czwartek, 2 sierpnia 2012

Pijana wojna - Kamil Janicki

Instytut Wydawniczy ERICA, Okładka miękka, 360 s., Moja ocena 4,5/6
Fascynująca, niebanalna pozycja. Autor podjął się niełatwego zadania, przede wszystkim odbrązowił dzielnego żołnierza walczącego na frontach II wojny światowej. Udowodnił nam, że niezależnie od wojny, w której brali udział, narodowości, stopnia wojskowego etc. większość żołnierzy w mniejszym lub większym stopniu nadużywała alkoholu.
Jak twierdzi sam autor Nie każdy żołnierz był bohaterem, nie każdy zabijał wrogów, nie każdy odniósł rany, nie każdy był dzielny. Ale każdy wojak pił.
Autor, historyk, publicysta z wielkim doświadczeniem (autor ponad 750 artykułów naukowych i popularnonaukowych) ukazuje nam nieznane oblicze przede wszystkim II wojny światowej. Udowadnia nam, że był to konflikt, podczas którego alkohol lał się przysłowiowym strumieniem i nawet zadeklarowani abstynęci sięgali po niego. Alkohol miał za zadanie podnieść morale żołnierza, ale przede wszystkim pomagał wytrwać, przeżyć koszmar, jakim była wojna.
 (...) W końcu weszliśmy na terytorium Niemiec (...) [i kiedy] stanęliśmy twarzą w twarz z rosyjskimi żołnierzami posuwającymi się na zachód, uświadomiliśmy sobie, że to musi być wreszcie koniec wojny. Świętowaliśmy pijąc ze sobą nawzajem. Alkohol okazał się być paliwem używanym przez Niemców w ich straszliwych rakietach V2 (...)
Wódka zabijała także nudę i jednoczyła żołnierzy, stwarzała swoiste poczucie wspólnoty, a to w ogniu walki było niezmiernie ważne.
Przy pomocy alkoholu załatwiało się także na froncie różne istotne sprawy, zarówno oficjalne jak i nieoficjalne. Normą było nawet picie w towarzystwie przełożonych albo wręcz na ich wyrażne polecenie.
Jednym słowem, alkohol w trakcie trwania II wojny światowej był dosłownie wszędzie, lał się gęsto i często. Normą było racjonowanie alkoholu w armiach walczących po obu stronach. Żołnierze otrzymywali obowiązkowy przydział piwa, wina a często i wódki. Nie znaczy, to, iż alkohol dawano żołnierzom codziennie, ale wystarczająco często, żeby stał się nieodzownym elementem żołnierskiego życia.
Sporadycznie, ale zdarzali się zatwardziali abstynenci. Wytrwanie jednak w tym stanie, w stanie abstynencji wymagało od żołnierza nie lada hartu, samozaparcia i zdolności towarzyskich. Nawet najbardziej lubiany, taki delikwent musiał się liczyć z (co najmniej) niewybrednymi żartami kolegów.
Nie można jednak uogólniać, że wszyscy żołnierze pili. Były (nieliczne bo nieliczne, ale jednak) środowiska, w których picie było bardzo negatywnie oceniane, np. wśród powstańców warszawskich, przede wszystkim tych wywodzących się z wyższych warstw społecznych.
Z książki dowiadujemy się o wielu ciekawostkach, jak np. obchodzono w okopach Boże Narodzenie, co żołnierze pili w Paryżu, a co w partyzanckich obozach, jak traktowano pijaków w mundurach i wielu innych ciekawych faktach.
Jest to książka, która aż kipi od  anegdot, pytań  i fascynujących odpowiedzi na nie, ale przede wszystkim od solidnej porcji wstydliwej dotąd historii, którą autor serwuje nam w niesamowicie przystępny i ciekawy sposób.
Książka jest unikalna z dwóch powodów. Po pierwsze jej autor jest uznanym, cenionym naukowcem, a po drugie jak sam pisze – ograniczył się (jeżeli chodzi o żródłoznawstwo) tylko do opowieści samych żołnierzy. Przewertował kilkaset pamiętników, listów, wywiadów. Z tych materiałów zbudował fascynującą, momentami smutną, a momentami przezabawną opowieść, a w część informacji nie chce się po prostu wierzyć.

(…) Pewnego razu dostałam list wedle, którego pewien rolnik znalazł na środku jednego ze swoich pól czołg Sherman (…) Okazało się, że jeden żołnierz – tak trochę pijany – pojechał w to miejsce czołgiem, a potem kompletnie o nim zapomniał. (…)
(…) Na szerokich przestrzeniach Rosji i Syberii 40 km to żadna odległość, 40 stopni Celsjusza to żaden mróz, a 40% to żaden alkohol!
 
Co mnie najbardziej w książce ujęło, to fakt, iż autor bez żadnych ogródek porusza tematy dotąd skrzętnie omijane w  historii (nie tylko polskiej). Czyni to przy tym w sposób bardzo subtelny, nie skupiając się tylko i wyłącznie na problemie picia alkoholu przez żołnierzy, ale także, a może przede wszystkim na  przyczynach i konsekwencjach tego zjawiska. 
Autor nie zapomina jednak o podkreślaniu przeogromnej skali tego zjawiska. 
Co bardzo cenię w tej pozycji, to brak osądu. Janicki nie osądza pijących żołnierzy, nie neguje ich postępowania, nie pochwala go także. I bardzo dobrze. Kto z nas w obecnych czasach ma prawo oceniać tych ludzi? Nikt.
Brak jest w książce danych liczbowych, statystyk, tabelek porównań. Nie jest to także pozycja o wojnie. Jest to po prostu książka o ludziach, o ich problemach i tym, jak sobie z nimi radzili.
Gorąco polecam lekturę Pijanej  wojny.

13 komentarzy:

  1. mam wrażenie,że piszesz o książce Pijana wojna,a nie Pijana woda.Pomyłka w tytule recenzji!Książkę czytałam,jest naprawdę ciekawa.Odkłamuje rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, już poprawiłam, sama zaraz zauważyłam, ale dziękuję za zwrócenie uwagi. Tak to jest jak przed pierwszą kawą zamieszcza się recenzję:).
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Mam zamiar przeczytać, ale bez szału:) Całkiem ciekawy aspekt wojennej rzeczywistości!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak świat światem prowadzono wojny i cały czas alkohol lał się strumieniami,
    aby żołnierz , wojak, rycerz mógł łatwiej zabijać.
    Teraz pewnie do tego celu używa się narkotyków.
    W czasie pokoju dla odmiany używało się bromu do herbaty , aby wojsko było spokojne.
    Historyk o tym nie wie ? :-)
    Nic nowego pod słońcem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jakiś czas temu i wspominam ją bardzo dobrze, w końcu pozycja bez zbędnej patetyczności, pokazująca żołnierzy jako prawdziwych, zwykłych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam wcześniej opinie na temat ksiązki i coraz bardziej nabieram ochoty na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam. Na pewno się nie zawiedziesz.

      Usuń
  6. czytałam już kilka recenzji dotyczących tej książki, jednak nie potrafię się do niej przekonać, jakoś nie do końca moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę się doczekać, kiedy ta książka trafi w moje ręce ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. No muszę poszukać tej książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Przytłumiali wszelkie emocje.
    Muszę przeczytać tę książkę. Recenzja brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam książkę, nawet jeżeli sama II wojna światowa średnio cię interesuje to ta książka powinna ci się spodobać ze względu na niecodzienne pokazanie walecznych żołnierzy:)

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.