisem egzotycznego
krajobrazu śródziemnomorskiej wyspy i niewiarygodnego wprost
bohaterstwa jej mieszkańców. Ta pozycja także czeka u mnie na półce na przeczytanie.
Z kolei internauci zwrócili uwagę na publikację Protokół dyplomatyczny i ceremoniał państwowy II RP autorstwa Janusza Sibory
(PISM), mogącą uchodzić za pomnik sztuki dyplomacji, wpisany w polską
tradycję narodową, a zarazem głęboko zakorzeniony w tradycji nowożytnej
dyplomacji europejskiej. Publikacja ta obejmuje takie zagadnienia, jak
formuły do pism najwyższych urzędników państwowych, akty ceremonialne
związane z wyborem i zaprzysiężeniem, święta narodowe, obchody
okolicznościowe i wiele innych, w tym zabiegi służące „zachowaniu
twarzy” i pozwalające uniknąć tak licznych obecnie na arenie krajowej i
międzynarodowej faux-pas.
Wśród pozycji nagrodzonych w kategorii „Historia niebanalna” jury wyróżniło książkę Imperia i barbarzyńcy (Rebis) autorstwa Petera Heathera
– profesora historii średniowiecznej w King`s College w Londynie.
Połączenie historii oraz znakomitej narracji sprawiło, że książkę czyta
się jak najlepszą powieść, a autor przenosi czytelnika daleko w
przeszłość, aż do czasów Chrystusa, kiedy to Europa
była podzielona na dwa krańcowo różne światy. Krąg śródziemnomorskich
wybrzeży, zjednoczony pod rzymskim panowaniem, był światem filozofii,
ponadczasowej literatury, zawodowej armii, olśniewającej architektury i
sprawnej kanalizacji, zaś reszta kontynentu zamieszkana była przez
zorganizowanych w drobne związki polityczne rolników, nie znających
pisma ani kamiennych budowli. Jak doszło do tego, że Europa stała się
areną masowych migracji, że w tym tyglu wykuwały się nowe struktury
państwowe i kulturowe, że przestała być barbarzyńska? Na to – i na wiele
innych pytań – stara się odpowiedzieć Peter Heather. Także mam na półce do przeczytania:).
W gusta internautów trafiła książka Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji Marka Karpińskiego (Iskry).
Publikacja stanowi nowe, uzupełnione wydanie historycznej analizy
prostytucji. Autor śledzi to zjawisko i jego funkcjonowanie w
europejskim kręgu kulturowym od czasów starożytnych, aż po dzień
dzisiejszy.Tą pozycję mam już przeczytaną, a recenzja znajduje się tutaj.
Więcej informacji o konkursie i laureatach znajdziecie na stronie organizatora, czyli tutaj.
piątek, 16 marca 2012
Mini stosik wiosenny od wydawnictwa MG i Bukowy Las.
Przed chwilą otrzymałam przesyłki z wydawnictwa MG i Bukowy Las, super książki, ale niespodzianka. Za oknem wiosna, a na biurku 4 wspaniałe lektury:). Cieszę się tym bardziej, że Lokatorka Wildfell Hall to nigdy dotąd nie wydana w Polsce powieść Anne Brontё, siostry słynnej Charlotty. Gorące podziękowania dla p. Dorotki:).
Poza tym 2 książki od wydawnictw Bukowy Las. Tancerka Degasa jest z tej samej serii, co wspaniałą powieść, którą wcześniej recenzowałam - Claude i Camille.
I bardzo ciekawie zapowiadająca się książka historyczna Zatruty pokój. Recenzje wkrótce.
Poza tym 2 książki od wydawnictw Bukowy Las. Tancerka Degasa jest z tej samej serii, co wspaniałą powieść, którą wcześniej recenzowałam - Claude i Camille.
I bardzo ciekawie zapowiadająca się książka historyczna Zatruty pokój. Recenzje wkrótce.
czwartek, 15 marca 2012
Jerzy Hoffman kończy dziś 80 lat, a ja zaczęłam lekturę Jego biografii.
Dzisiaj (15 marca) 80 lat kończy Jerzy Hoffman, reżyser i
scenarzysta filmowy, najbardziej znany z ekranizacji trylogii Henryka
Sienkiewicza.
Ja akurat zaczęłam rano lekturę wspaniałej biografii słynnego reżysera autorstwa Marty Sztokfisz - Jerzy Hoffman Gorące serce (Wydawnictwo Marginesy). Taki zbieg okoliczności. Najlepsze życzenia dla p. Jerzego, a recenzja książki wkrótce na blogu, bardzo szybko i dobrze się czyta.
Sprawa Ewy Moreno. - Hakan Nesser
Wydawnictwo Czarna Owca, Okładka miękka, 314 s., Moja ocena 4-/6
Na początek trochę o treści książki, a póżniej o wrażeniach.
Poznajemy nastoletnią Winnie Maas, która spotyka się z dużo od siebie starszym Jürgenem. Pragnąc za wszelką cenę miłości, nie zauważa, że jest w jego rękach tylko zabawką. Wkrótce zachodzi w ciążę, a Jürgen usiłując wyłudzić pieniądze, żąda, by "wrobiła" w nią Arnolda Maagera, żonatego nauczyciela łaciny. Między Winnie a Maagerem rozpoczyna się "romans". Winnie jest rozdarta pomiędzy idealizowaną przez cały czas miłością, a rzeczywistością. Waha się i pewnego dnia ośmiela się w końcu zaprotestować, jakby to można określić - stawia się. Wkrótce potem w dziwnych, bardzo nawet dziwnych okolicznościach zostaje zamordowana - wszystko wskazuje na to, że sprawcą jest Arnold Maager. Nauczyciel łaciny zostaje uznany winnym, a w konsekwencji trafia do zakładu psychiatrycznego. Po latach, odwiedza go córka, przed którą dotychczas ukrywano tożsamość jej prawdziwego ojca. No i tutaj na scenę wkracza tytułowa inspektor Ewa Moreno, która planuje romantyczny urlop w Port Hagen, gdzie ma nadzieję znaleźć odpowiedź na dwa męczące ją pytania. Pierwsze, czy kobieta po przejściach, taka jak ona, ma szansę na stworzenie udanego związku, czy też pisana jest jej samotność. Drugie, czy po przekroczeniu trzydziestki, przystoi jeszcze mieć chłopaka? Jednak znalezieniu jakichkolwiek odpowiedzi stają na przeszkodzie obowiązki zawodowe. Pech chce, że dzień przed urlopem dostaje zadanie przesłuchania przestępcy - zgodził się zeznawać tylko przed nią. Areszt, w którym jest przetrzymywany, znajduje się niedaleko miejsca planowanego wypoczynku. W drodze do niego Ewa poznaje osiemnastoletnią dziewczynę, która jedzie odwiedzić ojca w zakładzie psychiatrycznym. Czy ta przypadkowa znajomość może jeszcze bardziej pokrzyżować plany urlopowe pani komisarz i mieć wpływ na jej decyzje natury osobistej?
Poznajemy nastoletnią Winnie Maas, która spotyka się z dużo od siebie starszym Jürgenem. Pragnąc za wszelką cenę miłości, nie zauważa, że jest w jego rękach tylko zabawką. Wkrótce zachodzi w ciążę, a Jürgen usiłując wyłudzić pieniądze, żąda, by "wrobiła" w nią Arnolda Maagera, żonatego nauczyciela łaciny. Między Winnie a Maagerem rozpoczyna się "romans". Winnie jest rozdarta pomiędzy idealizowaną przez cały czas miłością, a rzeczywistością. Waha się i pewnego dnia ośmiela się w końcu zaprotestować, jakby to można określić - stawia się. Wkrótce potem w dziwnych, bardzo nawet dziwnych okolicznościach zostaje zamordowana - wszystko wskazuje na to, że sprawcą jest Arnold Maager. Nauczyciel łaciny zostaje uznany winnym, a w konsekwencji trafia do zakładu psychiatrycznego. Po latach, odwiedza go córka, przed którą dotychczas ukrywano tożsamość jej prawdziwego ojca. No i tutaj na scenę wkracza tytułowa inspektor Ewa Moreno, która planuje romantyczny urlop w Port Hagen, gdzie ma nadzieję znaleźć odpowiedź na dwa męczące ją pytania. Pierwsze, czy kobieta po przejściach, taka jak ona, ma szansę na stworzenie udanego związku, czy też pisana jest jej samotność. Drugie, czy po przekroczeniu trzydziestki, przystoi jeszcze mieć chłopaka? Jednak znalezieniu jakichkolwiek odpowiedzi stają na przeszkodzie obowiązki zawodowe. Pech chce, że dzień przed urlopem dostaje zadanie przesłuchania przestępcy - zgodził się zeznawać tylko przed nią. Areszt, w którym jest przetrzymywany, znajduje się niedaleko miejsca planowanego wypoczynku. W drodze do niego Ewa poznaje osiemnastoletnią dziewczynę, która jedzie odwiedzić ojca w zakładzie psychiatrycznym. Czy ta przypadkowa znajomość może jeszcze bardziej pokrzyżować plany urlopowe pani komisarz i mieć wpływ na jej decyzje natury osobistej?
Lubię Hakana Nessera, lubię jego książki, chociaż niektóre zdaniem kilkorga moich znajomych, są co najmniej...dziwne. Hmmm, moim zdaniem może nie dziwne, ale trochę inne, odbiegające od standardu kryminału szwedzkiego, bardziej oscylujące w kręgu powieści psychologicznej, obyczajowej z elementami kryminału. Pierwszą książką Nessera jaką miałam okazję przeczytać był Karambol. Zachwycił mnie. Kolejne książki tego autora, po które sięgałam ten zachwyt ugruntowały. Ale Sprawa Ewy Moreno sprawiła, iż ten zachwyt odrobinę (może nawet więcej) przygasł. W porównaniu z wcześniej czytanymi książkami, ta wydaje mi się jakaś taka... wybrakowana, czegoś jej brakuje. Mamy dosyć dobry pomysł na kryminał psychologiczny z trupami gnijącymi w szafie przez kilkanaście lat, mamy problem winy i kary, mamy dobrego pisarza, jakim wg. mnie jest Nesser, mamy policjanta po przejściach z targającymi nim (raczej nią) wątpliwościami, intryga jest na tyle zawiła, żeby zainteresować, ale jednocześnie dość logiczna, więc wszystko niby ok, powinna wyjść z tego świetna książka, ale niestety, autor trochę nie dopilnował i czegoś Sprawie Ewy Moreno brak.
Z tymi targającymi policjantką wątpliwościami, o których wspomniałam, Ewa Moreno jest standardowym szwedzkim policjantem. Np. Wallanderem też na okrągło targały wątpliwości, takie lub inne. Więc widać, że autor dzielnie trzyma się tego stereotypu. Ale jednak Ewa Moreno to nie Kurt Wallander i może w tym leży cały problem. Ewa Moreno wywarła na mnie wrażenie kobiety wyjątkowo niezdecydowanej, która nie wie o co jej właściwie chodzi, czego chce- w szczególności w
relacjach damsko-męskich, takie niezdecydowane lelum polelum (jak to moja babcia mówiła). Nie wykazała się też zbytnią bystrością w
prowadzeniu śledztwa. Może gdyby Ewę Moreno zamienić na sensownego, pełnokrwistego detektywa książka byłaby dużo lepsza.
Usunęłabym także z powieści poboczny moim zdaniem wątek kryminalny związany z pedofilskimi skłonnościami jednego z kolegów inspektor Moreno. Zupełnie zbędny i absolutnie nic nie wnoszący do treści, ani akcji.
Aha i proszę mnie nie pytać, jak do treści książki ma się baranek na okładce, nie mam pojęcia, może coś przeoczyłam w treści, ale nie sądzę....
Aha i proszę mnie nie pytać, jak do treści książki ma się baranek na okładce, nie mam pojęcia, może coś przeoczyłam w treści, ale nie sądzę....
Reasumując, nie żałuję, ze sięgnęłam po Sprawę Ewy Moreno, Hakana Nessera nadal lubię i będę czytać kolejne książki. Jednego raczej już mogę być pewna - gorszej książki niż ta już nie napisze. Dobrze, że był to egzemplarz wyszperany w bibliotece, a nie kupiony.
Hakan Nesser - szwedzki pisarz
(ur. 1950 r.). Debiutował w 1988 r. powieścią Koreografen. Popularność
przyniosła mu seria dziesięciu powieści kryminalnych (każdy z tomów
stanowi zamkniętą całość, powiązaną z innymi jedynie osobą komisarza Van
Veeterena), które zostały przełożone na kilkanaście języków (tylko w
Niemczech i Szwecji sprzedano po 1,5 miliona egzemplarzy!). Pierwszy tom
Det grovamaskiga nätet - uznano za najlepszą książkę roku 1993,
kolejne, zyskały entuzjastyczne recenzje krytyki
i nagrody literackie, a serial filmowy opowiadający o przygodach
komisarza Van Veeterena bije rekordy popularności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























