Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5/6
Bardzo dobra, życiowa i co najważniejsze realna, nie przesłodzona powieść o ludziach w wieku 40+ i o tym, co może się stać udziałem praktycznie każdego z nas.
Co mnie najbardziej urzekło w tej opowieści to fakt, iż nie ma żadnych jak ja to nazywam...lukrowań, różowych serduszek, wzdychania, rozmarzonego spojrzenia. Jest za to realizm i piękna choć trudna historia, która wzbudza smutek, ale i szeroki uśmiech na twarzy.
W cieniu paproci to historia dwojga ludzi po przejściach, których życie bardzo boleśnie doświadczyło, czy to jak w przypadku Adama przede wszystkim fizycznie, czy jak w przypadku Marii emocjonalnie.
Oboje mieli plany, które jak to często bywa, rozminęły się zdecydowanie z rzeczywistością. To co mają teraz doprowadziło ich do tłumionej złości, niechęci, goryczy, a ja nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że na skraj depresji.
Trudno jednoznacznie określić czy taki stan jest efektem minionych lat i przeżyć, czy jest wręcz odwrotnie.
Adamowi współczułam, Maria momentami aż mnie przerażała, szczególnie to co działo się w niej, co było pomiędzy nią, a jej matką, osobą teoretycznie najbliższą. Jednocześnie za obydwoje trzymałam mocno kciuki.
Mieszkają na przeciwko siebie, są sąsiadami, widują siebie nawzajem w oknach kamienicy podczas długich, bezsennych noc. Oboje borykają się z samotnością przeżartą przez gorycz. Czy będzie im dane to zmienić?
Z pewnością nie jest to książka dla wszystkich. Nie jest to książka dla osób patrzących na świat tylko przez różowe okulary, lubiących książki o niczym, takich, którym daleko do wieku 40+. To opowieść dla ludzi, którzy mają za sobą kawałek życia, bagaż doświadczeń, coś już przeżyli i są ciekawi ludzkiego wnętrza, kontaktów międzyludzkich.
Autorka z wielkim wyczuciem opowiada bolesną, ale i dającą nadzieje historię o dwojgu ludzi, o samotnych rozbitkach w morzu goryczy i samotności. Zachęcam do lektury, która bardzo porusza.
Mnie ta książka porwała i zarwałam dla niej noc. Aż dziwne, że to literacki debiut Aniki Stelmasik. Niecierpliwie czekam na kolejną książkę.
Dobra książka jest jak alkohol - też idzie do głowy. (Magdalena Samozwaniec)
Strony
- Strona główna
- Przeczytane w grudniu 2011r. i 2012r.
- Przeczytane w 2013r.
- Przeczytane w 2014 r.
- Przeczytane w 2015r.
- Przeczytane w 2016 r.
- Przeczytane w 2017 r.
- Przeczytane w 2018 r.
- Przeczytane w 2019 r.
- Przeczytane w 2020 r.
- Przeczytane w 2021 r.
- Przeczytane w 2022r.
- Przeczytane w 2023 roku
- Przeczytane w 2024, 2025, 2026 roku
poniedziałek, 18 czerwca 2018
niedziela, 17 czerwca 2018
Tak będzie prościej - Przemyslaw Semczuk
Wydawnictwo Rebis, Ocena 5,5/6
Recenzja mojego męża.
Dobra, mocno, szczerze napisana opowieść. Tak będzie prościej to takie 2 w 1. Z jednej strony to doskonale skonstruowany kryminał, a z drugiej podróż w czasie do dawnej Polski, Polski z okresu PR i początku nowej, innej Polski. Tak będzie prościej, to oparta na faktach (więc tym bardziej poruszająca) opowieść o zbrodni sprzed 25 lat, o zabójstwie z 1993 roku. Książka ukazuje też doskonale, bez upiększania nakreślony obraz naszego kraju u schyłku PRL-u i na początku przemian ustrojowych.
Punktem wyjścia jest zabójstwo przewodnika sudeckiego Tadeusza Stecia, które miało miejsce w 1993 roku. Pikanterii dodaje fakt, iż zamordowany przyjaźnił się z
byłym premierem Piotrem Jaroszewiczem, a dodatkowo był homoseksualistą i ukrył gdzieś wielkie skarby. Jak na początek lat 90. XX wieku to każda z tych kwestii wystarczyłaby, żeby wzbudzić sensację nie tylko w Jeleniej Górze, ale w całej Polsce. A wszystkie trzy razem wzięte... Do tego dochodzą podejrzenia o powiązania z grupą przestępczą. Nic dziwnego, że tą sprawą żyła cała ówczesna Polska.
Semczukowi udało się stworzyć bardzo dobry miks kryminału z powieścią obyczajową i domieszką powieści psychologicznej. W wielu miejscach miałem wrażenie, iż morderstwo Stecia jest pretekstem do ukazania Polski przełomu epok, ówczesnych ludzi, mentalności, przeobrażeń choćby milicji w policję, ale nie tylko.
Możni i wpływowi kilka lat wcześniej, teraz często tylko możni, na rozdrożu. Zwyczajni ludzie po dekadach ustroju komunistycznego w zachwycie nad nową Polską i nowymi możliwościami. No i zmiany na każdym, dosłownie każdym kroku. Każdy kto pamięta ten okres wspomni go w trakcie lektury z mieszaniną sentymentu, uśmiechu, ale i nutką grozy.
Brak pędzącej na oślep akcji wynagradza zdecydowanie doskonale udokumentowana sprawa, dochodzenie i Polska.
Gorąco zachęcam do lektury. Bardzo dobra i wciągająca pozycja.
Recenzja mojego męża.
Dobra, mocno, szczerze napisana opowieść. Tak będzie prościej to takie 2 w 1. Z jednej strony to doskonale skonstruowany kryminał, a z drugiej podróż w czasie do dawnej Polski, Polski z okresu PR i początku nowej, innej Polski. Tak będzie prościej, to oparta na faktach (więc tym bardziej poruszająca) opowieść o zbrodni sprzed 25 lat, o zabójstwie z 1993 roku. Książka ukazuje też doskonale, bez upiększania nakreślony obraz naszego kraju u schyłku PRL-u i na początku przemian ustrojowych.
Punktem wyjścia jest zabójstwo przewodnika sudeckiego Tadeusza Stecia, które miało miejsce w 1993 roku. Pikanterii dodaje fakt, iż zamordowany przyjaźnił się z
byłym premierem Piotrem Jaroszewiczem, a dodatkowo był homoseksualistą i ukrył gdzieś wielkie skarby. Jak na początek lat 90. XX wieku to każda z tych kwestii wystarczyłaby, żeby wzbudzić sensację nie tylko w Jeleniej Górze, ale w całej Polsce. A wszystkie trzy razem wzięte... Do tego dochodzą podejrzenia o powiązania z grupą przestępczą. Nic dziwnego, że tą sprawą żyła cała ówczesna Polska.
Semczukowi udało się stworzyć bardzo dobry miks kryminału z powieścią obyczajową i domieszką powieści psychologicznej. W wielu miejscach miałem wrażenie, iż morderstwo Stecia jest pretekstem do ukazania Polski przełomu epok, ówczesnych ludzi, mentalności, przeobrażeń choćby milicji w policję, ale nie tylko.
Możni i wpływowi kilka lat wcześniej, teraz często tylko możni, na rozdrożu. Zwyczajni ludzie po dekadach ustroju komunistycznego w zachwycie nad nową Polską i nowymi możliwościami. No i zmiany na każdym, dosłownie każdym kroku. Każdy kto pamięta ten okres wspomni go w trakcie lektury z mieszaniną sentymentu, uśmiechu, ale i nutką grozy.
Brak pędzącej na oślep akcji wynagradza zdecydowanie doskonale udokumentowana sprawa, dochodzenie i Polska.
Gorąco zachęcam do lektury. Bardzo dobra i wciągająca pozycja.
sobota, 16 czerwca 2018
Psikus - Domenico Starnone
Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5,5/6
Lubię włoską prozę, lubię książki Starnone. Sznurówki, które przeczytałam kilka miesięcy temu zachwyciły mnie. Nic więc dziwnego, iż sięgnęłam po Psikus.
Włoski pisarz ponownie stworzył zabawną, ale przy tym mądrą i zmuszającą do myślenia opowieść.
Z pozoru w książce niewiele się dzieje. Starszy pan siedzący w mieszkaniu córki ma zająć się jej synem, wyjątkowo nieznośnym dzieckiem. Żywy 4-latek doprowadza dziadka do szału. Senior wpada na pewien pomysł, który miałby szansę powodzenia, ale...życie i los lubią płatać psikusy.
Książka opowiada w zasadzie o wszystkim, no prawie o wszystkim. Co w niej zobaczymy zależy od tego, jak na nią spojrzymy, kto ją będzie czytał, w jakich okolicznościach, na jakim etapie życia. Inaczej do tej historii podejdzie roześmiany 20-latek, inaczej zmęczona życiem kobieta 50+, a jeszcze co innego ujrzy w tej liczącej 256 stron historii osoba będąca na emeryturze, taka, której czasami trudno się pogodzić ze zbyt szybko mijającym życiem.
Takim seniorem, który nie dostrzega, lub nie chce dostrzec, jak szybko upływa czas, jak szybko mijają kolejne lata, dekady, jest Daniel, dziadek niesfornego wnuka, główny obok życia bohater Psikusa.
Nie każdemu książka Starnone przypadnie do gustu. Nie każdy ma ochotę przemyśleć pewne sprawy, zastanawiać się nad ulotnością tego co tu i teraz, nad nieuchronnością wielu spraw. Mnie Psikus bardzo przypadł do gustu.
Cenię Domenico Starnone za to, iż pod pozorem lekkich na pierwszy rzut oka historii ukazuje coś więcej. jednocześnie nie moralizuje, nie decyduje o tym, jak powinniśmy do tego czy tamtego podchodzić. Ot ukazuje nam sprawy z różnych stron. Tak było w Sznurówkach, tak jest w Psikusie. Polecam.
Lubię włoską prozę, lubię książki Starnone. Sznurówki, które przeczytałam kilka miesięcy temu zachwyciły mnie. Nic więc dziwnego, iż sięgnęłam po Psikus.
Włoski pisarz ponownie stworzył zabawną, ale przy tym mądrą i zmuszającą do myślenia opowieść.
Z pozoru w książce niewiele się dzieje. Starszy pan siedzący w mieszkaniu córki ma zająć się jej synem, wyjątkowo nieznośnym dzieckiem. Żywy 4-latek doprowadza dziadka do szału. Senior wpada na pewien pomysł, który miałby szansę powodzenia, ale...życie i los lubią płatać psikusy.
Książka opowiada w zasadzie o wszystkim, no prawie o wszystkim. Co w niej zobaczymy zależy od tego, jak na nią spojrzymy, kto ją będzie czytał, w jakich okolicznościach, na jakim etapie życia. Inaczej do tej historii podejdzie roześmiany 20-latek, inaczej zmęczona życiem kobieta 50+, a jeszcze co innego ujrzy w tej liczącej 256 stron historii osoba będąca na emeryturze, taka, której czasami trudno się pogodzić ze zbyt szybko mijającym życiem.
Takim seniorem, który nie dostrzega, lub nie chce dostrzec, jak szybko upływa czas, jak szybko mijają kolejne lata, dekady, jest Daniel, dziadek niesfornego wnuka, główny obok życia bohater Psikusa.
Nie każdemu książka Starnone przypadnie do gustu. Nie każdy ma ochotę przemyśleć pewne sprawy, zastanawiać się nad ulotnością tego co tu i teraz, nad nieuchronnością wielu spraw. Mnie Psikus bardzo przypadł do gustu.
Cenię Domenico Starnone za to, iż pod pozorem lekkich na pierwszy rzut oka historii ukazuje coś więcej. jednocześnie nie moralizuje, nie decyduje o tym, jak powinniśmy do tego czy tamtego podchodzić. Ot ukazuje nam sprawy z różnych stron. Tak było w Sznurówkach, tak jest w Psikusie. Polecam.
piątek, 15 czerwca 2018
Zapowiedź...
To będzie moje kolejne spotkanie z książką Petera Ackroyda.
Recenzje książek Ackroyda:
Londyn. Biografia (klik)
Wenecja. Biografia (klik)
Tym razem autor odsłania tajemną historię Londynu w całym jej zróżnicowaniu, ze wszystkimi wabikami, ale także niebezpieczeństwami i okrucieństwami. W Londynie. Mieście queer Ackroyd spogląda na Londyn z zupełnie nowego punktu widzenia: dziejów i doświadczeń populacji gejowskiej.
Za rzymskich czasów Londinium pełne było lupanarów („wilczych jam”, czyli publicznych domów rozkoszy), fornice (burdeli) oraz thermae (łaźni). Potem nastał cesarz Konstantyn oraz jego biskupi, mnisi i misjonarze, Tak rozpoczął się nieprzerwany ciąg akceptacji i zakazów.
Ackroyd prowadzi nas w odmęty tajemnych dziejów Londynu, pokazuje i rozszalałych Normanów i szaleństwo egzekucji za sodomię w początkach XIX wieku. Wiedzie nas przez bary kawowe Soho z lat sześćdziesiątych XX wieku, opowiada o Gay Liberation, muzyce disco i zgrozie AIDS, aż po czasy współczesnych parad równości.
„Po swej szamańskiej arii na cześć Londynu (Londyn: biografia) Peter Ackroyd przedstawił wartką, wciągającą, sporządzoną w „kieszonkowym” formacie historię seksu w jego ukochanej metropolii”.
Alasdair Lees,
„Independent”
„Ackroyd ma encyklopedyczną wiedzę o Londynie, a poetycki instynkt pozwala mu wychwycić osobliwe, zapadające w pamięć zakola i wiry nurtu miejskiego życia… Na każdej stronicy Queer City napotykamy informacje alarmujące lub fascynujące”.
Craig Brown,
„The Mail on Sunday”
„Gdyby istniała nagroda za najbardziej ekscytującą czy lubieżną listę tytułów rozdziałów, bezdyskusyjną zwyciężczynią zostałaby nowa książka Petera Ackroyda. Opowiada ona o brudzie i plugawości miasta, ale w sposób pełen wiedzy, a zarazem dowcipny. Poznajemy w niej rozciągnięte na wieki doświadczenie queer Londynu.
Robbie Milen, „The Times”
„Opowieść galopująca przez historię, niekiedy wstydliwą, a niekiedy bezwstydną, ukazuje prześladowania i rozkosze, szantaże i orgie.
Mark Sanderson, „Evening Standard”
czwartek, 14 czerwca 2018
Ostatni z naszych - Adélaïde de Clermont-Tonnerre
Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Bardzo dobra, wciągająca powieść z niespodziewanym zwrotem akcji.
Książka ma w sobie wszystko, co sprawia, iż taką lekturę połyka się w mgnieniu oka.... miłość, pieniądze, wojenną zawieruchę, zemstę, wielką krzywdę, tajemnice rodzinne i bardzo zawiłe losy jednej rodziny.
Do tego dochodzi dwóch bliżniaków, braci, którzy nienawidzą się najbardziej na świecie, dwie kobiety połączone niezniszczalną przyjaźni i dwoje młodych ludzi porwanych niemożliwą miłością, której na przeszkodzie staną wydarzenia sprzed 25 lat.
Akcja toczy się dwutorowo, w Polsce w obozie Auschwitz, Dreźnie pod koniec II wojny światowej, gdy miasto to zostaje na skutek nalotów całkowicie zrównane z ziemią oraz kilka tygodni póżniej w Bawarii, a także na przełomie lat 60. i 70. XX wieku w USA, głównie w Nowym Jorku, ale także w innych częściach USA.
Na obu płaszczyznach czasowych przewija się nazwisko Zilch. Dlaczego jest ono tak ważne? Co łączy wydarzenia z lat 40. i 70.?
Ostatni z naszych to książka, którą z początku, przez ok. 50-60 stron czyta się ot tak sobie, jak zwykłe, standardowe czytadło. W pewnym momencie dzieje się coś zaskakującego, jakby następowało jakieś przełączenie...książka zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdźki i historia porywa w swoje objęcia. Dalej już wszystko toczy się poza nami. Czytając kolejne rozdziały nie mamy żadnego wpływu na to co zrobimy bowiem lektura i porywająca fabuła nie pozwalają odłożyć książki na półkę.
Czyta się świetnie, a jeszcze dosyć długo po skończeniu lektury w głowie kłębią się różne pytania. Gorąco polecam.
Bardzo dobra, wciągająca powieść z niespodziewanym zwrotem akcji.
Książka ma w sobie wszystko, co sprawia, iż taką lekturę połyka się w mgnieniu oka.... miłość, pieniądze, wojenną zawieruchę, zemstę, wielką krzywdę, tajemnice rodzinne i bardzo zawiłe losy jednej rodziny.
Do tego dochodzi dwóch bliżniaków, braci, którzy nienawidzą się najbardziej na świecie, dwie kobiety połączone niezniszczalną przyjaźni i dwoje młodych ludzi porwanych niemożliwą miłością, której na przeszkodzie staną wydarzenia sprzed 25 lat.
Akcja toczy się dwutorowo, w Polsce w obozie Auschwitz, Dreźnie pod koniec II wojny światowej, gdy miasto to zostaje na skutek nalotów całkowicie zrównane z ziemią oraz kilka tygodni póżniej w Bawarii, a także na przełomie lat 60. i 70. XX wieku w USA, głównie w Nowym Jorku, ale także w innych częściach USA.
Na obu płaszczyznach czasowych przewija się nazwisko Zilch. Dlaczego jest ono tak ważne? Co łączy wydarzenia z lat 40. i 70.?
Ostatni z naszych to książka, którą z początku, przez ok. 50-60 stron czyta się ot tak sobie, jak zwykłe, standardowe czytadło. W pewnym momencie dzieje się coś zaskakującego, jakby następowało jakieś przełączenie...książka zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdźki i historia porywa w swoje objęcia. Dalej już wszystko toczy się poza nami. Czytając kolejne rozdziały nie mamy żadnego wpływu na to co zrobimy bowiem lektura i porywająca fabuła nie pozwalają odłożyć książki na półkę.
Czyta się świetnie, a jeszcze dosyć długo po skończeniu lektury w głowie kłębią się różne pytania. Gorąco polecam.
środa, 13 czerwca 2018
Zerwa - Remigiusz Mróz
Wydawnictwo Filia, Ocena 4/6
Zerwa, to komisarz Wiktor Forst po raz 5. A miała być trylogia...i zrobiła się pentalogia.
Bohaterem jest znany z poprzednich części komisarz Forst, który po raz kolejny rusza do walki ze złem tego świata, bez mała całym złem.
Remigiusz Mróz ponownie prezentuje świetne, inteligentne (zazwyczaj) dialogi, doskonale skrojonych bohaterów, ironię pomieszaną z poczuciem humoru, szybkie tempo akcji, czyli to co czytelnicy jego książek najbardziej lubią, a co sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie...choć nie ukrywam, równie błyskawicznie o niej zapomina.
Fabuła przerzuca komisarza z Polski na drugi kraniec Europy, póżniej na jeszcze inny, a ostatecznie nasz bohater i tak znajdzie się na Podhalu, gdzie rozgrywa się większa część pentalogii.
Autor ponownie puszcza wodze fantazji (momentami bardzo mocno) i jest kilka nieprawdopodobnych scen i niezbyt mądrych dialogów.
Przykładem może być scena, w której Forst mający poważny uraz kolana, biega niczym rącza turbo kozica po górach...no, ale nic to, i tak dla relaksu czyta się doskonale....o ile przymknie się oko na pewne niekonsekwencje, na kilkukrotne braki nawet minimalnych zapowiedzi nagłych zwrotów akcji.
Zerwa to Mróz w dobrej formie i jedna z lepszych części pentalogii. To także doskonałe zakończenie niezłego cyklu...i niech tym zakończeniem zostanie, bez kolejnych tomów, suplementów etc.Co prawda autor w posłowiu zapowiada historię, której istotnym elementem będzie Wiktor Forst, ale na litość...niech to nie będzie 6. tom serii.
Zerwa, to komisarz Wiktor Forst po raz 5. A miała być trylogia...i zrobiła się pentalogia.
Bohaterem jest znany z poprzednich części komisarz Forst, który po raz kolejny rusza do walki ze złem tego świata, bez mała całym złem.
Remigiusz Mróz ponownie prezentuje świetne, inteligentne (zazwyczaj) dialogi, doskonale skrojonych bohaterów, ironię pomieszaną z poczuciem humoru, szybkie tempo akcji, czyli to co czytelnicy jego książek najbardziej lubią, a co sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie...choć nie ukrywam, równie błyskawicznie o niej zapomina.
Fabuła przerzuca komisarza z Polski na drugi kraniec Europy, póżniej na jeszcze inny, a ostatecznie nasz bohater i tak znajdzie się na Podhalu, gdzie rozgrywa się większa część pentalogii.
Autor ponownie puszcza wodze fantazji (momentami bardzo mocno) i jest kilka nieprawdopodobnych scen i niezbyt mądrych dialogów.
Przykładem może być scena, w której Forst mający poważny uraz kolana, biega niczym rącza turbo kozica po górach...no, ale nic to, i tak dla relaksu czyta się doskonale....o ile przymknie się oko na pewne niekonsekwencje, na kilkukrotne braki nawet minimalnych zapowiedzi nagłych zwrotów akcji.
Zerwa to Mróz w dobrej formie i jedna z lepszych części pentalogii. To także doskonałe zakończenie niezłego cyklu...i niech tym zakończeniem zostanie, bez kolejnych tomów, suplementów etc.Co prawda autor w posłowiu zapowiada historię, której istotnym elementem będzie Wiktor Forst, ale na litość...niech to nie będzie 6. tom serii.
Im więcej książek kupisz tym mniej zapłacisz....
Wspaniałą informacja dla każdego prawdziwego mola książkowego...
Jeżeli klikniecie w baner powyżej przeniesiecie się na stronę pełną czarów...
...to nowa niewiarygodna wprost promocja Księgarni Internetowej - Tania Książka (klik)
...to nowa niewiarygodna wprost promocja Księgarni Internetowej - Tania Książka (klik)
Cena książek w promocji spada w miarę kolejnego włożenia do koszyka.
| Jedna książka w koszyku = 40% zniżki! |
| Dwie książki w koszyku = 45% zniżki! |
| Trzy książki w koszyku = 50% zniżki! |
Gdy klikniecie w ten oto LINK to przeniesiecie się do świata promocji Taniej Książki i nic tylko wybierać, wybierać i czytać, czytać.
Promocja trwa do dnia 19.06.2018 do godz. 23.59.
A tutaj filmik :)
Promocja trwa do dnia 19.06.2018 do godz. 23.59.
A tutaj filmik :)
wtorek, 12 czerwca 2018
Córka Ewy - Honore de Balzac
Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Powieść ta została wydana po raz pierwszy jako powieść w odcinkach w czasopiśmie le Siècle na przełomie 1838 i 1839 roku.
To opowieść przede wszystkim o kobietach, ale także o tym, jak niespodziewane i często groźne mogą być konsekwencje niewinnego flirtu czy romansu.
Wspaniała powieść. Nie bez kozery Balzac uznawany był i jest za znawcę kobiet i ich duszy.Jak nikt inny potrafil rozłożyć kobiece wnętrze na czynniki pierwsze, a także powiązać je z innymi utworami.
W Córce Ewy znajdziemy całkiem sporo nawiązań do klasycznych dla nas, a w miarę współczesnych dla Balzaca autorów, jak np. Moliera czy Byrona. Znajdziemy także nawiązania do.. Biblii. Spójrzcie choćby na tytuł tej niezbyt grubej powieści? Czyż nie kojarzy się on z Biblią?
Bohaterką jest hrabina Maria de Vandenesse, wydana za mąż bez jakichkolwiek uczuć wobec przyszłego męża. Powodem zamążpójścia były..pieniądze. Prozaiczne, ale prawdziwe. W swoje nieudane małżeństwo hrabina pragnie wnieść trochę kolorytu, pikanterii, życia...to co wybierze zaprowadzi ja w miejsce, które zarówno ja, jak i czytelnika zadziwi. Z pozoru banalna historia z wieloma podtekstami, wydźwiękami i taka, którą każdy czytelnik może inaczej odebrać.
Wspaniałe opisy kobiety, jej duszy, przemyśleń, ale także tego, jak żyło się w danych czasach, w układzie, który stał się udziałem bohaterki.
Sporo w tej opowieści opisów. Ba, to one głównie królują. Mało dialogów. Może to stwarzać pewne problemy w lekturze, ale zaręczam, warto się pomęczyć (jeżeli ktoś lekturę głównie opisów uznaje za mękę). Nagrodą będzie ogromna satysfakcja i wyjątkowa literatura.
Córka Ewy jest cienką książką, ale po raz kolejny to akurat dzieło potwierdza powiedzenie...nie ilość , a jakość ma znaczenie. Gorąco polecam.
Powieść ta została wydana po raz pierwszy jako powieść w odcinkach w czasopiśmie le Siècle na przełomie 1838 i 1839 roku.
To opowieść przede wszystkim o kobietach, ale także o tym, jak niespodziewane i często groźne mogą być konsekwencje niewinnego flirtu czy romansu.
Wspaniała powieść. Nie bez kozery Balzac uznawany był i jest za znawcę kobiet i ich duszy.Jak nikt inny potrafil rozłożyć kobiece wnętrze na czynniki pierwsze, a także powiązać je z innymi utworami.
W Córce Ewy znajdziemy całkiem sporo nawiązań do klasycznych dla nas, a w miarę współczesnych dla Balzaca autorów, jak np. Moliera czy Byrona. Znajdziemy także nawiązania do.. Biblii. Spójrzcie choćby na tytuł tej niezbyt grubej powieści? Czyż nie kojarzy się on z Biblią?
Bohaterką jest hrabina Maria de Vandenesse, wydana za mąż bez jakichkolwiek uczuć wobec przyszłego męża. Powodem zamążpójścia były..pieniądze. Prozaiczne, ale prawdziwe. W swoje nieudane małżeństwo hrabina pragnie wnieść trochę kolorytu, pikanterii, życia...to co wybierze zaprowadzi ja w miejsce, które zarówno ja, jak i czytelnika zadziwi. Z pozoru banalna historia z wieloma podtekstami, wydźwiękami i taka, którą każdy czytelnik może inaczej odebrać.
Wspaniałe opisy kobiety, jej duszy, przemyśleń, ale także tego, jak żyło się w danych czasach, w układzie, który stał się udziałem bohaterki.
Sporo w tej opowieści opisów. Ba, to one głównie królują. Mało dialogów. Może to stwarzać pewne problemy w lekturze, ale zaręczam, warto się pomęczyć (jeżeli ktoś lekturę głównie opisów uznaje za mękę). Nagrodą będzie ogromna satysfakcja i wyjątkowa literatura.
Córka Ewy jest cienką książką, ale po raz kolejny to akurat dzieło potwierdza powiedzenie...nie ilość , a jakość ma znaczenie. Gorąco polecam.
niedziela, 10 czerwca 2018
Wojna i pokój t. I/II - Lew Tołstoj
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 6/6
Imponujące, wybitne, genialne dzieło Lwa Tołstoja to książka, do której się wraca. Dla mnie to 3. spotkanie z bohaterami, okresem wojen napoleońskich, genialnie nakreślonym tłem historycznym, ludzkimi i politycznymi zawirowaniami na tle wielkiej historii.
W swoim dziele Tołstoj ukazuje dekadę z dziejów Rosji, dekadę z dziejów Europy. Powieść zawiera się w okresie od 1805 do 1815 roku. Cezurą są dwie wielkie bitwy- pod Austerlitz i pod Borodino. Dwie bitwy, dwa różne wyniki, tysiące ofiar, całkowita zmiana ludzkiego życia, dekadencja z jednej strony i głód oraz szaleństwo pomiędzy tymi wydarzeniami
Urzeka także wielowymiarowość powieści i wspaniałe, mistrzowskie ukazanie różnorodności rosyjskiego społeczeństwa, rozwarstwienia klasowego, tego, jak żyto, jak się bawiono, jak głodowano, jak umierano.
Mistrzowsko nakreśleni bohaterowie, ich przebogata cała plejada. Co najważniejsze moim zdaniem, to fakt, iż swoich bohaterów Tołstoj nie uczynił sztywnymi kukłami o jednolitym charakterze, czy nie zmieniających się poglądach. Jego postaci przez 10 lat ewoluują, zmieniają się i to bardzo.
I tak się zastanawiam, co ja mogę jeszcze napisać o takim dziele jak Wojna i pokój... Obojętnie, co napisze i tak nie oddam własnych uczuć, nie ukażę piękna tej książki, jej potęgi. Lew Tołstoj jednak wielkim pisarzem i geniuszem słowa był.
Dwa pierwsze tomy tej niesamowitej powieści przeniosły mnie w XIX-wieczny świat, w którym wielka historia jest zwyczajną codziennością bohaterów.
Po blisko 20 latach od pierwszego spotkania z tą pozycją, Tołstoj ponownie mnie porwał, całkowicie mną zawładnął. Szkoda, że takich książek nikt już nie pisze.
Wojna i pokój to dowód na to, że są książki, ba dzieła literackie, które można śmiało określić mianem ponadczasowych, uniwersalnych.
Tych, którzy jeszcze nie czytali gorąco zachęcam. Lektura obowiązkowa dla każdego kulturalnego, ciekawego świata, uwarunkowań skutkowo-przyczynowych człowieka.
Nic dziwnego, iż powieść rosyjskiego mistrza, Lwa Tołstoja, jest arcydziełem realizmu podziwianym przez późniejszych pisarzy – Isaaka Babela, Johna Galsworthy’ego, a nawet Thomasa Manna
Ta książka zawiera dwa pierwsze tomy Wojny i pokoju. Tom III i IV ukażą się nakładem Wydawnictwa Zysk i s-ka za kilka tygodni. Już się cieszę na lekturę wspaniałego opisu bitwy pod Borodino, klęski Napoleona oraz finału wielkich historii miłosnych, a także dalszych spisków i intryg.Nie dziwię się, iż od samego początku ta książka jest wzorcem dla innych. Np. Ernest Hemingway właśnie od Tołstoja uczył się pisać o wojnie.
Tych, którzy powieść znają zachęcam do ponownego po nią sięgnięcia. Tych, którzy jeszcze nie znają - do poznania tej wspaniałej epopei. Nie przerażajcie się rozmiarem książki, ilością stron. lektura pochłonie was zanim to zauważycie.
Brawa dla nieżyjącego już tłumacza, Andrzeja Stawara.
Imponujące, wybitne, genialne dzieło Lwa Tołstoja to książka, do której się wraca. Dla mnie to 3. spotkanie z bohaterami, okresem wojen napoleońskich, genialnie nakreślonym tłem historycznym, ludzkimi i politycznymi zawirowaniami na tle wielkiej historii.
W swoim dziele Tołstoj ukazuje dekadę z dziejów Rosji, dekadę z dziejów Europy. Powieść zawiera się w okresie od 1805 do 1815 roku. Cezurą są dwie wielkie bitwy- pod Austerlitz i pod Borodino. Dwie bitwy, dwa różne wyniki, tysiące ofiar, całkowita zmiana ludzkiego życia, dekadencja z jednej strony i głód oraz szaleństwo pomiędzy tymi wydarzeniami
Urzeka także wielowymiarowość powieści i wspaniałe, mistrzowskie ukazanie różnorodności rosyjskiego społeczeństwa, rozwarstwienia klasowego, tego, jak żyto, jak się bawiono, jak głodowano, jak umierano.
Mistrzowsko nakreśleni bohaterowie, ich przebogata cała plejada. Co najważniejsze moim zdaniem, to fakt, iż swoich bohaterów Tołstoj nie uczynił sztywnymi kukłami o jednolitym charakterze, czy nie zmieniających się poglądach. Jego postaci przez 10 lat ewoluują, zmieniają się i to bardzo.
I tak się zastanawiam, co ja mogę jeszcze napisać o takim dziele jak Wojna i pokój... Obojętnie, co napisze i tak nie oddam własnych uczuć, nie ukażę piękna tej książki, jej potęgi. Lew Tołstoj jednak wielkim pisarzem i geniuszem słowa był.
Dwa pierwsze tomy tej niesamowitej powieści przeniosły mnie w XIX-wieczny świat, w którym wielka historia jest zwyczajną codziennością bohaterów.
Po blisko 20 latach od pierwszego spotkania z tą pozycją, Tołstoj ponownie mnie porwał, całkowicie mną zawładnął. Szkoda, że takich książek nikt już nie pisze.
Wojna i pokój to dowód na to, że są książki, ba dzieła literackie, które można śmiało określić mianem ponadczasowych, uniwersalnych.
Tych, którzy jeszcze nie czytali gorąco zachęcam. Lektura obowiązkowa dla każdego kulturalnego, ciekawego świata, uwarunkowań skutkowo-przyczynowych człowieka.
Nic dziwnego, iż powieść rosyjskiego mistrza, Lwa Tołstoja, jest arcydziełem realizmu podziwianym przez późniejszych pisarzy – Isaaka Babela, Johna Galsworthy’ego, a nawet Thomasa Manna
Ta książka zawiera dwa pierwsze tomy Wojny i pokoju. Tom III i IV ukażą się nakładem Wydawnictwa Zysk i s-ka za kilka tygodni. Już się cieszę na lekturę wspaniałego opisu bitwy pod Borodino, klęski Napoleona oraz finału wielkich historii miłosnych, a także dalszych spisków i intryg.Nie dziwię się, iż od samego początku ta książka jest wzorcem dla innych. Np. Ernest Hemingway właśnie od Tołstoja uczył się pisać o wojnie.
Tych, którzy powieść znają zachęcam do ponownego po nią sięgnięcia. Tych, którzy jeszcze nie znają - do poznania tej wspaniałej epopei. Nie przerażajcie się rozmiarem książki, ilością stron. lektura pochłonie was zanim to zauważycie.
Brawa dla nieżyjącego już tłumacza, Andrzeja Stawara.
sobota, 9 czerwca 2018
Krótka historia mafii sycylijskiej - Tomasz Bielecki
Wydawnictwo Editio, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.
Niezła, ciekawie napisana choć z pewnością nie wyczerpująca tematyki książka. Dobra do przeczytania w kilka godzin. Świetnie się sprawdzi jako lektura w trakcie nadchodzącego lata.
Bohaterka niniejszej książki, włoska mafia to działająca nieomal jawnie przestępcza organizacja, a jednocześnie maszyna do zarabiania brudnych pieniędzy idących w miliardy. Zwalczana od dekad, nadal działa. Największe sukcesy odnosi na południu Włoch, gdzie struktury mafijne są wyjątkowo silne i trwałe, a przy tym zdające się być niezmiennymi, monolitem.
Autor analizuje tę organizację od czasów II wojny światowej aż do współczesnych nam lat. Sporo dowiadujemy się o strukturze, historii, działalności włoskiej mafii.
Książka podzielona jest na 9 części. W każdej z nich omówione jest inne zagadnienie dot. mafii, poczynając od krótkiego wprowadzenia, poprzez słowniczek pojęć o mafii, rozwój przed, w czasie i tuż po II wojnie światowej, opis najkrwawszych dokonań tej organizacji, rys najokrutniejszych i najbardziej znaczących postaci w strukturach, aż po dzień zwyczajny w tej organizacji i opowieść o tych, którzy złamali świętą zasadę omerta, czyli milczenia i współpracowali z organami ścigania.
Ponieważ mafia związana jest nierozerwalnie z włoską i światową polityką, im także Bielecki poświęca sporo miejsca w swojej książce. Sporo miejsca autor poświęca związkom mafiosów z politykami zarówno włoskimi, jak i spoza tego kraju. Zadziwiające, jak daleko sięgały macki mafii, jak przekupni potrafią być ludzie bez względu na zajmowane stanowisko.
Książka ta to jakby takie kompedium wiedzy o mafii, które opiera się na dotychczas wydanych publikacjach, już istniejących ustaleniach. Krótka historia mafii nie jest książką naukową, czy popularnonaukową. jest ona zbiorem informacji, wiedzą w pigułce.
Krótka historia mafii sycylijskiej napisana jest ciekawie choć brak mi przypisów, które pozwoliłyby zainteresowanym osobom sięgnąć do innych pozycji, poszerzyć swoją wiedzę.
Książkę czyta się dobrze, polecam na kilkugodzinną lekturę.
Recenzja mojego męża.
Niezła, ciekawie napisana choć z pewnością nie wyczerpująca tematyki książka. Dobra do przeczytania w kilka godzin. Świetnie się sprawdzi jako lektura w trakcie nadchodzącego lata.
Bohaterka niniejszej książki, włoska mafia to działająca nieomal jawnie przestępcza organizacja, a jednocześnie maszyna do zarabiania brudnych pieniędzy idących w miliardy. Zwalczana od dekad, nadal działa. Największe sukcesy odnosi na południu Włoch, gdzie struktury mafijne są wyjątkowo silne i trwałe, a przy tym zdające się być niezmiennymi, monolitem.
Autor analizuje tę organizację od czasów II wojny światowej aż do współczesnych nam lat. Sporo dowiadujemy się o strukturze, historii, działalności włoskiej mafii.
Książka podzielona jest na 9 części. W każdej z nich omówione jest inne zagadnienie dot. mafii, poczynając od krótkiego wprowadzenia, poprzez słowniczek pojęć o mafii, rozwój przed, w czasie i tuż po II wojnie światowej, opis najkrwawszych dokonań tej organizacji, rys najokrutniejszych i najbardziej znaczących postaci w strukturach, aż po dzień zwyczajny w tej organizacji i opowieść o tych, którzy złamali świętą zasadę omerta, czyli milczenia i współpracowali z organami ścigania.
Ponieważ mafia związana jest nierozerwalnie z włoską i światową polityką, im także Bielecki poświęca sporo miejsca w swojej książce. Sporo miejsca autor poświęca związkom mafiosów z politykami zarówno włoskimi, jak i spoza tego kraju. Zadziwiające, jak daleko sięgały macki mafii, jak przekupni potrafią być ludzie bez względu na zajmowane stanowisko.
Książka ta to jakby takie kompedium wiedzy o mafii, które opiera się na dotychczas wydanych publikacjach, już istniejących ustaleniach. Krótka historia mafii nie jest książką naukową, czy popularnonaukową. jest ona zbiorem informacji, wiedzą w pigułce.
Krótka historia mafii sycylijskiej napisana jest ciekawie choć brak mi przypisów, które pozwoliłyby zainteresowanym osobom sięgnąć do innych pozycji, poszerzyć swoją wiedzę.
Książkę czyta się dobrze, polecam na kilkugodzinną lekturę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









