środa, 20 listopada 2013

KONKURSY!!!

Przypominam o dwóch konkursach, w których można wygrać stosik książek. Jeżeli jesteście zainteresowani kliknijcie na marginesie w napis konkurs lub w prezent:)
Oba konkursy tylko dla obserwujących blog.

Z konkursu urodzinowego niestety musiałam wycofać książkę Kod demona.

wtorek, 19 listopada 2013

Tajemnica Caravaggia

Wydawnictwo Muza, Okładka twarda, 512 s., Moja ocena 5,5/6
Właśnie skończyłam czytac książkę i jestem pod jej ogromnym wrażeniem.

Michelangelo Merisi da Caravaggio ur. 29 września 1571 roku, zm. 18 lipca 1610 roku. Był jednym z  największych, najwybitniejszych artystów malarstwa europejskiego na przełomie XVI i XVII wieku. W swoich obrazach zastosował coś zupełnie nowego, a mianowicie wyrzekł się piękna ludzkiego ciała,które przed nim wręcz idealizowali, gloryfikowali malarze renesansowi.
Ojciec przyszłego artysty był zarządcą i architektem domu Francesa Sforzy księcia Mediolanu. Gdy Micheleangleo ma 5 lat, rodzina przenosi się do miejscowości Caravaggio. Uciekają przed szalejącą w Mediolanie zarazą. Ofiarą epidemii pada ojciec chłopca. Mimo trudnej sytuacji rodziny Micheleangleo kształci się, a w latach 1584–1588 odbywa praktykę u malarza Simona Peterzana z Mediolanu, ucznia Tycjana. Tam po raz pierwszy objawia się talent przyszłego artysty, który nie znajduje zrozumienia u mistrza i jego pomocnika. W tym okresie nastoletni artysta przeżywa także pierwsze zauroczenie piękną dziewczyną oraz zmuszony zostaje do homoseksualnego romansu, który trwał kilka lat. Trzeba Rohrigowi przyznać, że oba związki - platoniczny z dziewczyną i seksualny z innym artystą, uzależnienie od tego ostatniego, strach, początkowe obrzydzenie i wiele innych uczuć, które targały w tym okresie Caravaggiem, nakreślił wspaniale. W opisach nie ma nic obscenicznego, nic wulgarnego. Dlatego osoby, którym tego typu wzmianki w biografii przeszkadzają, mogą śmiało sięgnąć po książkę .
Portret Caravaggia dzieło O. Leoniego ww.nationalgallery.org.uk

W połowie 1592 roku Caravaggio przybywa do Rzymu. I tam się dopiero działo.
Röhrig po mistrzowsku opisuje XVI-wieczny Rzym, świat obłudy, kłamstw, pychy, żądzy etc. Jednak Rzym to także miasto religii, ruin, pałaców i kościołów. Tak sobie myślałam, że w żadnym innym mieście ówczesnej Europy, artysta pokroju Caravaggia nie stałby się tym kim był, zarówno jako artysta i jako człowiek. W Rzymie, gdzie panowały wolność i swoista tolerancja, artysta mógł się rozwijać tak jak chciał. Poza tym okres, w którym zaczyna tworzyć nasz bohater, jest okresem wyjątkowym, ponieważ jedna epoka przechodzi w drugą, zmienia się świat, zmienia się sztuka, stare ustępuje miejsca nowemu. Caravaggio ma szansę malować to co chce. Jego obrazy wspaniale ukazują geniusz artysty i  fizyczną szczegółowość, z której artysta zasłynie w późniejszych latach, a której współcześni mu jeszcze nie rozumieli. 

Chłopiec z koszem owoców, autor Caravaggio, źródło galeriaborghese.it
Caravaggio stopniowo zyskuje rozgłos i zlecenia na kolejne dzieła. Jednak nie wszystkie one są właściwie odbierane przez widzów i zleceniodawców. Kilka dzieł zostało odrzuconych przez zleceniodawców, przynajmniej w oryginalnej formie – musiały być przemalowane bądź znaleźć nowego nabywcę. Realizm, który w swoich dziełach prezentował Caravaggio, przez niektórych był uznawany za wulgarny. A artysta umiał ukazać dosadnie to, co inni chcieliby ukryć, co udawali, że nie istnieje. Przykładem może być obraz Nawrócenie w drodze do Damaszku na którym koński zad był bardziej widoczny od postaci świętego, który miał być w centrum dzieła. 
Wiele kontrowersji wzbudził także obraz Madonna i dzieciątko ze świętą Anną, który Caravaggio namalował w Bazylice Św. Piotra. Pozostał tam tylko przez dwa dni, po czym został zdjęty. Sekretarz kardynała, sprawującego pieczę nad bazyliką, tak uzasadniał przyczynę niezaakceptowania dzieła: Obraz ten przedstawia tylko wulgarność, profanację, bezbożność i odrazę… Można rzec, że to dzieło artysty, który potrafi malować, ale takiego o ciemnej duszy, który długi czas żył z dala od Boga, jego adoracji i jakiejkolwiek dobrej myśli… 
Madonna i dzieciątko ze Św. Anną, źródło galeriaborghese.it

O innych zastrzeżeniach zleceniodawców, problemach jakie miał z nimi Caravaggio, dalszym pełnym namiętności i uczuć (zarówno do ludzi, jak i pracy) życiu, zbrodniach, trudnym charakterze etc przeczytacie w książce. Do czego was gorąco zachęcam.
Rohring stworzył wspaniałą biografię. Na 512 stronach opisał w fascynujący sposób życie niebanalnego człowieka. Caravaggio był bowiem nie tylko wielkim malarzem, ale także niebanalnym, nieprzystającym do swojej epoki człowiekiem. Jego niezwykle złożona, skomplikowana osobowość, wrażliwość, ale i niebywałe wprost okrucieństwo stworzyły geniusza, ale i potwora w jednym. Co cenne, wszystkie te cechy autor niniejszej książki wspaniale odmalowuje.
Lektura Tajemnicy Caravaggia to jak podróż w czasie i to na kolejce górskiej. Bowiem  życie artysty, jak i jego charakter, geniusz oraz obsesje i czasy w jakich przyszło mu żyć, tworzą w książce mieszankę wybuchową, od której można się uzależnić, a od lektury trudno się oderwać.

Kapitanowie 1941 - Tomasz Stężała

Instytut Wydawniczy Erica, Okładka miękka, 488 s., Ocena 5/6
Recenzja mojego męża.

Tomasz Stężała jest autorem wielu bardzo dobrych książek o tematyce wojennej. Warto wspomnieć chociażby o takiej pozycji, jak Elbing 1945: Odnalezione wspomnienia. W każdej ze swoich książek akcję umiejscawia w Elblągu, mieście rodzinnym, w którym nadal mieszka i którego historią bardzo się interesuje. 
Kapitanowie 1941, to kontynuacja losów i przygód bohaterów znanych z książki Porucznicy 1939. Jeżeli jednak nie znacie "poruczników" lekturę cyklu śmiało możecie rozpocząć od "kapitanów". Autor tak prowadzi opowieść, że w trakcie lektury ma się wrażenie ponownego spotkania ze starymi znajomymi. Autor na samym początku książki prezentuje listę bohaterów oraz przypomina pokrótce ich losy z poprzedniego tomu. 
Plusem jest wplecenie do opowieści o głównych bohaterach (tytułowych porucznikach) opowieści o zwykłych, cywilnych bohaterach. Ich losy są ściśle powiązane z losami żołnierzy. 
Atutem książki jest szczere do bólu ukazanie wojny i jej wszelkich aspektów. W tej książce brak jest podkoloryzowanej rzeczywistości ala Czas honoru. Rzeczywistość, którą prezentuje Stężała, częstokroć jest gorzka i bolesna, ale co najważniejsze jest prawdziwa. 
Kolejny plus to wykorzystanie biografii osób autentycznych, które w okresie II wojny światowej walczyły na terenie Elbląga i w jego okolicach. Pewien problem początkowo może stwarzać mnogość bohaterów i rzadko spotykane zastosowanie licznych acz krótkich rozdziałów. Gdy jednak "wejdziemy" w rytm lektury, w sam środek wydarzeń, które miały miejsce w 1941 roku, lektura stanie się dla każdego miłośnika powieści wojennych, prawdziwą przyjemnością.
Od razu sprostowanie do tego, co we wstępie pisze autor. A mianowicie zaznacza on, iż książka nie jest powieścią. Otóż ja jestem całkiem innego zdania. Jest to typowa powieść, po trosze wymieszana ze zbeletryzowaną biografią i powieścią opartą na faktach. 
Niezależnie od tego, czy książkę uznamy za powieść czy nie, nie ulega wątpliwości, że jest to bardzo ciekawa lektura, zręcznie napisana, a co cenne - oparta na faktach. Szczególnie za to ostatnie, za odnalezienie i zaprezentowanie nam wielu ciekawych wątków i kwestii dot. II wojny światowej w okolicach Elbląga, należy się autorowi ogromny plus.
Kapitanowie 1941 to druga część cyklu pt. Trzy Armie. Czekamy wobec tego na tom III.


Książka przeczytana w ramach wyzwania - Polacy nie gęsi  

poniedziałek, 18 listopada 2013

Życie codzienne arystokracji - Maja i Jan Łozińscy

Wydawnictwo Naukowe PWN, Okładka twarda, Moja ocena 6/6
Książkę skończyłam podczytywać w miniony weekend. Wspaniała lektura. 

Arystokracja była przez wieki niezwykle (chyba najbardziej) uprzywilejowaną grupą społeczną. Wykształciła się z rodów magnackich Pierwszej Rzeczypospolitej. Utrata niepodległości przez nasz kraj w 1795 roku miała ogromny wpływ na póżniejsze losy arystokratów. Duża część majątków po III rozbiorze została skonfiskowana. Arystokratów pozbawiono w większości przypadków tytułów urzędniczych. Zaczął się nowy etap w historii tej grupy społecznej. Różnie sobie z tym nowym stanem rzeczy radzono. Na ogół poprawnie pod względem zachowań, ale były także niechlubne czarne owce. 
Posiadając kilkusetletnią historię, arystokracja była swoistą enklawą społeczną, którą tyle samo osób podziwiało, co nienawidziło. Niezależnie jednak od wzbudzanych uczuć, arystokracja zawsze była pilnie obserwowana. Jej zasady, styl życia, swoisty kodeks budziły zaciekawienie.
Jak żyła arystokracja w Drugiej Rzeczypospolitej? Tego dowiecie się z niniejszej książki.
Ale nie tylko o życiu codziennym traktuje niniejsza pozycja. Dobór tematów jest bardzo ciekawy i staranny. Z pewnością w trakcie lektury każdy znajdzie coś dla siebie.
Sporo uwagi autorzy poświęcają rysowi historycznemu i sytuacji arystokracji w trakcie powstania listopadowego i styczniowego. Po upadku obu powstań, arystokrację dotknęły różne represje. Np. zasłużony w powstaniu listopadowym książę Roman Stanisław Sanguszko, trafił na zesłanie na Syberię. Wielu arystokratów działało przeciw zaborcom w ukryciu. Chcąc utrzymać majątek i tytuły, byli jednak bardzo często po prostu bierni, chowali przysłowiową głowę w piasek.
Ciekawie opowiedziana jest także historia arystokracji po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. 
Jednak książka ta to nie tylko historia.  To przede wszystkim zaproszenie w cudowną, magiczną podróż w czasie. Łozińscy zabierają nas swoistym wehikułem czasu do najwspanialszych siedzib arystokratów. Zwiedzamy m.in.: Łańcut, Rogalin, Kozłówkę, Nieborów, Natolin i wiele innych ciekawych miejsc. Niezwykle ciekawym, plastycznym opisom towarzyszy bardzo duża ilość zdjęć. Dzięki nim możemy porównać współczesny wygląd siedzib arystokratycznych z tym sprzed 80-90 lat. 
Ciekawe są liczne anegdoty opowiadające o plusach oraz minusach życia w arystokratycznych zamkach i pałacach oraz jak sobie z nimi radzono.
Pieprzu całej opowieści dodają opisy licznych skandali wywołanych przez co barwniejszych członków arystokratycznych rodów. 
Mogłabym długo pisać o treści książki, o wspaniałych ilustracjach, o barwnym języku i starannym wydaniu. Jednak żaden opis nie odda wspaniałości i niezwykłej wartości niniejszej książki. Dzięki jej autorom wkraczamy nie tylko na arystokratyczne salony, ale także do strefy prywatnej, uczestniczymy w dniu codziennym, dzielimy z bohaterami smutki i radości, poznajemy smaki i smaczki ich życia. 
Gorąco zachęcam do lektury.

Książka przeczytana w ramach wyzwania - Polacy nie gęsi

niedziela, 17 listopada 2013

Rzeka - Michael Neale

Wydawnictwo WAM, Okładka miękka, 272 s., Moja ocena 5,5/6
Wyjątkowo piękna i mądra książką. Nawet nie wiem od czego zacząć jej opisywanie.I tak mam wrażenie, że obojętnie co bym nie napisała, nie odda jej treści.
Na lotnisku w Denver spotyka się dwóch męźczyzn. Zaczynają rozmawiać. Sytuacja jakich wiele. Czasami z kimś obcym rozmawia się łatwiej niż z bliskimi. Jeden z nich, męźczyzna o imieniu Gabriel, zaczyna opowiadać o swoim życiu. W swojej historii cofa się do 1956r., do momentu, gdy wszystko skończyło się dla niego, a jednocześnie zaczęło. 
Miałam opisać pokrótce historię Gabriela, ale uznałam, że lepiej zrobię, gdy pozostawię jej zgłębienie wam, czytelnikom książki. Czasami lepiej powiedzieć mniej, niż o kilka słów za dużo.
Rzeka to wspaniała, magiczna opowieść o...przede wszystkim o życiu, ale także o samotności, o bólu, o radości z każdego nowego kroku w życie, o tym, że czasami zapominamy jakim szczęściem może być uśmiech najbliższej osoby i jak trudna może być do udżwignięcia samotność i jak jeden moment, jedna sekunda może zmienić całe życie. 
O tym wszystkim przekonują się kilkuletni Gabriel i jego matka. Po tragicznej śmierci ojca chłopca, muszą sobie radzić sami na świecie. A nie jest im łatwo, i to nie tylko ze względów finansowych.
Pomagają im przypadek i stary właściciel farmy, z którego wszyscy się śmieją i którego nazywają dziwakiem. Jego głęboko skrywana dobroć i cierpliwość pomagają całej trójce. 
Co z tego wyniknie? O co dokładnie chodzi? Tego (tak jak wcześniej napisałam) nie zdradzę. Gorąco za to zachęcam do lektury tej wspaniałej książki.Taka w sumie cienka, niepozorna książeczka, a taka wielka treść i przesłanie. Po raz kolejny potwierdza się, że nie ilość, a jakość się liczą.
Książka zmusza do refleksji, zasmuca, ale jednocześnie daje nadzieję i swoisty drogowskaz. 
Jeszcze raz gorąco polecam. Seria Labirynty Wydawnictwa WAM to jednak wspaniały, niezwykle wartościowy cykl.

sobota, 16 listopada 2013

Pomóżmy naszemu Muzeum w Rapperswillu. Ratujmy je...

źródło polishnews.com

Muzeum Polskiemu w Rapperswilu w Szwajcarii grozi eksmisja z XIII-wiecznego zamku nad Jeziorem Zuryskim. Pierwsze decyzje szwajcarskich władz mają zapaść w styczniu 2014 r. W obronę polskiej placówki angażuje się Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Decyzję o przyszłości polskiej placówki ma podjąć powołany przez władze w Rapperswil zespół, który zbierze się w tej sprawie w styczniu 2014 r. 
Możemy pomóc także my i to bez żadnych finansowych nakładów. Wystarczy podpisać elektronicznie petycję. Wszystkie szczegóły znajdziecie u Magdaleny Biograff na blogu  o tutaj właśnie (klik).
A jest o co walczyć. To wspaniałe miejsce, pełne polskich pamiątek, naszej historii, prowadzone przez ludzi z pasją.
Założone przez Władysława Platera w 1870 roku Muzeum Polskie w Rapperswilu w Szwajcarii jest celem odwiedzin Polaków z całego świata. Mieszczą się tutaj cenne zbiory o charakterze kulturalno-historycznym.

Persymona - Katarzyna Maicher

Wydawnictwo Literackie, Okładka miękka, 261 s., Moja ocena 5/6
Doskonała polska proza, doskonały debiut. To tak jednym zdaniem, a obszerniej...Wyborna i jakże prawdziwa opowieść o mega dysfunkcyjnej rodzinie.
Mamy poniemiecki dom, pięknie stojący w ogrodzie, mamy też rodzinę, tzn. jej członków. Bo rodzina (przynajmniej wg. mnie) to ludzie, którzy się kochają, szanują, ludzie, którym na sobie zależy, to bliskość i poczucie bezpieczeństwa oraz akceptacji. Tutaj tego wszystkiego brakuje. 
Co zatem mamy? 2+1, przy czym każda z tych osób wyjątkowo nie pasuje do pozostałych. Rodzice zapatrzeni w siebie - malarka i lekarz psychiatra, wyjątkowo niedobrana para, każde lubi co innego, a dodatkowo nie lubią siebie. Ona nieobecna duchowo, wiecznie we własnym, wyimaginowanym świecie. On przekonany o swojej lekarskiej mocy, wręcz geniuszu, próbuje uzdrawiać ją seansami hipnotycznymi. Sami powiedzcie, co może wyjść z takiego połączenia?
Pomiędzy nimi miotająca się nastoletnia córka. Dziewczyna nie potrafi znaleźć bliskości ani z ojcem, ani z matką. Jednak w trakcie lektury wyczulam, że ojca i fizycznie i psychicznie bała się. Zdecydowanie bliżej jej było do matki. Ale czy w niej znalazła pomoc, zrozumienie?
Obserwujemy niezwykle trudne relacje. Na pierwszy rzut oka możemy się zastanawiać, skąd autorka wzięła przykład tak dysfunkcyjnej rodziny?! Po chwili zastanowienia dochodzimy do wniosku, że niestety, ale z życia. Wbrew pozorom wokół nas jest sporo tego typu rodzin, pardon...grup ludzkich, w których ludzie nie tylko nie pasują do siebie, ale wręcz się nienawidzą, krzywdzą i siebie i swoje dzieci. 
Książka, choć niewielka objętościowo, aż kipi od emocji i to niezwykle trudnych emocji. Uczucia przebijają się przez kartki i ranią, nas (każdego czytelnika z innych powodów), jak i bohaterów. 
Persymona to historia prosta, a jednocześnie skomplikowana, tak jak skomplikowane jest życie. Jednym może się ona podobać, innym nie, ale z pewnością nikogo nie pozostawi obojętnym. Wielu czytelników odnajdzie w niej niestety, ale echa własnego dzieciństwa.
Mimo trudnej, gorzkiej tematyki, zapraszam do lektury. Doskonały debiut Katarzyny Maicher.

Książka przeczytana w ramach wyzwania - Polacy nie gęsi 

piątek, 15 listopada 2013

Historie, które napisało życie - Dorota Sumińska

Wydawnictwo Literackie, Okładka miękka, 192 s., Moja ocena 3,5/6
To nie będzie typowa recenzja, raczej kilka krótkich zdań, tak krótkich jak i te zawarte w niniejszej książeczce. Są takie pozycje, o których nie da się dużo napisać. Historie, które napisało życie, do nich właśnie należą.
Dorota Sumińska, to znany lekarz weterynarii z wieloletnią praktyką, kobieta o ogromnym sercu i sporym talencie pisarskim.
Historie, które napisało życie, to króciutkie impresje, bo trudno tu nawet mówić (pisać) o opowiadaniach. Ot są to zapiski z życiowych wydarzeń, refleksji. Wszystkie te mini formy literackie mają jedną cechę charakterystyczną - głęboko wnikają w psychikę bohatera i związane są ściśle z życiem codziennym oraz fauną i florą. Każda z opowieści ma także pewien przełomowy moment, czy to w życiu głównego bohatera czy innych osób. 
Całość czyta się bardzo szybko. Jest to lektura, jak ja ją nazwałam...do przysiądnięcia, przy kubku kawy czy herbaty. Odrobinę brakuje mi rozwinięcia całości tekstów, opowieści i uczuć. Tak, zdecydowanie potrzeba w każdej z tych form uczuć, uczuć i jeszcze raz uczuć. Całość choć na prawdę niezła, jest zbyt oschła jak dla mnie. Co prawda w każdej opowieści wyraźnie widać, wręcz czuć emocje, to jednak sprawiają one wrażenie gasnącego płomienia. Brak podmuchu, dzięki, któremu zapłonęłyby pełnią blasku. 
Nie mniej uważam, że są to dobre, ciekawe teksty, gdyby tylko autorka zechciała je bardziej rozwinąć, nadać im bardziej fabularną formę.
Mimo tych drobnych niedociągnięć, gorąco zachęcam do lektury.

Kobieta ze znamieniem - Hakan Nesser

Wydawnictwo Czarna Owca, Okładka miękka, 328 s., Moja ocena 5/6
Kobieta ze znamieniem, to czwarty tom znakomitej i wielokrotnie nagradzanej serii kryminalnej o komisarzu Van Veeterenie. Wg. mnie to także tom najlepszy. 
Mężczyzna w średnim wieku zostaje zamordowany w swoim domu. Sprawca oddaje do niego dwa precyzyjne strzały. Tylko dwa strzały i aż dwa. Na miejsce zbrodni przybywa komisarz Van Veeteren wraz z zespołem. Prowadzone przesłuchania szybko ujawniają, iż co prawda (jak twierdzi żona) nikt do zmarłego nie żywił niechęci, ale był on od jakiegoś czasu dręczony głuchymi telefonami. Czy mają one coś wspólnego z tajemniczym zabójstwem)
Wkrótce w identyczny sposób ginie kolejny mężczyzna. Te same okoliczności, ten sam modus operandi i całkowity brak powodu obu zabójstw i powiązań między ofiarami. Coś jednak musi ich łączyć. W tak zadziwiający zbieg okoliczności nikt nie wierzy, a tym bardziej nasz odrobinę staroświecki, irytujący, ale jednak uroczy komisarz. Rozpoczyna się żmudne (jak to u Van Veeterena) śledztwo. A czas goni. Trwa swoisty wyścig zarówno z czasem, jak i bezwzględnym zabójcą. 
Śledztwo trąci z lekka myszką, ale przez to ma swój specyficzny klimat. I chociaż od początku wiemy, kto zabija, nie mamy pojęcia dlaczego to robi. W momencie, gdy poznacie pobudki morderczyni, czeka na was wielka niespodzianka.
Kryminały Nessera są specyficzne, takie typowo, momentami aż do bólu skandynawskie. Nie inaczej jest z Kobietą ze znamieniem. Zakończenie prowadzonego przez komisarza śledztwa jest niezwykle smutne, ale i dające wiele do myślenia. Nesser w prostej opowieści zastanawia się nad rolą ofiary, jej prawem do zemsty i czy pomszczenie ma sens.Czy jednym złem da się wymazać inne?
Ciężka tematyka w z pozoru błahej opowieści. Ale Nesser nie pisze prostych książek. Zawsze pod płaszczykiem kryminału, kryje się coś więcej, coś co zmusza do zatrzymania się i zastanowienia nad życiem, ale i nie tylko.
Gorąco zachęcam do lektury. Doskonała pozycja nie tylko na jesienno-zimowe wieczory. Nesser jednak ma klasę i nadal trzyma wysoki poziom.
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy kryminały. 
Książka przeczytana w ramach wyzwania - Czytamy literaturę skandynwską.