środa, 28 listopada 2012

Dziś urodziny Arkadego Fiedlera...

Arkady Fiedler ur. się w 1894 r., w domu znanego poznańskiego poligrafa i wydawcy, Antoniego Fiedlera. 
Jego studia na Wydziale Filozofii Nauk Przyrodniczych UJ przerwał wybuch I wojny światowej. 
W czasie I wojny światowej został wcielony do armii niemieckiej i walczył na terenach Wielkopolski. 
Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę zaangażował się w działalność Polskiej Organizacji Wojskowej – patriotyczno-militarnej organizacji na terenach dawnego pruskiego.
W latach 1918 – 1919 brał udział w powstaniu wielkopolskim. 
W roku 1926, nakładem własnego, odziedziczonego po ojcu wydawnictwa, wydał reportażową relację z wyprawy Przez wiry i porohy Dniestru
Bardzo szybko największą pasją Fiedlera stały się podróże.
Z pierwszej podróży do Brazylii przywiózł liczne i wartościowe eksponaty zoologiczno-botaniczne, które bezinteresownie ofiarował Muzeum Przyrodniczemu w Poznaniu, Uniwersytetowi Poznańskiemu, Poznańskiej Palmiarni i Ogrodowi Zoologicznemu. 
Każda z wypraw, poza ciekawymi pamiątkami i eksponatami, zaowocowała najczęściej bogatą i niezwykle fascynującą relacją w postaci książki. 
W 1933 r. Arkady Fiedler otrzymał Nagrodę Literacką Miasta Poznania oraz Srebrny Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury. 
Popularność jego dzieł wzrastała z dnia na dzień, w ten sposób zyskiwał finanse na odbywanie kolejnych wypraw. W końcu odbywa podróż marzeń wzdłuż Amazonki.
II wojna światowa zastała go na Thaitii, zaciąga się do wojska polskiego. W 1940r. poznaje osobiście słynnych lotników Dywizjonu 303. 
W roku 1943 poślubił Marię Maccariello. W 1947 r. wrócił do Polski i kupił dom w Puszczykowie pod Poznaniem, gdzie zamieszkał z żoną i synami: Radosławem i Markiem. Nadal odbywał liczne podróże i zwiedzał różne kraje. 
Z każdej z kolejnych wypraw przywoził mnóstwo eksponatów i materiałów do kolejnych książek. Jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu pisarza było otworzenie prywatnego muzeum podróżniczego w jego domu w Puszczykowie w dniu 21 grudnia 1973 r.
Arkady Fiedler zmarł 7 marca 1985 r. Został pochowany na cmentarzu w Puszczykowie.


  • Podróże Arkadego Fiedlera:
1927     wyprawa myśliwska do północnej Norwegii;
1928-29     wyprawa zoologiczna do południowej Brazylii celem zebrania okazów fauny dla poznańskiego ZOO, Muzeum Przyrodniczego w Poznaniu, Uniwersytetu Poznańskiego i Palmiarni;
1933-34     wyprawa zoologiczna nad Amazonkę i do Peru celem zebrania okazów fauny dla Państwowego Muzeum Zoologicznego w Warszawie;
1935     wyprawa do Kanady w tym samym celu;
1937-38     Madagaskar;
1939     wyspa Tahiti (gdzie zastała go wojna);
1940     Francja, Wielka Brytania (w wojsku polskim);
1942-43     USA, Trynidad, Gujana, Brazylia;
1945     Kanada;
1948     Meksyk;
1952-53     ZSRR, w tym Gruzja;
1956-57     Indochiny (Północny Wietnam, Laos, Kambodża);
1959-60     Afryka Zachodnia (Gwinea, Ghana);
1961     Kanada północno-zachodnia;
1963-64     Brazylia, Gujana Bryt.;
1965-66     Madagaskar;
1967     Brazylia, głównie Amazonia;
1968     ZSRR, Syberia;
1969     Afryka Zachodnia, Nigeria;
1970     Peru;
1971     Afryka Zachodnia;
1972     Kanada zachodnia;
1973     Ameryka Pd. - celem uzupełnienia eksponatów do Muzeum-Pracowni;
1975     Afryka Zach., cel ten sam jak wyżej;
1975     Kanada;
1977     Afryka Zachodnia;
1979     Ameryka Południowa, Wenezuela, Kolumbia, Ekwador, Peru;
1980     Kanada;
1981     Afryka Zach.

 Arkady Fiedler napisał 32 książki - wydawane w Polsce i zagranicą w 23 najważniejszych językach świata w przeszło 10-milionowym nakładzie.
1.5 miliona przypada na Dywizjon 303. Inne "rekordzistki" to Ryby śpiewają w Ukajali (liczne wydania w 15 językach), Kanada pachnąca żywicą i Gorąca Wieś Ambinanitelo (w 9 językach), Mały Bizon i Wyspa Robinsona (w 7 językach).


  • Książki napisane przez Arkadego Fiedlera:
1926, Przez wiry i porohy Dniestru,
1931, Bichos, moi brazylijscy bracia,
1932, Wśród Indian Koroadów,
1935, Kanada pachnąca żywicą, Ryby śpiewają w Ukajali,
1936, Zwierzęta z lasu dziewiczego,
1937, Zdobywamy Amazonkę,
1939, Jutro na Madagaskar,
1940, Dywizjon 303,
1944, Dziękuję ci kapitanie,
1946, Żarliwa wyspa Beniowskiego, Radosny ptak Drongo,
1950, Rio de Oro,
1952, Mały Bizon,
1953, Gorąca wieś Ambinantielo,
1954, Wyspa Robinsona,
1957, Orionko, Wyspa kochających lemurów,
1960, Dzikie banany,
1962, Nowa  przygoda Gwinea,
1965, I znowu kusząca Kanada,
1968, Spotkałem szczęśliwych Indian,
1969, Madagaskar, okrutny czarodziej,
1971, Piękna straszna Amazonia,
1973, Mój ojciec i dęby,
1976, Wiek męski- zwycięski,
1980, Biały Jaguar,
1983, Motyle mego życia,
1985, Zwierzęta mego życia, 
1989, Kobiety mej młodości.   
  Wspólnie z synem Markiem Fiedlerem napisał:
1982, Indiański Napoleon Gór Skalistych,
1984, Ród Indian Algonkinów.

Polecam obejrzenie filmu Sławomira M. Malinowskiego Życie pisane podróżą.

Fiedler na Madagaskarze


Wiadomości i zdjęcia z  www.fiedler.pl, wikipedia.pl, national-geographic.pl, elblag.wm.pl

wtorek, 27 listopada 2012

Wałkowanie Ameryki - Marek Wałkuski

Wydawnictwo Helion, Okładka miękka, 312 s., Moja ocena 5-/6
Autor książki, Marek Wałkuski, urodził się w 1967 r. W Programie Trzecim Polskiego Radia pracował w latach 1990-2002. Prowadząc poranne wydanie audycji "Zapraszamy do Trójki" stworzył własny, niepowtarzalny styl. Jest autorem licznych relacji reporterskich i reportaży. Opracowywał analizy słuchalności w Agencji Reklamy Polskiego Radia. Obecnie jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie.
W 2011 r. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Popularnie i czule nazywany... "Wałek".
A teraz krótki quiz – z czym wam się kojarzy USA? Chodzi mi o takie pierwsze skojarzenie, bez zbędnego zastanawiania się.
Dla mnie to – Kaczor Donald, Wielki Kanion, Miś Yogi i Park Yellowstone i duuuże, naprawdę duże odległości i całkiem pokaźna grupa dziwnych ludzi.
Marek Wałkuski jadąc w styczniu 2002r. do USA, jako korespondent Polskiego Radia, oczywiście doszkolił się trochę i jego mniemanie o tym, czym jest Ameryka było odrobinę głębsze niż moje (ja nigdy tam nie byłam, nie wiem czy w sumie żałować, czy nie), ale zderzenie z rzeczywistością amerykańską częstokroć okazywało się co najmniej dziwne, a niekiedy bolesne, tym bardziej, że do USA jechał z rodziną. A wiadomo, że wyjazd z dzieckiem (niezależnie od tego ile ma ono lat), to coś zupełnie innego niż wyjazd samotny. 

Pierwszy lekki szok i zdziwienie miały miejsce przy szukaniu mieszkania do wynajęcia. Szybko okazało się, że to mieszkanie, które przypadło do gustu Wałkuskiemu, było jednym z gorszych, jakie mógł wybrać. Dlaczego? Tego nie zdradzę.
Takich dziwów (ale dziwów w naszym pojęciu, bo dla Amerykanów dziwne było to, że Wałkuski i inni imigranci się dziwią) opisuje autor bardzo dużo.
Ale, jak może dla nas nie być dziwnym kraj, w którym (podam pierwszy lepszy przykład z książki) stolica kraju liczącego ponad 300 mln obywateli (wg oficjalnych danych), Waszyngton, podzielona jest na trzy części. Pierwsza to właściwy Waszyngton, czyli Dystrykt Kolumbii (DC). Pozostałe dwie części położone są w przylegających stanach – Wirginia i Maryland. Ponieważ (jak pisze autor książki) w USA stany mają ogromną autonomię, aglomeracja waszyngtońska podlega trzem różnym systemom prawnym i administracyjnym. W każdej z w/w części Waszyngtonu obowiązują inne stawki podatkowe, inne procedury urzędowe, inne programy szkolne. Jeżeli ktoś przeprowadza się z jednej części miasta do drugiej, musi wyrobić sobie nowe dokumenty i przerejestrować auto. Przejeżdżając samochodem z Wirginii do Dystryktu Kolumbii, należy przerwać rozmowę telefoniczną, bowiem w DC obowiązuje całkowity zakaz używania telefonów w czasie jazdy, a tego zakazu nie ma w części miasta, która się znajduje w Wirginii. W częściach Waszyngtonu należących do Maryland i Wirginii ciągle obowiązuje kara śmierci, którą w DC zniesiono w 1981r.
To jednak dopiero początek dziwnych rzeczy, o których pisze Marek Wałkuski, taki amerykański czubek góry lodowej dziwów nad dziwami.
Autor w arcyciekawy sposób opisuje życie przeciętnego człowieka w tym supermocarstwie, jakim bez wątpienia jest USA. Ale czy to naprawdę najpotężniejsze państwo świata? A może wręcz odwrotnie – kolos na glinianych nogach, który chyli się ku upadkowi?
Czy to ostoja wolności i demokracji, czy dżungla pełna świrów latających z bronią w ręku?
Raj dla imigrantów, ziemia obiecana, czy miejsce, gdzie się zaharujesz, a jeżeli nie masz znajomości i tak do niczego nie dojdziesz?
Neutralne światopoglądowo państwo, czy kraj mega nawiedzonych fanatyków religijnych, gdzie każdy może założyć swój kościół i zbierać wokół sobie podobnych?
Na te i wiele, wiele innych pytań (i to takich, o których wam się nie śniło) odpowiada Marek Wałkuski w swojej książce. Czyni to przy tym w sposób dla siebie bardzo charakterystyczny (kto słucha Polskiego Radia ten wie, o co mi chodzi) inteligentny, lekko złośliwy, ironiczny.
Książkę czyta się doskonale, niezwykle szybko, a pod koniec lektury dziwimy się, że jeszcze się dziwimy. Takie są Stany Zjednoczone Ameryki ala Marek Wałkuski. Autor z pewnością nie wyczerpał wszystkich tematów, nie pokazał nam każdego oblicza Ameryki i przeciętnego jej mieszkańca, ale jest to po prostu niemożliwe. Jego opisy i oceny Ameryki są na pewno subiektywne, wielu mogą się one nie podobać, ale to normalne, obiektywna opinia o tym naprawdę zadziwiającym kraju po prostu nie istnieje.

Przyznam, że o ile mojego męża zainteresowała cała książka, ja opuściłam niektóre rozdziały, ponieważ ich tematyka po prostu mnie nie interesowała, ale przy lekturze tego typu pozycji to normalne. 
Książkę czyta się doskonale, szybko, przyjemnie, tak jakby słuchało się opowieści dobrego znajomego.
Lekki minus daję za całkowity brak fotografii, które zdecydowanie ubarwiłyby lekturę. Niemniej jest to doskonała, wartościowa i niezmiernie ciekawa pozycja.
Gorąco zachęcam do lektury. Wiele się z niej dowiecie, wiele razy zdziwicie, uśmiechniecie, ale z pewnością książka, podobnie jak Ameryka nie pozostawi was obojętnymi.

2. przepis w konkursie książkowo-kulinarnym...

Uwaga! Ku mojej radości - mamy kolejny przepis w naszym konkursie książkowo-kulinarnym, tym razem od Ewy Grzanki. 
Czyli jednak głosowanie będzie:)
Tym razem przepis na Kotlety z kaszy gryczanej.
Przepis znajdziecie tutaj.
Szczegóły konkursu znajdziecie tutaj.

XXI Targi Książki Historycznej 29.11-02.12

Przyznać się, kto będzie?
Ja  z mężem wybieram się w sobotę (o ile nagle coś nie wypadnie). Jeżeli dotrzemy, to aż się boję, jaki pogrom zrobimy i ile pieniędzy wydamy:). 
No cóż, trzeba mieć jakieś kółko zainteresowań. Zawsze się pocieszam, że niektórzy maja całą olimpiadę:)
Tutaj info o targach. 

27 listopada, cóż się ciekawego wydarzyło...

Dzisiaj przypadają urodziny młodzieńca o imieniu Antinous, w antycznej grece  Ἀντίνοος. Ur. pomiędzy 110 a 112 r. w Claudopolis, zm. ok. 30.10.130r. na Nilu koło Besy.
Kim był i czym się wsławił, że kroniki i podręczniki historii antycznej o nim wspominają?
Otóż ten młodzieniec z pochodzenia Grek, był kochankiem cesarza Hadriana. Gdy skończył 12 lat został przygarnięty na dwór Hadriana. Jak podają kronikarze, jakiś czas uczył się ogłady i języków, a póżniej zaopiekował się nim cesarz.
Wkrótce chłopak stał się kochankiem cesarza, co aprobowała także cesarzowa Vibia Sabina. 
Antinous utonął w roku 130. W 137r. Hadrian założył w tym miejscu miasto – Antinoopolis, zaś Antinousa ogłosił herosem (w mitologii antycznej była to postać zrodzona ze związku człowieka z bogiem). Trzeba pamiętać, że mentalność i obyczajowość w antycznym Rzymie różniły się od znanych nam współcześnie. Posiadanie nieletniego kochanka/kochanki tej samej płci, w pewnych kręgach było normą, ba było wyróżnieniem i świadczyło o statusie zarówno społecznym, jak i materialnym obu stron.
Ale wracajmy do Antinousa. Po jego śmierci zrozpaczony cesarz kazał bić monety z wizerunkiem młodzieńca, wznosił ogromne świątynie i urządzał igrzyska na jego cześć, pojawiały się także liczne dzieła sztuki i gemmy z jego podobizną. 
Najważniejsza świątynia stała w Mantinei w Arkadii w Grecji. Cesarz kazał także wykonywać ogromne ilości rzeźb i portretów. Kult Antinousa przetrwał do czasu upadku Rzymu, czyli ładnych kilka wieków.
Wizerunki Antinousa przedstawiano w rzeźbie, na monetach oraz gemmach, jako ideał młodzieńczej piękności. Król Prus Fryderyk II Wielki ustawił posąg Antinousa pod oknami swego gabinetu w pałacu Sanssouci k. Berlina.
_____________________________________________________________
Dzisiaj przypada także rocznica śmierci Aleksandra Dumas (syna), tego od Damy kameliowej. Zmarł w Marly-le-Roi w 1895 r. Został pochowany na Cimetière de Montmartre w Paryżu, 100 metrów od kurtyzany Marie Duplessis, będącej pierwowzorem Damy kameliowej.. 
Ur. się 27 lipca 1824 r. w Paryżu. Był francuskim dramatopisarzem i pisarzem. Urodził się jako nieślubne dziecko, Aleksandra Dumasa, znanego pisarza. 
W 1831 r. został uznany przez ojca, który zapewnił mu wykształcenie. W 1844 r. Dumas przeniósł się do Saint-Germain-en-Laye ze swoim ojcem. Tam poznał Marie Duplessis, młodą kurtyzanę która stała się inspiracją do napisania Damy kameliowej. 
Dumas rozpoczął pisanie dramatów. Mówił że robi to dla pieniędzy, lecz osiągał wielkie sukcesy - był bardziej znany niż jego ojciec. 
W tym czasie praktycznie porzucił pisanie powieści.  Spod jego pióra wyszły m.in. komedie: Półświatek (1885r.) oraz Cudzoziemka (1876r.), a także liczne felietony oraz artykuły prasowe.
Dumas został doceniony w 1874r. członkostwem w Akademii Francuskiej, a w 1894r. otrzymał order  Legii Honorowej.
W 1864 r. w Moskwie ożenił się z Nadjeschdą von Knorring. Po jej śmierci, w 1895 r. jego żoną została Henrietta Régnier de La Brière. 
_____________________________________________________________________________
Dzisiaj przypada także rocznica śmierci jednego z największych  rzymskich poetów, Horacego. Nazywał się właściwie - Quintus Horatius Flaccus. Ur. się w 65 r. p.n.e., zmarł w 8 r. p.n.e.
Był jednym z największych poetów rzymskich. Syn wyzwoleńca. Należał do kręgów literackich Mecenasa. Był autorem Epodów (41-30r. p.n.e.), krótkich utworów o treści politycznej, Satyr (40-30r. p.n.e.), w których ośmiesza wady i słabości ludzkie. Był synem wyzwoleńca z Wenuzji w Apullii. Ojciec dał mu staranne i wszechstronne wykształcenie. Wysłał go między innymi do Rzymu i Grecji, by studiował tam grekę i filozofię. 
Po śmierci Juliusza Cezara, Horacy wstąpił do armii i służył pod dowództwem Brutusa. Jako trybun wojskowy brał udział wbitwie pod Filippi w 42 r. p.n.e., z której musiał ratować się ucieczką. Kiedy ogłoszono amnestię dla tych, którzy walczyli przeciw zwycięskiemu Augustowi, powrócił do Rzymu. Okazało się, że jego ojciec nie żyje, a majątek został skonfiskowany. Mimo że był prawie bankrutem, udało mu się kupić posadę sekretarza u kwestora, co zapewniło mu utrzymanie i pozwoliło na zajmowanie się poezją. 
Utworami Horacego zainteresował się Wergiliusz i wprowadził go do domu Mecenasa. Wkrótce Horacy zaprzyjaźnił się z Mecenasem i należał do jego kręgu literackiego. Po pewnym czasie Mecenas wprowadził go na dwór Augusta, a także podarował mu posiadłość w Sabinum, co umożliwiło mu swobodną twórczość literacką.
Do najsłynniejszych dzieł Horacego należą Pieśni (zwane też odami) wzorowane na lirykach greckich. Tematyka pieśni jest urozmaicona (biesiadne, miłosne, filozoficzne, okolicznościowe, polityczne - wyrażające poparcie dla programu politycznego Oktawiana Augusta). Horacy napisał Pieśń stulecia (17r. p.n.e.) w związku z uroczystościami rozpoczęcia nowego wieku.
Twórczość Horacego wieńczą dwie księgi Listów (23-14 p.n.e.), w których poeta porusza zagadnienia filozoficzne i literackie (zwłaszcza List do Pizonów, znany jako Sztuka poetycka, poświęcony głównie dramatowi i stanowiący podstawę poetyki europejskiej do początków XIX w.). 

Twórczość Horacego, która przetrwała do naszych czasów to:
  • Epody (Epodes) krótkie utwory o treści politycznej; napisał je pod wrażeniem wojny peruzyńskiej – groza wojen domowych wyraża się radą dla Rzymian, by idąc za przykładem Fokejczyków opuścili Rzym i wywędrowali na Wyspy Szczęśliwe.
  • Satyry (Sermones) ośmieszające wady i słabości ludzkie, nie krytykuje w nich jednostek wybitniejszych, nie jest surowym sędzią lecz „śmiejąc się mówi prawdę”
  • Pieśni (Carmina, znane także jako "Ody" - Odes) to największe osiągnięcie Horacego o bardzo bogatej tematyce – utwory religijne, biesiadne, wiersze do przyjaciół, wiersze do kochanek, motywy klasyczne i hellenistyczne, refleksje na temat śmierci i wybuchy radości życia; posiadały doskonałą konstrukcję metryczną
  • Listy (Epistulae) zawierają dużo pierwiastków filozoficznych, poruszają także problemy z zakresu poetyki, zwłaszcza listy z 2 księgi: "List do Pizonów" znany również jako Sztuka poetycka 
 Poniżej przykład dzieła Horacego..
CARMEN SAECULARE

Phoebe silvarumque potens Diana
Febie! Diano, lasów można ksieni!
Gwiazdy niebieskie! Czcigodni i czczeni!
Dajcie nam, o co błagamy w pokorze
W tej świętej porze,
Gdy sybillińskich prawem przepowiedni
Wybranych panien i chłopców chór przedni
Do bóstw, co siedem wzgórz umiłowały,
Wznosi hymn chwały.
O, dobre Słońce, co lśniącym rydwanem
Wschodzisz, zachodzisz i znów wschodzisz ranem,
Obyś miast większych nad Romę wspaniałą
Nie oglądało! 
Twórczość Horacego uważana jest za szczytowe osiągnięcie klasycyzmu epoki Augusta i wywarła ona znaczący wpływ na poezję europejską.


Żródła: wikipedia, Historia starożytnego Rzymu Marii Jaczynowskiej, pbi.edu.pl

poniedziałek, 26 listopada 2012

Pluton wyrzutków - Sean Parnell

Wydawnictwo Literackie, Okładka miękka ze skrzydełkami, 438 s., Nasza ocena 5/6
Najpierw chciałabym wyjaśnić, kim jest autor - Sean Parnell. 
Jest on byłym komandosem sił powietrznodesnatowych. przez 6 lat służył w legendarnej 10. Dywizji Górskiej i odszedł ze służby w stopniu kapitana. Otrzymał dwie Brązowe Gwiazdy (w tym jedna za męstwo) oraz Purpurowe Serce. Obecnie pracuje nad doktoratem z psychologii klinicznej na Uniwersytecie Duquesne.
Parnell był jednym z wielu żołnierzy, którzy trafili na misję w trakcie wojny w Afganistanie i miał okazję brać udział w tym okrutnym konflikcie.
W Plutonie wyrzutków opisał swoje przeżycia z 16-miesięcznej służby w Afganistanie. Parnell był dowódcą plutonu zielonych czaszek, zwanego też Plutonem Wyrzutków, jednego z najbardziej zasłużonych oddziałów wojny afgańskiej, który w 2006 r. był w sercu wojny z islamskimi rebeliantami przy granicy z Pakistanem. 
Jego oddział przeprowadzał akcje specjalne, patrolował zaminowane drogi, walczył w niesprzyjających warunkach wśród gór Afganistanu, próbował zjednywać sobie lokalną ludność i nauczyć się rozróżniać wroga od przyjaciela. Oddział siał postrach w szeregach wroga przede wszystkim sprytem, mądrością, nieustępliwością, odwagą. 
Wspomnienia i wrażenia z pobytu w Afganistanie opisuje Parnell właśnie w Plutonie wyrzutków. Książka zrobiła na mnie kolosalne wrażenie, ale nie przeczytałam jej w całości, chociaż doceniam, jak doskonała jest to pozycja. 
Relacje Parnella są bardzo realistyczne, ale nic dziwnego, jest to w końcu książka napisana przez fachowca w branży wojskowej, przez naocznego świadka i uczestnika konfliktu. Dzięki temu możemy się poczuć tak, jakbyśmy naprawdę znaleźli się na polu bitwy. To ogromny atut książki, ale jednocześnie te realistyczne opisy sprawiły, że nie byłam w stanie skończyć lektury. Za to mój maż, włnie te opisy uznał za największą zaletę Plutonu wyrzutków, a książkę wręcz pochłonął.
Oboje jednak jednogłośnie uznaliśmy, że jest to doskonała pozycja o walce, dowodzeniu oddziałem, odwadze, honorze, braterstwie. W książce brak taniego popisywania się wojskowymi dokonaniami czy udowadniania cywilom, jaki to ja dzielny byłem. Są za to szczere (momentami do bólu) opisy, reakcje na wojnę, okrucieństwo z nią związane i bezsens konfliktu. Sporo miejsca Parnell poświęca swoim własnym odczuciom, przeżyciom i wpływowi, jaki konflikt wywarł na niego, jego rodzinę oraz przyjaciół.
Plusem jest także chronologiczny układ opowieści oraz spora ilość zdjęć.  
Gorąco zachęcam do lektury, jest to doskonały, chociaż momentami być może nazbyt realistyczny opis wojny i braterstwa broni. Ale po książkę warto sięgnąć, jest to po prostu kawał doskonałej prozy.
Dodam tylko, że w trakcie lektury nasuwało mi się nieodmiennie porównanie do klasycznej już pozycji Helikopter w ogniu.  
 
 

Cóż to się 26 listopada ważnego wydarzyło na świecie (subiektywne wyimki)...

Oktawian August
Przede wszystkim  w 43 r. p.n.e. podpisany został II Triumwirat - porozumienie zawarte  pomiędzy Oktawianem Augustem, Markiem Lepidusem i Markiem Antoniuszem.
Śmierć Cezara w 44 r. p.n.e. podzieliła państwo rzymskie. Zwolennicy republiki znaleźli się pod przywództwem Gajusza Kasjusza oraz Marka Brutusa i opanowali wschodnie połacie imperium. Przeciwników morderców Cezara stanowili Oktawian August, Marek Antoniusz oraz Marek Lepidus, którzy władali Zachodem.

26.11.43 r. p.n.e. podpisano trumwirat. Miał on charakter oficjalny. Został powołany w Bononii (dzisiejszej Bolonii) w celu uporządkowania sytuacji w Rzymie po śmierci Gajusza Juliusza Cezara i ukarania jego zabójców. 
Marek Lepidus
 W trakcie bitwy doszło do dwóch najważniejszych starć - 03 i 23 października. Bitwa zakończyła się zwycięstwem trumwirów. Triumwirowie zrealizowali cel rok póżniej. gromiąc pod Filippi morderców Cezara. W samej bitwie chodziło nie tylko o pomszczenie zabójców Juliusza Cezara, ale także o ziemie, które trzej trumwirowie podzielili miedzy siebie. 
Podział na pergaminie spisany podziałem, ale w rzeczywistości nic nie było takie łatwe, bowiem Wschodem zarządzali Brutus i Kasjusz, a byli oni gotowi oprzeć się triumwirom oraz walczyć w obronie republiki. 
Marek Antoniusz
W tym celu wszyscy w/w zebrali potężne armie w Macedonii oczekując natarcia przeciwników. Wszyscy zgromadzili się w pobliżu antycznego miasta Filippi (położonego ok. 2 godz. jazdy na wschód od Salonik).
Jednak triumwirat rozpadł się po usunięciu Lepidusa w roku 36 p.n.e. 

4 lata później doszło do wojny między Markiem Antoniuszem i Oktawianem. W następnym roku Antoniusz przegrał bitwę pod Akcjum, a następnie popełnił samobójstwo w 30 r. p.n.e. 
Oktawian August został jedynowładcą i pierwszym cesarzem Rzymu.


______________________________________________________________________

Dzisiaj przypada także rocznica śmierci Adama Mickiewicza, który zmarł w 1855r. w Konstantynopolu.
Śmierć poety, wciąż jest otoczona tajemnicą. Wielu badaczy nie wierzy, że poeta zmarł na cholerę. Jak przypominają, na śmierci Mickiewicza mogło zależeć zarówno Rosjanom, jak przeciwnikom jego koncepcji politycznych,których nie brakowało wśród polskich emigrantów. Okoliczności zgonu wskazują na otrucie.
Jesienią 1855 r. Mickiewicz przebywał w tureckim Istambule. Tworzył tam polski oddział, który miał walczyć w wojnie krymskiej przeciwko Rosji, po stronie Turcji. Poeta ciężko pracował, nie dojadał, ale nie uskarżał się na zdrowie. 26 listopada niespodziewanie zachorował i wieczorem tego samego dnia zmarł. 
CO SIĘ ZDARZYŁO 26 LISTOPADA?
26 listopada 1855 r. Mickiewicz obudził się w nocy. Kazał sobie podać herbatę i usnął. Kiedy około godz. 10 przyszedł do niego płk Emil Bednarczyk, zobaczył świeżo startą podłogę, znak, że rano poeta "womitował”. Inni odwiedzający nie zauważyli umytej podłogi, może dlatego, że została zadeptana przez gości.
Około południa, według towarzysza Mickiewicza, Henryka Służalskiego, poeta wypił kawę ze śmietanką i zjadł kawałek chleba, potem się zdrzemnął. Około godz. 13.00 poczuł się źle. Bednarczyk zastał go stojącego w drzwiach w samej koszuli, obiema rękami trzymającego się futryny drzwi. Nie chciał wrócić do łóżka.
Po południu sprowadzono lekarza, który zastosował plastry z gorczycy. Ale stan chorego gwałtownie się pogarszał, pojawiły się konwulsje. Około 19.00 przyszedł ksiądz, ale konający tracił już świadomość. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział do Bednarczyka, brzmiały: "Powiedz tylko dzieciom, niech się kochają. Zawsze”.
Świadectwo zgonu, wystawione przez miejscowego lekarza Jana Gembickiego, podaje jako przyczynę śmierci wylew krwi do mózgu. 
Zawsze uważano to za wybieg. Gdyby lekarz napisał, że poetę zabiła cholera, niemożliwe byłoby wywiezienie zwłok do Francji. Informację, że Mickiewicza zabiła cholera, rozpowszechniał Henryk Służalski, a potem syn poety, Władysław, który w ten sposób chciał ukrócić pogłoski o otruciu ojca. Ciało Adama Mickiewicza spoczęło na cmentarzu w podparyskim Montmorency. W 1890 zwłoki przewieziono do Polski i złożono w krypcie na Wawelu.

materiały z wikipedii, edukacjawpolsce.pl, am.ibl.waw.pl,  Historii Antycznego Rzymu Marii Jaczynowskiej. 

niedziela, 25 listopada 2012

Zbieramy pytania do wywiadu z Natalią Brożko....

Zaczynamy zbierać pytania do kolejnego wywiadu.
Tym razem przepytywać będziemy Natalię Brożko, niespełna 30-letnią podróżniczkę, która od 04 listopada 2012r. odbywa podróż dookoła świata. obecnie jest w Azji.
Tutaj blog Natalii, tam na bieżąco możecie śledzić zapiski z podróży.
Natalia jest autorką świetnej książki Azja moimi oczyma, którą recenzowałam o tutaj.
Pytania wpisujemy w tym poście w komentarzach do dn. 06.12.2012r. do godz. 23.59.
Wybrana przez Natalię osoba, otrzyma pakiet-niespodziankę, a w nim kilka książek podróżniczych. 
Agnieszka, która wygrała Kłamcę biorąc udzial w wywiadzie z Tomaszem Białkowskim, książkę już dostała. 
 Natalia Brożko, to przemiła, bezpośrednia osoba, możecie ją pytać dosłownie o wszystko.

Przypominam też o konkursie kulinarnym, do wygrania fantastyczna, niebanalna książka kucharska, wszystkie szczegóły o tutaj:).  Jedno zgłoszenie już mamy, jak tak dalej pójdzie to nawet głosowanie na przepis naj nie będzie potrzebne:(.

Przypominam także o Wyzwaniu - Czytamy Książki Historyczne.
Szczegóły i zapisy o tutaj. Całkiem spora grupa osób już nam się zebrała. Przyznam się, że nie liczyłam na taki odzew. Ale zapraszam także nowe osoby.

28.11, Natalia pozdrawia wszystkich z Penang w Malezji:) Zazdroszczę jej, tak po ludzku, obrzydliwie prymitywnie zazdroszczę:).

sobota, 24 listopada 2012

Klejnot - Maria Rodziewiczówna

Wydawnictwo MG, Okładka miękka, 304 s., Moja ocena 5,5/6
Dzieci z mężem na zakupach, teściowa w kuchni:):):), a ja piszę recenzję. To jest życie:)

Klejnot, to książka z tych, które się połyka, od których (gdy tylko zacznie się lekturę) nie sposób się oderwać. Czytać Klejnot zaczęłam wczoraj po południu, a dokończyłam dziś skoro świt, powinnam jednak podziękować mężowi, że obudził mnie chrapaniem, same z tego korzyści - zakupy na wyprzedaży w Matrasie i skończony Klejnot. 
Ale wracajmy do książki. Jest to kolejna wspaniała, przepiękna powieść autorstwa bardzo przeze mnie lubianej Marii Rodziewiczówny. Tym razem autorka zabiera nas na Kresy i opowiada o szlachcie polskiej walczącej o utrzymanie rodzinnych majątków. Jest to także chyba najbardziej osobista książka pisarki. Dlaczego? O tym za chwilę.
Trudno teraz w XXI w. oceniać Rodziewiczównę  i jej twórczość. Z jednej strony pozostaje pisarką anachroniczną i niemal zapomnianą, z drugiej wciąż silne jest wspomnienie jej niezwykłej popularności. Napisała ogromna ilość książek, opowiadań, artykułów do gazet. Była niezwykle płodną i utalentowaną  pisarką. 

Szukając informacji o Rodziewiczównie znalazłam w sieci notatkę, że w XIX w. w Polsce popularniejszy od niej był tylko Sienkiewicz. Nadal (mimo, iż mało popularne i mało medialne) wznawiane są jej dzieła, z czego bardzo się cieszę.
Pisarka miała niezwykłe życie, ale niezwykłe dla nas żyjących w XXI w., osób z takimi pogmatwanymi, trudnymi życiorysami w XIX w. było mnóstwo, wszak historia naszego (nieistniejącego wtedy na mapie świata) państwa nie oszczędzała. Bardzo dużo elementów ze swojego życia przeniosła na karty pisanych przez siebie książek.
Urodziła się w majątku Pieniuha koło Grodna 3 lutego 1864 r. To najbardziej prawdopodobna data, choć rozpowszechniona jest też inna - 2 lutego 1863. Jej dzieciństwo (jak i dzieciństwo wielu jej rówieśników) zostało silnie związane z powstaniem styczniowym.
W wyniku represji rodziców zesłano na Syberię, dziewczynką i jej rodzeństwem zajęli się dziadkowie, potem krewna - Karolina Skirmuntowa.
Powrót matki i ojca po kilku latach wiązał się z przeprowadzką do Warszawy, a potem odziedziczonego majątku Hruszowa na Polesiu. Z tym miejscem Maria związana będzie już niemal do śmierci. W międzyczasie umiera ojciec, a 17-letnia zaledwie Maria postanawia spłacić siostrę, brata i samodzielnie zacząć prowadzić rodzinne gospodarstwo.
Jednocześnie próbuje pisać swoje pierwsze utwory i publikuje je, zadebiutowała niewielką nowelką Gama uczuć. Cztery lata później w prowadzonym przez Marię Konopnicką Świcie pojawi się w odcinkach powieść Straszny Dziadunio, później Dewajtis i kolejne.
Los, jaki w młodości spotkał Rodziewiczównę był typowy dla jej epoki, ale nietypowe był późniejszy sposób na życie, jaki pisarka wybrała. Rodziewiczówna wykorzystała sytuację Polek, które dzięki nieobecności mężczyzn (powstania, zsyłki, śmierć) osiągnęły silną (jak na owe czasy) pozycję w społeczeństwie często przejmując na siebie tradycyjnie męskie obwiązki, np. prowadzenie gospodarstwa. Wiązało się to oczywiście z trudami, ale niosło ze sobą możliwość samostanowienia i pieniądze, a więc swobody o których kobiety z Europy Zachodniej mogły tylko pomarzyć. Ukochany majątek pisarki prawie zawsze pełny był mieszkających w nim kobiet. Mieszkały tam m.in. matka, babka i siostra pisarki, przyjaciółki.
Taki model życia pisarka wspaniale ukazała w Klejnocie. Dlatego napisałam, iż to bardzo osobista opowieść. Wśród licznych bohaterów książki, na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się kobiety: Barbara – samodzielnie zarządzająca majątkiem, baba – trzymająca w ryzach cały chłopski ród, Nina – nowoczesna dziewczyna świadoma swojej wartości.
W każdej z nich możemy zapewne odnaleźć Marię Rodziewiczównę: romantyczną a jednocześnie pragmatyczną, kierującą dużym przedsiębiorstwem, jakim był jej majątek ziemski, spragnioną miłości i niepogodzoną z podrzędną rolą kobiety.
Pisarka ukazuje w genialny sposób trudy z jakimi musieli borykać się jej rodacy, którzy żyli pod carskim zaborem na Kresach. Nie dość, że przepisy carskiego prawa były okrutne, to do tego nie sprzyjała aura i koniunktura. Dodatkowo większość bohaterów gnębiły bardzo wysokie carskie podatki i jeszcze wyższe odsetki od lichwiarskich pożyczek, których udzielali Żydzi. Wielu zaczyna przychodzić do głowy sprzedaż rodzinnych majątków, porzucenie ojcowizny i przeniesienie się do miasta, gdzie życie jest zdecydowanie łatwiejsze.
Napisałam wcześniej, że na pierwszy plan w Klejnocie wysuwają się kobiety. To prawda, ale  nie tylko one są bohaterami. Jednym z głównych męskich bohaterów jest Seweryn Sokolnicki, który w tych niesprzyjających okolicznościach z trudnością utrzymuje się na powierzchni i gospodarzy w swoim majątku.
Czy Sewerynowi, Ninie, Barbarze uda się zrealizować swoje plany, czy uda im się nie poddać i przetrwać? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury.
Książkę czyta się bardzo szybko, chociaż przyznam się, że przez pierwsze ok. 30 s. miałam problemy ze zrozumieniem języka, którym posługują się bohaterowie. Kresowy język z XIX w. to sprawa niełatwa, ale gdy tylko przyzwyczaiłam się do niego, lektura była prawdziwa przyjemnością.
Ogromnym plusem są cudowne (ala Nad Niemnem) opisy przyrody oraz opisy życia codziennego i zwyczajów ludzi mieszkających na Kresach w XIX w.
Klejnot jest wspaniałą, wręcz magiczną opowieścią o odwadze, miłości (tej między ludźmi, ale także do kraju i ziemi), walce, poświęceniu. Ale zaznaczam, nie jest to bynajmniej smutna opowieść. Klejnot daje nadzieję i uczy, tego czego nigdzie indziej już się nie nauczymy. 


Cieszę się, że właśnie w Wydawnictwie MG ukazały się kolejne powieści autorstwa Marii Rodziewiczówny:

 Wawera Karewisa poznajemy najpierw jako kapitana Lorenza. Z biedy, w poszukiwaniu pracy dotarł do Szczecina, gdzie wydrapywał pazurami swą pozycję miedzy Niemcami. Pracowity nad miarę, odważny do szaleństwa, został kapitanem okrętu i przyszłość się przed nim mieniła wszystkimi kolorami tęczy. Kaprys, chęć zaimponowania swoim, a może drgnienie serca, spowodowało, że postanowił na kilka dni wrócić na ojcowiznę. Z początku wszystko go tam śmieszyło i złościło, ale dzień za dniem ten szary proch odnajdywał drogę do jego duszy...
Szary proch to ziemia pod naszymi stopami, ziemia tak mało nieraz warta w pieniądzach, a tak ważna dla serca. Szary proch to też życia ludzkie. Każdy z nas plecie swoją dolę i niby pojedyncze życie nie jest ważne, a jednak każde okazuje się najważniejsze. Szary proch to przepiękna opowieść o umiłowaniu swojej ziemi, której nie sposób się wyrzec. Tym razem Rodziewiczówna opowiada nam o Litwinach i Żmudzi. Jakże podobny ich los do losu Polaków, choć nie zawsze między tymi narodami istniała zgoda. Jakże podobny charakter, umiłowanie wiary i ziemi ojczystej. 


Panna Konstancja Skowrońska, uboga krewna, sierota wychowana przez wujostwo, swą pracą odwdzięcza się jak może za doznane łaski i dobroć. Z natury łagodna, wykonuje obowiązki w sposób tak niezauważony, jakby praca robiła się sama. Zaprzyjaźniona szczerze z kuzynem, Kaziem, cieszy się jego osiągnięciami, jednak nigdy nie posuwa się w zażyłości zbyt daleko. Jej uczucia rozbudzi dopiero Sewer Stamierowski, pasierb właściciela sąsiedniego majątku, chłopak o gwałtownej naturze, niemogący się pogodzić z całkowitą zależnością od znienawidzonego ojczyma. Młodzi chcą się pobrać, jednak Sewer nie chce skazywać przyszłej żony na nędzę, żąda więc swojej części majątku. Po wściekłej awanturze ojczym wtrąca go do lochu...

Ukazały się także wspomnienia z migawkami z życia z Marią Rodziewiczówną. Ponieważ do tej pory nikt nie pokusił się o napisanie biografii pisarki, tym cenniejsze są takie wspomnienia. Ich autorka Jadwiga Skirmunttówna była najbliższą przyjaciółką Marii Rodziewiczówny. Mieszkały razem 25 lat. Towarzyszyła pisarce podczas wojen i pokoju, zarówno w Warszawie, jak i w Hruszowej. Była z nią aż do chwili śmierci. Wspomnienia to zapis przepięknej przyjaźni, czy nawet miłości dwóch niezwykłych kobiet, ale też zapis życia w wyjątkowych czasach i w wyjątkowych miejscach, które tak bardzo obie ukochały - Warszawie i Kresach. 



 Czytajmy książki Marii Rodziewiczówny, warto, bo nasze polskie i ponadczasowe. Na całym świecie panuje kult Jane Austrin, a Rodziewiczówna to taka nasza polska Jane Austin. 

piątek, 23 listopada 2012

Głosowanie - książka na zimę+zapowiedzi, czyli co kuszącego szykuje sie pod koniec br. i w 2013r...

Tutaj można zagłosować na książkę na Gwiazdkę. 
Kilka z tych książek recenzowałam, kilka czeka w kolejce. Dzisiaj  otrzymałam Krzykacza z Rwandy od Małej Kurki, którego fantastycznie zrecenzowała Isadora. 

Teraz zapowiedzi książkowe....czyli co mi w oko wpadło....
Oficyna Literacka Noir sur Blanc Data premiery: 2013-01-16
 Sylvain Tesson, z wykształcenia geograf, jest przede wszystkim podróżnikiem. W 1993 r. objechał na rowerze świat razem z Alexandrem Poussinem, z nim też przeszedł na piechotę Himalaje w 1997 r. Z fotografką Priscilla Telmon konno przejechał ponad 3000 km azjatyckich stepów z Kazachstanu do Uzbekistanu..W 2004. podjął wyprawę śladami zbiegów z gułagu, odtwarzając trasę jaką przebył bohater książki Sławomira Rawicza Długi marsz. Przewędrował wtedy z Syberii do Indii.
Sylvain Tesson jest również zdobywcą katedr, w środowisku akrobatów jest nazywany „ksiecem kotów”, ponieważ wspiął się na wieże katedry Notre-Dame w Paryżu, Mont-Saint-Michel, kościoła Sainte Clothilde i nnych zabytków (przede wszystkim kościołów) w Orleanie, Argentan, Reims, Amiens czy Anvers..
W 2010 r. zrealizował pomysł, o którym wcześniej wielokrotnie wspominał: spędził 6 miesięcy w chacie na południu Syberii, nad brzegiem Bajkału, niedaleko Irkucka.
Według jego własnych słów: „Recepta na szczęście: okno na Bajkał i przy tym oknie stół.”
Podczas większości swoich wypraw Tesson nie korzystał ze zdobyczy współczesnej techniki, był całkowicie niezależny. Swoje ekspedycje finansuje kręcąc podczas nich filmy, wygłaszając na ich temat odczyty, a także opisując je w dobrze sprzedających się książkach.



Czarna Owca,  Data premiery: 2012-12-05
Lubię Camillę Lackberg mimo, że niektórzy przysłowiowe psy na niej wieszają:)
Na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia młody policjant Martin Mohlin jedzie na wyspę Valön, by poznać rodzinę swojej narzeczonej. Uroczysta kolacja przeradza się jednak w dramat –niespodziewanie na ziemię osuwa się martwy senior rodu i najbogatszy członek rodziny Liljecronas – Ruben.
Martin nie ma wątpliwości, że doszło do morderstwa. Sytuacja jest tym bardziej niebezpieczna, że z powodu zamieci śnieżnej nie można wydostać się z wyspy. Uwięzieni w domu goście czują na plecach oddech śmierci…




  Świat Książki, Data premiery: 2012-12-05
Obfitująca w wydarzenia, świetnie osadzona w realiach dawnej Brazylii opowieść o miłości, honorze, marzeniu o lepszym życiu i wielkiej tajemnicy. Lua, młoda niewolnica, która jednak umie czytać i pisać, spisuje wspomnienia Imaculady – z pozoru zdziwaczałej staruszki, ale kobiety o bogatej przeszłości, przywiezionej do Bahii z Afryki. Stara niewolnica opowiada jej o rzeczach, które będą miały zaskakujący wpływ na życie Lui. Czy Imaculada pomoże jej połączyć się z ukochanym Ze, marzącym o założeniu w puszczy osady zbiegłych niewolników, sprzedanym na inną plantację?



 Hachette
Sean Ryan przyjeżdża do Stambułu, by zidentyfikować ciało przyjaciela, Aleka Zegliwskiego, którego znaleziono z obciętą głową niedaleko stanowiska archeologicznego w świątyni Hagia Sophia. Co odkrył Alek w podziemiach świątyni, że musiał zginąć? Sean wraz z Isabel Sharp z Konsulatu Brytyjskiego przedziera się przez mroczne uliczki i podziemia miasta, by odkryć skrywaną od wieków tajemnicę. Tymczasem ich tropem stale podąża zabójca.
Elektryzujący thriller, który zainteresuje fanów Scotta Marianiego, Sama Bourne'a i Dana Browna. 




Hachette
Kiedy do opactwa gilbertynów zgłasza się starszy mężczyzna, były hitlerowski zbrodniarz wojenny, prosząc o schronienie w klasztorze, ojciec Anselm rozpoczyna swoje śledztwo. Próbuje dociec prawdy o wydarzeniach, które rozegrały się w czasach drugiej wojny światowej w Paryżu. Prawdy, która okazuje się szokująca...
Szósta lamentacja to trzymająca w napięciu intryga kryminalna odsłaniająca zaskakujące tajemnice przeszłości, w które wplątany jest także Kościół. 

A tutaj link do recenzji I części serii o ojcu Anselmie o tutaj link:)!



Zysk i S-ka
Początek XX wieku. Zenon to emigrant z  Polski,   który   odnosi   literackie  sukcesy i jest zaręczony z piękną Betsy.  Za  namową  przyjaciela  postanawia pójść na seans spirytystyczny. Poznaje tam Daisy,  która  niedawno  przybyła z Indii w towarzystwie Hindusa Mahatmy Guru oraz czarnej pantery Bagh. Mimo iż Zenon i Daisy pochodzą z różnych światów, to jest jednak w rudowłosej piękności coś, co nie pozwala Polakowi o niej zapomnieć. Niczym ćma do ognia, pisarz ciągnie do niej, niepomny przestróg ze strony znajomych o zgubnym wpływie tajemniczej kobiety na jego życie. Nie dostrzega, iż za rogiem czai się pradawna siła, o której nawet członkowie Towarzystwa Teozoficznego mogliby jedynie śnić. Brnie prosto w objęcia czystego zła..."Wampir" to nietypowa w dorobku Władysława St. Reymonta pozycja – napisana w 1911 roku, oparta jest na jego wrażeniach z pobytu w Londynie.  Niepokojąca,  pełna  zjawisk   paranormalnych,  oddaje  ducha tej pełnej spirytyzmu epoki, świadcząc o głębokim zainteresowaniu pisarza okultyzmem. Jest również piękną powieścią o bezgranicznym zauroczeniu oraz niespełnionej miłości – także do ojczyzny.

Zysk i S-ka
Druga wojna światowa, jak żadna inna wcześniej, była zmaganiem nie tylko żołnierzy, lecz także naukowców w celu zmniejszenia technologicznej przewagi przeciwnika. Stała się impulsem do rozwoju badań naukowych w wielu dziedzinach. Brian Johnson przedstawia zgromadzony przez siebie materiał będący efektem wieloletnich badań historycznych. Opowiada o urządzeniach, dzięki którym Luftwaffe mogła z ogromną precyzją bombardować Wielką Brytanię, oraz o tym, w jaki sposób się temu przeciwstawiono. Omawia skonstruowanie radaru, który stał się decydującym elementem brytyjskiego systemu wczesnego wykrywania, cały rozdział poświęca doskonalonym przez niemieckich naukowców pod kierunkiem Wernhera von Brauna pociskom rakietowym V1 i V2. Opowiada o toczonej na morzu wojnie przeciwko niemieckim U-bootom, o lotniskowcach eskortowych, echosondach ASDIC i innych fantastycznych wynalazkach, które podobnie jak mina magnetyczna zostały bardzo szybko unieszkodliwione przez przeciwnika, oraz najbardziej strzeżonym sekrecie drugiej wojny światowej – „Enigmie”.

 Promic
III część przygód archeologa, I recenzowałam o tutaj,
II jest w drodze do mnie, a III ukaże się lada moment...
Pewne odkrycie archeologiczne zagroziło ogromnym kryzysem całej zachodniej cywilizacji. Dotyczyło ono co trzeciego mieszkańca Ziemi, mniej więcej miliarda ośmiuset milionów ludzi. lch sens życia został nagle i brutalnie podważony...Dr Jonathan Weber profesor Harvardu i biblista, wyjeżdża do lzraela, gdzie zamierza prowadzić prace wykopaliskowe. Jednak wstrząsające znalezisko, które zdaje się być marzeniem każdego archeologa, staje się koszmarem mogącym zniszczyć chrześcijaństwo. Każda stronica tego wiarygodnego naukowo i świetnie napisanego thrillera. rozwijającego się w niebywałym tempie, zmusza do postawienia pytań, od których, jak od cienia, nie sposób się uwolnić... Czy Jezus naprawdę zmartwychwstał? Jak świat zareagowałby na wieść o tym, że fundament cywilizacji zachodniej legł w gruzach? Jaki jest stosunek nauki do wiary? Czy było to oszustwo stulecia, czy leż przerażająca prawda, która mogła rozerwać świat na strzępy...