Wydawnictwo Świat Książki, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Wielki plus za tytuł, który jest świetną grą słów.
Ogromny plus za doskonałą treść i podejście do tematu.
Książka szczerze, po ludzku, bez patosu ukazuje współczesnych Niemców i ich kraj, ich poczucie winy po koszmarze, jaki zgotowali Europie w trakcie II wojny światowej, ich podejście do współczesnych problemów ludzkości.
Wszak w Europie, której Niemcy są ważną częścią, niczym w soczewce skupiają się problemy świata. Gro z owych problemów dotyka także nas, mieszkańców starego lądu.
Sporo w książce informacji o współczesnych Niemczech, o życiu w tym kraju, o tym, jak myślą, żyją sami Niemcy, o ich podejściu chociażby do uchodźców. Znajdziemy w treści także sporo o marzeniach, realiach, zderzeniu obu tych spraw.
Książka doskonale napisana, mądra i bardzo potrzebna, szczególnie teraz, gdy populizm zbiera takie żniwo na całym świecie, gdy ostatnie wybory do Bundestagu wprowadziły na niemiecką scenę polityczną prawicę z jej hasłami.
Ewa Wanat do książki podeszła bardzo profesjonalnie. Na uwagę zasługuje przede wszystkim reporterski styl, który sprawia, iż Deutsche nasz czyta się szybko, doskonale.
Poza tym zawartość książki. To taki miks własnych spostrzeżeń, fragmentów rozmów z ciekawymi ludźmi, obrazów Berlina, który jest niezwykle ważnym bohaterem zapisanych historii, danych, efektów różnorodnych badań. To wszystko wymieszane w odpowiednich proporcjach stworzyło doskonałą, wciągającą lekturę. Polecam szczególnie teraz w 2018 roku, gdy tak wielu myśli tylko o sobie, gdy równie duża grupa ludzi zapomina o tym co było 75-80 lat temu.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaże. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 29 lipca 2018
piątek, 8 czerwca 2012
Żony polarników - Kari Herbert
Wydawnictwo
Carta Blanca, Tytuł oryginalny: The Woman behinde Polar Exploration, 360 s.,
Okładka miękka, Moja ocena 5/6
Autorka
książki, Kari Herbert, jest córką znanego polarnika, sir Wally’ego
Herberta.
Tematykę
zna więc doskonale, dlatego jej książka jest tak wyjątkowa, bo
prawdziwa.
Kari
opisuje okres wielkich odkryć polarnych. Niby wydawałoby się, że
temat znany, oklepany, wykorzystywany już wiele razy. Ale nic
bardziej mylnego. O polarnikach, ich zmaganiach z trudem wypraw,
przeszkodach i podbojach napisano wiele książek. Nikt jednak dotąd
nie zainteresował się często bezimiennymi kobietami, ich
towarzyszkami życia, bez których nie czarujmy się, większość
mężczyzn nie dokonałaby podbojów.
Zarówno
moja matka, jak i inne żony polarników były dla swoich mężów
niczym latarnie morskie. Nawet tysiące kilometrów od domu zdawali
się słyszeć ich głosy, przebijające się przez polarne burze,
zachęcające, by szli do przodu, dodające im sił w walce z naturą
nawet wtedy, gdy nadzieja na powrót była nikła. Mam nadzieję, że
moja opowieść pozwoli wyjść tym nadzwyczajnym kobietom z cienia
ich mężów, bohaterskich odkrywców, po to, by mogły opowiedzieć
własne historie.
Te
bardzo często nieszczęśliwe, poświęcające się, ale i kochające
kobiety dbały, jak nikt o swoich mężczyzn - pomagały, doradzały
i podnosiły ich do pionu po którymś z niepowodzeń. Jednocześnie
ukrywały przed światem wszystkie ich niepowodzenia czy problemy (a
wbrew pozorom było ich nie mało) po to, żeby nie zburzyć
wizerunku bohaterów. Trwaly przy nich i dbały o nich, jak dobre
duchy. Były opiekunkami, żonami, kochankami, przyjaciółkami.
Tylko nieliczne z tych dzielnych kobiet sporadycznie towarzyszyły
mężom w najtrudniejszych warunkach pokazując, że są równie
dzielne jak i oni. Najczęściej jednak zostawały w domach,
opiekując się dziećmi i walcząc z ogromną tęsknota i problemami
dnia codziennego, których, jak to w domu samotnie wychowującej
dzieci kobiety, nigdy nie brakowało.
Dodatkowo
wiele z nich sprawiało cuda, żeby zdobyć fundusze na wyprawy mężów.
Dlatego
warto oddać się lekturze się w opowieści o żonach polarników, o
których tak mało wiemy i poznać 7 wspaniałych kobiet, które
swoimi dokonaniami zdecydowanie wyprzedziły epokę.
Żona
Peary'ego, podobnie jak wiele lat później matka Kari Herbert, nie
wahała się wyruszyć w rejony polarne żeby być bliżej męża.
Żona
Shackletona wspierała jego starania nawet wtedy, gdy wyprawa
zabierała jej wszystko, a w domu zaczynało brakować pieniędzy.
Eleanor
Anne Porden (żona sir Johna Franklina) była sławną poetką i
prowadziła niezwykle popularny salon literacki..
Kathleen
Scott była słynną rzeźbiarką.
To tylko
przykłady, ale każda z tych kobiet bez wątpienia sama także
dałaby sobie doskonale radę, ale czy ich mężowie daliby sobie
radę bez nich? Wątpię.
Niejedna
była zdradzana przez mężów pozostających w ciągłych
rozjazdach, na wyprawach.
Jedna z
żon polarnych, pokusiła się o podsumowanie i wyliczyła, że na
23 lata małżeństwa spędziła z mężem zaledwie 3 lata.
Wszystkie
bohaterki opowieści łączyła jedna wspólna cecha – niesamowita
wprost wiara w niezwykłość misji ich mężów. A co za tym idzie
każda z nich zachęcała swojego mężczyznę do działania, do
kolejnej wyprawy, była dla niego ostoją.
Ale nie
tylko na postaciach żon polarników skupia się opowieść Kari
Herbert. Autorka ukazuje nam mniej znane wizerunki ich mężów,
prezentuje ich dokonania, ambicje, ale nie waha się przed ukazaniem
licznych słabości i wad.
Ogromnym
plusem książki jest żródłoznawstwo, które opiera się w
przeważającej mierze na listach, notatkach, pamiętnikach
polarników, ich żon i rozmów z nielicznymi, które jeszcze żyją.
Jest to
fascynująca opowieść o odwadze, miłości, przyjażni,
poświęceniu.
Książka
powstała po to, żeby kobiety polarników mogły wyjść z cienia
swoich mężów, z cienia ich dokonań, żeby zauważono zarówno je,
jak i ich trud, żeby po prostu zostały zauważone.
Kari
Herbert oddała im głos, żeby mogły opowiedzieć swoją historię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




